Dodaj do ulubionych

Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło być .

10.05.05, 09:38
silniejsze? Zapraszam szanowne grono do dyskusji na temat co nalezało zrobić
(a nie było zrobione)by nasze lotnictwo z 1939 było silniejsze,powiedzmy w
okresie roku poprzedzającym napaść "szkopów"to jest od 1938.Ale bez
fantazji ,prosze by była to analiza na miare mozliwości II Rzeczpospolitej.I
kto ewentualnie odpowiadał za popełnione błędy.Ja osobiście robiłem rózne
symulacje i jestę pewny ze przy odrobinie dobrej woli siła naszego lotnictwa
mogła być przynajmiej o 100% większa.
Obserwuj wątek
    • Gość: arek Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: *.futuro.pl 10.05.05, 09:46
      Jezeli tak uwazasz to prosze o Twoja argumentacje.

      Arek
      www.czekoladaklub.host24.pl
      • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 10:33
        Panie arku ile było wyprodukowanych "ŁOSI"a ile zostało wykozystanych?????a to
        tylko jedna z mozliwości
        • Gość: arek Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: *.futuro.pl 10.05.05, 12:29
          No coz wg. mnie to akurat ciekawa uwaga.
          Mozna bylo np. wykorzystac Losie w wersji A do rozpoznania lub nocnego
          bombardowania.
          Pytanie czy posiadalismy odpowiednio przeszkolony perosnel do tego typu dzialan
          i czy byly celowniki do dzialan nocnych.
          Mozemy sie zapytac czy byla wypracowana taktyka do walk nocnych?
          Raczej nie.

          Arek
          www.czekoladaklub.host24.pl
    • u-boot_88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 10:11
      Nie ma co filozofować. Wystarczy sięgnąć do roczników statystycznych z lat
      1935 - 38 i porównać produkcję węgla, stali, aluminium i
      innych "strategicznych" surowców Polski i Niemiec. Widziałem kiedyś te dane,
      nie pamiętam szczegółowych liczb, ale dysproporcja na niekorzyść Polski była
      ogromna. Jak to sie mówi "z czym do ludzi?".
      • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 10:30
        Nie interesuje mnie porównanie potencjałów gospodarczych ,a tylko czy lotnictwo
        mogło być silniejsze
        • u-boot_88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 10:44
          Samym lotnictwem nie wygrywa sie wojen. A broń pancerna? Wyposażenie piechoty?
          Artyleria i wszystkie inne rodzaje broni? Jeśli zaś poruszamy sie w świecie
          czystej teorii (tylko po co?)to owszem, mogłoby być silniejsze. Tylko jak
          dywizje pancerne i piechoty Wehrmachtu zajęłyby bazy i lotniska, to co dalej?
          • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 12:05
            Panie u-boot cała armia jest wazna, ale ja chcę się zająć tylko lotnictwem a
            nie wygrywać wojny.Zresztą na przykładzie lotnictwa mozna wysnuć wnioski w
            stosunku do innych rodzajów wojska ,niestety zaniedbania były podobne np uzycie
            cięzkich hałbic 155mm których wyszły w pole tylko ok 65% reszta zmarnowała się
            w magazynach ,gdy wybrzeza broniło tylko 6 dział polowych 4-75 i 2 105
            • u-boot_88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 12:30
              Cała kampania wrześniowa została przegrana (pomijając inne kwestie) przez
              fatalne dowodzenie na wyższzych sczeblach i zdezorganizowaną łączność.QED.
            • Gość: barnaba Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 10.05.05, 14:11
              > gdy wybrzeza broniło tylko 6 dział polowych 4-75 i 2 105

              Skąd te dane?
              Na Helu mieliśmy baterie 150 mm.
              • pan_zajebista_psychika Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 15:14
                Baterie nadbrzeżne na polwyspie Helskim (stan na sierpien 39):
                - Bateria nr 31 im. Heliodora Laskowskiego - 4x152mm
                - Bateria nr 21 - 2x75mm
                - Bateria nr 32 ("grecka") - 2x105mm
                - Bateria nr 33 ("duńska") - 2x105mm
                - Bateria nr 41, 42 i 43 (przeciwlotnicze i przeciwdesantowe) - w każdej 2x75 mm
                - Bateria nr 22, 23 i 24 (p.lot.)- 4x75 mm i 8x40mm

                No i do tego dochodzą stanowiska km-ow, a w trakcie działan wojennych sprzęt zdjety z okretow.
                • Gość: Kubeł Nadmorski Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: 156.17.253.* 10.05.05, 15:18
                  no to mówimy tylko o Helu, trzeba by doliczyć jeszcze baterie Kępy Oksywskiej.
                  Było źle, ale nie aż tak.
                • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 15:19
                  następny co nie umie uwaZnie czytać ? altylerja polowa a nie nabrzezna
                  • Gość: Kubeł Nadbrzeżny Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: 156.17.253.* 10.05.05, 15:30
                    specyfika obrony wybrzęza była tak, ze spokojnie mozna te dwa rodzaje artylerii
                    sumować. I pewnie tak tez rozumował sztab.
                    a rzerwe sprzetu zawsze się zostawia w magazynach na poziomie 1/3 zeby było
                    czym uzupełniać ew. straty w polu.
              • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 15:17
                Panie Barnaba proszę uwaznie czytać chodzi o działa polowe a nie altylerje
                nabrzezną! uzyte np:w obronie oksywia.
                • Gość: barnaba Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 11.05.05, 12:43
                  > Panie Barnaba proszę uwaznie czytać chodzi o działa polowe a nie altylerje
                  > nabrzezną! uzyte np:w obronie oksywia.

                  Różnica w przeznaczeniu dział podczas obrony wybrzeża była nieistotna.
                  Artyleria nabrzeżna z powodzeniem ostrzeliwała oddziały lądowe. Twoje
                  zastrzeżenia są dzieleniem włosa na czworo.

                  pozdrawiam
                  • x2468 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 12.05.05, 13:23
                    Proponuje udac sie do Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.Tam stoja dwa dziala z
                    Helskiej Bateri Laskowskiego.Jesli pokazesz mi choc jeden szczegol odrozniajacy
                    te dziala od "zwyklych",polowych to postawie Tobie w podliskim klubie "Poklad"
                    rure piwa.
                    • jopekpl DO x2468 13.05.05, 06:54
                      Po pierwsze troche żle określiłem o co mi chodziło z wyliczeniem altyleri
                      broniącej wybrzeza pisząc o działach polowych miałem na myśli obrone lądową
                      wybrzeza wspieraną przez te działa. Związku z tym nie brałem pod uwage baterji
                      nabrzeznych które do wsparcia piechoty z powodu niemozliwości przemieszczania
                      nie bardzo się nadawały.Wybzeze nasze liczyło ok 60km lini brzegowej prosze mi
                      wytłumaczyć jakim cudem działa które miały zasięg ok 20km mogły wspierać
                      piechote i to bez obserwatorów (a tych nie było z powodu braku przenośnych
                      radjostacji)na całym odcinku wybrzeza.Nie wypowiedzenie tej kwestji wzbudziło
                      uzasadnione obuzenie co niektórych osób. za nieporozumienie PRZEPRASZAM.Co nie
                      zmienia faktu ze piechote broniącą wybrzeza wspierało bezpośrednio tylko 6
                      dział z bardzo ograniczonąilością amunicji( ok 250 sztuk na lufe)podczas gdy w
                      magazynach stało nie wykozystane ok 500hałbic kal 100-155mm. ODPOWIADAJĄC NA
                      PANA PYTANIE. to nie wiem jakie działa stoją w muzeumbo nigdy tam nie byłem ale
                      baterja Laslowskiego BYŁA BATERJĄ STAŁOĄ o ograniczonym polu osztrzału działa
                      polowe z racji posiadania kól były mobilne i tym to się odrózniają(152 nie
                      podtoczyłeś pod szwabskie pozycje i nie przywaliłeś im z grubej rury;-)
                      • Gość: Kubeł Re: Magazyny IP: 156.17.253.* 13.05.05, 10:35
                        Ależ owszem długosc polskiego wybrzeża z helem liczonym w te i nazad liczyła
                        140 km, wszystko sie zgadza. Ale tez walki realnie były toczone w promieniu nie
                        dalszym niż 20 do 30 km od wybrzeża.

                        Nie mam zamiaru bronic tej koncepcji w mysl której L.O.W. po doliczeniu
                        wszystkich kombinowanych jednostek dawał sie wyliczyć na niepełną dywizje, bez -
                        jak słusznie zauważyłeś - polowej artylerii, co wymuszało ciązenie obrony w
                        strone morza, w stronę granicy zasiegu dział nadbrzeżnych i ew. okretowych.

                        To była zła i nierozśadna koncepcja. Tak jakby nikt nie przewidywał, że L.O.W.
                        bedzie musiało walczyc odcięte od reszty kraju przeciwo przytłaczajacej
                        przewadze z morza, powietrza i lądu.

                        Co do magazynów - żal, nas czytających o tym 60 lat po wojnie, że kilkaset
                        dział pozostało w składnicach jest zroumiały, ale było to rutynowe
                        postepowanie! Zakładano że wojna potrwa dłuzej niz miesiąc i że trzeba będzie z
                        czegos uzbrajać i dozbrajać jednostki w polu. Bo brano przeciez pod uwage
                        straty. nikt nie zakładał, że wojsko jest niezniszczalne i niesmiertelne!
                      • x2468 Re: DO x2468 13.05.05, 13:12
                        Jak zwykle jakies nieporozumienia i zacietrzewienie(rowniez z mojej strony-za co
                        przepraszam).Te dziala w Muzeum MW w Gdyni sa na kolach.Sa to dziala produkcji
                        Francuskiej firmy Schneider.A wiec mozna je bylo przetaczac.W Pucku stacjonowal
                        pulk lotniczy ktory wlasnie byl przeznaczony do obserwacji.Jesli sie niemyle to
                        dlugosc polwyspu helskiego wynosi cos okolo 20km.A wiec te dziala mogly wspierac
                        obroncow naprowadzane chocby przez obserwatorow z telefonami.
                        Co do dlugosci lini brzegowej to polowa z tych 60km byla brzegiem zatoki Puckiej
                        i Gdanskiej.Czyli wody wewnetrzne chronione przez baterie Helska,Oksywska i
                        Redlowska.Byly one malo przydatne przeciwko pancernikom,jednak z reszta sobie
                        dawaly rade(zreszta zmusily Schlezwika Holsztyna do postawienia zaslony dymnej i
                        wycofania sie do Gdanska) glebokosc wod zatoki Puckiej nie przekracza 2m.Tak ze
                        mogly tam ewentualnie operowac male kutry.Dziala bateri Helskiej,bronily rowniez
                        podejscia od pelnego morza.Tak ze za poza zasiegiem bateri Helskich pozostawal
                        jedynie odcinek od mniej wiecej Wladyslawowa Debek.To jest okolo 20km.pewnie
                        zrobilem tu male bledy,pisze "z pamieci".Bez mapy.
                        Pzdr.
                        • jopekpl Re: DO x2468 13.05.05, 13:35
                          O ile mi wiadomo( a wszyscy historycy będący w temacie tak twierdzą)baterja
                          Laskowskiego miała na wyposzazeniu 4 działa 152mm firmy "bofors".Więc te
                          schneidery to jakieś nie porozumienie?, chyba zeby to nie były działa z tej
                          baterji
                          • x2468 Re: DO x2468 13.05.05, 16:39
                            T nie jest nieporozumienie.Oprocz Bateri Laskowskiego byly jeszcze inne
                            baterie.Np Przeciwlotnicze.Byly rowniez dziala sciagniete z stawiacha min
                            "Gryf".Podobno Przeciwlotnicy stacili okolo 30 niemieckich samolotow.
                            • jopekpl Re: DO x2468 13.05.05, 20:02
                              Tak ale napisał pan ze te działa nalezały do bateri Laskowskiego
    • kolank0 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 12:51
      nie wiem czy moglo byc silniejsze, ale na pewno moglo byc lepiej wykorzystane.
      Naczelne dowodztwo nie posiadalo doktryny wykorzystania posiadanych samolotow
      podobnie jak broni pancernej.
      - blad frugi polegal na tym, ze i tak watle sily byly rozdrobnione po
      poszczegolnych armiach, gdzie wykorzystywane byly przewaznie do zwiadu. zamiast
      tego nalezalo utworzyc dwie gora trzy grupy i uzywaz ich w sposob zmasowany.
      Poniewaz i tak nie bylo fizycznej mozliwosci obrony calej przestrzeni
      powietrznej nalezalo wysylac je w sposob zmasowany przeciw poszczegolnym grupom
      bombowcow. Zadane straty bylyby z pewnoscia wieksze. Nie byloby tez problemu z
      czesciami zamiennymi, poniewaz wszystkie zgromadzone bylyby na gora trzech
      lotniskach.
      • panzerviii Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 13:27
        1. wyremontować reszte Łosi, byłaby pewnie druga brygada bombowa, to jedną tez
        mozna by było ofensywniej wykorzystac, - karasi w remontach tyż troche stało,
        2. Te 20 Żubrów to może nie potęga, biorac pod uwage, żałosny udzwig, ale miały
        one wyposażenie do nocnych lotów, a poza tym całkiem niezłe wyposazenie
        defensywne,
        3. Mimo wszystko Jastrzębia można było wdrożyc do produkcji, piloci chcieli cos
        tak cudownie zwrotnego jak P-11 i szybkiego jak ME BF 109, to chyba lekka
        przesada,
        4. Można zadać pytanie o sensownosc wstrzymania eksportu P -24 i P - 43, w
        stosunku do Bułgarii to rozważano, jakas partia poszła w sierpniu 39, w końcu
        to samolot zwrotny jak jedenastka, szybszy od niego choc i tak mu brakowało
        pewnie ze setki do 109 - ki, a z działkami oraklion był całkiem groźny, w
        każdym razie greccy piloci na nich stracali całkiem zgrabnie falco i fiaty.
        5. Można sobie darowac zakup różnego rodzaju Cantów i więcej środków
        przeznaczyc na starachowickie Boforsy.

        Co do personelu, to gdzie bym nie czytał, to jego wyszkoleniu i ilosci słyszę
        same superlatywy.
        • Gość: barnaba Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 10.05.05, 14:10
          > 1. wyremontować reszte Łosi, byłaby pewnie druga brygada bombowa, to jedną
          > tez mozna by było ofensywniej wykorzystac, - karasi w remontach tyż troche
          > stało,

          Problemem nie było wyremontowanie Łosi, ale wyposazęnie tych już zbudowanych. W
          Polsce nie wiedzieć czemu całe wyposażenie (uzbrojenie, radiostacje itp.) było
          montowane nie przez wytwórnię, a wojsko. Ponieważ Łoś był samolotem dość
          skomplikowanym szło to bardzo opornie. Problemem w kampanii wrześniowej były
          samoloty przydzielone do eskadr bez uzbrojenia strzeleckiego czy radia.

          Druga brygada bombowa zostałaby zapewne tak samo zmarnowana- czyli przeznaczona
          do nieskoordynowanych ataków na niemieckie kolumny pancerne, jak pierwsza.

          > 2. Te 20 Żubrów to może nie potęga, biorac pod uwage, żałosny udzwig, ale
          > miały one wyposażenie do nocnych lotów, a poza tym całkiem niezłe wyposazenie
          > defensywne,

          Brak nocnych bombardowań był w ogóle błędem naszego dowództwa (wprawdzie
          niemieckiego również).
          Uzbrojenia defensywnego bym nie przeceniał- 5 k.m. to nie latająca forteca.

          > 3. Mimo wszystko Jastrzębia można było wdrożyc do produkcji, piloci chcieli
          > cos tak cudownie zwrotnego jak P-11 i szybkiego jak ME BF 109, to chyba lekka
          > przesada,

          Jastrząb był mniej zwrotny od lecącego bez bomb Łosia. Łoś miał wprawdzie
          zwrotność rewelacyjną- ale jak na bombowiec.
          Jastrząb wymagał po prostu nowego skrzydła (i nowego silnika- bo jego prędkość
          również nie była zachwycająca).

          > 4. Można zadać pytanie o sensownosc wstrzymania eksportu P -24 i P - 43, w
          > stosunku do Bułgarii to rozważano, jakas partia poszła w sierpniu 39, w końcu
          > to samolot zwrotny jak jedenastka, szybszy od niego choc i tak mu brakowało
          > pewnie ze setki do 109 - ki, a z działkami oraklion był całkiem groźny, w
          > każdym razie greccy piloci na nich stracali całkiem zgrabnie falco i fiaty.

          Był to spory błąd, że P.24 nie znalazł się w naszym lotnictwie. Ale w 1939r.
          był już przestarzały. Z Me-109 miał szanse podobnie jak P.11 w walce
          manewrowej. Nadawał się znacznie lepiej do zwalczanie niemieckich bombowów
          (P.11 był od nich wolniejszy).

          P.43 był już przestarzały, a samoloty liniowe miały wielkie straty i małe
          sukcesy. Potrzebny był raczej bombowiec nurkujący lub szturmowiec w rodzaju Iła-
          2.

          pozdrawiam
        • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 15:38
          zgadzam się z panem w całej wypowiedzi ale moze dodał by pan troche szczegułów
      • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 15:35
        Nareście na temat : dobrze wykozystane nawet wontłe siły dają większą siłe
    • Gość: barnaba Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 10.05.05, 14:00
      Temat wałkowany już co najmniej kilkukrotnie.

      W skrócie: Tak. mogłoby. Ale odpowiednie decyzje trzeba było podjąć w latach
      1933-35.

      pozdrawiam
    • Gość: Kubeł Możliwości Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: 156.17.253.* 10.05.05, 15:27
      No mogłoby i było to przerabiane na tym form bardzo obszernie, także w
      powiązaniu z rozwojem innych broni, tyle że do tego trzeba by bylo kogos
      szalenie przenikliwego, zdolnego do ryzykownych ruchów i ryzykownych koncepcji.
      Nie mieliśmy w Polsce Guderiana. Polska armia rozwijała się - w lotnictwie
      także zgodnie z europejskimi trendami a europejskiew tym czasie znaczyło tyle
      co francuskie. A Francuskie było dobre bo wygralo poprzednia wojnę, a to że
      nstepna wojna w żadnym wypadku nie będzie wyglądała jak poprzednia mógł
      przewdiziec tylko ten kto ralnie te wojnę planowął. Polska nie planowała wojny
      światowej, więc nie za bardzo był impuls do nowatorskich rozwiązań.

      I tyle na temat. Potrzebne było inne myslenie o wojnie - le my z poczatków XXI
      wieku jestesmy mądrzy. Bo wiemy jak było. Nasi antenaci nie wiedzieli i nie
      mieli przenikliwego wodza, czy chociazby inspektora uzbrojenia, premiera,
      przydenta, misinistra wojny. Ale nikt inny tez nie miał.
      Grecy, Jugosłowianie, Czesi, Francuzi, Holendrzy, Włosi, Amerykanie,
      Brytyjczycy - wszyscy działali wedle starych, psrawdzonych sposobów. Ci któzy
      przetrwali - mieli szansę sie dostoswować i wycigąnąć wnioski. Inni nie.
      • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 16:38
        Napiszę jak ja to widzę:
        wykozystanie samolotów rezerwowych na wyposzazenie jednostek 1 liniowych, to
        podstawa zwazywszy na doktryne zadania maksymalnych strat wrogowi w pierwszych
        dniach wojny lansowany przez sztab główny(Broń pancerna wyszła w pole w
        całości,nie zostawiając rezerw) . A było by tego całkiem sporo
        1) 6 dyonów "ŁOSI" po 18 maszyn=108+ ok 20 rezerwy.

        2)ok 160 "KARASI" podzielonych na dyony bombowe a nie rozpoznawcze=ok45 P43
        3)ok 100 POTEZ XXVjako eskadry bombowe nocne( eskadry rozwiązane na
        początku1939r)
        4)ok 170 P11 a,c mozna było się skusić na prostą modernizację poprzez wymianę
        silnika na mocniejszy bez ingerencji w reszte. (KOBUZ był upodobniony do P24)
        5)ok100, P7- .Jako myśliwce nie miały juz zadnej wartości ale wyposażone w
        radiostacje z zuboZonym uzbrojeniem doskonale by się nadawały na maszyny
        rozpoznawczo obserwacyjne.
        JUZ to zestawienie zwiększa siłe naszego lotnictwa maszyny te były dostępne od
        zaraz.
        CO MOGLIŚMY JESZCZE MIEĆ: ok 50 P50 i to w wersji B gdyby zakupiono do nich
        silniki na wolnym rynku np: Francuzkie 1000KM lub USA 1000-1200KM
        Pewną liczbe SUMÓW gdyby przemysł lotniczy został przestawiony na tryb
        wojenny . Do 1 września produkcja odbywała się na jedną zmiane!!!czyli
        wykozystano tylko ok 33% mocy produkcyjnej.
        ZAKUPY :1O HURICANÓW ok 100- 150 Morenów. Te ostatnie mozna było zamówić np z
        silniejszymi silnikami ,stałą chłodnicą i zmodyfikowanym spustem(to jego główne
        wady)
        I chyba jedna z najwazniejszych spraw ZORGANIZOWAĆ POPRAWNĄ LOGISTYKE (Mimo ze
        były zapasy paliwa na 3 miechy wojny brakło go juz po tygodniu!!!!

        I NA KONIEC CZY TO NAPRAWDE BYŁO DO ZROBIENIA????????
        • Gość: Kubeł Paliwowy Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:32
          tylko wex pod uwage, że zapasów paliwa było na 3 miesiące wojny przy
          istniejącej ilości samolotów, a gdyby było ich dwa razy więcej zapasy
          starczyłyby na zaledwie 6 tygodni a co potem? dostawy z rumunii czy węgier?
          Tu była kupa rzeczy do zrobienia, samo lotnictwo jak widac to za mało.
        • Gość: barnaba Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 11.05.05, 13:03
          > 1) 6 dyonów "ŁOSI" po 18 maszyn=108+ ok 20 rezerwy.

          108 Łosi- istniało jedynie na papierze. Zaliczyłeś do samolotów ukończonych
          maszyny akurat uzbrajane i znajdujące się w fabryce.

          > 2)ok 160 "KARASI" podzielonych na dyony bombowe a nie rozpoznawcze=ok45 P43

          Doliczyłeś samoloty niesprawne.

          > 3)ok 100 POTEZ XXVjako eskadry bombowe nocne( eskadry rozwiązane na
          > początku1939r)

          100 Potezów to dużo za dużo. Jeśli do września 1939r. doczekałoby 70 nadających
          się do lotu, to byłoby nieźle.

          > 4)ok 170 P11 a,c mozna było się skusić na prostą modernizację poprzez wymianę
          > silnika na mocniejszy bez ingerencji w reszte. (KOBUZ był upodobniony do P24)

          Nie taką prostą- bo trzeba wziąć pod uwagę wytrzymałość konstrukcji. W
          przeciwnym razie powtórzyłyby się katastrofy takie jak "Żubra".
          Poza tym- modernizacja 170 samolotów zajęłaby ze 2 lata- przeciez nie można
          wycofać całego lotnictwa mysliwskiego od razu.

          > 5)ok100, P7- .Jako myśliwce nie miały juz zadnej wartości ale wyposażone w
          > radiostacje z zuboZonym uzbrojeniem doskonale by się nadawały na maszyny
          > rozpoznawczo obserwacyjne.

          Od biedy.
          Samolot jednomiejscowy to najgorszy samolot rozpoznawczy jaki sobie można
          wyobrazić.

          > Pewną liczbe SUMÓW gdyby przemysł lotniczy został przestawiony na tryb
          > wojenny . Do 1 września produkcja odbywała się na jedną zmiane!!!czyli
          > wykozystano tylko ok 33% mocy produkcyjnej.

          Tylko, że samoloty liniowe okazały się niezbyt przydatne.
          Poza tym- łatwo zadekretować produkcję na 3 zmiany. Ale trzeba wziąć pod uwagę:
          - ilość wyszkolonych robotników
          - dostępność materiałów
          - liczbę wyszkolonych pilotów ("Sum" to nie RWD-8)

          > I chyba jedna z najwazniejszych spraw ZORGANIZOWAĆ POPRAWNĄ LOGISTYKE

          Logistykę, to należalo zorganizować na początku lat 30. W 1939r. np. Łosie
          tankowano motopompami straży pożarnej, a ponad 50% strat to samoloty
          uszkodzone, porzucone z braku możliwości naprawy.

          pozdrawiam
          • jopekpl Re: do pana barnaby 13.05.05, 07:18
            Gość portalu: barnaba napisał(a):

            > > 1) 6 dyonów "ŁOSI" po 18 maszyn=108+ ok 20 rezerwy.
            >
            > 108 Łosi- istniało jedynie na papierze. Zaliczyłeś do samolotów ukończonych
            > maszyny akurat uzbrajane i znajdujące się w fabryce.
            > tu pan się myli według danych zaczerpniętych z z ksiązki PZL P37 LOŚ JB
            CYNKA 1 WRZEŚNIA w rezerwie było50 maszynw bazie małaszewice i 32 w
            wytwurniach z tego tylko 7 wkońcowym stadjum montarzu.
            > > 2)ok 160 "KARASI" podzielonych na dyony bombowe a nie rozpoznawcze=ok45 P
            > 43
            >
            > Doliczyłeś samoloty niesprawne.
            > o.wszem ale kazdy samolot nie sprawny mozna do sprawności doprowadzić
            > > 3)ok 100 POTEZ XXVjako eskadry bombowe nocne( eskadry rozwiązane na
            > > początku1939r)
            >
            > 100 Potezów to dużo za dużo. Jeśli do września 1939r. doczekałoby 70
            nadających
            > nie doczekały bo były planowo niszczone gdyby ich nie wycofano to by
            doczekały.
            > się do lotu, to byłoby nieźle.
            >
            > > 4)ok 170 P11 a,c mozna było się skusić na prostą modernizację poprzez wym
            > ianę
            > > silnika na mocniejszy bez ingerencji w reszte. (KOBUZ był upodobniony do
            > P24)
            >
            > Nie taką prostą- bo trzeba wziąć pod uwagę wytrzymałość konstrukcji. W
            > przeciwnym razie powtórzyłyby się katastrofy takie jak "Żubra".
            > Poza tym- modernizacja 170 samolotów zajęłaby ze 2 lata- przeciez nie można
            > wycofać całego lotnictwa mysliwskiego od razu.
            > Zgoda ale napisałem ze mozna było się pokusić czyli sprubować?
            > > 5)ok100, P7- .Jako myśliwce nie miały juz zadnej wartości ale wyposażone
            > w
            > > radiostacje z zuboZonym uzbrojeniem doskonale by się nadawały na maszyny
            > > rozpoznawczo obserwacyjne.
            >
            > Od biedy.
            > Samolot jednomiejscowy to najgorszy samolot rozpoznawczy jaki sobie można
            > wyobrazić.
            > nie prawda właśnie pod koniec wojny większośćsamolotów rozpoznawczych było
            przerobionymi myśliwcami np wersje spitfajera czy mustanga (na tym ostatnim
            latali & polacy z 309)
            > > Pewną liczbe SUMÓW gdyby przemysł lotniczy został przestawiony na tryb
            > > wojenny . Do 1 września produkcja odbywała się na jedną zmiane!!!czyli
            > > wykozystano tylko ok 33% mocy produkcyjnej.
            >
            > Tylko, że samoloty liniowe okazały się niezbyt przydatne.
            > Poza tym- łatwo zadekretować produkcję na 3 zmiany. Ale trzeba wziąć pod
            uwagę:
            > - ilość wyszkolonych robotników
            > - dostępność materiałów
            > - liczbę wyszkolonych pilotów ("Sum" to nie RWD-8)
            > W 1939 ZAMÓWIONO 300SUMÓW do których były zgromadzone materjały produkcyjne.
            POLSKA chyba jako jedyny kraj przed wojną zwalniał wyszkolonych pracowników z
            przemysłu lotniczego( wiadomość zaczerpnięta z raportu gen RAYSKIEGO)
            PILOTÓW TEZ PONOĆ NAM NIE BRAKOWAŁO z braku maszyn część pilotów walczyła jako
            piechota.
            > > I chyba jedna z najwazniejszych spraw ZORGANIZOWAĆ POPRAWNĄ LOGISTYKE
            >
            > Logistykę, to należalo zorganizować na początku lat 30. W 1939r. np. Łosie
            > tankowano motopompami straży pożarnej, a ponad 50% strat to samoloty
            > uszkodzone, porzucone z braku możliwości naprawy.
            > A TU SIĘ ZGADZAM W CAŁOŚCI
            > pozdrawiam
            • Gość: barnaba Re: do pana barnaby IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 13.05.05, 14:35
              Nie "panujmy" sobie. :)

              > tu pan się myli według danych zaczerpniętych z z ksiązki PZL P37 LOŚ JB
              > CYNKA 1 WRZEŚNIA w rezerwie było50 maszynw bazie małaszewice i 32 w
              > wytwurniach z tego tylko 7 wkońcowym stadjum montarzu.

              Wg. A Glassa:
              do wybuchu wojny zbudowano zaledwie 92 Łosie. Dodatkowo 8 z nich rozbito. Mamy
              zatem 84 samoloty.
              36 znajdowało się w Brygadzie Bombowej, 5 w dywizjonie doświadczalnym ITL, 6 w
              szkołach lotniczych. Mamy zatem 47 Łosi, które można zmobilizować teoretycznie
              bez problemu.
              6 znajdowało się w remontach- załóżmy, że udałoby się doprowadzić je do
              używalności (w 1939r. nie udało się- 3 zostaly uszkodzoen przy bombardowaniu, 3
              zdobyli Niemcy) Razem 53.

              31 Łosi stacjonowało w Małaszewiczach. Były na stanie XX Dywizjonu Szkolnego,
              stanowiły rezerwę lub były uzbrajane. 9 z nich zostało zniszczonych podczas
              nalotu już 1 IX, Brygadzie Bombowej przekazano 10- często bez radiostacji lub
              uzbrojenia, a nawet bez.. busoli.

              W budowie znajdowało się 15 Łosi na Okęciu - nie udało sie ukończyć żadnego, i
              17 w Mielcu- 2 zostały przekazane wojsku, jeden ukończony rozbił się przy
              starcie.

              Sumując optymistycznie: 47 sprawnych Łosi z eskadr i szkolenia + 31 z
              Małaszewicz (w różnym stopniu przygotowanych do działań + 3 z Mielca = zaledwie
              81 samolotów - z czego przynajmniej kilkanaście niezupełnie gotowych do akcji.

              > o.wszem ale kazdy samolot nie sprawny mozna do sprawności doprowadzić

              Wymaga to jednak czasu i dowiezienia części, co w 1939r. okazało się
              niewykonalne.

              > nie prawda właśnie pod koniec wojny większośćsamolotów rozpoznawczych było
              > przerobionymi myśliwcami np wersje spitfajera czy mustanga (na tym ostatnim
              > latali & polacy z 309)

              Tylko dlatego, że pojawiło się mnóstwo samolotów zbyt przestarzalych jako
              myśliwce, a produkcja klasycznych samolotów rozpoznawczych w czasie wojny
              zeszła na dalszy plan. Priorytet miały "samoloty bojowe".
              Jakośc rozpoznania samolotem jednomiejscowym jest niewielka, o czym doskonale
              przekonali się Rosjanie w latach 1941-43. Po prostu pilot jest zajęty
              prowadzeniem samolotu i wypatrywnaniem myśliwców wroga. Nie ma mowy, by mógł
              sobie spokojnie rozłożyć mapę na kolanach i zaznaczać pozycje wroga.

              Co innego korygowanie ognia artylerii- piloci mieli nakaz latania nisko i zakaz
              przekraczania linii frontu. W 1939r. lotnictwa do tego celu nie
              wykorzystywaliśmy.

              > W 1939 ZAMÓWIONO 300SUMÓW do których były zgromadzone materjały produkcyjne.

              Miały one zastąpić Karasie.

              > POLSKA chyba jako jedyny kraj przed wojną zwalniał wyszkolonych pracowników z
              > przemysłu lotniczego( wiadomość zaczerpnięta z raportu gen RAYSKIEGO)

              To prawda. Starano się tego jednak unikać.
              Spore znaczenie miały zwolnienia z DWL- która nie otrzymywała w pewnym okresie
              (1938r.? - piszę z pamięci) zamówień państwowych. Władze dążyły do jej
              upaństwowienia i traktowały to jako sposób nacisku.

              > PILOTÓW TEZ PONOĆ NAM NIE BRAKOWAŁO z braku maszyn część pilotów walczyła
              > jako piechota.

              Tylko, że byli to nie piloci bombowców, a aeroklubowi lub zajmujący się
              szkoleniem. By stali się efektywni latając na Sumach wymagali ok. pół roku
              szkolenia.

              pozdrawiam
    • 1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg To zalezy na jakim etapie? 10.05.05, 16:29
      Jesli mowimy o 1939 roku to jedyne co mozna by zrobic to:
      1Wykorzystac reszte Lublinow a bylo ich jeszcze z 50 czyli 7 eskadr.
      2Wykorzystac Potezy ktore w Polsce byly juz wycofane bo obowizywaly wysokie
      wymagania tymczasem we Francji i u innych uzywano ich i w 40 i 41 roku...
      Tych mozna by uzyc ponad 100.
      Natomiast co do wczesniejszych lat to trzeba bylo by miec inna
      koncepcje...Niestety Rayski byl zbyt nowoczesny gdyby byl bardziej
      tradycyjny...Niestety najnowoczesniejsza byla wtedy teoria Douheta...A ta
      wymagala ciezkich bombowcow...Tymczasem Polsce byly potrzebne lekkie
      mysliwce...A z tych 80 wyprodukowanych mozna bylo miec 320(TRZYSTADWADZIESCIA)
      lekkich mysliwcow...Gdyby nawet Wilk sie udal w 1938 i wprowadzono by go do
      produkcji w 1939 bylo by za pozno...Mozemy rozmawiac tylko o takich ktore by
      wdrozono do produkcji w 38 a wiec oblatane w 37.Takie sa realia.
      Gdyby Rayski byl tradycyjny i promowal mysliwce i lekkie bombowce...No ale on
      chcial byc najbardziej nowoczesny...Pilsudski gdyby zyl na pewno by go
      powstrzymal gdyz byl przeciwny rewolucjom...A juz szczegolnie ciezkim samolotom
      w Polsce jak nieszczesne Goliaty Zagorskiego...
      Mozna bylo tez nie produkowac Czapli i Mew oraz ostatnich serii Lublinow.Dalo
      by to dodatkowo jakies 100 samolotow.Czyli razem jakies 240 mysliwcow w
      linii...To bylo by duzo...
      • Gość: barnaba Re: To zalezy na jakim etapie? IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 11.05.05, 12:54
        > 1Wykorzystac reszte Lublinow a bylo ich jeszcze z 50 czyli 7 eskadr.
        > 2Wykorzystac Potezy ktore w Polsce byly juz wycofane bo obowizywaly wysokie
        > wymagania tymczasem we Francji i u innych uzywano ich i w 40 i 41 roku...
        > Tych mozna by uzyc ponad 100.

        Użyć można- tylko do czego?
        Potezy - od biedy do bombardowań nocnych- i w zasadzie do niczego więcej.
        Użycie ich do bliskiego rozpoznania skończyłoby się masakrą ze względu na
        niewielką prędkość. Poza tym ich stan techniczny był w większości
        niezadowalający.
        Lubliny R-XIII to w 1939r. szmelc. Ew. do lotów łącznikowych zamiast RWD-8 i
        PWS-26.

        > Gdyby Rayski byl tradycyjny i promowal mysliwce i lekkie bombowce

        Lekkie bombowce liniowe się nie sprawdziły. Karasie poniosły ogromne straty
        przy niewielkich sukcesach. Zresztą podobny efekt dały akcje angielskich
        Blenheimów i radzieckich Jaków-2 i 4 oraz Su-2.
        Polska potrzebowała bombowców nurkujących oraz szturmowców.

        > Mozna bylo tez nie produkowac Czapli i Mew oraz ostatnich serii Lublinow.Dalo
        > by to dodatkowo jakies 100 samolotow.Czyli razem jakies 240 mysliwcow w
        > linii...To bylo by duzo...

        Nie bardzo.
        1. Zostalibyśmy bez samolotów rozpoznawczych i łącznikowych. Ich i tak okazało
        się za mało- awaryjnie mobilizowano RWD-8, PWS-26, a nawet PWS-14 i 18. A do
        rozpoznania wykorzystywano wszystko, co było pod ręką (nawet Łosie)- często z
        opłakanym skutkiem.
        2. Oznaczałoby to faktyczną likwidację LWS, która nie była w stanie produkować
        samolotów metalowych- czyli rozproszenie kadry technicznej. A już w 1938r.
        pojawił pomysł na kadłuby drewniane półskorupowe. Można by w 1940-41r. pomyśleć
        o odpowiedniku Mosquito- wtedy samolot mógłby być produkowany w Lublinie.

        pozdrawiam
        • 1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg Nie masz pojecia o lotnicwie. 11.05.05, 16:36
          > Potezy - od biedy do bombardowań nocnych- i w zasadzie do niczego więcej.
          > Użycie ich do bliskiego rozpoznania skończyłoby się masakrą ze względu na
          > niewielką prędkość. --->Nonsens a jaka predkosc mialy Czaple???
          Lubliny R-XIII to w 1939r. szmelc. Ew. do lotów łącznikowych zamiast RWD-8 i
          > PWS-26.---> Nie masz pojecia o tym typie.Kukuruzniki duzo gorsze sowieci
          uzywali do konca wojny.
          > Lekkie bombowce liniowe się nie sprawdziły. Karasie poniosły ogromne straty
          > przy niewielkich sukcesach. Zresztą podobny efekt dały akcje angielskich
          > Blenheimów i radzieckich Jaków-2 i 4 oraz Su-2.--->Czyli lotnictwo bombowe
          niepotrzebne?A mowic powaznie zarzut nonsensowny bo nikt tego nie mogl
          przewidziec a mowimy o rzeczach realnych...
          > Polska potrzebowała bombowców nurkujących oraz szturmowców.--->Ahistoryczne.
          >
          > Nie bardzo.
          > 1. Zostalibyśmy bez samolotów rozpoznawczych i łącznikowych. Ich i tak
          okazało
          > się za mało- awaryjnie mobilizowano RWD-8, PWS-26, a nawet PWS-14 i 18. A do
          > rozpoznania wykorzystywano wszystko, co było pod ręką (nawet Łosie)- często z
          > opłakanym skutkiem.--->Jak widac moblizowano co bylo pod reka CZYLI
          BYLO.Gdyby sie przygotowac bylo by wiecej.Bylo by 180 Lublinow a uzyto
          50...Byly Potezy a takze P7 mozna by uzyc...
          > 2. Oznaczałoby to faktyczną likwidację LWS, która nie była w stanie
          produkować
          > samolotów metalowych- czyli rozproszenie kadry technicznej. ---> jedynie ta
          uwaga jest sensowna zapomnialem napisac trzeba bylo mysliwcow drewnianych to
          logicznie wynika chyba prawda?Skoro mialy zastapic czaple mewy i lubliny...
          • Gość: Kubeł Re: Nie masz pojecia o lotnicwie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 22:32
            Tylko że Sowieci mieli przeagę w innych typach samolotów - skoro mowa o
            kukuruźnikach. Więc na taką ekstrawagancje było ich stać. Problem w tym że
            trzeba było kogoś zarazem realistycznego i przenikliwego u steru. I jeszcze
            konsekwencji! Nie stać nas było na rozwijanie wszystkich rodzajów lotnictwa na
            raz. Chociaz bardzo lubię "Łosie" bo piękne to samoloty i rewelacyjna
            konstrukcja - ja sie pytam na co to było? Na bombardowanie Olsztyna? Nawet w
            140 Łosi co byśmy wskórali? Co byśmy zbombardowali i ajk realnie opóźnili,
            zdezorganizowali pochód Wehrmachtu? Berlin?
            Widząc jak zbroją się sąsiedzi trzeba było postawic na zwalczanie tego co mieli
            sąsiedzi, czyli stworzyć w powietrzu:

            1. namiastkę przeciwwagi bombowców czyli zdecydowanie na rozwój i produkcja
            mysliwców, tym bardziej że były udane konstrukcje!

            2. namiastkę powietzrnej broni przeciwpancernej czyli samoloty szturmowe na
            wzór Iła-2 - chociaz tutaj trudno by było, bo udane konstrukcje tego typu to w
            zasadzie dopiero rok 1943 a nie 1939!

            3. namiastkę przeciwwagi dla floty niemickiej na bałtyku - po kiego nam było
            tyle rozponawczych hydroplanów? Zamiast tego dwie eskadry torpedowe i jedna
            bombowa mogłaby namieszać nieco (atak na stojący w porcie Schleswig Holstein?
            czemu nie).

            4. sensownie zorganizowane słuzby rozpoznania i łączności armii wobec słabości
            lądowej sieci łączności.

            W ramach tych czterech priorytetów, które były do wypracowania na podstawie
            uwaznej obserwacji rozwoju sił zbrojnych sąsiadów zupełnie nie mieszcza sie
            bombowce nocne potez, zasoby intelektualne, czasowe i kupa kasy włożone w
            rozwój prac nad "Zubrem", "Wilkiem", "Sumem" oraz ( z żalem to stwierdzam)
            nad "Łosiem", zakup Cantów Z506B, konfiguracja Morskiego Dywizjonu Lotniczego.

            Zaoszczędzone zasoby, nie tylko finansowe byłyby do uzycia przy pracach
            nad "Jastrzebiem", jakąś wersja odpowiedzi na Ju-87.
            • 1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg No z ogolnym obrazem trudno sie zgodzic... 12.05.05, 15:45
              To sprawia NIEPRAWDZIWE wrazenie jakoby przed wojna marnowano pieniadze...NO I
              KONSEKWENCJI TO BYLO AZ ZA DUZO!!!Rayski byl konsekwentny az do bolu!!!
              Zlikwidowano w ogole mysliwce jako takie.Nawet Wilk byl bombowcem a tylko
              dodatkowo mial spelniac funkcje mysliwskie.Los,Wicher(drewniany)Karas,Sum
              wszystko to mialo bombardowac.Pozniej Jastrzab mial byc przerobiony na
              bombowiec.Niestety Rayski mial wizje przyszlosciowe i je ZREALIZOWAL...A lepszy
              by byl ktos kto by nie mial takich wizji i zrobil pol na pol mysliwcow i
              bombowcow...
              Co do szturmowcow to NIEWYKONALNE po prostu ta koncepcja sprawdzila sie w
              wojnie ALE ABSURDEM BYLO WYMAGAC ABY TO PRZEWIDZIELI...Gdy zapadaly decyzje w
              latach 34-36 BRON PANCERNA NIE BYLA GROZNA.Co Pnz1???:O))))
              Z cantem to chyba chodzilo o to zeby cos kupic w ostatniej chwili to trudno
              teraz miec pretensje...
              A ogolnie sie zgadzam.Ja bym tylko robil:
              MysliwcePZLLWS
              BombowcePZL
              Szkolno-lacznikowe-PWS
              Szkolne-RWD
              A do obserwacji uzywal starych typow.To by dalo maksimum...
              • dreaded88 Re: No z ogolnym obrazem trudno sie zgodzic... 12.05.05, 18:49
                1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg napisał:

                > To sprawia NIEPRAWDZIWE wrazenie jakoby przed wojna marnowano pieniadze...NO
                I
                > KONSEKWENCJI TO BYLO AZ ZA DUZO!!!Rayski byl konsekwentny az do bolu!!!
                > Zlikwidowano w ogole mysliwce jako takie.Nawet Wilk byl bombowcem a tylko
                > dodatkowo mial spelniac funkcje mysliwskie.Los,Wicher(drewniany)Karas,

                Sam jesteś drewniany.

                > Sum
                > wszystko to mialo bombardowac.Pozniej Jastrzab mial byc przerobiony na
                > bombowiec.

                Nie na bombowiec, tylko miał być, jak i Wilk, pościgowcem, przystosowanym do
                przenoszenia 300-kg bomby, i nie później, tylko od razu. Cała koncepcja
                samolotów pościgowych, niszczycielskich, myśliwsko-bombowych nie była wcale
                głupia, niestety było ją ciężko zrealizować przy ówczesnym stanie techniki i
                tych silnikach, jakie mieliśmy. Późne P-47 Thunderboldty albo Tempesty były
                spełnionym marzeniem Rayskiego, tyle że miały po 2000+ koni.
                • Gość: Kubeł Re: No z ogolnym obrazem trudno sie zgodzic... IP: 156.17.253.* 13.05.05, 10:16
                  Me-110 miał byc taka zrealizowana koncepcją raczej Pościgowca, Beafighter,
                  Mosquito. Tyle, że w przypadku Me-110 to on sie sprawdzął tylko w wraunkach
                  supremacji w powietrzu, juz nad Anglią niespełna rok póxniej nie radził sobie
                  najlepiej. Ani to był bombowiec ani mysliwiec.
                  W warunkach Polskich Wilk był zbyt kosztownym luksusem, może i ambitnym, ale
                  calkowicie zbednym. Trzeba było sie skupiać na mysliwcach i jeszcze raz
                  mysliwcach. Z dobrych mysliwców tez od biedy dawało sie zrobic cos na wzór
                  wsparcia sił ladowych.
                  • dreaded88 Re: No z ogolnym obrazem trudno sie zgodzic... 13.05.05, 18:26
                    Gość portalu: Kubeł napisał(a):

                    > Me-110 miał byc taka zrealizowana koncepcją raczej Pościgowca, Beafighter,
                    > Mosquito. Tyle, że w przypadku Me-110 to on sie sprawdzął tylko w wraunkach
                    > supremacji w powietrzu, juz nad Anglią niespełna rok póxniej nie radził sobie
                    > najlepiej. Ani to był bombowiec ani mysliwiec.

                    Fakt, że 110 wielkich nocy doczekał dopiero z radaryzacją. Ale już Lightning,
                    dopóki nie wchodził w walkę kołową, był niczego sobie.

                    > W warunkach Polskich Wilk był zbyt kosztownym luksusem, może i ambitnym, ale
                    > calkowicie zbednym. Trzeba było sie skupiać na mysliwcach i jeszcze raz
                    > mysliwcach. Z dobrych mysliwców tez od biedy dawało sie zrobic cos na wzór
                    > wsparcia sił ladowych.

                    Mam nieco odmienne zdanie - w polskich warunkach monokultury Bristolowej i
                    takich, a nie innych wyobrażeń Rayskiego budowa Wilka, ale od początku
                    większego, bo projektowanego nie pod Foki, a Mercury, była chyba jedyną szansą
                    posiadania pełnowartościowego sprzętu własnej produkcji w 9'39 w linii w ilości
                    większej niż symboliczna (nie byłby to samolot idealny, tego oczywiście nie
                    twierdzę, ale sunąc 500-540 km/h i mając 2 działka 20 mm + kmy dałby się we
                    znaki Dornierom i Heinklom).
                • 1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg Zupelnie nie na temat... 13.05.05, 16:00
                  Nie mowilem ze takie typy byly niepotrzebne...Chodzilo tylko o to ze bylo
                  nastawienie na samoloty bombardujace...I tyle...Natomiast z tym Wichrem jak
                  latwo sie domyslic chodzi o Zubra pomylilem...Zreszta to byl pasazerski..
                  • dreaded88 Re: Zupelnie nie na temat... 13.05.05, 18:20
                    1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg napisał:

                    > Natomiast z tym Wichrem jak
                    > latwo sie domyslic chodzi o Zubra pomylilem...Zreszta to byl pasazerski..

                    Najmij sobie egzegetę. A zresztą - o projekcie rozpoznawczo-bombowego PZL-44B
                    nie słyszałeś?
                    • 1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg Nie sadze aby bylo trzeba... 13.05.05, 19:55
                      Mozna sie domyslic bombowy drewniany mogl byc tylko Zubr...Wicher nie byl ani
                      bombowy ani drewniany...Projektow bylo duzo kilkadziesiat tak ze bez ksiazki
                      ich nie rozrozniam...
                      • Gość: barnaba Re: Nie sadze aby bylo trzeba... IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 13.05.05, 21:13
                        > Mozna sie domyslic bombowy drewniany mogl byc tylko Zubr...

                        Żubr akurat miał konstrukcję mieszaną- tzw. fokkerowską

                        > Wicher nie byl ani
                        > bombowy ani drewniany...

                        Istniały plany bombowej wersji Wichra.

                        pozdrawiam
              • Gość: barnaba Re: No z ogolnym obrazem trudno sie zgodzic... IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 12.05.05, 18:58
                > Zlikwidowano w ogole mysliwce jako takie.Nawet Wilk byl bombowcem a tylko
                > dodatkowo mial spelniac funkcje mysliwskie.

                Nie był.
                Był myśliwcem pościgowym przeznaczonym do zwalczania bombowców n-pla. To, że
                mógł przenosić bomby o niczym nie świadczy. Wyrzutniki bombowe montowano nawet
                na P.7. Były to myśliwce bombardujące, wyprzedzające zresztą epokę. :)

                > Wicher(drewniany)

                Metalowy.

                > Pozniej Jastrzab mial byc przerobiony na
                > bombowiec

                Niezupełnie.
                Zakładano wykorzystanie go jako myśliwca bombardującego, ale miało być to
                zastosowanie uboczne. Pomysłu użycia go w charakterze bombowca nikt przed
                1945r. nie zgłosił.

                pozdrawiam
          • Gość: barnaba Nie rób z siebie durnia. IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 12.05.05, 13:34
            > > Potezy - od biedy do bombardowań nocnych- i w zasadzie do niczego więcej.
            > > Użycie ich do bliskiego rozpoznania skończyłoby się masakrą ze względu na
            > > niewielką prędkość. --->Nonsens a jaka predkosc mialy Czaple???

            A jakie straty poniosły Czaple?
            Spraedź, a potem się wypowiadaj.

            > >Lubliny R-XIII to w 1939r. szmelc. Ew. do lotów łącznikowych zamiast RWD-8 i
            > > PWS-26.---> Nie masz pojecia o tym typie.Kukuruzniki duzo gorsze sowieci
            > > uzywali do konca wojny.

            Używali pod koniec bombardowań nocnych i lotów łącznikowych, sanitarnych etc.
            (Sukcesy Po-2 odnosiły właściwie tylko w lotach nocnych). Do żadnego z tych
            celów nasze Lubliny nie były przystosowane, załogi nie były odpowiednio
            przeszkolone. Nic dziwnego, ze w 1939r. do takich lotów nie doszło.
            A straty Po-2 w działaniach dziennych w warunkach przewagi niemieckiej były
            olbrzymie. Rosjan stać było na rzeź własnych załóg. Nas nie.

            Zresztą nie dywaguj, tylko sprawdź straty polskiego lotnictwa towarzyszącego.
            Wtedy porozmawiamy.

            > > Lekkie bombowce liniowe się nie sprawdziły. Karasie poniosły ogromne straty
            > > przy niewielkich sukcesach. Zresztą podobny efekt dały akcje angielskich
            > > Blenheimów i radzieckich Jaków-2 i 4 oraz Su-2.
            > Czyli lotnictwo bombowe
            > niepotrzebne?

            To Ty powiedziałeś.
            Niepotrzebne jednosilnikowe bombowce atakujące z lotu poziomego. Tylko tyle i
            aż tyle.

            > A mowic powaznie zarzut nonsensowny bo nikt tego nie mogl
            > przewidziec a mowimy o rzeczach realnych...

            Mógł przewidzieć i przewidział.
            Niemcy inwestowali w bombowce nurkujące. Nie mieli lotnictwa liniowego.
            ZSRR lotnictwo liniowe miał (wprawdzie jego większość diabli wzięli w 1941-
            42r.), ale intensywnie pracował nad samootem szturmowym i przystosowaniem
            myśliwców do atakowanie celów naziemnych niekierowanymi pociskami rakietowymi.
            Iła-2 poprzedziło kilkanaście bardziej lub mniej udanych projektów i prototypów.

            U nas prace nad bombowcami nurkującymi i szturmowcami właśnie się rozpoczynały
            (5 lat za późno). Sum miał być ostatnim samolotem liniowym naszego lotnictwa.

            > Jak widac moblizowano co bylo pod reka CZYLI
            > BYLO.Gdyby sie przygotowac bylo by wiecej.Bylo by 180 Lublinow a uzyto
            > 50...Byly Potezy a takze P7 mozna by uzyc...

            I Lubliny i Potezy były zużyte, a przede wszystkim powolne. Lubliny w dodatku
            uzbrojone w zaledwie 1 k.m. Do tego Potezy nie bardzo mogły bronić się
            manewrami- były mniej zwrotne od samolotów przeciwnika.
            Zresztą straty lotnictwa łącznikowego były b. duże. Gdybyśmy mieli już "Mewy"
            byłoby zapewne lepiej.
            Co do P.7 - użycie samolotów jednomiejscowych do rozpoznania jest mało
            efktywne. Robili coś takiego Rosjanie i jakość rozpoznania zostawiała bardzo
            wiele do życzenia.

            Wniosek: najpierw doczytaj, a potem polemizuj. Nie odwrotnie.

            pozdrawiam
    • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 19:04
      W latach 1938-39 można było zrobić, jeśli chodzi o przemysł polski, niewiele.
      Wilk wpuszczony w Foki nie nadawał się do użytku jako myśliwiec, Jastrząb był
      wyraźnie niedopracowany. Co do Jastrzębia rysuje się od biedy pewna
      retrospektywna szansa - ograniczenie bezproduktywnego oczekiwania na podwozie
      Dowty przez oblatanie egzemplarza ze stałym, co mogło pomóc w wychwyceniu
      niedoskonałości płatowca (gdyby udało się szybko dobrać takie podwozie).

      Szansą były pewnie jak najszybsze zakupy zagraniczne (misję wysłano dopiero w
      1939), jednak w Europie postmonachijskiej trudno było coś sensownego nabyć
      (Fokkery D XXI? FK.58 nie był jeszcze gotowy). Pozostawały zakupy w USA,
      Curtiss Hawk był znakomitym samolotem, ale bardzo drogim. Maszyny Seversky'ego
      raczej kiepskawe.

      Jak słusznie zauważył barnaba poniżej, decydujące były lata 1933-36.
      • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 19:41
        jak w cześniej napisałem przemysł lotniczy pracował na poziomie33%
        • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 22:18
          > CO MOGLIŚMY JESZCZE MIEĆ: ok 50 P50 i to w wersji B gdyby zakupiono do nich
          > silniki na wolnym rynku np: Francuzkie 1000KM lub USA 1000-1200KM
          > Pewną liczbe SUMÓW gdyby przemysł lotniczy został przestawiony na tryb
          > wojenny . Do 1 września produkcja odbywała się na jedną zmiane!!!czyli
          > wykozystano tylko ok 33% mocy produkcyjnej.

          "P-50B" - wykluczone, budowa i wypróbowanie prototypu z mocniejszym silnikiem
          zajęłoby czas jakiś, liczony w miesiącach. Najwyżej seria samolotów z Mercurymi
          VIII (które to siliki juz były wyprodukowane). T. Sołtyk szacował liczbę
          Jastrzębi, które mogły zostać wyprodukowane do 9.39, na 20.

          Sum - próby w locie jesienią '38 wykazały pewne niedomagania - za wielka
          płaszczyzna ogonowa, za miękkie amortyzatory podwozia. W najlepszym razie, znów
          kilkanaście egzemplarzy.

          Szacowanie wykorzystania mocy produkcyjnych na 1/3 jest chyba niepoprawne,
          Paluch mógł produkować max. 17 Łosi/odpowiednio więcej maszyn lżejszych
          miesięcznie, do tego dochodzi trudna do oszacowania wydajność podwykonawców,
          która mogła wykluczać dalsze zwiększenie produkcji kompletnych maszyn przez
          zwiększanie liczby zmian w samej WP-1 (-2 była w rozruchu).

          • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 11.05.05, 04:46
            Chciałem zauwazyć ze prototyp P50B był gotowy i tylko czekał na zamówiony
            silnik Bristol TAURUS ,do prub mozna było uzyć silników które w nie wielkiej
            ilości były w kraju np:wymontowane z" WICHRA" 1000KM importowane zUSA lub
            francuskie GR zakupione przez bułgarów do ostatniej wersji P43 i prototypu P24J.
            Chciałem przy okazji przypomnieć ze amerykańska firma NORTH AMERICAN która
            wcześniej produkowała samoloty szkolne słynnego MUSTANGA zaprojektowała od
            podstaw w 120 dni ,(projekt-oblot prototypu) i to ze względów prestizowych a
            nie zagrozenia kraju, więc jak bardzo się chce to mozna.
            • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 11.05.05, 18:37
              jopekpl napisał:

              > Chciałem zauwazyć ze prototyp P50B był gotowy i tylko czekał na zamówiony
              > silnik Bristol TAURUS ,do prub mozna było uzyć silników które w nie wielkiej
              > ilości były w kraju np:wymontowane z" WICHRA" 1000KM importowane zUSA lub
              > francuskie GR zakupione przez bułgarów do ostatniej wersji P43 i prototypu
              P24J
              > .

              Po pierwsze, na te Taurusy do myśliwców byśmy się chyba nie doczekali w ogóle,
              a tym bardziej do września '39. Po drugie - jaką wartość poznawczą miałoby
              oblatanie prototypu samolotu, mającego latać z podwójną gwiazdą 14-cyl.
              (Taurus) z pojedynczą gwiazdą 9-cyl. (Cyclone), o zdecydowanie większej
              powierzchni czołowej, innym wyważeniu etc.? Sensowniej wygląda sprawa użycia
              silników G&R, do których nie był potrzebny specjalnie nawet Jastrząb ulepszony,
              projektowany pod silniki do 1500-1600 KM, wystarczyłaby przebudowa P-50A, a
              jeszcze lepiej budowa pod te silniki prototypu od początku. Niestety, czynniki
              decyzyjne darzyły francuskie jednostki niechęcią. W 1939 dochodził też problem
              pozyskania odpowiedniej ich liczby z Franji, budującej z nimi np. Blochy;
              przestwiać się z Bristoli na G&R w WS byłoby trzeba odpowiednio wcześniej.

              > Chciałem przy okazji przypomnieć ze amerykańska firma NORTH AMERICAN która
              > wcześniej produkowała samoloty szkolne słynnego MUSTANGA zaprojektowała od
              > podstaw w 120 dni ,(projekt-oblot prototypu) i to ze względów prestizowych a
              > nie zagrozenia kraju, więc jak bardzo się chce to mozna.

              A od oblotu tego prototypu do oblotu pierwszego egzemplarza seryjnego i tak
              musiało minąć pół roku.
              • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" dreaded88 13.05.05, 13:20
                Nie chodziło mi o wartośc poznawczą silników" cyklone"tylko o sprawdzenie czy z
                tymi silnikami samolot miałby przyzwoite osiągi ewentualnie zakupieniu tych
                silników do parti samolotów które wmiędzy czasie mogły by być" składane".Oile
                mi wiadomo MERKURY VIIIbył pojedynczą gwiazdą o wmiare podobnych rozmiarach do
                CYKLONE,więc nie powinno być kłopotu z dostosowaniem ich nawet do prototypu
                P50A. Być moze było by to lepsze rozwiązanie niz miotanie się w poszukiwaniu
                gotowych samolotów.Co do G&R TO ZAKUPU MOZNA BY BYŁO DOKONAĆ NIE TYLKO W
                FRANCJI ALE I W RUMUNI która prowadziłaich licencyjną produkcje dla swoich IAR
                80 (A PROPO CZEMU NASI NIE WPADLI NA POMYSŁ TAKIEJ PRZERUBKI P24?)
                • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" dreaded88 13.05.05, 18:18
                  Wydawało mi się, że sugerujesz testowanie prototypu P-50 budowanego pod Taurusy
                  z Cyclone'ami. Z 1000-konnym albo i mocniejszym Cyclone Jastrząb miałby na
                  pewno dobre (500-530 km/h + wznoszenie) osiągi, jednak w przypadku silników
                  made in USA pojawia się problem z ich zapotrzebowaniem na szczególnie dobrą,
                  wysokooktanową benzynę.

                  Kiedy Rumuni zaczęli u siebie produkować K14 i w jakich ilościach to czynili?
                  Cała produkcja P.24E w latach chyba 1937-39 to raptem 40 sztuk, więc pewnie i
                  silników powstawało tyle, co kot napłakał.

                  IAR-80 a sprawa polska - temat był tu już poruszany niejeden raz. Sprawa wcale
                  nie jest tak oczywista, ja reprezentuję pogląd, że zaprojektowanie
                  odpowiedniego płatowca w Polsce nie było problemem, nie trzeba było się
                  posiłkować P.24. Jakimiuk miał po prostu postawione chore wymagania dotyczące
                  terminów, tudzież wyciśnięcia osiagów oraz zdolności przenoszenia 300-kilowej
                  bomby z samolotu z 840-konnym silnikiem; to się musiało źle skończyć. Quasi-IAR
                  z 840 końmi byłby raczej słabowity (460 km/h, słabe osiągi pionowe).

                  • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" dreaded88 13.05.05, 22:24
                    dreaded88 napisał:

                    >jednak w przypadku silników
                    > made in USA pojawia się problem z ich zapotrzebowaniem na szczególnie dobrą,
                    > wysokooktanową benzynę.

                    No i ponownie pojawił się problem paliwa;-). Twin Waspy wersje na 87 oktanów
                    miały acz osiągi miały wtedy słabsze (np moc startowa - 950-1000KM). Poza tym
                    wersje na 91 i 100 oktanów.
                    www.enginehistory.org/moddesig.htmlub
                    www.enginehistory.org/ModDesig/SecI.pdf
                    Cyclone - Towarzysze radzieccy swoją wersję R-1820 także mieli - kto jak kto ale
                    oni specjalnego paliwa raczej nie wykorzystywali. Tak więc problem chyba byłby
                    do obejścia. Oczywiście pod warunkiem, że decyzje zapadałyby odpowiednio
                    wcześnie;-).
                    Inna sprawa - na jakim paliwie latały LOTowskie Electry (napedzane Hornetami)
                    czy prototypowy Wicher z Cyclone?
                    No i na koniec wplączę jeszcze HSy;-) - toż to D.520 wcale nie powinien być
                    rozpatrywany skoro wymagał paliwa 92/100 okt. (choć żeby było smieszniej w
                    monografii Bączkowskiego znalazłem informację o próbach prototypu prowadzonych
                    na 85 oktanowym paliwie).

                    • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" dreaded88 14.05.05, 18:08
                      michalgajzler napisał:


                      > Cyclone - Towarzysze radzieccy swoją wersję R-1820 także mieli - kto jak kto
                      al
                      > e
                      > oni specjalnego paliwa raczej nie wykorzystywali. Tak więc problem chyba byłby
                      > do obejścia. Oczywiście pod warunkiem, że decyzje zapadałyby odpowiednio
                      > wcześnie;-).
                      > Inna sprawa - na jakim paliwie latały LOTowskie Electry (napedzane Hornetami)
                      > czy prototypowy Wicher z Cyclone?

                      Doszliśmy też do tego, że amerykańskich silników używały takie potęgi
                      infrastruktury i uprzemysłowienia jak Chiny, Peru, Syjam.

                      > No i na koniec wplączę jeszcze HSy;-) - toż to D.520 wcale nie powinien być
                      > rozpatrywany skoro wymagał paliwa 92/100 okt. (choć żeby było smieszniej w
                      > monografii Bączkowskiego znalazłem informację o próbach prototypu prowadzonych
                      > na 85 oktanowym paliwie).

                      Ciekawe swoją drogą, co trzeba było lać do GR 14K. Albo do Marsów. Może ta
                      historia o paliwie to mit - ktoś, kiedyś, coś opacznie zrozumiał i od tego
                      czasu powtarzane jest jak za panią matką?
                      • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" dreaded88 14.05.05, 19:04
                        dreaded88 napisał:

                        > Ciekawe swoją drogą, co trzeba było lać do GR 14K. Albo do Marsów.

                        Hmm... swego czasu próbowałem coś znaleźć w sieci ale bezowocnie. Jedno co mogę
                        zauważyć to to, że GR 14K występował w licencyjnej postaci (M-85) również u
                        towarzyszy radzieckich.

                        >Może ta
                        > historia o paliwie to mit - ktoś, kiedyś, coś opacznie zrozumiał i od tego
                        > czasu powtarzane jest jak za panią matką?
                        Ja bym się ku chyba temu skłaniał... ale przydałaby się tu dokumentacja silników;-)

                  • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" dreaded88 14.05.05, 23:35
                    LUDZIE jak się posiada silniki na 91 oktanów to po prostu robi się zapas
                    takiego paliwa i po bulu
      • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 19:44
        Przy Hawk'u dochodzi jeszcze problem z terminem ewentualnych dostaw. Wszak od
        grudnia 1938 realizowane były duże zamówienia Francji. Gdyby miano się na
        Curtiss'y decydować to trzeba by to jednak zrobić odpowiednio wcześniej. Kiedy
        Amerykanie proponowali nam 75A to w grę wchodziły dostawy w lutym 1940roku.

        A tak na prawde to, jak już koledzy zauważyli, inne decyzje musiałyby już zapaść
        kilka lat wcześniej...
        • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 10.05.05, 22:25
          Co do Curtissów - było chyba jednak okienko. Pierwsze zamówienia francuskie, na
          100 75A-1, poszło faktycznie w maju'38, ale drugie, na 100 A-2, było tylko jako
          opcja - zostało potwierdzone dopiero 8. marca '39 (pierwsze dostawy pod koniec
          maja). Może udałoby się te maszyny podprowadzić Francuzom spod nosa, gdyby
          zaoferowano Amerykanom podpisanie wiążącej umowy jeszcze w 1938?
          • jaski Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 11.05.05, 03:01
            Panowie, w SNACO Bouguenias wychodzilo 11 MS 406 na dobe! Myslicie, ze Niemcy
            byli gorsi?
          • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 11.05.05, 09:26
            OK, zakładamy w takim razie, że te nieszczęsne misje poszukujące samolotów
            zagranicznych ruszają w świat odpowiednio wcześniej, a nie wiosną 1939. Czyli
            należało by faktycznie ruszyć jeszcze w 1938, a przedtem odpowiednio wcześnie
            zdiagnozować problem (poślizg między stwierdzeniem problemu a podjęciem decyzji
            bywał znaczny - Zając pisał o potrzebie zakupu samolotów za granicą w
            listopadzie 1938 a decyzja ministerstwa w marcu 1939...).

            • Gość: jaski Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 11.05.05, 13:30
              A do tego potzrba nie tylko samych maszyn, trzeba zaplecze zorganizowac,
              przeszkolic pilotow i mechanikow na jakosciowo inne samoloty etc, etc.
            • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 11.05.05, 18:46
              Bez wątpienia. Inna sprawa to fundusze na ewentualne Curtissy. Pewnie już to
              omawialiśmy ze 100x, ale ich cena była zupełnie paskarska - kosztowały prawie
              80% więcej niż EP-1 Seversky'ego, też przecież produkowany w USA, napędzany
              podobnym silnikiem etc. Możliwe, że menadżerowie Curtissa, wyczuwając strach
              Francuzów i mając świadomość posiadania bardzo dobrego produktu podyktowali
              cenę wziętą z sufitu, a żabożercy przystali na nią. A może Seversky w ofertach
              zaniżał swoje ceny?
              • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 12.05.05, 10:48
                dreaded88 napisał:
                >Bez wątpienia. Inna sprawa to fundusze na ewentualne Curtissy. Pewnie już to
                >omawialiśmy ze 100x,

                Owszem - ze stałych tematów pozostało nam jeszcze tylko po raz kolejny
                przypomnieć kwestię paliw (a raczej wymówkę) i rozważania silnikowe z cyklu „co
                by było gdyby”;-)

                >ale ich cena była zupełnie paskarska - kosztowały prawie
                >80% więcej niż EP-1 Seversky'ego, też przecież produkowany w USA, napędzany
                >podobnym silnikiem etc. Możliwe, że menadżerowie Curtissa, wyczuwając strach
                >Francuzów i mając świadomość posiadania bardzo dobrego produktu podyktowali
                >cenę wziętą z sufitu, a żabożercy przystali na nią. A może Seversky w ofertach
                >zaniżał swoje ceny?

                Ano Francuzi byli w potrzebie Curtiss mógł zawyżać cenę – przydało by się
                porównanie do ceny Hawka w USA. Jeszcze jedno wytłumaczenie jakie przychodzi mi
                do głowy jeśli o cenę „francuskich” maszyn chodzi – może Curtiss dokładał jakąś
                „premię za ryzyko” spodziewając się ewentualnych nieprzyjemności ze strony USAAC
                (które kontraktem dla Francji nie było podobno zbyt zachwycone jako że mogło to
                wpłynąć na tempo realizacji ich własnych zamówień) – trochę to może
                naciągane;-)). Seversky wg Malaka kantował raczej na terminach dostaw.
                Z cenami i pomysłami zakupów amerykańskich myśliwców zaczynam się już gubić.
                Malak w „Lotnictwie” – cena EP-1 280tys zł, dla porównania Jastrząb 200tys
                (przy okazji dla porównania – cena PZL 24 B to 185tys – cena za Morgałą),
                natomiast Francuzi mieli faktycznie zapłacić ok. 500ts zł za jednego 75A. No i
                niby wszystko gra ale…Cynk podaje, że oferta sprzedaży Hawków dla Polski była
                wyceniona na 8mln USD za 143 samoloty (u Malaka za 150 EP-1 też 8mln USD). I w
                tym momencie czegoś nie rozumiem bo jak to się ma do ceny „francuskiej” (chyba,
                że ktoś pomylił się w cyferkach)? Inna sprawa to kredyt – u Malaka rozważania
                na temat wykorzystania kredytu angielskiego, u Cynka kredyt amerykański.
                Problemów było by mniej gdyby wcześniej wybrano inny silnik dla Jastrzębia...ale
                to zdaje się także już było;-).
                • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 12.05.05, 13:48
                  O ile mi wiadomo wysoką cena na Curtissy dla Francuzów nazucił kongres USA
                  chcący opuznić to zamówienie w obawie o terminowe wykonanie zamówienia US army
                  na te maszyny. Chincycy jakoś nie mieli tych kłopotów gdyz ich zam€wienie było
                  wcześniejsze.
                  • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 12.05.05, 18:30
                    Jeśli to faktycznie była ingerencja Kongresu, to by sprawę cen z zamówień
                    francuskich wyjaśniało.
                    Pozostałaby jeszcze kwestia kredytów. Tych rzeczywistych z 1939r (amerykański
                    czy z GB) jak i tego czy dałoby się kredyty uzyskać w przypadku zamówień w 1938r.
                    • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 12.05.05, 18:41
                      W 1938 można było jeszcze zaoszczędzić na jakichś okrętach ;-)
                      • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 12.05.05, 18:49
                        Coś się za mocno skupiłem na maszynach latających;-).
                        • Gość: GE Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło IP: 212.182.114.* 14.05.05, 15:10
                          A może trzeba było pomyśleć o
                          www.jaapteeuwen.com/ww2aircraft/html%20pages/GLOSTER%20F5%2034.htm
                          • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 14.05.05, 18:18
                            1. Nie był w produkcji, miał wręcz niski priorytet. Finansowanie prac
                            konstrukcyjnych w Glosterze i rozbudowy zakładów (firma była obciążona
                            produkcją innych typów) zamiast w PZL byłoby idiotyzmem, w końcu w WP-1 do
                            płatowców było kogo zagonić - Jakimiuk, Dąbrowski, Misztal, trzeba było tylko
                            zrobić to w odpowiedniej chwili i nie stawiać kretyńskich w kontekście silnika
                            wymagań, jak 300-kg bomba. Licencja też nie wchodziła w grę - translacja
                            samolotu na system metryczny by chwilę zajęła. Jeżeli już mówimy o chwytaniu
                            się brzytwy, trzeba było wydać szybko dyspozycję przeróbki J. na GR.

                            2. O tym Glosterze na dobrą sprawę niewiele wiadomo - poza tym, że z Mercurym
                            VIII wyciągał 508 km/h, co jest pośrednim dowodem, że J., b. podobny pod
                            względem układu i wymiarów, też mógł. Jaka była zwrotność, czy nie miał jakichs
                            organicznych wad...
                            • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 14.05.05, 18:43
                              dreaded88 napisał:

                              > w końcu w WP-1 do
                              > płatowców było kogo zagonić - Jakimiuk, Dąbrowski, Misztal, trzeba było tylko
                              > zrobić to w odpowiedniej chwili i nie stawiać kretyńskich w kontekście silnika
                              > wymagań, jak 300-kg bomba.

                              Dodajmy do tego jeszcze powstrzymanie się od uszczęśliwiania na siłę LOTu
                              Wichrem i porzucenie konceptów "caudronopodobnych"

                              > 2. O tym Glosterze na dobrą sprawę niewiele wiadomo - poza tym, że z Mercurym
                              > VIII wyciągał 508 km/h, co jest pośrednim dowodem, że J., b. podobny pod
                              > względem układu i wymiarów, też mógł. Jaka była zwrotność, czy nie miał jakichs
                              >
                              > organicznych wad...

                              Wiadomo tyle, że własności lotne miały być "niezłe" (cokolwiek to oznacza). Ze
                              słabszym silnikiem, Perseus, osiągi mocno spadały (prędkość do 470km/h). Tak
                              swoją drogą - czy to nie świadczyło by za tym, że Mercury w P.50 był faktycznie
                              jakiś wybrakowany?
                              • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 14.05.05, 23:50
                                michalgajzler napisał:

                                > dreaded88 napisał:
                                >
                                > > w końcu w WP-1 do
                                > > płatowców było kogo zagonić - Jakimiuk, Dąbrowski, Misztal, trzeba było t
                                > ylko
                                > > zrobić to w odpowiedniej chwili i nie stawiać kretyńskich w kontekście si
                                > lnika
                                > > wymagań, jak 300-kg bomba.
                                >
                                > Dodajmy do tego jeszcze powstrzymanie się od uszczęśliwiania na siłę LOTu
                                > Wichrem i porzucenie konceptów "caudronopodobnych"
                                >
                                > > 2. O tym Glosterze na dobrą sprawę niewiele wiadomo - poza tym, że z Merc
                                > urym
                                > > VIII wyciągał 508 km/h, co jest pośrednim dowodem, że J., b. podobny pod
                                > > względem układu i wymiarów, też mógł. Jaka była zwrotność, czy nie miał j
                                > akichs
                                > >
                                > > organicznych wad...
                                >
                                > Wiadomo tyle, że własności lotne miały być "niezłe" (cokolwiek to oznacza). Ze
                                > słabszym silnikiem, Perseus, osiągi mocno spadały (prędkość do 470km/h). Tak
                                > swoją drogą - czy to nie świadczyło by za tym, że Mercury w P.50 był
                                faktyczni
                                > e
                                > jakiś wybrakowany?
                                RACZEJ PRAWDĄ jest ze był żle rozwiązany problem wydechu przez co nie dawał
                                pełnej mocy.
                              • dreaded88 Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 15.05.05, 20:35
                                michalgajzler napisał:

                                > Wiadomo tyle, że własności lotne miały być "niezłe" (cokolwiek to oznacza). Ze
                                > słabszym silnikiem, Perseus, osiągi mocno spadały (prędkość do 470km/h). Tak
                                > swoją drogą - czy to nie świadczyło by za tym, że Mercury w P.50 był
                                faktyczni
                                > e
                                > jakiś wybrakowany?

                                Najwyraźniej. Szczególnie, że Jastrząb miał dobry, szybkościowy profil
                                skrzydła, a 460 km/h z MVIII robił Fokker D XXI ze stałym podwoziem.
                          • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 14.05.05, 18:22
                            To już chyba przerabialiśmy w 2 poprzednich wątkach;-).
                            Opis samolotu:
                            www.samoloty.ow.pl/str121.htm
                            Obloty pierwszego prototypu XII.1937r., prototyp nr 2 w III.1938r. Dodajmy do
                            tego ewentualne negocjacje, przekazanie dokumentacji, przygotowanie produkcji.
                            To już chyba bardziej realna byłaby dostawa EP-1 czy nawet Hawków (te ostatnie
                            gdybyśmy ubiegli opcję Francuzów).
                            Najlepiej byłoby od początku projektować Jastrzębia z innym silnikiem;-) - to
                            zdaje się już także przerabialiśmy.
                          • jopekpl Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 14.05.05, 23:47
                            Gość portalu: GE napisał(a):

                            > A może trzeba było pomyśleć o
                            > www.jaapteeuwen.com/ww2aircraft/html%20pages/GLOSTER%20F5%2034.htmADNE CZY TO PRZYPATKIEM NIE PRZERÓBKA "GLADJATORA"??? Tylko tam zdaje się jest
                            napisane ze z 1941r więc odpada
                            • michalgajzler Re: Polskie lotnictwo "września" 1939 .Czy mogło 15.05.05, 23:52
                              jopekpl napisał:

                              > CZY TO PRZYPATKIEM NIE PRZERÓBKA "GLADJATORA"???

                              Dość "dyskusyjna" koncepcja;-)).

                              >Tylko tam zdaje się jest
                              > napisane ze z 1941r więc odpada
                              Nie "z", a "do". Do 1941 roku prowadzono próby prototypów.
                              Link do obszerniejszego tekstu o F.5/34 pojawiał się juz na forum (podam jeszcze
                              raz):
                              www.samoloty.ow.pl/str121.htm
                              (swoją drogą - b. dobra strona).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka