Dodaj do ulubionych

armageddon itp

IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.05, 13:37
przy okazji bombardowania komety naszło mnie pytanie: dlaczego w zasadzie nie
można użyć rakiet strategicznych w razie gdyby jakiemuś kawałowi skały
zachciało się wejść na kurs kolizyjny z naszą miłą planetą? za mały zasięg?
niemożliwość naprowadzenia? (jakoś nie chce mi się wierzyć). czy naprawdę
przy współczesnej technice nie jest możliwe szybkie przeprogramowanie
parunastu rakiet i zmielenie za ich pomocą takiej asteroidy na proszek?
no i jeśli tak to czemu np przy likwidacji części arsenałów atomowych nie
pomyślano o przerobieniu paru rakiet na jakąś earth impact defence?
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: armageddon itp 05.07.05, 17:41
      Gość portalu: cichojasny napisał(a):

      > przy okazji bombardowania komety naszło mnie pytanie: dlaczego w zasadzie nie
      > można użyć rakiet strategicznych w razie gdyby jakiemuś kawałowi skały
      > zachciało się wejść na kurs kolizyjny z naszą miłą planetą? za mały zasięg?
      > niemożliwość naprowadzenia? (jakoś nie chce mi się wierzyć). czy naprawdę
      > przy współczesnej technice nie jest możliwe szybkie przeprogramowanie
      > parunastu rakiet i zmielenie za ich pomocą takiej asteroidy na proszek?
      > no i jeśli tak to czemu np przy likwidacji części arsenałów atomowych nie
      > pomyślano o przerobieniu paru rakiet na jakąś earth impact defence?


      Sława!

      Zasięg napewno za mały.

      Ale głowice wcale nie sa za cięzkie...

      25MT wystarczy, aby odparować kilkukilometrowy kamień.

      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      • Gość: Speedy Re: armageddon itp IP: 217.17.35.* 06.07.05, 14:28
        Podejrzewam, że gdyby taki obiekt-impaktor znienacka zagroził Ziemi, dałoby się
        względnie szybko coś takiego zorganizować, "przechwycenie" w odległości kilku
        tys. km. Niestety efektywność takich działań mogłaby być niewielka. W mały
        obiekt, orientacyjnie powiedzmy kilkusetmetrowy, niekoniecznie zresztą łatwo
        byłoby trafić. Za to jego rozproszenie przyniosłoby wymierne pozytywne skutki i
        pozwoliło zminimalizować rozmiary katastrofy, czy wręcz jej uniknąc w ogóle.W
        przypadku większego, powiedzmy kilkukilometrowego obiektu niestety mogłoby to
        już nic nie zmienić, czy walnąlby w nas w jednym kawałku czy w postaci chmury
        drobnych i tak byłaby masakra. Uniknęlibyśmy megaeksplozji uderzeniowej,
        globalnego tsunami itp. atrakcji, za to znacznie wzmógłby się inny
        efekt, "globalnego piekarnika" wywołanego opadem rozgrzewających się w
        atmosferze szczątków. Przy mniejszych impaktorach też oczywiście jest ten
        efekt, tyle że ciepła nie jest tak dużo i atmosfera może je bezpiecznie
        wchłonąć i rozprowadzić, ale no jednak wszystko ma swe granice.
        Naprawdę dobrym pomysłem byłoby natomiast wdrożenie systemu dalekiej obserwacji
        i wykrywania takich obiektów, bo jak na razie jest on w powijakach i
        realizowany głównie przez amatorów. Przy odpowiednio wczesnym wykryciu
        zagrożenia, np. na wiele lat przed kolizją można by wysłać specjalnie
        skonstruowany pocisk w daleki kosmos i spowodować wybuch z takim wyliczeniem
        żeby zmienić kurs obiektu na niekolizyjny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka