Dodaj do ulubionych

kto trafił asa?

IP: *.bicom.pl / *.bicom.pl 27.07.05, 11:45
czy niemieckiego asa pancernego Michaela Wittmanna pokonali pod Falaise
Polacy? wdzięczny będę znawcom 2wś za odpowiedź
Obserwuj wątek
    • u-boot_88 Re: kto trafił asa? 27.07.05, 11:59
      Sorry, że przydługie i po angielsku:

      Until 1983, the destruction of Wittmann's Tiger was an mystery even for crews
      of sSSPzAbt 101. Many sources say that it was destroyed by the "Firefly
      Ambush", but different units claimed to ambush and destroy Wittmann's Tiger,
      including those of the either 1st Polish Armored Division, 4th Canadian Armored
      Division (Canadian Shermans supposedly surrounded and shot Wittmann's Tiger to
      pieces) or 33rd British Independent Armored Brigade. In the memoirs of a former
      member Mr.F.R of sSSPzAbt 101, official version at the time stated that
      Wittmann's Tiger was destroyed by an airplane bomb. Both presented a picture of
      Wittmann's Tiger without its turret with the gun barrel placed on the hull
      which in fact is the picture of SS-Untersturmführer Alfred Günther's Tiger from
      3rd Kompanie of sSSPzAbt 101 of destroyed by an airplane bomb at Evrecy. Along
      with those two versions, some claims were made that units, which were not even
      present in the area at the time, were responsible for destroying Wittmann's
      Tiger. In 1945, Mr.Serge Varin found Tiger #007. Mr.Varin was interested in
      this tank because its turret was teared away from the hull. Mr.Varin examined
      Wittmann's Tiger and noticed that it was not penetrated by any shells fired at
      it during the fighting. The only damage to the hull was a big hole in the rear,
      near the engine deck.
      After further examination Mr.Varin concluded that the impact came from the air.
      The rocket hit Tiger's rear deck (made of 25mm thick armor), penetrated the air
      intakes and exploded causing the explosion in the engine compartment and
      fighting compartment which ignited the stored ammunition. The second explosion
      instantly killed the entire crew and blew off the turret into the air.
      According to Varin, Wittmann's Tiger was destroyed by a rocket fired from a
      Royal Air Force Hawker "Typhoon" MkIB - attack aircraft. Typhoons were armed
      with HE (High-explosive) rockets and took heavy tow of German tanks during the
      Normandy battles (for example on August 8th of 1944, Typhoons destroyed 135
      German tanks and among those Tiger #007).

      Finally, it was proven that Wittmann's Tiger was destroyed by fire from tanks
      of "A" Squadron of Northamptonshire Yeomanry. British Firefly crew observed
      advancing Tigers and opened fire at when Tigers were some 800m away. According
      to original War Diary of "A" Squadron, at 12:20, 3 Tigers were moving towards
      the Squadron and were destroyed at 12:40, 12:47 and 12:52 without any losses.
      After the first Tiger was destroyed at 12:40, second one returned fire but was
      hit and blew up in a loud explosion. Following that, third Tiger was knocked
      out after receiving two hits. Wittmann's Tiger was destroyed as second at 12:47
      by British Sherman VC "Firefly" commanded by Sergeant Gordon (gunner - Trooper
      Joe Ekins) from 3rd Platoon, "A" Squadron, 33rd Armored Brigade of 1st
      Northamptonshire Yeomanry. British Sherman VC "Firefly" armed with 17 pounder
      gun was capable of penetrating Tiger's armor at range of 800m. The force of
      explosion blew off the turret, which landed upside down away from the hull.
      Wittmann did not know that British had Firefly in the area and felt confident
      in attacking their position with his Tigers, otherwise he would take different
      approach to the whole attack. After Wittmann failed to return from the battle,
      search for him by the members of the 12th SS Panzer Division "Hitlerjugend" and
      his battalion took place during the day and on the night of 8/9th.

      Michael Wittmann and his crew was killed in action on August 8th of 1944, at
      Gaumesnil near Cintheaux and were buried in an unmarked grave. In March of
      1983, the unmarked field grave of Tiger #007's crew was discovered during the
      construction of the road and was excavated. It was possible to identify the
      remains by Wittmann's dental records and Heinrich Reimers's (driver)
      identification tag. Wittmann and his crew was then officially buried in the
      German Military Cemetery of "De La Cambe" in Normandy, France. The cemetery is
      located on the National Road 13 (RN 13) between Isigny-sur-Mer and Bayeux.
      Michael Wittmann is buried in square 47, row 3, grave 120 of "De La Cambe". On
      August 8th of 1944, crew of Tiger #007 from 2nd Kompanie of schwere SS-Panzer
      Abteilungen 101 of LSSAH was as follows:

      SS-Sturmmann Rudolf "Rudi" Hirschel (radioman) 24/1/3 - 44/8/8 (20 years old),
      SS-Unterscharführer Henrich Reimers (driver) 24/5/11 - 44/8/8 (20 years old),
      SS-Unterscharführer Karl Wagner (observer) 20/5/31 - 44/8/8 (24 years old),
      SS-Sturmmann Günther Weber (loader) 24/12/21 - 44/8/8 (20 years old),
      SS-Haupsturmfuhrer Michael Wittmann (commander) 14/4/22 - 44/8/8 (30 years old).
    • grzegorz-cz Kolejna polska mitologia 27.07.05, 13:57
      Gość portalu: bodek napisał(a):

      > czy niemieckiego asa pancernego Michaela Wittmanna pokonali pod Falaise
      > Polacy? wdzięczny będę znawcom 2wś za odpowiedź.


      Witam!

      Oczywiście, że nie trafili go Polacy.

      Są to niestety szkodliwe i całkowicie nieodpowiedzialne niedorzeczności
      wypisywane w Polsce przez Janusza Ledwocha. Można tę kuriozalną informację
      spotkać w jego książce pt. "Polskie Shermany" tom II. W tej książce autor
      przypisuje nawet używanie przez polską 1. DPanc czołgów, jakich nigdy nie
      używała.

      Niewielu ludzi na świecie zaryzykowało drobiazgową analizę tego, w jakich
      okolicznościach i z czyjej ręki zginął Wittmann, ale ci, którzy zaryzykowali
      bardzo intensywnie tłumaczą się przed swoimi czytelnikami z tego, w jaki sposób
      dochodzili prawdy i jacy kombatanci niemieccy, brytyjscy i kanadyjscy brali
      udział w skomplikowanym procesie badawczym.

      Janusz Ledwoch niczego swoim czytelnikom nie tłumaczy. On po prostu wie bez
      najmniejszego nawet procesu badawczego. Ot, po prostu napisał, że czołg
      Wittmanna został zniszczony przez Shermana Firefly plutonowego Leona
      Wojtynowskiego z polskiej 1. DPanc. Jest to niestety kolejny wkład w budowanie
      piramidy fałszu, legend, mitów i zwykłych szowinistycznych kłamstw związanych z
      udziałem 1. DPanc w operacjach "Totalize", "Tractable" i w zamykaniu kotła
      Falaise.

      Pytam:
      1. Jakim cudem Wojtynowicz rzekomo zniszczył czołg Wittmanna, gdy 8 sierpnia
      1944 r. polska dywizja działała wyłącznie po wschodniej stronie szosy Caen-
      Falaise, a Wittmann zginął daleko od Polaków po stronie zachodniej tej szosy?

      2. Jakim nadprzyrodzonym cudem Wojtynowicz rzekomo zniszczył czołg Wittmanna,
      skoro Niemiec zginął na tyłach kanadyjskiej 4. DPanc, gdzie Polaków oczywiście
      nie było?


      Na sto procent nikt odpowiedzialny za słowo, w przeciwieństwie do Janusza
      Ledwocha, nie napisze tego, kto zniszczył czołg Wittmanna. Przez wiele lat
      utrzymywały się legendy, że czołg ten został trafiony rakietą samolotu Typhoon.
      To kolejna informacja fałszywa, bowiem Typhoony nie działały w tym rejonie i
      potwierdza to dosłownie wszystko - zarówno dzienniki działań bojowych
      kanadyjskiej 4. DPanc, wspomnienia kanadyjskich kombatantów i dzienniki działań
      bojowych dywizjonów Typhoonów.

      Czołg Wittmanna został zniszczony wyłącznie z ziemi. Otrzymał kilka trafień
      zanim został ostatecznie pokonany. Czołg ten został zniszczony
      najprawdopodobniej wspólnie przez mały pododdział brytyjskiego 1. pułku
      pancernego Northamptonshire Yeomanry oraz przez grupę czołgów kanadyjskiego
      pułku pancernego Sherbrooke Fusilier. Pierwsze trafienia Tygrys Wittmanna
      otrzymał najprawdopodobniej od Brytyjczyków, zaś dobity został
      najprawdopodobniej przez Kanadyjczyków. Sporo wskazuje na to, że czołg
      Wittmanna mógł dobić mjr Sydney Radley-Walters dowodzący podczas akcji
      przeciwko zgrupowaniu Wittmanna szwadronem A Sherbrooke Fusilier Regiment.

      Polecam analizy na ten temat Kena Touta, ale głównie polecam najnowszą książkę
      Briana A. Reida pt. "No Holding Back", Robin Brass Studio, Toronto 2005, ISBN 1-
      896941-40-0. Wszystko jest tam przeanalizowane do najdrobniejszego szczegółu.


      Pozdrawiam

      G. Cz.
      • Gość: Speedy Re: Kolejna polska mitologia IP: *.stat.gov.pl 27.07.05, 14:49
        Hej
        > Przez wiele lat
        > utrzymywały się legendy, że czołg ten został trafiony rakietą samolotu
        Typhoon.

        Nie żebym się czepiał, tylko ta historia o rakiecie wystrzelonej z samolotu
        powstała na podstawie oględzin wraku Tygrysa. I są tam cytowane zwykle dosyć
        szczegółowe opisy tego trafienia, uszkodzeń wnętrza itp. Dlatego mam pytanie:
        skąd się to wzięło? Czy zostało po prostu wyssane z palca od początku do końca?
        Czy też np. kolesie obejrzeli wrak innego Tygrysa, który oberwał rakietą i
        wzięli go omyłkowo za czołg Wittmana? Czy autor tej ostatecznej wersji odnosi
        się jakoś do tej historii z rakietą?

        > To kolejna informacja fałszywa, bowiem Typhoony nie działały w tym rejonie i
        > potwierdza to dosłownie wszystko - zarówno dzienniki działań bojowych
        > kanadyjskiej 4. DPanc, wspomnienia kanadyjskich kombatantów i dzienniki
        działań
        >
        > bojowych dywizjonów Typhoonów.

        Przypominam że chodzi o wrak Tygrysa trafiony pociskiem rakietowym z samolotu.
        Nie sądzę żeby w tym przypadku można było jednoznacznie stwierdzić - z jakiego
        samolotu, a przecież nie tylko Typhoony przenosiły rakiety?
        • grzegorz-cz Re: Kolejna polska mitologia 27.07.05, 15:28
          Witaj Speedy!

          Ja w operacji "Totalize" siedzę po uszy zawodowo i mógłbym całe elaboraty tutaj
          pisać, ale musimy się jakoś zmieścić w rozsądnych dla wszystkich ramach
          czasowych.


          Gość portalu: Speedy napisał:
          > Nie żebym się czepiał, tylko ta historia o rakiecie wystrzelonej z samolotu
          > powstała na podstawie oględzin wraku Tygrysa. I są tam cytowane zwykle dosyć
          > szczegółowe opisy tego trafienia, uszkodzeń wnętrza itp. Dlatego mam pytanie:
          > skąd się to wzięło? Czy zostało po prostu wyssane z palca od początku do
          > końca?

          To są niestety jakieś bajki i Brian A. Reid szczegółowo to opisuje. Internet aż
          pęka od takich analiz domorosłych "specjalistów", którzy tylko robią ludziom
          wodę z mózgu. Nikt odpowiedzialny za słowo nie napisze tego, co tak naprawdę
          zniszczyło czołg Wittmanna, bo wrak jego czołgu nie nosił żadnych oznak
          penetracji przez jakikolwiek pocisk. Czołg był trafiany przez Shermany, ale
          eksplodował z przyczyn nie do końca wyjaśnionych, gdyż najwyraźniej nawet
          Firefly'aje nie były w stanie go przebić, a tylko zadawały mu jakieś
          uszkodzenia. Być może któreś z uszkodzeń doprowadziło w końcu do wewnętrznej
          eksplozji czołgu. I właśnie dlatego jego zniszczenia nie da się na sto procent
          komukolwiek przypisać.


          Gość portalu: Speedy napisał:
          > Czy też np. kolesie obejrzeli wrak innego Tygrysa, który oberwał rakietą i
          > wzięli go omyłkowo za czołg Wittmana? Czy autor tej ostatecznej wersji odnosi
          > się jakoś do tej historii z rakietą?

          Kolesie-fascynaci śmierci Wittmanna chodzą tylko po świecie i roznoszą bajki,
          co widać także po polskich autorach.
          Historia z rakietą jest wyssana z palca od początku do końca i mówi to nie
          tylko wrak czołgu Wittmanna, ale głównie dokumenty 2nd TAF. W całym rejonie
          Caen nie latał wówczas ani jeden Typhoon, czy to brytyjski, czy kanadyjski, a
          inne samoloty z rakietami w ogóle kanadyjskiego II Korpusu wówczas nie
          wspierały.


          Gość portalu: Speedy napisał
          > Przypominam że chodzi o wrak Tygrysa trafiony pociskiem rakietowym z
          > samolotu. Nie sądzę żeby w tym przypadku można było jednoznacznie stwierdzić -
          > z jakiego samolotu, a przecież nie tylko Typhoony przenosiły rakiety?

          Speedy, błagam, nie mieszajmy już dodatkowo. Mowa jest tylko o 8 sierpnia 1944
          r. i wyłącznie o działaniach wspierających wspólne działania polskiej 1. DPanc
          i kandyjskiej 4. DPanc. To przecież nie jest tak, że kanadyjski II Korpus
          obsługiwały Thunderbolty z rakietami, Lightningi z rakietami, Spitfire’y z
          rakietami i Typhoony z rakietami. Tylko i wyłącznie Typhoony (i to prawie
          wyłącznie kanadyjskie) wpierały te dywizje, które wzięły udział w fazie II
          operacji "Totalize".


          Pozdrowienia

          G. Cz.
    • Gość: bodek Re: kto trafił asa? IP: *.bicom.pl / *.bicom.pl 27.07.05, 15:26
      dzięki za odpowiedzi. czy istnieją polskojęzyczne wydawnictwa lub strony
      internetowe, które warto poczytać i nie ogłupieć
      • grzegorz-cz Re: kto trafił asa? 27.07.05, 15:31
        Gość portalu: bodek napisał(a):
        > dzięki za odpowiedzi. czy istnieją polskojęzyczne wydawnictwa lub strony
        > internetowe, które warto poczytać i nie ogłupieć

        Polskojęzycznych publikacji na ten temat nie ma, to znaczy nie ma takich, które
        nie powielałyby mitów i zwykłego fałszu.

        A już od stron internetowych poświęconych śmierci Wittmanna należy uciekać jak
        od eksplozji czołgu Wittmanna.


        Pozdrowienia

        G. Cz.
        • Gość: bodek Re: kto trafił asa? IP: *.bicom.pl / *.bicom.pl 27.07.05, 15:50
          dzięki
          czyli nikt do tej pory (chodzi o polskich autorów) nie opisałe tego w sposób
          rzetelny? a jeśli chodzi o te mity i kłamstwa to jakie są te najważniejsze i
          najczęsciej powielane? (gdy piszesz o mitach i kłamstwach to brzmi to dość
          negatywnie czy to znaczy, że polacy nie mieli znaczącego wkładu w zamknięcie
          kotła?)
          • grzegorz-cz Re: kto trafił asa? 27.07.05, 16:26
            Gość portalu: bodek napisał:
            > dzięki

            Proszę :-)


            Gość portalu: bodek napisał:
            > czyli nikt do tej pory (chodzi o polskich autorów) nie opisałe tego w sposób
            > rzetelny?

            Śmierci Wittmanna? Nikt.


            Gość portalu: bodek napisał:
            > a jeśli chodzi o te mity i kłamstwa to jakie są te najważniejsze i
            > najczęsciej powielane?

            Są tego dziesiątki. Najwięcej i najgorszych sprokurował Franciszek Skibiński,
            ale nie tylko on, gdyż ma on wiernych kontynuatorów. Jest to najczystsza
            propaganda sukcesu arogancka wobec sojuszników Polaków z kotła Falaise. Czy
            czytałeś w jakiejkolwiek polskiej książce, aby ktokolwiek z polskiej 1. DPanc
            zawiódł w czymkolwiek? Aby 1. DPanc popełniła jakiś błąd? Aby ktokolwiek zganił
            polską dywizję za cokolwiek? O tym, że była to najgorsza dywizja
            operacji "Totalize" w Polsce niczego się nie dowiesz z krajowej propagandy.
            Pytanie tylko: Czego tu się wstydzić? To był po prostu bolesny debiut bojowy
            polskiej niedoszkolonej dywizji, nie znającej języka angielskiego, nie
            przystosowanej kulturowo i emocjonalnie do alianckiego środowiska. I tyle. Z
            czasem Polacy jakoś się "dotarli", ale operacja "Totalize" zdecydowanie idzie
            na ujemne konto gen. Maczka. Nie da się tego wszystkiego opisać na forum, bo to
            temat na książkę wielkości encyklopedii.


            Gość portalu: bodek napisał:
            > gdy piszesz o mitach i kłamstwach to brzmi to dość
            > negatywnie czy to znaczy, że polacy nie mieli znaczącego wkładu w zamknięcie
            > kotła?)

            To jest tak samo, jak z polską szowinistyczną mitologią bitwy o Wielką
            Brytanię, że gdyby nie my to... i tu wpisać odpowiedni zestaw bajek plus
            brytyjski przymus bycia nam wdzięcznym, bo gdyby nie my to na wyspie wszyscy
            wypasaliby niemieckie krowy dla przemysłu przetwórczego III Rzeszy i na front
            podbojów germańskich.

            Kocioł Falaise uformowało 10 alianckich dywizji z Wielkiej Brytanii, Kanady,
            Francji, Polski i Stanów Zjednoczonych. Każda ma swój wkład i każdy wkład jest
            znaczący. Kanadyjska propaganda twierdzi, że kocioł Falaise zamknęli
            Kanadyjczycy, polska propaganda twierdzi, że kocioł zamknęli Polacy,
            amerykańska propaganda twierdzi, że kocioł Argentan-Falaise (bo tak się to u
            nich nazywa) zamknęli Amerykanie. I przez taki filtr należy to postrzgać. Cała
            masa nieobiektywnych historyków i publicystów usiłuje nas wtłoczyć do
            historycznego kabaretu – nie wolno jedynie im na to pozwolić.


            Pozdrawiam

            G. Cz.
            • Gość: NEMO Obok tematu IP: 5.5R6D* / *.saix.net 27.07.05, 16:48
              Przepraszam ale az prosi sie by napisac, iz zasadniczo nie ma co dyskutowac nad
              faktami lecz ich interpretacja. Problem w tym, ze za kazdym razem potykamy sie
              o brak faktow, czy tez brak kompletnego i rzetelnego ich przedstawienia. Zdaje
              sobie sprawe, ze np wojna jest zjawiskiem w jakis sposob chaotycznym ale....


              Pozdrawiam
              • grzegorz-cz Re: Obok tematu 27.07.05, 17:12
                Gość portalu: NEMO napisał(a):

                > Przepraszam ale az prosi sie by napisac, iz zasadniczo nie ma co dyskutowac
                > nad faktami lecz ich interpretacja. Problem w tym, ze za kazdym razem
                > potykamy sie o brak faktow, czy tez brak kompletnego i rzetelnego ich
                > przedstawienia. Zdaje sobie sprawe, ze np wojna jest zjawiskiem w jakis
                > sposob chaotycznym ale....


                Witaj Nemo, dawno sobie nie gaworzyliśmy :-)

                Skoro jesteśmy przy kotle Falaise to trzeba powiedzieć, że nie mamy tu do
                czynienia z "brakiem" faktów, lecz z ewidentnym kłamstwem, manipulacją i
                tajeniem faktów.

                Pani historyk Teresa Skinder-Suchcitz wypisuje bzdury, że kanadyjska 4. DPanc w
                kotle Falaise wiecznie nie nadążała za polską 1. DPanc. Ale ta sama pani
                historyk już nie napisze, że polska 1. DPanc ukradła kanadyjskiej 4. DPanc cały
                zapas paliwa na kilka dni działań ofensywnych, jaki to zapas Kanadyjczycy nie
                śpiąc i nie jedząc zwozili sobie przez sześć dni z Normandii. Ładnie to tak?
                Ładnie to tak robić durniów i z nas, czytelników, i z naszych kanadyjskich
                sojuszników?

                Jak się ma takiego sojusznika, jak dywizja gen. Maczka, to nikt by za nią nie
                nadążał. Czołgów jeżdżących bez paliwa nikt w roku 1944 jeszcze nie wynalazł a
                i dziś takich chyba jeszcze nie ma nawet w amerykańskiej DARPA.

                I dalej: Gdy 14 sierpnia wczesnym popołudniem brygadier Eric L. Booth, dowódca
                kanadyjskiej 4. Brygady Pancernej z 4. DPanc, wraz ze swoim sztabem wjechał w
                gęstej zasłonie dymnej wprost na Niemców i konwój sztabowy brygady został
                zniszczony, niedobitki tej grupy wycofały się na pozycje polskie nad rzeką
                Laison. Ocaleli Kanadyjczycy prosili polskich żołnierzy, aby powiadomili przez
                radio już choćby kogokolwiek, że bryg. Booth i jego oficer wywiadu nie żyją i
                że część innych sztabowców jest ranna, a tak ważna dla operacji "Tractable"
                jednostka, jak 4. BPanc, praktycznie nie jest dowodzona i nie ma najważniejszej
                części sztabu. Nie było dane skorzystać Kanadyjczykom z polskiej łączności -
                nikt z Polaków nie zrozumiał, o co Kanadyjczykom chodzi. W tym czasie,
                oskarżana przez panią historyk Teresę Skinder-Suchcitz o bezczynność 4. BPanc
                stoi długie godziny, rzeczywiście w bezczynności, zdezorientowana i w
                oczekiwaniu na swojego dowódcę oraz najważniejszych członków sztabu; gen.
                Kitching (dowódca 4. DPanc) szuka bryg. Bootha; trwają gorączkowe konsultacje
                na linii Kitching-Simonds by ustalić, co zrobić z zaistniałym faktem w
                sytuacji, gdy zaginieni Booth i jego sztabowcy byli jedynymi ze stosowną wiedzą
                na temat planów operacji "Tractable". Według różnych szacunków zastój 4. BPanc
                trwał wtedy aż 12-20 godzin.

                No i co? Jak się ma takiego sojusznika, jak dywizja gen. Maczka, która przez
                cztery lata pobytu w Wielkiej Brytanii nie nauczyła się po angielsku nawet
                tego, jak brzmi słowo "radiostacja" to nikt by za taką dywizją "nie nadążał"
                jak pisze moja ulubiona pani historyk.

                I w polskiej spisanej pseudohistorii 1. DPanc takich "kwiatków" są dziesiątki.


                Pozdrawiam Cię Nemo serdecznie!

                G. Cz.
                • Gość: NEMO Re: Obok tematu IP: 5.5R6D* / *.saix.net 27.07.05, 18:05
                  Sprawy (nie fakty), o ktorych Kolega napisal sa, na szczescie, nie tylko nasza,
                  polska przywara, Inaczej nalezaloby sie jedynie wstydzic. Inna sprawa, ze nie
                  zawsze za (w ten czy inny sposob ) podanym obrazem zdarzen stoi zla wola.
                  Swietnie, ale od kogo mamy sie uczyc historii jak nie od historykow?

                  Pozdrawiam
                  • grzegorz-cz Re: Obok tematu 27.07.05, 18:23
                    Gość portalu: NEMO napisał(a):

                    > Sprawy (nie fakty), o ktorych Kolega napisal sa, na szczescie, nie tylko
                    nasza,
                    >
                    > polska przywara, Inaczej nalezaloby sie jedynie wstydzic. Inna sprawa, ze nie
                    > zawsze za (w ten czy inny sposob ) podanym obrazem zdarzen stoi zla wola.
                    > Swietnie, ale od kogo mamy sie uczyc historii jak nie od historykow?
                    >
                    > Pozdrawiam


                    :-) :-) :-)

                    Sprawy vel fakty, fakty vel sprawy.

                    To, o czym piszę, to fakty. Forum internetowe to nie książka lub prasa
                    historyczna, ale za tym, co napisałem stoją źródła i nazwiska świadków, także
                    szefa kwatermistrzostwa kanadyjskiej 4. DPanc. Nie podałem ich, bo tu się
                    artykułów nie pisze, ale podać oczywiście mogę.

                    :-) G. Cz.
                    • Gość: NEMO Re: Obok tematu IP: 5.5R6D* / *.saix.net 27.07.05, 19:33
                      Nie mam najmniejszej watpliwosci,ze fakty podane w tej wymianie pogladow maja
                      wsparcie dowodowe. Chodzilo mi raczej o zjawisko, ktorego doskonalym przykladem
                      jest wlasnie internet, gdzie kazdy moze zalozyc swa strone i pisac rozne dziwne
                      rzeczy, na ktore powoluja sie pozniej coraz szersze kregi.


                      Pozdrawiam
                    • Gość: Morden Re: Obok tematu IP: *.crowley.pl 03.08.05, 09:31
                      Cześć Cat,

                      Tu Morden (Łukasz Przybyło) z dws. Czy mógłbyś się ze mną skontaktować.

                      Pozdrawiam,
                      • Gość: Catt Re: Obok tematu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 10:19
                        Gość portalu: Morden napisał(a):

                        > Cześć Cat,
                        >
                        > Tu Morden (Łukasz Przybyło) z dws. Czy mógłbyś się ze mną skontaktować.


                        Ale jak? Nie mam Twojego maila.

                        :-)
    • Gość: Fulcrum A mit samego Wittmana? IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 17:15
      Widzę, że jest tu kilku ludzi znających temat więc pytam: Jak to było z tym
      niemieckim asem? Rzeczywiście był taki świetny i miał na koncie tyle
      zniszczonych czołgów (setki?) i czy to prawda, że był dobrym :) człowiekiem, a
      a Nazistą był tylko z przymusu (tak jak wg niektórych załogi u-bootów)??
      Pozdrawiam
      • Gość: fd Re: A mit samego Wittmana? IP: *.cymes.net / 213.20.123.* 28.07.05, 10:53
        Sadzac z bigrafii byl juz zwolennikikiem hitlera,jego wyniki to:
        138 zniszczonych czolgow i 132 PAK-ow
        www.lexikon-der-wehrmacht.de/Personenregister/WittmannM-R.htm
    • wujcio44 Powiedzcie mi lepiej kto trafił Alę? n/t 27.07.05, 19:39
    • Gość: bodek Re: kto trafił asa? IP: *.bicom.pl / *.bicom.pl 28.07.05, 10:36
      grzegorz cz. dzięki za odpowiedzi (narobiłeś mi apetytu na wiedzę :)
      • Gość: NEMO Kol. Bodek IP: 5.5R6D* / *.saix.net 28.07.05, 12:40
        Rzeczywiscie Grzegorz Cz nalezy do waskiego grona dyskutujacych, ktorzy operuja
        posiadanymi faktami a nie domniemaniami. Warto czytac, gdyz doglebna i rzetelna
        wiedza jest wartoscia sama w sobie i niczym nie da sie zastapic.

        Zycze powodzenia w zaspakajaniu "apetytu".


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka