Dodaj do ulubionych

Zbrodnie U-bootów - fłasz czy prawda?

IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 01:07
Pytam po lekturze "Hitlera Wojny U-bootów". Napisał amerykanin, podwodniak z
czasów IIWW. Kilka ciekawych tez tam jest postawionych i obronionych, w tym i
ta, że z ta krwiożerczoscia u-bootów to znaczna przesada i propaganda.
Obserwuj wątek
    • Gość: trooper Re: Zbrodnie U-bootów - fłasz czy prawda? IP: 62.233.232.* 22.11.02, 03:12
      Heh, przeczytales od deski do deski???
      Powiem Ci tak: wszyscy, ktorzy jej nie przeczytali beda wołać: Teraz taka moda
      na wybielanie Niemcow, zbrodnie oczywiscie byly blebleble.
      Ja przeczytalem to wybitne dzielo i uwazam, ze fakty sa powalające.
      Ale skoro dla niektorych casus Henkego i "Ceramica" byl zbrodnia, to sorry...
      Jedyna zbrodnia udokumentowana byl "Peleus". Kwestia dyskusyjna, teraz nie
      pamietam jak opisana w tej ksiazce byl na pewno Laconia-Befehl.
      Najlepszy jest cytat pewnego amerykanskiego admirala, ktory po zapadnieciu
      wyroku w procesie norymberskim, skazujacego Doenitza na 10 lat (bo nie
      udowodnili mu zbrodni) powiedzial, ze ten wyrok to policzek w twarz dla
      amerykanskich podwodniakow prowadzacych z Japonczykami na Pacyfiku taka sama
      brutalna wojne.

      Oj uwezmą sie teraz poniektórzy na troopera,
      najpierw bronię osiagniec niektorych niemieckich pilotów, a teraz jakies
      bezecenstwa o U-bootach wypisuje...

      pozdr,M

      P.S. Na poczatku tego roku napisalem list do lokalnej gazety "Dziennika
      Baltyckiego" ze sprostowaniem do artykulu, ktorego autor pisal "o straszliwej
      niemieckiej zbrodni, zatopieniu statku >>City of Benares<<, na pokladzie
      ktorego znajdowalo sie ponad 1'000 (tysiac!) dzieci. Takich bzdur dawno nie
      czytalem. Faktycznie plynelo 400 osob, w tym 90 dzieci (zginelo 77), a statek
      plynal zaciemniony w konwoju. Pisze o tym zarowno Blair, jak i Internet na
      stronach w domenie rzadowej Wlk Bryt (gov.uk) Wydrukowali fragmenty w dziale
      Listy od Czytelnikow, a autor nie kontratakowal...
    • Gość: trooper Realne zagrożenie powodowane przez U-booty IP: 62.233.232.* 22.11.02, 03:20
      Kolejna ciekawa i obroniona teza jest to, ze w rzeczywistosci nie bylo
      zagrozenia "odciecia" Europy od USA przez dzialania U-bootow, a wiele konwojow
      bylo w ogole nie atakowanych. Churchill spanikowal przed U-bootami (teraz z
      pamieci walnę tekst: "The only thing that ever frightened me during the war was
      the U-boat peril", czyli "Jedyna rzecza, ktorej obawialem sie podczas wojny,
      bylo zagrozenie ze strony U-bootow"). Okazuje sie ze niepotrzebnie.

      Aaaa - i ciekawy jest watek Enigmy w tej ksiazce.
      A Fritz Julis Lemp to byla porazka... Najpierw storpedowal "Athenie", a dwa
      lata pozniej jego U-boot przed zatonieciem dostal sie w rece Brytyjczykow,
      ktorzy pochwycili na nim morska wersje Enigmy...
      • maniek182 Re: Realne zagrożenie powodowane przez U-booty 22.11.02, 09:36
        Zgadzam się marynarka wojenna Rzeszy była jedną z tych najmniej bezlitosnych i krwawych rodzajów wojsk Rzeszy.Musiała zatapiać statki tym bardziej,że zatopiła za mało bo niemcy wojne przegrały.Ja sie cieszę bo w końcu ktoś ukręcił nosa tym zarozumiałym angolom(Hood i przeprowadzenie przez kanal LA MAnche Gneisnauua).
        Pozdr
        • Gość: being28 Re: Realne zagrożenie powodowane przez U-booty IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 22.11.02, 13:40
          W wojnie podwodnej wszyscy mordowali sie naokolo. Zarowno Amerykanie i Rosjanie
          topili wszystko, nie wiadomo jak bylo z Wilhelmem Gust??lofem na Baltyku.
          Anglicy wszystko maja w archiwach i pewnie Churchill spotkal sie z Hitlerem i
          wspolnie tez dzieli Europe jak Stalin z Hitlerem tylko nie dogadali sie.
          W koncu Anglicy tez podbijali co sie tylko dalo i tez musieli jakos likwidowac
          wrogow, pilonowac zamorkich terytoriow itp.
          • Gość: barnaba Wilhelm Gustloff- dość powtarzania bzdur! IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 22.11.02, 15:29
            Gość portalu: being28 napisał:

            > W wojnie podwodnej wszyscy mordowali sie naokolo. Zarowno Amerykanie i
            Rosjanie
            >
            > topili wszystko, nie wiadomo jak bylo z Wilhelmem Gust??lofem na Baltyku.

            Cholera mnie strzeli!!!
            Już któryś raz ktoś traktuje "WG" jak statek pasażerski, którego zatopienie
            było morderstwem. Kłania się tu książka Grassa- no, ale on jako Niemiec nie
            chciał pisać jak było naprawdę.

            A było tak:
            przed wojną był to rzeczywiście statek pasażerski. Po jej wybuchu został
            zarekwirowany przez Kriegsmarine, gdzie służył jako statek-baza i hulk
            mieszkalny dla załóg U-Bootów. Był zatem OKRĘTEM WOJENNYM, a nie cywilnym.

            W swym ostatnim rejsie szedł w konwoju wraz z transportowcem Hansa, osłanianym
            przez torpedowiec Loewe i pomocniczy TF-19. W momencie ataku był eskortowany
            przez pierwszy z nich (Hansa miala awarię, a TF-19 nie był w stanie kontynuować
            rejsu przy wysokiej fali)

            WG był uzbrojony w działka p-lot, przewoził marynarzy, żołnierzy i personel
            pomocniczy Wermachtu.

            To wszystko pokazuje, że statek miał pełne prawo BYĆ STORPEDOWANYM BEZ
            OSTRZEŻENIA! Śmierć przewożonych rannych żołnierzy i uciekinierów obciąża
            kapitana WG, który nie powinien przewozić ich na jednostce marynarki wojennej.

            pozdrawiam
            • Gość: trooper Popieram IP: 62.233.232.* 22.11.02, 16:12
              Zgadzam sie z przedmowca.
              Byla to faktycznie wielka tragedia (takze Goya, Steuben), ale nie wbrew regulom
              wojennym... Po prostu - cel godny torped, w dodatku zapelniony takze personelem
              2.UbootLehrDivision (bodajże).
              Z tych samych wzgledow nie uwazam, zeby mozna bylo miec cos do zarzucenia
              niemieckim podwodniakom torpedujacym alianckie statki, czestokroc (zwlaszcza od
              1942) silnie bronione i wiozace ladunki o strategicznym znaczeniu.

              Grass w ksiaze "Pelzanie rakiem" podobno niezle przegiął.
              Zdrowo przegiął takze w recenzji tej ksiazki red Tronowicz z Dziennika
              Baltyckiego - musialem pisac sprostowanie do gazety (szczegóły- pare postow
              wyzej).
              A co do Grassa, to mam do niego sentyment za Blaszany Bebenek. Po prostu opisal
              w nim te same ulice starego Wrzeszcza (dzielnica Gdanska), ktorymi codziennie
              chodze w zadumie......
            • Gość: being28 Re: Wilhelm Gustloff- dość powtarzania bzdur! IP: *.icpnet.pl 22.11.02, 16:43
              Wszystkie statki byly juz wtedy uzbrojone.
              Zgineli tam jednak ludzie, ktorych ewakuowano i nie brali juz udzialu w
              wojnie. Zginelo ich jednak bardzo duzo-chyba najwieksza liczba poleglych na
              morzu.
              Grossa nie czytalem, wiadomosci czerpie od Pertka.
        • Gość: barnaba Re: Realne zagrożenie powodowane przez U-booty IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 22.11.02, 15:16
          maniek182 napisał:

          > Zgadzam się marynarka wojenna Rzeszy była jedną z tych najmniej bezlitosnych
          i
          > krwawych rodzajów wojsk Rzeszy.Musiała zatapiać statki tym bardziej,że
          zatopiła
          > za mało bo niemcy wojne przegrały.Ja sie cieszę bo w końcu ktoś ukręcił nosa
          t
          > ym zarozumiałym angolom(Hood i przeprowadzenie przez kanal LA MAnche
          Gneisnauua
          > ).

          Tylko, ze wycofanie z portów francuskich 2 silnie uzbrojonych pancernikow
          (okupione uszkodzeniami) w zasadzie było aliantom na rękę. Nie wiedzieć czemu,
          anglicy potraktowali niemiecki manewr bardzo prestiżowo.

          pozdrawiam
          • Gość: trooper Re: Realne zagrożenie powodowane przez U-booty IP: 62.233.232.* 22.11.02, 16:05
            > Tylko, ze wycofanie z portów francuskich 2 silnie uzbrojonych pancernikow
            > (okupione uszkodzeniami) w zasadzie było aliantom na rękę. Nie wiedzieć
            > czemu, anglicy potraktowali niemiecki manewr bardzo prestiżowo.
            Oczywiscie ze bylo!
            A caly szum wyniknal z tego powodu, ze taka armada okretow przeszla niemal
            niezauwazona przez ich English Channel- a chodzilo o to, by ich dopasc i raz na
            zawsze wyeliminowac w razie gdy wytkna nos z Brestu. Ale przeoczyli i w gescie
            rozpaczy posłali biednego Esmonde'a tylko po to by zarobil posmiertny VC.

            pozdr,M
          • maniek182 Re: Realne zagrożenie powodowane przez U-booty 24.11.02, 19:04
            Niewiem co jest prestiżowego w tym,że dwa pancerniki zmykają do kraju.Zamiadt je zatopić i mieć problem z głowy poza tym byłoby czym się pochwalić to kurna puszzca się je wolno aż zatopią jakiś okręcik np.(odpukać polską błyskawicę)
            Pozdr
            • Gość: barnaba operacja Cerberus IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 25.11.02, 17:08
              maniek182 napisał:

              > Niewiem co jest prestiżowego w tym,że dwa pancerniki zmykają do kraju.Zamiadt
              j
              > e zatopić i mieć problem z głowy poza tym byłoby czym się pochwalić to kurna
              pu
              > szzca się je wolno aż zatopią jakiś okręcik np.(odpukać polską błyskawicę)

              1. W Brescie pancerniki stanowiły większe zagrożenie niż w portach niemieckich-
              po prostu łatwiej było im przedrzeć się na otwarty Atlantyk i zwalczać aliancką
              żeglugę.
              2. Oba okręty podczas marszu odniosły znaczne uszkodzenia od min.
              3. 10 dni po przybyciu di kilonii Prinz Eugen został storpedowany przez
              angielski okręt podwodny- wyłączyło go to z walki na kilka miesięcy.
              4. Kilka dni później Gneisenau został tak skutecznie zbombardowany w Kilonii,
              że nie wrócił do służby do końca wojny.

              I to ma być angielska porażka?!

              pozdrawiam
    • Gość: zwiadowca Re: Zbrodnie U-bootów - fłasz czy prawda? IP: *.gl-jp.digi.pl 23.11.02, 18:44
      Oj ludzie, ludzie... Nie slyszalem jeszcze o wojnie milej, sympatycznej i
      humanitarnej, w ktorej chociaz jedna ze stron trzymala sie jakichkolwiek nie
      wiadomo po co uchwalanych zasad. Wojna jest brudna i nie ma w niej miejsca na
      niuansiki typu sprawdzanie czy torpedowany statek jest cywilny czy nie. To samo
      dotyczy wojny ladowej. Wojna nie jest od tego zeby bylo sympatycznie, wojna
      jest po to, zeby wykonczyc przeciwnika. I, na dobra sprawe, nikt nie stosuje
      sie do kretynskich konwencji. W sumie byloby mi obojetne czy zginalem zatruty
      sarinem czy trafiony kulka z kalacha. Jak mozna mowic o zasadach skoro nawet
      bezbronnej ludnosci cywilnej zwykle niezle dostaje sie w skore...
      Przypadki strzelania do pilotow ratujacych sie na spadochronach zdarzaly w 2ws
      po obu stronach frontu, podobnie ze strzelaniem do rozbitkow itd. itp. Na
      wojnie nie ma swietych!
    • Gość: Flieger Re: Zbrodnie U-bootów - fłasz czy prawda? IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 24.11.02, 20:02
      Hi

      Gość portalu: Gryfion napisał:
      > Pytam po lekturze "Hitlera Wojny U-bootów". Napisał amerykanin, podwodniak z
      > czasów IIWW. Kilka ciekawych tez tam jest postawionych i obronionych, w tym i
      > ta, że z ta krwiożerczoscia u-bootów to znaczna przesada i propaganda.

      BTW jednym z najlepszych mi znanach zrodel na temat wojny podwodnej z
      niemieckiegu punktu widzenia jest ksiazka "Das Boot" Buchheima. Mimo, ze to
      jest powiesc. Autor byl korespondentem wojennym i osobiscie odbyl trzy rejsy
      bojowe. Praktycznie kazda scene opisana w powiesci przezyl osobiscie (tylko
      koniec nieco okolorowal, bo np. Stary wojne przezyl, a koniec U-96 tez byl
      inny. Komendant z ksiazki byl pozniej min. kapitanem na nuklearnym "Otto Hahn").

      Poza "Das Boot" (po polsku "Okret" AFIK) Buchheim wydal jeszcze ksiazke
      dokumentalna o wojnie podwodnej i album zdjec zrobionych podczas rejsow -
      zmieniwszy nieco kolejnosc zdjec mozna nimi kazda scene z "Das Boot"
      ilustrowac :-)

      Szczegolnej uwadze polecam spektrum nastawien politycznych dowodcow (bo w akcji
      okretu podwodnego tylko te sie liczyly) - od zatwardzialych nazistow po bylych
      kapitanow zaglowcow, ktorym niszczenie tonazu i topienie ludzi bol sprawia,
      jednakoz sa zolnierzami wlasnego kraju i walcza, jak moga.

      Po tej lekturze innymi oczami czyta sie np. teksty o pijanych zalogach
      swietujacych zatopienia, jak pt. pan Pertek raczyl napisac, czy niektore sceny
      z "Okrutne morze" czy "Rekiny i male rybki", ktore mialy miejsce wylacznie w
      wyobrazni autorow.

      Pozdr.

      F.

      P.S. Do Troopera: Grass w "Im Krebsgang" przeginac nie musial. Raczej jeszcze
      niektorych rzeczy nie powiedzial.
      • Gość: trooper [ot] Grass IP: *.233.232.129.revers.nsm.pl 25.11.02, 01:28
        Nie czytalem "Im Krebsgang", wiec sie nie wypowiem.
        Tylko slyszalem, ze Grass niepotrzebniue w sumie mocno uderzył w bolesną
        nutę "biednych wygnanych Niemcow". Akurat, szczerze mowiac, potrafie go
        zrozumiec, ale po co to jeszcze raz rozdrapywac?
        Mieszkam w Gdansku, tak wiec wiem co to jest wspolne dziedzictwo polsko-
        niemieckie, ktore zostalo obrocone w pył w ciagu jednego dnia przez ruską
        hołotę. Ze Starego Miasta nie zostal kamien na kamieniu praktycznie, a cegly
        powywozili do odbudowy szarej, nijakiej Warszawy... A na mojej Politechnice,
        gdzie wtedy byl szpital wojenny, zginelo kilkuset Niemcow spalonych zywcem
        (Ruski podlozyli ogien juz po przejsciu frontu). Za to właśnie nie cierpie
        kałmuków, a Niemcow traktuje z pewna bliskością i zrozumieniem (choć na pewno
        nie wszystkich).
        • Gość: barnaba Re: [ot] Grass IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 25.11.02, 17:14
          Gość portalu: trooper napisał:

          > Mieszkam w Gdansku, tak wiec wiem co to jest wspolne dziedzictwo polsko-
          > niemieckie, ktore zostalo obrocone w pył w ciagu jednego dnia przez ruską
          > hołotę. Ze Starego Miasta nie zostal kamien na kamieniu praktycznie, a cegly
          > powywozili do odbudowy szarej, nijakiej Warszawy... A na mojej Politechnice,
          > gdzie wtedy byl szpital wojenny, zginelo kilkuset Niemcow spalonych zywcem
          > (Ruski podlozyli ogien juz po przejsciu frontu). Za to właśnie nie cierpie
          > kałmuków, a Niemcow traktuje z pewna bliskością i zrozumieniem (choć na pewno
          > nie wszystkich).

          Szkoda, ze nie widziałeś W-wy po powstaniu, gdzie bliscy Ci Niemcy mieli pole
          do popisu. Szkoda, ze nie słyszałeś/czytałeś relacji osób, które miały pecha
          znajdować się na Woli. Może wtedy nie wypisywałbyś takich bredni.

          Niemcom można zadedykowac parafrazę cytatu z "Hrabiego Monte
          Christo": "słusznie się zemściłeś, a my dziękujemy, że nie zemściłeś się
          srożej".
          • Gość: trooper Re: [ot] Grass IP: *.233.232.129.revers.nsm.pl 25.11.02, 19:01
            Gość portalu: barnaba napisał:

            > Gość portalu: trooper napisał:
            >
            > > Mieszkam w Gdansku, tak wiec wiem co to jest wspolne dziedzictwo polsko-
            > > niemieckie, ktore zostalo obrocone w pył w ciagu jednego dnia przez ruską
            > > hołotę. Ze Starego Miasta nie zostal kamien na kamieniu praktycznie, a ceg
            > ly
            > > powywozili do odbudowy szarej, nijakiej Warszawy... A na mojej Politechnic
            > e,
            > > gdzie wtedy byl szpital wojenny, zginelo kilkuset Niemcow spalonych zywcem
            >
            > > (Ruski podlozyli ogien juz po przejsciu frontu). Za to właśnie nie cierpie
            >
            > > kałmuków, a Niemcow traktuje z pewna bliskością i zrozumieniem (choć na pe
            > wno
            > > nie wszystkich).
            >
            > Szkoda, ze nie widziałeś W-wy po powstaniu, gdzie bliscy Ci Niemcy mieli pole
            > do popisu. Szkoda, ze nie słyszałeś/czytałeś relacji osób, które miały pecha
            > znajdować się na Woli. Może wtedy nie wypisywałbyś takich bredni.

            Napisalem: "nie wszystkich Niemcow".
            A w ogole co, nie mozna stanac ani troche po ich stronie? Bylo wiele normalnych
            osob, ktorzy szczerze mowiac polityke mieli w d. ale nie mogli od niej uciec.

            A Warszawe szczerze mowiac mam w d...!
            Jesli ktos nie rozumie historii Gdanska, nie widział zdjęć "przed" i "po", i
            najwyrazniej nie ma ochoty jej zrozumiec, to ja tym bardziej moge olać ciepłym
            moczem bylejakie miasto i czuc sie usprawiedliwonym.
            A co do powstania, to nie zaczynam, bo wg mnie byla to nierealna bzdura.
            • Gość: barnaba Re: [ot] Grass IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 25.11.02, 19:20
              Gość portalu: trooper napisał:

              > Napisalem: "nie wszystkich Niemcow".
              > A w ogole co, nie mozna stanac ani troche po ich stronie?

              Pewnie, że można, ale nie dziw się, że ci którzy sami lub ich rodziny znaleźli
              się po przeciwnej zareagują szybko, agresywnie i niezbyt konstruktywnie. Jak by
              nie patrzeć: III Rzesza gotowała Polakom podobny los jak Żydom. Trudno się
              dziwić, że większość osób witała Armię Czerwoną jak wyzwolicieli. A starówki
              Gdańska, Elbląga, Szczecina, Kołobrzegu łatwo można potraktować jako "koszty
              wyzwolenia", zwłaszcza, że przewagę liczebną miała tam ludność niemiecka.

              Krótko mówiąc- ci, którym bliska była Warszawa, Wieluń, Frampol nie będą płakać
              nad losem Kołobrzegu czy Gdańska, a tym bardziej nad losem mieszkających tam
              Niemców- kto mieczem wojuje, od miecza ginie,

              > Bylo wiele normalnych
              >
              > osob, ktorzy szczerze mowiac polityke mieli w d. ale nie mogli od niej uciec.

              Było. Na tym polega tragedia wojny.

              > A Warszawe szczerze mowiac mam w d...!

              Błąd. Było, nie było - stolyca :) Zwłaszcza, że cały naród płacił za jej
              odbudowę.
              Gdańska zresztą też- tyle, że mniej oficjalnie.

              > Jesli ktos nie rozumie historii Gdanska, nie widział zdjęć "przed" i "po", i
              > najwyrazniej nie ma ochoty jej zrozumiec, to ja tym bardziej moge olać
              ciepłym
              > moczem bylejakie miasto i czuc sie usprawiedliwonym.

              Nie mam do Rosjan pretensji, że nie przejmowali się niemiecką ludnością cywilną-
              synowie tych Gdańszczan nie przejmowali się rosyjskimi czy ukraińskimi
              cywilami. Większość przykładów brutalnej zemsty ma jakiś ważny powód.

              Szkoda miasta, ale to Niemcy stworzyli z niego, pożal się Boże, "twierdzę".
              Rosjanie nie mogli zostawić na tyłach tak ważnego strategicznie miasta w rękach
              wroga (a zwłaszcza nienaruszonego garnizonu).

              > A co do powstania, to nie zaczynam, bo wg mnie byla to nierealna bzdura.

              Zdziwisz się...
              Zgadzam się z Tobą.

              pozdrawiam
              • Gość: trooper Re: [ot] Grass IP: *.233.232.129.revers.nsm.pl 25.11.02, 20:07
                > Krótko mówiąc- ci, którym bliska była Warszawa, Wieluń, Frampol nie będą
                > płakać nad losem Kołobrzegu czy Gdańska, a tym bardziej nad losem
                > mieszkających tam Niemców- kto mieczem wojuje, od miecza ginie,

                Dziwne losy...
                "1/4 mojego pochodzenia" - matka ojca - jest z Wielunia. Jako male dziecko
                przeżyła ten znany nalot Stukasow.
                "Połowa pochodzenia" mojej dziewczyny jest z Warszawy - tez przezyli naloty w
                1939 (co podczas wojny robili nie wiem).

                Oboje nie jestesmy rdzennymi Gdańszczanami, tylko wlasnie napływowymi, w
                miejsce Niemcow... Ale gdy poznalismy to miasto na starych fotografiach,
                zaineresowalismy sie jego historią, widzimy te napisy "Kolonialwaren"
                gdzieniegdzie na murach (oczywiscie nie nowego-Starego Miasta), to wiemy ze
                drzemie tu tajemnica, bolesna tajemnica... Przywiazalem sie do tego miejsca na
                Ziemi i dalbym sie za nie pochlastać!

                pozdrawiam,M
                • Gość: zwiadowca Re: [ot] Grass IP: *.gl-jp.digi.pl 26.11.02, 21:44
                  A ja jestem z Gliwic - Ruscy (jednak z duzej litery...) zabili burmistrza
                  (niejakiego Gruszczynskiego) za to, ze probowal zapobiec gwaltowi, zgwalcili
                  pol miasta, wytlukli komunistow (sic!!!) podpalili piekny secesyjny teatr
                  (nastepny taki byl dopiero we Wroclawiu i Berlinie), niedaleko od Gliwic
                  podpalili klasztor Cystersow. Pewnie i tak pominalem wiekszosc radzieckich
                  bezecenstw dokonanych w okolicy. Tragedia Polski polegala na tym, ze
                  wyzwoliciele wcale nie byli lepsi od okupanta. Gliwice co prawda nie nalezaly
                  przed wojna do Polski, ale wiekszosc okolicznej ludnosci (ok. 80%) przyznawala
                  sie do narodowsci polskiej. Smieszy mnie natomiast nazywanie okolic Wroclawia
                  czy Zielonej Gory ziemiami odzyskanymi, bo te tereny poprzednio nalezaly do
                  Polski jakis 1000 lat wczesniej...
                  Gdzies wczesniej na tym forum pisalem, ze wojna jest brudna. Tutaj moge to
                  tylko powtorzyc. Wojny trzeba unikac (o ile to mozliwe i racjonalne)
    • Gość: Gryfion Re: Zbrodnie U-bootów - fłasz czy prawda? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.02, 01:07
      Małe sprostowanie - "okrutne Morze" zostało napisane przez Monasratta i on
      pływał akurat na korwetach, czego dowodem wcześniejsze wspomnienia "Trzy
      korwety".
      A co do polsko-niemieckich spraw, mieszkam na Dolnym Sląsku. Mój dziadek pływał
      m.in. na "Dragonie", a facet który z ojcem budował dom w którym mieszkam, z
      którego musiał wyp. bo moja rodzina została wyp. skądś tam - pływał na U-
      bootach. Facet poszedł do Kriegsmarine przymusowo wcielony do armii w wieku lat
      17-tu i swój dom zobaczył po 55 latach. A zeby było wselej urodziłem sie w
      Warszawie. Ale nie widze żadnej łączności, współodpowiedzialności pomiędzy
      faciem w którego pokoju mieszkam a von dem Bachem i jego kumplami.
      Niestety. Nie sądze, żeby takowa istniała. Za zbrodnie odpowiadaja jednostki,
      takie jest prawo cywilizacji.
      • Gość: Flieger Re: Zbrodnie U-bootów - fłasz czy prawda? IP: proxy / 212.6.124.* 02.12.02, 07:57
        Hi

        Gość portalu: Gryfion napisał(a):

        > Małe sprostowanie - "okrutne Morze" zostało napisane przez Monasratta i on
        > pływał akurat na korwetach, czego dowodem wcześniejsze wspomnienia "Trzy
        > korwety".

        "Okrutne morze" czytalem juz dosc dawno (zeby nie powiedziec "za mlodu" :-). Z
        buraczkow (dotyczacych strony niemieckiej oczywiscie, do czepiania sie strony
        nawodnej nie czuje sie kompetentny :-) zostal mi w pamieci jeden jedyny: scena,
        w ktorej korweta zaskoczyla wynurzony op., na mostku ktorego _jeden_jedyny_
        czlowiek z uporem wpatrywal sie w przeciwny kierunek az do chwili otwarcia
        ognia.
        Absolutna podstawa operacji nawodnych U-Bootow bylo _przynajmniej_ czterech
        wachtowych z lornetkami na mostku, na kazdy kwadrant jeden. Dzieki
        niewpadajacej w oko sylwetce tudziez malo widzialnym spalinom op. byl
        przewaznie w stanie zanurzyc sie jeszcze przed odkryciem go droga optyczna.
        Przeciw radarowi taktyka ta byla oczywiscie bez szans.

        > A co do polsko-niemieckich spraw, mieszkam na Dolnym Sląsku. Mój dziadek
        [...]
        > Warszawie. Ale nie widze żadnej łączności, współodpowiedzialności pomiędzy
        > faciem w którego pokoju mieszkam a von dem Bachem i jego kumplami.
        > Niestety. Nie sądze, żeby takowa istniała. Za zbrodnie odpowiadaja jednostki,
        > takie jest prawo cywilizacji.

        Popieram w calej rozciaglosci.

        Pozdr.

        F.
      • Gość: zwiadowca Re: Zbrodnie U-bootów - fłasz czy prawda? IP: *.gl-jp.digi.pl 02.12.02, 19:39
        > Ale nie widze żadnej łączności, współodpowiedzialności pomiędzy
        > faciem w którego pokoju mieszkam a von dem Bachem i jego kumplami.
        > Niestety. Nie sądze, żeby takowa istniała. Za zbrodnie odpowiadaja jednostki,
        > takie jest prawo cywilizacji.

        Nic dodac nic ujac... Szkoda tylko, ze tak naprawde za zbrodnie i bledy
        jednostek placa tlumy niewinnych ludzi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka