dreaded88
09.09.06, 16:09
Przyczynek do różnych dyskusji o konstrukcjach z czasów II RP, których rozwój zahamował wybuch wojny, tudzież sojuszu RP z Niemcami i potencjale WP w 1941 czy 42.
Otóż artykuł ś.p. Magnuskiego w najnowszej NTW rzuca ciekawe światło na projekt polskiego czołgu średniego. Ze szczegółami tam zawartymi nie spotkałem się w pokładach wiedzy rozsianych po portalach netowych.
Otóż okazuje się, że czołg średni Habicha i Tańskiego koncepcyjnie był naprawdę na bardzo wysokim poziomie: jednowieżowy, pochylone płyty pancerne: przód 60 mm, boki/tył 40 mm, konstrukcja spawana a docelowo odlewana, nienajgorsze chyba zawieszenie, ale przede wszystkim niezwykle perspektywiczne uzbrojenie: armata 75 mm o dużej prędkości wylotowej pociski: pierwotnie, dla prototypów i egz. przedseryjnych miała to być stara francuska plot. wz. 1922/24, L/50, Vo 850 m/s, ale mniemam, że gdyby doszło do produkcji seryjnej, jak w banku zostałaby zastąpiona przez Stara wz. 36, którego z kolei produkcję w końcu by rozkręcono (14 posiadanych egzemplarzy wz. 1922/24 starczyłoby akurat dla wozów próbnych, myślę, że WP nie ograniczyłoby się do takiej liczby czołgów, trzymanych jako Strategiczny Dywizjon Pancerny Odwodu Naczelnego Wodza). Abstrahując nawet od nieuchronnych problemów (jednostka napędowa, nowoczesne technologie, pojazd o bezprecedensowym w Polsce stopniu komplikacji i masie) - był to w sumie wóz dystansujący ówczesne koncepty niemieckie, z których chyba wszystkie miały pionowe płyty i trzymały się 75-ki L/24 czy np. brytyjskie, a dorównujący sowieckim (przy czym wóz o takim pancerzu i uzbrojeniu w bezpośrednim pojedynku górowałby nad KW-1).
Nie wpadając specjalnie w uniesienie można powiedzieć, że Habichowi i Tańskiemu udało się w 1939 wykoncypować wóz, który z założonymi parametrami i na polach bitew roku 1945 byłby całkiem na miejscu. A nie było to całkiem oczywiste, vide np. błąkanie się Anglików we mgle błędnych idei dotyczących rozwoju broni pancernej do jakiegoś 1942 czy 1943, kiedy w końcu położono podwaliny pod Centuriona. Polscy inżynierowie zaoszczędziliby, gdyby mieli szansę rozwijać projekt, czas i pieniądze, które mogłby zostać w innym, równie kontraktycznym, wypadku stracone na wcielanie w życie i dopracowywanie jakichś niewydarzonych konceptów.