adam_al
06.08.07, 12:25
PAP 4.08.2007
"Ostatnie testy Spike'a - izraelski pocisk może być produkowany w Polsce
Na poligonie w Drawsku Pomorskim zakończył się ostatni test przeciwpancernego
pocisku kierowanego Spike. Spółka Mesko w Skarżysku-Kamiennej, skąd pochodzi
70 proc. części pocisku dla polskiej armii, uzyskała końcowy certyfikat
izraelskiej firmy Rafael na produkcję pocisku.
W trwających od 30 lipca testach sprawdzano celność, zasięg i zdolność
przebicia pocisku Spike LR. Łącznie wystrzelono 6 pocisków, testowano pociski
z głowicami do strzelań dziennych i nocnych. Pocisk testowano strzelając do
wraku czołgu T-55 i stosu płyt pancernych łącznej grubości 300 mm ustawionych
od 2,3 do 4 km - maksymalnego zasięgu Spike'a LR. Jak powiedział dyrektor
wydziału broni precyzyjnych państwowego izraelskiego koncernu Rafael Szaul
Attar, wszystkie strzelania wypadły bardzo dobrze, certyfikacja przebiegła
pomyślnie. "Od piątku Mesko dołączyło do rodziny sześciu firm produkujących
Spike'a w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Holandii, Singapuru, i Finlandii.
Pociski z Meska są równie dobre jak te z Rafaela" - zapewnił Attar. Dodał, że
odbiorcami Spike'ow są państwa, które zamówiły łącznie 13 tys. pocisków, 900
pocisków zostało użytych w warunkach bojowych uzyskując 90 proc. trafień. W
piątkowej próbie zamiast jednego wystrzelono dwa pociski, ponieważ przy
pierwszym operator popełnił błąd i nie naprowadził pocisku na cel. W czasie
prezentacji Attar zaproponował polskim władzom i firmie Mesko uruchomienie w
Polsce produkcji Spike ER - wersji o zasięgu zwiększonym do 8 tys. metrów.
Według Attara, produkcja wersji ER mogłaby ruszyć w ciągu 24 miesięcy od
podjęcia decyzji. Dodał, że według inżynierów Rafaela, w pocisk można by
uzbroić polskie śmigłowce szturmowe Mi-24.
Wiceminister obrony Marek Zająkała w rozmowie z PAP zapowiedział poważną
analizę oferty dotyczącej wersji ER. "Podwójna odległość daje dodatkowe
możliwości podniesienia wartości bojowej śmigłowców". "Poważnie bierzemy pod
uwagę wydłużenie zębów naszych wojsk lądowych" - dodał.
Także dowódca Wojsk Lądowych gen. broni Waldemar Skrzypczak powiedział, że
armia planuje adaptację Spike'ów do transporterów Rosomak, jest też
zainteresowana pociskiem o większym zasięgu i uzbrojeniem w ten typ
śmigłowców bojowych. Dodał, że rozważa się także przyszłościowy program
bezpilotowego latającego pojazdu rozpoznawczo-uderzeniowego, z wykorzystaniem
pocisku Spike.
Zająkała ocenił umowę offsetową z Rafaelem jako wzorcową. Wiceminister
gospodarki Paweł Poncyljusz przypomniał, że offset związany z tym programem
będzie rozliczany pod koniec jego realizacji. Zaznaczył, że dzięki
kontraktowi z Rafaelem Mesko - zakład jeszcze kilka lat temu kwalifikowany do
zamknięcia - stanął na nogi. Współpracę z Izraelczykami określił jako dobrą.
Za miliard złotych do roku 2013 wojska lądowe otrzymają 264 wyrzutnie i 2675
pocisków, trenażery i symulatory umożliwiające trening bez użycia kosztownych
pocisków. Pierwszą partię polskie wojsko otrzymało pod koniec 2004 roku.
Spike może być montowany na samochodach patrolowych Humvee i na kołowych
transporterach opancerzonych. Zgodnie z umową, część technologii izraelski
producent przekazał polskim firmom. Pocisk Spike-LR może przebić jednolity
pancerz stalowy o grubości ponad 70 cm. Można go używać w dwóch trybach -
"wystrzel i zapomnij" lub "wystrzel, obserwuj, koryguj". Ważący 26 kg zestaw
złożony z pocisku, wyrzutni i trójnogu, mogą przenosić w specjalnym plecaku
dwaj żołnierze. System naprowadzania pocisku pozwala niszczyć nim cele
pozostające w ukryciu, np. za wzgórzem. Wartość zobowiązań kompensujących
zakup pocisków przeciwpancernych Spike wynosi 440 mln dolarów, z tego
dotychczas wykonany offset zaliczony przez Ministerstwo Gospodarki wynosi
ponad 120 mln dolarów."