15.04.14, 16:42
Miałyście do czynienia? Ja niestety tak, trzy razy i za każdym razem wyszłam z gabinetu odrobinę wkurzona. Za pierwszym razem internista na nocnym dyżurze pisał mi receptę na antybiotyk zabroniony w ciąży (pod koniec ciąży z pierworodną), potem w ciąży z Milką dermatolog chciał mi przepisać sterydy na grzybicę (nie chciał mi powiedzieć co mi dolega, wycisnęłam to z niego i potwierdził że clotrimazol i gencjana pomogą). Dzisiaj internista mimo pisemnych zaleceń endokrynologa nie chciał wypisać skierowania na TSH, wykłóciłam się o to skierowanie.
Nie mam nic do Arabów ale znam inne opowieści podobne do moich, mojemu ojcu na przykład nie chciał wypisać recepty na krople do oczu, tata oczywiście miał w karcie zalecenia okulisty. Czepiam się czy coś z nimi jest?
Obserwuj wątek
    • zottarella Re: dr Arab.. 15.04.14, 19:04
      U mnie w mieście jest ginekolog - Arab, jeden z najlepszych, zawsze są do niego długie kolejki. Za to 30 lat temu (z małym haczykiem suspicious) poród mojej mamy odbierał czarnoskóry lekarz, ponoć rewelacyjny i z niezwykłym podejściem do pacjentek. Lekarz-konował to w każdej nacji może się zdarzyć, niestety uncertain
    • dlania Re: dr Arab.. 15.04.14, 19:07
      Ja nie mam takich negatywnych doświadczeń. Opisane zalecenia (z wyj. niewydania skierowania) nie wydaja mi sie jakies straszne. Na większości leków jest napisane, że nie moga ich brac baby wciązy i karmiące (także na chlorochinaldinie i syropku pini) co oznacza jedynie tyle, że żaden koncern nie przeprowadził badań nad ewentualnymi skutkami ubocznymi w tej grupie (bo to nieetyczne badania). Pół ciązy brałam antybiotyki i sterydy - dla dobra własnego i dziecka.

      Ja staram sie ufać lekarzom (ale tez nie idę do pierwszego lepszego), swoją lekarke rodzinna kocham i wierzę w każde jej słowo. Akurat dzis sie przekonałam, ze sory resory, żaden internet, tylko pani doktor wie, co mi dolega i co mi jest potrzebne.

      Przypomina mi sie moja mama, która swego czasu uciekła z pogotowia, nagle ozdrowiała, jak zobaczyła, że dyzur ma dr Ahmad jakiśtamwink Dziś, po latach, gdy Ahmad się wchłonął w lokalną społecznośc, jest jej ulubionym fizjoterapeutą i mówi o nim czule "Mój czarnuch"wink
      • dziewczyna_bosmana Re: dr Arab.. 15.04.14, 21:03
        Mi bardziej chodziło o to że oni uparci są i jacyś oporni są w kontaktach z pacjentem. Ja wiem że te sterydy by mi nic nie zrobiły ale nie chciał mi gość powiedzieć co mi jest. Nie pamiętam też nazwy antybiotyku ale to był jakiś wybitnie nieciążowy, facet nie chciał słuchać więc wywaliłam receptę i poszłam kolejnego dnia do przychodni rejonowej. Dostałam skuteczne leki dozwolone w ciąży. Dziś się darłam na gościa prawie bo nie docierała do niego instrukcja konieczności badania, gdybym była spolegliwa to musiałabym zapłacić prywatnie uncertain
    • beata985 Re: dr Arab.. 15.04.14, 20:51
      Powiem Wam, że jest u nas jeden ....chirurg bodajże, ludzie jak idą na izbę przyjęć i go widzą to wychodzą...
      i nie , nie z powodu koloru skóry.....dał się poznać jako "świetny fachowiec"
    • esofik Re: dr Arab.. 15.04.14, 21:25
      przynajmniej nie maja problemów z klauzulą sumienia suspicious

      ps. po czym poznałaś, że Arab?? po kolorze skóry?
      ps.2 czy Polacy (czyt. biali) zawsze wypisują recepty wg Twojego zamówienia?
      ps3 najgorszym przekleństwem lekarza jest wszystkowiedzacylepiej pacjent
    • wilma1970 Re: dr Arab.. 15.04.14, 23:08
      Miałam same pozytywne doświadczenia.
      Gdybym miała przywołać jakiś stereotyp, to tylko taki, że najgorzej traktowały mnie lekarki-kobiety - kompletnie nie nadają się na lekarzy, czy co? wink
      Pamiętam, jak kiedyś dolna ósemka postanowiła naprzeć na siódemkę z byka. W nocy z nagła. Wiedziałam, że w pobliżu mamy nocną pomoc stomatologiczną, zajrzałam do książki telefoniecznej, dla tych co nie pamiętają - gruba kniga z żółtymi stronami, na każdej stronie od góry do dołu nazwiska i numery telefonów domowych, nie było wtedy internetu. Zadzwoniłam i usłyszałam, że mogę podjechać, przyjmie mnie doktor Kutas. Ząb napieprzał. Nie analizowałam. W recepcji wyszeptałam tylko przez zaciśnięte zęby "Dobry wieczór, ja do doktora Kutaza" udżwięczniłam mu na nazwisko na wszelki wypadek. Zza kontuary wychylił się piękny mężczyzna o oliwkowej cerze i wycedził "To ja, doktor Mutaz". Na szczęście miał ręce jak cepy i szybko poradził sobie z zębem.
    • dorotek83 Re: dr Arab.. 15.04.14, 23:54
      Przesadzasz, po prostu źle trafiłaś.
      W mojej przychodni przyjmuje 3 lekarzy rodzinnych. Starannie unikam wizyt u jedynej lekarki w przychodni, pani koło 50. Powód? Podczas jedynej u niej wizyty miałam problem z dowiedzeniem się co mi właściwie jest. A że zdychałam, średnio miałam siłę się upierać. Jedyne co mi powiedziała po długich bojach, że infekcja (ale jaka to nie wiem do tej pory), że dostanę antybiotyk i czy chcę L4. Zdziwiona bardzo była, że antybiotyku i L4 nie chce smile. Jako że mam taką fanaberię, że lubię wiedzieć co mi jest konkretnie, do pani doktor więcej nie poszłam. Pozostali są w miarę normalni i sami komunikują co mi jest i chętnie odpowiadają na pytania.
      A z mojego pobytu w szpitalu w ciąży do tej pory ciepło wspominam przyjmujące mnie lekarza Ukraińca, który żartami starał się rozładować mój zły nastrój i do końca interesował się mną, chociaż nie byłam jego pacjentką
    • mme_marsupilami Re: dr Arab.. 16.04.14, 01:56
      Tak, znam nawet dwoch: jeden glab do kwadratu i kawal lenia, ten drugi go nie znosi. Drugi zna sie na swojej robocie. Do tego pierwszego nie poszlabym za hiny. Za to moj prywatny puchar konowala roku dostalby pewien Francuz.
    • prigi Re: dr Arab.. 16.04.14, 20:25
      uuuu, kochana, mogłabym mnożyć przykłady o niekompetentnych, tępych jak strzała polskich specjalistach oraz fachowych i przeuroczych cudzoziemcach.
      Za to z przyjemnością mogę opowiedzieć o przesympatycznej pani doktor z Poznania, którą miałam przyjemność poznać wczoraj na oddziele metabolicznym. Pani z buzi nie schodził uśmiech, ani wtedy, gdy rozmawiała ze mną, ani wtedy, gdy badało mojego ancymona, fachowo opisywała mi jak będzie wyglądały badania syna, opisała wstępne wyniki, tłumaczyła co jest podwyższone, a co obniżone i z czym to się wiąże. Aż człowiek zyskuje nadzieję na jutro.
    • mathiola Re: dr Arab.. 16.04.14, 21:48
      Czekam na post, w ktorym cos/kogos pochwalisz. Podzielisz sie radoscia. Opiszesz cos pozytywnego. Trysniesz optymizmem. Przekazesz dobra energie. Nie wiem, cokolwiek, byle milego. Na Boga no...

      Nie wiem jacy sa lekarze Arabowie. Pewnie tacy sami jak Polacy - niektorzy chojowi, niektorzy wspaniali.
    • mathiola Re: dr Arab.. 17.04.14, 08:48
      Aaa, kurde przypomnialo mi sie. Na porodowce byl taki lekarz, czarnoskory jakis Mohamed czy inny Abdul, nie pamietam.
      On byl cudowny. Lamana polszczyzna gadal tak smiesznie a jednoczesnie byl tak oddany pacjentkom na patologii i na porodowce, ze ze swieca takiego szukac.
      Kiedy po porodzie przyszedl mnie zbadac "czyse maczyca dobrzie obkurcza", ja trzymalam koldre pod broda i mowilam: dobrze sie obkurcza, przysiegam, niech mnie pan nie naciska bo to boli!
      Poniewaz uparl sie, ze musi zbadac, bo to jego obowiazek, ale obiecal ze zrobi to jednym paluszkiem, tak zebym nic nie poczula i dotrzymal slowa. Prawie, bo nawet paluszkiem nacisnac na brzuch po cc to jednak hardcor. Ale tak po ludzku do kobiety podchodzil, nie jak do kolejnej macicy, tylko jak do cierpiacego czlowieka.
    • lolinka2 Re: dr Arab.. 22.04.14, 00:06
      konkretnie Syryjczyk - najlepszy pediatra jakiego ziemia nosiła, uratował mi życie będąc jedynym przytomnym na oddziale jako stażysta ówcześnie, potem został ordynatorem neonatologii w szpitalu, gdzie rodziła się moja starsza córka - był doinformowany o porodzie na wypadek 'w' przez mojego ginekologa.
      Starszą spotkał jeszcze raz gdy miała rok i biegunkę bakteryjną kilkutygodniową nie do zahamowania, zaradził w 2 dni.

      Inny przypadek - ginekolog w luxmedzie, odradzany niesamowicie, ale sprawa była pilna, więc poszłam. Dla mnie bomba, fakt, że komunikacja słaba, bo pan cienko polskojęzyczny, a angielsko jeszcze cieniej smile ale jako lekarz wporzo, wiedza na czasie, szacunek dla pacjentki bardzo ok (na to jestem cięta wybitnie).

      Tu w UK trafiłam na GP Hindusa... i przyznam, że mało brakowało, żeby dostał ode mnie w łeb torbą na pierwszej wizycie. I on, i pielęgniarki w przychodni, i recepcjonistki to stado tumanów z flegmą. Totalnie niedouczeni, niekompetentni i co tam jeszcze "nie-". Się debil ze mną spierał, że nie mogę brać antydepresantów tak długo jak biorę (4 lata), bo jest ryzyko, że się zabiję (ryzyko jest - na POCZĄTKU leczenia!) oraz, że niemożliwe, bym po 4 dniach od odstawienia czuła objawy depresji, bo w ulotce było, że pozostaje w organizmie 10-12 dni. Na mój tekst o pozostawaniu kontra pozostawaniu w stężeniu terapeutycznym oraz czy obce jest mu hasło 'rate of metabolism', które mocno zdaje się stanowi o zróżnicowaniu międzyosobniczym i wynikach leczenia zamilkł, popatrzył, zapytał co robię zawodowo i usłyszawszy odpowiedź, wypisał tę cholerną receptę... koszmar z ulicy Wiązów.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka