Gość: erczy
IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl
31.07.03, 21:27
Znowu dość długo mnie nie było. Ale oto wracam. Wiadomo,że w końcowych
miesiącach I WW sformowano we Francji Armię złożoną z Polaków tj. Francuzów
polskiego pochodzenia (o ile chcieli do tej Armii się zapisać), jeńców z
wojsk niemickich, a pochodzenia polskiego (Pomorze, Śląsk i Wielkopolska)oraz
wszystkich innych, tych, którzy chcieli w tej Armii być i przyznawali się do
polskich korzeni. Tak zwana "Błękitna Armia" Hallera nie odegrała prawie
żadnej roli w walkach o polskie granice (wschodnie szczególnie, ale także
zachodnie i południowe). Głównie dlatego, że "postępowi" dokerzy angielscy i
fracuscy (nie wspominam o niemieckich, bo oni akurat się nie liczyli,
przynajmniej formalnie)zablokowali wszelkie transporty do Polski (broni,
amunicji i ludzi). Ale wyobraźmy sobie, że ta "Błękitna Armia" złożona, jakby
nie było z weteranów wielu frontów I WW (nieważne po której stronie)zjawia
się w Polsce np. w sierpniu 1919r. Jak wtedy wyglądałyby polskie granice?
Inaczej mówiąc - czy ta Armia byłaby w stanie odeprzeć sowiecki najazd daleko
od Wisły, czy byłaby,równocześnie,w stanie wypieprzyć Czechów z nienależnego
im Zaolzia, i czy byłaby w stanie wesprzeć powstanie w Wielkopolsce ponad
granice, które powstanie to osiągnęło. W końcu wyszło na to, że Haller
wrzucił pierścień do morza, tyle, że tego morza było niewiele, a i z Hallera
było tyle wodza, ile naszego wybrzeża przed IIWW. Jakie jest wasze Wasze
zdanie o tej Armii?