Dodaj do ulubionych

zapuściłam się...

07.08.14, 21:16
jak to się stało? jak do tego doszło? kiedyś miałam zadbane pazury, włos świeżo farbnięty i przystrzyżony, pedicure na tip-top, ciuchy wyprasowane, dobrane kolorystycznie, ni grama celullitu, brzuch płaski, a teraz.... jestem na urlopie, zdjęć dużo robimy i co spojrzę na aparat, na te zdjęcia, to mnie zesłabia: włosy jeszcze zdążyłam zrobić przed wyjazdem, ale reszta... Bosz laski kiedy Wy macie na to wszystko czas? Jestem przytłuszczona: brzuch wywalony, boczki wyłażą, twarz napuchnięta; naczynka popękane na udach, obdrapane resztki lakieru na pazurach, pozostałych szczegółów Wam oszczędzę, bo jeszcze kogo zmuli przy kolacji. Jak już bachorzyska padną wieczorem to się robi 21.00. Wtedy ogarniam chałupę, nastawiam obiad, prasuję ciuchy do pracy i już jest 23:00. Padam na nos. Jak Wy znajdujecie czas na zadbanie o siebie? Nie chodzi mi tu o makijaż full wypas, ale proste wyskubanie brwi na ten przykład do cholery ciężkiej? Kiedy Wy to robicie? I kosztem czego?

BTW: pozdrowienia z wsi mazowieckiej!
Obserwuj wątek
    • grave_digger Re: zapuściłam się... 07.08.14, 21:31
      Paznokci nie maluję nigdy.
      Wyskubane brwi po tylu latach już nie odrastają.
      Khadi farba się nie blaknie jak chemiczna, nie ma efektu odrostów.
      A poza tym, naprawdę nie możesz o siebie zadbać do 21:00? Co robisz takiego z dziećmi, że nie masz czasu?
      Zawsze mnie zastanawiają ludzie, którzy nie mają czasu. Żeby nie było, że to przytyk do Ciebie. Zastanawia mnie niezwykle mój mąż. Mój mąż, który nie ma dzieci, nie ma zbyt wielu obowiązków a on nigdy nie ma czasu. Gdy się zbieramy, ja zdążę zebrać siebie i dzieci i... musimy na niego czekać, bo on sie dalej zbiera. Ja mam na wszystko czas i jego rzeczywistości kompletnie nie rozumiem wink
    • moonshana Re: zapuściłam się... 07.08.14, 21:32
      ja nie wiem kiedy znajdują czas i czy znadują. wiem, że mam ochotę kopnąć Cię w tyłek. co wątek - to wulkan pesymizmu. tak kojarzę, nie wiem czy słusznie.
      dzieci zdrowe? TY jesteś zdrowa? z mieszkania Was nie wyrzucają? to do cholery zacznij cieszyć się życiem. piszę to ja- moon, która wczoraj po południu ujrzała cholerny bajzel w posprzątanym rano mieszkaniu. totalny bajzel. taki na dwie godziny sprzątania. usiadłam, pomyślałam. spakowałam dziecko do wózka i pojechałam nad zalew. bo postanowiłam mieć to gdzieś i tyle.
      tez się otłuściłam w okolicach kałduna i jest mi z tym źle. czy mam możliwość wybyć dwa razy w tygodniu na siłownię? nie. czy mam możliwość jeździć na rowerze ( co uwielbiam) dwa razy w tygodniu? nie. mam możliwość ćwiczyć po dwudziestej pierwszej - ale wtedy nie mam ani siły, ani ochoty. to postanowiłam się nie przejmować. przyjdzie czas, to wezmę się za siebie. pytasz: kosztem czego> u mnie byłoby to kosztem dziecka albo kosztem mojego odpoczynku. dla mnie - koszt za wysoki.
    • totorotot Re: zapuściłam się... 07.08.14, 22:52
      No cóż. Zapierdol mam jak mało kto, nie będę się wdawać w szczegóły. Rano biore prysznic, nakładam maseczkę, odżywkę, w tym czasie myje żeby i się gole. Zmywam maseczki itp., czas wszystkiego dziesięć minut. Przedtem jeśli pamiętam top smaruje włosy, twarz i szyję oliwka dziecięca.
      Zrobienie paznokci to kolejne pięć minut. Brwi skubie w przelocie, na bieżąco. Na większości zdjęć się sobie podobam, jak gdzieś wychodzę to w pełnym makijażu, który mi zajmuje max 5 minut wraz z położeniem cieni, różu, pudrow itp. Kwestia organizacji, rutyny i trzymania wszystkiego w jednym miejscu.
      • totorotot Re: zapuściłam się... 07.08.14, 22:56
        Jeszcze dodam, że część obowiązków domowych wykonuje mąż. Od pewnego czasu włączam trz dzieci, jestem zasrana terrorystka i każę im układać wszystkie buty w rządek, zbierać pranie, nosić obierki na kompost. Córka mnie pyta z wyrzutem: czemu musimy wykonywać za ciebie twoje obowiązki? Odpowiedziałam: bo to są obecnie już wasze obowiązki.
      • czarny_dol Re: zapuściłam się... 07.08.14, 23:20
        Dzieci mam dwie sztuki: jeden ma lat 3, drugi ma roczek. Pracujemy oboje na pełne etaty i nie mamy żadnej rodziny w mieście, w którym mieszkamy.

        I tak - jestem pesymistką, czarnowidzem etc. stąd też mój nick.
        • totorotot Re: zapuściłam się... 07.08.14, 23:26
          Ja Cię kojarzę bardzo pozytywnie.

          Co do dzieci, to cóż-czarna dupa potrwa jeszcze z rok, po tym czasie dzieci staną się przyjaciółmi, co się nie mogą od siebie oderwać. Spokojnie, wytrzymasz. Co do zaniedbań to spójrz na siebie łagodniejszym okiem, a do wieczornych obowiązków zapedz męża.
        • jk3377 Re: zapuściłam się... 08.08.14, 00:03
          po 1 nie masz zatem strasznie wiecej niz inni tych sztukwink róznica wieku miedzy nimi jak dla mnie cieżka, ja mialam 3 lata miedzy moimi i tez mialam dosc przez 1 rok. potem juz z górki, czyli u ciebie pewnie wyjdzie 2 lata meczarni, wiec jeszcze tylko rokbig_grin brak osob trzecich do pomocy to wielki klopot,nie wyobrazam sobie, choc tez nie przesadzałam z tym.
          zatem nie dziwie ci sie,ze mozesz odczuwac gorszy czas ogolnie mowiac. ale...
          ale czy musisz miec wszystko zawsze na tip top w domu? co dzien musisz wysprzatac caly dom gdy oni spią? co dzien prasujesz? ustal sobie jeden dzien wylacznie dla siebie ( w tym wieku moje razem spaly jeszcze w dzien-wtedy albo spalam razem z nimi albo wlasnie zajmowalam sie sobą) albo wieczorem godzinka dla sibie. No i koniecznie zaangazowac partnera-w koncu te dzieci to jakos tak razem chyba, prawda? wiec i obowiazki razemsmile choc troche.
    • ciri_77 Re: zapuściłam się... 08.08.14, 10:04
      Masz bardzo male dzieci, czyli zapewne sa bardzo absorbujące smile
      Ja mam bliźnięta, teraz juz luzik - bo 8 latki, ale wcześniej bywało hardcorowo...
      Pierwsze, co ustalasz, to PLAN - czyli co chcesz osiągnąć (realistycznie - nie uda Ci sie przejść na poziom tip-top w tydzień), zobaczyć ile czasu możesz poświecić i kiedy.
      Ja odpuściłam farbowanie włosów - bo nie miałam czasu na bawienie sie z odrostami co 3 tygodnie, lakier na dłoniach - bo przy maluchach bez przerwy miałam rece w wodzie i odpryski.
      Zainwestowałam w maseczki, kremy do rak, szampony z henną i minutnik smile
      a potem juz leci - ustalasz wydłużenie wieczornej toalety o 10 minut i jednego dnia masz maske na włosach, drugiego skubiesz brwi, trzeciego robisz depilacje itp
      Pilnujesz godzin snu - jak nocka zarwana to odsypiasz razem z dziećmi, kosztem sprzatania czy netu wink dużo wody - opuchlizna lepiej schodzi
      oraz najważniejsze sylwetka prosto i uśmiech - od razu lepiej wyglądasz smile)
    • anna_sla Re: zapuściłam się... 08.08.14, 12:10
      nie skubię brwi wink.. jeszcze nikt, oprócz sąsiadki i fryzjerki, nie przyznał się, że mu przeszkadzają moje krzaczaste brwi, wink. Nie robię pedicure, nie prasuję ubrań (tylko te, które ewidentnie trzeba, jak koszule), nie robię makijażu, czarna kreska pod oczy wystarcza, odrosty mnie nie rażą.. mam więcej czasu na zadbanie pozostałych sfer życia smile
      • grave_digger Re: zapuściłam się... 08.08.14, 12:14
        Cytatjeszcze nikt, oprócz sąsiadki i fryzjerki, nie przyznał si
        > ę, że mu przeszkadzają moje krzaczaste brwi,

        bo wszyscy mają to w doopie tongue_out

        Cytatnie robię makijażu,
        > czarna kreska pod oczy wystarcza,

        gdzie? jeszcze takiego fenomenu nie widziałam. możesz zrobić zdjęcie swego oka i pokazać mi jak to wygląda?
        • anna_sla Re: zapuściłam się... 08.08.14, 12:51
          > Cytatjeszcze nikt, oprócz sąsiadki i fryzjerki, nie przyznał si
          > > ę, że mu przeszkadzają moje krzaczaste brwi,

          > bo wszyscy mają to w doopie tongue_out

          i ja też i wszyscy są szczęśliwi big_grin

          > Cytatnie robię makijażu,
          > > czarna kreska pod oczy wystarcza,

          > gdzie? jeszcze takiego fenomenu nie widziałam. możesz zrobić zdjęcie swego oka
          > i pokazać mi jak to wygląda?

          no proszę Cię, nie wiesz jak się robi kreskę pod okiem? Ja bardzo proszę nie nabijać się dziś ze mnie, bo jestem zbyt rozchwiana emocjonalnie tongue_out
    • fajnyrobal Re: zapuściłam się... 08.08.14, 12:30
      > Jak już bachorzyska padną wieczorem to się robi 21.00. Wtedy ogarniam chałup
      > ę, nastawiam obiad, prasuję ciuchy do pracy i już jest 23:00. Padam na nos.

      Moje podstawowe pytanie dlaczego ty to wszystko robisz sama? Gdzie jest pan mąż i dlaczego on nie może zająć się bachorzętami, pomóc ogarnąć dom, czy pomóc przy obiedzie? Oboje pracujecie, jest równouprawnienie, dlaczego ty zapitalasz na trzy etaty a on co? Powiem ci tylko jedno -heroicznej matki polki co to wszystko siama bo nie będę prosić nikt nie docenia, a wręcz po pewnym czasie wymienia na inny model...
      Zacznij wydawać krótkie komunikaty, bo tylko takie faceci rozumieją suspicious ,, kochanie zgarnij te zabawki'' ,, kochanie weź dzieci na spacer'' ,, kochanie obierz ziemniaki'' itd itd. Tylko nie wszystkie na raz bo się pogubi wink i to naprawdę działa. I nie oczekuj, że on się domyśli i zacznie robić coś sam z siebie. Nie, nie domyśli się tongue_out
      Co do dbałości -masz małe dzieci i nie masz czasu, więc znajdź dobrego fryzjera który obetnie ci tak włosy, żeby była fryzura bez układania i żebyś nawet po wstaniu z wyra wyglądała jak człowiek. Włosy farbuj na kolor zbliżony do twojego naturalnego żeby nie było bardzo widać odrostów, zrezygnuj z malowania paznokci, bo przy maluchach będziesz miała tylko wieczne odpryski, postaw na dobry manicure i lakier bezbarwny, boczki, brzucho i cellulit zakryj jakąś fajowską tuniką, maseczki, golenie i namaszczanie odwal podczas prysznica, skubanie brwi tuż przed spaniem i częściej się uśmiechaj bo to najlepszy kosmetyk smile
      • czarny_dol Re: zapuściłam się... 08.08.14, 18:14
        Mąż może nie jest jakimś zapaleńcem dbania o chałupę, ale jak go ścignąć raz na dwa tygodnie to daje rade. Jak ja sprzątam to on np. wyskoczy do Lidla po zakupy albo zatankować auto albo robi kolację albo pranie rozwiesza albo dorabia pracując nad jakimiś zleceniami. W chałupie nic nie mam na tip-top. Pomimo sprzątania codziennie zawsze gdzieś jakieś koty się walają, zmywarka nie rozładowana, kuchenka zachlapana etc. Nie wspominając już o jakichś spektakularnych pracach jak umycie okien czy wyczyszczenie okapu w kuchni. To już w ogóle odpada. Jak tak Was czytam to dochodzę do wniosku, że się muszę po prostu zmusić do systematyczności i jakoś wyszarpać te ekstra 15 min dziennie. No to mam postanowienie powakacyjne. smile
    • pilipionka Re: zapuściłam się... 08.08.14, 12:35
      Nie poświęcać dzieciom każdej swojej sekundy. Ogarnianie chałupy i obiady odwalać przy dzieciach w normalnych godzinach - młodszy w tym czasie do krzesełka i niech wali łyżką w kuchni, starsze niech ogląda bajkę albo się bawi. Wymagać i egzekwować spokój (od starszego), uczyć, że życie nie polega wyłącznie na zabawie z mamą. Nie usypiać godzinami, przytulasy, dobranoc, wychodzisz. Najwyżej będą trochę protestować, ale szybko się nauczą, że pora spania to nie czas na kolejne zabawy z matką. O 21, jak już zasną, iść do wanny i w 45 min ogarnąć sobie urodowe sprawy. Potem książka i relaks.
      Jestem matką, która pierwsze 4 lata zapyściła się na każdym polu, a potem z tego wyszła. Wiem, co mówię.
      Napisz, jak wygląda Twoj dzień, ile czasu i JAK spędzasz z dziećmi.
      • kanga_roo Re: zapuściłam się... 08.08.14, 13:00
        ja bym powiedziała tak:
        przestań malować paznokcie (ewentualnie lakier bezbarwny)
        ubieraj się w luźniejsze ciuchy, jak chcesz coś pokazać, pokaż dekolt (na pewno masz ładny)
        w kwestii włosów zdecyduj, albo fryzjer raz na parę tygodni, albo postaw na naturę w kwestii koloru i uczesania
        rób makijaż codziennie rano: puder plus kredka plus tusz do rzęs to jest około 2 minut, a samopoczucie od razu lepsze
        mnie dobrze robią też perfumy smile
    • one-smutasek Re: zapuściłam się... 08.08.14, 12:57
      Ja mam kurcze jak grave na wsyztsko znajdę czas, nie wiem ale wydaje mi się ze jestem dobrze zorganizwoana. Mam dwójkę dzieci w zupełnie innym wieku niż Twoje co nie znaczy że jest mi łatwiej i też nikoga nie mamy do pomocy zero rodziny w mieście w którym mieszkamy, obydwoje dużo pracujemy. Duże robię w tzw międzyczasie i nigdy nie dopuszczam do nagromadzenia się obowiązków typu prasowanie itp.Z odrostami jeżdże do fryzjerki raz w msc i wtedy tez zaliczam zazwyczaj kosmetyczkę która robi mi henne i skubanie, czasemi manicure i pedicure w międzyyczasie maluję pazury lakierami brokatowymi inglot nr 202 lub204 i naprawdę się nieźle trzymają. Przytyłam ostatnio parę kg i z tym mi troszeczkę niebardzo bo przyzwyczajona byłam do siebie zawsze bardzo szczupłej i mimo że dbam o sibie to niespecjalnie się sobie podobam i z przerażeniem patrzę w lustro. Apetyt mam nieziemski i póki co nie jestem w stanie nad nim zapanować, pewnie to kwestia hormonów uncertain Absolutnie nie do Ciebie w tej chwili się odnoszę bo Cię nie znam ale widzę obserwując koleżanki moje że niektóre są sprytne i wszystko mają na tip top a inne to taki typ że jakoś ten czas między palcami im leci i z niczym się nie wyrabiają.
    • solejrolia Re: zapuściłam się... 09.08.14, 13:04
      dlatego najlepiej mieć jakis plan minimum.


      paznokcie- najwięcej staram się latem- latem u nóg obowiązkowo, najlepiej jakiś ciemny kolor, ale lakier musi być DOBRY, nie za 2złote, na to baza. i to mi się trzyma 2-3tygodnie i mam spokój.
      u rąk. pracę mam jaką mam. paznokcie robię sobie zatem gdy wiem, że idę na imprezę, albo jak wiem, że zaraz w pracy nie zniszczę, najczęściej więc robię w piątek wieczorem, wtedy jest szansa, że przez cały wekend będzie pięknie.
      włosy myję co dzień. przy okazji prysznica, albo po prostu w ciagu dnia.
      kilka lat temu przestałam farbować. wkurzały mnie odrosty, koleżanka (z forumtongue_out) powiedziała, ze w tym kolorze wyglądam staro. no to ściełam na krócej, pozwoliłam farbie zejść i okazało się, że w naturalnych wyglądam najlepiej.
      jak zacznę siwieć, to się zastanowię co dalej.
      makijaż- no bez jaj! zajmuje mi to dosłownie chwilkę, nawet nie minuta, bo krem BB i maskara. zimą mogę jeszcze puder, róż, cienie. ale teraz? teraz to bez sensu, bo przecież to spłynieuncertain
      maseczki i inne zabiegi kosmetyczno higieniczne robię wieczorem, przed pójściem spać, ale przecież tez nie co dzień! kupuję takie maseczki w saszetkach, robię piling buzi, na to maseczka, książka i do łóżka. rano budzę się pieknawink
    • magjug Re: zapuściłam się... 11.08.14, 09:53
      o ja Cię, to ty niezła byłaśsmile mnie na samą myśl o takim dbaniu o się robi się gorąco... paznokci nie maluję (z lenistwa, no i trzeba wtedy jakiś czas nic nie robić, coby nie spaskudzić efektu), włosów nie farbuję (siwe pojedyncze wyrywam bez certolenia się, mało tego), obcięte mam króciutko (odpada długie mycie, suszenie, zero czesania się rano), ciuchy zakładam takie, co wyprasowania nie potrzebują, cellulit od czasu do czasu likwiduję bańką chińską jak Młody śpi, a ja oglądam wieczorem film, fakt brzuszek się pojawił, ale ponieważ mam swoje lata, to i tak się tym nie przejmuję za bardzosmile poza tym przy dziecku nie da sie za bardzo utyć, zwłaszcza moim, czort wcielony... na naczyńka popękane na udach nie znalazłam jeszcze pomocy, ale właśnie - może któraś wie jak to zatrzymać? bo likwidacja to chyba już chirurg tylko.... chatę sprzątam w soboty i niedziele, większe sprawy typu mycie okien 2-3 razy do roku i koniec. Aha, nie maluję się, ewentualnie tylko maskara od święta... a teraz to już nawet nie to, bo se fundnęłam w ramach prezentu urodzinowego przedłużanie rzęssmile regulację brwi na bieżąco załatwiam, ale to się z tym pilnować muszę, bo nie wiem kiedy te cholery wyłażą... i tylesmile aha, pracuję na pełnym etacie, synem zajmuję się sama, a mam do ogarnięcia chałupę z piętrem, ogród z doskoku, bo to działka rodziców bardziej, ja tam jestem od "wykop odtąd dotąd i na taką a taką głębokość".

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka