Dodaj do ulubionych

Roosevelt zdrajcą POLSKI

IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.03, 09:57



Moim zdaniem zdrada Jałtańska to robota
adminisstacji Roosevelta. Uważam że jest
to podwojna zdrada, Polski i elektoratu polskiego
w USA które zawsze głosowało za demokratami.
Roosevelt wiadomo demokrata.
Dogadał sie z ZSRR o strefę wpływów gdy Churchill
jeszcze starał sie wydostać przynajmniej Polske
ze strefy "raju socjalistyczego".

Mam jakieś przeczucie że gdyby prezydentem
był republikanin to ostrzej by gadał ze Stalinem.
Zawsze tak było ze "kowboje" czyli republikanie
mieli wiekszą odwage wobec siły ZSRR przykład
to Reagan czy Bush senior.
Przy Bushu juniorze odnosimy wieksze kożysci
niż przy Clintonie.

Tak wiec nasza Polonia w USA powinna juz
na stałe zmienić front i układac sie z republikanami
a z demokratami jak wyraźnie zadeklarują
jakieś kożysci dla Polski.

pzdr
Obserwuj wątek
    • forward Re: Roosevelt zdrajcą POLSKI 06.09.03, 14:11
      Przy Bushu juniorze odnosimy wieksze kożysci
      niż przy Clintonie.

      Chyba to w czasie prezydentury Clintona zostaliśmy przyjęci do NATO, prawda?
      Po drugie jeżeli chce się być sojusznikiem USA, to nie można uzależniać swoich
      stosunków z administracją amerykańską w zależności od tego, czy prezydentem USA
      jest republikanin lub demokrata. Bo Polska jest sojusznikiem USA a prezydent to
      tylko przedstawiciel narodu i państwa a interesy polityczne państw mają raczej
      charakter ponadpartyjny.
      I na koniec, o ile się nie mylę takie rozróżnienie stosują Francuzi i Niemcy,
      którym nie spodobało się pochodzenie i polityczne poglądy Busha jr. I nawet
      gdyby nie doszło do 11-09 i wojny z Irakiem, Bush jr. w tych krajach od
      początku nie miał żadnych szans, najwięksi francusko-niemieccy intelektualiści
      zakwalifikowali go jako prostaka i podżegacza wojennego.


      Forward
    • Gość: Paul Churchill "zdrajca" Polski. IP: *.lodz.mm.pl 06.09.03, 14:35
      Sikorski nim zginal zaczal aktywnie szukac pomocy u administracji FDR przez
      polska polonie wlasnie. Mimo ze Churchill oponowal u FDR, ten nie mogl
      zignorowac Sikorskiego przez naciski polonii wlasnie. A potem
      Sikorski "tragicznie zginal", o czym byl juz watek. Uszanowanie,
      Paul
    • wielka_czarowna_kupa Ty odniosles jakies korzysci? 06.09.03, 14:49
      Bo ja jeszcze nie. Napisz koniecznie jak zauwazysz ze masz wiecej pieniedzy w
      swojej kieszeni.
    • Gość: axx Re:Roosevelt jest niewinny IP: 209.136.102.* 08.09.03, 03:37
      Wszystko wskazuje na to ze Anglia byla politycznym przeciwnikiem Polski. Bylo to na dlugo
      przed II WS kiedy Anglia zalecila uznanie granic wschodnich Polski w poarciu o tzw. Linie Curzona
      tj.granice etniczna na linii Bugu. Do tematu powrocono po II WS. Watpliwosci w tej sprawie nie bylo.
      Churchil natomiast byl caly czas przeciwnikiem Polski poniewaz Polska psula mu jego bardzo
      dobre stosunki z Rosja. Przelomowym punktem bylo tutaj zerwanie kontaktow dyplomatycznych przez
      Polske po tzw.'Sprawie Katynskiej. " W koncowej fazie Churchil byl przeciwnikiem glebokiego podzialu
      Niemiec a zwlaszcza przydzialu Slaska i Szczecina do Polski. Paradoksalnie ,ziemie te zostaly
      wlaczone do Polski tylko na zdecydowany upor Wisarionowicza. Przyznac trzeba ze dyplomacja polska
      byla slaba. Rzady oczywiscie dwa. Przy stole rokowan miejsce Polski zajela Francja(pierwszej masci
      kolaborant faszystowski). W sparawie polskiej Roosevelt mial niewiele do powiedzenia. Polske
      po prostu wykiwano i nie pomogla jej w niczym wojskowa potega (4 miejsce). O miejscu Polski
      w Europie zadecydowala koalicja antyfaszystowska a zwlaszcza Rosja. Roosevelta nie mozna
      obarczac zadna zdrada. To oczywiscie polscy dzialacze ponosza calkowita wine za to co sie stalo.
    • Gość: Lechu Re: Roosevelt zdrajcą POLSKI IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.03, 09:50
      Roosevelt nie był Polakiem, ani Polsce niczego nie przysięgał, więc Polski w żaden sposób zdradzić nie mógł.
      Tak więc, zanim coś napiszesz, przemyśl to.

      Zyciowym celem Roosevelta było zniszczenie Hitlera. Cel ten osiągnął. Jakie ofiary na drodze do osiągnięcia tego celu zostawił, to inna sprawa. Byliśmy pionkiem, którego trzeba było poświęcić dla zdobycia większych figur.
      Pewnie mógł grać lepiej ze Stalinem i przy tej okazji ocalić więcej dla nas, np. Lwów. Ale jego nasz Lwów nie bolał. Tu leży sedno sprawy.
      Nie podchodź do światowej polityki z perspektywy pigmeja z Radzymina. Tam się gra o duże stawki, czasami panowie uważają, że trzeba kogoś poświęcić dla dobra interesu. Jak Ci się taki świat nie podoba, to bardzo mi przykro, ale zmienić nikt z nas tego nie jest w stanie.

      Wiem tylko jedno:

      historię piszą zwycięzcy
      lepiej rozgrywać niż być rozgrywanym
      lepiej miernie przeżyć, niż dać się bohatersko zabić
      lepiej być słabym w obozie zwycięzców, niż mocnym i przegrać
      im jesteś mocniejszy, tym trudniej tobą pomiatać

      Dlatego dobrze byłoby, żeby większość Polaków zdała sobie z tego sprawę, że historia się nie skończyła, i że warto by było pomyśleć o własnej, nie malowanej armii.
      • Gość: Cykloop handel narodami..... IP: *.kennisnet.nl 08.09.03, 14:19
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        ...Roosevelt nie był Polakiem, ani Polsce niczego nie przysięgał, więc Polski w
        ża den sposób zdradzić nie mógł.Tak więc, zanim coś napiszesz, przemyśl to.

        Rzeczywiscie,rzecza warta do przemyslenia jest fakt sprzedania,czyli de facto
        ZDRADY sojusznika,ktory majac okupowane wlasne terytorium wystawil 3-cia pod
        wzgledem liczebnosci armie ladowa po stronie aliantow.Sojusznik ten broczac
        obficie danina krwi na wszystkich mozliwych do wymyslenia frontach jako
        pierwszy powiedzial Hitlerowi NIE i byl najdluzej ze wszystkich zaangazowany w
        walke zbrojna z hitlerowska bestia.W tym samym czasie kiedy ambasador USA
        desygnowany przez FDR rezydowal sobie spokojnie w Berlinie w polskim miescie
        Oswiecim otworzyl podwoje i "pracowal" juz pelna para twor- symbol
        zezwierzecenia i barbarzynstwa na skale,jakiej ludzkosc dotychczas nie znala!
        Istotnie, warto sie zastanowic zanim sie cos napisze...



        ...Zyciowym celem Roosevelta było zniszczenie Hitlera. Cel ten osiągnął. Jakie
        ofiary na drodze do osiągnięcia tego celu zostawił, to inna sprawa. Byliśmy
        pionkiem, którego trzeba było poświęcić dla zdobycia większych figur.
        Pewnie mógł grać lepiej ze Stalinem i przy tej okazji ocalić więcej dla nas,
        np. Lwów. Ale jego nasz Lwów nie bolał. Tu leży sedno sprawy.

        I dlatego slusznie nazywamy to ZDRADA !!

        ... Nie podchodź do światowej polityki z perspektywy pigmeja z Radzymina. Tam
        się gra o duże stawki, czasami panowie uważają, że trzeba kogoś poświęcić dla
        dobra interesu.

        Tylko,ze owi Panowie w tym poswiecaniu kogos( a nie siebie) sa czasami
        wyjatkowo wybiorczy i tak uznali Grecje i Norwegie za godniejsze swojej laski
        od Polakow ,Wegrow ,czy Czechow.Nalezy tez rozumiec,ze Zachod sprzedajac
        pierwszy raz Czechow w Monachium pamietnego 38'r wykazal sie duza wieksza
        percepcja polityczna niz ow inkryminowany pigmej z Radzymina.

        ...Jak Ci się taki świat nie podoba, to bardzo mi przykro, ale zmienić nikt z
        nas tego nie jest w stanie.
        Wiem tylko jedno:
        historię piszą zwycięzcy
        lepiej rozgrywać niż być rozgrywanym
        lepiej miernie przeżyć, niż dać się bohatersko zabić
        lepiej być słabym w obozie zwycięzców, niż mocnym i przegrać
        im jesteś mocniejszy, tym trudniej tobą pomiatać

        Hitler spuentowal to bardziej zwiezle,po prostu powiedzial,ze zwyciezcow sie
        nie sadzi.Ot co.

        > Dlatego dobrze byłoby, żeby większość Polaków zdała sobie z tego sprawę, że
        historia się nie skończyła, i że warto by było pomyśleć o własnej, nie
        malowanej armii.

        Zapewe wiekszosc Polakow zdaje sobie od d awna doskonale sprawe z ciaglosci
        historii,szkopul tym ,ze w kwestii myslenia o wlasnej armii nie pozwolono im
        posunac sie dalej niz owemu przyslowiowemu indykowi,ktory myslal juz o
        niedzieli.
    • Gość: and możliwości Roosvelta IP: 192.9.200.* 08.09.03, 14:43
      Co miał zrobić?
      Powiedzieć Churchillowi w 1941r.: Sorry, Winston, ale Hitler jest OK, bo
      rozwali sowietów. Przyjdzie czas, to się z nim policzymy.
      Albo Stalinowi w 1944: Stop! nie możesz wejść na terytorium Polski, bo zadrzesz
      z nami.
      Dla Aliantów od 1941 roku do końca wojny Stalin był sojusznikiem bezcennym i
      najważniejszym. Taki był po prostu interes USA i Wlk. Brytanii.
      I po półwieczu Amerykanie są obecni w naszej części Europy. Swoje interesy
      realizowali może niezbyt szybko, ale (w końcu) skutecznie.

      Pozdrawiam
      • Gość: Cykloop chciec a moc.. IP: *.kennisnet.nl 08.09.03, 16:23
        Gość portalu: and napisał(a):

        > Co miał zrobić? Powiedzieć Churchillowi w 1941r.: Sorry, Winston, ale Hitler
        jest OK, bo rozwali sowietów. Przyjdzie czas, to się z nim policzymy.
        > Albo Stalinowi w 1944: Stop! nie możesz wejść na terytorium Polski, bo
        zadrzesz z nami.Dla Aliantów od 1941 roku do końca wojny Stalin był
        sojusznikiem bezcennym i najważniejszym. Taki był po prostu interes USA i Wlk.
        Brytanii.I po półwieczu Amerykanie są obecni w naszej części Europy. Swoje
        interesy realizowali może niezbyt szybko, ale (w końcu) skutecznie.
        Pozdrawiam

        Roosvelt nie przezyl Hitlera, wiec rzeczywiscie po zakonczeniu wojny zrobic
        mogl niewiele.Natomiast mial sie w 38' aktywnie wlaczyc w obrone Czechoslowacji
        i opierac Anschlussowi,ktory nie podobal sie nawet Mussoliniemu probujacemu
        porozumiec sie w tej sprawie z Anglikami.Ci w odpowiedzi wypieli sie na
        Duce,ktory nolens volens wpadl po tym w objecia Hitlera.Stany mialy juz po
        Wrzesniu 39' wlaczyc sie do obrony Wysp,ktore tylko dzieki dyletanctwu
        Goeringa uniknely inwazji.Przeciez tylko na karb cudu nalezy polozyc fakt
        przypadkowego zrzucenia przez zablakany bombowiec bomb na Londyn,po ktorym RAF
        polecial do Berlina.Rozwscieczony Hitler przerwal bombardowania lotnisk i baz
        wojskowych kierujac Luftwaffe na Londyn,a przeciez RAF gonilo juz resztkami
        sil!Jego zalamanie sie bylo juz kwestia dni,a oznaczalo to inwazje Wysp, wiec
        strate trampoliny do skoku na Europe. Wlasnie Franklin Delano sprawial
        wrazenie ,jakby uwazal,ze Adolf-jak to piszesz- jest O.K,bo rozwali
        sowiety.Przeciez wojny Niemcom nie wypowiedzial ,a zrobil to za niego wlasnie
        Hitler deklarujac 5.XII.41 r wojne USA!!Po Kursku nawet babcie klozetowe w New
        Yorku wiedzialy,ze III Rzesza wojne przegrala i w Jalcie Anglosasi nie musieli
        sie skladac przed Stalinem,malo tego prace nad bomba A wkraczaly w decydujace
        stadium i Roosvelt wiedzial ,co mu Opatrznosc ssyla.Rzecz nie w tym ,ze
        sowieci w drodze do Berlina wkroczyli na terytorium Polski,tylko ze po wojnie
        sie z niej nie wycofali.Truman mial asa atutowego w postaci bomby atomowej i
        juz raz pisalem,ze po jednej demonstracji na pustyni Gobi krasnaja armia
        wyrywalaby za Dniestr ,az by sie za nimi kurzylo.Oszczedziloby to zycia
        dzisiatkom tysiecy Amerykanom poleglym pozniej w Korei i Wietnamie.Owszem
        zachodni alianci znalezli sie w koncu po polwieczu w naszej czesci Europy,niby
        zrealizowali to co chcieli,tylko ze dzisiaj ta " nasza czesc Europy " jest po
        50 latach sowieckich rzadow pariasami cywilizowanego swiata. Taki mamy end
        kolego and....
        • Gość: and Re: chciec a moc.. IP: 192.9.200.* 15.09.03, 08:28
          Nie ma chyba między nami sporu co do tego, że 50 lat dominacji sowieckiej dla
          naszej części Europy było czasem zmarnowanym, czego efekty odczuwać będziemy
          jeszcze długo.
          Natomiast możliwości amerykańskiego oddziaływania na sytuację tego regionu
          oceniamy różnie. Ja twierdzę, że były one ograniczone - chyba, że wchodziła w
          grę opcja militarna, wojna z sowietami. Z użyciem broni nuklearnej.
          Oddanie Stalinowi Europy środkowej można uznać za wielki błąd Aliantów - albo
          za cenę pokonania Hitlera. Oczywiście z perspektywy Londynu czy Waszyngtonu, bo
          z naszego punktu widzenia wygląda to bardziej jednoznacznie.

          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka