mesquaki
17.02.03, 08:41
To ta obiecana prosta sympatyczna.
Wędrując po niebie, stado chmurojadów wypatrzyło lśniącą białą chmurkę.
Chmurka smacznie sobie spała niczego nie podejrzewając, gdy tymczasem głodne
chmurojady okrążyły ją szczękając zębiskami i coraz to spoglądając na
największego z nich. Wedle chmurojadowego zwyczaju bowiem, do posiłku
przystępuje się w kolejności od największego do najmniejszego. Ponadto
chmurojady są nader luźnej konstrukcji, a pełne zjedzonej chmurki wręcz
chmurką są już bardziej niż chmurojadem, a że przy tym senność je przemożna
ogarnia, stają się łakomym kąskiem dla następnego chmurojada. Łakomszym nawet
niźli sama chmurka, bo wybredne są i nieświeżych czy wzgardzonych przez
innych chmurek nie tykają.
Podpływa więc Największy Chmurojad do chmurki nieznacznie, a na towarzyszy
spod oka łypie i duma srodze: pożreć? Nie pożreć?
Co będzie dalej?