matrek
22.07.08, 01:15
Preludium:
20 sierpnia 1920 roku uciekający spod Warszawy bolszewicy zamordowali w
Białymstoku 16 osób:
* Karola Berenta – wywiadowcę policyjnego;
* Mieczysława Falkowskiego – ziemianina;
* Icka Firera;
* hallerczyka Jozefa Karpowicza;
* księdza Ryszarda Knobelsdorfa;
* Zachariasza Olejnika – Starszego przodownika Policji;
* Hieronima i Feliksa Ostrowskich – ziemian;
* I. Oponowicza;
* Tatara – Księcia Akima Podolskiego;
* Stanisława Russa – fryzjera;
* Jozefa Zarzeckiego – posterunkowego;
* nieznani z nazwisk major oraz kapitan Wojska Polskiego
* w zbiorowej mogile pochowano także Bolesława Jarosławskiego – członka
Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Włókienniczego „Praca”.
- wszyscy różnych stanów, wyznań i narodowości.
Bitwa
22 sierpnia rano, od południa podszedł pod Białystok i zaskoczył Rosjan 1 Pułk
Piechoty Legionów. Najcięższe walki toczono w rejonie dworca kolejowego, na
który wjechał sowiecki pociąg pancerny, do godziny 7 Polacy opanowali jednak
Białystok. Godzinę później od wschodu nadciągnęła jednak 16 armia sowiecka i
cześć 3 Armii. Walki rozgorzały na nowo. Pomocy 1 Pułkowi udzielił batalion 5
Pułku Piechoty Legionów, jakiś czas później także 3 baterie (?) Legionowe.
Nastąpiło przemieszanie oddziałów, a walki przeniosły się do centrum miasta.
Przełomowe znaczenie miało przeciwnatarcie polskie około godziny 18-tej, w
końcowej zaś fazie bitwy nadjechał 7 Pułk Ułanów.
Zwycięstwo zostało okupione śmiercią ok. 30 żołnierzy. Straty rosyjskie
szacowano na 600 osób zabitych i rannych. Marszalek Piłsudski nazwał bitwę o
Białystok „klęską 16-tej Armii sowieckiej”. Udział w bitwie wzięła także
miejscowa ludność cywilna.
Opis uczestnika:
„… Tymczasem w mieście gwałtowna strzelanina – wdarli się wiec. Biegnę tam z
III Plutonem, dwa zostawiając na obsadzie zajętej linii. Po ogrodach i
zaułkach, tu i ówdzie bolszewicy. Nie zważam na nich. W uliczce przy centrum
miasta 7/5 pułku piechoty Legionów zamknęła kolumnę bolszewicka, strasznie ja
haratając i biorąc 12 maszynek. Stamtąd ciągnę na lewo. Po Tylach ciągle mi
się kręcą bolszewicy.Wyloty ulic pozamykałem kilkoma ludźmi. Pól kompanii w
walce ulicznej, pól w lesie.
Moje lewe skrzydło - cos tam się rusza, cofa się, atakuje. Biegnę tam – już
dobrze.
No a co tam w mieście? Front mam niby na zachód, ale od pleców lekki wicherek
wieje. Wziąłem swą szkapę ukraińską, naboje na szyje, karabin długi z bagnetem
w rękę i tak jeździłem po linii. Linią była w tym przypadku ulica Wersalska –
budziłem podziw i grozę w trzęsących się ze strachu cywilach. Niepewny
sytuacji byłem tylko godzinę – później zwycięstwo było już jasne. Jeńcy
prowadzeni setkami, zdobycz, konie…
Czterema baonami rozbiliśmy piec dywizji bolszewickich, które jednak częściowo
przedarły się przez miasto. Ulęgły jednak takim stratom i zdemoralizowaniu, ze
nie spodziewaliśmy się.”
Władysław Broniewski „Pamiętnik 1918 – 1922”, Warszawa 1987, s. 200, z
uzupełnieniem w „Kontrasty” 1983, nr 12, s. 25.
(7/5 Pułku piechoty Legionów to Siódma Kompania 5 Pułku)