Dodaj do ulubionych

Irytująca tytułomania

13.05.10, 21:23
Muszę, no po prostu muszę dać upust irytacji!
Śmiesznym ale także wyjątkowo irytującym spadkiem po czasach jedynie słusznych ideowo, jest TYTUŁOMANIA.
Tak się składa, że mam służbowy kontakt z uczonymi z wielu miejsc w kraju, i Wiecie co? Matko kochana, ciągle tytułują się magistrami, doktorami i docentami. O ile jeszcze profesorów, no, niech tam! i doktorów można zrozumieć, to już tych MAGISTRÓW strawić się nie da. Wypisują tych mgr na wywieszkach na drzwiach, na wizytówkach, na pieczątkach! W czasie prezentacji na zebraniach gula mi skacze, prowadzący bez mrugnięcia po wielokroć przedstawia: Pan MAGISTER XX, Pani MAGISTER YY,itd.
Ręce opadają!
Wiem skąd się to bierze, w TAMTYCH czasach posiadanie wyższego wykształcenia nie było tak powszechne, po prostu nie było zbyt wielu osób z wyższym wykształceniem, wiec kto je miał to fakt ten podkreślał.
Ale dzisiaj?
Wiocha!
Śmiech na sali!
dubeltowy magister:)
Obserwuj wątek
        • matylda1001 Re: Irytująca tytułomania 14.05.10, 12:50
          ewa9717 napisała:

          > Poważnie, magistry od młotków walnęły se wykształt na drzwiach????
          Kabaret! ;)<

          Poważnie! Pani wysłała kogoś żeby zaniósł jej do domu kwiaty po
          jakiejś uroczystości, i ten ktoś opowiedział co zobaczył. Potem pół
          szkoły poleciało poczytać.
          Takie wizytówki z tytułami na drzwiach były bardzo często widywane
          ale nas rozśmieszyła ta akurat ze względu na szczegóły:)
          Weź pierwszą lepszą książkę telefoniczną z tamtych czasów... nawet
          tam pełno (na miarę czasów) magistrów i inżynierów. Rozumiem, że w
          przypadku lekarza mogło być istotne podanie jego zawodu, ale reszta?
    • syswia Re: Irytująca tytułomania 14.05.10, 01:18
      Nie przeszkadza mi to, o ile tytul mgr podany jest w scisle
      zawodowej sytuacji. Ostatecznie w wojsku tez sa stopnie - wiadomo z
      kim sie rozmawia.
      Mgr na drzwiach mieszkania czy tez wizytowce towarzystkiej jest
      smieszne

      dubeltowy mgr
        • bokertov1947 Re: Irytująca tytułomania 14.05.10, 05:26
          Moim zdaniem, wynika to z (moze) historycznie uwarunkowanego –
          glaboko w polskiej mantalnosci zakorzenionego kompleksu nizszosci.
          Bo maly „mgr“ na tabliczce drzwi mieszkania dowartosciowuje –
          szczegolnie wsrod generacji Polakow, ktorym dodawano punkty za
          pochodzenia.
          Ale roznie to bywa. Tytulomania – jak to nazywacie – w moim zdaniem
          czystej formie – zachowala sie jeszcze w Austrii (Herr Geheimrat;
          Herr Hofrat; Magister, czy temu podobne).
          A teraz – anegdota, ktora znam z autopsji.
          Parenascie juz lat temu - bedac u klienta w pewnym koncernie w
          Italii, przypadkowo zetknalem sie z grupa paru osob z filii tegoz
          koncernu z Krakowa.
          Wloski prezes, wiedzac, ze znam mentalnosc Polakow, zapytal mnie – z
          powazna mina, bez ukrytego sarkazmu – czy duchowienstwo w Polsce
          zajmuje takze stanowiska w przemysle. Dla niego te trzy literki
          przed nazwiskiem na wizytowkach Polakow (mgr), asocjowane byly z
          tytulem Monsignore, czego uzywaja we Wloszech ksieza katoliccy
          pewnego szczebla.
          • horpyna4 Re: Irytująca tytułomania 14.05.10, 09:28

            Ale nie wszyscy byli zakompleksieni. Pewien młody asystent na jednym
            z wydziałów ścisłych Uniwersytetu Warszawskiego prosił studentów,
            żeby nie zwracali się do niego "panie magistrze", bo on nie jest
            aptekarzem. Podczas strajku studenckiego w 1968 r przyniósł gitarę,
            żeby sobie pośpiewać razem ze zgromadzonymi i przeszedł z nimi na
            "ty".
            • bokertov1947 Re: Irytująca tytułomania 14.05.10, 09:39
              A’propos – zawsze juz chcialem zapytac; dlaczego w polskich aptekach
              mowi sie do pani/pana zza okienka „pani/panie magister“? Czy bywaly
              tez „sily fachowe“ po Zasadniczych Szkolach Aptekarskich“, a moze po
              Tajnych Kompletach Aptekarskich – a nie tylko ludzie po studiach
              farmacji??
              Pozdrowienia
              • horpyna4 Re: Irytująca tytułomania 14.05.10, 10:21

                Myślę, że po prostu na zadupiach nie było innych magistrów, niż
                aptekarze. Przecież kiedyś nawet nauczyciele w szkołach podstawowych
                mieli ukończone najwyżej studium nauczycielskie, czyli taką dwuletnią
                szkołę pomaturalną.
              • klara551 Re: Irytująca tytułomania 21.05.10, 20:52
                A dlaczego do lekarza mówimy panie doktorze,a do nauczyciela w
                szkole średniej profesorze?A przecież większość nie ma z tymi
                tytułami nic wspólnego.Szczerze mówiąc bardziej niż magistrowanie
                aptekarzom wkurza mnie tytułowanie byłych ministrów,premierów posłow
                tak jakby stanowiska były dożywotnie.Czasami nie wiadomo który jest
                byłym ministrem,który aktualnym,a który przyszłym
    • cromwell1 Re: Irytująca tytułomania 16.05.10, 13:13
      Ale dzisiaj?
      > Wiocha!
      > Śmiech na sali!
      > dubeltowy magister:)

      dzisiaj i kiedys
      ostatnio dostalem pismo urzedowe
      podpisano wojt gminy x
      mgr y

      horpyna wczesniej pisala o inteligencji pracujacej
      to wymysl ruskich
      powielanych tylko w demoludach
      jak moze cecha pracowac?
      czy poczucie humoru tez pracowalo czy bylo na bezrobotnym?
      wszedzie na swiecie mowilo sie intelektualisci
      intelektualisci pracujacy to nieporozumienie
      bo trzeba pracowac intelektualnie zeby byc intelektualista
      co ciekawe rzadzacy nie zaliczali sie do inteligencji pracujacej
      nazywali sie aparatem albo podobnie

      pzdr.
      • cromwell1 Re: Irytująca tytułomania 16.05.10, 13:49
        idac dalej byl aparat rzadzacy
        scigania
        bezpieczenstwa
        partyjny itd

        tytulomanie u nasz na fabryce zadko sie stosowalo
        obowiazywaly procedury i tytuly wewnatrzzakladowe
        panie dyrektorze
        panie glowny/elektryk mechanik/
        panie kierowniku itp
        pozniej rozbudowano"aparat"
        powstali prezesi
        glowni inzynierowie do roznych spraw/nazywani glownymi/
        i wielu innych
        forma panie inzynierze to forma "prokuratorska"
        stad na haslo panie inzynierze
        odpowiadano najczesciej cholera mnie bierze
        nazewnictwo od wyksztalcenia wg mnie tez wzieto z ruskich wzorcow

        pzdr.
          • a_weasley Re: Irytująca tytułomania 16.05.10, 16:44
            Horpyna napisała:

            > Wydaje mi się, że w normalnej rozmowie używano
            > tytułów głównie w zaborze austriackim.

            Czy głównie, nie będę się spierał. W każdym razie w uszach mi stoi "panie
            docencie... panie dziekanie..." w prywatnych rozmowach mojego ojca urodzonego
            pod Poznaniem, a młodo osiadłego we Warszawie (więc Kongresówka jak złoto) z
            rodowitym warszawiakiem.
            Na marginesie zauważę, że ilekroć w niemieckim dokumencie - a przerabiam ich
            dużo - pojawia się lista jakiegoś gremium, niekoniecznie naukowego (delegacja,
            rada nadzorcza itp.), tylekroć ludzie dzielą się na panów, panie i doktorów.
      • a_weasley Kto wymyślił inteligencję 16.05.10, 16:50
        Cromwell się czepia:

        > horpyna wczesniej pisala o inteligencji pracujacej
        > to wymysl ruskich
        > powielanych tylko w demoludach
        > jak moze cecha pracowac?

        Odpowiedź na miarę pytania: mniej więcej tak, jak można w demoludach powielać
        narodowość.
        Odpowiedź serio: najpewniej nie może, ale wynika z tego tylko tyle, że ten sam
        wyraz ma dwa znaczenia, rzecz nienowa. Może oznaczać cechę, a może oznaczać
        warstwę społeczną i tak się w tym przypadku działo.
        Wymysł jest może i rosyjski, ale bynajmniej nie sowiecki, tylko jeszcze
        XIX-wieczny. I powielany nie tylko w demoludach, skoro używają tego słowa np.
        bohaterowie "Gałązki rozmarynu", sztuki głęboko przedwojennej, a językowo
        ortodoksyjnie pierwszowojennej.
        Kwestia, dlaczego w Europie Środkowej taka warstwa się wykształciła, a na
        Zachodzie nie, wykracza dość znacznie poza ramy tej dyskusji.
          • mallard Re: Kto wymyślił inteligencję 18.05.10, 10:12
            oryginal23 napisał:

            > W średnich szkołach do dzisiaj młodzież zwraca się do nauczycieli
            > tytułując ich profesorami, taki obyczaj, jak w aptece magister.

            Nie zwraca się, - rodzice tak się zwracają.
            Wiem co piszę!

            Pozdro!
        • cromwell1 Re: Kto wymyślił inteligencję 17.05.10, 10:48
          Wymysł jest może i rosyjski, ale bynajmniej nie sowiecki, tylko jeszcze
          XIX-wieczny. I powielany nie tylko w demoludach, skoro używają tego słowa np.
          bohaterowie "Gałązki rozmarynu", sztuki głęboko przedwojennej, a językowo
          ortodoksyjnie pierwszowojennej.

          sprawdzilem
          galazka rozmarynu powstala w roku 1937
          autor pisal jezykiem wspolczesnym
          a ze jezyk jest zywy
          i wplywy parti komunistycznych na jezyk jakies byc musialy
          podobnie jak narodowych socjalistow
          wiec to nie argument
          w niemieckim i angielskim nie ma wyrazenia inteligencja pracujaca
          za to podobno jest we wszystkich dawnych demoludach
          czego niestety nie wiem
          podaje jedynie fakt za lysiakiem

          pzdr.
          • a_weasley Re: Kto wymyślił inteligencję 17.05.10, 11:34
            Cromwell1 napisał:

            > sprawdzilem
            > galazka rozmarynu powstala w roku 1937
            > autor pisal jezykiem wspolczesnym

            Ówcześni recenzenci podkreślali dbałość o język taki, jakim mówiono w czasie I WŚ.

            > a ze jezyk jest zywy
            > i wplywy parti komunistycznych na jezyk jakies
            > byc musialy

            A niby dlaczego język drugorzędnej partii lewicowej ma wpływać na to, jak mówi
            młody człowiek o pochodzeniu arystokratycznym w rozmowie z młodymi ludźmi o
            pochodzeniu inteligenckim w sztuce napisanej przez prawicowego dziennikarza?

            > w niemieckim i angielskim nie ma wyrazenia
            > inteligencja pracujaca
            > za to podobno jest we wszystkich dawnych demoludach
            > czego niestety nie wiem

            A ja wiem, że w niemieckim istnieje słowo oznaczające inteligencję jako warstwę
            społeczną. Wprawdzie jest oczywistym zapożyczeniem z języków słowiańskich, brzmi
            bowiem "Intelligenzia", niemniej istnieje.

            > podaje jedynie fakt za lysiakiem

            Łysiak to świetny publicysta, który potrafi barwnie prezentować kontrowersyjne
            poglądy. Jako źródło faktów mniej pewny.
            • cromwell1 Re: Kto wymyślił inteligencję 17.05.10, 12:19
              nie bede dyskutowal na tematy watpliwe
              w takich razach wezme cie z innej manki
              inteligencja pracujaca to wyrazenie -przezytek
              jeszcze za gomulki stosowane
              za gierka unikane
              za jaruzela jescze bardziej unikane

              po roku 89 calkowicie wyrugowane z jezyka

              gierek nie przemawial ludu roboczy i inteligencjo pracujaca
              to slowa gomulki
              w rubrykach dotyczacych pochodzenia pojawijy sie nowe okreslenia
              jak pracownik umyslowy robotnik etc
              pochodzenie zmienilo sie na inteligenckie
              jeszcze raz
              inteligenckie
              kolejny zakapior
              pozniej podawano tylko zawody
              stolarz
              rolnik slusarz
              adwokat
              i urzednik przystawial pieczatke co do pochodzenia
              tak bylo do czsu kiedy nagle zniknely punkty za pochodzenie
              termin inteligencja pracujaca nie przetrwal wieku
              byl znieawidzony przez tzw inteligencje pracujaca
              po roku 89 te kaste nazwano szumnie klasa srednia
              i jeszcze rodzynek
              dlaczego passe jest mowic na zakladzie na fabryce
              a na uniwersytecie nie?
              wlasnie inteligencja pracujaca;) formuje jezyk
              i chocbys sie wsciekl waslej
              nie poradzisz...

              pzdr.
              • a_weasley Inteligencja pracująca a bezprzymiotnikowa 18.05.10, 10:07
                Zbitka "inteligencja pracująca" rzeczywiście z komuną się zjawiła i z komuną
                znikła, natomiast samo "inteligencja" na określenie warstwy społecznej było
                wcześniej i przetrwało dłużej.
                Pochodzenie społeczne odnotowywano jeszcze w latach 80-tych.
                Zawód "pracownik umysłowy" deklarowali urzędnicy wszelkiej maści, referenci w
                dziale zaopatrzenia itp. Pamiętam szefa mojej mamy, radiologa, który na taką
                deklarację reagował tekstami w rodzaju:
                - Pracownik umysłowy? Co to znaczy pracownik umysłowy? Ja jestem pracownik
                umysłowy, wie pan, że ten fartuch, co go mam na sobie, waży 35 kilo?!
                W latach 80-tych podział urzędowy na fizycznych i umysłowych wrócił w związku z
                kartkami na mięso - umysłowi dostawali 2,5 kg, a fizyczni chyba 4.
      • bokertov1947 Re: Irytująca tytułomania 16.05.10, 18:12
        O to tez chyba typowo polskie!
        Przed kamerami spotyka sie grupa starszych panow i polowa z nich tytulowana jest
        "panie prezydencie" (jak dobrze idzie - bo moze sie okazac, ze wszyscy to
        prezydenci).
        Kiedys bylem na seminarium naukowym, na ktorym obecny byl pewien marszalek
        sejmiku slaskiego. Przy prezentacji gosci tlumacz przedstawil go jako "Herr
        Marschall". Witajacy pana marszalka premier rzadu krajowego prawie stuknal
        obcasami, bo pewnie zakladal, ze ma do czynienia z wysokim wojskowym, tylko po
        cywilu.
          • ewa9717 Re: Irytująca tytułomania 16.05.10, 19:20
            kusama napisała:

            > Jasne, korzystając z tego zwyczaju, w ostatnich wywiadach jakich
            udzielał
            > M.Rakowski, dziennikarze z atencją tytułowali go - Panie
            Premierze. Nie mogłam
            > tego słuchać.
            Wolałabym sto razy bardziej w odniesieniu do MFR-a niż do opalonego
            Endru, którego Kaczor też upremierzył.
        • a_weasley Irytujące kompleksy 16.05.10, 18:45

          Zastanawiam się, czy kompleksy narodowe przejawiające się w uznawaniu za "typowo
          <wpisać przymiotnik>" tego, co delikwentowi się nie podoba, są typowo polskie
          czy też przypadłość ta gnębi też jakieś inne narody...

          > O to tez chyba typowo polskie!
          > Przed kamerami spotyka sie grupa starszych panow
          > i polowa z nich tytulowana jest
          > "panie prezydencie" (jak dobrze idzie - bo moze
          > sie okazac, ze wszyscy to prezydenci).

          A jak przed kamerami usiądzie dwóch Bushów, Carter i Clinton, to jak myślisz -
          jak prezenter ich będzie tytułował?
          • bokertov1947 Re: Irytujące kompleksy 16.05.10, 20:24
            Nie wiem, czy jest to ...przypadlosc... i czy ..gnebi..Po prostu - obiektywnie
            na to patrzac, moze sie to wydawac smieszne. Ale Polacy - i to widac w Twoich
            wypowiedziach - nie uznaja odmiennego od swego - zdania. Kto nie jest z nami -
            jest przeciw nam....A juz dyskutowac, tego Polacy sie jeszcze nie nauczyli w tej
            demokracji (moje zdanie - wyslij a_weasley - delikwenta na roboty przymusowe,
            albo do diabla).
            Pozdrowienia
            PS: czy Polacy sie tytuuja, czy nie - nie moj problem. A niech Wam bedzie -
            skoro Wam z tym dobrze! Mnie tez tytuowali Polacy "sjonistom".
    • a_weasley A teraz to lepiej jest? 17.05.10, 11:21
      Byle spółczyna ma PREZYDENTA, na helpdesku siedzi Konsultant, pomagier agenta
      ubezpieczeniowego jest Doradcą, a w co większej firmie dyrektorów i menedżerów
      do spraw wprost nie sposób zliczyć.
    • matylda1001 Re: Irytująca tytułomania 17.05.10, 11:59
      Już przedmówcy wcześniej wspomnieli, ale mnie najbardziej denerwuje
      to dożywotnie tytułowanie polityków. Wystarczy być premierem przez
      kilka miesięcy, wylecieć z wielkim hukiem, żeby zyskać sobie
      dożywotnie prawo do tytułu. Potem dochodzi do takich kuriozalnych
      sytuacji, że w programie telewizyjnym bierze udział czterech
      premierów, czy pięciu ministrów tego samego resortu. Moim zdaniem
      tytuł powinien odpływać razem z pensja za pracę na danym stanowisku.
      Na tym tle pozytywnie wyróżnia się generał Jaruzelski, który nie
      życzy sobie dla siebie tytułu prezydenta, którym przestał być, i chce
      pozostać generałem.
      • dwiesukipodjednymdachem Re: Irytująca tytułomania 13.02.11, 13:06
        Mam znajomą , która po 8 latach i wielkich bólach i męce dostała doktorat od jakiegoś uniwersytetu stanowego (socjologia i coś),poza tym jest ratownikiem medycznym.Popracowała w przybytku leczniczym i po pewnym czasie zaczęła dostawać zaproszenia na kongresy , sympozja i podobne .Zaproszenia robiły z niej doktora medycyny.Normalnie zbrodnicze posługiwanie się tytułem , do którego nie ma się prawa.
        Panie premierze , pani profesor ( magister z liceum)-kiedyś PANIE HRABIO , MOŚCI KSIĄŻĘ.
        • zas_ale_pyra Re: Irytująca tytułomania 13.02.11, 14:11
          Niektóre ze stanów w USA NIE pozwalają pielęgniarkom z tytułem naukowym doktora (Phd - Doctor of Philosophy czy DNP - Doctor of Nursing Practice) na używanie tytułu "Doctor". Może to lobby lekarskie? Tytuły te są solidnie zapracowane, a wielu z lekarzy NIE MA tytułu NAUKOWEGO PhD, tylko MD (Doctor of Medicine), co jest tylko tytułem ZAWODOWYM, podobnie jak prawnicy - JD (Doctor of Jurisprudence). MD czy JD są równoważnikiem tytułu magistra. Ot co.
          • dwiesukipodjednymdachem Re: Irytująca tytułomania 13.02.11, 18:40
            Akurat kobita w Polszcze mieszka i pracuje , i te numery to w tym kraju były.
            A moim faworytem jest :mgr inż. porucznik -na wizytówce (takiej dawanej do łapy).
            A to , że jak doktor , to obowiązkowo medycyny i każdy/a ma receptę wypisać , skąd się bierze?
            • horpyna4 Re: Irytująca tytułomania 13.02.11, 18:50
              Dawno temu, na pierwszym roku studiów, mieliśmy ćwiczenia z dość młodymi absolwentami tegoż kierunku. I jeden z nich prosił, żeby nie mówić do niego "panie magistrze", bo nie jest aptekarzem. Dość szybko zresztą przeszliśmy z nim na "ty".
              • bokertov1947 Re: Irytująca tytułomania 14.02.11, 05:10
                horpyna4 napisała:

                > ........... I jeden z nich prosił, żeby nie mówić do niego "panie magistrze", bo nie jest aptekarzem....

                Hi Horpyna,
                bo ja z aproposem - bo naprawde nie wiem: Dlaczego w polskich aptekach pani/panu za okienkiem trzeba mowic pani/panie magister?
                Mam powazanie dla nazywania pana Karwowskiego panem inzynierem Karwowskim, no bo tajne komplety na WSI pokonczyl - ale aptekarz? A moze on doktor - a ja mu tu z magistra wale!?
                A Polska to nie Austria, gdzie kazdy ma przed nazwiskiem "mag." (nie mylic z absolwentem Harry Potter School).
                Pozdrowienia z Tel Avivu!
              • kusama Re: Irytująca tytułomania 13.02.11, 20:24
                Prawda. Właściwa kolejność.

                Mój tata: kmdr por. mgr inż. dwa imiona i nazwisko. Tak ma w każdej oficjalnej korespondencji z dawnych lat. Aż do emerytury z tym walczył. Nie wygrał. A dziś dostaje korespondencję z dawnej"firmy" i jest kmdr por. Nie mogło być tak zawsze?
          • robin153 Re: Irytująca tytułomania 16.02.11, 01:16
            W Krakowie to jaks maniera taka byla. pamietam ze w dziecinstwie na imieninach spotykali sie starsi czlonkowie rodziny ( rodziny!!!) i przy stole nad sledzikiem zwracali sie do siebie per panie mecenasie, panie doktorze, pani mecenasowa. A byli to ludzie spokrewnieni! Z tym ze to akurat mialo urok - taki krakowski urok, tym bardziej ze te imieniny odbywaly sie w starych, krakowskich mieszkaniach.
            • bokertov1947 Re: Irytująca tytułomania 16.02.11, 05:41
              Hi Robin153,
              to, o czym piszesz bylo wplywem maniery K&K. Jak juz kiedys nadmienilem, w Ausrtii ta mania pielegnowana jest do dzisiaj, nawet niektorzy z moich partnerow od interesow tytulowani sa "Herr Geheimrat", Doktor magister.......i tu dopiero nazwisko. Nie wiem jak sie mozna zalapac na tajnego radcy (chyba ze jest sie na liscie plac ichniego SB?).
              Ale tak nawiasem - slyszalem, ze sa jeszcze do dzisiaj Krakowianie. ktorzy mowiac iz jada do stolicy, nie maja na mysli Warszawy - tylko Wieden!
              Pozdrowienia z Tel Avivu!
              • tymon99 Re: Irytująca tytułomania 16.02.11, 09:39
                na oficjalnej stronie pewnego wytwórcy samochodówo austriackich korzeniach:
                © 2011 Dr. Ing. h.c. F. Porsche AG.

                a tytuł geheimrata został w austrii zniesiony oficjalnie dopiero w 1919, jeszcze się nie zdążyli przyzwyczaić!
            • czekolada72 Re: Irytująca tytułomania 03.03.11, 09:21
              robin153 napisała:

              > W Krakowie to jaks maniera taka byla. pamietam ze w dziecinstwie na imieninach
              > spotykali sie starsi czlonkowie rodziny ( rodziny!!!) i przy stole nad sledziki
              > em zwracali sie do siebie per panie mecenasie, panie doktorze, pani mecenasowa.
              > A byli to ludzie spokrewnieni! Z tym ze to akurat mialo urok - taki krakowski
              > urok, tym bardziej ze te imieniny odbywaly sie w starych, krakowskich mieszkani
              > ach.

              W Krakowie to sie ciagnie nadal, zwlaszcza w "sferach" uniwersyteckich :)
              A co tam - zawsze mnie to rozbraja :))
        • croyance Re: Irytująca tytułomania 17.02.11, 05:42
          Nie wydaje mi sie, zeby to bylo dodawanie sobie splendoru, przynajmniej tutaj. W Japonii jest hierarchiczne spoleczenstwo i trzeba wiedziec, kto jest gdzie na spolecznej drabinie, bo inaczej nie wiadomo, jakiego uzywac jezyka, zeby z nim/nia rozmawiac :-)
    • plater-2 HA ! Ha ! 14.07.14, 03:22
      Wpisalam w google "inteligencja pracujaca", myslalam, ze mi Wiki, moze nawet po angielsku wyskoczy, a tymczasem nie ma nic - tylko my !

      Inteligencja pracujaca widac temat nie na czasie.

      Co do tytułów, do mojej Mamy sasiadka, pochodzaca z Krakowa, zwracala sie per "pani inzynierowo". Moja Mama - "szkoda, ze nie jestem zona konduktora, na pewno mówiłaby do mnie pani konduktorowo wąskotorowa".
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka