Afganistan

01.10.03, 11:00
www1.gazeta.pl/swiat/1,34174,1698096.html
Coś mi się wydaje, że pindosi podzielą los innych "zdobywców" Afganistanu - takich jak Brytyjczycy czy Rosjanie. Bo prawda jest taka, że miasta są "prozachodnie" zaś to co za miastem należy do Talibów.
    • Gość: zwiadowca Re: Afganistan IP: *.marwit.gliwice.pl 01.10.03, 16:12
      Jak zwykle w swoim antyamerykanskim szale dokonujesz nadinterpretacji. Ta
      wiadomosc nie zawiera zadnej informacji o nastrojach ludnosci!!! To, ze
      talibowie costam wzieli pod kontrole nie znaczy, ze maja poparcie
      miejscowych!!! Proponuje leczenie, wspolczesna medycyna potrafi zdzialac
      cuda :->>>
      • wielki_czarownik Re: Afganistan 01.10.03, 16:20
        Talibowie nie mają zbyt dużego poparcia ludności, ale część ich wspomaga po to by szkodzić USA. Jeśli masz możliwość, to spytaj się kogoś kto był na misji w Afganistanie, jak wygląda sytuacja na prowincji. Zobaczysz, że powie to co ja. Miasta należą do rządu, prowincja do Talibów.
      • marcus_crassus przeciez to bzik,masz jeszcze watpliwosci????:) 01.10.03, 16:21
    • marcus_crassus czarownik,mam pytanie...czy ty w ogole choc w 01.10.03, 16:20
      stopniu miernym znasz sytuacje w afganistanie,uklady spoleczne,kim sa
      talibowie,stosunki plemienne etc???

      mam wrazenie ze twoja wiedza w tej kwestii jest rowna ZERU.

      poza tym twoje myslenie tez jak widze jest wspaniale...

      zginal jeden zolnierz...matko boska...tragedia...chyba zaraz rozpadnie sie
      przez to NATO...

      czarownik,twoja glupota jest caly czas porazajaca...
      • Gość: NEMO Re: Afganistan IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 02.10.03, 09:17
        Rzeczywiscie jeden zolnierz nie robi roznicy ale chyba nie jest najlepiej,
        sadzac po tym co sie pisze na Zachodzie na ten temat. Nawet pismiennictwo
        amerykanskie daje temu wyraz. Jezeli bez ogrodek pisze sie, ze bez osobistej
        ochrony wojskowej oferowanej przez obce wojska prezydent nie przezylby 24
        godzin, to chyba jest nie tak jak mialo byc.
        Tu nasuwa sie drobna refleksja. W calym podejsciu do interwencji w Afganistanie
        i Iraku cemtralny jest ten sam wzor - niczym nie uzasadniony poczatkowy
        optymizm poparty doglebnym przekonaniem, ze militarny sukces rozwiaze wszystkie
        inne problemy. Potem nastepuje powolny brak checi i zainteresowania w
        rozwiazaniu tychze, wynikajacy z oczywistych frustracji ( bo mialo byc pieknie
        i ladnie ). Zreszta USA nie sa pierwszym ani ostanim mocarstwem, ktore
        przeliczylo sie w swych kalkulacjach. Podroze ksztalca, pod warunkiem, ze
        chcemy sie czegos nauczyc.


        Pozdrawiam
        • Gość: jarek Afganistan - Podzielic i nie bedzie problemu. IP: *.fastres.net 02.10.03, 17:03
          Tagiki i Uzbeki tak kochaja Talebanow , ze ci beda musieli pod ziemia chodzic...
    • Gość: Lechu Re: Afganistan IP: *.dsl.vianetworks.de 02.10.03, 09:34
      O klęskach można mówić wtedy, kiedy nie osiąga się założonych celów głównych.
      Nikt nie wie, jakie cele główne ustalił sobie Biały Dom. Jeżeli celem takim była pacyfikacja Afganistanu, to można mówić o niepowodzeniu. Jeżeli prorytetem było zniszczenie zorganizowanych grup Al-Kaidy, to Amerykanie już dawno osiągnęli swoje cele.
      Oczywiście, nikt nie powie do kamery CNN, że celem NIE BYŁO zaprowadzenie pokoju w Afganistanie, bo to się źle sprzedaje. Z czysto praktycznego punktu wiedzenia, pozycja USA w Afganistanie jest bardzo dobra: w stolicy rządzą ludzie prozachodni, siły militarne potrzebne do trzymania w szachu zbrojnej opozycji są bardzo niewielkie, podobnie jak straty.

      Czarownik, jesteś prawdopodobnie ofiarą własnej naiwności.
      • Gość: caton Re: Afganistan IP: 217.153.114.* 02.10.03, 10:02
        zgoda w 100%
        • Gość: jarek Re: Afganistan IP: *.fastres.net 02.10.03, 17:10
          Tae sie z tym zgadzam, tylko niech sie tam wezmie to uwage w jaki sposob upadl tam rzad krolewski ostatniego krola, za duzo wolnosci dla ludzi ,ktorzy ta wolnosc wykorzystali do zbudowania nietolerancji ....zamachu kommunistycznego itd...
          Jedynym kapitalem talibanow jest handel narkotykami i jak sie chlopowi zaplaci, to on bedzie popieral tego, co mu da pieniadze, z demokracja nie wie co ma zrobic.
          Tam bedzie trzeba znalezc sposob do stworzenia normalnej gospodarki, a to bedzie bardzo trudne.
      • Gość: and horyzont IP: 192.9.200.* 02.10.03, 10:32
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > Z czysto praktycznego punktu wiedzen
        > ia, pozycja USA w Afganistanie jest bardzo dobra: w stolicy rządzą ludzie
        proza
        > chodni, siły militarne potrzebne do trzymania w szachu zbrojnej opozycji są
        bar
        > dzo niewielkie, podobnie jak straty.

        Zagadnienie podstawowe (odnoszące się również, a może przede wszystkim, do
        Iraku): trwałość prozachodnich (proamerykańskich w zasadzie) rządów w krajach
        islamskich. Czy jest możliwe do pogodzenia wprowadzenie demokratycznego sposobu
        wyłaniania władz z powstrzymywaniem przez nie wojującego islamu? Czy fala
        protestu sfanatyzowanych wyznawców Proroka nie obaliłaby natychmiast rządów
        posądzanych o sprzyjanie przeciwnikom wiary?

        Pozdrawiam
        • Gość: DSD Re: horyzont IP: 212.33.88.* 02.10.03, 11:36
          > islamskich. Czy jest możliwe do pogodzenia wprowadzenie demokratycznego sposobu
          > wyłaniania władz z powstrzymywaniem przez nie wojującego islamu?

          Chyba nie - w demokracji zawsze może wygrać przeciwnik demokracji, jeśli wyborcy będą
          odpowiednio oburzeni tym co widzą dookoła siebie ('... a ja zrobię PORZĄDEK'). Jedynym
          sposobem jest albo zmniejszenie poparcia dla radykalnego islamizmu w społeczeństwie,
          albo model turecki (i trochę algierski): zwycięzca wyborów musi jeszcze zyskać akceptację
          armii.

          > Czy fala
          > protestu sfanatyzowanych wyznawców Proroka nie obaliłaby natychmiast rządów
          > posądzanych o sprzyjanie przeciwnikom wiary?

          Gdyby panowała tam demokracja - istniałoby takie zagrożenie. Ale w PRL też panowała
          'demokracja', a rozżalone społeczeństwo jakoś nie mogło zmienić rządzących ;-)))
          Wielu kalifów i sułtanów nie cieszyło się demokratycznym poparciem, a żyli
          (czego nie zawsze można było powiedzieć o co bardziej niezadowolonych poddanych).

          Inna sprawa, że Amerykanie nie mogą po prostu osadzić tam 'oświeconego' tyrana,
          bo byłoby to zbyt niepolityczne. Muszą grzebać się w demokracji, a faktem jest że to trochę
          nieprzyjemne w tej części świata.

          BTW, w Japonii instalowanie demokracji wyszło bardzo dobrze, może jednak inny materiał
          miejscowy...
          • Gość: NEMO Re: horyzont IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 02.10.03, 11:49
            Zagadnienie jest tego typu: czy mozna rzadzic ludzmi wbrew nim samym? Odnosi
            sie to do wszystkich kultur i systemow politycznych.


            Pozdrawiam


            P.S. Islam nie jest najgorsza "choroba" ( jezeli takowa jest ), ktora dreczy
            ten swiat.
    • wielka_czarowna_kupa [...] 02.10.03, 16:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: JOrl Nie tak Lechu IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.03, 17:07
      Gość portalu: Lechu napisał(a):

      > O klęskach można mówić wtedy, kiedy nie osiąga się założonych celów głównych.
      > Nikt nie wie, jakie cele główne ustalił sobie Biały Dom. Jeżeli celem takim
      był
      > a pacyfikacja Afganistanu, to można mówić o niepowodzeniu. Jeżeli prorytetem
      by
      > ło zniszczenie zorganizowanych grup Al-Kaidy, to Amerykanie już dawno
      osiągnęli
      > swoje cele.
      > Oczywiście, nikt nie powie do kamery CNN, że celem NIE BYŁO zaprowadzenie
      pokoj
      > u w Afganistanie, bo to się źle sprzedaje. Z czysto praktycznego punktu
      wiedzen
      > ia, pozycja USA w Afganistanie jest bardzo dobra: w stolicy rządzą ludzie
      proza
      > chodni, siły militarne potrzebne do trzymania w szachu zbrojnej opozycji są
      bar
      > dzo niewielkie, podobnie jak straty.
      >
      > Czarownik, jesteś prawdopodobnie ofiarą własnej naiwności.

      Nie bardzo, drogi Lechu. Amis maja ciagle tam zwiazane sily. Kosztujace 1 mild
      $ na miesiac. I nie widac kiedy sie to skonczy. Nalezy przypuszczac ze ten 1
      mild$ to dolna granica jesli chodzi o przyszlosc.
      A Afganistan dalej bedzie miejscem, gdzie beda sie organizowaly sily AlKaido
      podobne. Bo nie ma normalnego rzadu. Jak to sie mowi, Prezyden Afganistanu jest
      tylko najlepiej strzezonym burmistrzem. Bo ma tylko Kabul.
      A widac bylo tez ostatnio, ze Niemcy machajac marchewka pod nosem Amis ze im w
      Afganistanie pomoga, wymusili na Bushu oficjalne podziekowanie. Co za Iraq sie
      Niemcom napewno nie nalezalo.
      A wlasciwie Niemcy po prostu grozili wycofaniem sie z tamtad. I aby do tego nie
      dopuscic Bush musial przyjsc do Canossy.
      Poza tym Amerykanie sami i z pomoca prorosyjskiego Sojuszu Polnocnego
      zniszczyli swóich sojusznikow Czeczencow i tym podobnych przeznaczonych do wal
      w Rosji i republikach proradzieckich.
      Wiec tutaj poniesli ewidentne straty.
      Pozdrowienia
Pełna wersja