odyn06
17.09.08, 09:45
Tak, ale bez Saakaszwilego. Każdy, kto zna choć trochę historię
Kaukazu to wie, że władca, który wpędził własny naród w kłopoty
długo nie "pociągnął". Który przegrał bitwę - ginął zamordowany, bo
na jego etat było kilku chętnych. Który wszedł w niekorzystne
sojusze-kończył szybko, a właściwie z nim kończyli.
Minęły wieki, ale mentalność pozostała. Saka wpędził Gruzinów w
niemałą bryndzę. Wbrew dobrym radom i ocenie sytuacji rozpoczął
krótką i bolesną dla Gruzinów wojenkę. Spowodował straty w ludziach
i straty materialne. 100 000 Gruzinów straciło dach nad głową i co
najgorsze - twarz na Kaukazie. Saka poprawił samopoczucie
kagiebszczykom w Moskwie i niektórym forumowiczom - na krótko, bo
ropa w dół:-))
Wracając do tematu. Amerykanie zrozumieli, że postawili na
niewłaściwego konia. Europa zrozumiała, że ten nerwowy Saka mógłby
nas wpędzić w niemałą bryndzę. Czas zatem na oceny i działania. Na
razie wszyscy gadają ze wszystkimi, ale opozycja gruzińska już chce
rozliczeń za tą wojenkę.Saka robi dobrą minę do złej gry, ale jego
obóz się kurczy.
Według mnie - niedługo wygonią go z roboty, będą nowe wybory i nowe
otwarcie. Europie przybędzie więcej gąb do wyżywienia, bo do
Palestyńczyków i Kosowarów przybędą gruzińscy uchodźcy. Armię
gruzińską się wspólnie odbuduje i za .... lat (po Ukraińcach) będą
gotowi do NATO.
Co o tym myślicie?