Gość: Pzl IP: 213.77.80.* 26.10.03, 14:15 Przeczytajcie i zdecydujcie czy winic tylko Stalina czy tez pozostałych aliantów ? newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=8018&Strona=1 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Pzl Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 213.77.80.* 26.10.03, 15:29 Cholera. Chyba byłem głodny i zjadlem to "r" :)) Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 po co byłoby Zachodowi powstanie? 26.10.03, 16:25 książki Daviesa nie czytałem (mam nadzieję kupić ją w tym tygodniu), więc wypowiadam się jedynie na podstawie podanej recenzji. Jeśli treść omówienia w Newsweeku nie jest myląca, to praca Daviesa zmienia moje zdanie nt. Aliantów. Dotąd uważałem ich za najmniej istotną stronę wydarzeń okołopowstaniowych, no bo cóż oni mogli zrobić. Jeśli jednak faktycznie Churchill i Roosevelt świadomie wmanewrowali AK w powstanie, to sprawa wygląda zupełnie, ale to zupełnie inaczej. Pytanie, jaki interes miałby Zachód w wywołaniu powstania; tu recenzent Newsweeka nic nie wyjaśnia. Żeby odciążyć Aliantów w Normandii? bzudra. Żeby wmanewrować Stalina w braterstwo broni z białopolakami? jeszcze większa bzdura. Wszystko wskazuje na to, że Powstanie było dla Zachodu jednym wielkim kłopotem, którego raczej by uniknęli niż się o niego prosili. PS. Przedstawione wyżej założenie, że Stalina można o cokolwiek winić w kontekście powstania, uważam za nie do przyjęcia. Równie dobrze można winić Hitlera, że napadł na Polskę 1.9.1939. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and O Hitlerze IP: 192.9.200.* 27.10.03, 08:30 windows3.1 napisał: > PS. Przedstawione wyżej założenie, że Stalina można o cokolwiek winić w > kontekście powstania, uważam za nie do przyjęcia. Równie dobrze można winić > Hitlera, że napadł na Polskę 1.9.1939. A kogo można winić o napaść na Polskę w 1939, jeśli nie Hitlera? Do spółki ze Stalinem, oczywiście. Jasne, że upraszczam, ale wydaje mi się, że Niemcy nie musieli rozpoczynać wojny, ani wybierać nazistów. My tutaj czesto zajmujemy się historią "alternatywną", ale również dokonujemy osądu faktycznych wydarzeń. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 o winie 27.10.03, 10:33 Zerknij proszę na poniższe. Czy B ma sens tak samo jak A? A. Hitler jest winien niemieckiej agresji na Polskę 1939 B. Hitler jest winien porażki Kutrzeby w bitwie nad Bzurą A. Stalin jest winien zsowietyzowania Polski po roku 1944 B. Stalin jest winien upadku Powstania Warszawskiego Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 zamiar i skutek 27.10.03, 11:57 przeczytałem właśnie swój powyższy post i zobaczyłem, jak czysto i klarownie udowodniłem sobie, że nie miałem racji. A zaczynałem pisać oczywiście z zamiarem udowodnienia tego Tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Nasze rozważania... IP: 192.9.200.* 28.10.03, 08:29 ...zawadzają czasem o historiozofię. (Rola jednostki w dziejach a nieuchronność pewnych procesów historycznych i społecznych). Do tego dochodzi jeszcze specyfika totalitarnych systemów państwowych, w których dyktator mógł niemal wszystko - no i typowo ludzkie dążenie do "sprawiedliwości", czyli w praktyce do naprawienia poniesionych (przez nas, oczywiście) krzywd i ukarania, a przynajmniej wskazania winnych. Powstanie to wielka klęska (w kategoriach militarno-materialnych) i zarazem legenda, więc ktoś MUSI za te ofiary ponosić winę. Stalin i Hitler pasują znakomicie do tej roli. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Nasze rozważania... IP: *.fastres.net 28.10.03, 19:50 Te dwa powstania w Warszawie uratowaly honor nie tylko im uczestnikom, ale tez calym narodom i za to my Zydzi jestesmy wdzieczni tym z tego pierwszego i tez mysle ,ze Polacy powinni byc wdziecni tym z tego drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Trajan Re: po co byłoby Zachodowi powstanie? IP: *.ia.agh.edu.pl 27.10.03, 14:20 To chyba troche nie tak... Jesli dobrze zrozumialem artykul to Davies nie sugeruje, ze Roosevelt i Churchill chcieli wybuchu powstania. Niewatpliwie natomiast (i tu nota bene Davies "nie odkrywa Ameryki" bo jest to fakt przynajmniej dla nas Polakow znany) obaj ci politycy ludzili (do czasu) rzad Mikolajczyka pelnym poparciem dla sprawy polskiej w konfrontacji z Sowietami. Zwlaszcza Roosevelt robil to pragnac zapewne uzyskac przed wyborami w listopadzie 1944 poprcie polonii amerykanskiej dla swojej osoby. "Uzbrojony" w takie zapewnienia rzad Mikolajczyka probowal prowadzic "twarda" polityke wzgledem Stalina zakladajaca, miedzy innymi, powrot do przedwojennych granic wschodnich oraz wykluczajaca mieszanie sie Sowietow w wewnetrze sprawy poskie. Sadze, ze decyzja o wybuchu powstania byla czescia tej polityki. Niestety okazalo sie, ze obecnosc na froncie wschodnim setek dywizji sowieckich walczacych z Niemcami (i odciazajacych wojska alianckie) ma dla aliantow duzo wieksze znaczenie niz ich obietnice kierowane do Polakow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: indis Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.lubin.dialog.net.pl 26.10.03, 18:25 "Czas, w jakim historyk pisze swą książkę, niewątpliwie wpływa na to, jaka ona jest - ripostuje Davies. - W tym kontekście historia koalicji aliantów, która zawiodła jednego z nich, może nie być całkowicie oderwana od współczesności - podkreśla we wstępie do "Rising '44" profesor. Książkę zamyka zresztą nawiązaniem wprost do współczesnej koalicji w wojnie z Saddamem. - Koalicje mocarstw mają to do siebie, że służą ich głównym aktorom - tłumaczy "Newsweekowi"." Analogia Powstanie - konsekwencje naszego udziału w wojnie z Saddamem powoduje, że jakieś ciarki mnie przechodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.fastres.net 28.10.03, 08:20 Moze poczekamy z dyskusja, jak ta ksiazke przeczytamy...Jezeli jest na takim samym poziomie co " Boskie Igrzyska " to da napewno duzo do myslenia i dyskutowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fikoł Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.state.gov 28.10.03, 10:04 A ja bym się jednak pokusił o postawienie tezy, iż i Amerykanom i Brytyjczykom w sumie było nawet na rękę, że Powstanie wybuchło, ale nikogo do tego nie pchali, bo choć zdawali sobie sprawę z jego nieuchronności to taka sytuacja stawała się dla nich cokolwiek niewygodna politycznie i nie wiedzieli jak to rozegrać. Pamiętajmy, że polskie środowiska, tak wojskowe jak i polityczne, w Londynie były ówcześnie bardzo skłócone i raczej reprezentowały postawę powolnej autodestrukcji. Jeden Mikołajczyk starał się co prawda być mężem opatrzności i kompromisu, ale sami już teraz wiemy jak to się skończyło. Zależało natomiast na wybuchu walk w Warszawie bezwzględnie Stalinowi. Ponieważ Warszawa była kontynuacją "Burzy" a Stalin miał już doświadczenia wyniesione z Wilna i Lubelszczyzny i perspektywa zniszczenia kilkudziesięciotysięcznej Armii Krajowej przez Niemców była bardzo kusząca. Dodatkowo taka okazja bardzo korelowała z aktualnymi planami operacyjnymi frontów sowieckich, które ze względu na strasznie długie linie zaopatrzenia i mocno słabnący impet ofensywny, musiały się na dłużej zatrzymać na linii Wisły. Niemcy, abstrahując od innych przesłanek, musieli - już tylko z taktycznego punktu widzenia - to Powstanie zdławić bo inaczej zostawiali ogromny przyczółek - jedyny posiadający jaką taką infrastrukturę logistyczną, a następną przeszkodą na której można zatrzymać Rosjan to Odra. PZDR PS. Jarek - ten tytuł to "Boże Igrzysko". Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 dlaczego? 28.10.03, 10:35 "A ja bym się jednak pokusił o postawienie tezy, iż i Amerykanom i Brytyjczykom w sumie było nawet na rękę, że Powstanie wybuchło" dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fikoł Re: dlaczego? IP: *.state.gov 28.10.03, 11:38 windows3.1 napisała: > dlaczego? O ile Stalinowi Powstanie potrzebne było do realizacj celów politycznych do których dązył - w tym do eliminacji wszystkich tych grup społecznych, które mogłyby mu w przyszłości bruździć w ustanawianiu nowego słusznego porządku demokracji ludowej w Polsce - o tyle Aliantom zależało na jak największym udobruchaniu Stalina, w czym prym wiódł pan Roosevelt. I właśnie z tej przesłanki wnioskuję, iż wybuch Postania, a w jeszcze większym stopniu jego klęska i wszelkie tak okrutne dla nas Polaków konskwencje, były dla polityki Aliantów Zachodnich suma sumarum korzystne. Wielka Koalicja jest już po Teheranie, gdzie zapadły pierwsze decyzje co do powojennego kształtu Europy. Upadła, forsowana przez Churchila, idea oswobodzenia Europy lądując na plażach Grecji i Słowenii - poprzez "miekkie podbrzusze Europy" i kierując się na północ co odciełoby Sowietom możliwość aneksji krajów Europy Wschodniej. Jest koniec lipca i Alianci szamoczą się w żywopłotach Normandii a Rosjanie tymczasem posuwają się caly czs do przodu. Pamiętajmy, że wtedy jescze nikt nie wiedział dokładnie jak długo potoczy się wojna w Europie. Eisenhower myślał, na tym etapie walk, o zakończeniu jej w okolicach jesieni 1945 roku. A więc Rosjanie byli cały czas potrzebni. Dodatkowo rola Churchila i Brytyjczyków stawała się na arenie polityki międzynarodowej coraz mniejsza. Tu szefem stawał się Roosevelt a on miał jeszcze na głowie wojnę z Japonią. Ponieważ on też nie wiedział jak ona się rozwinie i kiedy zakończy musiał mocno nakłaniać Stalina, żeby po zakończeniu działań w Europie przerzucił swój główny wysiłek militarny na wschód. A przecież nie ma nic za darmo ... I gdzie w tym wszystkim miejsce dla Polaków ??? Mimo heroicznego rzucenia do boju przez Andersa 2 Korpusu pod Monte Cassino i epizodu (w skali frontu zachodniego) pod Falaise, nas tam nie ma. Skłócone władze wojskowe i polityczne w Londynie nie bardzo wiedzą co robić. Chaos. Tymczasem na wschodzie przedwojenne granice Rzeczpospolitej, w które Sowieci weszli już w lutym 1944 roku są nie do utrzymania. 22 lipca 1944 roku ogłoszony zostaje manifest PKWN. No i jak w tej sytuacji Amerykanie i Brytyjczycy mają powiedzieć Stalinowi - chłopie a Polska ??? No sam widzisz, że nie mogli. A w tym całym zamieszaniu wybucha Powstanie. Rozterek zbyt dużych nie ma. Polityczna sytuacja jest jasna i najlepiej w takiej chwili nie brać zatem jajkiejkolwiek odpowiedzialności - w sytuacji nomen omen jak z września 1939 roku. Wtedy nie chcieli umierać za Gdańsk, a w 1944 roku nie chcieli burzyć misternie klejonych militarno- politycznych układów dla ratowania wolnej Polski. Utwierdziły dodatkowo Aliantów w takim przekonaniu różne incydenty z sierpnia i września 1944 roku, kiedy to Rosjanie nie zgadzali się na lądowanie alianckich samolotów lecących ze zrzutami aż z Brindisi, lub kiedy internowali załogi zmuszone do lądowania po stronie rosyjskiej. PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 karkołomne 28.10.03, 13:33 czyli, Twoim zdaniem, Aliantom wybuch powstania był na rękę, bo odpowiadał Stalinowi; a poparcia Stalina Alianci potrzebowali, aby odciążyć wojska w Normandii i mieć wsparcie ZSRR w spodziewanej wojnie z Japonią. Innymi słowy, Alianci mieliby świadomie rzucić Polskę na pożarcie Ziutkowi Słoneczko. Jeszcze inaczej, Alianci przehandlowali Polskę za ratowanie swojego Drugiego Frontu i za radziecki Drugi Front w Japonii. Mimo wszystko nie posądzam Churchilla i Roosevelta aż o taki cynizm. Można im zarzucić nieudolność w rozgrywce ze Stalinem, można brak poczucia rzeczywistości i naiwność - taka interpretacja rozgrywki o Polskę z lat 1941- 1948 zresztą dominuje. Ale zdaje się dotąd nikt nie zarzucił im tego, że w pełni świadomie i cyniczne oddali Polaczków Sowietom. Nie sądzę, żeby taką tezę stawiał Davies, bo to by już znaczyło, że stał się prawdziwym Polakiem i może spokojnie przepijać spirytus wódką. Kupię, przeczytam, zobaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Zamiar ewentualny IP: 192.9.200.* 28.10.03, 14:19 Tak w prawie karnym nazywało sie sytuację, kiedy sprawca podejmując działanie nie chciał osiągnięcia określonego skutku, ale godził się na taki skutek i zdawał sobie sprawę z możliwości jego wystąpienia. Jednak jest to forma winy umyślnej. Trudno jest posądzać Aliantów o chęć przekazania Stalinowi kontroli nad Polską, ale nie można chyba przypuszczać, że nie potrafili prawidłowo ocenić konsekwencji swoich działań. Inne zagadnienie to problem, czy mogli dla Polski zrobić więcej - i za jaką cenę? W roku 1944 wojna była rozstrzygnięta, ale pod warunkiem, że koalicja antyhitlerowska dotrwa do końca. Gdyby któryś z jej uczestników opuścił sojusz - sytuacja natychmiast wyglądałaby zupełnie inaczej. Na rozpad koalicji liczył zresztą Hitler. Bezpodstawnie, choć logicznie - sprzeczności interesów sojuszników nie można było ukryć, ale dążenie do pokonania wspólnego wroga okazało się ważniejsze, niż różnice. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: dlaczego? IP: *.fastres.net 28.10.03, 11:40 A ja bym tu zahazardowal, ze Hitler idiota ,ktorym byl, tez tutaj sie pomylil, choc w pierwszych dniach powstanie, Niemcy sie ze srodmiescia wycofali, oni nie mieli prawdziwych interesow, aby to powstanie stlumic, bo wojne juz tak przegrali, a barbazynskie jego stlumienie i zniszczenie Warszawy , ulatwilo Rosjanow podboj Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fikoł Re: dlaczego? IP: *.state.gov 28.10.03, 12:16 Gość portalu: jarek napisał(a): > A ja bym tu zahazardowal, ze Hitler idiota ,ktorym byl, tez tutaj sie pomylil, > choc w pierwszych dniach powstanie, Niemcy sie ze srodmiescia wycofali, oni nie > mieli prawdziwych interesow, aby to powstanie stlumic, bo wojne juz tak > przegrali, a barbazynskie jego stlumienie i zniszczenie Warszawy , ulatwilo > Rosjanow podboj Polski. O ile zgodzę się z Kolegą co do idioty, o tyle sądzę, że jednak Niemcy mieli bardzo ważny interes żeby lewobrzeżną Warszawę utrzymać, choć w dniu rozpoczęcia Powstania jeszcze o tym tak bardzo nie wiedzieli. Chodziło tu głównie, o czym pisałem już wcześniej, o utrzymanie najbardziej wysuniętego na północ i najlepiej rozwiniętego infrastrukturalnie (drogi, kolej, przede wszystkim całe mosty) przyczółka na Wiśle, który mógłby być bardzo ważnym elementem taktyczno-operacyjnym przy następnej wielkiej ofensywie. Szczególnie, że cała prawa flanka 1 Frontu Białoruskiego była mocno odsłonięta, a Prusy Wschodnie jeszcze w rękach niemieckich. Tak chyba patrzyli na to Niemcy, nie wiedząc oczywiśćie, że Rosjanie pozwolą w taki sposób spłonąć Warszawie. PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: dlaczego? IP: *.fastres.net 28.10.03, 19:02 Jesli sie nie myle to zamach na Hitlera, odbyl przed wybuchem powstanie i nie sadze, ze oprocz Hitlera i jego grupy ,ktos z dowodztwa wojskowego wierzyl jeszcze na mozliwosc zatrzymania wojny i osiagniecia jakiegos pokoju. czyzby w tym czasie wojska sowieckie nie przekroczyly juz przeleczy Duklowskiej i wdarly sie do Rumuni, Slowacji....bo chcieli w jak najszybciej opanowac Balkany, moim zdaniem cale przed zakonczeniem wojny...to moze by tez wytlumaczylo ich postoj nad Wisla, ruszyli jak zaczeli sie bac szybkiego marszu na froncie zachodnim.( jesli sie nie myle juz 20 sierpnia Paryz byl wolny, ale polnocne Wlochy jeszcze nie, a dopiero po oblezeniu Budapesztu i zdobyciu Belgradu Stalin zadecydowal zaczac nowa ofensywe nad Wisla, mowienie o dlugich liniach logistycznych Sowietow nie ma sensu, chyba bylo dalej od Moskwy do Belgradu niz od Moskwy do Berlina. Hitler, jedyna odpowiedz jaka dal, w pierwszych dniach powstania byly masowe egzekucje ludnosci cywilnej( chyba 20 tys w pierwszym tygodniu) i chyba gen. Boy-Zielinski je zatrzymal. Stalin nie mial pospiechu Polske od razu opanowac ale mial duzy interes w wyniszczeniu Polskiej Inteligencji( czesc Zydowska juz mu Hitler zlikwidowal), przeciez on mial ze soba swoich Zydow, ktorzy ze strachu przed nim robili, to co on im kazal i nie tylko jego Zydzi, ale tez jego Polacy. Odpowiedz Link Zgłoś
valdek.usa Re: dlaczego? 29.10.03, 03:56 W zasadzie Jarek tak bylo. Rosjanie szybko posuwali sie na zachod i zachod (czyli Anglia zaczela sie tego obawiac. Rozjanie byli juz nad Wisla, na Pradze. W tym momencie w ostatniej chwili Anglia wydaje rozkaz do powstania. Powstanie bylo przygotowywane dluzszy czas ale tak naprawde to nikt nic nie wiedzial ze bedzie. Nagle, o godzinie 17:00 na chybcika wszystkich zaszokowano wydaniem tego rozkazu walki. Teraz, dwie rzeczy sa mozliwe, Anglicy liczyli ze Rosjanie pomoga Polakom rozwalic Niemcow i wtedy w Warszawie bylby juz na miejscu rzad AKowski. Druga mozliwosc to liczyli sie z tym ze Rosjanie nie pomoga, i szlag trafil Polaczkow w jakiejs tam je.nej Warszawie ale opozni sie marsz Rosjan bo zechca sie przygladac zamiast isc do przodu. No i stalo sie jak wiadomo to drugie. Stalin, cwana bestia jak zwierze sprytne do perwersji kazal sie nie wtracac, wyrznieto cale AK i Warszawe spalono. Po wojnie tez sie podobne jaja dzialy: PSL itp z Mikolajczykiem sie wyzywaly a zaraz potem wagonami na Syberie...ale najpierw porobili sobie listy co i kto... Krotko mowiac, Anglia poswiecila Polske no i nie zapomnijmy zrzutow beretow angielskich i ulotek 'trzymajcie sie bo wam odstawiaja drabine". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fikoł Re: dlaczego? IP: *.state.gov 29.10.03, 09:20 Gość portalu: jarek napisał(a): mowienie o dlugich liniach logistycznych > Sowietow nie ma sensu, chyba bylo dalej od Moskwy do Belgradu niz od Moskwy do > Berlina. Pisząc długie "linie logistyczne" miałem na myśli nie tylko zopatrzenie, paliwo i amunicję ale taże uzupełnienia w sprzęcie i sile żywej. Głównie to się Rosjanom wyczerpało - dywizje miały ledwo po 3-4 tysiące ludzi, nie wspominając o czołgach i działach samobieżnych. Ta ofensywa już trochę trwała. Abstrahując od tego czy takie porównanie z tym Belgradem jest w ogóle uprawnione, ale jeżeli już w ogóle to z Moskwy w linii prostej jest do Belina 1600 km a do Belgradu 1710 km. Chyba nie za wielka różnica ??? PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
valdek.usa Re: dlaczego? 29.10.03, 13:20 Fikol, tak na marginesie, znam z opowiadan naocznych ludzi ktorzy stali na Pradze i blagali/plakali zeby im pozwolono przejsc przez Wisle i pomoc powstancom. Nie wiem jak tam bylo z podwodami rosyjskim i zapleczem ale jedego jestem pewien: Rosjanie mieli CALKOWITY zakaz ingerencji w Powstanie. Po prostu chodzilo o to zeby sie ten 'przyszly klopot' wybil z Niemcami, ktorzy zreszta byli bardzo zdziwieni ze Rosjanie NIC nie pomagaja... A dlaczego mieliby Rosjanie pomagac, zeby sobie narobic wiecej klopotu po wojnie. Piekna akcja Stalina! Byla to rowniez piekna akcja Churchilla bo jednak Rosjanie nie szli dalej do przodu tylko sobie ten teatr ogladali. Obie strony osiagnely swoje cele strategiczne. Ciekawe tylko jak daleko w tym czasie doszli Amerykanie w Niemczech i dokad by nie doszli gdyby Rosjanie w tym samym czasie zamiast ogladac teatr nad Wisla, szli dalej... No ale moze masz i racje ze nie mogli by isc dalej bo nie bylo wsparcia... nie wiem czy to prawda ze nie mogli isc z jakiegos powodu dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: dlaczego? IP: *.fastres.net 29.10.03, 14:02 Ale z Moskwy do Berlina jest nizina a z Moskwy do Belgradu jej brak. Stalin nie mial zadnego interesu dojsc za szybko do Berlina ( bo Niemcy juz podzielono w Jalcie, dowod- wycofanie sie Wojsk Pattona z Czech i ze Slaska) , ale Balkanow nie podzielono i te on chcial cale dla siebi, bo jak wytlumaczyc jego pomoc Titowi, jak Tito jej nie potrzebowali, jej tez nie chcial, a odmowienie Polakom ,ktorzy na nia liczyli i ja potrzebowali, czy Polacy nie mieli wlasnych Wojsk na wschodzie, albo bylo to tylko dla Stalina miesa armatnie. Stalin sie obudzil nad Wisla jak zaczal sie bac, ze Anglo-Amerykanie do Berlina przed nim dojda, zostawil za soba Wroclaw, Prahe i inne miasta...jeszcze w rekach Niemcow. Cos sie obudzil nagle jak ostatnia ofensywa Niemiecka w Ardenach poniosla fiasko...To byl sojusznik, jeden z tych ,ktorych lepiej miec za wroga... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fikoł Do Valdka i Jarka. IP: *.state.gov 29.10.03, 14:37 Panowie, zgadzam się z Wami w pełni. Tak jak wspomniałem we wcześniejszych wypowiedziach - ponieważ sam wybuch Powstania był przez Stalina politycznie pożądany, Rosjanie oczywiście musieli się zatrzymać i patrzeć się na klęskę Warszawy. Chciałem jednakże wskazać dwie rzeczy będące niejako na peryferiach wątku głównego. Po pierwsze, że lewobrzeżna Warszawa -jako silny przyczółek posiadający połączenia kolejowe i drogowe ze wschodnim brzegiem - z operacyjnego punktu widzenia przyszłej ofensywy byłaby Rosjanom potrzebna. A po drugie zaś, iż na przełomie sierpnia i września 1944 roku na tym odcinku frontu Armia Czerwona goniła już resztkami sił. I oczywiście mogłaby, hipotetycznie, przyjść Warszawie z odsieczą, ale to już z pewnością byłby ostatni przystanek tej ofensywy. PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Do Valdka i Jarka. IP: *.fastres.net 29.10.03, 16:10 Prowadzil ofensywy na calych Balkanach, a nad Wisla juz nie mial sil, mozliwe, ale ja w to nie wierze.... Odpowiedz Link Zgłoś
valdek.usa dalej rozmawiamy 30.10.03, 03:41 chcialbym powtorzyc stwierdzenia uczestnikow tej sytuacji, zolnierzy na Pradze: powtarzali po wojnie, ze lzami w oczach ze blagali dowodztwo zeby im pozowlili isc z pomoca Warszawie. Odpowiedz byla: siedziec i nie ruszac sie. Pozdrawiam. No i pamietajmy o tych beretach. Przeciez mogli zrzucac cos bardziej wartosciowego ci Angole. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sjs Re: dalej rozmawiamy IP: 62.233.141.* 30.10.03, 08:32 znam z kilku źródeł opowieści jak próbowali na czym sie dało przepływać Wisłe a do nich strzelali z CKMów Rosjanie! podczas zdobywanie przyczólka na Czerniakowie twierdzili, że do nich strzalała sowiecka artyleria! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sjs Re: dlaczego? IP: 62.233.141.* 30.10.03, 08:49 >Głównie to się > Rosjanom wyczerpało - dywizje miały ledwo po 3-4 tysiące ludzi, nie > Niemcom też -od Warszawy do Puław mieli zaledwie 10 tysięcy żołnierzy Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 dwie zarwane noce 30.10.03, 12:21 Właśnie przeczytałem „Rising ‘44” i jestem pod wrażeniem. Bez wątpienia to najlepsza książka o WWII, jaką przeczytałem w tym roku, z tym co u Daviesa najlepsze: fantastycznym stylem, chwytaniem byka z rogi i zamiłowaniem do syntezy. Natomiast znaczenie książki widzę przede wszystkim jako pytanie o to, czy latem 1944 Alianci nie zaprzepaścili w rozgrywce ze Stalinem swojej wielkiej szansy. Davies uważa za otwarte, czy w tym okresie polityka radziecka wobec Polski już zdecydowana, czy też dopiero się formowała. Tu i ówdzie zastanawia się, czy kluczowy dla kształtowania się tej polityki nie był właśnie okres od Teheranu do Powstania, i czy aby postawa Aliantów w czasie Powstania nie doprowadziła do scementowania się późniejszej polskiej polityki Stalina. W tym kontekście zarzut o fatalne rozegranie przez Zachód sprawy Powstania nie jest jeszcze zabójczy. Mam wrażenie że Davies formułuje pytanie jeszcze większego kalibru: czy przegrywając sprawę Powstania, Zachód nie przegrał aby sprawy Polski. Epilog książki (symptomatycznie zatytułowany „Interim Report”) jest miażdżący. Wielka Brytania podniosła się po Dunkierce, obroniła się w Bitwie o Anglię i przetrwała V1/V2, ale może nie przetrzymać tych ostatnich 20 stron książki Daviesa. Polski historyk, który napisałby coś takiego, po wylądowaniu na Heathrow i prezentacji swojego paszportu na Immigration zostałby zakuty w kajdany i w towarzystwie psów obronnych odstawiony z powrotem do samolotu, a „Gazeta Wyborcza” mianowałaby go na Giertychowca i wydała dziesięcioletni zakaz publikacji. Niestety, mimo że chętnie wypiłbym z Daviesem wspomniany wyżej spirytus przepijany wódką (jak na razie tylko upaprałem kartki słoną zupą), teza jest tylko tezą, i do tego ledwo zarysowaną. Autor parokrotnie wspomina, że tak długo jak radzieckie archiwa pozostaną zamknięte, można tylko zgadywać co było stawką wiosenno-letniej rozgrywki o Polskę. Długa i przygnębiająca lista błędów, niedoróbek, nieporozumień, zaniechań i zwykłych idiotyzmów, którą skompilował ku czci HMG Davies, jest trudna do obalenia. Z drugiej jednak strony, brak przekonujących dowodów że gdyby tych błędów nie było, los tak Powstania jak Polski byłby znacząco odmienny. Nijak nie mogę zgodzić się z tezą, że „everything points to the contention, therefore, that the workings of the Allied Coalition were decisive to the catastrophe” (s. 622). Czy postawa Aliantów była decydująca czy nie można będzie powiedzieć wiedząc, co było u Stalina do wygrania. Tymczasem Davies sam wielokrotnie przyznaje, że „historians, deprived of documentation, make take their pick” (s. 418). Davies took his pick. My pick jest równie arbitralny, tyle że odmienny. Jedyna chwila WWII, kiedy postawa Aliantów była decydująca, to wrzesień 1939. Katastrofa Powstania zdecydowała się w ostatnich dniach lipca 1944 w pewnym warszawskim mieszkaniu. A powojenny los Polski zdecydowała się w ciągu poprzednich 12 miesięcy, w kukurydzy między Wołgą a Dnieprem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: dwie zarwane noce IP: *.fastres.net 30.10.03, 19:58 Gdzie ja kupiles....U mnie jej jeszcze nie ma...ale jak trzeba pojade do Londynu ( zawsze jezdze, aby ksiazki kupic) i ja kupie... Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 Covent Garden 30.10.03, 21:27 na Covent Garden, 25 GBP (i dostajesz zniżkę 5 GBP na kolejny zakup!). Ale jestem już z powrotem w Warszawie i mogę odsprzedać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Covent Garden IP: *.fastres.net 31.10.03, 19:01 Dziekuje , ale ja w najblisze 10 lat, do Warszawy, chyba nie pojade... Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 Covent Garden i Wola 01.11.03, 23:02 No dobra, ja dziś bawiłem się zapałkami za tych, co nie mogli osobiście. Nie szedłem daleko, moje codzienne rejony, wzdłuż osi Wolskiej. Zacząłem w parku na Sowińskiego, gdzie się wszystko kończyło; potem pod kościołem św. Wojciecha na rogu Sokołowskiej, gdzie musieli wyrwać z płotu sztachety, żeby później lepiej się palić; potem w tym niewymawialnym miejscu, pod Fotonem, gdzie jest najepsza w mieście woda oligoceńska; potem u wylotu Chłodnej, naprzeciw wieżowca Daewoo, a na koniec zajrzałem jeszcze na Placu Krasińskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and każdy ma swoje miejsca Powstania IP: 192.9.200.* 04.11.03, 09:09 Dla mnie Północne Śródmieście. To, co pozostało z Pasażu Simonsa, Miodowa... W Zaduszki zajrzałem na Wojskowe Powązki. Dziwne, ale z biegiem lat coraz trudniej godzę się z widokiem brzozowych krzyży na grobach dwudziestolatków. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SJS Re: każdy ma swoje miejsca Powstania IP: 62.233.141.* 04.11.03, 10:34 oni przynajmniej mają krzyze a ci nie free.of.pl/r/rebkow/prl.htm Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 Pasaż Simonsa 04.11.03, 14:29 masz jakieś układy z ochroniarzami? Bo żeby pokręcić się po budynku trzeba chyba siły bojowej Armii Czerwonej. Mi udało się tylko raz, zaparkowałem swój samochód na płatnym parkingu pad pasażem tylko po to, żeby się tam pokręcić, ale po 2-3 minutach pojawił się ochroniarz i wyrzucił mnie z ruin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Re: Pasaż Simonsa IP: 192.9.200.* 04.11.03, 15:59 To było dawno, parę lat temu - kiedy spacerowałem w tamtych okolicach. Musiałbym pójść i sprawdzić teraz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Re: Pasaż Simonsa IP: 192.9.200.* 04.11.03, 16:03 Albo tradycyjnie coś mi się pomieszało i myślę o jakimś innym miejscu. Pozdrawiam raz jeszcze (na dziś koniec; zjazd do bazy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dsl.vianetworks.de 31.10.03, 12:43 Nie dajmy się zwariować. Odpowiedzialnymi za decyzję wybuchu i KLESKE powstania jest KG AK i rząd londyński. Nikt więcej. Powtarzanie truizmów, że Rosjanom bardziej kalkulowało się to powstanie sprowokować (teoria dwóch wrogów, tym razem zastosowana przez Stalina, nie przez POlaków), a Alianci bardziej byli zainteresowani sojuszem z Sowietami, niż z Polską (gambit to akcja szachowa stosowana wiecznie w polityce), to obrażanie się pensjonarek na kształt i formę realnego świata. Obowiązkiem polityków było wszystkie te zależności prawidłowo zanalizować, a z tych analiz sformułować dla egzekutywy (armii, AK) jasne i prawidłowe dyrektywy. Tymczasem zawiedli wszyscy: słabość i niezdecydowanie polityków spowodowała, że katastrofalną decyzję o rozpoczęciu walki wydał w gruncie rzeczy organ do tego nie uprawniony, czyli Komenda Główna AK. Od kiedy to wojsko kieruje polityką, czy Clausewitz w Polsce przestał wtedy obowiązywać? KG wydała tę decyzję nie mając w ogóle pojęcia o "stanie politycznej pogody" poza Polską i opierając się o imaginacje i wishful thinking. Najbardziej doprowadza mnie do wściekłości argumentacja prominentnych uczestników wydarzeń z kręgu KG i Delegatury na Kraj, że to nastroje w AK i warszawskiej ulicy przeważyły wtedy wątpliwości. W momencie, kiedy ulica kieruje decyzjami polityków, politycy dowiedli swojej zbyteczności i niekompetencji, a losy ludów, narodów i państw stają się niezwykle niepewne. To bardzo miłe, że Davies bierze nas w obronę i chciałby, aby ta tragedia była na Zachodzie bardziej znana, ale Polacy powinni się nauczyć, że każdą decyzję w polityce zagranicznej trzeba rozpatrywać przede wyszystkim pod kątem maksymy "Państwa nie mają przyjaciół, mają tylko sojuszników". Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 dobrze napisane 31.10.03, 12:58 taki jest też mój pogląd na sprawę. Nie będę się powtarzać, wyłożyłem go w wątkach o radzieckich aspektach Powstania: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=6840942&a=6840942 i o Komorowskim: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=6813904&a=6832249 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Opinie o Powstaniu... IP: *.fastres.net 04.11.03, 20:59 Do 1955 roku, raczej sie o nim nie mowilo ( moze sie mowilo, ale ja do 1957 roku mieszkalem na Czechach, w roku 1958 jak byle w pierwszej klasie liceum to sie duzo mowilo i sie tez mowilo o polityce Stalina o GL cos jeszcze nic nie slyszalem( mowiono ze nie bylo ich nawet 1000), w 1963 roku zaczalem studia na UW i sie jeszcze mowilo, ale powoli sie mialo wrazenie, ze powstanie zrobili GL a AK tylko w tym przeszkadzal, teraz nie wiem co sie mowi, ale jedno jest dla mnie pewne, jak Polacy nie mogli liczyc na jakos pomoc , niewazne z skad, jak ich po stronie anty-hitlerowskiej bylo prawie conajmniej 400 tys pod bronia, czy normalni warszawiacy co 5 latach okupacji nie marzyli o tym, aby do Niemcow troche postrzelac, czy ci AK w lasach nie marzyli o tym aby wyzwolic Stolice, czy oni tam zadawali sie w polityke, czy oni rzeczywiscie zdawali sprawe z tego co mial na mysli Stalin, powstanie wybuchlo, moze 1 miesiac za wczesnie , zle sie udalo ( nie tylko wina dowodztwa powstancow) ale jedno jest pewne , Stalin nie mial zadnego interesu powstaniu pomoc a Polske powojenna juz zdobyl( mial swoich pacholkow w Lublinie), musial sie spieszyc, aby tez zdobyc Balkany i Rumunie, Wegry, Slowacje ,Czechy, bo nie o wszystkich tych krajach w Jalcie cos konkretnego ustalono. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawe Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.03, 02:46 Gość portalu: Lechu napisał(a): > Nie dajmy się zwariować. > > Odpowiedzialnymi za decyzję wybuchu i KLESKE powstania jest KG AK i rząd londyń > ski. Nikt więcej. Powtarzanie truizmów, że Rosjanom bardziej kalkulowało się to > powstanie sprowokować (teoria dwóch wrogów, tym razem zastosowana przez Stalin > a, nie przez POlaków), a Alianci bardziej byli zainteresowani sojuszem z Sowiet > ami, niż z Polską (gambit to akcja szachowa stosowana wiecznie w polityce), to > obrażanie się pensjonarek na kształt i formę realnego świata. > > Obowiązkiem polityków było wszystkie te zależności prawidłowo zanalizować, a z > tych analiz sformułować dla egzekutywy (armii, AK) jasne i prawidłowe dyrektywy > . Tymczasem zawiedli wszyscy: słabość i niezdecydowanie polityków spowodowała, > że katastrofalną decyzję o rozpoczęciu walki wydał w gruncie rzeczy organ do te > go nie uprawniony, czyli Komenda Główna AK. Od kiedy to wojsko kieruje polityką > , czy Clausewitz w Polsce przestał wtedy obowiązywać? > KG wydała tę decyzję nie mając w ogóle pojęcia o "stanie politycznej pogody" po > za Polską i opierając się o imaginacje i wishful thinking. > > Najbardziej doprowadza mnie do wściekłości argumentacja prominentnych uczestnik > ów wydarzeń z kręgu KG i Delegatury na Kraj, że to nastroje w AK i warszawskiej > ulicy przeważyły wtedy wątpliwości. W momencie, kiedy ulica kieruje decyzjami > polityków, politycy dowiedli swojej zbyteczności i niekompetencji, a losy ludów > , narodów i państw stają się niezwykle niepewne. > > To bardzo miłe, że Davies bierze nas w obronę i chciałby, aby ta tragedia była > na Zachodzie bardziej znana, ale Polacy powinni się nauczyć, że każdą decyzję w > polityce zagranicznej trzeba rozpatrywać przede wyszystkim pod kątem maksymy > "Państwa nie mają przyjaciół, mają tylko sojuszników". Bardzo słuszna maksyma, szkoda, że i teraz niebardzo stosowana:(. Ale z poprzedzającymi wywodami nie mogę się zgodzić. Władze podziemia zostały wmanewrowane w sytuację, z której nie było dobrego wyjścia. Otóż wyobraźmy sobie, że nie ma, mimo wezwań radiostacji sowieckiej do powstania, rozkazu do jego rozpoczęcia. Powstancy, latami szkoleni do walki, biernie przyglądają się, jak sowieci krwawia i walczą o Warszawę. Czy wówczas Stalin nie trąbiłby triumfująco o zdradzieckim staniu z bronią u nogi zbankrutowanych sił reakcyjnej Polski. i czy nie brzmiałoby to wtedy wiarygodnie? Czy w ówczesnej sytuacji i przy powszechnej chęci walki z Niemcami taka decyzja nie pociągnęłaby za sobą utraty wiarygodności władz Polski podziemnej wśród społeczeństwa? - Stalin zastawił zaiste mistrzowską zasadzkę. A decyzja komendy AK była w moim przekonaniu co do zasady słuszna ( oczywiście zgadzam się, że nie dopilnowano b. waznych szczegółów-czas , rozpoznanie itp), niemniej trudno było w ówczesnej sytuacji zakładać, że wszyscy alianci pozostawią Polskę zupełnie na łaskę Hitlera. Bo to była konsekwencja zdrady Teherańskiej/Jałtańskiej, której trudno wtedy było przewidywać. A jesliby przewidywać taką zdradę, to konsekwentnie nalezałoby żądać od naszych władz zgody na żądania Niemców już w 39 r. Pozdr P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.fastres.net 01.11.03, 08:49 Z tym sie calkowicie zgadzam, Stalin juz Polske zdobyl w Lublinie 22 lipca, czemu mial ja jeszcze raz zdobywac, a opowiadanie o dlugi liniach kommunikacyjnych jest nie tylko smieszne, ale tez wynikiem 40 letniego kommunistycznego mycia mozgu, na Balkanach, on na sile chcial pomoc Titowi, choc go tam nie zaprosili, na wschod Europy wysylal dywizje( czy tam nie mial dlugich linii kommunikacyjnych), ale mial do czynienia z krajami jak Wegry, Rumunia, Bulgaria , krajami z przeciwnego obozu, na szczescie Anglo-amerykanie zaczeli szybko awansowac w Niemczech, a szczegolnie w Poludniowych i zaczynali myslec o wejsciu na Sudety, bo on by stal nad Wisla jeszcze wiecej miesiecy i by "wyzwalal" Grecje a moze tez neutralna Turcje. Powstanie Warszawskie bylo potrzebne, bylo ostatnim ratunkiem, ale bardzo zle sie skonczylo, bo jak mozna bylo przewidziec okrucienstwa Hitlerowskie( polaczone z okrucienstwem Stalina), po ich opuszczeniu Paryza i innych duzych wazniejszych miast bez walki. Bylo bardziej potrzebne, niz poswiecanie dziadkow i harcerzy w kampani wrzesniowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 12:25 Krótko mówiąc, Polacy wykazali się na piątkę. Chcieli dobrze, ale im nie wyszło. A liczą się na Wisłą, jak wiadomo, najbardziej nasze dobre chęci. Szkoda, że wszyscy inni o tym nie wiedzieli, ani nie chcieli wiedzieć. A wiedzieć powinni, no bo w końcu jesteśmy narodem wybranym, o czym świadczy, jak wiadomo, wybór Papieża. Z wykonaniem, na ogół mie wychodzi tak dobrze, jak wszycy na początku bardzo chcą. No i ta dbałość o detale i szczegóły, matematyka, logika, rzemiosło, to nie jest nasza mocna strona, te zalety chętnie oddajemy np. Niemcom, którzy skrupulatnie liczą, ważą i kalkulują, zanim się ruszą. U nas obowiązuje "JAKOS TAM BEDZIE", "Polak potrafi". U Bora-Komorowskiego pewnie też. No, ale jako narodowi wybranemu, pozostaje nam celebracja naszych pległych. Dostaliśmy w dupę, ale zachowujemy jak zawsze, moralną wyższość. A na Tygrysy mamy Visy. A Niemcy mówią: "Weiter so!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sja Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 13:12 >Bo to była konsekwencja zdrady > Teherańskiej/Jałtańskiej, której trudno wtedy było przewidywać. A jesliby > przewidywać taką zdradę, to konsekwentnie nalezałoby żądać od naszych władz > zgody na żądania Niemców już w 39 r.> Straty wśród ludności a partyzantka: - przykład - "21 XI 1943 r. - w odwet za straty poniesione w starciu z oddziałem AK, Niemcy zastrzelili w Augustówce 11 osób - dwie rodziny wraz z małymi dziećmi, " to po co partyzantka? tylko że bez partyzantki było by jeszcze gorzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SJS Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 10:52 >Odpowiedzialnymi za decyzję wybuchu i KLESKE powstania jest KG AK i rząd londyń > ski. Nikt więcej> Powtarzasz dokładnie instrukcję cenzury z czasów PRLu, bez sensownych argumentów natomiast z charktarystyczną dla komunistów beszczelna pewnością siebie W takich przypadkach nie warto podejmowac dyskusji lecz ponieważ listę czytają i ci którzy do literatury nie maja dostępu więc dla nich nie dla ciebie kilka pytań pomocniczych: - czy Niemcy byli wstanie zdziesiątkowac bezkarnie i bez strat własnych ludnośc Warszawy przy najmniejszym nawet oporze lub dla oczyszzczenia miasta gdyby nie obecność AK? - komuniści twierdzą, że Niemcy byli juz zbyt słabi - co jest nonsensem ponieważ - rodzi pytanie jaełśi Niemcy byli słabi to dlaczego Rosjanom potrzeba było jeszcze 10 miesięcy wojaczki? jeśli ludności Warszawy bez powstania nic nie groziło to jak wytłumaczyc likwidację Getta w Łodzi - wywiezienie 80 tysięcy Żydów w sierpniu 1944 /to nie pomyłka bo ostateczna likwidacja to 31 sierpień 1944/ to jak wytłumaczyć że Rosjanie stali 100 km od Oświęcimia a w tym czasie ich postoju zamordowano tam licząc nie mniej niż 2 tysiące ludzi dziennie przemnożone przez 150 dni to jaką to daję liczbę? - jak zdziesiatkowana by był ludność Warszawy gdyby "wyzwolenie" nastąpiło dopiero w styczniu? żywności miasto miało na dwa miesiące - patrz Leningrad gdzie ludzie zjadali ludzi a zaczynali od dzieci, - czy na ulicach Warszawy Niemcy rostrzeliwali przez cztery lata zakładników w publicznych egzekucjach? a więc przed wybuchem powstania! - czy za niestawienie się mężczyzn do kopania umocnień Niemcy stosowali by terror i rostrzeliwania? a ogłosili Warszawę twierdza! na koniec tego krórkiego wywodu - bądź tak łaskaw i nie odpisuj na mój post - to nie jest list przeznaczony dla ciebie i tobie podobnych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: macek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.acn.waw.pl 01.11.03, 11:21 Przyznam szczerze, że twoja argumentacja do mnie nie przemawia SJS. Zakładasz bowiem, że powstanie było konieczne choćby z tego powodu aby ratować polską ludność przed zamierzoną niemiecką akcją eksterminacyjną (tak przynajmniej zrozumiałem Twój wywód). Dziwić to może choćby w kontekście strat jakie ludność cywilna poniosła właśnie w trakcie powstania i bezpośrednio z jego przyczyny. Nie ma moim zdaniem żadnych ważkich argumentów na rzecz tezy o tym, że gdyby nie AK to Niemcy dokonaliby rzezi Warszawy. Byłoby to działanie zupełnie irracjonalne z ich strony, powodowałoby bowiem niezły kocioł na tyłach frontu, a poza tym prowokowałoby zbrojny opór, a tego w lecie 1944 roku najmniej potrzebowali na własnym zapleczu. Co do likwidacji łódzkiego getta zgoda, ale zważ kogo tam eksterminowano - Żydów przecież, a wobec nich stosowano trochę odmienną "politykę" niż do Polaków. Co do Festung Warschau zaś to pamiętaj, że w styczniu 1945 ACz zastosowała manewr oskrzydlający wykluczający właściwie zasadność obrony miasta (Niemcy się właściwie bez walki z ruin Warszawy wycofali), należy przypuszczać więc, że gdyby nawet powstanie nie doszło do skutku to i tak nie byłoby krwawych ulicznych walk z Niemcami w czasie radzieckiej ofensywy z uwagi na wyżj wspomniany manewr. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SJS Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 11:43 > Zakładasz bowiem, że powstanie było konieczne choćby z tego powodu aby ratować polską udność przed zamierzoną niemiecką akcją eksterminacyjną> - przed możliwą, przed możliwą eksterminacyjną i przed stratami w czasie walk o twierdzę Warszawa! >jakie ludność cywilna poniosła > właśnie w trakcie powstania i bezpośrednio z jego przyczyny> czy wielkość, ogrom tych strat była do przewidzenia? czy było możliwe przewidzenie beczynności sojuszników Annglii, USA? wtedy - nie po latach ale własnie wtedy? > Nie ma moim zdaniem żadnych ważkich argumentów na rzecz tezy o tym, że gdyby > nie AK to Niemcy dokonaliby rzezi Warszawy> - są, tylko trzeba sięgnąc do tamtych lat - i tak czy po zabiciu Kutchery przez AK terror zelżał? czy dokonywano rzezi przez przez lata okupacji i czy działania AK zmniejszały możliwe straty np przez likwidację agentów, Niemców szczególnie okrótnych - nie trzeba było nawet terroru od sierpnia 44 do stycznia 45 aby głód zdziesiatkował ludność Warszawy, - przyjmi też wersję, że Rosjanie wchodzą do miast a w sierpniu czy wrześniu bez walk co jest czystą fantazją i co? są jedyną dla świat awładzą w tym mieście i zaczyna się wywózka na zesłanie jak to wygladało? zobacz listę zresztą niepełną wywiezionych tylko z okolic Garwolina free.of.pl/r/rebkow/prl.htm > Co do likwidacji łódzkiego getta zgoda, ale zważ kogo tam eksterminowano - > Żydów przecież, a wobec nich stosowano trochę odmienną "politykę" niż do > Polaków. - to znaczy Zydów mordowano w Oświęcimiu , Treblince a Polaków rostrzeliwano na ulicach własnych miast? to o tej różnicy mówisz? Żydów wywożono bo nie stawiali oporu - to była różnica /Getto w Łodzi żeby ni ebyło wątpliwości dbo w wielu innych miejscach były walki/, > Co do Festung Warschau zaś to pamiętaj, że w styczniu 1945 ACz zastosowała > manewr oskrzydlający wykluczający właściwie zasadność obrony miasta (Niemcy > się właściwie bez walki z ruin Warszawy wycofali), - tylko układ na froncie był inny niż w sierpniu 44 - o ile dla Rosjan w sierpniu 44 skok o 50-100 km nie był problemem to w styczniu spokojnie mogli posunąc sie o 300-400 km więc argument całkiem chybiony i Niemcy o tym wiedzieli, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 12:36 Nota bene, jak nie zamierzasz dyskutować, to po prostu wcale nie pisz. Forum jest miejscem do wymiany poglądów, a nie wystawą dla chorych na "mam rację". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.fastres.net 01.11.03, 12:48 Jeszcze mi nie odpowiedziales, dlaczego Stalin robil ofensywe na Balkanach( Slowacji, Rumuni, Wegier itd) , moze to bylo przygotowanie do odstrzydlenia Warszawy, a nad Wisla stal i sie patrzal... Czy Polacy majac sily zbrojne wieksze od Francuskich nie mogly liczyc na pomoc( ile razem Polakow bylo na dwoch frontach po stronie Anglo-amerykansko-ruskiej? Moze wedlug twojego myslenia mieli wiecej ziomkow po stronie Hitlera? Powstanie bardzo zle wyszlo , ale tym powstaniem Polacy nie tylko sobie uratowali Honor ale tez twarz i przyczynili sie do szybkiego zaczecia zimnej wojny, ktora w koncu wygrali, w koncu choc bitwa o Warszawe byla przegrana ale bitwa o Polske po 45 latach zakonczyla sie suksesem i za to moga tez podzienkowac Powstaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sjs Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 12:58 - rozmawiałem z wieloma uczestnikami powstania - żaden nie żałował swojego udziału w tej walce, - rozmawiałem z tymi co szli na pomoc z wozami pełnymi broni i rozbrajali ich Rosjanie którzy mieli dość sił aby przeszkadzać w dostawach broni a nie mieli siła aby przesunąć front o 10 km! - rozmawiałem z tym od Berlinga co chcieli pomóc powstańcom - twiedzili że strzelali do nich Rosjanie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 17:04 To nie jest odpowiedz na pytanie, czy wybuch powstania był błędem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 12:42 Nauczyłeś się kunsztu dyskusji w Radiu Maryja? Argumenty, które tu przedstawiasz, wskazują na bardzo niski poziom wykszałcenia, o kulturze już nie wspomnę. Wymyślasz mi od komunistów, a srożysz się jak politruk w szkole partyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sjs Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 13:04 > Nauczyłeś się kunsztu dyskusji w Radiu Maryja?> a co to jest Radio Maryja? jakaś organizacja przestępcza typu PZPR? Płatni Zdrajcy Pachołki Moskwy - chyba nie > Wymyślasz mi od komunistów, a srożysz się jak politruk w szkole partyjnej.> niestety nikt z moich bliskich nie na szkole partyjnej i nie miałem do czynienia z politrukami ale widze że znasz temat więc może coś bliżej? tm bardziej że twoje zdanie na temat powstania to czysta kalka zaleceń cenzury z czasów PRL, bez śladu własnych przemyśleń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: macek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.acn.waw.pl 01.11.03, 14:14 Niestety ze smutkiem muszę stwierdzić, iż dyskusji o Powstaniu Warszawskim nie da się prowadzić w sposób kulturalny i rzeczowy. Najbardziej rzucająca się w oczy kwestia jest taka, iż niektórzy dyskutanci krytyczny stosunek do podjęcia akcji "Burza" w Warszawie odbierają zawsze jako policzek wymierzony w żołnierzy AK. Toż to totalna bzdura!!! Przecież wszyscy, nawet ci którzy widzą w tym wydarzeniu polityczne i militarne samobójstwo (za które odpowiada tylko kierownictwo polityczno- wojskowe-KG, a nie szeregowi żołnierze) oddają hołd wszystkim, którzy wtedy z nieprawdopodobną wręcz odwagą walczyli i ginęli (nota bene była to chyba najbardziej zażarta i krwawa bitwa miejska II wojny obok Stalingradu i Berlina). Jeśli zaś chodzi o obrzucanie się epitetami "komunista" to jest to tyle nie na miejscu, co też i po prostu głupie. Zważcie jaki był (i jest) np. stosunek do powstania niektórych kręgów o zabarwieniu nacjonalistycznym. Tak więc "kontestator" powstania może być równie dobrze obrzucony obelgą "ty narodowcu"..... Wracając do dywagacji SJS odnośnie niemieckiej polityki wobec podbitych narodów to chciałbym przypomnieć, iż istniało coś takiego jak "ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej", natomiat "kwestii polskiej" w tym znaczeniu nie było (co z drugiej strony wcale nie oznacza że po hipotetycznym wygraniu przez Niemców wojny takie "rozwiązanie" w stosunku do Słowian nie pojawiłoby się). To w kontekście strat ludnościowych ma spore znaczenie. Co się zaś tyczy strat ludności cywilnej (zaznaczam że chodzi o Polaków) w Warszawie do 1 sierpnia 1944 roku (bez września 1939) to chętnie bym zobaczył jakieś wiarygodne liczby (może Windows coś by poszperał :) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SJS Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 14:34 > Jeśli zaś chodzi o obrzucanie się epitetami "komunista" to jest to tyle nie na > miejscu, co też i po prostu głupie. Zważcie jaki był (i jest) np. stosunek do > powstania niektórych kręgów o zabarwieniu nacjonalistycznym. > Tak więc "kontestator" powstania może być równie dobrze obrzucony obelgą "ty > narodowcu"..... jeśli ktoś ma inne poglądy niz ja na powstanie to moge się czegos ciekawego dowiedzieć, natomiast jeśli ktos bez własnych przemyśleń podaje jako swoje poglady które są dokładna kalką "złotych myśli" jakie w swoim czasie obowiązywały w cenzurze to jak to określić? jako chrześcijanskie, komunistyczne, faszystowskie? wychodzi, że komunistyczne - trzeba nazywać rzeczy po imieniu >ginęli (nota bene była to chyba > najbardziej zażarta i krwawa bitwa miejska II wojny obok Stalingradu i > Berlina). > w której brała czynny udział ludność Warszawy i przekłamania w książce Białoszewskiego sa ewidentne > Co się zaś tyczy strat ludności cywilnej (zaznaczam że chodzi o Polaków) w > Warszawie do 1 sierpnia 1944 roku (bez września 1939) to chętnie bym zobaczył > jakieś wiarygodne liczby to będzie trudne ponieważ jeśli istniej spis ilu i gdzie na ulicach Warszawy rozstrzelano to wielu z nich to zakładnicy spoza Warszawy, wiem bo nie wiele brakowało a i mój ojciec byłby na tej liście Problem z tym że przeciwnicy Powstania w WArszawie nie podaja sensownej, sprawdzonej w innych warunkach alternatywy dla Powstania trzeba mieć świadomość tego co przeżywali warszawiacy którym kazano patrzeć na publiczne egzekucje, czy gdzieś jeszcze Niemcy je w takim zakresie stosowali? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 17:31 Powstanie nie powinno było wybuchnąć. Rachunek zysków i strat jest jednoznaczny. Nie mówię nawet o zabitych i rannych. W czasach moich studiów historycznych natknąłem się na niezliczone wątki, które urywają się w Warszawie w 1944 roku. Tam spłonęły wszystkie archiva państwowe i prywatne. POlacy stracili ogromną część duchowego dorobku w 1944 roku w Warszawie, narodowej pamięci, ale po co potomkom parobków z czworaków, czy miejskich obszczymurów np. zaginione powieści Witkacego, albo listy Chopina? Przecież ani nigdy się nie dowiedzą, co stracono, ani im to do czegoś potrzebne. Za to są parady i niezliczone wspomnienia leśnych dziadków (z upływem czasu wszyscy warszawiacy brali udział w powstaniu, jeżeli brać poważnie te bajdurzenia, tak samo jak prawie wszyscy Niemcy byli w ruchu oporu), którzy na powstanie patrzą w najlepszym wypadku z perspektywy jednej ulicznej barykady. Najbardziej mi żal tych, którzy naprawdę walczyli, przeżyli śmierć towarzyszy, bliskich, miasta i gorycz klęski. Trudno takim przyznać, że to było psu na budę. Ja to też rozumiem i ich zdanie szanuję. Ale nie rozumiem baranów, którzy powtarzają jak papugi za "autorytetami", bo to ich zwolniło od obowiązku myślenia. A teraz posłuchaj mnie ty autorytecie moralny za drewniane pięć złotych: nie wymawiaj mi od komunistów. Nie wiem, co Ty zrobiłeś dla obalenia komunizmu, ale ja zrobiłem naprawdę dużo. Dlatego mogę sobie pozwolić na inne zdanie. NIe muszę nikomu niczego udowadniać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SJS Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 17:56 > Powstanie nie powinno było wybuchnąć.> Jeśli nie powstanie to co? >> W czasach moich studiów historycznych natknąłem się na niezliczone wątki, które > urywają się w Warszawie w 1944 roku. Tam spłonęły wszystkie archiva państwowe > i prywatne. POlacy stracili ogromną część duchowego dorobku w 1944 roku w Warsz > awie, narodowej pamięci, ale po co potomkom parobków z czworaków, czy miejskich > obszczymurów np. zaginione powieści Witkacego, albo listy Chopina? Przecież an > i nigdy się nie dowiedzą, co stracono, ani im to do czegoś potrzebne.> Tylko że Powstanie wybuchło między innymi po to aby zachowac ciągłość historyczną także po to żeby wykorzystać choćby najmniejszą szansę uratowania przed chołotą naszego dorobku. Zakładasz że przywódcy wiedzieli i skazali - bzdura. Tak myśląc to po stawialiśmy opór w 39 Zamek Królewski by ocalał i zgromadzone zbiory tez. Piszesz co straciliśmy w Warszawie to dodaj do tego kilkanaście tysięcy dworów i dworków które pracowicie niszczyły juz po wojnie zainstalowane przez Moskwę władzę, przetrwały wojny, powstania a nieprzetrwały PRLu a czy w tych dworkach to powstania wybuchały, w tych pałacach zniszczonych celowo po wojnie też. Powtarzasz prawie dokladnie w jednym z postów instrukcję ja należy oceniac powstanie - tylko że ta instrukcj powstała w cenzurze! ai trzeba dodawać na kóncu że ciszeregowi żołnierze to niewinni tylko ta straszna góra! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawe Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.03, 22:05 Gość portalu: Lechu napisał(a): > Powstanie nie powinno było wybuchnąć. Rachunek zysków i strat jest jednoznaczny > . Ogromnie jesteś odwazny w tych kategorycznych stwierdzeniach. Ustosunkuj sie zatem do mojego postu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=539&w=8716444&a=8833724 w którym opisuję konsekwencje niewydania rozkazu wybuchu Powstania. No i powiedz, czy zatem czasem nie powinnismy zgodzić się na żądania Hitlera w 39 r.;- przecież rachunek zysków-strat z II WŚ też nie jest dla Polski korzystny. P Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 naprawdę dużo 03.11.03, 21:10 "Nie wiem, co Ty zrobiłeś dla obalenia komunizmu, ale ja zrobiłem naprawdę dużo." Można prosić garść szczegółów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: naprawdę dużo IP: *.dsl.vianetworks.de 04.11.03, 13:32 Od wymiany tez przeszliśmy do połajanki. Teraz staje się ważne nie to, co się twierdzi, tylko KTO co twierdzi. Ponieważ jest to forum, nie będziemy tu uprawiać striptease. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 szkoda 04.11.03, 13:55 "Od wymiany tez przeszliśmy do połajanki. Teraz staje się ważne nie to, co się twierdzi, tylko KTO co twierdzi. Ponieważ jest to forum, nie będziemy tu uprawiać striptease." A skąd takie dramatyczne przypuszczenia o połajankach i tak dalej? Nigdy bym nie śmiał pchać się tu z jakimiś połajankami wobec kogokolwiek. Nie pytałem w sensie "no to udowodnij że to prawda o tym obalaniu". Pytałem w sensie "ciekaw jestem ludzkich życiorysów". Nie wiem, czemu tak opacznie to odczytałeś. A co do striptisu, to przecież Ty zacząłeś wspominać swój szlak bojowy; skoro tak, to myślałem że wolno. Szkoda, że to zabronione, bo chętnie zaprosiłbym ha forum jakąś miłą panią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: szkoda IP: *.dsl.vianetworks.de 10.11.03, 12:12 Nie lubie, jak jakis buc wymysla mi od komunistow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sjs Re: szkoda IP: 62.233.141.* 10.11.03, 13:58 bez śladu własnych refleksji powtarzasz głupoty komunistów więc skąd to zdumienie? Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 już było 10.11.03, 15:02 nie Ty jeden masz takie dylematy. Kilka ciekawych komentarzy poniżej (w tym, nie ukrywam, mój). forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=8189005&a=8189005 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Też o tym dyskutujemy na Forum Słowiańskim IP: *.fastres.net 02.11.03, 09:19 Nie rozumiem, do czego mialo sluzyc otwarcie konkurencyjnego watku.? Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 po co Powstanie? 08.11.03, 23:57 1. Żeby unieważnić radziecką propagandę o prohitlerowskiej AK (pawe): unieważnić wobec kogo? czym była AK własne społeczeństwo wiedziało doskonale i nie trzeba było go przekonywać, tym bardziej że nastroje warszawskiej ulicy były w stosunku do Sowietów i ich polskich pomagierów pogardliwe (my tych berlingów i żymierskich czapkami; Sowieciarze? To azjatycka hołota). Opinia publiczna Zachodu miała (i ma) Polaków głęboko gdzieś, nic nie było w stanie wyrwać z serc brytyjczyków miłości do ZSRR (vide karykatury Polaków w ówczesnych angielskich gazetach), wybuch Powstania zamiast spowodować sympatię, umocnił tylko postawy typu „those Polish irresponsibles”. 2. Żeby ocalić wiarygodność władz wobec społeczeństwa (pawe). Wydaje mi się że 5 lat konspiracji raczej dobrze uwiarygodniło Państwo Podziemne i władze w Londynie. Latem 1944 Polacy stali murem za swoim rządem, założę się że nigdy w historii OBOP nie zanotowałby takiego poparcia dla rządu (no, może za wyjątkiem VIII/1920 i IX/1939). Skutki Powstania chyba raczej zaszkodziły, a nie pomogły tej wiarygodności, bo pokazały niekompetencję tak rządu jak dowództwa. Czy wiarygodny może być polityk i dowódca, który doprowadza do takiej hekatomby? A tak w ogóle, to moim skromnym zdaniem wiarygodność polityka mierzy się zdolnością do rozwiązywania problemów kraju, a nie wrażliwością na krzykaczy z ulicy i na żądania tej starej dziwki, opinii publicznej. 3. Żeby wykorzystać ostanią deskę ratunku (jarek). Ta deska była zbutwiała i ledwo trzymała się na powierzchni; nie uniosłaby kilkudziesięciu milionów ludzi, zwłaszcza że akcja działa się na środku oceanu w czasie burzy, a do najbliższego brzegu było tak z 40 lat 4. Żeby ocalić honor (jarek). Ci którzy przeżyli mówią w zdecydowanej większości (choć istnieje też nie taka mała mniejszość), że życie nie było za ten honor zbyt wysoką ceną. Tych których nie przeżyli nie możemy niestety zapytać. Ich rodziny mają chyba zróżnicowane poglądy na ten temat. Ale nawet jeśli spotkamy ich u wrót doliny i jeśli powiedzą nam wtedy, że warto było, to czy te 5 poprzednich lat pozbawiły ich honoru? Który to z Was, szanowni forumowicze, śmiałby im zarzucić brak honoru gdyby w tym kinie operator pomylił filmy i zamiast „Kanału” puścił „Jak przeżyłem lato w Kampinosie”? Albo wypomnieć brak honoru Szendzielarzowi, bo nie chciał bronić z Krzyżanowskim szturmować Wilna, tylko pomaszerował w lasy białostocczyzny? 5. Żeby zapobiec wyrżnięciu lub zagłodzeniu miasta przez Niemców potem, vide Łódź, Leningrad (SJS). Masakra miasta wcale niekoniecznie musiała nastąpić. Równie arbitralnie można by przywołać np. Kijów, Lwów czy Kraków, czyli inne duże miasta, gdzie przy przetaczaniu się frontu straty cywilne były niewielkie. To prawda, że pan Kanclerz Rzeszy dostał w 1944 hopla na punkcie Rejonów Umocnionych i twierdz, ale spora część z tych planów spełzła na niczym (Witebsk, Orsza, Mińsk, Wilno). A nawet gdy nie było ewakuacji i gdy dochodziło do długotrwałych walk okrężnych w mieście, straty ludności cywilnej były zupełnie nieproporcjonalne do strat w Powstaniu (w dwa miesiące obleganym Budapeszcie ok. 20% strat warszawskich, przy czym część z zimna). Poza tym argumentacja że masakra była potrzebna po to, żeby uniknąć masakry, jakoś mnie nie przekonuje. 5. Żeby rozpocząć zimną wojnę i doprowadzić do roku 1989 (jarek). No, bardzo krwiożercze, a jednocześnie dalekowzroczne podejście to tematu. Wielce szanowny pan Churchill był łaskaw zadeklarować początek zimnej wojny wtedy, kiedy to było jemu, nie polaczkom wygodne, i myslę że w Fulton raczej nie nawiedzał go duch generała Okulickiego. A gdyby nawet, to mam w nosie Brytyjczyków i tych wszystkich, którym zimna wojna oszczędziła porannych szkolnych apeli na cześć Wielkiej Październikowej; myślę że ich dłuższe o pół godziny ranki nie były warte nawet jednej kartki z książek, które spłonęły, i nawet jednego palca tych, których przysypał gruz. A rok 1989... no, nie odbierajmy tej historycznej zasługi Wałęsie, poza tym w kolejce po order przed Komorowskiego może wepchnąć się Piłsudski, Traugutt, Mieroszewski, o Chrobrym Bolesławie nie wspominając. Powiedziałbym że Powstanie nie było potrzebne po to, żeby zdemaskować radziecką propagandę, ani żeby uwiarygodnić się wobec społeczeństwa, ani żeby wykorzystać ostatnią deskę ratunku, ani żeby ocalić honor, ani żeby zapobiec późniejszej masakrze miasta, ani żeby wywołać zimną wojnę, ani żeby doprowadzić do odzyskania niepodległości 45 lat później. Powstanie było potrzebne, żeby wymusić na Sowietach uznanie władz Polski Podziemnej. Ale uwaga, jedna sprawa: nieudanego i zakończonego niewyobrażalną hekatombą powstania nie potrzebował nikt. Co więcej, nikt też nie zamierzał takiego powstania wywoływać. Dość rzadko spotyka się też (choć czasem spotyka...) głosy post factum, że właśnie taka rzeź była potrzebna; o ile się orientuję, nikt na tym forum nie argumentuje w ten sposób. Potrzebne było zwycięskie powstanie. Więc czy Powstanie było błędem? No, a co innego powiedzieć o akcji militarnej zakończonej stratami, przy których słowo „gigantyczne” wydaje się żartem, a której zamierzony cel nie przybliżył się ani o krok? Błędnie oceniono sytuację na odległym o kilkadziesiąt kilometrów froncie, przewidując podejście Sowietów do Wisły w ciągu kilkunastu godzin. Błędnie oceniono sytuację w strukturach niemieckich, oczekując rozprzężenia i upadku morale. Błędnie zorganizowano własne siły, pospiesznie wydając rozkaz i niekoniecznie wybierając najważniejsze cele. Błędnie rozumiano postawę Aliantów, zakładając że udzielą Powstaniu wsparcia politycznego i militarnego. Błędnie oceniono postawę Sowietów, nie kalkulując że mogą zatrzymać marsz do Berlina tylko po to, żeby dać wykrwawić się Polakom. A przede wszystkim, błędnie skalkulowano ryzyko. Każda decyzja o podjęciu oporu zawiera w sobie również kalkulację strat, mówią SJS i Lechu; toteż krytykowanie Powstania za spowodowane straty jest absurdalną krytyką każdego oporu, włączając w to Wrzesień i całą partyzantkę. Pozwolę sobie się nie zgodzić z tą logiką. Nie krytykuje Powstania za straty, ale za proporcję strat do zysków. Mówiąc innymi słowy, za skalę podjętego ryzyka, skalę, która równała się hazardowi. Trudno w polskiej historii WWII znaleźć inny przypadek, w którym tak gigantyczne straty poniesiono dla tak mizernego rezultatu. Nie trzeba było Clausewitza żeby wiedzieć, że militarny wymiar ewentualnej pomocy Aliantów zachodnich dla Powstania trzeba będzie oglądać pod mikroskopem. Nie trzeba było Bismarcka żeby wiedzieć, że wartość pomocy politycznej Zachodu jest wtórna wobec postawy Sowietów. Tymczasem smród zaczął unosić się nad Londynem już w roku 1943, a latem 1944 stał się bardzo wyraźny; trzeba było bardzo chcieć, żeby go nie czuć. I na tym polega różnica między lipcem 44 a sierpniem 39; 5 lat wcześniej trzeba było być Hitlerem żeby wiedzieć, co warte są angielsko-francuskie gwarancje. Nie trzeba było wreszcie pani profesor Staniszkis żeby po Wilnie, Lwowie i 27 WDP wiedzieć, co ze swoimi niechcianymi sojusznikami robią Sowieci. Nie każdy dylemat bić się czy nie bić rozstrzyga się tak samo. Inaczej wyglądał on dla Rydza 28 sierpnia 1939, inaczej dla Langnera we Lwowie 20 września 1939, inaczej dla Kutrzeby w Warszawie 26 września 1939, inaczej dla Kleeberga na Polesiu Lubelskim 1 października 1939, żeby wspomnieć tylko sam Wrzesień. Oczekiwanie ryczałtowo od wszystkich że będą się bić albo wręcz przeciwnie ma taki sam sens jak porównywanie zniszczeń Warszawy z września 1944 do zniszczeń z września 1939. Od wszystkich jednak można ryczałtowo oczekiwać prawidłowego oszacowania ryzyka. We wrześniu 1939 Kutrzeba mógł zrobić z miasta Stalingrad 1942 albo Wrocław 1945, po czym na trupach setek tysięcy i dy Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 po co Powstanie? cz. II 08.11.03, 23:58 Nie każdy dylemat bić się czy nie bić rozstrzyga się tak samo. Inaczej wyglądał on dla Rydza 28 sierpnia 1939, inaczej dla Langnera we Lwowie 20 września 1939, inaczej dla Kutrzeby w Warszawie 26 września 1939, inaczej dla Kleeberga na Polesiu Lubelskim 1 października 1939, żeby wspomnieć tylko sam Wrzesień. Oczekiwanie ryczałtowo od wszystkich że będą się bić albo wręcz przeciwnie ma taki sam sens jak porównywanie zniszczeń Warszawy z września 1944 do zniszczeń z września 1939. Od wszystkich jednak można ryczałtowo oczekiwać prawidłowego oszacowania ryzyka. We wrześniu 1939 Kutrzeba mógł zrobić z miasta Stalingrad 1942 albo Wrocław 1945, po czym na trupach setek tysięcy i dymiących zgliszczach Krakowskiego Przedmieścia honorowo palnąć sobie w łeb. Nazwijmy rzecz po imieniu: Kutrzeba mógł zrobić Warszawę 1944. Nie chciał jednak być Komorowskim. Niestety, również Komorowski nie chciał być Kutrzebą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SJS Re: po co Powstanie? IP: 62.233.141.* 09.11.03, 00:30 >. Nie krytykuje Powstania za straty, ale za > proporcję strat do zysków.> po udanym zamachu na Kutschere w miejscu gdzie go dosięgły kule rozstrzelano ponad 200 ludzi, trzeba było strażaków wzywać żeby zmyli krew gdyż płyneła strumieniem, mówisz o zyskach i stratach? tu było 1/200 Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 rachunek strat 10.11.03, 10:54 Powiedz mi taką rzecz, proszę: czy takie coś jak straty własne ma dla Ciebie znaczenie przy ocenie operacji militarnych? Czy jest możliwa sytuacja, że straty te uznałbyś za zbyt wysokie? Jeśli tak, jaka to sytuacja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sjs Re: rachunek strat IP: 62.233.141.* 10.11.03, 11:40 mylisz dwie rzeczy - szacowanie zysków i strat przed podjęciem decyzji i podsumowanie po, ponieważ wtym miescie rok wcześniej Niemcy wymordowali prawie bez strat własnych około 400 tysięcy ludzi to do tej liczby trzeb sie odnosic przy ocenie powstania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: rachunek strat IP: *.fastres.net 10.11.03, 13:03 W w koncu Powstanie zakonczylo sie suksesem, przyklad z niego moze odstraszyl od interwencji Sovietow w roku 1981 i moze te ofiary tych ludzi ,ktorzy tam polegli doprowadzily do wolnej Polski. Mozna tez powiedziec, ze Powstanie Kosciuszkowskie tez bylo glupota ( rzez Pragi- okolo 25 tys zabitych)), udzial Polakow w wojnach napoleonskich po stronie Napoleona jeszcze wieksza ( 120 tys zabitych), nie mowiac juz o postaniach listopadowym i styczniowych ,ktore z militalnego punktu widzenia byly czystym szalenstwem, byly tez czystym szalenstwem dwa wyrzucenia poslow cesarskich przez okno, na zamku na Hradczynie, nie rozumien tez dlaczego Polacy walczyli przeciwko Hitlerowi, mogli mu od razu pomoc...., mogli z radoscia podpisywac wszystkie listy ( zaczynajac od GorollenVolk itd przeciez oni mogli tez zostac arjanami), dziwne tez ,ze narody duzo gorzej od Polakow ustawione , tez sie staraly z Hitlerowcami nie wspolpracowac), ochotniczo zglaszac sie do roboty przymusowej.....bo narod nie moze przeciesz zyc onorujac swoich szalonych bohaterow, musi zyc wlazac do "tylka" wszystkim silniejszym od niego najezcom. Gratuluje, piekna postawa, do nasladowania... Jeszcze raz powtorze, ze Powstanie bylo potrzebne ,ale nie dobrze przygotowane, a to zalezalo od Polakow, a nie od Aleatow i Sovietow. Wydaje sie tez dziwne, ze ludnosc Warszawy sluchajac o wyczynach Polskich Lotnikow i Polskiej Brygady Karpackiej, nie mogl liczyc na pomoc z zewnatrz, na pewno nie mogl sie liczyc z polityka Stalina( a szczegolnie na zabronienie ladowania po jego stronie), ktory juz Polske zdobyl 22 lipca 1944 roku i mial jeszcze do zdobycia wszystkie panstwa, az do Morza Srodziemnego, to ,ze Polske zdradzili kommunisci na czele z ta Wasilewska, tego normalni Warszawiacy nie mogli wiedziec i moze tez nie chcieli w to uwierzyc. Jest i byla powazna roznica miedzy Stalinem a Franko-Anglikami w 1939 roku, Stalin na Polske razem z Hitlerem napadl, a Anglo-Francuzi do najazdu na Reich nie byli calkowicie przygotowani, nie byli nawet przygotowani do tego rok pozniej, bo przygotowanie sie do tego attaku wymagalo olbrzymich srodkow finansowych , a w panstwach demokratycznych srodki finansowe uzuskuje sie z podatkow, a nie jak w Reichu i u Sovietow z dziwnych machlojkow finansowych, machlojkow, ktorym nikt nie ma sie odwagi oprzec. stalin nie potrzebowal sie usprawiedliwiac przed swoim parlamentem( jesli to mozna bylo nazwac parlamentem ( tylko Tomson moze to zrobic)) za napad na Polske, Finlandie itd.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: rachunek strat IP: *.dsl.vianetworks.de 11.11.03, 13:39 Moze to prowokacyjne i niedopuszczalnie rozszerza zakres i tak trudnej dyskusji, ale.... Dyskutujesz sam z sobą. Nikt nie twierdził, że mieliśmy kolaborować z Niemcami. Troszkę intelektualnej dyscypliny, kolego. Odpowiadaj na argumenty, a nie na chimery powstałe w Twojej głowie. POza tym: 1. Powstanie Kościuszkowskie pozbawiło nas resztek niepodległości. Wystarczyło poczekać jeszcze tak krótko (caryca, główna figura i motor rozbioru zmarła 1796, a historia potoczyłaby się pewnie całkiem inaczej. Jak napisał historyk, utonęliśmy tuż przy upragnionym, zbawiennym brzegu. 2. Dzięki powstaniu listopadowemu (wywołanemu, jak wiadomo przez grupkę podchorążych) pozbyliśmy się autonomii i formalnego statusu oddzielnego państwa (który taka Finlandia zachowała przez dziesiątki lat, chroniąc się przed samodzierżawiem). Twoim zdaniem, powinniśmy być z tego dumni, że staliśmy się Krajem Przywiślańskim. 3. Powstanie styczniowe w ogóle było pozbawione sensu i jakichkolwiek widoków na sukces. Polacy definitywnie pożegnali się dzięki masowym konfiskatom i zsyłce ze statusem narodowości dominującej na kresach (moja rodzina przeniosła się wtedy w białostockie), ale za to powstanie było potrzebne, żeby Zeromski napisał "Wierną rzekę". Oczywistym skutkiem represji i szoku powstania stycznionego była powszechna później wola dopasowania się. Polacy z zaboru rosyjskiego zrezygnowali kompletnie z marzeń o niepodległości. Nie wiadomo, czy wojna nie uratowała Polaków z zaboru rosyjskiego przez niemal całkowitą stopniową asymilacją. Jest to prawda niechętnie wspominana na defiladach i akademiach szkolnych. Znam ją tylko dzięki studiom historycznym, bo niewiele jest opracowań na ten temat. Ot, niewygodny w Polsce temat. Lepiej brzękać szabelką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: rachunek strat IP: *.fastres.net 13.11.03, 20:43 Ci odpowiem: 1. Powstanie Koszciuszkowskie nie przyspieszylo czlkowitej utraty niepodleglosci, bo Polska byla juz odpisana, byla ostatnia szansa ja utrzymac ,tylko jak zwykle zle zorganizowane. 2. Po smierci Aleksandra I , tzw "niepodleglosc" Krolestwa Kongresowego nie byla porownywalna z Finlandia z prostego wychodzenia, ze Finladia lezala daleko na polnocy, a KK w srodku Europy i to Car Rosyjski Michal I i Krol Polski chcial uzywac wojska kongresowe do stlumienia Powstania Belgow przeciwko Holendrom, a pozatym juz w roku 1826 zaczal probowac KK ekonomicznie Rosji podporzadkowac ( nie potrzebowal liberalnego KK),i jak zwykle , zle przeprowadzone... Widze ,ze lubisz historie, co by bylo gdyby bylo.. Sytuacja KK nie byla nawet porownywalna do sytuacji Krolestwa Czeskiego pod korona hamsburgow. 3. Jedynie co sie zgadzam to do powstania Styczniowego, bo czasy po wojnie krymskiej w Carstwie Rosyjskim zaczynaly sie zmieniac, ale to tez powstanie spowodowalo reforme rolna ( w calej Rosji)( albo tez odwrotnie) i przemiany spoleczno-ekonomiczne w bylym KK, ktore pozniej staly sie baza do obudzenia swiadomosci Polskiej nie tylko u szlachty, ale tez powstaniu polskiej, polsko-zydowskiej burzuazji, rozwit kultury Polskiej byl najwiekszy pod zaborem Rosyjskim ( moze tez jako odpowiedz na rusyfikacje ) a nie w Galicji , gdzie nie spotkalismy sie z przesladowaniami jezykowymi, choc mozna powiedziec , ze dziekujac wladzom austryjackim Polska odrodzona miala jakos administracje... Co do calkowitej rusyfikacji to sie zgadzam , bo widzial ja tez po II wojnie Swiatowej... Pozatym, jesli te wszystkie powstania wybuchly to mialy przyczyny do tego, czy byly te przyczyny falszywe czy prawdziwe, nie jest moja sprawa na to odpowiedziec, bo w tym czasie, tam mnie nie bylo, ale moge tylko osadzic a jaki sposob je przeprowadzono i czy przy ich przeprowadzeniu zdawano sobie sprawe z bledow ,ktore popelnianio, aby je w przyszlosci nie powtarzac. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 Powstanie zakończyło się sukcesem 12.11.03, 09:42 „Powstanie zakończyło się sukcesem” Już wcześniej wyraziłem podziw za umiejętność fantastycznej syntezy dziejów. Pozostaje mi tylko powtorzyć to samo. Zważywszy jednak, że w roku 2003 ponad połowa ankietowanych przez ośrodki badania nie była zadowolona z rozwoju sytuacji w Polsce uważam, że teza o sukcesie Powstania byłaby jednak przedwczesna. No bo sam zauważ: korupcja, agonia słuzby zdrowia, upadek szkolnictwa, zapaść systemu emerytalno-rentowego... *** „można też powiedzieć, że...” Owszem, papier jest cierpliwy, każdą bzdurę można powiedzieć i napisać. Pozwól, że z tymi przedstawionymi przez Ciebie (pozwoliłem sobie nie cytować) nie będę dyskutował, bo jeszcze padnie serwer Wyborczej i stracimy nasze kochane forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Powstanie zakończyło się sukcesem IP: *.fastres.net 13.11.03, 21:00 To tez typowa karakterystyka Polakow, ze potrafia swoim sposobem myslenia zniszczyc wszystkie proby do poprawienia czegos, bo jak mi to wytlumaczysz, ze my na Czechach nie mielismy zadnej ekonomi prywatnej w roku 1989 a teraz mamy tylko 23 % mieszkancow ( u nas nie bylo wolnosci politycznej, ale nikt tez nie glodowal, a pozatym Praska Wiosna wyszla od gory, co nie moge powiedziec o waszym ruchu " Solidarnosc"( ktoremu tez wszyscy dziekujemy), ktory na poczatku ustroju nie chcial zmienic, albo sie myle) ,ktorzy sa z przemial nie zadowoleni( przy kazdej zmianie ,jest ktos kto traci), moze to zadzwieczamy naszej tradycji demokratycznej ( juz w latach 1919-1938 bylismy demokracja, trzeba nie moge powiedziec o Polsce; czyzby u was nie zrobiono zamachu stanu), jezeli was mozna porownac do zalogi lodzi, w ktorej kazdy wie lepiej w jakim kierunku wioslowac to nie jest moja winna. Tak apropos powstan , dwa razy zrobilismy porzadne powstanie, pierwszy raz walczac przeciwko calej Europie ( Husyckie-wygralismy) drugi raz walczac przeciwko polowie Europy przegralismy ( wojna trzydziestoletnia) ale zadnych z tych powstan sie nie wstydzimy, a ze nam sie udalo przy pomocy Wlasowcow uratowac Prahe, to tez z tego jestesmy szczesliwi. Ciekawe to tez: No bo sam zauważ: korupcja, agonia słuzby zdrowia, upadek > szkolnictwa, zapaść systemu emerytalno-rentowego... > w w 1993 roku w czasie mojego ostatniego pobytu w Polsce, to nam Polacy cos takiego zyczyli( i moze dlatego do Polski juz wiecej nie pojechalem i moze nie pojade)...a w tym wszystkim ,kto jest winny marsjanie albo Israele. Cos mi to bardzo przypomina; Zona Polaka narzeka, ze sasiad sobie kupil Mercedesa a oni jezdza Polonezem, maz odpowiada , nie przejmuj sie w nocy mu tego Mercedesa podpalem.... Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 kiedy 2500 to mniej niż 100 11.11.03, 00:29 1. „Powiedz mi taką rzecz, proszę: czy takie coś jak straty własne ma dla Ciebie znaczenie przy ocenie operacji militarnych? Czy jest możliwa sytuacja, że straty te uznałbyś za zbyt wysokie? Jeśli tak, jaka to sytuacja?” .... 2. „mylisz dwie rzeczy - szacowanie zysków i strat przed podjęciem decyzji i podsumowanie po” Rozumiem, że powinenem rozpatrywać decyzję o Powstaniu w kontekście szacowanych kilkudniowych walk i maksimum kilkunastotysięcznych strat? Rozumiem, że przy ocenie Powstania kilkaset tysięcy wyparowanych i piękną, wielokilometrową kupę gruzu mam zignorować, bo tego nie było w planach? Mam patrzeć na historię przez pryzmat tego co kto chciał, a nie co mu wyszło? Czemu nie, możemy spróbować. Kolejka pokrzywdzonych przez dotychczasową, niesprawiedliwą historiografię, będzie chyba długa, i kto wie czy nie skończy się na Jaruzelskim (chciał dobrze, tylko potem jakoś tak się pokierdasiło...). 3. „ponieważ wtym miescie rok wcześniej Niemcy wymordowali prawie bez strat własnych około 400 tysięcy ludzi” To są prawdziwe rewelacje... Rok wcześniej, to znaczy latem 1943, czy może w roku 1943, czy może od sierpnia 1943 do sierpnia 1944? Możesz napisać coś więcej? jakieś szczegóły? Czy to aby nie te same co wiszą w tunelu pod Dworcem Zachodnim? 4. „to do tej liczby trzeb sie odnosic przy ocenie powstania” Tej liczby nie ma, więc nie ma się do czego odnosić. Jest natomiast ponad pół miliona ludzi, które uczniowie magii Doktora Faustusa przenieśli w inną czasoprzestrzeń do lata 1944, w zdecydowanej większości Żydów. Owszem, można wymachiwać tą liczbą i Planem Pabsta mówiąc „oto co stałoby się w mieście gdyby nie Powstanie”. Wartość tych spekulacji jest taka sama, jak np. przywołanie analogii Wilna, gdzie w obliczu zbliżającego się frontu pan Komisarz Rzeszy Hingst na poważnie rozpatrywał zaproszenie AK do obrony miasta przed wschodnią dziczą. Zresztą generalnie, jak pisałem wyżej, dość trudno mi zrozumieć logikę masakry, która zapobiegła masakrze. Zwłaszcza, że w statystycznym dniu Powstania ginęło ponad 2.5 tysiąca osób, podczas gdy największe (największe!) okupacyjne egzekucje rzadko obejmowały więcej niż 100 osób. W pierwszym tygodniu Powstania i na samej tylko Woli zginęło ponad 60 tysięcy Polaków, bodaj czy nie więcej niż w ciągu kilku lat okupacji w Warszawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sjs Re: kiedy 2500 to mniej niż 100 IP: 62.233.141.* 11.11.03, 08:01 „mylisz dwie rzeczy - szacowanie zysków i strat przed podjęciem decyzji i podsumowanie po” - zakładano że powstanie będzie trwało kilka dni? Tak czy nie? - 26 lat wcześniej w tym samym mieście rozbrojono Niemców mimo tego że front był dobre 400 km od Warszawy i był raczej stabilny - Tak czy nie? - warzawiacy widzieli zagładę Getta - Tak czy nie? - nie można było zakładać, że brak oporu uratuje ludność - Tak czy nie? - przypominam zarówno Getto w Warszawie jak i w Łodzi, - jaka była metoda aby przeciwstawić się Stalinowi? tylko przez naciski pozostałych koalicjantów Tak czy nie? wszelkie inne gadanie o możliwości porozumienia się ze Stalinem to brak znajomości realiów - Tak czy nie? - jaki argument dla zachodu należało wybrać? Powstanie czy bierność? > Tej liczby nie ma, więc nie ma się do czego odnosić. Jest natomiast ponad pół > miliona ludzi, które uczniowie magii Doktora Faustusa przenieśli w inną > czasoprzestrzeń do lata 1944, w zdecydowanej większości Żydów.> - przepraszam ale Zydzi to nie warszawiacy? pytałem Szmuela który miał dwie siostry - a jakiego języka użwaliście w domu? W domu mówiliśmy po polsku, siostry nie chciały uczyć się Jididsz. Co nie uchroniło ich aby zgineły jako Żydówki - niestey dzielenie Żydzi, Polacy - inaczej by nas traktowano to rodzaj niebezpiecznego wręcz myslenia! > i na samej tylko Woli zginęło ponad 60 tysięcy Polaków, bodaj czy nie więcej > niż w ciągu kilku lat okupacji w Warszawie. > to wiesz dziś, ale tego nikt nie zakładał ani nie mógł zakładać wtedy, cholera wiedziała że pod Warszawą sa jednostki rosyjskie w służbie Niemców RONA - sprawdź ilu ludzi liczyły jednostki wegierskie które chciały przejść na strone powstańców i dlaczego nie przeszły Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 krótko 12.11.03, 09:41 Dawno nie spotkałem tak jasno i klarownie wyłożonej pochwały zamiaru i tak kategorycznie sformułowanej pogardy dla skutku. Historiografia tego co kto chciał, a nie tego co mu wyszło, odpowiedzialność oderwana od decyzji. Rozmawiajmy o Powstaniu, które trwało kilka dni i skończyło się kilkunastu tysiącami zabitych. Rozmawiajmy o fikcji. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 długo 12.11.03, 09:41 „zakładano że powstanie będzie trwało kilka dni? Tak czy nie?” O to właśnie chodzi. Skonstruowano nierealny plan, i w dodatku wprowadzono go w życie. *** „26 lat wcześniej w tym samym mieście rozbrojono Niemców mimo tego że front był dobre 400 km od Warszawy i był raczej stabilny - Tak czy nie?” Zgadza się. Grupa najtęższych umysłów nie umiała niczego innego, jak odwołać się do chybionej starej analogii, a w dodatku teraz są ludzie, którzy poczytuja im to za okoliczność łagodzącą. *** „warzawiacy widzieli zagładę Getta - Tak czy nie?” I mieli to głęboko w nosie. *** ”nie można było zakładać, że brak oporu uratuje ludność - Tak czy nie?” Tereferekuku. Skoro KG AK oczekiwało, że Sowieci osiągną Warszawę w ciągu godzin, a co najwyżej dni, jak mogli jednocześnie rozważać, że Rasa Panów w ciągu tych kilkudziesięciu godzin zredukuje Warszawę do 500 tysięcy mieszkańców? *** „przypominam zarówno Getto w Warszawie jak i w Łodzi” i niepotrzebnie. Kolejna fałszywa analogia. Twierdzić że polityka Rasy Panów wobec Żydów i Polaków nie różniła się, to twierdzić że Józef Piłsudski nie różnił się od Józefa Stalina. *** „jaka była metoda aby przeciwstawić się Stalinowi? tylko przez naciski pozostałych koalicjantów Tak czy nie?” Jeśli Powstanie miało spowodować „naciski pozostałych koalicjantów”, to sam sobie odpowiedz czy miało sens. Jak nie potrafisz, poczekaj aż przetłumaczą na polski „Rising ‘44” Daviesa i przeczytasz sobie, jak wyglądały te „naciski”. Ziutek Słoneczko nie mógł chyba złapać oddechu od tych naciśnięć... *** „jaki argument dla zachodu należało wybrać? Powstanie czy bierność?” jak wyżej. Argument dla Zachodu... dobre sobie, bardzo się nami przejmowali. Znowu, poczekaj na Daviesa, zobaczysz karykatury w prasie brytyjskiej, jak przyjęli Powstanie. *** „wszelkie inne gadanie o możliwości porozumienia się ze Stalinem to brak znajomości realiów - Tak czy nie?” Oczywiście że tak. Tylko co to ma do rzeczy? Nie rozważamy wstąpienia Delegatury do PKWN a KG AK do 1 Armii AWP jako alternatywy dla Powstania. *** „przepraszam ale Zydzi to nie warszawiacy? pytałem Szmuela który miał dwie siostry - a jakiego języka użwaliście w domu? W domu mówiliśmy po polsku, siostry nie chciały uczyć się Jididsz. Co nie uchroniło ich aby zgineły jako Żydówki - niestey dzielenie Żydzi, Polacy - inaczej by nas traktowano to rodzaj niebezpiecznego wręcz myslenia!” Dym żeby zaciemnić. Pisałeś jakieś dyrdymały o 400 tysiącach wymordowanych przez Niemców „rok wcześniej”, więc napisałem Ci że to bzdury, prostując kiedy wymordowano i kogo. A co do dzielenia na Żydów i Polaków: szczytne i szlachetne, podpisuję się. Ale jeśli frazes ten awizuje tezę, że polityka Rzeszy wobec Żydów i Polaków była ta sama, to zasługuje na miano śmietnik. *** ”[o rzezi Woli] wiesz dziś, ale tego nikt nie zakładał ani nie mógł zakładać wtedy, cholera wiedziała że pod Warszawą sa jednostki rosyjskie w służbie Niemców RONA - sprawdź ilu ludzi liczyły jednostki wegierskie które chciały przejść na strone powstańców i dlaczego nie przeszły” Znowu historiografia zamiaru. Zamiast trzymać się planu KG AK, front był dopiero pod Radzyminem (kto mógł się spodziewać, że do szturmu miasta przystępuje się dopiero po położeniu ognia artyleryjskiego?). Zamiast trzymać się planu KG AK, Sowieci przegrali bitwę pancerną z Korpusem Pancernym SS i zatrzymali się (kto mógł się spodziewać, że na froncie się czasem przegrywa?). Zamiast trzymać się planu KG AK, Niemcy mieli pod Warszawą różną hołotę (kto mógł wiedzieć, że zwłaszcza poza frontem po stronie niemieckiej służą setki tysięcy ludzi w różnych wschodnich formacjach ochotniczych?) Zamiast trzymać się planu KG AK, Węgrzy nie chcieli przejść na naszą stronę (kto mógł się spodziewać? Przecież każdy chciałby szlachetnie zginąć za bratanków?). Zamiast trzymać się planu KG AK, Alianci nie dostarczyli znaczącej pomocy wojskowej (kto mógł się spodziewać, że z Londynu nie przyleci pół tysiąca samolotów i nie zrzuci Brygady Sosabowskiego?) Zamiast trzymać się planu KG AK, Herrenvolk rozpoczął ubój podludzi (kto mógł się spodziewać? Przecież przedtem współżycie układało się tak dobrze). *** I na koniec, po raz trzeci to samo: „Powiedz mi taką rzecz, proszę: czy takie coś jak straty własne ma dla Ciebie znaczenie przy ocenie operacji militarnych? Czy jest możliwa sytuacja, że straty te uznałbyś za zbyt wysokie? Jeśli tak, jaka to sytuacja?” Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Powstanie ma wlasne "życie po życiu" IP: 192.9.200.* 12.11.03, 11:37 59 lat legendy wydaje się niewzruszone wobec najbardziej racjonalnie przeprowadzonej krytyki zasadności militarnej i politycznej sensowności decyzji o jego rozpoczęciu. Jakimś przejawem powszechnego stosunku Polaków do powstania jest treść postu, który rozpoczął obecny wątek: czy winę ponosi tylko Stalin, czy Alianci również. Tak jakby polskie kierownictwo zrobiło wszystko, co w danej sytuacji powinno... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 to życie ledwo żyje 12.11.03, 12:56 no właśnie marnie z tym popowstaniowym życiem Powstania. Parokrotnie w ciągu paru ostatnich miesięcy usiłowałem wywołać temat, ale bezskutecznie. Odmiennie niż poprzednie, ten wątek co prawda rośnie, ale osoby których opinii jestem ciekaw na ogół dalej milczą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Re: to życie ledwo żyje IP: 192.9.200.* 12.11.03, 13:29 Może trzeba wywoływać po nazwisku/nicku? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 może lepiej nie 12.11.03, 14:01 Ee tam, lepiej może nie. Jeśli chodzi o grono pedagogiczne (ty do tablicy, ty do kąta) to mamy już komplet, znalazłbym się chyba na liście oczekujących. Ja wiem i Ty wiesz od kogo można spodziewać się czegoś ciekawego. Zresztą co ja bredzę, czytać wszystkie posty jest ciekawie. Coś mi się wydaje, że sporo ludzi uważa temat za niedyskutowalny, głównie z powodu tonażu ładunku emocjonalnego oraz przekraczającej pomiar licznika wysokiej spekulatywności kwestii. Zresztą, forum to wolny rynek, jak ktoś bredzi na nieciekawe tematy, wątek spada, nie ma popytu... Ja kocham jak moje wątki spadają w dół bez żadnego odzewu, to tylko podbudowuje mój arystokratyczny snobizm. Ehem... arystokratyczny, bo wypowiem w złą godzinę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and istotnie IP: 192.9.200.* 12.11.03, 14:23 Każde słowo krytyki Powstania jest uznawane za kalumnie rzucane na Bohaterów, Miasto i Polskę Podziemną. W nadchodzącym roku (60-lecie) "nasiąkniemy" tematyką i jeszcze będziemy zapewne mieli okazję podyskutować. A snobizm z założenia musi być elitarny. Inaczej to będzie snopizm. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk To może ja... 12.11.03, 16:36 Najlepszym dowodem, że powstanie było niepotrzebne jest fakt, że znakomita większość innych stolic i w ogóle dużych miast w Europie doskonale sobie bez powstań poradziła (a z naszych dużych miast m.in. Łódź, Kraków, Poznań, Katowice). Jeżeli już zaś ktoś wzniecał powstanie - jak w Paryżu czy w Pradze - to było tak wyliczone, że Niemcy już już brali nogi za pas i wystarczyło odrobinę ich postraszyć, by później bez większych strat chadzać w glorii zwycięzców. Jeżeli zatem koniecznie już ktoś się uparł powstawać w Warszawie, to nic mu nie przeszkadzało poczekać do stycznia 1945 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: To może ja... IP: *.fastres.net 13.11.03, 22:13 Mam duze watpliwosci , co do porownywania powstania w Warszawei z powstaniami w Napoli, Paryzu , Pradze, w Warszawie na drugim brzegu Wisly stal "Wrog", ktory juz Polske zdobyl, za pomoca swoich kommunistycznych pacholkow z Lublina, gdzie w Europie byla posobna sytuacja? Politycznie decyzja podjecia powstania byla sluszna( moze 2 miesiace za wczesnie, jak zwykle pogoda nie byla tez najlepsza dla kogos ,kto sie broni), ale jak zwykle, praktycznie, Polacy nie byli w stanie go z suksesem przeprowadzic, czasami mysle , ze gdyby krolem Polski w roku 1409-10, nie byl Litwin, to nawet wojna przeciwko Zakonowi skonczyla by sie wielka kleska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sjs Re: długo IP: 62.233.141.* 13.11.03, 07:42 > „zakładano że powstanie będzie trwało kilka dni? Tak czy nie?” > > O to właśnie chodzi. Skonstruowano nierealny plan, i w dodatku wprowadzono go w życie.> Przesłanki jakie leżały u podstaw decyzji wybuchu powstania: - Niemcy cofają sie w panice, rozbite oddziałydzień i noc ciągneły przez Warszawę, - niemieckie urzędy się ewakuują wniosek sami Niemcy sadzą że Rosjanie z rozpędu zajma Warszawę w tym czasie: - jest już zajety Garwolin, Otwock - tam już nie m atych "niezwyciężonych" Niemców, - zamach na Hitlera a więc III Rzesza trzęsie się w posadach, sąNiemcy którzy nie chcą już Hotlera, Alianci są już na kontynencie - kiedy Rzesza padnie? dopiero za 10 miesięcy? a kto z aliantów zakładał że to jeszcze tyle potrwa? ------------- > Zgadza się. Grupa najtęższych umysłów nie umiała niczego innego, jak odwołać > się do chybionej starej analogii, a w dodatku teraz są ludzie, którzy poczytuja im to za okoliczność łagodzącą.> a na czym jak nie na analogiach trzeba się opierać przy podejmowaniu decyzji? tamta sytuacja w listopadzie 1918 roku gdy Niemcy dobrze i skutecznie trzymali stabilna linię frontu dawała znacznie mniej szans na rozbrojenie Niemców ----------- > „warzawiacy widzieli zagładę Getta - Tak czy nie?” > > I mieli to głęboko w nosie. a na jakiej to podstawie piszesz? ----------------- > Jeśli Powstanie miało spowodować „naciski pozostałych koalicjantów” > , to sam > sobie odpowiedz czy miało sens. Jak nie potrafisz, poczekaj aż przetłumaczą na > polski „Rising ‘44” Daviesa i przeczytasz sobie, jak wyglądał> ciągle mylisz informacje które masz dzisiaj o przepraszam jeszcze nie wszystkie masz boczekasz na przetłumaczenie z tymi które były dostępne wtedy --------------- > coś jak straty własne ma dla Ciebie znaczenie przy ocenie operacji militarnych? > > Czy jest możliwa sytuacja, że straty te uznałbyś za zbyt wysokie? Jeśli tak, > jaka to sytuacja?”> cały czas sugerujesz, że dowództwo AK zakładało takie straty jakie dziś znamy a to jest po prostu groźna dzicinada Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 niech będzie, tylko o przesłankach 14.11.03, 09:09 A więc konsekwentnie odmawiasz rozmowy o skutkach, wolisz dyskutować wyimaginowaną wersję Powstania na melodię „no kto panie kochany mógł przypuszczać”. Przepraszam, nie bierz tego osobiście do siebie, ale generalnie wydaje mi się, że to jest logika nieudaczników i tych, którzy budują schrony przeciwko odpowiedzialności. Tą samą logiką posługuje się mój znajomy czterolatek, kiedy zdarzy mu się coś złamać, rozbić czy wylać: „ale ja niespecjalnie, ja nie chciałem, to samo tak...” Nie dość że interesują Cię tylko przesłanki a ignorujesz skutki, to w dodatku te przesłanki albo przeinaczasz, albo interpretujesz w sposób najwygodniejszy z możliwych: 1. Niemcy cofają się w panice: hm.. Widoczne rozprzężenie Niemców ustało w ostatnich dniach lipca 2. niemieckie urzędy się ewakuują: hm.. Ewakuowane urzędy zaczęły wracać w ostatnich dniach lipca 3. zajęcie Garwolina, Otwocka i podwarszawskich miejscowości: hm.. W chwili podejmowania decyzji o Powstaniu, 31 lipca wczesnym wieczorem, w żadnym miejscu Sowieci nie byli bliżej Mostu Kierbedzia niż 18 km (południowo-zachodnie rogatki Wołomina); do Garwolina jest 55 km, a Otwock zdobyto dopiero 31 lipca po południu, więc KG AK nie mogło o tym wiedzieć. 4. Niemcy antycypują zdobycie przez Rosjan Warszawy z marszu: hm... Po chwili paniki z 26-27 sierpnia sytuacja wraca do normy, przez miasto przetaczają się zmierzajace na wschód wojska pancerne, jest wreszcie słynne wezwanie do kopania rowów. Kto spodziewa się upadku miasta nie wysyła za rzekę swoich najlepszych korpusów i nie organizuje kopania zapór. 5. zamach w Wilczym Szańcu zwiastuje koniec: hm... 10 dni po zamachu było więcej niż jasne, że próba obalenia Hitlera się nie powiodła, że reżim z pianą na pysku chwycił przeciwników za gardło i ani mu się śni „trząść w posadach”. Oczywiście, można było sądzić że nie wszyscy kochali pana Kanclerza i jego ekipę, ale do zmiany władzy droga stąd jeszcze daleka. 6. walki Aliantów na kontynencie wieszczą szybki krach Rzeszy: hm... Od prawie 2 miesięcy Alianci dreptali w miejscu, widmo fiaska pod Anzio zawisło nad Normandią, i dopiero po 27 lipca Amerykanie dokonali kluczowego przełamania pod St. Lo. Oszałamiajacy pochód przez Francję i Belgię, kiedy pojedyncze dywizje przemierzały do 100 km dziennie, nawet się jeszcze nie zaczał. Krachu Rzeszy w ciągu miesiąca można było oczekiwać 31 sierpnia, ale nie 31 lipca. 7. na czym się opierać jak nie na analogiach z jesieni 1918? Na ocenie stanu faktycznego, a nie stanu sprzed ćwierć wieku. Każdy starszy warszawiak mógł docenić różnicę między okupacją niemiecką z I i z II wojny, nie mówiąc o różnicy między podłożeniem jednej bomby a rewolucją w Berlinie i obaleniem cesarstwa. Poza tym z analogiami historycznymi jest tak, że każdy szuka tej, która mu pasuje. Równie dobrze można było przywołać analogię z sierpnia 1920: Sowieckie czołówki stały wtedy też 20 km od Mostu Kierbedzia. Podsumowując: owszem, jak to z przesłankami bywa, niektóre można było interpretować na swoją korzyść. Założenie że przy planowaniu wątpliwości należy rozstrzygać na swoją korzyść i wszystko się ułoży, nazywa się chciejstwo. Mogą to robić dzieci idące na wagary, nie zawodowcy kierujący państwem. Tym bardziej, że było również szereg innych przesłanek: 1. Wielka radziecka ofensywa znad górnego Dniepru wygasała; trzeba sporo wiary w niezwyciężoną Armię Radziecką żeby spodziewać się, że jednym skokiem dojdzie od Dniepru do Warty. 2. historia WWII znała wiele przypadków (nawet gdy Wehrmacht walczył już na klęczkach), kiedy front nie ruszył się z miejsca przez ponad pół roku, nie mówiąc już o 3-4 miesiącach. Miejscowość Ullo (20 km od Budapesztu) Sowieci zajęli 3 listopada 1944, Budapeszt opanowali dopiero 18 lutego, ponad 3 miesiące później. Że to było potem? U bram przedwojennej Rumunii nad Prutem Sowieci stanęli w marcu 1944; kiedy wybuchało Powstanie, 4 miesiące potem, ciągle jeszcze nie sforsowali Prutu. 3. ci mniej bojowi niż Okulicki ostrzegali, że należy poczekać aż Sowieci położą ogień artyleryjski na miasto, bo dopiero to oznaczać będzie 1. ich bliskość; 2. ich zamiar zdobycia Warszawy. Ale duch bojowy Okulickiego i Chruściela przeważył. 4. KG AK wiedziała, co stało się w z Krzyżanowskim w Wilnie i oboma okręgami w Miednikach, z Kotowiczem i 27 WDP pod Skrobowem oraz z Filipkowskim we Lwowie. Ktokolwiek nie zdał odbiornika i miał wystarczająco dużo samozaparcia by słuchać radia Moskwa mógł się dowiedzieć, co Kreml myśli o AK i rządzie londyńskim; to zdecydowanie nie wróżyło dobrze i można się było raczej spodziewać wszystkiego niż zakładać współpracę 5. KG AK wiedziało, że pomoc militarna Zachodu może być tylko żadna. 6. KG AK nie wiedziało, ale rząd nie chciał wiedzieć, że polityczny smród w Londynie unosi się już nad całym Kensington. Od jesieni 1943 wszelkie rozmowy z Anglikami (za wyjątkiem Gubbinsa i SOE) odbywały się w coraz bardziej chłodnej atmosferze (z Edenem wręcz w lodowatej), i można było podejrzewać najgorsze. Czy suma powyższych przesłanek jednoznacznie rokowała dla Powstania korzystnie? Nie. Czy suma powyższych przesłanek jednoznacznie rokowała dla Powstania niekorzystnie? Również nie. Ale na pewno nie można powiedzieć, że w sposób mniej czy bardziej wyraźny uprawomacniały one podjętą 31 lipca decyzję. Generalnie wydaje mi się, że w ówczesnej sytuacji KG AK nie miała możliwości ani zebrania, ani tym bardziej prawidłowej analizy danych potrzebnych do podjęcia decyzji. Zjawisko to ilustruje śmieszny rajd Chruściela na Pragę, kiedy los milionowego miasta zależał od wycieczki jednego człowieka na Grochów i tego, co mu tam powiedzieli przypadkowi przechodnie. W takiej sytuacji podjęcie decyzji o wybuchu było niczym innym, jak hazardem. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 i jeszcze osobno o Żydach 14.11.03, 09:10 „Warszawiacy widzieli zagładę Getta – tak czy nie?” i mieli to głęboko w nosie. „Na jakiej podstawie to piszesz?” Na podstawie najszerszej dyskusji, jaka kiedykolwiek przetoczyła się przez prasę polską na ten temat, a która wywołana została artykułem Błońskiego z 11 stycznia 1987 w „Tygodniku Powszechnym” pt. „Biedni Polacy patrzą na Getto”. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 i jeszcze osobno o domniemanej rzezi 14.11.03, 09:11 często powraca tu teza, że jednym z prawomocnych motywów Powstania było zapobieżenie rzezi, która niechybnie czekałaby miasto. Starałem się zbić te argumenty mówiąc, że 1. porównanie do losów Getta jest całkowicie nieuprawnione; 2. w przededniu zajęcia miasta przez Sowietów Niemcy nie mogliby zorganizować niczego na większą skalę; 3. los wielu innych dużych i wielkich miast nie dowodzi, że regułą było wyrzynanie ludności cywilnej w Rejonach Umocnionych; 4. na równie arbitralnych zasadach możnaby przyjąć, że zamiast wycinać Polaków w pień, Niemcy postanowią zrobić z nich swoich towarzyszy broni. Tymczasem przypomniałem sobie, że nie była to wcale taka totalna fikcja. Otóż w połowie lipca Frank wysmażył do RSHA elaborat, w którym rekomendował zmniejszenie represyjności polityki niemieckiej wobec Polaków, a nawet „wyjście im naprzeciw”. Himmler, który w początkach Powstania domagał się zniszczenia miasta i narodu, po zakończeniu walk chciał osobiście rozmawiać z Komorowskim o przyszłej współpracy przeciw Sowietom, a Goebbels zaczął przebąkiwać coś o „rycerskich Polakach”. W połowie sierpnia Frank i Bach Zelewski korespondowali na temat ni mniej ni więcej, tylko likwidacji GG oraz negocjowania przyszłego status ziem polskich z AK! Oczywiście zważywszy pryncypialną politykę Ponurego Adolfa były to gruszki na wierzbie, niemniej to Bach i Frank realizowali niemiecką politykę na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Coraz ciekawiej... IP: *.fastres.net 14.11.03, 22:01 Otóż w połowie lipca Frank wysmażył do RSHA elaborat, w którym rekomendował zmniejszenie represyjności polityki niemieckiej wobec Polaków, a nawet „wyjście im naprzeciw”. Himmler, który w początkach Powstania domagał się zniszczenia miasta i narodu, po zakończeniu walk chciał osobiście rozmawiać z Komorowskim o przyszłej współpracy przeciw Sowietom, a Goebbels zaczął przebąkiwać coś o „rycerskich Polakach”. W połowie sierpnia Frank i Bach Zelewski korespondowali na temat ni mniej ni więcej, tylko likwidacji GG oraz negocjowania przyszłego status ziem polskich z AK! Oczywiście zważywszy pryncypialną politykę Ponurego Adolfa były to gruszki na wierzbie, niemniej to Bach i Frank realizowali niemiecką politykę na miejscu. Zostawiam ta sprawe dla Polakow ,bo tu za niedlugo ,ktos zacznie sie wspinac po lustrach. Bo to mi zaczyna przypominac dyskusje o GollarenVolk. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 nur fur Polacken 15.11.03, 14:05 "Zostawiam ta sprawe dla Polakow" no, to zamordowałeś wątek. Na tym forum tylko dwie osoby spełniają ww. kryteria. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawe Wyciągnijmy wnioski z rozumowania windows IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 23:03 Rozumowanie windows 3.1 sprowadza sie do tego, ze nie należało wywoływać powstania, ponieważ jego skutki materialne były katastrofalne. I jest to w zasadzie jedyne kryterium, jakie on tu do oceny decyzji w godz. W stosuje. A zatem konsekwentnie- należało tedy przyjąć warunki Hitlera , nie bic się, albowiem chyba nikt nie zaprzeczy, że skutki 2 WŚ były o wiele jeszcze bardziej katastrofalne dla Polski. A właściwie to dlaczego sobie żałować; Insurekcja Kościuszkowska, wszystkie powstania itp prace niepodległościowe też nic korzystnego pod względem materialnym i politycznym w bezpośrednim zakresie nie przyniosły, więc chyba należało siedzieć cicho, bylibyśmy do tej pory obywatelami wielkich mocarstw i wiele zniszczeń i krwi byłoby nam oszczędzone. Tylko, że nie byłoby najprawdopodobniej nas. P Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 "składnia pozbawiona koniunktiwu" 17.11.03, 09:55 1. Rzeczywiście, muszę się przyznać ze wstydem, że patrzę przede na skutki podejmowanych działań, nie na to co autor miał na myśli. Jeśli jesteś jeszcze w szkole to choćbyś przed klasówką siedział w domu 4 wieczory pod rząd nad książkami, ale w ciągu krytycznych 45 minut nie rozwiązał zadań, dostajesz pałę i masz problem. Jeśli zarabiasz gdzieś pieniądze to choćbyś siedział w robocie do rana, ale z powodu wzrostu ceny komponentów i lenistwa działów kooperujących tak budżet jak deadline zostały przekroczone, to Ty jako Project Manager odpowiadasz przed Komitetem Sterującym i to Ty masz problem. A Ty chcesz, żeby taki klasówkowicz dostał pochwałę, a taki Project Manager podwyżkę. 2. Choć patrzę głównie na skutki, w pewnym zakresie oceniam również przesłanki. Omówiłem je zgrubnie w jednym z postów powyżej. Zważywszy skale ich niejednoznaczności oraz skalę podjętego ryzyka, Powstanie było hazardem. Niektóre z wydarzeń wcześniejszych, które byłeś łaskaw przywołać, nie zasługują na to zaszczytne miano, inne owszem, a jeszcze inne nie były już nawet hazardem, lecz zdobywaniem słońca z motyką w najczystszej postaci. To tylko tacy pryncypialni ludzie Idei jak Ty są w stanie spojrzeć syntetycznie i ocenić, że od czasu decyzji „nigdy z królami nie będziem w aliansach” zawsze należało się bić (albo nie bić). Cała reszta, w niezgodzie z pryncypiami, skromnie patrzy sztuka po sztuce. 3. Jeżeli jednak stosować Twoją pryncypialną logikę, pozwól że ja zastosuję tą samą konsekwencję: Twoje rozumowanie sprowadza się do tego, że walczyć należy zawsze i wszędzie niezależnie od skutków. W grudniu 1981 należało rozpocząć wysadzanie mostów i zamachy bombowe na Komitety; w styczniu 1945 Okulicki zamiast rozwiązywać AK, powinien wydać rozkaz okrążania i niszczenia jednostek Armii Czerwonej; we wrześniu 1939 Kutrzeba zamiast poddawać Warszawę, powinien okopać się w Belwederze i palnąć sobie w łeb nie wcześniej, niż Niemcy pojawią się przed wejściem głównym do Łazienek. 4. „Nie było nas”.... no, muszę Cię uspokoić. W starych, dobrych reakcyjnych czasach polowanie na narody było bardzo w modzie, ale żadnej grubszej zwierzyny nie udało się ustrzelić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Tym razem przesadzasz..... IP: *.fastres.net 18.11.03, 09:19 Albo tak rzeczywiscie myslisz.... Jeżeli jednak stosować Twoją pryncypialną logikę, pozwól że ja zastosuję tą samą konsekwencję: Twoje rozumowanie sprowadza się do tego, że walczyć należy zawsze i wszędzie niezależnie od skutków. W grudniu 1981 należało rozpocząć wysadzanie mostów i zamachy bombowe na Komitety; w styczniu 1945 Okulicki zamiast rozwiązywać AK, powinien wydać rozkaz okrążania i niszczenia jednostek Armii Czerwonej; we wrześniu 1939 Kutrzeba zamiast poddawać Warszawę, powinien okopać się w Belwederze i palnąć sobie w łeb nie wcześniej, niż Niemcy pojawią się przed wejściem głównym do Łazienek. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 oczywiście że przesadzam 19.11.03, 09:52 a nawet więcej, popadam w groteskę. Ale jeśli moi Szanowni Korespondenci mają do tego prawo (jeśli nie Powstanie Warszawskie, to insurekcja, napoleoniada, listopadowe, wiosnoludowe, styczniowe itd itp) to ja chyba też. Zgrubna logika prowadzi do absurdu w obie strony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawe Re: oczywiście że przesadzam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 21:33 windows 3.1 istotnie popada w groteskę. Kpi, ale o drogę nie pyta. Bajdurzy o różnych komitetach, gen . Kutrzebie itp. ale nie zauważa, lub tylko udaje, że wykpiona została jego metoda rozumowania;- uznanie za jedyne i ostateczne kryterium oceniania celowości podjęcia decyzji militarno-politycznej wyłącznie poprzez jej skutki materialne, które nieznane były przecież w momencie jej podejmowania. Takiego groteskowo materialistycznego podejścia do humanistycznej w koncu nauki, jaką jest historia, to nawet na , ukochanych zapewne przez windows 3.1, kursach wieczorowych marksizmu-leninizmu nie było. P Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 ach ta materia 19.11.03, 21:55 1. "windows 3.1 istotnie popada w groteskę." Zgoda. 2. "Kpi, ale o drogę nie pyta." Zgoda. 3. "Bajdurzy o różnych komitetach, gen . Kutrzebie itp." U mnie w wojsku, przed wejściem, stał przez całą służbę wielki napis: „równaj do najlepszych”. Staram się. 4. "ale nie zauważa, lub tylko udaje, że wykpiona została jego metoda rozumowania" Jak na razie to wykpiłeś tylko siebie, właśnie od rozumowania. 5. "uznanie za jedyne i ostateczne kryterium oceniania celowości podjęcia decyzji militarno-politycznej wyłącznie poprzez jej skutki materialne, które nieznane były przecież w momencie jej podejmowania." No właśnie o to chodzi, że ludzi którzy podejmowali decyzję nie byli w stanie właściwie przewidzieć skutków swoich działań. A co do skutków materialnych: śmierć 200.000 ludzi to nie jest skutek materialny. Zniszczenie bezcennych dóbr kulturyt narodowej to nie jest skutek materialny. Wybicie narodowi zębów przed czekającym go czterdziestoletniopięcioletnim bliskim spotkaniem trzeciego stopnia to nie jest skutek materialny. 6. „Takiego groteskowo materialistycznego podejścia do humanistycznej w koncu nauki, jaką jest historia, to nawet na , ukochanych zapewne przez windows 3.1, kursach wieczorowych marksizmu-leninizmu nie było.” No, to mamy już czwartego Polaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sjs Re: ach ta materia IP: 62.233.141.* 19.11.03, 23:20 głupka udajesz? >Wybicie narodowi zębów przed czekającym go czterdziestoletniopięcioletnim bliskim spotkaniem trzeciego stopnia to nie jest skutek materialny.> Czy była jakakolwiek inna szansa niż Powstanie aby spróbować wstrząsnąć Wielkimi Tego Świata? Przeżywalność powstańców w niewoli niemieckiej była bez porównania wyższa niż tych których zagarneła ACZ. Podałem link do strony gdzie na przykładzie jednej tylko okolicy można zobaczyć jak upuszczali Rosjanie krwi w każdej zajętej miejscowości - ilu z tych wywiezionych było w AK? tylko cześć a umierali w 45, 46 w Borowiczach, w obozie - przeżyli wrzesień 39 roku, przeżyli okupację, przeżyli "wyzwolenie" ale tak nie całkiem jak widać na tej liście. Nawet jeśli jedyną zmianą byłoodstąpienie Stalina od utworzenia Republiki to też było warto. Niemcy ponieśli nieporównywalnie wieksze straty materialne i co? Nie tylko podnieśłi się ale prześcigneli nawet Sowiety Dla nas tragedią było nie to jak zniszczona była Warszawa po powstaniu ale to że zostaliśmy podarowni do sowieckiej strefy. Norymberga w 45 to było jedno może gruzów z jednym ocalałym budynkiem a dziś nie ma tam najmniejszych śladów wojny, zniszczeń - dwie linie metra, zadowoleni ludzie, centrum targowe jakiego długo w Warszawie nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 wywołać Powstanie żeby iść do niewoli 20.11.03, 09:37 1. głupka udajesz? A jak myślisz? 2. „Czy była jakakolwiek inna szansa niż Powstanie aby spróbować wstrząsnąć Wielkimi Tego Świata?” Wielcy tego świata mieli nas głęboko, ale to głeboko w nosie. Jak sądzisz, czy bardzo się wstrząsnęli losami Powstania? Churchill na pewno nie mógł spać po nocach, Roosevelt umarł ze zgryzoty, a Król Jerzy zalewał pałkę whisky? 3. „Przeżywalność powstańców w niewoli niemieckiej była bez porównania wyższa niż tych których zagarneła ACZ. Podałem link do strony gdzie na przykładzie jednej tylko okolicy można zobaczyć jak upuszczali Rosjanie krwi w każdej zajętej miejscowości - ilu z tych wywiezionych było w AK? tylko cześć a umierali w 45, 46 w Borowiczach, w obozie - przeżyli wrzesień 39 roku, przeżyli okupację, przeżyli "wyzwolenie" ale tak nie całkiem jak widać na tej liście.” To jest logika! Tego jeszcze nie grali, i z tym argumentem – przyznaję, absolutnie sensacyjnym – jeszcze nigdy się nie spotkałem: Powstanie trzeba było wywołać po to, żeby pójśc do niemieckiej niewoli! 4. „Nawet jeśli jedyną zmianą byłoodstąpienie Stalina od utworzenia Republiki to też było warto.” Żródła, źródła! Na jakiej podstawie twierdzisz, że Powstanie odwiodło Stalina od zamiaru wcielenia nas do bratniej rodziny narodów? Rozumiem że w przypadku Czechów było to powstanie w Pradze, Słowaków SNP, Węgrów obrona Budapesztu, Rumunów atak na Budapeszt, Bułgarów wino, a Jugosławii Tito? 5. „Niemcy ponieśli nieporównywalnie wieksze straty materialne i co? Nie tylko podnieśłi się ale prześcigneli nawet Sowiety. Dla nas tragedią było nie to jak zniszczona była Warszawa po powstaniu ale to że zostaliśmy podarowni do sowieckiej strefy. Norymberga w 45 to było jedno może gruzów z jednym ocalałym budynkiem a dziś nie ma tam najmniejszych śladów wojny, zniszczeń - dwie linie metra, zadowoleni ludzie, centrum targowe jakiego długo w Warszawie nie będzie.” Kolejny fantastyczny argument. Powstanie należało wywołać po to, aby zniszczyć Warszawę i potem móc na gruzach wybudować dwie linie metra oraz centrum targowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: wywołać Powstanie żeby iść do niewoli IP: *.fastres.net 20.11.03, 12:17 Moze nam podasz ilu alianci( bez sovietow) mieli strat w probach przyniesienia pomocy materialnej dla Warszawy i ile tych strat mozna podziekowac Stalinowi za jego odmowe mozliwosci zaopatrzenia sie w paliwo po stronie sovieckiej. Dzies wyczytalem ze polowa samolotow nie wracala... Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 może nam podasz 20.11.03, 12:40 "może nam podasz..." Widzę że zyskawszy powszechne zaufanie powoli staję się tu instytucją i jak ktoś czegoś nie wie, to prosi mnie o dane. Pas, nie jestem encyklopedią. Poza tym te informacje chyba nietrudno znaleźć. Pytanie tylko po co i co ma piernik do wiatraka. Jeśli chcesz pokazać jacy Sowieci byli niedobrzy, to szkoda Twojego czasu, wyważasz otwarte drzwi. Że Ziutek Słoneczko życzył Powstaniu jak najgorzej, pisałem chyba w 140 postach na 5 różnych wątkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSD Pozdrowienia dla Windowsa i Jego przeciwników IP: 212.33.88.* 20.11.03, 13:28 Jestem pełen podziwu dla Twojego zapału. Ja już się poddałem. Niestety, trzeba jeszcze poczekać z kilkaset lat na chłodną ocenę Powstania Warszawskiego (ze Styczniowym chyba wciąż wiążą się emocje). A dla przeciwników Windowsa: 1) ktoś wie, że sąsiad jest sadystą, nekrofilem i pedofilem, a reszta mieszkańców bloku się go boi/potrzebuje; 2) nasz ktoś mimo to oddaje sąsiadowi swoje dziecko na wychowanie; 3) sąsiad robi z dzieckiem to, czego można było się spodziewać po punkcie 1, inni udają że nic nie widzieli; 4) czy napisanie kilku gorzkich słów o rodzicu równa się uniewinnieniu zboczeńca lub sąsiadów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Tu nie chodzi czy Sovieci byli nie byli..... IP: *.fastres.net 22.11.03, 19:21 Stalin od roku 1939 robil wlasna polityka i wolna Polska mu w tym przeszkadzala, Anglo-Amerykanom wolna Polska nie przeszkadzala, i moze powodem wybuchu powstania bylo to ,ze AK sobie z tego doskonale zdawala sprawe. Jesli nie chcesz jesv tej zupy to wyskocz z okna. Dowodzctwu Polski podziemnej ta zupa nie bardzo odpowiadala i sprobowali wyskoczyc z okna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: ach ta materia IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 20.11.03, 13:16 Nie jest to pierwsza ani ostatnia dyskusja na temat Powstania. Kilka rownie goracych bylo juz na tych stronach. Jednym z problemow wszystkich tych dywagacji jest fakt, ze my dzisiaj wiemy wiecej i na dodatek znamy dlugoterminowe konsekwencje roznych wydarzen historycznych. Przyjmujac rozne kryteria wyjsciowe mozemy dojsc do wniosku, ze Powstanie bylo koniecznoscia lub kardynalnym bledem. To nie zmienia chyba faktu, iz z Powstaniem czy bez ogolny kierunek w ktorym "wedrowala" Europa po zakonczeniu wojny nie uleglby zmianie. Czesci skomplikowanej "ukladanki" politycznej tamtych czasow byly wlasciwie na miejscu. Czesciowo jednak ten fakt nie byl znany ( lub nie chcial byc znany (?)) czynnnikom w Polsce a wladze w Londynie zyly juz poboznymi zyczeniami. Tak wiec chyba kazdy z nas ma odrobine racji. W tym jest cale piekno tej dyskusji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 dwie anegdoty, czyli Miłosz vs Gombrowicz 20.11.03, 17:49 "chyba kazdy z nas ma odrobine racji" Moje dwie ulubione anegdoty na ten temat: 1. [wolny cytat z Miłosza cytującego starego rebe]: "nu, ja rozumiem, ktuś może mieć 40% racji. Nu, ja rozumiem i to, ktuś może mieć nawet 50% racji. Nu, bywa i tak, że ktuś może mieć i 60% racji! Ale jak ktuś mówi, że ma 100% racji, to ja wiem że un jest największy bandyta, rabuśnik i złodziej!". 2. [wolny cytat z Gombrowicza]: "jak ja lubię metodę złotego środka. Oto jest ktoś kto mówi, że 2x2=4. Ale oto inny, który mówi że 2x2=5. Na szczęście znajduje się ktoś, kto zna metodę złotego środka, i zgadzamy się że 2x2=4.5!" Jak myślicie, która anegdota bardziej mi pasuje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: nur fuer die Polen ( Polaken) IP: *.fastres.net 16.11.03, 20:33 Ty jestes jednym, kto jest tym drugim... bo wedlug Wprost:"Polaken idioten" Polacy to kompletni kretyni i analfabeci - tak wynika z raportu, który został opublikowany w grudniowym "WPROST". ... Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 święta racja 16.11.03, 22:05 kto jak kto ale towarzysz Król wie coś o odmóżdżaniu Polaków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: święta racja IP: *.dip.t-dialin.net 17.11.03, 21:08 Czytam Twoje wątki z przyjemnością i współczuciem. Przyjemność wywołana jest poziomem wiedzy i stosowaniem kartezjańskiej logiki przez autora. Bravissimo! Współczucie budzi poziom świadomość braku symetrii. Nie wiem, dlaczego próbujesz dyskusji typami kompletnie niereformowalnymi. Brak kompatybilności. Ty argumentujesz, otrzymujesz w zamian przemówiemia. Mimo wszystko dziękuję za odświeżającą kodyfikację stanu wiedzy. Co jakiś czas należy się taki "refresh". Odpowiedz Link Zgłoś
psie.pole Davisa można kupić już w Polsce 19.11.03, 11:49 Ostatnią książkę Davisa widziałem przedwczoraj w księgarni angielskiej na Nowym Świecie w Warszawie (to ostatnia księgarnia po lewej idąc w kierunku Świętokrzyskiej od Chmielnej). Oczywiście wersja angielska Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 i trzeciego 19.11.03, 12:54 no, mówiąc o dwu niedoszacowałem. Sądząc po powyższym i zwłaszcza jeszcze poprzednim Twoim poście (z 16.11), spokojnie kwalifikujesz się jako ten trzeci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: i trzeciego IP: *.fastres.net 19.11.03, 20:56 Tu nie chodzi, aby sie klocic, czy Stalin to, a Anglo-Amerykani to, to byla ostatnia szansa, aby uratowac Polska niepodleglosc, gdzie Polacy walczyli za swoja wolnosc, a ze to zle wyszlo, to moze inna sprawa, ale ten przyklad powstrzymal Sovietow i ich pacholkow od akcji normalizacyjnej w czerwcu roku 1956 w Poznanu, w roku 1980 w tak dalej.....co nie moge powiedziec o sytuacji w moim kraju... Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 stenogramy z posiedzeń Politbiura? 19.11.03, 21:05 "Tu nie chodzi, aby sie klocic" zgoda, cieszę się, że też do tego doszedłeś, zwłaszcza po sympatycznym poście z 16.11. "ale ten przyklad powstrzymal Sovietow i ich pacholkow od akcji normalizacyjnej w czerwcu roku 1956 w Poznanu, w roku 1980 w tak dalej" Poproszę o źródła na podstawie których tak twierdzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawe Czy należało sie przeciwstawić Hitlerowi w 39 r. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 21:40 Czytając dotychczasowe wypowiedzi windows 3.1 ciekaw jestem jego zdania, czy należało przeciwstawić się Hitlerowi w 39r., czy też raczej dążyć do sytuacji , jaką mieli Czesi. Materialnie niewątpliwie nie stracili, a nawet zyskali. Politycznie zyskali. A zatem?.. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 załóż nowy wątek 20.11.03, 09:27 cieszę się do nieprzytomności że jesteś czegokolwiej ciekaw z mojej strony, bo do tej pory miałem wrażenie, że Cię to wcale a wcale nie interesuje. Jestem też wzruszony, że chcesz trochę podciągnąć się w marksiźmie-leniniźmie, choćby i wieczorowym. Co do meritum: pisałem na ten temat niemal w każdym swoim poście, starając się omówić różnice/zbieżności między decyzją o wybuchu Powstania a decyzją o stawianiu oporu we Wrześniu. Jakoś chyba zaginęło wśród tych ponad 100 postów. W zasadzie wydawało mi się też, że powoli zaczynamy się zapętlać powtarzając od jakiegoś tygodnia to samo i co więcej, niebezpiecznie zwiększając odsetek inwektyw z normalnych 40-50% do ponad 70%, co zaczynało mnie już lekko nudzić. Ale być może faktycznie temat zasługuje na szersze potraktowanie. Zachęcam do założenia osobnego wątku, bo pewnie znowu sięgnie ponad 100 postów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Czy należało sie przeciwstawić Hitlerowi w 39 IP: *.fastres.net 20.11.03, 12:12 Co my na tym zyskalismy, czyba mocno przesadzasz, nas napadnieto ze wszystkich stron za zgoda wszystkich w Europie...imie pokoju... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: stenogramy z posiedzeń Politbiura? IP: *.fastres.net 20.11.03, 12:11 Czyzby fakty za tym nie mowily, a zrodla gdzie znajde , przeciez Jaruselski potrafil wszystkie dla niego nieprzychylne spalic a potem napisal swoje pamietniki. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 wymowa faktów 20.11.03, 12:34 jak widzisz choćby na przykładzie niniejszego wątku, tzw. wymowa faktów to nic nie znaczący frazes. Każdy twierdzi, że fakty powiedziały mu co innego. Zwłaszcza jeśli za "wymowę faktów" uznamy zestawienie dwu dowolnie wybranych wydarzeń z przeszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and akcja normalizacyjna IP: 192.9.200.* 20.11.03, 13:29 Miała miejsce w Poznaniu w czerwcu 1956r. "akcja normalizacyjna". Z użyciem czołgów. Więc o jakie powstrzymanie może tu chodzić? Przekształcenie Polski w republikę sowiecką nie odbyłoby się - bez względu na Powstanie, jego sukces itp. Nawet Stalin uważał to za niemożliwe w tamtym okresie. Kwestią dyskusyjną był jedynie zakres polskiej suwerenności, a właściwie podporządkowania sowietom. Wpływ zaś Powstania (i sowieckiej na nie reakcji) na to zagadnienie można różnie interpretować. Można jako przestrogę dla Stalina, a można jako jeden z etapów wasalizacji Polski. Problem zaiste wysoce spekulatywny. Inaczej można to określić jako wpływ Powstania Warszawskiego na przebieg wojny domowej w Polsce po 1944r. Kto na Powstaniu zyskał, kto stracił w kontekście nadchodzących zmagań? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSD Jeszcze jeden problem IP: 212.33.88.* 20.11.03, 13:43 Piszę to trochę na 'czuja', ale mam wrażenie, że dla 99% brytyjskiej klasy politycznej I połowy XX wieku wschodnia granica Polski powinna biec wzdłuż linii Curzona i kropka. W grę wchodzić mogły jeszcze wspomnienia lat 1918-1920, kiedy to Polska zaczęła sama 'wyrąbywać' dla siebie granice. Po prostu - zarówno dla laburzystów, jak i konserwatystów w latach 1944-45, plany Stalina przynajmniej w części były realizacją 'sprawiedliwści dziejowej' i naprawą błędów Wersalu. Mówią inaczej - wzięcie nas pod pantofel przez Moskwę mogło być NAPRAWDĘ postrzegane jako moralnie słuszne. Co więcej, mam wrażenie że obecnie pod pojęciem 'błędy Wersalu' wielu anglosasów rozumie samo powstanie Polski i osłabienie Niemiec... Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 Wielka Brytania o kresy 20.11.03, 17:36 Ja mam wrażenie, że 80% brytyjskiej klasy politycznej nie wiedziało i nie chciało wiedzieć o Polsce nic, generalnie sądząc, że Polska to jakaś prowincja Rosji a Polacy to chyba taki rodzaj Rosjan. Widzę to tak: na pierwszym planie jest Wielka Brytania. Na drugim, całkiem dobrze widoczne, Kanada, Australia, Singapur, Malaje, Birma, Rodezja, Palestyna. Na trzecim, nieco już zamglone, Francja, Irlandia, Holandia, Niemcy, USA. Na czwartym ledwo widoczne ZSRR, Włochy, Hiszpania, Turcja. Na piątym cała reszta, właściwie niedostrzegalna. Polska istniała tylko przez pryzmat interesów brytyjskich. Kiedyś natrafiłem w Public Record Office, w polskim file na pismo od... no, nie zgadniecie... Scottish Office. Czegoż to chciało Scottish Office? Otóż kiedyś, przed Wielką Wojną, szkoccy rybacy eksportowali sporo śledzia i innej rybki do Rosji, głównie do Rygi/Kłajpedy i dalej w górę Dźwiny i Niemna. Otóż po wojnie, pisze Scottish Office, coś się schrzaniło i jakoś tego eksportu nie można wznowić, chyba z powodu jakiś nowych państw, nowych granic czy czegoś w tym rodzaju. No i w imieniu tych organizacji rybackich/handlowych Scottish Office prosi Foreign Office żeby wreszcie zrobili porządek z tym bałaganem. I tak oto Scottish Office zostało uwikłane w konflikt polsko-litewski o Wilno. Jeśli chodzi o te 20% które potrafiło mniej więcej zlokalizować Polskę między Niemcami a Rosją, to sądzę że zdania opinii publicznej były podzielone. Były gazety, jak Guardian, które za swój ulubiony sport uznały tarmoszenie Polaków za uszy i udzielanie im lekcji z zakresu traktowania mniejszości narodowych. Były inne, jak Times, znacznie bardziej wstrzemięźliwe. Byli polonofile i polonofoby. Polonofobia była nakręcana przez dwa ośrodki: 1. środowiska żydowskie, głównie Board of Deputies, czyli najpotężniejszą żydowską grupę nacisku w UK 2. środowiska lewicowe, na ogół syndykalne, głownie TUC. Część kongresów TUC kończyła się wezwaniami do rządu, aby ukrócić brewerie polskich panów wobec białoruskiego i ukraińskiego ludu pracującego. Inne ośrodki (np. biała rosyjska emigracja, Ukraińcy, Litwini etc) były już bez specjalnego znaczenia. Były też środowiska silnie propolskie, głównie intelektualne i artystyczne, którym Polska romantycznie się kojarzyła. Było kilka postaci które niemal się całkiem spolszczyły, jak generał Carton de Wiart czy długoletni brytyjski konsul w Warszawie, Frank Savery. Oficjalna administracja brytyjska (czyli Foreign Office) aczkolwiek oczywiście całkowicie lojalna wobec II RP i jej suwerenności, była z roku na rok coraz bardziej zniechęcona nieustannymi skargami na polską politykę mniejszościową w Lidze Narodów. Delegaci brytyjscy do Komitetu Mniejszościowego de Azcarate na ogół zajmowali bardzo krytyczną wobec Polski postawę (zresztą zważywszy prezentowane tam na Polskę skargi, trudno się dziwić). Bodaj raz czy dwa sprawa ta podnoszone była w czasie interpelacji w Izbie Gmin. Generalnie zgadzam się z tezą, że lata międzywojenne nie utrwaliły bynajmniej w Wielkiej Brytanii przekonania o słuszności granicy ryskiej i poniekąd przygotowały grunt dla późniejszych wydarzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Windows lubie takich dyskutantów IP: *.ibch.poznan.pl 20.11.03, 18:19 Jest rzadkim w Polsce przykladem realisty, a nie anachronicznego "romantyka" wychowanego na pojebuszce Mickiewiczu i innym Sienkiewiczu. Nasi rodacy winni sobie przyswoic odnosnie Polski pewną angielską maksymę" "Anglia nie ma stałych przyjaciół, ani stałych wrogów- niezmienne są jedynie angielskie interesy". Nie wiem czy słyszałes, ze po udzieleniu Polsce gwarancji przez Anglię i Francję w 39 r, oba kraje ustaliły pomiędzy sobą realną skalę zobowiązań wobec Polski. Nie muszę chyba dodawać, ze nie powiadomiły o tym władz polskich, które nadal prowadziły swoją politykę względem Niemiec w oparciu o ustalenia, których w istocie nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 a ja myślałem, że mamy ze sobą na pieńku 21.11.03, 00:40 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=6627827&a=6658169 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz My się sprzeczamy... IP: *.ibch.poznan.pl 21.11.03, 09:37 ale staramy się przedstawiać argumenty. Co do wątku jaki przedstawiłes, to ja oczywiscie mam rację. W Polsce uważa się że cenzura istnieje jedynie jako ciało zinstytucjazlizowane. A to jest oczywista nieprawda. Na Zachodzie działa skutecznie autocenzura, cenzurują też naczelini redaktorzy i własciciele. Poza tym działa panstwowa propaganda. Wiem co mówię, mój krewny który w czasie wojny skakał w Arnhem zwykl mi powtarzać - the british propaganda is the best...Sądze, że Brytanię znał dobrze, w końcu mieszkał tam aż do smierci. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 niech dla rebe będę rabuśnikiem 21.11.03, 10:31 znowu, nie mogę się bardziej nie zgodzić. Jeśli tego co pisałem o Powstaniu jestem pewien tak na 50-60%, tak tego o cenzurze na 95%. I nie potrafię napisać nic bardziej przekonującego niż post do którego podesłałem link powyżej. Każde z tych pytań ma oczywistą odpowiedź i każde z nich rozjeżdża teorię o równorzędności cenzur co najmniej tak, jak niezwyciężona Armia Czerwona rozjechała gada w jego legowisku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz A bądź... IP: *.ibch.poznan.pl 21.11.03, 10:47 Staram Ci się mozliwie prosto przedstawić, że autocenzura jest tak samo skuteczna jak cenzura "państwowa". Chodzi mi o efekt koncowy. Nic więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Co do efektow koncowych.... IP: *.fastres.net 05.12.03, 16:57 Powstanie bylo z roznych powodow wojskowa kleska ale duzym( moze nawet) ogromnym zwycienstwie moralnym.( mozna moze je porownac do Termopili w Grecji) Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 to jest różnie 06.12.03, 00:32 prawdę mówiąc wolę, jak nasi przegrywając moralnie zwyciężają militarnie niż na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: to jest różnie IP: *.fastres.net 06.12.03, 08:40 Moze jest lepiej, ale bitwa wygrana ( Samosiera) moralmenie jest przegrana ( bo przeciwko powstancw Hiszpanskim).. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and kac??? IP: *.nsa.gov.pl / *.nsa.gov.pl 08.12.03, 14:15 Gość portalu: jarek napisał: > Moze jest lepiej, ale bitwa wygrana ( Samosiera) moralmenie jest przegrana ( bo > przeciwko powstancw Hiszpanskim).. Ciekawe, czy wielu polskich kawalerzystów odczuwało moralnego kaca na myśl o szarży lekkokonnych otwierającej Napoleonowi drogę na Paryż? I nie chodzi mi o uczestników Somosierry, ale oficerów kawalerii II Rzeczypospolitej. Podejrzewam, że dominowało poczucie podziwu dla wykonania zadania z pozoru niewykonalnego. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: kac??? IP: *.fastres.net 08.12.03, 19:28 Albo tez nie zdawali sobie sprawy z tego co robia, to tak jak jechac szybko samochodem, nie bardzo sprawnym( i jeszcze podchmielonym). Co do Somosiery, to pozwolilem sobie tez przeczytac wersje Hiszpanska i oni mowia ,ze to nie Szarza otwarla droge Napoleonowi do Madrytu, ale piechota Francuska, ktora obeszla pozyzjoni Gen. San Juana od tylu , przechodzac przez wzgorza. Napoleon jak zwykle uwazajac powstancow Hiszpanskich za cos gorszego i nie mogac sie doczekac dzialan piechoty, wydal rozkaz swojej ochronie personalnej zaatakowac Hiszpanow od przodu, a potem po bitwie , aby zatrzec slady swojej rzezniczej decyzji, wklad tej szarzy wyolbrzymil. Niestety, ta szarza miala tez duzy wplyw, na szarzach Polskich we Wrzesniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSD Niewiele się zmieniło od czasów ucha Jenkinsa n/t IP: 212.33.88.* 21.11.03, 10:54 Odpowiedz Link Zgłoś