Dodaj do ulubionych

Blog forumowy - druga edycja

28.05.05, 15:50
Ponieważ tamtem przekroczył spodziewane rozmiary, rozpoczynamy drugą edycję.

Na początek letnia wersja Attraction Lancome.
O ile klasyk miał coś z nijakości, letnia wersja jest przyjemnym kobiecym
świeżuchem, ukwieconym. Przeciętnym, ale miłym dla nosa. Wygrał u mnie z CK
summer.
Obserwuj wątek
      • modern_witch Re: Blog forumowy - druga edycja 11.06.05, 21:57
        Po wizycie w Quality...
        Drugie podejście do Ambry Etro. Myślę, że w dniu zlotu za krótko ją miałam na
        skórze - psiknęłam się nią niemal na wylocie a dość szybko na miejscu zmyłam,
        nie dałam się jej rozwinąć i uspokoić na skórze. Teraz tez czułam tę kwaśną
        zwierzęcość, ale po dość długim czasie zaczęła się zmieniać w taką ambrę, jaką
        lubię - ciepła, lekko słodkawą i przy skórze. Fajnie, bo mnie to martwiło. No,
        dziś też chłodniej niz w dzień zlotu, wtedy to normalnie upał był;-P

        Gaiac jest przecudny. Z początku - nieco przydymiony, ciemny, no,
        taki "charakterny";-P. Pisałam już, trochę ziemisty i szorstki. Potem -
        wyraziste, pikantne drewno, fajnie szlachetnieje. Końcowy efekt jest blisko
        skóry, nieco przypudrowany, subtelny ale wytrawny zarazem. Le Feu nie wyprze
        się gwajaku - koncowy efekt na mojej skórze ma podobny bardzo.

        Te dwa zapachy miałam "najbliżej" na nadgarstku. Wyzej na ręce - Sandalo i na
        drugiej Musk - bez niespodzianek, piękne, blisko skóry. Creed Vetiver szybko ze
        mnie "uciekł", natomiast Aoud chyba za mało na skórze miałam - gdzieś tam się
        subtelnie fajna wibrująca nutka przewija, ale trudno ją uchwycić.

        Na papierku Mandagore AG. Chłodne, trochę bez wyrazu, mięta - tak i skórka
        jakiegoś cytrusa? Oj, nie tak sobie mandragorę wyobrażam. Czytałam o porównaniu
        z zeń-szeniem - to dla mnie raczej dwa bieguny, zupełnie inna symbolika...
        Mandragora to ten piekielny, "przeklęty" korzeń wiedźm i czarowników,
        wyrastający ponoc pod szubienicami skazańców, według różnych podań. Powinien
        zatem mieć więcej wrednego, ciemnego charakterku, odstręczać i fascynować. Tu
        nic takiego.

        Za to podoba mi się u Annick Eau de Fier. Ale tu więcej może Olesia napisze, bo
        próbkę dostała. Fajna, przydymiona śliwka i trochę znów czarnego kardamonu?

        No i teraz część humorystyczna. Do Blue City pojechałyśmy z siedmioletnim
        synkiem mojej przyjaciółki, aby sie bawił w dziecięcej "przechowalni". Do
        Quality wracałyśmy sie 3 razy. Moja przyjaciółka zachwycona Heliotrope Etro
        zastanawiała się skąd zna tę nutę, twierdziła że to coś rosnącego na łąkach.
        Gdy w końcu "zaskoczyła" wbiegłyśmy do Q po raz trzeci, aby tam mogła zawołac
        że juz wie i ze ta roślina nazywa się nostrzyk.
        Po wyjściu zorientowałysmy się, że cały czas miałyśmy na nogach wściekle
        niebieskie plastikowe ochraniacze na buty, które nam kazali założyć w
        dziecięcej przechowalni;-P
        Fajny obciach...
    • sorbet Kiedy atomizer się zepsuje :-) + 01.06.05, 13:38
      No i mi się trafiło. Palisander nie chciał się wydostać z butelki. Tj.
      mała "rurka" pod "przyciskiem" stała się nieporuszona. A płyn wylał się wokół
      niej i co gorsze, wokół szyi buteleczki. Nie wiem co mogło się stać. Czy coś
      wewnątrz pękło, przekręciło... Co mam zrobić?:-) Odkęcić i przelać do innej
      butelki? Poradźcie proszę:-)
      • modern_witch Re: Kiedy atomizer się zepsuje :-) + 01.06.05, 23:13
        hmmm... a da się odkręcić? Usiluję sobie przypomnieć butelkę;-), widziałam ją
        przecież... może inny atomizerek sie da dopasować... wyprany znaczy, coby nie
        zmieszały się zapachy:-)
        tak sie zastanawiam, najlepsze to by były atomizerki od takich mgiełek do
        twarzy, bo one prawie bezwonne są... tylko czy się średnica zgodzi? Akurat mi
        się kończy taki specyfik, moglabym Cię poratować, nie wiem tylko czy będzie
        pasował;-)

        a ja dzisiaj dzielnie pracowałam nad rankingiem. hehe. jak na razie to do
        kategorii 2 i 4 już mam aż za dużo kandydatów! jednak do kategorii 2 to chyba
        mi wskoczy nie Donna K, tylko albo ta nieszczęsna "Mała Miss";-P albo Kenzo
        jednak... nie wiem co gorsze... i na Orange Magnifica mnie mdli z lekka tez...
        Pójdę jeszcze ze dwa razy i zobaczę, na co najbardziej;-)
        Ale np na mojej przyjaciółce "Mała Miss" rozwinęła się nie tak źle, u niej
        wyszlo trochę szypru nawet, a ta truskawka nie była aż tak "przechodzona"...

        Wczoraj to nieszczesne Amouage siedziało mi na skórze i siedziało. Natręt taki.
        Nie moja bajka, niestety, przykro mi. Tak jak mówiliście, za dużo w tym
        takiego "przepychu na próżno" i w zapachu i w całej otoczce. Mam wrazenie, że
        paradoksalnie, mimo ceny, hehe, noszenie Amouage byłoby dla mnie (gdybym miała
        je kiedykolwiek mieć, hehe) takim "tanim efektem" - bez wysiłku i wyobraźni.
        Ale moze to tylko na mnie takie są, nie wiem... Rozczarowały mnie w kazdym
        razie. Spodziewałam się, nie wiem, że rzucą na kolana, to nie. Ale szacunku w
        kazdym razie.
        A Jicky miałam na sobie ciągle. Czułam jeszcze wieczorem. Tylko to taki bardzo
        subtelny gość na skórze, no.
            • eowyn moje lowy:) 02.06.05, 00:28
              Z okazji dnia dziecka wybralysmy sie z mama wieczorem do wstretnego molocha
              King Cross w celu naciagniecia mojej rodzicielki na jakis prezent i odwiedzenia
              tamtejszej sephory:) Czasu mialysmy malo, ale oto co obwachalam:

              - nowy Ultraviolet - na poczatku calkiem milo, ciekawie, a pozniej straszliwy
              bol glowy. Jest cos intrygujacego w tym zapachu, ale mnie o migrene niestety
              przyprawia.

              - na drugim nadgarstku Skin - kolejne juz podejscie, i za kazdym razem bardziej
              mi sie podoba. Poprosilam pania o zrobienie probki i bylam mile zaskoczona, bo
              nie bylo z tym najmniejszego problemu. Maja pelne pudelka fioleczek i
              przepsikaja czego sobie zazyczysz. Bylam w takim szoku, ze o nic wiecej juz nie
              poprosilam:)

              Teraz papierki - inaczej pewnie sie zachowaja te zapachy na skorze, ale wiem co
              nastepnym razem przetestuje juz na nadgarstku, a czego nie.

              - BC - CUDO. Padlysmy z mama na kolana przed tym zapachem i chyba ktoras z nas
              sie na to niebawem skusi. Ta kadzidlana niesamowita nuta, jakies lekarstwo -
              ale to mi tu bardzo pasuje, glebiej wychodzi miodowa nuta. Ciekawe jak bedzie
              pachnial na mojej skorze...

              - Champs Elysees - to jeden z zapomnianych przeze mnie zapachow i odnaleziony
              na nowo przez nos, blyskawiczne skojarzenie "ja to znalam!"... Bardzo
              przyjemny, kwiatowy, idealnie pasujacy na wiosne. W domu podstawilam bratu
              papierki pod nos i stwierdzil, ze CE pachnie migdalem. Niezly ma nos jak na
              siedemnastolatka:)

              - Gloria - z tym zapachem nie zawre jednak blizszej znajomosci, zbyt
              syntetyczne i spozywcze. Lukier, wisnie, az zapycha - zbyt duzo.

              Mama spryskala sobie nadgarstki Herba Fresca i Pampelune, bardzo jej sie na
              lato spodobaly, wiec moze jak sie zdecyduje, to bede mogla jej ktorys czasem
              podkrasc;)

              A kilka dni temu bylam w Douglasie w Starym Browarze i znalazlam bratnia
              perfumowa dusze - sprzedawce, ktory nawiazal ze mna przy kasie rozmowe i
              zaczelismy runde miedzy polkami i wymiane zachwytow i narzekan nad przeroznymi
              zapachami, calkiem niezle sie zna chlopak na rzeczy, bardzo bylo milo z nim
              pogadac. No i odkrylam meski zapach, ktory chyba kiedys nabede dla siebie -
              Vetiver Guerlain :)

              Aha, mam pytanie - czy na forum jest watek o godnych polecenia perfumeriach,
              czy moze nalezy sie dopisywac do watku o Quality?

              Pozdrawiam:)
          • modern_witch Re: Kiedy atomizer się zepsuje :-) + 02.06.05, 00:16
            no to nie wiem... o ile pamiętam, to jak cos jest przymocowane na amen, to
            cięzka sprawa... próbuj wyrywać, ale obawiam się, że prędzej butelka pójdzie w
            drobny mak niż atomizer sie da rozbroic, to taka zlośliwość rzeczy martwych:-(
            Coś podobnego kiedyś mialam, z taka własnie "ciężkozbrojną" butelką i nie
            wygrałam. Na szczęście to nic specjalnego ani ważnego nie było... Ale pewnie
            masz silniejsze ręce!
            No i raczej miej jakąś pustą butelkę w zapasie...
            pozdr.
        • kalia_t MDCH 02.06.05, 09:53
          modern_witch napisała:

          > Ale np na mojej przyjaciółce "Mała Miss" rozwinęła się nie tak źle, u niej
          > wyszlo trochę szypru nawet, a ta truskawka nie była aż tak "przechodzona"...

          Wiem co masz na myśli, podobne klimaty MDCH przyjęła na moim nadgarstku, tylko
          że szypr był bardzo wyraźny, a truskawki z likieru jakby lekko przygaszone:)
          • sorbet Jicky i LeMale 09.06.05, 01:54
            Włs przypomniało mi się że LeMale też ma wanilię i lawendę. Pamiętam, że
            zareklamowano jako "pierwszy zapach męski z mieszanką wanilii i lawendy".
            Kłamstwo:-P

            Przy Jicky to Le Male jest wręcz "wulgarny", (powtarzając się po LT:-)

    • modern_witch Re: Blog forumowy - druga edycja 11.06.05, 10:53
      A ja chyba się dziś znajdę w Quality;-)
      Tak mi wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, ze mnie do Blue City
      zaniesie...
      Przy okazji oblecę i inne pachnące miejsca, hehe. Fajnie mieć pierwszy od
      niepamiętnych czasów NAPRAWDĘ wolny weekend, kiedy nie trzeba nawet przez
      minutę o pracy pomysleć...
        • modern_witch Re: do Modern Witch 11.06.05, 11:01
          No... jakbym się ze smyczy urwała, tak się czuję, hehe
          To jest w Marionnaud, tak? Nie omieszkam, zwłaszcza jak ma tam być cynamon;-)
          Już pytałam, Fa, a może Ty wiesz - Fleur de shanghai da się gdzieś w Wawie
          upolować?
          • fa25 Re: do Modern Witch 11.06.05, 11:13
            Tak, Orlane jest w Marrionnaud.
            A co do tego Opium to teoretycznie powinno być wszędzie; przypominam sobie, że
            gdzieś widziałam na półkach - w Douglasie w Galerii Mokotów ? Albo w którejś z
            innych perfumerii Galerii ?
            Wąchałam z butelki koleżanki, która kupiła na wyjeżdzie zagranicznym.
            Udanego polowania !
            • modern_witch Re: do Fa 11.06.05, 22:04
              Wąchałam Orlane ale mam tylko na papierku. Niestety, nie moja bajka. Ale moze
              tylko na papierze tak gaśnie, nie wiem...
              Cynamonu nie czułam.
              Moja przyjaciółka stwierdziła, że zapach jest "fryzjerski". Dla mnie za słodki
              i ma jakąś drażniącą sztuczność. To chyba taki "zestaw" który by z mojej skóry
              szybko znikał albo się zmieniał na niekorzyść.
              Przykro mi...
            • olesiam Re: do Modern Witch 12.06.05, 21:31
              A co do tego Opium to teoretycznie powinno być wszędzie; przypominam sobie, że
              gdzieś widziałam na półkach - w Douglasie w Galerii Mokotów ? Albo w którejś z
              innych perfumerii Galerii ?
              Wąchałam z butelki koleżanki, która kupiła na wyjeżdzie zagranicznym.

              Fleur de Shanghai jest w Douglasie na Chmielnej, nigdzie indziej nie spotkałam.
              Pozdrawiam
              O.
        • olesiam Mini zlot w Blue City 12.06.05, 21:23
          Kaloo tak "straszyłaś",ze coś napisałaś, a gdzie jest obszerna i przyzwoita jak
          na Forum przystało relacja?:)
          Było sie w Quality, pozdrawiamy serdecznie wszystkie Panie, a Pana Sebastiana
          najbardziej, kobieta w jego "rękach" napewno kupi sobie męski zapach...
          Wiec krótki opis tego co było przetestowane
          Creed
          -Spring Flower, w tej okropniastej różowej butelce, zachwyciły Kaloo, pachnie
          to jak DKNY na owej Pani, owocowo-melonowo, jaśminowo-mlecznie
          -Millesime Imperial, spodoba sie wielbicielkom 24, Fabourg ED-słone oceaniczne
          powietrze, cytrusowo,( w piramidce jest tak rzadki Irys!)
          -Tabarome-zapach bardzo zmienny, długo-długo imbir i bergamota, potem szalenie
          szlachetny wetiwer, tabaka, herbata wąchana prosto z pudełka
          -Jasmin Imperatrice Eugenie-jaśminowo-waniliowy (bez szału)
          -Himalaya-piekny srebrny flakon, jest taki ciągle rzezki (był test na łapie),
          dużo grejpfruta i bergamoty, łagodnieje po 3 godz w sandałowiec i piżmo.W
          piramidce ma szarą ambre (to co EdM Hermesa, pewnie dlatego tak mi sie
          spodobał:)
          -Vetiver-subtelniejsza wersja Guerlain'a
          -Indiana-delikatne gardenie, moja ukochana tuberoza złagodzone piżmem
          -Irisia-obłęd-tuberoza, fiołki, mandarynki zakończone ambrą, szalenie trwałe
          -Orange Spice i Mandarine Pamplemousse-dużo cytrusowego ekstraktu, klimat AA
          Pampelune

          Micaleff
          -Aoud- spodoba sie wielbicielom Life Essence Fendi
          -Gaiac-już wiem jak pachnie drzewo gajakowe

          Annick Goutal
          -Eau du Fier, mój prywatny faworyt-połaczenie wędzonej herbaty, gorzkiej
          pomarańczy, okopconej kory brzozy, osmantusa daje efekt wędzonych śliwek.Bardzo
          trwały.Dzisiaj zapach na mnie wymieszał sie z terpentyną (Miłoszek kazał
          naszykować sztalugi i powstawało "dzieło"-Tęcza...) i zwalało to z nóg swoim
          bogactwem.

          Na papierku było też Faberge, podobne do Ghosta Deep Night
          No i w końcu ten słynny Laliue Tendre Kiss-niewinny

          Było długo, miło, przyjemnie, czyli tak jak powinno być nawet jak sie wychodzi
          bez zakupów a prosi sie o zrobienie wielu próbek:)Kaloo, zrób korekte lub
          dopisz co pominęłam:)
          pozdrawiam
          O.
          • kalooo Re: Mini zlot w Blue City 12.06.05, 22:31
            > Kaloo tak "straszyłaś",ze coś napisałaś, a gdzie jest obszerna i przyzwoita
            jak na Forum przystało relacja?:)


            Ano bo ja jestem takie skromne dziewczę-ino wspomniałam i to wsjo..;D
            Relację napiszę w najbliższym czasie,bo jak na razie komp-rakieta moich
            rodzicieli się buntuje i nie chce mi ustaw ani innych dyrektyw ściągać...;[
            Wrrr..
            • sorbet Re: Mini zlot w Blue City 12.06.05, 23:54
              Jak fajnie:-)

              Gaiac mi się spodobał, taki maślanna, "kwaśna" drzewność. Gaiac trochę
              kadzidlany jest w CdG Jaisalmer. Ta dziwna tuna drzewna niedała m ispokojum
              teraz wiem, że Gaiac:-)))

              Aoud trochę mniej. Spodziewałem się efekt "kadzidlany", pagody... bo oud używa
              się właśnie w tych klimatach. Ale nie było. Pachniał mocno drzewem agarowym,
              jak ten oud od Perfumiarza:-)

              Prawda, że trochę też "Life Essence-owo":-) Na papierku jest coś jak drzewo
              różane, albo "cukier palmowy", hihi. Bardziej mi się chyba M7 i Nuit au Desert
              Gobin Daude podobały.
              • eowyn Rozne roznosci;) 13.06.05, 19:31
                Musze sie koniecznie wybrac do Was na zlot zapachowy :)

                A tymczasem podczas ubieglotygodniowej 24godzinnej wycieczki do Wroclawia
                (oczywiscie znalazlam czas na odwiedzenie kilku perfumerii;)) odkrylam
                przypadkiem cos pieknego - Esencia Loewe... Papierek caly czas pachnie i ja tak
                go sobie przyciskam do nosa - grejfrut, kwiatowe akordy i jakas lesna nuta,
                musze to wyprobowac na skorze, ale czy ja to gdzies widzialam w Poznaniu? Nic,
                bedzie trzeba szukac :)

                Przedwczoraj zaskoczylo mnie My Torrente, bo po takim nieciekawym flakonie nie
                spodziewalam sie tak ciekawej zawartosci, ale musze sie znow oswoic z nim na
                skorze, a nie tylko na papierku. (To jest chyba nowosc, a w rankingu tego nie
                ma, czy cos przegapilam moze?:))

                Ostatnio zauwazam tendencje do spryskiwania nadgarstkow tym, co mnie zaraz
                zaczyna straszliwie meczyc i irytowac, jak bylo chocby z Miami Glow - okropnosc:
                (

                Staram sie przygotowac do rankingu, ale zostalo mi jeszcze do obadania 27
                zapachow damskich, nie mowiac juz o meskich... :( a pewnie sporej czesci nie
                bede mogla w Posen odszukac... Nawet Opium letniego nie moge nigdzie uswiadczyc:
                (
                  • eowyn Re: Eowyn:) 14.06.05, 20:29
                    ooo, dzieki!:) Wybiore sie i poprosze o zrobienie probki, zeszlym razem
                    poprosilam o BC i dostalam:)

                    I tester Escady Collection jest w PP na Gronowej? Troche mi to nie po drodze,
                    ale chyba sie przejade, bo wczoraj pisalam Olesi, ze tyle dobrego slyszalam o
                    tym zapachu, ale jakos sie nie udalo jeszcze do niego dotrzec.

                    Pozdrawiam:)
                • kalia_t Escada Collection:) dostępna:) 14.06.05, 18:47
                  Dla zainteresowanych, Escada Collection - granatowy flakon ze srebrnymi
                  kuleczkami(279zł) jest dostepna w Piotr i Paweł przy Gronowej/Poznań. Dosłownie
                  kopara mi opadła, bo i cena dość przyzwoita i tester się trafił, i
                  opakowanie "wyjściowe".:)
                • forevermore79 Re: Rozne roznosci;) 14.06.05, 21:01
                  No widze, ze starannie sie przygotowujesz do glosowania, fajnie- dzieki :-).
                  Faktycznie, zapomnialem o My Torrente, moze dlatego, ze byl we Francji pod
                  koniec roku, u nas z poslizgiem lekkim.
                  W rankingu brak jeszcze nowych Tommy Summer i duetu Sport Jil Sander, ktore
                  wkrotce w sklepach, choc nie sadze, zeby byly to jakies odkycia :-).
                  Essencia jest naprawde z klasa- kojarzy mi se z tymi pieknymi, dumnymi
                  Hiszpankami- wachalem wlasnie z probki, zapach z moca.
                  A letnie Opium, no niestety- wciaz b. rzadko dostepne.
                  • eowyn Re: Rozne roznosci;) 14.06.05, 21:48
                    Ha, to ostatnio mam faze na zapachy dla Hiszpanek;)
                    Ty tak okreslasz Essemcie, Olesia Que Vive... To ciekawe, bo z urody to ja do
                    mieszkanki poludniowych krajow absolutnie nie jestem podobna, pewnie bierze sie
                    to z tego, zem temperamentna, nawet za bardzo czasami;)

                    Szkoda, ze Opium tak ciezko powachac, nie zalezy im na dostepnosci, czy jak? :(
    • purplehaze Dzieki wielkiemu sercu Olesi - 14.06.05, 15:14
      - kolej na moje zgrzebne i lapidarne perfumowe wynurzenia ;-))). Otóż - jestem
      po jednym popołudniu z La Perla Shiny Creation - i na mojej skórze wyczuwam coś
      na kształt lekko uwiędłych płatków różowych! róż gotowanych na mleku . Nie
      wiem, skąd u diaska to mleko, ale jest! Generalnie jak dla mnie zbyt subtelny
      zapach, zbyt mydlany, taki czystoskórny głask po policzku; gdybym subtelną
      kobietą była, to może...). Zwłaszcza, że na drugiej ręce LL Midnight (Dziękuję!
      Dziękuję! Dziękuję, Olesiu!)- i tak jak myślałam, że będzie - genialna (ale o
      niej nastepnym razem). Pozdrawiam.
      • eowyn Sumiennych przygotowan do rankingu cd.;) 16.06.05, 14:26
        Wczoraj znow powtorzylam blad psikniecia sobie na nadgarstek czegos, co okazalo
        sie dla mnie zapachem nie do zdzierzenia :( Z jedna lapka nie bylo az tak zle,
        odnowilam znajomosc z Organza, jednak to nie moj klimat, ale na kims podziwiam.
        Z druga bylo znacznie gorzej - sadzilam, ze Happy To Be Clinique bedzie chociaz
        mily i nieszkodliwy, a wyszla z niego okrutna ozonowa nuta, na ktora jestem od
        pewnego czasu uczulona. Tak samo bylo z nowym Cool Water i Ultraviolet
        Fluoressence, az mnie ciarki przechodza na samo wspomnienie, przepraszam
        amatorow tych pachnidel:)


        Teraz papierki:

        212 On Ice - nic specjalnego, slodka mrozona herbata, niebezpieczne echo ozonu
        i znosny cytrus. Dzis mi jeszcze pachnie to gotujacym sie mlekiem, a ten zapach
        jest u mnie na cenzurowanym;)

        Miracle Summer - za bardzo mi przypomina perfumowane mydla Roger&Gallet o
        zapachu magnoliowym, wiec troszke mnie mdli, nic innego tam nie czuje;)

        Premier Jour Lucky Day - to zdecydowany faworyt wczorajszych testow, pachnie mi
        woskowanym zielonym jablkiem, choc to nie dominujaca nuta, znacznie wiecej jest
        slodkiego kolorowego groszku i frezji, jakies przyjemne cieplo jest w tym
        zapachu... i cos wyczuwam wspolnego w tle z DKNY, ale po porownaniu nut okazuje
        sie, ze to chyba moje zludzenie. Swoja droga nie mialam pojecia, ze w nucie
        glowy DKNY jest wodka!:)

        I jestem bogatsza o 2 probki, Nu i Un Jardin sur le Nil do dokladniejszych
        testow:)
        • chatka_ off-topic - Listonosz nie puka dwa razy... 21.06.05, 18:45
          Raz jeden sie zdarzylo, ze przyszedl drugi raz po poludniu, bo mnie z rana nie
          zastal. Tym razem nawet nie zostawil awizo, paczka dotarla na poczte 17 czerwca
          (priorytet polecony) a dzis dopiero ja odebralam, jak sie sama pofatygowalam z
          zapytaniem... Warto wiec nie czekac, tylko sie samemu upomniec.
    • modern_witch Fleur de Shanghai 26.06.05, 01:13
      W pierwszej chwili czuję po prostu, że to... Opium;-)
      I gdyby tak zostało, byłoby OK, bo klasyk jest na mnie świetny;-P, za chwilę
      jednak zaczyna pokazywać różnice i to mi się juz niestety mniej podoba. Czegoś
      tu dodano,a moja skóra na ten koktajl średnio reaguje. Przede
      wszystkim "normalne" opium bardzo łagodzi, tu też próbuje tej sztuczki, ale
      efekt ma się nijak do klasyka. Mam wrażenie, że to co w opium najlepiej na mnie
      gra, tu zaczyna "omijać mój nos", a na wierzch wybija się jakaś kwiatowa nuta.
      W opisie jest magnolia... Przyznam że magnolię "tak porządnie" to wąchalam
      dopiero tej wiosny, w słynnym arboretum SGGW w Rogowie. Trafilam akurat na
      zatrzęsienie i pelny rozkwit. Slabo ją jeszcze rozpoznaję (za rok się
      poprawię), ale chyba to może być ten zapach. Dość słodki. W taki wieczór jak
      dziś trochę męczył... teraz była chwila nadziei na burzę (od razu głowa mnie
      przestala boleć), powietrze jakby świeższe i może zapach lepiej jakoś sie
      przedstawia. Po pewnym czasie dość suchy na mnie, niestety, wrażenie z
      pierwszego testowania się powtórzylo. Wrażenie "skóry przysypanej piaskiem",
      tak, to ten efekt.
      No, szkoda... tzn. nie twierdzę, że ta wersja jako wersja mi się nie podoba.
      Zwykle na nowe wersje czegos co lubię prycham straszliwie, nie podobają mi się -
      tu nie prycham, tylko po prostu klasyczne Opium lepiej do mnie pasuje. Ale
      nowość sama w sobie fajna nawet.
      Kurcze, tylko czemu to na mnie takie suche, no! Normalnie wrażenie, że zgrzyta
      ten piasek w zębach;-P
      • sorbet Re: Fleur de Shanghai 26.06.05, 01:39
        Na mnie pachnie wilgotnym drewnem:-P, lekkim szyprem i też kwiatowo, lecz nie
        tak słodko (na początku). Jest to trochę inny zapach niż obecny "trend" i to
        imo chyba jedyny plus. Bardzo trwały, przeżył zmycie:-) pozostawiając na skórze
        wanilię.

        Dzięki za 24 Faubourg Hermesa i Le Feu:-) Kwiat pomarańczy bardzo fajny, mocno
        uderzył jak otworzyłem pudełko. Ale przyznaję, że oczekuję ciut więcej. Wiem że
        zapachy Hermesa mogą charakteryzować się "prostotą", elegancją, lecz wydawałoby
        się, że ten kwiat mógłby być bardziej "ekspresyjny":-P

        Wiesz co, MW:-) Le Feu nie wydobył tego gaiaka tak mocno jak w Gaiac Micalaffa
        i CDG Jaisalmer. Luca Turin bardzo chwalił ten zapach:-)
        • modern_witch Re: Fleur de Shanghai 26.06.05, 01:46
          porównaj z klasykiem przy okazji;-) jestem ciekawa...
          wanilii też czuję trochę... ale to co w Opium najladniejsze na mnie, jakoś się
          schowało:-( i chyba już nie wylezie
          Co do Le Feu, to to długi czas byl jedyny zapach z gajakiem jaki znałam i tak
          się przyzwyczaiłam kojarzyć;-), ale wydaje mi się, że w tym Micaleffa odnajduję
          na sobie podobieństwo...
          A gdyby kwiat pomarańczy był w 24 F bardziej ekspresyjny to bym przed nim
          uciekła;-P
      • benita5 Re: Fleur de Shanghai 26.06.05, 17:58
        Moje trzy groze w kwestii Opium Fleur de Shanghai:)
        Uwielbiam klasyka,ale wersja z magnolia jest dla mnie wypadkowa trzech
        zapachow.Opium klasyka, ktorego podobienstwo wyczuwam na poczatku:)
        Jaipur Saphir za odrobine magnoli i łagodna poprawnosc :)
        i wreszcie Feminite de Bois przez klimat koncowych akordow,miekkiego
        wycieszenia.

        Dlatego wlasnie OpiumFdS to moj faworyt w rankingu. Ma w sobie te miekka,
        orientalna koiecosc.No i jest trwaly duzo bardziej niz Jaipur Saphir o FdB nie
        mowiac...
        • modern_witch Re: Fleur de Shanghai 26.06.05, 18:50
          No ja też myślałam że będzie moim faworytem... ale nie wiem teraz... nic już
          nie wiem... buuu!!! Wróciłam znów ze stosem papierków i jestem taka sama mądra
          jak na początku ogłoszenia rankingu! 14 papierków przyniosłam dziś... i męskich
          i damskich, a na sobie Valentino i znów Brit Red, awaryjnego faworyta, ale ten
          się na mnie dziś w strone wanilii rozjeżdża... raz mi się podoba, raz nie...
          • benita5 Brit Red 26.06.05, 19:18
            tez mnie robił w bambuko, bo podobnie jak u Ciebie kameleonem sie stawał. Nawet
            razu pewnego tak mi sie spodobał i otumanił ze aż za objawienie zapachowe
            chciałam go uznac,... ale dzis odwołałam:o)
            Zas Fleur jest wart grzechu. Popatrz na niego na spokojnie solo, bez wielkeij
            konkurencji. Tak by sie nim nasycic i przeswietlic. Jak lubisz klasyka to
            powienien "zagrac"
            • modern_witch Re: Brit Red 26.06.05, 19:56
              benita5 napisała:

              > tez mnie robił w bambuko, bo podobnie jak u Ciebie kameleonem sie stawał.
              Nawet razu pewnego tak mi sie spodobał i otumanił ze aż za objawienie
              zapachowe chciałam go uznac,... ale dzis odwołałam:o)

              No, skubaniec jeden! Mnie już uwiódł dwa razy, a dziś proszę! Test byl uczciwy
              dwuosobowy, na mojej przyjaciółce rozjechal się natychmiast, pachniał według
              jej słów jak kompot rabarbarowy, co się za długo przeleżał w obtłuczonym
              emaliowanym garnku. U mnie rabarbar lepiej wypadł, ale doszedł do niego cukier
              i żeby waniliowy jeszcze, wanilinowy po prostu! Strasznie tej wanilii sztucznej
              dziś dużo...

              > Zas Fleur jest wart grzechu. Popatrz na niego na spokojnie solo, bez wielkeij
              > konkurencji. Tak by sie nim nasycic i przeswietlic. Jak lubisz klasyka to
              > powienien "zagrac"

              No ja go wczoraj na bardzo spokojnie miałam... wieczorkiem, na dobranoc...
              Wiesz, Benita i tak nie jest źle, bo zwykle jak jakiegoś klasyka lubię, to mi
              się nie podobają nowe wersje, a ta nie jest zła... tylko na mnie jakaś taka
              dziwna...

              Hmmm, całkiem ladnie się za to Valentino mi teraz rozwija. Kwiatki, kwiatki,
              ale miłe i coś migdałowego jakby...
              • benita5 Re: Brit Red 26.06.05, 22:44
                Haha ale Ci się udało z tym wanilinowym:) Celne!!!fakt, cos takiego wyłazi...
                A mówisz ze Valetino fajny? no musze powrócić bo moje prześlizgnięcie po V
                mnie nie zauroczyło.
                Za to za sprawą Balbinki "coś" o nazwie Scent Intense nie daje mi spokoju.
                Cholipa, fajne kadzidło/??/ w nim gra ..szukam tego u nas. Jest tylko sam Scent
                i i to w dodatku na wyprzedazy w Olimpii/nawiasem mowiac razem z kremem do
                ciała OI i Tygrysowym mleczkiem;o)/ no ale jednak, sam Scent ani Gloss to nie
                TO!!
                Scent Intense ma cos IMO kadzidlanego, ale miekkiego choc poczatkowo lekarstwem
                straszy. Jest tam cos jakby wedzonego/??/ cierpkiego..choc odrobinke mi
                przypomina Nu edt... Nu ale:)) w stolycy swobodny dostep do takich cudow to
                polecam uwadze:)) Pozdrawki :)))
                • modern_witch Valentino 26.06.05, 22:52
                  bardzo subtelny... takie niby nic, ale miło się na mojej skórze rozwija. Zwykle
                  takie rzeczy na mnie brzydną, albo znikają, a ten nie. Ale aż taka rewelacja to
                  znów nie. Mila dla mnie odmiana i tyle.
                  A do rankingu nic nadal nie mam na 1 pozycję...
                • elve Re: Brit Red 27.06.05, 01:46
                  benitko, scent intense jest w każdej sephorze. mnie natomiast prześladuje scent
                  sheer... w Olimpii był może? pewnie nie zwracałaś uwagi...
                  dla mnie cała seria poza glossem jest kadzidlana, różne twarze kadzidła... musze
                  mieć całość ;) mam dwie trzecie na razie :)
                  • benita5 Re: Brit Red 27.06.05, 23:19
                    Ano ja nie bywam ostatnio w Sephorach to i "nie mam tej wiedzy":)
                    Elve, Sheer tez jest w promocji 50ml kosztuje tyle samo co 100 paradoks! ale
                    rabatu jest tylko 30% i zadnych innych nie chca zsumowac/ wyjsciowa jest
                    prawie 300:(/ A ja kraze i Sheer przypomina mi "czyms" odrobinke w sercu fendi
                    life essence, a pod koniec moze sie doszukuje na sile podobienstwa do bvlagari
                    au the blanc...przez te nutki drzewno-herbaciane.Takie klarowne ale nie zimne
                    jak w Declaration Cartiera.
                    Scent musze ponosic z Nu edp i BC, zachorowalam!!!! To amok:)
    • kalia_t Re: Blog forumowy - druga edycja 05.07.05, 23:37
      W celach służbowych udałam sie dzisiaj na drugi koniec miasta i nie mogłam
      odmówić sobie wycieczki do mojej ulubionej perfumerii. Testowałam ostatnią
      fascynację Shalimar Leggere(letnia ubiegłoroczna wersja)kiedy wachłam go z
      butelki poraził mnie wieczornym chłodem, a na skórze rozkwitł stał się inny...
      Czułam w nim miętę(taki chłod płynący z wnętrza), wyraźną nutę cytryny i
      wanilię. Przez cały czas w tle próbował przebić się jaśmin(taki pachnący
      wieczorem). Piękny zapach, niekoniecznie na lato(wanilia co bardziej wrażliwe
      nosy może zamordować)ale należy się pochwała, że z szacunku do wielkiego
      klasyka, nie zrobiono z letniej edycji bazarowej tandety.:)
      Drugi na liście wytęskniony i długo oczekiwany Amor Amor Eau Fraiche, subtelny,
      wyważony, zwiewny, ożywczy, kwiatowo - owocowy, świeży i...trwały:)
      Kolejny na liście Sport J.Sander, miłe zaskoczenie zapach który pobudza do
      działania, świeży, ale niosący z sobą ładunek energii. Przetestuje go
      dokładniej bo spodobał sie, ale wyjątkowo zachwycił mnie letni Shalimar.:)
      Mam taka grupę zapachów, które regulanie i odwiecznie obchodzę z daleka, to AA
      Guerlaina, no nie mogę się jakoś przekonać do tych stylizowanych koszyczków,
      które przywodzą na myśl wodę kolońską "Prastara". Wiem, że trace bezpowrotną
      mozliwość na zapoznanie się z ciekawymi zapachami, ale... od czasu do czasu,
      sięgam łaskawie po jeden flakon z tej serii. Żadna z tegorocznych premier AA
      nie wzbudziła we mnie cieplejszych uczuć, ale miałam sympatyczne wrażenia po
      wcześniejszych Foliflorze i Mentafoli. Rzeczywiście Foliflora jest z pewnością
      MOIM zapachem, ale ta pojemność, ufff:(

      Z poznańskiej ulicy i sklepów... zostaliśmy dzisiaj zamordowani Apparition,
      które pewna pani użyła w nadmiarze.:((( Miejsce akcji:jeden ze sklepów przy
      uroczym deptaku w centrum Poznania, obszerny na tyle, że na 60 m kwadratowych
      zagazowano wszystkich klientów, którzy to niezwłocznie ewakuowali się z tegoż.
      Na ulicy nadal najczęściej wyczuwam LB i Amor Amor, czasmi przebije się smuga
      klasycznego Addicta, zdarzają się również nowości Miss Dior Cherie, Be
      Delicious i nowe Angele.
    • modern_witch Re: Blog forumowy - druga edycja 07.07.05, 23:32
      Wąchanie do rankingu i nie tylko... piszę, bo pozapominam, choć nastrój nie
      taki:-(
      Par Amour Clarins zaaplikowany na skórę zbyt kwiatowy. Słodki, nieco mdlący. Na
      koniec pudrowy trochę. Ale to nie jest ładna pudrowość.

      Solo Loewe odstraszyło, chyba kwiatem pomarańczy. A pamiętam, że poprzednio na
      papierku się podobało, fakt że bardziej końcówkę wąchałam wtedy, bo w sklepie
      już nos wysiadł. Jacyś dwaj osobnicy ogoleni na pałę z zainteresowaniem się
      gapili, jak spryskuję sobie rękę Solo Loewe. Coś chyba komentowali. Poszłam
      dalej po tej męskiej półce i i na drugą rękę poszło Romance Silver. No i
      wreszcie coś męskiego, co mi się spodobało. Wąchany na skórze ma miłą, świeżą,
      z początku wodną, potem też lekko drzewną, minimalnie słodkawą nutę, a kilka
      godzin później podczas ogrzewania skóry oddechem wychodzi... zielone jabłko. I
      to fajne, bo niesłodkie. A to wszystko naprawdę ładnie leży.
      Pamiętam, że na poczatku wąchania spodobało mi się na mnie też męskie Yamamoto.
      Miało na mojej skórze lekko kwaskową nutę, rozwijało się podobnie do Le Feu.
      Ale potem się "rozjeżdżało" niestety.
      No, ale juz chyba ranking mam. Damski faworyt wciąż sprawia kłopoty. Znów dziś
      Angele wąchałam. Chyba jednak pójdę na fali sympatii do Opium.
      ....
      J'ose pachnie na mnie podobnie do zapamiętanego ze zlotu (był nawet krótko u
      mnie) fir balsam. Ma w nutach jakieś cytrusy, paczuli, sporo drzewnych nut i
      czekoladę. Mam próbkę, będę jeszcze nosić.

      Wreszcie powąchalam Scent. Fajna, kwaśna lekko nuta. Ambra? i chyba jakieś
      drzewa... oj wrócę doń jeszcze na pewno.

      Zielone Les Belles Kaloo pachniały na mnie dość słodko. A na Kaloo to zielony
      pomidor podobno.

      W Drogerii natura złapałam tester Wild Musk. Prawie nie czuję. Popsuł się na
      bank. Dopiero po dłuższym czasie coś podobnego do dawnego WM wychodzi, ale ta
      baza duzo bardziej "mydlana" i lekko mdła, niestety. A stara, prosta szklana
      butelka z resztką "do wąchania" zaginęła w trakcie przeprowadzek...
    • elve Re: Blog forumowy - druga edycja 08.07.05, 00:08
      wielkie dzięki dla Balbinki za umożliwienie niuchania...
      1. przypomniałam sobie Mahorę - zawsze mis ię podobała, ale dziś to przeszło w
      fatalne zauroczenie, które skończy się zakupem. jest - tak jak była -
      gorzko-ziemista, ale kiedyś nie miała na mnie tej pięknej, gęstej, mlecznej nuty!
      2. Eau d"Hadrien (dobrze myślę?) - niebanalne cytrusy, bardzo przyjemne acz nie
      w moim typie
      3. AA Winter Delice - kolejne "muszę mieć"! takiego wyraźnego dymu (ale nie
      wędzonego, tylko słodkiego) i tak kłujących igieł jeszcze na sobie nie miałam.
      upał nie przeszkodził mi w chłonięciu tego pięknego poematu o wyższości świąt
      bożego narodzenia nad świętami wielkiej nocy ;)
    • mathilde17 Re: Blog forumowy - druga edycja 11.07.05, 18:12
      W zeszłą sobotę doznałam czegoś na kształt zapachowego oświecenia.
      A było to tak: wybraliśmy się z moim lubym na wycieczkę w okolice francuskiego
      miasteczka Valensole pooglądać (i powąchać) pola lawendowe w pełnym rozkwicie.
      Widok jest przepiękny, bajkowy - po obu stronach drogi, jak okiem sięgnąć,
      ciągną się długie, niebiesko-fioletowe rzędy lawendy, wyglądające jak
      gigantyczne, grubiutkie gąsienice, które wygrzewają się na słońcu. Słychać
      nieustające, chóralne brzęczenie: przy ziemi - pszczół, zbierających materiał
      na pyszny miód lawendowy, wyżej - rytmiczne śpiewy cykad (choć trudno nazwać to
      śpiewem, to coś pomiędzy zgrzytem i krakaniem:)).
      Ale gdy wciągnęłam nosem powietrze, nie poczułam samej lawendy - poczułam
      Jicky:)) No, prawie.
      Ta słynna "fekalna" nutka w Jicky - po chwilowym zastanowieniu doszłam do
      wniosku, że tutaj wyczułam ją dzięki nawozowi, na którym zapewne lawenda tak
      pięknie wyrosła, i który, przesuszony przez słońce i "przetrawiony" przez
      ziemię dał w połączeniu ze świeżą, lawendową wonią efekt zapachowego deja vu.
      Chmary na wpół obłąkanych much, które dołączały bzyczeniem do pszczół i
      namolnie nas obsiadały nawet w samym miasteczku utwierdziły mnie w tych
      przypuszczeniach.
      No i nie wierzę już w bajeczkę o rzekomej niespełnionej miłości do pewnej
      Angielki, która to miłość miała być inspiracją do powstania Jicky. Aime
      Guerlain pewnie po prostu był na wakacjach na południu Francji...:)
      • sorbet Prada (dzięki MW:-) 25.07.05, 01:48
        Dziś full test, nosiłem na długi spacer w dresie :-DD (miał być basen, ale
        jakoś się przeziębiłem chyba).

        Taje miała rację. Początek bardzo podobny do Jardins Ottomans Gobin Daude,
        odrobinę tylko mniej kwiatowy i syropowy. Poźniej caaaały czas czułem paczulę.
        To b. delikatna, miękka, słodka i b. czysta paczula, bez tej "piwniczej
        pleśni", jaka jest np. w Etro Pachouli (zresztą też lekki i fajnie "letni").

        Jak już miałem machnąć na zapach rękę (no, fajny i tyle:-P) to on się zmienił.
        Stał się otulający, "mleczny":-) Na samej skórze coś soczystego, słodkiego.
        Chyba ambra, bardzo czysta, słodka. Wiecie co, czuję coś jak w Obsession :-)
        czyli taka zmysłowa orientalna "zieleń". Ten mleczny obłok momentami
        przypomniał Bois des Iles Chanel, drzewo sandałowe, być może:-)

        Minęło 7 godzin od spaceru. Nadal czuję zapach wokół siebie, na nadgarstku. Na
        prawdę czuję się dobrze (pomimo bólu głowy:-P) w tej amborowo sandałowo paczuli.

        PS. przyłapałem się na tym, że powoli podobają mi się jesienne zapachy. Brrr,
        nawet nie chcę wymawiać tego słowa na j. Ale w sprawach zapachu i ciuchów jakoś
        zawsze myślę kilka miesięcy do przodu, hihi.
        • modern_witch Re: Prada 25.07.05, 09:31
          Na mnie Prada błyskawicznie złagodniała, co było do przewidzenia, czasem mnie
          to bawi a czasem złości. Była słodka, ciepła i bardzo blisko skóry, całkiem
          fajny efekt, choć czasem jak zapach ma mocny poczatek, żałuje jak mi się go nie
          udaje zatrzymać. No ale czego się spodziewać po kimś, kto mógł nosić latem
          opium, a nikt jakoś w panice nie leciał otwierać okien;-P
          Więcej napiszę wieczorem, "przeprowadziłam" na razie Pradę do swojego
          mieszkania, ale dziś już tam wracam...
        • modern_witch Re: Prada 27.07.05, 00:58
          Jardins Ottomans nie znam;-P
          A z Pradą w noszeniu mi się dzieją zabawne rzeczy. Zapach sie "rozchodzi" w
          dwie rożne strony, hehe! Na ręku mam więcej paczuli, jest bardziej "suchy" i
          słodki mocno. Na początku noszenia czułam nieco "kwiatków" i cos korzennego,
          ale odrobinę. Zastanawiałam się czy też nie jakas slodka skórka cytrusa -
          pomarańczowa smażona w cukrze np. Pod koniec dnia na ręku mialam trochę wanilii
          i jakby karmel też, paczuli cały czas przebijało, ale leciutko.
          Głowę mi natomiast opanowala slodko-kwaśna "zwierzęca" nutka. I trwala bardzo
          długo. Jak opierałam glowe na ręku np, to mi na ręku zostawal właśnie ten
          zapach, zupelnie inny niz na nadgarstku. Fajniejszy! Dopiero po paru godzinach
          zrobił sie też taki słodszy raczej, ale na szczęście bez wanilii i karmelu,
          jakoś mi na ręku "psuły" zapach;-P
    • olesiam Premier Figuier L'Artisan 26.07.05, 16:13
      Pierwsze odczucia-roztarte w dłoniach liście, za pare minut dosłownie zapach
      figi, nie tej, przekrojonej, mięsistej i cukrowej w środku ale tej wąchanej
      prosto ze straganu-ze skórzano-fioletowo-zieloną skórką.
      Zapach nietypowy dla mnie (na mnie), ma tylko dwie odsłony-akord soczysty,
      roślinno-drzewno-zielony, silnie związany z przyrodą.Nuta drzewna, owszem, ale
      taka wilgotna na pograniczu z ziemią, ma w sobie coś wspólnego z miękkością
      jaką daje wetiwer.
      Tło i baza-mleczko migdałowe i kokosowe sprawiają, ze zapach jest relaksujący,
      łagodny z nutą subtelnej słodyczy.
      Gdyby miał jeszcze w sobie nutke kawy, widziałabym w nim naszą Graze4 siedzącą
      w kolorowych tkaninach i naszyjnikach w cieniu figowca na kutym krzesełku przy
      małym stoliczku leniwie machającą klapkiem z zawiniętym noskiem i duże krople
      porannego cepłego deszczu wzbijające chmurki kurzu przy ziemi:)

      Emocjonalnie zapach przypomina Hiris lub Ogród nad Nilem Hermesa, są echa Eau
      de Campagne i Vent Vertu.
      O.
      • graza4 Re: Premier Figuier L'Artisan 26.07.05, 16:23
        No nie, chyba zaraz musze leciec po próbkę do gruntownego przetestowania!!! A
        tak sobie dzisiaj myślałam o tych perfumach (po mini-teście klifowym :)), aż
        nagle dopadło mnie na ulicy 2 młodzieniaszków w czarnych garniturach usilnie
        namawiając mnie do ocenienia, ktora perfuma bardziej mi sie podoba (dysponowali
        2, żadna z nich to nie był L'artisan, raczej Cichopek...) Niestety nie mailam
        czasu i sie wymigalam, ale ty Olesiu masz jeszcze sznase, bo to było w Twoich
        okolicach... :)
    • forevermore79 Alien Muglera 27.07.05, 17:22
      wachalem, co prawda tylko na papierku i na skorze kolezanki z perfumerii, gdzie
      juz sie rozwijal jakis czas. Bardzo bezpieczny, klasyczny niemalze- ale z klasa.
      Wyraznie wyczuwalny jasmin, ale w mocno drzewno-waniliowym towarzystwie.
      Mysle, ze bedzie sie podobac- ogladalem takze dossier prasowe ze szkolen-
      produkty prezentuja sie okazale- wody uzupelni cala linia, z kremem do ciala w
      sloiku wlacznie.
    • elve dziś przyszła do mnie 01.08.05, 23:15
      MAHORA

      i zdeklasowała wszystkie flakony jakie posiadam. jest arcypiękna. no, może
      miejsce obok dla 24, F się by znalazło...
      normalnie wycałowałam tę pięknisię.
    • modern_witch Orgia drzewnych nut;-) 03.08.05, 23:17
      sama nie wiem, gdzie ładniejsze;-)
      L'Artisan Dzing - natychmiast wyszlo na mnie drzewo... leciutko przydymione
      może z początku. Obecnie coraz mieksze i gladsze, lekko slodkawe... ładnie się
      snuje po skórze. Kaloo nastraszyła, że nietrwałe będzie. A to sie na mnie
      trzyma i trzyma. Coś za coś, jak mnie wiele nut nie kocha, to drzewne mi to
      widać rekompensują w 200 procentach, hehe! Nie wiem, co tam jest...jakbym cedru
      trochę czuła. Ale głowy nie dam, kojarzy mi się tylko, tak znów dobrze mi sie
      drzewa nie rozpoznają;-)
      No i nie tak dawny zakup, dziś "poprawiony" na większą pojemność (ale ta
      mniejsza zmieniła właścicielkę) - Charles Jourdan. dawno za mną chodził, od
      kiedy pierwszy raz przeczytałam ponad chyba rok temu na urodzie, że jest tam
      drzewo gwajakowe... to wtedy nowość była. Mialam to wąchać (ten gwajak), jakos
      się nie składało, potem raz kiedyś sprobowalam i wrażenia były mieszane, ale
      tak jakoś ciągle za mną przez ten gwajak chodził;-)
      No i przyznam, że zrobiłam ostatnio coś, czego prawie nigdy nie robię - kupiłam
      prawie w ciemno(no bo ten gwajak). No i pierwsza aplikacja na skórę spodobała
      mi się średnio, owoce pomieszane z patchouli, może być, ale nie rewelacja znów
      taka. z tych owoców coś kwaśnego wyłaziło, paczuli niezbyt akurat ładne, cóz...
      Trochę się sklęłam za kupowanie w ciemno, no ale niezbyt ostrymi słowami, bo
      wiedziałam, że jakby co, mam Kaloo w odwodzie;-)
      Pół godziny później zmieniłam zdanie, hehe! No dawno tak pięknych drzewnych
      nutek na sobie nie miałam! Cala ta owocowa sałatka doprawiona paczuli poszła
      sobie, a na jej miejsce wyszła sama drzewna szlachetność. to chyba nie tylko
      gwajak tam jest, podejrzewam też sandałowca, coś tam w parze musi iść, bo sam
      gwajak nie dałby chyba rady, musi go jakiś kolega po fachu wspierać;-) Ciepłe
      to, otulające, mogę wąchać i wąchać...
      Dziś zatem uroczyście zmieniłam pojemność na większą, bo się chyba lubimy;-)
      I wszyscy są zadowoleni, bo nowa właścicielka 30-stki mam nadzieję że też;-)

      Chętnych informuję, że w Olimpii w Klifie została jedna 50-tka i jedna 75-tka
      Jourdana.
        • modern_witch Re: Orgia drzewnych nut;-) 04.08.05, 00:01
          O, to musisz się tym razem zwrócic do Kaloo;-), włascicielki tejże próbki. Ja
          próbowałam "na miejscu", wprawdzie tak marudziłam, że mam obiecane, że jak sie
          Kaloo próbka znudzi, to będę pierwsza w kolejce, ale to za jakiś czas;-)
          • olesiam Re: Orgia drzewnych nut;-) 04.08.05, 16:51
            Agni wiesz, ze Dzing ma ten sam Peruwiański Balsam co nasze ukochane Eau De
            Merweilles:)?
            Co do Dzing! to pierwsza minuta była dla mnie bardzo drażniąca, zwierzeca (może
            zaplecze cyrku ze zwierzakami?...), piżmowa, potem łagodniała, był ten
            wspominany karmel (zauwazyłam własnie w L'A, ze jak napiszą , ze coś jest, to
            jest) baza jest taka skórzano-drzewna, porównałabym do Bulgari Black po kilku
            godzinach noszenia. "Boje sie" tej pierwszej nuty, jakies to takie bardzo
            atawistyczne doznanie, natomiast cd jest przyjemny, otulajacy
            Pozdrawiam bardzo
            O.
    • olesiam Luctor et Emergo POTL 04.08.05, 21:21
      Jeju, naczytałam sie na rosyjskich forach i az chora jestem z ciekawości, może
      ktoś ma próbke?:)Taje to ma ale nie mam smiałosci napisać...
      Swoja droga fora rosyjskie sa takie snobistyczne, Hermes to małe miki...
      POTL mieli swoj pokaz na Tygodniu Mody w Moskwie i rozruszali hipisowskim
      bosonogim pokazem na zielonej trawie w rytm The Doors"ow
      bardzoważnąpubliczność:)
      Dziwne, bo rosjanie tłumacza nazwe Luctor et Emergo jako "Promien Swiatła",
      Taje natomiast napisała "Wyłaniam sie zwycieski" (MW-co Ty na to?)
      Ciekawa jestem tego zapachu bo podobno na kazdym pachnie troche inaczej, tez w
      zaleznosci od pogody, jest podobno troche wzorowany na XIX wiecznych
      pachnidłach, okreslany jako zapach wrecz alhemiczny, buteleczke wzorowali
      kolbach laboratoryjnych ze sredniowiecza.Zapach to-swieza trawa, kwiaty i duzo
      drzewa w bazie.
      Napiszcie prosze kto co jeszcze znalazł o tym zapachu

      Pozdrawiam
      Olesia

      www.luckyscent.com/shop/detail.asp?itemid=21300
      • madlaine_xx Re: Luctor et Emergo POTL 04.08.05, 22:07
        Olesiu a zajrzałas w link na tej stronie "read what people are saying ..." ???
        Tam jest kilkadzisiąt opinii, daja dośc dobry obraz tego zapachu, no i zawsze
        możesz poprosić Taje o jej odczucia, jesli go zna.
        • sorbet Re: Luctor et Emergo POTL 04.08.05, 23:16
          Zna zna i używa:-)

          Ja znam zapach tylko w spotkaniu z Taje. Słodki, ambrowy z suchym sianem. Mam
          skojarzenie z Ambre Sultan SL. POTL jest jednak "czystszy":-)

          To marka z Holandii
          www.labyrinths.nl/
      • modern_witch Re: Luctor et Emergo POTL 05.08.05, 01:05
        chyba najprościej;-) walczę i zwyciężam;-)
        luctor (luctari) to czasownik;-) ma końcówkę strony biernej, choć
        używamy "normalnie" w znaczeniu czynnym. Tak się z niektórymi czasownikami
        dzieje w łacinie;-) Znaczenie: walczę, mocuję się, mierzę się z jakąś
        trudnością, silę się, trudzę;-)

        Emergo (emergere) ma wiecej znaczeń. owszem, jest podstawowe: wyłaniam się,
        wydobywam, pojawiam się. Ale ja bym użyla tu dalszych znaczeń - wydobywam sie,
        ale w sensie - z trudności, pokonuję te trudności, "wychodzę na prostą". Chyba
        zwyciężam, wygrywam najbardziej by tu mi pasowalo do "luctari", choc doslownie
        takiego znaczenia "emergere" słownik nie podaje;-). Ale wlaśnie w sensie
        tego "pokonania trudności, podołania czemuś";-)
        a może jeszcze "powstaję, odradzam się" (po tym strasznym utrudzeniu sie i
        walce;-P)
        Myślę, że jak chcemy krótko i w dwoch słowach, to chyba może zostać tak jak na
        początku podałam;-P

        A zapachu tez jestem ciekawa;-P
    • kalia_t Letnie edycje Cool Water...całkiem fajne:) 05.08.05, 01:10
      Zmęczona zakupami weszłam do Sephory i miałam ochotę przetestować zapach, który
      natychmiast postawi mnie na nogi. Przekornie sięgnełam po zapachy, które
      zwyczajowo omijam szerokim łukiem... Letnie wersje powszechnie znienawidzonej
      Cool Water i o dziwo, bardzo mi się spodobały, zwłaszcza jedna... Ocean Radiance
      (2003) to przyjemna, letnia i relaksująca kompozycja, bardziej jednak spodobała
      mi się tegoroczna wersja Sea, Scents & Sun.:) SSS jest lekka, orzeźwiająca i co
      ciekawe równiez pobudzająca o miłym, lekko ozonowym i morskim zapachu. Kolejna
      nauczka dla mnie, nigdy niczego nie skreślac z góry.:)
    • modern_witch Róża dla panów;-) 06.08.05, 19:40
      Po najeździe na Quality;-) jestem posiadaczką próbek: Rose d'homme Rosine,
      Heliotrope i Ambry Etro oraz Eau de Fier Annick Goutal.
      A żeby paniom nie bylo smutno, ze tylko po próbki przychodzę, to kupiłam małego
      Gaiaca;-) w sumie drzewo gwajakowe to moja druga namiętność po Królewskiej
      Mości;-) i chodził za mną dawno ten Gaiac;-)
      O nim zresztą już pisałam. Dodam tylko że zakup w dziesiątkę, nosi sie
      doskonale, rozkwita mi na skórze tak, jak tylko to wdzięczne drzewo na mnie
      umie (inne drzewa też, no coś za cos jak pisałam;-P) i zebrałam już parę
      komplementów nosząc próbkę;-)
      A na ręku mam coś zabawnego... Rose d'Homme Rosine. Jestem bardzo ciekawa, jak
      to pachnie na męskiej skórze, no! Na mnie zapach jest strasznie miękki,
      pudrowy... Ma taki króciutki moment, że przez tę przypudrowaną miękko różę
      przebija odrobina bardzo delikatnego kadzidła, ale nie tego "ciezkiego", tylko
      takiego "zapachowego" i nie zapalonego. Mam też leciutkie skojarzenie z jakimś
      dobrym mydłem i nie jest to skojarzenie pejoratywne, akurat tutaj to nie psuje
      zapachu. I chyba sandałowiec też tu jest...

      Zabawne. Gaiac tez podobno jest męski. I Eau de Fier też. Chyba zaczynam nowe
      światy poznawać;-P
      • madlaine_xx Re: Róża dla panów - tez znam ten koszmar ;) 06.08.05, 20:55
        ja tez mam próbkę tej męskiej róży z Quality (dostałam razem z dwiema damskimi -
        cąłkiem udanymi swoja drogą), testowałam na skórze 2 mężczyzn, obaj byli
        przerażeni i w 100% przekonani, że aplikuje im jakiś damski zapach :)))

        Niestety mi się kompletnie nie spodobał, facetom tez nie, dlatego więcej prób
        nie zezwolono mi poczynić :)))
        • modern_witch Eee tam, zaraz koszmar;-) 06.08.05, 21:35
          Na mojej skórze jest całkiem, całkiem;-) A czymś damskim z Rosine pani mnie też
          psiknęła i tamto właśnie nie podobało mi się - na mnie przynajmniej.
          Coś mi ten zapach strasznie przypomina, gryzłam się nad tym właśnie przez
          godzinę i już wiem - ta pudrowość odrobinę się na mnie podobnie odzywa jak w
          Vol de Nuit Guerlaina. Ale w Vol de Nuit ładniejsza chyba. Teraz faktycznie
          ta "róża" mydlana się robi. Ale to nawet ładne mydło, jak już pisałam;-), choć
          pół godziny temu zapach mi się jednak bardziej podobał. Nawet powiedziałabym,
          że tak na granicy chęci posiadania go - ale tej pierwszej, spontanicznej chęci,
          której na ogół się nie powinno ulegać. Teraz już mniej... ale i tak, dla mnie
          to nie koszmar wcale, a zabawne doświadczenie;-)
          Na pewno jeszcze ponoszę ten zapach, na mnie jest niezły, naprawdę.
          A nasi forumowi panowie odważni są, na pewno by przed tym nie uciekli. Mój by
          uciekł, oczywiście;-), na szczęście Gaiac mu się podoba.
        • modern_witch Tak, teraz to zapach szafki w której trzyma się 06.08.05, 21:57
          razem z ubraniami sporo mydeł i indyjskie kadzidełka, te
          najbardziej "zapachowe";-)
          dla mnie to przyjemne przypomnienie, sama miałam u mojej mamy jedną taką szafkę
          z ubraniami, do której maniacko pchałam stosy mydeł i kadzidełka. szafka
          pachnie do dziś, choć stoi teraz u mnie w piwnicy, bo moja mama przemeblowała
          po wyprowadzce mój pokój, to ją zabrałam sobie... w szafie u mnie w domu
          jeszcze nie "wyhodowałam" zapachu, może za krótko ją mam, choć też kadzidełka i
          mydła trzymam. A tamta latami całymi przechodzila zapachem...
          tak, tak, tak to idzie w tę stronę teraz!
          No to z tym zapachem będę miała chyba same przyjemne skojarzenia;-)
      • modern_witch Re: Róża dla panów po całym dniu noszenia 07.08.05, 21:07
        może się znudzić szybko. Dziwne. Podoba mi się na mnie, naprawdę. Dziś sie tak
        kręcił pudrowo-szminkowo-ogólnokosmetycznie, miękko, łagodnie i milutko, trzy
        osoby sypnęły mi komplementem że pięknie pachnę, samej mi się podobało... i
        jednocześnie znudziło nie z tej ziemi. Dziwne, bo rzadko tak mam z zapachami;-)
        A tu... Oj, potrwa długo, zanim znów po tę próbkę sięgnę. Jaka to jednak
        mądrość, że trzeba próbki nosić i już.

        A Heliotrope ponoszę jutro albo pojutrze. Obie z moją przyjaciółką dostałyśmy
        próbki, więc pewnie uczciwe dwuosobowe testowanie będzie. A w tej chwili mam
        jakąś taką fazę, że nie mam ochoty już na żaden zapach;-)
      • perfumiarz Pokłusowałem i powąchałem :)) 17.08.05, 13:44
        Wczoraj przeczytałem o tej męskiej róży i do razu w te pędy pod Marriota. Było,
        na najwyższej półce, woda różana dla mężczyzn :) Wącham i od razu na skórę, że
        niby daję im taki kredyt zaufania :)) I niestety, z różą się to minęło i to
        dość ostro :/ Jest coś niby powiew jakiegoś kwiatka, może i róży... Ale gdzież
        szkarłat, pąsowość, purpura??!!! :)) Bo dla mnie róża to zawsze taka
        archetypowa czerwień: krwista, mięsożerna i bolesna :) Na drugą łapkę zapodałem
        nowe Etro New Tradition (bezpieczna, stateczna rzecz), więc nie miałem już
        miejsca, żeby przetestować wodę Micallef, też chyba nową i też, zdaje się, z
        jakąś różą w środku. To coś miałem tylko na papierku, ale już przebijała się ta
        niepokojąca czerwień :) Męska woda różana MUSI być kontrowersyjna i
        masochistycznie wręcz trudna! :)) A wracając do Rose d'homme Rosine, to mogę
        się podpisać obiema pod opinią modern_witch: jest puder, jest niby drewno, pod
        koniec jest i mydło :) No wiecie, jestem pies na róże :) Wasz p.
    • modern_witch Re: Blog forumowy - druga edycja 12.08.05, 01:47
      Podwójne testowanie, w końcu wybrałysmy Arabie SL, bo jeszcze to tak porządnie
      noszone nie było, no i ja ciągle się z Ambrą Etro oswajam;-)
      Arabie zaczyna dziwnie. Na Oli niemalże jak "maść tygrysia", jakaś w tym nuta
      jest przez minutę podobna, na mnie jakieś sproszkowane wiercące w nosie
      przyprawy wychodzą. Po namysle stwierdzilysmy, ze może to być sproszkowane
      ziele angielskie (koniecznie to zmielone, bo tak to zupelnie inaczej pachnie w
      całych ziarnach). Potem bardzo długo, właściwie do końca, czujemy jakies
      suszone owoce - jakby figa i trochę śliwki kalifornijskiej ( w odróżnieniu
      od "naszej" wędzonej). Na mnie pod koniec wychodzi jakaś bardzo ładna, subtelna
      i miękka drzewna nutka, trochę przypudrowana i tak się z tą śliwką-figą
      ciekawie przeplata. Na Oli końcówka zapachu jest słodka, taka "ciasteczkowa".

      Z Ambrą jest zabawnie. Ta pierwsza nuta kwaśno-zwierzęco-dzika która mnie tak
      na zlocie zniechęciła, ciągle jest dla mnie trudna, ale inaczej;-). Zaczyna
      fascynować. Jakieś to takie pierwotne, atawistyczne, hehe. Cały czas budzi
      jakieś dziwne emocje, typu chęc zerwania się do ucieczki;-). Ale na pewno nie
      jest juz tak, że nie moge jej znieść na skórze. No a końcówka już jest boska,
      słodka i ciepła, niesamowicie zmysłowa...

      No i Helitrope przegrał;-) nie wybrałyśmy go dziś...
      Przyjdzie na niego kolej następnym razem, choc dziś już usłyszałam glos pełen
      pretensji, dlaczego Eau de Fier nie przyniosłam. A próbka Eau de Fier poszła na
      wygnanie, hehe. W zamknietej fiolce, a zapach tak silny, że cala skrzynka z
      próbkami Eau de Fier pachnie. To jej kwarantannę w pudełku z biżuterią robię;-P
      • lune Modern_witch :) prosba wielka 12.08.05, 13:36
        modern_witch napisała:


        > Z Ambrą jest zabawnie. Ta pierwsza nuta kwaśno-zwierzęco-dzika która mnie tak
        > na zlocie zniechęciła, ciągle jest dla mnie trudna, ale inaczej;-). Zaczyna
        > fascynować. Jakieś to takie pierwotne, atawistyczne, hehe. Cały czas budzi
        > jakieś dziwne emocje, typu chęc zerwania się do ucieczki;-). Ale na pewno nie
        > jest juz tak, że nie moge jej znieść na skórze. No a końcówka już jest boska,
        > słodka i ciepła, niesamowicie zmysłowa...
        >

        Od dlugiego czasu tropie kwasno-zwierzeca nutke i probuje znalezc ja
        w perfumach - przeszukujac polki w perfumeriach i zadreczajac od czasu do czasu
        pytaniami forumowiczow :) Twoj opis Ambry Etro jest bardzo zachecajacy -
        poszperalam w necie i znalazlam nuty ; pisza o wanilii - czy wanilia jest mocno
        wyczuwalna ? czy bardzo slodka ?

        I czy w ogole mozna porownac Ambre do jakiegokolwiek zapachu ?

        Z tych bardziej niszowych znam - 'z papierka'- Ambre Sultan SL - bogaty,
        kadzidlany, aromatyczny - jak owoce zalane likierem :)

        Nie mam szans na powachanie Etro ... :( Stad moja prosba o szczegoly


        pozdrawiam, lune
        • modern_witch Lune, przepraszam, ze dopiero teraz;-) 14.08.05, 20:22
          dwa dni się nie nadawałam do niczego...
          jak tropisz kwaśno-zwierzęcą nutkę to chyba Ci się początek Ambry spodoba;-),
          na mnie ta gruczołowa zwierzęcość działa przedziwnie, budzi jakiś niepokój,
          napięcie mięśni, hehe, normalnie jakies atawizmy leśno-jaskiniowe się
          uruchamiają...

          aczkolwiek, no właśnie, ona na mnie jest pod koniec słodka. Ale nie jest ta
          słodycz jakaś mdląco-drażniąca, jest piękna i z charakterem. Nie wiem jednak,
          bo jak Ty "dosładzasz" zapachy, to na Tobie jeszcze słodsza może być... Waniia,
          owszem, wyczuwalna, ale nie w temacie "cukier wanilinowy" na szczęście. Jest
          ciemna, jak laska wanilii i leciutko pudrowa pod koniec, a zwierzęca nutka
          ładnie się z nią przeplata, złagodzona, ucywilizowana, juz nie taka
          niepokojąca.

          Ambre Sultan ma na mnie na początku jakieś suszone zioła i medykamenty wręcz,
          przez nie dopiero ta zwierzęca nutka przebija, mniej kwaśna na pewno jest. Nie
          pamietam już, jak się dokładnie rozwija, więc teraz trochę się z próbki
          maznęłam, ale to potrwa pewnie, na razie zioła czuję najbardziej i cos
          kadzidlanego, ale takie ciężkie dość kadzidło. Pamiętam jednak, ze też na mnie
          łagodnieje w końcu, ja właśnie lagodzę zapachy, tak jak Ty "dosładzasz", w
          każdym razie mniej słodka jest. Tak, Etro jest slodkawa na koniec. Nie
          przeslodzona na pewno, ale nie wiem, jaka byłaby na Tobie...
          • modern_witch Ambre Sultan a Etro cd. 14.08.05, 21:50
            Etro słodkawa, tak jak pisałam juz, wanilia tak, jest, ale imo w ladnym
            wydaniu. Oj, Lune, chyba to jednak nie dla Ciebie, za słodkie będzie jednak,
            tak mi się coś zdaje...
            Ambre Sultan - tej ambrze towarzyszy caly czas fajna nuta żywiczno-kadzidlana,
            ej, zapomniałam już, jaki to fajny zapach, a przecież testowałam kilka razy;-)
          • lune Dziekuje Modern_witch :) 16.08.05, 09:36
            no to juz wiem :)

            Ambra Etro - skreslam z listy pozadania ...

            Ambre Sultan - to fascynujacy zapach ; naprawde piekny - ale jest w nim
            takie 'rozpasanie' ze nie wiem czy raz w roku moglabym go uzyc ;))) gdybym ci
            ja byla kolekcjonerka ... to pewnie chcialabym zeby i to - i tamto stanelo na
            mojej poleczce :)

            Kompozycja ktora krazy za mna /oprocz 'piedestalnych' EdM ;)/ - to poczatek
            wytrawny, odrobina delikatnych kwiatow, akcent pieprzowy i koncowka pizmowo-
            drzewna ; ja wiem ze to ogolnik :)

            Dwa dni temu mialam mozliwosc powachac Visit Azzaro ... no i tragedia ;
            upierdliwa waniliowo-miodowa slodycz przykleila mi sie do nadgarstka :(
            odganialam ja Bvlgarim Extreme z pewnym sukcesem ... A na marginesie to na
            Basenotes porownano Bvlgari Eau Parfumee Extreme do Un Jardin en Mediterranee -
            czy to mozliwe ???

            Przeciez /Bvlgari/:

            Bergamot, orange blossom, pepper, coriander
            Cardamon, rose, jasmin
            Green tea, smoked wood

            to jednak nie to samo co /Hermes/ :

            Bergamot, orange blossom, oleander
            oleander
            Fig tree, pink cedar

            Pomyslalam ze skojarzenia takowe budzi tworca zapachu Un Jardin tzn. Jean
            Claude Ellena - ale sprawdzilam i on robil inny zapach dla Bvlgariego - Eau
            Parfumee au The Vert a nie Extreme ...

            lune
            • elve Re: Dziekuje Modern_witch :) 16.08.05, 15:52
              > Pomyslalam ze skojarzenia takowe budzi tworca zapachu Un Jardin tzn. Jean
              > Claude Ellena - ale sprawdzilam i on robil inny zapach dla Bvlgariego - Eau
              > Parfumee au The Vert a nie Extreme ...

              a ja gdzieś ostatnio czytałam, że extreme jest "bardziej skoncentrowaną" i lekko
              poprawioną wersją au the vert. więc może jednak?
              • lune Un Jardin - Bvlgari Extreme 17.08.05, 13:05
                elve napisała:


                > a ja gdzieś ostatnio czytałam, że extreme jest "bardziej skoncentrowaną" i
                lekk
                > o
                > poprawioną wersją au the vert. więc może jednak?

                Czyli ... jesli wachalam Bvlgariego - moge miec nikle pojecie o zapachu Un
                Jardin en Mediterranee ? Czy to te klimaty ?

                lune




    • kalia_t Re: Blog forumowy - druga edycja 13.08.05, 14:02
      Po długich poszukiwaniach udało mi się powąchać(dzięki za namiary Balbinko)
      Aquaflore Herrery i... totalne rozczarowanie. Z opisu wynikało, że to będzie
      mój zapach, poza tym mam słabośc do zapachów Caroliny Herrery. Wyczuwałam pewną
      drażniacą nutę, która przypomina bazylię (a ta u mnie robi się gorzka i
      nieprzyjemna)i dzięki niej zapach jest bardzo podobny do... Grain de Folie
      tylko bardziej ulotny i wodnisty.
      Odkryciem za to jest Orlane 21, piekny początkowo ciepły i otulajacy, a później
      świeży, zaskakujacy.:)
    • olesiam Po wizycie w centrum wyprzedazy Warszawa Wilenska 22.08.05, 20:00
      w ramach ciekawostek co wypatrzylam:)
      -Kenzo Jungle le Tigre lait parfume, 200 ml-136 zl
      -Kenzo Jungle l'Elephant lait parfume, 200 ml-136 zl
      -Lagerfeld Femme edp 30 ml 125 zl
      -Nina Ricci Deci Dela edt concentree, 100 ml,264 zl
      -Nina Ricci Les Belles de Ricci Amour d'Amandier (niebieskie), 100 ml, 195 zl
      -Nina Ricci Les Belles de Ricci zielone,edt 50 ml,150 zl
      -Guerlain With Love, 50 ml, 185 zl
      -Hermes 24 Faubourg (podluzne pudelko) limited edt, 45 ml 212 zl
      -Lalique Nilang edp 50 ml 176 zl
      -Lalique Claire de Nilang 50 ml 150 zl
      -Cerruti Image perfumy w zestawie ze slicznum metalowym etui, 7,5 ml 177 zl

      Moglam sie delikatnie pomylic w cenach, wpisalam te juz po odjeciu 20% znizki
      No i oczywiscie na wszystkie normalnie dostepne zapachy jest obnizka 20%
      Pozdrawiam serdecznie
      Olesia
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka