Gość: ZXulu
IP: *.telia.com
14.12.03, 01:27
Pozwolilem sobie zaprosic pare osob z forum na prywatna ekspedycje po
podziemnych korytarzach i tunelach MRU.W sobote rano przybyli na umowiony
punkt nasi koledzy w osobach Cattaraugus,god_save_the_queen ,kpt Zbik no i
nieodlaczny towarzysz wszystkich moich ekspedycji Dreaded.Wszyscy mieli
mieszane uczucia zostawiajac na polnym parkingu auta.Uspokoilem,wyjalem
zkufra mojej Toyoty lancuch wykonany z talbonitu ktorym powiazalismy
wszytskie auta razem przewlekajac lancuch przez przednie osie.Oczywiscie
zamek byl rowniez wykonany z talbonitu.Talbonit jest materialem nie
spotykanym na ziemi o takiej twardosci ze niema narzedzia ktore mogloby
dokonac jakiejkolwiek obrobki mechanicznej lub cieplnej.
Nie wtajemniczylem kolegow w plan dzialania,wszystko mialobyc zaskoczeniem i
niespodzianka.Po zejsciu jak zwykle Panzerwerkiem nr 719 na dol udalismy sie
cala piatka do najwiekszego pomieszczenia jakie bylo pod bunkrem.Ten bunker
jest polozony na wzgorzu,ktory mail bronic ostrzalem besposrednim droge Kalau-
Hochwalde i szose Meritz-Swibus.dzisiaj to zarosnie juz drzewami i tak bardzo
to nie widac.W hali pod spodem jest zejscie do drugiej kondygnacji.schodzimy
po klamrach na dol,jest znowu tor i podobnie wykonczone.nastepnie udajemy sie
do dziwnego pokoju.Panowie sa zaskoczeni i sie pytaja co to ma znaczyc.
Otworzylem karty,wszyscy stalismy na specjalnej podlodze w ksztalcie
kola,wtedy zaczolem mowic ,stoicie na podlodze aparatu do teletransportacji i
za chwilecke przenosimy sie do roku 1944.Takze panowie prosze juz o
zachowanie ciszy.Cattaraugus patrzyl na mnie i chcial sie smiac,uslyszalem ze
to nie mozliwe,god_save_the_queen mruknal zobaczymy,kp.Zbik dawaj jedziemy a
Dreaded juz naciskal wajchy.Po paru sekundach podnosimy sie z podlogi.Wszyscy
sa w ubraniach feldgrau z odzialow fortecznych OWB.Panowie juz teraz nie
rozmawiamy zupelnie na glos a tym bardziej po polsku.Jak ktos nie zna
niemieckiego to nie odpowiadac na wszystko ja ,jawohl.Wystarczy siedziec
cicho.Te droge znalem zpoprzednich podrozy,byl to nizszy poziom prowadzacy na
poludnie. Po 20minutach doszlismy do stacji Frida,tam stala kolejka
podlaczona do sieci ,po sprawdzeniu okazalo sie ze jest naladowana.Wystarczyl
wagonik motorowy.Reszta zostala zostawiona na bocznicy.Usadwilismy sie
okrakiem Dreaded siadl na miejscu motorniczego i ruszylismy.Po okolo 3
godzinach dojechalismy do duzej stacji,na ktorej byl odjazd wlewo bez
napisow.Przestawilem osobiscie zwrotnice i po przejechaniu chyba jakiejs z
rzeki bylo troche wilgotno zatrzymalem wagonik znalazlem miesce do ladwania i
podlaczylem .Panowie jestesmy zpieszeni do przejscia jest okolo 2km.Tutaj nie
bylem zobaczymy co jest.Oswietlkenie korytarzy funkcjonowalo ot takie
szczatkowe ,ale przynajmniej wiedzialo gdzie sie idzie.Juz po kilkuste
metrach uslyszelismy szum jakis urzadzen.tak jakby maszyny pracowaly.Szlismy
cicho nie rozmawiajac.Mielismy podstawowa bron na wyposazeniu.tzn kazdy po
bergmanie krotka i pare granatow.Wychodzimy na prosta widac z daleka wielka
stalowa brame ,ktora byla otwarta.Po dojsciu ukazal sie niesamowity
widok,duze labolatoria,w nich dzisiatki ludzi w bialych kitlach pracowali nad
czyms.zauwazylem tabliczke na scianie byl napis Mechaniczne zaklady....
Nigdy o tym nie slyszalem,tutaj pracuja naukowcy.Powietrze bylo dosc
ztechle,w tunelu bylo swierze.Nikt nie zwraca na nas uwagi.Biora nas za
jakies ekstra sily z ochrony.Dreaded sie nachyla i mowi panowie to sa zaklady
podlegle Göringowí czyli nalezace do luftwaffe.Przechodzimy korytarzem pustym
do drugiej czesci tam widac pracuja wiezniowie.Warunki straszne niema czem
oddychac.
C.d.n