Dodaj do ulubionych

MRU-opowiesci czes druga.

IP: *.telia.com 14.12.03, 01:27
Pozwolilem sobie zaprosic pare osob z forum na prywatna ekspedycje po
podziemnych korytarzach i tunelach MRU.W sobote rano przybyli na umowiony
punkt nasi koledzy w osobach Cattaraugus,god_save_the_queen ,kpt Zbik no i
nieodlaczny towarzysz wszystkich moich ekspedycji Dreaded.Wszyscy mieli
mieszane uczucia zostawiajac na polnym parkingu auta.Uspokoilem,wyjalem
zkufra mojej Toyoty lancuch wykonany z talbonitu ktorym powiazalismy
wszytskie auta razem przewlekajac lancuch przez przednie osie.Oczywiscie
zamek byl rowniez wykonany z talbonitu.Talbonit jest materialem nie
spotykanym na ziemi o takiej twardosci ze niema narzedzia ktore mogloby
dokonac jakiejkolwiek obrobki mechanicznej lub cieplnej.
Nie wtajemniczylem kolegow w plan dzialania,wszystko mialobyc zaskoczeniem i
niespodzianka.Po zejsciu jak zwykle Panzerwerkiem nr 719 na dol udalismy sie
cala piatka do najwiekszego pomieszczenia jakie bylo pod bunkrem.Ten bunker
jest polozony na wzgorzu,ktory mail bronic ostrzalem besposrednim droge Kalau-
Hochwalde i szose Meritz-Swibus.dzisiaj to zarosnie juz drzewami i tak bardzo
to nie widac.W hali pod spodem jest zejscie do drugiej kondygnacji.schodzimy
po klamrach na dol,jest znowu tor i podobnie wykonczone.nastepnie udajemy sie
do dziwnego pokoju.Panowie sa zaskoczeni i sie pytaja co to ma znaczyc.
Otworzylem karty,wszyscy stalismy na specjalnej podlodze w ksztalcie
kola,wtedy zaczolem mowic ,stoicie na podlodze aparatu do teletransportacji i
za chwilecke przenosimy sie do roku 1944.Takze panowie prosze juz o
zachowanie ciszy.Cattaraugus patrzyl na mnie i chcial sie smiac,uslyszalem ze
to nie mozliwe,god_save_the_queen mruknal zobaczymy,kp.Zbik dawaj jedziemy a
Dreaded juz naciskal wajchy.Po paru sekundach podnosimy sie z podlogi.Wszyscy
sa w ubraniach feldgrau z odzialow fortecznych OWB.Panowie juz teraz nie
rozmawiamy zupelnie na glos a tym bardziej po polsku.Jak ktos nie zna
niemieckiego to nie odpowiadac na wszystko ja ,jawohl.Wystarczy siedziec
cicho.Te droge znalem zpoprzednich podrozy,byl to nizszy poziom prowadzacy na
poludnie. Po 20minutach doszlismy do stacji Frida,tam stala kolejka
podlaczona do sieci ,po sprawdzeniu okazalo sie ze jest naladowana.Wystarczyl
wagonik motorowy.Reszta zostala zostawiona na bocznicy.Usadwilismy sie
okrakiem Dreaded siadl na miejscu motorniczego i ruszylismy.Po okolo 3
godzinach dojechalismy do duzej stacji,na ktorej byl odjazd wlewo bez
napisow.Przestawilem osobiscie zwrotnice i po przejechaniu chyba jakiejs z
rzeki bylo troche wilgotno zatrzymalem wagonik znalazlem miesce do ladwania i
podlaczylem .Panowie jestesmy zpieszeni do przejscia jest okolo 2km.Tutaj nie
bylem zobaczymy co jest.Oswietlkenie korytarzy funkcjonowalo ot takie
szczatkowe ,ale przynajmniej wiedzialo gdzie sie idzie.Juz po kilkuste
metrach uslyszelismy szum jakis urzadzen.tak jakby maszyny pracowaly.Szlismy
cicho nie rozmawiajac.Mielismy podstawowa bron na wyposazeniu.tzn kazdy po
bergmanie krotka i pare granatow.Wychodzimy na prosta widac z daleka wielka
stalowa brame ,ktora byla otwarta.Po dojsciu ukazal sie niesamowity
widok,duze labolatoria,w nich dzisiatki ludzi w bialych kitlach pracowali nad
czyms.zauwazylem tabliczke na scianie byl napis Mechaniczne zaklady....
Nigdy o tym nie slyszalem,tutaj pracuja naukowcy.Powietrze bylo dosc
ztechle,w tunelu bylo swierze.Nikt nie zwraca na nas uwagi.Biora nas za
jakies ekstra sily z ochrony.Dreaded sie nachyla i mowi panowie to sa zaklady
podlegle Göringowí czyli nalezace do luftwaffe.Przechodzimy korytarzem pustym
do drugiej czesci tam widac pracuja wiezniowie.Warunki straszne niema czem
oddychac.
C.d.n

Obserwuj wątek
    • god_save_the_queen Re: MRU-opowiesci czes druga. 14.12.03, 15:32
      Dziękuję za umieszczenie mnie w Twojej opowieści! Ostrzegam, że po niemiecku
      mówić nie umiem, jedynie po angielsku i francusku ;P
      PZDR
    • god_save_the_queen Re: MRU-opowiesci czes druga. 14.12.03, 16:58
      Oczywiście z utęsknieniem czekamy na część następną, szczegulnie że, właśnie w
      piecu napaliłem i ciepło się w pokoju robi :P
      • Gość: Zulu Re: MRU-opowiesci czes druga. IP: *.telia.com 14.12.03, 22:38
        Bedzie byc moze ,jutro,problemem jest, ze zmieniamy dostawce
        internetu.Telia "raus" = "fuckov" niech spier....a i bedzie inny,ktory juz
        ciagnie ekstra kable do mieszkan.Byc moze wylaczy nam telia,oplacone mam do
        jutra.Zobaczymy przerwa bedzie trwala okolo 1 miesiaca.Nowy dostawca oferuje
        kabel 10MBna sekunde plus 200kr na miesiac i w tym + 60kr abonament
        telefoniczny oraz dzwonienie do tych co posiadaaja te sama firme jest totalnie
        gratis.Obecnie telia zdziera zee mnie 370skr za miesiac internet plus 470
        abonament telefoniczny na miesiac bez oplat za rozmowy .To niech mnie ta telia
        pocaluje w du...e.Moze jestem niegrzeczny ale Ty bys sie nie wkorzyl?Cala
        szwecja jak ma mozliwosc ucieka od tych zlodzieji.
        • jack_ryan Re: MRU-opowiesci czes druga. 14.12.03, 22:53
          A jaki jest obecnie kurs korony szwedzkiej?
          • Gość: Zulu Re: MRU-opowiesci czes druga. IP: *.telia.com 15.12.03, 04:36
            www.forex.se
            Zobacz cos kolo 40groszy za 1korone.Pzdr.Zulu
            • god_save_the_queen Re: MRU-opowiesci czes druga. 15.12.03, 14:42
              szwecja... kraina "grave diggera" i innych zespołów viking metalowych!!!
              P.S. Twoja opowieśc wygląda na przygodowo historyczną, więc korzystająć z mojej
              nieznajomości niemieckiego możesz Nas wpakować w jakieś tarapaty w przestrzeni
              między czasowej...
              POZDRO i miłego pisania!!!
    • Gość: Zulu Re: MRU-opowiesci czes druga. IP: *.telia.com 16.12.03, 16:39
      Koledzy teraz sobie zdali sprawe ze to nie przelewki a naprawde.Zatrzymalem
      nasza grupe i pokazalem branzolete na reku,oczywiscie wszyscy takie mieli bez
      niej jest niemozliwa teletransportacja.Panowie jezeli bedzie sytuacja krytyczna
      to prosze nacisnac najwiekszy guzik w srodku.jest ich pare ale sluza do czego
      innego.po nacisnieciu guzika zostaje zalamane swiatlo i stajemy sie niewidoczni
      dla przeciwnika.Wciskajac guzik po lewej stronie dajemy opcje podgladania sie
      na wzajem bez mozliwosci zdradzenia swojej pozycji lub obecnosci przez
      przeciwnika.Zauwazylem ,ze chumory sie poprawilyi nadmienilem, prawdziwa
      przygoda jest taka kiedy naprawde smierc zaglada do oczu.
      Na piersiach i plecach mielismy oslony talbonitowe,nie zdradzilem jednej
      tajemnicy talbonit daje sie odlewac i obrabiac temperaturowo ale w prozni i
      zmniejszonej grawitacji.
      Wiezniow bylo duzo,na oko gdzies okolo 500osob pracujacych w zmianach po 12
      godzin.Nie byli wypuszczani na zewnatrz,zyli tam pod ziemia i zywiono ich
      szczurami w tak zwanym biologicznym cyklu zamknietym.To byl patent specjalistow
      chyba z SS.Polegal ze po smierci wieznia cialo bylo wrzucane do specjalnego
      pomieszczenia do ktorego wpuszczano szczury.Po paru godzinach kosci
      likwidowano a szcury poprostu pasly sie.Po paru tygodniach byly zabijane i w
      kuchni wieziennej oprawiane i przyzadzane i podawane do spozycia.Szczury
      mieszkaly w specjalnych klatkach i po obiedzie spowrotem wchodzily do niej .Po
      osiagnieciu wymaganych rozmiarow wedlug przepisu SS szczury z klatek odsylano
      do kuchni.Cattagaugus po obejrzeniu tego wynalazku poczul sie
      nieswojo.Uspokoilem
      ze tego typu jedzenie dostaja tylko wiezniowie.Zreszta zawsze mam w plecaczku
      mala flaszke na przepalenie.Wzdrygnal sie.Wielu ludzi na Syberi przetrwalo
      lagry wlasnie przez sczury.Osobiscie jadlem w zyciu kota,bardzo dobre mieso.
      Akurat bylismy swiadkami jak znoszono niezywych wiezniow do wind i wywozono na
      gore.Nastapilo male poruszenie.Ktos krzyczal ze nastepuje likwidacja
      zakladow.Rosjanie juz sa krok od Wisly.Tak byla likwidacja starych wiezniow,ale
      zakladu nie zatrzymywano.Nastapilo przelaczenie na pozycjje niewidzialny i
      udalismy sie windami do gory.Piekne stare zamczysko.Kpt.Zbik cos zaczal mowic
      wiecie to chyba jest Ksiaz klasztor Cystersow.bylem tutaj i zwiedzalem gdzies w
      latach 90.-tychPatrz, mowie masz szanse porownac co gdzie i jak i czego brakuje.
      Ale sie znmienilo prawie poznac nie mozna.Ciala wiezniow przewozono na barki
      ktore staly na Odrze.Smrod straszny kladziono na barce warstwe ludzi i pozniej
      posypywano wapnem i znowu ciala i wapno.Na jednej barce naliczylisnmy okolo 400
      cial.Po oczyszczeniu i wywietrzeniu juz nadjechala swieza porcja wieznoiw do
      pracy.Byli w lepszym stanie jak ich poprzednicy.Zjezdzamy na dol,chcemy sie
      przekonac nad czym tam pracuja.Wiezniowíe pracowali przy roznego rodzaju
      obrabiarkach.Natomiast naukowcy jeszcze nie wiemy.Idziemy obwodnica zewnetrzna
      z ktorej promieniscie schodza sie tunele do srodka.W tych tunelach sa rozne
      odzialy i wykonywana jest produkcja na potrzeby wojska.Lecz nie widac zadnych
      armat, rakiet ani innego sprzetu znanego oczom ludzkim.Przed nami labolatoria
      elektroniczne dawniej nazywano to technika radiowa,gdyz elektronika tylko znana
      byla w tej dziedzinie.Tak to sa urzadzenia ,zyrokompasy do rakiet,sterowanie
      zdalne,i tutaj niespodzianka zaklad zajmujacy sie fizyka.Dokonuja proby
      teletransportacji i to udanej na naszych oczach.Patrze na swoja lewa dlon i
      ramie takie same branzolety.Tak to pochodzilo ztad.W nastepnej czesci bawia sie
      antygrawitacja,duzy disk wiruje jest moment jak podnosi sie do gory z calym
      urzadzeniem.W nastepnym bunkrze widac jak ten disk jest montowany w srodku jest
      wydrazony i wpuszczaja na naszycgh oczach wiele kilogramow rteci.Jest to
      zamykane zaspawuja,Jest schladzane rtec widac splynela w jeden koniec
      diska.nastepuje montaz i znowu silnik elektryczny napedza wszyscy siedza w
      bunkrze, wiezniowie dopilnowuja ostanich czynnosci i zostaja w pomieszczeniu.
      Ciekawie to wyglada patrzymy jak zamurowani nagle jeden disk jest podgrzewany i
      wprowadzony w obroty tak kikadziesiat obr/min w pewnej chwili staje sie rzecz
      starszna disk dostajke warjaci prawie go nie widac wpada w paniczne obroty
      nasteopuje uniesienie sie pod sufit calego urzadzenia i rosztrzaskanie disku
      rtec robi straszne spustoszenie.Nikt z wiezniow nie przezywa tej proby.Profesor
      ktory prowadzil te doswiadczenie krzyknakl do innych woezniow na barke ich nie
      do specjalnego pomieszczenia.Wytlumaczyl kolegom ze sa trujacy i niemozna ich
      brac na karme.W nastepnym pomieszczeniu taki same urzadzenie ale z dwoma
      przeciwbieznie wirujacymi diskami.Obserwujemu probe ,wyglada ciekawie po
      podgrzaniu rteci oba disku szalenczo wiruja Niemiec krzyczy ze kolo 300.000 obr
      na minute i nastepuje sie oderwanie urzadzenia od podlogi i utrzymuje w
      balansie.Dokonakli jakis pomiarow i przeszli do nastepnego bunkra ,tuaj byly
      rowniez dwa diski ale ekstra urzadzenie z wysokim
      napieciem.Cattaraugus,god_save_the_queen ,kpt Zbik zgodnie krzykneli to
      przeciez cewka Tesli
      . Co oni z tym beda robic? Nie trzeba bylo czekac odpowiedz przyszla sama
      wiezniowie stali w odleglosci 5m od disku naukowcy w bunkrze za szyba
      pancerna.Nagle diski zaczely wirowac dostaly obrotow uniosly sie i wtedy
      zadzialala cewka Tesli.nastapila zielonkawa poswiata diski pieknie swiecily jak
      banka na choince.calosc byla sterowane zdalnie jakas lepsza wersja ulepszona
      mozna bylo swobodnie panowac nad tym urzadzeniem.Skonczono probe i kazano
      wiezniom rozmontowac.Nie ma ich w pomiesczeniu ktos odnajduje ich ubrania z
      jakaos mazia aw srodku.Wszyscy ogladaja i sie nadziwic nie moga ze podczas tego
      eksperymentu wystapilo promieniowanie szkodzliwe dla czlowieka i zpowodowalo
      totaklne rozlozenie biologiczne czlowieka.-Nie wierzono ze tak moglo
      nastapic.Profesor kazal wysprzatac i pzryprowadzic nowych wiezniow.ustawiono
      ich w takiej samej odleglosci.caly eksperyment byl filmowany.Zaczelsimy sie
      przygladac w momencie wystapienia poswiaty wieznionwie jakby topnieli i
      znikali,bez krzyku i meczarni widac smierc nastapila odrazu.Profesor byl
      przestraszony.jak my sie bedziemy chronic przed tym promieniowaniem?
      Cattaraugus,god_save_the_queen ,kpt Zbik stali jak skamieniali i oczoim nie
      wierzyli raz widzac tyle meki ludzkiej i tragedi a zarazem te doswiadczenia to
      przeciez przeczy zasadom fizyki jak oni na to wpadli.Zaczelismy przechodzic do
      nastepnych pomieszczen.
      C.d.n
      • god_save_the_queen Re: MRU-opowiesci czes druga. 16.12.03, 20:46
        "Jeszcze jeden!!!" :P
        • Gość: Zulu Re: MRU-opowiesci czes druga. IP: *.telia.com 10.01.04, 12:45
          Cattaraugus pierwszy zauwazyl i krzyknal tutaj sie buduje reaktor
          atomowy,zbiegamy sie i faktycznie duza hala swietnie oswietlona brak wiezniow
          tylko sam personel naukowy.Stwierdzilismy ze Oni juz maja material rozczepialny
          i lepiejk wiac,z powodu niekontrolowanego promieniowania.Po jakis 100m
          poczulismy zapach nawet niezlego jedzenia.Pomieszczenia byly zamienione w dosc
          przytulna restauracje gdzie serwowano posilki dla naukowcow.Dreade skinal i
          mowi chyba trzeba sie zatrzymac.Obowiazywala samoobsluga.Oczywiscie wszyscy
          jestesmy w opcji niewidzialni i powoli cala piatka
          Cattaraugus,god_save_the_queen ,kpt Zbik ,Dreaded i ja siedzimy juz przy
          stolikach oczywiscie nic nie mowiac wcinamy ich najlepsza adolfhitler soppa pol
          kartofla w litrze wody ,z daniem drugim na ktore sie skladala jakas kosc troche
          kartofli i lisc niby salaty i to polane holenderskim sosem.Dobrze doprawione
          dlatego nabralismy apetytu.zawsze cieply posilek.Po wyjsciu Cattaraugus
          powiedzial,gdybym po takim jedzeniu mial jeszcze naukowo pracowac nie
          nigdy.Teraz dopiero zdalismy sprawe z tego ,ze to byli naukowcy wiezniowie.
          Zal nam bylo tych ludzi.Nagle uslyszelismy straszna eksplozje.Wszyscy uciekaja
          w kieunku zachodnim,tam gdzie dzisiaj stoi Klasztor Cystersow.Biegna naukowcy i
          normalni wiezniowie przed nami nagle zamykaja sie stalowe wrota.Niema juz
          przejscia.Zboczylismy natychmiast z glownego korytarza w boczny i nim sie
          posuwamy rowniez w kierunku zachodnim,jest rozgaklezienie i napis
          bahnhof,kierujemy sie do dworca.okazuje sie jak nasze przeczucie mowilo
          jestesmy zpowrotem w tunelu glownym juz poza fabryka i zakladami badawczymi.Z
          dala dochodzi nas wrzask ludzi chcacyh sie wydopstac na zewnatrz.Cala piatka
          jest podekscytowana.Powiedzialem ze niema najmniejszego niebnezpieczenstwa gdyz
          mozemy sie teletransportowac , ale lepiej zwiedzac ciekawiej przezyc cos.
          Mamy alternatywe wracac do domu czy posuwac sie w kierunku Ksiaza.
          Cdn
          • god_save_the_queen Re: MRU-opowiesci czes druga. 10.01.04, 15:43
            Matko, znowu muszę przeżyć CZarnobyl?! :) Nie no ale, opowiastka robi się
            ciekawa :P Czekamy na dalszy cięg!!!
            P.S. Czemu tak późno? :P
            • Gość: Zulu Re: MRU-opowiesci czes druga. IP: *.telia.com 12.01.04, 20:30
              Przepraszam nie mialem zachety do pisania,ale skoro jedna osoba chce to jutro
              nastepny odcinek.Zrozum jak jest parcie na mnie,odrazu powstaja w lepetynie
              nowe historie,tak robi sie zastuj,sa problemy zycia codziennego.Wiesz niedlugo
              znowu narty,juz zaczynam trenowac.Dwa tygodnie przerwy mam po ostanim pobycie w
              gorach na polnocy Szwecji. W tym roku przeszedlem do nart wyczynowych.Nie wiem
              czy lubisz jezdzic i czy wogole jezdzisz? Powiem krotko mialem wypadek w roku
              1967 ledwo z zyciem uszedlem (geofizyka).Narty sie dla mnie skonczyly na cale
              zycie.jako mlody chlopak startowalemw w wielu zawodach w Zakopcu jeszcze w
              latach 50 tych,mozliwe to bylo przez Ojca ktory mlodosc i szkole ukonczyl w
              latach 30 w zakopanem.Znajomosci funkcjonowaly po wojnie.Gorole nauczyli mnie
              wyczynu.
              Po roku 67 koniec z nartami.Dopiero wroku 1994 zaczelem sie uczyc od nowa.Potem
              przyszedl carving.Szlo opornie koledzy sie smiali. Za stary jestes juz,ja
              kocham narty zawziolem sie i trenowalem jak idiota na malych gorkach zobacz
              www.vallasen.se Potrafilem bez przerwy zjechac i wjechac po 40razy w ciagu
              paru godzin.No i sie zahartowalem.W tym roku dostalem w spadku po kuzynie ktory
              nalezy do elity szwedzkiej w Super G i slalomie fantastyczne narty
              wyczynowe.Sa wykonane z wkladkami z Titanu i wiazaniami z titanu.Krotkie
              carvingi.Jedna wazy 10kg. Stary jak sie na tym jezdzi biada ceprom z dolin.
              !00km/h osiagasz w kilka sekund na normalnych nartach nie mozliwe
              probowalem.najpierw trenowalem za motocyklem do 115km/h. dawalem rade nogi mam
              stalowe zostalo to z mlodosci. takze na sniegu 70-90 to normalka oczywiscie na
              pustej trasie.Jakbys trafil to facet bierze udzial w wyprawie na Marsa.Slalom
              sie kreci fantastycznie mozna w duzej predkosci robic zwroty na kantach (katy
              rasowe)Rozpisalem sie ,koledzy zaraz opiernicza.Za kare pisze jutro dobry
              odcinek.Pzdr.Zulu.
              • god_save_the_queen Re: MRU-opowiesci czes druga. 12.01.04, 20:49
                Ja niestety nie jeżdzę. mam kłopoty z sercem->kłopoty z ciśnieniem i gór są dla
                mnie nidostępne. No w takie Tatry to mógłbym jechać, ale spał bym cały dzionek :P
                • Gość: Zulu. Re: MRU-opowiesci czes druga. IP: *.telia.com 13.01.04, 10:47
                  god_save_the_queen !
                  Co Ty mysöisz ,ze mnie to nie obeszlo,jak dochopdzilem szezdziesiatki to
                  rowniez mialem podwyzszone cisnienie i problemy.Dlaczego o tym pisze aby was
                  zmobilizowac ,nie dac sie czasowi,walczyc o swoja jeszcze mlodosc.Bylem u
                  lekarza i wiesz co ten powiedzoial,no moga byc problemy ,ale zalezy od Ciebnie
                  jak do tegop podejdziesz.dal mi trzy miesiace na opuszczenie cisnienia,nie
                  metoda farmaceutyczna.Wiesz co zrobilem .Najpierw metodyb
                  alternatywne,bioenergia,potem zmiana trybu zycia.Oczywiscie
                  jedzenia.oczyszczenie organizmu tak miodem czosnkiem i cytrynami i
                  bioenergia.Poszedlem opo trzech miesiacach i wiesz co powiedzial ,wiedzialem z
                  ena Ciebie moge liczyc mialenm wszystkie badania jak czlowiek 30 letni wlacznie
                  z cisnieniem.Teraz trenuje wiecej wysilku ruchu,spacery,rower,plywanie,no i te
                  moje ukochane narty.lekarze szwedcy sa fajni jak widza ze facet chce sie nie
                  starzec to pomagaja.sami nie zalecaja zadnych lekarstw tylko daja te metody
                  alternatywne.Uwas to podobno ciemnogrod,no niestey czasy sie zmieniaja i trzeba
                  isc za natura.Pzdr.Zulu.
                  • Gość: Michal Re: MRU-opowiesci czes druga. IP: *.telia.com 13.01.04, 12:51
                    Kontynuacja powiesci;
                    Jestesmy znowu w tunelu glownym.Odnajdujemy nasza kolejke.Stoi ,byla caly czas
                    wlaczana pod prad.Sprawdzam batterie sa na "full" naladowane.Siedzac juz na
                    wagonikach zaczynamy dyskutowac co to byl za wybuch.Co sie stalo.Dochodzimy do
                    wspolnego wniosku,nasza teletransportacja byla w czasie niezbyt dokladna,te
                    urzadzenia pierwszej generacji posiadaly wiele wad i niedociagniec,ale nie
                    mniej dawaly efekt zblizenia sie ku tamtym czasom.Musial to byc juz niedaleko
                    koniec wojny,gdzie prawdopodobnie Niemcy juz zawalali wejscia i sie
                    ewakuowali.Smutne to,ze ci ludzie musieli wszyscy zginac,naukowcy
                    rowniez,historia do dizisaj niemoze sie doliczyc dziesiatklow fizykow dunskich
                    i holenderskich niewiadomo co sie znimi stalo.Nikt z nas niechce wracac do domu.
                    Cattaraugus,god_save_the_queen ,kpt Zbik i ja siedzimy sie zastanawiamy co
                    dalej,Dreaded siedzi przy sterowaniu i krzyczy trzymajcie sie ja wam cos pokaze.
                    Mijamy pod ziemia Breslau Bahnhof.Pozniej kierujemy sie na poludniowy zachod.
                    Oswietlenie funkcjonuje ale wszedzie juz jest pusto,dochodza odglosy walk
                    zgory.Z kazdym kilometrem cichnie wszystko.Zblizamy sie do Ksiaza.Dreaded juz
                    tam byl w poprzedniej wyprawie ale w innym czasie.Pamietam to byly lata chyba
                    60-te.Bylo cicho i wspaniale.Odkrylismy wiele ciekawych rzeczy.Dojezdzamy do
                    stacji Ksiaz.Zostawiamy pociag na ladowaniu.I oddalamy sie piechota w kierunku
                    zamku.Za tamych czasow tzn,pozniejszych bylo zupelnie inaczej ,ktos wszystko
                    zamurowal nic nie moglismy poznac.Nagle jakies glosy dochodza nas z
                    gory ,przyczajamy sie Cattaraugus pokazuje nam na usta abysmy wszysyc
                    milczeli.Podsunal sie naprzod i nadsluchuje i mowi do nas szeptem Panowie cos
                    nie tak slysze jezyk angielski.Rozmawiaja o jakis dokumentach i
                    porototypach.Cholera czego Oni tam szukaja.Po chwili szepce to
                    amerykanie ,nawet slychac juz teraz wyraznie facet posuwa takim akcentem
                    texanskim ze az strach bierze,czlowiek sie zastanawia gdzie on ma te owce.
                    Po dwudziestu minutach nasluchiwania,Cattaraugus mowi to jakas
                    ekspedycja ,ktora przyszla z Czechoslowacji.Zrobili wypad do Polski w
                    poszukiwaniu jakis dokumentow i prototypow.Slychac jak amerykanie wysadzili
                    jakies sciany i weszli do swiezo zamurowanych pomieszczen. Cattaraugus i
                    god_save_the_queen sie podkradli i obserwuja,ja z kp.Zbikiemn zaczelismy
                    myszkowac w innej czesci.Dreaded poszedl za wlasnym nosem.Po pol godzinie
                    przychodzi i daje sprawozdanie; obok jest duza sala w niej stoi prototyp
                    wyglada na kompletny disk.Nic nie ruszal.Postanawiam isc z kp.Zbikiem.Tak to
                    byla pierwsza generacja.Po otwarciu przypomnial sie mnie ten pierwszy z Riese
                    ktory sluzyl nam za wzor. Sprawdzilem na wale silnika antygrawitacyjnego byly
                    zamontowane zwykle lozyska toczne.Strach na tym latac,dla nie wtajemniczonych
                    to nadmienie ze start silnika nastepuje przy pomocy zwyklego silnika
                    elektrycznego.Dwa przeciwbieznie wirujace diski duralowe sa wypelniene wsrodku
                    rtecia.Nic sie nie dzieje,ale kiedy nastapi wzrost temperatury rteci diski
                    dostaja szalenczej predkosci zaczynaja wirowac z predkoscia 300.000obr/minute i
                    wtedy nastepuje zniesienie grawitacji ziemskiej.Wersje pozniejsze mialy juz
                    zastosowane lozyska rteciowe.Nie wymagaly smarowania i sie nie zuzywaly.Toczne
                    mialy czas uzytkowania liczony w godziny.Tutaj moj strach, latac takim
                    czyms.Ogladamy dokladnie disk ma urzadzenia komunikacyjne na lampach jakis
                    radar i tak nic specjalnego zadnej broni.Postanawiamy uruchomic silnik.najpierw
                    trzeba uaktywnic zrodlo pradu,ktorym sa ogniwa naturalne.Jest to uklad paru
                    cewek ktore w pewnym ulozeniu powoduja rezonas i osiagniecie na biegunach
                    napiecia.Energia jest czerpana z otoczenia.Pierwszy raz Niemcy to zastosowali
                    na poczatku lat trzydziestych.Bylo takich pare ogniw i dawaly w sumie 24V.Jako
                    ciekawostka mozna obciazac prawie dowolnie.Zawsze dadza tyle mocy ile trzeba.
                    Po przekreceniu wylacznika slychac jak cewki sie przesuwaja w wlasciwe miejsce
                    i nagle rozblysnelo swialtlo.Disk caly swieci.Jest nie wielkki ale nas piecioro
                    da sie zmiescic.Nadchodzi Cattaraugas z god_save_the_queen ,byli na gorze
                    to jest okolo 40m wyzej to co zobaczyli przechodzilo ich pojecie.Niemcow juz
                    nie bylo,pelne podworze amerykanow,z czolgami i opancerzonymi
                    transporterami ,ladowali jakies dokumentacje,mieli ze soba jakiegos Niemca
                    ktory juz byl przebrany w mundur US Army.Niemiec swietnie znal rozlokowanie
                    wszystkiego.Zabrali rowniez kompletny silnika antygrawitacyjny,zostal
                    zapakowany i zaladowany do transportera.Zolnierze lazili po palaqcu i szukali
                    pamiatek.Wygladalo ze jeszcze zabawia jakis czas.
                    Naradzamy sie i postanawiamy uruchomic jeden disk.Dreaded swietnie juz powozil
                    takowym takze nie bylo problemu.Kp.Zbik byl troche sceptyczny czy tym aby da
                    sie latac. Szukamy w naszej sali kontaktow uruchamiajacyh otwarcie sufitu tak
                    aby moc wystartowac.Robimy probe,wszyscy sie laduja do srodka.Dreaded startuje
                    silnik.Cichy gwizd nastepuje podgrzanie rteci slychac gwizd staje sie
                    nieslyszalny i wtedy Dreaded wlacza napiecie dwoch milionow Volt na bieguny
                    diskow.Nastepuje swiecenie,zielonkawa poswiata.Tlumaczy przerazonym naszym ze
                    to jest to promieniowanie smiercionosne.Pod nami cala zycie biologoiczne jest w
                    tej chwili zniszczone.Disk faluje zawieszony pod sufitem widok
                    niesamowity.Pochwili osiadamy na podlodze i Dreaded wygasza silnik.Wszystko
                    jest sprawne.Disk ma obcje widzialny i niewidzialny no to juz jest cos.Idziemy
                    obserwowac amerykanow.Juz konczyli pakowanie ,nagle cofamy sie
                    przerazeni,amerykanie minuja wszystkie wejscia do kazamat.Widac ze sie nie
                    bawia to musi byc zamkniete na amen.Mieli tony materialow wybuchowych.
                    Pakujemy sie do diska,osobiscie staje przy wylaczniku sufitowytm aby go
                    otworzyc.Slychac jak amerykanie juz sie wycofuja.Spokojnie otwieram wlaz.Widac
                    piekne blekitne niebo widno pierwszy raz po tylu dniach.Wchodze Dreaded juz
                    unosi disk i wygladamy przez wlaz amerykanie juz odjechali zostali tylko
                    minerzy,konczyli aptowac ostanie ladunki.Oni tez sie wycofali ciagnac za soba
                    duza ilosc kabli.Dreaded ich obserwowal i czekal do momentu jak juz mial
                    wcisnac guziki.Wtedy jednym ruchem dzwigni disk wystrzelil w przestworza na
                    wysokosc najmniej 10km.Bylismy nie zauwazalni dla ludzkiego oka.na dole
                    rabnelo.Widac bylo jak z naszych otwartyych czelusci ryknal w gore gejzer ognia
                    i roznych rzeczy.Spokojnie nie zauwazeni wzielismy kurs za amerykanami.
                    Cdn.
                  • god_save_the_queen Re: MRU-opowiesci czes druga. 13.01.04, 15:30
                    Na mnei nie działa ani miód ani czosnek, pływanie rower jazda konna i wszystko
                    inne. Ot poprostu taki jestem. Mnie to nie załamuje, bo mam zwolnienie od wf, a
                    jak dobrze pójdzie to i od woja :P
    • Gość: dokt0r Wolfenstein IP: *.pth0210.pth.iprimus.net.au 13.01.04, 17:23
      Hmmm... troche jak Return to Castle Wolfenstein :)
      • Gość: Zulu Re: Wolfenstein IP: *.telia.com 13.01.04, 18:02
        Nie powiem Tobie skad czerpie fantazje ,nigdy nie uwiezylbys.Jak jest jakis
        problem mysle nad nim dlugo ,to zostalo po pracy w instytucie.Nie mysl ze jak
        spie to onim zapominam.Zawsze w nocy lub nad ranem przychodzi rozwiazanie.Tak
        zawsze otrzymywalem pozniej patenty.Gdzies tam wchodzi sie na jakosc
        czestoptliwosc i umysl bez wiedzy mojej zbiera informacje.Ja sobie z tego robie
        zarty,ale na 100 trafiam 75 razy.
        Pzdr.Zulu
        P.S Byl problem z Czocha i dlugo nad tym myslalem i potem tak bezmyslnie
        napisalem.Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzien zadnego pomyslu niemam.
        Wiem ze bedzie w nocy odpowiedz.
        • Gość: Zulu MRU-powiesci czesc druga IP: *.telia.com 14.01.04, 13:07
          kontynuacja powiesci.
          Dreaded dla bezpieczenstwa podszedl do 13km wysokosci.Kolumna amerykanska
          zreszta silnie uzbrojona posuwala sie w kierunku Czechoslowacji.Po jakis dwoch
          godzinach dosiegli granicy,mineli ja i odrazu wzieli kierunek na zachod.Kolumna
          sie nie zatrzymywala.Zaczal sie robic zmierzch.Zastanawialismy sie jaki jest
          ich docelowe miejsce.Dreaded dobrze przewidzial,oni musza sie dostac do
          najblizszego lotniska.To jest tak wazna przesylka ze napeno bedzie
          przetransportwana na druga polkule.Szukamy lornetka w powietrzu jakis
          lotnisk,jest okolo 15km w przodzie wojskowe lotnisko i na nim stoja trzy DC-3.
          Obserwujemy kolumne faktycznie kieruja sie tam.Tylko wjechali na plyte lotniska
          transportwce odrazu zaczely grzac silniki.Transportery podjechaly do
          samolotow,do jednego zapakowano polowe dokumentacji do drugiego reszte a do
          trzeciego ten nieszczesny silnik antygrawitacyjny.MYSMY JUZ TO OBSERWOWALI Z
          WYSOKOSCI DOSLOWNIE 3km.Tylko transportery sie cofnely ,transportowce zaczely
          kolowac na runway.Odrazu wystartowaly i wziely kurs na polnoc.Czyli lecialy
          przez biegun do ameryki.Wlokly sie jak nieszczescie.Postanowilismy ich nie
          spuszczac z oka.Po okolo30 godzin lotu z miedzy ladowaniem na Islandi pozniej w
          Bazie na Grenlandi tankowaniu zmianie pilotow dobili do Canady.
          Ladowanie nastapilo na lotnisku w malej miescinie Calgary.Tam czekaly
          ciezarowki.Rowniez trzy przeladowano i powoli ruszyly w kierunku zachodnim.Po
          pieciu godzinach jazdy dojechaly do szosy transkontynetalnej Alaska-Meksyk.
          Skrecili w lewo. Tutaj na parkingu nastapila zmiana kierowcow i ochrona
          odjechala.Ciezarowki powoli posuwaly sie na poludnie.Jestesmy w dolinie W. Dla
          nie wtajemniczonych sa to oczywiscie Gory Skaliste. Na nastepnym parkingu znowu
          wymiana kierowcow.Jestemy bardzo nisko nad nimi ,jest widno wjezdzaja waska
          droga w gory.Droga jest kamienista,pnie sie i nagle staja przed sciana
          skalna.Kierowcy odchodza.Jest cisza i nagle rozsuwaja sie wrota z skal i
          wychodzi trzech mezczyzn i uruchamia silniki i wjezdzaja do srodka.Nas malo co
          szlak nie trafil.Zapamietujemy to miejsce.Po chwili pustka i cisza.Wznosimyy
          sie nad szczyt zupelnie niedostepne dla ludzi i o dziwo jest widac plac jakies
          zabudowania tak to tutaj.To jest osrodek TG Tripartite Group. Najwieksza
          tajemnica aliantow po wojnie i do dzisiaj oslonieta jeszcze mgla.
          Pierwszy raz w zyciu zaczelem sie bac.Krotko powiedzialem panowie teraz wszyscy
          ryzykujemy zyciem.Chcecie cos wiedziec to musimy zaryzykowac.Wszyscy jak jeden
          maz zgodzili sie i wypowiedzieli sakramenckie tak.Dreaded zawisl nad gora na
          wysokosci okolo 500m.Po koleji kazdy z nas oprzechodzil do kabiny
          teletransportacji i sie teleportowal na dol na dziedziniec,po ktorym sie
          krecili jacys ludzie.Umawiamy sie ze ladujemy w opcji niewidzialny.Po 5
          minutach jestesmy kolo siebie ,troszke przerazeni.Dreaded zostal wzawisie i
          poszedl spac.Na ziemi kolo mnie stoi Cattaraugus,god_save_the_queen ,kpt Zbik
          wszyscy sie trzymamy za rece i jestesmy mocno wystraszenmi.Dobrze ze urzadzenie
          pozwala sie nam widziec choc troszke nawzajem.Rozgladamy sie ,nigdzie nie
          slychac angielskiego ,tylko mowa niemiecka.Ludzie pracuja w kombinezonach
          lotniczych US Air Force.Wchodzimy do pierwszej sali wysoka swietnie
          oswietlona.Sa budowane, tak takie same diski jakim przylecielismy.W drugiej
          sali byl montaz silnikow.Tutaj zauwazylem nowa wersje juz na lozyskach
          rteciowych.Zaczynalo byc interesujace.Wszedzie jest wszytsko strzezone ale
          przez niemcow.Dopiero w salach gdzie przebywali naukowcy slychac mowe
          amerykanska i angielska i canadyjska.Sa rowniez naukowcy niemieccy.Przechodzimy
          spokojnie niezauwazeni dalej dzialy doswiadczalne probuja rozne typy silnikow w
          nastepnym cale elektrownie na zasadzie ogniw naturalnych.Sa wersje ulepszone o
          duzej mocy z wzbudzeniem wirujacym,ale to wszytsko ciekawe.W koncu na boku
          znajdujemy pomieszczenia mieszkalne.Tak tak wszyscy mieszkaja nikt tego osrodka
          nie opuszcza i chyba nigdy.
          Zboku widac staja maszyny TBM (Tunnmel-Boring-machine) czyli kombajn tunelowy.
          Widac maja plany rozbudowy tego osrodka. bladzac dochodzimy do gory gdzie byly
          wrota.Wszystko jest zmechanizowane.I niesamowicie chronione.Zadnych straznikow
          ale wszedzie karabiny maszynopwe i do uaktywnienia sa urzadzenia na podczerwien.
          Zastanawiamy sie czy w pozycji niewidzialny jestesmy rejestrowani na (infra
          red),
          ale chyba nie, zaden karabin nie gdaknal.Cattaraugus nie mogl slowa
          wyksztusic,tak byl przejety tym co zobaczyl.Wracamy po drodze napotykamy czesc
          jakby szpitalna tam dokonywano eksperymentow biologicznych na ludziach.Widac
          bylo dziwne operacje mozgow.Byli to w duzej ilosci wiezniowie niemieccy.Takze
          materialu doswiadczalnego bylo do oporu.Poczulismy sie troche glodni.
          Kp.Zbik mial dobrego nosa i zaczal nas prowadzic do stolowki.Oficjalnie mowy
          nie bylo o jedzeniu jest tylko mozliwosc zakoszenia zarcia.Wchodzimy do
          stolowki oczy sie nam otworzyly...
          C.d.n.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka