Dodaj do ulubionych

nasza wspólna sprawa

13.05.04, 20:33
jesteśmy narodem bez jakichkolwiek
wrażliwości i wyobaźni , troski o dobro innych!!! byłem zbulwersowany tym
co dzisiaj zobaczyłem - TO JEST KOMPLETNE DNO .

piszemy o różnych sprawach , bierzemy udział w różnych dyskusjach
i sprawiamy wrażenie , że to z troską o nasze wspólne dobro -
to co dzisiaj zobaczyłem , przekonało mnie , że to gówno
prawda . jesteśmy lojalni wobec partii i kościoła i swojego własnego ryja,
lecz nie wobec drugiego człowieka .

jechałem drogą dwukierunkową Malbork - Tczew . na drodze po przeciwnej
stronie jezdni leży duża kłoda . samochód jadący z naprzeciwka ledwo
wymanewrował , by kłodę ominąć i nie zderzyć się ze mną .

zatrzymałem się z myślą o usunięciu przeszkody , ale pomyślałem
że pewnie ktoś jadący z naprzeciwka się zatrzyma i ją usunie zanim
tam dojdę . ze zdiwieniem widzę , że niejeden ma kłopot z ominięciem
przeskody , lecz nikt się nie zatrzymuje . pomyślałem , że zaobserwuję
jak długo trzeba poczekać , aż ktoś się zatrzyma - ale po kilku minutach
zdałem sobie sprawę , że szybciej będę świadkiem groźnego wypadku , niż
usunięcia przeszkody z jezdni . szybko pobiegełem , by odrzucić kłodę
na pobocze .
Obserwuj wątek
    • re-volt Re: nasza wspólna sprawa 13.05.04, 20:45
      ale żeś sie stary zbulwersował... i jakiego słownictwa do tego użyłeś...!
      pomijając sposób przedstawinia sytuacji z samym zaistniałym faktem się z Tobą
      oczywiście zgadzam... Nie wiem tylko jak nazważ to zjawisko panujace wśród
      naszych ziomków...
      • vviosna Re: nasza wspólna sprawa 13.05.04, 20:47
        oportunizm
      • unsatisfied6 Re: nasza wspólna sprawa 13.05.04, 21:09
        re-volt napisał:

        > ale żeś sie stary zbulwersował... i jakiego słownictwa do tego użyłeś...!
        > pomijając sposób przedstawinia sytuacji z samym zaistniałym faktem się z Tobą
        > oczywiście zgadzam... Nie wiem tylko jak nazważ to zjawisko panujace wśród
        > naszych ziomków...

        dziwisz się , że mnie to zbulwersowało ?
        miałem zły dzień . byłem na pogrzebie . po drodze na cmentarz zatrzymałem
        się przed przejściem dla pieszych ( pies wyleciał na ulicę ) , przepuściłem
        pieszych -wyminął mnie w tym czasie radiowóz . jeszcze , żeby dopełnić tego
        wszystkiego , na skrzyżowaniu mam zieloną strzałkę w lewo . z naprzeciwka,
        z postoju komendy policji wyjeżdża samochód wymuszając pierwszeństwo .
        • re-volt Re: nasza wspólna sprawa 13.05.04, 21:19
          unsatisfied6 napisał:

          > miałem zły dzień . byłem na pogrzebie . po drodze na cmentarz zatrzymałem
          > się przed przejściem dla pieszych ( pies wyleciał na ulicę ) , przepuściłem
          > pieszych -wyminął mnie w tym czasie radiowóz . jeszcze , żeby dopełnić tego
          > wszystkiego , na skrzyżowaniu mam zieloną strzałkę w lewo . z naprzeciwka,
          > z postoju komendy policji wyjeżdża samochód wymuszając pierwszeństwo .

          nie trzeba mieć złego dnia by się powkurzać na tych idiotów za kierownicą!!!
          ile to juz razy by mi auto skasowali, bo jechali jak królowie szos...
    • bogini_s Re: nasza wspólna sprawa 13.05.04, 22:13
      unsatisfied6 napisał:

      > jesteśmy narodem bez jakichkolwiek
      > wrażliwości i wyobaźni , troski o dobro innych!!! byłem zbulwersowany tym
      > co dzisiaj zobaczyłem - TO JEST KOMPLETNE DNO .
      >
      > piszemy o różnych sprawach , bierzemy udział w różnych dyskusjach
      > i sprawiamy wrażenie , że to z troską o nasze wspólne dobro -
      > to co dzisiaj zobaczyłem , przekonało mnie , że to gówno
      > prawda . jesteśmy lojalni wobec partii i kościoła i swojego własnego ryja,
      > lecz nie wobec drugiego człowieka .
      >
      > jechałem drogą dwukierunkową Malbork - Tczew . na drodze po przeciwnej
      > stronie jezdni leży duża kłoda . samochód jadący z naprzeciwka ledwo
      > wymanewrował , by kłodę ominąć i nie zderzyć się ze mną .
      >
      > zatrzymałem się z myślą o usunięciu przeszkody , ale pomyślałem
      > że pewnie ktoś jadący z naprzeciwka się zatrzyma i ją usunie zanim
      > tam dojdę . ze zdiwieniem widzę , że niejeden ma kłopot z ominięciem
      > przeskody , lecz nikt się nie zatrzymuje . pomyślałem , że zaobserwuję
      > jak długo trzeba poczekać , aż ktoś się zatrzyma - ale po kilku minutach
      > zdałem sobie sprawę , że szybciej będę świadkiem groźnego wypadku , niż
      > usunięcia przeszkody z jezdni . szybko pobiegełem , by odrzucić kłodę
      > na pobocze .
      >
      > Na wstępie zaznaczam, że sie z Tobą generalnie zgadzam (żeby potem nie było).
      Pomyślałam tylko, że to może być jakiś debilny sposób na kradzież samochodu na
      przykład. W takim wypadku nie ma się co dziwić kierowcom, że się nie
      zatrzymują. Nie wiem, jak ja bym się zachowała, ale chyba bym się trochę jednak
      bała. Pozdrawiam.
      • unsatisfied6 Re: nasza wspólna sprawa 28.05.04, 09:55
        bogini_s napisała:

        > unsatisfied6 napisał:
        >
        > > jesteśmy narodem bez jakichkolwiek
        > > wrażliwości i wyobaźni , troski o dobro innych!!! byłem zbulwersowany tym
        > > co dzisiaj zobaczyłem - TO JEST KOMPLETNE DNO .
        > >
        > > piszemy o różnych sprawach , bierzemy udział w różnych dyskusjach
        > > i sprawiamy wrażenie , że to z troską o nasze wspólne dobro -
        > > to co dzisiaj zobaczyłem , przekonało mnie , że to gówno
        > > prawda . jesteśmy lojalni wobec partii i kościoła i swojego własnego ryja,
        >
        > > lecz nie wobec drugiego człowieka .
        > >
        > > jechałem drogą dwukierunkową Malbork - Tczew . na drodze po przeciwnej
        > > stronie jezdni leży duża kłoda . samochód jadący z naprzeciwka ledwo
        > > wymanewrował , by kłodę ominąć i nie zderzyć się ze mną .
        > >
        > > zatrzymałem się z myślą o usunięciu przeszkody , ale pomyślałem
        > > że pewnie ktoś jadący z naprzeciwka się zatrzyma i ją usunie zanim
        > > tam dojdę . ze zdiwieniem widzę , że niejeden ma kłopot z ominięciem
        > > przeskody , lecz nikt się nie zatrzymuje . pomyślałem , że zaobserwuję
        > > jak długo trzeba poczekać , aż ktoś się zatrzyma - ale po kilku minutach
        > > zdałem sobie sprawę , że szybciej będę świadkiem groźnego wypadku , niż
        > > usunięcia przeszkody z jezdni . szybko pobiegełem , by odrzucić kłodę
        > > na pobocze .
        > >
        > > Na wstępie zaznaczam, że sie z Tobą generalnie zgadzam (żeby potem nie był
        > o).
        > Pomyślałam tylko, że to może być jakiś debilny sposób na kradzież samochodu
        na
        > przykład. W takim wypadku nie ma się co dziwić kierowcom, że się nie
        > zatrzymują. Nie wiem, jak ja bym się zachowała, ale chyba bym się trochę
        jednak
        >
        > bała. Pozdrawiam.

        zwróć uwagę , że nie piszę o jednej osobie , która mogła się bać .
        nikt spośród masy kierowców się nie zatrzymał . wśród nich mógł
        być poseł , lekarz , prawnik , ksiądz , nauczyciel itd... Pradopodobieństwo
        tragicznego wypadku wg mojego szacunku było niemalże 100%.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka