okularnik57
21.05.04, 07:05
Dzis zostal rozszyfrowany etatowy obronca Prezydenta. Wiele osob zastanawialo
sie kim jest ivica?!
RATUSZ. Dbając o swój wizerunek zatrudnia "moralistę" Internetu?
Siedzi i sprawdza
Stażysta zatrudniony w Urzędzie Miasta został zwolniony za... niepochlebną
dla prezydenta wypowiedź - umieścił ją na forum.
- Nikogo nie obraziłem. Byłem naiwny. Myślałem, że mam prawo wyrażać
swoje opinie, zwłaszcza takie, które umieszcza się na internetowych stronach
medialnych forum. Nie ujawniałem przecież kim jestem, gdzie pracuję - mówił
eksstażysta, do niedawna pracownik jednego z wydziałów bydgoskiego Urzędu
Miasta. - Pewnego dnia przyszli do mnie, pokazali mi wydruki i wręczyli
wypowiedzenie. Byłem zszokowany, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że
komputery mogą być sprawdzane, że ktoś codziennie sprawdza treść wypowiedzi
na forum. Wreszcie zauważyłem pewna prawidłowość...
Za syna?
Wypowiedź z końca kwietnia, dotycząca informacji o tym, że Konstanty jr.
Dombrowicz został zatrudniony w "Makrum" SA.
- Oj czepiasz się, przecież nie od dzisiaj wiadomo, że przysłowia to
mądrość narodu. A więc - "Jaki ojciec, taki syn". Władze Makrum widząc jaki
zdolny jest senior, postanowiły zatrudnić na stanowisku dyrektorskim syna.
Celna decyzja... - odpowiedział eksstażysta na komentarz: "oj, źle się dzieje
w państwie polskim, czas pakować manatki". I drugim głosie: "ja się nigdzie
nie wybieram (...) to co kupujemy walizkę Dombrowiczowi?"...
Innego dnia, w dyskusji dotyczącej oświaty, proponowanych zmian w sieci
szkół i wprowadzeniu nowych standardów, eksstażysta wyznał
szczerze: "głosowałem na Dombrowicza, ale to był błąd...".
Miesiąc później, na początku maja, nieostrożny pracownik ratusza
wypowiedział się także na tematy polityczne, m.in. skrytykował radnych "Prawa
i Sprawiedliwości".
- Kandydat nr 1 z listy "PiS" rozpoczął kampanię do Europarla-mentu z
hasłem budowy dróg w województwie kujwawsko-pomorskim. Wykazał się bardzo
dużą ignorancją i brakiem podstawowej wiedzy (...) - oświadczył nasz
stażysta.
Zawsze na czas
- Ilekroć pojawiały się w Internecie krytyczne uwagi na temat Urzędu
Miasta pojawiał się zawsze ten sam dyskutant; zawsze dobrze zorientowany,
zawsze stojący po stronie prezydenta - tłumaczył eksstażysta.
I rzeczywiście wiedza "moralisty" była i jest spora. Wiedział np. że:
syn prezydenta nie ma sekretarki, w odpowiednim momencie "rzucał" paragrafami
ustaw i uchwał wszelakich. Pojawiał się regularnie i, niekiedy, relacjonował
na bieżąco sesje Rady Miasta. Tak też uczynił 19 maja, czyli w minioną środę,
pisząc: - Radni są niepoważni, zajęci rozmowami , czytaniem gazet i
chodzeniem zachowują się tak głośno, że przeszkadzają w sesji, która musi być
by skorygować błędy proceduralne do których sami dopuścili. I jeszcze radny
Matuszewski (SLD) śmie powiedzieć, iż te błędy to nie błędy radnych (...)
tylko radców prawnych UM (...) Normalnie co za dzieciarnia. I Fela która musi
napominać radnych (...) WSTYD!
To już było?
- Dopiero kiedy mnie wyrzucali mówiąc, że byłem nielojalny wobec
pracodawcy i naruszyłem jego dobre imię, zorientowałem się, że jest człowiek,
który za niemałą pensję zajmuje się tylko sprawdzaniem internetowych
dyskusji. Kontroluje też wszystkie ratuszowe komputery. Każde przecież
urządzenie ma swój numer identyfikacyjny. To dzięki niemu mogli mnie
zidentyfikować. Cóż, jestem młody, pracę sobie jakąś znajdę. Dostałem lekcję,
której nie zapomnę... Ale chyba to nie te czasy, aby śledzić wszystkich? Jak
można stosować takie metody? - zastanawiał się dziś bezrobotny, absolwent
Akademii Bydgoskiej.
Ostrożni w wyrażaniu opinii byli bydgoscy radni. Większość potwierdzała
jednak informację o tym, że w ratuszu "moralista" pracuje tylko po to, aby
kreować pozytywny wizerunek prezydenta i pracujących z nim urzędników.
Niektórzy sygnalizowali również, że sprawdzanie komputerów to nie jedyna
metoda kontrolowania.
Na pytanie (Czy to prawda, że zwolniono stażystę i, że zatrudnia
się "moralistę"?) skierowane do rzecznika prezydenta jeszcze nie zareagowano.
Fakt, dwa dni to zbyt mało czasu, aby przygotować sensowną odpowiedź. Zgodnie
z prawem, urząd ma jeszcze kilkanaście dni na to, aby zaspokoić naszą
ciekawość.