Dodaj do ulubionych

Roztszaskane szczęscie

02.05.07, 01:50
Pewnie to nie miejsce na tego typu posty, ale wybaczcie mi i ograniczcie się
z miażdżąca krytyką.

Właśnie sie dowiedziałem, że osoba z którą byłem od 3 lat i z ktora układało
mi się świetnie zastanawia sie czy chce ze mna jeszcze byc. Jest to dla mnie
kompletny szok! Chodze otumaniony od 2 dni. Nie miałem wyboru i zgodzilem sie
na przerwę której ona potrzebuje. Dobija mnie bezradność, bo to wszystko nie
jest spowodowane jakimś moim niegodziwym postepowaniem, nie mam co w sobie
zmieniać. Teraz czekam na jej ostateczną decyzję, wyrok. Dni płyną a ja nie
wiem co robić, czy podporzadkowac sie, milczec i dać jej czas do namysłu, czy
moze walczyć i przypominac o sobie cały czas.

jestem załmny
Obserwuj wątek
    • letalin Re: Roztszaskane szczęscie 02.05.07, 08:59
      skorpion321 napisała:

      > Pewnie to nie miejsce na tego typu posty, ale wybaczcie mi i ograniczcie się
      > z miażdżąca krytyką.


      Sam fakt, że nie rozmawia z Tobą o problemie, tylko uważa, że sama musi się nad
      tym zastanowic i nie widzi, że w tym związku jesteś jeszcze Ty , dyskwalifikuje
      ją jako partnerkę. Jak chcesz byc w takim niesymetrycznym związku, gdzie ciągle
      będziesz zagrożony, bezradny i zastanawiał się o co kobiecie chodzi w życiu to
      powodzenia. Zaproponuj spotkanie i rozmowę na neutralnym gruncie, jak odmówi to
      pożegnaj się , albo spytaj czy może potrzebuje psychiatry, nie można tego
      wykluczyc, w sytuacji, gdy niby wszystko było OK ( w co szczerze wątpię) i
      nagle katastrofa.
      • rokoman Re: Roztrzaskane szczęście ! 02.05.07, 09:29
        " Bo największy w tym ambaras, żeby dwoje chciało naraz ! /J.Sztaudynger /. To,
        że Ty miałeś satysfakcję, nie potwierdza dobrego wzajemnie związku. Cóż czasami
        lepiej zatrzasnąć drzwi i pójść swoją drogą , niż próbować sklejać. Rysy zawsze
        pozostają!
      • skorpion321 Re: Roztszaskane szczęscie 02.05.07, 10:27
        Z pozycji neutralnej jak twoja, sprawa wydaje sie prosta. Jednak ja wiąże z tym
        potęzne emocje. Nie jest łatwo pożegnac sie kiedy jeszcze kilka dni temu
        przeżywało sie z nią na prawde fajne chile.
    • emeler Re: Roztszaskane szczęscie 02.05.07, 10:05
      Wiesz, mój mąż też był zaskoczony, jak powiedziałam mu, że chcę rozwodu. I też
      nie wie dlaczego. Nie widzi u siebie żadnych wad, jest idealny jednym słowem.
      Czego ja chciałam? A prawda jest taka, że ja swojemu dawałam znać o problemie
      przez pięć lat, a on to ignorował. Też twierdzi, że było świetnie w naszym
      związku, wybudowaliśmy dom, mamy dwie córki. Ale o szczęście na co dzień nie
      dbał. Nie zauważał mnie jako żony - partnerki. I w końcu spojrzałam na
      innego...

      Może warto, byś przeanalizował wasze pożycie wstecz miesiąc po miesiącu i
      przypomnij sobie jej zachowanie, jej miny, czy rzeczywiście była szczęśliwa. Bo
      jeśli coś takiego powiedziała i zrobiła, to widocznie czegoś jej brakowało.

      Pozdrawiam.
      • skorpion321 Re: Roztszaskane szczęscie 02.05.07, 10:23
        To nie jest tak, że się wybielam. W związku jak w życiu raz było lepiej raz
        gorzej. Zawsze dużo ze sobą rozmawialismy, więc problemy rozwiązywalismy na
        goraco. Byłem dla niej dobry, co wielokrotnie sama podkreslała (kiedy
        opowiadała znajomym o tym jak o nią dbam ci w pozytywnym tego słowa znaczeniu
        zazdościli jej). Problem jest w niej- czuje sie wypalona i nie jest pewna czy
        ten związek może jej coś jeszcze dać. To jej przygasniecie nawet ja zauwazyłem.
        Dwoiłem sie wtedy i troiłem aby się usmiechnęła, aby miała powody do
        satysfakcji radości. Dobijające jest to że nie wiem co robic. Przezyłem z nią
        najpękniejsze lata, kiedy z pewnością w głosie mogłem powiedziec TAK! JESTEM
        SZCZĘSLIWY. To co sie teraz stało spadło na mnie niespodziewanie. Na prawde nie
        podejrzewałem, ze jest tak źle. Jest mi strasznie cięzko, kocham ją, jest
        wyjątkową dziewczyną, ale do miłości nikogo nie zmusze. Mieliśmy w perspektywie
        kilku miesięcy na prawde wspaniałe plany. Wspólne wieszkanie i wyjazd na
        wakacje. Cieszyłem się jak dziecko. Teraz wszystko jest szare nie ma sensu.
      • letalin Re: Roztszaskane szczęscie 02.05.07, 11:19
        > Może warto, byś przeanalizował wasze pożycie wstecz miesiąc po miesiącu i
        > przypomnij sobie jej zachowanie, jej miny, czy rzeczywiście była szczęśliwa.

        Nie rób tego! Kobiety to normalni ludzie , którzy powinni się komunikowac nie
        tylko minami, zachowaniem i behawioralnymi objawami zadowolenia, ale przede
        wszystkim słowami. Jak kobieta przez kilka lat nie potrafi wyrazic słowami
        swojego niezadowolenia i oczekiwań, a oczekuje spełnienia swoich pragnień i
        dbałości o jej szczęście to jest to dowód jej niedojrzałości pachnący
        narcyzmem.

        Ale o szczęście na co dzień nie
        > dbał. Nie zauważał mnie jako żony - partnerki. I w końcu spojrzałam na
        > innego...

        Był może dla Ciebie za dobry! A niedojrzałe emocjonalnie kobiety robią zwykle
        świństwa takim facetom, którzy potem zupełnie bez sensu szukają winy w sobie
        samym. A sprawa było prosta: znalazłaś atrakcyjniejszego mężczyznę i aby
        zachowac twarz i dobre samopoczucie oskarżasz swojego byłego o "brak dbałości
        o szczęście na codzień"...A co Ty zrobiłaś , żeby związek się rozwijał w
        sposób zaspokajający Twoje potrzeby? Czy w nowym związku też liczysz tylko na
        to , że partner zrozumie Twoje grymasy i aluzje?
    • biedulka Re: Roztszaskane szczęscie 02.05.07, 14:11
      wiem co czujesz! Dwa ostatnie lata spedzilam z naprawde wyjatkowym facetem -
      bylam pewna, ze to TEN - mieszkalismy razem, mielismy plany a przyszlosc,
      widzialam go jako ojca moich dzieci. Az tu nagle on oswiadczyl ze juz mnie nie
      kocha. Zawalil sie moj caly swiat wartosci. Od tego czasu minely 2 miesiace, a
      ja nadal czuje sie jakby to byl tylko zly sen. Nie moge pozbierac mojego zycia
      do kupy. wszedzie go widze i wszystko przypomina mi jego.
      Nie wiem jak ulozy sie moje zycie. Tak naprawde na dzien dzisiejszy nie widze
      swojej przyszlosci. Mialam chwile slabosci, myslalam zeby skonczy z tym
      wszystkim...ale boje sie smierci. Paradoksalna sytuacja - boje sie zyc i boje
      sie umrzec.
      Cierpie......
      Nie pociesze Cie, bo sama nie potrafie pocieszyc siebie. Zycie bywa okrutne,
      gdy je sobie ulozymy.....
      • letalin Re: Roztszaskane szczęscie 02.05.07, 17:35
        Od tego czasu minely 2 miesiace, a
        > ja nadal czuje sie jakby to byl tylko zly sen.

        To naturalna reakcja na utratę kogoś bliskiego. Żałoba, rozstanie z ukochaną
        osobą to taki sam ból, ale zdrowi ludzie przeciętnie po ok. 3 miesiącach się
        podnoszą. Nie ma chyba na świecie nikogo, kto nie doświadczył by podobnego
        cierpienia w swoim życiu. Jak to potrwa dużo dłużej , albo się nasili to idź do
        lekarza. Czasem stres wyzwala depresję.
        • lily.in.the.west Re: RoztRzaskane szczęscie 06.05.07, 21:31
          letalin napisał:

          > [...] ale zdrowi ludzie przeciętnie po ok. 3 miesiącach się
          > podnoszą. <

          To zalezy od sensytywnosci i jest bardzo indywidualne;
          nie da sie chyba tu wrzucic wszystkich do jednego
          wora: 3 miesiace i basta! ;-)
          Czy wrazliwosc kwalifikuje do grona chorych?
          (wiadomo, ze emocjonalny beton otrzepnie sie juz
          nazajutrz i bedzie optymistycznie patrzyl, co
          przyniesie nastepny dzien, bo tylko on sie liczy.
          Taki typ nigdy nie bedzie mial deprechy ;-)

          Letalin, skad ta informacja o 3 miesiacach?
          Pytam, bo mnie to zaintrygowalo :-)
          • letalin Re: RoztRzaskane szczęscie 07.05.07, 15:43
            > Letalin, skad ta informacja o 3 miesiacach?
            > Pytam, bo mnie to zaintrygowalo :-)

            Masz rację , nie ma dwóch takich samych ludzi i każdy reaguje inaczej, jednak
            już starożytni Rosjanie mówili, że czas leczy rany:) Nie jest to żadne
            kryterium diagnostyczne, ale niewątpliwie brak poprawy po 3 miesiącach może byc
            dobrym powodem do zastanowienia się, czy nie czas pomyślec o jakiejś pomocy,
            wsparciu z zewnątrz. Jednemu wystarczy ksiądz, drugiemu potrzeba wypłakac się w
            rękaw przyjaciela, a inni dostają pigułki od lekarza po diagnozie reakcji
            depresyjnej . Ja pisząc , że za 3 miesiące poczuje sie lepiej dałem koledze
            nadzieję, że wystarczy poczekac parę tygodni, żeby wszystko wyglądało inaczej
            niż dzisiaj...
            • lily.in.the.west Re: RoztRzaskane szczęscie 09.05.07, 23:57
              letalin napisał:

              > Masz rację , nie ma dwóch takich samych ludzi i każdy reaguje inaczej, jednak
              > już starożytni Rosjanie mówili, że czas leczy rany:)<

              A starozytny S.J.Lec sparafrazowal to tak:
              "Rany sie zablizniaja, ale blizny rosna wraz
              z nami" ;-)

              > Nie jest to żadne kryterium diagnostyczne, ale niewątpliwie brak
              > poprawy po 3 miesiącach może byc
              > dobrym powodem do zastanowienia się, czy nie czas pomyślec o jakiejś pomocy,
              > wsparciu z zewnątrz. Jednemu wystarczy ksiądz, drugiemu potrzeba wypłakac się
              > w rękaw przyjaciela, a inni dostają pigułki od lekarza po diagnozie reakcji
              > depresyjnej .<

              Sa zadry, ktore tkwia cale zycie i przepedzic
              sie nie daja.
              Przyznaje Tobie bezwzglednie i absolutnie racje,
              ze wowczas nalezy szukac pomocy "na zewnatrz"

              > Ja pisząc , że za 3 miesiące poczuje sie lepiej dałem koledze
              > nadzieję, że wystarczy poczekac parę tygodni, żeby wszystko wyglądało inaczej
              > niż dzisiaj... <

              No, tak, a ja wszystko popsulam ....
              :-)
    • lechpol Re: Roztszaskane szczęscie 05.05.07, 21:32
      nie łam się !
      lepiej teraz niz pozniej, daj na wstrzymanie jak sie juz rozejdziecie
      definitywnie a potem jak juz bedziesz mial "trzezwy" umysl to szukaj ... :) I
      pamietaj, jak zmieniac to tylko na lepsze :D !
      • lily.in.the.west Re: RoztRzaskane szczęscie 06.05.07, 21:17
        skorpion321 napisal:
        > Teraz czekam na jej ostateczną decyzję, wyrok. Dni płyną a ja nie
        wiem co robić, czy podporzadkowac sie, milczec i dać jej czas do namysłu, czy
        moze walczyć i przypominac o sobie cały czas. <

        Ani jedno, ani drugie!
        Przeprowadz konkretna rozmowe, niech sie zdecyduje w te
        albo w inna. W zwiazku zawsze jedna strona kocha bardziej,
        w tym jestes nia Ty, mam jednak watpliwosci, czy ona w ogole
        Cie kocha....; nie tak zachowuje sie osoba, ktorej na kims
        zalezy!
        Wyglada mi to troche na robienie sobie "zapasow", tzn.
        w stylu: poczekaj, ja sie rozejrze, jak nic nie znajde,
        to bedziemy razem.
        Sorry, wiem, ze to boli, ale Ty musisz uniesc sie honorem!

        pozdrawiam :-)

        • letalin Re: RoztRzaskane szczęscie 10.05.07, 10:13
          > Sorry, wiem, ze to boli, ale Ty musisz uniesc sie honorem!
          >
          > pozdrawiam :-)

          Po prostu stanowczo przeciwstawic się manipulacji ze strony tej kobiety.
          Związek pewnie jest stracony, ale dzięki temu ona może oduczy się grac z
          facetami w taką brzydką gierkę "robienie sobie zapasów" , a Ty może nauczysz
          się jasno komunikowac w kobietami .
    • semeon Re: Roztszaskane szczęscie 07.05.07, 00:33
      Może bardziej ceni ludzi znających, przynajmniej, podstawowe zasady ortografii
      jezyka polskiego.
      • letalin Re: Roztszaskane szczęscie 10.05.07, 10:16
        semeon napisał:

        > Może bardziej ceni ludzi znających, przynajmniej, podstawowe zasady
        ortografii
        > jezyka polskiego.

        Ciekawa hipoteza! Sądzisz, że koleś popełniał błędy ortograficzne rozmawiając z
        panną, albo się z nią kochając? A może mówił za małymi literami?
        • janka561 Re: Roztszaskane szczęscie 10.05.07, 11:56
          Ja tez myslalam ,ze istnieje szczescie znalazlam go po latach.
          Tylko on nie patrzal w moja strone teraz gdy byl wolny ,znalazl inna i to w
          necie a to boli.Piszecie po trzech latach rozstanie ja czekam dziesci lat i
          ponownie pezegralam.Czy mozecie sobie wyobrazic jak to boli?.
          Zalamana janka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka