Gość: Wlodek
IP: *.vf.shawcable.net
04.04.07, 04:02
Az mi sie wierzyc nie chce, ze w Polsce ktos rozwaza nauke jazdy bez udzialu
mafii ze szkol nauki jazdy.
Takie szkoly powinny byc dobrowolne. Egzamin powinien byc prowadzony przez
licencjonowanych egzaminatorow. Jedynym kryterium powinna byc znajomosc jazdy
zgodnej z przepisami, a kto uczyl jezdzic, to nie jest wazne.
Podstawa do takiej rodzinnej nauki, to zdany komputerowy egzamin z przepisow
i udokumentowany staz uczacego.
- W krajach, gdzie kierowcy sa zdyscyplinowani, rewelacja. Ale martwię się,
że w Polsce rodzice będą uczyć dzieci głównie omijania przepisów - zastanawia
się Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki.
Szkoły jazdy już szykują haczyk: opłaty za nadzór nad jazdą z osobą
towarzyszącą. Choć projekt ustawy nic o takich opłatach nie mówi, właściciele
szkół zapowiadają, że nie będą przecież pracować za darmo. - Nadzór nad
kursem realizowanym przez np. rodzica z dzieckiem wymaga dużo pracy i
indywidualnego podejścia. Jeśli mam przygotować materiały i kontrolować
postępy, to musi kosztować. Ile? Może 300-500 zł - zastanawia się pan Marcin
Kulka z jednej z lubelskich szkół jazdy. - Wątpię, czy to się przyjmie.
Koszty mogą odstraszyć chętnych - dodaje.
-Pic na wode. Materialy do egzaminu dostaje za oplata delikwent w wydz
komunikacji i przez ich egzaminatorem zdaje egzamin.
Wszystkie koszty ponosi "kursant" i uczacy. A oplaty za materialy pobiera
wydz. komunikacji. BEZ POSREDNICTWA. Zadnej lewizny - pod warunkiem, ze urzad
potrafi wymusic uczciwosc swoich pracownikow.
Jeki policyjne o dyscyplinie kierowcow, to taki staly fragment ich gry od
pokolen:))) Szalencow i samobojow nigdzie nie brakuje, Ani w Europie, ani w
Amerykach i Azji. Takie sa w koncu koszty motoryzacji. Najwiecej wypadkow
powoduja ci, ktorzy JUZ MAJA prawo jazdy. I sa po kursach wszelkich:)))