Dodaj do ulubionych

Targi Języków Obcych i Praktyk Zagranicznych

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 15:20
Moja siostrzenica a było to kilka lat do tyłu była w USA jako
dziewczyna do dzieci przez wakacje.Była u amerykanów którzy
mieli dzieciaki gdzieś tak miedzy 3-5latek.Amerykanie zniej
byli bardzo zadowoleni och i ach zabrali ja ze sobą do
Disneyledu {niewim czy poprawnie piszę}na wycieczkę.Ale oco
chodzi, sistrzenica klnęła przy tych dzieciakach jak
przysłowiowy szewc ma się rozumieć po polsku.Dzieciaczki mądre
pałki szybko przyswajały jej słownictwo klneły jak
diabli,rodzice tych dzieci nie bardzo rozumiały polskiej mowy
więc myślały że wszystko jest oky.Razu pewnego ci amerykanie
zostali zaproszeni na jakąś balanę z dzieciaczkami do
znajomych, ci znajomi trochę kumali po polsku bo wcześniej
mieli już do czynienia z polską sister.Jak te maluszki wiązanke
puściły po polsku na k, p ch itd.to gospodyni szczęka
opadła.Dopiero jak matce tych maluszków prztłumaczyła z
polskiego na angielski co one mówią to ta zemdlała
zwrazenia.Już nigdy sistrzenica nie była"" byby
sisters "wywalili ją bidule na drugi dzień ,a tak się mocno
starała. Nieraz gdy nas odwiedzi jeszcze sie z jej opeki
śmiejemy już ma swoje maluchy i mieszka w Niemczech czy bluzga
niewiem?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka