rosa_el
02.08.04, 11:00
"Ponad dwie tony papierosów wyprodukowała w ostatnim czasie prawdziwa, choć
nielegalna fabryka na obrzeżach Pasłęka. Siedmiu Łotyszy, Litwina i Polaka
zatrzymała policja, zabezpieczono linię produkcyjną
Wstępne ustalenia policji pozwalają przypuszczać, że fabryka pracowała od
jesieni ubiegłego roku. Najprawdopodobniej zaopatrywała rynki Unii
Europejskiej. Była perfekcyjnie zorganizowana: złożona z siedmiu potężnych
maszyn linia produkcyjna rozpoczynała się urządzeniem, do którego wsypywano
tytoń, a na końcu linii pakowano już gotowe, ofoliowane pakiety w kartony
(między innymi marki Marlboro i Regal).
Aby zagłuszyć pracę maszyn, po sąsiedzku z wytwórnią założono stolarnię. Okna
fabryki były zakratowane i zamalowane na biało, drzwi na głucho zamknięte. -
Policjanci obserwowali ten teren od tygodnia - relacjonuje Bożena
Przyborowska, rzecznik prasowy warmińsko-mazurskiej policji. - Podejrzewali,
że znajdujący się w środku ludzie mogą być uzbrojeni. Dlatego najpierw do
środka weszli antyterroryści.
Po otworzeniu wejściowych drzwi policjanci nie zobaczyli jednak uzbrojonych
po zęby gangsterów a zrobioną z płyty gipsowej... ścianę. Dopiero po jej
rozbiciu weszli do środka hali, w której produkowano papierosy.
Zaskoczeni "fabrykanci", przebywający w Polce legalnie Łotysze, Litwin oraz
Polak, rzucili się do ucieczki, ale zostali zatrzymani. - Znaleziono kilkaset
tysięcy filtrów do papierosów, kilkadziesiąt tysięcy pudełek do ich
pakowania, 3 tony tytoniu, oraz ponad 150 tysięcy sztuk gotowych już
papierosów - wylicza Przyborowska.
Przez całą sobotę pracujący nad sprawą policjanci z Olsztyna, Elbląga i
Gdańska zliczali zabezpieczone papierosy i szybko wywozili je z fabryki, gdyż
obawiano się, że ktoś może próbować je "odbić". Przy okazji liczenia
odnaleźli ukryte podczas ucieczki telefony komórkowe "fabrykantów".
- Zakład był tak wyposażony, że można było tu wygodnie żyć nie wychodząc po
nic na zewnątrz - opowiadają policjanci zabezpieczający pomieszczenia z
maszynami. Mimo to podejrzewają, że fabryka dla zmylenia policji miała się
wkrótce przenieść w inne miejsce.
Tuż po zlikwidowaniu fabryki w jednej z pobliskich wsi policja zlikwidowała
dziuplę, w której znaleziono 14 tys. wyprodukowanych w Pasłęku papierosów,
folie do ich pakowania oraz opakowania zbiorcze. Dalsze czynności w tej
sprawie będą wykonywali policjanci z komendy miejskiej w Elblągu."
Tylko dlaczego, aby zrobic im "wjazd na chate" trzeba bylo sciagac chlopakow
z Gdanska ?? Przeciez to jest dyshonor i chanba dla Nas :( Dlaczego w Elblagu
nie ma etatowej grupy antyterrorystycznej, lub jak kto woli grupy szybkiego
reagowania ?? Przeciez to jest chore, aby cokolwiek zrobic to trzeba sciagac
ludzi z innych miast. Czasy, kiedy w Elblagu nic sie takiego nie dzialo
odeszly do lamusa i bedzie takich akcji z pewnoscia coraz wiecej. Oni sa
tutaj potrzebni, bo kiedy byc moze przyjada za pozno :(