Dodaj do ulubionych

Warmińskie miasta

19.03.06, 17:52
Tych miast na terenie dominium warmińskiego powstało w średniowieczu
dwanaście.
Najstarszym jest Braniewo, zwane też Brunsbergą, a w języku niemieckim
Braunsberg. Pozostałe to:
Barczewo (Wartemburg)
Biskupiec (Bischofsburg)
Bisztynek (Bischofstein)
Dobre Miasto (Guttstadt)
Frombork (Frauenburg)
Jeziorany (Seeburg)
Lidzbark Warmiński (Heilsberg)
Olsztyn (Allenstein)
Orneta (Wormditt)
Pieniężno (Mehlsack) i
Reszel (Ressel)

W tym wątku będziemy sobie powolutku i po kolei zwiedzać nasze warmijskie
miasta i miasteczka. Kto wie - może dołączą do nas jacyś lokalni przewodnicy?
Obserwuj wątek
        • tralala33 Re: Warmińskie miasta 20.03.06, 15:44
          W linku miał się pokazać herb Braniewa, ale wyskakuje tylko strona główna, no
          to herb pokażę na innej stronie - zobaczymy, że jeleń i smok są czerwon-złote,
          policzymy też listki - powinno być trzynascie:
          www.zalew.org.pl/braniewo.phtml

          A tu ciekawostka - jeleń i smok uciekły z herbu - dokąd?
          www.ngw.nl/int/pol/b/braunsbe.htm
          • bpkw Re: Warmińskie miasta 23.03.06, 17:00
            www.braniewo.er.pl
            Strona poswiecona pierwszej warminskiej stolicy. Warto tu zajrzec, ale jeszcze
            bardziej warto odwiedzic Braniewo w realu; moge sluzyc za przewodnika.
            • tralala33 Braniewo 23.03.06, 18:45
              www.braniewo.er.pl/
              To rzeczywiście jest doskonała strona, pełna wiedzy nie tylko o samym miescie,
              ale też i o Prusach. Jednak autor tak stanowczo zastrzegł, że nie wolno
              (pokreślił to nawet wężykiem, wężykiem) przekazywać ani wykorzystywać tej
              strony bez jego pisemnej zgody, że się zawahałam, czy mogę podać ten link. Ale
              skoro już jest - to korzystajmy.
              Bpkw - ja w Braniewie byłam tylko kilka razy, ciekawostek z Ritą o tym mieście
              wyszperałyśmy sporo, ale zawsze by było miło, jakbyś coś dopisał od siebie -
              coś, czgo nie znajdziemy w żadnym przewodniku.
      • tralala33 Braniewo 20.03.06, 15:37
        Braniewo (niem. Braunsberg), zwane też Brunsbergą, to najstarsze miasto
        warmińskie. Lezy nad Pasłęką, zaledwie 7 km od ujścia tej rzeki do Zalewu
        Wiślanego. Po raz pierwszy nazwa osady Brusebergue pojawia się z traktacie
        dotyczącym zawarcia pokoju z Prusami w 1249 roku. Nazwa pruskiego grodu nad
        Pasłęką została nadana przez Krzyżaków i pochodziła z połączenia słów Brussi
        (Prusowie) i birge (gród).

        Miasto na miejscu pruskiej osady założył w 1254 roku biskup Anzelm, i tu
        powołał kapitułę warmińską. Pierwsze miasto nie przetrwało długo. Zaledwie
        sześć lat później powstańcy pruscy zdobyli je i doszczętnie zniszczyli.
        Po kilkunastu latach miasto zostaje odbudowane, choć w nieco innym miejscu. A w
        1284 roku otrzymuje prawa miejskie na prawie lubeckim. Stamtąd też, z Lubeki,
        pochodzą sprowadzeni przez zasadźcę Jana Fleminga miasta osadnicy.

        Miasto ma już swój herb – w kształcie gotyckiej tarczy, na niej zielone,
        liściaste drzewo, a po obu stronach pnia – jeleń i smok – z głowami uniesionymi
        w górę. Jeleń jest ponoć symbolem chrześcijaństwa, a smok – pogaństwa.
        www.braniewo.pl/
        • tralala33 Re: Braniewo 23.03.06, 18:49
          O Braniewie poetycznie - wiersz, który nam kiedyś przyniosła na forum Rita

          Waldemar Kontewicz

          Braniewo widziane z okna wagonu 2 klasy

          Gramatycznie to rodzaj nijaki,
          nazwa tego miasta, do którego
          ciągnie tłusty parowóz
          w rytm walcującej canzony:
          "a daleko to tam? a daleko to tam?"
          Przy torach dwie brzozy białopienne,
          klon i duży dąb. Tak mogło się zdarzyć,
          szczególnie latem kiedy widać
          nawet grzyby pod świerkiem.
          Termos z herbatą, kanapka z szynką, na twardo jajko
          i drzewa, drzewa, drzewa. Wszędzie drzewa...
          "Pociąg toczy się wolno by nie iskrzyć z komina" –
          tłumaczy ojciec wpatrzony w okno.
          W ustach coraz więcej sadzy – to już blisko!
          Dworzec kolejowy wyrasta z lasu
          gotyckim frontonem z wieżycami
          podpartymi stalowym prętem.
          "To przed huraganami" – znów ojciec.
          Wokół krwawi morze pruskiego cynobru –
          sterty dachówek, cegieł, kikuty katedry…


          Ileż to razy musiał przejechać pulman 2 klasy
          przez dominium Prusaków, Natangów i Bartów,
          by ogarek historii zapalił się pod
          polską księgą Homo Branieviensis.
          • bpkw Re: Braniewo 23.03.06, 19:25
            Co moge powiedziec o Braniewie?. Chyba to samo co inni o miejscu swoich urodzin
            i dzieciecych zabaw. Wieczna nostalgia... Znam tu kazdy zakatek, chociaz
            wyjechalem stad baaaaaardzo dawno. Bywam w Braniewie 2-3 razy w roku i ciagle,na
            nowo odkrywam, moja mlodosc "durna i chmurna"...
            • tralala33 Re: Braniewo 23.03.06, 19:37
              Dziś niestety mam bardzo dużo pracy - pewnie nie tylko wieczor, ale i nocka mi
              minie na nudnej dłubaninie przy komputerze. Ale wkleję ten jeden mój post
              jeszcze z naszej opowieści o Braniewie na forum Olsztyna:
              'Przymierzam się, myślę i już się gubię. Siedemset lat historii, tyle ważnych
              wydarzeń, i jeszcze kilka osobistych opowieści. Potrzebuję nieco czasu, żeby to
              pozbierać, bo o Braniewie dużo trudniej pisać niż o Reszlu. To pierwsza stolica
              Warmii, nasza tradycja, wielka historia, a teraz smutek, jak w tej piosence
              szewca.
              Niestety ofiarą walk pod koniec drugiej wojny światowej stała się także
              braniewska katedra, czyli kościół św. Katarzyny z 1346 roku. Odbudowa zaczęła
              się dopiero w 1984 roku. Teraz kościół został już pieczołowicie zrekonstruowany
              (bardzo przypomina nasz kościół św. Jakuba) ale nie jest to już ten oryginalny,
              gotycki budynek.
              Ruiny dawnego kościoła pamiętam z wycieczki szkolnej, gdzieś pod koniec szkoły
              podstawowej wyruszyliśmy na objazd całej Warmii. To był niesamowity widok -
              ruiny zamków czy twierdz są czymś naturalnym, ale widok ogromnego, wypalonego i
              zrujnowanego kościoła w centrum miasta był przygnębiający, i to tyle lat po
              wojnie.'
              I dorzucę pytanie - spotkałam kiedyś pewnego pana, który w Braniewie mieszkał
              do matury, i przyznał, że po szkole z kolegami biegał w ruiny katedry - w
              podstawówce bawili się tam w wojnę, a w szkole średniej popalali papieroski.
              Czy to możliwe? Czy te ruiny były zupełnie niezabepieczone i każdy mógł tam
              wejść?
              • bpkw Re: Braniewo 23.03.06, 19:55
                tralala33 napisała:

                ... spotkałam kiedyś pewnego pana, który w Braniewie mieszkał
                > do matury, i przyznał, że po szkole z kolegami biegał w ruiny katedry - w
                > podstawówce bawili się tam w wojnę, a w szkole średniej popalali papieroski.
                > Czy to możliwe? Czy te ruiny były zupełnie niezabepieczone i każdy mógł tam
                > wejść?

                Owym "panem" moglem byc ja. Rzeczywiscie bawilem sie tam w wojne, w pobliskiej
                fosie palilem fajki i poznalem smak J-23, a po maturze wyjechalem. Tylko, ze
                takich "panow" moglo byc kilkuset, albo i wiecej. Ruiny nie byly w jakikolwiek
                sposob zabezpieczone. Nie pamietam, zeby komus przytrafilo sie tam jakies
                nieszczescie. Dlaczego ?. Wytlumaczenie jest tylko jedno; reka boska czuwala nad
                nami...smile))
                • tralala33 Re: Braniewo 23.03.06, 20:08
                  Więc to było ulubione miejsce zabaw. Ciekawe, gdzie teraz bawią się dzieci w
                  Braniewie? A czy są jakieś szanse na rekonstrukcję starówki, albo choć
                  niektórych starych kamienic?
                  Jeszcze jeden link do Braniewa, też z poprzedniej naszej wędrówki, a jutro
                  pochwalę się jak 'znalazłam' starą bibliotekę Hosjanum braniewskiego,
                  zagrabioną przez Szwedów.
                  'Wklejam link - jak się otworzy, trzeba kliknąć na historię, potem na zabytki,
                  a na koniec w mapkę. Cierpliwi zobaczą wtedy kościół św. Katarzyny (może nie
                  brat-bliźniak naszej katedry, ale blisko spokrewniony) i kilka innych zabytków -
                  widać też, że niektóre wymagają pomocy. Tylko skąd na to wysupłać pieniądze,
                  jak kasa miasta pewnie pusta?'

                  www.braniewo.pl/
            • tralala33 Re: Braniewo 23.03.06, 19:38
              A tu jeszcze ten nostalgiczny wiersz braniewskiego szewca

              “W hanzeatyckim grodzie zwanym niegdyś Braunsberg, a dzisiaj Braniewem,
              mieszkał szewc z Lwowa, którego moja babka z wileńskich Trok nazywała Sapożnik
              Starobrzeński. Dziś już nawet nie pamiętam czy w nazwisku mistrza wbijania
              drewnianych ćwieków w skórzane podeszwy było er-zet, czy też żet z kropką. To
              był Szewc, u którego wszystkie buty miały swoją historię. Wystarczyło pójść na
              górę z wujem i "flakonikiem srakadzioru" pędzonego przy pełni księżyca, aby
              dowiedzieć się, który z sapogów należał do starsziny, a który do krasiwoj
              żienszcziny. Kto miał platfusa, a kto był zawadiaką i trampem. Maestro młotka i
              kopyta ćmił "Sporty" przez czarną fifkę, co rusz krzywił się po wypitym
              stakanku "Biełyj Aist" i powtarzał piękny wiersz, którego treści nie bardzo
              mogłem wtedy pojąć:

              Przed wojną w Lwowie
              To bili szewcy (a jak oni bili ćwieki)
              Krawcy, rabin, rzezak, kantor
              I wozaki nawet kutwy i huliaki
              Był Rus i Lach Karaim i Tatar

              Dziś w Braniewie
              Wojska więcej niż świętych w niebie
              Kresowiacy jak my
              Trochę Niemców i
              Żulia z całej Polski
              Przemieniona w towarzyszy
              A kto będzie uczył
              Handlować, pracować?
              Kto będzie buty szyć?

              El mole rachmim
              Wszystko przepadało
              Spłonęło, zginęło
              Na bruku, w getcie, w gazie
              Na Sachalinie, w tajdze

              Panie Boże
              El mole rachmim
              Kuloj hewel
              Hewel hawolim
              i wszystko marność
              marność nad marnościami"

                • tralala33 Re: Braniewo 23.03.06, 23:19
                  Jutro już za progiem, a ja dokładam stronkę o Braniewie i bibliotece Hosianum

                  'Mam! Znalazłam - biblioteka braniewska jest w Uppsali. A już myślałam, że
                  spłonęła w Szwecji pod koniec XVIw. Tutaj szczegóły:

                  www.poloniainfo.se/artykul.php?id=586
                  I parę akapitów:
                  10 lipca 1626 bez specjalnych walk wojska szwedzkie zajęły Braniewo i pozostały
                  w nim 9 lat 2 miesiące i 23 dni. Jedną z pierwszych czynności okupantów było
                  usunięcie z miasta wszystkich duchownych katolickich i rabunek majątku
                  kościołów oraz Kolegium Jezuickiego. Wówczas to wywieziono do Szwecji cały
                  księgozbiór szkoły jak i osobiste książki uczniów. Były one łupem króla Gustawa
                  Adolfa.

                  Król starając się podnieść fatalny poziom Uniwersytetu w Uppsali ofiarował je
                  tej uczelni. Stały się one jednym z zalążków wspaniałych dzisiaj
                  zbiorów "Carolina Rediviva" podobnie jak księgi Mikołaja Kopernika (!!!)
                  zrabowane z niedalekiego od Braniewa, Fromborka.

                  Książki Kolegium Braniewskiego nie były ujęte w Uppsali w osobnym katalogu.
                  Dopiero w ostatnich latach dzięki nieżyjącemu już doc. Adamowi Heymowskiemu
                  zawarto umowę pomiędzy Biblioteką Uniwersytecką w Uppsali a Biblioteką Narodową
                  w Warszawie o sporządzeniu pełnego katalogu książek braniewskich. Prace nad nim
                  trwają. Ale same książki już nigdy nie wrócą do Braniewa.
                  ... nigdy nie wrócą do Braniewa? Nigdy nie mów nigdy. Najważniejsze, że są, że
                  się zachowały, a co dalej - zobaczymy smile No, to teraz mogę spać spokojnie.
                  Dobranoc.'
                  • rita100 Re: Braniewo 25.03.06, 21:56
                    To jest opowieść o butach.
                    "W 1946 roku w Braniewie stacjonowała rosyjska kawaleria pancerna, która miała
                    buty z całej Europy. Sapożnik Starobrzeński sztukował więc pół kontynentu na
                    poddaszu pruskiej kamienicy. Codziennie zgłaszali się do niego ruskie sołdaty,
                    których uczył obuwać się i smarować czarną pastą niemieckie Salamandry.
                    Przynosili oni do niego krany i rury, aby pokazał im jak to podłączyć w domu i
                    jak obsługiwać. Taką to cieszył się u nich estymą. Opowiadał też swoim
                    żołnierzykom zza Uralu o Beni Krzyku Babla, który był z ich Odessy i potrafił
                    wszystko, nawet odczytać czasy na ukradzionym zegarku. Później szewc uczył
                    wszystkie pyzate Wańki dlaczego wskazówki biegną wokół cyferblatu i czasem się
                    nakrywają.
                    Łamany sufit, na którym kłębiła się mgła tanich papierosów, zapach kleju,
                    pokostu, skóry, pasty i srakadzioru pitego o północy, szeptane historie o
                    rosyjskim wojsku, które kiedyś przyszło do niego bo zgubiło dwa czołgi po
                    ostrej popijawie, to była baśń o lwowskim sapożniku Starobrzeńskim. Nic
                    dziwnego, że czekałem na każde wakacje, by znów móc popędzić na poddasze z
                    najlepszym sortem srakadzioru i moimi półbutami, które nazywały się
                    bitelsówkami. Szewc tylko kiwał głową, podbijał zelówki bretnalami i mówił, że
                    chłopcy dzisiaj zniewieścieli zupełnie. Mało im długich włosów, to jeszcze chcą
                    chodzić w sapogach na szpilkach."
                    Dalej
                    Zobaczysz jakie to niesamowicie ciekawe.
                    • rita100 Re: Braniewo 25.03.06, 21:57
                      Stryj Izydor
                      "Warmińskie miasteczko mojej babki nagle obudziło się w 1965 roku z
                      piwowarskiego snu i poczęło odbudowywać browar, który w 1854 roku kupiec Karol
                      de Roy ustanowił nad Pasłęką.
                      Piwna rzeka trysnęła w Braniewie już w XVI wieku. Tak, że kanonik Jan Pisiński
                      w 1603 roku poczuł się zmuszony do zapisu w foliałach:

                      O porządkach jakie należy zachować przy wyszynku piwa:
                      Piwo warzyć mogą tylko piwowarzy miejscowi.

                      Nie wolno warzyć piwa w niedziele, natomiast w święta tylko po nieszporach.

                      Karczmarze mieszkający dalej niż milę od miasta mają prawo sprzedaży piwa w
                      softach [kuflach], ale nie w beczkach.

                      Wolni chłopi po wsiach mogą warzyć piwo raz w roku na Zielone Świątki.

                      Jedna beczka powinna zawierać sto softów.

                      Zaleca się picie piwa w karczmie "Pod Czarnym Orłem".


                      Nad Pasłękę jeździł rowerem brat mojej babci – stryj Izydor, niezrównany
                      rybak,
                      kawalarz i smakosz piwa. Kiedy przyjeżdżałem do Braniewa na wakacje, nigdy
                      jakoś nie wpadło mi do głowy pojechać na ryby ze stryjem, którego wszyscy wokół
                      nazywali Rybakiem. Aż pewnego dnia, sierpniowym wieczorem, stryj przyszedł do
                      ogrodu mojego dziadka i po cichu zdradził mi sekret rybałki o świcie.
                      Powiedział, abym zbudził się o piątej rano i wziął ze sobą bicykl, a na głowę
                      założył dziadkowy szapoklak z tekturką w rondzie. Tak też się i stało. Po
                      ciemku zapukałem do ciężkich pruskich drzwi, za którymi siedział już stary
                      krewniak z wiecznym papierosem w zębach. Gotowość do wymarszu nie zabrała nam
                      więcej jak pięć minut.


                      • rita100 Re: Braniewo - wspomnienia 25.03.06, 21:58

                        Stryj Izydor sprawdzał przygotowanie leszczynowych witek, długość żyłki
                        wędkarskiej, ostrość haczyków, wkładał do wiklinowego koszyka małą patelenkę,
                        pół kostki margaryny, cztery pajdy razowca, szwajcarski kozik, niemieckie
                        organki "Weltmeister", kilka przejrzałych papierówek i litrową butlę podpiwku.
                        Na samym końcu na specjalny bagażnik wskakiwały dwa stare kocury: Malarz, który
                        był ślepy i Muzyk, który był głuchy. Cała nasza czereda była już gotowa, oprócz
                        kundla Szczekaja, który zawsze był skofundowany gdy się go wołało: "Szczekaj,
                        chodź tu, ale nie szczekaj bo zbudzisz pół miasteczka." Szczekaj miał tylko
                        trzy nogi i wiecznie spał.

                        Astmatycznego Izydora zawsze czepiały się dziwne i porzucone stworzenia, którym
                        on dawał schronienie i chrzcił je w przewrotny sposób, co było powodem do
                        niejednej plotki. Nie mówiąc już o jego zakręconym, siwym loku na czole, który
                        co kilka godzin wymagał ponownego formowania poprzez ślinienie. Pewnie dlatego
                        w miasteczku uważano go za szalonego. Kiedy uczył głuchego Muzyka tańca w takt
                        śpiewnych organek, wzbudzało to wesołość każdego. Ślepy Malarz wylegiwał się w
                        domu i nigdy nie mógł trafić na czas z potrzebą, toteż często – ku
                        rozpaczy
                        stryjenki – obsikiwał ściany korytarza i olejne blejtramy Izydora z
                        pejzażami
                        Braniewa.

                        Na rybałkę udawaliśmy się nad Pasłękę, która dostarczała wytarczającą ilość
                        wody miasteczku, aby się w niej przyjrzało i zrobiło powojenne porządki. Leniwy
                        nurt rzeki wpadał do odbudowanego browaru, aby tam odsłużyć swoją powinność w
                        warzeniu piwa.

                        "Kiedyś Pasłęka krwawiła jak ranny tur w Puszczy Galindzkiej, gdy Niemcy
                        wysadzali, co się dało, wycofując się do Berlina, a za nimi szli Rosjanie i
                        rabowali, co zastali, nawet krany ze ścian. Zaraz po wojnie rzeka wylewała ze
                        złości kilka razy, bo 700 letnią cegłę z jej miejskiej tkanki wywożono na
                        odbudowę Warszawy." – mówił. Zaskakiwał mnie tymi swoimi opowiadaniami
                        stryj
                        Izydor w drodze nad rzekę. Malarz i Muzyk podskakiwali na bagażniku i w jakiś
                        niepojęty sposób nie spadali z roweru. Szczekaj kuśtykał na trzech łapach i na
                        gwizd Izydora szczekał dwa razy, czym spełniał obowiązek meldowania się na
                        liście obecności.

                        Kiedy już znaleźliśmy się nad rzeką i trzeba było znaleźć odpowiednie miejsce
                        na łowienie, stryj Izydor znowu urzekał mnie swoją pomysłowością i erudycją
                        mówiąc:

                        "A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie
                        wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do
                        jedzienia?» Odpowiedzieli Mu: «Nie.» On rzekł do nich:
                        «Zarzućcie sieć po
                        prawej stronie łodzi, a znajdziecie.» Zarzucili i z powodu mnóstwa ryb nie

                        mogli jej wyciągnąć."
                        Ewangelia według Św. Jana 21, 4–7

                        • rita100 Re: Braniewo - wspomnienia 25.03.06, 21:58
                          Więc udaliśmy się na prawo od łodzi, która zacumowana była na środku rzeki.
                          Gdzieś w oddali Braniewo wstawało ze swoich 700 letnich pieleszy, strzepywało
                          poranną rosę z krwistoczerwonych dachówek i szczękało kikutami katedry Carolina
                          rediviva, które przypominały nam sztubakom urodzonym po wojnie, że czołgi są
                          złowrogie nawet na obrazku.
                          Nie czekaliśmy długo na pierwsze branie. Bolenie i karasie czepiały się naszych
                          haczyków tak jakby nie wiedziały, że Malarz i Muzyk ostrzą sobie na nie pazury.
                          Stryj Izydor machał wiklinową wędką niczym dyrygent batutą w Warszawskiej
                          Filharmonii. Zawsze sprawdzał ilość ciasta na końcu haczyka i podśpiewywał
                          humorystyczne dumki rosyjskie. Uczył mnie jak prawidłowo zacinać rybę oraz
                          zabraniał używać siatki. Powtarzał, że walka musi być uczciwa.

                          jutro będzie dalej
                          • rita100 Re: Braniewo - wspomnienia 25.03.06, 21:59
                            Gość: tralala 02.12.05, 21:08 + odpowiedz


                            Ważne, że ryby biorą, to Malarz i Muzyk nie zgłodnieją. A zauważyłaś, Rito,
                            fragment o kikutach katedry - czyli wtedy w mieście straszyły jeszcze ruiny
                            kościoła. To naprawdę był przygnębiający widok.
                            Przeczytałam wszystkie posty o Braniewie, i jeszcze jedno sprostowanie -
                            Braniewo nie było otoczone murami obronnymi lecz palisadą. Gotycka baszta za
                            katedrą to ostatnia pozostałość zamku biskupiego, a nie murów obronnych.
                            Czekam na ciąg dalszy rybałki, a sama przygotowuję się do opowieśći o
                            Braniewie - 'Atenach Północy, no i bezskutecznie poszukuję śladów zrabowanej
                            przez Szwedów biblioteki braniewskiej.
                            • rita100 Re: Braniewo - wspomnienia 25.03.06, 22:00
                              Teraz widze , że Braniewo jest moim drugim miastem po Olsztynie. Zaraz
                              zauważyłam te ruiny o których Ty wspomniałas.Zamieszczam te wspomnienia , bo
                              stronka może być kiedys zamknieta , a to sa godne uwagi wspomnienia czlowieka,
                              ktorego losy rzuciły do Kanady. Ciekawe , ze pierwszym jego obuwiem były
                              kierpce i tak opisuje slady swoich butów.
                              Dobrze, że wspomnaiłas o Szwedach, własnie ten tajemniczy klient udowadniał
                              mi , że dialekt szedzki ma dużo dialektu braniewskiego , że Szwedzi wiele słów
                              mają pruskich i gwara mazurska jest tam w dużym stopniu zakorzeniona.
                              Nawet podawał przykłady, ale ja z wrażenia nic juz nie pamietam.
                              • rita100 Re: Braniewo - wspomnienia 25.03.06, 22:01
                                Izydor puścił wielkiego leszcza, który już był na brzegu. Mógł stryj pomóc
                                sobie siatką i wyciągnąć królewską rybę na patelnię, jednakże uszanował jej
                                wielką siłę i chęć życia. Olbrzymi leszcz zerwał się w ostaniej chwili
                                przegryzając stalową część żyłki. Moje oczy wychodziły z orbit kiedy patrzyłem
                                jak stryj holował umiejętnie aqua-cielsko do brzegu; jak chciał przechytrzyć
                                sprytnego leszcza; jak dwóch godnych siebie przeciwników walczyło zawzięcie.
                                Kiedy zasrebrzyły się rybie łuski tuż pod lustrem wody i gdy mogłem ocenić
                                odległość od ogona do pyska, wtedy zrobiło mi się gorąco i wpatrywałem się w
                                wiklinową witkę wygiętą niczym chomąto na szyi klaczy pociągowej. Muzyk i
                                Malarz sprężone siedziały na brzegu, tylko Szczekaj spał sobie w najlepsze.
                                Izydor powiadał, że Pasłęka była zawsze dla niego jak modlitwa: "Bo jeżeli
                                kiedykolwiek poprosiłem ją jak syn o chleb, to kamieniem nie rzuciła. A gdy ją
                                o rybę zapytałem, to nigdy węża nie upiekła. Taka była ta rzeka." I kiedy
                                dobrze wsłuchało się w jej nurt to słowa pluskały niczym alefy w Starym
                                Testamencie: "Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie
                                zobaczycie." Patrzyłem na Muzyka i na Malarza myśląc o tym, czy w ten oto
                                sposób spełniały się słowa Izajasza.

                                Na sporządzonym palenisku smażyliśmy na margarynie karasie i bolenie.
                                Zagryzaliśmy razowcem złote dzwonka ryb i popijaliśmy brązowym, gorzkim jak
                                piołun podpiwkiem z braniewskiego browaru. Stare Kocury również miały ucztę.
                                Malarz podrzucał malutkie karasie Muzykowi. Szczekaj więcej wąchał niż jadł.
                                Stryj przygrywał na organkach, słońce zachodziło do tysiącgwiazdkowego hotelu.
                                W oddali słychać było krzyk mew nad Zalewem Wiślanym i głęboki oddech morskiej
                                fali zmęczonej ciągłym przyjmowaniem Pasłęki z jej braniewską historią. "
                                cdn

                  • rita100 Re: Braniewo 25.03.06, 22:00
                    Myślę, ze tam własnie w Szwecji dzieła braniewskie nie zginą. Bardziej się boje
                    o dzieła w Bibliotece Jagielońskiej , jak się okazuje znikają po cichu.
                    Może lepiej , że tam sobie leżą bezpiecznie, a o własciwym czasie kiedys
                    powrócą na swoje miejsce, bo faktycznie nigdy nie mozna powiedzieć nigdy smile


                    • rita100 Re: Braniewo 25.03.06, 22:02
                      Gość: tralala 03.12.05, 21:15 + odpowiedz


                      Koty i pies nakarmione - co będzie dalej?
                      Co do biblioteki braniewskiej, to masz rację. Nie pomyślałam o tym, pomijając
                      kradzieże, to i pewnie zabrakło by pieniędzy na skatalogowanie i konserwację
                      tych ksiąg. Niech więc Szwedzi o nie dbają, może kiedyś umieszczą je w
                      internecie, to sobie chociaż je obejrzymy. A tu jeszcze coś o szwedzkich
                      zdobyczach wojennych - zobacz Rito jacy to byli 'kulturalni rabusie':

                      "Oprócz spustoszeń, jakich dokonały jego wojska na terenie całych Prus w
                      trakcie tzw. pierwszej wojny polsko-szwedzkiej, znane są też rabunki dzieł
                      kultury, przeprowadzane w ramach zaplanowanej akcji. Obiektem napaści
                      szwedzkich żołdaków były m.in. biblioteka w Braniewie, we Fromborku, a także
                      klasztor oliwski. Specjalne oddziały rabunkowe wywoziły do Szwecji wszystko, co
                      miało wartość materialną: obrazy, książki, tkaniny, ozdoby, starodruki, sprzęty
                      domowe, cenne okazy broni, rzeźby, sprzęt liturgiczny, ornaty itp.
                      Rabunki polskich dóbr kultury miały bardzo duże znaczenie dla zbiorów
                      publicznych w Szwecji w tamtym okresie. Na przykład największa biblioteka
                      uniwersytecka w Uppsali liczyła ok. 8600 ksiąg, z tego ponad 8000 pochodziło z
                      darów będących efektem rabunków prowadzonych na terenie Polski, Prus i
                      Saksonii. Tą drogą Uppsala posiadała w 1702 r. już ok. 30 tysięcy książek!
                      Straszliwy pogrom rabunkowy dotknął także bibliotekę klasztorną w Oliwie. Część
                      wywiezionych wówczas za morze dzieł znajduje się w księgozbiorach Uppsali,
                      Strangnas i Linkoping.
                      Konfiskaty polskich dzieł kultury dokonywane były nie tylko przez dowódców
                      wojskowych na polecenie najwyższych władz państwowych z królem na czele.
                      Odbywało się to także za sprawą osób prywatnych. Rekrutowały się one głównie z
                      szeregów niższych dowódców, uczonych, przedstawicieli szwedzkiego świata
                      kultury, a nawet zamiłowanych bibliofilów. Wśród osób tych byli: Clas Ralamb,
                      Axel Baner, Erik Dahlberg, Karl Gustaw Wrangel czy Magnus Stenbock."


                      • rita100 Re: Braniewo 25.03.06, 22:02
                        Czyli Szwedzi rabowali kulturę, faktycznie bardzo inteligentni byli, ale
                        najwazniejsze , że dbaja o te dzieła i nie rozdają na lewo i prawo w prezencie
                        innym władca. Pamiętam jaka wieka była afera kiedy Prezydent Kwaśniewski
                        bodajże podarował jakiś zbiór unikatowy z UJ Kanclerzowi Niemiec - taki mały
                        prezent, a jednak pozbyliśmy się dzieła.
                        Dobranoc Tralala
                        • rita100 Re: Braniewo - wspomnienia 25.03.06, 22:03
                          Kiedy przyjechałem do Braniewa następnym razem, stryj już nie żył. Powiedziano
                          mi, że w trumnie miał ten swój siwy loczek zakręcony na czole, o co zawsze
                          prosił stryjenkę. Ponoć, tuż po pogrzebie, Muzyk i Malarz zniknęli na zawsze.
                          Szczekaj przestał szczekać w ogóle, tylko każdego ranka smętnie szukał czegoś
                          nad Pasłęką. Kiedy usiadłem na brzegu naprzeciw browaru, przykuśtykał na tych
                          swoich trzech łapach.

                          Po lewej stronie łódki rybacy zarzucali swoje sieci...

                          Otworzyła się stronka ,a była zablokowana, teraz sie wczytuję.


                          • rita100 Re: Wilkierz Braniewski Nadzwyczajny 25.03.06, 22:04

                            Wilkierz Braniewski Nadzwyczajny

                            Ogłasza się, że miasto Braniewo
                            Na łonie miast hanzeatyckich ułożono.
                            I odtąd zbrojnych będzie dawać
                            I podatki łożyć od łanów na wojnę na morzach
                            Z królem Danii Waldemarem IV.

                            Zatem protoplastą mojego imienia był sam król. Nieważne, że trochę wraży,
                            ważne, że sam król. I nie powiem, moja babka nie była wielce ukontentowana
                            takim dictum, bo matroną była z zasadami. Zasiadała zimowymi wieczorami przy
                            kaflowym piecu i prawiła historię braniewską, podczas gdy w jej rękach
                            trzepotały dwa druty koronkarskie niczym skrzydła bielinka. Jak na matronę
                            przystało nie znosiła żadnych sprzeciwów. Sadzała mnie obok siebie, wręczała mi
                            śnieżnobiały kawałek szmatki z lnu, na której ołówkiem chemicznym wymalowany
                            był motyw kwiatu albo braniewskiej architektury, i kazała igłą z kolorową nicią
                            podążać za naznaczoną grafiką. Zrazu krzyczałem, że to zajęcie nie dla
                            chłopców, ale babka była uparta i nawet krzywa mina dziadka nie zdołała
                            przeszkodzić jej w haftowanej edukacji młodego grzesznika, jak mnie często
                            nazywała. Przewlekałem przez igielne ucho wileńskie nici, które przywoził nam
                            zza „ruskiej” granicy znajomy maszynista z Mamonowa, i kłułem
                            hafciarskią biel
                            ochrą, purpurą, szafirem, cynobrem i żółcią aż do momentu kiedy kąkol stawał
                            się zupełnie żywym, albo wrzos zupełnie smutnym.


                            • rita100 Re: Wilkierz Braniewski Nadzwyczajny 25.03.06, 22:05
                              Miała też i talent artystyczny ta niezwykła kobieta, bo Pasłęka do dziś płynie
                              w mojej głowie niczym rzeka na Widoku z Delft Vermeer'a. Więc haftowałem
                              bazylikę świętej Katarzyny, którą Niemcy barbarzyńsko wysadzili w powietrze,
                              jak zresztą wszystko, co im po drodze przeszkadzało. Była to praca imaginacji,
                              bo na spacerach widziałem tylko kikuty kościoła, które wieczorami zamieniałem w
                              haftowaną bazylikę. Wyobrażałem sobie wtedy, że w ten sposób odbudowuję, to co
                              przepadło na wieki.
                              Wyszywałem też opowiadania o babcinej córce, która zmarła tuż przed końcem
                              wojny na gruźlicę. Myślałem wtedy, że ta dziewczynka musiała mi się przyglądać,
                              bo na jej włosy zużywałem tyle bławatnych kordonków nici. Słyszałem nawet jej
                              oddech, którego jednak wyhaftować nie potrafiłem.

                              Najbardziej imponowały mi opowiadania dziadka, który siadał z boku i czekał
                              cierpliwie aż babka skończy edukację małego sztubaka. Zaczynał siwy Furtian
                              Sądu Grodzkiego w Braniewie od Kopernika z pobliskiego Fromborka i wilkierzy:

                              Niesamowicie to ciekawe opowiadanie, mówi o zyciu w Braniewie


                              • rita100 Re: Wilkierz Braniewski Nadzwyczajny 25.03.06, 22:09
                                Wilkierz Porządkowy z 1686 roku

                                Ponieważ z usług kata miasto nie często korzysta, a i nuda
                                Aby go nie uwionęła zezwala się katowi na leczenie ludzi.
                                Zatwierdza się również zajęcia katowskie przy badaniu czarnoksięstwa:
                                Tortury, egzekucję czarownic, palenie na stosie.

                                Widzisz Tralala, stąd wiem więcej o usługach katowskich

                                Wilkierz Braniewski z 1690 roku

                                Ubodzy mieszkańcy przedmieścia muszą mieć w domach murowne kominy i dach
                                przykryty dachówką.

                                W niedziele i święta podczas nabożeństw zabrania się prowadzić wyszynku z piwem
                                i winem.

                                Starsi i sołtysi mają systematycznie doglądać, aby ludzie chodzili do kościoła.

                                Ubodzy winni posiadać oznakowanie.

                                Ci, co w niedzielę trwonią czas przy studni i nie chodzą do kościoła będą
                                zamknięci w areszcie.

                                Z głównych ulic miasta w każdy piątek trzeba wywozić nieczystości, a z
                                drugorzędnych co dwa tygodnie.

                                Służącym po godzinie 8 wieczorem nie wolno sprzedawać piwa.

                                Lekkich obyczajów kobiety niezamężne mają wyjść za mąż, albo opuścić miasto.

                                Na pogrzebach ludzi zmarłych podczas zarazy należy dzwonić tylko raz i to
                                niezbyt długo.

                                Kto po godzinie 10 wieczorem zakłóca spokój wygrywając na instrumencie, w wieży
                                osadzon będzie.

                                Zezwala się garncarzom polskim i holenderskim na sprzedaż swoich wyrobów,
                                ponieważ miejscowi nie znają tego rzemiosła.




                        • rita100 Re: Braniewo 25.03.06, 22:08
                          www.arta.olsztyn.pl/polski/palace.htm
                          Wielkie założenie pałacowo-parkowe (obecnie w ruinie), wraz z wsią Słobity,
                          usytuowane około 15 km na północny wschód od Pasłęka i około 25 km na wschód od
                          Elbląga. Od 1525 do 1945 r. własność i główna siedziba jednego z
                          najważniejszych arystokratycznych rodów pruskich, rodu zu Dohna. Powstałe tu w
                          dobie baroku założenie architektoniczno-przestrzenne było najwybitniejszą
                          realizacją epoki na terenie Prus.
                          Członkowie rodu Dohna, wywodzącego się z Saksonii, przybyli do Prus przez Śląsk
                          w okresie późnego średniowiecza (ok. połowy XV wieku), jako rycerze Zakonu
                          Krzyżackiego.
                          • rita100 Re: Z braniewskiego dniewnika 25.03.06, 22:10
                            www.zwoje-scrolls.com/zwoje36/text28p.htm
                            To jest ta stronka, co ciekawsze ujełam we wpisach
                            Teraz dalej, nie ma łatwo i że boli - zaczyna się również ciekawie smile

                            Każdy przyjazd do przykrytego umbrą pruskiej dachówki miasteczka, którego
                            cynobrowe trzewia domostw chowały się w szczątkach Puszczy Galindzkiej, jawił
                            mi się jako barwny fotoplastikon produkcji
                            hanzeatycko–prusko–warmińskiej
                            dozwolony dla mnie od lat pięćdziesiątych XX stulecia. To właśnie tu –
                            tysiąc
                            lat temu – do Truso, Bransbergue, Lecbarg, Terra Passalucensis, przybył
                            święty
                            Wojciech z Pragi by chrystianizować dzikich Pomezanów, Pogezanów, Warmów,
                            Bartów, Natangów i Sambów. Późniejszy patron Polski tak stanowczo nawracał
                            tubylców z pogańskiej ścieżki, że nawet wzory ich kwasów
                            dezoksyrybonukleinowych DNA przepadły na zawsze w gęstwinie pomorenowej
                            Puszczy, wraz z wytłuczonymi turami i niedźwiedziami.
                            Warmińskie miasteczko umiało zapadać w głęboki, zimowy sen. Z palącego się w
                            glazurowych piecach węgla, bukowego łomu i ściółki sucholeszczej ulatywał w
                            niebo obłok dymu nasączony słodkim zapachem zajęczego combru nacieranego
                            saletrą, chrzanem, czosnkiem i pieprzem tłuczonym w miedzianym moździerzu z
                            gotycką inskrypcją: Ermland – Annum 1683. Przy okazji odkadzała się dusza
                            celtyckiego druida na najwyższym konarze dębu stojącego na samym środku Placu
                            Pompierów, przylegającego do leniwie płynącej Pasłęki. Ostała się nawet w
                            miasteczku jedna strażacka motopompa z olęderskich Żuław na artyleryjskim
                            jaszczyku, do której podpinano karą łoszad’. Wodę do ocynkowanego baniaka
                            czerpano z pobliskiej rzeki.

                            Stefanek był jednym z miasteczkowych Pompierów. Co rok, podczas kościelnych
                            świąt Wendelina, Nepomucena i Floriana paradował w żółtym hełmie z mosiężnej
                            blachy, czarnym mundurku z niebieskimi wyłogami pruskiego Feldfebla, sowieckich
                            bufiastych bryczesach starsziny i przedwojennych polskich oficerkach z długimi
                            cholewkami. Na codzień woził węgiel zarówno do gimnazjum, które nazwę
                            odziedziczyło po kardynale Hozjuszu jak i do klasztoru Regina Coeli. Jeździł
                            swoją węglową rolwagą po ulicy Langgasse, Marketstraße, Poststraße. Przyjeżdżał
                            też na ulicę Zwycięzców (niestety, nie wiem jaka straße), gdzie go poznałem.


                            bardzo ciekawe opowiadanie



                            • rita100 Re: Z braniewskiego dniewnika 25.03.06, 22:10
                              Gość: tralala 06.12.05, 21:03 + odpowiedz


                              Bardzo ciekawe opowiadanie, ale też hermetyczne. Dla kogoś, kto nie zna
                              historii Prus i Braniewa to tekst pełen zagadek. Ale my mamy już za sobą kurs
                              podstawowy, prawda?
                              To teraz co nieco o Braniewie - Atenach Warmii:
                              W 1565, z inicjatywy kardynała Stanisława Hozjusza (Hosius) otworzono w
                              Braniewie pierwsze w całym państwie polskim kolegium jezuickie.
                              Uczono po łacinie, ale prywatnie można było też uczyć się własnego narodowego
                              języka. Nauka trwała pięć lat. Kolejne klasy nosiły nazwy: infima lub donata,
                              gramatyka, syntaksa, humaniora lub klasa poezji oraz retoryka. Absolwent
                              gimnazjum płynnie operujący w mowie i piśmie łaciną, oczytany w dziełach
                              pisarzy starożytnych mógł na tle powszechnego wówczas analfabetyzmu czuć się
                              dumny i bardzo wykształcony. Sława gimnazjum braniewskiego, dzięki któremu
                              miasto nazywano nawet Warmińskimi Atenami, dotarła do krajów sąsiedzkich. Wielu
                              uczniów przybywało do Braniewa na przykład ze Szwecji.


                            • rita100 Re: Z braniewskiego dniewnika 25.03.06, 22:11
                              Aż dziw bierze, że takie miasto, które kiedyś było w rozkwicie i sławne, tak
                              znika z oczów świata i nie ma dla niego ratunku. Zostają tylko wspomnienia,
                              które najcześciej opisują ludzie.
                              To opowiadanie , ze zycie bardzo sławnego człowieka, którego los rzucił do
                              Braniewa, a wylądował w Kanadzie.
                              • rita100 Re: Braniewska legenda 25.03.06, 22:12
                                Najbardziej jednak zachwycił mnie opowiadaniem o "Polowaniu na Czarownice" w
                                XVII wieku. Leżałem właśnie w szpitalu, po tym jak zachłysnąłem się wrzącą wodą
                                z kotła w babcinej bani. Sparzyłem gardło na czerwony kolor kotów Naruńcowej,
                                kiedy próbowałem wypełnić za pomocą gumowego szlaucha ocynkowaną balię wrzącą
                                wodą do kąpieli. Stefanek odwiedził mnie w szpitalu i opowiedział tę oto
                                historię:


                                Starą Mariannę z ziemianki nad Pasłęką przyłapano na szmaksach czyli
                                szamańskich zaklęciach. Wyrabiała ona lekarstwa z łopuchów, wrzosowego miodu,
                                jantaru dominikańskiego, srakadzioru i śniętych płasonów z rzeki. Sosnowa
                                drzazga służyła jej do puszczania posoki z żył, a żółwi pancerz wygrzewany w
                                ogniu do rozpędzania ischiasa. Duże piersi, jedno oko i wielka grucha pośladków
                                Jędzy były powodem niejednej klechdy w miasteczku. Na jej słomianym kapeluszu
                                mieściły się wszystkie motyle z warmińskich łąk, złotogłowy kielich lilii
                                asfodel z pobliskiego cmentarza, białe grążele z żabiej sadzawki, bobrowe
                                żeremia z Puszczy Galindzkiej, zagubieni w Prusiech Arianie plus trzy
                                niebieskie Anioły Bóg raczy wiedzieć skąd. Kiedy na miasto spadł pomór cholery,
                                jedynym wytłumaczeniem tego nieszczęścia były nieczyste siły Czarownicy. Po
                                ciężkich torturach w kazamatach Magistratu, gdzie Marianna przyznała się do
                                winy, powieszono ją o piątej po południu przed Ratuszem. Całe miasteczko
                                wyległo by patrzeć z trwogą jak przyczyna ich nieszczęść dynda na wietrze
                                niczym indycze korale. Cisza rozlegała się wokół i nawet ci, którym uratowała
                                życie bali się spojrzeć w jej stronę. Oczy Wiedźmy wychodziły z orbit, rzężenie
                                wyskakiwało z jej obnażonych piersi, a skrwawione jak burak serce biło mocniej
                                niż chrześcijańskie dzwony na Świętej Trójcy i katedrze Carolina rediviva. W
                                nocy niebo rozrywały grzmoty piekielne Mefistofelesa, a purpurowe szmermele i
                                małanki Zeusa trzaskały sucho w kościelną wieżę – Grace à Dieu miejscowy
                                proboszcz odwiedzał w tę noc biskupa, gdy siarka błyskawicy rozłupała jego
                                metalowe łóżko na pół. Tak Bóg karał niewierną. Rankiem zlecieli się
                                mieszczanie by zobaczyć jak się wypełnia sprawiedliwość. Ku ich wielkiej
                                trwodze, Marianna odcięta ze sznura podniosła się i wyruszyła w kierunku swojej
                                jaskini tuż obok Rybnego Targu i Piwowarów, gdzie pędzono vinum crematum.
                                Później rozmawiała tylko z wiatrakami, wariatami, alchemikiem Lilienzweigiem i
                                chyba z Bogiem. Nikt nie śmiał się do niej już zbliżyć. Marianna stała się
                                lokalną Czarownicą, która po dziś dzień chodzi po kątach zburzonego podczas II
                                Wojny miasta razem z dwunastoma innymi wiedźmami powieszonymi za konszachty z
                                Diabłem. Wielu mieszkańców ją widziało jak pokazywała się w oknie z rudym
                                kotem, albo straszyła w miasteczkowym lupanarze. Ponoć co roku w rocznicę
                                Czarnej Pętli Magistrackiej, na piekielnym sabacie czarownic w braniewskiej
                                wieży ciśnień, burgrabia wiedzie pierwszą parę z burmistrzem kompanem i
                                biskupem, nastawiacz zegara rusza w tany z pierwszym sługą miejskim, goniec
                                konny ze służącym przy sądzie wetowym, gajowy z wagowym, stróż nocny z
                                łaziebnym, a kat miejski wywija fokstroty z trzynastoma Wybrankami.

                                www.zwoje-scrolls.com/zwoje32/text20p.htm

                                • rita100 Re: Braniewska legenda 25.03.06, 22:12
                                  tralala33 07.12.05, 21:08 + odpowiedz


                                  Jaka mroczna opowieść! Pierwsze słyszę, żeby czarownicę wieszano?
                                  A tu materiał na powieść sensacyjną, osadzoną w Braniewie przed wiekami. Może
                                  ktoś napisze?

                                  Bardzo ciekawą i tajemniczą postacią był uczący się w gimnazjum braniewskim
                                  Gustav Eriksson. W rzeczywistości był on synem króla Szwecji, Erika XIV czyli
                                  stryjecznym bratem Zygmunta III. Losy Gustava są bardzo zawiłe i nie do końca
                                  jasne. Ojciec jego został usunięty z tronu, który zajął królewski brat Jan III.

                                  Wiele wskazuje na to, że nowy król chciał pozbyć się Gustava jako prawnego
                                  następcy tronu a więc konkurenta. Jedni twierdzą, że nawet kazał go zamordować.
                                  W końcu jednak Gustav jako pięcioletnie dziecko, został w nieznanych
                                  okolicznościach, wysłany do Polski. Być może był to wynik akcji żony Jana III,
                                  Katarzyny Jagiellonki i jej siostry mieszkającej w kraju Anny Jagiellonki. Po
                                  rozlicznych przejściach a nawet żebraczej wędrówce przez Polskę, Gustav trafił
                                  do Braniewa. Nie bardzo wiadomo kto go tam wysłał. W spisie uczniów nie można
                                  go odnaleźć. Prawdopodobnie więc został zapisany pod jakimś innym imieniem dla
                                  konspiracji. Jego tajemniczy opiekunowie obawiali się, że mogą go dosięgnąć
                                  najemni mordercy wysłani ze Sztokholmu.


                                  • rita100 Re: Braniewska legenda 25.03.06, 22:13
                                    Może Szwedzi będa wiedzieć lub poszukają w swoich żródłach ? Powinni wiedzieć o
                                    losach syna króla, chyba , że tak zamazano , że śladu nie ma, a tu w
                                    braniewskiej szkole mamy ślad.
                                    A losy jego faktycznie zagmatwane smile
                                    • rita100 Re: Braniewska legenda 25.03.06, 22:13
                                      tralala33 07.12.05, 21:33 + odpowiedz


                                      Synem króla tak, ale króla zrzuconego z tronu, więc pewnie kronikarze dworscy
                                      woleli o nim zapomnieć. Po naukach w braniewskim gimnazjum Gustav trafił na
                                      Uniwersytet w Wilnie. Może został Litwinem? Jak nikt nie zechce o nim napisać
                                      powieści, to może ja się za to zabiorę, ale dopiero na emeryturze. Teraz muszę
                                      napisać coś bardziej przyziemnego, potrzebnego na jutro. No to się wylogowuję i
                                      dobrej nocy życzę.
                                            • rita100 Re: Braniewo 27.03.06, 21:18
                                              Autor: bpkw
                                              Bylo w tym watku pytanie o Klasztor Katarzynek w Braniewie. Jest mi on bliski
                                              dlatego, ze bylem tam ministrantem.
                                              Na stronach n/w linku na stronach 6-17 sa fotki z Braniewa a na 12-13
                                              znajdziecie Klasztor...
                                              www.jezioro.com.pl/galeria/galeria.html?id=10&l=12


                                          • bpkw Re: Braniewo 27.03.06, 21:26
                                            rita100 napisała:

                                            > Chyba, Tralala, wszystko mamy. Przydały by sie zdjęcia. Może Bpkw zrobi, kiedy
                                            > bedzie w Braniewie ?

                                            Zdjecia z Braniewa oczywiscie beda; planuje tam wypad jak sie tylko ociepli...
                                            • tralala33 Re: Braniewo 27.03.06, 21:57
                                              Dopiszę tu, bo to o Braniewie. Bpkw - oczywiście, że bym pomyliła Katedrę św.
                                              Katarzyny z klasztorem katarzynek ale teraz już nie! dziękuję. patrzę na te
                                              zdjęcia, a zwłaszcza ruiny katedry i jej dzisiejsze wnętrze, i aż się nadziwić
                                              nie mogę, że tak się udało ten kościół odbudować - wspaniale.
                                              • rita100 Re: Braniewo i Feliks Nowowiejski 28.03.06, 19:53
                                                "Feliks Nowowiejski, będąc rychtycznym Warnijakiem, urodził się w Wartemborku,
                                                czyli dzisiejszym Braniewie. Domu, w którym przyszedł na świat 7 lutego 1877
                                                roku, już nie ma, ale w wybudowanej w tym samym miejscu kamienicy jest po dziś
                                                dnia maleńkie muzeum poświęcone jego postaci."

                                                Musiałam to wpisać , by sobie dobrze kojarzyć, no i nie wiem czy Bpkw o tym
                                                wie, że nie tylko On sie tam urodził ale i Feliks Nowowiejski - słynny
                                                kompozytor. smile))
                                                • tralala33 Re: Braniewo i Feliks Nowowiejski 28.03.06, 19:58
                                                  Ło rety co ja narobziłam? Czy można jakoś poprawić swój post???? Nie w
                                                  Braniewie, tylko w Barczewie. W Barczewie urodził się Nowowiejski, i to
                                                  Barczewo (czyli Wartembork) przez wiele lat po wojnie nazywało się Nowowiejsk,
                                                  ale nazwa się nie podobała i na początku lat sześdziesiątych zmieniono na
                                                  Barczewo, od księdza Walentego Barczewskiego. Po poznańsku to powiem
                                                  - ale poruta sad
                                                • bpkw Barczewo i Feliks Nowowiejski 28.03.06, 20:03
                                                  rita100 napisała:

                                                  Feliks Nowowiejski, będąc rychtycznym Warnijakiem, urodził się w Wartemborku,
                                                  czyli dzisiejszym Braniewie.

                                                  Rita. Wartembork to dzisiejsze Barczewo a nie Braniewo. Poki co Braniewo musi
                                                  byc dumne jedynie z narodzin bpkw. Feliks Nowowiejski jest natomiast patronem
                                                  braniewskiego Liceum Ogolnoksztalcacego, ktorego absolwentem jest autor
                                                  niniejszego wpisu..
                                                  • tralala33 Re: Barczewo i Feliks Nowowiejski 28.03.06, 20:35
                                                    Na przeprosiny przynoszę do Braniewa inną wielkopolską pyrę:
                                                    Wawrzyniec Feld, urodził się koło Leszna na Wielkopolsce, w roku 1796. Studia
                                                    skończył na Uniwersytecie we Wrocławiu, i został lektorem języka polskiego, a
                                                    później także profesorem matematyki, astronomii i przyrody. Niemal czterdzieści
                                                    lat przepracował w Liceum Hosianum w Braniewie jako nauczyciel, opiekun
                                                    biblioteki, a okresowo także rektor Liceum. W Braniewie założył Towarzystwo
                                                    Politechniczne. Przełożył na niemiecki Trygonometrię sferyczną jana
                                                    Śniadeckiego. Nadobowiązkowo prowadził lektorat języka polskiego. Zmarł 20
                                                    czerwca 1882 roku w Baden Kösen w Saksonii. Ładny wiek osiemdziesiąt sześć lat,
                                                    i pracowite życie.
                                                  • rita100 Re: Barczewo i Feliks Nowowiejski 28.03.06, 20:40
                                                    Czyli Bpkw jest zadowolony. A jednak są wielcy z Braniewa. Musieli być , bo
                                                    przecież Braniewo ważnym miastem było, kedajś.
                                                    Ciekawi mnie jak tam wygląda cmentarz ? Czy ma swój stary niezapomniany styl ?
                                                    Bo jak widzimy , Braniewo miało swoją historie to i powinnien zostać po niej
                                                    ślad.
                                                  • rita100 Re: Braniewo 30.03.06, 21:59
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=98&pos=14
                                                    Braniewo, bardzo stare zdjecie, ale ten Ratusz Staromiejski to okaz. Fasada z
                                                    rzeźbami zniszczona w 1945 roku. Ciekawe czy ostał sie choc opis tych rzeźb
                                                    zamieszona dawniej na tej fasadzie. Dużo tech rzeźb bylo.
                                                  • tralala33 Re: Braniewo 25.05.06, 22:04
                                                    Gazeta Olsztyńska [25.05.2006] Braniewo znowu będzie produkowało piwo. Wczoraj
                                                    po dłuższej przerwie uruchomiono browar. Kosztowało to 7 milionów euro -
                                                    konieczny był remont i kupno nowych urządzeń. W fabryce pracuje 130 osób -
                                                    głównie ci, którzy pracowali w browarze przed jego zamknięciem.

                                                    Trunek z braniewskiego browaru pojawi się na rynku dziś. Na razie będzie
                                                    sprzedawany na północy Polski, ale właściciel zakładu Andrzej Konończuk planuje
                                                    ekspansję na cały kraj i rynek rosyjski. Liczy na sukces, bo Polacy piją coraz
                                                    więcej piwa.

                                                  • rita100 Re: Braniewo 02.12.06, 22:43
                                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,708,45324490,45324490,0,2.html?v=2
                                                    Tu mowam łobrazecki z Braniewa. Siła jich jest. I jakie psiankne. Mniasto robzi
                                                    sia coraz psiankniejsze.
          • tralala33 Re: Wartembork czyli Barczewo 10.04.06, 17:47
            Barczewo – dziś niezbyt duże miasto (ok. 16 tys. mieszkańców), leżące
            kilkanaście kilometrów od Olsztyna, i nawet połączone z nim linią autobusów
            MPK, do czasów I rozbiorów Polski w niczym Olsztynowi nie ustępowało. Dawna
            nazwa Barczewa - w języku miejscowych Warmiaków Wartembork, a oficjalnie
            Wartemburg – nawiązywała do początków tego miasta. Otóż w trakcie podboju
            Puszczy Galindzkiej, około 1325 roku, nad jeziorem Wadąg Krzyżacy wybudowali
            drewnianą strażnicę (warten – pilnować, berg – góra, a później burg – gród).
            Strażnica przetrwała do 1354 roku, kiedy to Wielki Książę Litewski Olgierd
            zobył i całkowicie spalił zarówno strażnicę jak i osadę.
            Dziesięć lat później osadę założono ponownie, choć w nieco bardziej obronnym
            miejscu. Poprzednią lokalizację upamiętnia wieś Barczewko. Nowy Wartembork
            natychmiast otrzymał prawa miejskie, a jego zasadźcą został Henryk z Łajs,
            rodzony brat założyciela Olsztyna – Jana. Te i dalsze wydarzenia w dziejach
            Wartemborka – Barczewa wspaniale opisane na tych stronach:
            www.zenderowski.gower.pl/a-barczewo/332.htm
            • tralala33 Re: Wartembork czyli Barczewo 10.04.06, 17:47
              W nowym miasteczku wybudowano obronny zamek. Z czasem miasto otoczono murami z
              trzema bramami. Niestety, ani zamek ani mury nie przetrwały do naszych czasów.
              Zachował się za to potężny kościół św. Anny i św. Szczepana (budowę zakończono
              w 1386 roku) z niezwykła wieżą – niezwykła, bo wspartą przyporami. W
              olsztyńskiej katedrze takie przypory widoczne są jedynie w ścianach kościoła.
              www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=19&i=013&f=
              • tralala33 Re: Wartembork czyli Barczewo 10.04.06, 17:48
                Warto też zajrzeć do równie starego kościoła św. Andrzeja - we wnętrzu
                znajduje się rzadki na terenie Warmii, i bardzo piękny zabytek renesansowy –
                nagrobek kardynała i biskupa warmińskiego Andrzeja Batorego (bratanka króla
                Stefana Batorego) i jego brata Baltazara Batorego.
                Wersja czarno-biała
                www.zenderowski.gower.pl/a-barczewo/335-9.jpg

                I w kolorze
                www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=19&i=018&f=
                  • tralala33 Re: Wartembork czyli Barczewo 10.04.06, 17:49
                    Poza kościołami katolickimi w Barczewie istnieje też wybudowany w połowie XIX
                    wieku kościół ewangelicki – sylwetką podobny do kościoła ewangelickiego w
                    Olsztynie. Dziś już nieczynny, pełni rolę magazynu Muzeum Warmii i Mazur –
                    warto podejść i zajrzeć za żelazne ogrodzenie kościoła – leżą tam macewy,
                    resztki nagrobków i rzeźb, wśród nich też ogromna, pozieleniała łysa głowa –
                    czy to Świerczewski?
                    www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=19&i=021&f=

                    Jest też zachowana do dziś synagoga – nareszcie wspaniale odnowiona.
                    Na tym zdjęciu – tak wyglądała jeszcze kilka lat temu
                    www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=19&i=022&f=
                    A na stronie domu warmińskiego można już wypatrzyć efekt prac konserwatorskich
                    www.domwarminski.pl/content/view/148/182/
                    • tralala33 Re: Wartembork czyli Barczewo 10.04.06, 17:49
                      Koniec II wojny światowej oznaczał też koniec starego Wartemborka. Miasto
                      praktycznie niezniszczone przez działania frontowe w ciągu kilku kolejnych
                      tygodni zostało zrujnowane w 60 procentach, a dawni mieszkańcy ... jeśli nie
                      uciekli przed nadejściem frontu, nie zginęli w czasie grabieży miasta i nie
                      zostali wywiezieni na Sybir, to pozostali. Tylko ilu ich pozostało?
                      www.zenderowski.gower.pl/a-barczewo/317.htm
                      • tralala33 Re: Wartembork czyli Barczewo 10.04.06, 17:50
                        Barczewo ma też ponurą sławę – tu mieści się jedno z największych i
                        najcięższych więzień. Powstało w dawnym klasztorze bernardyńskim. Już od czasów
                        zaborów państwo pruskie zamierzało przejąć budynki klasztorne i dokonać
                        sekularyzacji zakonu, który bardzo wyraźnie dbał o zachowanie ducha polskiego
                        na Warmii. Ostatecznie w 1832 władze pruskie oficjalnie dokonały otwarcia
                        Królewskiego Zakładu Karnego. Od samego początku osadzano tu skazanych za
                        najcięższe przestępstwa. Kolejne zmiany władz (pruskie, radzieckie, polskie)
                        nie oznaczały zmiany w przeznaczeniu tego ponurego kompleksu budynków, tyle
                        tylko, ze od maja 1945 roku trafiali tu nie tylko przestępcy kryminalni, ale
                        też więźniowie polityczni, Warmiacy, żołnierze AK, a w bliższych nam czasach
                        dysydenci polityczni. Przez kilka miesięcy 1945 roku w budynkach więzienia
                        gromadzono miejscową ludność przed deportacją w głąb Rosji. Kilkadziesiąt lat z
                        kolei spędził w murach więzienia barczewskiego gauleiter Prus Wschodnich Erich
                        Koch. Dożył roku 1986. Podobno denerwował się, że do czytania dostawał
                        wyłącznie gazety z NRD.
                        www.zenderowski.gower.pl/a-barczewo/301.htm
            • rita100 Re: Wartembork czyli Barczewo 10.04.06, 21:08
              Tralala, mam cięzkie pytanie. Czy zauważyłas , że na Warmii przetrwały tylko
              kościoły, a zamki, warownie całkowicie znikneły. Następne pytanie , skoro się
              tu urodził Felik Nowowiejski to dlaczego miasteczko nie ma nazwy od
              Nowowiejskiego tylko od Barczewskiego. Miasteczko badzo ciekawe i historycznie
              i zabytkowo, szczegolnie dobrze jest wiedziec , że tam w kościele pochowani sa
              bracia Stefana Batorego - króla i oczywiście w muzeum tam znajduje się łysa
              głowa z mchem Świerczewskiego, widok szokujący ze względu na wielkość glowy wink
              Chyba z tego obozu w Barczewie wyruszyły pewna rodzina z Wymoju, opisana w
              ksiązce , a zycie toczy się dalej - sprawdzę i jak co to i opis tego obozu
              zamieszczę.Wyruszyła na Sybir.
              • tralala33 Re: Wartembork czyli Barczewo 10.04.06, 21:19
                Na szczęście nie wszystkie zamki znikneły - nasz olsztyński przetrwał. Ale masz
                rację, Rito, większość zamków (nie wspominając o bramach i murach) popadła w
                ruinę - pojawiła się broń palna, armaty, i średniowieczne zamki straciły swój
                sens obronny. Ludzie też woleli mieszkać w wygodnych pałacach, a nie w zimnych
                salach zamkowych. W Lidzbarku obok zamku także powstał bardziej nowoczesny
                pałac, a zamek nawet planowano wyburzyć! Dobrze, że do tego nie doszło. Mury
                obronne rozbierali ludzie, i budowali z tej cegły domy.
                Nagrobek Batorych (bratanków króla Stefana) jest piękny - kiedy go zobaczyłam,
                skojarzył mi się z Wawelem, pewnie dlatego, że na Warmii tego renesansu jest
                tak niewiele. Ale choć piękny, to stoi pusty! Biskup Batory zginął zdala od
                Warmii, zdaje się że w Siedmiogrodzie, bo stamtąd pochodziła rodzina Batorych.
                A Wartembork (żal mi tej warmińskiej nazwy) był przez krótki czas Nowowiejskiem
                (od nazwiska Feliksa Nowowiejskiego), ale widać barczewskim mieszczanom nazwa
                się nie podobała - cós jakby 'nowa wieś smile - więc zmieniono na Barczewo.
                • rita100 Re: Wartembork czyli Barczewo 19.04.06, 19:57
                  Tralala, zgadza się w każdej miejscowości Polski ludzie rozbierali mury i zamki
                  i brali cegły na róznorodne budowle. Szczególnie opisywali to na ziemiach
                  zachodnich, a pewnie graniczne miasto to całkiem zostało rozebrane z murów.
                  Były to takie czasy, brak materiałów budowlanych , zaniedbania władz miejskich
                  itp.
                  A teraz popatrz się, kupują pałace , a później nie stać ich na renowacje ,
                  remonty i dalej niszczeje lub całkowicie tanim kosztem zmienają styl pałacu.
                  Bo jest właścicielem pałacu.
                • rita100 Re: Wartembork czyli Barczewo 07.07.08, 21:24
                  "Po zmianie nazwy miasta używano pieczęć „Zarząd Miejski miasta Nowowiejska”, i
                  mimo usilnych starań ze strony ówczesnych władz Nowowiejsk nie przyjął się z
                  uwagi na mylne skojarzenie. Nazwa Nowowiejsk obowiązywała 80 dni. 4 grudnia 1946
                  roku decyzją Miejskiej Rady Narodowej w Wartemborku tu użyto poprzedniej nazwy
                  podjęto uchwałę o zmianie nazwy miasta na Barczewo.

                  Wojciech Zenderowski, „Wiadomości Barczewskie” 2006, nr 7, s.8."

                  Wiesz, Warmiak - faktycznie na nazwa Nowowiejsk coś się źle kojarzy. Nie
                  napisałeś swojego zdania. A jak myslisz ?
                • rita100 Re: Wartembork czyli Barczewo 07.07.08, 21:48

                  Zaraz, zaraz dlaczego arcydzieło polskiej rzeźby skoro:

                  Nagrobek Andrzeja Batorego i jego brata Baltazara. Za swego życia dobudował do
                  kościoła św. Andrzeja w Barczewie, kaplicę św. Antoniego, a w niej zlecił
                  wykonanie marmurowego nagrobka – pomnika dla siebie i zmarłego w 1594 roku,
                  starszego brata Baltazara.
                  Pomnik został wykonany w 1598 roku, prawdopodobnie przez Abrahama van der
                  Bloska, syna znanego rzeźbiarza niderlandzkiego Willema. Obecnie stanowi na
                  Warmii jedyne arcydzieło polskiej rzeźby nagrobnej z końca XVI wieku."

                  www.zenderowski.gower.pl/a-barczewo/335-9.htm
              • warmiak23 Re: Wartembork czyli Barczewo 07.07.08, 11:27
                Chyba z tego obozu w Barczewie wyruszyły pewna rodzina z Wymoju,
                opisana w
                ksiązce , a zycie toczy się dalej - sprawdzę i jak co to i opis tego
                obozu
                zamieszczę.Wyruszyła na Sybir.

                Pytanie, czy autorem książki jest Edward Cyfus?
                • rita100 Re: Wartembork czyli Barczewo 07.07.08, 22:02
                  Oczywiście, Edward Cyfus napisoł tó ksiójzke .... a życie toczy się dalej. Tylko
                  to jest w tej I cześci, która najbardziej mną zawładnęła.
                  Książka poświęcona Matce Helenie (Lyjnka), a ukazująca życie na Warmii przed i w
                  czasie II wojny światowej oraz Jej przeżycia w obozie sowieckim i tak drogę do
                  obozu jak i z obozu opisuje. Dramaturgia i wspaniała książka. Warto to
                  przeczytać. Niestety co do miejscowości, to jestem za daleko by to wszystko
                  owładnąć i dokładnie kojarzyć.
    • tralala33 Biskupiec 19.04.06, 18:04
      Biskupiec (niem. Bischofsburg) to, jak sama nazwa wskazuje, miasto biskupie,
      jedno z najmłodszych miast warmińskich – jednak nie tak bardzo młode - prawa
      miejskie zyskało w roku 1389. Już wcześniej istniała w tym miejscu, nad rzeką
      Dymer, strażnica obronna, której zadaniem było strzec Warmii przed najazdami
      Litwinów. Po pewnym czasie miejsce strażnicy zajął murowany zamek (nie dotrwał
      do naszych czasów), a wokół zamku rozwinęła się osada. Dlatego też w herbie
      nowopowstałego miasta umieszczono zamek z dwiema wieżyczkami, otoczony murami,
      na których widnieje herb założyciela miasta– biskupa Henryka Sorboma, ozdobiony
      biskupią infułą. A tak wygląda ten herb:
      www.ngw.nl/int/pol/b/biskupie.htm
      • tralala33 Re: Biskupiec 19.04.06, 18:05
        Miasto zostało otoczone murami obronnymi z dwoma wieżami – po tych
        fortyfikacjach dziś już nic nie pozostało. W czasie wojny trzynastoletniej, w
        połowie XV wieku, miasto strawił pożar, zniszczeniu uległ także zamek, który
        już nigdy nie został odbudowany.

        Biskupiec od samego powstania był małym i raczej ubogim miasteczkiem. Najgorszy
        w historii Biskupca był wiek XVI, kiedy to miasto padło ofiarą kolejno wojsk
        polskich (lisowszczyków), szwedzkich, brandenburskich, pruskich, rosyjskich i,
        na samym początku następnego wieku, wojsk napoleońskich. W rezultacie liczba
        mieszkańców spadłą do zaledwie tysiąca, a po kolejnym pożarze biskup zwolnił
        biskupieckich mieszczan na dwa lata od podatków.
      • tralala33 Re: Biskupiec 19.04.06, 18:05
        Dopiero pod koniec XVII wieku miasteczko zaczęło się nieco lepiej rozwijać –
        dzięki przybyłym z Łużyc osadnikom Biskupiec stał się ważnym na Warmii
        ośrodkiem tkactwa i handlu lnianym płótnem i przędzą. Z innych ciekawych
        rzemiosł mozna wymieńić produkcję kafli – ciekawe, czy były podobne do tych
        zielonych, brazowych lub niebieskich kafli mazurskich?

        Na przełomie XIX i XX wieku Biskupiec został połączony linią kolejową z
        Czerwonką, Mrągowem i Szczytnem. W miasteczku ulokowano też garnizon wojskowy.
        W początkach XX wieku miasto dorabia się utwardzonych dróg i chodników,
        kanalizacji, wodociągów, elektrowni. W 1862 roku taje się też stolicą powiatu –
        co ciekawe, jest powiat reszelski z siedzibą w Biskupcu. Dopiero gierkowska
        reforma administracyjna w 1975 roku przenosi Reszel do powiatu kętrzyńskiego, a
        Biskupiec staje się stolicą powiatu biskupieckiego.
        Połowa miasta została zniszczona w styczniu i lutym 1945 roku, w tym niemal
        całe stare centrum z rynkiem. Jak piszą sami gospodarze miasta ‘Ucierpiało
        zwłaszcza stare centrum z rynkiem. Odbudowa w latach sześćdziesiątych
        wprowadziła przykre dysonanse do staromiejskiego charakteru centrum. Dopiero
        dzięki staraniom obecnych władz samorządowych rozpoczęto - w skromnym na razie
        wymiarze - naprawianie szkód w wyglądzie architektonicznym miasta.’
        • tralala33 Re: Biskupiec 19.04.06, 18:06
          Przyznam, że przejeżdżając przez Biskupiec nie zauważałam tych
          architektonicznych dysonansów, może dlatego, że Biskupiec jest od dawien dawna
          miasteczkiem bardzo zadbanym, czystym, ukwieconym i zielonym. Widać, że
          biskupczanie kochają to swoje miasteczko. Zresztą zobaczcie sami:

          www.biskupiec.com.pl/zdjecia/zd63.jpg

          www.biskupiec.com.pl/zdjecia/index.php?id=aktual3

          www.biskupiec.com.pl/zdjecia/index.php?id=aktual5

          • tralala33 Re: Biskupiec 19.04.06, 18:06
            A jak podoba wam się ten zakątek?
            www.biskupiec.com.pl/zdjecia/zd42.jpg

            Jak ładna kapliczka – tylko czemu podpisali ją ‘kamieniczka’ wink
            www.biskupiec.com.pl/zdjecia/zd46.jpg

            To chyba plaża miejska?
            www.biskupiec.com.pl/zdjecia/zd84.jpg
            • tralala33 Re: Biskupiec 19.04.06, 18:07
              Kościół Jana Chrzciciela – pierwszy kościół pod tym wezwaniem powstał jeszcze
              przed założeniem miasta, lecz budynek ten uległ zniszczeniu, dlatego w 1505
              roku biskup Łukasz watzenrode, wuj Mikołaja Kopernika, przekazał miastu cegły z
              rozebranego w Lidzbarku Warmińskim kościoła Św. Ducha na budowę nowego
              kościoła. Budowę zakończono w 1580, lecz w późniejszych czasach kościół był
              wielokrotnie przebudowywany, ostatni raz po drugiej wojnie światowej.
              www.biskupiec.com.pl/zdjecia/zd81.jpg

              • tralala33 Re: Biskupiec - Bischofsburg 19.04.06, 18:08
                O Biskupcu (Bischofsburg) najwyraźniej pamiętają jego dawni mieszkańcy. Ja tu
                sobie wiele nie poczytam, ale może ktoś inny skorzysta. No i zawsze można
                popatrzeć na Photos, zwłaszcza te przedwojenne.
                www.bischofsburg.de/
                • tralala33 Re: Browar Biskupiec 19.04.06, 18:09
                  Patrzcie, jakie fajne nalepki z piwnych butelek biskupieckich nazbierał Tommy z
                  Danii. Na dodatek czeka na historię browaru w Biskupcu - po angielsku lub
                  duńsku ! No i te etykiety też nie są jeszcze opisane. Ktoś spróbuje? Na
                  zdrowie!
                  www.beerlabels.dk/oel.php?sprog=EN&land=PL&bryggeri=biskupiec
            • rita100 Re: Biskupiec - biskupa Henryka Sorboma 19.04.06, 20:05
              Wiesz Tralala, czuć , że to miasto ma coś z Biskupa, jest takie dostojne na
              zdjęciach. To jak użyje porówniania śmiesznego - że pan się upodabnia do psa.
              Często spotykane porównanie wink
              Ale Biskupiec, godną ma nazwę i miasto godne nazwie smile
            • gajowy555 Re: Biskupiec 19.04.06, 20:17
              Biskupiec , jezioro Kraks, rzeka Dymer, rynek itd., to
              bardzo bliskie mi klimaty...
              A więc "z szacunkiem, bo się może skończyć źle..."
              Dzięki Tralala za ten temat !!!
              • tralala33 Re: Biskupiec 19.04.06, 20:46
                Ja o Biskupcu złego słowa nie powiem. Zawsze mi się podobało - a teraz jeszcze
                znalazłam najpiekniejszą biskupowianeczkę smile Panie, panowie - Miss Polonia roku
                1998 z Biskupca (oj, nie wiem, czy roku nie pomyliłam - zaraz to zobaczę).
                www.biskupiec.com.pl/biskupczanie/index.php?id=miss
                • rita100 Re: Biskupiec 19.04.06, 21:02
                  To się Gajowy ucieszy - bo faktycznie śliczna dziewczyna.
                  Tu się powinni wypowiedzieć Panowie, bo kobiety to raczej będa obgadywać z
                  wiadomych przyczyn. Godne miasto , godni mieszkańcy.

                  A co z browarami w Biskupcu ? hehe
                  jak w piosence - muzyka, wino i dziewczyna wink))
                  • gajowy555 Re: Biskupiec 20.04.06, 22:04
                    Downom tam nie buł.
                    A z tygo browaru nieroz psiwo psiłem, i to eszcze tan psierwszy
                    łodciąg. Jeki łón smaczny buł.
                    Na stadionie kulali bala chłopoki z klubu "Tęcza".
                    I eszcze pamnientom, co siła wojoków we Biskupcu buło.
                    "Cztery Asy", "Kaprys" - to buły restauracyje z dancingiem,
                    kandy takie fejn frelki szły potańcować...
                    A na ryneczku ło zieleń to dbał taki pón Adamczyk ...
                        • rita100 Re: Brąswałd 08.05.06, 22:06
                          A oto miasteczko w ktorym urodziła się Maria Zientara-Malewska, poetka Warmii.
                          Prezentacja Gajowego
                          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=131&pos=8
                          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=131&pos=9
                          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=131&pos=10
                          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=131&pos=11
                          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=131&pos=12
                          Tu mozna podziwiać kolorytykę Waszych kościołów, coś niesamowitego jakie Warmia
                          ma kolorowe wnętrza tych budowli, takie cukierkowe.
                          cdn
                          • rita100 Re: Biskupiec 17.09.06, 21:25
                            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=259&pos=7
                            Nie wiem , ale ten pomnik nie ma gustu, cos jest taki dziwny. Nie pasuje do
                            starego miasta, tak pięknego , ze starymi zabytkami i kamieniczkami.
                              • gajowy555 Re: Biskupiec 18.09.06, 10:47
                                tralala33 napisała:

                                > Widzę, ze odmalowany. Kiedyś był szary i mniej się rzucał w oczy.

                                A noma sia wydaje, co to je kształt Rodła i dlatygo taki jiny. A co do kolorów.
                                No cóż, już starożytni mózili : 'de gustibus non est disputandum', co po
                                naszamu znaczy: w sprawach smaku (gustów, upodobań) nie ma dyskusji.
                                No jó...
      • tralala33 Bisztynek 10.05.06, 20:53
        Opowieść o Bisztynku zaczniemy nietypowo, od warmińskiej legendy!

        Kamień pod Bisztynkiem
        W Bisztinku buł tak'i ubog'i szewiec i mniał gwołt dzieci. Jek sie te
        najmłodsze 'urodziło, to nie buło w kumotry kogo brać. Ten chłop zasmócony
        poszed do mniasta Bisztinka. Na przedmnesztu, spotkał go pięknie ubran'i młodi
        kawaler (młodziak) i p'itał go, co 'on tak'i zasmucon'i do mniasta
        wchodzi. 'On mu sie poskarżił, żie 'urodziło sie dziecko, a nie ma kogo w
        kumotri brać. "Tlo to mniejsze - odpoziedał mu - w kumotr'i i ja będe i o
        dżiecko będe sie starał, a jek dziecko w'irośnie 'od szkołów, to przijde po
        nego i będzie sie mne należało". Ten chłop z radoścziu poszed do domu swego, do
        żón'i swo'i i pożiedał, żie będzie w kumotri taki piękn'i młodzian i 'on szie
        zgodzieł, że jek w'irośnie dżiecko od szkół do siebie go wezne.
        I w prziszło nedzele b'ili chrzc'iny, i pótek (ojciec chrzesny) zajechał w dwa
        cziarne kone i z dzieckiem do kosz'czoła pojechał do chrsztu. Matka mu imne
        Mn'ichół w'ibrała i go pod 'opieke świętego Mn'ichała ofiarowała. Jek z
        kościoła przijechal'i, to potek żujzoł (ujrzał) dużio pieniędzi. Ten psieniądz
        sziąg (był) do szkołowania dziecka na księdza.
        To dziecko , ten chłopsiec to na szkołach szie bardzo dobże 'ucził, i jek potek
        mnoł do nego prziść, to 'un prazie(prawie) 'odprażił piersziu msziu szwięto.
        A ten potek to buł sam diabeł. I jek szie do mszi obłucził, to diabeł ps'iszed
        po nego i zgodżili sie: n'iż 'on msziu święto skończi, to 'on z tem kamnenem z
        Afriki nazod wróci. Ale ten kamnen buł wielki. A jek ten ksiądz " Ite misa est"
        (zaśpiewał), to sie stał dużi rumot i diabeł ten kamnen cisnął nad przedmneszte
        i mużiuł, wrzeszczioł, keby ne buł Mn'ichoł pedam'i (nogami) durnot (popchał),
        to ja by buł zdojżił. Ten kamnien leżi na dzisi dzeń i pazuri 'od diabła su
        znacz'ne. Opowiedzia prawdziwa.

        Opowiedziała Żmijewska, wieś Stryjewo, pow. Reszel 1949 (Warmia)

        • tralala33 Re: Bisztynek 10.05.06, 20:53
          Teraz ten kamień ponoć spełnia marzenia. Trzeba go dwukrotnie obejść dokoła
          zgodnie ze wskazówkami zegara, poczynając od charakterystycznego pęknięcia,
          cały czas myśląc o swoim życzeniu.
          bisztynek.www.webpark.pl/legenda.html
          • rita100 Re: Bisztynek 10.05.06, 22:01
            Ciekawe czy przy tym kamieniu napisana jest tabliczka wyjaśniająca skąd ten
            kamień ? Bo nie dość , ze z Afryki to jeszcze diabelski wink))
            A ja myślałam Tralala, ze trzeba tam znak krzyża zrobić , by tego diabła
            kamiennego nie łobudzić wink)))
            • gajowy555 Re: Bisztynek 11.05.06, 12:42
              Wenowejta, jo am wiela razy bez Bisztynek przejeżdżoł
              i żem tygo kamnienia nie zidzioł, anim ło nim nie słyszoł.
              Dziankujem Woju Tralala za ta psiankna legynda.
              Teroz jek bandziewa we Bisztynku, to musowo tan kamnień
              trza łobejrzyć i łobejść dwa razy, no i życzenie pomyśleć.
              A i fotki zrobzić, coby na naszym forum pokazać...
              • tralala33 Re: Bisztynek 12.05.06, 20:42
                Bisztynek ma świetną stronkę internetową. Jest na niej chyba wszystko, co warto
                wiedzieć o tym miasteczku. Trochę czasu, trochę poczytam i powyciągam dla nas
                ciekawostki. Narazie daję namiary:
                bisztynek.www.webpark.pl/
                • tralala33 Re: Bisztynek 24.05.06, 21:20
                  Żeby nam Bisztynek nie 'uciekł' na drugą stronę -
                  Bisztynek to miasto wyrosłe ze wsi założonej na miejscu pruskiej osady zwanej
                  Strowangen. Wieś założył wójt warmiński Brunon Luter w 1346 roku i nazwał ją
                  Schönflies. Jednak nazwa się nie przyjęła i ludność nadal używała nazwy
                  staropruskiej. Dopiero gdy w 1385 roku biskup warmiński Henryk Sorbom nadał
                  przywilej lokacyjny na założenie w tym miejscu miasta pojawiła się nowa nazwa
                  Bischofstein, czyli kamień biskupi. Ów kamień to olbrzymich rozmiarów głaz
                  polodowcowy, kto wie, czy nie największa atrakcja tego warmińskiego miasteczka.
                  Na zdjęciu tenże kamień, okazuje się, że czasem nazywano go też kamieniem
                  gryfa. I trzy Gracje smile
                  mariagra.webpark.pl/griffstein.html
                  • tralala33 Re: Bisztynek 06.06.06, 20:51
                    W Gazecie Olsztyńskiej znalazłam ciekawy artykuł o wkroczeniu Armii Radzieckiej
                    do Bisztynka, w nim wspomnienia siedmioletniego wówczas Niemca.

                    Świadkiem wyzwolenia Bisztynka był 7-letni wówczas Horst Roggli. Dziś mężczyzna
                    mieszka w niemieckim Leverkusen. W czasie wojny jego rodzina zajmowała
                    mieszkanie przy dzisiejszej ulicy Reymonta 6, w pobliżu Banku i Bramy
                    Lidzbarskiej.

                    - Rosjanie wkroczyli do Bisztynka 29 stycznia, między godz. 19 a 20 - wspomina
                    Horst Roggli. - Wiem, bo o godz. 16 bawiłem się jeszcze koło bramy i
                    volksbanku. Starszy, kulawy mężczyzna przechodząc tam, został ostrzelany z
                    broni pokładowej samolotu. Nie trafiono go. Wystraszony, bo kule z broni
                    pokładowej uderzające w bruk ulicy, jakieś 3-5 metrów obok mnie, powstające
                    przy tym iskry oraz huk strzałów spowodowały, że przestraszony uciekłem do
                    domu. Tzn. chciałem uciec, ale w korytarzu domu nr 6 stal wielki, jak dla mnie,
                    wilczur. To było za wiele w tak krótkim czasie dla siedmioletniego chłopaka:
                    huk broni i warkot nurkującego samolotu, iskry z bruku ulicznego i zagradzający
                    wejście do domu wilczur. Wiem, że mama musiała po tym moje spodnie wyprać.

                    - O godz. 18 huk armat zmusił nas do szukania schronienia w piwnicy -
                    kontynuuje Horst Roggli. - Potem była chwila zupełnej ciszy. Mniej więcej o
                    godz. 20 na dworzu było słychać czołgi i samochody, więc ojciec wyszedł, by
                    zobaczyć, co się dzieje. Wracając do piwnicy mówił, że w ciemności nie mógł
                    rozpoznać żołnierzy, ale słyszał tylko krzyki "K... mać", "Je... twoju mać",
                    więc wiedział, że to Rosjanie. Po pół godziny słychać było w mieszkaniu głośne
                    krzyki i kroki. W drzwiach wejściowych do piwnicy stanął żołnierz i celując
                    karabinem krzyczał: "Mużyki wychodzić! Wsie!".

                    Zebrał: Andrzej Grabowski
                    www.wm.pl/index.php?ct=bartoszyce&id=681871
                    • tralala33 Re: Bisztynek 06.06.06, 20:53
                      W tym samym artykule garść informacji o zniszczeniach wojennych:

                      Od południowego wschodu szła tu 50 Armia Piechoty (Radzieckiej). Wg źródeł
                      niemieckich, Rosjanie byli w Bisztynku 29 stycznia w godzinach
                      przedwieczornych, według zaś oficjalnych źródeł sowieckich, miasto "wyzwolono"
                      dopiero dzień później.

                      Skąd ta różnica? Chodziło o to, by stworzyć pozory ostrej walki o miasto, w
                      którym w rzeczywistości nie napotkano żadnego oporu. Zaraz więc po wkroczeniu
                      do miasta podpalono wszystkie domy w Rynku. Nie mając z kim walczyć, strzelano
                      do osób cywilnych. Niemcy wspominają z pogardą, iż rosyjskim oprawcom
                      towarzyszyli w ich pijatykach i ulicznych rozbojach "polscy obcy robotnicy"
                      (polnische Fremdarbeiten), choć poprawnie należałoby ich nazwać "polskimi
                      robotnikami przymusowymi", którzy świadczyli Niemcom niewolniczą pracę. Nie
                      można się zatem zbytnio dziwić, iż niektórzy z nich brali odwet na
                      swych "panach". W szczegółowy sposób opisano masakrę, jakiej dokonali pijani
                      żołnierze zabijając w jednej chwili około 90 osób, a następnie podpalając
                      zabudowania dla ukrycia zbrodni. Taka też jest geneza 20 proc. "zniszczonych w
                      czasie wojny zabudowań".

                      W czasie wyzwalania Bisztynek został trafiony pięcioma pociskami armatnimi.
                      Uderzały one w: kościół katolicki, szkołę przy dworcu (przestrzelona pomiędzy
                      parterem a pierwszym piętrem), wysoki komin przy młynie (u samego wierzchołka),
                      budynek kina (przy placu Szopena) i kościół ewangelicki. Budynek stacji
                      kolejowej był strasznie podziurawiony mniejszymi pociskami z broni pokładowej i
                      karabinów maszynowych.

                      - O ile się nie mylę, jedna bomba lotnicza trafiła także w budynek stacji.
                      Druga, która miała trafić w tory kolejowe, spadła kilka metrów od nich, na
                      wysokości przejazdu szosy do Bartoszyc. Atak na Bisztynek odbywał się z
                      kierunku Bartoszyc, Wozławek i, mniej więcej, Sątop - mówi Horst Roggli.
                        • tralala33 Re: Bisztynek 06.06.06, 21:07
                          Zdarzały się też odruchy ludzkiego serca, tym cenniejsze, że pozwalały przeżyć
                          i zachować nadzieję:
                          - Zaraz po wkroczeniu wojsk radzieckich byłem w browarze z żołnierzem
                          rosyjskim, który pożyczył od nas puste emaliowane wiadro, by przynieść nam z
                          tego browaru ciemnego piwa - mówi Horst Roggli. - Widział, że nie mamy co jeść
                          ani pić. Inny znów żołnierz przyniósł nam z apteki przy Reymonta porcelanowy,
                          litrowy dzbanek syropu malinowego. Tzn. najpierw przyniósł troszeczkę
                          spróbować, pytając się, czy to można jeść. Ojciec albo matka powiedzieli mu, że
                          to syrop, którego używano w aptece do wyrobu leków. Byliśmy bardzo zdziwieni i
                          wdzięczni, gdy po dłuższej chwili przyniósł nam pełny dzbanek tego syropu.
                          Powiedział "dzieci, kuszajcie" (...)
        • tralala33 Dobre Miasto 01.08.06, 20:39
          Dobre Miasto (niem. Guttstadt) leży niedaleko Olsztyna, bezpiecznie ulokowane w
          średniowieczu między dwiema odnogami Łyny. Jest starsze od naszego miasta –
          prawa miejskie otrzymało w 1329 roku, a nadał je biskup Henryk Wogenap. Na
          zasadźcę wybrał dzielnego Wilhelma, który osadników sprowadził ze Śląska. Z
          1336 roku pochodzi zapis, w którym podano nazwę łacińską miasta Bona Civitas.
          Przyznacie, że niewiele miast może się pochwalić taką przyjemną nazwą.
          W herbie miasta zobaczymy jelenia z gałązką dębu w pysku, stojącego na zielonej
          murawie.
          • tralala33 Re: Dobre Miasto 01.08.06, 20:41
            Ważny dział w historii młodego wtedy miasta rozpoczyna się w 1341 roku, gdy w
            Pierzchałach koło Braniewa powołano kapitułę kolegiacką (kolegiacką, czyli
            zajmującą się nauczaniem młodzieży), którą już dwa lata później przeniesiono
            do Glotowa koło Dobrego Miasta. Koniec końców, w 1347 roku, kolegiata
            przeniosła się do Dobrego Miasta, dzięki czemu miasto zyskało istniejący do
            dziś kapitalny zabytek – zespół kolegiaty dobromiejskiej. W latach 1376-1386,
            na miejscu zniszczonego kościoła, wybudowano kolegiatę pw. Najświętszego
            Zbawiciela i Wszystkich Świętych. To największy na Warmii (61,5 na 25,5 m)
            gotycki kościół halowy (czyli taki, gdzie wszystkie nawy są tej samej
            wysokości). Wewnątrz kościoła zobaczymy piękne sklepienia gwiaździste – cztero –
            ośmioramienne, oraz multum zabytków: ołtarz główny ufundowany przez bs Adama
            Grabowskiego, przepięknie zdobione stalle kanonickie z drugiej połowy XVII
            wieku (po bokach usiadły tajemnicze, drewniane lwy), bogato rzeźbiona i
            malowana ambona (wyjątkowo ciekawa, wykonana w warsztacie Jana Krzysztofa Döbla
            w Królewcu). Jest też szklany relikwiarz ze szczątkami świętego – no właśnie,
            zaboczyłam sad
            A tu widok na kolegiatę z kolekcji 'Atlantyda Północy'
            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=98&pos=13
            • tralala33 Re: Dobre Miasto 01.08.06, 20:41
              Poza kościołem kolegiata składa się od strony południowej i zachodniej z
              budynków mieszczących mieszkania dla kanoników, od wschodniej zobaczymy
              pozostałości domu biskupiego i bramę otwierającą się w kierunku miasta. Budowę
              zespołu mieszkaniowego kolegiaty zakończono w 1505 roku i już wtedy był
              wyposażony w wodociąg! Do dziś zachwycają krużganki – z bardzo wąskim
              przejściem między murami a arkadami.
              Współczesne djęcie kolegiaty na tle pochmurnego nieba zobaczymy tu:
              www.koloroweru.pl/gallery/7,8.html
              • tralala33 Re: Dobre Miasto 01.08.06, 20:43
                Kolejnym znakiem rozpoznawczym Dobrego Miasta jest Bociania Baszta, jedyna z
                czterech średniowiecznych wież, która przetrwała do dziś. Pozostałe rozebrano w
                1858 roku. Od niepamiętnych lat na szczycie tej baszty, stojącej tuż nad Łyną,
                istnieje bocianie gniazdo. I co roku wiosną mieszkańcy Dobrego Miasta wypatrują
                swoich boćków, a potem, przez całe lato, przybywający do tego miasta turyści
                fotografują bocianią rodzinę. My możemy spojrzeć na zdjęcie zrobione przez
                bardzo przez nas lubianego i podziwianego fotografika, pana Krzysztofa
                Sokołowskiego. A jeśli następnie klikniemy na ‘przywitanie’ zobaczymy wnętrze
                mini-galerii urządzonej w środku baszty.
                www.sklodowski.pl/panoramix/baszta/
                • tralala33 Re: Dobre Miasto 01.08.06, 20:44
                  O historii Dobrego Miasta możemy poczytać na stronie
                  tinyurl.com/ne3ne
                  Z wielowiekowych dziejów tego miasta podkreślę tylko kilka wydarzeń.
                  ‘Wiek XVI był okresem pokoju. Przerwał go w 1626 roku najazd szwedzki. W ciągu
                  dwóch miesięcy (lipiec-sierpień) Szwedzi najeżdżali miasto trzykrotnie. Także
                  przez następne lata traktowali Warmię jak kolonię. Najgorszym okresem dla
                  mieszkańców były lata 1655-60.’ Szwedzi ostatecznie opuścili Dobre Miasto, lecz
                  uwieźli ze sobą bogatą bibliotekę dobromiejskiej kolegiaty sad
                  ‘W 1807 miasto przejmowali na zmianę Francuzi, Prusacy i Rosjanie. W mieście
                  swoje kwatery mieli: marszałek francuski Michel Ney, a w maju - generał
                  rosyjski Fiodor Benningsen. Cesarz Napoleon spędził w kolegiacie noc 8/9
                  czerwca 1807 roku.’ – warto o tym pamiętać w przyszłym roku smile
                  ‘W 1884 r. miasto liczyło 3187 mieszkańców, w 1919 - 4634, w 1939 - 5931, a w
                  1946 - 966. W wyniku działań wojennych (wojsk radzieckich i NKWD) miasto
                  zostało zrujnowane w 65%.’ Niestety, po wojnie w miejsce zniszczonych
                  kamieniczek wokół rynku pojawiły się bloki i pawilony handlowe.
                  Małomiasteczkowy urok Dobrego Miasta został w dużej mierze zniszczony.
                  Tych kamieniczek i takiego rynku już nie zobaczymy
                  schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=98&pos=16
          • tralala33 Frombork 14.08.06, 21:43
            Następny w kolejce czeka Frombrok - arcyważne miasto w historii Warmii, o czym
            musi po dziś dzień pamietać każdy biskup warmiński:

            miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3547794.html
            Ingres biskupa we Fromborku
            Aw, 13-08-2006
            We wtorek przed południem (15 sierpnia) biskup Wojciech Ziemba, nowy
            metropolita warmiński, będzie miał ingres w katedrze we Fromborku. Ingres,
            czyli oficjalne objęcie władzy nad lokalnym kościołem, odbyło się 11 czerwca w
            Bazylice św. Jakuba w Olsztynie. Dlaczego następny ingres? - Tamtejsza katedra
            od średniowiecza była najważniejszym kościołem na Warmii - mówi ks. bp Jacek
            Jezierski. - Po wojnie Olsztyn stał się centrum administracyjnym regionu, tu
            też ulokowały się władze kościelne i wzrosła ranga olsztyńskiej katedry. Ale to
            nie znaczy, że ranga katedry fromborskiej stała się mniejsza - tłumaczy biskup
            pomocniczy.

            Ingresy w dwóch katedrach odbywają się też w innych diecezjach, m.in.
            kołobrzesko-koszalińskiej. Wtorkowe uroczystości we Fromborku rozpoczną się o
            godz. 11, spodziewany jest biskup z Litwy, zaproszeni są wszyscy księża z
            diecezji.
            • tralala33 Re: Frombork 15.08.06, 10:46
              Frombork 'zwiedzałyśmy' już rok temu na Forum Olsztyna, więc dziś
              przypomnienie:
              rita100 11.12.05, 19:26 zarchiwizowany
              A teraz o Fromborku smile
              Zacznę od opinii rowerzystów:
              www.crosso.com.pl/tallin.html
              Jesteśmy we Fromborku. Maleńkie miasteczko o niesamowitym klimacie. Nad miastem
              dominuje potężna Katedra i Zamek biskupi. Piekne, potężne, monumentalne
              budowle. Po drugiej stronie znajduje się, pamiętająca Mikołaja Kopernika,
              niewielka wieża wodna z czerwonej cegły z malutką kawiarnią w środku. Widok z
              wieży nie jest może oszałamiający, ale warto tam wejść choćby tylko dla samego
              wnętrza. Czas zatrzymał się tam bardzo dawno temu, kiedy jeszcze nie wszyscy
              wierzyli, że to Ziemia się obraca, a nie Słońce. Kiedy kręcimy się w okolicy
              Katedry jest już późnawo, na dziedzińcu prawie nikogo nie ma, a ze środka
              dobiega muzyka organowa. Wrażenie niesamowite.

              hehe, przyznasz , ze pieknie opisany duch miasta smile
              teraz spojrzenie historyczne będzie smile
            • tralala33 Re: Frombork 15.08.06, 10:46
              • Re: Frombork
              rita100 11.12.05, 19:28 zarchiwizowany
              Nad Zalewem Wiślanym koniecznie odwiedzić trzeba FROMBORK. To tu mieszkał,
              pracował i zmarł Mikołaj Kopernik i tu powstała jego fundamentalna dla
              nowoczesnej astronomii praca “O obrotach ciał niebieskich”. Miasto
              było doszczętnie zniszczone w wyniku wojny. Najciekawsza część miasta to
              rozległy
              warowny kompleks budynków na Wzgórzu Katedralnym. Wspaniała katedra pochodzi z
              1388r. W XV w. dobudowano do niej tzw. polską kaplicę. Wspaniałe wnętrze. W
              murach obronnych dwie bramy. Kanonie. Wieża Kopernika i ośmioboczna baszta. W
              wieży jedyne w Polsce kilkunastometrowej wysokości wahadło Focaulta, ukazujące
              skutki obrotu ziemi dla zachowania przedmiotów na jej powierzchni. W pałacu
              biskupim muzeum Kopernika. W mieście ponadto gotycki kościół Św. Mikołaja,
              Wieża Wodna z XIV w. i gotycka kaplica Św. Anny z cennymi freskami z XV w.
              Niejedną szkodę spowodowała prowadzona rękami harcerzy akcja porządkowania
              Fromborka z okazji pięćsetlecia urodzin Kopernika. Mały port.

              10 km na zachód od Fromborka leży Braniewo, najstarsze miasto Warmii.
              Imponujący kościół Św. Katarzyny budowano 100 lat do 1442r. Fragmenty murów z
              dwiema basztami i wieżą. Pierwsze w Polsce kolegium jezuickie z 1565r., później
              Liceum Hozjanum. Kościół Św. Trójcy z XVI w. i dwa inne, późniejsze kościoły.
              Za Pasłęką pałac biskupa Potockiego z 1713r.

              Tylko 10km lezy Braniewo od Fromborka, to tak jak rzut kamieniem, strasznie
              blisko.
            • tralala33 Re: Frombork 15.08.06, 10:46
              Tralala33
              podaję namiary na Muzeum Farmacji (a może Medycyny). Mieści się ono w dawnym
              szpitalu Świętego Ducha we Fromborku. Szpital wraz z kapilcą św. Anny powstał
              już pod koniec XV wieku, zniszczony po 1945, został pięknie odrestaurowany, a
              od wiosny do jesieni zaprasza do herbarium - przepięknego ogrodu, w którym
              rośnie, kwitnie i pachnie niemal sto roślin leczniczych i zielnych. Zdjęcia nie
              pokażą pełni uroku tego miejsca, tam po prostu trzeba być i wziąć głęboki
              oddech: www.frombork.art.pl/Pol130og.htm
            • tralala33 Re: Frombork 15.08.06, 10:47
              rita100 12.12.05, 20:39 zarchiwizowany
              "W roku 1275 kiedy po kolejnym powstaniu Prusów doszczętnie spalono katedrę w
              Braniewie biskup warmiński postanowił przenieść kapitułę warmińską i wybudować
              katedrę we Fromborku. Powstały, w wyniku tego wyboru w ostatniej ćwierci wieku
              XIII kompleks osadniczy składał się z dwóch, całkowicie od siebie niezależnych,
              jednostek: zespołu katedralnego na wzgórzu i miasta nad brzegiem Zalewu
              Wiślanego. Każda z nich posiadała odmienne podstawy prawne. Dopiero w końcu
              wieku XIX tarasy górny i dolny powiązano w jeden zespół, natomiast w roku 1926
              Wzgórze Katedralne i miasto połączone zostały administracyjnie.

              Miasto założone zostało około roku 1277. Badania archeologiczne nie
              potwierdziły istnienia tutaj wcześniejszego osadnictwa. Nazwę przyjęto od
              Najświętszej Marii Panny, patronki katedry. Osadnicy niemieccy nazywali je -
              Frauenburg, a kanonicy warmińscy w swoich dokumentach pisali Castrum Dominae
              Nostrae - Gród Naszej Pani. Ona też zajęła miejsce w herbach miasta i kapituły.
              W tradycji polskiej miasto od dawna nazywano Fromborkiem."

              Tralala, doskonały ten zielnik, ale widzę też swoje kwiaty ogrodowe , jak
              szachownicę cesarską . Taki ogród zielny to unikaty. Dobrze wiedzieć , że ma go
              Frombork.
              www.frombork.art.pl/Frombork-foto/ogrod11.jpg
            • tralala33 Re: Frombork 15.08.06, 10:47
              rita100 12.12.05, 20:41 zarchiwizowany
              "Katedra Początkowo stanowiło własność biskupów warmińskich, od roku 1320
              należało do kapituły. Zwane było wówczas Civitas Warmiensis (miasto
              warmińskie). Tak też było w istocie, gdyż Frombork był stolicą Warmii. Pierwszą
              udokumentowaną datą nadania praw miejskich jest rok 1310.

              W roku 1772, po pierwszym rozbiorze Polski, miasto przejął rząd pruski.
              Po zakończeniu drugiej wojny światowej z powodu znacznych zniszczeń i
              niewielkiej liczby mieszkańców pozbawiono Frombork praw miejskich. Odzyskał je
              dopiero w roku 1959.

              Od czasów założenia życie mieszkańców miasta wiązało się głównie z rybołówstwem
              i rolnictwem. Z biegiem lat powstawały tutaj warsztaty rzemieślnicze świadczące
              głównie usługi dla kanoników i służby kościelnej. Już w średniowieczu
              wymieniano funkcjonowanie we Fromborku cechów krawców, piekarzy, piwowarów oraz
              gildii rybackiej. Po kilkakrotnych zniszczeniach zabudowy miejskiej w czasie
              wojen szwedzkich rozpoczyna się w drugiej połowie wieku XVII upadek gospodarczy.

              Pewne ożywienie daje się zauważyć po roku 1837, kiedy przeniesiono tutaj
              siedzibę biskupstwa. Rozwój turystyki, który nastąpił w końcu wieku XIX,
              spowodowany m.in. uruchomieniem w roku 1899 linii kolejowej, sprzyjał dalszemu
              rozwojowi miasteczka jako znaczącego już ośrodka turystyczno-wypoczynkowego.
              Powstało wówczas kilka hoteli, gospód i pensjonatów.

              Zarówno warownia katedralna, otaczające ją kanonie, jak i miasto często
              niszczono w licznych wojnach. II wojna światowa szczególnie ciężko doświadczyła
              miasto. Front przetoczył się dolnym tarasem, dlatego Wzgórze Katedralne
              poniosło mniejsze straty.


              Operacja 1001-FromborkW latach 1966-1973 prowadzono odbudowę Fromborka, w
              ramach akcji Związku Harcerstwa Polskiego pod kryptonimem "Operacja 1001
              • tralala33 Re: Frombork 15.08.06, 10:48
                tralala33 12.12.05, 21:44 zarchiwizowany
                O katedrze fromborskiej można pisać całe tomy, sama nie wiem, jak to wszystko w
                skrócie podać. Może powybieram kilka ciekawostek. Przede wszystkim, jeśli
                jeszcze raz zerkniesz Rito na zdjęcia, zobaczysz, że katedra we Fromborku jest
                zupełnie niepodobna do innych kościołów gotyckich Warmii i Mazur, choćby
                kościoła św. Jakuba w Olsztynie. Nie ma tej ogromnej, masywnej wieży, za to ma
                4 drobne wieżyczki i sygnaturkę pośrodku dachu. Choć jest z czerwonej cegły, to
                jest wzorowana na kościołach francuskich (zwłaszcza fasada frontowa i wejście -
                ale o tym muszę dać oddzielny post, najlepiej ze zdjęciem) - jest bardziej
                delikatna i bardzo zdobna. Jest też jednym z dwóch kościołów w Polsce, których
                długość jest zaznaczona na posadzce bazyliki św. Piotra w Watykanie - ma ponad
                100 metrów długości.

                Stojąc przed katedrą fromborską można poczuć magię średniowiecza. Żadne tam
                ciemne wieki, czy upadek kultury. Wręcz przeciwnie - prawdziwy i magiczny świat
                symboli.
                Fasada z drobnymi arkadami, ślepymi oknami - tylko po bokach dwa wysmukłe okna.
                Mnóstwo drobnych elementów dekoracyjnych, a jak się ślicznie nazywają: pinakle,
                czołganki i żabki. Samo obramowanie wejścia ozdobione motywami roślinnymi,
                geometrycznymi i (te lubię najbardziej) groteskowymi. A w środku, w kruchcie -
                prawdziwe cuda - ściany pokryte ornamentem 'rybią łuską', sklepienie
                gwieździste, w łukach postaci aniołów ze świecami, księgami lub wstęgami. Wokół
                portalu różne figury - bestie, panny mądre i panny głupie, święci, apostołowie
                i ludzie, przedstawiający różne stany - mieszczanie, rycerze, a centralna
                rzeźba przedstawia oblicze Chrystusa. Wchodząc do kościoła człowiek
                średniowiecza czuł się tak, jakby wchodził do nieba. Dziś wśród tłumu turystów
                i trzaskania fleszy wrażenie jest inne, ale i tak - nie ma zdjęć w internecie,
                trzeba zobaczyć na własne oczy!
                • tralala33 Re: Frombork 15.08.06, 10:48

                  tralala33 13.12.05, 20:21 zarchiwizowany
                  Wnętrze katedry - poddaję się, nie sposób opisać. Ale też nie sposób zrozumieć,
                  czym przez stulecia była Warmia, państwo biskupie, nie zaglądając do tego
                  kościoła. Ołtarz główny, 26 ołtarzy bocznych, ponad 120 nagrobków i epitafii
                  biskupów i kanoników.
                  Nad ołtarzem główny osiem kapeluszy kardynalskich na pamiątkę tych biskupów
                  warmińskich, którzy stali się kardynałami, i jeden papieski - Siviusa Eneasa,
                  który niecały rok po nominacji na biskupa Warmii został wybrany na papieża. Do
                  Warmii nigdy nie dojechał, ale kapelusz o nim przypomina.
                  Jest też symboliczne epitafium Mikołaja Kopernika. Jeśli potwierdzą się
                  doniesienia o znalezieniu szczątków Kopernika, to może doczeka się prawdziwego,
                  a nie symbolicznego nagrobka.
                  I jest ołtarz św. Bartłomieja, wystawiony w XVI wieku, zniszczony w 1626roku w
                  czasie najazdu szwedzkiego i odnowiony później przez kanonika Macieja
                  Montanusa, który z pochodzenia był Szwedem! Właśnie ten ołtarz otrzymał pod
                  opiekę Mikołaj Kopernik po przyjęciu do kapituły.
                  www.travelphoto.pl/Polska/TP00163/TP00163.htm
                  • tralala33 Re: Frombork 15.08.06, 10:50
                    Na zakończenie kapitalna opowieść o 'fałszywym Koperniku' (nawiasem mowiąc - co
                    się dzieje z tymi autentycznymi szczątkami Kopernika?) - tekst z
                    Rzeczpospolitej:
                    Podobno Bierut żądał odkopania szczątków Kopernika dla uczczenia II
                    Zjazdu PZPR
                    Nalewka katedralna

                    Gdy otwierano trumnę, uczeni wstrzymali oddech. Spoczywał w niej...

                    W 1970 roku spędzałem urlop we Fromborku. To małe miasteczko. Ciągle tam wtedy
                    padało i było zimno. Ktoś z miejscowych, zdaje się, że stary organista czy
                    kościelny, chcąc jakoś kilku zziębniętych letników podtrzymać na duchu,
                    zaprosił wieczorem na nalewkę z jeżyn, wiśni i jałowca.

                    Dobry to, choć idący do głowy trunek. Po kilku kieliszkach każdy coś
                    opowiadał, przeważnie w duchu bliskiego etosowi PGR Dekamerona. Ale ja
                    zapamiętałem tylko historyjkę opowiedzianą przez szwagra kościelnego,
                    emerytowanego milicjanta, bo dotyczyła Kopernika.

                    Po koniec lat czterdziestych zaczęły się poszukiwania w byłej katedrze
                    fromborskiej grobu wielkiego astronoma. Trwało to latami. Podobno Bierut żądał
                    odkopania szczątków Mikołaja Kopernika dla uczczenia II Zjazdu PZPR.
                    Poszukiwawcze ekipy zmieniały się we Fromborku, a kierownicze w Warszawie, ale
                    wciąż nie było światełka w tunelu.

                    Któregoś roku nastąpił jednak przełom. Po ponownych i dociekliwych studiach
                    nad starymi księgami kanoników fromborskich prace wykopaliskowe podjęto od
                    nowa. I pewnego dnia grono polskich archeologów, historyków
                    Kościoła, astronomów, lekarzy medycyny sądowej oraz miejscowy I sekretarz
                    Komitetu PZPR krzyknęli: Eureka! Bo zgodnie ze szkicem topograficznym,
                    sytuującym grób astronoma z 95-procentowym prawdopodobieństwem, wykopano
                    starą, ozdobną trumnę. Jedynym profanem przypadkowo dopuszczonym do tajemnicy
                    miał być autor opowieści, jako że któryś z profesorów paskudnie się zaziębił i
                    koledzy, żeby go ratować, posłali po jakieś skuteczne lekarstwo. Okazało się,
                    że posiada je w swej piwniczce miejscowy duchowny. Była to wyborna spirytusowa
                    nalewka na jeżynach, wiśniach oraz jałowcu. Profesor natychmiast ozdrowiał i
                    polecił otworzyć starą trumnę. Wewnątrz była inna, też ozdobna, choć już
                    skromniejsza. Zorientowano się wkrótce, że kryje trzecią trumnę. Gdy i ją
                    otwierano, uczeni wstrzymali oddech. I słusznie: w trzeciej trumnie spoczywał
                    w mundurze galowym, z imponującym zestawem orderów i medali, pułkownik Armii
                    Czerwonej!

                    Oszołomiony tą opowieścią, zapytałem: - Skąd tam się wziął oficer z bratniego
                    ZSRR?

                    Narrator położył palec na ustach: - Ściśle tajne, nie wolno tego ujawniać!
                    - No dobrze, ale pułkownik sam się do trzech trumien nie położył - nalegałem.
                    Narrator, ściszając głos niemal do szeptu, opowiedział, jak było.

                    W jednym z budynków przykatedralnych ulokował się wiosną 1945 roku radziecki
                    armijny sztab. Wieczorami wydawano huczne przyjęcia i podczas jednego z nich
                    doszło do kłótni i śmiertelnego postrzelenia tego właśnie pułkownika. Koledzy,
                    po wytrzeźwieniu, urządzili mu uroczysty pogrzeb z udziałem nawet miejscowego
                    niemieckiego duchowieństwa. Kazali go pochować jak biskupa lub co najmniej
                    kanonika.

                    I na tym poufne objaśnienia się urwały, zabrakło też nalewki. Zostałem jednak
                    zobowiązany, rozpoznany w tym biesiadnym gronie jako dziennikarz, żeby przez
                    30 lat tej informacji nie ujawniać. Wytrzymałem przez 35. Dłużej nie ma sensu,
                    skoro właśnie z 95-procentową pewnością głoszono, że odkopane niedawno w
                    katedrze fromborskiej kości należą do Mikołaja Kopernika.
                    • rita100 Re: Frombork 15.08.06, 11:45
                      Ta historyjka jest doskonała, dobrze, że wyszła na światło dzienne, bo i takie
                      rzeczy się zdarzały.
                      Ale zauważyłam , że mało się mówi o zamku we Fromborku. Blask tego zamku
                      napewno przyćmiła wspaniała Katedra.
                      www.travelphoto.pl/Polska/TP00163/TP00163.htm
                      To ten zamek na 19 zdjeciu
                      • tralala33 Re: Frombork 15.08.06, 13:10
                        We Fromborku nigdy nie było zamku. Wzgórze Katedralne było ufortyfikowane,
                        otoczone murami z wieżami bramnymi, narożnymi i basztami(to właśnie widać na
                        zdjęciu 19 - bramę wjazdową na Wzgórze Katedralne). Poza murami znajdowały się
                        kanonie - domy kanoników, w których mieszkali w czasach pokoku. W okresie wojen
                        i niepokojów chronili się na Wzgórzu. Chociaż katedra był solidnie
                        ufortyfikowana, to jednak kilkakrotnie kanonicy poddawali się i otwierali bramy
                        przed najeźdcą. Dla dzisiejszego wyglądu fromborskiej katedry najgorszy w
                        skutkach okazał się najazd wojsk szwedzkich. Po raz pierwszy wojska szwedzkie
                        oblegały Frombork w 1626r. Kanonik Henryk Hindenberg ze skromną załogą
                        zamierzał bronić Wzgórza, jednak ostatecznie poddał się, a Szwedzi łamiąc
                        postanowienia ugody, zrujnowali miasto i katedrę. Jesienią tego samego roku na
                        Wzgórzy Katedralnym załozył swoją kwaterę szwedzki król Karol X Gustaw.
                        Pozwolił swoim wojskom obrabować pałac biskupi, kurie kanonickie i katedrę.
                        Wywieziono wtedy do Szwecji księgozbiór Kopernika.
                        • rita100 Re: Frombork 15.08.06, 20:35
                          "Jesteśmy we Fromborku. Maleńkie miasteczko o niesamowitym klimacie. Nad
                          miastem dominuje potężna Katedra i Zamek biskupi. Piekne, potężne, monumentalne
                          budowle. "

                          Tralala, tym się zasegurowałam i Zamek biskupi. Więc o zamku tu wspomniano.
                          Stąd pytanie smile
      • tralala33 Re: Jeziorany 17.09.06, 20:45
        No jo, brukujewam przewdonika tlo zidza co nikt nie buł w Jezioranach sad
        Wenowejcie, poczytałam ło tym mniasteczku, poszukałam łobrazków i myśla co trza
        tamoj bandzie pojechać. Łobaczta sami:

        Jeziorany, małe warmińskie miasteczko (ok. 3,5 tysiąca mieszkańców), założone
        nad rzeką Symsarną w miejscu dawnego grodu pruskiego dzięki decyzji z 5 lutego
        1388 r. o lokacji wydanej przez biskupa warmińskiego, Hermana z Pragi. Zasadźcą
        nowotworzonego miasta został Henryk Wendepfaffe, a pierwszymi osadnikami byli
        potomkowie kolonistów śląskich. Oryginalna nazwa miasta, Seeburg, pochodzi ze
        złożenia dwóch słów niemieckich: See (jezioro) i burg (miasto). Lokalna ludność
        używała też nazwy Zybork. Owe jeziora w pobliżu Jezioran to Krokowskie
        (osuszone w XIX wieku, czasem, chyba mylnie nazywane Jeziorem Krakowskim) i
        Ławki.

        Kościół parafialny pod wezwaniem św. Bartłomieja wzniesiono w 1345 roku, lecz w
        1913 został on rozebrany (!). Hm, tak napisał Jan Chłosta w ‘Słowniku Warmii’.
        Inne źródła podają, że w tym roku kościół św. Bartłomieja został rozbudowany
        (być może, iż w trakcie tej rozbudowy zniweczono średniowieczne elementy
        kościoła?). Dziś jest to „trójnawowy, halowy, pięcioprzęsłowy z piętrową
        zakrystią od północy, kruchtą od południa i kwadratowa wieżą od zachodu.
        Sklepienie gwieździste, wsparte na ośmiobocznych filarach. Arkady miedzynawowe
        ostrołukowe. Nad zakrystią empora otwarta ku nawie głównej ostrołukowymi
        arkadami, przykryta sklepieniem sieciowym. W drzwiach z nawy do zakrystii zamek
        i antaba z XVI w. Ołtarz główny barokowy z datą 1734 r. o rozwiniętej
        architekturze bogatym wystroju figuralnym i ornamentalnym. Pozostałe
        wyposażenie kościoła głównie z XVIII w., ławki z 1610 r., odnowione w 1861 r.”
        www.domwarminski.pl/content/view/143/187/
        Zdjęcia wnętrz kościoła św. Bartłomieja znajdziemy na stronie
        www.juliusz.lw.net.pl/jeziorany06.html
        A skoro Jeziorany to warmińskie miasteczko, nie mogło w nim zabraknąć kapliczek
        kapliczki.blogspot.com/2006/06/jeziorany.html
        • tralala33 Re: Jeziorany 17.09.06, 20:46
          Miasto było otoczone murami kamiennymi, których pozostałości można do dziś dnia
          oglądać.
          www.domwarminski.pl/content/view/155/199/
          W drugiej połowie XIV wieku wzniesiono w Jezioranach zamek biskupi, w którym
          rezydował wójt warmiński. Zamek ów miał najwyższą wieżę spośród wszystkich
          warmińskich twierdz. Do czasów rozbiorów zamek znajdował się w dobrym stanie,
          mieściła się w nim zbrojownia. Jednak w 1789 roku został strawiony przez pożar
          i następnie niemal całkowicie rozebrany, Dziś na jego miejscu (i fundamentach)
          stoi budynek, w którym mieści się Urząd Miejski. Jednak kamienna podmurówka
          parteru dobitnie świadczy o pochodzeniu tej budowli (jest to fragment
          zachodniego skrzydła zamku). Pod budynkiem zachowały się średniowieczne piwnice
          zamkowe. Zdjęcia i opis dawnego zamku biskupiego w Jezioranach znajdziemy na
          stronie:
          miks.ar.wroc.pl/zamki/z_warm.htm
          • tralala33 Re: Jeziorany 17.09.06, 20:46
            Mieszkańcy Jezioran, podobnie jak wielu innych małych miasteczek w
            średniowieczu, trudnili się głównie rolnictwem i rzemiosłem. Jezioranie (? –
            Seeburczycy) znani byli z wyrobu płótna i butów (było to miasto szewców, a
            sukno jeziorańskie znane było z wysokiej jakości). W mieście odbywały się
            targi, początkowo tylko trzy a w końcu XIX wieku było ich aż 12, w tym dwa na
            płótno. W 1899 roku Jeziorany otrzymały połączenie kolejowe z Lidzbarkiem
            Warmińskim i Czerwonką. Dziś stacja kolejowa w Jezioranach to już historia sad
            www.kolej.one.pl/index.php?dzial=stacje&id=2689&okno=start

            Jeziorany mogli obejrzeć widzowie telewizji polskiej, śledzący
            serial ‘Stacyjka’.
            jeziorany.com.pl/?id=opis_stac
            jeziorany.com.pl/?id=galeria_stac
      • rita100 Re: Jeziorany 27.01.09, 22:59
        tralala33 napisała:

        > Jeziorany to jedyne warmińskie miasteczko, w którym nigdy nie byłam. No i mam
        > kłopot - nie da rady, nie potrafię go opisać sad

        A tero mowam najsłynniejsze miasteczko na Forum smile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=89466218&s=0
      • tralala33 Re: Warmińskie miasta 18.09.06, 20:45
        Zgadza się, czas na Lidzbark. Najbardziej przydałyby się jakieś ciekawostki,
        których nie znajdziemy w żadnych przewodnikach. Takie magiczne miejsca (a może
        ludzie) znane tylko stałym mieszkańcom. Gdzieś jeszcze czeka
        wątek 'napoleoński' - czy w przyszłym roku dojdzie do skutku inscenizacja bitwy
        z 1807 roku pod Ignalinem? Ale na to ostatnie mamy sporo czasu - do lata
        przyszłego roku smile