07.01.04, 23:28
Mamy zaproszenie od znajomych na piątkowy kulig konny. Nie wiem czy mam
zabrać 2 letniego synka, jeśli tak to jak go ubrac, chyba cieplej niż na
zwykły spacer bo to trwać będzie dłużej i mały ciągle będzie siedział.
Błagam doradźcie coś!

basdza
Obserwuj wątek
    • monika.zdz Re: Na kulig? 08.01.04, 10:41
      Ja w takie zimno jak jest teraz nie brałabym dwulatka na kulig. Chyba,że
      dzieciak nie należy do chorowitych,bo napewno przemarznie niezależnie od
      ubrania.W ogóle nie jestem przekonana czy to jest bezpieczne dla tak małego
      dziecka i przede wszystkim czy będzie to frajda dla dziecka w tym wieku,które
      raczej jest ciekawskie i ruchliwe.
    • mbk2 Re: Na kulig? 08.01.04, 11:34
      Cześć,
      Ja też mam wątpliwości co do zabierania na kulig tak małego dziecka. Niska
      temperatura to jeden problem. Ja, natomiast, sama przekonałam się, że zwykłe
      dziecięce saneczki (nawet takie z oparciem) nie są wcale bezpieczne dla
      dziecka. Dwa lata temu szliśmy poboczem, mój mąż ciągnął małego na sankach za
      sobą, ja szłam tuż obok sanek, a synek "podskoczył" na muldzie, wypadł z sanek,
      pod przejeżdżający, na całe szczęście wolniutko samochód. Drugie szczęście, że
      widziałam to, krzyknęłam, kierowca miał czas zareagować na mój krzyk; a rączka
      małego leżała dosłownie 5-10 cm przed tylnym kołem samochodu (mały wpadł pod
      samochód, pomiędzy przednie i tylne koła). Przepraszam, jeżeli straszę, ale
      przyznam się szczerze, że od tego czasu, małym saneczkom zupełnie nie ufam. Ale
      może Wy będziecie siedzieć w wielkich saniach, chociaż koniom bym tak do końca
      też nie ufała.
      Pozdrawiam,
      mbk
      • dosiamamafilipa Re: Na kulig? 08.01.04, 13:28
        witam
        mysle ze to wszystko zalezy jaki ten kulig bo jesli normalne sanki polaczone
        sznurkiem i to do konia to chyba jest to zbyt wywrotne ale jesli taki kulig z
        prawdziwego zdazenia w sniach to mysle ze jak najbardziej> W grudniu bylam z
        rodzicami w gorach i tam mielismy kulig oczywiscie z moim synkiem on ma 13
        mies. W jedna str. ok 40 min. bylo bosko Filip siedzial mi na kolanach jak
        zaczarowany a na koniki patrzyl oczkami w 5 zl. potem na miejscu ognicho
        troche sie nameczylam zeby go od ognia odganiac ale w sumie chyba mu sie
        podobalo a w powrotna droge juz spal mi na rekach. A ale to bylo w czasie dnia
        tzn po poludniu nie wieczorem. Ubralam go troche cieplej niz na spacer do tego
        wzielam koc do przykrycia no i tam w sanich tez byly koce do nakrycia sie.
        Bylo naprawde bajecznie
        Polecam
        pzdr.
        dorota
        • basdza Re: Na kulig? 08.01.04, 15:15
          To jest właśnie taki kulig o jakim pisze dosia, czyli konny, z duzymi saniami,
          gdzie siedzi sie po 5 osób. Tylko moje wątpliwości wzbudza niska temperatura i
          to że chyba jedzie sie dość szybko co wzmaga jeszcze dyskomfort klimatyczny.

          basdza
    • kliciop Re: Na kulig? 08.01.04, 13:47
      Z kolei mój synek ( 23 mies.) nie był zbyt zachwycony, siedział ze mna na
      kolanach w jedna stronę, a w drugą szliśmy piechotą, bo nie chciał już
      jechać... ( całe szczęscie że był to krótki odcinek ) Może draznił Go śnieg,
      który sypał i sypał w górach od Sylwestra??? Cały czas powtarzał mama do
      domu....Po tej wyprawie był rozbity....
      Myślę,że drugi raz bym Go nie zabrała, jest jeszcze za mały na tego typu
      atrakcje.
      Pozdrawiam
      • kruszynka301 Re: Na kulig? 08.01.04, 17:34
        My w zaszłym roku wybraliśmy się na pseudokulig - zaczepiliśmy parę sanek do
        samochodu. Oczywiście, największą zabawę mieliśmy my, czyli dzieci 28-30-
        letnie. natomiast nasza córa (wtedy 2,5 roku) i jej kuzyn (3,5) nie byli
        zbytnio zadowoleni - śnieg prószył im na buźki.
        Wtedy wpadliśmy na wspaniały "pomysł" - zapakowaliśmy maluchy do otwartego
        bagażnika - były zachwycone!!! Teraz nie mogą się doczekać następnego kuligu.

        Radzę więc cieplutko ubrać maluszka, posadzić tyłem do kierunku jazdy (żeby nie
        sypał śnieg), owinąć szaliczkiem buźkę i wspaniałej zabawy!
        Pozdrawiam
        • urszk Re: Na kulig? 09.01.04, 09:01
          Jejku, kruszynko! Jestem czasami porażona bezmyślnością rodziców? Sanki
          doczepić do samochodu? Dzieci do bagażnika? Jak patrzę na kilkuletnie dzieci na
          naszej ulicy jeżdżące na rowerach bez opieki, to włos się na głowie jeży! To
          ulica wewnętrzna i jest ograniczenie do 40, ale przynajmniej połowa ma to
          gdzieś i jeżdżą jak chcą. Skąd się to bierze?
          • mamaolenka Re: Na kulig? 09.01.04, 12:31
            Moja dwuletnia Suzi bawiła się na kuligu swietnie, a pod koniec zasnęła,
            podobnie jak wszystkie trzy inne dzieciaki obecne na kuligu... Wszystcy
          • kruszynka301 Re: Na kulig? 09.01.04, 16:26
            Urszk, jeździliśmy alejkami w środku Puszczy, a nie po drodze głównej!!!
            Niestety, nie dysponujemy ani koniem, ani traktorem wink))

            Trudno mówić o bezmyślności, a dzieci i my oczywiście, miały niezłą zabawę.
            Mieszkamy w otoczeniu lasów, dolinek, orlich gniazd, więc nie przyszłoby mi na
            myśl, że ktoś mógłby pomyśleć że jeździliśmy po drodze osiedlowej. Brrr.
            • urszk Re: Na kulig? 10.01.04, 14:19
              Mogłabym napisać: Twoje dzieci, Twoja sprawa, ale moja wyobraźnia zaczyna
              pracować, gdy coś takiego widzę, bądź czytam. Przecież silnik pracuje, nie
              słychać wewnątrz, co się dzieje u dzieci, gdyby któreś wypadło? gdyby zaplątało
              się w sznurek? gdyby jakiś kamień wyleciał spod koła? A w bagażniku? Przecież
              są nieprzypięte, też mogą stracić równowagę. Nawet w wolno jadących
              spacerówkach uzywa się szelek, a tu bagażnik! To chyba nie ma znaczenia, czy w
              lesie, czy na osiedlu, nigdzie nie powinno się tak zabawiać z dziećmi. Proszę,
              przemyśl to.
    • dosiamamafilipa bylas czy nie jak bylo ? 10.01.04, 14:43
      hej piatek juz minal byliscie na kuligu jak bylo podobalo sie malemu ?
      • basdza Re: bylas czy nie jak bylo ? 10.01.04, 18:14
        Byliśmy wczoraj
        Dzięki za wszelkie sugestie, było super. Mój szkrab szczelnie opatulony aż po
        same oczy wcale nie zmarzł i był zadowolonysmile)). Chce zaznaczyć, że to był
        kulig konny, z wielkimi saniami, gdzie siedzi w nich po kilka osób, więc synek
        albo siedział u mnie na kolanach , albo miedzy mną a mężem, nie było więc
        niebezpieczeństwa że wypadnie.

        Pozdrawiam
        basdza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka