triskele
19.11.09, 13:39
Amelia poszła do żłobka 2 listopada. Pierwsze trzy dni spoko, w czwartek katar i biegunka. Trzymało ją w sumie przez tydzień. Dziecko było na chlebie i wodzie przez dwa dni. Bardzo osłabła, oduczyła się chodzić, ale jakoś wydobrzała, wszystko wróciło do normy. W poniedziałek z powrotem do żłobka. Dwa dni ok, w środę wieczorem telefon, Amelia zwymiotowała na pół sali i kupa po pachy. W nocy koszmar, cztery zmiany pieluchy. Do tego wszystkiego oczywiscie nieustanny katar. Kiedy to się skończy? Czym ona się jeszcze zarazi? Ile czasu minie zanim się uodporni na te wszystkie bakterio-wirusy? Zwariuje ze zmartwienia...