Dodaj do ulubionych

Dołączam i ja:)

28.09.06, 16:33
Witam

Strasznie sie cieszę, że zupełnie przypadkiem odnalazłam dziś to forum. Mój
Synek ma 4-latka i jest barrrdzo wrażliwym dzieckiem. Jego nadwrażliwość
potwierdziła pani doktor neurolog, a my rodzice pomagamy mu się odnaleźć w
tym głosnym i skomlikowanym dorosłym świecie. W tym roku, we wrześniu Mikołaj
rozpoczął edukację przedszkolną i jak to nadwrazliwe dziecko przeżywa
adaptację z wielkim trudem. Tym bardziej, że już dwa choróbska za nami, a te
jak wiadomo wydłuzają proces przystosowania do nowych warunków. Tak więc
trzymamy kciuki za naszego Zucha i z wielkim bólem patrzymy na jego smutek i
żal do całego swiata. Mam nadzieję, ze z Wami uda mi się to łatwiej przeżyć.
Bo na tym forum słowa: dziecko nadwrażliwe coś znaczą. Zwykle ludzie
komentują to określenie mniej tolerancyjnie: a bo tak mu matkujesz wiecznie,
no cos ty nie możesz go ciągle trzymac za rączkę, no tak każda matka mówi ze
jej jest wrażliwe...i takie tam.
Miło mi że Was znalazłam, pozdrawiam, Aga
Obserwuj wątek
    • sweet.joan Re: Dołączam i ja:) 29.09.06, 10:04
      Witamy w naszym gronie smile
      Ja też mam w domu czterolatka. Ze swoją wrażliwością radzi sobie coraz lepiej, a
      do przedszkola chodzi już drugi rok. Aktualnie siedzi w domu zakatarzony, niestety.
      Rzeczywiście można spotkać się z przykrymi uwagami na temat wychowywania takich
      "wrażliwców", szczególnie chyba, jeśli chodzi o chłopca. "Co za maminsynek",
      nie? Sama kiedyś miałam wątpliwości, czy to aby nie jest moja wina, że syn tak
      sobie nie radzi z rówieśnikami. Jednak nawet tu na forum pisała mama dwójki
      dzieciaczków, z których jedno jest zupełnie inne od drugiego, więc to jednak nie
      jest kwestia innego wychowania. Po prostu takie dziecko, taka wrażliwość.
      Zapraszam gorąco do pisania, dzielenia się rozterkami i radościami smile
      Pozdrawiam
      • ja-goda1 Re: Dołączam i ja:) 29.09.06, 13:49
        Ja też zrozumiałam, że to nie jest wynik wychowania, albo że nie jest to tylko
        i wyłącznie wynik wychowania. Znam ten temet z autopsji: sama byłam
        nadwrażliwcem, tylko w naszych czasach nikt tego nie nazywał po imieniu.
        Pamiętam jak bałam się że cos zrobię źle w szkole, przedszkolu i ktos na mnie
        nakrzyczy, albo nawet krzywo popatrzy. Strasznie przejmowałam sie uczuciami
        innych ludzi, lubiłam jak w domu była pełna harmonia, zero kłótni, zero sporów.
        Nie lubiłam jak ktokolwiek w moim otoczeniu był zły, zasmucomy, często
        obwiniałam o to siebie i pytałam: gniewasz sie na mnie??? Całe wakacje
        siedziałam w domu, tam było mi najlepiej, nie lubiłam zmian, rewolucjisad Pewne
        cechy pozostały inne stopniowo zanikły. Teraz wiem, że nadwrażliwość sie
        dziedziczy i wiem, jak trudno może być naszym dzieciom w życiu, ale wiem też że
        to dzieci wyjatkowe, które całą naszą miłość przemnażają i oddają całemu
        otoczeniusmile

        Ostatnio na forum przedszkole napisałam o nieśmiałosci i wrażliwości mojego
        Synka i jego trudnym starcie w przedszkolu. Jedna z mam napisała coś e tym
        stylu: zastanawiam się czemu tak jest, czy TO sie dziedziczy, bo znam ludzi,
        którzy DOBRZE wychowują swoje dzieci, a one i tak TAKIE są. Straszne, prawda???
        Tak jakbysmy wszyscy ŻLE wychowali nasze dziecisad
        Pozdrawiam i cieszę sie, ze tu jestem, Aga

        Sweet.Joan, a jak Twój Synek przezył adaptacje przedszkolną, bo u nas strasznie
        cieżko jest. Zaczynam tracić wiaręsad
        Aga
        • sweet.joan Re: Dołączam i ja:) 30.09.06, 13:09
          Daj mu czas. Przeczytałam tamtą dyskusję na przedszkolach. Synek chorował, co
          nie sprzyja szybszej adaptacji, jak wiesz. Spokojnie i konsekwentnie zaprowadzać
          do przedszkola. Będzie dobrze. Nie robić z pójścia do przedszkola wielkiego
          wydarzenia. Przyjąć to za normalne. Tata i mama do pracy, synek do przedszkola.

          Mój Artek chodził też do żłobka, więc było inaczej. W żłobku bardzo długo się
          nie mógł zaadaptować. Przez długi czas marudził, popłakiwał. Ale po południu
          zachowywał się dobrze, normalnie, więc uzbroiłam się w cierpliwość i czekałam.
          Dziecko naprawdę długo potrafi wystawiać nas na próbę, marudzić, że nie chce, że
          nie lubi, że się nie podoba. Trzeba to jakoś przeczekać, spokojnie w miarę, żeby
          dziecko nie wyczuło naszego wahania. Wierz mi, że przez pierwszy tydzień jego
          żłobkowania płakałam jak on sam smile Tylko, że przy nim tego nie okazywałam.
          W przedszkolu było i lepiej i gorzej jednocześnie. Po długich wakacjach syn był
          przyzwyczajony znowu do siedzenia ze mną w domu. I jednocześnie już pierwszego
          września był świadom tego, co się dzieje w odróżnieniu od innych dzieci. Tak jak
          inne dzieci były pierwszego spokojne i dopiero potem zaczęły się rozklejać, to
          mój pierwszego urządził taki cyrk, że własnego dziecka nie poznawałam. Mój
          spokojny i grzeczny synek ryczał, kopał i wyrywał się jak opętany. Ale to moja
          wina wink Za długo z nim zostałam w sali, chciałam lepiej, a wyszło... big_grin
          Następnego dnia po prostu go zaniosłam na salę i poszłam - ledwie zdążył buzię w
          podkówkę ułożyć. Następnego zaprowadziłam za rączkę. A potem już chodził sam smile
          W tym roku jest w ogóle bez problemu smile

          Pozdrawiam
    • ladylazarus Re: Dołączam i ja:) 02.10.06, 15:53
      Witam Cię gorąco!
      Moja Wiki też debiutuje jako przedszkolak. Może nie jest to zupełny debiut bo
      od 2 roku życia uczęszczała do źłobka. I zaklimatyzowala sie wyjątkowo szybko,
      mysle że jest to zasługa pań które mają wyjątkową cierpliwość. Codziennie pytam
      mojej córeczki czy che iśc do przeszkola i oświadcza że tak. Natomiast kiedy
      chodziła do źłobka nie była już taka chętna. W przedszkolu ciocie zostawiają
      dzieciom dużo swobody, mają piękny\e zabawki i większość czasu sie bawią.
      Jedyny problem jaki mamy to problem siusiania i kupkania. O ile w domu nie ma z
      tym większych problemów, przedszkolu najnormalniej wstydzi się paniom
      powiedzieć i często mamy wpadki. Łazienki się najnormalniej boi, od zawsze ma
      lęk do kratek wentylacyjnych, rur, piecyków i tym podobnych klimatów, więc na
      początku nie było mowy o tym aby sama poszla załatwić potrzebę. Ostatnie wieści
      donoszą jednak o tym że powoli zaczyna się przełamywać i zdarza jej sie
      samodzielnie zawitac w łazience.
      Co do reakcji innych rodziców i insynuacji na temat nadopiekuńczości mogę
      jedynie stwierdzić, że wykazują kompletny brak wiedzy na ten temat.
      Przecież wiadomo, że najlepsze co możemy zrobić dla swoich pociech jako rodzice
      to je wspierać, wspierać i jeszcze raz WSPIERAĆ. I kochać bezwarunkowo. Takie
      jakie są.
    • ja-goda1 Re: Dołączam i ja:) 02.10.06, 17:05
      Strasznie Wam dziekuje za wpisy dziewczyny. To mnie upewnia w przekonaniu że
      nie robię Miśkowi krzywdy. Niestety znów choruje, więc znowu przerwa w
      adaptacji. Mam nadzieję ze to wirusówka i od środy pójdzie, bo jesli nie to
      wszystko trzeba będzie zacząć od początku. Co do przedszkola to jestem pewna że
      to dobre wyjście. Upewniłam się w sobotę, jak byłam z Misiem w McDonaldzie,
      gdzie młody z upodobaniem zjeżdżał na zjeżdżalni dopuki nie przybiegły inne,
      starsze, energiczne i głośne dzieci. Mikołaj wyszedł z płaczem i powiedział ze
      poczeka aż dzieci pójdą. Wiem, że jak zostanie kolejny rok z nianią to ta
      nieśmiałość sie pogłębi i wiem, ze robię dobrze, chociaż początki są trudne. I
      jeszcze to chorowaniesad
      SweetJoan, to co napisałaś to chyba podstawa przy pomyślnej adaptacji. Jak
      najmniej szumu wokól przedszkola, poprostu naturalna kolej rzeczy. Konsekwencja
      i spokój, to jest to!!!
      Ladylazarus u nas też problem z toaletą. Mikołaj był przyzwyczajony, ze ktos mu
      o tym przypominał i ktoś mu pomagał. Tutaj musi sam o tym pamiętać i sam sie
      obsłuzyć. Wstydzi sie poprosic o pomoc i efekt tego taki, że w pierwszym
      tygodniu wychodził z lekko pomoczona bielizną - wstrzymywał do czasu wyjściasad
      Ale jak córeczka się zaczęła przełamywać to żnaczy, że ku lepszemu idzie.
      I o to chodzi, nasze dzieci przez swą niesmiałosć mają trudniej, ale pewnych
      rzeczy nie nauczy sie w domu, muszą same sie z tym uporać.
      Dzięki za wsparcie, pozdrawiam, Aga
      • jak.obloki Re: Dołączam i ja:) 12.04.07, 12:15
        I ja też dołączam (sorry, jagoda, że podłączam się pod Twój wątek).
        Mam 6-latka, może nie jest nadwrażliwy, ale bardzo wrażliwy. I chyba
        (niestety?) wiele mojej pracy w tym jednak było: jest raczej śmiałym dzieckiem,
        ale zawsze uczyłam go, że trzeba paiętać o innych i słabszych, pomagać ludziom
        i zwierzątkom, liczyć się z ich uczuciami. Do tego jesteśmy
        poniekąd "dziwakami", bo nie jemy mięsa, ostatnio Daniel głosi teorie, że je
        swoich przyjaciół (bo ogląda "Animal Planet" - właściwie w ogóle prawie nie
        ogląda już np. dobranocek, bo woli np. "Policję dla zwierząt").
        Jego zainteresowania są trochę inne, niż większości dzieci w przedszkolu, bo
        nie bawi się samochodami (nigdy go nie interesowały) ani bioniclami, raczej
        wycina coś z papieru, bardzo lubi gry planszowe, prawie nie gra na komputerze.
        Ostatnio ma właśnie ciśnienie na ekologię - czytamy mu książki o przyrodzie i
        zagrożonych gatunkach (na jego prośbę).
        Jeśli się w coś bawi, to raczej próbuje aranżować zabawy związane z bajkami,
        które mu czytamy, albo oglądał na dvd (ostatnio kapitan Nemo).
        No i trochę rwie się ta jego nić porozumienia z rówieśnikami. Dziewczyny
        chętnie się z nim bawią, bo jest grzeczny i miły do nich, ale też jednak wolą
        swoje towarzystwo, bo takie rzeczy jak zabawa we fryzjera to już go specjalnie
        nie ruszają.
        Trafiłam na to forum, bo od pewnego czasu mam wrażenie, że robię z niego
        dziwaka nie tylko przez ten wegetarianizm, ale właśnie przez to czytanie mu
        klasyki dziecięcej, a nie komiksów, nie zachęcanie go do bycia macho,
        zniechęcanie do programów TV typu Jetix. Bo przez to jest inny. Zbyt wrażliwy.
        Oczywiście nikt go nie zmusza do tej wrażliwości i akceptowania tych bajek z
        klasyki i niekaceptowania innych. Po prostu tym torem idą jego zainteresowania.
        Ale tu znowu pojawia się wątpliwość: czy tego toru jednak trochę nie wyznczam?
        Pozdrawiam
        • mamaemilii Re: Dołączam i ja:) 05.05.07, 20:30
          Witaj jak.obloki smile Rzadko zagladam do sieci, ale zawsze sie ciesze, gdy widze
          nowe twarze/nicki na tym forum.

          > Ale tu znowu pojawia się wątpliwość: czy tego toru jednak trochę nie wyznczam?
          Chcialam tylko odpowiedziec na to Twoje pytanie, abys sie nie martwila
          niepotrzebnie. Twoj syn nie jest juz bezradnym maluchem, sam na pewno potrafi
          wybrac i bajki i zabawy, ktore go interesuja. Jesli podobaja mu sie te spokojne,
          bez przemocy - nie ma w tym nic zlego. A sama nie widze nic dobrego w
          podrzucaniu dziecku bajek z przemoca i wlaczania kanalow typu Jetix. Sama ich
          nie mam ochoty ogladac smile
          Dodam jeszcze, ze moj maz to dorosly wrazliwiec. Do tej pory nie przepada za
          krwawymi filmami, hmm... nawet za serialami o szpitalach wink I wcale nie wydaje
          mi sie przez to mniej meski.
          Pozdrawiam serdecznie
    • gzygzy1 Re: Dołączam i ja:) 12.05.07, 13:10
      Wrzuciłam swój wątek wcześniej a teraz przeczytalam Was. Napisze krótko- ciesze
      się, że jesteście.
      Mnie najbardziej denewują te dziwne spojrzenia, że jak to, wszystkie dzieci się
      bawią a ona NIE CHCE Dlaczego?!!! Mam ochde podejsc i dać w łeb. Nie ćorce
      tylko tym troskliwymsad
      Zaglądajcie tu prosze. Córcia idzie niedługo do przedszkola. Będę pisać jak
      jest.
    • j.edyta Re: Dołączam i ja:) 11.02.08, 22:52
      Witam. Fajnie ze jest takie forum, bo dobrze jest pogadać z kimś kto ma podobny
      problem. Szkoda tylko, że tak mało ludzi forum to znajduje. Mam
      córeczkę, która ma 5 i pół roku. Jest małym wrażliwcem od zawsze. Do przedszkola
      przygotowywałam ją pół roku wcześniej.Uczyłam ją tak jak któraś z dziewczyn
      wcześniej pisała, że trzeba się liczyć z uczuciami innych, nie bić się, pomagać
      itp.itd. Poszła tam "cała w skowronkach".
      Tego, że "tak ją wychowałam" zaczęłam żałować już ponad pół roku później. Nie
      radziła sobie ani w przedszkolu, ani na piaskownicy. Nie dało jej się "zawrócić"
      z raz obranej drogi i wytłumaczyć, że aby przetrwać musi się nauczyć rozpychać
      łokciami. Teraz dalej sobie nie radzi. Doszło do tego, że do przedszkola chodzi
      tylko jak na prawdę musi, mimo to ma już chyba objawy nerwicy (myślę tak bo sama
      byłam takim dzieckiem i w 8 klasie szkoły podstawowej trafiłam do szpitala bo
      brakowało mi powietrza. Wykluczono astmę, stwierdzono nerwicę wegetatywną). Ale
      ja miałam 14 lat a moje maleństwo ma 5 i pół i już co chwilę mocno wzdycha
      nabierając powietrze. Mam jeszcze taki problem, że mój partner - ojciec mojej
      córki też uważa że to przez to, że ja się "nad nią trzęsę" i że trzeba ją
      wychowywać bardziej twardo. Często się na ten temat kłócimy, a to jeszcze
      pogarsza sprawę. Nie wiem już co mam robić. Poradźcie coś, bo teraz czuję się
      już tak bezradna i znerwicowana, że tylko usiąść i płakać.
      • mamaemilii Re: Dołączam i ja:) 12.02.08, 17:15
        Wydaje mi się, że Twoja córka mogła trafić do kiepskiej grupy/kiepskiego
        przedszkola. Wiesz, ja już się pogodziłam, że moja córka nie nauczy się
        rozpychać łokciami. Ja mam tak samo i bardzo rzadko zdarza mi się tego żałować.
        O wiele przyjemniej żyje się bez tych przysłowiowych łokci. Ale jeśli dziecko
        reaguje tak nerwowo na przedszkole, jest to naprawdę podejrzane.

        A czy Twoja córa ma jakąś przyjaciółkę w tym przedszkolu? Grupę dzieci, z
        którymi lubi się bawić? Jeśli nie, rozważyłabym zmianę otoczenia. Choćby grupy w
        przedszkolu.

        A wizyta u specjalisty to dobra myśl. To pozwoli Tobie przekonać się, na ile
        wrażliwe masz dziecko i jakby co przekonać o tym Twojego partnera.
        • j.edyta Re: Dołączam i ja:) 14.02.08, 06:00
          Wiem, że zadaję dziwne pytania, ale mówiąc specjalista macie na myśli
          psychologa, psychologa dziecięcego, poradnię rodzinną (moja córka
          nie reaguje tak tylko na przedszkole, ale na różne sytuacje w domu,
          na zwykłe sprzeczki, albo zakazy(wiele ich nie ma). W przedszkolu ma
          dwie czy trzy koleżanki, z którymi się super bawią, ale jest też
          jedna dziewczynka, która jej dokucza i oczywiście tylko to się
          liczy. Wszelkie interwencje u wychowawczyń i nawet dyrektorki po
          jednym przykrym incydencie spełzły na niczym tzn. pani dyrektor
          powiedziała, że jest pewna, że takie coś (tamta dziewczynka kazała
          się położyć mojej córce na podłodze i zdjąć majtki. Po sprzeciwie
          powiedziała jej, że jeżeli tego nie zrobi to "rozwali jej głowę
          młotkiem") miejsca mieć absolutnie nie mogło bo któraś z pań na
          pewno by zauważyła. Ja jednak nie wierzę aby moje dziecko wymyśliło
          coś takiego. Potem obiecano mi, że będą zwracać uwagę na relacje
          tamtej dziewczynki ze wszystkimi dziećmi i na tym się skończyło. Ale
          się rozpisałam. Wracając : psycholog, psych. dziecięcy, poradnia
          rodzinna, czy może już jakaś klinika nerwic dziecięcych czy temu
          podobne. Nie mogę zacząć od lekarza rodzinnego, bo mieszkam w małej
          (25 tysięcznej miejscowości i nie mamy tu dobrych lekarzy.
            • edysia73 Re: Dołączam i ja:) 07.04.08, 13:14
              No to ja jestem mamą najsterszego z tego grona nadwrażliwca bo juz 9
              letniego. Tylko ja muszę powiedzieć że nie miałam problemów z
              przystosowaniem się dziecka czy do żłobka czy do przedszkola. Było
              super bez problemów akurat z tym. Akurat mój syn mocniej niż inni
              reaguje na bodźce płynące z otoczenia słuchowe dotykowe i smakowe.
              Ale ma to po mamie niestety. Od małego na każdy hałas reagował
              płaczem do dziś nie lubi hałasu nawet odkurzacza, wiele przykładów
              mogłabym przytoczyć na prawdę różnych i nie spotykanych u
              przeciętnych dzieci. Np. za każdym razem jak leciał "MIś uszatek" na
              dobranockę był półgodzinny przynajmniej płacz jak się skończyła.
              Nawet teraz jak widzi że jest ta bajka nie lubi słuchać tej piosenki
              która kończy bajkę. Czuje zapachy których inni nie czują, jest tego
              trochę. W szkole muszę powiedzieć że jako tako sobie radzi, napewno
              trudniej się koncentruje. Troszkę problemów było w pierwszej klasie
              z niektórymi walczymy do dziś np. rzadko zdanrza przepisać wszystko
              z tablicy. Rozmawiałam z panią wychowawczynią w pierwszej klasie ale
              powiedziała że nie ma takiej potrzeby by iśc z nim do poradni, na
              razie jakoś sobie radzi nie jest źle.
              • akdowejow Re: Dołączam i ja:) 31.08.08, 18:38
                To i dołącza mój syn do grona nadwrażliwców. Michał ma 7 lat, właśnie rozpoczyna
                1-klasę. Jest dzieckiem nadwrażliwym, do tego z grupy ryzyka dysleksji. Źle
                reaguje na bodźce słuchowe i dotykowe. Do tego ma problemy ze skupieniem uwagi i
                z koncentracją. Pracujemy od pół roku z pedagogiem. W domu jeszcze jeden
                nadwrażliwiec, mój mąż, no po kimś Michał musiał to odziedziczyć. Bliźniaki,
                dwie 3-latki to za to lekarstwo na moje skołatane serce.
                Pozdrawiam
                Iwona
                • basiu.5 Re: Dołączam i ja:) 04.09.08, 22:46
                  Piszecie tu o problemach z przedszkolem, a ja mam nadwrażliwą 10-
                  letnią córkę, dla której pójście do 4 klasy jest strasznym
                  przeżyciem - nowi nauczyciele i przedmioty. Jest przerażona.
                  Codziennie jest płacz, ból brzucha i głowy. Nie wiem, jak jej
                  pomóc...
                  • asia19736 Re: Dołączam i ja:) 10.11.08, 21:04
                    Witam ja rowniez mam dziecko nadwrazliwe to tez 10-cio latek.Rowniez
                    niepokoi mnie bardzo 4 klasa.Syn sie bardzo zmienił,niechetnie
                    odrabia lekcje,uczy sie.Nie mam pojecia jak mu pomoc.Jest
                    nadwrazliwy sluchowo czuciowo.Ma olbrzymi problem z
                    koncentracja.Zaczyna sie zamykac w sobie.Bylam w poradni ale
                    szczerze powiedziawszy nie powiedziano mi nic konkretnego.Jesli
                    wiecie czy jest jakis sposob diagnozowania prosze napiszcie.A moze
                    ktoras z Was slyszala o jakichs terapiach dla dzieci
                    nadwrazliwych.Doskonale zdaje sobie sprawe jak moj syn sie czuje bo
                    jestem rowniez nadwrazliwcem dlatego rozumiemy sie z synem bez
                    slow.Czasem jednak brak mi sil i nie potrafie mu pomoc.Moze
                    slyszalyscie o jakis warsztatach dla nadwrazliwcow.Pozdrawiam i
                    ciesze sie ze znalazlam to forum
                    • arim28 Re: Dołączam i ja:) 12.11.08, 13:27
                      No to i ja smile
                      Podgladalam Was wczesniej, szukalam w ciemno i Wasze posty mnie
                      nakierowaly.
                      Moja corka w lutym skonczy 4 latka. Do przedszkola chodzi od
                      kwietnia i jako plus od trzech tyg. nie placze jak ja zostawiam w
                      przedszkolu.
                      Niestety nie ma kolezanki ani kolegi, bawi sie sama na uboczu.
                      Przedszkolanki probuja wciagnac ja do zabawy ale nie chce. Nie lubi
                      jak ja biora za reke - placze.
                      Jezeli jest ze mna i chce cos komuc podarowac, dac - wciska mi to w
                      dlon i bierze mnie za reke, ktorej uzywa jako przedluzenia swojej
                      reki i podaje upatrzonej osobie.
                      Jest strasznie placzliwa, wszystkie niepowodzenia to lament.
                      Moja terapia to ja chwale, chwale za wszystko.
                      A ostatnio zauwazylam, ze czasami sie zacina jak cos opowiada i tak
                      z kilka razy powtarza "ale, ale, ale... ja chcialam" sad
                      Bede tu zagladac.
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • mamaemilii arim28 16.11.08, 10:20
                        To zacinanie się u 4-latki jest całkiem naturalnym etapem w rozwoju smile
                        Przechodziliśmy to samo w zeszłym roku, zresztą jeszcze czasem moja córka zacina
                        się, gdy się nad czymś zastanawia.
                        Dzieci znajomych w tym samym wieku mają identycznie.

                        Z wręczaniem prezentów, jest podobnie. Różne sytuacje społeczne, dla nas
                        zupełnie już naturalne, dla naszych kilkuletnich dzieci bywają jeszcze
                        stresujące. One się dopiero uczą, jak się zachować, albo nie lubią zbyt mocno
                        skupiać na sobie uwagi.

                        Najważniejsze, że córka nie płacze w przedszkolu - z czasem będzie na pewno
                        coraz lepiej. Może z dłuuugim czasem, ale zawsze smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka