sandorianka Re: Do mam z 2 dzieci 27.01.10, 15:23 malwi_31 napisała: > Dziewczyny mam do was pytanie odnośnie tego jak zaczęłyście rodzić, > co wtedy z pierwszym dzieckiem? bo mąż musi zawieźć do szpitala, to > kto przy nim zostanie? oczywiście jeśli mieszkacie sami? babcia > wsiada w taksówkę czy jak? bo szkoda każdej minuty. Możecie napisać > jak to było? i czy nie miałyście obaw, aby zostawić dziecko na parę > dni z kimś innym? Pozdrawiam Dokładnie, babcia dostała telefon, wsiadła w taxi i za chwilę była. A przez następne dni przychodziła zaopiekować się wnuczką w czasie kiedy mąż jechał do mnie do szpitala. Problemów żadnych. Odpowiedz Link Zgłoś
antyka Re: Do mam z 2 dzieci 27.01.10, 18:07 Jako, ze mam planowane cc, mala pojdzie do przedszkola Odpowiedz Link Zgłoś
alkara Re: Do mam z 2 dzieci 27.01.10, 21:24 Położyliśmy małą spać wieczorkiem, zjedliśmy kolacje i podczas oglądania filmu o 21 odeszły mi wody, mąż zadzwonił po swoją mamę, która mieszka w klatce obok więc ona została ze śpiącą małą a my po 22 pojechaliśmy do szpitala, urodziłam po 1 w nocy więc mąż wrócił normalnie na noc do domu. Mała jak się obudziła to poszła do babci a mąż nas odwiedził a potem pojechał 200km dalej na mecz . Wrócił wieczorem na kąpiel małej ale tak szczerze to ja nie wiem do teraz czy babcia spała u nas czy mąż odważył sie zostać z młodą na noc sam ))))) To była pierwsza noc małej bez mamy. Na drugi dzień po porodzie byłam już o 11 rano w domku. Młoda wcale nie tęskniła, No ale nie każdy ma taki luxus posiadania teściowej w klatce obok. Znajomi zawozili synka po drodze do szpitala do babci. Można umówić sie z zaufaną sąsiadką aby w nocy wpadła przypilnować małej na czas zawiezienia Ciebie do szpitala. Można wezwać taxi, albo nawet karetkę. Wiem, że niby poród nie trwa 5 minut, ale trzeba być przygotowanym na błyskawiczne rodzenie, ja przed odejściem wód nic kompletnie nie czułam a jak wody odejdą to trzeba w ciągu godziny do szpitala dotrzeć. Żona mojego kuzyna obudziła go w nocy że ma bóle, wsiedli do auta, po 20 minutach byli w szpitalu, on dosłownie biegiem z nią na rękach wpadł na porodówke, położył ją na łóżku porodowym, które akurat było wolne bo kobieta poszła do toalety i zanim ta wróciła z toalety to żona mojego kuzyna już urodziła Więc i takie przypadki nie tylko w filmach się zdarzają. Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: Do mam z 2 dzieci 27.01.10, 21:45 Mialam planowane cc wiec wiadomo bylo ze moja Mam wezmie corcie do siebie.mialm tez plan awaryjny w razie jakbym zaczela rodzic wczesnije-jakby mamy mojej nie bylo, to siostra miala przyjechac i zabarc moja corke do siebie, nawet w srodku nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
kakolinka79 Re: Do mam z 2 dzieci 30.01.10, 20:04 Witam. Mieszkamy z mężem i dwójką dzieci ok. 200 km od naszych rodzin i bliskich. Przed narodzinami drugiego dziecka wybrałam (oczywiście za opłatą) położną, która będzie przy porodzie. Skurcze przyszły o godz. 24.10. Nasz starszy syn już smacznie spał. Ja zadzwoniłam do położnej, że już się zaczęło. Obudziliśmy dziecko, wpakowaliśmy w samochód o ok. godz.1.00 w nocy byliśmy w szpitalu. Do dziś pamiętam jak mi robiono ktg, a mój synuś z mężem czekali na korytarzu i rozmawiali. (syn miał wtedy 2 lata) Słyszałam echo ich rozmowy. Było bardzo ciiiicho. A lekarz przyszedł baaardzo zaspany. Kiedy przybyła położna moi chłopcy wrócili do domu. Następnego dnia przyjechała moja mama i zajęła się wnukiem przez ten czas jak mnie nie bylo w domu.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do mam z 2 dzieci 31.01.10, 14:21 do babc mamy jakies 1500 km, wiec opcja z odstawieniem starszaka (3 lata) do dziadkow raczej odpadala . umowilam sie z sasiadka mieszkajaca 2 pietra wyzej, ze mozemy do nich zadzwonic o kazdej porze dnia i nocy, gdyby sie zaczelo. poniewaz w okolicach terminu sasiedzi mieli zaplanowany wyjazd, opracowalismy tez plan b - mielismy zawiezc mlodego do znajomych jakies 30 km dalej. zaczelo sie ok. 8 rano. cos mnie pobolewalo, ale nie bylam pewna, czy to to. zadzwonilam do szpitala. polozna kazala wziac ciepla kapiel, pochodzic po schodach itp. wzielam prysznic, dopakowalam torbe do szpitala, spakowalam rzeczy starszaka i czekalam na rozwoj sytuacji. babel chodzil ze mna po schodach, a kiedy lapaly mnie skorcze, podawal mi raczke. o 12 zadzwonilam do szpitala, kazali mi przyjechac. pojechalismy wszyscy, bo sasiedzi byli na wyjezdzie. maz z synkiem odstawili mnie do szpitala. po badaniu polozna stwierdzila, ze mam 6 cm rozwarcia, wiec moze pojsc szybko. maz odwiozl malego do znajomych i zdazyl wrocic do mnie akurat, kiedy byl najbardziej potrzebny. o 16.17 urodzil sie nasz drugi synek. do wieczora bylismy z mezem w szpitalu, pozniej maz pojechal odebrac starszaka i pojechali do domu. urodzilam w poniedzialek, w szpitalu bylam do piatku. u nas po porodzie standardowo jest sie w szpitalu 5 dni. maz dostal 2 dni wolnego z pracy z okazji urodzenia sie dziecka, przez kolejne dni pracowal w domu i zajmowal sie starszym. odwiedzali nas razem w szpitalu. nie mialam obaw ani przed zostawieniem malego u sasiadow czy znajomych, ani tym bardziej przed zostawieniem go samego z tata. w zamrazalniku bylo kilka obiadow, a nawet gdyby przez te kilka dni zywili sie parowkami czy kanapkami, to tez nic by im sie nie stalo. jednak znam mojego meza na tyle, ze mam do niego zaufanie w kwestii opieki nad dziecmi. gotowac potrafi, zajmuje sie mlodym na codzien, wiec nie balam sie, ze cos sie stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_j Re: Do mam z 2 dzieci 31.01.10, 20:43 Ja żartuję, że po prostu odprowadziłam córkę do przedszkola, poszłam urodzić i zdążyłam iść ją odebrać No nie było tak, ale mogło być. Całą noc czułam skurcze co 10 minut, ale nie budziłam męża i córci, bo co, biedaki niech się wyśpią. O 8 rano nadal miałam skurcze i powiedziałam mężowi "może Ty odprowadź ją do przedszkola" (może!! Mąż miał wolne bo był właśnie na chorobowym (ale już zdrowiał). No to dziecko do przedszkola i o 9 pojechaliśmy do szpitala, gdyż skurcze miałam już co 3-5 minut. W szpitalu co 2. Przyjęli mnie o 10, urodziłam o 12:15. czyli teoretycznie mogłabym zdążyć po córkę do przedszkola ale oczywiście zostałam w szpitalu, mąż zresztą też, a córkę odebrał dziadek. Potem już mąż był ze starszą, więc nie musiała nocować gdzie indziej, po prostu czekali aż wyjdę ze szpitala. Gdybyśmy nie mieli nawet dziadków to też by było ok, skoro mąż zdążył być przy porodzie, potem po prostu pojechałby po córkę i nią zajmował, niestety wówczas nie odwiedzał by mnie tak często w szpitalu. Do dziś cieszę się, że te skurcze nie wzmocniły się w nocy tylko dotrwałam do rana dając się wyspać rodzince Odpowiedz Link Zgłoś
guruburu Re: Do mam z 2 dzieci 31.01.10, 23:15 Zaczelam rodzic, kiedy corka byla juz w przedszkolu a maz jeszcze w domu. Zebralam rzeczy i pojechalam do szpitala a maz do pracy. Po pracy odebral corke z przedszkola i przyjechali do szpitala, akurat tak ze corce sie nie zdarzylo znudzic, bo po troche wiecej niz godzinie urodzil sie jej brat. Ogolnie bylo to bardzo pozytywne doswiadczenie, bo corka mnie glaskala po rece, zeby mniej bolalo Byla raczej dobrze przygotowana do porodu, ogladala zdjecia ze swojego i "literature fachowa" - wiedziala, ze porod boli i ze kobieta np; moze plakac albo krzyczec. Miala wtedy 3,5 roku. Do porodu wzielam tez kilka roznych zabawek, nowych - typu nawlekanie koralikow, zeszyt z naklejkami, mala ciastoline. Byla zaskakujaco skoncentrowana i glupie slowo - ale napisze - karna, tzn. ze rzeczywiscie wspolpracowala, nie dotykala czego nie miala dotykac itp. a normalnie zawsze ja energia rozpiera i wszedzie wejdzie i zajrzy. Po porodzie troche sobie jeszcze posiedzielismy w trojke, tzn juz w czworke a potem maz pojechal z corka do domu, nastepnego dnia przyszli znow po pracy i szkole a potem juz wyszlam do domu. Corce bylo tylko szkoda, ze nie mogla od razu zabrac brata po porodzie do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
anulac Re: Do mam z 2 dzieci 02.02.10, 11:01 Drugie dziecko zaczelam rodzic niespodziewanie, bo z 5 tyg wyprzedzeniem.Maz byl wtedy na delegacji wiec zadzwonilam do tesciowej(moi rodzice mieszkaja b daleko0.Tesciowa przyjechala taksowka do mnie, zabralysmy wyprawke i pierwsze dzieko i pojechalysmy do szpitaka.Wszystko dzialo sie w jak najwiekszym spokoju, bez pospiechu.Potem ja zostalam na porodowce,a tesciowa z wziela pierwsze dziecko do siebie.Maz dojechal na godzine przed rozwiazaniem.Po nocy zabral nasze pierwsze dziecko do naszego domu i jak zwykle co rano odprowadzal je do przedszkola a sam szedl do pracy.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś