Dodaj do ulubionych

jaka kara dla 2-latka

04.06.10, 21:40
Jak karacie swoje 2-letnie dzieciaki.Mój przechodzi bunt dwulatka i
jest oczywiście na "nie",ale bardziej martwi mnie,że muszę powtarzać
wszystko po kilka razy i to bez skutku.Cierpliwość mi się kończy i
nie wiem jak go ukarać.Dawam Go do lozeczka,ale wychyla sie i moze
wypasc.
Obserwuj wątek
    • lullanka07 Re: jaka kara dla 2-latka 04.06.10, 21:47
      stawiam do kata stoi kila minut po tem musi przeprosic,rozmawiamy co zlego zrobila i po sprawie
      • gabrysiek.12 Re: jaka kara dla 2-latka 04.06.10, 21:57
        to gratuluje!!!! masz bardzo posluszne dziecko( stoi w koncie i z
        niego nie ucieka). moje niestety takie niejest sad a nawet wspomniana
        wczesniej metoda odkladania do lozeczka sie niesprawdza bo wtedy
        drze paszcze nawet przez polgodziny bez przerwy. a przydalaby nam
        sie jakas skuteczna kara...
        • tijgertje Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 10:42
          gabrysiek.12 napisała:

          > to gratuluje!!!! masz bardzo posluszne dziecko( stoi w koncie i z
          > niego nie ucieka). moje niestety takie niejest sad

          ZADNE dziecko takie nie jest, ale jesli bedziesz konsekwentnie
          stawiac i odprowadzac, wczesniej czy pozniej zalapie, ze ucieczka
          nic nie da. Moj mlody za pierwszym razem taki ryk odstawil, ze maz
          malo nog na schodach nie polamal, sadzac,z e dziecko jest
          przynajmniej modrowanewink No, ale ja nieugieta jedza jestem i doisc
          szybko wystarczylo, ze wzrokiem wskazalam kierunek kata i mlody
          wiedzial co to znaczy. Ludzie sie tylko nadziwic nie mogli, jakie
          mam fajne i grzeczne dziecko. Zeby nie bylo, przy tacie zachowuje
          sie zupelnie inaczej, bo wie, ze jak sie wystarczajaco dlugo bedzie
          darl, to i tak na swoim postawi. Czyzby cierpail na rozdwojenie
          jazni? Az trudno uwierzyc ze to samo dziecko moze byc tak rozne w
          zaleznosci od otoczeniawink
          • e-kasia_mm9 Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 23:13
            tijgertje napisała:

            > gabrysiek.12 napisała:
            >
            > > to gratuluje!!!! masz bardzo posluszne dziecko( stoi w koncie i z
            > > niego nie ucieka). moje niestety takie niejest sad
            >
            > ZADNE dziecko takie nie jest, ale jesli bedziesz konsekwentnie
            > stawiac i odprowadzac, wczesniej czy pozniej zalapie, ze ucieczka
            > nic nie da. Moj mlody za pierwszym razem taki ryk odstawil, ze maz
            > malo nog na schodach nie polamal, sadzac,z e dziecko jest
            > przynajmniej modrowanewink No, ale ja nieugieta jedza jestem


            Dobrze, że się chociaż do tego przyznajesz, że jędza jesteś.
            Gratuluję bardzo skutecznej metody wychowawczej!
            Ciekawe jak długo uda Ci się zastraszać dziecko?
            A co będzie potem? Jak już dojdzie do wniosku, że matki można się już nie bać?
            Ciekawe jak sobie wtedy poradzisz.
            Będziesz pisać rozpaczliwe posty: Ratunku, moje dziecko mnie nie słucha!
            Ratunku, moje dziecko kradnie mi pieniądze! - albo coś podobnego?




            i doisc
            > szybko wystarczylo, ze wzrokiem wskazalam kierunek kata i mlody
            > wiedzial co to znaczy. Ludzie sie tylko nadziwic nie mogli, jakie
            > mam fajne i grzeczne dziecko.


            Fajne i grzeczne? Raczej wytresowane, jak piesek! I zastraszone.


            Zeby nie bylo, przy tacie zachowuje
            > sie zupelnie inaczej, bo wie, ze jak sie wystarczajaco dlugo bedzie
            > darl, to i tak na swoim postawi.


            To też niezła metoda wychowawcza! Trzeba się drzeć, żeby coś osiągnąć! Brawo!
            A gdzie jest miłość? Gdzie zrozumienie dziecka? Gdzie traktowanie dziecka, jak
            człowieka?

            Czyzby cierpail na rozdwojenie
            > jazni? Az trudno uwierzyc ze to samo dziecko moze byc tak rozne w
            > zaleznosci od otoczeniawink


            • tijgertje Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 10:33
              e-kasiu, jedza to ja kestem wedlug niektorych mamwink Moje dziecko nie
              jest zastraszone. Ma autyzm ( po mamie zreszta) i bez zelaznej
              konsekwencji niczego bysmy nie osiagneli. Jest jednak ogromna
              roznica miedzy zastraszaniem dziecka, a stawianiem mu bardzo
              wyraznych granic. Moj mlody doskonale wie, ze z mama mozna sie
              doskonale bawic, ale tylko do momentu przekroczenia umowionej
              granicy. On je doskonale zna, mamy swietne stosunki, jest radosnym i
              szczesliwym chlopcem, przychodzi do mnie z kazdym problemem, bo wie,
              ze go bezwarunkowo akceptuje, mimo,z e nie akceptuje pewnych
              zachowan. Z dzieciakami zawsze mam dobre relacje, zazwyczaj mnie
              lubia, ale wiedza, ze sa granice. Wyjatki oczywiscie sie zdarzajawink
              Synowie mojej przyjaciolki, 2- i 3-latek rozwydrzeni i rozpuszczeni
              do granic mozliwosci unikaja mnie jak ognia, wiedzac, ze ja sobie na
              glowe nie pozwole wejsc, ale jakos nie cierpie z tego powodusmile
              Moj tata byl podobny. Mamy balam sie panicznie, dostawalismy czasem
              bo miala "gorszy dzien" bez wyraznej przyczyny. Tate dzieciaki
              uwielbiaja i dla mnie tez zawsze byl idolem, ale nie musial
              wrzesczec ani bic, zeby bylo wiadomo na ile sobie mozna pozwolic.
              Konsekwencja nie wyklucza dobrych relacji z dzieckiem, nie trzeba
              malucha zaglaskiwac na smierc, zeby sobie zasluzyc na jego milosc.
              • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 22:29
                > Synowie mojej przyjaciolki, 2- i 3-latek rozwydrzeni i rozpuszczeni
                > do granic mozliwosci unikaja mnie jak ognia,
                Tate dzieciaki
                > uwielbiaja i dla mnie tez zawsze byl idolem,
                I naprawdę nie widzisz problemu w tym, że Ciebie dzieci unikają, a Twojego Tatę
                (ktory również cieszy się respektem) uwielbiają? Bo mnie by to zastanowiło...
                • tijgertje Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 11:33
                  memphis90 napisała:
                  I naprawdę nie widzisz problemu w tym, że Ciebie dzieci unikają, a
                  Twojego Tatę
                  > (ktory również cieszy się respektem) uwielbiają? Bo mnie by to
                  zastanowiło...

                  Nie wyrywaj fragmentow z kontrkstu, bo faktycznie groznie to
                  wygladawink Jeszcze sie taki nie narodzil, co by kazdemu dogodzil i na
                  ogol dzieci mnie lubia, te, ktore mnie unikaja to bardzo nieliczne
                  wyjatki, z moim tata i moim mezem jest to samo. Nie znam nikogo,
                  kogo by WSZYSCY kochali, jesli ktos tak twierdzi, to wedlug mnie,
                  cos z nim nie tak.
            • ant-nat Re: jaka kara dla 2-latka 17.06.10, 12:55

              >
              > Dobrze, że się chociaż do tego przyznajesz, że jędza jesteś.
              > Gratuluję bardzo skutecznej metody wychowawczej!
              > Ciekawe jak długo uda Ci się zastraszać dziecko?
              > A co będzie potem? Jak już dojdzie do wniosku, że matki można się już nie bać?
              > Ciekawe jak sobie wtedy poradzisz.
              > Będziesz pisać rozpaczliwe posty: Ratunku, moje dziecko mnie nie słucha!
              > Ratunku, moje dziecko kradnie mi pieniądze! - albo coś podobnego?

              dziewczyno zastanów się co ty napisałaś. jak nie wiesz to ta metoda nazywa się
              WYCHOWANIEM. Jak pozwolisz sobie na zbyt wiele to ty będziesz pisała posty o
              pomoc bo ci dzieciak pieniądze kradnie.
              Mąż dziewczyny nad którą się wyżyłaś w swoim poście troszkę dziecku odpuścił i
              dzieciak nim manipuluje bo wie że ojciec się ugnie.
              W wychowaniu trzeba stotować konsekwencje. Gratuluję koleżance, której dziecko
              jak coś przewini to na samo spojrzenie w stronę kąta tam się udaje.
              To znaczy że dziecko ma szacunek do matki i się jej słucha.
              wszystko ok jeśli nie chodzi do tego kąta o byle co tylko za jakieś naprawde
              "grubsze" przewinienia
          • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 09:17
            Współczuję Twojemu dziecku.
          • zolza79 Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 16:08
            O Matko, dzięki Ci za to, co napisałaś, bo byłam przekonan, że tylko
            ja jedyna na świecie jędza jestembig_grin Niestety u nas podobnie,
            córeczka z tatą robi, co chcesad
        • e-kasia_mm9 Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 22:56
          gabrysiek.12 napisała:

          > to gratuluje!!!! masz bardzo posluszne dziecko( stoi w koncie i z
          > niego nie ucieka). moje niestety takie niejest sad a nawet wspomniana
          > wczesniej metoda odkladania do lozeczka sie niesprawdza bo wtedy
          > drze paszcze nawet przez polgodziny bez przerwy. a przydalaby nam
          > sie jakas skuteczna kara...


          A po co ta kara? Za co chcesz go karać?
          • gabrysiek.12 Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 16:37

            np. za to ze po raz 100 wylala picie z butelki i tylko patrzy czy ja
            widze i jak zobaczy ze zauwazylam to robi to jeszcze szybciej zeby
            zdazyc wylac wszystko zanim jej zabiore i wiele innych podobnych
            sytuacji... niejestem jakims tyranem i niemam zamiaru jej bic ale
            czasami poprostu juz mi rece opadaja jak poraz trzeci w ciagu dnia
            ukladam jej ciuchy w szafi bo wszystko zostalo z niej wywalone bo
            zamkniecia z ikei okazaly sie zaslabym zabezpieczeniem sad
            • gazeta_mi_placi Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 20:02
              Jesteś bardzo inteligentna jak na kogoś kto dopiero od 617 dni poznaje
              świat,umiesz już czytać i pisać.
            • mama_kotula Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 21:31
              gabrysiek.12 napisała: Cytat
              np. za to ze po raz 100 wylala picie z butelki i tylko patrzy czy ja
              widze i jak zobaczy ze zauwazylam to robi to jeszcze szybciej zeby
              zdazyc wylac wszystko zanim jej zabiore


              Wyeliminuj okazje, kiedy dziecko ma możliwość wylewania z butelki - pije się tylko w kuchni, przy stole, w obecności matki, nie ma latania z butelką po pokoju.

              My akurat mieliśmy inny problem - syn wylewa wszystko, kruszy, oblewa siebie i otoczenie, bo jest nieskoordynowany motorycznie. Kiedy przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, od początku zarządziłam zasadę pt. "jedzenie i picie tylko w kuchni", co w tym momencie oszczędza mi prania dywanów, częstego odkurzania i wkurzania się, że synuś mój słodki po raz kolejny wylał mi sok na klawiaturę. Oczywiście, zasada obowiązuje wszystkich członków rodziny (i nie ukrywam, że mnie szlag trafia, jak sobie kawki przy kompie nie mogę wypić tongue_out ale coś za coś).
            • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 22:31
              Daj szmatę- i niech po sobie wyciera. Albo jej się rozlewanie/wycieranie znudzi,
              albo będziesz miała wyszorowaną podłogę i zajęte dziecko. Jak moja mała ostatnio
              rozlała sok i dostała ścierkę, to wymyła mi w końcu całą kuchnię- tak jej się
              podobało...
              • gabrysiek.12 Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 12:09
                ha,ha,ha.. alez ona nawet nieraz najpierw idzie sobie po scierke do
                kuchni zanim zacznie rozlewac!!! jest to dzialanie planowane. wie ze
                bede krzyczala i bede kazala jej powycierac wiec bierze sobie odrazu
                sciereczke smile
                z tym konsekwentnym jedzeniem i piciem w kuchni to jest w miare ok.
                ale tylko w tygodniu. wszystko sie wali w weekend jak tatuncio w
                domu i sam co chwile z jedzeniam po calym mieszkaniu chodzi a mala
                za nim, no bo niby czemu nie? skoro jemu wolno sad
                • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 12:23
                  gabrysiek.12 napisała:

                  > ale tylko w tygodniu. wszystko sie wali w weekend jak tatuncio...

                  No to masz problem. Niestety jak z tatą nie będziecie konsekwentni i wspólnie
                  nie obierzecie jednego frontu to kicha. I będzie coraz więcej takich tematów.
                • truscaveczka Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 12:25
                  To ja, jako jasnowidz i w ogóle powiem ci, co ona sobie myśli.

                  "Wylewanie wody jest fajne, bo raz, ze wylewam wodę i mam ubaw ze
                  sprzątaniem, a dwa - mama się tak śmiesznie wnerwia i tak mną
                  interesuje. To całkiem fajna gra!"

                  Jak myślisz, ma jakąkolwiek motywację, żeby przestać?
                • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 19:13
                  > ha,ha,ha.. alez ona nawet nieraz najpierw idzie sobie po scierke do
                  > kuchni zanim zacznie rozlewac!!!
                  No to niech sobie rozlewa- jak sama wyciera...
      • e-kasia_mm9 Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 22:54
        lullanka07 napisała:

        > stawiam do kata stoi kila minut po tem musi przeprosic,rozmawiamy co zlego zrob
        > ila i po sprawie


        A co złego robi? Możesz podać jakieś przykłady? Bo ja nie bardzo rozumiem, co
        dwulatek może zrobić złego?
      • camel_3d Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 11:39
        > stawiam do kata stoi kila minut po tem musi przeprosic,rozmawiamy co zlego zrob
        > ila i po sprawie


        2 latka?
    • siejeczka Re: jaka kara dla 2-latka 04.06.10, 22:22
      U nas kara jest zawsze związana z sytuacją, która jest przez nas
      nieakceptowana,
      np Zosia rzuca zabawkami wiec: pierwsze oszczeżenie że zabiore,
      drugie ostrzeżenie, za trzecim razem zabieram i nie ma do końca
      dnia, nie chce sie ubrać czy umyć nie ma spaceru dajmy na to przez 2
      godz po tym czasie ponawiam próbe jak sie ubiera i jest ok to
      idziemy, ogólnie nie każe jej odrazu tylko daje jedna, dwie szanse
      kara jest za trzecim razem gdy zachowanie sie dalej powtaża.
      Ale przedewszystkim tłumacze tłumacze tłumacze aż mi bokiem
      wyjdzie a ona zrozumie. Ogólnie teraz jako że robiłam to bardzo
      konsekwentnie nie mam takich problemow (raczej ;D).
      Drugim sposobem króry u nas super działa jest czas na wyciszenie
      przy ataku złości: też tłumacze co sie stanie jak nie przestanie
      robić awantur i mówie że jak dolicze do trzech to tak będzie po czym
      wooooooooooooolno licze do trzech i albo sie uspokaja albo zabieram
      zabawke o którą jest afera albo wychodze z pokoju albo wracamy do
      domu wszystko zależy od sytuacji.
      Ale grunt to jednak konsekwencja stalowe nerwy i mnustwo
      cierpliwości i samozaparcia żeby dzieciaka nie powiesić na jakimś
      haku tongue_out wiem sama mam prawie dwulatke big_grin
      a co do wymuszania płaczem: Kobitki nie dajcie się małemu
      terroryście! chce ryczeć niech ryczy znudzi mu sie to przestanie a
      po trzech dniach olewania przez Was płaczu zobaczy że to nie działa
      i wymyśli coś nowego żeby dać matce w kość tongue_out
      • siejeczka apropos :P 04.06.10, 22:29
        Tak mi sie przypomniało co moja córa (22 miechy) zrobiła ostatnio
        odnośnie tego liczenia do trzech.
        Jadła kinderka czy coś i jej spadło na podłoge co wykorzystał nasz
        sprytny jamnik i jej zwinął. Zosia podeszła do niego spokojnie
        kucnęła przy nim patrzy mu głęboko w oczy i licz: jaz...
        dwa ...tsy.. po czy włożyła mu ręke do pyska i zabrała co jej big_grin a
        ja oczywiśćie płakałam ze smiechu leżać na dywanie bo nie mogłam tak
        mnie rozbawiło to moje dziecie!
        • dzoaann Re: apropos :P 04.06.10, 23:14
          o raaany, po prostu pieknesmilesmilesmile usmialam siesmile
      • e-kasia_mm9 Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 23:21
        siejeczka napisała:


        > a co do wymuszania płaczem: Kobitki nie dajcie się małemu
        > terroryście! chce ryczeć niech ryczy znudzi mu sie to przestanie a
        > po trzech dniach olewania przez Was płaczu zobaczy że to nie działa
        > i wymyśli coś nowego żeby dać matce w kość tongue_out


        Super rada! Olać dzieciaka, nich wie, kto tu rządzi! Niech sobie nie myśli, że
        może się mu coś należy! Ma być grzeczny, słuchać i siedzieć cicho, wtedy będzie
        kochany! A jak nie, to dopiero zobaczy, co mama może z nim zrobić!
        • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 09:17
          "Sztywno, równoi posłusznie
          a do tego bez gadania.

          Dyscyplina, dyscyplina
          to podstawa wychowania."
          • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 16:28
            Pan Kleks?
            • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 21:10
              Yhmmm... W kosmosie.
              • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 19:14
                Tak mi się ta piosenka z Giertychem i jego pomysłami w swoim czasie kojarzyła big_grin
        • siejeczka Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 10:29
          Tak masz racje moje dziecko jest kochane tylko jak sie słucha i
          sobie na to zasłuży w końcu nie ma nic za darmo a jak nie to niech
          gó...arz spada na drzewo dla własnego bezpieczeństwa bo jak się
          matka wkurzy to popamięta!!!!!!!!!!!
          Wyobraź sobie że jesteś w błędzie moje dziecko doskonale wie że jest
          bardzo kochane i że jest dla mnie całym światem, ale to nie znaczy
          że ten mój cały świat na mi wejść na głowę i zrobić w domu piekło a
          uwierz moja córka ma charakterek ( po mamusi tongue_out )
          Tak mam zasady których się trzymam i tak czasem olewam moją córkę
          jak wpada w szał bo ona chce np. ciasto a za 10 min obiad. I
          zostawiam ryczącego szkodnika i wychodzę dając czas żeby się
          uspokoiła oczywiście zawsze tłumacze dlaczego czegoś nie może zrobić
          i kiedy będzie mogła, i zawsze sprawdzam czy w tym ataku złości nie
          zrobi sobie krzywdy. A robie tak tylko w sytuacjach kiedy wiem że to
          jest zachowanie na pokaz a nie dzieje jej się prawdziwa krzywda
          która jest przyczyna tego płaczu . ( bo wtedy ruszam na odsiecz z
          całym orężem tongue_out)
          Wiec nie demonizuj mojej wypowiedzi zwłaszcza że była pisana z
          przymrużeniem oka .
    • anahrea Re: jaka kara dla 2-latka 04.06.10, 22:47
      u mnie metoda liczenia do 3 powoli traci swą moc, ale przez długi
      czas działała. moja córka też zaczęła ją stosowac ostatnio na mnie,
      na psie itd. wygląda to bardzo zabawnie zwłaszcza, że mówi to zawsze
      z ogromną powagą i srogą miną.
      • truscaveczka Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 07:56
        Coś ty, u mnie nadal działa - 4,5 roku ma Młoda. Tylko ja używam
        tego rzadko - może dlatego się nie zużyła tajemna moc liczenia wink
    • truscaveczka Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 08:05
      Tak zasadniczo to wolę nie dopuścić do czegoś, za co należałaby się
      kara, niż karać. Dlatego stosowałam wyciszenia, przytrzymywanie rąk
      wyciągających się gdzie nie trzeba z groźnym "NIE!" z mojej strony
      itp. Karanie doprowadza do tego, że dziecko nie robi danej rzeczy
      ze strachu przed karą a nie dlatego, że nie powinno - a dwulatek
      jest w stanie zrozumieć, żeby nie dotykać kontaktu czy nie
      wysypywać ziemi z doniczki (co nie oznacza, że czasem go nie
      poniesie https://serve.mysmiley.net/party/party0031.gif)
      - wolę wiedzieć, że dziecko rozumie, dlaczego nie wolno czegoś
      robić i samo tego nie robi, niż że kiedy się odwrócę natychmiast
      rzuci się w zakazaną stronę.
      Tak samo z buntem dwulatka - przeczekać i zignorować, zamiast się
      ekscytować, okazywać zainteresowanie i karać - bo to eskaluje
      problem.
      U mnie zadziałało świetnie - np. mała mimo naszego jednorazowego
      pozwolenia by jechać rowerem po jezdni (zamknięta z powodu remontu
      uliczka) nie zgodziła się - bo jezdnia nie jest dla dzieci. Kiedyś
      jej zaufałam na tyle, bo zostawić jej swobodę decyzji (pod czujnym
      okiem oczywiście) i okazało się, że jest w stanie podejmować dobre
      decyzje, rozumiejąc, co jest zagrożeniem, a co nie. Ale to wymaga
      specyficznej cierpliwości - dania dziecku szansy i nagrodzenia
      tego, że jej nie zawiodło smile
      • siejeczka Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 10:52
        Truscaveczka ma sto procent racji!
        Dwulatkowi trzeba niestety tłumaczyć wszystko aż do znudzenia i co
        jakiś czas sprawdzać co zrozumiało to nasze dziecię, a czasem
        zwyczajnie go olać jak wpada w histerie.
        Moja młoda miała brzydki nawyk bicia i gryzienia jeszcze jakiś czas
        temu (nie mam pojęcie gdzie to zobaczyła ale miała i już) ale
        tłumaczyliśmy wszyscy, że nie wolno, że to boli, że mama tak nie
        robi i że trzeba przytulać a nie bić no i że trzeba przepraszać i
        efekt jest taki że to moje dziecię teraz sąsiadki upomina że "nu nu
        bo ziazi" jak sie zaczynają szarpać (siostry że tak powiem z kulturą
        na bakier tongue_out)
        Na jezdnie też mi nie wyjdzie dopóki mi ręki nie da (po chodniku czy
        gdzieś na odludziu biega samopas) a jak jedzie samochód to staje
        poczeka aż przejedzie i hasa dalej.
        I jeszcze jedna rzecz bardzo ważna może zamiast karać chwal go pod
        niebiosa za to co zrobi dobrze młody się będzie cieszył że mama taka
        hepi i dobre zachowania będą coraz częstsze!
    • betty842 żadna 05.06.10, 21:14
      To przecież wbrew ustawie,która niedawno została uchwalona!(ironia).
    • tymillo Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 22:42
      witaj kiedy mój syn,poważnie przeskrobie idzie do kąta ( na ok 2
      minuty)
      • e-kasia_mm9 Re: jaka kara dla 2-latka 05.06.10, 22:50
        tymillo napisała:

        > witaj kiedy mój syn,poważnie przeskrobie idzie do kąta ( na ok 2
        > minuty)


        A co to znaczy, że poważnie przeskrobie? Możesz podać przykłady? Bo ja sobie nie
        umiem wyobrazić, co takiego dwulatek może poważnie przeskrobać? I jak w ogóle
        można karać dwulatka? Za co? I po co?
        • zolza79 e - kasia 06.06.10, 16:17
          Tak się zastanawiam czytając Twoje posty...ile Twoje dziecko ma lat??
          • mama_kotula Re: e - kasia 06.06.10, 16:51
            zolza79 napisała:

            > Tak się zastanawiam czytając Twoje posty...ile Twoje dziecko ma lat??

            Ja odpowiem, chociaż nie jestem e-kasią. Moje dzieci mają lat 6 i 7. I również, z perspektywy czasu nie widzę jakichś straszliwych zbrodni, za które trzeba KARAĆ dwulatka.
            Zwłaszcza, że większość dwulatków nie ma bladego pojęcia, czym jest taka abstrakcja jak kara. Oraz, nie wykonuje różnych czynności z premedytacją, aby matce na złość zrobić. Dwulatek wykonuje, bo go to bawi, bo sprawdza, czy nadal mu nie wolno czegoś robić i dlatego, że mama tak zabawnie się wkurza.
            "Karałam" dwulatka w sposób: zabranie za bety z miejsca zbrodni, uświadomienie słowne dlaczego zabieram z miejsca zbrodni i znalezienie temuż dwulatkowi innego, bardziej atrakcyjnego zajęcia niż np. wylewanie picia z kubka czy wybebeszanie szafy. Przykładowo - dzieciak wylewa picie z kubka, więc zabieram dzieciakowi picie i przelewam do niekapka, jednocześnie zabierając dzieciaka do łazienki, wręczając kubek i wstawiając do brodzika miskę z wodą, gdzie dzieciątko może sobie do woli bawić się i obserwować, jak uroczo się płyn wylewa na podłogę brodzika.
            • zolza79 Re: e - kasia 06.06.10, 17:26
              Cóż nie chodziło mi o krytykowanie e - kasi, ale jak widzę bardzo
              szybko znalazła gorliwą obrończynię(nie wiem przed czym)byłam tylko
              ciekawa, jakie doświadczenia z krnąbrnym dwulatkiem ma osoba, która
              tak autorytarnie ocenia inne mamy. Aha, żeby było jasne sama mam w
              domu prawie 2,5 latkę i różnie bywa z jej temperamentem. Ja sobie
              wypracowałam metodę i rzadko "karam", ale wiem, jak trudno czasami
              zachować zimną krew!!Słow karam wzięła w cudzysłów, bo nie uważam,
              że konsekwencja w tłumaczeniu i wyjaśnianiu jest karą!Pozdrawiam
              wszystkie mamy.
              • mama_kotula Re: e - kasia 06.06.10, 19:49
                Chwila, ja nie bronię Kasi, Kasi nie znam.

                Chcę tylko obalić mit, który sugeruje Twoje pytanie "tylko ktoś, kto nie miał do
                czynienia z dwulatkiem, może uważać, że dwulatek nie jest w stanie popełnić
                zbrodni zasługującej na karę". Zatem obalam - mam dwoje, w tym jedno
                autystyczne, sporo starsze niż dwuletnie, i nadal - a w sumie mogę powiedzieć,
                że dopiero teraz z perspektywy czasu - uważam, że zbrodnie dwulatka nie są
                celowe i nie są na tyle "zbrodnicze" aby trzeba było je obciążać "karą".
                Co nie znaczy, że dwulatek nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi. Jak
                najbardziej jest wink
                • zolza79 Re: e - kasia 06.06.10, 20:04
                  Wybacz, ale moje pytanie nic nie sugeruje. Zapytałam z czystej
                  ciekawości. Być może gdzieś są dzieci idealne, zawsze czyste,
                  grzeczne itp. Posty kasi przypomniały mi, jaką ja byłam kiedyś mamą,
                  tzn ja będę karmić rok piersią, pieluchy tylko tetrowe, nigdy się
                  nie zdenerwuję, zawsze będę uśmiechnieta, wypoczęta i zadowolonabig_grin a
                  potem czas weryfikował moje poglądyi postanowienia...
                  • mama_kotula Re: e - kasia 06.06.10, 21:27
                    CytatWybacz, ale moje pytanie nic nie sugeruje.

                    Ależ oczywiście, że sugeruje i dobrze o tym wiesz, co potwierdzasz dalszą częścią wypowiedzi:

                    Cytat
                    Posty kasi przypomniały mi, jaką ja byłam kiedyś mamą, tzn ja będę karmić rok piersią, pieluchy tylko tetrowe, nigdy się nie denerwuję, zawsze będę uśmiechnieta, wypoczęta i zadowolonabig_grin a potem czas weryfikował moje poglądyi postanowienia...


                    I doskonale wiem, że czas weryfikuje poglądy. U mnie np. czas zweryfikował poglądy na temat dyscyplinowania dwulatka wink
                  • memphis90 Re: e - kasia 06.06.10, 22:42
                    Być może gdzieś są dzieci idealne, zawsze czyste,
                    > grzeczne itp.
                    Moje dziecko nie jest ani zawsze czyste, ani "grzeczne" w tradycyjnym rozumieniu
                    tego słowa (bezwonne, bezdźwięczne, niebałaganiące, nieabsorbujące)- natomiast
                    nie widzę potrzeby karania jej za cokolwiek, co aktualnie potrafi zrobić. jeśli
                    moje dziecko robi coś, co zagraża jej lub otoczeniu (nie wiem- zwisa za balkonem
                    albo goni dzieciaki po placu awab z pastuchem elektrycznym)- to jest to moja
                    wina, bo powinnam jej dopilnować. Jeśli po raz kolejny wywaliłaby wszystkie
                    ubrania z szafy, to zastanowiłabym się dlaczego moja córka od kwadransa siedzi
                    sama w drugim pokoju i czemu nie wymyśliłam jej czegoś b. kreatywnego do zabawy
                    (co nie oznacza, że byłabym z bałąganu zadowolona iradosna jak świnka w deszcz)-
                    a potem razem składalybyśmy te ubranka.
              • joshima Re: e - kasia 06.06.10, 21:12
                zolza79 napisała:

                >...rzadko "karam", ale wiem, jak trudno czasami
                > zachować zimną krew!!
                A więc kara jest li tylko wynikiem frustracji i bezsilności rodzica?
                • zolza79 Re: e - kasia 07.06.10, 16:58
                  Wszystkie oponentki same przyznały, ze stosują takie lub inne formy
                  wychowywania( tłumaczenie, zabieranie zabawek po poprzednim
                  upomnieniu) w moim odczuciu to jest właśnie KARA i takie kary wobec
                  swego dziecka zdarza mi sie stosować. CZy jestem złą matką???Pewnie
                  kilka z Was stwierdzi, że oczywiście!!Ja tak nie uważam. CZy kara
                  taka bądź inna jest wynikiem flustracji rodzica?Sądzę, że właśnie
                  tak jest. Nikt z nas nie jest idealny!!Choć może niektórzy uważają,
                  że oni właśnie tacy są.
                  • joshima Re: e - kasia 07.06.10, 18:05
                    zolza79 napisała:

                    > Wszystkie oponentki same przyznały, ze stosują takie lub inne formy
                    > wychowywania( tłumaczenie, zabieranie zabawek po poprzednim
                    > upomnieniu) w moim odczuciu to jest właśnie KARA i takie kary wobec
                    > swego dziecka zdarza mi sie stosować.
                    OK. W moim pojęciu takie coś to nie kara a konsekwencja. Kara jest wtedy jak
                    mówisz dziecku. Rozlałeś sok to masz szlaban na dobranockę. Jednym słowem
                    "jestem na Ciebie zła i zrobię coś, żeby Ci było źle, bo mnie wkurzyłeś".

                    > CZy kara
                    > taka bądź inna jest wynikiem flustracji rodzica? Sądzę, że właśnie
                    > tak jest.
                    A ja sądzę, że nie zawsze. Jeśli mówimy o konsekwencji będącej naturalnym
                    następstwem nieodpowiedniego zachowania dziecka (ściągasz mi okulary, więc się z
                    Tobą nie bawię) to uważam, że jest to po prostu wychowanie. Ale stawianie w
                    kącie i zmuszanie do przeprosin to już chyba wynik frustracji i bezsilności. Ja
                    tego za wychowawcze nie uważam.
                    • memphis90 Re: e - kasia 07.06.10, 19:16
                      Ach, jak my się w tym wątku zgadzamy...wink
                      • joshima Re: e - kasia 07.06.10, 19:30
                        Hmmm. Odnoszę wrażenie, że nie rzadko nam się to zdarza tongue_out
                    • zolza79 Re: e - kasia 07.06.10, 20:03
                      I zgadzam się z Tobą w 100 %. Cała dyskusja wg mnie wiąże się z
                      różnym rozumieniem słowa kara. Ja mówię, że karam swoją
                      konsekwencją, dla innych kara to nawrzeszczenie na dziecko i zakaz
                      oglądania dobranocki, jeszcze inni uznają, że karą jest klapsior w
                      wiadomą część ciała. I będę się upierać przy swoim zdani, że kara
                      przez duże K, to wyraz bezradności i flustracji rodzica.
                      • zolza79 Re: e - kasia 07.06.10, 20:06
                        A i dodam jeszcze (i tu zgadzam się z Tobą), że zmuszanie
                        kokokolwiek do czekokolwiek to wyraz bezsilności.
                      • joshima Re: e - kasia 07.06.10, 20:47
                        Chyba nie do końca zrozumiałam. Jaka to według Ciebie kara przez duże K?

                        Bo pokazywanie konsekwencji to po prostu wychowanie i powinność rodzica a nie
                        wyraz bezsilności.
                        • zolza79 Re: e - kasia 07.06.10, 21:26
                          Rzeczywiście nie zrozumiałaś, wydaje mi się, że uparcie szukasz we
                          mnie demaonabig_grin KARA wg mnie to dla dwulatka wrzeszczenie iwsadzanie
                          do łóżeczka, stawianie do kąta, karne jeżyki, śmiki itp.Pozdrawiam
                          • joshima Re: e - kasia 07.06.10, 22:17
                            zolza79 napisała:

                            > Rzeczywiście nie zrozumiałaś, wydaje mi się, że uparcie szukasz we
                            > mnie demaonabig_grin

                            Demonizujesz tongue_out Po prostu chcę Cię należycie zrozumieć. Przecież napisałam
                            wyraźnie, że chyba nie do końca zrozumiałam a bardzo bym chciała.
          • e-kasia_mm9 Re: e - kasia 07.06.10, 14:12
            zolza79 napisała:

            > Tak się zastanawiam czytając Twoje posty...ile Twoje dziecko ma lat??


            To zależy, o które pytasz. Najmłodsze dwa lata, z najstarsze duuuuużo więcej.

            Nigdy nie stosowałam kar, ani dla dwulatka, ani dla nastolatka i nie mogę
            zrozumieć, po co inni to robią, skoro(tak wynika z moich obserwacji)kary nigdy
            nie odnoszą pożądanego skutku, wręcz odwrotnie - im więcej kar, tym zachowanie
            dziecka gorsze. Więc po co stosować coś, co po prostu nie działa?

            Dziecko rodzi się DOBRE i takim pozostanie, jeśli rodzice go nie zepsują. A żeby
            dziecka nie zepsuć, trzeba się liczyć z nim i z jego potrzebami. Dziecko to żywy
            człowiek i ma prawo czuć, myśleć, wiedzieć czego chce, a czego nie chce.
            Rolą rodzica jest pomagać mu w dorastaniu, towarzyszyć w poznawaniu świata, a
            nie tresowanie i wydawanie rozkazów, które dziecka ma wykonywać.
            Jeśli dziecko zachowuje się źle - to znaczy, że rodzice popełniają błędy w
            traktowaniu go i kary nic tu nie pomogą. Siłą nie da się wymusić poprawnego
            zachowania. Dziecko uczy się przez naśladownictwo, a nie przez to, że rodzic mu
            coś każe, a jak tego nie zrobi, to kara.
            • betty842 Re: e - kasia 07.06.10, 19:09
              > Nigdy nie stosowałam kar, ani dla dwulatka, ani dla nastolatka i
              nie mogę
              > zrozumieć, po co inni to robią, skoro(tak wynika z moich
              obserwacji)kary nigdy
              > nie odnoszą pożądanego skutku, wręcz odwrotnie - im więcej kar,
              tym zachowanie
              > dziecka gorsze. Więc po co stosować coś, co po prostu nie działa?


              Czyli wychowujesz dziecko bezstresowo.A ja zaobserwowałam,że dzieci
              wychowywane w ten sposób często wyrastają na potworki lub egoistów.


              > Dziecko rodzi się DOBRE i takim pozostanie, jeśli rodzice go nie
              zepsują. A żeb
              > y
              > dziecka nie zepsuć, trzeba się liczyć z nim i z jego potrzebami.
              Dziecko to żyw
              > y
              > człowiek i ma prawo czuć, myśleć, wiedzieć czego chce, a czego nie
              chce.
              > Rolą rodzica jest pomagać mu w dorastaniu, towarzyszyć w
              poznawaniu świata, a
              > nie tresowanie i wydawanie rozkazów, które dziecka ma wykonywać.
              > Jeśli dziecko zachowuje się źle - to znaczy, że rodzice popełniają
              błędy w
              > traktowaniu go i kary nic tu nie pomogą. Siłą nie da się wymusić
              poprawnego
              > zachowania. Dziecko uczy się przez naśladownictwo, a nie przez to,
              że rodzic mu
              > coś każe, a jak tego nie zrobi, to kara.



              Ha ha ha,ale się uśmiałam! Naprawdę rozbawiłaś mnie!
              Z tego co piszesz można dojść do wniosku: wszystkie dzieci rodzą się
              takie same,rodzą się z takim samym temperamentem i jeśli dziecko
              psoci bardziej niż inne to jest to wina rodzica,bo rodzic daje mu
              zły przykład. No nie,bez jaj. Przecież każde dziecko jest inne.Z
              jednym dzieckiem porozmawiasz,wytłumaczysz co złego zrobiło i to
              dziecko zrozumie i więcej tak nie zrobi.A innemu
              tłumaczysz,rozmawiasz a jemu jednym uchem wchodzi a drugim wychodzi
              i dalej robi to samo.I żeby nie było moje dziecko raczej z tych
              grzecznych jest.


              • memphis90 Re: e - kasia 07.06.10, 19:24
                Tak, to jest właśnie wychowywanie bezstresowe. Dziecko zna granice i
                konsekwencje tego, co robi. Dzięki temu czuje się bezpieczne. Z kolei dziecko,
                które nigdy nie wie, czy za swoje zachowanie dostanie pochwałę, czy karę (np.
                czasem wolno bu biegać z jedzeniem, a czasem nie) żyje w stanie stresu. I raczej
                takie dziecko może być "potworkiem"- choć mi by do głowy nie przyszło, żeby tak
                przezywać dziecko, nawet za jego plecami...

                > Z tego co piszesz można dojść do wniosku: wszystkie dzieci rodzą się
                > takie same,rodzą się z takim samym temperamentem i jeśli dziecko
                > psoci bardziej niż inne to jest to wina rodzica,bo rodzic daje mu
                > zły przykład.
                A co jest złego w psoceniu??? Różnice w temperamencie nie znaczą, że dziecko
                jest lepsze czy gorsze.

                .Z
                > jednym dzieckiem porozmawiasz,wytłumaczysz co złego zrobiło i to
                > dziecko zrozumie i więcej tak nie zrobi.A innemu
                > tłumaczysz,rozmawiasz a jemu jednym uchem wchodzi a drugim wychodzi
                > i dalej robi to samo.
                To nie zależy od temperamentu czy innych wrodzonych cech dziecka. Tylko właśnie
                od wychowania- czyli od tego, co robią rodzice. Nawet najbardziej żywiołowe
                dziecko jest w stanie zrozumieć, co się do niego mówi- choć być może będzie mieć
                większe tendencje, zeby w szale zabawy czasem się zapomnieć... Ale nie jest to
                przecież celowe "złe" zachowanie.
                • joshima Re: e - kasia 07.06.10, 19:32
                  memphis90 napisała:

                  > Z kolei dziecko,
                  > które nigdy nie wie, czy za swoje zachowanie dostanie pochwałę, czy karę (np.
                  > czasem wolno bu biegać z jedzeniem, a czasem nie) żyje w stanie stresu. I racze
                  > j
                  > takie dziecko może być "potworkiem"

                  Szczególnie na podwórku, nawet jeśli w domu karnie stoi w kącie.
                • betty842 Re: e - kasia 07.06.10, 22:06
                  memphis90 napisała:

                  > Tak, to jest właśnie wychowywanie bezstresowe. Dziecko zna
                  granice i
                  > konsekwencje tego, co robi.

                  "W polskiej prasie pojęcie "wychowania bezstresowego" jest
                  wykorzystywane do krytyki różnych odmiennych niż autorytarny stylów
                  wychowania. Rozumiane np. jako "wychowanie bez granic" czyli
                  wychowanie w modelu liberalnym (w odróżnieniu od autorytarnego i
                  demokratycznego), brak kar, brak oczekiwań rodziców oraz znaczna
                  swoboda zachowań dziecka[7]. Wychowanie bezstresowe jest traktowane
                  jako przyczyna zaburzenia rozwoju dziecka."




                  "Co jeszcze widza w tym stylu wychowania rodzice decydujący się na
                  jego wprowadzenie? Rozmowę. Rodzice dużo rozmawiają ze swoimi
                  dziećmi wierząc w to, że kiedy dziecku wytłumaczy się, iż współpraca
                  to najlepsza droga do porozumienia się, dziecko zacznie się do tego
                  stosować. A kiedy okazuje się to niemożliwe do zrealizowania,
                  próbują innych taktyk, żeby nakłonić dziecko do współpracy, jednakże
                  jest to jedynie taktyka słowna. I jak się okazuje, nieskuteczna.
                  Nierzadko potrzeba po prostu działać, reagować aktywnie.

                  To w jaki sposób rodzice będą chcieli wychować swoje dzieci, zależy
                  od ich własnych doświadczeń czy przekonań. Z mojego punktu widzenia
                  wychowanie bezstresowe nie realizuje niemal żadnych celów
                  wychowawczych. Powoduje, że dziecko podważa, a w najgorszym
                  przypadku ignoruje, wszelkie zasady i na każdym kroku sprawdza
                  granice, testuje rodziców.

                  A rodzic, który nie reaguje na to, nieświadomie pokazuje dziecku, że
                  może ono samo o sobie decydować i osiągnąć wszystko, czego zechce.
                  Stanowić to może zagrożenie nie tylko dla prawidłowego
                  funkcjonowania, ale również dla życia wychowanka.

                  Sprawdzając na własnej skórze wszelkie otaczające go zjawiska, może
                  narazić się na różnego rodzaju niebezpieczeństwa. Ponadto rodzic nie
                  jest żadnym autorytetem w oczach dziecka, a przecież tak ważne dla
                  małego człowieka jest mieć świadomość, że w pobliżu jest ktoś kto
                  wspomoże, kto jednak będzie wiedział lepiej."
                  • e-kasia_mm9 Re: e - kasia 08.06.10, 01:30
                    betty842 napisała:

                    >
                    > "W polskiej prasie pojęcie "wychowania bezstresowego" ....
                    >
                    >
                    >
                    > "Co jeszcze widza w tym stylu wychowania rodzice...


                    To co tutaj przedstawiłaś, to totalna bzdura i zgadzam się z Tobą, że taka forma
                    "wychowania bezstresowego" prowadzi do wyhodowania potworka i egoisty.

                    Ale tak "wychowanie bezstresowe" może rozumieć i stosować tylko idiota, który
                    lepiej niech już pozostanie przy tradycyjnych metodach siłowych(lanie itp.), bo
                    wtedy ma szansę, że pomimo stosowania przemocy dziecku jednak uda się wyrosnąć
                    na człowieka, może bardzo sfrustrowanego, ale jednak człowieka. Chociaż nie
                    wszystkim się to udaje.
                    • memphis90 Re: e - kasia 18.06.10, 10:37
                      To nie jest wychowanie bezstresowe, tylko brak wychowania.
                  • memphis90 Re: e - kasia 18.06.10, 10:36
                    Rodzice dużo rozmawiają ze swoimi
                    > dziećmi wierząc w to, że kiedy dziecku wytłumaczy się, iż współpraca
                    > to najlepsza droga do porozumienia się, dziecko zacznie się do tego
                    > stosować. A kiedy okazuje się to niemożliwe do zrealizowania,
                    ??? Jak to niemożliwe? To podstawowa umiejętność człowieka- rozmowa, a najwięcej
                    problemów wynika właśnie z braku umiejętności komunikacji. I dotyczy to nie
                    tylko dzieci, ale wszystkich. Naprawdę uważasz, ze pokojowe rozwiązywanie
                    konfliktów jest nieefektywne, lepsza jest wojna, morderstwa i gwałty?

                    > A rodzic, który nie reaguje na to, nieświadomie pokazuje dziecku, że
                    > może ono samo o sobie decydować i osiągnąć wszystko, czego zechce.
                    No popatrz, a mi się zawsze wydawało, że do tego właśnie należy dążyć!i
                    Chciałabym, żeby moje dziecko wyrastało w przekonaniu, że to ono właśnie
                    decyduje o swoim losie- a nie poddaje się biernie biegowi wydarzeń; że może
                    osiągnąć to, czego w życiu zapragnie.

                    > Sprawdzając na własnej skórze wszelkie otaczające go zjawiska, może
                    > narazić się na różnego rodzaju niebezpieczeństwa.
                    To przecież robi każde dziecko... A rodzic jest od tego, żeby kontrolować te
                    najbardziej niebezpieczne. Można lać dziecko po tyłku, bo zbliżyło się ze
                    śrubokrętem do kontaktu. Można też zabezpieczyć wszelkie kontakty zatyczkami, a
                    w stosownym momencie nauczyć dziecko, że jakichkolwiek napraw elektrycznych
                    dokonuje się po odłączeniu prądu.

                    Ponadto rodzic nie
                    > jest żadnym autorytetem w oczach dziecka,
                    Rodzic, który tłumaczy, rozmawia, interesuje się dzieckiem i jego odczuciami nie
                    jest autorytetem? A tłukący po tyłku, stosujący taktykę "ma być tak, bo ja tak
                    mówię" lub wrzeszczący- jest?

                    Sorry, ale nie przekonasz mnie. Ustalenie konkretnych, jasnych zasad i stawianie
                    wymagań- ale z poszanowaniem praw dziecka jako drugiego człowieka, bez bicia,
                    wrzasków, obrażania, obniżania poczucia wartości- jest dla mnie najlepszym
                    sposobem wychowania wartościowego, pewnego swoich wartości człowieka.
              • e-kasia_mm9 Re: e - kasia 08.06.10, 01:14
                betty842 napisała:


                > Czyli wychowujesz dziecko bezstresowo.

                Tak, jeśli "wychowanie bezstresowe" rozumie się jako niestosowanie wobec dziecka
                szeroko pojętej przemocy i nie dostarczania mu dodatkowych stresów, których w
                normalnym życiu i tak ma sporo, niezależnie od tego jak bardzo dobrych ma
                rodziców. Dla mnie rolą rodzica jest łagodzić stresy(te od niego niezależne), a
                nie dostarczać dziecku dodatkowych stresów np. w postaci stania w kącie, lub
                zmuszania do zjedzenia czegoś, czego dziecko nie chce.


                A ja zaobserwowałam,że dzieci
                > wychowywane w ten sposób często wyrastają na potworki lub egoistów.

                Tego akurat się nie obawiam, bo jeśli starsze nie wyrosły ani na potworki, ani
                na egoistów(wręcz przeciwnie), to najmłodsze też na potworka nie
                wyrośnie(zresztą, gdyby miało być potworkiem, to już by nim było, a nie jest).

                >
                >
                > Ha ha ha,ale się uśmiałam! Naprawdę rozbawiłaś mnie!
                > Z tego co piszesz można dojść do wniosku: wszystkie dzieci rodzą się
                > takie same,rodzą się z takim samym temperamentem


                A co ma temperament do dobroci???????????
                Uważasz, że tylko ludzie o określonym temperamencie mogą być dobrzy? Jakim? A co
                z pozostałymi, którzy mają ten nieodpowiedni temperament? Oni nigdy nie będą
                dobrzy?
                Z flegmatyka można stworzyć obiboka i lenia, albo człowieka dokładnego i
                sumiennego. Z choleryka można wychować mordercę, albo rewolucjonistę.
                Jeden będzie dobry, drugi zły niezależnie od temperamentu jaki posiada, więc
                zupełnie nie rozumiem Twojego toku rozumowania.


                i jeśli dziecko
                > psoci


                Wyraz "psota" według mnie ma bardzo negatywne zabarwienie. Psota, to coś takiego
                co dziecko robi specjalnie, na złość, po to by kogoś zdenerwować, albo coś w tym
                stylu - a dziecko nie działa w ten sposób. Albo robi coś, bo go to ciekawi, albo
                go to bawi, albo robi coś, bo się nudzi i nie wie co ma zrobić ze sobą.
                Dlatego ja psotą nie nazywam żadnego zachowania dziecka.

                A jeśli dziecko faktycznie psoci(czyli specjalnie robi coś na złość) to jest to
                ewidentna wina rodzica.


                bardziej niż inne to jest to wina rodzica,bo rodzic daje mu
                > zły przykład.

                I nie dlatego, że rodzic daje zły przykład, tylko dlatego, że rodzic źle się do
                dziecka odnosi.



                No nie,bez jaj. Przecież każde dziecko jest inne.Z
                > jednym dzieckiem porozmawiasz,wytłumaczysz


                Z każdym dzieckiem porozmawiasz, i każdemu wytłumaczysz, tylko trzeba rozmawiać(
                w rozmowie bierze udział dwoje ludzi), a nie wydawać rozkazy, zakazy, nakazy i
                polecania.



                co złego zrobiło

                A co złego może zrobić dwulatek??????????????
                Żaden czyn dziecka nie jest zły, bo aby czyn był zły musi być zły już w swoim
                zamierzeniu. Żadne dziecko nie ma złych zamiarów, nie chce robić niczego
                złego(wręcz przeciwnie, chce robić same dobre rzeczy), więc dlaczego miałabym mu
                mówić, że zrobiło coś złego?

                i to
                > dziecko zrozumie i więcej tak nie zrobi.A innemu
                > tłumaczysz,rozmawiasz a jemu jednym uchem wchodzi a drugim wychodzi


                Jeśli mówisz do dziecka, a jemu jednym uchem wchodzi, a drugim wychodzi, to
                znaczy, że mówisz do niego niewłaściwie.



                > i dalej robi to samo.I żeby nie było moje dziecko raczej z tych
                > grzecznych jest.

                Grzecznych, czyli jakich? Co rozumiesz przez określenie "grzeczne dziecko"?
                Takich, które wykonują wszystkie polecenia i rozkazy? Które na rozkaz śpi, je,
                pije, bawi się , myje, ubiera, itp.itd.?
                >
                >
                • betty842 Re: e - kasia 08.06.10, 11:27
                  e-kasia_mm9 napisała:

                  > Grzecznych, czyli jakich? Co rozumiesz przez określenie "grzeczne
                  dziecko"?
                  > Takich, które wykonują wszystkie polecenia i rozkazy? Które na
                  rozkaz śpi, je,
                  > pije, bawi się , myje, ubiera, itp.itd.?

                  "Grzeczny" czyli taki,który rozumie jak coś mu tłumaczę. Jak
                  tłumaczę mu np,żeby nie dotykał piekarnika bo się sparzy to nie
                  dotyka.Jak proszę,żeby przyniósł mi "coś tam" to przyniesie.Takie
                  dziecko wychowyje się łatwiej niż dziecko "niegrzeczne" (w moim
                  rozumowaniu przeciwnieństwo tego "grzecznego"). Na razie mam jedno
                  dziecko,które udaje mi się jako tako wychowywać.Nie wiem jakie
                  będzie drugie dziecko.Jeśli będzie przeciwieństwem tego pierwszego
                  to będzie mi trudniej niż teraz.I nie wiem czy wtedy nie będę
                  popełniała błędów,typu dawania kar.Nie wiem.Mam nadzieję,że nie.

                  Koleżnka ma dwóch synów.Starszy ma 10 lat a młodzy 3. Starszy był
                  taki jak mój.Teraz jest fajnym ułożonym chłopakiem.Natomiast ten
                  młodszy...Mały diabełek.Koleżanka próbuje wychowywać go tak jak
                  starszego wychowywała.Niestety nic nie na niego nie działa...Być
                  może powinna poczytać co nieco o wychowywaniu dzieci,"dokształcić
                  się".Ale niestety raczej nie ma na to czasu.Tak więc nie każde
                  dziecko jest takie samo,nie każdy rodzic jest tak samo mądry i nie
                  każdy rodzic może "dokształcać się" w kwestii wychowywania dzieci.Są
                  rodzice tacy,którzy popełniają błędy wychowawcze a mimo to dziecko
                  wyrasta na porządnego człowieka.
              • gabrysiek.12 Re: e - kasia 08.06.10, 13:51
                > Ha ha ha,ale się uśmiałam! Naprawdę rozbawiłaś mnie!
                > Z tego co piszesz można dojść do wniosku: wszystkie dzieci rodzą
                się
                > takie same,rodzą się z takim samym temperamentem i jeśli dziecko
                > psoci bardziej niż inne to jest to wina rodzica,bo rodzic daje mu
                > zły przykład. No nie,bez jaj. Przecież każde dziecko jest inne.Z
                > jednym dzieckiem porozmawiasz,wytłumaczysz co złego zrobiło i to
                > dziecko zrozumie i więcej tak nie zrobi.A innemu
                > tłumaczysz,rozmawiasz a jemu jednym uchem wchodzi a drugim
                wychodzi
                > i dalej robi to samo.I żeby nie było moje dziecko raczej z tych
                > grzecznych jest.
                wielkie dzienki Ci betty842!!!!!!!
                wreszcie ktos zauwazyl ze dzieci sa rozne, ze rodza sie z roznymi
                charakterkami i nie zawsze nasze wysilki przynosza efekty
                • joshima Re: e - kasia 08.06.10, 14:59
                  gabrysiek.12 napisała:


                  > wielkie dzienki Ci betty842!!!!!!!
                  > wreszcie ktos zauwazyl ze dzieci sa rozne, ze rodza sie z roznymi
                  > charakterkami i nie zawsze nasze wysilki przynosza efekty
                  Ale czy to, że dzieci rodzą się z różnymi temperamentami oznacza, że niektóre
                  rodzą si z gruntu złe?
                  • betty842 Re: e - kasia 08.06.10, 18:58
                    joshima napisała:
                    > Ale czy to, że dzieci rodzą się z różnymi temperamentami oznacza,
                    że niektóre
                    > rodzą si z gruntu złe?


                    A kto i gdzie tak napisał? Nikt nie twierdzi że jedne dzieci rodzą
                    się dobre a inne złe.Rodzą się z różnym charakterem,różnym
                    temperamentem.Jedne są słodkimi jak miód aniołkami a drugie małymi
                    diablątkami,co nie oznacza że są złe.Dziecku "aniołkowi" coś
                    wytłumaczysz i zrozumie a "diablątku" wytłmuczasz i nie odniesie to
                    żadnego skutku,ot co.
                    • joshima Re: e - kasia 08.06.10, 20:47
                      betty842 napisała:

                      > A kto i gdzie tak napisał?
                      No bo zrozumiałam iż ktoś tu polemizuje ze stwierdzeniem, że dzieci rodzą się dobre.
                    • memphis90 Re: e - kasia 18.06.10, 10:44
                      Sam fakt, że opisujesz jedne dzieci jako posłuszne, kochane "aniołki", a inne
                      jako trudne "diabełki" już na wstępie stawia Cię na pozycji przegranej. Bo
                      choćbyś się zapierała- to jest już porównywanie (diabełek jest ewidentnie
                      określeniem pejoratywnym), po drugie- wartościowanie, po trzecie- nakładanie
                      etykietek (dziecko energiczne= diabełek, któremu niczego nie wytłumaczysz).
                      Temperament- owszem, każdy z nas ma inny. Ale to nie ma nic wspólnego z
                      rozumieniem i nierozumieniem zakazów/nakazów/czegokolwiek innego.
    • gazeta_mi_placi Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 19:59
      Raz w dupsko.
    • slonko1335 Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 21:27
      tara78 napisała:

      > Jak karacie swoje 2-letnie dzieciaki.

      nie karamy, chociaż nie, skłamałabym dostał ze dwa razy po łapsku bez sensu
      zupełnie bo pacnęłam zanim pomyślałam.
    • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 06.06.10, 22:27
      Nie karzę mojego dziecka, jestem przeciwna karaniu. Lila ponosi konsekwencje
      tego, co robi: wyleje sok- musi go wytrzeć, wchodzi, gdzie nie wolno, mimo
      ostrzeżeń- wychodzimy z placu zabaw itd. Nie ma natomiast karnych jeżyków,
      zamykania w łóżeczku (które, nawiasem mówiąc, służy do spania, a nie jest
      narzędziem kary), stawiania do kąta i wymuszonych przeprosin. Nie stosuję też
      wypłakiwania; dziecko, słysząc zakaz, przeżywa frustrację, złość i IMO zadaniem
      rodzica jest pomóc dziecku uporać się z tymi uczuciami. Pozwalam je też jej
      wyrażać- jest zła, bo zabroniłam jej jakiejś fantastycznej zabawy- ok, niech to
      okazuje (ale np. bez bicia), nie musi siedzieć cicho jak wytresowany piesek.
      Poza tym tłumaczę, tłumaczę, a potem tłumaczę jeszcze raz. I pilnuję, usuwam
      niebezpieczne przedmioty, zabezpieczam okna, kontakty, trzymam porządnie za rękę
      przy ruchliwej ulicy. Póki co metoda ta skutkuje.

      Na marginesie- czego oczekujecie od kary? Że dziecko raz ukarane zapamięta raz
      na zawsze, że czegoś nie wolno? Że podda się karze bez buntu? Ze przyjmie ją z
      uśmiechem na ustach, że nie będzie płakało i wrzeszczało zamknięte w łóżeczku?
      Wątpię, żebyście coś takiego znalazły...
      • tijgertje Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 11:46
        memphis90, wszystko ladnie pieknie, ja jednak bede bronic karnego
        jezyka czykata. Dlaczego? Nie zawsze widze go jako "kare", mysle, ze
        caly watek trzeba by zaczac od tego, czym jest "kara" i czym
        konkretnie rozni sie od "ponoszenia konsekwencji". Postawienie
        dziecka da kata dziala w 2 strony, dla dziecka jest sygnalem, ze
        przegielo, pozwala mu na ochloniecie i wyciagniecie wnioskow, ale
        tez czasem jest potrzebne dla opiekuna, ktory tez jest tylko
        czlowiekiem i jesli dziecko cos robi, o czym wie, ze nie jest to
        akceptowane, mimo kolejnych upomnien, to czasem trzeba sie od siebie
        oddalic, zeby nie skonczylo sie czyms, czego opiekun w danej chwili
        dzialajacy pod wplywem emocji moglby potem zalowac. Oczywiscie,
        wiem, ze sa idealne matki, ktore caly dzien nic nie robia, tylko za
        dzieckiem biegaja wymyslajac mu kreatywne zajecia i nie dopuszczajac
        do ewentualnego zlamania zasad panujacych w domu (ups, zasady w
        takim wypadku nie sa potrzebne), ale ja naleze do tych, ktorzy wola
        dziecko nauczyc, ze sie za kable i obrusy nie ciagnie, niz tapetowac
        dom materacami, bo do pelnoletnosci w domu dziecia nie zamkne. Nie
        mam tez ani czasu ani zdrowia caly czas biegac za dzieckiem, ono tez
        potrzebuje czasem zajac sie soba i tak, jak my szanujemy jego
        wlasnosc , tego samego wymagamy z mezem od dziecka. Ze swoimi
        zabawkami moze robic co chce, ale od moich szaf wara. bez zgody i
        wiedzy dziecka tez nie wywalam jego ukochanych ksiazek czy zabawek,
        mimo,z e uwazam, ze dawno z nich wyrosl (co systematycznie robila
        mojaj mama, nawet jak juz studiowalam, ale w domu pomieszkiwalam, bo
        ona wiedziala lepiej, co mi sie przyda, a czego moge sie pozbyc, nie
        liczac sie z moimi uczuciami). Wpajanie zasad i konsekwencja oparta
        na wzajemnym szacunku, to nie znecanie sie nad dzieckiem.
        • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 12:28
          tijgertje napisała:


          > Wpajanie zasad i konsekwencja oparta
          > na wzajemnym szacunku, to nie znecanie sie nad dzieckiem.

          Prawie wszystko się zgadza (poza tym, ze parę rzeczy celowo wyolbrzymiłaś i
          przekręciłaś, to się chyba nazywa dysonans poznawczy, jak Cię zaciekawi to sobie
          wygooglaj). Tyle, że metody tego wpajania należy dostosować do wieku i stopnia
          rozwoju dziecka. Ja nie wierzę, że dwulatek w pełni rozumie za co stoi w kącie.
          A już zmuszanie do przepraszania jest dla mnie niepojęte.
          • truscaveczka Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 12:47
            No dokładnie - do przepraszania należy zachęcać, pokazywać, ze taki
            czyn przyniesie ulgę obu stronom, że poszkodowanemu polepszy się
            humor itd. A nakazywać przeroszenie? Pomyłka jakaś.
            • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 12:59
              truscaveczka napisała:

              > że poszkodowanemu polepszy się humor itd

              Tu też bym uważała. Wpędzanie w poczucie winy jest kiepską metodą wychowawczą.
              Bardzo procentuje w przyszłości. Niestety w negatywnym sensie.
              • truscaveczka Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 13:08
                A broń boże w tym stylu! Tylko tyle, że humor się polepszy, a nie na
                zasadzie, ze przez ciebie jest smutny.
                • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 16:16
                  truscaveczka napisała:

                  > A broń boże w tym stylu! Tylko tyle, że humor się polepszy, a nie na
                  > zasadzie, ze przez ciebie jest smutny.

                  OK, po prostu przestrzegam, w razie gdyby ktoś źle zrozumiał smile
          • tijgertje Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 13:47
            joshima napisała:
            Tyle, że metody tego wpajania należy dostosować do wieku i stopnia
            > rozwoju dziecka. Ja nie wierzę, że dwulatek w pełni rozumie za co
            stoi w kącie.
            > A już zmuszanie do przepraszania jest dla mnie niepojęte.

            Zasady dostosowuje sie do wieku dziecka i ono powinno je rozumiec. W
            takiej sytuacji 2-latek jest doskonale w stanie pojac, dlaczego stoi
            w kacie. Zmuszanie do przepraszania uwazam za idiotyzm. Mlodego
            zawsze uczylam, ze jednym ze sposobow "naprawienia" szkody sa
            przeprosiny, ale dziecku mozna co najwyzej przypomniec ta zasdade,
            przeprosiny wymuzone w jakikolwiek sposob sa gorsze od braku
            przeprosinuncertain
            • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 16:18
              tijgertje napisała:

              > Zasady dostosowuje sie do wieku dziecka i ono powinno je rozumiec. W
              > takiej sytuacji 2-latek jest doskonale w stanie pojac, dlaczego stoi
              > w kacie.
              Przykro mi, ale nie jesteś raczej w stanie przekonać mnie, że tak jest. Tym
              bardziej, że tak w prostej linii stanie w kącie nie jest naturalną konsekwencją
              żadnego nieodpowiedniego (bo o złośliwym zachowaniu u dwulatka to chyba jakieś
              bajki) zachowania dwulatka.
              • mama_kotula Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 18:22
                Tijgertje, umówmy się - twoje dziecko jest autystyczne. moje też.
                zarówno twoje, jak i moje idzie posłusznie na karnego jeża, ale do końca nie
                kuma, dlaczego - idzie, bo TAKA JEST ZASADA, a w przypadku autystyka ZASADY SĄ
                ŚWIĘTE.
                Nie można tego przykładu stosować do zdrowych dwulatków i starszych (wiem co
                mówię - mam jedno zdrowe, jedno chore).
        • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 19:33
          , ale
          > tez czasem jest potrzebne dla opiekuna, ktory tez jest tylko
          > czlowiekiem
          Skoro to opiekunowi puszczają nerwy- to może niech opiekun postawi się do kąta wink

          (ups, zasady w
          > takim wypadku nie sa potrzebne), ale ja naleze do tych, ktorzy wola
          > dziecko nauczyc, ze sie za kable i obrusy nie ciagnie, niz tapetowac
          > dom materacami,
          A kto powiedział, że u mnie nie ma zasad? Oczywiście, że są. I moja mała nie ma
          problemów z ich akceptowaniem.

          Nie
          > mam tez ani czasu ani zdrowia caly czas biegac za dzieckiem, ono tez
          > potrzebuje czasem zajac sie soba
          Ale wiesz, mówimy o 2-latku. Dla mnie dwulatek zajmujący się sobą jest zawsze
          podejrzany- bo najlepsze zabawy, to przecież te zakazane. Dlatego ja zawsze
          staram się mieć moje dziecko pod kontrolą, albo nastawiam się na ewentualne
          sprzątanie kataklizmuwink

          Wpajanie zasad i konsekwencja oparta
          > na wzajemnym szacunku, to nie znecanie sie nad dzieckiem.
          Oczywiście, ja się w 100% zgadzam z Tobą! Natomiast nie widzę w tym wszystkim
          np. zakazu oglądania dobranocki przez tydzień, odbierania przywilejów, zamykania
          wrzeszczącego dziecka w łóżeczku (przecież maluch w takiej histerii potrzebuje
          pomocy z poradzeniem sobie z emocjami) czy bicia.
          • tijgertje Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 21:46
            memphis90 napisała:

            Natomiast nie widzę w tym wszystkim
            > np. zakazu oglądania dobranocki przez tydzień, odbierania
            przywilejów, zamykani
            > a
            > wrzeszczącego dziecka w łóżeczku (przecież maluch w takiej
            histerii potrzebuje
            > pomocy z poradzeniem sobie z emocjami) czy bicia.

            ...czyli jak wyzej wspomnialam, nalezaloby okreslic pojecie kary. Z
            wymienionych przez ciebie `kar` zadnej nie popieram, nie widze w
            nich zwiazku przyczynowo/skutkowego i dla mnie nie sa kara, dla mnie
            sa znecaniem sie nad dzieckiem. Dla mojego mlodego `kara` bylo np
            posprzatanie czegos, co narozwalal mimo zakazu, starcie rozlanego
            sprecjalnie soku )bo jak mowie 3 razy a on z rozbrajajacym usmiechem
            robi swoje, to mi nikt nie wmowi, ze on NIE ROZUMIE, nie robmy z
            dzieci idiotow). Dziecko powinno miec wpajane pewne zasady, a im sa
            jasniejsze i konsekwentnie przestrzegane przez wszystkich czlonkow
            rodziny, tym latwiej wszystkim. Z tym, ze nie wszystkie 2/latki bez
            oporu stosuja sie do zasad rodzicow. W znanych mi przypadkach (a
            dzieciakow przwinelo sie przez moje zycie sporo) 2/latki co jakis
            czas sprawdzaja swoje mozliwosci i granice, co jest raczej norma
            rozwojowa, powszechnie zwana `buntem 2-latka` wink
            • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 18.06.10, 10:48
              Czyli mówimy o tym samym- Ty to nazywasz karą, ja konsekwencją smile Mniejsza o
              semantykę, ważne, że zgadza się idea.

              Z tym, ze nie wszystkie 2/latki bez
              > oporu stosuja sie do zasad rodzicow.
              A kto lubi stosować się do zasad, jeśli ich złamanie daje korzyści lub
              przyjemność? Ech, połowę kierowców na mojej codziennej trasie dom-praca powinnam
              postawić do kąta- przynamniej ruch byłby mniejszy, a mi by ciśnienie spadło big_grin
      • betty842 Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 19:16
        memphis90 napisała:

        wchodzi, gdzie nie wolno, mimo
        > ostrzeżeń- wychodzimy z placu zabaw itd.

        Wg mnie to jest kara a nie konsekwencja. Konsekwencją wchodzenia tam
        gdzie nie wolno byłby np jakiś wypadek. Jeśli wchodzi na jakąś
        drabinkę mimo że jej "zakazałaś",to konsekwencją byłby np upadek z
        tejże drabinki. Zabranie z placu zabaw jest dla dziecka karą,a nie
        ponoszeniem konsekwencji.
        • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 19:33
          betty842 napisała:

          > memphis90 napisała:
          >
          > wchodzi, gdzie nie wolno, mimo
          > > ostrzeżeń- wychodzimy z placu zabaw itd.
          >
          > Wg mnie to jest kara a nie konsekwencja. Konsekwencją wchodzenia tam
          > gdzie nie wolno byłby np jakiś wypadek. Jeśli wchodzi na jakąś
          > drabinkę mimo że jej "zakazałaś",to konsekwencją byłby np upadek z
          > tejże drabinki. Zabranie z placu zabaw jest dla dziecka karą,a nie
          > ponoszeniem konsekwencji.

          Nie. Karą jest coś co nie jest bezpośrednio z zajściem związane typu: "Byłeś
          niegrzeczny na placu zabaw, więc nie obejrzysz dziś bajki".
          • joshima PS 07.06.10, 19:35
            betty842

            Wyobraź sobie, że jakiś klient awanturuje się w pubie i wchodzi na stół. Czy to,
            że ochrona go wyprowadzi to kara czy konsekwencja?
            • betty842 Re: PS 07.06.10, 21:48
              Oki,rozumiem o co chodzi.W takim razie moje dziecko nigdy nie było
              karane.
              • joshima Re: PS 07.06.10, 22:19
                betty842 napisała:

                > Oki,rozumiem o co chodzi.W takim razie moje dziecko nigdy nie było
                > karane.
                No to świetnie, że się rozumiemy smile
            • e-kasia_mm9 Re: PS 08.06.10, 02:02

              joshima napisała:

              > betty842
              >
              > Wyobraź sobie, że jakiś klient awanturuje się w pubie i wchodzi na stół. Czy to
              > ,
              > że ochrona go wyprowadzi to kara czy konsekwencja?

              To ani kara, ani konsekwencja, to ochrona pubu i innych jego klientów i nijak ma
              się do zachowań dzieci, bo to człowiek dorosły i powinien wiedzieć co robi i
              dlaczego, a małe dziecko tego nie wie i nie umie przewidywać konsekwencji
              swoich czynów - i tego właśnie trzeba go nauczyć, ale nie metodą kar.
              >
              • joshima Re: PS 08.06.10, 10:23
                e-kasia_mm9 napisała:

                > To ani kara, ani konsekwencja, to ochrona pubu i innych jego klientów i nijak ma
                > się do zachowań dzieci

                Ależ ma się. Właśnie postępując w ten sposób z dziećmi uczy się je jak
                funkcjonuje społeczeństwo. Bijesz dzieci nie będziesz się z nimi bawić. Jesteś
                chamem ludzie będą Cię unikać. To to samo. Rolą rodzica jest uczyć dziecko jakie
                są konsekwencje jego postępowania, aby wtedy gdy dorośnie mogło świadomie
                podejmować decyzje.


                > bo to człowiek dorosły i powinien wiedzieć co robi i
                > dlaczego
                A skąd ma wiedzieć jeśli rodzice nie uczyli go o konsekwencjach?

                > a małe dziecko tego nie wie i nie umie przewidywać konsekwencji
                Dlatego trzeba go tego uczyć i o konsekwencjach uprzedzać.

                > swoich czynów - i tego właśnie trzeba go nauczyć, ale nie metodą kar.

                Nie nie metodą kar tylko metodą pokazywania tych konsekwencji w praktyce. O tym
                mówię. O niczym innym.
            • girasole01 Re: PS 08.06.10, 11:27
              Jest to kara, a jednoczesnie konsekwencja takiego zachowania. Kara
              to wlasnie konsekwencja niewlasciwego zachowania. Chyba kazdy sie
              zgodzi, ze mandat to kara. A jesli przekroczymy dozwolona predkosc
              to konsekwencja tego jest wlasnie mandat, czyli kara. Jak pobijemy
              kogos na ulicy to w konsekwencji pojdziemy do wiezienia - zostaniemy
              ukarani. Ale oczywiscie kazdy moze rozumiec po swojemu.
          • tijgertje Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 21:52
            joshima napisała:
            Nie. Karą jest coś co nie jest bezpośrednio z zajściem związane
            typu: "Byłeś
            > niegrzeczny na placu zabaw, więc nie obejrzysz dziś bajki".

            O, a ja zawsze sadzilam,z e kara, zeby byla skuteczna (tzn
            zapobiegala powtarzalnosci `wystepkow` powinna nastapic natychmiast
            po `zajsciu` i byc bezposrednio z nim zwiazana. Zakaz ogladania
            bajki (jesli wystepek nie mial nic z nia wspolnego) to dla mnie
            czysty terror i znecanie sie nad dzieckiem, nie majacy z kara nic
            wspolnego.
          • e-kasia_mm9 Re: jaka kara dla 2-latka 08.06.10, 01:55
            joshima napisała:

            >
            > Nie. Karą jest coś co nie jest bezpośrednio z zajściem związane typu: "Byłeś
            > niegrzeczny na placu zabaw, więc nie obejrzysz dziś bajki".



            A to, to już jest perfidia i znęcanie się nad dzieckiem.

            A gdzie jest ta "niegrzeczność"?
            To, że dziecko chciało sprawdzić swoje umiejętności, chciało się bawić, chciało
            robić, to co inne dzieci - to nazywasz niegrzecznością?????????????????
            I za tą swoją ciekawość świata, na nie oglądać bajki?
            >
            • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 08.06.10, 10:25
              e-kasia_mm9 napisała:

              > joshima napisała:
              > > Nie. Karą jest coś co nie jest bezpośrednio z zajściem związane typu: "Byłeś
              > > niegrzeczny na placu zabaw, więc nie obejrzysz dziś bajki".
              >
              > A to, to już jest perfidia i znęcanie się nad dzieckiem.

              Nie to jest normalna konsekwencja. To jest uczciwe postępowanie, jeśli wpierw
              uprzedzi się dziecko, co nastąpi jeśli nadal będzie grzmocił dzieci łopatką.

              Co proponujesz? Nie reagować?
              • e-kasia_mm9 Re: jaka kara dla 2-latka 08.06.10, 12:07
                joshima napisała:


                >
                > Nie to jest normalna konsekwencja. To jest uczciwe postępowanie, jeśli wpierw
                > uprzedzi się dziecko, co nastąpi jeśli nadal będzie grzmocił dzieci łopatką.
                >
                > Co proponujesz? Nie reagować?
                >

                Proponuję, żeby zanim zastosuje się karę dla dziecka, najpierw zastanowić się,
                co takiego złego się zrobiło i jakie błędy popełniło, że dziecko grzmoci inne
                dzieci łopatką.
                I najpierw proponuję ukarać siebie, bo to że dziecko grzmoci łopatką innych jest
                ewidentną winą rodziców, z nie dziecka, ono radzi sobie tak, jak umie, a umie
                to, czego go rodzice nauczyli.
                Więc jeśli Twoje dziecko tak się zachowuje, to postaw się do kąta, żebyś miała
                czas przemyśleć swoje złe postępowanie wobec dziecka, przeproś go, za to że
                zrobiłaś mu krzywdę i obiecaj poprawę. I popraw się, a jak nie wiesz jak to
                zrobić, to skorzystaj z porady u psychologa.
                • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 08.06.10, 12:49
                  e-kasia_mm9 napisała:

                  > Proponuję, żeby zanim zastosuje się karę dla dziecka, najpierw zastanowić się,
                  > co takiego złego się zrobiło i jakie błędy popełniło, że dziecko grzmoci inne
                  > dzieci łopatką.

                  Co na przykład? Nie wierzysz, że dwuletnie dziecko może się tak zachowywać i nie
                  ma w tym winy rodziców?

                  > Więc jeśli Twoje dziecko tak się zachowuje, to postaw się do kąta
                  Nie stawiam dziecka do kąta (pomyliłaś mnie z kimś) więc i siebie nie zamierzam.
                  W ogóle mam wrażenie, że Ty dyskutujesz z kimś zupełnie innym.
                  • e-kasia_mm9 Re: jaka kara dla 2-latka 08.06.10, 15:13
                    joshima napisała:

                    > e-kasia_mm9 napisała:
                    >
                    > > Proponuję, żeby zanim zastosuje się karę dla dziecka, najpierw zastanowić
                    > się,
                    > > co takiego złego się zrobiło i jakie błędy popełniło, że dziecko grzmoci
                    > inne
                    > > dzieci łopatką.
                    >
                    > Co na przykład?

                    Nie mogę podać Ci przykładu, bo żeby odkryć powód takiego zachowania dziecka,
                    trzeba by było poddać rodzinę terapii psychologicznej. U każdego dziecka, powód
                    może być zupełnie inny. Jedno, może się tak zachowywać, bo w domu wszyscy swoje
                    prawa egzekwują w sposób siłowy, drugie bije, bo mu nikt nie powiedział, że to
                    boli, a trzecie może odreagowywać w ten sposób brak czułości matki. Powodów mogą
                    być setki.



                    Nie wierzysz, że dwuletnie dziecko może się tak zachowywać i ni
                    > e
                    > ma w tym winy rodziców?
                    >


                    >Nie przyjmuję takich rzeczy na wiarę. Ja wiem, że winni są rodzice, a ściślej
                    ich indolencja wychowawcza. Chyba, że dziecko jest w jakimś stopniu upośledzone
                    umysłowo, ale to już zupełnie inna historia.

                    Nie chcesz mi chyba wmówić, że niektóre dzieci po prostu rodzą się mordercami,
                    złodziejami, pijakami, narkomanami.....?
                    Przy odpowiednim(albo raczej nieodpowiednim) działaniu z każdego dziecka można
                    wyhodować mordercę, złodzieja, pijaka, narkomana... - więc czyja to jest wina,
                    jeśli nie rodziców? To przecież rodzice mają decydujący głos w wychowaniu.
                    Jeśli z maleńkiego, bezbronnego dzidziusia wyhodowałam potwora, to nie mogę mieć
                    do niego pretensji, że jest potworem, bo sama go stworzyłam. I co, teraz mam go
                    karać, za to że to ja byłam matką do dupy, bo zrobiłam ze swojego dziecka
                    potwora? Więc jaki jest sens tych kar? I kto powinien być ukarany? Dziecko, czy
                    rodzic?
                    >
                    >
                    Ps.
                    A o tym kącie, to było w przenośni. Nie bierz tego tak do siebie. Nie wiem jaką
                    jesteś matką i nie wiem, jak traktujesz swoje dzieci, i nie mam prawa Cię
                    oceniać. Wyraziłam tylko swój pogląd na konkretną sytuację, który jest inny niż
                    Twój i tyle. Każdy ma prawo myśleć, co chce.
                    Może rzeczywiście niepotrzebnie użyłam formy "Jeśli Twoje dziecko..", powinnam
                    była napisać "Jeśli jakieś dziecko" i "to jego matka powinna się postawić do
                    kąta"- przepraszam, jeśli Cię to uraziło. Nie miałam zamiaru Cię krytykować i
                    obrażać.
                    • joshima Re: jaka kara dla 2-latka 08.06.10, 15:16
                      Wiesz co myślę? Ze jesteś całkiem odrealniona, skoro z taką pewnością
                      twierdzisz, że musi być jakaś wina rodziców. Albo jesteś świeżo po studiach i
                      tak Ci hulają po głowie różne mądrości.
                      • duzeq joshima 18.06.10, 12:58
                        Rany, nie myslalam, ze kiedykolwiek to powiem, ale zgadzam sie w
                        100% z Toba (odnosnie mundrosci Twojej przedmowczyni)... smile.

                        Ja jestem ciekawa jak mozna pominac w tego typu wywodach fakt, ze w
                        rodzinach gdzie jest dwojka, trojka, piatka dzieci i kazde wychowane
                        jest mniej wiecej wg takiego samego wzorca zdarzaja sie dzieci,
                        ktore wyrastaja na mocne osobowosci, normalne osobowosci i
                        takie "zachwiane".
                        Nie lubie dowodow anegdotycznych, ale znam rodzine, w ktorej
                        pierwszy facet wyrosl na szefa stada i rzadzi zarowno w domu, jak i
                        w pracy. Zarowno w domu jak i w pracy ludzie sie go boja, ale tez i
                        uwielbiaja. Ot, taki charakterny typ. Zakladam, ze w piaskownicy
                        uzywal tez lopatki w stosunku do innych dzieciakow, jezeli chcial
                        cos osiagnac. Jego brat to przeciwienstwo - miekki koles,
                        pantoflarz, dzieci traktowane sa partnersko, niemal bezstresowo
                        wychowane, ale jakos potrafi je tez trzymac w ryzach. WYglada na
                        takiego, ktory sam sie podstawial do uderzenia lopatka. Kolejny
                        brat - depresja za depresja, nic szczegolnego do tej pory nie
                        osiagnal. Czwarty chlopak w rodzinie - serce na dloni, wyjatkowo
                        pomocny, ale uparty jak osiol i tez mocna osobowosc.

                        Jak rozumiem ich rodzice,swietni ludzie, powinni byc gruntownie
                        przebadani przez psychologa, tak? No bo jakze to tak, jeden walil
                        lopatka, a drugi nie...?
                • betty842 Re: jaka kara dla 2-latka 08.06.10, 19:10
                  e-kasia_mm9 napisała:
                  jakie błędy popełniło, że dziecko grzmoci inne
                  > dzieci łopatką.
                  > I najpierw proponuję ukarać siebie, bo to że dziecko grzmoci
                  łopatką innych jes
                  > t
                  > ewidentną winą rodziców, z nie dziecka,


                  Ha ha ha!!! I znowu się uśmiałam!!!
                • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 18.06.10, 10:58
                  > Proponuję, żeby zanim zastosuje się karę dla dziecka, najpierw zastanowić się,
                  > co takiego złego się zrobiło i jakie błędy popełniło, że dziecko grzmoci inne
                  > dzieci łopatką.
                  E-kasiu, generalnie zgadzam się z Tobą, choć takiego bicia łopatką dziecko może
                  nauczyć się też od innych dzieci na placu zabaw. Moja mała nigdy nie była
                  uderzona, za to zdarzało się, że ktoś ją popchnął na placu zabaw, uderzył itd. I
                  ostatnio zauważyłam, że moja Lila nieśmiało odepchnęła ręką jakiegoś namolnego
                  dzieciaka, który chciał ją zrzucić z zabawki. Przyznaję, nie do końca wiedziałam
                  jak zareagować- w pierwszym odruchu pouczyłam ją, że nie wolno popychać; ale z
                  drugiej strony- skoro to nie ona zaczęła, a dzieciak chciał ją zrzucić z
                  huśtawki, to niby czemu nie ma się bronić...?
        • e-kasia_mm9 Re: jaka kara dla 2-latka 08.06.10, 01:46
          betty842 napisała:

          > memphis90 napisała:
          >
          > wchodzi, gdzie nie wolno, mimo
          > > ostrzeżeń- wychodzimy z placu zabaw itd.
          >
          > Wg mnie to jest kara a nie konsekwencja. Konsekwencją wchodzenia tam
          > gdzie nie wolno byłby np jakiś wypadek. Jeśli wchodzi na jakąś
          > drabinkę mimo że jej "zakazałaś",to konsekwencją byłby np upadek z
          > tejże drabinki. Zabranie z placu zabaw jest dla dziecka karą,a nie
          > ponoszeniem konsekwencji.


          Całkowicie się z tym zgadzam. Zabranie z placu zabaw jest karą.
          A dlaczego nie można dziecku pozwolić na to wchodzenie odpowiednio je
          asekurując, żeby wypadek się nie zdarzył?

          A poza tym, zanim dziecko jest w stanie wchodzić na drabinki, to najpierw musi
          urosnąć i w tym czasie jest mnóstwo okazji do tego, żeby dziecko przekonać, że
          jeśli mama mówi, że czegoś nie powinno robić, bo zrobi sobie coś złego, to mama
          ma rację.

          Dziecko będzie w to wierzyć i słuchać mamy pod jednym warunkiem - że takie
          zakazy będą naprawdę wyjątkowe i że będzie miało okazję się przekonać( w
          kontrolowanych warunkach), że można sobie zrobić coś złego.
          • memphis90 Re: jaka kara dla 2-latka 18.06.10, 11:07
            > A dlaczego nie można dziecku pozwolić na to wchodzenie odpowiednio je
            > asekurując, żeby wypadek się nie zdarzył?
            Dlatego, że nie każda część placu zabaw jest przewidziana jako element
            wspinaczki czy zabawy. A jeśli dzieciak ma fantazję wspinać się na daszek
            zjeżdżalni 3m nad ziemią, to rodzic nie ma obowiązku latać wokół z trampoliną.
            Jeśli ma fantazję bawić się w kuble na śmieci, bo stoją tuż obok placu zabaw, to
            rodzic nie ma najmniejszego obowiązku żeby przeprowadzać wcześniejszą
            dezynfekcję. Nie musi też rzucać się własnym ciałem, żeby zatrzymać pędzącą
            karuzelę- bo dziecko chce pod nią wbiec. Alternatywą jest: skręcenie karku,
            choroba zakaźna, rozbicie czaszki. Więc chyba oczywiste jest, że albo dziecko
            bawi się zgodnie z zasadami, albo się nie bawi i jest zabierane z otoczenia przy
            takich zachowaniach dla niego niebezpiecznego.

            Normalna asekuracja- jasne. Ale nie ma przyzwolenia na robienie rzeczy
            niebezpiecznych.
    • marghot Re: jaka kara dla 2-latka 07.06.10, 13:56
      zastanawiam się, czy to nie prowokacja...

      nie karzę dziecka, staram sie cierpliwe tlumaczyć a jeśli to nei
      pomaga, to pomaga odwrócenie uwagi smile

      zdrowsze dla wszystkich stron
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka