ant-nat
02.07.10, 08:46
Mój dwuletni syn woli ojca. Gdy ten wyjdzie na chwilę z pokoju to jest ryk jakby mu się wielka krzywda działa. Tata mówi do niego: synku idę na górę po kredki/buty/do łazienki i zaraz wracam do Ciebie. Nic nie pomaga mały wyje i nie da mi się uspokoić, proponuje mu wtedy zabawy, zabawki, chrupki, picie coś żeby go zająć odwrócić uwagę od sytuacji a jak juz nie mam siły to poprostu zostawiam płaczacegopod drzwiami do powrotu taty.
Gdy mąż pojechał wczoraj pograć z kolegami w piłkę powiedziałam mu tata pojechał wróci jak będziemy kłaść się spać. W wyniku czego płakał (a raczej chlipał sobie pod nosem) 45 minut.
Ogólnie jak ma wybrać pomiędzy mną a tata to wybiera jego. mam jeszcze rok młodszą córkę, którą muszę się zająć ale nigdy nie było tak, żebym syna od siebie odsuwała. Gdy był malutki to ja byłam z nim cały czas w domu a i tak już wtedy było widać większe przywiązanie do ojca.
Czy ktoś jest też w takiej sytuacji bo już powoli zaczynam myśleć że albo nie potrafię się nim zająć albo po prostu on mnie nie potrzebuje...sama juz nie wiem.