sweet.joan
28.02.06, 12:56
Ostatnio w przedszkolu spotkałam się z taką oto odpowiedzią na moje rozterki
związane z "nietowarzyskością" Młodego: "A co się pani dziwi? Bo to jedynak,
to tak ma!"
Powiem szczerze, że mnie zatkało. Po pierwsze, nigdy jeszcze nie pomyślałam o
swoim synu jako o jedynaku. Fakt, że nie ma rodzeństwa, ale rodzeństwo może
się pojawić później, no nie? Po drugie, nie sądzę, żeby każdy jedynak miał
kłopoty z równieśnikami. I na odwrót: czyż dziecko nagle by się odmieniło po
pojawieniu się rodzeństwa?
Czekam na Wasze refleksje na ten temat