Mój synek nigdy nie był aniołem pod względem spania, było wręcz fatalnie
gdy wcale nie chciał spać, budził sie co noc kilka razy itd.
Teraz ma 15 miesięcy.
I wydaje mi się, że wciąż za mało śpi(?).
Wieczorem mamy jedno marzenie, żeby poszedł juz wreszcie spać, a tu nic z
tego!
Fakty:
wstaje między 6:30 a 7:00
szaleje, biega, straszny jest z niego żywioł
drzemka ok: 13:00 śpi 1-1,5h (często się budzi z histerią - zęby chyba, bo
wyłażą ostatnio jak grzyby po deszczu)
po obudzeniu je obiadek i idziemy na dwór, ciągle biega, chodzi gdzieś itd.
około 19-19:30 kapiel
19:30 - 20:00 kolacja
i mimo ciągłego zachowywania rytmu dnia i bla-bla-bla wszystkich innych
zaleceń, nasz mały wilczek szaleje do 23-24 godziny.
O 21 gasimy juz nawet światła, wyłączamy telewizor, co jego wcale nie
zraża i dalej łazi po domu, wurzuca rzeczy z szafek, wyjmuje zabawki,
skacze po łóżku, turla sie, biega, piszczy, śpiewa - ZERO oznak senności.
Czasem uda sie taki motyw, że wypije mleczko o 22:30 i wtedy zasnie, ale
to rzadko, najczęściej wstaje i dalej gania.
Nie wiemy co na to poradzić, bo jak próbowaliśmy go ponosić (też źle z tym
noszeniem), to on krzyczy i się wyrywa na podłoge, zwyczajnie wrzeszczy na
cały głos.
No czyli spi w nocy (budzi sie i kręci oczywiście), jakieś 8-9h, w dzień 1-
1,5h i tyle. To jest chyba mało??
I szczerze, już mnie to wpienia, że od ponad roku człowiek nie może
jednego wieczoru usiąść przed tv i filmu obejrzeć......
Czy to sie zmieni przynajmniej w przyszłości, czy my już będziemy do jego
pełnoletności skazani na wieczorne towarzystwo?