Chciałam się z wami podzielić moimi obserwacjami i zapytać co o tym
sądzicie.
Jakiś czas temu jak przyszłyśmy z córką do przedszkola, wchodził też
jej kolega z mamą. Od razu puścił mamę i pobiegł do mojej córki.
Chwycił ją za rękę i powiedział, że teraz idzie z nią. Jego mama go
zostawiła, a ja zaprowadziłam tę parę
Kolejnego dnia idę po córkę, a ona z tym kolegą za rękę chodzi.
Pytam się jej co tam robiliście, a ona odpowiada, że śpiewają
piosenkę "Czy ten Pan i Pani są w sobie zakochani" Córka zna tę
piosenkę, bo ja ją bardzo lubię.
Kolejnego dnia znowu odbieram. Przychodzę i szukam. Patrzę córka
gdzieś schowana w takim domku - schowku, siedzi sobie razem z tym
kolegą. Pytam co tam robiła, mówi że to był ich samolot i latali.
Śmieszy mnie to, a was? Cieszę się, że córka ma takiego kolegę, bo
na początku ciężko jej było znaleźć koleżanki do zabawy. Z
koleżankami też się bawi oczywiście.