Dodaj do ulubionych

"Pechowe" chorowanie

29.01.11, 20:53
Aż sama jestem już rozczarowana...
Mój synek jak zawsze choruje przed jakąś super atrakcją przedszkolną. Najfajniejsze wycieczki zawsze mu przepadają, na balu był tylko raz (ma 6lat) i w tym roku właśnie się rozlożył (bal we wtorek, a w środę wycieczka). Nawet zdjęcia ze swoją grupą nie ma. No beznadziejnie pechowo choruje. Dobrze, że jakoś potrafi to zrozumiec. Ale napewno mu przykro. Mnie zresztą też.
Czy ktoś też tak ma?
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: "Pechowe" chorowanie 29.01.11, 21:00
      U nas to podobnie. Mlodego mam bardzo wrazliwego i widze, ze u niego problemem jest strees. Wszelkimi atrakcjami tak straszliwie sie przejmuje, ze mamy pewnosc, ze albo padnie z goraczka, albo problemami zoladkowo-jelitowymi. Konczy za tydzien 7 lat, w maju lecimy na wakacje i zatanawiam sie, czy sie uda wyruszyc w terminie. Samochodem nigdy nie bylo problemu, przesuwalo sie noclegi w hotelu, czasem trzeba bylo dodatkowo zaplacic, ale na kwakacje i tak mozna bylo jechac. Samolot juz nie jest taki elastyczny. No a w twoim przypadku nie wiem tez, co rozumiesz przez chorobe. Moj do szkoly nie chodzi tylko wtedy, gdy ma goraczke, zakazna chorobe dziecieca typu ospa, albo ma biegunke czy wymioty. Sam katar czy kaszel, jak dziecko sie dobrze czuje nie jest u nas uznawany za powod zstawienia dziecka w domu.
      • rolly_mo Re: "Pechowe" chorowanie 30.01.11, 10:04
        tijgertje napisała:

        Sam katar
        > czy kaszel, jak dziecko sie dobrze czuje nie jest u nas uznawany za powod zstaw
        > ienia dziecka w domu.

        No właśnie w ubiegły poniedziałek byłam na przedstawieniu w przedszkolu u mojej córy. Trójka czy czwórka dzieciaków tak kaszlała, że nic nie było słychać z tego co dzieci mówią. Efekt: moja córa teraz leży z prawie 40 st. gorączki, mega katarem i mega kaszlem, poniewaz jacyś rodzice uznali, że kaszel i katar z glutami do ziemi to nie powód do zostawienia dziecka w domu. Wiem, wiem nie każdy ma babcię pod ręka itd. Ale dlaczego, pytam się dlaczego ja mam brać L-4 przez głupote innych . Nie wierzę w brednie, ze dziecko z katarem i kaszlem nie męczy się w przedszkolu przez te ileś tam godzin, gdzie trzeba ćwiczyć, brać udział w zajeciach, śpiewać i takie tam.
        • tijgertje Re: "Pechowe" chorowanie 30.01.11, 11:13
          U nas (Holkandia) nikt nie ma takiego podejscia. Dziecko mzoe sie zarazic gdziekolwiek, zwlaszcza jak ma slaba odpornosc. Czy cala greupe polozylo? U nas gluty do pasa w przedszkolach to normal, ale dzieciaki po 4. urodzinach, ktore ida do szkoly juz w zasadze nie choruja, Frekwencja w ciagu roku szkolnego wynosi prawie 100%. I jakies kaszlace czy smarkajace dziecko tego nie zmienia, choruja tylko wyjatki. U ans nawet nie ma czegos takiego jak L4, na dziecko przysluguje bodajze 2 dni opieki w ciagu roku, reszte trzeba brac z urlopu, wiec logiczne, ze nikt dla byle kataru dziecka w domu nie trzyma.
          • rolly_mo Re: "Pechowe" chorowanie 30.01.11, 12:30

            Jasne katar to nie choroba, więc mogą sobie dzieciaki smarkać do talerza.
    • ga-ti Re: "Pechowe" chorowanie 30.01.11, 09:51
      Moja córka debiutuje w przedszkolu. Ominęły ją Jasełka - tak bardzo chciała być Aniołkiem, tak się cieszyła, tak czekała i rozchorowała się, wirus z gorączką, kaszlem, katarem i biegunką uncertain Nie dało sie nawet przyjść na sam występ. Nie była na Dniu Babci i Dziadka, też choróbsko, temperatura. W środę bal - mam nadzieję, że nic jej nie weźmie do środy.
      Przykre to bardzo. Moja jeszcze na tyle młoda, że po prostu nie wspominamy przy niej o Jasełkach i chyba powoli zapomina.
      Rozumiem Twoje rozgoryczenie. Macie pecha. A może chociaż na sam bal przyjdziecie? Na godzinkę? Ach, trudno coś poradzić...
      • only_black Re: "Pechowe" chorowanie 30.01.11, 18:07
        najlepiej zwyczjnie odpuścić sobie wszelki uroczystości przedszkolne w pierwszym roku, nie planować, nie przeżywać, nie zastanawiać się wczesniej w co ubierzemy dziecko na bal itp, lepiej być mile zaskoczonym, że się udało niż się rozczarować, a przed wami jeszcze wiele uroczystości przedszkolnych...u nas nie tyle choroby, chociaż także były utrapieniem, co niedojrzałość emocjonalna synka spowodowała, że większośc uroczystości odpadła, w następnym roku przerobiliśmy już cały zestaw smile pozdrawiam i cierpliwości
        • lukas.2004 Re: "Pechowe" chorowanie 30.01.11, 20:33
          Tylko że to nie jest pierwszy rok - zaczął karierę przedszkolaka jako niespełna 3 late, a teraz ma 6,5. W ubiegłym roku dzień przed wycieczką do Dinoparku (dinozaury były wtedy jednym z głównych zainteresowań) - ospa, w tym roku wycieczka do Cinema Parku i zdjęciia w przedszkolu - zapalenie ucha. Teraz bal+ wycieczka do teatru - gorączka. Póki co nie ma żadnych innych objawów. We wtorek impreza. Jeśli gorączki nie będzie to chyba na sam bal go zawiozę. Wcześniej też zawsze coś wypadało. Dobrze, że udały się chociaż nam Jasełka i Dzień Babci.
          • dorek3 Re: "Pechowe" chorowanie 30.01.11, 22:36
            U nas było dośc podobnie. W pierwszym roku przedszkola chyba dopiero załapali się na coś wiosennego. Późnie bywało różnie, ale na wyjazd w ferie zimowe odważyliśmy się dopiero 2 lata temu. Teraz dalej jest różnie, ale nie ma tak że wszystko ich omija. Ale oni jak chorują to konkretnie więc nie ma mowy że podrzucam na imprezę. I zwyklę jak widze co śię święci to rozmawiam z chorym uprzedzam. Maja juz prawie 7,5 roku więc rozumieją.
            • lukas.2004 Re: "Pechowe" chorowanie 01.02.11, 21:37
              Jednak przepadło. Wczoraj okazało się, że ma zapalenie gardła spowodowane paciorkowcem i w ruch poszedł Zinnat na 8dni. Więc do przedszkola (nomen omen) wraca dopiero na ferie.
              On też w miarę rozumie i nie ma żadnych problemów, ale widzę, że przykro mi jednak (zwłaszcza, że młodsza siostra - 1. rok w przedszkolu- w tym roku wszystko zalicza).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka