Dodaj do ulubionych

Wszyscy kochają dzieci (cudze)

01.02.11, 08:50
Dość często, idąc na spacer, musimy przejść przez osiedle. Nie ma chyba przypadku, żeby wtedy przynajmniej jedna starsza pani nie zaczepiła mojego dziecka. Te sytuacje podzieliłabym na "nawiązujące kontakt" i "pouczające". Te pierwsze byłyby nawet ok, gdyby nie to, że 9 na 10 pań przmeawia do mojego 3-latka specjalnie modulowanym na okazję rozmowy z dzieckiem głosem, przesadnie cienkim lub grubym, rozciągając albo spieszczając. Mój syn, do którego zawsze mówiliśmy normalnie, bywa tym zdziwiony i na pewno nie ma ochoty na kontakt z takimi podejrzanymi osobnikami.
Gorsze są zaczepki pouczające. "Zimno ci pewnie", "Nie biegaj tak szybko, bo się przewrócisz", "Oj, zamoczysz się", "Nie wchodź na te górkę, spadniesz". Matka, czyli ja, stoi obok, bezpieczeństqo jest więc ok, dziecko zachowuje się tak, jak powinno na spacerze, a narażone jest na wywoływanie lęków i poczucie, ze coś jest nie w porzadku.
Większośc tych pań jest pełna dobrej woli, uśmiechają się, i za nic nie chciałabym zrobić im przykrości. Zwykle je ignoruję lub zdawkowo odpowiadam.
Raz jednak nie wytrzymałam i powiedziałam coś w stylu: Dlaczego wszyscy komentują dzieci? Przecież wobec dorosłych byłoby to bardzo niestosowne.
Pani pouczyła mnie: Bo wszyscy kochają dzieci i traktują je jak swoje.
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • bafami Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 09:06
      ja tam kocham swoje dzieci.
      I tych Pań też nie lubię, bo one mają ileś tam wnuków i wiedzą wszystko na temat wychowania dzieci, i nasłuchałąm się o smoczku, pieluchach itd.... NIe lubię i tyle.
    • joshima Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 09:35
      sarabanda2 napisała:

      > Pani pouczyła mnie: Bo wszyscy kochają dzieci i traktują je jak swoje.
      > Co o tym myślicie?
      Myślę, że ludzie ciągle mają instynkt i szkoda, że zanika on na korzyść anonimowości i odosobnienia.
    • budzik11 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 10:04
      Nigdy nie spotkałam sie z takimi zaczepkami. Widocznie mam postawę na tyle pewnej siebie, że nie pozwala to obcym zbliżać się do mnie czy do moich dzieci i mnie zaczepiać czy pouczać wink
      • camel_3d Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 11:01
        smutne to dosc... ja bym nie byl taki dumny..lubie jak na ulicy ktos cos do mlodego zagady i sie usmiechnie..

        > Nigdy nie spotkałam sie z takimi zaczepkami. Widocznie mam postawę na tyle pewn
        > ej siebie, że nie pozwala to obcym zbliżać się do mnie czy do moich dzieci i mn
        > ie zaczepiać czy pouczać wink
        • ancymon123 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 12:27
          Też nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś nas zaczepi. Mały jest bardzo kontaktowy i często gada z osobami np. w autobusie. Jak jeszcze byłam z nim w domu i chodziłam na spacerki do parku bardzo lubiłam posłuchać osób starszych. Oczywiście nie przeszkodziło to mi mieć własnego zdania.
        • budzik11 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 12:36
          camel_3d napisał:

          > smutne to dosc... ja bym nie byl taki dumny..lubie jak na ulicy ktos cos do mlo
          > dego zagady i sie usmiechnie..
          >

          No i co z tego, że TY nie byłbyś dumny? Musisz tak komentować czyjeś wypowiedzi? JA nie lubię jak mnie obcy zaczepiają, nie lubię rozmawiać z obcymi. MNIE to nie smuci jakoś.
        • iza232 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 17:39
          camel_3d napisał:

          > smutne to dosc... ja bym nie byl taki dumny..lubie jak na ulicy ktos cos do mlo
          > dego zagady i sie usmiechnie..
          >
          > > Nigdy nie spotkałam sie z takimi zaczepkami. Widocznie mam postawę na tyl
          > e pewn
          > > ej siebie, że nie pozwala to obcym zbliżać się do mnie czy do moich dziec
          > i i mn
          > > ie zaczepiać czy pouczać wink

          Faktycznie - też mi powód do dumy, postawa "bez kija nie podchodź". I jeszcze się tym chwalić publicznie.....
    • pelapa Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 10:49
      A ja uwazam/mam nadzieję ze uwagi starszych pan są wynikiem zyczliwości i sympatii dla małych dzieci. Z krytyką spotkałam sie kilka razy - ale mnie to lotto, odpowiadałam że znam swoje dziecko i zawsze im jest goraco, bo tylko o to chodziło. Lubiłam jak dzieci odpowiadały uśmiechem na zagadanie a pózniej prowadziły dziecięce konwersacje ze starszymi paniami. Uważałam że to dobrze, dzieci muszą poznawać nowych ludzi, starych i młodych, od małego uczyć sie "small talk" smile Zdecydowanie mnie to nie irytowało.
      • ylunia78 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 11:53
        pelapa napisała:

        > A ja uwazam/mam nadzieję ze uwagi starszych pan są wynikiem zyczliwości i sympa
        > tii dla małych dzieci.

        tak,pewnie tak...jednakże chyba najbardziej chodzi o to,że panuje w PL takie przekonanie,że jak matka ma 1dziecko,to taka babci,która ma np 3dzieci i 7wnuków pozjadała wszystkie rozumy i wie wszystko lepiej od matki,która ma to jedno dziecko.Trzeba by było jednak pomysleć,że ta matka ma też swoją mamę,dziecko swoją babcię,która ewentualnie rad może udzielić.Poza tym ma się jeszcze koleżanki,ciocie itd,które w razie "W" mozna o poradę zapytać.Pewnie,że to jest wkurzające,jak się słyszy nawet te 3razy w ciągu spaceru.
    • camel_3d mysle, ze jestes przewrazliwiona... 01.02.11, 11:00
      wlasnie worcilem z urlopu...
      tam gdzie bylem nie konczylo sie na slownym zwracaniu sie do mlodego..
      tam sie konczylo glaskaniem, przytulaniem, calusami i wogole...

      moglo mi sie to podobac i ni emoglo...tam tak bylo i dzieci traktuje sie jak dzieci..a nie jak zabytki, ktore sa nietylanesmile
      wiec sie ciesz ze strsze panie tylko cos mowiasmile))
      • sarabanda2 Re: mysle, ze jestes przewrazliwiona... 01.02.11, 12:35
        > wlasnie worcilem z urlopu...
        > tam gdzie bylem nie konczylo sie na slownym zwracaniu sie do mlodego..
        > tam sie konczylo glaskaniem, przytulaniem, calusami i wogole...
        >
        > moglo mi sie to podobac i ni emoglo...tam tak bylo i dzieci traktuje sie jak dz
        > ieci..a nie jak zabytki, ktore sa nietylanesmile
        > wiec sie ciesz ze strsze panie tylko cos mowiasmile))

        Etap łapania za rączki był w okresie wózkowym, przeszlismy przez to, chociaz trochę mnie wkurzało jak obca kobitka w sklepie, tuz po schowaniu pieniędzy do portmonetki, łapie niemowlaka za rączki, które za moment powędrują do buzi.
        Ja bym chyba jednak nie chciała, zeby moje dzieci uważały za normalne, że obce ososby je głaszczą i przytulają...
        • camel_3d Re: mysle, ze jestes przewrazliwiona... 01.02.11, 19:42

          > Ja bym chyba jednak nie chciała, zeby moje dzieci uważały za normalne, że obce
          > ososby je głaszczą i przytulają...


          za duzo tv ogladasz...
          • sarabanda2 Re: mysle, ze jestes przewrazliwiona... 01.02.11, 20:11
            Buahahaha
      • zaba-ryba Re: mysle, ze jestes przewrazliwiona... 02.02.11, 04:33
        Ach te urlopy ;p
        Co kraj to obyczaj
        Nie mieszkam,tam gdzie sie wychowywalam i teraz widze znaczna roznice, cos co kiedys bylo dla mnie normalne doprowadza mnie czasam do szalenstwa. Odwiedzajac dziadkow, moje prawie 4- letnie dziecko rozmawia ze wszystkimi (jest na TY) w sklepie w parku itp A ludzie, do ktorych sie odzywa boja się z nia rozmawiac, wycofuja sie, to w Polsce jest takie nienaturalne (rozmowa z obcymi)
    • mikams75 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 11:01
      jakos nas ludzie na ulicach nie zaczepiaja, co najwyzej w sklepie lub sasiedzi w windzie i tez raczej bez pouczania a raczej ot tak zeby zagadac. Jak formuuja i czy szczebiocza - to ich sprawa jak sie wyglupiaja a dziecku to nie zaszkodzi, za to oslucha sie z roznymi sposobami mowy a czesto i roznymi akcentami.
      Moje dziecko generalnie nie lubi byc zagadywane i z reguly zabija zagadywacza wzrokiem albo dziwna mina, a zagadujacy pyta sie mnie, czy ona rozumie/umie mowic.

      Odpowiedz "Bo wszyscy kochają dzieci i traktują je jak swoje" jest bardzo fajna i jak najbardziej pasujaca do twojego oganiania sie od zaczepek.
      Ucz dziecko, kogo ma sluchac, to rozne gadki typu ze spadnie czy zmarznie nie beda miala najmniejszego wplywu.
      Zreszta w przypadku obcych-pouczaczy to pol biedy, gorzej jak jest taka babcia i to jest nie do wytepienia.
    • pelagia_pela Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 11:32
      >Mój syn, do którego zawsze mówiliśmy normalnie, bywa tym zdziwiony i na pewno nie ma >ochoty na kontakt z takimi podejrzanymi osobnikami.

      'Podejrzani osobnicy' to wg ciebie osoby z sympatia zaczepiajace ciebie i dziecko smile? wole takie osoby niz napuszone mamuski, do ktorych strach sie zblizyc.
    • marghot Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 11:55
      ech, to chyba taki typ ludzki, żyjący zyciem innych, wszystkowiedzący najlepiej co dobre dla Ciebie, Twojego dziecka, Twojego małżeństwa etc
      a często same nie wiedza co w ich rodzinach się dzieję, same mają problemy etc
    • blaszany_dzwoneczek Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 12:00
      Jak jakaś babcia czy dziadek coś zagada, to ok, można pokonwersować. Pouczy - można podyskutować, puścić mimo uszu, a czasem posłuchać. Nie pamiętam zupełnie o co chodziło, ale pamiętam że raz było tak, że jakaś pani na coś zwróciła mi uwagę na coś w związku z dzieckiem i przyznałam jej rację.
      Ale nie cierpię tekstów "bo cię zabiorę" albo "pójdziesz ze mną?" Ostatnio idę z małą, z naprzeciwka idzie obcy starszy pan i rzuca tekstem do małej "a pójdziesz ze mną?" ??? No to stanęłam jak wryta i mówię do gościa: "Co pan mówi, dziecko pana nie zna, ja też nie, dlaczego miałoby gdzieś z panem iść?". No to gość zdziwiony, ze żartował tak z życzliwości, bo tak się ładnie mała patrzyła. ??? Powiedziałam mu, że to nie jest fajny żart. A potem dziecku w głowę tłukę za każdym razem, że nie ma opcji, żeby z kimś obcym gdzieś miało pójść. W przedszkolu policjant przychodzi i tłumaczy dzieciakom: "od obcych nic nie bierzemy", "nigdy nie idziemy nigdzie z nikim obcym" itp... A na ulicy co i rusz spotyka się matołów, którzy - choćby i dla żartu - mówią coś przeciwnego - to mnie wkurza.
      • ancymon123 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 12:31
        Nas też tak zagadywano "pójdziesz ze mną", ale mały od razu do mnie, za rekę i "nie!".
        • memphis90 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 02.02.11, 10:40
          A moja mała od razu podaje łapkę i jest gotowa pójść smile
          • ancymon123 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 02.02.11, 11:25
            Wiesz co, aż się dziwie, że żadna panna mądralińska z tego forum, nie zarzuciła Ci, że pewnie dziecko ma źle z w domu, kiepski kontakt z rodzicami, że chce iść z obcymi. smile
            PS. taką opinie uzyskała jedna z forumowiczek na info, że jej dzieci mają tak fajne przedszkole, że aż nie chcą z niego wychodzić (czyli, opinia mądralińskiej, w domu mają źle i wola przedszkole).
            • pelapa Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 02.02.11, 12:19
              A mój syn z ochotą szedł tylko z ładnymi brunetkami , w wieku ok 25-35 lat. I co mam sądzić?Jakich potrzeb emocjonalnych mu nie zaspokajam? wink
              • ancymon123 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 02.02.11, 12:50
                Jesteś po prostu brzydką blondyną smile
      • minerwamcg Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 13:59
        Ojejku. Chyba nauczę swoją małą, że jak ją ktoś zapyta "pójdziesz ze mną"? żeby zwracała się do mnie i pytała "mamo, czy ten pan jest pedofilem?"
        • mikams75 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 14:21
          hehe, dobry tekst!
          i rzeczywiscie przegiecie, zeby sie pytac dziecko "pojdziesz ze mna". Mnie by chyba wrylo. Dzieki, teraz mam odpowiedz na wszelki wypadek wink
      • longpath Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 02.02.11, 15:54
        blaszany_dzwoneczek napisała:

        >A potem dziecku w głowę tłukę za
        > każdym razem, że nie ma opcji, żeby z kimś obcym gdzieś miało pójść. W przedszk
        > olu policjant przychodzi i tłumaczy dzieciakom: "od obcych nic nie bierzemy", "
        > nigdy nie idziemy nigdzie z nikim obcym" itp... A na ulicy co i rusz spotyka si
        > ę matołów, którzy - choćby i dla żartu - mówią coś przeciwnego - to mnie wkurza

        Weżcie proszę pod uwagę
        Jak sobie zdamy sprawę, jak mały jest procent krzywd wyrządzanych dzieciom przez obcych w stosunku do krzywd wyrządzanych przez "znajomych", to nam się włos na głowie zjeży...
    • sarabanda2 Zanim mnie zlinczujecie... 01.02.11, 12:52
      Przeczytajcie dokładnie to, co napisałam. Czy zwróciliście uwagę, że ja jeszcze nie zamordowałam żadnej staruszki nawiązującej więzi międzyludzkie z moim dzieckiem?

      Pelapa:Lubiłam jak dzieci odpowiadały uśmiechem na zagadanie a pózniej prowadziły dziecięce konwersacje ze starszymi paniami. Uważałam że to dobrze, dzieci muszą poznawać nowych ludzi, starych i młodych, od małego uczyć sie "small talk"
      Napisałam wszak że sytuacja nawiązania kontaktu byłaby ok, gdyby nie to, że ludzie przełączają się na "mowę dziecięcą", która sprawia wrażenie, że zidiocieli i budzą w dziecku nieufność - to moim zdaniem zrozumiałe, dziwny i podejrzany musi być ktoś, kto mówi nienaturalnie głośno lub cienko. Pelagio-pelo, to nie dla mnie są podejrzani osobnicy, tylko tak jawią się mojemu dziecku, racz uwazniej czytac, to co piszę.


      No i ciągle nie rozumiem, dlaczego w przypadku dzieci mozna wszystko, a jesli chodzi o dorosłych jednak nie. Nie zwrócimy uwagi osobie dorosłej, że nie nosi czapki, a jest zimno. Bo dzieci wszyscy kochają, a dorosłych już nie? Szkoda, że ta miłośc wygasa w kolejkach, gdy stoi się z dzieckiem, albo kiedy dziecko zachowa się głośno czy niestosownie...
      • marghot Re: Zanim mnie zlinczujecie... 01.02.11, 13:46
        sarabanda2 napisała:
        Bo dzieci wszyscy kochają, a dorosłych już nie? Szkoda, że
        > ta miłośc wygasa w kolejkach, gdy stoi się z dzieckiem, albo kiedy dziecko zac
        > howa się głośno czy niestosownie...
        >

        popieram...
        tak amiłośc wybiórcza smile tongue_out
      • pelapa Re: Zanim mnie zlinczujecie... 01.02.11, 14:30
        Alez ja Cie nie chcę zlinczować. Wyraziłam tylko opinie że mnie to nie przeszkadzało, moim dzieciom też nie. Kosmici mogłyby mówić głosem kozy i też nie robiłoby to na moich dzieciach wrażenia. I tyle.
      • camel_3d bosz... 01.02.11, 19:46

        > Napisałam wszak że sytuacja nawiązania kontaktu byłaby ok, gdyby nie to, że lud
        > zie przełączają się na "mowę dziecięcą",

        zastanawiam sie czy ty kupujesz dzeicom zabawki..przeciez to tez dzieciece rzeczy..skoro twoje dzieci takie dorosle..to moze nie potrzebne sa im dzieciece rzeczy?
        dzeici inaczej reaguja na to co sie do nich mowi niz my. Juz widze jak ty sie do swojego dzeicka od niemowlaka normalnei zwracasz... jakis koszmar.



        > No i ciągle nie rozumiem, dlaczego w przypadku dzieci mozna wszystko, a jesli c
        > hodzi o dorosłych jednak nie. Nie zwrócimy uwagi osobie dorosłej, że nie nosi c
        > zapki, a jest zimno.
        Bo dzieci wszyscy kochają, a dorosłych już nie? Szkoda, że
        > ta miłośc wygasa w kolejkach, gdy stoi się z dzieckiem, albo kiedy dziecko zac
        > howa się głośno czy niestosownie...

        szkoda, ze niektorzy sa przewrazliwieni....
        • sarabanda2 łirpul 01.02.11, 20:09
          >camel_3d

          A ty się chyba tylko pokłócić przyszedłeś i zaczynasz jałową dyskusję z wycieczkami osobistymi. Piszę to co widzę: moje dziecko jest zaniepokojone, gdy obca pani znienacka zaczyna mówic do niego w sposób nie przypominający normalnej ludzkiej mowy.
          Co to za p....enie o zabawkach i o moich dorosłych dzieciach? Co to ma do rzeczy?
          • camel_3d Re: łirpul 02.02.11, 09:25
            alez skad...
            skd ludzie moga wiedziec, jak ty sie do dzeicka zwracasz... na peno zadny z tych pan nie miala nic zlego na mysli... nie rozumiem wogole po co ruszac takie tematy...
            kiedys ty powiesz cos do innego dziecka..a jego matka stwierdzl.jezu jaka ta baba oschla..nie moze mowic bardziej dzieciecym jeyzkiem...

            dla mnei to jest czyste czepialstwo..twojej malej korona od tego z glowy nie spadnie... jezel nie jets przyzwyczajona do takiego sposobu jezyka po prostu przeczekaj sytuacje i tyle...

            moj mlody po urlopie i po 100 razach glaskania, przytulania i czasama dawania calusa przez obce osoby po prostu nie lubi jak teraz ktos do niego podchodzi za blisko... coz..ale co ? mialem wedlug ciebei pwiedziec..niech pani go nie dotyka czy co?
            • memphis90 Re: łirpul 02.02.11, 10:47
              o prostu nie lubi jak teraz ktos do niego podchodzi za
              > blisko... coz..ale co ? mialem wedlug ciebei pwiedziec..niech pani go nie dotyk
              > a czy co?
              No wiesz- ale skoro tego nie lubi... To rodzic jest przecież adwokatem dziecka i powinien stawać w jego "obronie". Ja nie mam nic do zagadywania dzieci, ale jeśli dzieciak sobie tego nieżyczy, to chyba jego zdanie jest istotniejsze niż najmilszej nawet sąsiadki?
              • memphis90 Re: łirpul 02.02.11, 10:47
                *nie życzy
      • memphis90 Re: Zanim mnie zlinczujecie... 02.02.11, 10:43
        Nie zwrócimy uwagi osobie dorosłej, że nie nosi c
        > zapki, a jest zimno.
        O czapce nie mówię. Ale np. w sklepie uprzedzam panią stojącą za mną po pieczywo, że jest strasznie gorące. Albo np. że podłoga śliska. Albo ostrzegam sąsiadkę, że wysiada na złym piętrze.
    • minerwamcg Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 13:55
      Czasem lubię, czasem nie lubię.
      Jak ktoś chce pogadać z moim dzieckiem, to niechże sobie gada, na szczęście nie spotkałam nikogo, kto by głupio ćwierkał i spieszczał wyrazy, wszyscy spotykani sąsiedzi i nie sąsiedzi mówią mniej więcej jak ludzie. Na komentarze "nie pędź tak, bo się przewrócisz" albo "nie wchodź tam, bo spadniesz" odpowiadam jako mama dziecka "spokojnie, ona nie jest ze szkła, jak się przewróci to wstanie i poleci dalej" (co jest prawdą).
      Komplementy obie z córką przyjmujemy łaskawie smile Ładnie dziękując.
      Co do upomnień... Raz mi się zdarzyło, że w sklepie napadła na mnie przerażona staruszka: "Ale mam nadzieję, że włoży mu pani czapkę jak będziecie wychodzić?!" - albowiem w sklepie panował upał, dzieciątko było odczapione i w rozpiętej kurtce. Na końcu języka miałam "A odpalantujże się paniusia na złamany most, mój dzieciak, wiem, co robię" - ale mi się jej żal zrobiło, bo bardzo już staruteńka była. Więc mówię łagodnie, że najpierw to nie jego, tylko ją, bo dziewczynka, a potem oczywiście, przy wyjściu ubiorę, pozapinam, siebie też. A tu rozebrałam, bo upał. Babcia się rozpłynęła ze szczęścia, przeprosiła za napad, wyjaśniła, że jest emerytowanym (już chyba ze sto lat na tej emeryturze) lekarzem pediatrą, i że jej własny syn nie chciał nosić czapki i ciężko chorował na uszy.
      Inna babcia nie miała takiego szczęścia. Mojej małej akurat szły czwórki, marudna była jak siedem nieszczęść, a w dodatku zmęczona i właśnie marudziła przed snem. Jadę sobie z nią przez park, mała buczy, ja wkurzona, bo niewiele mogę jej pomóc, a tu na mnie wyskakuje babsztyl z pretensją "Czego on tak płacze?!" Już nie prostowałam, że nie on tylko ona, odpaliłam z grubej rury: "Bo właśnie mu urwałam nóżkę, a za chwilę urwę pani!" i poszłam dalej.
      Generalnie jednak jestem miła, przyjacielska i tolerancyjna... oczywiście dopóki mnie ktoś nie zdrzaźni smile
      • twitti Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 14:05
        Mam to samo co ty. Tez mnie draznia takie zaczepki, zwlaszcza te pouczajace. Nie znosze jak ktos sie wtraca w nie swoje sprawy.
        Kiedys jechalam z mezem i corka autobusem. Corka ryczala. Wiec dawalam jej co mialam w wozku zeby tylko nie plakala. Obok siedziala jakas babcia, ktora miala ogromna potrzebe gadania z kim kolwiek. Zaczela gadac do kilkumiesiecznej corki. Corka bawila sie kluczami - wiekszosc czasu miala je w ustach, wiadomo ze to nie zabawka. Babcia non stop gadala do niej - to jest be, krzywde sobie zrobi itd. Jak dziecku zabralismy klucze - mala zaczela plakac.
        Co babcia wtedy - dzidzia be, jaka jestes brzydka jak placzesc itd.
        Takich ludzi najlepiej olac i nie zwracac na nich uwagi.
    • tusia-mama-jasia Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 22:30
      Taaak, też się czasem zastanawiam, jak reagować - niektóre "zaczepki" są miłe i życzliwe, ja też za nic nie chcę zrobić przykrości staruszce, której może brakuje pogadania, może wnuka ma daleko i tęskni etc. Chciałabym, żeby synek był otwarty /i jest, bardzo/ i szanował starszych, to jasne.
      Ale z drugiej strony niektore zaczepki obcych ludzi mnie irytują - dotykanie, branie za rękę /"chodź ze mną"/, sadzanie sobie na kolana w autobusie, częstowanie jedzeniem, lizakami itd. bez pytania mamy o zdanie... Ludzie, dzieci nie są wspólne, nie są wszystkich! Co innego zagadnąć i się uśmiechnąć, a co innego wkraczać z przysłowiowymi butami... To nie instynkt, to brak wyobraźni, a czasem kultury. I trzeba się nieźle nagłowić, jak wytłumaczyć dziecku, na co pozwolić, a na co nie, na jakie pytania odpowiedzieć, a na jakie nie, kiedy i jak odmawiać i jak odróżnić zagadywanki od potencjalnego zagrozenia bezpieczeństwa /tv nie mam wcale/.
      • paliwodaj Re: "Pechowe" chorowanie 01.02.11, 22:46
        wierze ze musi byc dziecku strasznie smutno z tego powodu uncertain
        Ja nie znam takich sytuacji, wogole dzieci w Polsce wydaje mi sie dosc duzo choruja i zastanawiam sie czy powodem moze sa jakies pokutujace przyzwyczajenia: typu przegrzewanie, brak hartowania od malego, zbyt cieplo w domu czy chociazby mit ze podczas calej kuracji antybiotykowej ma nie wychodzic na spacer, czy wogole z domu
        • paliwodaj Re: "Pechowe" chorowanie 01.02.11, 22:48
          cuda sie dzieja , odpisywalam na pechowe chorowanie i moj watek tu sie znalaz ...
          No ,nic przepraszam za zmylke

          • paliwodaj Re: "Pechowe" chorowanie 01.02.11, 22:56
            a na temat..
            wprawdzie ze starszymi babciami polskimi mam stycznosc od czasu do czasu, ale jak juz to konkretnie
            Moja corka jest jasniutka blondynka i raz babcia mowi "o jaka siwiutenka !"
            innym razem kolezanka idzie z 2 corkami przez park, idzie babcia i mowi " jaka sliczna ta starsza, ale ta mala to brzydka "
            Calowanie mojego dziecka na ulicy przezylam raz, dotykanie raczek kilka razy.
            Wiem ze to nie jest powodowane niczym innym jak sympatia do dziecka, no i zawsze sa jakies granice
    • immunofortis Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 01.02.11, 23:22
      sarabanda2 napisała:

      > Te pierwsze by
      > łyby nawet ok, gdyby nie to, że 9 na 10 pań przmeawia do mojego 3-latka specjal
      > nie modulowanym na okazję rozmowy z dzieckiem głosem, przesadnie cienkim lub gr
      > ubym, rozciągając albo spieszczając. Mój syn, do którego zawsze mówiliśmy norma
      > lnie, bywa tym zdziwiony i na pewno nie ma ochoty na kontakt z takimi podejrzan
      > ymi osobnikami.

      Trzymajcie się z dala od teatrzyków dla dzieci, bo młody może być dopiero zdziwiony na maxa. Tam same podejrzane typy występują. Dobrze Ci radzę, przemyśl to.
    • piekielna-diablica Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 02.02.11, 07:13
      mnie nikt nie zaczepia - podobno mam wredne spojrzenie
      • monika7895 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 02.02.11, 09:17
        Madrosci tych pan sa najlepsze..ja uslyszalm np.karmiac corke 1.5 roku,ze dlugie karmienie dziecka szkodzi mu na zdrowiebig_grinbig_grin hahaha dobre co?
    • memphis90 Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 02.02.11, 10:38
      Starsi ludzie lubią zaczepiać, lubią też pouczać czy komentować. Zgadzam się, że wynika to z życzliwości, choć czasem źle pojętej. Więc czasem mnie te wypowiedzi irytują, ale uśmiecham się i nie wdaję w dyskusje.
    • kiniox Re: Wszyscy kochają dzieci (cudze) 02.02.11, 16:13
      Ludzie różni są. Niektórzy zaczepiają z życzliwości, a niektórzy po to, żeby w sposób niebezpośredni pouczyć rodzica (głównie mamę, do ojców nie mają tyle śmiałości), bo po prostu wiedzą lepiej. Mieszkam w Belgii i tu jest bardzo podobnie. Nas w większości spotykały bardzo miłe zaczepki. Syn jest z gatunku niezwykle towarzyskich, uśmiechających się do całego świata, więc prowokował zaczepki i przyjmował je z wdziękiem. Często padały też pytania, np. o to, czy już przesypia noce. I wtedy z wielką gorliwością odpowiadałam, że nie, bo miałam nadzieję, na jakąś skuteczną podpowiedź. Większość, niestety, radziła, żeby "dać się wypłakać", co nie wchodziło u nas w rachubę. Raz jeden przeuroczy starszy pan, Brazylijczyk, aktor, wielbiciel Kantora i w ogóle (czego dowiedziałam się po krótkiej rozmowie), poradził nam, żebyśmy ustawili łóżeczko wezgłowiem w stronę połnocy oraz umyli mieszkanie szałwią. To było naprawdę oryginalne, egzotyczne, bardzo urocze i chyba naprawdę podyktowane miłością do dzieci, a przynajmniej życzliwością (niestety, nie podziałało). Również jeden jedyny raz pani (Polka) ewidentnie chciała się na mnie wyżyć i widząc jak walczę z ubraniem mojego sześciomiesięcznego wówczas syna (bardzo tego nie lubił, bo było mu gorąco) skomentowała dość ostro, że trzeba go uczyć cierpliwości. Odparłam (z uśmiechem), że na szczęście mamy na to jeszcze trochę czasu. Na co pani z przekąsem - "jak teraz nie umie, to już się raczej nie nauczy". Jakoś wątpię, żeby akurat ten komentarz był podyktowany miłością do dzieci big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka