pikolo99
16.02.11, 23:33
Dzisiaj po popoludniu wybralismy sie z mezem i corka do sklepu. zaczelismy zakupy tak jak zwykle, ja z corka za raczke chodzilismy miedzy polkiami. Mala wybrala sobie zelki, monte i zmierzalismy do kasy. Przy kasie oczywiscie czekanie... mala w pewnym momencie zauwazyla gumy takie w plastikowym pudelku ktore sie rozwija i chciala je kupic. Ja zaprotestowalam bo wiem, ze miala juz je kilka razy i wcale ich nie zula tylko miala frajde z ich rozwijania.
Pierwszy raz zadarzylo mi sie to, ze corka zaprotestowala na to placzem i tak strasznym, ze slyszal ja caly market, zaczela sie rzucac, wyrywac, mowila, ze chce te gumy i koniec. Pisze to poniewaz nigdy sie tak nie zachowywala, czy naprawde zalezalo jej tak na tych gumach ktore miala juz kilka razy? Kompletnie nie rozumiem.
A jeszcze bardziej zszokowaly mnie miny ludzi patrzacych sie na mnie jak na idiotje, ktora nie chce kupic dziecku jego zachcianki, to bylo okropne, wszyscy wscibsko patrzacy na mnie i na corke, czy Wy tez mieliscie takie zdarzenia?