Dodaj do ulubionych

o co chodzi z tym morzem?

11.04.11, 12:09
Zwykle chyba z małymi dziećmi się jeździ nad morze. A dlaczego nie nad jezioro? Plażuje się podobnie (wiele plaż nad jeziorami jest piaszczystych), a woda cieplejsza. Mniej ludzi i tego całego zgiełku oraz komercji. To o co chodzi z tym morzem?
Obserwuj wątek
    • green-koala111 Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 12:11
      O jod , którego nie ma nad jeziorem czy w górach smile
      • marghot Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 12:42
        akurat jodu latem jest najmniej
        najlepsza pora na 'dojodowanie się' to wrzesień smile
        • semi-dolce Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 13:08
          Ale za to pogoda lepsza w wakacje, urlopy zazwyczaj ma się w wakacje no i starsze dzieci nie maja wowczas szkoły.
      • pa.prot.ka1 jodu jest latem najmniej 11.04.11, 12:58
        • halapta Re: jodu jest latem najmniej 12.04.11, 16:22
          Ale i tak więcej niż w pozostałych częściach kraju.
      • pikolo99 Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 13:35
        > O jod , którego nie ma nad jeziorem czy w górach smile
        akurat z tym ze jodu w gorach nie ma sie nie zgodze, moze w mniejszych ilosciach niz nad morzem ale jest smile
        • zjawa1 Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 13:50
          pikolo99 napisała:

          > > O jod , którego nie ma nad jeziorem czy w górach smile
          > akurat z tym ze jodu w gorach nie ma sie nie zgodze, moze w mniejszych ilosciac
          > h niz nad morzem ale jest smile
          Tak naprawde jod jest wszedzie tylko w malych ub sladowych ilosciachsmile
          Jednak najwiecej jest go nad morzemsmile Morze pod tym wzgledem absolutnie bezkonkurencyjnesmile
      • przeciwcialo Re: o co chodzi z tym morzem? 12.04.11, 16:15
        Jod nie tylko nad morzem jest. Sa w Polsce miejsca gdzie specyficzny mikroklimat zapewnie wieksze dostwy jodu niz Bałtyk. No ale ja lubie szum morza i wybieram Bałtyk dla zdrowia i relaksu. Dzieci lubia chłodna wode.
    • kocio-kocio Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 12:12
      O jod i powietrze znad morza stosunkowo wolne od alergenów.
      • pa.prot.ka1 nie wszystkie dzieci mają alergię 11.04.11, 12:59
        • przeciwcialo Re: nie wszystkie dzieci mają alergię 12.04.11, 16:16
          Wilgotne morskie powietrze swietnie robi na katary, zatoki, trzeci mogdał.
    • martasz123 Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 12:15
      Nie wiem o co chodzi, też raz się skusiliśmy, pojechaliśmy z dzieckiem, znajomymi i dwojką ich dzieci. Mieliśmy wykupiony pobyt na 10 dni, po 5ciu dniach wracaliśmy, bo wszytskie dzieci chore, jedno zapalenie ucha, drugie migdalki, trzecie zapalenie jamy ustnej. Pogoda bez rewelacji, nawet jak cieplo to wiatr przerazliwie zimny, woda zimna. W tym roku wybraliśmy się wszyscy nad jezioro koło giżycka, rewelacja, cieplutko, bez wiatru no i bez tak ogromnych tłumów. W tym roku koniecznie mazury.
      • martinkowa Re: o co chodzi z tym morzem? martasz123 11.04.11, 19:05
        tak,tak, potwierdzam, byliśmy w miejscowości Jeziorowskie
        • przeciwcialo Re: o co chodzi z tym morzem? martasz123 12.04.11, 16:17
          A ja się boję jezior i nikt mnie tam nie zaciągnie. Taki uraz z dzieciństwa.
    • jasia-mama Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 12:22
      O jod. Podobno pobyt nad morzem i tamtejszy klimat uodparnia, ale to chyba kolejny mit, bo znam dzieci spędzające nad morzem miesiąc lub dwa wakacji i niestety ciągle chorujących.
      • heca7 Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 12:33
        O jodsmile Plaże może i piaszczyste ale mniej i piasek jakiś trochę inny ( wiem, bo sama jeżdżę na Mazury na piaszczystą plażę) . Większa szansa spotkania komarów i kleszczy z racji tego, że jeziora leżą najczęściej w lesie.
        Nie każdy alergik się w lesie dobrze czuje bo a to jakieś grzyby, jakieś pleśnie, coś pyli itd.
      • joshima Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 12:59
        jasia-mama napisała:

        > ale to chyba kole
        > jny mit, bo znam dzieci spędzające nad morzem miesiąc lub dwa wakacji i nieste
        > ty ciągle chorujących.
        Nie wiem jak z tym jest, ale mnie jeden wyjazd nad morze (5 kl. sz. podst.) wyleczył z chronicznej anginy. Od tamtej pory na anginę zachorowałam raz. 20 lat po tym wyjeździe. A może to tylko przypadek.
        • archeopteryx Re: o co chodzi z tym morzem? 12.04.11, 16:34
          Chyba raczej przypadek, chociaż szczerze zazdroszczę takiego przypadku. Ja nad morzem byłam mnóstwo razy (ostatni raz rok temu), a na anignę zapadłam jeszcze więcej razy smile
    • joshima Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 12:56
      pa.prot.ka1 napisała:

      > To o co chodzi z tym morzem?
      Może o szpan? Nie wiem. Ja tam nie lubię leżeć plackiem ani nad morzem ani nad jeziorem.
      • zjawa1 Re: chodzi o jod 11.04.11, 13:07
        Mimo tego, ze w okresie letnim jest go tam najmniej to w dalszym ciagu morze to jedyne miejsce gdzie jest dostepnysmile
        Najwiecej jodu pojawia sie w okresach sztormowych.
        Jod dziala leczniczo i lagodzi objawy nie tylko alergiczne.
        Swietnie tez ,,odaza" oczyszcza gorne drogi oddechowe.
        Jestem tego najlepszym przykladem. Zawsze przez pierwsze 3 dni zaczynaja splywac mi dziwne wydzielinysmile Pale papierosy wiec moze dlatego.
        Ja nie lubie jezior, bo po pierwsze nie jest to dla mnie nic szczegolneg, nie trawie robactwa takiego typu jak : komary waszki itp( a duzo tam tego). Gory mam pod nosem-tez bez rewelacji.
        Natomiast Polskie morze ma swoj indywidualny i nespotykany klimat-w sumie cieple morza maj zupelnie inny, nie maja tez tyle jodu co nasz Polski, zimny i brudny Baltyksmile
        • joshima Re: chodzi o jod 11.04.11, 18:20
          zjawa1 napisała:

          > Mimo tego, ze w okresie letnim jest go tam najmniej to w dalszym ciagu morze to
          > jedyne miejsce gdzie jest dostepnysmile
          Gadasz bzdury jak zwykle.
        • martinkowa Re: chodzi o jod 11.04.11, 19:11
          zjawa1 napisała:

          z
          > Ja nie lubie jezior, bo po pierwsze nie jest to dla mnie nic szczegolneg, nie t
          > rawie robactwa takiego typu jak : komary waszki itp( a duzo tam tego).

          Jeżdżę od 3 lat na Mazury i komarów tam nie ma!!! Nie ugryzł nas ani jeden komar. Mieszkam blisko Ustronia i mam siatki w oknach bo się nie da wytrzymać przez komarysmile
          • zjawa1 Re: chodzi o jod 11.04.11, 19:16
            Ja na mazurach swojego czasu bywalam bardzo czesto i nad jeziorami byla masakra pod wzgledem komarow za kazdym razemsad
            • martinkowa Re: chodzi o jod 11.04.11, 19:21
              No to ja się powtórzę - komarów brak.
              Jeździmy z małym dzieckiem więc wierz mi, że takich atrakcji jak komary nie fundowalibyśmy Jej.
              Plaża czyściutka, jezioro Gołdapiwo czyściutko.Ale niestety jodu brak.Gdyby nie to, że Mała ma zalecenie od lekarza żeby jechać nad morze, to na pewno pojechalibyśmy na Mazury.
              Polecam.

              Ps. A nie wiesz czy w czerwcu jest dużo jodu?
              • heca7 Re: Martinkowa:) 11.04.11, 19:27
                My też jeździmy nad Gołdopiwo, od strony Przerwanek smile Na plażę przy obozie harcerskim.
                • martinkowa Re: Martinkowa:) 11.04.11, 19:34
                  A my mamy "super kobietę" u której wynajmujemy tanio pokój i Ona ma swoją plażę, pomost, itp. Kocham to miejscesmile
                  Jakbym miała dużo kasy to tam kupiłabym dom. My jesteśmy bliżej Kruklaneksmile
                  • heca7 Re: Martinkowa:) 11.04.11, 19:44
                    Aaa, to my pod namiotwink Mąż przyjeżdżał tu jako harcerz, potem jako ratwonik na tym samym obozie harcerskim, a teraz ze mną i z dziećmismile 2 lata temu pojechaliśmy gdzie indziej i i tak jeździliśmy na plażę do Przerwanek, 20 km w jedną stronę! bo żadna nam się tak nie podobałabig_grin
                    • martinkowa Re: Martinkowa:) 11.04.11, 19:49
                      aaaa, to widzę że Wy też macie "lekką schizę" na temat Mazur? Mój mąż też się przyczynił do tego, że pokochałam Mazury. Wcześniej nie chciałam nawet słyszeć o tym miejscusmile
                      A teraz jestem nieszczęśliwa, że muszę jechać nad morze.....
              • zjawa1 martinkowa 11.04.11, 19:31
                To ja nie wiem jak Wam sie udalo nie spotkac tych ,,gryzonii"smile
                Ja na Mazurach mam rodzine nie raz w wakacje siedzialam tam po 3 tygodnie...
                Za kazdym razem wracalam cala ,,zagryziona"... mnustwo latajacych zyjateksad
                W sumie niedalekosmile
                A co do ilosci jodu to najwiecej jest go nad morzem w okresie sztormowym: wczesna wiosna i jezien.
                Sa tez pewne pasma nad morzem, gdzie z reguly jest wieksze stezenie jodu z powodu pradow.... Musisz poczytac. Z tego co pamietam to chyba pasmo Mielno-leba, ale w tej chwili nie jestem tego pewna.
                • martinkowa Re: martinkowa 11.04.11, 19:36
                  Dzięki za infosmile
          • jakw Re: chodzi o jod 11.04.11, 21:39
            martinkowa napisała:
            >
            > Jeżdżę od 3 lat na Mazury i komarów tam nie ma!!!
            No nie, śmiem twierdzić, że nie były to Mazury. W każdym razie nie były na tyle ekologicznie czyste, żeby tam komary były wink

            > Mieszkam blisko Ustronia i mam siatki w oknach bo się nie da wytrzymać przez
            > komarysmile
            Ale na samej plaży komary raczej nie bywają. Za bardzo wieje i za słono.
            • zjawa1 Re: chodzi o jod 11.04.11, 21:45
              > > Mieszkam blisko Ustronia i mam siatki w oknach bo się nie da wytrzymać p
              > rzez
              > > komarysmile
              > Ale na samej plaży komary raczej nie bywają. Za bardzo wieje i za słono.
              Hehesmile zalezy czy autorka postu mieszka w Ustroniu czyli w gorach(Beskid Slaski) czy Ustroniu morskimsmile
              • martinkowa Re: chodzi o jod 12.04.11, 13:11
                zjawa1 napisała:

                > > > Mieszkam blisko Ustronia i mam siatki w oknach bo się nie da wytrzy
                > mać p
                > > rzez
                > > > komarysmile
                > > Ale na samej plaży komary raczej nie bywają. Za bardzo wieje i za słono.
                > Hehesmile zalezy czy autorka postu mieszka w Ustroniu czyli w gorach(Beskid Slaski
                > ) czy Ustroniu morskimsmile

                No właśnie, w Ustroniu - Beskid śląski
      • blaszany_dzwoneczek Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 15:21
        A kto Ci każe leżeć plackiem? My jeździmy co roku w czerwcu. Pogoda świetna, nie za gorąco, nie zawsze da się plażować, co jest tylko na plus, można masę innych rzeczy robić. Na plaży i nie tylko pustawo, co lubimy. Ja jestem w stanie iść plażować (parawan, koc, parasol, zabawki, majdan cały) co drugi dzień na jakieś góra 3 godziny. Poza tym: spacery brzegiem morza i nie tylko, chodzenie na oglądanie wschodów i zachodów słońca, wycieczki rowerowe (ostatnio byliśmy blisko Wolinu, a tam jest gdzie pojeździć), wycieczki do ciekawych miejsc i miasteczek, zwiedzanie wszystkich okolicznych placów zabaw, raz na czas wdepniecie w festyn (sklepiki z badziewiem, bujaki za 2 zeta, wesołe miasteczko itp - cały festyn w czerwcu jest jeszcze do zniesienia i ogarnięcia), wyszukiwanie fajnych miejsc na jedzenie obiadów, raz tu, raz tam... W tym roku maż chce jakiś sprzęt do pływania wziąć, bo tam i jezioro jest, jak ktoś lubi to może wędkować, na Wolinie są małe urokliwe jeziorka, myślimy o kajaku...
        • blaszany_dzwoneczek Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 15:26
          No i ja, choć nie lubię plażowania w nadmiarze, opalania, lubię popatrzeć na morze, tę przestrzeń, szum, zapach, mewy, kutry rybackie, smażenie swieżo kupionych w porcie fląder, chodzenie na bosaka brzegiem, tak że fale omywją nogi i idzie się, idzie tak daleko jak się ma ochotę... Nad jeziorem tego nie ma.
        • joshima Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 18:23
          blaszany_dzwoneczek napisała:

          > A kto Ci każe leżeć plackiem? My jeździmy co roku w czerwcu. Pogoda świetna, ni
          > e za gorąco, nie zawsze da się plażować, co jest tylko na plus, można masę inny
          > ch rzeczy robić.
          Na przykład co? Pływać statkiem wycieczkowym po zatoce? Spaceru po plaży codziennie? Nuuuda.
          Wszystko inne co wymieniłaś można robić gdziekolwiek indziej tongue_out
          • blaszany_dzwoneczek Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 19:13
            No to rób to wszystko gdziekolwiek indziej, skoro wyjazd nad morze to dla Ciebie przymusowe codzienne i całodzienne leżenie plackiem, i nic innego robić nad morzem nie można, bo skoro można to robić wszędzie, to nad morzem nie wypada? No bo skoro już się nad to morze przyjechało, kasę zabuliło, to nie ma zmiłuj, plaża na maksa, czy się lubi czy nie. Taka logika...

            Ja jak coś lubię robić, to chcę to robić i nad morzem, nad morzem robię to dodatkowo w miłej dla mnie scenerii morza, fal, szumu, portów, kutrów, mew, latarni morskich, fląder pysznych... I spacer, czy przejażdżka rowerowa po Warszawie, czy Puszczy Kampinoskiej, nie równa się dla mnie wycieczce na rowerze zakończonej odpoczynkiem na plaży. Choć może na liczniku tyle samo.
            W zeszłym roku byliśmy w Dziwnowie 3 tygodnie i nie nudziło nam się. Wręcz wszystkich możliwych celów wycieczkowych nie zrealizowaliśmy. Akurat na wycieczce statkiem nie byliśmy. Co robiliśmy na przykład, pytasz?
            - wycieczki do Kamienia Pomorskiego, Niechorza, Trzęsacza, kilka wycieczek rowerowych i pieszych po Wolinie, do żubrów, do jeziorka turkusowego, 2 latarnie morskie, po lesie szlakiem wokół pięknych jeziorek, w różne inne niezwykle malownicze miejsca na Wolinie...
            - porty rybackie pasjami lubimy, zwłaszcza większe, kutry pooglądać, żaglowki, czasem przepiękne drewniane z daleka przypływają, nporobić zdjęcia mewom, których tam obfitość, czasem się super fotę uda zrobić.
            - przejażdżki rowerem po Dziwnowie: do portu po rybki, do ujścia Dziwnej, zobaczyć jak most się podnosi i statek przepływa (duża atrakcja dla małej to była), na duży plac zabaw w parku rzut beretem od plaży i powrót plażą,
            - czasem plażowanie, raz krócej raz dłużej w zależności od ochoty, czasem spacer plażą, a potem powrót Dziwnowem + bujanie na ustrojstwie ku uciesze małej, spacer z rowerkiem biegowym po fląderki, smażenie, jedzenie,
            - spacer plażą przy pięknym słońcu też jest inny niż spacer w pochmurny i chłodny dzień (piękne chmury!), raz szukanie ciekawych kamyków, raz zbieranie patyczków wyrzuconych przez fale i budowanie z nich różności, spacer do strzeżonej plaży, żeby pokazać dziecku ratowników i cały osprzęt, spacer do dziwnego "czegoś" daleko na plaży, żeby zobaczyć co to...
            - wychodzenie wieczorami na chodnik na wydmie, z którego widać morze, zachód słońca (to 20 metrów od naszego domku)
            - przejażdżki rowerem najpierw lasem, wycieczki wśród wzgórz Wolina, żeby zakończyć wycieczkę gdzieś na plaży kąpielą/ pogapieniem się w morze, pobieganiem, zbudowaniem zamku...
            ...
            No, ale można tylko leżeć plackiem. Dziecku wiaderko i foremki i raz na wycieczkę statkiem. Też bym nie jeździła nad morze, gdyby na tyle mi fantazji starczało.
            • joshima Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 21:32
              blaszany_dzwoneczek napisała:

              > No to rób to wszystko gdziekolwiek indziej, skoro wyjazd nad morze to dla Ciebi
              > e przymusowe codzienne i całodzienne leżenie plackiem, i nic innego robić nad m
              > orzem nie można, bo skoro można to robić wszędzie, to nad morzem nie wypada?
              Pewnie wypada, tylko nie znosze dzikich tłumów kurortów i drożyzny.

              A poza tym nie musisz mnie tak do tego morza przekonywac jak by od tego czyjeś życie zależało. Wyluzuj.
              • blaszany_dzwoneczek Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 23:59
                Och, jest mi absolutnie wszystko jedno czy będziesz jeździć nad morze czy nie. Zabrałam głos w dyskusji. Przy okazji sobie powspomianałam. Jak nie Ty, może ktoś inny skorzysta. Wg mnie jest fajnie pojechać nad morze, polubiłam Bałtyk, choć wiele lat jeździłam tylko i wyłącznie w przeciwnym kierunku, a nastawienie miałam jak Ty.
                Ja też nie lubię dzikich tłumów, kurortów czy drożyzny. Toteż nie jeżdżę w miejsca i w czasie gdzie owe występują. Poza sezonem da się pojechać do mniejszych i średnich miejscowości i jest spoko. Kurorty typu Międzyzdroje, Łeba itp - omijam szerokim łukiem. A jak przyjdzie jeździć za parę lat w ścisłym sezonie - jeszcze spokojniejsze miejsca można wybierać, coby tłumów uniknąć. Podobno fajnie jest pojechać nad morze na Litwę i nie tylko.
          • zjawa1 joshima 11.04.11, 19:14
            joshima napisała:
            > Na przykład co? Pływać statkiem wycieczkowym po zatoce? Spaceru po plaży codzie
            > nnie? Nuuuda.
            Inteligentny człowiek nigdy sie nie nudzismile
            Przykre, ze masz az tak smutne zyciesad
    • mgd3 Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 13:29
      Jod swoją drogą. Ale przede wszystkim - robisz dziecko siedzi sobie na plaży w wieeeeeelkiej góóóóórze piachu i bawi się nim przez pół dnia. Nie ma komarów, kleszczy, całej masy innych owadów. Sam piach i zero atrakcji od zwiedzania których trudno je powstrzymać (a mam dobre porównanie z plażami nad jeziorem - fakt na takiej wielkiej patelni nigdy nie byłam, tylko na takich z pomostami, łódkami, drzewami, itp. itd.). Siedzą sobie (względnie grzecznie) a ty wypoczywasz zerkając jednym okiem. smile
      Pamiętam jak mój kumpel - zagorzały miłośnik gór pierwszy raz pojechał nad nuuuudne morze. Z potomstwem - wiek 2, 4. I jaki był zachwycony, że mógł całymi dniami siedzieć z piwkiem w garści i oglądać jak potomstwo zużywa nadmiar energii smile
      • ania_kr Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 13:54
        Zgadzam się z tym, że plażowanie z maluchem jest wygodne. Przez kilka godzin syn był w stanie rzucać kamykami w morze, wchodzić i wychodzić z dużej dziury, gonić fale. Praktycznie niewielki wysiłek rodzica, a zadowolenie dziecka ogromne. Pogoda jakaś bardzo ciepła nie była nam potrzebna, bo na opalanie się nie nastawialiśmy, a na deszczowe dni zaplanowaliśmy wycieczki samochodem. Minusem jest ryzyko, że deszczowych dni będzie dużo i będzie zimno - wtedy może rzeczywiście być klapa.
    • lejla81 Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 14:10
      Tu gdzie mieszkam jest akurat wszystko, bo i morze, i góry, i jeziora i już nie muszę nigdzie jeździć na wakacje smile
    • mimamai Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 14:23
      Może o przestrzeń - dłuuugie plaże, bezkresne morze, wielkie fale, silny wiatr, mnóstwo piaskuwink
      Choć jeziora mają równie dużo zalet.
    • camel_3d o szum fal chodzi... 11.04.11, 14:31
      fajnie tak sobie siedziec na plazy i sluchac szumu fal... patrzec na horyzontsmile

      ale zalezy gdzie... bo w sezonie to buractwo potrafi quadami po plazy jezdzic i skuterami wodnymi po wodzie..wtedy z szumu fal nici...


    • leneczkaz Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 19:27
      O piasek na plaży, o duże ilości atrakcji (kochamy Łebę), o szum fal, o wielkie ilości wody po horyzont.
      A ad jeziora to jeździmy co weekend smile. Jestem z Mazur..
      • martinkowa Re: o co chodzi z tym morzem? leneczkaz 11.04.11, 19:36
        leneczkaz napisała:

        > O piasek na plaży, o duże ilości atrakcji (kochamy Łebę), o szum fal, o wielkie
        > ilości wody po horyzont.
        > A ad jeziora to jeździmy co weekend smile. Jestem z Mazur..
        Jezu, jak ja Ci zazdroszczę...
        • leneczkaz Re: o co chodzi z tym morzem? leneczkaz 12.04.11, 16:47
          Źle chyba napisałam. Pochodzę z Mazur i mam tam rodzinę. A mieszkam na Podlasiu. Jeżdżę do Augustowa albo nad Śniardwy.
          Ale trochę jak góral co to już nie zachwyca się Giewontem wink
    • mantha Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 20:42
      Lekarz prikazal to po pierwsze, a poniewaz tylko latem nad morzem jest znosnie to jezdzimy wlasnie latem, po kolejne - mam sentyment do jednego miejsca - sporo tam sie przezyllo wink a teraz Ci ludzie z ktorymi sie przezylo jezdza ze swoimi dziecmi. Po jeszcze kolejne - ja po prostu lubie morze, plaze, ten zapach, klimat, widoki. lubie i juz.
      • zjawa1 Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 20:58
        No wlasnie ten nie powtarzalny klimatsmile
        To jest cos, czego nigdzie nie ma....
        Ten szum fal... ta tajemniczosc...oglolnie ten utwor przypomina mi klimat Baltyku.... choc to nie polskie morze...
        www.youtube.com/watch?v=5OMFiqNA6Ag
    • mozyna Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 21:19
      Chodzi pewnie o to, ze ten specyficzny morski klimat dziala dobroczynnie na organizm. Ale nie tydzien czy dwa w srodku upalnego lata, na zatloczonej plazy, gdzie czlowiek tylko lezy, poci sie i objada rybami smile
      Mieszkamy nad sama woda. Np. w sobote slonko przypiekalo, wial chlodny wiatr a woda zimna...dziecko spedzilo kilka godzin bawiac sie na plazy i pluskajac w wodzie. Niezle hartuje taka zabawa smile Jak chlodny prysznic po wyjsciu z sauny.
      Przez okragly rok spacery i zabawy nad woda. Przyjezdni narzekaja czasami na wiatr, my juz go nie zauwazamy. Nam nie przeszkada, nie jest nam zimno.
      Ale majac morze na co dzien, ciagnie nas bardziej w gory, czy nad jezioro smile
      • zjawa1 Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 21:23
        Pewnie masz racjesmile
        Ja mam gory ,,pod nosem" i jakos srednio mnie podniecajasmile
        ....Choc zawzsze marzylam mieszkac nad morem.... eh moze kiedys przeprowadze sie tamsmile
    • franczii Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 22:16
      Jezdze bo kocham morze. I dzieci tez kochaja. Starszy syn sie dopytuje kiedy w koncu pojedziemy. Jak tylko zrobilo sie cieplo to sie ucieszyl, ze teraz w koncu mozna bedzie pojechac nad morzebig_grin
      Ja zas kocham sie budzic i sluchac morza i pierwsze co robie po wstaniu to otwieram okno i sprawdzam jak sie ma morze danego dniatongue_out Tak naprawde to morze jest kazdego dnia inne.
      No i poza tym dobrze mi robi na urode. Skora lepiej wyglada a stopy wdziecznie dziekuja.
      Zeby nie bylo gory tez lubie i jezioro ale o ile bez jeziora moglabym zyc i nie wytrzymalabym nad nim kilku dni to nad morzem musze byc co roku i miesiac mi malo.
      • mozyna Re: o co chodzi z tym morzem? 11.04.11, 23:03
        franczii napisała:
        Ja zas kocham sie budzic i sluchac morza


        Nie bez powodu nagrania na plytach z muzyka relaksacyjna zawieraja szum fal smile
        Jak cichutki, bezwietrzny wieczor, to zasypiam przy takich odglosach. Natomiast rano najczesciej slychac tylko mewy smile
        Jak pogoda sztormowa dominuja odglosy uderzania linek do zagli o maszt, bo niedaleko przystan dla jachtow i zaglowek. A w czasie gestej mgly odglosy syren przeplywajacych statkow...
        • kalina886 Re: o co chodzi z tym morzem? 12.04.11, 21:02
          Jeżdżę nad morze bo lubię smile
          Gór nie lubię, nie lubię chodzić po górach, widoki jakoś zbytnio mnie nie zachwycają. Mogę od czasu do czasu pojechać, ale w miesiącach wiosennych. W lecie to koszmar (subiektywny koszmar - moja własna ocena).
          Jeziora lubię, ale mało które jezioro spełnia moje oczekiwania - czysta woda, piaszczyste dno i chociaż kawałek piaszczystej plaży dla dzieci. Poza tym nad jeziorami jest mniej atrakcji dla turystów.
          Morze lubię za tą bezkresność, szum fal, zachody słońca, spacery po plaży, lekkość z jaką mi sie oddycha.
          Jak możemy jeździmy co roku. W tym i w tamtym roku córka była dwa razy po dwa tygodnie - raz z nami i raz z dziadkami i naprawdę mniej choruje (być może to zbieg okolicznośći).
          W tym roku córka również jedzie na 4 tygodnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka