Dodaj do ulubionych

Chodzenie za ręce i buty...

21.04.11, 12:24
Czytam od paru godzin forum i ręce mi opadają.

Czy dzisiejsze dzieci nie chodzą chwiejnie, nie próbują szukać pomocy? Jednego dnia raczkują, a drugiego dnia już idą same?

Mój syn chodzi przy meblach, za jeździkami różnymi, które sobie sam robi, np. z pufy itd. Ale chce chodzić za ręce! Nigdy nikt go tak nie prowadzał, po prostu zaczął stawać i łapać się nas, a potem wpadł na to, żeby nas ciągnąć dla asekuracji. No więc podaliśmy mu rękę i ... poszedł... Nie puszcza się gdy razem idziemy. Puszcza się, gdy sam wędruje przy meblach, czasem nieszczęśliwie - wczoraj np. nabił sobie mega sińca i na kilka sekund stracił oddech. Ale mniejsza...
Wydumał sobie takie chodzenie i koniec.

I teraz druga sprawa... na dworze, gdy wstanie z drzemki chce wyjść z wózka, huśtać się, chodzić, grzebać w trawie i piasku. Po paru tyg. noszenia go (bo jak nie chodzi to nie ma butów) kupiliśmy mu buty. Wg tego co tu czytam niepotrzebnie, bo nie chodzi sam.

Zdurniałam, powiem szczerze. Mam chować ręce, gdy syn przychodzi i mnie łapie, bo chce iść? Mam go siłą trzymać w wózku na dworze? Nie dać stawać na ziemi? Nie wyjmować? Czekać aż się wypłacze i podda?

Jestem zdołowana lekturą, powiem szczerze. sad
Obserwuj wątek
    • marghot Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 12:29
      nie prowadziłam córki za ręce
      radziła sobie chodząc przy meblach

      a wlasciwie puszczała sie jednego rpzemiotu i ruszała w stronę drugiego
      na spacerach trzymała się wózka, chodzika etc

      buty kupiłam (Gucie), gdy tylko zaczęla przejawiac zainteresowanie przemieszczaniem się na nogach
      w domu używaliśmy najczęściej skarpetek na gumowej podeszwie, najlepsze wg nas były Sterntaler
      • marghot Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 12:29
        nie chodzika, się trzymała a samochodu/pchacza
    • sonrisa06 Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 12:31
      Nie rozumiem, że niby nie można dziecka za ręce prowadzać?
      Ja swoją prowadzałam, nie widzę w tym nic złego, w butach oczywiście. Nie przeszkadzało mi prowadzanie, ale ja niska jestem to nie musiałam się schylać i nadwyrężać kręgosłupa smile
      • kropa_75 Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 12:33
        No właśnie czytam tu, że nie wolno. Kategorycznie nie.
        • marghot Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 12:46
          chodzi o to, aby nie robic tego notorycznie
          dziecko moze miec przez to wade postawy, problemy z biodrami lub nogami

          chodzi o to, ze źle = nieprawidlowo 'łapie' równowagę i źle rozkłada cięzar ciała

          rehabilitanci, ortopedzi odradzają takie prowadzanie dziecka
          moja córk anie była zainteresowana takim chodzeniem smile

          a pytałaś Waszego pediatre o zdanie?
          • joshima Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 19:00
            marghot napisała:

            > chodzi o to, ze źle = nieprawidlowo 'łapie' równowagę i źle rozkłada cięzar cia
            > ła
            Chodzi też o to, że jest prowadzane wtedy gdy nie jest na to gotowe a więc jego układ kostny i mięsniowy również.
        • kanga_roo Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 12:48
          ale ale, czy to nie chodzi o dzieci, które ledwie same siedzą, ale trzymane za rączki jakoś tam drepcą, i o mamusie, które takie dzieci, bardziej podwieszone niz chodzące, prowadzą?
          imo dziecko zaczyna chodzić (jest do tego gotowe), kiedy nauczy sie wstawać i stać. a to, czy będzie wtedy chodziło przy meblach, z jeździkiem, czy za ręce, nie ma większego znaczenia (poza zmęczeniem rodziców prowadzących dziecko). no i jeszcze - ważne, jak się prowadzi. na pewno nie tak, żeby ręce były wyciągnięte w górę i dziecko na nich dyndało.
          • kropa_75 Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 13:45
            No właśnie nie chodzi.

            Co widać po wpisie niżej.
            • kanga_roo Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 14:01
              o tak, cudowny ten wpis, cudowny!
              a zwłaszcza, że pani przy drugim dziecku będzie się starała unikać błędów popełnionych przy pierwszym. mój starszak w wieku 12 miesięcy chodził sam, i to sprawnie. młodsza odważała się przemieszczać przy meblach, ewentualnie właśnie za rączki. jakie błędy popełniłam?
              każde dziecko jest inne. ja bym kupiła buciki i pozwalała chodzić smile
              • kropa_75 Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 14:09
                Kupiłam. smile

                Dziecko szczęśliwe wczoraj po wyjściu z auta, od razu garnęło się do krzaczorów, postawiłam i poszło... I chodziło tak sobie z kwadrans przezachwycone, dotykało sobie kwiatków, trawy, puszczało jedną moją rękę i całkiem fajnie stało.

                A dziś przeszło samo pół metra. smile
                Więc chyba nie bardzo go to prowadzanie blokuje.
            • joshima Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 19:02
              kropa_75 napisała:

              > No właśnie nie chodzi.
              >
              > Co widać po wpisie niżej.

              Powinnaś poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem, bo inaczej to szkoda czasu na odpisywanie Ci.
        • mama_i_igor Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 16:05
          Ludzie różne pierdoły wypisują (a tutaj szczególnie). Tylko jeszcze bardziej niż wypisywania pierdół nie rozumiem zastanawiania się nad nimi.
          Dziecka nie można prowadzać za ręce? Wrzucam do "ulubionych" big_grin
    • aleksandra1357 Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 12:57
      Kropa, Twoje problemy są jakieś dziwaczne i wydumane.
      Czy ma ryczeć w wózku czy być prowadzany za ręce? Co za pytanie? A nie może raczkować po placu zabaw lub chodzić wzdłóż płotu albo jakiś huśtawek stabilnych? Mój radośnie raczkuje w piaskownicy, staje przy wszelkich sprzętach i jest git. I teraz uwaga - mój synek raczkuje i chodzi wzdłóż ławek na spacerze w grubych skarpetach. Owszem, mogłabym mu kupić bardzo miękkie buty, ale uważam, że w skarpetach jest mu dużo wygodniej i zdrowiej.
      A prowadzać za rączki można, tylko nie za długo, tzn. nie przez cały dzień, cały spacer, cały czas po domu, tylko od czasu do czasu dla rozrywki. Prowadzanie przez cały dzień dziecka, które samo nie chodzi (nieważne, że od 6 miesięcy chodzi przy meblach, SAMO NIE CHODZI), jest szkodliwe i wbrew pozorom może opóźnić chodzenie, bo dziecko się przyzwyczaja do asekuracji.

      I nie pisz, że Twój syn wymyślił sobie prowadzanie za rączki i Ty nic nie możesz zrobić. On sobie tego nie wymyślił, to Ty zaczęłaś go prowadzać. Jeśli nie domaga się krzykiem prowadzania bez przerwy, to można trochę prowadzać. Jeśli jednak tak w tym zasmakuje, że nie będzei chciał raczkować, tylko się będzie darł, żeby go prowadzać, to ja bym nie prowadzała.

      I uważajcie na to złudzenie, że za chwilę i tak zacznie chodzić. Ja kupiłam pierwszemu synowi buty w okolicach roku i prowadzałam go za rączki, bo on już PRAWIE chodził. Prawie 3 miesiące go tak prowadzałam. Z drugim synem spróbuję uniknąć tego procederu.
      • kropa_75 Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 13:44
        Nie, nie zaczęłam go prowadzać!
        Trzymałam go zawsze pod pachy, a on zaczął mnie łapać za ręce i odpychać je od swojego ciała, bo chciał sam. A że padał na pupę to zaczął mnie za te ręce trzymać. Aż w końcu z tymi moimi rękoma zaczął się przemieszczać.

        Nie, moje dziecko nie może raczkować po placu zabaw, bo plac jest w dużym parku, który wieczorem zmienia się w plac zabaw dla młodzieży starszej, a ja nie będę co dzień biegała po chirurgach żeby wyjmowali dziecku szkło z rąk czy nóg. Podobnie z chodzeniem w skarpetach koło ławek...
        Huśtawek stabilnych (cokolwiek to jest) nie ma.
        • joshima Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 18:57
          kropa_75 napisała:

          > Nie, nie zaczęłam go prowadzać!
          > Trzymałam go zawsze pod pachy
          No to faktycznie, nie prowadzałaś go...
      • linkap_wawa Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 14:31
        o tak, tak u mojego prowadzanie za raczki pewnie bardzo opoznilo - zamiast w 12 miesiacu zaczalby chodzic w 10wink - aleksandra nie ma co straszyc i generalizowac...
        z moim szkrabem bylo bardzo podobnie - jak juz opanowal sztuke stania to od razu lapal sie mnie i chcial maszerowac z moja pomoca . Nie byl zbytnio zainteresowany raczkowaniem, ani chodzeniem przy pchaczach... i jak ryczal mi w wozku bo chcial chodzic, to do glowy by mi nie przyszlo, zeby go brac na przeczekanie. Oczywiscie staralam sie aby jak najczesciej sam cwiczyl rownowage, i w miare mozliwosci podawac rece tak aby tylko go asekurowac a nie przytrzymywac caly ciezar. Ktoregos dnia po prostu sie puscil, zrbil kilka kroczkow i padl na tylek (to bylo ok. 11 miesiaca), przez miesiac tak jeszcze cwiczyl puszczanie sie i padanie na tylek a juz na swoje 1 urodziny chodzil calkiem pewnie.
    • ania2003i2011 Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 13:16
      chyba wiem, o co ci mniej więcej chodzi
      starszak jako 7,5 miesieczniak chciał być prowadzony za rączki - czyli wyciągał rączkę, chwytał kogoś i szedł
      i co ? zabrać rękę ? nie dało się
      nie raczkował, nie chodził w chodziku, nie był ciagle noszony - chciał tylko iść trzymając się kogoś
      i nikt nie pokazywał, dziecko widziało nieraz pewnie, że dzieci trzymają sie za rękę rodzica i idą - więc on to samo chciał
    • semi-dolce Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 14:31
      Nie wiem, moje dziecko chodziło przy meblach, potem ze stolikiem lub pchaczem (pchalo sobie taki mały stolik na kółkach) a potem puściło sie i poszło. Nigdy nie prowadzałam. Chodzić za ręke nauczył się - i sam zechciał - majac 2 lata, a chodzic samodzielnie mając 9 i pół miesiąca. Do raczkowania po placu zabaw zakładałam mu skarpetki ze skórzana podeszwą.
    • camel_3d nie obraz sie..ale .. 21.04.11, 14:41
      mam wrazenie, ze masz problem z logicznym mysleniem..serio...
    • joshima Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 15:10
      No widzisz, czytałaś, czytałaś i nic najwyraźniej nie zrozumiałaś.

      Prowadzanie za ręce jest niefajne wtedy gdy rodzice chcą przyspieszyć chodzenie prowadzając za ręce dziecko zupełnie na to nie gotowe.

      Buty. Dziecko jak najwięcej powinno chodzić boso, szczególnie jeśli dopiero uczy się chodzić boso, no ale przecież nie będzie boso na dworze skoro nie ma warunków, żeby go boso puścić.
      • pomidorekk Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 15:27
        mój syn ten na początku chodził przy meblach, potem był etap miesięcznego chodzenia za jedną rękę. Był stabilny i mógł sam już chodzić, ale to taki asekurant jakich mało, więc póki nie zobaczył że da radę na 100% to się tej ręki trzymał. Kupuj buty- wygodne, przed kostkę (ostatnie zalecenia ortopedów) , po domu niech gania w skarpetach "nieślizgaczach", a jak się zrobi super ciepło, to na dworze po trawce na bosaka.
        Pewnie niedługo przestanie się tej ręki trzymać i zobaczy jak to fajnie być "wolnym"smile
        Ja konsultowałam z pediatrą i neurologiem( chodziliśmy od urodzenia ze względu na obniżone napięcie) prowadzanie dziecka za 2 ręce jak jeszcze miał fazę tylko przy meblach/pchaczach.
        Obie Panie powiedziały, że można byleby nie ciągnąć za ręcę do góry i raczej raz na jakiś czas a nie norma.
    • alabama8 Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 15:44
      Ciesz się chilą kobieto. Za 2-3 tygodnie gapcio się zapomni i pójdzie sam, bez trzymania za rękę i jeszcze będziesz tęsknić za chodzeniem za łapkę. Potem to już będzie "ja-sam" i trzymanie na siłę przed przejściem dla pieszych.
      Kolo ma cykora - ja się nie dziwię - w końcu pierwszy raz w życiu łapie równowagę w pionie ...
    • minnetaki Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 16:40
      Zdurniałam, powiem szczerze. Mam chować ręce, gdy syn przychodzi i mnie łapie,
      > bo chce iść?
      Wręcz przeciwnie, dawać rękę i dopingować smile
      Mam go siłą trzymać w wózku na dworze?
      Wręcz przeciwnie, korzystać, że chce wyjść i wypuszczać, ile się da
      Nie dać stawać na ziemi?
      J.w.
      Ni> e wyjmować? Czekać aż się wypłacze i podda?
      To, to już na pewno nie! Nigdy w życiu!!

      A na pewno nie przejmować się tak gadaniem na forum, tylko robić, jak Ci instynkt podpowiada i jak TY uważasz za stosowne. W końcu sama najlepiej znasz swoje dziecko!

      Z nieprowadzaniem za rączkę chodzi głównie o to, żeby dziecko nie "wisiało" na dwóch rękach rodzica pomiędzy jego nogami, bo to zupełnie bezsensowne. Natomiast jeśli młody sam przychodzi do Ciebie, wstaje Ci przy nodze i łapie za rękę (jak za jedną, to już w ogóle super!), to przecież nie będziesz ich chować za siebie, no co Ty... przecież poprowadzić dziecko co jakiś czas za jedną rączkę to nie to samo, co prowadzać całymi dniami podwieszone pod rodzicem smile Co najwyżej prowadź go wtedy w kierunku jakiejś ciekawej podpory - ja na przykład wybierałam w parku takie miejsca, żeby były ławki, barierki, czy inne elementy stałe i wysadzałam młodzież przy takowych, żeby pobiegali smile
    • olcia71 Re: Chodzenie za ręce i buty... 21.04.11, 17:44
      Dokładnie, chodzi o to, zeby dziecko nie wisiało, nie zmuszać go do chodzenia, kiedy samo nie przejawia jeszcze nawet inicjatywy. Moja mała wstawać zaczęla przy meblach i przy meblach zaczęła się przemieszczać, często w kuchni wieszła sie na moich spodniach i stawiała kroki przy mnie. Trzymała się prosto i stabilnie, ale to asekurantka... do dzisiaj. Trwa to już 4 miesiące... A ona nie chce stawiać kroków sama. chce iść, bierze jedną rękę (fajne jest jak kombinuje którą rękę do której swojej ma wziąć, zeby ruszyc wink), potem drugą i dawaj, a jak się nie ruszam to protest. Daję jedna rękę ale zawsze stanowczo (!!) domaga sie drugiej. Czuję, że chodzi pewnie i stabilnie, ręce mam luźno, właściwie nie są jej do niczego potrzebne (może tylko unika upadków) ale ona chce i domaga się chodzenia za rece. Póki co nic z tym nie robię. Leci jej 16 miesiąc. Ma buty, kupiłam jakies 2 tyg temu, bo domaga się spacerów na dworze, a skarpetkach z podeszwą to już nie za bardzo..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka