Dodaj do ulubionych

straszne schody

27.05.11, 11:51
Witam. Mam problem z 5letnią córką. Miałam dziś rozmowę z przedszkolanką, w sprawie tych "strasznych schodów". Otóż moja córka, boi się samodzielnie schodzić ze schodów. Jest tak, odkąd nauczyła się chodzić. Po schodach z naszego mieszkania (II piętro), schodzi sama, trzymając się poręczy lub ściany. Kiedy widzi, że to już ostatnie schodki, puszcza ścianę/poręcz. Nie stawia naprzemiennie nóg, a jeśli już to robi, to bardzo rzadko. Gorzej, jeśli to nowo poznane schody, lub źle oświetlone. Wtedy córka wymaga podania ręki. Wyraźnie się boi i potrafi rozpłakać, gdy prosimy by sama spróbowała zejść. Natomiast żadnych problemów nie ma przy wchodzeniu po schodach (pokonuje je bez trzymania i stawia naprzemiennie nogi). Nie przypominam sobie, aby córka spadła kiedykolwiek ze schodów. Wg mnie (ja do dziś nie lubię schodów, a mam 34 lata na karku) i mojego męża, córka boi się, ale jej to przejdzie. Ale zdaniem przedszkolanki, albo moja córka ma problem ze wzrokiem (ja nie zauważyłam żadnych nieprawidłowości a i uważam, że i z bliska i w dal, córka widzi wyśmienicie; badanie wzroku na bilansie 4latka wypadło znakomicie), albo to podłoże neurologiczne. Dodam, że do 2go roku życia, mała była rehabilitowana ze względu na wzmożone napięcie rak i nóg i urodziła się niedotleniona (choć dostała 10 pkt.) oraz z zakażeniem wewnątrzmacicznym (miała podawane 2 antybiotyki przez pierwsze 7 dni życia). Czy inne mamy, miały podobne problemy ze swoimi dziećmi? Co mam o tym myśleć i co dalej robić, bo mąż oburzył się, że przedszkolanka sugeruje wizytę u neurologa. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • levi453 Re: straszne schody 27.05.11, 12:41
      Moze po prostu ma "słabo działający" błędnik?
      Sama mam ponad 30 lat i nadal bardzo słabą koordynację ciała w przestrzeni. No taka ciamajdowata jestem po prostu, chociaż ze schodów nigdy jeszcze nie spadłam. Wpadam za to często na meble lub framugi.

      Na nieznanych/wąskich/stromych/nieoświetlonych schodach też trzymam się poręczy i nie mogę zmusić się do naprzemiennego stawiania nóg. Najgorzej jest, gdy idę z moim kochanym mężczyzną na mecz i na stadionie muszę zejść po wąskich i stromych schodach nie mających poręczy! Na dodatek w dzikim tłumie. Brrrrrrr... Też domagam się wtedy trzymania za rękę wink

      Podczas wchodzenia po schodach do podłoża jest w miarę blisko (w razie czego upada się na schody znajdujące się wyżej, bez przemieszczania całego ciała w dół), ale podczas schodzenia widać w dole ogromne połacie schodów, na których potencjalnie można się połamać - może to zwykły lęk przed przestrzenią a nie jakieś schorzenie?
    • alpepe Re: straszne schody 27.05.11, 13:47
      powinnaś być wdzięczna, że przedszkolanka zwróciła na to uwagę. Na bilansie dwulatka córki pielęgniarka (mieszkam w Niemczech) pytała mnie, czy dziecko schodzi po schodach naprzemiennie. Dla mnie zachowanie Twojej córki jest niepojące i zanim bym stwierdziła, że ona po prostu taka jest, najpierw bym się upewniła u okulisty, laryngologa i neurologa.
      • budzik11 Re: straszne schody 27.05.11, 13:53
        alpepe napisała:

        > zanim bym stwierdziła, że ona po prostu taka jest, najpierw bym się upewniła u
        > okulisty, laryngologa i neurologa.

        Dokładnie. Badanie na bilansie nie jest miarodajne, zwykle polega na rozpoznawaniu obrazków na karcie - ale nie sprawdza widzenia dali/bliży tym bardziej, że dziecko patrzy jednym okiem. Może być z tym kłopot.
        No i chodzenie naprzemienne - to też powinnaś sprawdzić u neurologa. A umie skakać na jednej nodze?
    • pasiastapigmejka do levi453, alpepe, budzik11 27.05.11, 14:53
      Dziękuję za szybkie odpowiedzi i rady. Cały dzień siedzę w necie i szukam. I chyba znalazłam. Ale potwierdzić ostatecznie moje przypuszczenia, może tylko neurolog i do niego pójdziemy. Otóż wydaje mi się, że moje dziecko ma dyspraksję. I o ile świetnie sobie radzi z rękami (pięknie maluje, koloruje nie wychodząc poza linię, wycina wzdłuż linii, wykleja, układa puzzle, próbuje nawet szyć, nawleka igłę czy koraliki na żyłkę, świetnie radzi sobie ze sztućcami), to już kłopot ma właśnie z nogami. I to ma chyba po mnie, bo ja miałam identycznie. Pozostaje ćwiczyć i wspierać, ale chętnie poznam zdanie mam/nauczycieli, jak dbać o takie dziecko.
      • tijgertje Re: do levi453, alpepe, budzik11 27.05.11, 15:00
        Mozliwe. Wiesz, ze ja potrafie dolozyc 20 km, zeby jechac do innego oddzialu sklepu, w ktorym nie maja "strasznych" schodow? Z wchodzeniem nie ma problemu, widze tylko blisko stopnie powyzej, ale ze schodzeniem, jak schody sa otwarte, jeszcze nie daj Boze z lustrem!, to trzymam sie kurczoro oburacz poreczy i schodze dostawiajac jedna noge do drugiej. U mnie ma to zwiazek z zaburzeniami odbioru bodzcow. wzrok mam doskonaly, ale oko wiariuje w takich sytuacjach, nie potrafie ocenic odleglosci i zapewne czulabym sie dokladnie tak samo, stojac na krawedzi przepasci. wizyta u neurologa to dobry pomysl, jak niczego nie znajdzie, to w nastepnej kolejnosci szukalabym terapeuty SI.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka