miciunia
15.05.04, 15:42
Dziewczyny nie szalejcie z alergią pokarmową , to może być zwykłe
" przebiałczenie". Moja córeczka w wieku 2 lat miała okropne czerwone plamy
na buzi. Czasami trochę bladły, żeby za chwilę pojawić się znowu. Próbowałam
początkowo na własną rękę odstawiać niektóre pokarmy (mleko, pomidory,miód
itd.). Nic to nie dawało. Gdy wreszcie trafiłam do fantastycznej alergolog
(notabene w państwowej przychodni). Po szczegółowym wywiadzie postawiła od
razu trafną diagnozę. Okazało się że nie jest to żadna alergia, tylko zbyt
duża ilość białka w pokarmie. Kazała po prostu zmniejszyć ilość mięsa i
nabiału. Zupy na rosole mięsnym tylko sporadycznie, gdy podaję mięso to już
jajka nie, gdy dziecko wypije mleko to już żadnych serków ani jogurtów itd.
Więcej kasz, makaronów, pieczywa, warzyw, bo to jest podstawa pożywienia.
Białko ma być tylko dodatkiem. Podobno połowa dzieci które przychodzą z
podejrzeniem alergii jest po prostu faszerowana zbyt wielka ilością białka.
I to wszystko. Dostaliśmy oczywiście również skierowanie na wykonanie testów
na różne uczulające substancje, ale to już było zbędne, wizyta kontrolna
również. Dziecko jest już całkowicie zdrowe. Skończyły się : paróweczka na
śniadanko, kotlecik na obiad, szyneczka na kolację, zupka na mięsku, duże
ilości jogurcików i sereczków. I co więcej . Moje dziecko zaakceptowało to
zupełnie naturalnie. To we mnie był lęk , co jeść, a nie w małej . Moje
dziecko uwielbia wszelkie makarony, kasze, owsiankę. Daję jej biały ser, i
niewielkie ilości pieczonego mięsa, zupy nie na mięsie. Je zresztą wszystko
tylko pilnuję żeby nie było za dużo białka. I coś jeszcze. Ma najlepsze
wyniki morfologii ,jakich jeszcze nie miała. Ma więcej żelaza teraz niż wtedy
kiedy dawałam jej za duże ilości mięsa. I tak na marginesie znajoma wydała
majątek na prywatnych alergologów, by w końcu trafić do państwowej przychodni
i dowiedzieć się,że jej synek ma ten sam problem, co moja córka.