Dodaj do ulubionych

Styczniowe Pciechy 2005 cd.

17.01.07, 11:25
Hej dziewczyny,chcialam odpisac ale wyskoczylo mi okienko,ze limit postow na
forum zostal wykorzystany.To tylko do 2500 postow jest?Heh,no moze bedziemy
jednak dalej pisac?wink
Obserwuj wątek
    • monika25lbn Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 17.01.07, 11:44
      No i gdzies mi "o" wcielo,kros wie jak to poprawic?
      Wogole dziwne rzeczy dzieja sie na gazecie,ciezko wchodza posty i strony
      godzine sie otwieraja.
      Mamokasienki dobrze,ze sie wszystko odnalazlo,ale pomyslowa jest Kasia.Pat tez
      czasami cos tak schowa,ze znalezc to caly dom trzeba przewrocic do gory nogami.
      Przykro mi z powodu malenstwa,ale mam nadzieje,ze wszystko bedzie OK i tego Wam
      zycze.A dzieciatko napewno bedzie duze i silne.Mi na wizytach u gina to ciagle
      czas sie zmienial,ze np raz byl juz 12 tydzien a potem sie okazalo,ze 10
      rozpoczety.W 25tyg bylam na patologii ciazy,bo slabo czulam ruchy i mialam
      przez 5 dni dzien w dzien USG az sie balam,ze moze za duzo i czy nie zaszkodzi
      maluszkowi,no i zapisywac mialam ruchy i ile ich bylo i w jakich godzinach.Ale
      w kocu wszystko bylo w porzadku.
      Pisalam wczoraj ale gdzies post widze wsiakl albo mozliwe,ze w trakcie cos Pat
      mi pokasowal,bo mi sie krecil caly czas przy mnie tylko wydaje mi sie,ze
      zdazylam wyslac.
      U lekarza nie bylam,bo do rodzinnego moge pojsc z mlodym ale na przeswietlenie
      juz go nie zabiore.A,ze jeszcze to przeziebienie-juz sie konczy(mam nadzieje) i
      te choroby to sie boje z nim do przychodni narazie isc.Wczoraj mial biegunke
      caly dzien i nie wiem,czy perzez to,ze na sniadanie pilismy mleko z miodem,niby
      nie pierwszy raz ale moze cos mu sie nie przyjelo.Po drzemce w dzien zaczal
      okropnie marudzic,plakac i mowil,ze pupa boli.Dalam mu paracetamol i juz nic
      prawie nie jadl bo wyplakal czekoladke.Dzis jeszcze kopy nie bylo ale juz nie
      marudzi,tylko znowu jakis pobudzony i biega caly czas i krzyczy jak czegos mu
      dac nie chce.Wiec narazie nie chce nikogo prosic zeby z nim zostal,bo szkoda i
      jego i kogos.
      W przyszlym tyg znowu przygotowania do urodzin,tort tym razem juz sama
      zrobie,tylko musze znalezc przepis na jakas mase co by mdla nie byla,napis
      bedzie czekoladowy no i duzo owocow mam w planie,a w praktyce sie okaze,bo
      chyba tez musze dwa torty robic-moze jedno ciasto zamiat tortu ale znowu na
      raty.
      Uciekam narazie,moze cos wieczorem dorzuce jak nie zasne znow z
      mlodym.Pozdrawiamy cieplutko.
      Ps wczoraj bylo sliczne sloneczko i widze dzis troche wychodzi ale powietrze
      jakby mrozne troche.
      • zyrafka01 Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 17.01.07, 19:18
        Pewnie, że piszemy dalej.

        Mamokasienki, dobrze, że znalazłaś obrączki i pierścionek. U nas też często są
        takie akcje szukania czegoś co Ola miała w rączkach. Na szczęście jakoś się
        wszystko potem znajduje.
        Ola też przy tym rozwolnieniu płakała, że ją pupa boli i nie chciała robić. A
        poza tym teraz mamy problem z jedzeniem. Dotąd jadła wszystko bez grymaszenia a
        po tej chorobie nagle odmawia jedzenia albo je tylko to na co ma akurat ochotę.
        Mam nadzieję, że jej to przejdzie i znów będzie chciała jeść jak dawniej.

        A w ogóle to mi strasznie smutno, bo pokłóciłam się wczoraj z Piotrem (poszło
        oczywiście o siedzenie przy komputerze). Dziś miał kończyć lekcje o 17:15 a
        jeszcze go w domu nie ma. Pewnie wziął jakieś zastępstwo i nawet do mnie nie
        zadzwonił, żeby mnie o tym powiadomić. Płakać mi się dziś chce cały dzień.
        Byliśmy też dziś w agencjach nieruchomości szukać mieszkania i niestety nic nie
        znaleźliśmy. My chcielibyśmy 3 pokoje a takie kosztowało 140 tys., więc nas po
        prostu nie stać. No nic, musimy uzbroić się w cierpliwość, może pojawi się coś
        niedługo. W ogóle bardzo rodzice nam pomagają w tej sprawie. Poszli wczoraj do
        banku i wzięli pożyczkę, żebyśmy mieli trochę wkładu własnego do mieszkania i
        nie musieli brać takiego dużego kredytu. Kochani są.

        Miłego wieczoru
        • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 18.01.07, 09:11
          Witam
          Ja dopiero odnalazłam nasz drugi wątek jak mi ten sam komunikat wyskoczył w
          starym. To za dużo nie popisałyśmy tam.
          Moniko doskonale romumiem czemu nie chcesz zabrać Pata na prześwietlenie,
          wczoraj jak mnie mąż odwiózł na test obciążenia glukozą, gdzie musiałam godzinę
          czekać po wypiciu glukozy to jak zobacył jak się Kasia zachwuje to wolał się do
          pracy spóźnić niż zostawić mnie z nią samą. Musiałybyśmy przez pół miasta
          jeszcza autobusem wracać, bez wózka to bym miała dopiero szkołę.
          Może to grymaszenie przez chorobę, a może poprostu bunt dwulatka.
          U nas to wygląda strasznie Kasia krzyczy z byle powodu jakby ją ktoś za skóry
          obdzierał, a nawet jedna łza jej nie popłynie.

          Zyrafko macie super rodziców, że tak się starają. U nas niestety ceny mieszkań
          są trochę wyższe i z 3 pokoje około 50 metrów musielibyśmy zapłacić w granicach
          180 - 250 tysięcy Niestety nie stać nas na to, wybudowanie domu podobnie
          kosztuje więc będziemy szukać jakiejś działki i w końcu może wybudujemy dom.
          Co do kłótni z mężem to czasami tak już jest, w końcu się pogodzicie.
          U nas jak jest już jakaś sprzeczka to Kasia podchodzi ciągnie nas do siebie i
          każe się przytulać i wtedy już nie mamy innej możliwości jak się przytulić.
          Trzymam kciuki żebyście się szybo pogodzili.
          • elkusia Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 18.01.07, 09:37
            ale się cieszę, że się znalazłyśmy!
            Ech, Żyrafko mam nadzieję, że już dzisiaj jesteście pogodzeni z mężem, u nas
            najczęściej powodem do sprzeczek są obowiązki domowe smile)) Ale się cieszę, że
            nie mamy internetu w domu, wtedy to dostawałabym szału gdyby mąż po nocach przy
            nim siedział. Teraz to tylko w soboty siedzi i głupie filmy w tv ogląda, też
            mnie to wkurza bo wstaje w niedzielę niewyspany i zły, ale pracuję powoli nad
            tym problemem smile))
            Niestety to zły moment na kupowanie mieszkań, ceny strasznie poszły w górę,
            niewiadomo co robić, czekać: to mogą jeszcze bardziej podrożeć. Na pewno
            niełatwa decyzja, tym bardziej, że zaraz będzie Was więcej. Powodzenia i
            dobrze, że macie takie wsparcie od rodziców.
            U nas na szczęście bunt dwulatka w bardzo złagodzonej formie, oczywiście Dosia
            stara się wymuszać to co ona chce (krzykiem i płaczem)ale na razie nie w tak
            drastycznej formie i możemy sobie z nią poradzić.Niestety czasami zdaża mi się
            jej ustąpić sad(((
            Dużo zdrówka dla wszystkich, U nas straszą infekcjami górnych dróg oddechowych,
            szpitale pełne i te dziecięcie i dla dorosłych, u nas w firmie co chwilę ktoś
            choruje, niestety są takie łosie co chore przychodzą do pracy brrrr.
            • mega3 Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 18.01.07, 13:12
              Witam
              Zyrafko elkusia ma rację, to kiepski moment na kupno mieszkania, ale Cię
              rozumiem, gdybyby nam miało dojść drugie dziecko to te dwa pokoje, które mamy
              to byłoby za mało, ale nas też nie stać na kupno nowego, a na rodziców nie
              możemy w tej kwestii liczyć. Najgorsze jest to, że ceny mieszkań mają cały czas
              wzrastać. Napisz czy w małżeństwie już zgoda.
              • zyrafka01 Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 18.01.07, 17:02
                Cześć dziewczyny
                Porozmawiałam wczoraj z mężem i już jest ok. Mam nadzieję, że zrozumiał. W
                każdym razie obiecał poprawę.
                Co do mieszkania to ja wiem, że teraz nie jest dobry moment na kupowanie, że
                teraz podrożały. Tylko że my wcześniej nie mieliśmy nawet możliwości myślenia o
                kupnie mieszkania. Po pierwsze Piotr pracuje na umowę o dzieło, a taką formę
                zatrudnienia banki uznają dopiero od niedawna. A po drugie w zeszłym roku,
                kiedy to banki brały pod uwagę zarobki z 2005 roku nie mielibyśmy zdolności
                kredytowej. Tak więc dopiero teraz mogliśmy zacząć myśleć o kupnie mieszkania.
                A jeśli wciąż maja drożeć mieszkania to chyba warto się pospieszyć. Tylko czy
                uda nam się coś znaleźć w miarę szybko to już inna sprawa. Bo rynek mieszkań
                strasznie się skórczył. My już nawet o 2 pokojach myślimy.

                Ale dziś paskudna pogoda. Wyszłam z Olą na spacer i deszcz nas złapał. Dobrze,
                że miałam dla Młodej pelerynę to nie zmokła za bardzo.

                Miłego popołudnia
                • madziara40 Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 19.01.07, 15:04
                  STO LAT STO LAT DLA KASIENKI!!!!!!!!!!
                  Dużo zdrówka i prezencików!!!!

                  Zuzia miał dwie imprezy urodzinowe jedną zrobiliśmy jej u dziadków na świętą
                  400km. nie ma możliwości wspólnie obchodzić urodzin. Dostał laptopa, laki
                  bebyborn z ubrankami, książeczki, tablicę znikopis, i trochę kasy.
                  Urodziny które my jej wyprawiliśmy w domu były skromniejsze i prezenty dostała
                  książeczki, maskotki krówkę i misia, bajki na dvd.
                  Co do tortu to upiekłam go sama – no prawie tort składał się z gotowych
                  podkładów, nasączyłam je syropem z brzoskwiń, krem karpatkowy z torebki, trochę
                  dekoracji i gotowe nawet Zuzia która nie jada słodyczy spróbowała kawałeczek.
                  Chciałam zamówić w cukierni , ale niestety pierwszego stycznia cukiernie miały
                  wolne i nikt nie piekł ciast.

                  Mamokasienki przez cała ciążę słyszałam, że dziecko jest za małe o jakieś dwa
                  trzy tygodnie do wieku ciąży, nawet jak robiliśmy jej echo serduszka to pani
                  kardiolog była bardzo zdziwiona – i wszyscy tak straszyli, straszyli że będzie
                  miała bardzo mała wagę urodzeniowom itp. a drugiego stycznia okazało się , że
                  Zuzia waży 3500 i ma 51 cm.
                  Później przez 1.5 roku słyszałam na bilansach, że jest niedowaga bo mało
                  przybierał na wadzie. Teraz patrzę na nią i widzie zdrowy okaz rozbójnika!!!
                  Więc nie martw się na zapas ważne że dzidziuś się prawidłowo rozwija!!!!!!

                  Zyrafko 2 lata temu też dopadł nas ten sam problem kupna mieszkania. Bardzo
                  chciałam przed porodem zamieszkać w nowym mieszkaniu. Dwa małe pokoje przy
                  czwórce to trochę za ciasno, a poza tym to nie chciałam aby mój syn czuł się
                  pokrzywdzony obdarty ze swej prywatności bądź co bądź miał ja przez 12 lat. Z
                  kredytem poszło łatwo obydwoje razem pracujemy tylko z mieszkaniem było gorzej.
                  Ale przyszedł traf i się udało!! W tej chwili zarobiliśmy na naszym mieszkaniu
                  40 tyś. Jeśli mogę dać Wam rade to nie czekajcie za długo ceny za metr rosną z
                  dnia na dzień, może być tylko gorzej. Dobra rada zastanówcie się nad tym czy
                  watro jest kupić mieszkanie na rynku wtórnym czy tez nowe. My kupiliśmy
                  mieszkanie nowe ale daliśmy ciała z rzeczoznawca –taki warunek dał bank.

                  Serdecznie pozdrawiam
                • monika25lbn Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 19.01.07, 15:12
                  Hej dziewczyny,
                  dzis wszystkich wywialo?kurcze ale potworna pogoda.W nocy masakra,obudzilam sie
                  przed 1-wsza,na dachu cos walilo,w domu drzwi od lazienki stukaly-zamknelam
                  wywietrzniki i sie kurcze troche balam potem do 3-ciej zasnac nie moglam i od
                  rana snieta jestem,kawe bym wypila to znowu o zoladek sie boje,tej innej nie
                  kupilam,bo nie wiem jak sie nazywa.OJ w taka noc to maz by sie przydal jeszcze
                  bardziej niz zwykle.
                  Zyrafko,tak slucham wiadomosci i wogole to mieszkania taniec raczej nie beda i
                  gruntow tez to dotyczy-raczej nie w najblizszych latach jesli wogole ale jest
                  np mozliwosc zamiany mniejszego na wieksze z doplata.W Lublinie np to mieszkan
                  jest do oporu.Ja bardzo zastanawiam sie nad domkiem jednorodzinnym.4 pokoje+
                  ew.poddasze.Tylko podejrzewam,ze przed 30-stka niw wyrobimy z mezem a latka
                  lecatongue_out
                  My dzis nie wychodzimy chyba,cos tam zapowiadaja,ze poznym popoludniem poprawi
                  sie pogoda to moze po obiedzie ale zobacze jak bedzie w rzeczywistosci.Niby co
                  jakis czas i sloneczko na troszke wychodzi a za chwile deszcz i wiatrzysko.A
                  tesciowa moja chora wiec z jej odwiedzin oczywiscie nici i nie wiem czy do
                  urodzin mlodego sie podniesie bo podobno lezy-korzonki ja polamaly czy cos a
                  juz planowalam w niedziele jechac do tesciow-nawet prezent mam da nich,niby nic
                  wielkiego,bo kupilam duza ramke i kilka Pata zdjec wlozylam no ale tu sie
                  wiecznie cos dzieje.Mam nadzieje,ze choroby to nie wymysla,tylko jakos tak
                  wszystko nie w porewink
                  Pat tez jakos mniej je,co prawda jemu nie powinno to zaszkodzic,bo leciutki to
                  nie jest ale tez wielu potraw nawet sprobowac nie chce a wczesniej jadl.Nowosci
                  to juz wogole mowy nie ma.Jablko czasami podgryzie troche,bananow tez juz
                  nie,wczoraj deko pomarancza.Tylko pije duzo i przewaznie same soki chce,wody
                  wogole nie chce,pewnie za duzo juz smakow zna.
                  Aha i jeszcze jedno-trzymajcie kciuki za mnie bo zaczynam diete od dzis,nie
                  jakas specjalna ale lekka i koniec z podjadaniem miedzy posilkami-a przy kompie
                  tak dobrze cos podgryzac-tez tak macie,czy ja tylko?Chociaz od kolezanek
                  wiem,ze one tez tak podjadaja.No i do tego te herbatki slim cos tam,ciekawe jak
                  dlugo wytrzymam,ale w planie mam juz niedlugo rowerek i cos zadbac o siebie
                  troche,tylko zeby pogoda sie poprawila.
                  No koncze narazie i pozdrawiam.
                  • monika25lbn ***Sto lat*** 19.01.07, 15:16
                    Kasienko sto latek w zdrowiu,szczesciu,zabawie i radosci wszelkiej.Duzo
                    prezentow,pysznego torciku i pociechy z rodzicow wink
                    Buziaki ogromne od Pata.
                    • zyrafka01 Re: ***Sto lat*** 19.01.07, 15:53
                      STO LAT, STO LAT dla Kasieńki. Wszystkiego najlepszego.

                      U nas też wiatrzysko okropne. Mieliśmy dziś jechać do Koszalina, do dziadków,
                      ale Piotr pojechała sam (bo musiał załatwić coś w Urzędzie Skarbowym) a my też
                      nie wychodzimy.
                      My niestety nie mamy możliwości zamiany mieszkania na większe, bo my po prostu
                      nie mamy w ogóle mieszkania. Mieszkamy w wynajmowanym.

                      Kończę bo Piotr właśnie wrócił i chcę z nim trochę pobyć. Bo on cały tydzień
                      pracuje i w zasadzie to tylko wieczorami się widzimy.

                      Trzymajcie się ciepło i nie dajcie się zdmuchnąć wiatrowi smile
                      • mamakasienki1 Re: ***Sto lat*** 19.01.07, 20:52
                        Dziękujemy bardzo za wszystkie życzonka
                        Dzisiaj Kasia spędziła dzień w fikolandzie i biegała dotąd aż padła, jeszcze
                        takiego szczęśliwego dziecka swojego nie widziałam, była tam tak długo jak
                        chciała.
                        A jutro imprezka ze znajomymi i rodzinką.
                        Dziś już przyjechała moja mama z siostrą, no i tatuś wcześniej skończył pracę
                        żeby dłużej być dziś z Kasią. Więc dzień miała super.
                        • echoo Re: ***Sto lat*** 19.01.07, 21:05
                          dołączamy sie do życzeń KASIU smile))
    • aneli Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 21.01.07, 21:05
      Hej
      Witam wszystkich.
      Mój Ignaś urodził się 2.01.2005
      smile
      • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 21.01.07, 22:11
        My z Kubusiem dołączamy się do życzeń dla Kasi, przepraszam, że tak późno, ale
        nie miałam wcześniej czasu żeby napisać.
        Serdecznie witamy aneli i Ignasia. Napisz coś więcej o Was.
        • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.01.07, 08:07
          witamy aneli i Ignasia, zapraszamy do pisania.
          U nas urodziny tak średnio, niestety nasze dziecię spadło z tapczanu,
          centralnie na główkę (skakała na tapczanie), płakała bardzo długo, co niestety
          trochę zważyło imprezką i goście wyszli chyba trochę za wcześnie smile))
          Oczywiście po wyjściu gości Gosia odżyła i rozrabiała jeszcze dość długo.
          Prezenty - przede wszystkim ciuszki, wszystkie trafione, napewno sie przydadzą.
          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.01.07, 08:38
            Witam
            Witam aneli i Ignasia, napiszcie coś więcej o sobie skąd jesteście, co potrafi
            Ignaś, czy dużo mówi.

            Dziękujemy bardzo za wszystkie życzenia.
            Impreza udana, dopiero wczoraj wieczorem się skończyła, a trwała od piątku,
            przynajmniej dla Kasi.
            Było super, Kasia wyszalała sie z babciami i ciociami do woli, a wczoraj
            odwiedzili nas jeszcze znajomi z córeczką i szaleństwo od nowa.
            Prezenty super, wszystko trafione, tylko teraz to my się chyba musimy
            wyprowadzić żeby Kaśkowe zabawki się pomieściły wink
            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.01.07, 09:05
              teraz mały teścik
              Próbuję wklejać Kaśkowe zdjęcia urodzinkowe
              Kasia w fikolandzie1
              Kasia w fikolandzie2
              Kasia w fikolandzie3
              tort urodzinkowy
              dmucham świeczkę
              żegnamy gości1
              żegnamy gości2
              dmuchamy świeczkę
              • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.01.07, 10:32
                Hej dziewczyny,
                Ja na moment,bo u nas sloneczko i lecimy pobiegac troszke,tylko wiatr nie
                przechodzi.
                Echo nie przejmuj sie,chyba wszyscy wiedza,ze z dzieciakami to zartow nie mawink
                Mam nadzieje,ze malej nic sie nie stalo przy tym upadku,Pat tez czesto
                spada,niby nie na glowe ale zawsze mnie przeraza,wchodzi wszedzie i na wszystko
                a przy tym takie akrobacje robi,ze szok.
                Mamokasienki fajnie,ze impreza udana,Kasa pewnie b.szczesliwa?
                Dzis po sniadaniu mowie do mlodego:
                -chodz do lazienki idziemy myc zeby a on mi odpowiada "dzis Nie!"
                umylismy oczywiscie ale prosze jak juz umie odpowiedziec łobuziak maly.
                Kurcze tez bym go do Fikolandu troche puscila,tylko boje sie,ze znow sie
                przeziebi.
                A zapowiadaja snieg,slyszalyscie?
                Dobra,ide.Pozdrawiamy.
                • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.01.07, 14:25
                  O pustki wink
                  Sorki dziewczyny bo pomylilam niki zamiast Elkusia napisalam Echo -mam
                  nadzieje,ze zostanie mi wybaczone big_grin
                  My po spacerze-w wozku,pod kocykiem bo wiatrzysko straszne.Teraz Pat
                  spi,pozniej sprzatamy.
                  Jak pomysle o przygotowaniach urodzinowych to sil mi juz na starcie brak.W
                  piatek goscie,sobota my z torcikiem jedziemy a w niedziele znowu impreza tylko
                  juz wieksza.Pierwszy torcik bedzie maly-taki symboliczny drugi musi byc wiekszy
                  bo ludu wiecejwink
                  Zeby tak podrzucic komus mlodego na jakies 2 godzinki,moze pogadam z sasiadka i
                  cos wymyslimy i miedzy jej praca a korepetycjami cos wycisniemy.
                  A w sobote maz dzwonil-przegadalismy ponad pol godzinki,Pat tez mowil do
                  sluchawki "czesc tatus"-tylko patrzy taki zdziwiony,chyba,ze taty nhie widac.
                  Oj teskni nam sie.
                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.01.07, 14:52
                    Witam
                    Świetnie, że impreza Kasi się udała, fajne zdjęcia, też Wam muszę podesłać Kuby
                    zdjęcia, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać.
                    Kuba ostatnio nie chce jeść obiadów, jak dziadek go pyta zjesz zupkę, on
                    oczywiście tak jak najbardziej, no i zjada 4 łyżki. Dzisiaj nie zjadł wcale
                    zupy tylko się wziął za kaszankę. Nie wiem co mu się pozmieniało. A i jeszcze
                    dzisiaj zasnął po 8.30.
                    • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.01.07, 15:54
                      Witam
                      Elkusiu mam nadzieję, że z małą w porządku. U nas było podobnie w sobotę z tą
                      różnicą, że Kasia uderzyła czołem w ścianę z całej siły. Teraz to jej tylko
                      śliwa została ale pod grzywką i nic nie widać.
                      My dzisiaj nawet na spacerku nie byłyśmy, jakoś kiepsko się czuję choć Kasia
                      pełna energii i chyba wyciągnę ją na trochę.
                      Wogóle to od rana spać mi się chce, a Kasia jak Kubuś jakoś wcześniej niż
                      zwykle mi dziś usnęła i nie mogę się teraz z niczym pozbierać.
                      Później był jeszcze u nas znajomy więc nie miałam za bardzo czasu na codzienne
                      obowiązki tylko tak jakoś posiedzieliśmy i pogadaliśmy.
                      Mega u nas (żeby nie zapeszać) ale z jedzeniem się poprawiło, Kasia ładnie
                      zjada wszystko co jej ugotuję i nawet za nasze obiady się zabiera od czasu do
                      czasu.
            • aneli Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 08:41
              Cześć wszystkim forumowicz(k)om
              Jesteśmy z Warszawy. Ignaś chodzi do żłobka i mam wrażenie, że bardzo to lubi.
              Niestety - jak to facet - sam tego wprost nie powie wink Co nie przeszkadza mu
              być gadułką. Nawija praktycznie tylko po swojemu. Lubi śpiewać. Wtedy nie ma
              problemu ze zrozumieniem. Jest bardzo sprawny fizycznie i manualnie (wszędzie
              wejdzie, wszystko rozkręci), skacze i papuguje. Chłopak ma swoje zdanie (czyt.
              jest uparty jak dziki osioł)
              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 08:53
                Hehehe
                Aneli opisałaś chyba moją Kaśkę, mało mówi a jak już to po swojemu, dużo śpiewa
                i jest bardzo sprawna fizycznie i manualnie.
                Pokazywała mojej mamie jak kompa obsługiwać i jak się włącza bajki. No i
                niestety nie ma przed nią dobrego zamknięcia wszystko otworzy i wszędzie
                wejdzie, ostatnio chodzi w rękawicach gumowych, których ja używam podczas
                sprzątania i mycia łazienki i kuchni.
                Wogóle super nas naśladuje we wszystkich czynnościach, w związku z czym musimy
                się bardzo pilnować co przy niej robimy i nie używamy niektórych przedmiotów
                kiedy ona widzi.
                Niedawno zobaczyła jak używam jednorazówki do golenia nóg (depilatora się boję
                strasznie), no i przy najbliższej okazji też popróbowała, no normalnie strach
                jakiekolwiek ostre narzędzie wziąć do ręki.
                Na bieżąco mam mycie szyb i luster tzn. pryskanie płynem do mycia szyb a ja go
                muszę ścierać. Nie pomaga nawet przekręcanie tego małego kurka bo nauczyła się
                go też przekręcać.
                Najlepsza jest jak wyjmuje sobie mleko albo sok z lodówki i nalewa do kubka,
                prawie zawsze się jej udaje.
                • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 09:01
                  Robiłam wczoraj Kasi badanie moczu u mojego gina i jestem super zadowolona, bo
                  nie dość, że wszystko jest w porządku, zapłaciłam tylko 5 zł (u nas w
                  laboratorium 7 zł) to jeszcze wynik miałam za 2 minuty i nie musiałam ganiać 2
                  razy do przychodni.
                  • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 10:30
                    witam miłe Panie smile))
                    Mamokasieńki, zdjęcia bomba, Kasieńka jak zwykle przecudna, piękne loki,
                    gratuluję udanych imienin. Dobrze, że u Was wszystko ok, a jak tam z
                    przesypianiem nocy u Kasieńki, pamiętam, że pisałaś kiedyś, że śpi bardzo
                    niespokojnie?
                    Moja Dosieńka wczoraj zasnęła o 22.30, końcówka to już były łzy i rozpacz ale w
                    końcu zasnęła. Zmienialiśmy się z mężem próbując ja uśpić, a ona bawiła się w
                    najlepsze, my za to jak zombi. Dziś u nas mróz ale i piękne słońce, mam
                    nadzieję że babcia z dziadkiem trochą wymęczą córcię na dworze i uda się nam
                    wieczorkiem trochę odsapnąć czyli pobyć razem, pogadać (z mężem znaczy się).
                    Kupiłam właśnie na allegro paczkę ciuszków dla Dosi na wiosnę, 13 szt za 61 zł,
                    trochę się boję jak będą wyglądać i czy rozmiary będą ok.
                    Córcia ciągle mnie teraz prosi: mama, rób uchmiech (uśmiech) co oznacza, że mam
                    wziąść pomadkę i pomalować sobie usta smile))
                    • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 11:42
                      Witam
                      Elkusiu u nas noce ciągle z przerwami, choć dziś jakiś cud czy coś, nie
                      obudziłąm się do Kasi i nie pamiętam żeby marudziła więc albo ja już byłam tak
                      zmęczona że nie słyszałam, albo ona sobie spokojnie weszła do naszego łóżka i
                      usęła.
                      Ja właśnie próbuję wyciągnąć Kasię na spacer ale pogoda jakaś taka średnia,
                      pochmurno bardzo i chyba dość zimno, chyba już zimowe ubranka wyjmiemy ale
                      takie te naprawdę ciepłe, bo do tej pory jakoś wydawało mi się, że nie są
                      konieczne.
                      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 12:38
                        Sto lat dla Julci w dniu drugich urodzinek.
                        Dużo uśmiechu, zdrówka i radości, superfajnego przyjęcia urodzinowego, samych
                        fajnych prezentów i wszystkiego naj najlepszego życzy Kasia z mamusią i
                        tatusiem.
                        • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 13:30
                          My również z okazji drugich urodzinek Julci życzymy zdrówka, szczęścia i
                          miłości i trafionych prezentów.
                          U nas dzisiaj też chłodniej, czytałam, że ma się zacząć prawdziwa zima. Chyba
                          się dzisiaj wybiorę po sanki. Dziadek z Kubą troszkę spacerowali do południa.
                          Uwówiłam się dzisiaj do fryzjera, ale sie boję, wymyśliłam sobie, że pofarbuję
                          włosy na taki siwy kolor. Już się ze mnie kolega w pracy śmieje, że będę
                          wyglądała jak 30 letnia staruszka. Trzymajcie za mnie, żeby mi ten kolor
                          pasował.
                          Pozdrawiam
                          • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 15:38
                            wszystkiego naj, naj dla Julci, samych słodkich chwil i buziaczki od Dobrosi.
                            Trzymam kciuki mega, bedzie dobrze, a gdyby nie to włosy odrosną albo zmienisz
                            kolor na czarny albo fiolet albo pasemka, powodzenia wink)))
                            • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 16:48
                              Wszystkiego NAJ NAJ Naj dla Julki, dużo uśmiechu i zdrówka.

                              Witam Anię i Ignasia. Widzę, że Ignaś też z 2-go stycznia jak moja Ola smile

                              Oj dziewczyny a ja to dziś taka rozlazła jestem. W ogóle nic mi się nie chce.
                              Dobrze, że Piotr zabrał Olę na przejażdżkę autobusem to mam teraz chwilę dla
                              siebie. I zaraz się chyba położę, bo wcześniej zanim Piotr wrócił z pracy to
                              zasnęłam z Olką bawiącą się obok. Dobrze, że nic sobie w tym czasie nie
                              zrobiła.
                              A my mieliśmy super niedzielę. Byliśmy u dwóch znajomych rodzin. U jednych jest
                              roczna córeczka a u drugich był piesek. No i Ola tak fajnie się bawiła cały
                              dzień, że w ogóle nie chciała do domu wracać. Płaczu było przy ubieraniu co
                              niemiara.
                              Ola też śpiewa sobie piosenki. Ona ostatnio bardzo polubiła piosenki Misia i
                              Margolci i teraz ciągle którąś z nich nuci.
                              No i w końcu trochę zimy do nas przyszło. W nocy złapał mróz i spadło trochę
                              śniegu. Ola od rana zamęczła nas, że chce iść na sanki bo już śnieg jest i
                              ledwie udało mi się jej wytłumaczyć, że jest go jeszcze za mało. Ale ogólnie to
                              na spacerze bardzo jej się podobało chodzenie po śniegu.

                              No dobra kończę, żeby sobie jeszcze trochę poleżeć zanim Ola z tatą wrócą.

                              Pozdrowionka
                              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 18:25
                                Witam i ja
                                I jak tam Mega po wizycie u fryzjera? Trzymam kciuki żeby Ci się podobało, ja
                                kiedyś miałam podobny plan, ale przy okazji chciałam włosy na bardzo krótko
                                obciąć, a miałam do pasa i trochę się bałam no i w końcu zrezygnowałam.

                                Zyrafko to pewnie taki etap ciąży, że ciągle jesteś zmęczona, ja to dzisiaj po
                                całej nocy przespanej jakoś dużo energii mam.
                                Wyszłam po południu z Kasią na spacer, wystroiłam ją pięknie, a ona 5 sekund po
                                wyjściu z klatki wpadła do kałuży i się przewróciła, była cała mokra i
                                ubłocona, bo u nas niestety jeszcze mrozu dziś nie było. Od razu wróciłam z nią
                                do domu ale jeszcze ją przebrałam i poszłyśmy na ten spacer w końcu, i bardzo
                                się cieszę bo Kasia grzeczniejsza no i ja się trochę dotleniłam przy okazji.
                                Wogóle jakaś taka mądrzejsza wydaje mi się ta moja Kasia dzisiaj, ładnie
                                odmieniała mama, mamy. Później sama założyła sobie majteczki po siusianiu, no i
                                przespała przed południem 2 godzy i obudziła się dopiero na siusiu, tak samo
                                było na spacerku, wróciłyśmy z suchą pieluchą, a teraz siedzi i bawi się swoim
                                parkingiem i samochodzikami.
                                Co do śpiewania to u nas podobnie Kasia uwielbia śpiewać, może dlatego, że sie
                                nie wysila i śpiewa po swojemu.
                                • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.01.07, 21:06
                                  Jesteście wspaniałe;

                                  ja taka wagarowiczka forumowa oststnio a Wy pamietałyście o mojej Julci.
                                  Dziekujemy, bardzo nam miło smile)))

                                  Niestety Juka znowu chora sad Dzis zaliczyla urodzinowa wizyte w przychodni.
                                  Moze jakos to bedzie. Zeby tylko lepiej. Ciagle nie moge zaczac Julki uczyc
                                  tego nocnikowania bo ciagle cos jej jest. Nie chce zeby chodzila mokra jak jest
                                  taka chyrlajaca. Moze w lutym w koncu te choroby przejda.

                                  Julka zdmuchnela swoje dwie swieczki w niedziele. Przyjechali dziadkowie i
                                  ciocia i wujek. Julka tak fajnie sie przedstawia "mam da latka, imie Julka".
                                  Jest kochana, taka moja corenka łobuziak... Dzis mnie zbiła bo nie chcialam
                                  jesc tego co mi naszykowała (oczywiscie jedzonko tak na niby). Chyba sie
                                  naogladala reklam spolecznych ("no jedz misiu...").

                                  W nowej pracy fajnie, troche wyzwan dostalam na dzien dobry, ale juz dochodze z
                                  tymi nowosciami do ladu. CHyba bedzie dobrze.

                                  A wczoraj bylam u przyjciolki co tydzien temu urodzila coreczke i to dzieciatko
                                  jest takie male. Patrzylam na nia i nie moglam uwierzyc ze moja Julka miala
                                  identyczny obwod glowy przy urodzeniu. Jak to szybko sie zapomina...

                                  Pozdrawiam Was serdecznie
                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 24.01.07, 10:12
                                    Hej dziewczyny.
                                    Wszystkiego naj,naj dla Julci-wczoraj nie mialam jak pisac wiec skladam
                                    spoznione.Spelnienia marzen,wspanialego dziecinstwa,super zabaw.Buziaczki
                                    ogromne od Patryka wink
                                    Echo biedulka z Julci ale moze sie wychoruje i bedzie spokoj.
                                    Gdzies czytalam,ze do 3-go roku dzieci choruja najczesciej-potem w
                                    przedszkolach ogol sie zaraza i tak chyba bez koncatongue_out
                                    Miejmy nadzieje,ze troche sie uspooja te chorobska.
                                    Kasia super wyglada na zdjeciach.Taka duza i widac,ze madra dziewczynka.
                                    U nas zasypalo wszystko.I narazie raczej nie idziemy na dwor a juz Pat chce na
                                    sanki.Tylko wieje strasznie.
                                    Ciezka noc jakas byla,bo do 1 zasnac nie moglam a chwile po 5 obudzil mnie
                                    traktorek administracji,jak snieg odsniezali.W ciszy blogiej jak warknelo az
                                    podskoczylam na lozku.Ale teraz bym spala.Cisnienie niskie podobno.
                                    Pozdrowionka.
                                    • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 24.01.07, 11:06
                                      Witam zimowo
                                      U nas wreszcie też śnieg pada, trochę go jeszcze mało, no i sanki nasze u babci
                                      ale za tydzień je przywieziemy.
                                      Echoo trzymam kciuki za Julcię żeby szybko wyzdrowiała, biedulka ale miała
                                      urodziny.
                                      My właśnie wybieramyy sie z Kasią na podwórko tylko nie wiem jak długo
                                      będziemy, bo chyba zimno jest ale wyjmuję juz zimowy kombinezon i poszalejemy.
                                      Wczoraj jeszcze na placu zabaw byłyśmy a dziś to już chyba nie damy rady.
                                      No przynajmniej Kasia sie nie ubłoci jak mróz i śnieg.
                                      I jeszcze dzisiaj u nas ksiądz po kolędzie chodzi więc ogarnąć mieszkanko jakoś
                                      by wypadało, a z Kasią to prawie niewykonalne, chwilę po tym jak odkurzyłam ona
                                      powyjmowała z opakowania chrupkie pieczywo i dzieliła pomiędzy siebie, mnie,
                                      tatusia i lale. No i odkurzanie od początku.
                                      Właśnie umyła sobie zęby i musze ją przebierać bo cała mokra, no normalnie nie
                                      wyrabiam.
                                      • elkusia biało, biało, biało 24.01.07, 13:16
                                        A u nas biało, biało, biało i ciągle pada. Mam nadzieję, że do niedzieli
                                        wytrzyma, bo po pracy to nie dam rady po ciemku iść na sanki sad((
                                        Dużo zdrówka dla Julci!
                                        A u nas w Poznaniu znowu sepsa, ale mówią, że ten mróz pozabija wirusy, oby.

                                        Mamokasieńki ja kupiłam u nas na rynku fartuszek z cieniutkiej frotki od spodu
                                        podbity folią (tak jak śliniaczki), do prania, mycia, malowania itp. mokrych
                                        zajęć super, tylko trzeba zdążyć założyć smile)))
                                        Życzę dużo sił i dbaj o siebie.
                                        Pozdrowienia dla wszystkich pa, pa
                • aneli Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 24.01.07, 15:13
                  No tak ... to widzę, że mój mały facet jest strasznie wygodnicki. Picie lubi
                  mieć podane do rączki. Najlepiej mu jeszcze potrzymać tak, żeby i rączki miał
                  wolne. Z tatusiem tez już się golił. Na całe szczęście w pianie nie było widać,
                  że ostrze jest po zewnętrznej, bo tatuś pewnikiem dostałby wygawor wink
                  • elkusia madzi i nikodem i jula 25.01.07, 09:17
                    Madzi napisz proszę jak sobie radzisz z dwójką szkrabów, Julcia całkiem maleńka
                    jeszcze.
                    Aneli, musisz uważać z tym Twoim facetem, skoro się już goli to zaraz
                    dziewczyny zacznie przyprowadzać do domu smile))
    • madzi1983 nikodem 24.01.07, 14:12
      nikodem, 18.01.2005 lublin
      • mamakasienki1 Re: nikodem 24.01.07, 14:29

        • mamakasienki1 Re: nikodem 24.01.07, 14:40
          Madzi fajnie, że do nas dołączyłaś, napisz coś więcej o was.

          Elkusiu śnieg napewno poleży do weekendu, zapowiadają, że to już ta prawdziwa
          zima przyszła.
          My po spacerku, półtoragodzinnym więc długo było i to bez wózka i sanek.
          Kasia na koniec już tak mi dała w kość, że w nerwach niosłam ją do domu, cały
          czas mi uciekała, w sumie nie to było najgorsze, bo sobie za nią pobiegałam to
          mi dobrze zrobiło, ale prosiłam ją już na klatce u nas żeby szła ze mną na
          górę, a ona co schodek pokładała się i leżała i wycierała ubraniem wszystkie
          brudy z posadzki. Nie miałam siły jej nieść, a ona wogóle nie przejawiała
          jekiejkolwiek chęci współpracy, no i po pół godziny próśb, prób przekupstwa,
          itp. poddałam się i ją zaniosłam na górę, ale byłam już tak zła, że dałam jej
          klapsa i kazałam iść spać. Teraz mi jej trochę żal, tak słodziutko wygląda jak
          śpi.
          Tyle tylko, że miałam czas posprzątać i ochłonąć.
          I tak sobie myślę, że ja to jednak nie powinnam mieć dzieci skoro nie daję
          sobie rady i doszło do tego, że musiałam uderzyć takie małe dziecko, wcześniej
          nigdy mi się to nie zdarzyło. W sumie klaps był lekki i przez kombinezon, ale
          tak czy inaczej dla mnie to porażka.
          Czy wam zdarzyło się coś takiego? Mam teraz takie straszne wyrzuty sumienia i
          nie mogę przestać o tym myśleć.
          • elkusia bezradność 24.01.07, 16:28
            Mamokasieńki trzymaj się, jesteś wpaniałą mamą i kochasz córeczkę. Każdej z nas
            zdarzają się ciężkie momenty, a na pewno masz do nich prawo ty, dlatego że
            jesteś cały czas z Kasieńką od ponad dwóch lat, naprawdę podziwam cię jak
            świetnie sobisz radzisz, a na dodatek zawsze na forum masz dla każdego ciepłe
            słowo, pamiętasz o wszystkich urodzinach. Jesteś supermama i dasz radę.
            Najważniejsze, że kochasz Kasieńkę, a o klapsie Kasieńka już nawet nie pamięta.
            Przeczytałam wieczorkiem, że bunt u dwulatków przybiera takie drastyczne formy
            u dzieci które są bardzo związane z matkami, bo właśnie przez silny bunt
            próbują się uwolnić czyli nauczyć samodzielności. Im silniej dziecko związane
            tym musi silniej napierać żeby się osobodzić. NIe wiem czy to traktować
            poważnie, to była książka o psychoanalizie smile))
            P.s.
            a myślałaś o osobie do pomocy, albo złobku dla Kasi? Chociaż na końcówkę ciąży
            i zaraz po porodzie.
            Pozdrawiam gorąco i trzymaj się
            • elkusia nikodem 24.01.07, 16:29
              witamy Nikodema i madzi, zapraszamy do pisania.
              • mamakasienki1 Re: nikodem 24.01.07, 16:36
                Dziękuję bardzo Elkusiu dużo mi dało to co napisałaś.
                Myślałam o przeszkolu ale dopiero od września, a wcześniej to raczej nie, po
                pierwsze osoba do pomocy to zbędny wydatek przynajmniej tak mi się wydaje,
                przecież ja i tak jestem w domu więc powinnam się dzieckiem zajmować sama.
                Czasami bardzo chciałabym się oderwać od wszystkiego choćby na chwilę ale
                niestety nie mam takiej możliwości. Mój mąż nie wyobraża sobie osobnych wyjść
                czy wyjazdów i wszędzie zawsze jesteśmy razem,a że nie mamy nikogo kto zostałby
                z Kasią to zabieramy ją ze sobą albo zostajemy w domu, ewentualnie
                dostosowujemy miejsca, do których chodzimy też do Kasi.
                • echoo Re: nikodem 24.01.07, 17:46
                  Czesc dziewczyny smile)

                  mamokasienki jestes wspaniałą mama!! Czujesz dyskomfort psychiczny po malenkim
                  klapsie, a to juz naprawde duzo. Nastepnego razu po prostu nie bedzie i juz. A
                  mala i tak juz nic nie pamieta wink

                  Julka kaszle dalej. Ale czuje sie chyba calkiem dobrze smile Nawet cos chodzi do
                  toalety i sika dzisiaj do nocnika. Zauwazylam, ze nie moge jej pytac, chodzi
                  sama i wola mnie po fakcie, ze jest siku w nocniku. Ciekawe czy jej tak
                  zostanie, bo juz miala pare razy takie fazy.

                  U nas pieknie pada snieg. Chcialabym zeby zima troche dluzej niz tydzien
                  trwala...

                  Witam nowa kolezanke z Lublina smile) Ja pochodze z Pulaw a to przeciez po
                  sasiedzku smile

                  Pozdrawiam Was
                  • echoo Re: nikodem 24.01.07, 22:52
                    Próba

                    Zdjęcie Julki<br>

                    jak mi sie uda to moze jutro zamieszcze troche fotek z urodzin
                    Dobranoc smile
                    • echoo Re: nikodem 24.01.07, 22:53
                      chyba sie troche udalo, tylko to < br> wyrzucę wink
                      • mamakasienki1 Re: nikodem 25.01.07, 08:03
                        Witam
                        Dziewczyny bardzo dziękuję za pocieszenie, już mi jakoś lepiej.
                        Porozmiawiałam wczoraj z mężem, że przydałoby mi się trochę odpoczynku i
                        postanowiliśmy,że poprosimy teściową żeby przyjechała i zabrała Kasię do siebie
                        choćby na 1 dzień żebym miała czas dla siebie. A na drugi dzień po nią
                        pojedziemy. Z takiego rozwiązania chyba wszyscy będą zadowoleni, nie wiem tylko
                        jak Kasia ale ona bardzo lubi obie babcie więc nie powinno być kłopotów.

                        Echoo ale śliczna Julka, a te oczka takie śliczne, aż trudno uwierzyć, że taki
                        aniołek może być taki żywiołowy.

                        My już po wizycie księdza, był bardzo krótko, ale przynajmniej usiadł i
                        porozmawiał chwilkę. Rok temu tylko wszedł, zmówił modlitwę, poświęcił
                        mieszkanie i wyszedł.

                        Przeraża mne coraz większa liczba zachorowań na sepsę i coraz poważniej
                        zastanawiam się czy nie szczepić Kasi przeciwko pneumokokom czy meningokokom,
                        bo to chyba te same bakterie wywołują sepsę.
                        Porozmawiam jeszcze z naszą lekarką ale pozostaje mi jeszcze przekonać męża.
                        • elkusia Re: nikodem 25.01.07, 09:12
                          Echoo, Julcia śliczna, piękne oczy, ale będzie chłopięce serca łamać smile))
                          Mamoksieńki, świetny pomysł z wyjazdem, zobaczysz Kasieńka będzie szczęśliwa a
                          ty trochę odpoczniesz, przede wszystkim psychicznie, widzę po sobie ile dają
                          codzienne wyjścia do pracy, kiedy można się oderwać od domu. MYślę, że możecie
                          nawet częsciej urządzać takie wyjazdy dla Kasi.
                          Znowu w Poznaniu mamy kolejny przypadek sepsy sad((, rozmawiałam ze znajomą
                          lekarką, ona uważa, że ilość przypadków nie wzrasta ale teraz są nagłaśniane,
                          ale znowu w internecie piszą, że ilość zachorowań w ostatnich latach w całej
                          Europie wzrasta. Szczepienia przeciw mneumokokom są obowiązkowe w Holandi i
                          chyba w Anglii. Mój mąż uważa,że nie warto szczepić, bo nie można zaszczepić
                          przeciwko wszystkiemu. Ale ja się chyba zdecyduję, chociażby dla spokoju ducha,
                          jeśli co roku mam się bać, że może coś takiego złapać, to sobie tego nie
                          wyobrażam. Same wiecie jak ciężko nasze dzieci ostatnio przechodzą różne
                          infekcje a to jest przecież dużo groźniejsze sad(( Bycie matką oznacza czasami
                          bardzo ciężkie decyzje.
                          • mamakasienki1 Re: nikodem 25.01.07, 09:49
                            Elkusiu odnośnie szczepień to myślimy bardzo podobnie no i nasi mężowie też
                            chyba sobie pogadali bo mój też uważa, że nie można się od wszystkiego
                            zaszczepić, no i nie widzi konieczności, ale ten strach o zdrowie i życie
                            dziecka jest taki przytłaczający, a nie chcę patrzeć na obcych ludzi jak na
                            potencjalne zagrożenie, bo przestaniemy z domu wychodzić a nie w tym rzecz.
                            Mój mąż twierdzi, że gdyby media nie nagłaśniały tak bardzo wszystkich
                            przypadków zachorowań na sepsę to nie mielibyśmy nawet pojęcia,że istnieje
                            zagrożenie taką chorobą i pewnie ma rację.
                            • mega3 Re: nikodem 25.01.07, 11:20
                              Witam
                              Mamokasienki nawet niech Ci na myśl nie przychodzi, że nie powinnaś mieć więcej
                              dzieci, bo się nie nadajesz. Ja jestem pełna podziwu dla Ciebie, będąc na Twoim
                              miejscu ja bym pewnie załamała ręce i beczała. Nam z mężem bardzo często zdarza
                              się dać Kubie klapsa, bo nic do niego czasami nie dociera, nawet mój mąż, który
                              jest z reguły zawsze opanowany, nie wytrzymuje.
                              Musimy ten okres przeczekać niestety.
                              Witam madzi i nikodema,fajnie że do nas dołączyliście.
                              Dużo zdrówka dla Julci.
                              Moje włosy mają kolor żółtawo pomarańczowy, a przypomnę, że miał być szary.
                              Byłam w wielkim szoku jak się zobaczyłam i miałam ochotę walnąć tej fryzjerce,
                              sama się do tego nie zabierałam bo wiedziałam, że jak sobie sama farbę nie
                              położę to napewno mi ten kolor nie wyjdzie.Ja to mam naprawdę pecha, większość
                              znajomych stwierdziła, że fajnie i że jest mi dobrze w tym kolorze, poprostu
                              inaczej i już. Nawet mojemu mężowi się podaoba ( ato chyba najważniejsze).
                              Ale mnie dzisiaj mąż wkurzył, wczoraj kupił sanki i zanióśł je do komórki,
                              klucze schował do kieszeni kurtki i dzisiaj rano z nimi pojechał do pracy.
                              Dziadek się przygotował, że sobie wyjdą z Kubusiem na sanki, a tu niestety.
                              Jest u nas super pogoda, dużo śniegu, aktualnie nie pada, jest dosyć ciepło. W
                              sam raz na sankisad
                              Pozdrawiam
                              • mamakasienki1 Re: nikodem 25.01.07, 13:07
                                Mega zima dopiero się zaczęła więc będzie jeszcze czas żeby pojeździć na
                                sankach więc się nie denerwuj na męża, bo napewno nie zrobił tego celowo tylko
                                przez nieuwagę.
                                A włosy jeśli mężowi się podobają to super, choć najważniejsze żebyś Ty się w
                                nich dobrze czuła.
                                Tylko fryzjerka kiepska, jeśli nie wiedziała jaką farbę położyć żeby było tak
                                jak chciałaś.
                                • madziara40 Zima, zima... 25.01.07, 17:46
                                  Droga Julko najserdeczniejsze życzenia urodzinowe dla Ciebie kochana żabko!!!!!
                                  Przepraszamy, ze spóźnione ale nie miła dostępu do kompa przez parę dniu –awaria

                                  Witam serdecznie nowe osoby na forum!!!!

                                  Mamokasienki nie obwiniaj się i bardzo Cię proszę nie wątp w swój matczyny
                                  instynkt. Każda z nas ma takie chwile bezradności w stosunku do swoich pociech,
                                  ale czy to oznacza ,że jesteśmy złe? Oczywiście ,że nie!!!!!!!!! Pomysły
                                  naszych dzieci czasami są nie do ogarnięcia!!!!!!!!!!!1

                                  Co do szczepionek to mój mąż ma podobnie zdanie jak mąż megi i mamokasienki.
                                  Natomiast ja podchodzę do tego inaczej. Już zamówiłam szczepionkę dla Zuzi i
                                  syna przeciw meningokokom, ale z powodu braku ich w aptekach (armie je
                                  wykupiła) będę je miła w połowie lutego. Młodą szczepie na pneumokoki w
                                  przyszłym tygodniu. Mam w nosie gadanie koleżanek ,że one tego nie robią bo to
                                  tylko telewizja nagłaśnia , ze nie będą nie potrzebnie narażać dzieci. Więc ja
                                  odpowiadam, ze wole coś zrobić w kierunku zabezpieczenia moich dzieci niż
                                  dyskutować i wymyślać niestworzone historie. Wiem ,ze co ma się wydarzyć to i
                                  tak się wydarzy, ale jeśli mogę w jakiś sposób zniwelować zagrożenia moim
                                  dzieciom to , to zrobię. Półtora roku temu myślała już o zaszczepieniu małej
                                  przeciwko pneumokokom – realizuje swoje zamierzenia.
                                  Jest to drogi koszt ale cóż.- pneumokoki tak jak dla naszych dzieci 280-300
                                  zł. Jedna dawka wystarcza, meningokoki do 120zł.


                                  Julka i Kasia pięknie wygląda!!!

                                  Zdrówka dla wszystkich.

                                  Przesłałam Wam zdjęcia z ostatniej chwili. Po powrocie ze spacerku.

                                  Pa !!!
                                  • zyrafka01 Re: Zima, zima... 25.01.07, 20:00
                                    Jeśli czyta nas jeszcze gosia.nikola to chciała złożyć Nikoli najserdeczniejsze
                                    życzenia urodzinowe. Wszystkiego najlepszego.

                                    Jak ja Wam zazdroszczę tego śniegu. U nas przedwczoraj trochę napadało, ale
                                    nawet dobrze trawy nie zakryło, nie mówiąc, że na chodnikach to już dziś nic
                                    nie leży. A tak bym chciała Olę na sanki zabrać. Najlepsze jest jak Ola wygląda
                                    przez okno i śpiewa sobie "pada niet, biały nieze, biały bałwan" i ciągle mówi,
                                    że jest śnieg. Niech i u nas napada więcej śniegu.

                                    No i u nas niestety wciąż brak postępów z nocnikiem. Ola chwilę posiedzi i
                                    zaraz wstaje i nic nie robi. Mam wrażenie, że to moje dziecko do końca życia
                                    będzie się załatwiać do pieluch sad

                                    Dziewczyny ściągnęłam dziś sobie z internetu książkę "język dwulatka". Jeśli
                                    któraś z Was jest zainteresowana to mogę Wam przesłać na pocztę. Mam nadzieję,
                                    że poczytam tam sobie coś o nauce korzystania z nocnika.

                                    Mega, a jak ty się zapatrujesz na swój nowy kolor włosów? W sumie dobrze, że
                                    mężowi się podoba. No i gdyby było już jakoś naprawdę źle to zawsze można to
                                    zafarbować na inny kolor. A swoją drogą to ta fryzjerka jakoś wcae się nie
                                    popisała.

                                    Madziara, nie doszły do mnie zdjęcia sad
                                    Ja może nie dziś ale w najbliższym czasie też postaram się dodać jakieś nowe
                                    zdjęcia Oli.

                                    Pozdrowionka
                                    • monika25lbn Re: Zima, zima... 25.01.07, 22:37
                                      Hej dziewczyny,
                                      Mamokasienki Pat czasem tez dostaje klapsa jesli nie pomagaja
                                      tlumaczenia,czasem krzykne a czasem juz tez nie wytrzymuje.Wtedy jest troche
                                      placzu ale pozniej jakis czas sie slucha.Z jednej strony wiem,ze takich klapsow
                                      powinno byc jak najmniej ale z drugiej to na wszystko tez nie mozna pozwolic
                                      dziecku i wychowanie bezstresowe zbiera plony w Stanach.Oby jednak te klapsy
                                      nie byly potrzebne za czesto.
                                      Wiatam nowe forumowiczki i ich dzieciaczki.Madzi widzialam Cie na LOZ-ie?
                                      Wczoraj maz przyjechal ale nam zrobil niespodzianke!A jak sie Pat cieszyl.Do
                                      konca takich mrozow i sniegow zostaje z nami,bo firma zamknieta a Niemcy tez
                                      zasypane.
                                      Mega kazdy jest tylko czlowiekiem i fryzjer tez moze sie pomylic jak moga i
                                      inni ale mogla by zaproponowac ponowne malowanie czy cos-tak uwazam no i
                                      przeprosic,ale co to za fryzjerka,ze nic z tym juz zrobic nie mogla?Jesli
                                      jednak sama sie czujesz w tym kolorze chociaz z postu wynika,ze napewno nie
                                      jest to to,czego chcialas.Pewnie i mnie by znerwowalo to troche.Jak mi maz
                                      robil pasemka chyba garnierem do samodzielnego robienia w domu to zamiast
                                      pasemek blond byly rude to i wzielam na czarno pomalowalam wlosy a potem mylam
                                      i mylam i nie chciala zejsc ta czern wink
                                      Madziara tez nie dostalam zdjec.
                                      Zyrafko ja poprosze o ten "jezyk dwulatka",chcialam kupic ale jakos zapominam a
                                      jak pamietam to nie maja w ksiegarni.Z gory dziekuje.
                                      Wczoraj Pat plakal na sankach,mimo,ze po domu je ciagal i siadal.Ale tez moze
                                      przez to,ze sypal ten snieg i tyle od razu.Po 10 min wrucilam z zaplakanym
                                      dzieckiem a cala klatka napewno go slyszala.Jak przestalo padac to poszlismy
                                      jeszcze raz ale bez sanek.Ciemno bylo ale dzieci sporo na gorce.Pozjezdzal na
                                      pupie i teraz mysle czy kupic to jabluszko do zjezdzania,bo jak widzial u kogos
                                      to odrazu chcial wziac.
                                      A dzis juz smigalismy z tatusiem na sankach,bez placzu a tez sypalo troche.Z
                                      gorki tez na sankach zjezdzal.Jak spadl raz to histeria ale tylko przez moment.
                                      Ale najgorsze,ze w trakcie jechania to schodzi z sanek,nawet nic nie powie
                                      tylko wstaje.
                                      I my skladamy Nikolce zyczenia wszystkiego najlepszego,duzo zdrowka i pociechy
                                      z rodzicow big_grin
                                      Pozdrawiamy cieplutko.
                                      • mamakasienki1 Re: Zima, zima... 26.01.07, 07:44
                                        Witam
                                        Wszystkiego najlepszego dla Nikolki spóźnione, sto lat malutka.

                                        Pat sto lat, dużo zdrówka, szczęścia, zawsze wesołej mamusi i tatusia, fajnej
                                        imprezki urodzinowej i samych trafionych prezentów.

                                        Zyrafko do was też śnieg w końcu dotrze, narazie korzystajcie, że nie jest
                                        ślisko.
                                        U nas wszystko zasypane i duży mróz, a sanki mamy u babci i nie możemy
                                        pojeździć, dopiero za tydzień.
                                        Ale i tak fajnie wyjść wieczorem z domu bo jest dużo dzieci, u nas niestety nie
                                        ma górek na osiedlu, ale może gdzieś jakąś malutką znajdziemy.
                                        Jak się czujesz, jak maluszek rośnie?

                                        Monika super,że wam mąż zrobił miłą niespodziankę, i domyślam się jak Pat się
                                        cieszył, bo Kasia za każdym razem jak tatuś wraca z pracy to przytula się do
                                        niego i nie chce puścić.
                                        • madziara40 Re: Zima, zima... 26.01.07, 10:07
                                          Sto lat sto lat dla Nikoli oraz dla Pata!!!!!!!!!
                                          Dużo prezentów i uśmiechu na buzi!!!!!!!!!!!!


                                          Nie wiem co się stało ze zdjęciami postaram się je jeszcze raz wrzucić.

                                          Mega zmiana koloru włosów zawsze jest ryzykowna!! Ja uważam, że jeśli mąż jest
                                          zadowolony i stając przed lustrem przez dwa dni stwierdzę ,że i mi się podoba
                                          to jest ok.!!
                                          Raz miała przejścia z włosami… może kiedyś znajdę czas to Wam opisze to się
                                          pośmiejecie!!!!
                                          Mega gdzie jest galeria w Łodzi. Czy jest to daleko od Piotrkowskiej? Jestem
                                          praktycznie co dwa tygodnie w Łodzi na uniwerku i próbuje wybrać się na
                                          zakupy do Smyka. Jak byś mogła podać mi ulice to była bym wdzięczna!
                                          • madziara40 Re: Zima, zima... 26.01.07, 13:44
                                            Jeszcze raz wysłała zdjecia Zuzi. Może tym razem się uda?
                                          • mega3 Re: Zima, zima... 26.01.07, 13:53
                                            Sto lat dla Nikoli i Pata, udanej imprezy!!!!
                                            Wczoraj Kuba był pierwszy raz na sankach, tatuś się zrewanżował i wyszli zaraz
                                            po jego powrocie z pracy. Oczywiście już zaliczył wywrotkęsmile, przyjechali po
                                            mnie na przystanek tramwajowy.
                                            Wiecie już się chyba przyzwyczaiłam do tego koloru włosów, tymbardziej, że
                                            każdy mi mówi, że jest mi naprawdę dobrze, nawet moja przyjaciółka, która
                                            napewno by mi powiedziała prawdę uważa jest mi dobrze i ten kolor mnie odmładza.
                                            Mam bardzo krótkie włosy i szybko rosną, myślę, że dwa ścięcia i nie będzie
                                            znać, a do tej pory chyba jakoś się przyzwyczajęsmile
                                            Madziara galeria łódzka jest na Piłsudskiego 15/23, to jest jeśli się
                                            orientujesz jeden przystanek tramwajem od centralu, patrząc od strony
                                            śródmieścia (od Piotrkowskiej)w stronę widzewa. Polecam też smyka w
                                            Manufakturze, tam jest dwupiętrowy, jest też dużo innych ciekawych sklepów dla
                                            dzieci. Manufaktura jest na ulicy Ogrodowej. Gdybyś miała problem to poprostu
                                            kogoś zapytaj na uczelni lub na ulicy, napewno Cię dobrze pokierują.
                                            Pozdrwawiam
                                            • mega3 Re: Zima, zima... 26.01.07, 14:00
                                              Madziara dzięki za zdjęcia.
                                              Zuzia jak zawsze śliczna.
                                              • mamakasienki1 Re: Zima, zima... 26.01.07, 15:26
                                                Witam
                                                Madziara dzięki za zdjęcia, super Zuzia wygląda.
                                                My już po spacerku, bez sanek ale za to spacerki po głębokich zaspach to jest
                                                to co Kasia lubi najbardziej, zapomniałam wziąc aparat bo bym jej kilka zdjęć
                                                pstryknęła, ale jeszcze postaram się nadrobić. Obiecałam jej, że jak grzecznie
                                                wróci do domu to jeszcze wyjdziemy, no i w miarę szła tylko po schodach
                                                musiałam ją nieść ale i przynajmniej się nie zdenerwowałam.
                                                Ja zmarzłam okropnie a Kasia wszystko miała cieplutkie nawet stópki.
                                                • monika25lbn Re: Zima, zima... 27.01.07, 11:09
                                                  Hej dziewczyny,
                                                  Dzieki wielkie za zyczenia i ogromniaste buziaki od Patryka.
                                                  Madziara dziekuje za zdjecia.Ale Zuzia duza.Fajnie wyglada w kurteczce rozowej
                                                  i jak siedzi pod drzwiami.
                                                  U mnie z foldera wycielo zdjecia Pata z calego stycznia,moze cos sie odzyska
                                                  tylko kurcze nie wiem co sie stalo.
                                                  Po pierwszej imprezie super,Pat szczesliwy.Byl jego kolega Kuba i caly prawie
                                                  czas sie bawili i czipsami zajadali.
                                                  Jeszcze jutro rodzinka i moze koniec.
                                                  Musze posprzatac troszke przed jutrem.
                                                  U nas znowu snieg sypie i bardzo zimno.
                                                  pozdrawiamy.
                                                  • zyrafka01 Re: Zima, zima... 27.01.07, 12:57
                                                    Cześć dziewczyny

                                                    Bardzo przepraszam, że spóźnione, ale najlepsze życzenia urodzinowe dla Pata.
                                                    Dużo radości, uśmiechu i zdrówka.

                                                    Hura, byliśmy dziś na sankach. W nocy napadało mnóstwo śniegu, dziś słoneczki i
                                                    tylko -1 na termometrze. Pogoda więc super. No i poszliśmy w końcu z tatą. Ale
                                                    była radość. Ola padnięta, my zresztą też. Chodziliśmy 2 godzinki.

                                                    Niestety muszę już kończyć bo jedziemy na dziś i jutro do znajomych. Jeszcze
                                                    muszę się spakować a za niecałe 2 godz. musimy wychodzić na pociąg.

                                                    To do usłyszenia w poniedziałek smile
    • gabryska20 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.01.07, 16:35
      Witam wszystkie mamusie i ich styczniowe pociechy. Moja styczniowa córeczka
      Julka ma dziś urodzinkiwink Na łamach tego forum chcemy złożyć jej życzonkasmile
      Tak więc Julko życzymy Ci:
      -uśmiechu od ucha do ucha

      -by zdrówko zawsze Ci dopisywało

      -byś dalej była takim słoneczkiem, który rozjaśnia nawet najchmurniejszy dzień

      -by każdy nowy dzień przynosił Ci coś nowego i przyjemnego

      -by w Twoim serduszku zawsze gościła radość, która zaraża wszystkich dokoła

      -by smutek omijał Cię z daleka

      -byś zawsze wokół miała kochających ludzi

      -by Pan Bóg Ci błogosławił, a Maryja miała w swojej opiece
      Sto lat Julkożyczy Ci mamusia z Filipkiemwink
      • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 29.01.07, 10:12
        Hej dziewczyny,
        Elkusiu buziaki ogromne za kartke i kisiaki od Pata dla Dobrusi.
        Gabrysiu my rowniez skladamy najlepsze zyczonka dla Julki i sto lat.

        fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,56345714.html
        Wkleilam kilka fotek.Pat dzielnie pomagal mi w tworzeniu szybkich przekasek a
        sam nawet torta nie sprobowal za to czipsy,orzeszki slone,czekoladki,zelki.
        Z piatkowej imprezy wrzuce pozniej fotki bo juz na plycie sa.A wczorajsza byla
        deko dla nas smutnawa,bo tatus niestety przed 12 musial wyjezdzac znowu,ale
        naprawde duzo mi pomodgl.W piatek posprzatal,w sobote poprzekladal biszkopty
        tak,ze w niedziele tylko udekorowalam bita smietana,zwierzakami z czekolady i
        pisakami do tortow.
        Z prezentow to klocki-lodka piratow +wyspa,kon do bujania,zolniez jakis rambowink
        troszke kasy,kilka ubranek,ksiazeczek,kolorowanek,wywrotka z koparka w
        komplecie.Pat zadowolony.Najbardziej chyba z tej koparki bo z nia spi i kapie
        sie i wywrotke chcial mi do wanny wpakowacwink
        Pogoda straszna,wszystko sie roztapia i do tego snieg z deszczem i nie wiem czy
        teraz wychodzic czy poczekac ale pozniej tez moze byc tak samo.Narazie Elma
        mlody oglada.
        Narazie tyle,buziaki i pozdrowionka.
        • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 29.01.07, 18:24
          Witajcie smile

          U nas niestety nie najlepsze wieści sad Własnie wrocilismy z przychodni. Julka
          ma b.duze zap oskrzeli. To juz drugie w styczniu sad Mamy dzisiaj postawic jej
          banki, a jak do pt nie ustapi to w pt dostanie kolejny antybiotyk sad Licze, ze
          jej przejdzie. Seba na bankach z zapalenia płuc wychodzil, z reszta ja tez nie
          jeden raz...
          Nie mam na nic czasu, znowu nie czytam forum. Ale pozdrawiam Was serdecznie,
          wszystkim urodzinkom wszystkiego najlepszego, chorowitkom powrotu do zdrowia, a
          zdrowym - oby tak dalej wink
          Pozdrawiam
          Ewa
          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 29.01.07, 21:40
            Witam
            Echoo dużo, dużo zdrówka dla Julci żeby szybciutko do zdrówka wróciła. Trzymam
            kciuki żeby bańki pomogły.
            Trzymajcie się wszyscy, a czytanie forum nadrobisz jak już wszystko będzie w
            porządku.
            Moniko super zdjęcia, a jaki ładny tort miał Pat, super, ja jakoś nie mam
            polotu do takich rzeczy, nie potrafię robić za bardzo ciast.
            Choć ostatnio pączki wyszły nam super.

            Jutro napisze coś więcej bo strasznie spać mi się chce.
            Pozdrawiam
            • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 30.01.07, 08:35
              witam wszystkich gorąco i duuużo zdrówka dla Julci, też mam nadzieję, że bańki
              pomogą.
              Nam udało się tylko w sobotę pozjeżdzać na sankach, Dosia była zachwycona, w
              niedzielę niestety już plucha i błoto. Dziś padał śniego przez noc, ale jest
              ciepło więc mamy piękne błotko sad((
              Mam strasznego doła, gdy uporam się ze sobą - napiszę, na razie wybaczcie mi,
              ale nie mam sił więcej pisać.
              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 30.01.07, 10:14
                Witam
                Elkusiu trzymaj się, mam nadzieję, że szybko Ci przejdzie i wszystko będzie w
                porządku.
                Na naszej syberii niestety nadal mróz i śnieg, a my nadal sanek nie
                przywieźliśmy więc zostają nam tylko spacery w zaspach.
                Wczoraj cały dzień mój mąż był w domu, bo musiał porobić jakieś raporty, no
                więc wykorzystałam okazję i z rana poszalałam po mieście.
                Kupiłam dla Kasi śniegowce i teraz to już największy śnieg nam niegroźny, no i
                zajrzałam do ciucholandu i znalazłam dla niej śliczny sweterek na wiosnę i
                spodnie, trochę przydługie ale też ślicznem ( będą pewnie za rok dobre), no i
                dla siebie nowiutkie spodnie ciążowe, ale miałam super dzień na zakupy.
                Byłam też w pracy zobaczyć co tam słychać i wogóle, ale dziwnie mi było trochę
                bez Kasi, no ale super sobie odpoczęłam przez te 3 godzinki no i jak fajnie
                było wracać kiedy przekręcałam klucz w zamku, słysze za drzwiami radosne
                krzyki "mama mama" i Kasia przybiegła się przytulać - super.
                Co do słownika to u nas jakby trochę wstecz, Kasia przestaje wogóle cokolwiek
                mówić, no nauczyła się mówić "oć" - chodź i ciągle nas tak teraz przywołuje.
                Co do chorób to u nas narazie (odpukać) jest ok, mam nadzieję, że po bilansie
                niczego nie załapie. Nasza lekarka niestety przyjmuje w tym samym czasie i
                chorych pacjentów i szczepi zdrowe dzieci. Wkurza mnie to strasznie bo boję się
                z Kasią iść na ten bilans i to tylko dlatego, że nie chcę żeby się
                rozchorowała, sama też nie chcę się pochorować.
                Nie mam nawet pojęcia co zrobić żeby przyjęła nas jako pierwsze i żebyśmy się
                szybko stamtąd wyniosły.
                Niestety u nas pod przychodnią babcie stoją już od 07:00 rano, a później siedzą
                w środku i czekają po kilka godzin na przyjęcie do lekarza.
                Szkoda że takiego bilansu nie można zrobić prywatnie.
                • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 30.01.07, 14:38
                  Ja tylko na chwileczkę, bo podobnie jak echoo nie mam ostatnio na nic czasu.
                  Dużo zdrówka dla Julci, bańki faktycznie powinny jej pomóć, trzymam kciuki.
                  Moniko zdolna jesteś taki super tort, ja to nawet prostego ciasta nie umiem
                  upiec.
                  Elkusiu wszystkiego dobrego.
                  U nas nic ciekawego, Kuba bez zmian, na ulicach chlapa, od czasu do czasu pada
                  śnieg lub śnieg z deszczem.
                  Pozdrawiam
                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 30.01.07, 17:11
                    Cześć dziewczyny

                    Echoo, trzymajcie się. Mam nadzieję, że niedługo wszystko będzie dobrze.
                    Ola na szczęście jakoś się trzyma i ostatnio nie choruje.

                    A u nas też straszna chlapa. Wczoraj dopadało świeżego śniegu, no ale tylko się
                    roztapia teraz i gigantyczne kałuże na ulicach się porobiły. Do tego co chwila
                    pada deszcz. Ech, ta nasza zima.

                    A my wciąż szukamy mieszkania. Wywiesiliśmy ogłoszenie, że chcemy kupić
                    mieszkanie i nawet było kilka telefonów. W piątek chyba pojedziemy obejrzeć
                    dwa. Szkoda, że są one tylko dwupokojowe, ale niestety trzypokojowe są za
                    drogie jak na nasze możliwości. Zobaczymy co wyjdzie z tych naszych poszukiwań.
                    Ja to chyba muszę się uzbroić w cierpliwość, bo chciałabym żeby jak najszybciej
                    znalazło się mieszkanie, które będzie się nam podobało i jeszcze stać nas
                    będzie na nie.

                    Co do naszego wyjazdu weekendowego to było super. Ola cała szczęśliwa bo
                    mnóstwo atrakcji. Jazda pociągiem, nowi ludzie, kot w mieszkaniu gdzie spaliśmy.

                    W końcu mój maluszek zaczął się mocniej ruszać, że już teraz codziennie go
                    czuję. Wczoraj nawet Piotr go poczuł. No i Ola jest przesłodka. Dziś rano
                    wstała i przywitała się z dzidzią całując mnie w brzuch. Poza tym cały czas
                    chodzi i mówi "Dzidzia lodzi w celcu" (dzidzia urodzi się w czerwcu). A dziś
                    stwierdziła, że chce już teraz myć dzidzię i ubierać w body smile A zapytana kim
                    będzie dzla dzidzi mówi "stasą siotlą" (starszą siostrą). Super jest.
                    No i za tydzień idę na usg, to mam nadzieję, że dowiem się kto tam buszuje w
                    moim brzuchu.
                    Mamokasieńki a jak Ty się czujesz? Jak maluszek? A w ogóle znacie już płeć?

                    Trzymajcie się ciepło i pozdrowienia.
                    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 31.01.07, 10:24
                      witam wszystkich,
                      cieszę się żyrafko, że się dobrze czujesz i gratuluję dobrego nastawienia
                      Oleńki do maleństwa, ciekawe jak to będzie mieć dwójkę maluchów na stanie smile))
                      Z jednym to już wiemy jak sobie radzić, ale z dwójką na raz?
                      Do mnie doszły paczki z ciuszkami, które kupiłam na allegro, ciuszki fajne, ale
                      te które kupiłam na wiosnę to niestety bardzo małe się okazały, tzn. takie
                      akurat na teraz. W ofercie były opisane na 2-3 latka i myslałam, że będą
                      większe, moja wina , że nie poprosiłam o dokładne wymiary. Ale udało mi się
                      kupić trochę większe 2 super sukienki na wiosnę/lato i kilka spodni, nie jest
                      źle.
                      Czy dajecie jeszcze rano i wieczorem kaszkę na mleku. Niestety moja Dosia chce
                      tylko w butelce, nie wiem czy to nie za długo?
                      • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 31.01.07, 15:23
                        Witam!
                        Zdrówka dla Julki!!!

                        ekusia moja Zuzia podobnie jak Twoja Dosia kaszkę je tylko z butelki
                        obowiązkowo rano i wieczorem nie ma mowy aby jadła kaszkę łyżeczka.
                        Próbowaliśmy dawać jej normalna kolacje (jakieś kanapeczki) zawsze kończyło się
                        tym , iż był zjedzone kanapeczki i wołanie w łóżeczku o kasze.

                        Moja Zuzia w wczoraj po raz pierwszy przez dwa lata nabiła sobie guza na
                        czole!!!!! Płaczu nie było za wiele , ale jakie zainteresowanie siniakiem na
                        pół czoła!!!!

                        Pozdrawiam !!
                        • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 31.01.07, 15:43
                          Witam
                          Elkusiu dobrze, że chociaż część ubranek pasuje, a resztę później odsprzedasz
                          na allegro i po sprawie.
                          Ja jakoś nie jestem przekonana do kupowania ubranek na allegro, wolę zwykłe
                          ciucholandy bo tam widzę co kupuję i jaki ma rozmiar. A na allegro z tego co
                          nieraz przeglądam to większość ubranek jest właśnie z takich sklepów. Albo źle
                          oceniam sprzedających. W każdym razie Kasi większość ubranek kupuję w
                          ciucholandach i jestem bardzo zadowolona. Mój mąż się tylko trochę krzywi jak
                          widzi kolejną reklamówkę ubranek, ale one są takie słodkie, że nie mogę się
                          oprzeć.
                          No i zawsze obiecuję mężowi, że te za małe ubranka odsprzedam komuś, a później
                          jest mi żal i zostawiam je wszystkie. Mam taką naturę chomika, że wszystko
                          ciągnę do domu ale niczego nie lubię się pozbywać.
                          Co do jedzenia kaszy to Kasia wogóle kasz nie je, od czasu do czasu wypije
                          kubek mleka i tyle, rozmawiałam już nawet z lekarzem o tej niechęci do kaszek
                          ale mnie uspokoił, że jak je dużo mięsa to mleka nie musi dużo wypijać.
                          No więc u nas na śniadanie kanapki, na drugie śniadanie płatki kukurydziane z
                          mlekiem, później jakieś owoce, około 13-14:00 zupa, a o 16:00 normalny obiad z
                          kotletem, ziemniakami i surówką. Na kolację to już różnie albo serek
                          homogenizowany albo jajko, albo kanapki, no i mleko z kubka.
                          Madziara współczuję guza, u nas niestety już kilka ich było na koncie, nawet
                          teraz Kasia ma sińca na buzi w postaci kreski od uderzenia o kant drzwi. Ona
                          prawie nie patrzy jak chodzi, a właściwie biega i stąd te wszystkie wypadki.

                          Zyrafko co do płci bąbelka to jeszcze nie znamy bo nie chciałam wiedzieć
                          ostatnio a kolejne USG mam w 30-stym tygodniu, ale wtedy chyba tez nie będę o
                          to pytać. Dla mnie najważniejsze żeby maleństwo urodziło się zdrowe.
                          Co do samopoczucia to u mnie jest ok, tylko od początku ciąży utyłam już 7 kg i
                          wydaje mi się, że to trochę dużo.
                          • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 10:09
                            Cześć dziewczyny! Jak się macie? Co tam u Was słychać?

                            U nas po śniegu to już nie ma śladu. I ja się chyba cieszę, bo strasznie nie
                            lubie takiego roztapiającego się śniegu. Lepiej, żeby go wcale nie było.

                            Co do posiłków i jedzenia kasz to u nas jest następująco
                            -śniadanie - kaszka mleczno-ryżowa, kasza manna lub płatki na mleku
                            -drugie śniadanie - mleko3r z niekapka
                            -obiad - albo zupa albo drugie
                            -podwieczorek - jabłko i banan lub jabłko i jogurt
                            -kolacja - kanapki i ok.100ml mleka z kartonu (a właściwie kakao)

                            Ostatnio mamy problem z piciem mleka, takiego zwykłego z kartonu. Kiedyś Młoda
                            piła chętnie a ostatnio jej w ogóle nie smakuje. Pije tylko jako kakao. I nie
                            wiem czy mogę jej codziennie tak dawać to kakao. Wprawdzie sypię go tylko
                            odrobinę dla zmiany koloru i smaku (ok.0,5 łyżeczki).
                            A jak jest u Was? Dajecie już takie zwykłe mleko? Piją je Wasze brzdące?

                            U nas na razie spokój z guzami. Olka się trochę uspokoiła i już tak nie
                            wariuje. Więc i guzów ostatnio mniej na szczęście. No ale ułamany ząbek dopóki
                            nie wyleci to będzie nam przypominał o tych upadkach.

                            Kończę bo muszę Olce mleko zrobić i lecimy na spacerek.
                            Pozdrowienia.
                            • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 11:07
                              Moja Zuzia ma skazę białkowa i nie może pic zwykłego mleka. Jest cały czas na
                              Babilonie peti 2 więc tylko takie mleko + kaszka ryżowa owocowa. Kakao jeszcze
                              nigdy jej nie podawałam a mój syn jak był mały tez późno miał je podane
                              pierwszy raz do picia tak około 3 lat.
                              Myślę , że jeśli Ola lubi je pić i nie ma jakiś przeciwwskazań to w małej
                              ilości możesz jej podawać.
                              Moje dziecko uwielbia mięso –dzień bez mięsa to dzień stracony!!!!
                              Chodzi i woła mamo piosie (proszę ) mięsio! Albo kiełbasie!

                              W ogóle tak się teraz rozgadała, że sami jesteśmy w szoku!!!!
                              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 12:20
                                Witam
                                Zyrafko zgadzam sie z Madziarą jeśli nie ma przeciwwskazań to myślę, że możesz
                                dawać Oli to kakao, ja już próbowałam na różne sposoby i nic.
                                Kasia tak jak Zuzia jest straszną miłośniczką mięsa pod prawie każdą postacią
                                więc w tym względzie nie muszę się martwić, ryby też uwielbia.
                                Madziaro gratuluję rozgadanej Zuzi, jejku Kasia to chyba zacznie mówić jako
                                ostatnia. Czasem zdarzy jej się jakiś przebłysk mowy ale to rzadkość.
                                • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 17:02
                                  Oj nie,nie to pewnie Kuba zacznie mówić jako ostatni. Z resztą z siusianiem do
                                  nocnika pewnie też.
                                  Kuba na rano i na noc dostaje butlę z mlekiem, kaszkę z talerza jako drugie
                                  śniadanie.Zwykłęgo mleka jeszcze mu nie podawałam.
                                  Miałam się wybrać jutro na bilans , ale kiepska pogoda u nas i chyba jeszcze
                                  zaczekam.
                                  Pozdrawiam
                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 17:17
                                    A ja zapomniałam dodać, że kaszki są zjadane łyżeczką z miseczki.
                                    Mega, to chyba Ola będzie jednak ostatnia z nocnikiem. Ostatnio posiedzi
                                    chwilkę na nim ale ani myśli zrobić siusiu. Ona mówi nam, że robi kupę w
                                    pieluchę a jak pytam czy chce na nocnik to zaczyna krzyczeć nie, nie i ucieka.

                                    Dodałam kilka nowych zdjęć.

                                    Miłego popołudnia smile
                                    • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 18:04
                                      Dziewczyny to może wy jakieś superwygodne pieluchy swoim dzieciom kupujecie?
                                      Ja próbowałam pampersa, i te majtkowe i normalne ale po drugiej paczce
                                      jumbopaka tak się uczuliła, że katastrofa no i wróciliśmy do pieluch z Lidla,
                                      które super chłoną, ale za to są mniej wygodne.
                                      No i Kasia ich nie lubi więc nauczyła się korzystać z nocnika.
                                      Aha co do mleka to Kasia wypija tylko takie z kartonu i to najchętniej UHT więc
                                      już zupełna porażka, ale co mam zrobić jak innego nie chce, to niech chociaż
                                      takie pije.
                                      Ja mam trochę pracy przy kompie więc jutro pewnie się nie pokażę, no a weekend
                                      u teściowej bo miała 2 dni temu urodziny, no i babcia męża ma jutro imieniny
                                      więc podwójna imprezka nas czeka, no i też pewnie z czasem na kompa będzie
                                      kiepsko.
                                      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 18:10
                                        Zyrafko super zdjęcia, a te w co jest Ola w okularach jest super.
                                        My dopiero po weekendzie przywieziemy sanki to będę mogła porobić Kasi trochę
                                        zdjęć zimowych jak oczywiście będzie jeszcze jakikolwiek śnieg, bo narazie to
                                        tylko błoto pośniegowe.
                                        • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 18:42
                                          Hej dziewczyny smile)

                                          U nas jakby lepiej. Dzis powtórka baniek. Jednak medycyna naturalna jest madra.
                                          Było bardzo duze zap oskrzeli a teraz juz tylko sporadyczne kaszlenie zostalo.
                                          Ale i tak musimy jeszcze dzis bankowa powtorke zaliczyc. Julka bardzo nas
                                          zaskoczyla. Nastawilismy sie na silowe przytrzymywanie jej przez te 10 min (tak
                                          bylo z Seba na poczatku) a ona byla zachwycona bankami. Dzis jak zobaczyla
                                          banki to sie prosila zeby jej postawic. Masochistka jakas czy co wink

                                          Julka pije normalne mleko juz od dawna. Nic jej nie jest. Lubi na sniadanie
                                          kulki neste z mlekiem. W innej postaci mleka nie pije. Kaszek nie lubi.

                                          Julka jak Zuzia prosi smile)) "Piosie miesko" albo "piosie uśtaj isioko" smile))
                                          Uwielbiamy to "piosie"

                                          Z pieluchami tez u nas nie za ciekawie. Julka od tygodnia chodzi bez pieluchy
                                          co prawda. Ale o sikaniu pamietam ja albo niania. Kupa zawsze laduje w majtach,
                                          nigdy sie nie przyzna, że chce. Pieluch uzywamy tez z lidla tych w malych
                                          paczkach po 6,99.

                                          Pozdrawiam Was serdecznie
                                          Ewa
                                          • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 19:02
                                            Właśnie moja Zuzia złapała dwie piłki i woła mamo mam die (dwie) pilki
                                            (piłki)!!!! Moje sią te pilki.
                                            Później podeszła do lodówki i zaczęła wołać tatusiu Zuzia cie jesc luidze
                                            (kukurydzę) i jako!!!

                                            Dziewczyny na wszystko przyjdzie pora, każde maleństwo ma swój tryb rozwoju.
                                            Zuzia pięknie woła siusiu na nocnik sama siada , natomiast kupka podobnie ja
                                            Julka. Machnęłam ręką nic na siłę.

                                            Kończę bo mały skrzat woła mnie mamo oć…..mamo, mamo!!!!
                                            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.02.07, 20:30
                                              Echoo super, że Julce zaczyna przechodzić, ja z dzieciństwa pamiętam, że u nas
                                              bańki zawsze były przy różnych chorobach stawiane i strasznie tego nie
                                              lubiliśmy. To super, że małej się podoba.
                                              My też używamy tych pieluch z Lidla w małych zielonych opakowaniach po 6,99
                                              inne nie były takie fajne.
                                              Jejku jak ja wam zazdroszczę tych rozgadanych maluchów.
                                              Pocieszam się tylko, że u nas z nocnikiem super, bo i siku i kupkę ładnie do
                                              nocniczka Kasia robi. Zawsze mówi, że chce "si" i na siusiu i na kupkę, ale jak
                                              zrobi to rozróżnia i ówi co zrobiła.
                                              Madziara u nas wołanie wygląda identycznie mamoooooooooooo oć
                                              • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 02.02.07, 11:50
                                                Ale rozgadane te wasze dzieci.
                                                Kurcze fajna pogoda się zrobiła a ja w pracy, miałam iść na bilans,ale
                                                sprawdzałam w internecie pogodę i miła być taka jak wczoraj. I tak bym chyba
                                                nie poszła, bo jak dziś zobaczyłam Kubę to się przestraszyłam, ma trzy
                                                zadrapania na prawej częśi twarzy i na szyi. Mój mąż wczoraj ścielił dziecku
                                                łóżko i położył poduszkę guzikami do góry i Kuba się o nie podrapał. Pewnie by
                                                sobie coś doktorowa pomyślała, jakby go takiego zobaczyła, dodam ,że ostatnio
                                                jak był u niej na kontroli to miał podrapane plecy bo spadł ze strołka trochę
                                                się otarł o stolik.
                                                Dzisiaj dziadek mu sam zrobił bilanssmile Kuba waży 14,300 i ma 89 cm wzrostu.
                                                Zdrówka dla Julci, fajnie że lubi stawianie baniek, bo to dobry sposób na
                                                choróbska.
                                                Pozdrawiam
                                                • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.02.07, 19:10
                                                  hej dziewczyny,Zyrafko wielkie dzieki za "jezyk dwulatka",nic nie szkodzi,ze
                                                  pozniej,jeszcze nie przeczytalam wszystkiego ale jak narazie to autorka ma
                                                  sporo racji.Chyba wydrukuje bo przed kompem mi mlode siedziec nie daje.Wogole
                                                  nic sama nie moge zrobic,ani sikac sama nie moge isc ani nic bo Pat ciagle na
                                                  mnie wisi doslownie.Moze 10 min dziennie zabawi sie zabawkami i tyle.
                                                  Buziaki dla chorowitkow,mam nadzieje,ze juz lepiej Julce.
                                                  Mega Pat ciagle ma jakies zadrapania,siniaki to jeden jeszcze dobrze nie
                                                  zejdzie jest zaraz kilka nowych a od kolan do stop to jeden wielki siniak i
                                                  malutkie dookola.Ale on ciagle skacze,ze schodow,ze stolkow,z lozka no wszedzie
                                                  skad tylko sie da.
                                                  Umie juz bujac sie na koniu i czesalismy grzywe i ogon i Pat mowi,ze sam bedzie
                                                  czesal.
                                                  Dzis u nas padalo i bylismy tylko w sklepie ale cos pokasluje Pat.Zeby tylko
                                                  nie przeziebienie,bo w pon bilans.U nas znowu rotawirus i dalej sie zastanawiam
                                                  czy do przychodni isc ale jeszcze troche i za pozno bedzie na ten bilans w
                                                  koncu.
                                                  Juz mnie mlody za reke ciagnie od komputera.Moze popisze jak zasnie.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.02.07, 12:40
                                                    Witam po weekendzie
                                                    Kasia śpi to mam chwilkę.
                                                    Weekend spędziliśmy u teściowej, w sumie nie było źle ale jakoś kiepsko się tam
                                                    czuję. Mam wrażenie jakbym była dodatkiem do własnego męża i dziecka.
                                                    No nic jesteśmy już w domu.
                                                    Przywieźliśmy sanki a tu nie ma śniegu, ciekawe czy tej zimy jeszcze
                                                    jakikolwiek spadnie.
                                                    Nas bilans dwulatka czeka we czwartek i bardzo nie mam ochoty tam iść z Kasią.
                                                    Szczególnie, że tej zimy jeszcze nie chorowała i nie chcę żeby coś załapała w
                                                    przychodni przy okazji bilansu.
                                                    Kasia też niestety ciągle ma jakieś siniaki ale to chyba nieuniknione, bo
                                                    nieraz oboje z mężem jej pilnujemy a ona sobie nabije guza.
                                                    Moniko Kasia też nie bawi się zabawkami za bardzo, wczoraj wieczorem
                                                    rozstawiłam jej w całym jej pokoiku tory z pociągami, wagonami itp. z myślą że
                                                    się rano pobawimy, no i co, zabawa trwała 5 minut i polegała na porozbieraniu
                                                    torów.
                                                  • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.02.07, 13:01
                                                    witam i ja po weekendzie,
                                                    weekend raczej w domowych pieleszach, wczoraj podjechaliśmy nad Wartę, Dosia
                                                    szczęśliwa bo dużo kaczek i mew, ale po 10 minutach musieliśmy ją na siłę
                                                    odciągać bo strasznie wiało. Tęsknię za wiosną albo za zimą, pogodna taka
                                                    kiepska, szaro buro i wieje, albo kropi deszcz.
                                                    Dosia też zabawki to tak średnio, wczoraj powiesiłam jej misia na gumce do
                                                    sufitu i bujaliśmy nim, było trochę uciechy.
                                                    U nas bardzo się sprawdza Guzikowo, bierzecie jakieś sztywne kolorowe kartki
                                                    (np. kartki na święta), dziurkaczem w róznych miejscach robicie dziurki,
                                                    potrzebne jeszcze będą: duże guziki z dziurkami, kolorowe sznurowadła. Zabawa
                                                    polega na przewlekaniu sznurowadeł przez guziki i dziurki w kartkach,
                                                    przyszywanie guzików, wyszywanie wzorków i co tam jeszcze wymyślicie. Nasza
                                                    Dosia to uwielbia, na początku trzeba było jej pomagać, trzymać kartki i
                                                    guziki, ale teraz radzi sobie coraz lepiej.
                                                    Natomiast malowanie i robienie stempelków -tylko na chwilę. Klocki też na
                                                    moment.
                                                    Czasami już nie mam pomysłów czym ją zająć.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.02.07, 14:12
                                                    Elkusiu my mamy do sznurowania taką drewnianą zabawkę, na której narysowana
                                                    jest dziewczynka, a do niej trzeba dopasować różne części ubrań i przyczepić
                                                    za pomocą sznurowadeł, Kasia też strasznie lubi tą zabawę. Ale spróbujemy też
                                                    tą z guzikami.
                                                    U nas najlepsza zabawa jest jak czytam jej książeczki albo opowiadam co jest na
                                                    obrazkach, zazwyczaj wymyślam jakieś historie.
                                                    Mój mąż właśnie mnie oświecił, że wróci późno do domu po pracy, a jutro też ma
                                                    jakiś wyjazd i też będzie późno. A ja już zaplanowałam sobie, że dzisiaj
                                                    pojedziemy na zakupy. Sama z Kasia raczej rzadko chodzę do sklepów bo ona jest
                                                    bardzo uciążliwa, no a poza tym trudno mi później wnieść na górę (czwarte
                                                    piętro) ciężkie reklamówki z zakupami i ciągnąć za sobą marudzącą i uciekającą
                                                    Kasię.
                                                  • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.02.07, 14:58
                                                    Elkusiu dobry pomysł z tym sznurowaniem !!

                                                    U nas generalnie na topie są dinozaury , bajka na DVD i zabawki gumowe, które
                                                    mała nosi karmi , usypia, naucza, zabiera na spacery itp.
                                                    Dinozaury na przemian z lalkami i kolorowanki z kartkami nasączonymi
                                                    kolorami, które maluje się pędzelkiem z wodą.

                                                    Przez tydzień jestem w domu wzięłam wolne na naukę w sobotę mam ostatni i
                                                    najgorszy egzamin. Zachciało mi się dalej kształcić to mam! Więc może w
                                                    chwilach przerwy od nauki zrobimy zabawę z sznurowaniem.

                                                    Moja Zuzia podobnie jak Pat wisi mi cały czas na rękach, a to trzyma mnie za
                                                    nogę, za kieszeń od spodni itp. Nie wiem czy o taki wiek czy cos zupełnie
                                                    innego.

                                                    A jak jest u Was?
                                                  • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.02.07, 18:56
                                                    Witam;

                                                    Własnie wrócilismy od lekarza. Niestety dalej sa zmainy na oskrzelach. duzo
                                                    mniejsze i juz tylko po jednej stronie, no ale jednak sa sad Mamy zrobic badanie
                                                    krwi, zeby pani dr wiedziala czy to zakazenie bakteryjne i czy w zwiazku z tym
                                                    podac antybiotyk. Dr jest dobrej mysli, mowi, że sie polepszylo duzo wiec
                                                    raczej nie trzeba bedzie... Ale i tak sie martwie. Julka kaszle, ale zachowuje
                                                    sie normalnie. Je chetnie, bawi sie jak szalona, spi normalnie, nie kaszle
                                                    przez sen, na pierwszy rzut oka - zdrowe dziecko... Wazy 12400 w suchym
                                                    pampersie, majtkach i rajstopach. Czyli tez ok.

                                                    Dla kompletu Seb tez chory. U niego choruje gardło (głównie). Mnie tez boli
                                                    gardło czyli szpital na całego... Powinnam w aptece z racji lojalnosci i bardzo
                                                    czestych odwiedzin jedne zakupy gratis dostac wink

                                                    Byle do wiosny, byle do wiosny...

                                                    Julka nie wisi na mnie. Duzo bawi sie z Sebą, najczesciej sa to przepychanki i
                                                    bojki niestety. Ona nigdy na rekach jakos specjalnie nie lubiła przebywac. I
                                                    całe szczescie bo jak dla mnie to juz za ciezka sie zrobiła wink


                                                    Pozdrawiam
                                                    Ewa
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.02.07, 19:26
                                                    Echoo trzymam kciuki żeby z Julcią było wszystko ok i nie trzeba było podawać
                                                    tego antybiotyku. Fajną panią doktor macie, że tak się przejmuje i nie daje na
                                                    odczepnego kolejnych serii antybiotykowych.
                                                    Też sobie myślę, że aptekę to zanim się Kasia urodziła to odwiedzałam tylko po
                                                    test ciążowy, a teraz niby zdrowa a ciągle coś trzeba i też dosyć często
                                                    odwiedzamy aptekę.
                                                    Dużo zdrówka dla was wszystkich.
                                                    Ja już się nie mogę doczekać aż moje maluchy będą się ze sobą bawiły, choćby
                                                    miały to być tylko przepychanki.
                                                    Madziara, co to za karteczki nasączone kolorami? Sama chętnie bym takie Kasi
                                                    kupiła, zresztą ja tyle wiem co dowiem się z internetu.
                                                    Co do wiszenia Kasi na mnie to tak średnio. Z rana zanim złożę łóżko i
                                                    wieczorem po rozłożeniu jest straszne szaleństwo, wchodzi mi na plecy, wskakuje
                                                    na mnie, turlamy się po łóżku, wogóle strasznie szalejemy, a w ciągu dnia to
                                                    wchodzi mi na kolana tylko kiedy siedzę przy kompie.
                                                    Wogóle Kasia jest bardzo samodzielna, czasami aż za bardzo, dziś nieopatrznie
                                                    zostawiłam aparat fotograficzny na biurku i zanim się zorientowałam, że Kasia
                                                    go przejęła to zdążyła zrobić nim 6 zdjęć, z czego 2 całkiem wyraźne.
                                                    Byłyśmy tez razem na zakupach i po ziemniaki w piwnicy i było super. Kasia w
                                                    sklepie grzecznie siedziała w koszu przez całe zakupy, a później grzecznie
                                                    poszła ze mną do domu i nawet po schodach sama weszła. Byłam z niej taka dumna,
                                                    że postanowiłam wykorzystać to, że taka grzeczna i zabrałam ją jeszcze do
                                                    piwnicy po ziemniaki. Nawet sąsiadka zaproponowała żebym u nich Kasię zostawiła
                                                    ale jakoś nie mogłam jej zostawić. Lepeij się czuję jak widzę co robi i mam ją
                                                    na oku.
                                                    Ale się rozpisałam
                                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.02.07, 19:52
                                                    Echoo, dużo, dużo, dużo zdrówka życzymy Wam wszystkim. Niech już skończy się
                                                    ten okres choróbsk. Straszne.

                                                    A my mieliśmy fajny weekend. W piątek byliśmy cały dzień u znajomych. I ci
                                                    znajomi pożyczyli nam samochód na sobotę i pojechaliśmy do moich rodziców.
                                                    Fajnie było. A przy okazji bycia w Koszalinie zabraliśmy Olę do salonu zabaw
                                                    dla dzieci. Strasznie jej się podobało i tylko lizak uratował nas żebyśmy mogli
                                                    wyjść z tamtąd. W ogóle nie chciała wychodzić. Zazdroszczę Wam takich miejsc w
                                                    Waszych miastach.

                                                    Olka też raczej nie wiesza się na nas. I podobnie jak Julka nie bardzo chce
                                                    siedzieć na rękach u nas. Ona potrafi bardzo dużo czasu bawić się sama. W
                                                    niedzielę np. kupiliśmy jej w Koszalinie zestaw naczyń i cały wczorajszy i
                                                    dzisiejszy dzień bawi się tylko tym. Poza tym długo zajmuje się kostką sorterem
                                                    kształtów i bardzo lubi bawić się pociągami. Ostatnio jakoś malowanie jej się
                                                    trochę znudziło.

                                                    A w ogóle jestem w szoku bo Ola potrafi powiedzieć trochę "Lokomotywy". Nie
                                                    jest to po kolei ale super brzmi jak nagle zaczyna mówić sobie kawałek tego
                                                    wierszyka. Niesamowite zdolności mają dzieci w tym wieku. Ona słyszała go kilka
                                                    razy i już coś tam potrafi zapamiętać i powtórzyć.

                                                    A ja jutro idę na USG. W końcu się doczekałam smile Mam nadzieję, że dzidzia
                                                    pokaże kim jest to w końcu będziemy mogli zacząć myśleć o imieniu, bo na razie
                                                    jakoś w ogóle nie mamy pomysłów.

                                                    MIłego wieczoru.
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.02.07, 20:03
                                                    Echo zdrowka dla szkrabow,zeby Wam wszystkim szybko poprzechodzilo.Moze cos na
                                                    uodpornienie by ie przydalo?Ale to jak juz po chorobach bedzie.
                                                    My bylismy dzis na bilansie i Pat wazy prawie 15kg,kilka deko odjete na ubranka
                                                    tzn rajstopki,majtki,skarpetki,koszulke i bluzeczke.No i wzrost 89cm.Pediatra
                                                    mowila,ze na ostatnim centylu czy jakos tak.Przydaloby sie pewnie ograniczyc
                                                    troszke slodycze ale mysle,ze wybiega to blizej wiosny.Nic o wadze nie mowila
                                                    tylko ja tak mysle,ze ostatni centyl to chwila i przeskoczy.Pytala o to jak
                                                    mowi,czy wymawia razem po dwa wyrazy to mowie,ze mowi juz calymi
                                                    zdaniami,oczywiscie nie skladnie i czasem sa przerwy miedzy wyrazami.Pytala czy
                                                    po schodach sam sobie radzi,no ale on skacze ze schodow co mowic o normalnym
                                                    chodzeniu.Czy proboje sam jesc to tak srednio bo wiecej tapla lyzke czy widelec
                                                    w jedzeniu niz do buzi trafia no ale wazne,ze proboje.Czy wg mnie dobrze slyszy
                                                    i widzi i chyba tyle.Poza tym badanie jaderek,osluchanie,zabki juz dawno
                                                    wszystkie.Powiedziala,ze rozwija sie b.dobrze i ze pamieta jak malutki byl a
                                                    juz taki chlop.Wogole w gabinecie byl b.grzeczny.Wzial sobie kosz z zabawkami i
                                                    sie bawil.Gorzej bylo przed gabinetem.Z poczatku nie bylo prawie nikogo to byl
                                                    spokojny ale potem przyszlo kilka osob i szaleju dostal.Biegal,skakal a inne
                                                    dzieci spokojnie siedzialy.Ale Pat wszystkie zmobilizowal do zabawy bo koparke
                                                    wzielismy i tak puszczal po podlodze.
                                                    Powiedzialam tez,ze od wrzesnia mysle o przedszkolu i pytalam czy cos by sie
                                                    zaszczepic przydalo i chyba na HiB pojde z nim(45zl u nas)to mowila pediatra ze
                                                    juz teraz najlepiej zaszczepic.Mowilam,ze daje mu ten Esberitox i mam dawac
                                                    jeszcze,potem na wiosne i przed przedszkolem od sierpnia.Do tego moge mu
                                                    podawac co drugi dzien kapsulke tranu a Vibowit w sumie niewiele daje wiec
                                                    chyba przestane mu dawac tylko sie przyzwyczailam.
                                                    Ale kurcze jakos duzo tego.
                                                    A z sercem to koniecznie na dniach EKG mam zrobic i morfologie i zobaczy wtedy
                                                    czy trzeba to leczyc.Mam sie nie denerwowac i melise pic.
                                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,56680136.html?f=621&w=32043721&a=56680136
                                                  • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.02.07, 08:29
                                                    Mamokasienki- co do tych karteczek spytaj w księgarni o kolorowanki na wodę dla
                                                    dzieci, są dużo droższe od zwykłych ale malucha je lubią.

                                                    A przeżyłam wczoraj szok Zuzia powiedziała, że mama to Mada a tata to tylko
                                                    tatuś Maleciek Mareczek) przyznam, iż trochę mnie to zabolało ja tylko mam a
                                                    nie mamusia….
                                                    Patrząc na męża myślałam że „daleko poleci” taki był szczęśliwy!!!!
                                                    Muszę uzbroić się w cierpliwość pewnie i ja niedługo usłyszę mamusia Madzia….


                                                    pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.02.07, 08:49
                                                    Witam
                                                    Zyrafko fajnie, że Ola potrafi się na tak długo zająć zabawkami, co do tych
                                                    centrów zabaw to fajna sprawa, ale o tej porze roku raczej unikamy chodzenia
                                                    tam żeby nie przynieść do domu żadnej niespodzianki (choróbska) bo niestety
                                                    jest mnóstwo rodziców, którzy prowadzą tam chore dzieci.
                                                    Moniko pocieszyłaś mnie trochę opisem bilansu bo my jeszcze nie byłyśmy i
                                                    wybieramy się w czwartek, ale to o co wa pytali to Kasia też potrafi.
                                                    No i koniecznie porób sobie wszystkie badania.
                                                    Madziara nie przejmuj się może Zuzi było łatwiej powiedzieć tatuś, u nas Kasia
                                                    też częściej mówi tatuś a ja to tylko mama. O wiele trudniej jest powiedzieć
                                                    mamusia.
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.02.07, 09:49
                                                    Witam coś ostatnio nie mam kiedy zajrzeć na forumsad
                                                    Zyrafko czy ja również mogę Cię prosić o przesłanie "języka dwulatka".
                                                    Echoo dużo zdrówka dla Was wszystkich.
                                                    Kuba też ostatnio się na mnie wiesza, chce na rączki i najchętniej
                                                    przesiadywałby na blacie w kuchni pod oknem, wwszystko go tam interesuje.
                                                    Na bilansie jeszcze nie byłam, pogoda się poprawiła, ale wolałabym pójść w
                                                    piątek, wtedy miałabym wolne trzy dni od pracy.Szczerze Wam powiem, że się boję
                                                    tego bilansu, że nie dam rdy Kuby utrzymać, on jest straszny u lekarza, nie
                                                    daje się dotknąć.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.02.07, 18:02
                                                    A ja niedługo wychodzę na USG. W końcu się doczekałam smile
                                                    Dam znać po powrocie jak było.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.02.07, 18:07
                                                    Zyrafko czekamy na relację z USG. Trzymam kciuki żeby wszystko było ok.
                                                  • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.02.07, 18:56
                                                    Witam smile))

                                                    Żyrafko jak ta twoja ciąża szybciutko mija smile)) Życzę miłego podglądanka.
                                                    Ciekawe czy będzie braciszek czy siastrzyczka. Swoją drogą myśmy za każdym
                                                    razem zdecydowali sie na niespodzianke smile)) I fajnie było. Do końca życia nie
                                                    zapomne jak wyciagneli mi Sebe i powiedzieli "to facet" smile))

                                                    Julce narazie nie jest lepiej. Sebie tez nie. Mi za to wirusisko chyba nos chce
                                                    oderwac wink Przezyjemy i to, a co smile))

                                                    Koncze, ide sie chwilke polozyc skoro mam litosciwe przyzwolenie meza smile)
                                                    Pa
                                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.02.07, 21:19
                                                    Uff, już po USG. Z maluszkiem wszystko dobrze. Lekarz pooglądał wszystko co
                                                    się dało, pomierzył i żadnych wad nie znalazł. No i dzidzia okazała się
                                                    chłopcem smile To będziemy mieć parkę. Ola już mówi, że w brzuchu mamy
                                                    jest "blat".
                                                    Strasznie się cieszę, że mały jest zdrowy. Teraz możemy zacząć już myśleć o
                                                    imieniu. Na razie myślimy o Łukaszu albo Mateuszu, ale może jeszcze się to
                                                    zmieni. Zobaczymy.

                                                    Echoo, szybkiego powrotu do zdrowia. Nie dajcie się chorobie.

                                                    No to mogę już spokojnie iść spać.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.02.07, 07:56
                                                    Witam
                                                    Mega Kasia też jest taka niedotykalska u lekarza, a najgorzej jest jak widzi
                                                    naszą lekarkę i stetoskop, wtedy to mam nieźle bo wrzeszczy jak poparzona.

                                                    Echoo dużo zdrówka dla was wszystkich, aby do wiosny to się skończą paskudne
                                                    choróbska.

                                                    Zyrafko gratuluję zdrowego synka w brzuszku, ale fajnie, że będziecie mieli
                                                    parkę.
                                                    Ładne imiona chcecie wybrać tylko mój mąż ani na Łukasza ani na Mateusza nie
                                                    chce się zgodzić, bo my już wybieramy imię i dla dziewczynki i dla chłopczyka
                                                    żeby później kłótni nie było. Zresztą wystarczy to co jest teraz, ciągle się
                                                    spieramy o imiona.
                                                    U nas narazie jesteśmy na Bartku i Madzi, ale być może jeszcze też się zmieni.
                                                  • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.02.07, 09:35
                                                    Zyrafko gratulacje!!! Dużo zdrówka dla małego kolegi!!!

                                                    Ja za każdym razem ( czy w pierwszej ciąży z synem , czy z Zuzia chciałam
                                                    wiedzieć kto buszuje w moim brzuszku).
                                                    Jak chodziłam w ciąży z młodym to było wieki temu…. Sprzęt nie był taki super
                                                    jak w tej chwili, USG miał robione dwa razy pod koniec ciąży – o tym ,że to
                                                    będzie facet dowiedziałam się w ósmym miesiącu.
                                                    Natomiast teraz było co innego. Co wizyta to zwykłe podglądanie na USG, cztery
                                                    razy specjalistyczne badanie przez USG i jeszcze echo serduszka było robione.
                                                    W ten sposób mamy prawie cała płytę nagrana z życia płodowego pewnej gwiazdy
                                                    filmowej. Bardzo szybko dowiedzieliśmy się kto mieszka u mnie bo Zuzia była
                                                    idealnie ułożona i nie było wątpliwości , choć lekarz nie dawał 100% a 95% to i
                                                    tak było dla mnie jasne ,że to będzie ona!!!!
                                                    Do końca życia nie zapomnę jednej wizyty kiedy było naprawdę źle i nie wiadomo
                                                    co przyniesie następny dzien, co jeszcze może się okazać. Wchodzimy z Markiem
                                                    do gabinetu , każde załamane, lekarz robi USG włącza monitor i co na pierwszym
                                                    planie nasze kochane malutkie szczęście macha do nas całą rączkę było widać- z
                                                    wrażenia aż się popłakaliśmy. Lekarz skomentował, że teraz to wszystko będzie
                                                    ok., i że rzadko zdarza mu się taki widok. I wszystko było już później OK.!!!!
                                                    Czego zyrafce i mamokasienki życzę wam z całego serca!!!!

                                                    Ale mi się zebrało na wspomnienia. Często jak czytam Wasze wypowiedzi o
                                                    maluszkach w brzuszkach to wspominam swoje ciąże.
                                                    Dzisiaj idę z Zuzia na sczepienie na pneumokoki
                                                    Odezwę się później.

                                                    Zdrówka sla Julki i Seby oraz echoo!!!!
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.02.07, 12:24
                                                    Witam
                                                    Zyrafko bardzo dziękuję za język dwulatka. Super, że z maleństwem wszystko
                                                    dobrze i że będziecie mieli parkę.
                                                    Echoo dużo zdrówka
                                                    W piątek idę z Kubą na bilans, już napewno.
                                                  • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.02.07, 16:39
                                                    Gratulacje żyrafko!!!

                                                    U nas bez zmian. Julka bardzo rozpaczała na pobraniu krwi i wspominala to kilka
                                                    godzin po poplakujac sad Wyniki zaraz przyjada.

                                                    Chcialam jeszcze polecic wam stronke :
                                                    www.bbc.co.uk/cbeebies/teletubbies/funandgames/
                                                    Sa tam fajne tubisiowe gierki. Julka uwielbia je! i bardzo mnie zaskakuje ta
                                                    gra smile)) Nawet nie wiedzialam, ze dwulatek to juz takie madre dziecko!!!

                                                    Napisze pozniej co z tymi wynikami.
                                                    pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 08:54
                                                    Witam
                                                    Echoo dużo zdrówka, trzymajcie się. Dzięki za stronkę, Kasia narazie nie
                                                    potrafi obsługiwać myszki więc nie bardzo wie co ma robić.
                                                    My już dziś po bilansie dwulatka.
                                                    Kasia ma 90 cm wzrostu, waży 13,5 kg, ciśnienie 90/60, ma tylko nadal koślawe
                                                    stópki i dostaliśmy skierowanie do ortopedy. Pani doktor zbadała Kasię,
                                                    obejrzała brzuszek, plecki, kręgosłupek, wszystko ok. Reszta też wszystko
                                                    właściwe, tzn na podstawie rozmowy z nami, pani doktor pytała czy umie połączyć
                                                    dwa wyrazy, czy potrafi pokazać dwie części ciała, czy buduje z klocków, czy
                                                    sygnalizuje potrzeby fizjologiczne, czy rozumie i wykonuje polecenia, czy
                                                    widzi. Nie było tak źle jak się matrtwiłam. Byłyśmy pierwsze więc pani doktor
                                                    nie zdążyła przyjąć nikogo chorego, poza tym w przychodni było mało ludzi a w
                                                    części gdzie byliśmy z Kasią była tylko jeszcze jedna dziewczyna z dzieckiem do
                                                    szczepienia.
                                                    Kasia skakała po całym gabinecie jak mała kózka praktycznie bez przerwy.
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 10:20
                                                    Czesc dziewczyny,
                                                    Ja zaraz lece na przeswietlenie,wczoraj EKG robilam,jutro jeszcze morfologia i
                                                    mam dosc,jak od poniedzialku sie zaczyna to taki tydzien caly po lekarzach
                                                    biegam.
                                                    Mamokasienki no widzisz,ze nie bylo sie czym martwic?Chociaz ja tez sie troche
                                                    denerwowalam tym bilansem ale dobrze,ze juz za nami a ze stopkami Kasi napewno
                                                    wszystko sie ulozy.My nie dostalismy skierowania do ortopedy bo pediatra
                                                    uznala,ze wszystko jest OK ale tak mysle,czy mimo to nie powinien go obejrzec
                                                    ortopeda?Zapomnialam calkiem zapytac ale i tak bede w przyszlym tyg bo to tez
                                                    lekarz rodzinny nasz to zapytam.
                                                    Echo my z mlodym tez zagladamy na ta stronke i Pat w koncu nauczyl sie
                                                    rozpoznawac wszystkie tubisie,bo wczesniej tylko Po byla najwazniejsza.
                                                    Zyrafko super,ze bedzie parka,no i swietnie,ze maluszek zdrowy i zeby wszystko
                                                    dalej wszystko bylo tak ladnie.Musze uciekac.
                                                    A sniegu u nas znowu nasypalo wiec po poludniu na sanki chyba wyskoczymy troche.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 10:23
                                                    Echoo dużo zdrówka dla wszystkich.
                                                    Mamokasieńki gratuluję udanego bilansu, cieszę się, że wszystko ok, nóżki
                                                    jeszcze na pewno się da odpowiednio ułożyć. To chyba tylko my jeszcze tylko
                                                    zostaliśmy bez bilansu sad(( W pracy teraz taki młyn, że nie mogę wziąść
                                                    urlopu, a nie chcę, żeby Dosia szła na bilans z babcią.
                                                    Żyrafko, przyłączam się do gratulacji, ładne imiona wybieracie.
                                                    U nas pięknie biało, i cały czas pada, jest super, mam nadzieję, że do
                                                    niedzieli śnieg nie zginie.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 12:50

                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 13:01
                                                    Ale mi się machnęło pustego posta wam podesłałam
                                                    Moniko i jak z Twoim EKG, w porządku?
                                                    Ja dzisiaj robiłam morfologię, wyniki będą po południu, mam nadzieję, że
                                                    wszystko będzie dobrze, cały czas biorę witaminy dla kobiet w ciąży to może nic
                                                    się nie będzie działo.
                                                    U nas też pięknie sypie śnieg więc jutro pewnie sanki, bo dziś tatuś zabrał je
                                                    w bagażniku samochodu do pracy, a wróci późno to już się chyba dziś nie
                                                    załapiemy.
                                                    Nie chcial nam ich dać wcześniej bo dziś kiepsko się czułam i był nawet z nami
                                                    na bilansie. A wiedział, że jak zostawi nam sanki to pomimo złego samopoczucia
                                                    napewno pójdziemy z Kasią na spacerek.
                                                    Wczoraj odpadło nam kółko od wózka jak byłyśmy na mieście i teraz tak się
                                                    zastanawiam czy jest sens go naprawiać, maluchowi i tak musimy kupić nowy wózek
                                                    bo stary już się nie nadaje na kolejne lata użytkowania. No i w związku z tym
                                                    mam dylemat czy kupować Kasi nową spacerówkę z myślą o drugim maluchu czy dać
                                                    już sobie spokój. Ona jest w sumie samodzielna i dosyć dużo chodzi ale nie wiem
                                                    czy na dłuższy spacer dałabym radę iść z Kasią bez wózka. Z drugiej strony za 3
                                                    miesiące już będzie maleństwo i wtedy tak czy inaczej z dwoma wózkami nie będę
                                                    mogła chodzić.
                                                    A bardzo podobają mi się wózki Mutsy na stelażu urban rider, czy miałyście może
                                                    możliwość wypróbowania albo obejrzenia z bliska takiego wózeczka? Bo ja jak
                                                    narazie oglądam go tylko na zdjęciach i trochę martwię się jego wagą, poza tym
                                                    wydaje mi się idealny, no i ta cena, trochę duży koszt.
                                                  • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 13:06

                                                  • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 13:19
                                                    Elkusia czy Ty jesteś w ciąży? Przepraszam za pytanie, ale twój link na to
                                                    wskazuje.
                                                    Jeśli tak to gratulacje !!!!!

                                                    Mamokasienki a tak się bałaś i co wszystko ok.!!! A wizyta u ortopedy to dobry
                                                    pomysł.
                                                    Co do wózka o który pytasz to jest rewelacyjny, duży więc wygodny dla
                                                    malucha!!! Z bliska tez wygląda super, ale jest ciężki i wnoszenie go na twoje
                                                    piętro będzie trudne i kasia przy boku.
                                                    Ja biorąc pod uwagę moja Zuzie wybrałabym inne rozwiązanie. Na spacery
                                                    musiałabym chodzić tak czy siak i z Zuzia i z maleństwem. Miasto rządzi się
                                                    swoimi prawami, więc nie wyobrażam sobie Zuzi idącej grzecznie za rękę.
                                                    Kupiłabym wózek podwójny z możliwością odczepiania i tak kiedy byłby mi
                                                    potrzeby jeden wychodziłabym z jednym na spacer. Teraz wiele firm ma takie
                                                    ładne wózki sa różne możliwości albo wózek jeden obok drugiego, albo jeden za
                                                    drugim. Starsze dziecko siedzi w pierwszym i obserwuje świat a maleństwo masz
                                                    przed sobą.

                                                    My po szczepieniu – wszystko ok.!!
                                                    Później opisze Wam jaka była dumna z mojej księżniczki w przychodni.

                                                    Miałam się uczyć do egzaminu a ja na okrągło bawię się z Zuzia (nadrabiam
                                                    czas ), albo siedzę przed kom.
                                                    Na razie uciekam
                                                    Pa!!!
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 13:48
                                                    Elkusiu ja tez dopiero zauważyłam link
                                                    Jeśli jesteś w ciąży to gratuluję serdecznie, ale fajnie smile)))))
                                                    Madziaro dziękuję bardzo za odpowiedź, chyba przemyślę zakup podwójnego wózka,
                                                    choć z tego co się orientowałam to są one dość drogie.
                                                    Życzę owocnej nauki i powodzenia na egzaminie. Sama wiem jak to jest jak mam
                                                    jakąś pracę do zrobienia to dużo bardziej wolę się z Kasią pobawić.
                                                  • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 15:32

                                                    Myślę a raczej wiem, że taniej wyjdzie kupno podwójnego wózka niż Mutsy gdzie
                                                    na dzień dobry cały zestaw kosztuje ok. 3.000,00.

                                                    Dziewczyny mam propozycje może napiszemy tak wspólnie wymiary wzrost/ciężar
                                                    ciała naszych pociech tak jak kiedyś stworzyłyśmy listę urodzinowa. Uważam ,że
                                                    to dobry pomysł łatwo będzie sprawdzić, porównać nasze dzieci. Fajna pamiątka.
                                                    A może nawet coś takiego:
                                                    Imię dziecka narodziny I roczek II roczek
                                                    Zuzia kg 3.570 dł. 51 kg 9.250 dł. kg 13 dł. 86
                                                  • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 15:34
                                                    Miało być:
                                                    Imię dziecka Zuzia kg 3.570 dł. 51
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 16:30
                                                    Dołączam Kasię
                                                    Kasia narodziny: waga - 3050 gr, wzrost - 55 cm
                                                    I roczek: waga - 11,650 kg, wzrost - 78,5 cm
                                                    II roczek waga - 13,5 kg, wzrost - 90 cm
                                                  • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 17:45
                                                    Jula narodziny: waga - 3900 gr, wzrost - 58 cm
                                                    I roczek: waga - 9840 g, wzrost - chyba 74 cm
                                                    II roczek waga - 12,4 kg, wzrost - ok 87 cm
                                                  • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.02.07, 18:36
                                                    a tak mi sie przypomnialo ze Seb na 2 lata mial 15 kg i 94 cm!!! Po latach
                                                    stwiedzam ze byl naprawde wielki smile)))
                                                  • madziara40 wymiary... 08.02.07, 19:34
                                                    Zuzia narodziny: waga 3570 gr., wzrost 51cm.
                                                    I roczek: waga 9250 gr.,
                                                    II roczek: waga 13 kg., wzrost 86 cm.

                                                    Kasia narodziny: waga - 3050 gr, wzrost - 55 cm
                                                    I roczek: waga - 11,650 kg, wzrost - 78,5 cm
                                                    II roczek: waga - 13,5 kg, wzrost - 90 cm


                                                    Jula narodziny: waga - 3900 gr, wzrost - 58 cm
                                                    I roczek: waga - 9840 g, wzrost - chyba 74 cm
                                                    II roczek: waga - 12,4 kg, wzrost - ok 87 cm
                                                  • elkusia ale gapa 09.02.07, 08:10
                                                    ze mnie, bawiłam się suwaczkiem i ... zapomniałam usunąć, i cała tajemnica się
                                                    wydała. Jestem w ciąży ale nie pisałam wam o tym ponieważ:
                                                    1. dopiero dziś popołudniu idę do lekarza i jeśli potwierdzi, że wszystko ok,
                                                    to będzie to wiadomość oficjalna, na razie wie mąż i córcia.
                                                    2. wcale się nie cieszę, ciężko jest mi się do tego przyznać, no ale nie cieszę
                                                    się. Powód pierwszy: boję się czy dziecko będzie zdrowe, boję się dużo bardziej
                                                    niż przy pierwszej ciąży. Powód drugi: własny egoizm, miałam tyle planów na
                                                    lato, że będziemy dużo jeżdzić z Dosią, pokazywać jej świat, my sobie
                                                    odpoczniemy, same wiecie, że nasze dwulatki są już samodzielne, ubierają się,
                                                    pomagają, można porozmawiać. Ale dla mnie pierwszy rok był bardzo ciężki, przez
                                                    pierwsze 3 m-ce Dosia płakała bardzo dużo (kolki, alergia), nieprzespane noce
                                                    itp. Jak sobie to przypomnę to mam stracha jak sobie teraz damy radę. Musimy
                                                    zmienić cały układ naszego mieszkania, bo tak jak jest w tej chwili to się nie
                                                    pomieścimy, niby mamy 3 pokoje ale są tak malutkie, że w tym w którym teraz
                                                    śpimy to jest łóżeczko, tapczan i koniec, jeszcze jedno łóżeczko tam nie
                                                    wejdzie. Oznacza to przemeblowanie i remont mieszkania. Jak na razie przeraża
                                                    mnie to wszystko, mam straszny mętlik w głowie. Na razie boję się dzisiejszej
                                                    wizyty u lekarza, mam nadzieję, że wszystko będzie ok.

                                                    A u nas jest pięknie, śnieg się utrzymał i pada.
                                                  • mamakasienki1 Re: ale gapa 09.02.07, 09:27
                                                    Elkusiu w takim razie pogratulujemy po wizycie u lekarza
                                                    Trzymam kciuki żeby dzidziuś był zdrowy, co ja piszę, napewno będzie zdrowy,
                                                    śliczny i kochany.
                                                    Tak czy inaczej to super wiadomość, Dosia będzie miała rodzeństwo, a ciąża nie
                                                    przeszkadza w podróżowaniu więc możecie się trochę wcześniej wybracć na wakacje.
                                                    A trzy pokoje to i tak macie super warunki jak na dwoje dzieci. My mamy
                                                    malutkie dwa pokoiki, mi się marzy jakies duże ładne mieszkanie minimum 4
                                                    pokoje, ale mój mąż koniecznie chce dom wybudować więc narazie ja szukam
                                                    ogłoszeń o zamianie mieszkania, a on działek na dom.
                                                    Co do płaczu to chyba ja się powinnam bardziej martwić, bo słyszałam, że dzieci
                                                    zazwyczaj są różne i jak jedno jest spokojne to drugie potrafi dać w kość.
                                                    No a Kasia była idealnym niemowlakiem, zero płaczu, żadnych kolek, żadnych
                                                    chorób, tylko jadła i spała. W szpitalu nikt nawet nie słyszał jej płaczu jak
                                                    się urodziła.
                                                    Za to teraz nadrabia, wszędzie jej pełno, wszystkiego musi dotknąć, wszędzie
                                                    wchodzi - kosmos.
                                                    I czasami tęsknię za okresem niemowlaczkowym kiedy tylko leżała i co najwyżej
                                                    domagała się mojego towarzystwa.
                                                  • madziara40 Re: będzie dobrze 09.02.07, 09:36
                                                    Elkusiu życie jest tylko życiem i nawet jak sobie je dobrze poukładamy to
                                                    zawsze zdarzają się niespodzianki!!! Czasami Takie niespodzianki wala wszystkie
                                                    plany , ale przecież można je ułożyć na nowo!!
                                                    Wiem ,ze jest Ci trudno, ale pomyśl tez o nowych wyzwaniach i małej buźce
                                                    uśmiechniętej wpatrzonej w Ciebie!!!

                                                    Musisz myśleć pozytywnie!!! To nie tragedia to tylko dziecko, które na pewno
                                                    będziecie mocno kochać bo będzie bardzo grzeczne i wyjątkowe.


                                                    Myślę że na początku zareagowałabym tak jak Ty po trzydziestce z roku na rok
                                                    jest ciężko, a u mnie było by to trzecie dziecko. Choć nigdy nie mówiłam, że
                                                    nie chce więcej dzieci ba nawet powtarzam że trzecie to po czterdziestce to nie
                                                    wiem jaka będzie moja decyzja kiedy do tego dojdzie.

                                                    Trzymam kciuki !!! Bądź dobrej myśli!!!
                                                  • elkusia Re: będzie dobrze 09.02.07, 14:09
                                                    dzięki dziewczyny, bardzo pomogły mi Wasze słowa. Na razie mam mętlik w głowie,
                                                    ale muszę sobie z tym poradzić. W tej chwili myślę tylko o tym, żeby z dzidzią
                                                    było wszystko dobrze, a reszta jakoś się ułoży. Jeszcze raz dziękuję.
                                                  • mamakasienki1 Re: będzie dobrze 09.02.07, 14:45
                                                    Witam
                                                    Elkusiu napewno będzie dobrze, bo nie może być inaczej.

                                                    Co do wyjazdów to my zamierzamy jeszcze przed porodem odwiedzić moją mamę (350
                                                    km) i ja bardzo chciałabym pojechać jeszcze do Sopotu ale nie wiem czy się
                                                    wyrobimy.
                                                    Dobrze by było żeby wiosna przyszła w tym roku wcześniej, bo w Zamościu jest
                                                    duże ZOO i chciałabym tam pójść z Kasią, teraz już jest taka fajna, wszystko
                                                    rozumie i o wszystko pyta, ogólnie jest super.

                                                    U nas dziś bardzo spokojnie, jak narazie, Kasia śpi, obiadek kończy się właśnie
                                                    gotować, mąż zapowiedział, że wróci o ludzkiej porze tzn będzie przed nocą.
                                                    Tylko jeszcze Kaśkowy pokój został do ogarnięcia i luzik.
                                                    Tylko ja zamiast coś robić to siedzę przed kompem i wózki oglądam na allegro.
                                                  • monika25lbn Re: będzie dobrze 11.02.07, 11:50
                                                    Hej dziewczyny,u nas troche zamieszania przez te moje badania a wyniko narazie
                                                    nie i dopiero jak juz wszystko zrobie to pojde do lekarki.A jeszcze
                                                    przeswietlenie,moze w poniedzialek ale zalezy czy kolezanka sie wyrobi i
                                                    zostanie z mlodym,bo w piatek dopiero po 12 byla a to juz nie ma sensu tak
                                                    pozno jechac na przeswietlenie + do tego ok godz zanim dojade a jeszcze moze
                                                    kolejka byc.Jak bede juz wszystko wiedziala to napisze.
                                                    Poza tym wczoraj sasiadka impreze robila i pomagalam jej troche i tak
                                                    biegalismy z mlodym od niej do nas.Dobrze,ze na jednym pietrze mieszkamy.Potem
                                                    mlody byl troszke u nich,bo dzieci byly.Jak wrucil do domu to odrazu w placz,ze
                                                    on do Szymonka i do Amelci idzie,mylam go to tez plakal,przy myciu zebow
                                                    histeria.Nawet z lozka sie zrywal i on do sasiadki idzie.Widze,ze trzeba mu juz
                                                    dluzszych kontaktow z dziecmi a sasiadka mowila mi dzis,ze bardzo grzeczny byl
                                                    i jak mu cos dawali wczoraj to ladnie dziekowal i wogole o mamie zapomnial.Mam
                                                    tylko nadzieje,ze i w przedszkolu nie bedzie problemow z zostawaniem.
                                                    Elkusiu nam tez czesto nic nie wychodzi z planow na przyszlosc i sama teraz tez
                                                    napewno nie bylaby zachwycona gdyby cos tam malutkiego sie pojawilo.Czasem
                                                    mysle,ze moze bym chciala-bo wiem,ze maz to jaknajbradziej a z drugiej strony
                                                    ciezko by bylo,za to dzieciom wesolo.Znam mamy,ktore sa np bardzo zadowolone z
                                                    wiekszej ilosci dzieci niz jedno,ja nie wiem czy bym dala rade ale tak mysle
                                                    teraz w praktyce pewnie by sie ulozylo i Wam sie ulo=zy,pokochacie malenstwo i
                                                    najwazniejsze zeby bylo zdrowe.
                                                    Ja to tez tak sobie planuje,ze we wrzesniu Pat do przedszkola a ja do pracy i
                                                    bym chciala,zeby cos z tego wyszlo a wiadomo plany planami a zycie zyciemwink
                                                    Mamokasienki zycze Wam zebyscie pozalatwiali wszystko i z wyjazdami przed
                                                    narodzinami maluszka ale z dwojka tez pewnie bedziecie jezdzic.A wlasnie wiesz
                                                    juz cos z maluszkiem?Jest jakas poprawa?Mam nadzieje,ze tak.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: będzie dobrze 11.02.07, 12:32
                                                    Witam
                                                    Moniko u nas jest identycznie jak Kasia rozstaje się z koleżanką, płacz, krzyk
                                                    i histeria. Zresztą jak wychodzimy z fikolandu jest tak samo.
                                                    Nasze dzieci potrzebują towarzystwa innych dzieci do zabawy, wczoraj byliśmy u
                                                    znajomych, którzy mają córeczkę w Kasi wieku i super się zawsze bawią, później
                                                    trudno było nam wyjść, już nawet kąpać się u nich Kasia chciała.
                                                    Poza tym zauważyłam, że bardzo szybko się od siebie uczą, jedna naśladuje
                                                    drugą, super widok, następnym razem wezmę kamerę i nagram.
                                                    No i dowiedziałam się, że koleżanka też jest w ciąży i będą mieli dzidziusia w
                                                    sierpniu, ale się cieszę.
                                                    Co do dzidzi to będzie wiadomo jak zrobię USG w 30-stym tygodniu a to jeszcze
                                                    trochę.
                                                    Moniko, trzymam kciuki żeby Twoje wyniki były super.
                                                  • echoo Re: będzie dobrze 11.02.07, 21:31
                                                    Witam u schyłku weekendu wink

                                                    U nas niewiele zmian...niestety. Julka dalej kaszle i ma duuzy katar. Wyniki
                                                    krwi wyszły jej rewelacyjne wiec dalej jestesmy bez antybiotyku. I niestety
                                                    coraz bardziej chcialabym juz tego antybiotyku bo mam najnormalniej w swiecie
                                                    dosc. Chcialabym wyjsc z dziecmi na spacer czy gdzies pojechac a tu te trzeba
                                                    siedziec w domu... sad W pt postawilismy na polecenie dr znowu banki. Jutro
                                                    kontrola, zobaczymy co tym razem powie.

                                                    Przesłałam wam na skrzynke link do fajnego miejsca z ebookami. Ściągnełam z
                                                    tamtad np jezyk dwulatka, 100 zabaw dla dzieci 3letnich, moje dziecko mnie nie
                                                    słucha i inne. Dla ciezarówek jest tam nawet poradnik o ciazy, poradnik o
                                                    rozwoju dziecka do roku. Jak sie wyjdzie troche wyzej to sa tam normalne ebooki
                                                    nie dzieciowe zwykle ksiazki do poczytania. Polecam.

                                                    Jutro ide na step. Dostalam z pracy karnet i biore sie za swoja forme smile) He he
                                                    zwlekam z tym juz od dwoch tygodni prawie. Moze jutro w koncu sie zmobilizuje smile

                                                    Elkusiu z dziecmi to jest tak, że najczesciej pojawiaja sie nie w porę. Julka
                                                    tez pojawila sie kiedy juz przestalam o niej marzyc, bo dostalam nowa prace
                                                    (zaszłam w ciaze po miesiacu), bo zapomniałam co to pampers, bo spałam bez
                                                    przerw w nocy, bo wlasnie chcielismy wziasc kredyt i kupic mieszkanie... Teraz
                                                    po dwuch latach od jej narodzin mam duzo lepsza prace, kupione mieszkanie,
                                                    pampersy...hmm jeszcze troche i znowu o nich zapomne wink coraz cześciej spię
                                                    całą noc bez pobudek smile)) I tak pewnie chcieliscie miec w jakiejs perspektywie
                                                    czasowej drugie dziecko, a co sie odwlecze to nie uciecze smile) Dobrze bedzie,
                                                    zobaczysz smile) WYobraz sobie, jeszcze jeden taki cud... smile

                                                    Pozdrawiam Was smile
                                                  • elkusia wiadomości nie za dobre 12.02.07, 08:09
                                                    niestety maleństwo jest za małe, powinien być 7 tydzień, a wielkość jest na 5 i
                                                    serduszka nie widać. W piątek kolejne usg. W tej chwili już nic nie jest ważne,
                                                    byle tylko maleństwo było z nami i było zdrowe.
                                                    W pierwszej ciąży od początku wiedziałam, że wszystko będzie ok, teraz się
                                                    boję, ale staram się myśleć pozytywnie.
                                                  • zyrafka01 Re: wiadomości nie za dobre 12.02.07, 09:14
                                                    Cześć dziewczyny.
                                                    Elkusiu, gratulacje z powodu ciąży. Kolejna brzuchata mama. Mam nadzieję, że
                                                    wszystko ułoży się i będzie dobrze. Trzymam kciuki, żeby maleństwo dobrze się
                                                    rozwijało. A kiedy masz teraz kolejną wizytę, żeby ocenić co z dzidzią. A co do
                                                    mieszkania to macie przecież 3 pokoje. Nawet malutkie to i tak komfort. Zawsze
                                                    to łatwiej niż w dwóch. My teraz mamy 2 i to takie dosłownie mysie norki. A na
                                                    dodatek czeka nas przeprowadzka przed narodzinami dziecka lub zaraz po. I to
                                                    też prawdopodobnie do dwóch pokojów, bo po prostu nie stać nas na nic
                                                    większego. I jakoś trzeba będzie sobie radzić.
                                                    Więc nie martw isę, jakoś wszystko się ułoży i będziecie bardzo kochać to
                                                    dziecko, bo przecież dzieci są najważniejsze.

                                                    Echoo, dużo zdrówka. Strasznie Wam się ciągną te choroby. Mam nadzieję, że już
                                                    niedługo to potrwa i znów będziecie mogli odetchnąc i chodzić na spacery.

                                                    A to do naszej statystyki:
                                                    Ola narodziny: waga - 3430g, wzrost -57cm
                                                    I roczek: waga - 8,58kg, wzrost -?
                                                    II roczek: waga - 11,8kg, wzrost - 92cm

                                                    Cieszę się, że już jesteście po bilansach dwulatka i wszystko jest ok.

                                                    A ja od czwartku od południa do piątku do wieczora nie miałam internetu i
                                                    normalnie mnie nosiło, że nie mogę poczytać sobie co się u Was dzieje smile Chyba
                                                    jestem uzależniona od kompa i tego forum.
                                                    A my w piątek mieliśmy fajny ale bardzo męczący dzień. Najpierw rano wizyta u
                                                    gina. I tu się trochę zdenerwowałam bo poradnia na 4 piętrze, remont windy a
                                                    jakoś wcale nie zauważyłam kartki na dole, że poradnia K jest przeniesiona
                                                    gdzie indziej. No i jak już się ledwo wczłapałam to dopiero tam zauważyłam taką
                                                    kartkę, więc z powrotem na dół i do szpitala (budynek obok) i już windą
                                                    wjechałam na 3 piętro. A jakie ciśnienie miałam jak mi pani położna mierzyła.
                                                    Musiałam odzczekać jeszcze chwilę i dopiero potem mialam już w porządku. A
                                                    potem pojechaliśmy znów do znajomych do Bornego Sulinowa. To właśnie tam chcemy
                                                    się przeprowadzić i znów obejrzeliśmy kilka mieszkań. Niestety niektóre były za
                                                    drogie jak na nasze możliwości albo już sprzedane. Mamy jeszcze dwa w zanadrzu.
                                                    Jedno widzieliśmy i pan ma dać nam odpowieź koło 4 marca a drugie obejrzymy za
                                                    tydzień. Mam nadzieję, że uda nam się znaleźć coś przed urodzeniem się dziecka.
                                                    A to co mamy dostać odpowiedź 4 marca strasznie mi się podobało. Na poddaszu, 2
                                                    pokoje z antresolą, duża kuchnia i łazienka. No i ładnie wykończone, że tylko
                                                    się wprowadzić. No nic muszę się uzbroić w cierpliwość.

                                                    Miłego dnia Wam życzę.
                                                  • mamakasienki1 Re: wiadomości nie za dobre 12.02.07, 09:41
                                                    Elkusiu jestem myślami przy was, wszystko musi się jakoś ułożyć. Trzymaj się
                                                    cieplutko i żeby maleństwo było zdrowe.
                                                    Zawsze możesz się tutaj wygadać.
                                                    Moje maleństwo tez jest za małe, o ponad dwa tygodnie i nietsety ale nic nie
                                                    wiem i dowiem się dopiero w marcu, a takie czekanie jest najgorsze.
                                                    Robię wszystko żeby maluszek był zdrowy ale nie wiem czy to co robię wystarczy.
                                                    Oszczędzam się maksymalnie, odżywiam się najlepiej jak potrafię, biorę
                                                    witaminy, nie noszę już nic praktycznie, nawet na zakupy codzienne proszę
                                                    znajomego albo siostrę żeby mi pomogli.
                                                    Elkusiu bardzo mocno trzymam kciuki do piątku żeby wszystko było w porządku.

                                                    Echoo wracajcie do zdrówka, najważniejsze, że wyniki Julki są porządku, a
                                                    kaszel i katar to może wyniki jakiejś niegroźnej infekcji.
                                                    Może to jakiś wirus, wtedy żaden antybiotyk nie pomoże.
                                                    Super, że po narodzinach Julki tak fajnie wam się wszystko ułożyło.
                                                    Mam nadzieję, że jak maluszek się urodzi to też będę mogła już w końcu wrócić
                                                    do jakiejś pracy, niekoniecznie do swojej.

                                                    Zyrafko jednak Ola jest najwyższa, a co do ciśnienia to mi zawsze skacze jak
                                                    idę do gina i zwykle mam bardzo wysokie. I pani pielęgniarka mierzy mi po 3-4
                                                    razy zanim wyjdzie dobre, ale wtedy to nic nie mogę nawet mówić.
                                                    Moje wyniki morfologii za to marne i jak zwykle anemia sad
                                                    Powinnam się już przyzwyczaić ale liczyłam, że może tym razem będzie w porządku.
                                                    Dziś idę do lekarza to pewnie dostanę żelazo.
                                                    Życzę wam powodzenia w poszukiwaniu mieszkania i żebyście trafili na to
                                                    wymarzone.
                                                    U nas niestety na zmiany za szybko się nie zapowiada, też wolałabym przed
                                                    narodzinami dziecka się przeprowadzić ale to mało realne.
                                                  • mega3 Re: wiadomości nie za dobre 12.02.07, 14:07
                                                    Witam
                                                    Ale miałam zaległości w czytaniu, elkusiu gratuluję Ci, że jesteś w ciąży,
                                                    wiesz ja też bym bardzo chciała. Nie martw się wszystko będzie dobrze, musisz
                                                    teraz być dobrej myśli.
                                                    Moniko trzymam kciuki za Twoje wyniki. Echoo w dalszym ciągu życzę zdrówka dla
                                                    maluchów.
                                                    Byłam w piątek z Kubą na bilansie, oczywiście histeria, nie dał się zważyć, na
                                                    siłę przstawialiśmy go do ściany żeby mu zmierzyć wzrost. Pani doktor musiała
                                                    zadowolić się w większości rozmową ze mnąsmile, udało jej się spojrzeć na jądra.
                                                    Sama nie wiedziała jak się zabrać za badanie i stweirdziła, że dziecko zdrowe.
                                                    Pani pielęgniarka tylko mówiła mojemu tacie, żeby mówił do dziecka, głośno,
                                                    wyraźnie, nie powtarzał po nim przekręconych wyrazów i nie pieścił się.
                                                    Wymiary dopiszę później bo w tej chwili nie pamiętam jakie miał na roczek.
                                                    Pozdrawiam
    • madziara40 wymiary 12.02.07, 17:40
      Ola
      narodziny: waga - 3430g, wzrost -57cm
      I roczek: waga - 8,58kg, wzrost -?
      II roczek: waga - 11,8kg, wzrost - 92cm


      Zuzia
      narodziny: waga 3570 gr., wzrost 51cm.
      I roczek: waga 9250 gr.,
      II roczek: waga 13 kg., wzrost 86 cm.

      Kasia
      narodziny: waga - 3050 gr, wzrost - 55 cm
      I roczek: waga - 11,650 kg, wzrost - 78,5 cm
      II roczek: waga - 13,5 kg, wzrost - 90 cm


      Jula
      narodziny: waga - 3900 gr, wzrost - 58 cm
      I roczek: waga - 9840 g, wzrost - chyba 74 cm
      II roczek: waga - 12,4 kg, wzrost - ok 87 cm


      Pat
      narodziny: waga - , wzrost -
      I roczek:
      II roczek: waga - 15 kg, wzrost - ok 89cm
    • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 12.02.07, 17:40
      elkusia trzymam kciuki!!!!!!!!!
      • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 12.02.07, 19:04
        Witam

        ELkusiu, bedzie dobrze. Na tym etapie ciąży to najwiecej w pomiarach od sprzetu
        zalezy. Na tym 5 tydzien na innym 7 i bijace serduszko, zobaczysz, że wszystko
        sie wyrówna, a może pozniej byla ta wpadka wink

        Mysmy wrocili wlasnie od dr no i dalej sa zmiany w oskrzelach. Nasza super
        extra cierpliwa pani dr wymiekla i przypisala antybiotyk, szczerze mowiac z
        ulga to przyjelam, bo to juz tak dlugo trwa (1,5 miesiaca zmainy w oskrzelach,
        kaszel od poczatku grudnia...).

        Widze, że wymiarowo ta moja Julka to taki przecietniaczek, a kazdy mi mowi, ze
        taaaaaka duża. Powiedzcie mi jak dlugo to sikanie takie nieopanowane bedzie.
        Julka chodzi bez pampersa od 2 tyg, ale ciagle nie wola. jak dlugo to trwalo u
        waszych dzieci i jakie byly pierwsze objawy ze niedlugo zaskocza?

        Pozdrawiam
        Ewa

        a sport narazie sobie odpuscilam... wink (leniwiec ze mnie wink)
        • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 12.02.07, 21:01
          Witam
          Echoo u nas z sikaniem na nocnik to nie było jakoś widać konkretnie, Kasia
          poprostu zaczęła mówić, że chce "si" i już. Czasami puści jakąś niewielką
          kropelkę ale ogólnie nieraz biega cały dzień w jednych majteczkach i są
          zupełnie suche. A bywają dni, że aminiam jej kilka razy majteczki, nie wiem od
          czego to zależy, w każdym razie zawsze mówi, że chce.
          A może to i dobrze, że Julka dostanie ten antybiotyk, trzymam kciuki żeby teraz
          już zmiany w oskrzelach się cofnęły na dobre.

          Ja dziś już po wizycie u lekarza i jakoś tak mnie to trochę przygnębiło,
          dostałam żelazo w tabletkach, tak jak się spodziewałam i furagin. A ja tak
          strasznie nie lubię brać tabletek, ale to dla maleństwa to wszystko wezmę.
          Nawet nie wiem co mam brać żeby utrzymać poziom żelaza na właściwym poziomie.
          Utyłam kolejne 4,5 kg w miesiąc. No normalnie kosmos od początku ciąży utyłam
          już 12,5 kg, a mam przed sobą jeszcze 3 miesiące.
          Zresztą nie wiem w co mi te kg idą chyba tylko w brzuch, bo ubrania z tamtej
          ciąży wiszą jak worki, a wtedy ledwie w nie wchodziłam.
    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 13.02.07, 10:35
      Dzięki dziewczyny, jak zwykle można na Was liczyć. Wiem, że trzy pokoje to
      całkiem niezła przestrzeń. Ja tylko jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży to
      od razu zaczęłam planować co musimy zrobić do września. I wyszła mi całkiem
      spora lista, i zamiast się cieszyć maleństwem to zaczęłam się martwić.A teraz
      to naprawdę nie ma znaczenia, liczy się tylko zdrowie maleństwa.
      Echoo, zdrówka dla Was wszystkich.
      Mamokasieńki, trzymaj się i jedz szpinak smile
      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 13.02.07, 14:22
        Elkusiu oczywiście, że najważniejsze jest zdrówko maleństwa, będzie dobrze i
        maluszek napewno jest zdrowy.
        Mi też zdarzają sie chwile zwątpienia, dziś już miałam tak wszystkiego dość, że
        wolałabym nie być w ciąży tylko wrócić sobie do pracy i wogóle zapomnieć o tym
        całym domowym rozgardiaszu.
        Ale to chyba przemęczenie, maluszek w brzuszku szaleje po nocach, Kasia też co
        3 godziny się budziła już drugą noc z rzędu, nie wiem o co chodzi. Ja na
        rzęsach dosłownie chodzę, no teraz to już sobie trochę odbiłam, odespałam 2
        godzinki z Kasią, a ona jeszcze śpi to korzystam.
        • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.02.07, 08:53
          Witam
          Dziś Walentynki, obchodzicie je jakoś?
          U nas bez większych rewelacji, ale jakiś taki ogólnie sympatyczny nastrój
          udzielił się nawet mojemu mało romantycznemu zazwyczaj mężowi.
          Wprawdzie prezent mało romantyczny ale za to praktyczny, sprawiliśmy sobie
          monitor LCD i nową pamięć do kompa .
          W sumie wolałabym jakieś perfumy albo coś w tym stylu.
          Zabraliśmy Kasię wczoraj do fikolandu to się wyszalała i poszła spać bez
          marudzenia, w sumie padła.
          Pogoda u nas fatalna więc i dziś nam spacerek chyba nie wyjdzie.
          • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.02.07, 11:36
            U nas nastrój walentynkowy nie za bardzo, pokłociłam się wczoraj z mężem. Po
            pracy musiałam coś załatwić, wróciłam do domu ok 18, a w domu nikogo, ani męża
            ani dziecka. Domysliłam się, że są u teściowej, ale gdy ich nie było o 19, to
            już na serio zaczęłam martwić, nie wytrzymałam i zadzwoniłam do teściowej,
            przed chwilą wyjechali. Nie chodzi mi o to że moja teściowa zawsze ma mnóstwo
            do uzgodnienia z moim mężem gdy mnie nie ma w pobliżu, nie chodzi mi o to, że
            ja prawie biegiem wróciłam do domu, wstawiłam pranie i już prawie zaczęłam
            sprzątać łazienkę, a mój mąż jak tylko mnie nie ma w pobliżu to uważa, że nic
            nie trzeba robić, ale chodzi mi o to,że nie zadzwonili. Wszyscy byli bardzo
            zdziwieni: o, już wróciłaś? wrrrrr żadnych prezentów wrrrr
            A poza tym wszystko ok, ciepło, śniegu już nie ma.
            Ostatnio zaczęłam maskotkami Dobrosi robić przedstawienia teatralne, ja się
            kładę za tapczan, a maskotki na oparciu coś tam opowiadają. Uśmieję się zawsze
            do łez, Dobrosia chwilę siedzi, ogląda przedstawienie, a po chwili się zaczyna:
            zabiera mi maskotki, wrzuca za tapczan, albo mi mówi co maskotki mają mówić, i
            które mają występować, albo nagle jej łepek pojawia się nad oparciem. Naprawdę
            niezły ubaw.
            Mimo wszystko, słodkich Walentynek dla wszystkich, cmok. cmok...
            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.02.07, 12:02
              Elkusiu tak to już jest z facetami, są mało domyślni, przynajmniej mój, no i
              już się nauczyłam, że zawsze mówię mu jasno o co chodzi.
              Twój mąż rzeczywiście nieodpowiedzialnie się zachował, przecież teraz powinnaś
              być szczególnie spokojna i się nie denerwować.
              Dziś sie napewno pogodzicie i bedzie fajnie.
              A mi się marzy choćby jeden kwiatek, albo wolne od gotowania obiadu.
              U nas za to pogoda wstrętna, jest niby ciepło, nie ma w każdym razie mrozu ale
              za to wszędzie pełno wody z roztapiającego się śniegu i gęsta mgła za oknem.

              Fajne te wasze przedstawienia, ja też tak kiedyś próbowałam ale ta zaglądająca
              mała główka zawsze mnie strasznie śmieszy i na tym kończy się zwykle zabawa.

              Ostatnio mam kosmiczny apetyt, ciągle jetsem głodna, już nawet nie wiem co mam
              jeść. Nie chcę za bardzo utyć ale jabłka, i banany już mi bokiem wychodzą.
              Mam straszliwą ochotę na tort z dużą ilością kremu, rany zjadłabym pewnie cały.
              • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.02.07, 12:46
                Dla wszystkich wielkie buziaki w dniu Walenetgo!!!!!!!!!!!!
                Dużo miłości….

                Znając życie mój mało domyślny mąż, a raczej mało wylewny mąż zapomni o jakimś
                małym drobiazgu. Faceci to już tacy są no w większość bo zdarzają się przypadki
                od normy!!

                Mamokasienki doskonały masz apetyt!!!! Biorąc Twoja wagę z przed ciąży to nie
                przesadzaj, ze tak dużo przytyłaś. Zawsze mówiłaś , że wszystko na Tobie wisi
                teraz jest OK.!!! Przecież ciąża ma swoje prawa!!!
                Buziaki
                • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.02.07, 14:48
                  Czesc dziewczyny,
                  fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,57327610.html
                  Wrzucilam sporo nowych fotke Pata z lutego.
                  Mega dzieki za te kciuki,sama nie moge sie doczekac wynikow ale do poniedzialku
                  musze wytrzymac.
                  Dziewczyny ale szybko piszecie i duzo bo ja czasami dzien opuszcze i ciezko
                  przeczytac mi wszystko w czasie jak mlody spi.Ostatnie pare dni spal po
                  godzinie a wieczorem marudzil a dzis juz poltorej spi.
                  Echo tez trzymamy kciuki zeby juz ten antybiotyk w koncu pomogl i zebyscie
                  odpoczeli a Jukla najbardziej.Szkoda dzieciaczkow jak sie tak mecza i tyle
                  czasu juz.Zycze szybkiej poprawy i buziaki.
                  A dzis u nas cieplo +3 stopnie,Bylismy ponad 2 godz na dworze i przy okazji w
                  ciuchlandzie.Mlody dostal bluze Esprita i sweterek taki z kapturem i weza
                  pluszowego a mama spodnie Gap tylko troche za duze ale nic nie
                  zniszczone,pomierze jeszcze i ew oddam bo blisko mamy i mila pani.A dzis 50%
                  taniej bylo a rzeczy bardzo fajne.
                  Elkusiu spokojnie,nic sie nie denerwuj.Facet jak facet Walentynki to tez w
                  sumie uwazam,ze bardziej dla nastolatkow swieto chociaz milo cos dostac od
                  meza.Ja dostalam niestety tylko smsa,co prawda b.slodkiego i odrazu po 24 czyli
                  juz dzis ale troszke przykro,ze tak daleko jestesmy od siebie.
                  Pat dostal pluszowe serce,od mamy lizaka sercowego,w sklepie balona z
                  serduszkami.A maz tez tylko smsa ale trzymam dla niego slodkie serduszka
                  czekoladki,tylko ciekawe czy wytrzymaja?
                  Mamokasienki jak zjesz sobie raz cos slodkiego to napewno az tak nie przytyjesz
                  a jesli Ty masz ochote na torcik to maluszek pewnie tez i moze skonczy sie ta
                  anemia w koncu?A i humor Ci sie poprawi napewno.
                  Pozdrawiamy cieplutko.
                  • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.02.07, 11:23
                    pozdrawiam wszystkich gorąco, i już po Walentym, mój mąż ograniczył się do
                    słodkiego buziaka (nie lubi tego święta, jego zdaniem jest sztuczne i na siłę),
                    ale pogodziliśmy się oczywiście. Nasza Dosia (bez uprzedniego szkolenia)
                    dostała ode mnie czekoladkę i pobiegła do taty krzycząc: waaalentyyynka. Po raz
                    pierwszu usłyszała to słowo i bez problemu je powtórzyła, byłam bardzo z niej
                    dumna. Oczywiście od razy zarządziła otwieranie i konsumpcję czekolady.
                    Mój wczorajszy wynik: śniadanie:płatki na mleku, w pracy skibka chleba
                    (podwójna) + 3/4 słoika ogórków konserwowych, 3 mandarynki, obiad - nic, 3/4
                    paczki pierników w czekoladzie chyba na podwieczorek, kolacja-banan.
                    Dziś u nas tłusty czwartek czyli obowiązkowo duuużo pączków. Już jednego
                    zjadłam, na szczęście ochota na ogórki na razie mi przeszła ;-0
                    Mamokasieńki, ja bym nie wytrzymała i kupiłabym tego torta.
                    Zapraszam wszystkich chętnych na pączki, mam naprawdę pyszne i świeżutkie, kto
                    wpadnie?
                    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.02.07, 11:25
                      Moniko fajne zdjęcia Pata, duży chłopak z niego, a te skarpetki z kotkami to
                      kosmiczne są smile) Jak tam Twoje serduszko?
                      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.02.07, 12:54
                        Elkusiu ale masz dietę wink
                        Super walentynka mała, mój mąż jednak wczoraj się sprawił i dostałam od niego
                        pudełko merci, a Kasia dwa ulubione lizaki.
                        Dziś kończę to pudełko dojadać.
                        Co do pączków to ja oczywiście jak zawsze chętnie wpadnę, choć moje ciasto na
                        pączki już zaczyna rosnąć, a w zasadzie drożdże w mleku, mam tylko problem bo
                        mąka mi się prawie skończyła a Kasia śpi i nie mam jak wyjść do sklepu a boję
                        się ją samą zostawić. Poza tym czekam na kuriera z naszym monitorem i też nie
                        mogę za bardzo się z domu ruszyć.
                        No nic coś wymyślę.
                        Szkoda że nie pomyślałam o tym wcześniej ale myślałam, że jeszcze trochę mąki
                        mam w zapasie.
                        Ale masz super rozgadaną córcię, Kasia napewno nie powtórzyłaby jeszcze tak
                        trudnego słowa.
                        Moniko z niecierpliwością czekamy do poniedziałku na wyniki i trzymamy kciuki
                        żeby wszystko było w porządku z Twoim sercem.
                        Super zdjęcia, Pat to już jak prawdziwy mężczyzna wygląda tylko taki trochę
                        mniejszy.
                        • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.02.07, 14:29
                          Mamokasieńki, jaka ty jesteś, sama robisz pączki! Jeny jak Ci zazdroszczę (i
                          Twojemu mężowi też). Smacznego!
                          Po mąkę może do jakiejś sąsiadki na pożyczkę? ja zaraz po wprowadzeniu, Dosia
                          maleńka, sąsiadów nie znałam i sól pożyczałam.
                        • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.02.07, 14:41
                          A my już dziś z Olą zjadłyśmy pączusie. Mniam, pyszne były. Poszłyśmy do
                          piekarni pomimo deszczu tak mi się chciało tych pączków.
                          Mamokasieńki, Ty to masz zacięcie. Mi to by się na pewno nie chciało samej piec
                          pączków.
                          A mój mąż też się spisał wczoraj. Wprawdzie we wtorek my też się pokłóciliśmy a
                          wczoraj cały dzień pracował ale przyniósł mi wieczorem pudełeczko moich
                          ulubionych Rafaello. No i już nie mogłam się gniewać.

                          Moniko, mam nadzieję, że jak w poniedziałek odbierzesz wyniki to wszystko
                          będzie jednak ok. Trzymaj się i dbaj o siebie. A Pat to już taki duży chłopczyk
                          jest. Jak patrzę na jego zdjęcia to się zastanawiam jak to będzie mieć synka.
                          Elkusiu, niezłe jedzonko smile. ja to w tej ciązy chyba tylko raz jadłam ogórki i
                          to tylko dlatego, że akurat mieliśmy do obiadu.

                          A Ola też coraz lepiej z mową. Najlepsze jest jak coś powie i my nie zrozumiemy
                          to będzie tak długo powtarzać aż w końcu powiemy to o co jej chcodziło.
                          Śmieszne to. No i chodzi cały czas i recytuje "Lokomotywę". I wszystko nawet
                          mówi po kolei. Śpiewa też Teletubisie, Misia Uszatka, Panie Janie i Wlazł
                          kotek. W ogóle jestem w szoku jak szybko teraz przychodzi jej nowe słowa się
                          uczyć. Jeszcze niedawno nic nie umiała powiedzieć a teraz... Ale jestem z niej
                          dumna. (Mamokasieńki tylko proszę nie dołuj się, że Kasia jeszcze nie mówi
                          tyle, bo ja nie w tym celu to piszę. Ja po prostu chcę się troszkę pochwalić smile

                          Miłego dnia życzę Wam wszystkim
                          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.02.07, 18:52

                            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.02.07, 19:03
                              Witam
                              A ja was znów pustymi postami zasypuję
                              Pączki udały się super, wykorzystałam wszytstką mąkę jaką znalazłam w domu i
                              akurat wyszło tyle ile trzeba. Później poczekałam aż Kasia wstanie i poszłyśmy
                              do sklepu po dodatkową na podsypywanie ciasta na stolnicy. No i nakupiłam
                              różnych różności jak zwykle.
                              A co do zacięcia to u mnie średnie szczególnie ostatnio, ale obiecałam mężowi,
                              że mu dziś pączki zrobię to zrobiłam. Wczoraj był dla mnie taki kochany,
                              zresztą cały czas jest ale wczoraj wyjątkowo i nawet pozmywał po obiadku.
                              To nie mialam serca mu odmawiać.
                              Zyrafko ale ja się bardzo cieszę, że wasze dzieci tak ładnie mówią, bo wiem, że
                              wkrótce i na Kasię przyjdzie pora. Widocznie to jeszcze nie nasz czas na
                              rozmowy. Choć nie jest źle we wszystkim się z Kasią dogadamy, ale całymi
                              zdaniami jeszcze nie mówi.
                              Za to całkiem nieźle wychodzi jej oszukiwanie nas.
                              Wczoraj proszę ją żeby dała mi nóżkę to założę jej skarpetki to ona zabrała
                              obie nogi i mówi "nie ma", identycznie było z telefonem wieczorem, prosimy ją z
                              mężem żeby oddała telefon a ona chowa go za plecami i mówi "nie ma".
                              Albo jak nie chce wchodzić po schodach to mówi, że ją noga boli. Zadziwiające,
                              że ma mnóstwo siły żeby biegać po fikolandzie czy po podwórku ale żeby wrócić
                              do domu to już nie ma.
                              Mam jeszcze pytanie czy czytałyście swoim dzieciom baśnie Braci Grimm?
                              Ja dziś przeczytałam Kasi trzy ale przeraża mnie to, że są takie krwawe. I nie
                              wiem czy nie lepiej czytać jej jakieś prostsze opowiadanka albo wierszyki.
                              • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 16.02.07, 08:32
                                Gratuluję pączuszków, mniam.
                                U nas najbardziej na razie sprawdzają się krótkie, rymowane wierszyki. Dłuższe
                                opowieści Dobrosia przerywa, przewraca kartki, nie chce słuchać. Majlepiej
                                jeszcze żeby coś się działo, czyli gdy czytam Słonia Trąbalskiego, który
                                przyszedł do kowala, to muszę tak jak kowal zajrzeć Dobrosi do gardła, do ucha,
                                podmuchać miechem, i wtedy muszę jeszcze raz powtarzać ten fragment i jeszcze
                                raz, i jeszcze raz. Teraz już wie na której to jest stronie, więc od razu
                                podaje mi książeczkę otwartą na tym fragmencie.
                                A oto wierszyk, przy którym zawsze płaczemy ze śmiechu, u nas bierze udział po
                                kolei cała rodzina (to z książeczki z interentu):
                                "Po pleckach płynie rzeczka - rysujemy palcem wężyki wzdłuż plecków
                                I przeszła pani na szpileczkach - "idziemy" palcami jak w butach na obcasach
                                A potem przeszły słonie - ugniatamy tup-tup-tup powoli całymi dłońmi
                                I przejechały konie - galopujemy" pięściami - oczywiście nie za mocno!
                                A potem spadł deszczyk - robimy deszczyk opuszkami palców po całych pleckach
                                Czy czujesz już dreszczyk? - szybkie tup-tup-tup palcami wzdłuż kręgosłupa"

                                Sądząc po moim dziecku to na braci Grimm trochę za wcześnie, może za rok.
                                • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 16.02.07, 11:06
                                  Mamokasienki moim zdaniem za poważne są jeszcze te bajki.

                                  Elkusia to tez ulubiony wierszyk Zuzi wieczorem już w łóżku leżymy sobie i tak
                                  się bawimy. Tylko ja znam taka wersje:

                                  Płynie wije się rzeczką - rysujemy palcem wężyki wzdłuż plecków
                                  Idzie pani w szpileczkach - "idziemy" palcami jak w butach na obcasach
                                  A za nią biegnie stado słoni - ugniatamy tup-tup-tup powoli całymi dłońmi
                                  pewnie ja dogoni


                                  Pat to poważy facet!!!
                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 16.02.07, 11:35
                                    Witam
                                    Ale super wierszyk, odrazu go sobie spisałam i od dzisiaj zaczynamy zabawę z
                                    tym wierszykiem.
                                    Dziś mój mąż na urlopie więc mam luzy, byłam już na mieście, zajrzałam do
                                    ciucholandu i kupiłam sporo super rzeczy, dla Kasi dwie piękne princeski,
                                    sweterek, spodnie, 3 bluzeczki na lato i 2 czapeczki na teraz, a dla maleństwa
                                    kupiłam 2 bluzy na wyrost, na wszelki wypadek kremowe. A najlepsze, że wszystko
                                    to ubranka firmowe i wyglądają jak nowe.
    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 16.02.07, 15:09
      dziś idę na kontrolne usg, zobaczymy jak będzie. Co prawda właśnie trochę
      weszłam na forum dziewczyn, które też miają termin na wrzesień 2007, i tam
      czytam, że ich dzidzie są takiego samego rozmiaru jak moje! Pierwszy raz byłam
      u tej lekarki i coś widzę, że nagadała mi głupot i nie dała mi zlecenia na
      żadne badania, mocz czy krew. Byłam prywatnie, żebyście nie myślały. Nie wiem
      co myśleć, chyba poszukam jeszcze jakiegoś lekarza. Lubiłam mojego lekarza,
      który prowadził moją pierwszą ciążę i miałam do niego zaufanie (chociaz pazerny
      na pieniądze brr), niestety zmieniliśmy adres i teraz do niego to wyprawa na
      drugi koniec miasta. No cóż, tzymajcie za nas kciuki, w poniedziałek dam znać
      co u nas.
      Miłego weekendu!
      • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 17.02.07, 13:37
        Hej dziewczyny,
        Ja to najwiecej czasu na pisanie wlasnie w weekendy mam.
        W Walentynki po poludniu bylam z Patem w FikuMiku tak sobie wesolo
        zrobilismy.Wybawil sie i ja z nim przy okazji,bo pozjezdzalam na
        zjezdzalniach,wchodzilismy pod sufit po linach,schodkach i nie wiem czym
        jeszcze.Najbardziej modemu chyba sie podobalo jak zjezdzalismy w tunelu tylko
        chcial sam a ja sie troche balam bo jednak dosc wysoko to jest,mimo,ze wszedzie
        jest siatka ze sznorkow.Ale tak myslalam,ze moze nie bedzie chcial z tunelu
        wyjsc i kto go wyjmie?A wracalismy ledwo zywi.Cennik sie zmienil.Kiedys do 3rż
        nic sie nie placilo a teraz do roczku na 30min wstep gratis a reszta 10zl w tyg
        a weekendy po 12zl.Ale czasami warto.
        W piatek robilam przeswietlenie,kolezanka byla z Patem rano a po poludniu
        pojechalam z nim odebrac i na opisie wszystko jest w normie wiec moze ten
        skurcz to jakies chwilowe cos bylo i nic powaznego(mam nadzieje).
        Piatek by u nas ciepluki i sloneczny a sobota chociaz sloneczna to
        mrozna.Podobno zima wraca a tak jakos juz nastawilam sie na wiosne i cieplutko.
        Elkusiu trzymamy mocno kciuki,napewno wszystko bedzie dobrze a wierszyk znamy
        b.podobny:
        Ida slonie po betonie-po pleckach piastkami idziemy jak "slonie"
        Ida mrowki-spacerowki-paluszkami szybko po plecach biegniemy
        Swieci slonce-zataczamy kregi po plecach
        Pada deszcz-stukamy opuszkami po plecach
        Przeszedl Ciebie dreszcz?-łaskotamy Pata
        Ale sie smieje przy tym.Tylko wszystko leciutko oczywiscie.
        Cos od srody maz sie nie odzywa i nie wiem co sie dzieje u niego i jakos mi to
        spokoju nie daje,eeeh.
        Koncze,bo znowu zaczynam o tym myslec.
        Pozdrawiamy.
        • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.02.07, 08:06
          Moniko uwielbiam taki place zabaw, u nas cennik równy bez względu na wiek
          dziecka 12 zł/1 godz.
          Wiadomości co do ciąży brak, moja pani doktór odwołała wszystkie wizyty na
          piątek i na ten tydzień też. Ale się zdenerwowałam, niby rozumiem, że lekarz
          też człowiek i ma swoje życie, ale cały tydzień czekałam na to badanie u tu ...
          Zapisałąm się do dwóch innych lekarzy (na wszelki wypadek), pierwszą wizytę mam
          dziś popołudniu. Na dodatek w sobotę trochę poszalałam z Dobrochną podczas
          zabawy i zaczęłam mieć skurcze i upławy. Nie na tyle żeby jechać do szpitala,
          ale czułam się kiepsko. Także we fikolandzie na razie chyba nie poszaleję sad((
          U nas na razie ciepło, wcozraj było super, piękny słoneczny dzień, ale ja w
          domu na tapczanie. Ech, te uroki kobiecości!
          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.02.07, 10:05
            Witam
            Elkusiu trzymam bardzo mocno kciuki żeby wszystko było ok. Z niecierpliwością
            czekamy na dobre wiadomości.
            Też bym się zdenerwowała odwołaną wizytą, szczeególnie, że u nas w kolejce do
            gina na NFZ czeka się miesiąc i jak narazie zapisuję się od razu po każdej
            wizycie, a jak chcę szybciej to niestety muszę płacić sad
            My weekend spędziliśmy u teściowej, Kasia się wybawiła, a ja sobie odpoczęłam.
            Za to wczoraj cały wieczór prasowałam ale dziś już mam porobione porządki,
            wszystko poukładane i pewnie zaraz śmiegniemy na jakiś mały spacerek.
            No może przejdę się zapisać do szkoły rodzenia tylko, że to trochę daleko, poza
            tym ostatnie ćwiczenia są na 16:00 a mój mąż najwcześniej wraca na 15:45 więc
            musiałby mnie wozić. Z Kasią też chodzić nie moge bo rozniosłaby tą szkołę w
            pył. Czasami zastanawiam się skąd to moje dziecko takie żywe się wzięło, oboje
            z mężem jesteśmy raczej spokojni.
            • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.02.07, 11:50
              Witam, po długiej nieobecności, ale miałam do czytania.
              Podaje wymiary Kuby - jak się urodził - 3,150 i 55cm, na roczek 10,720 i 76 cm,
              na 2 lata 14,300 i 90 cm. Pani doktor stwierdziła, że jest to góra granica w
              centylachsmile
              Elkusiu uważaj na siebie a napewno będzie wszystko dobrze.
              Moniko odezwij się zaraz jak będziesz miała wyniki.
              Echoo jak Julka?
              My weekend spędziliśmy u kuzyna mojego męża i było super, dopiero dzisiaj w
              pracy odpoczywam. Młody się wyszalał po mają fajny duży dom, wczoraj tak biegał
              po lesie i się cieszył, że aż się przewrócił jak długi w błoto, wszystko do
              praniasmile
              • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.02.07, 13:27
                hej dziewczyny,
                Mega Pat tez ciagle w blocie a chwila nieuwagi i skacze w kaluzy,dobrze,ze sa
                spodnie co w miare nie przemakaja.
                Elkusiu wiec dalej trzymamy kciuki.Ja nigdy nie pomyslalam,zeby do kilku
                lekarzy sie zapisywac i moze dlatego czesto odchodze z kwitkiem.
                Z wynikami niestety dzis nie pojde.Z rana bylam w Zusie z mlodym,zmarzlismy
                troche bo cos dziwnego podalo ni to deszcz ni grad ale zimno.Teraz Pat spi i
                raczej nie wezme go juz dzis drugi raz a sasiadka dzis nie moze zostac,moze na
                jutro sie zapisze.A do tego jeszcze mam napewno kilka wizyt u stomatologa przed
                soba i az sie boje jak mi w zeby zajrzy teraz.Wszystko przez to,ze nie ma z kim
                zostawiac Pata.Jak byl malutki to spal spokojnie w wozku i luzik a teraz to jak
                i Kasia,poroznosil by wszystko.A wczoraj sie dowiedzialam,ze Pat to zywe srebro
                i bardzo bystry jak na dwa lata.Dostalismy zaproszenie od sasiadki na takie
                zebranie.Byly dzieci i glownie z tego wzg poszlam.Bylo bardzo milo tylko prawie
                2 godz trwalo i dzieci pod koniec juz warjacji dostawaly.Ale ogolnie super.
                I maz w koncu smsa przyslal a juz sie denerwowalam i po nocach jakies koszmary
                mi sie snily.Moze ja jakas zestresowana jestem?Sama juz nie wiem.
                A jak Julka i Sebastian?Antybiotyk pomogl juz troszke?
                Pozdrawiamy.
                • madziara40 wymiary 19.02.07, 16:30
                  Ola
                  narodziny: waga - 3430g, wzrost -57cm
                  I roczek: waga - 8,58kg, wzrost -?
                  II roczek: waga - 11,8kg, wzrost - 92cm


                  Zuzia
                  narodziny: waga 3570 gr., wzrost 51cm.
                  I roczek: waga 9250 gr.,
                  II roczek: waga 13 kg., wzrost 86 cm.

                  Kasia
                  narodziny: waga - 3050 gr, wzrost - 55 cm
                  I roczek: waga - 11,650 kg, wzrost - 78,5 cm
                  II roczek: waga - 13,5 kg, wzrost - 90 cm


                  Jula
                  narodziny: waga - 3900 gr, wzrost - 58 cm
                  I roczek: waga - 9840 g, wzrost - chyba 74 cm
                  II roczek: waga - 12,4 kg, wzrost - ok 87 cm

                  Kuba
                  narodziny: waga - 3,150 , wzrost – 55 cm.
                  I roczek: waga - 10,720 , wzrost – 76 cm.
                  II roczek: waga - 14,300, wzrost - 90cm

                  Pat
                  narodziny: waga - , wzrost -
                  I roczek:
                  II roczek: waga - 15 kg, wzrost - ok 89cm
                  • madziara40 styczniowe pociechy 19.02.07, 16:34
                    ciagle uzupełniam wymiary naszych pociech. deziewczyny dopisujcie dane.

                    elkusiu trzymam kciuki !!!

                    od soboty mam doła oblalam egzamin a razem zemną 250 osób!!!
                    Tyle sie uczyłam odpusciłam sobie błachostki i pytania były własnie takie...
                    Smutek i nic więcej!! Teraz poprawka w sobote.

                    pozdrawiam sedecznie!!
                  • echoo Re: wymiary 19.02.07, 16:36
                    Hejsmile)

                    elkusiu z całych sił trzymam kciuki za kruszynkę.

                    A Julka wybrala cały antybiotyk i mam wrazenie ze nic zupelnie sie nie
                    zmienilo. Dzis po 17 mamy wizyte... Zobaczymy co szanowna p. dr powie. To juz
                    drugi antybiotyk w tej chorobie oprocz tego 3 razy byly stawiane banki...sad
                    Smutno mi i czuje sie bezradna. Cieszy mnie tylko to, ze ona zupelnie na chora
                    nie wyglada, tylko ten katar i granie w klatce mi o tym przypomina.

                    Ide sie szykowac do dr. dzieki za zainteresowanie
                    • monika25lbn Re: wymiary 19.02.07, 20:00
                      Echo trzymamy kciuki,zeby w koncu jakas poprawa byla.Ale chyba jak mala dobrze
                      sie czuje to nie powinno byc zle?
                      Pat po urodzeniu waga 3780 i 55 cm
                      I roczek 12 kg i 79 cm
                      O urosl nie duzo ale 3kg wiecej.Zastopilam juz slodycze owocami ale mlody sie
                      strasznie upomina a to czekoladki a to lizaczka i najgorsze,ze gdzie sie nie
                      ruszymy to zawsze ktos cos slodkiego daje,nawet jak mowie zeby nie dawali to
                      przewaznie slysze,ze dziecku zaluje.Ehhhh.
                      Dzwonilam,zeby zapisac sie do lekarki ale niestety bez wczesniejszej zapowiedzi
                      ma tygodniowy urlop,wiec dopiero nastepny poniedzialek.Poszlabym di innej ale
                      jakos i Pat i ja lubimy ta nasza.
                      Wogole od poniedzialku nic mi nie wychodzi.Jak taki tydzien bedzie to tylko sie
                      powiesicwinkHumor wisielca czy co?
                      Pozdrawiamy.
                      • echoo Re: wymiary 19.02.07, 20:14
                        no i juz po lekarzu..
                        niby jest poprawa, znaczy nie ma juz rzężen w oskrzelach sa za to furczenia. Dr
                        zdaniem to juz pozostalosci po stanie zapalnym. Moze jednak jest lepiej...smile

                        chcialabym jeszcze o sikaniu Julki popisac ale Seba plecie mi nad uchem i nie
                        moge
                        • elkusia złe wieści 20.02.07, 07:53
                          niestety moja ciąża jest martwa, nie będzie kruszynki, jutro jadę na zabieg do
                          szpitala
                          • mamakasienki1 Re: złe wieści 20.02.07, 08:44
                            Elkusiu tak bardzo mi przykro, trzymaj się cieplutko, wszystko się ułoży. Bóg
                            dał Bóg wziął, widocznie tak miało być.
                            Ściskam Cię bardzo mocno.
                            • mega3 Re: złe wieści 20.02.07, 10:14
                              Elkusiu przykro mi, współczuję, jesteśmy z Tobą, trzymaj się.
                              Echoo dobrze, że z Julcią jest już lepiej.
                              Pozdrawiam i życzę dużo słonka.
                              • monika25lbn Bedzie dobrze 20.02.07, 10:17
                                Elkusiu wspolczuje ale nastepnym razem napewno sie uda.Buziaki ogromne i
                                trzymaj sie dzielnie.
                                Ja mam dzis stomatologa,brrrr.
                                Wogole jakis zly tydzien chyba.
                                Idziemy na dwor troche chociaz mgla i taka do niczego pogoda.
                                Pozdrawiamy.
                                • elkusia Re: Bedzie dobrze 20.02.07, 14:54
                                  dzięki dziewczyny za wsparcie, jest mi bardzo potrzebne. Nie wiem kiedy się
                                  odezwę, pewnie dostanę zwol.chorobowe, a w domu nie mam internetu.

                                  Moja radość, Dobrosia wczoraj powiedziała: "zginęła mi kartka z cyferkami" i
                                  bezradnie rozłożyła ręce smile))
                                  • madziara40 Re: Bedzie dobrze 20.02.07, 15:13
                                    Elkusiu przykro mi !!!!

                                    Tak już w życiu jest, że na niektóre sprawy nie mamy wpływu!!!!
                                    Widocznie ktoś tam wysoko taki miał plan.
                                    Dosadnie ujęła to mamaksienki Bóg dał i Bóg zabrał!!!
                                    Mocno Cię ściskam myśl pozytywnie masz wspaniała córkę , realizuj swoje
                                    marzenia, plany a niebawem przyjdzie dzień i będziesz szczeliwom matka
                                    malutkiego zdrowego maleństwa!!!!!
                                    Trzymaj się teraz Ty jesteś najważniejsza i twoje zdrowie!!!!!
                                    • zyrafka01 Re: Bedzie dobrze 20.02.07, 21:01
                                      Elkusiu, strasznie mi przykro. Jak to przeczytałam to aż mi się łza w oku
                                      zakręciła. Przytulam Cię mocno i trzymaj się.
                                      • echoo Re: Bedzie dobrze 20.02.07, 21:18
                                        Witam

                                        przykro mi elkusiu, trzymaj się, jeszcze zaświeci dla was słoneczko...

                                        U nas bez wiekszych zmian. Walczymy o sikanie do nocnika. Troche zmienilam
                                        taktyke i nie przypominam. Bo jak wysadzam to ani razu mi sie nie zsika przez
                                        caly dzien, ale jak tylko zdarzy mi sie zapomniec to nie zawola a zrobi w
                                        majty. Stwierdzilam, ze to nie ja mam sie uczyc wysadzac Julke ale Julka ma
                                        wiedziec, ze trzeba zrobic tam gdzie trzeba wink Narazie efekty mizerne.
                                        zauwazylam, ze preferuje nasz kibelek od swojego kibelka i nocnika. Musze kupic
                                        nakladke, bo boje sie ze tam wpadnie. taka malenka mi sie wydaje jak siedzi na
                                        kibelku trzymajac sie kurczowo wanny wink Wygania mnie wtedy z lazienki smile)

                                        Dzis powiedziała: "iści kochają Julke. mamusia kocha Julke, Eba kocha Julke,
                                        Tatuś kocha Julke i tatuś kocha mamusię" smile)))

                                        Wczoraj w przychodni zauważyła, ze dzieci kolorują książeczki do kolorowania.
                                        Seba tak nie za bardzo to lubi, woli tworzyć sam, wiec jakos nie przyszlo mi do
                                        glowy pokazac jej ksiazeczki do kolorowania. Znalazlam pare ksiązeczek jakis
                                        prezentowych nieużywanych i mamy zajecie na topie smile)) Drugie to zabawa w
                                        chowanego. chyba wszystkie dzieci tak recholą przy tym smile)))

                                        Pozdrowienia dla wszystkich
                                        Ewa
                                        • mamakasienki1 Re: Bedzie dobrze 21.02.07, 08:20
                                          Elkusiu jesteśmy z Tobą myślami i ściskamy Cię. Trzymaj się jeszcze będzie
                                          dobrze.

                                          Madziaro egzamin można w końcu zdać i czasami nas pytania zaskakują ale dasz
                                          radę, trzymam kciuki, głowa do góry.

                                          Moniko jak Twoje wyniki, coś już wiesz?

                                          Echoo Julka też w końcu załapie o co chodzi z nocnikiem.
                                          No ja tu się wymądrzam a Kaśka już właśnie majty i spodnie zasikała sad
                                          Nie wiem co jej się stało.
                                          Co do kolorowanek to u nas bez rewelacji, wczoraj kupiliśmy jedną książeczkę z
                                          kolorowankami a właściwie Kasia sobie wzięła w sklepie to wieczorem
                                          kolorowałyśmy, w sumie to ja kolorowałam a Kasia mazała kredkami gdzie popadło.
                                          Dla niej znacznie ciekawsze są wnętrzności z komputera. Mamy jedno pudło
                                          starszych części i Kasia zapamiętale w nim urzęduje.
                                          • mega3 Re: Bedzie dobrze 21.02.07, 09:28
                                            Witam
                                            Ja przez ostatnie miesiące przestałam sadzać Kubę na nocnik i puszczać go bez
                                            pieluchy, bo przeważnie zaraz dostawał katar, a za katarem kaszel itd.
                                            Zaczekam jeszcze aż się zrobi trochę cieplej. Trochę jestem wygodna cosmile
                                            Echoo Kuba też bardzo lubi bawić się w chowanego. Uwielbia pociągi, wczoraj był
                                            na spacerze z dziadkiem i poszli na dworzec PKP, żeby sobie popatrzył na
                                            przejeżdżające pociągi, a po południu dostał kolejkę z wagonikami na torach,
                                            ale było szaleństwo.
                                            Moje dziecko nauczyło się przez przypadek nowego słowa "osioł", ostanio z mężem
                                            się trochę sprzeczaliśmy i mój mąż powiedział, że ja jestem uparta jak osioł,
                                            na to Kuba idealnie powtórzył, no i po awanturze, zaczeliśmy śmiać z tego z
                                            mężem i przestaliśmy się kłócić. Fajne są takie sytuacje.
                                            Pozdrawiam
                                            • mamakasienki1 Re: Bedzie dobrze 21.02.07, 09:32

                                              • mamakasienki1 Re: Bedzie dobrze 21.02.07, 09:34
                                                Mega fajne są takie sytuacje
                                                No i gratuluje nowego słówka Kubusiowi.
                                                Kasia ostatnio bawiła się swoimi zabawkami i w pewnym momencie słysze a ona
                                                mówi "bloń sie" - broń się. Aż mnie wryło skąd ona zna takie określenia, chyba
                                                za dużo TV ogląda.
                                                • monika25lbn Re: Bedzie dobrze 21.02.07, 14:15
                                                  hej dziewczyny,
                                                  Mamokasienki niestety naszej rodzinnej pani doktor nie ma,jest na
                                                  urlopie,bedzie w piatek a to nic mi nie daje,bo piatek na chorych jest a w
                                                  poniedzialki tylko na dzieciach zdrowych i wlasnie w pon ide na 16:45 i odrazu
                                                  na szczepienie z Patem.Tylko tyle wiem z RTG,ze wszystko w normie.
                                                  Apropo czy szczepicie dzieci na HIB-oczywiscie najbardziej zalecane przed
                                                  przedszkolem?Bo ja wlasnie chce to zrobic a szczepionka 45zl i anoz uchroni sie
                                                  od tej strasziwej choroby.
                                                  Echo Julka napewno sie nauczy.Pat niby juz od dawna zyje bez pieluch a tu
                                                  wczoraj ja bylam na sikaniu a mlody wszedl na taboret przy oknie balkonowym i
                                                  mnie wola dwa razy no to mowie mu,ze tylko siku zrobie i juz ide.On mi mowi
                                                  siku! nawet nie umylam rak i lece do niego a ten sika w najlepsze w
                                                  majtki.Zasikał majtki,rajstopki,skarpetki przy okazji drzwi balkonowe i podloge
                                                  oczywiscie.A juz mielismy na dwor wychodzic.Musialam go przebrac
                                                  oczywiscie,powycierac wszystko.Chyba mu sie cos zapomnialo a moze to z tych
                                                  emocji,ze na stolku stal i nikt go nie pilnowal?Owszem,zdaza sie,ze mowi siku a
                                                  juz troszke popusci w majtki.Ale to przewaznie kropelka a tak to pierwszy raz
                                                  od konca wakacji sie zsikal.
                                                  Jakis mrozik u nas ale sloneczko grzeje.Od 10:30 do prawie 13 bylismy na dworze
                                                  i w koncu dzieci troche wiecej i nie w wozkach to mlody sie wyszalal.
                                                  Wczoraj maz dzwonil to porozmawiali chwile ale Pat mu caly czas mowi "przyjdz"
                                                  albo do nas albo do Patika i potem chodzi i mowi,ze tata przyjdzie.
                                                  U nas kolorowanki narazie czekaja,bez wiekszych rewelacji.Mamy sopro z
                                                  prezentow ale moze dziewczynki bardziej je lubia.Ja pamietam ze bardzo lubilam
                                                  jak mialam moze 4 lata.Pat zabawia sie klejami z brokatem.Dostal od sasiadki i
                                                  tak sie wszystko blyszczy a to koniec karnawaluwinkNo ale troche ma zajecia
                                                  siedzacego z tym bo tak to ciagle biega.
                                                  Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: Bedzie dobrze 22.02.07, 13:40
                                                    Witam
                                                    U nas dziś znów syberia i narazie nie byłam z Kasią na podwórku ale jak się
                                                    obudzi to zjemy obiadek i pójdziemy.
                                                    Właśnie wysprzątałam całe mieszkanko na błysk, przygotowałam obiadek tylko
                                                    wstawić i teraz objadam się pestkami ze słonecznika, a Kasia śpi jak aniołek.
                                                    U nas wczoraj z sikaniem na nocnik była masakra, Kasia do godziny 18:00 ani
                                                    razu nie zrobiła siusiu na nocnik tylko w majty, już nie wiedziałam co jej
                                                    móiwć i jak z nią rozmawiać, ale wieczorem przyjechali znajomi z córeczką no i
                                                    Kasia jakoś się przełamała i zaczęła korzystać z nocnika a dzisiaj już wszystko
                                                    w normie, chyba miała jakiś gorszy dzień.
                                                    Teraz jestem na etapie poszukiwań wózka dla maleństwa i nie mam pojęcia na co
                                                    patrzeć przy wyborze.
                                                    Dla mnie najistotniejsza jest waga bo mieszkamy na czwartym piętrze bez windy,
                                                    a z dwójką dzieci i wózkiem będzie mi raczej trudno wychodzić.

                                                    Moniko co do szczepionki przeciwko HIB to my szczepiliśmy Kasię od początku tak
                                                    jak jest zalecane wg kalendarza szczepień i za każdą szczepionkę płaciliśmy po
                                                    36 zł. Mogliśmy wybrać te skojarzone ale moja mama i teściowa odradziły nam.

                                                    Co do kolorowanek to u nas średnio tak jak wcześniej pisałam ja koloruję a
                                                    Kasia rysuje swoje ślimaki gdzies obok rysunków. Za to najlepszą zabawką jest
                                                    parking ze zjeżdżalnią dla samochodzików i tory z pociągami Wadera.
                                                    Super jest też domek dla lalek, Kasia nazwała już wszystkich członków domkowej
                                                    rodzinki jest tam mama, tata, Kasia, dzidzia i pies. I też super się tym bawi.
                                                  • monika25lbn Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.02.07, 14:45
                                                    hej dziewczyny,
                                                    u nas od wczoraj tez mroz straszny no i wczoraj tez snieg padal,dzis zimno
                                                    dalej ale chociaz sloneczko jest.
                                                    Ja dostalam jakiegos powera.Wczoraj pomalowalam sciany w WC a dzis w
                                                    lazience,do tego glazura i terakota wyszorowane na blysk teraz to mozna
                                                    mieszkac w domuwinkPat mi dzielnie towarzyszyl i pomagal,nawt zadnej farby nie
                                                    rozlal.
                                                    My bylismy wczoraj na dworze moze 30 min.Wialo strasznie i mlody policzki mial
                                                    tak czerwone,ze balam sie czy sie nie odmroza chociaz pol buzi zakryte
                                                    szalikiem bylo.Dzis moze troszke dluzej pojdziemy jak wstanie.
                                                    W nocy Pat sie obudzil przed 2 i cos marudzil i chcial wstawac,nie wiem o co mu
                                                    chodzilo.
                                                    Musze uciekac.Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 25.02.07, 10:00
                                                    Witam
                                                    Moniko zazdroszczę pomalowanych ścian, my nie możemy się z mężem nawet dogadać
                                                    co do koloru, nie mówiąc już o jakimś konkretnym malowaniu.
                                                    Ale na wiosnę i tak zamierzamy zrobić remont, podrzucimy Kasię do babci i
                                                    postaramy się wszystko jakoś zrobić w miarę sprawnie.
                                                    U nas też bardzo zimno, do tej pory to około -10 stopni w dzień, i Kasi buzię
                                                    przed wyjściem samruję kremem ochronnym przed wiatrem i mrozem. Jak wracamy do
                                                    domu to ma tylko lekko zaczerwienione policzki.
                                                    U nas weekend mija bardzo szybko, nawet za szybko.
                                                    W piątek wieczorem robiliśmy z mężem ruskie pierogi i zeszło nam do 22:00, ale
                                                    zrobiliśmy 150 szt więc zamroziliśmy sporo.
                                                    Dziś zamierzam robić krokiety z kapustą i grzybami ale nie wiem jak wyjdą.
                                                    W środę wybieram się do szkoły rodzenia na ćwiczenia, w sumie nie wiem czy to
                                                    coś da ale fajnie tak się oderwać choć na chwilkę od codziennych domowych
                                                    obowiązków, no i spotkam inne dziewczyny w ciąży.
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.02.07, 07:51
                                                    Witam
                                                    W sobotę Kuba nie spał w dzień, wieczorem przyszła moja sąsiadka z córką
                                                    (dziesięć miesięcy starszą)i dzieciaki tak wariowały, byłam zdziwiona skąd Kuba
                                                    ma tyle energii, zasnął dopiero o 21.30.
                                                    W piątek moim znajomym urodził się synek ,przy porodzie zaiwnął się w pępowinę
                                                    i serduszko przestało bić, skończyło się cesarką, na szczęście jest wszystko w
                                                    porządku. Tylko ja z tego powodu nie rozmawiam z mężem, bo został zaproszony
                                                    przez ojaca tego dziecka na oblewanie, pojechał na 18, a wrócił o 3.30 rano i
                                                    prawie całą niedzielę przespał.Ja obudziłam się o 2 w nocy, dzwoniłam na
                                                    komórkę, zgłaszała się poczta głosowa, aż się trzęsłam z nerwów, zasnęłam po 4,
                                                    apo 6 pobudka.Mój mąż przegiął i nie mam ochoty z nim rozmawiać, bo jeszcze
                                                    przed wyjściem go prosiłam, żeby za dużo nie wypił i wcześnie wrócił,
                                                    odpowiedział, że on przecież ma swój rozum. Nie rozumie, że ja siedzę w domu i
                                                    martwię się o niego. Ach szkoda gadać. Dzisiaj sobie pójdę na aerobik to mi
                                                    przejdziesmile
                                                    Włąśnie pada u nas śnieg, pozdrawiam
                                                    Wczoraj byłam z Kubą dwa razy na spacerze, trochę wiał wiatr, ale ie mogłam
                                                    usiedzieć w domu
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.02.07, 09:23
                                                    Witam
                                                    Mega nie przejmuj się przecież faceci to duże dzieci i jak już zacznie się
                                                    zabawa to zapominają o całym świecie.
                                                    Ja pewnie też bym się bardzo denerwowała ale nawet nie próbuję sobie wyobrażać
                                                    jak zachowałby się w takiej sytuacji mój mąż.
                                                    Choć jak urodziła się Kasia to mój biedak nie miał już sił oblewać, najpierw 8
                                                    godzin w pracy, później 8 godzin w szpitalu z nami musiały go nieźle wykończyć.
                                                    Najważniejsze, że z mamusią i dzidziusiem wszystko w porządku i oboje czują się
                                                    dobrze.

                                                    Elkusiu kochana napisz co u Ciebie, jak się czujesz?

                                                    Zyrafko a co u was tak długo nie zaglądasz, jak się czujesz, jak Oli zdrówko?

                                                    Echoo jak Julcia, mam nadzieję, że już jest całkiem zdrowa.

                                                    Madziara co u was słychać, jak Zuzia się trzyma, mam nadzieję że nie choruje.

                                                    My wczoraj byliśmy z Kasią w ZOO, tak jej się spodobało, że nie chciała
                                                    wychodzić, a później wybraliśmy się do pijalni czekolady na gorącą czekoladę bo
                                                    trochę zmarzliśmy. Niestety z Kasią nie posiedzieliśmy za długo bo strasznie
                                                    rozrabiała więc szybko wypiliśmy co nasze, skończyliśmy Kaśkową porcję i do
                                                    domu i dopiero wtedy zaczęła się histeria, Kasia strasznie płakała całą drogę
                                                    bo chciała do koników, no ale w domu jak zasnęła to spała 3,5 godziny. To sobie
                                                    odpoczęliśmy, tzn. mąż przy kompie a ja przy desce do prasowania.
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.02.07, 09:44
                                                    Dziewczyny mam pytanie, czy macie może jakieś namiary na tanie kwatery w górach
                                                    (Zakopane, Wisła, Szczyrk)chcemy jechać w poławie marca na 5 dni, a ja jeszcze
                                                    nie jestem zdecydowana gdzie.Koniecznie chce w góry i najlepiej gdzieś gdzie
                                                    można z dzieckiem pochodzić po jakiś dolinkach.
                                                  • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.02.07, 20:05
                                                    Witam smile

                                                    Julka już bez zap oskrzeli ale wciąż z katarem. mamy skierowanie do laryngologa
                                                    na wymaz z noska. Mala czuje sie dobrze, wariuje na całego razem z bratem
                                                    (aktualnie), ja staram sie opanowac sztuke wylaczania z rzeczywistosci, inaczej
                                                    zaliczylabym juz kilka razy wariatkowo wink a tak jakos sie trzymam smile))

                                                    Spotkalismy dzis w przychodni pania z coreczka w Julki wieku, z ktora poznalam
                                                    sie i ostatni raz widzialam na placu zabaw jak jeszcze bylam na macierzynskim.
                                                    Dziewczyny naprawde wyrosly!!! Widac to szczegolnie na czudzych dzieciach smile))
                                                    Wielkosciowo nawet podobne, kolezanka nieco wyzsza i troche masywniejsza o
                                                    jakies 2,5 - 3 kg.

                                                    Z sikaniem u nas nedza... Nocnik to strata czasu. Nie boi sie go, nawet lubi, w
                                                    weekend w przyplywie rozpaczy chcialam jej zabrac nocnik i wrocic na jakis czas
                                                    do pieluch, ale na wiesc o tym, ze chowamy nocnik byla wielka rozpacz i
                                                    ciagniemy to sikanie w majty dalej... a ja wolalabym juz pieluchy jako balsam
                                                    na moja psychike po tym sikaniu_gdzie_popadnie_byle_nie_w_nocnik wink

                                                    Koncze bo gotuje obiad na jutro i cos za glosno go slychac
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ewa
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.02.07, 20:54
                                                    Witam wieczorkiem
                                                    Mega co do tanich kwater w górach to niestety nie mam namiarów, my bardziej z
                                                    okolic mazur i tutaj lepiej się orientuję choć też nie za bardzo.

                                                    Echoo trzymam kciuki za Julkowe nocnikowanie, choć może lepiej byłoby poczekać
                                                    z tym do wiosny.
                                                    Fajnie, że pożegnaliście zapalenie oskrzeli.

                                                    U nas ze zdrówkiem Kaśkowym w porządku, gorzej z moim mam tak kosmiczny katar
                                                    jakiego jeszcze w życiu nie miałam, nie mogę nawet nosem oddychać mam tak
                                                    strasznie obrzękniętą śluzówkę, nic na to nie pomaga już brak mi pomysłów.
                                                    Najgorsze są noce, mam nadzieję, że to się szybko skończy i że Kasia się nie
                                                    zarazi.
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.02.07, 09:13
                                                    Witam
                                                    Echoo cieszę się, że Jula wreszcie wyszła z zapalenia oskrzeli. Mamokasienki
                                                    życzę zdrówka, a używasz kropli do nosa, może jakieś homeopatyczne.
                                                    Ale się wczoraj uśmiałam, tata opowiadał mi, że Kuba idealnie powiedział "do
                                                    widzenia", poprosił go żeby powtórzył, a Kuba na to z uśmiechem pa,pa.
                                                    Zabawne są te nasze dzieciaczki.
                                                    Z mężem w dalszym ciągu nie rozmawiam.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.02.07, 15:31
                                                    Czesc dziewczyny,mi sie ostatnio nie bardzo chce do kompa siadac i zabiegana
                                                    troche bylam.
                                                    Wczoraj w koncu bylam z wynikami i wszystko jest w normie.Tylko cos tam z
                                                    oddechem sie dowiedzialam na EKG wyszlo ale moglam byc zdenerwowana tak to
                                                    okreslila pani doktor.Mysle,ze powinna powtorzyc to badanie ale jeszcze sie
                                                    kiedys upomne.Narazie mam brac magnez i potas i moze to zapobiegnie skurczom,no
                                                    i oczywiscie spokoj,spokoj i jeszcze raz spokoj.Heh tylko jak to zrobic jak ja
                                                    nerwus jestem?Chociaz od czasu jak Pat jest z nami to i tak sie bardzo
                                                    zmienilam.
                                                    Pat zaszczepiony.Dzielny byl bardzo,tylko w momencie uklucia troszke zaplakal i
                                                    zagadalam go i po chwili juz sie smial.Przed spaniem marudzil,ze go noga boli-
                                                    bo w udo dostal zastrzyk.Podkulal noge,stawal albo na piecie albo na
                                                    palcach.Goraczki nie mial.W nocy kilka razy sie wybudzal i marudzil ale dzis
                                                    juz jest dobrze.Moze zapomnial juz.
                                                    Ale musze ponazekac na nasza lekarke.Przyszlismy przed czasem,nikogo nie bylo a
                                                    ona na pierwszym pietrze popijala kawe wiec musialam czekac az laskawie
                                                    zejdzie.Zeszla z jakas dziewczyna,ktora posiedziala troche w gabinecie.Potem my
                                                    weszlismy ale nie bylo mojej karty tylko Pata wiec ona przegladala wyniki a ja
                                                    poszlam po karte.W tym czasie do gabinetu wbila sie jakas kobieta kaszlaca z
                                                    dzieckiem,pomimo ze mowilam,ze tylko po karte ide.W rejstracji kolejka.Facet
                                                    sie darl,ze z goraczka czeka na zwolnienie do pracy.Ja mowie,ze karte chce bo
                                                    nie ma z Patem na rekach.Ludzie cos gderali.Najpierw pani wypisa to
                                                    zwolnienie,potem przyniosla karte-zawsze siedzi ich tam ze trzy a wczoraj jedna
                                                    byla.Wiecej popoludniu nie pojde,bo wtedy wszyscy po pracy leca do lekarzy.
                                                    W gabinecie byla tamta kobieta z dzieckiem wiec koleine pol godz
                                                    czekalismy.Blisko nas usiadla dziewczyna,widac bylo,ze chora.Kaszlac nawet ust
                                                    nie zaslaniala.Do tego jeszcze dwie dziewczyny z moze miesiecznymi
                                                    dzieciaczkami przyszly tez na zdrowe dzieci.Poprostu myslalam,ze odpuszcze
                                                    sobie ta wizyte.A jak juz weszlismy do gabinetu to z nami wbila sie kobieta po
                                                    recepte dla corki,bo corka chora i czekac nie moze,co pani doktor zajelo
                                                    kolejne 15 min zanim o wszystko wypytala.
                                                    Jak juz zaczela osluchiwac Pata to zaczela tez sama kaszlec.Noz myslalam,ze
                                                    szalu dostane.Juz kiedys przestalam do niej chodzic ale przed ostatnia wizyta
                                                    byla bardzo mila wiec myslalam,ze moze warto znowu chodzic do niej i Pat ja
                                                    lubi.Jak zobaczyla,ze odsowam mlodego jak ona kaszle to zaczela opowiadac,ze
                                                    tylko w pracy kaszle,ze moze to jakies uczoleniowe i mowi,ze chyba inchalator z
                                                    pracy wezmie a jak nie to jakies tam ampulki.Mialam jej serdecznie dosc.
                                                    POzatym przyjmowala i badala na zmiane chorych i zdrowych gdzie na drzwiach
                                                    pisze,zeby z chorymi nie wchodzic.
                                                    UUU sie rozpisalam ale mnie to zezloscilo strasznie.
                                                    Echo dobrze,ze juz po tym zapaleniu,teraz moze byc juz tylko lepiej.Fajnie,ze
                                                    nie dajesz sie zwariowac.
                                                    Mamokasienki oscilokocilum jest homeopatycznym lekiem na katar,moze by pomogl.A
                                                    jesli nie chcesz nic brac to moze sproboj sa takie sztyfty do nosa to chyba z
                                                    eukaliptusem i mentholem mi przynosi ulge w ostrym katarze,Zeby Ci szybko
                                                    przeszlo,no i zebys nie pozarazala rodzinkiwink
                                                    Mega zycze poprawy stosonkow z mezem.Pat tez tak potrafi,ze czasem cos ladnie
                                                    powie a jak chce zeby powtorzyl to sie smieje np.Ale zdania juz coraz
                                                    madrzejsze buduje np:zapytamy tatusia gdzie jest czesc od zabawki albo biedny
                                                    staruszek siedzi w traktorku-nie wiem gdzie to uslyszal.
                                                    Wczoraj byl u sasiadki i pozyczyla mu stara klatke po chomiku ale mlody ma
                                                    zabawe.wklada tam pluszaki a jak ktoregos wyjmuje to mowi,ze jest wolny.Czasem
                                                    takie prost rzeczy sa najciekawsze.
                                                    Ja zaraz robie kotleciki i mam buraczki zasmazane,kiedys zamrozilam sporo.Pat
                                                    narazie spi,bylismy w miescie.Chlapa potworna.Wczoraj sypal snieg,dzis wszystko
                                                    roztopione.Buty mi przemokly calkiem,mozna wykrecac.Pat byl w wozku to jemu
                                                    nic,tylk pod blokiem wytaplal sie w kaluzach.
                                                    Pozdrawiamy Was.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 28.02.07, 10:03
                                                    Moniko dobrze, że wyniki masz w normie, przynajmniej jeden kłopot z głowy.
                                                    Co do waszych przejść w przychodni to ja zawsze obawiam się dokładnie tego
                                                    samego.
                                                    Zresztą nasze pielęgniarki i lekarka już nas znają więc wiedzą, że jak
                                                    przychodzę ze zdrową Kasią to zawsze pierwsza przed 08:00 i zawsze się upominam
                                                    żeby zapisywali nas pierwsze.
                                                    Wogóle drażnią mnie strasznie lekarze i przychodnie i staram się ich unikać jak
                                                    ognia. Czasami jednak się nie da i wtedy kombinuję jak mogę żeby zminimalizować
                                                    ryzyko zarażenia się od kogoś.
                                                    Aha myślę, że przepisałabym się od takiej lekarki, choć nasza zachowje się dość
                                                    podobnie i Kasia jej nie lubi ale u nas w przychodni nie ma nikogo do kogo
                                                    mogłabym nas zapisać a mamy blisko i raczej trudno byłoby mi jechać przez pół
                                                    miasta na szczepionkę czy po receptę więc trzymam się tej jednej a jak mamy
                                                    jakiś problem to i tak chodzimy prywatnie.
                                                    Życzę wam żebyście żadnych niespodzianek z tej przychodni nie przynieśli.

                                                    U nas narazie wszystko ok poza tym moim wstrętnym katarzyskiem ale Kasia i mąż
                                                    jakoś się dzielnie trzymają i z tego się cieszę.
                                                    Byliśmy z Kasią u ortopedy i na szczęście wszystko jest w porządku. Lekarz
                                                    powiedział, że nie ma się czym martwić bo nóżki ma ułożone prawidłowo i takie
                                                    buty jak jej kupujemy są właściwe i nie trzeba żadnych specjalnych
                                                    korekcyjnych. A takie ułożenie stópek podczas chodzenia jest normalne u dzicei
                                                    w tym wieku.
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 28.02.07, 10:30
                                                    Witam
                                                    Moniko dobrze, że wyniki w normie, a co do przychodni, to normalne, ale już Pat
                                                    zaszczepiony i macie to za sobą. Z tego co piszesz to Pat naprawdę bardzo
                                                    ładnie mówi pełnymi zdaniami, nie to co Kubasad
                                                    Mamokasienki ja też ostatnio zastanawiałam się nad wizytą u ortopedy, bo Kuba
                                                    ma krzywe nóżki tzw.ixy, to po tacie, ale może to moja wina, może
                                                    nieodpowiednie buty, może coś się da z tym zrobić.
                                                    U nas kolejny brzydki dzień pada śnieg z deszczem. Z mężem wczoraj troszkę
                                                    rozmawiałam, bo całe popołudnie spędziłam na szukaniu kwater. Oczywiście teraz
                                                    nie mogę się zdecydować, bo dzwoniła jeszcze do mnie ciocia, która mieszka 12
                                                    km od Wisły i nas zaprasza, ale ja chyba nie chcę jechać do rodziny bo tam nie
                                                    odpocznę do końca, a obawiam się też, że mój mąż znów będzie miał okazję do
                                                    napicia się, a tam na śląsku to lubią
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 28.02.07, 14:15
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Wczoraj przenosilam komputer do malego pokoju i Pat dzielnie niosl klawiature i
                                                    myszke i po podlaczeniu wszystkiego myszka odmowila wspolpracy,wiec dzis
                                                    pobieglismy po nowa.Dobrze,ze mamy na osiedlu sklep z komputerami,bo jak by
                                                    przyszlo znowu do miasta w taka chlape to pewnie czekalabym z ta myszka do
                                                    wiosnywink
                                                    Z pediatrow w naszej przychodni to juz chyba wszystkich znamy i co jeden to
                                                    lepszy.No ale pomysle jeszcze nad tym,najchetniej zmienilabym przychodnie tylko
                                                    ta jest najblizej a do innych to juz trzebaby autobusem a z chorym dzieckiem
                                                    tez mi sie nie usmiecha.No ale wlasnie najwazniejsze,ze mamy to juz za
                                                    soba,moze nastepnym razem juz bedzie lepiej.Jak narazie raczej sie trzymamy
                                                    wiec chyba nic nie zlapalismy.U mnie tylko katar maly ale to pewnie po
                                                    wczorajszym zmoknieciu i mokrych butach.
                                                    Mega nic sie nie martw,Kuba tez bedzie niedlugo rozgadany napewno.Pat dosc
                                                    czesto po kilka razy to samo powtarza a jak nie reaguje to gada do tad az cos
                                                    odpowiem,ze np slysze dzwiek czy cos widze.
                                                    Pat obudzil mnie dzis o 6 rano,nie wiem czemu,bo spi przewaznie do 7:30 czasami
                                                    nawet 8 a dzis tragedia dla mnie oczywiscie.Dzien spiacy strasznie,kawy nie
                                                    mam,wszystko pod gorewink
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 28.02.07, 19:56
                                                    Cześć dziewczyny

                                                    No, coś dawno nic nie pisałam ale to bardziej dlatego, że jakoś nic ciekawego u
                                                    nas się nie dzieje. Ale czytam Was cały czas. My na szczęście jakoś trzymamy
                                                    się z dala od chorób. Ostatnio chorowaliśmy na początku grudnia i jakoś od
                                                    tamtego czasu się trzymamy dobrze. Nawet nie daję teraz nic Oli na wzmocnienie
                                                    i jest ok. Tylko ja dziś obudziłam się z zimnem pod nosem.
                                                    Strasznie Was rozumiem z lekarzami. Ja przedwczoraj byłam z Olą w ramach
                                                    spaceru u naszej lekarki po recepty dla Piotra na jego astmę i też musiałyśmy
                                                    chwilkę posiedzieć w poczekalni pełnej kaszlących i smarkających ludzi. Mam
                                                    nadzieję, że nie złapałyśmy żadnego paskudztwa.
                                                    My mieliśmy straszne szczęście trafić na wspaniałą panią doktor, taką z
                                                    powołania. I nie będę jej zmieniać nawet jak się przeprowadzimy do innego
                                                    miasta. Jak trzeba będzie to będziemy dojeżdżać te 25 km do niej. Bo tam gdzie
                                                    się przeprowadzamy to nie ma dobrych lekarzy.
                                                    Już nie mogę doczekać się niedzieli. Mamy dzwonić w sprawie jednego mieszkania,
                                                    już knkretniedowiedzieć się czy zostanie nam ono sprzedane czy też pan wybrał
                                                    sobie kogoś innego d przeprowadzenia transakcji. A mi to mieszkanie strasznie
                                                    się podoba. Dwa pokoje z niewielką antresolą, ładnie wyremontowane, że tylko
                                                    umeblować i się wprowadzać. No i kosztuje 80tys., czyli tyle ile możemy
                                                    poświęcić na zakup mieszkania. W niedzielę oglądaliśmy też jeszcze jedno
                                                    mieszkanie, na które się chyba zdecydujemy jeśli z tym nam nic nie wyjdzie. Też
                                                    dwa pokoje ale z możliwością zrobienia trzech. Niestety jest 5 tys. droższe a
                                                    do tego łazienka wymaga kafelkowania, trzeba je ogólnie odświeżyć. To
                                                    mieszkanie też jest na poddaszu i ma możliwość zrobienia antresoli. Ale to jak
                                                    na razie nie nasze możliwości finansowe, ewentualnie na przyszłość. No i
                                                    niestety nie dość, że samo mieszkanie jest droższe to jeszcze ten remont. A my
                                                    jeszcze na dodatek nie mamy mebli za dużo, więc jeszcze musimy zostawić jakieś
                                                    pieniądze na użądzenie mieszkania. No nic mam nadzieję, że już w niedzielę
                                                    będziemy wiedzieć coś więcej.

                                                    Dziewczyny ja już nie wiem kiedy moja Ola nauczy się korzystać z nocnika.
                                                    Ostatnio ona w ogóle nie chce nawet siadać na niego. Jak ją pytam czy zrobi do
                                                    ncnika to krzyczy nie, nie, ne cem. A teraz za zimno na puszczanie bez
                                                    pieluchy. No i nie chcę jej puszczać też bez kapci po domu bo mamy raczej zimną
                                                    pdłogę i boję się, że zaraz będzie chora. No i w ogóle jakoś nie wyobrażam
                                                    sobie tych zasikanych ubrań, podłóg i dywanów. Cóż chyba muszę poczekać aż
                                                    zrobi się cieplej i wtedy nad tym popracować. Tylko, że brzuch coraz większy,
                                                    coraz trudniej mi się schylać a potem będzie mała dzidzia. Nie mam pojęcia
                                                    kiedy w końcu pożegnamy te pieluchy sad Zazdroszczę Wam, że macie to już
                                                    opanowane.

                                                    A w ogóle to Ola strasznie fajna się zrobiła. Przychodzi do mni i mówi
                                                    np. "Mamo, wies, ocham, ocham mame, stlaśnie, słysys". Super to jest i jak to
                                                    słyszę to mi się chce płakać ze wzruszenia. Ona w ogóle się tak rozgadała, że
                                                    nie mogę się nadziwić. Np. bierze książeczki i opowiada co się w nich dzieje.
                                                    Tyle razy już jej je czytałąm, że ona zna na pamięć co gdzie jest napisane.
                                                    Albo jedziemy autobusem a ona zaczyna sobie śpiewać "pola na blanoc, bo jus
                                                    siezyc świeci, lubio misie, misie lubio dzieci" smile

                                                    Mamokasieńki, mam nadzieję, że już się lepiej czujesz. No i że Kasia i mąż
                                                    wciaż się jakoś trzymają z dala od choroby.

                                                    Echoo, dobrze, że już zdrowiejecie. Oby teraz to już było tylko lepiej.

                                                    Miłego wieczoru Wam życzę i pozdrawiam.
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.03.07, 14:59
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    cos wogole cicho na forum ostatnio.
                                                    U nas dzis super pogoda.+4 stopnie,sloneczko,troszke chwilami deszczyk pokropi
                                                    ale niewiele i troche wieje ale cieplutko i tak juz wiosennie,bylismy 3
                                                    godzinki na spacerku.W koncu mlody sie wybiegal z dziecmi a wszystkie takie
                                                    szczesliwe byly.Minus to bloto wszedzie i oczywiscie dzieciaki umazane po
                                                    kurtki ale fajnie.Jeszcze po spaniu bym poszla ale gosci mamy wiec dzis juz
                                                    raczej odpada.
                                                    Zyrafko zycze Wam,zebyscie dostali to tansze mieszkanko i po remoncie,bo to
                                                    spora roznica jesli drugie jest drozsze i jeszcze remontu wymaga.Ola ladnie
                                                    spiewa.Pat ze spiewaniem nie bardzo.Ja czasem podspiewuje "alalala bamba" to on
                                                    po swojemu "alala mamba" albo tatatadam sobie mruczy ale raczej bez textu
                                                    jezykowegowinkA z sikaniem jeszcze macie czas,moze niedlugo zacznie Oli pieluszka
                                                    przeszkadzac?A dywany zasikane na poczatku pewnie i tak beda ale idzie
                                                    wyczyscic.Ja juz chce nowy,szczegolnie z duzego pokoju tu gdzie nocnik stoi ale
                                                    wszyscy mi narazie odradzaja i mowia,zeby poczekac bo jeszcze roznie moze byc.A
                                                    mi sie marzy taki gruby,jasnobezowy.Ale narazie przezyje.
                                                    Na dniach trzeba bedzie szukac wiosennych bucikow dla mlodego i sobie chyba cos
                                                    musze kupic.Ale pomysly nie mam czy adidaski czy cos innego.Pewnie beda adidasy
                                                    bo Pat sie nie nadaje,zeby ubierac go jakos przyzwoicie z jego bieganiem i
                                                    uciekaniem-dzis dre sie na cale gardlo a on leci i juz blisko ulicy byl ale nic
                                                    nie slucha,ledwo sie wyrobilam zeby go zlapac.Jakis sprinter rosnie chyba.
                                                    Mamokasienki jak katar?Mam nadzieje,ze juz troche lzejszy?
                                                    Pozdrawiamy slonecznie.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.03.07, 15:39
                                                    Witam
                                                    Mam tylko chwilkę więc króciótko
                                                    Zyrafko fajnie, że się odezwałaś bo już się trochę martwiłam co u was.
                                                    Życzę wam żebyście kupili to super wymarzone mieszkanko po remoncie i tańsze.
                                                    Będę w weekend trzymać kciuki żeby ten właściciel mieszkania zdecydował się wam
                                                    je sprzedać.
                                                    Zazdroszczę rozśpiewanej i rozgadanej Oleńki, u nas na topie "ojej", "o nie"
                                                    i "moamoooooooo oć"
                                                    Tak poza tym to nieźle już się z Kasią rozmawia ale zdań nie tworzy.
                                                    Moniko u nas dziś też cudna pogoda taka wiosenna, cały balkon już sprzątnęłam,
                                                    zgarnęłam resztki śniegu, zmyłam gres i mamy teraz czyściutki balkonik, nawet
                                                    teraz mamy okna otwarte tak fajnie jest.
                                                    Kasia też niestety ze słuchaniem mnie ma problemy, ale jak krzyknę to słucha
                                                    tylko dość rzadko to robię.
                                                    Z moim katarem już lepiej, domowe inhalacje przyniosły oczekiwany skutek, Kasia
                                                    i mąż zdrowi więc wszystko w porządku.
                                                    Zyrafko mój brzuch już ogromny i schylać też sie za bardzo nie mogę. Ale to już
                                                    mało czasu zostało.
                                                    12 marca idę na USG to zobaczę jak dzidzia rośnie i jak się rozwija.
                                                    Muszę uciekać pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 02.03.07, 13:23

                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 02.03.07, 13:36
                                                    Witam
                                                    Ale ja to statystyki nabijam tymi pustymi postami.
                                                    Właśnie wróciłyśmy z Kasią ze spaceru, na podwórku jest cudnie, tak wiosennie i
                                                    ciepło tylko te kałuże i błoto wszędzie ale dla Kasi to super wyszalała się po
                                                    kałużach i teraz śpi, mam nadzieję, że trochę pośpi to sobie odpocznę.
                                                    Przeszłyśmy się dziś po całym osiedlu tak godzinkę nam to zajęło a później
                                                    jeszcze Kasia przed blokiem szalała po kałużach i mokrym placu zabaw.
                                                    Już się nie mogę doczekać kiedy zrzucimy kurtki i będziemy śmigać po podwórku w
                                                    samych bluzeczkach i spodniach.
                                                    Muszę jeszcze posprzątać mieszkanko ale jakoś mi się nie chce.

                                                    Mamy taki patent, że część zabawek Kaśkowych chowamy w pudłach na szafkach ale
                                                    wysoko i nie może się nimi bawić przez jakiś czas.
                                                    No i dziś Kasia dopomina się o pudło więc jej mówię, że jak tata wróci to
                                                    zdejmie bo mi może takie ciężkie na głowę upaść i co będzie, a Kasia na
                                                    to "babam".
                                                    Strasznie podobają mi się te jej skojarzenia.
                                                    Wogóle żeby nie zapeszać to chyba nasz bunt dwulatka już minął, Kasia jest
                                                    teraz taka super, wszystko można jej wytłumaczyć, a jak ją o coś poprosze to
                                                    ładnie zrobi.
                                                    Na spacerki chodzimy już zupełnie bez wózka i nie ma żadnych problemów tylko
                                                    jeszcze pieluchę przestanę jej zakładać na podwórko jak będzie cieplej.
                                                    Powoli też zaczynamy planować remont w mieszkaniu ale wtedy to chyba będę
                                                    musiała z Kasia wyjechać na conajmniej tydzień do mojej mamy i już się nie mogę
                                                    doczekać kiedy wrócimy do naszego czyściutkiego wyremontowanego mieszkanka.
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 02.03.07, 14:40
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Mam nadzieje,ze z zima to juz koniec na dobre.Na dworze coraz cieplej.Pat chce
                                                    sie sam ubierac-naklada czapke i rekawiczki i w samych rajstopkach juz by
                                                    lecial na dwor.Dzis jakos mniej dzieci wiec nie tak wesolo jak wczoraj no i
                                                    troche bardziej kropi chociaz przelotnie potem sloneczko i tak na zmiane ale
                                                    ogolnie niebo zachmurzone.Moze pozniej tez wyjdziemy.
                                                    Mamokasienki odpoczywaj duzo,mi sie samej nie chce sprzatac a jeszcze podloga
                                                    mi do umycia zostala,a co dopiero z brzuszkiemwink
                                                    Moze sobie mopa kupie?Tylko zawsze mi sie wydawalo,ze mopem dokladnie nie idzie
                                                    umyc podlogi ale gore bierze wygoda i czas.
                                                    U Pata tez jakos bardzo ten bunt sie nie pokazuje juz teraz,widze,ze u innych
                                                    dzieciaczkow bywa gorzej a u jeszcze innych-aniolki poprostu.Niby wszedzie
                                                    slysze,ze dziewczynki sa na ogol grzeczniejsze ale na dworze widze,ze to nie do
                                                    konca prawda.Ale najwazniejsze,ze dogadujemy sie z Patem i jak prosze,zeby cos
                                                    przyniosl czy podniosl czy cos gdzies przestawil albo wyrzucil do kosza to robi
                                                    to,czasem powie NIe ale potem robi.Nawet znajomi wczoraj powiedzieli,ze
                                                    grzeczniejszy jakby i sam sie zabawia,a dzis ciagnal pania ze sklepu do nas do
                                                    domu.Tak sie polubili i tak mysle,moze by ja zaprosic na kawe kiedys ale
                                                    zobaczymy,kupilismy dzis u niej czapeczke dla mlodego.Bo poprzednia juz nie
                                                    taka gruba to statniej wiosny czyli rok temu i rozmirowo pasuje tylko juz
                                                    troszke popruta,troszke porozciagana przez pranie a jak chce cos zeszyc to
                                                    widac szwy i nie ladnie to wyglada ale to tak jak ze wszystkimi ubrankami.
                                                    Ide myc ta podloge,bo zaraz kolezanka przychodzi.
                                                    Maz cos znowu ucichl,juz szczerze dosc mam tego,wogole szykuje sie powazna
                                                    rozmowa,eeeh.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 02.03.07, 15:03
                                                    Moniko u nas za to dziś super pogoda od rana, ani jedna kropelka deszczu nie
                                                    spadła, no i śniegu coraz mniej leży.
                                                    No i bardzo chętnie bym się jeszcze przeszła na spacer jak Kasia się obudzi, bo
                                                    jeszcze śpi smile
                                                    A mąż może zapracowany i nie ma sił już dzwonić jak wraca z pracy.
                                                    Mój mąz jak wraca to zjadamy obiad i jak nie mam żadnych planów to albo sobie
                                                    leży albo siedzi przed kompem i gra.

                                                    Właśnie do mnie dotarło, że już od dziś weekend u nas to za niecałą godzinkę
                                                    jak mąż z pracy wróci ale się cieszę, jutro sobie raczej nie odpocznę ale w
                                                    niedzielę napewno.

                                                    Życzę wam udanego weekendu
                                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.03.07, 19:56
                                                    A my jutro dzwonimy w sprawie mieszkania. Pewnie gdzieś koło południa. Chyba
                                                    się strasznie denerwuję. Dam znać jutro co z tego wyszło.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 04.03.07, 09:46
                                                    Witam weekendowo
                                                    Zyrafko będę trzymać mocno kciuki żeby się udało z mieszkankiem.
                                                    Z niecierpliwością czekamy na relację jak po rozmowie.

                                                    My wczoraj byliśmy na urodzinach u Kaśkowej kuzynki ośmioletniej i była tam też
                                                    dwójka małych dzieci 3 latek i roczniak i Kasia bawiła się super, cały dzień
                                                    nie spała i dopiero jak wracaliśmy do domu to usnęła w samochodzie.
                                                    Nawet nie spodziewałam się, że moje dziecko tak doskonale będzie się bawiło z
                                                    innymi dziećmi. Zawsze myślałam, że ona taka trochę dzika i wstydzi się innych
                                                    dzieci a tu niespodzianka, chyba będzie dobrze jak pójdzie do przedszkola.

                                                    Dziś wybieramy się znów do zoo, Kasia od rana już się nie może doczekać,
                                                    mieliśmy iść na przedstawienie dla dzieci do teatru lalek ale pójdę z nią w
                                                    tygodniu ciekawe czy długo wytrzyma.
                                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 04.03.07, 20:28
                                                    No to my już wiemy co z mieszkaniem. Niestety okazało się, że to ładniejsze pan
                                                    już sprzedał za 10tys. więcej niż mówił na poczatku. Zdecydowaliśmy się więc na
                                                    kupno tego drugiego. We wtorek idziemy ustalać już szczegóły z właścicielami i
                                                    może podpiszemy umowę przedwstępną. Będziemy mieli trochę więcej wydatków
                                                    związanych z tym mieszkaniem ale i tak bardzo się cieszę. A poza tym dziś
                                                    spotkaliśmy się ze znajomym małżeństwem i on powiedział, że zrobi nam remont
                                                    mieszkania za darmo. Więc poniesiemy tylko koszt materiałów, bez robocizny.
                                                    Super mieć takich przyjaciół. No to teraz musimy załatwiać kredyt.

                                                    Kończę bo jakaś zmęczona dziś strasznie jestem.
                                                    Miłego wieczoru.
                                                  • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 04.03.07, 20:48

                                                    Hej dziewczynysmile)

                                                    W koncu poddałam sie z tym nocnikiem smile Musze troche odetchnąć i za jakiś czas
                                                    znowu sprobujemy. Moze jak sie zrobi cieplo. Teraz od kilku dni Julka chodzi w
                                                    pampersie i nie narzeka. A nawet kilka razy zawołala na nocnik co jej sie
                                                    ostatnio wcale nie zdarzalo. W kazdym razie ja nie poruszam tego tematu, czytam
                                                    ksiazki o nocniczku, pokazuje jak lala siedzi na nocniku, ale nic o jej sikaniu
                                                    nie mowie. Jak zawolala to ja posadzilam i pochwalilam i tyle. Moze za jakis
                                                    czas zmieni zdanie...

                                                    Julce jakby pogorszyl sie katar, ktory de facto trwa juz ponad dwa miesiące. We
                                                    wtorek jak sie uda idziemy do laryngologa/alergologa, musimy zrobic wymaz z
                                                    noska. CIagle nie mamy zrobionego bilansu dwulatka przez te choroby...

                                                    A ponizej pare najnowszych fotek :


                                                    JULKA...
                                                    MALUJE...
                                                    I UMALOWAŁA
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.03.07, 08:54
                                                    Witam
                                                    Nie miałam ostatnio czasu, żeby coś napisać, bo zajęta byłam szukaniem kwater,
                                                    w pracy też dużo do zrobienia, jeszcze koleżankę zastępuję.
                                                    No ale kwatery już mam z głowy, 14 jedziemy do Zakopanego ,już się doczekać nie
                                                    mogę. Kuba od wczoraj ma katar i dziś rano troszkę pokasływał, boję się, żeby
                                                    się tylko bardziej nie rozwinęło, podaję mu na razie Juvit, Calcium, Lipomal.
                                                    Zyrafko cieszę się, że kupiliście mieszkanie, naprawdę macie super przyjaciół.
                                                    Echoo, Zyrafko mój Kuba też cały czas w pampersach i ani myśli na nocnik siadać.
                                                    Dzisiaj taka ładna u nas pogoda, nie wiem czy Kuba powinien wychodzić na
                                                    spacer, czy lepiej, żeby posiedział w domu.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.03.07, 09:01

                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.03.07, 09:10
                                                    Witam
                                                    Zyrafko dacie radę, fajnie, że macie przyjaciół, którzy chętnie wam pomogą,
                                                    teraz trudno o takich.
                                                    Super, że w końcu będziecie mieli własne mieszkanko, a kredyt nie taki
                                                    kosmiczny więc sobie poradzicie napewno, no i w końcu będziecie mieli własne
                                                    mieszkanko, a to jest najważniejsze.

                                                    Echoo Julka w końcu pojmie o co chodzi z nocniczkiem, przecież jest jeszcze
                                                    bardzo mała i ma czas, a wiosną jak tylko zrobi się cieplej o wiele łatwiej
                                                    będzie ją uczyć, no i zawsze na podwórko można wyjść z zapasowymi ubrankami w
                                                    razie wpadki. Ja tak planuję, choć tak sobie myślę, że Kasia w sumie ładnie
                                                    siusia ale nieraz puści kropelkę do majteczek no i wtedy musze i tak jej
                                                    zmieniać, możę zacznę jej zakładać takie miniaturkowe wkładki higieniczne?
                                                    Widziałam takie w sklepach i chyba spróbuję, zawsze to mniej prania.

                                                    Mega fajnie, że kwatera już zaklepana, też chętnie oderwałabym się od
                                                    codzienności i pojechałabym gdzieś ale narazie mąż ma dużo pracy i musimy
                                                    siedzieć w domu. Nie wiem nawet kiedy za remont się zabierzemy, napewno kiedy
                                                    już się trochę rozciepli.

                                                    Życzę dużo zdrówka Julce i Kubusiowi, no i oczywiście wszystkim chorowitkom.
    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.03.07, 13:23
      chciałam tylko się przywitać, u nas wszystko w porządku, dochodzę powoli do
      siebie po zabiegu (tzn. fizycznie już ok, psychicznie tak sobie, jednak dopadła
      mnie depresja), dziś pierwszy dzień w pracy więc nie mogę na razie więcej pisać
      bo pracy ooogroom. Pozdrawiam wszystkich i tradycyjnie życzę zdrówka!
      • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.03.07, 13:35
        Jak dobrze elkusiu, że wreszcie coś napisałaś,mówi się, że czas leczy rany.
        Trzymaj się, pamiętaj jesteśmy z Tobą.
        Pozdrawiam
        • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.03.07, 13:54
          Elkusiu bardzo się cieszę, że się odezwałaś.
          Zgadzam się z Mega czas leczy rany i z upływem czasu będzie Ci napewno łatwiej.
          Pamiętaj, że jesteśmy z Tobą i Cię wspieramy.

          U nas dziś piękna pogoda, a Kasia niestety śpi więc na spacerek pójdziemy jak
          tylko się obudzi.
          Szkoda bo jest cudnie i ja już chętnie spacerowałbym po osiedlu, kaluże już
          prawie powysychały więc nie byłoby problemów z Kasią i wbieganiem do każdej
          napotkanej wody.
          Wczoraj pokłóciłam się z mężem a właściwie powiedziałm mu tylko, że jest mi
          przykro, że ja zawsze muszę go prosić przez cały tydzień żeby mnie zawiózł na
          jakieś zakupy większe, a jak jego mama mu powie żeby pojechał to robi to bez
          mrugnięcia okiem.
          No i było mi smutno i przykro bo od ponad tygodnia mówiłam mu, że w sobotę chcę
          pojechać do hurtowni dziecięcej po trochę ubranek dla Kasi, a on po zakupach ze
          swoją mamą był już tak zmęczony że nie chciało mu się ze mną pojechać.
          Może rzeczywiście czepiam się go bez powodu i wyolbrzymiam sprawę, ale mi z
          Kasią jest naprawdę bardzo trudno gdzieś pojechać sczególnie, że brzuch mam już
          naprawdę ogromny i coraz ciężej mi się poruszać, a Kasia to prawdziwy żywioł.
          Wczoraj byliśmy na mszy dla dzieci pierwszy raz u nas w kościele i Kasia
          biegała, tańczyła przy każdej pieśni, próbowała nawet śpiewać, strasznie jej
          się podobało, no i msza trwala tylko pół godziny więc nie zdążyła się znudzić.
          Później byliśmy w zoo, ale było mokro i Kasia nie ominęła żadnej kałuży,
          dobrze, że wziłęam jej kaloszki i drugie spodnie bo była strasznie mokra.
          • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.03.07, 15:11
            Hej dziewczyny,
            Elkusiu,bedzie dobrze.Trzymaj sie i badz dzielna a my bedziemy Cie wspierac.W
            natloku pracy moze bedziesz mniej myslec,buziaki ogromne.
            Zyrafko gratulacje,w koncu koszty wyjda podobnie skoro tamto mieszkanie i tak
            poszlo drozej,a jak za robocizne nie placicie to super,sam material mozna juz
            dobrac jakos w hurtowniach czy gdzies taniej.Dacie rade jak macie takich
            fajnych przyjaciol.
            U nas dzis raz cieplo raz zimno,bylismy od 10 do prawie 13 na dworze i jak bylo
            sloneczko to super a tak to bez rekawiczek Pat rece mial zimne a zakladac ich
            juz nie chce.Teraz swieci sloneczko ale on spi.A po obiedzie nie wiem czy
            wyjdziemy jeszcze,bo moze bym cos posprzatala.Ale pomysle jak zjemy obiad.
            Pat ma lekki katar i ja tez troszke kicham ale nasmaruje nas vikiem na noc.W
            sobote bylismy u rodzinki,a jak odprowadzili nas na przystanek to jeszcze z
            godzinke gadalismy a wieczorem juz dosc zimno bylo i troche zmarzlam to i moze
            przez to.
            A jeszcze musze zapytac: dziewczyny jak potraktowaly byscie zaproszenie na slub
            wyslane przez gg ewentualnie na meil?Bo wlasnie takie dostalam od meza brata i
            dla mnie to zalosne poprostu,juz chyba lepiej by wyszlo gdyby zadzwonili niz w
            ten sposob.Nie wiem co mam myslec o tym wogole.
            Pozdrawiamy.
            • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.03.07, 10:41
              Witam
              Mamokasienki moim zdaniem miałaś rację mówiąc mężowi co sądzisz na jego temat,
              rozumiem Cię,bo mój mąż bardzo często tak się zachowuje, mamusia zadzwoni i już
              wszystko rzuca i jedzie ją gdzieś zawieść czy coś w podobie, mnie też to bardzo
              denerwuje.
              Moniko moim zdaniem takie zaproszenie wysłane przez GG jest nie na miejscu,
              myślę, że można zapraszać w ten sposób np. na imieniny, ale nie na ślub i to
              jeszcze przecież bliska Wam osoba.NIe wiem jak bym zareagowała będąc na Twoim
              miejscu.
              Dzisiaj u nas całkiem wiosennie, aż nie chce mi siedzieć w pracysad,
              powiedziałam tacie, żeby chociaż na pól godziny wyszedł z Kubą na spacer,
              gorączki nie ma.
              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.03.07, 11:03
                Witam
                Moniko zaproszenia na ślub nie powinno sie przekazywać w takiej formie, ja bym
                nie poszła gdyby ktoś mnie tak zaprosił.
                Mega dzięki za wsparcie, miałam takie wrażenie jakbym się czepiała bez powodu,
                w sumie teraz już ok, mąż wczoraj zawiózł mnie wszędzie gdzie chciałam.
                W sumie mogłabym sama jeździć bo prawo jazdy mam już dość długo ale boję się,
                poza tym nasz samochód nie jest z tych nowych więc zdarza się że jest zawodny,
                a ja na ile się znam to pewnie bym go gdzieś zostawiła i wróciła i tak
                autobusem.
                U nas dziś pogoda okropna, rano padał śnieg a teraz pada deszcz i na dokładkę
                jakaś mgła jest.
                • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.03.07, 15:20
                  Hej,
                  dzieki dziewczyny za Wasze opinie.No wlasnie sie nie wybieram na ten slub bo
                  dla mnie to istne kpiny zapraszac w ten sposob kogokolwiek.Pytalam,bo
                  myslalam,ze moze ja jestem jakas daleko do tylu i,ze to juz normalne.Ja wogole
                  pojac tego nie moge eeh,brak mi slow.A wczoraj dzien tesciowej byl,mialam
                  udac,ze nie pamietam ale naskrobalam zyczenia to podziekowala,rowniez smsem ale
                  grunt,ze wogole.
                  U nas super cieplo,normalnie szkoda wracac do domu na spanie,bo akurat ok 13
                  robi sie najcieplej.Ale z drugiej strony jak juz by nie spal w dzien to dla
                  mnie zero czasu wolnego a tak pomylam podlogi,dywan wyczyscilam,balkon umylam i
                  jeszcze troche czasu na forum zostalowink\
                  Mamokasienki masz racje,nie jezdzij tym bardziej sama autem teraz.Slyszalam,ze
                  w zaawansowanej ciazy lepiej nie jezdzic samochodem.
                  A jeszcze co do tego zaproszenia to wlasnie pogadalam z tesciowa przez gg
                  oczywiscie,tak mnie wkurzyla,ze siedze i rycze.Chyba sie z mezem rozstane bo to
                  juz nigdy dobrze nie bedzie.
                  • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.03.07, 20:32
                    Witam smile

                    bylismy dzis u laryngologa z Julki katarem i aby sie wkurzylam, bo mial zobic
                    wymaz i przypisac cos co by w koncu pomoglo a dal jakis areozol na
                    uodpornienie, co mnie z deka podlamalo bo ja w takie cuda to nie wierze. Z
                    reszta uodparniac to ja ja moge jak w koncu wyzdrowieje, a narazie to wolalabym
                    ja wyleczyc.
                    Do kompletu Seb najprawdopodobniej ma ospe... I juz widze dwie ukropkowione
                    istoty pod moim dachem oczyma wyobrazni...Buuuu kiedy to sie skonczy?!

                    Wczoraj bylam na fitnes w koncu i ciesze sie ze poszlam. Nawet przyjemny jest
                    ten bol miesni wink Wrocilam wieczorem, akurat maz usypial dzieci, poszlam
                    powiedziec im dobranoc, dawalam buziaczka Julce i pytam czy byla grzeczna z
                    tatusiem, a ona mi na to po cichutku, na ucho, z duma: "piłam wode z wanny".
                    Oczywiscie picie wody z mydlinami jest ustawowo zabronione smile

                    Pozrawiam
                    Zycze innym chorowitkom zdrowka
                    Pa
                    • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.03.07, 13:31
                      Witam
                      Moniko nie przejmuj sie teściową, i proszę nie zakładaj, że z mężem już nie
                      będzie dobrze. Pamiętam wcześniej jak pisałaś czasem o Was to raczej
                      odbierałam, że jesteście szczęśliwi. Wszystko się ułoży zobaczysz. W moim
                      małżeństwie też są trudne okresy, ale jakoś to mija i potem sobie zdaję sprawę,
                      że bez niego byłoby gorzej, że nie dałabym sobie rady.
                      Echoo ale się uśmiałam po tym jak przeczytałam co Ci Julka powiedziała, jest
                      niesamowita. Ja staram się regularnie 2 razy w tygodniu chodzić na aerobik, mąż
                      troche jęczy, że mnie w domu nie ma. Biedny Seba z tą ospą, ale dobrze, że
                      przejdzie ją w tak młodym wieku.
                      U nas jest dzisiaj kolejna piękna pogoda, Kuba też był troszeczkę na spacerze z
                      dziadkiem. Wczoraj już mu z nosa nie kapało, a dzisiaj powtórkasad
                      Pozdrawiam
                      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.03.07, 14:52
                        Witam
                        Echoo też się uśmiałam z "grzecznej Julci" ale macie pociechę. A z
                        Sebastiankiem to rzeczywiście dobrze, że tak wcześnie przejdzie ospę, będzie ją
                        napewno lżej przechodził niż gdyby był starszy.
                        Mooniko nie przejmuj się teściową, w końcu to nie za nią wychodzilaś za mąż,
                        trzymam kciuki żeby się jeszcze wszystko ułożyło.
                        Ja tak samo jak Mega nie wyobrażam sobie życia bez swojego męża, czasami mam
                        wrażenie, że bez niego bym sobie nie poradziła, a razem jest nam dużo łatwiej.

                        Mega dużo zdrówka dla Kubusia, w końcu mu sie katar skończy.

                        U nas też dziś piękna pogoda i byłyśmy z Kasią 3 godziny na podwórku, i pewnie
                        byłybyśmy dłużej gdyby kałuży nie znalazła i się cała nie ubłociła.
                        Udało mi się dziś w końcu kupić dla Kasi komplet majteczek, bo już naprawdę nie
                        nadążałam z praniem, a jak ma nowe to stara się w nich nie popuścić nawet
                        kropelki, no i sama je wybierała.
                        Wogóle nie wiedziałam, że tak trudno znaleźć majteczki w tak małym rozmiarze.
                        • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.03.07, 08:28
                          U nas wczoraj zagościła wiosna, dziś ciepło ale czasem kropi deszcz;
                          Echoo gratulacja dla Julci, u nas na razie problemem jest picie wody do
                          płukania ząbków, Dosia zupełenie nie rozumie o co nam chodzi z tym wypluwaniem.
                          Moniko, mnie też prawie codziennie wkurza rodzina męża, ale staram się go o to
                          nie obwiniać. Nie znam przyczyny waszych nieporozumień, ale staraj się
                          oddzielić złe uczucia wywołane przez rodzinę od osoby męża.
                          Nasza Dosieńka była wczoraj na godzinnych zajęciach w przedszkolu, bardzo mała
                          grupa 5 dzieciaszków, a więc kameralna atmosfera. Bardzo się jej podobało,
                          tylko pod koniec przestała słuchać Pani i zaczęła się bawić zabawkami (był
                          chodzik, którego nie ma w domu, więc nie można jej było z niego wyciągnąć).
                          Niestety wszystko wiem z opowieści teściowej, ja nie mogłam wziąść urlopu.
                          U nas od 01.03 do 31.03 zapisy do przedszkola, musimy podjąc więc szybko
                          decyzję, od kiedy i do którego przedszkola. Jedno mamy zaraz za blokiem, ale
                          mam wrażenie, że jest to przedszkole starej daty, kiedy nie trzeba było się
                          przejmować dzieckiem za bardzo, jest też trochę zaniedbane. Będę musiała wziąść
                          urlop, aby iśc do nich na dni otwarte i zobaczyć jak jest w środku.
                          No i cały czas używamy pieluch.
                          A jak u was z przedszkolami, zapisujecie już?
                          Pozdrawiam wszystkich i dużo zdrówka na wiosnę!
                          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.03.07, 09:03
                            Witam
                            Elkusiu fajnie, żę małej podobało się w przedszkolu, ja to muszę się już
                            koniecznie wybrać do naszego żeby zobaczyć co i jak i zapisać Kasię.
                            Od nas wszystkie małe dzieci z osiedla chodzą do tego przedszkola i sąsiadki są
                            zadowolone więc nie widzę większego sensu żeby szukać czegoś dalej.
                            Co do pieluch to Kasia dzisiaj zasikała majty, nie wiem o co jej chodziło ale
                            zwyczajnie nic nie powiedziała tylko się zsikała i już.
                            U nas od wczoraj piękna pogoda, a na dziś zapowiadali nawet 15 stopni to
                            napewno spędzimy sporo czasu na podwórku.
                            Kaśkowy obiad już się kończy gotować więc zaraz pędzimy na spacer.

                            Zyrafko jak z waszym zdrówkiem, czy brzuszek już masz duży i wogóle jak się
                            czujesz?
                            No i oczywiście jak z mieszkankiem?
                            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.03.07, 10:05
                              Dziewczyny
                              Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet
                              • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 08.03.07, 10:29
                                łe jeny, zapominiałam, słodkich chwil dla wszystkich kobietek
    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 09.03.07, 13:52
      oj, coś widzę, że dziewczyny poszalałyście i chyba odsypiacie Dzień Kobiet smile
      Moja Dobrosia dostała od dziadka konika, bielutkiego, 20 cm wzrostu i jest
      zachwycona, karmiła go i dawała mu pić z butelki. A ja tylko kwiatka
      dostałam ;-( za to dziś mój mąż zaprosił mnie, swoją mamę i siostrę na torta z
      okazji dnia wczorajszego, czyli będzie imprezka.
      Udanego weekendu!
      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 09.03.07, 14:20
        Witam
        Elkusiu nic podobnego żadnego szleństwa nie było, ja na dzień kobiet dostałam
        od męża świecznik z ikei za 1,99 zł i trochę mi przykro (z kwiatka bardziej bym
        się cieszyła), a jutro jedziemy na imieniny do jego mamy i pewnie postara się o
        coś fajniejszego.
        Kasia dostała od taty zestaw pacynek też z ikei, przynajmniej tu się postarał.
        Ale ze mnie niewdzięcznica, powinnam się cieszyć a ja tylko marudzę, ale tak mi
        trochę smutno, że mąż tak mnie wczoraj potraktował, najpierw wogóle mi życzeń
        nie złożył, a później coś takiego. Ja się tak bardzo starałam, zrobiłam pyszny
        obiad z dwóch dań, upiekłam żebraka i ziemniaki, zrobiłam rosół.
        Pomyłam nawet okna w całym mieszkniu, wszystko aż lśniło kiedy przyjechał i nie
        usłyszałam nawet głupiego dziękuję.
        Tak sobie myślę, że wogóle nie mam ochoty jechać jutro na te imieniny.
        Kasia właśnie śpi a mi się nie chce nawet obiadu już robić zresztą nic mi się
        nie chce.
        Jest mi tak strasznie przykro, że łzy mi same lecą no i nie chciałam się żalić.
        No ale się pożaliłam.


        Kasieńka ma dziś...
        Bąbelek będzie za...
        • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 09.03.07, 15:18
          tak mi przykro Olgo, nie martw się, sama wiesz jak to jest z chłopami-duże
          dzieci, jak im nie powiesz czego oczekujesz to sami na to nie wpadną. Wiesz
          wielu mężczyzn nie uznaje tego wczorajszego święta trochę z przekory za lata
          komuny, kiedy było trochę takie lukrowe i przymusowe. A świecznik z Ikei na
          pewno jest fajny i będzie Wam służył dłużej niż kwiatek, który kosztuje więcej
          a zaraz zwiędnie. Mężczyźni,a zwłaszcza mężowie, niestety nie doceniają pracy
          domowej, to znaczy bardzo doceniają jeśli oni coś zrobią, a to, że my ciągle
          coś w domu robimy (obiad, sprzątanie, pranie itp, itd) to dla nich normalność,
          coś za co nie muszą dziękować. Chociaż zastanawiam się czy czasami Twój
          małżonek nie zdenerwował się na ciebie, że w zaawansowanej ciąży myłaś okna i
          dlatego się słowem nie odezwał?
          Wiesz, ja mam straszne wyrzuty sumienia, że na początku ciąży trochę nie
          uważałam na siebie (nosiłam Dobrosię, kulałyśmy i skakałyśmy po tapczanie,
          myłam kibelek Domestosem no i łykałam tabletki na serce) i cały czas się boję,
          że ta ciąża nie rozwijała się przeze mnie. Piszę to po to, abyś dała sobie
          spokój z takimi ciężkimi pracami w domu. A poza tym, może kiedy przestaniesz
          się starać mąż zauważy, że kiedyś było inaczej i to doceni.
          Co do teściowych się nie wypowiadam, to zbyt bolesny i drażliwy temat smile))))
          Ja mam dziś spotkanie dłuższe z moją, już się cieszę.
          Zawsze możesz nie jechać do swojej, możesz powiedzieć, że źle się czujesz,
          niech jadą sami, a ty będziesz miała chwilę na relaks w wannie, książkę nie o
          dzieciach albo coś innego co lubisz? Co prawda ja miałam zawsze potem takie
          malutkie wyrzuty sumienia po czymś takim, ale co tam, czasami warto wink)
          Powodzenia, dasz radę i mimo wszystko miłego weekendu!
        • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 09.03.07, 15:31
          Mamokasienki trzymaj sie,moge Cie przytulic netowo oczywiscie smile,ech te
          chlopy,z milosci tyle sie wybacza.A hormony tez daja znac widze.Moze maz
          szykuje jakas niespodzianke?
          Elkusiu ten konik to zywy?Bo tak czytam,ze mala go karmila czy dawala pic,jejku
          ale super.
          Ja dostalam kilka smsow,w tym oczywiscie od meza a dzis roze od znajomego za
          wczoraj.Kurcze czasem mysle,ze koledzy bardziej sie przejmuja niz maz,nie
          mowie,ze teraz bo wiadomo,ze jest daleko ale jak by sie postaral to....
          A wlasnie maz tez mi pisal,ze nie wychodzilam za jego rodzine tylko za niego i
          ze jak nie bede chciala to nie musimy sie spotykac z jego rodzina tylko tak
          mysle,ze zaraz swieta i jakos to i tak zle i tak nie dobrze.Moze cos sie zmieni
          jeszcze.A ja staram sie oddzielic rodzine meza od niego tylko wiem,ze oni maja
          duzy wplyw na niego a skoro tesciowa mu mowila od poczatku,ze taka wredna
          jestem to podejrzewam,ze teraz to dopiero bedzie cos wkrecac,bo dopiero
          niedawno nam mowila to samo o przyszej synowej a miala sie do niczego nie
          wtracac.Chcialabym sie mylic co do tego.
          A najbardziej czekam juz na wyjazd i powoli przygotowuje wszystko,jak teraz nie
          wypali to bedzie mi bardzo przykro.Nastawilam sie,ze jedziemy.
          U nas dzis chlodno,bylismy dwie godzinki,ja troche zmarzlam a Pat prawie caly
          czas biegal.Jemu chyba nigdy nie jest zimno.Wczoraj kupilam mu adidaski za
          25zl,powklejam fotki pozniej.Zadne firmowki ale mysle,ze na jego bieganie po
          wszystkich blotach to na 2-3 miesiace beda w sam raz i rozm 26.Ale chyba
          dokupie jeszcze cos wyjsciowego jak gdzies wyruszymy do miasta bo i sobie cos
          musze kupic.Tez nie moge zawsze w adidasach biegac,dobre sa pod blokiem ale
          swieta i wogole.
          A dzis bylismy w przedszkolu ale zapisy od 12 marca a dzien otwarty 24 i
          jeszcze bede musiala rozmawiac z pania dyrektor czy 2 lata i 8 m-cy to juz
          bedzie im pasowalo.Chciala bym tez zeby Pat pochodzil na poczatek na jakies
          zajecia adaptacyjne.Musze cos tez wymyslic jakbysmy jednak nie pojechali do
          meza.
          Przyszly tydzien zapowiada sie na zalatwianie kilku formalnosci.
          Udanego weekendu zyczymy.
          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 09.03.07, 22:43
            Dziękuję dziewczyny bardzo już mi dużo ławiej.
            W sumie mąż żadnej niespodzianki mi nie sprawił, ale powiedziłam mu, że było mi
            przykro i czuję się niedoceniona no i z tego wszystkiego nie zrobiłam obiadu
            (ale się odegrałam hehehe, koń by się uśmiał) a mój wspaniały mąż jak zgłodniał
            to pizzę zamówił i po sprawie. Przynajmniej zmywać nie musiałam.
            Elkusiu masz rację co do ciężkich prac domowych, że nie powinnam się
            przemęczać, ale dla mnie to sama przyjemność kiedy siedzę sobie i myję okna a
            później oglądam efekty.
            Co do używania domestosa to ja conajmniej raz w tygodniu tak myję kibelek, ale
            używam gumowych rękawic i staram się nie wdychać tych oparów.
            W sumie w tamtej ciąży to kaloryfery malowałam i to dopiero było głupie z mojej
            strony, teraz na czas remontu wyjeżdżam z Kasią do mamy.
            Myślę że co miało być to było, Elkusiu nie rób sobie niepotrzebnie wyrzutów, bo
            to napewno nie była Twoja wina, czasami tak się poprostu zdarza, a my musimy
            żyć dalej. Wiem, że jest Ci trudno i cały czas Cię wspieram i moje problemy
            przy Twoich są błahe i śmieszne, ale u mnie to chyba tak jak Monika napisała
            hormony dają znać o sobie.
            Co do wyjazdu to niestety chyba tylko gdybym w szpitalu wylądowała to bym nie
            musiała jechać. A tak to mój mąż nigdzie się beze mnie nie rusza, nawet na
            zakupy chodzimy razem, no chyba że jest w pracy.
            U nich w rodzinie święta, imieniny czy jakiekolwiek rodzinne imprezy są można
            to nazwać "obowiązkowe" i wypominaliby mi to do końca życia gdybym nie
            pojechała.
            Moniko co do butów dla Patryka to masz rację na codzień do biegania nie muszą
            być jakieś super firmowe ani drogie.
            Ja ogólnie nie przepadam za sportowym obuwiem więc nie posiadam, a jedyne
            sportowe spodnie to legginsy do szkoły rodzenia na ćwiczenia.
            Ale myślę, że to kwestia przyzwyczajenia i podejścia.
            Co do rozmiarów buta to Kasia ma narazie 23 ale po zimie to chyba już 24
            przyjdzie mi kupić.
            Jeśli chodzi o teściową to być może jest zazdrosna o synów i wszystkie kobiety
            w ich życiu wydają jej się nie dość dobre i traktuje je jak zagrożenie dla
            swojej pozycji.
            No i przedszkole, ja to chyba wybiorę się w pzryszłym tygodniu porozmawiać co i
            jak. Wiem napewno, że moja sąsiadka dawała do tego samego przedszkola młodsze
            dziecko bo miał wtedy 2,5 roku i go przyjęli, ale potrafił ładnie mówić i robić
            siusiu na nocnik.
            Ja również życzę wam udanego weekendu.
            • echoo Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 11.03.07, 17:38
              Hej smile)

              Fajny weekend, co ?
              Dużo słonka dziś we Wrocławiu i dużo żeśmy sobie z panną Julią pospacerowały
              przed zblizającą sie ospą (jak sądzę) smile
              My z przedszkolem mamy prawdziwy problem. Dyrektorka nie chce nawet przyjąc
              papierów Julki a co dopiero rozpatrzeć czy ją przyjąc, chociaz regulamin
              przewiduje dzieci od 2,5 roku... Napewno bede jeszcze walczyc bo bardzo mi
              zalezy na tym by mala od wrzesnia poszla do przedszkola...

              Julka juz na mnie siedzi
              koncze
              pozdrawiam smile
              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 12.03.07, 08:15
                Witam
                Echoo śliczne zdjęcia, o oczkach Julki i Sebastianka już pisać nie będę bo
                pewnie wszyscy Ci mówią, że mają piękne.
                Co do przedszkola to ja też się muszę w końcu wybrać i dowiedzieć się co i jak,
                mam nadzieję, że u nas będzie łatwiej.
                Trzymam kciuki żeby i u was sę jakoś udało.

                My już po weekendzie i jakoś żyjemy tzn nie było aż tak źle.
                W sobotę poszłyśmy z Kasią do sąsiadów teściowej bo mają dwie córeczki jedną w
                wieku naszych szkrabów a drugą starszą no i dziewczynki super się bawiły w
                ogródku. Tylko nie wiem czemu tamte były czyściutkie po całej zabawie a moja
                wyglądała jakby z kopalni wyszła. Zresztą później zrzucę zdjęcia to może jakieś
                będzie się nadawało do pokazania.
                Później wieczorem była imprezka imieninowa to troche posiedzieliśmy, później
                położyłam Kasię spać i zaraz sama usnęłam więc za dużo to nie poimprezowałam.
                Zresztą sama się sobie nie dziwię, cały dzień na nogach od 06:00 rano i ani
                chwili odpoczynku, no i obowiązkowe nocne pobudki do Kasi.
                Co do pogody to u nas niestety kiepska, ale chyba ciepło więc pewnie i tak
                wyjdziemy z Kasią pobiegać.

                No i dziś idę na ostatnie USG i zaraz później mam wizytę u lekarza i aż się
                boję stawać na wagę, przez ostatnie 2 miesiące przybyło mi 8 kg i mam
                nadzieję, że na tym się zakończy, no max 15 kg na plusie.

                Kończe bo Kasia biega po mieszkaniu w samych majtach i czapce polarkowej na
                głowie to pora się nią zająć.
                • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 12.03.07, 14:27
                  Witam
                  No dziewczyny widzę, że wszystkie chcecie oddać dzieci do przedszkola, ja na
                  razie o tym nie myślę, bo Kuba w pampersach i gdydby mu przyszło jeść samemu to
                  raczej za dużo by nie pojadł, az tego co słyszałam od koleżanki to takie są
                  wymogi w przedszkolach. A ja sobie siedzę w pracy, obrobiła się i spisuje sobie
                  jakieś fajne trasy po górach, kurcze już się nie mogę doczekać środy, mam
                  nadzieję że taka pogoda dopisze mi przez te 5 dni.
                  Mamokasienki powodzenia na USG i na wadzesmile
                  Pozdrawiam
                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 12.03.07, 15:24
                    Hej dziewczyny,
                    tu kilka fotek Pata bo sie wzielam w koncu i od lutego powklejalam.
                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,58891841.html
                    Mamokasienki powodzenia,trzymam mocno kciuki za Was oboje,za maluszka
                    bardzo,bardzo mocno,zeby bylo wszystko OK.I napisz koniecznie co i jak po
                    wizycie u lakarza.A Kasia sie wybawila pewnie i szczesliwa byla,a ze troche sie
                    zabrudzila to normalnewink
                    Pat wczoraj ochrzcil adidasy nowe-wszedl w kopsko i smierdzialo
                    niemilosiernie.Juz mam tego serdecznie dosc,bo przy myciu butow ledwo
                    wytrzymuje,zeby nie leciec do kibelka i wymiotowac.A to na porzadku dziennym
                    jest u Pata.
                    Dzis zapisalam mlodego do przedszkola,bylismy pierwsi i pani dyrektor
                    powiedziala,ze napewno bedzie przyjety no i ,ze od 2,5 roku przyjmuja ale
                    decyduje kolejnosc zgloszen.24 marca idziemy na dzien otwarty a zajecia
                    adaptacyjne beda ale podobno w czerwcu dopiero,mi tam i tak pasuje.A pani
                    dyrektor byla bardzo mila i mysle,ze bedzie dobrze.
                    Mega ja to musze i chce w koncu do pracy troche,bo od ciazy w domu siedze i
                    brak i kontaktow z ludzmi-oczywiscie poza mamami,babciami i opiekunkami
                    dzieci.Ale mysle tez,ze Pat juz teraz jest dosc samodzielny a do wrzesnia
                    napewno jeszcze sie wiele nauczy.Z jedzeniem to u nas tez roznie ale tam
                    pomagaja i dzieci maja duzo czasu na posilek,no i chyba taki kontakt z dziecmi
                    tez mlodemu dobrze zrobi,bo tylko weszlismy to on odrazu do dzieci.
                    No ale to glownie teorie a jak bedzie w praktyce to dopiero sie okaze.
                    Elkusiu ja myam rowniez kibelek roznymi plynami i czas jakis w ciazy tez pralam
                    biale rzeczy w wybielaczu az doczytalam,ze nie powinnam ale to napewno po 3 m-
                    cu bylo,wiec mimo,ze kazdy organizm jest inny nie sadze,zeby przyczyna to
                    bylo.Ale stalo sie i juz.Jestesmy z Toba i z Wami i mam nadzieje,ze wszystko
                    sie ulozy.
                    Echo a czemu u Was tak z przedszkolem zle?To przez te choroby Julki?Zycze
                    powodzenia w poszukiwaniach przedszkola.
                    Pozdrawiamy.
                    • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 12.03.07, 17:33
                      Cześć dziewczyny

                      Jakoś dawno nic nie pisałam.
                      Ale się dziś złaziłam. Byłam z Olą na spacerze w mieście i pochodziłyśmy po
                      bankach dowiadywać się o kredyty. Zaliczyłyśmy też Urząd Skarbowy. W ogóle to
                      się strasznie zdenerwowałam, bo dwóch facetów wepchnęło się przede mną w
                      kolejce. I nieważne, że jestem w ciązy i jeszcze małe dziecko biega wkoło.
                      Szkoda, że nie jestem osobą, która potrafi jakoś zareagować w takiej sytuacji,
                      tylko wszystko tłumię w sobie. Ech... No ale spaceru to nam wyszło ponad 3
                      godz. A jak przyjechałyśmy już do domu, przebrałyśmy się i Ola zjadła obiad to
                      mi się przypomniało, że dziś mam jeszcze wizytę w Urzędzie Pracy. Normalnie aż
                      się rozryczałam na samą myśl, że jeszcze muszę gdzieś iść bo byłam już padnięta
                      a tu Olka powinna już spać i w ogóle. Skończyło się na tym, że pojechałyśmy
                      taksówką i przynajmniej szybko poszło. Bo na pieszo z małą to zjęło by nam min.
                      godzinę.
                      Co do dnia kobiet to mój mąż też się niestety nie spisał w ogóle. Wprawdzie nie
                      spodziewałam się żadnego prezentu ale chociaż buziaka i życzenia. Samo to, żeby
                      pamiętał. No a tu nic. Powiedziałam mu, że jest mi strasznie przykro. Za to na
                      drugi dzień przyniósł mi i Oli po tulipanie. Ola to chyba miała największą
                      radość z tego. Nie widziałam jeszcze żeby cieszyła się tak z jakiejś innej
                      dostanej rzeczy.
                      W sobotę podpisaliśmy umowę przedwstępną kupna mieszkania!!! Jakoś wciąż nie
                      bardzo do mnie dociera, że w końcu będziemy mieli nasze własne mieszkanie. No i
                      jeszcze zostaje załatwienie kredytu. Jakoś nie bardzo możemy zdecydować się na
                      jakiś konkretny bank. A już w piątek chcielibyśmy złożyć wniosek w banku.

                      Co do mojego samopoczucia w ciąży to ostatnio jakoś nie bardzo się czuję. Coraz
                      bardziej ciągnie mnie w dole brzucha (chyba boli mnie spojenie łonowe). Ciężko
                      jest mi odwrócić się bok jak leżę bo bardzo mie tam właśnie boli. Za oknem taka
                      piękna pogoda a ja nawet nie mam siły iść z Olą po południu na spacer. Chodzimy
                      tylko raz a i tak potem ledwo się ruszam. No nic jeszcze niecałe trzy miesiące
                      zostały.

                      Mamokasieńki, mam nadzieję, że na dzisiejszym USG okaże się, że twój maluszek
                      rośnie zdrowo i już nie będziesz musiała martwić się, że znów jest za mały. A
                      co do wagi to ja niestety już mam 15kg na + sad
                      Daj znać jak wrócisz od lekarza.

                      Fajnie, że zapisujecie swoje dzieci do przedszkoli. Ja tez bym chciała zapisać
                      Olę, ale nawet nie wiem za bardzo czy tam gdzie się przeprowadzimy to jest
                      jakieś przedszkole. No i nie wiem czy przyjmuja dzieci używających pieluchy.

                      Ale się rozpisałam.
                      Miłego popołudnia smile
                      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 12.03.07, 19:15
                        Witam
                        Dzięki dziewczyny za wsparcie i słowa otuchy, niestety wzrost i waga maluszka
                        nadal odbiega terminem i jeszcze bardziej się przesunął tym razem na 26 maja, a
                        początkowo mialo być na 12 maja, a z USG na 18 maja.
                        Lekarz mnie uspokaja, że to normalne i że nie powinnam się martwić, bo wszystko
                        jest w porządku a byłam u najlepszego specjalisty genetyka od USG u nas w
                        województwie więc nie powinnam się martwić a jednak nie daje mi to spokoju.
                        Być może maleństwo będzie jak tatuś długie i chude, bo mogi ma bardzo długie w
                        porównaniu do reszty.
                        Sprawdzał pępowinkę jest trójżyłowa czy jakoś tak i przepływy też są w porządku
                        więc nie wiem co się dzieje, oszczędzam się jak mogę, jem owoce, warzywa i
                        witaminy regularnie, brak mi już pomysłów.

                        Moniko super, że zapisałaś Pata do przedszkola i obeszlo się bez problemów, co
                        do wchodzenia w kupy to ja jestem strasznie cięta na tych co wyprowadzają psy
                        na plac zabaw, zimą sobie odpuszczam ale jak tylko zaczynamy wychodzić na palc
                        zabaw to czepiam się strasznie, choć wiem, że czasami nie da się uniknąć takich
                        sytuacji.

                        Zyrafko czasami trzeba zacisnąć zęby i przeczekać niektóre sytuacje, ja dziś u
                        swojego lekarza na wizycie wpuściłam jedną panią w kolejkę, ale już w aptece
                        nie chciało moi sę stać to jednej babci nie odpuściłam i pokazałam jej miejsce
                        w kolejce.
                        Jak byłam młodsza to też dusiłam wszystko w sobie i zaciskałam zęby na ludzką
                        bezczelność a teraz odkąd mam Kasię wiem, że nikt o nas nie zadba i muszę sama
                        sobie radzić to reaguję w prawie każdej sytuacji.
                        No to nasi mężowie podobnie podchodzą do dnia kobiet.
                        Mój twierdzi, że dla niego jesteśmy ważne codziennie bez względu na dzień czy
                        jakąś datę, ale i tak miło jak pamięta.
                        Super, że będziecie w końcu mieli własne mieszkanie, przynajmniej nikt nie każe
                        wam się wyprowadzać.
                        Mam nadzieję, że bóle szybko Ci przejdą.
                        Mi skurcze już się skończyły odkąd biorę aspargin.

                        Aha co do mojej wagi to przez ostatni miesiąc +2 kg, czyli nie jest źle.
                        Łącznie 69 kg, czyli 13 kg na plusie od początku.
                        U nas jutro ma być ładna pogoda to pewnie pospacerujemy trochę z Kasią,
                        szczególnie, że mój mąż ma wolne i będzie malował łazienkę to musimy się na
                        trochę z domu usunąć.
                        • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 13.03.07, 11:10
                          Gratuluję mieszkania Żyrafko, powodzenia w tej całej papierowo-bankowej
                          mieszaninie, rozważnie wybierzcie bank i kredyt, żeby się nie wkopać za bardzo.
                          Gratulacje również dla Monika za piękne i tanie adidasy, mnie się na razie
                          upiekło - buty z jesieni są na razie dobre, może się uda przeczekać do
                          sandałków.
                          Mamokasieńki spokojnie, skoro najlepszy specjalista powiedział, że ok, to nie
                          martw się na zapas. Każda ciąża i każde dziecko jest inne, jeszcze ma dużo
                          czasu żeby urosnąć.
                          Co do wagi to ja polecam świetną kurację odchudzającą po porodzie - karmienie
                          piersią. Przyłączyłam się do Was później więc nie wiem jak karmiłyście, ja
                          piersię i błyskawicznie po ciąży schudłam. Nie miałam żadnej specjalnej diety,
                          unikałam tylko czipsów i czekolady, jadłam dużo warzyw i owoców.
                          Za to teraz próbowałam kupić sobie jakieś bluzki na wiosnę, przymierzałam 4
                          sztuki, na koniec rozmiar 44 który też był za mały. Załamać się można, wcale
                          nie jestem taka wielka, tylko mam biust a te wszystkie ciuchy które teraz szyją
                          to na małolaty bez biustu i bioder chyba, albo na małe chinki.
                          Pozdrawiam, i uważajcie na siebie nasze zaciążone smile
                          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 13.03.07, 13:44

                            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 13.03.07, 13:51
                              Witam
                              Elkusiu dziękuję za pocieszenie, jakoś musze wytrwać do końca ciąży i się nie
                              martwić.
                              Dziś byłam w szkole rodzenia i nasza pani Tereska, która prowadzi zajęcia
                              stwierdziła, że wszystkie dzieci rosną swwoim tempem i nie ma co ich
                              pospieszać, no i że te maleństwa lepiej adaptują sie później do nowego
                              otoczenia poza brzuszkiem więc jestem pełna nadziei, że wszystko będzie w
                              porządku.
                              Elkusiu ja po porodzie wogóle się nie odchudzałam a karmiąc piersią w 2
                              miesiące zgubiłam 20 kg czyli nawet więcej niż mi przybyło więc teraz też mam
                              nadzieję, że pójdzie tak łatwo choć lata już nie te.
                              Co do rozmiarów ubrań to ja standardowo noszę 38, a bluzki to nawet 36 bo ja z
                              tych bez piersi, tylko w ciąży mam jako tako widoczne a później to już niewiele
                              zostaje, no ale wzrostem też nie grzeszę i mam zaledwie 160 cm.
                              Super, że kupowanie butków na wiosnę mogliście sobie narazie odpuścić, nas to
                              czeka w najbliższym czasie choć Kasia narazie ma jeszcze butki ale chyba w
                              weekend zmobilizuję męża i pojedziemy na poszukiwania.
                              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.03.07, 13:38
                                Witam
                                Coś pusto dzisiaj
                                A ja właśnie wróciłam z Kasią z wojaży po mieście, nie wzięłyśmy wózka bo
                                myślałam, że szybko wrócimy no i poszłyśmy najpierw do przedszkola zanieść
                                kartę zgłoszeniową Kasi i Pani dyrektor powiedziała, że są bardzo duże szanse,
                                że zostanie przyjęta szczególnie, że wcześnie się zapisałyśmy a od 19 marca
                                zaczynają się dni otwarte i wtedy pójdziemy i zobaczymy jak sobie Kasia radzi w
                                grupie dzieci.
                                Później pojechałyśmy do mnie do pracy i Kasia była zadziwiająco grzeczna, ale
                                to może dlatego, że mi obiecała no a później poszłyśmy do ciucholandu i kupiłam
                                dla Kasi spodnie i bluzkę za 1,8 zł w sumie spodnie to takie bardziej na
                                podwórko do biegania ale bardzo ładne i napewno wygodne no a bluzka na lato ale
                                też się przyda.
                                A później to już mi Kasia w autobusie usnęła i musiałam ją nieść do domu śpiącą
                                i nigdy mi się jeszcze tak droga nie dłużyła ale teraz śpi a ja sobie
                                odpoczywam.
                                Idę wyjąć gołąbki z zamrażarki to będą na obiad (ale lubię korzystać z takiego
                                jedzenia, które wcześniej zrobiłam, a teraz nie muszę się już męczyć).
                                • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.03.07, 14:35
                                  Hej dziewczyny,
                                  Mamokasienki mialas nie nosic Kasi ale tez wiez,ze czasem nie ma innej rady i
                                  najgorzej jak dziecko w autobusie zasie.Ja coprawda Pata zawsze rozbudzam ale
                                  strasznie sie drze przy tym.
                                  My tez bylismy w miescie,naszczescie w koncu pozalatwialam wszystko,bo wczoraj
                                  sie nie udalo ale to przeze mnie,bo wszystkich papierow nie wzielam a jak z
                                  mlodym wychodze to dosc czesto zapominam czegos nawet jak przyszykuje sobie
                                  wczesniej.
                                  Ja dalej na diecie chociaz zdazaja sie wpadki szczegolnie ze slodyczami,bo
                                  czasem sie oprzec nie moge ale obiad moj to salatka i tak prawie codziennie a
                                  dla Pata tez mam jeszcze sporo zamrozonych obiadkow i zup ale golabki to bym
                                  zjadla,bo nie jadlam juz chyba ze 2 lata.Troche nie chce mi sie robic a gotowe
                                  w sloikach to nie bardzo mi podchodza.A Kasia je juz normalnie golabki?Bo ja
                                  tez ze wzg na Pata nie robilam.
                                  Musze uciekac.Pozdrawiam Was.
                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.03.07, 15:37
                                    Moniko co do gołąbków to ja kupuję schab albo szynke i mielę w domu i z tego
                                    robię gołąbki ale do mięsa dodaję tylko ryż, jajko i przyprawy więc Kasi
                                    napewno nie zaszkodzą, a kapustę i tak zjada mój mąż zresztą moją też zjada bo
                                    ja nie lubię tylko środek mi smakuje.
                                    Narazie kńczę bo obiadek muszę wstawić.
                                    Co do słodyczy to ja też nie potrzfię się opanować, szczególnie w ciąży, bo tak
                                    normalnie to raczej mało jem słodkich rzeczy no chyba że sernik albo szarlotka
                                    to wtedy nigdy nie odmawiam.
                                    Ja też ciągle czegoś zapominam, wczoraj nie wzięłam zkierowania na badania i
                                    dopiero w szpitalu się zorientowałam. Ale u mnie to normalne bo ja okropnie
                                    roztrzepana jestem i wszystko robię na łapu capu.
                                    • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.03.07, 17:26
                                      A ja właśnie piekę ciasto (takie z torebki ale co tam,przynajmniej szybkie), bo
                                      Piotr ma dziś urodziny. W prawdzie życzenia na razie złożyłam mu tylko SMS-em
                                      bo wychodził do pracy jak jeszcze spałyśmy z Olą ale mam nadzieję, że ciasto
                                      będzie dla niego niespodzianką. Kupiłyśmy z Olą kwiatka i damy mu jak wróci z
                                      pracy po 19-tej. Prezent dostał już wcześniej więc dziś tylko ciasto i kwiatek,
                                      ale mam nadzieję, że ucieszy się.
                                      Mamoksienki, chyba jednak nie powinnaś dźwigać Kasi. To chyba zbyt duży wysiłek
                                      jak dla kobiety w ciąży.

                                      W piątek może uda nam się pójść do banku zacząć załatwianie kredytu. Na razie
                                      to nie możemy zdecydować na jeden bank. Wybieramy między PEKAO SA a PKO BP. I
                                      chyba wybierzemy ten drugi bo oferuje on ten nowy kredyt preferencyjny z
                                      dopłatami od państwa. Mamy jeszcze dwa dni na zastanowienie się.

                                      A od dziś do poniedziałku będziemy mieć znów pieska. Znajomi wyjeżdżają na
                                      weekend i nas poprosili o zajęcie się ich czworonogiem. Ola już nie może się
                                      doczekać kiedy piesek do nas przyjedzie. Ale będzie miała radość (a my
                                      obowiązek).

                                      Miłego popołudnia
                                      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.03.07, 19:34

                                      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.03.07, 19:42
                                        Witam
                                        Zyrafko mam nadzieję, że ciasto się udało i mąż ucieszył się z niespodzianki.
                                        Trzymam bardzo mocno kciuki żebyście załatwili kredyt jak najlepszy dla
                                        was.Myślę, że te dopłaty od państwa są kuszące i sama pewnie bym się nad tym
                                        zastanawiała, ale my mamy już mieszkanie a jednym z warunków jest brak
                                        mieszkania.
                                        Super, że będziecie mieli pieska, też bym chciała mieć w domu jakieś zwierzę
                                        ale jak na moje możliwości to co najwyżej rybki.

                                        Co do tego dźwigania Kasi to zgadzam się zupełnie z wami ale miałam dwa
                                        wyjścia, albo ją rozbudzić i do wieczora byłaby marudna bo już więcej by nie
                                        usnęła no i nic w domu bym nie zrobiła, no a ja potrzebuje jednak chwili dla
                                        siebie żeby po dniu z Kasią odpocząć przy herbatce. A drugie wyjście to właśnie
                                        donieść ją śpiącą do domu.
                                        Więcej nie wybiorę się na tak długą wyprawę bez wózka.
                                        • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.03.07, 10:26
                                          Mamokasieńki, no uważaj i dbaj o siebie i o to najmniejsze, daj znać jak się
                                          dziś czujesz.
                                          U nas ciężka nocka, Dobrosi rozwinął się katar, mam w domy krople i wodę morską
                                          w aerozolu, ale jak przez całą zimą nie było problemu z psik, psik do noska to
                                          w nocy nic, a nic nie pozwoliła sobie psiknąć do noska, No i budziła się co
                                          chwilę. Pisałyście chyba wcześniej o jakimś wiku, czy jakoś tak, co to jest i
                                          jak stosowałyście i czy pomagał? Ja na razie zastosowałam maść majerankową pod
                                          nosek i zaostawiłam teściowej duuuużo chusteczek do nosa. Zobaczymu jak będzie
                                          gdy wrócę do domu po pracy, rano mimo wszystko Dobrosia była w dobrym nastroju.
                                          Od trzech dni mąż nie może wynieść sanek do piwnicy, bo Dobrosia ustawi je na
                                          korytarzu i zjeżdza na sankach z górki na pazurki (w wyobraźni oczywiście). Gdy
                                          tylko próbujemy je usunąć krzyk.
                                          Co do konika, to oczywiście to pluszak, ale Dobrosia zwariowała na jego punkcie.
                                          Z nowinek to bardzo jej się podoba sianie rzeżuchy i codzienne jej podlewanie,
                                          z jedzeniem gorzej, gdy posypałam jej ziemniaki to nie chciała jeść smile
                                          U nas piękne słonko ale dość chłodno.
                                          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.03.07, 12:37
                                            Witam
                                            Elkusiu dużo dużo zdrówka dla maleńkiej, katar pomimo, że nie jest straszną
                                            chorobą to jest bardzo uciążliwy szczególnie dla małego dziecka.
                                            Trzymajcie się i nie dawajcie się paskudnemu katarzysku.
                                            Czytałam gdzieś, że najłatwiej powstrzymać postęp choroby poprzez dużą dawkę
                                            wit C i tak robimy.
                                            Przy najmniejszym podejrzeniu, że może wystąpić jakaś chotroba aplikujemy jej
                                            po 20 kropli cebionu i pomaga.
                                            Możecie spróbować, może akurat podziała.
                                            Fajnie macie z tymi sankami, my wynosimy tego typu rzeczy np. rowerek kiedy
                                            Kasia nie widzi żeby z nią nie walczyć. No ale teraz to już chyba pora
                                            przynieść rowerek.

                                            Co do mojego samopoczucia to w porządku nic się nie dzieje, dzień standardowy
                                            Kasia broi a ja nie wyrabiam za nią z porządkami ale za chwilkę wybieramy się
                                            na spacer żeby się przewietrzyła przed spaniem popołudniowym.
                                            No i obowiązkowo musimy kupić Kasi szczotkę do zębów bo ona wszystkie swoje
                                            gryzie i zostają z nich strzępy.
                                            • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.03.07, 13:47
                                              Hej dziewczyny,
                                              u nas dzis pochmurno i jakos tak nieprzyjemnie chlodno i wszyscy znajomi
                                              mowia,ze idzie znowu zimno i nawet spadek na temp minusowe,lepiej zeby tak nie
                                              bylo,bo juz do ciepla sie przyzwyczailam.
                                              Elkusiu ja nacieram Pata Vikiem(Vik Waporob),to jest masc do kupienia w aptece
                                              ok 11 zl,ale my uzywamy jej juz od dawna a jesli bys chciala sprobowac to
                                              wypytaj w aptece,bo chyba trzeba sprawdzic najpierw gdzies na raczce czy mala
                                              nie ma uczulenia.Zapach jest dosc mocny,ja uzywam na noc,po kapaniu.Nacieram
                                              szyjke,klatke piersiowa,mozna plecki i stopy.U nas dziala ale wit C obowiazkowo
                                              tez.Pat dostaje codziennie ale przy przeziebieniu wiecej.
                                              Mamoksianki i ze mnie tez troche taki roztrzepaniecwinkAle Ty to sie narobisz.Ja
                                              bardzo zadko miele mieso sama,przewaznie to kupuje zmielone.Teraz u nas w
                                              stokrotce miela na zyczenie,tylko czasem mysle,ze moze nie do konca te maszyny
                                              czyste sa ale to juz inny watekwink
                                              Zyrafko zycze pomyslnego zalatwienia kredytu,ja to nie bardzo w temacie jestem
                                              z tymi doplatami,cos tam czasem sie obije o ucho i tyle.
                                              Ja wszystko do piwnicy tez wynosze jak mlody spi,bo za nic nie da inaczej.A tak
                                              zapomina a jak pyta potem to mowie,ze w domu ciasno i trzebabylo wyniesc i
                                              wyglada jakby rozumial choc pewnie tylko tak wyglada.Sanki dawno wyniesione,za
                                              to kon bujany jest i rowerek tez mu niedawno przynioslam,zeby sie uczyl powoli
                                              pedalowac,bo mamy tez wiekszy i widze,ze przy max opuszczonym siodelku dostaje
                                              juz do podlogi a pedalowac to umie ale tylko do tylu a do przodu za nic chociaz
                                              go ucze i pokazuje.Ale juz chyba coraz blizej do biegania za rowerem po
                                              dworze.Teraz biegam za nim jak ucieka a pozniej bedzie szybciej uciekal na
                                              rowerze.Tylko tak sobie mysle zawsze,ze nie ja pierwsza i ostatnia ale troche
                                              ciezko.
                                              Dzis mlody zasnal w foteliku do karmienia,zjadl danonka a ja kroilam warzywa do
                                              zupy,patrze a Pat spi z lyzeczka w reku.I jak zawsze ok 13 zasypia tak dzis
                                              krotko po 12.Wiec pewnie zaraz wstanie.
                                              Pozdrawiamy.
                                              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 15.03.07, 14:28
                                                No i nici z naszego spacerku, Kasia zażyczyła sobie kaszkę, i zanim ją
                                                skończyła to już spała, chyba jakiś taki dzień senny bo sama przy niej usnęłam
                                                na pół godzinki.
                                                W domu mam taki nieporządek, że nei chce mi się na to nawet patrzeć nie mówiąć
                                                o sprzątaniu no i zgaga mnie w końcu dopadła więc siedzę i wymyślam sposoby
                                                jakby sie tego pozbyć.
                                                Moniko co do mielenia mięsa to nie mam problemów bo mi mąż sprawił elektryczną
                                                maszynke do mięsa żebym mu te gołąbki częściej robiła.
                                                Wcześniej przynajmniej raz w tygodniu musiałam robić fasolkę po bretońsku a
                                                teraz zmienił mu się gust na gołąbki i ruskie pierogi.
                                                Aha a Kaśkowy rowerek to taki z zeszłego roku ze sterowaniem ręcznym z tyłu,
                                                tylko w nim jest taka podstawka na nóżki ale mam wrażenie, że Kasia już za duża
                                                na tą podstawkę i warto byłoby ją zdjąć tylko nie wiem czy do pedałków dostanie.
                                                • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 16.03.07, 11:00
                                                  witam Drogie Panie bardzo słonecznie choć trochę chłodno.
                                                  My po ciężkiej nocy, Dobrosia poniewa chora to koniecznie chciała spać z nami,
                                                  ja spałam na ścianie, mąż w poprzek a Dobrosia na środku. Myślę,że miała duuużo
                                                  miejca, najważniejsze że dziś rano nie było gorzej, miała dobry humorek, więc
                                                  mam nadzieję, że to przeziębienie jej szybko minie.
                                                  Mamokasieńki ale mi narobiłaś ochotę na te gołąbki, jakie mięso kupujesz do
                                                  mielenia, może ja też spróbuję? A nieporządkiem w domu się nie przejmuj,
                                                  nieporządek to się dopiero zacznie gdy dojdzie nowy członek rodziny smile
                                                  Miłego dnia dla wszystkich!
                                                  p.s.
                                                  Po moim wczorajszym upierdliwym gderaniu mąż wreszcie wyniósł sanki do piwnicy.
                                                  Przed ślubem obiecałam sobie, że nie będę gderającą żoną, sorry, nie wyszło smile
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 16.03.07, 13:10
                                                    Witam
                                                    Elkusiu co Ty opowiadasz jaką gderającą żoną? Z tego co się zorientowałam to
                                                    układ macie raczej partnerski, a czasami nie ma innego wyjścia żeby faceta do
                                                    czegoś zmobilizować.
                                                    Kobiety i mężczyźni to dwa różne gatunki i czasami bez gadania się nie da.
                                                    Gdyby nie to, że jesteśmy razem z moim mężem to pewnie do tej pory nie
                                                    obroniłby pracy mgr i siedziałby w domu ewentualnie wyjechałby gdzieś za
                                                    granicę. A tak skończył studia, ma dobrą pracę, mamy mieszkanie jakiś tam
                                                    samochód i to wszystko dzięki temu jak to nazwałaś "gderaniu".
                                                    I dokąd facet czuje się potrzebny i doceniany wszystko jest w porządku,
                                                    przynajmniej tak mi się wydaje.
                                                    Co do tego mięsa to ja najczęściej kupuję schab, albo szynkę inne wydają mi się
                                                    za tłuste, choć moja teściowa to tylko karkówkę uznaje ale mi ten smak nie
                                                    pasuje.
                                                    A co do porządków to rzeczywiście wczoraj się nie postarałam, zrobiłam tylko
                                                    szybki obiad i już. A nowy członek rodziny to myślę, że zdezorganzuje nam
                                                    trochę życie na początku ale do wszystkiego można się przyzwyczaić.
                                                    Byłam dziś u swojego lekarza bo ciągle mam coś z układem moczowym nie tak no i
                                                    zaniosłam mu wyniki posiewu i analize moczu i okazało się, że jest gorzej niż
                                                    poprzednio i dostałam antybiotyk, no i teraz mam dylemat co z tym zrobić, nie
                                                    wiem czy on nie zaszkodzi dziecku i muszę poszukać na ten temat stron w
                                                    internecie.

                                                    Dużo zdrówka dla Dobrosi i wszystkich naszych forumowych chorowitków.
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 16.03.07, 15:03
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Ja teraz tylko na moment,bo zaraz budze Pata i idziemy na zakupy a spi od 12:30
                                                    to starczy mu juz.
                                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,59144827.html
                                                    Kolejna porcja fotek wink
                                                    Elkusiu,chyba Cie rozumiem.Tez bym nie chciala byc gderajaca zona ale czasem
                                                    nie da sie inaczej.Mi maz mowi,ze "dziamdziam" ale wiadomo,ze najczesciej wtedy
                                                    tak mowi,jak nie chce mu sie czego zrobic.Nawet Pata nauczyl,ze
                                                    mama "dziamdzia" i Pat zapytany co mama robi? Wlasnie to odpowiadal,teraz juz
                                                    troche zapomnial ale chyba szybko sobie przypomni.
                                                    Co do mies to i ja zazwyczai kupuje szynke,mi sie wydaje,ze jest delikatna
                                                    bardzi i dosc szybko sie gotuje a karkowka i mi nie podchodzi,nawet zapach sam
                                                    podczas gotowania.
                                                    Olgo super,ze maz zrobil Ci taki prezent bo ja jak bym miala mielic mieso
                                                    maszynka ta stara,zwylka to bym zwatpila,kilka razy probowalam ale nawet ze
                                                    zlozeniem jej jest ciezko,bo zwylke zle te nozyki zakladam i maz sie smial ze
                                                    mniewinkDzis dostalam smsa od niego,ze bedzie dzwonil a jutro jako,ze Pat ma
                                                    kolejne swieto tez ma dzwonic.Nie moge sie doczekac jego powrotu.
                                                    Wczoraj poznym popoludniem poszlismy do lasu i Pat bardzo przezywal,ze szedl
                                                    przez tory i z bliska pociagi widzial.Las mamy 10 min od bloku wiec mozemy
                                                    sobie pospacerowac,odrazu czuc inne powietrze.
                                                    Jak by mnie juz nie bylo dzis to udanego weekendu i zdrowka dla Dobrosi.
                                                    A co do tego antybiotyku to ja bym byla ostrozna ale czasem lepiej wziac
                                                    antybiotyk niz pozniej meczyc sie z jakimis powiklaniami to wtedy dopiero moze
                                                    maluszkowi cos zaszkodzic.Ale poczytaj jeszcze dokladnie rowniez ulotke.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • mamakasienki1 Poniedziałek 19.03.07, 09:31
                                                    Witam
                                                    Początek tygodnia a tu u nas jakoś cichutko.
                                                    Jak minął weekend?

                                                    Moniko super zdjęcia.

                                                    U nas w weekend pogoda była okropna ale jakoś daliśmy radę nawet się z Kasią
                                                    wyspacerować.
                                                    Wczoraj byliśmy nawet w zoo u koników bo Kasia bardzo chciała ale niestety w
                                                    związku z okropną pogodą większość zwierząt się pochowała i niewiele udalo nam
                                                    się zobaczyć.
                                                    W sobotę za to udało nam się kupić farbę do kuchni, meble na wymiar juz
                                                    zamówiliśmy więc remont nieodwołalny. Do Kaśkowego pokoiku też już wybraliśmy
                                                    kolor farby, będzie morelowy.
                                                    Co do antybiotyku to go biorę, stwierdziłam, że nie warto ryzykować zdrowia
                                                    maleństwa i powikłań po porodzie.
                                                  • mega3 Re: Poniedziałek 19.03.07, 10:09
                                                    Cześć, a ja już po urlopie, wczoraj wieczorem wróciliśmy z Zakopanego, było
                                                    super, ale za krótko. Pogoda wymarzona, codzinnie od rano pięknie świeciło
                                                    słonko, później może Wam prześlę jakieś zdjęcia, w trzecim dniou pobytu
                                                    upóściłam aparat i nie działasad, zaniosę go dzisiaj do serwisu, może da się go
                                                    jeszcze uratować, szkoda mi go bo kosztował nas 1200zł.
                                                    Kubie się podobało, coraz więcej zaczyna mówić, może to wpływ tego, że przez
                                                    kilka dni był cały czas z rodzicamismile. W górach pełno śniegu, trochę dziwnie na
                                                    nas patrzyli jak chodziliśmy z wózkiem, ale byliśmy twardzi.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Poniedziałek 19.03.07, 10:38
                                                    Mega gratuluję udanego wyjazdu, fajnie, że odpoczęliście i że Kubuś zaczyna
                                                    rozmawiać.
                                                    Trzymam kciuki żeby udało się naprawić aparat.
                                                    Czekamy na zdjęcia.

                                                    Ja to od poniedziałku też jakaś nieswoja, nawet piszę jakoś nieskładnie i
                                                    niegramatycznie. Chyba pora wziąć się za czytanie książek.

                                                    A jednak Kasia zostanie ostatnia niegadającana forum, tak mi się marzy, że w
                                                    końcu przemówi do nas po ludzku a ona tylko śpiewa sobie tylko znanym
                                                    dialektem, a rozmowa z nią marna, fakt, że wszystko powie ale trzeba ją
                                                    dokładnie pytać.
                                                  • mega3 Re: Poniedziałek 19.03.07, 13:01
                                                    Wysłałam wam zdjęcia, mam nadzieję, że dojdą.
                                                  • monika25lbn Re: Poniedziałek 19.03.07, 13:28
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Mega dzieki za zdjecia,ale Wam fajnie,pooddychali gorskim powietrzem to i Kuba
                                                    odrazu rozmowniejszywinkAle sliczny z niego chlopczyk i prosze jak ladnie czipsy
                                                    zjadatongue_outFakjnie wyglada w tej czapeczce z uszami.
                                                    Mamokasienki nie martw sie,Kasia napewno juz niedlugo zacznie rozmawiac z Toba
                                                    po "ludzku".
                                                    Pat gada jak nakrecony ale widze,ze chetniej rozmawia z sasiadka,moze przez
                                                    to,ze nie jest z nia 24 godz.Do niej mowi "Magda daj mi kartke" albo "daj mi
                                                    pisaczka" wczoraj klucil sie z moja kolezanka zeby mu komorke dala a jak nie
                                                    chciala to Pat mowil,ze to jego telefon jest.
                                                    W sobote maz dzwonil i pogadalismy prawie godzinke,rozmawiali tez z mlodym
                                                    oczywiscie i teraz Pat wszystkim opowiada,ze tatus na swieta przyjedzie i
                                                    czekoladki przywiezie.Te czekoladki to chyba najwazniejsze.
                                                    Wczoraj przed spaniem rozmawialam z Patem,potem mu wierszyki opowiadalam i
                                                    widze,ze czytanie dziecku jest bardzo pozytywne.Pat zna co prawda wierszyk "w
                                                    pokoiku na stoliku" ale wczoraj mowilam lokomotywe i on zaczyna mowic ze
                                                    mna,nawet te trudniejsze wyrazy a myslalam,ze zapomnial,bo teraz inne
                                                    ksiazeczki czytamy.
                                                    U nas pogoda tez okropna,wczoraj to tylko pol godzinki na dworze i do sklepu bo
                                                    padalo a dzis wyruszylismy do Media Marku odebrac zdjecia i cala droge byl
                                                    krzyk i awantura.Ludzie w autobusie sie dziwnie na mnie patrzyli,Pat sie
                                                    darl,ze na rece chce.Myslalam,ze mnie cos trafi.Jakas tak mialam dosc tej
                                                    histerii a pytalam,to mowil,ze nic nie boli.Moze chodzic nie chcial bo mu
                                                    dzdzownice pokazalam a potem caly czas pod nogi patrzyl a nawylazilo ich
                                                    troche,sama nie wiem.Po powrocie odrazu zasnal,dwie lyzeczki danonka zjadl a
                                                    zawsze calego wsowa.No ale moze nic mu nie bedzie,bo juz myslalam,ze moze
                                                    jakies przeziebienie go lapie.
                                                    Ja probuje namowic meza na wyjazd do Kazimierza na swieta.3-4 dni do jakiegos
                                                    pensjonatu czy kwatery,cokolwiek aby sie z domu wyrwac ale nie wiem czy sie
                                                    uda.W kazdym razie swieta u tesciow dla mnie absolutnie nie sa mozliwe i moze
                                                    powinnam sie przelamac ale niestety.Jeszcze mi maz czytal,ze tesciowa mu
                                                    pisala,ze na swieta moze przyjsc z "nia" i wnukiem to nie recze za siebie jak
                                                    ja gdzies spotkam.
                                                    No ale starczy.
                                                    Ide pisac list do mamy,bo niedlugo jej urodziny i dlatego miedzyinnymi
                                                    wywolalam mase zdjec zeby jej wyslac.
                                                    Moze wieczorkiem cos naklikam jeszcze.Pozdrawiamy.
                                                  • mega3 Re: Poniedziałek 19.03.07, 14:16
                                                    Moniko nie myśl sobie, Kuba tylko tak jednorazowo dostał chipsy, żeby choć
                                                    przez chwilę usiadł w knajpie i nie marudził.Powiedziałam sobie, że teraz przez
                                                    parę miesięcy nie dam mu frytek, chipsów i lizaków, ale obawiam się, że jak
                                                    pojedzie do teściowej to ona napewno mu coś da. No właśnie dzisiaj jadę do niej
                                                    bo teść ma imieniny. Mamokasienki nie przejmuj się Kuba tak ładnie jak Pat nie
                                                    mówi, przekręca słowa po swojemu, ale coraz częściej udaje mu się powiedzieć
                                                    poprawnie i jego zasób słówek się powiększył.
                                                    Moniko myślę, że masz dobry pomysł z tym wyjazem, próbuj już męża nakręcać, my
                                                    byliśmy tylko 5 dni, ale to wystarczyło, żeby odpocząć, oderwać się od tej
                                                    codziennośći i problemów.Współczuję Ci takiej teściowej, ale nie przejmuj się,
                                                    nie warto.
                                                    Życzę wszystkim dużo zdrówka
                                                  • mamakasienki1 Re: Poniedziałek 19.03.07, 14:21
                                                    Mega dzięki za zdjęcia, Kuba już nieźle wydoroślał od kiedy ostatnio widziałam
                                                    jego zdjęcia, fajnie wam z tymi górami, a my nawet do mojej mamy nie możemy się
                                                    wyrwać.
                                                    Super macie w tym figloraju, chyba pora i Kaśkę wyciągnąć żeby się wybiegała.

                                                    Moniko dzięki, że mnie ciągle pocieszasz jakoś tak mi wszystko naraz się
                                                    zbiera, mam nadzieję, że w końcu wszystko się poukłada jak należy.
                                                    I z Kasi rozmowami i ze zdrówkiem naszego maleństwa.

                                                    Fajnie, że Pat taki gadatliwy no i jaką pamięć ma dobrą.
                                                    A teściową się nie przejmuj bo one to już chyba tak mają, moja to wogóle przy
                                                    mnie mówiła o mnie w osobie trzeciej np. do mojego męża "zapytaj jej czy chce
                                                    herbaty albo kawy" to mi było przykro, teraz trochę się już zmieniło na lepsze
                                                    ale dużo rzadziej do niej jeździmy.
                                                    Najważniejsze, że z mężem się dogadujecie.

                                                    No dobra idziemy z Kasią na spacerek
                                                  • zyrafka01 Re: Poniedziałek 19.03.07, 17:40
                                                    Ale dziś zimnica na dworze. Ja byłam dziś w PKO BP złożyć wniosek o kredyt na
                                                    mieszkanie. No i teraz zostaje nam czekać na odpowiedź. Szkoda, że zajmuje to
                                                    im aż 10 dni. Muszę uzbroić się w cierpliwość. A w piątek byliśmy też w PEKAO
                                                    SA i też złożyliśmy wniosek. Tam mają nam dać szybciej odpowiedź. Więc
                                                    zobaczymy, który bank jaki kredyt nam zaoferuje i wtedy będziemy się
                                                    zastanawiać nad wyborem.
                                                    No, ale za to kupiłam sobie dziś sandały na lato, co dla mnie jest wielkim
                                                    wyczynem. Bo jak się ma nogę jak kajak i do tego bardzo szczupłą to ciężko jest
                                                    dostać jakiekolwiek buty. Na szczęście mam to już za sobą i nie muszę się
                                                    martwić w czym będę latem chodzić.

                                                    Mega, dzięki za zdjęcia. Fajny chłopczyk z Kubusia. Ale Wam zazdroszczę tego
                                                    wyjazdu w góry. Ja kocham góry i chyba mogłabym się tam przeprowadzić. Super,
                                                    że udał się Wam wyjazd.
                                                    Mamokasienki, dobrze, że bierzesz ten antybiotyk. Lepiej wyleczyć chorobę, bo
                                                    nie wyleczona może zaszkodzić dziecku. A poza tym pewnie lekarz wypisując Ci go
                                                    wiedział, że jesteś w ciąży i nie wypisałby Ci nic co mogłoby zaszkodzić
                                                    dziecku. Teraz jest dużo leków, które można bezpiecznie zażywać w ciąży.

                                                    Strasznie Wam współczuję takich nieciekawych relacji z teściowymi. U nas na
                                                    szczęście teściowa mieszka 700 km od nas. Też nie wiem jakby to było gdyby była
                                                    zaraz pod ręką, ale przez to, że mieszka na drugim końcu Polski to nie za
                                                    bardzo ma jak się "wcinać" w nasze życie. A poza tym to mój Piotr chyba nie
                                                    pozwoliłby jej na to. A tak jak się spotykamy raz na rok to jest ok.

                                                    Ola też ciągle chodzi i nam wierszyki mówi. "Lokomotywę" to zaczęła mówić na
                                                    wyścigi, im szybciej tym lepiej. No i fajnie jak przyjdzie do nas i tak szybko
                                                    mówi "jedzie pociot daleta, nitodo nie ceka, toze tawy, zabies sawy" (jedzie
                                                    pociąg z daleka). A największy ubaw mamy jak ją się ostatnio pyta jaką zupę
                                                    jadła na obiad to mówi zupe pinelolową (pomidorową smile). No i ciągle opowiada
                                                    ludziom na spacerze, że tata jest w pracy i ma lekcje. Ciekawe jest, że ją
                                                    bardzo dużo ludzi zagaduje jak jesteśmy na dworze. A jej dużo nie trzeba i
                                                    zaraz gada z nimi. A najbardziej mnie w tym denerwuje, że ją zaraz chcą
                                                    częstować jakimiś cukierkami. Kiedyś to jej nawet jakaś pani banana dała.
                                                    Tylko, że nikt z tych osób nie zapyta rodzica, czy może dać coś dziecku. Nie
                                                    lubie takich sytuacji.

                                                    Życzę wszystkim miłego popołudnia.
                                                  • monika25lbn Re: Poniedziałek 19.03.07, 19:23
                                                    Mega nic sobie jako takiego nie pomyslalam z tymi czipsamiwinkPat tez czasem je
                                                    chociaz ja juz mu nie kupuje to wlasnie wystarczy,ze dzieci na dworze maja i
                                                    czestuja,potem w sklepie je widzi i juz awantura,bo dzieci maja a on biedny nie
                                                    moze.Ale staram sie dawac mu wiecej owocow,tylko wiadomo,ze w domu a nie bede
                                                    biegac ze wszystkim za nim choc czasem biore banana ale jak cieplo jest.
                                                    Zyrafko u nas podobnie.Pat tez zagaduje wlasnie a jeszcze jak ktos z nim
                                                    zacznie to juz wniebowziety i tak wchodzimy do sklepu to pani teraz juz z
                                                    wejscia daje lizaka az mi glupio,bo raz ze za darmo nie ma a drugie to
                                                    mowila,ze ze wzg na zeby to bardzo nie daje mu slodyczy to kobieta mowi,ze te i
                                                    tak wypana.Ale swoja droga moglaby zrozumiec,ze nie chce.Staram sie unikac tego
                                                    sklepu to Pat czasem sam mnie ciagnie do niego.
                                                    Kupilam kasete z piosenkami chyba "fasolek" za 5zl znalazlam i sa piosenki o
                                                    babci i juz dzis Pat chodzi i podspiewuje "moja babcia".Szkoda mi troszke,ze
                                                    jedna tak daleko a druga...No i niby staram sie nie przejmowac ale czasem sama
                                                    nie wiem co robic.
                                                    Mamokasienki Ty tez zawsze nas pocieszasz i poprostu musi byc dobrze.
                                                    No juz po dobranocce,idziemy sie kapac.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: Poniedziałek 19.03.07, 19:27
                                                    Witam wieczorkiem
                                                    Kasia właśnie wieczorynkę ogląda, a mój mąż poszedł koledze pomóc świece w
                                                    samochodzie zmienić i przepadł, nie ma go już z godzinę. Tylko ciekawe kto
                                                    Kasię do wanny włoży, no nic jak nie zdąży to sam sobie będzie śniadanie robił,
                                                    mi wcale nie jest fajnie wstawać o 06:00 tylko po to żeby robić mu śniadanie,
                                                    robię to tylko bo chcę żeby było mu miło.

                                                    Zyrafko trzymam bardzo mocno kciuki żeby wasze wnioski o kredyt zostały
                                                    rozpatrzone pozytywnie.
                                                    Gratuluję zakupu butów letnich, ja to mam klapki z zeszłego roku, mąż zaszalał
                                                    i kupił mi w porządne to jeszcze pewnie w nich trochę pochodzę.
                                                    Co do relacji z teściową to ja swoją szanuję, bo nie wtrąca mi się w wychowanie
                                                    Kasi, nawet jak robię coś nie po jej myśli to i tak nie zwróci mi uwagi, co
                                                    moja mama zrobiłaby pewnie 10 razy, zresztą moja mama zawsze podważa moje
                                                    decyzję co do wychowywania dziecka, bo jej żal kiedy Kasia sobie trochę
                                                    popłacze, a że będzie drugi dzidziuś to napewno Kasię zaniedbamy i powinniśmy
                                                    jej oddać ją na wychowanie, a przedszkole to wogóle jakiś chory pomysł. Czasami
                                                    jak słucham mojej mamy to nie wiem skąd ona się urwała.
                                                    Co do dawania cukierków i słodyczy przez obcych to nam się to jeszcze nie
                                                    zdarzyło ale muszę przemyśleć jak zareaguję, bo też mi się to nie podoba. Ja
                                                    jak Kasi daję jakiegoś chrupka albo paluszka i podchodzi inne dziecko żeby też
                                                    dać to się najpierw rozglądam za rodzicami żeby zapytać czy mogę dać tego
                                                    chrupka czy paluszka.
                                                  • elkusia wtorek 20.03.07, 14:06
                                                    witam po długim weekendzie,
                                                    jak pisałam w czwartek zachorowała Dobrosia, w piątek ja z mężem, w
                                                    poniedziałek teściowie smile fajny weekend mieliśmy , siedziliśmy w domu i
                                                    zupełnie nic nie robiliśmy (hmm, nic - czyli było pranie, trochę sprzątanie,
                                                    przewijanie, gotowanie, mycie naczyń itp.) czyli tatalny luz, szkoda ,że tylko
                                                    do tego temperatura, katar i bół głowy. Niestety u Dosi dziś w nocy pojawił się
                                                    okropny kaszel, będzie dziś osłuchiwana przez lekarza.
                                                    Mega dzięki za zdjęcia, strasznie zazdroszczę Zakopanego, uwielbiam góry ale
                                                    mąż nie za bardzo, dawno nie byłam. A młodzian super, piękny ma uśmiech.
                                                    Żyrafko powodzenia z kredytami i mieszkaniem.
                                                    Moniko, daj trochę luzu, i sobie i teściowej. Wiem, że ciężko, ale szkoda
                                                    Twoich nerwów i serducha. Niestety są ludzie, do których nie trafią żadne
                                                    argumenty, do tego gatunku ludzi należą teściowe. Wiem, bo sama taką mam.
                                                    Życzenia zdrówka dla wszystkich
                                                  • mega3 Re: wtorek 20.03.07, 15:06
                                                    Mamokasienki ja Cię podziwiam,żeby wstawać o 06:00 tylko po to żeby zrobić
                                                    mężowi śniadanie, super, ja chyba bym się tak nie poświęcała, wolałabym zrobić
                                                    mu wieczorem i włożyć na noc do lodówki (ale to juz tak nie smakuje). Czy Twój
                                                    mąż chociaż to docenia?
                                                    Kubę też zaczepiają na spacerze, ma jedną taką starszą panią z którą codziennie
                                                    spaceruje, ona kupowała mu bułki słodkie, lizaki, no i musiałam zwrócić jej
                                                    uwagę, teraz daje mu jabłka.
                                                    Zyczę dużo zdrówka dla Dobrosi.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • elkusia środa - pada śnieg 21.03.07, 10:50
                                                    a u nas od rana pada śnieg, ale i tak wiosna tuż, tuż.
                                                    Dziś u nas nocka trochę lepsza, Dobrosia się nie dusiła, lekarz wczoraj ją
                                                    osłuchał i wszystko ok. Tylko teściowe mocno chorzy.
                                                    Ja dziś w kiepskim nastorju, rano zmarł nagle najbardziej lubiany pracownik w
                                                    naszej firmie, bardzo porządny i dobry człowiek. Jesteśmy w szoku.
                                                    I jak zwykle w takich momentach pojawia się myśl, jak bardzo cenne i kruche
                                                    jest to co posiadamy - nasze życie. Kochajmy tych naszych łobuzów - mężów i
                                                    mówmy im często jak bardzo są dla nas ważni, cenni i kochani.
                                                  • echoo Re: środa - pada śnieg 21.03.07, 11:12
                                                    hej

                                                    Boze Elkusiu to straszne...sad Ja wczoraj dowiedzialam sie od przyjaciolki, ze
                                                    jej maz ma prawdopodobnie powrot raka...cieszyli sie z wyleczenia niecale 2
                                                    miesiace...maja takie malenkie dzieci, corcia ma tylko 2 miesiace, sa
                                                    zalamani... Pomodlcie sie za nich, to bardzo bliscy mi ludzie...

                                                    A Julka ma ospe.Juz dwie noce nie spala, nic nie je. Jak zobaczylam jej krocze
                                                    to plakalam razem z nia. Tak strasznie ciagle placze...


                                                    Kiedy bedzie wiosna???

                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn wiosna,wiosna.... 21.03.07, 14:37
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Elkusiu nie wiem co napisac,bo napewno wszystkim w pracy jest bardzo przykro a
                                                    jeszcze jak sa malutkie dzieci tak,jak pisze Echoo to juz wogole.No ale co
                                                    zrobic,tak to juz jest.Mi tez jest zawsze bardzo przykro jak umiera ktos,kogo
                                                    dobrze znalam,lubilam itd.
                                                    Dobrze,ze u Dobrosi nic zlego nie slychac,zyczymy szybkiego powrot do zdrowia.
                                                    Echo,Julka to sie ma z tymi chorobami ale jesli teraz przejdzie ospe to pozniej
                                                    bedzie spokoj a pewnie od brata zalapala?
                                                    My dzis w Urzedzie Pracy bylismy ponad godzine,bo akurat na przerwe sie
                                                    zalapalam a ludzi multum poprostu a ja chce teraz jakis kursik zrobic a sa nowe
                                                    z makijazami i kosmetyka ale dopiero w drugiej polowie roku,ciekawe czy sie
                                                    zalapie?
                                                    A Pat tam tak biegal,ze caly mokry byl,nawet wlosy mokre mial,sie balam,ze jak
                                                    wyjdziemy to go przewieje ale u nas dosc cieplo,tylko po wyjsciu to deszcz
                                                    zaczal padac i troszke zmoklismy.
                                                    Sniadanie zjadlam dopiero po 13 jak mlody zasnal bo jakos wczesniej nie bylo
                                                    kiedy.
                                                    A wlasnie,w autobusie dziadek siedzacy naprzeciw nas dal Patowi wafelka,potem
                                                    jeszcze kobieta w sklepie dala mu cukierka truflowego ale ze mial ciuchcie w
                                                    rece to cukierka oddal a ja go do siatki i zapomnial o nim,zeby tak zawsze
                                                    zapominal bo zabrac to raczej sobie nie da a jak juz da to z awantura.
                                                    Z tesciowa postaram sie troche odpuscic,tylko ja to ciezka jestem(nie tylko na
                                                    wadzewinkbo jak mi ktos za skore zajdzie to latami moge sie pierwsza nie
                                                    odezwac,no ale narazie czekamy na meza,pisal,ze w poniedzialek ma juz byc w
                                                    domku!!!
                                                    Pozdrawiamy.
                                                    Ps Olgo ja wstawalam przed 6 ale to jak w ciazy bylam i mezowi kanapki
                                                    robilam,bo nie chcial jest takich z wieczora robionych,co w lodowce lezaly,ale
                                                    sie zbuntowalam jak musialam wstawac do Pata.Co prawda i on czasem wstawal ale
                                                    jak pracowal do pozna to szkoda bylo mi go budzic a ze twardo spi,to zadko
                                                    slyszal jak Pat plakal.Potem juz sam sobie kawe robil i bral sniadanie z
                                                    lodowki.
                                                  • zyrafka01 Re: wiosna,wiosna.... 21.03.07, 15:36
                                                    Elkusiu, Echoo, takie wiadomości są strasznie i potrafią bardzo zdołować. A już
                                                    śmierć kogoś kogo się znało to w ogóle. My też niestety parę dni temu
                                                    dowiedzieliśmy się, że jeden z naszych dobrych znajomych zachorował
                                                    (prawdopodobnie ma jakieś wirusowe zapalenie mózgu) i w krytycznym stanie leży
                                                    w szpitalu. Lekarze dają 30% szans na przeżycie. Nawet nie potrafię wyobrazić
                                                    sobie co w takich przypadkach czuje rodzina. Echoo, będziemy się modlić o
                                                    Twoich znajomych. No i żeby Julka w końcu wyzdrowiała. Żeby nie cierpiała przez
                                                    tą ospę. Ale ona ostatnio się namęczy z tymi choróbskami sad
                                                    Elkusiu, dobrze że z Dobrosią już lepiej. Mam nadzieję, że nierozwinie się to w
                                                    nic gorszego i jej szybko przejdzie.

                                                    A mnie Olka dziś rozbroiła. Poszła do naszego pokoju ze swoją lalą, położyła ją
                                                    na łóżku i udaje, że zmienia jej piluchę i wyciera pupę. Ja każę jej wyjść do
                                                    drugiego pokoju a ona na to mi odpowiada: Mamo, ja tu placuje. Normalnie
                                                    szczęka mi opadła z wrażenia. Nie wiem skąd ona to usłyszłą ale zabrzmiało
                                                    świetnie.
                                                    Kupiłam dziś sobie nowy numer "Dziecka" i była dołączona książeczka "Bracia
                                                    Koala". No i Olka mnie teraz zamęcza, żebym jej ją czytała. Bo ona uwielbia tą
                                                    bajkę w telewizorze. Muszę więc na razie kończyć bo jak jej zaraz nie poczytam
                                                    to będzie mała awantura w domu smile
                                                  • elkusia Re: wiosna,wiosna.... 21.03.07, 15:56
                                                    No żyrafko, niezła ta Twoja Olka, bardzo bystra i dowcipna.
                                                    Ja pół dnia się śmiałam, gdy na ojcowską propozycję zmiany pieluchy moja
                                                    Dobrosia powiedziała: nie, dziękuję. Moja teściowa radzi, żeby zapisywać takie
                                                    zdarzenia bo później po latach się już nie pamięta, a tak jak już nasze córcie
                                                    przyprowadzą przyszłego zięcia to my wyciągamy taki sekretny pamiętnik i
                                                    przytaczamy co lepsze kawałki smile
                                                    dzięki za wyrazy wsparcie, jakoś tak na razie ciężko zaczyna się ten rok, mam
                                                    nadzieję, że to już koniec złych wieści.
                                                    Ja wybywam na dwa dni z sieci, teściowa kiepsko się czuje i muszę wziąść dwa
                                                    dni urlopu.
                                                    Życzę zdrówka, i wiosny dla wszytkich.
                                                  • mamakasienki1 Re: wiosna,wiosna.... 21.03.07, 17:03
                                                    Witam
                                                    Elkusiu bardzo mi przykro z powodu śmierci kolegi z pracy, napewno teraz jest w
                                                    lepszym miejscu.
                                                    dobrze, że z Dobrosią już lepiej i oby tak już zostało.
                                                    Dużo zdrówka dla całej rodzinki.

                                                    Echoo będziemy się modlić za Twojego znajomego, takie maleńkie dzieci ma więc
                                                    musi dla nich żyć, ma dla kogo.
                                                    Życzę dużo zdrówka dla Julci i Sebastianka, wszyscy mi powtarzają, że młodsze
                                                    dzieci lżej przechodzą ospę więc może lepiej teraz niż za kilka lat.
                                                    Wiosna już idzie tylko trzeba jeszcze troszeczkę cierpliwości, właśnie
                                                    widziałam prognozę pogody w TV i mówili że już od soboty się zacznie ta
                                                    prawdziwa ciepła i słoneczna wiosna.

                                                    Moniko fajnie, że w końcu odpuścisz teściowej, no i Twój mąż do was wraca to
                                                    będziecie w komplecie.
                                                    A jak pisałaś o Pacie jak biegał po urzędzie to nawet nie musiałam sobie tego
                                                    za bardzo wyobrażać bo Kasia zachowuje się identycznie, jeszcze na dokładkę
                                                    wszędzie wkłada paluszki i wszystkiego chce dotknąć, no i obowiązkowo kładzie
                                                    się na podłodze i całą sobą ją wyciera.

                                                    Zyrafko super jest Twoja Ola, też bym się pokładała ze śmiechu jakbym coś
                                                    takiego usłyszała.
                                                    Elkusia ma rację zapisuj co ciekawsze teksty, a za kilka albo kilkanaście lat
                                                    będzie super pamiątka.

                                                    My dzisiaj byłyśmy z Kasią w fikolandzie przez 3 godziny to się tak wyszalała,
                                                    że cała czerwona była, a i do wyjścia wcale nie była chętna i krzyczała jakbym
                                                    ją conajmniej ze skóry obdzierała. Nie mam pojęcia skąd jej się to wzięło ale
                                                    do domu też iść nie chciała aż sąsiadka wyszła na klatkę zobaczyć co ja jej
                                                    robię, a ona zwyczajnie szła po schodach i tak rozdzierająco płakała.
                                                    Może to dopiero teraz ten bunt dwulatka?
                                                    Jakoś sobie nie potrafię radzić ze swoim dzieckiem, robię wszystko co ona chce,
                                                    a jak jej odmawiam to strasznie histeryzuje i w końcu i tak ulegam, gorzej jest
                                                    z moim mężem bo on jej potrafi dać klapsa.
                                                    Byłyśmy też w sklepie i kupiłam jej takie puzzle drewniane, gdzie dopasowuje
                                                    się kształty zwierzątek ale z tego co widzę to dla Kasi żadna atrakcja bo
                                                    wszystkie ułożyła w 10 sekund.
                                                  • monika25lbn Re: wiosna,wiosna.... 22.03.07, 14:47
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Ja na chwile,bo ide drzymnac jak sie uda chwile chociaz.Bylismy znowu w miescie
                                                    i masakra,Pat tak sie darl jak by go ze skory obdzierali i absolutnie nie
                                                    chcial za reke tylko sam i "siam" wszedzie a tam tyle samochodow,ludzie nie
                                                    patrza tylko prawie by zdeptali dziecko.Rozumiem pospiech ale mozna tez deko
                                                    uwazac.
                                                    Rano,jak wstalismy pare min po 7 to na dworze bylo troche sniegu wiec w miare
                                                    cieplo ubrani pojechalismy do Urzedu Miasta,po wyjsciu zaswiecilo slonce i
                                                    normalnie zrobilo sie goraco.Potem troche pochodzilismy,w autobusie mlody ledwo
                                                    oczy mial otwarte a wlasciwie pol przymkniete.A do domu mokrzy wrucilismy.
                                                    Do tego wczoraj wieczorem prysznic nawalil,cos strzelilo i woda nie przez
                                                    sluchawke leciala tylko dolem przy bateri.No i po drodze na przystanek poszlimy
                                                    do administracji,hydraulik mial przyjsc po 15-stej a byl jak tylko do domu
                                                    dotarlismy i sie porozbieralismy.Myslalam,ze tylko jakies uszczelki ale ze nie
                                                    miam klucza francuskiego to nie moglam nic ruszyc sama,bo jak tylko srubokretem
                                                    to sama uszczelki zmieniam a tu caly wezyk okazal sie do wymiany,pan poszedl,za
                                                    10 min przyszedl i wymienil wezyk i wszystko dziala,grzecznie,szybko i tylko 8
                                                    zl.To samo jechanie do sklepu hydraulicznego by wiecej na bilety wynioslo.No w
                                                    kazdym razie jestem b.zadowolona(na psa urok oczywiscie).
                                                    Uciekam.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                    Mamokasienki wyglada na to,ze mala jest bardzo sprawna,Pat potrzebuje troche
                                                    wiecej czasu na takie ukladanki ale jemu w trakcie sie nudzi widze.
                                                  • mamakasienki1 Re: wiosna,wiosna.... 22.03.07, 16:41
                                                    Witam witam

                                                    Moniko super, że z prysznicem już ok, widzę, że samowystarczalna jesteś jeśli
                                                    chodzi o majsterkowanie, ja czasami też lubię coś męskiego porobić ale odkąd
                                                    jestem ze swoim mężem to się zaniedbuję w tym względzie.

                                                    U nas dzisiaj też wiosennie
                                                    Choć szczerze mówiąc to ja czuję się okropnie. Mąż pojechał dziś o 05:00 rano
                                                    na szkolenie do Torunia i wróci jutro w nocy a ja już tęsknię, normalnie to by
                                                    właśnie wrócił do domu na obiad.
                                                    No i od 04:30 nie śpię, Kasia też się obudziła razem z nami i nie chciała już
                                                    spać później, dopiero o 14:00 usnęła.
                                                    A ja chciałam posprzątać chociaż trochę ale jakoś nie czuję się na siłach.
                                                    Jeszcze jakaś babcia z dziadkiem w sklepie mnie wkurzyli, no normalnie poszłam
                                                    tylko po bułki, mleko i coś na obiad, ale musiałam z Kasią no i najpierw przy
                                                    kasie coś nie tak się kasjerce nabiło i musiałam z 10 minut czekać, a z Kasią
                                                    to niełatwe, a później przy wyjściu (drzwi automatyczne) stała kobieta i te
                                                    drzwi się ciągle otwierały i zamykały no i bałam się, że Kasia mi ucieknie więc
                                                    poprosiłam ją żeby odsunęła się od drzwi bo mi dziecko ze sklepu wyjdzie a ona
                                                    na mnie z krzykiem, że ja głupia jestem bo ono i tak wyjdzie, to jej spokojnie
                                                    tłumaczę, że ona jest za mała i te drzwi i jej się nie otworzą, to ona mi łapie
                                                    Kaśkę za rękę i ciągnie do drzwi żeby mi swoją rację udowodnić, zabrałam jej
                                                    Kasię i mówię, że przychodze do tego sklepu bardzo długo i naprawdę te drzwi
                                                    się jej nie otwierają to wtedy do babci dziadek się przyłączył i tez zaczął na
                                                    mnie wykrzykiwać, że te drzwi to się na pudełko od zapałek otwierają, no to mu
                                                    mówię, niech spróbuje i wyszłam, słyszałam jeszcze jak minie za plecami
                                                    wyzywają od idiotek, ale się zdenerwowałam, że jeszcze teraz jest mi przykro,
                                                    że ludzie potrafią być tak wredni i ograniczeni.
                                                    Było mi naprawdę ciężko, z Kasią do sklepu nie chodzę no chyba że w takich
                                                    sytuacjach jak dziś, gdzie naprawdę nie miał mi kto zakupów zrobić albo z nią
                                                    zostać. Zawsze czekam na męża i wtedy idzemy razem i jedno pilnuje Kasi albo
                                                    jedno idzie po zakupy.
                                                    Przepraszam, że tak się wyżalam ale nie mam komu, a mój mąż wróci dopiero jutro
                                                    w nocy.
                                                  • mamakasienki1 Re: wiosna,wiosna.... 23.03.07, 13:39
                                                    Witam
                                                    Dzisiaj u nas trochę marna pogoda ale i tak wybieramy się z Kasią na spacer.
                                                    Kasia właśnie się obudziła i taka fajna jest, uwielbiam kiedy wstaje i
                                                    przybiega prosto do swojego pokoju, zawsze staje na środku i się rozgląda, a
                                                    później zaczyna rozrzucać wszystko co zdążyłam posprzątać podczas jej drzemki.
                                                    Jakoś coraz trudniej mi porządki w domu robić, brzuch coraz większy i z każdym
                                                    ruchem czuję skurcze więc muszę się oszczędzać maksymalnie.
                                                    Jutro wybieramy się z Kasią do cyrku, ciekawe jak zareaguje na zwierzęta i całe
                                                    to przedstawienie.
                                                    Już się nie mogę doczekać.
                                                  • monika25lbn Re: wiosna,wiosna.... 24.03.07, 15:26
                                                    Czesc dziewczyny,
                                                    Mamokasienki uwazaj na siebie i juz tak nie sprzataj,po co szkodzic sobie i
                                                    maluszkowi.Wiem,ze lepiej jak czysto ale nie przesadzaj,moze maz Ci troche
                                                    pomoze w tych porzadkach?Odpoczywaj duzo.
                                                    U nas dzis sloneczko grzeje ale wiatrzysko takie,ze malo glowy nie urwie.
                                                    Bylismy dzis w przedszklu no i bylo bardzo fajnie.Dzieci bylo sporo.Dla
                                                    maluszkow przygotowany byl poczetsunek tzn ciasteczka,cukierki i napoje a w tym
                                                    czasie,jak dzieci jadly pani dyrektor zrobila zebranie dla rodzicow przyszlych
                                                    przedszkolakow.Jest sporo dodatkowych zajec w tym rytmika-niby dodatkowa a
                                                    obowiazkowa,bo przygotowuja rozne przedstawienia i ucza sie piosenek na
                                                    niej.Koszt to 18zl/mc.No i Pat chyba tez na angielski bedzie chodzil -20zl wiec
                                                    tak czy inaczej wszystko ok 300zl wyniesie ale to chyba w miare rozsadna cena.
                                                    Po zebraniu starsze dzieci przygotowaly wystep taneczny a potem juz maluch tez
                                                    mogly tanczyc.Pat za raczki to nie bardzo,poskakal,powyglupial sie,przewracal
                                                    wiec to nie bylo za bardzo tanczenie ale tez go nigdy nie uczylam tanczyc w
                                                    parze.Przewaznie biore go na rece i z nim tancze a tu chyba czas zaczac na
                                                    powazniewinkNa dniach wrzuce fotki.
                                                    A Pat przy poczestunku i dzieciach wogole nie zauwazyl,ze ja wyszlam z sali.
                                                    Jak dla mnie wizyta bardzo pozytywna.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • echoo Re: wiosna,wiosna.... 25.03.07, 11:14
                                                    Witam


                                                    Fajnie że Pat tak pozytwynie na dzieci reaguje. Julka najprawdopodobniej nie
                                                    pojdzie od wrzesnia do przedszkola. Nie przyjmuje dzieci z rocznika 2005 bo i
                                                    tak jest za malo miejsc dla rocznika 2004 sad Moze cos na jesieni sie zwolni
                                                    zobaczymy.Mamy trzymac reke na pulsie smile

                                                    My dalej z ospą smile Nowe ospowe zdjecia w linku poniżej smile

                                                    Robi sie fasjna pogoda. Juz nie moge sie doczekac prawdziwej wiosny smile))


                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: wiosna,wiosna.... 25.03.07, 11:32
                                                    Witam
                                                    Moniko super, że Pat czuje się dobrze w grupie, przynajmniej bez obaw będziesz
                                                    go zostawiała w przedszkolu.
                                                    Echoo skąd ja znam takie akrobacje jak Julki, no i piękna z niej jagódka,
                                                    zastanawia mnie tylko jak udaje Ci się robić Julce takie ładne zdjęcia, ja to
                                                    muszę cuda robić żeby Kasia na aparat spojrzała i jeszcze zdążyć ze zdjęciem,
                                                    dla mnie niewykonalne.
                                                    Dziś idziemy do cyrku i mam nadzieję że Kasi się spodoba.
                                                    Aha a co do przedszkoli to u nas przyjmują dzieci od 2,5 roku więc i Kasia się
                                                    załapie, a na drzwi otwarte jeszcze nie dotarłyśmy ale będą do 06 kwietnia to
                                                    jeszcze dojdziemy.
                                                  • mamakasienki1 Re: wiosna,wiosna.... 26.03.07, 15:27
                                                    Witam
                                                    Ale pogoda aż się nie chce w domu siedzieć. Jest super, cieplutko i piękne
                                                    sloneczko. Kasia się dzisiaj wybiegała pół dnia aż usnęła na huśtawce,
                                                    Wczoraj przyjechała moja mama do nas w odwiedziny to trochę korzystamy i dziś
                                                    sobie już na zakupy wyskoczyłam a później idziemy z mężem do kina.
                                                    A co do cyrku to w końcu nie poszliśmy bo było tylu chętnych że nie mieliśmy
                                                    siły się tam cisnąć.
                                                    A za chwilkę idę się do fryzjera zapisać, to w końcu coś z włosami zrobię bo
                                                    jak nam się bąbelek urodzi to z czasem może być różnie.
                                                  • zyrafka01 Re: wiosna,wiosna.... 26.03.07, 19:56
                                                    No tak, pogoda przepiękna. Olka dziś też pół dnia na dworze spędziła. Ona w
                                                    ogóle rano wstaje i mówi "mamo, ubielaj Ole, tseba iść na dwól, słonko
                                                    świeci" smile Najpierw była z tatą na karmieniu łabędzi, potem ze mną na spacerku
                                                    i zakupach, a potem jeszcze po południu poszłyśmy na plac zabaw. I odwiedziłam
                                                    dziś koleżankę z miesięcznym maluchem. Jejku, ja już nie pamiętam jak to było z
                                                    takim malutkim dzieckiem. Chyba zaczynam się bać jak ja dam sobie radę z dwójką
                                                    maluchów. A najlepsza była Ola, bo jak dzidziuś zaczął płakać to ona chciała
                                                    wkładać mu zaraz do buzi smoczek i głaskała go po główce. Słodkie to było. Ona
                                                    chyba będzie fajną starszą siostrą. A w ogóle to ona jest zazdrosna o brzuch.
                                                    Ale nie tak, że chce być tylko z nami i dzidzia jej w tym przeszkadza, tylko
                                                    ona np. Piotrowi nie daje dotknąć mojego brzucha bo mówi, że to jej dzidzia i
                                                    tata nie może pogłaskać albo przytulić brzucha.

                                                    W czwartek dowiedzieliśmy się, że w jednym banku pozytywnie rozpatrzono już
                                                    nasz wniosek kredytowy. Jeszcze czekamy na odpowiedź z drugiego banku. Może
                                                    jutro będą dzwonić do nas. Jeśli też będzie pozytywnie rozpatrzony, to
                                                    pozostanie nam tylko wybrać lepszą ofertę. A to chyba będzie najgorsze, bo my w
                                                    tym całkiem zieloni jesteśmy.

                                                    Miłego wieczoru.
                                                  • justyhna Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 26.03.07, 21:27
                                                    Pozwoliłam sobie u Was napisać, bo szukam rady mam dzieci w tym samym wieku.
                                                    Mały miesiąc temu skończył 2 latka, od pewnego czasu obserwuję, ze reaguje na
                                                    sytuacje stresowe krzykiem.Kiedy cos mu nie wychodzi staje i krzyczy a przy
                                                    okazji jeszcze rączkami probuje straszyć. Nie przejmowałabym sie tym tak
                                                    gdyby nie fakt, ze robi to w stosunku do innych dzieci, kiedy ktos mu cos
                                                    zabierze lub cos zrobi nie po jego myśli dostaje szału. Już nie rzuca sie na
                                                    podłoge jak wcześniej,ale krzyczy.Wzoraj spotkalismy sie ze znajomymi i tak
                                                    wystraszył mlodszego chlopczyka ze ten caly wieczór płakał. Moze nie radzi
                                                    sobie z własnymi emocjami, jak mu pomóc,czy wasze pociechy robią podobnie?
                                                    Dzieki wielkie za pomoc
                                                  • elkusia Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 27.03.07, 08:38
                                                    ciężko coś radzić, z tego co ja obserwuję u mojej córki, to na pewno nie wolno
                                                    akceptować takiego zachowania i nie okazywać, że jest ono skuteczne. Gdy nasza
                                                    córcia próbowała rzucania na podłogę - po prostu zignorowaliśmy to, żadnej
                                                    reakji z naszej strony,odwróciliśmy głowy w drugą stronę i rozmawialiśmy ze
                                                    sobą, tylko dwa razy próbowała takiego zachowania i koniec. Teraz również
                                                    rzeczywiście próuje wymuszać różne zachowania krzykiem i jest to pewien problem
                                                    ponieważ moja teściowa opiekuje się córcią, gdy jesteśmy w pracy i nie radzi
                                                    sobie z tą sytuacją. Gdy mała zaczyna krzyczeć ja staram się spokojnie
                                                    powiedzieć jej, że nie podoba mi się jej zachowanie, gdy tak krzyczy to ja nie
                                                    rozumiem co do mnie mówi, ma się uspokoić i powiedzieć o co jej chodzi. No i
                                                    użyć magicznego słówka: proszę. Czasami skutkuje smile, no i staram się nie
                                                    spełniać wszystkich jej kaprysów. Na pewno błędem jest wyręczanie dziecka, gdy
                                                    sobie nie radzi z jakąś czynnością, ja tak często robiłam i wtedy Dobrosia
                                                    dostawałą szału. Gdzieś przeczytałam, że gdy dziecko sobie nie radzi najpierw
                                                    trzeba zapytać czy można pomóc i czy chce żeby mama pokazała jak to się robi,
                                                    gdy dziecko wyraża zgodę dopiero wtedy robimy. Zaczęłam to stosować i
                                                    rzeczywiście jest to bardzo dobry sposób. Przedtem nawet nie zauważałam jak
                                                    często wyręczam małą w jakiś czynnościach a to właśnie uczy dziecko, że jest
                                                    nic nie warte bo sobie słabo radzi. To tyle tak na gorąco, myślę, że musiałabyś
                                                    poobserwować swoje dziecko i siebie, jaka jest przyczyna takich zachowań i jak
                                                    ty na nie reagujesz. Napisz coś więcej, myślę, że może byz z tego ciekawa
                                                    dyskusja, każda z nas ma teraz ten problem w mniejszym lub większym zakresie,
                                                    taki wiek. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
                                                  • justyhna Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 27.03.07, 12:58
                                                    no tak jest dużo racji w tym co piszesz, tylko w domu jeszcze w miarę sobie
                                                    radzimy, ofiarą jest kanarek, Szymek jak sie zdenerwuje to staje przy klatce i
                                                    straszy go i wręcz wrzeszczy, trwa to moment, oczywiscie mowie mu ze tak nie
                                                    wolno, ze ptaszek sie boi.Najgorzej jest w stosunku do innych
                                                    dzieci.Zastanawiałam sie nad tym co ja robię źle, i faktycznie czasem sie
                                                    zdarzy ze krzyknę na małego jak juz brakuje mi cierpliwosci i byc moze on
                                                    gdzies w ten sposob mnie nasladuje, nie wiem. Jak mu na cos nie pozwalam to
                                                    jeszcze w ten sposób krzyczy na bajke w telewizorze(bajek oglada mało,ale
                                                    akurat wtedy kiedy leci tak sie zdarza), no i jak zobaczy dzidziusia w
                                                    telewizji czy na zywo to to samo. Moze on chce pokazac ze jest silniejszy, zeby
                                                    sie jego bali? musze dorwac jaką psycholgiczną książkę.Aż mam stracha bo dzis
                                                    idziemy na urodzinki do kuzynki na 3 latka, bedzie wiecej dzieci,ale mam
                                                    nadzieje ze bedzie dobrze. A czy stosujecie moze kary typu Niania z TVN? tzn
                                                    posadzenie na poduszkę na 2 min? czy to za wcześnie?Dzięki za rady, miło ze
                                                    jest ktoś kto sie wczuwa w czyjeś problemy.POzdrawiam!Justyna i Szymuś
                                                  • elkusia Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 28.03.07, 08:37
                                                    nie mam pomysłu co może być przyczyną takiego zachowania twojego synka, na
                                                    pewno nasze dzieci naśladują nas samych i nasze reakcje, ale każdej z nas zdaża
                                                    się sporadycznie krzyknąć na swoje dziecko. Nie wiem, może w ten sposób
                                                    odreagowuje coś innego jeszcze, jakąś tłumioną agresję czy złość, może na was -
                                                    rodziców. Gdy będę miała wolną chwilkę poszukam w moich książkach czegoś na
                                                    podobny temat. Z obserwacji np. mojej córki wiem, że ja akurat mam bardzo
                                                    wrażliwe dziecko, przypaliłam garnek z ziemniakami w niedzielę (smile, poczułam
                                                    zapach i pobiegłam do kuchni, mała za mną, ja sie zdenerwowałam, próbowałam
                                                    ratować ziemniaki, latałam z tym gorącym garnkiem po kuchni i krzyknęłam dość
                                                    ostro na małą, że ma wracać do pokoju (bałam się, że się oparzy) i Dobrosia
                                                    pędem pobiegła, z przerażoną miną, dość długo była rozdrażniona i boczyła się
                                                    na mnie. Gdy podobne sytuacje zdażają się dość często to na pewno może mieć to
                                                    wpływ na dziecko. Myślę, że na prawdę musiałąbyś usiąść i przeanalizować wasz
                                                    cały dzień, co się dzieje i jak syn na to reaguje. Napisz, czy udała się
                                                    wczorajsza impreza, mam nadzieję, że tak.
                                                    U nas:
                                                    Dobrosia nadal trochę chora, zapalenie gardła, wczoraj teściowa zabrała ją do
                                                    lekarza i mamy antybiotyk, syrop na kaszel, wapno. Nie ma gorączki i tylko w
                                                    nocy czasami kaszel. Mam nadzieję, że będzie ok.
                                                  • mamakasienki1 Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 28.03.07, 09:38
                                                    Witam
                                                    Justyhna nie bardzo wiem co Ci radzić, bo sama słabo sobie radzę ze swoim
                                                    dzieckiem. Zazwyczaj napady złości sataramy się z mężem ignorować i w końcu
                                                    same mijają. Ale z drugiej strony jestem na każde zawołanie Kasi i czasami
                                                    kiedy nie mam dla niej czasu bo akurat robię obiad czy cokolwiek innego to ona
                                                    strasznie się denerwuje i płacze, a kiedy na nią krzyknę to przychodzi
                                                    przepraszać choć nic nie zrobiła złego.
                                                    Może Twój mały przechodzi tylko taki etap i w końcu mu przejdzie, być może to
                                                    ten słynny bunt dwulatka?
                                                    Zwróćcie uwagę na to co wam próbuje przekazać, może potrzebuje więcej uwagi.
                                                    Napisz jak było na imprezie urodzinowej.

                                                    Elkusiu dużo zdrówka dla Dobrosi i żeby w końcu skończyły się wszystkie choroby.

                                                    Zyrafko gratuluję pozytywnego rozpatrzenia waszego podania o kredyt, teraz to
                                                    już tylko kwestia czasu i zamieszkacie we własnym mieszkanku.

                                                    U nas w sumie nic ciekawego
                                                    Od niedzieli do dziś rana była u nas moja mama i bardzo bardzo dużo mi pomogła,
                                                    zajmowała się Kasią, wychodziła z nią na długie spacery, cały czas się bawiły,
                                                    rysowały, czytały, rozmawiały - super.
                                                    Ja w tym czasie miałam możliwość trochę dokładniej posprzątać mieszkanie, wyjść
                                                    na zakupy, wyskoczyłam nawet do szkoły rodzenia, byliśmy też z mężem na randce
                                                    w kinie i ogólnie bardzo odpoczęliśmy, a babcia też szczęśliwa, że w końcu
                                                    mogła spędzić tyle czasu z wnuczką.
                                                    Trochę mi tylko żal, że moja mama nie mogła zostać z nami dłużej ale i to dobre.
                                                    Ja nabrałam trochę dystansu do Kasi i wogóle mam więcej cierpliwości do niej,
                                                    tylko Kasia trochę rozpieszczona ale i z tym sobie poradzimy.
                                                    No i ta piękna pogoda jakoś tak optymistycznie nastraja.
                                                  • mamakasienki1 Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 29.03.07, 10:56
                                                    Witam
                                                    Trochę cicho się zrobiło, ale to pewnie ta pogoda smile
                                                    Też sporo czasu spędzamy z Kasią na podwórku, tylko mnie dopada chyba
                                                    przesilenie wiosenne i czuję się zmęczona no i wielki brzuch trochę przeszkadza
                                                    w bieganiu z Kasią.
                                                    No nic radzimy sobie jak potrafimy.
                                                    Wczoraj Kasia spadła z drabinek i rozbiła sobie nosek, było trochę krwi i
                                                    płaczu ale szybko przeszło.
                                                    Zastanawiam się jak ubieracie dzieci na podwórko w taką piękną pogodę? Czasami
                                                    wydaje mi się, że jest dużo cieplej i mam wrażenie, że za lekko Kasię ubieram,
                                                    a czasami wręcz przeciwnie.
                                                    U nas temperatura waha się w granicach 13-14 stopni ale w słońcu jest dużo
                                                    cieplej.
                                                    No i zakładam Kasi body z krótkim rękawem na to cienka bluzka, swetr albo polar
                                                    i ocieplany bezrękawnik, ale czy to nie za mało, albo za dużo?
                                                    Było też tak że zakładałam jej sam swetr na bluzkę z długim rękawem ale taki
                                                    cieplejszy.
                                                    No i jak jest z czapkami, czy zrezygnowałyście z tych wielkich zimowych na
                                                    rzecz jakichś lżejszych?
                                                    Ojej zrobiło się sto pytań do...

                                                    No i nie wytrzymałam i zrobiłam sobie kawę, w sumie z 1 łyżeczki płaskiej i
                                                    rozpuszczalną z mlekiem ale jednak kawę i teraz mam wyrzuty sumienia czy nie
                                                    zaszkodzę dziecku.
                                                    Dziś odbieram wyniki morfologii to się przekonam czy to żelazo i witaminy na
                                                    coś się zdały.
                                                  • elkusia Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 29.03.07, 14:29

                                                  • elkusia Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 29.03.07, 14:40
                                                    zeżarło mi całą wiadomość sad
                                                    Co do ubierania:
                                                    my jesteśmy rzadko ostatnio na dworze, Dobrosia ma zapalenia gardła i moja
                                                    teściowa zabroniła nam wychodzić na spacery wink)))) ale gdy już skrycie się
                                                    oddalimy to: body z krótkim rękawkiem, bluzeczka z długim, cienki polarek albo
                                                    sweterek, kurtka (cieńsza niż zimowa ale trochę ocieplana), cienka czapeczka na
                                                    głowę, szalik albo chustka (ale nie zawsze), rajstopy, spodenki. U nas w
                                                    cieniu jest jednak nadal chłodno i jest bardzo zimny wiatr, no i nie pozwalamy
                                                    na razie biegać tylko spacerek.
                                                    Co do kawy to już napisałam wcześniej ale nie widzę tej wiadomości więc się
                                                    powtórze, że się nie przejmuj, ostatnio ogłosili, że kawa wcale tak nie szkodzi
                                                    jak myślano wcześniej, a na pewno nie taka jedna łyżeczka. Twoje samopoczucie w
                                                    ciąży też jest przecież bardzo ważne.
                                                    Dobrych wyników życzę mamokasieńki i miłego weekendu dla wszystkich.
                                                  • monika25lbn Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 29.03.07, 15:23
                                                    Czesc dziewczyny,
                                                    Witam nowa forumowiczke ale nie doczytalam jeszcze wszystkiego wiec srednio
                                                    wiem o co chodzi,ale Pat np jak jest w sytuacjach stresowych to placze przez
                                                    sen w nocy.Wczoraj krzyknelam na meza to mlody sie rozplakal wiec staram sie
                                                    nie krzyczec,tylko jak sami jestesmy to jest duzo ciszej i spokojniej,wiadomo.
                                                    Pat byl bardzo szczesliwy jak zobaczyl tatusia w poniedzialek,a bylismy na
                                                    dworze wlasnie i ledwo maz z samochodu wysiadl to Pat biegiem do niego.
                                                    Teraz prawie wszystko z tatusiem robi,siku z tata,zeby myc z tata,grac z tata
                                                    ale jesc wola "siam".
                                                    Ja mam stosy prania,bo maz wszystko do prania przywiozl,prasowania to gory cale
                                                    do tego sprzatam w szafkach i mysle coby maz kuchnie pomalowal na te swieta
                                                    tylko nie wiem na jaki kolor,zawsze na bialo bylo a teraz bym jakis delikatny
                                                    kolorek chciala.
                                                    Zyrafko czy juz wybraliscie oferte?Teraz pewnie z gorki wszystko poleci.
                                                    Mamokasienki czekamy na wiadomosci po badaniach,trzymamy kciuki zeby bylo w
                                                    porzadku a taka slabiutka kawa zaszkodzic nie powinna malenstwu,badz dobrej
                                                    mysli.
                                                    Pat od wczoraj pokasluje i katar sie pojawil,goraczki niby nie ma ale idziemy
                                                    po 16-stej do pediatry.Mowili w radiu,zeby nie bagatelizowac zadnych objawow
                                                    przeziebien ze wzg na ta sepse wiec juz wole dmuchac na zimne i mam nadzieje,ze
                                                    to tylko przeziebienie.
                                                    A duzo teraz do miasta jezdzilismy,niby cieplo jest ale ten wiatr jakich taki
                                                    mocny.
                                                    Pata juz w boy nie pakuje,bo w razie siku to na dworze zanim porozpinam to duzo
                                                    czasu,zaklaam mu koszulke,na to w cieplejsze dni bluza polarowa,hustka na
                                                    szyje,puchowy bezrekawnik,czapke cienkiutka albo welurkowa-zimowe juz
                                                    schowane,oczywiscie majteczki,rajstopy,spodnie i adidaski.Jak wychodzimy blizej
                                                    wieczora to na koszulke z krotkim zakladam bluzeczke z dlugim albo bluze i
                                                    cienka w miare kurteczke kurteczke.Jak bardzo nie biega to jest ok a jak
                                                    szaleje to niestety mokry wraca do domu i jeszcze zani na to 4 pietro wejdzie a
                                                    ropiac go sie boje bo wszystkie okna pootwierane na klatce.
                                                    Dobra uciekam,bo musze mlodego budzic i do lekarza szykowac.
                                                    pozdrawiamy.
                                                  • zyrafka01 Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 29.03.07, 15:53
                                                    CZeść dziewczyny

                                                    A my walczymy z katarem. Wczoraj dopadło Olę, wstała rano zakatarzona trochę,
                                                    kaszląca i z jakąś temperaturą. A ona jak tylko oczy otwiera rano i słonko
                                                    widzi już od 7 woła, że idziemy na plac zabaw. Ech, ledwo jej wytłumaczyłam że
                                                    jest chora i nigdzie nie pójdziemy. Wczoraj np. oznajmiła: nie jestem chora,
                                                    jestem grzeczna i idziemy na plac zabaw. To był ciężki dzień z dwulatką, która
                                                    nie może nigdzie wyjść. Dziś też od rana co chwila mówi, że idziemy na plac
                                                    zabaw ale jakoś udaje mi się zająć ją czymś innym. Myślałam, że może dziś po
                                                    południu wyjdziemy na dwór ale jakoś mnie zaczął też katar łapać, więc chyba
                                                    muszę się też trochę pokurować. Zaraz lecę wziąć wapno i syrop z cebuli. Mam
                                                    nadzieję, że skończy się u nas tylko na katarze. Aż szkoda mi w domu siedzieć w
                                                    taką piękną pogodę. A na dodatek jesteśmy w domu same. Piotr pracuje dziś cały
                                                    dzień do 21, a potem w nocy wyjeżdża do Warszawy i wróci dopiero w sobotę
                                                    wieczorem albo w niedzielę po południu.
                                                    Co do ubierania na dwór to ja zakładam Oli body z długim rękawem, na to dwie
                                                    cieńsze bluzki i kurteczkę, już taką cieńszą, ocieploną cienkim polarem,
                                                    rajstopki i spodnie. Do tego chustka na szyję i bawełniana cieńsza czapeczka.

                                                    Ola ostatnio ma manię ściągania rajstop czy skarpetek i wydłubywania sobie
                                                    paprochów pomiędzy palcami. Co się na chwilę odwrócę to ona już ma gołe stopy i
                                                    dłubie w paluchach.

                                                    Co do spraw bankowych to wciąż nie mamy odpowiedzi z PKO BP. W poniedziałek
                                                    mija termin do kiedy mają dać nam odpowiedź. Jeśli nie odpowiedzą nam nic do
                                                    wtorku to zrezygnujemy z nich i weźmiemy kredyt w PEKAO SA. Bo nam też zależy
                                                    na czasie. Chcielibyśmy załatwić do świąt wszystkie formalności i zaraz po
                                                    świętach zrobić remont, żeby do końca kwietnia się przeprowadzić. Mam nadzieję,
                                                    że nam się uda.

                                                    Pozdrowienia i zdrówka życzymy wszystkim.
                                                  • justyhna Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 29.03.07, 21:59
                                                    Cześć dziewczyny!
                                                    Aż miło się czyta Wasze posty. Dziś miałam do południa doła, chyba reakcja po
                                                    wczorajszym wyjsciu na zakupy z Szymkiem.Chciałam sobie kupić buty wiosenne,
                                                    zakupy sie udały,ale psychicznie byłam wykończona. Wiem ze z dzieckiem na
                                                    zakupy to zadna przyjemnosc ,ale nie mialam z kim go zostawić.
                                                    Mniejsza z tym. teraz opowiem wam o imprezie.BYło w sumie 6 dzieci. 1
                                                    dziewczynka solenizantka 3 latka, reszta same chłopaki w wieku około 2 latek.
                                                    Moje zdziwienie i zaskoczenie jak bardzo rózne są dzieci w tym samym wieku nie
                                                    tylko wzrostem, wygladem,ale przede wszystkim zachowaniem. Jeden był cały czas
                                                    z mamusią, na krok jej nie odstępował, mało sie bawił z dziećmi- do niego
                                                    Szymek bez niczego podszedł i go kopnął.Drugi chłopczyk był b.
                                                    grzeczny,komunikatywny,ale razem z Szymkiem walczyli o zabawki, z tym
                                                    efektem,ze szymek zaczynał krzyczeć i tamten mu ustępował albo Szymek tak go
                                                    chwycił garścią za włosy ze myslałam, ze mu wszystkie wyrwie.Głupio mi było, bo
                                                    tamte dzieci takie grzeczne, a szymek co chciał to wymuszał krzykiem.Ale na
                                                    nasze szczęście przyszedł Bartek, który o dziwo zachowywał sie b. podobnie jak
                                                    moj Szymek.Zabawki wymuszał krzykiem i potrafił zaczepić, jak trzeba było
                                                    walczyć o swoje. to mnie troche pocieszyło.Zawsze reagowałam stanowczo szlismy
                                                    na bok, rozmawialismy co zrobił źle, a potem Szymek szedł przeprosić
                                                    chłopczyka.ogolnie impreza była udana, na koniec dzieci miały największą frajdę
                                                    chowanie się za firanke i wybieganie z piskiem na środek pokoju. A co do mnie,
                                                    musze sie przyznać niestety ze jestem nerwusem i mimo ze mam b. dużo
                                                    cierpliwości czasem zbyt ostro krzycze na małego. A może to taki charakter?Moja
                                                    siostrzenica była i jest nadal żywsza od Szymka, co 5 min inne zajęcie, teraz
                                                    ma 4 latka, jest lepiej, ale jak sie spotkają to widać jak się ścierają, b.
                                                    silne charaktery. Dzis siedzieli razem na fotelu i oglądali bajkę, nagle szymek
                                                    uszczypnął siostrzenicę no i afera.Nie ma lekko!Mam nadzieję, ze mu przejdzie
                                                    bo planujemy drugie dziecko,ale myśle ze do tego czasu mały wydoroślejesmile
                                                    A co do przygotowań świątecznych to juz mi sie udało umyć 3 okna, jeszcze jedno
                                                    tylko!sukces!
                                                    Bardzo serdecznie Was pozdrawiamy i dzięki za zrozumienie!
                                                  • mamakasienki1 Re: Zapytanie do mam styczniowek-mama lutowa2005 30.03.07, 08:31
                                                    Witam
                                                    Dzięki dziewczyny za wszystkie odpowiedzi odnośnie ubierania, widzę, że
                                                    wszystkie ubieramy swoje pociechy w miarę podobnie jeśli chodzi o ilość warstw
                                                    ubrankowych i grubość.

                                                    Elkusiu dużo zzdrówka dla Dobrosi i żeby szybciutko minęło jej to zapalenie
                                                    gardła, pewnie ją boli biedulka.

                                                    Moniko z tym jedzeniem Pata to tak jak u nas, Kasia koniecznie musi sama jeść i
                                                    nie weźmie nic do ust co jej się podaje tylko sama zabiera się za widelec czy
                                                    łyżkę i zajada jak dorosła. Szkoda tylko, że później mamy mnóstwo sprzątania
                                                    ale przynajmniej się nauczy.
                                                    Supr, że Twój mąż już jest z wami i Pat ma z kim poszaleć.

                                                    Zyrafko trzymajcie się dzielnie, no i owocnej walki z katarem. Trzymam kciuki
                                                    żeby drugie wasze podanie o kredyt też zostało rozpatrzone pozytywnie.
                                                    Jak się czujesz i jak maluszek w brzuszku rośnie?

                                                    Johana Twój mały widocznie ma już taki temperament i taki sposób na osiąganie
                                                    swoich celów.
                                                    My w domu wogóle staramy się nie podnosić głosu i w sumie jak ktoś krzyknie to
                                                    tylko ja, ale kiedy dziesiątki tłumaczeń i próśb nie skutkują to w końcu
                                                    potrafię krzyknąć.

                                                    Co do porządków to ja okna już pomyłam przed weekendem, a reszta czeka na
                                                    remont więc się nie wysilam za bardzo.

                                                    Wczoraj wybrałam się z Kasią do ZOO autobusem bo pomyślałam, że takie siedzenie
                                                    przed blokiem na tym samym placu zabaw nie jest wcale ciekawe no i pojechałyśmy.
                                                    Na początku było fajnie Kasia biegała od klatki do klatki ze zwierzętami i
                                                    cieszyła się na widok każdego zwierzątka, ale później się jakoś zbuntowała i
                                                    powiedziała "papa" i sobie poszła i wogóle nie pozwoliła za sobą iść tylko
                                                    krzyczała "mama nie, Tasia siama". To usiadłam na ławce i patrzyłam tylko gdzie
                                                    chodzi, wybiegała się po trawnikach, trochę posiedziała ale była już bardzo
                                                    śpiąca więc zapakowałyśmy się do autobusu i wróciłyśmy do domu tylko w drodze
                                                    Kasia usnęła no i próbowałam ją budzić ale bez rzultatu więc wzięłam ją na
                                                    plecy i tak doszłyśmy do naszego osiedla no i wtedy Kasia zobaczyła dziecko
                                                    sąsiadów i już spania nie było, jak się rozbrykała to później za nic nie mogłam
                                                    jej uśpić i tak do wieczora.
                                                    Dzisiaj wyjdę z nią przed południem a później dopiero jak wstanie bo jak nie
                                                    śpi to nie mam nawet sekundy czasu dla siebie.
                                                    Co do wyników badań, to chyba całkiem niezłe, hemoglobina mi podskoczyła,
                                                    wprawdzie nieznacznie bo do 11,6 ale to zawsze coś, przynajmniej mieści się w
                                                    normie.
                                                    Byliśmy tez wczoraj na zakupach, chciałam obejrzeć wózki, ale i przy okazji
                                                    kurteczki wiosenne i zatkało mnie, kurteczka na Kaśkowy rozmiar kosztowała 97
                                                    zł, no normalnie szok. Ja jej do tej pory mało ubranek kupowałam w sklepach bo
                                                    sporo dostała od dziadka ze stanów, no i najczęściej moje zakupy dla Kasi
                                                    ograniczały się do ciucholandu, gdzie za naprawdę super rzeczy płaciłam
                                                    śmieszne pieniądze, nawet nie zdawałam sobie sprawy jak małe.
                                                    W sklepach kupujemy jej tylko majteczki, skarpetki, czapeczki i body, no i buty.
                                                  • elkusia słoneczny weekend 30.03.07, 12:00
                                                    witam wszystkich,
                                                    chciałam Wam napisać, że jestem bardzo dumna i bardzo zakochana w mojej córci.
                                                    Ponieważ ma zapalenie gardła musi łykać dwie łyżeczki 2 razy dziennie okropnego
                                                    antybiotyku (niby jest słodzony ale i tak strasznie gorzki), i jest bardzo
                                                    dzielna, mówi,że to niedobre i że nie chce tego, ale bierzemy ją na kolana i
                                                    mówimy, że to lekarstwo i że będzie zdrowa jak to wypije, i że bardzo ją
                                                    kochamy i bardzo dzielnie po chwili wypija tuląc się do taty albo mamy.
                                                    Strasznie mnie to rozczula, jak wielkie takie małe dziecko ma zaufanie do
                                                    swoich rodziców, że mimo że to jest okropne i palące w smaku jednak wypija.
                                                    Niesamowite to robi na mnie wrazenie.
                                                    Cieszę się Mamokasieńki, że wyniki w miarę dobre, oby tak dalej. Co do cen, to
                                                    też się zgadzam, że to wariactwo. Przez zimę Dosia wyrosła z rajstopek i
                                                    chciałam jej kupić nowe, 17 zł, wyobrażacie sobie, rajstopki bardzo ładne,
                                                    polskiej firmy ale ja sobie kupuję w takiej cenie. Zgłupiałam i wziełam 1 parę
                                                    na jakieś wyjscia, ale szok. Obeszlam wszystkie okoliczne ciuchlandy, ale
                                                    ciuszkow dzieciecych brak, kupilam znowu na allegro, kilka sztuk spodni i
                                                    sukienki na lato, udalo mi sie trafic z rozmiarami i jestem zadowolona.Sukienki
                                                    naprawde sa super i za smieszne pieniadze w sumie. W sklepach bluzeczki nowe na
                                                    wiosne w cenach ok. 20 - 30 zl, a przeciez to na jeden sezon.
                                                    Zyrafko, zycze zdrowka dla was, trzymajcie sie, wiosna juz tuz, tuz.
                                                    Johana, nie przejmuj sie, impreza calkiem niezle wypadla, moze niedlugo
                                                    przejdzie synkowi taki sposob reagowania.
                                                    Milego slonecznego weekendu dla wszystkich.
                                                  • zyrafka01 Re: słoneczny weekend 31.03.07, 18:15
                                                    Ale mnie rozłożyło. Gardło boli mnie tak bardzo, że aż w plecach mam jakieś
                                                    kłucie i ciężko mi się oddycha. Ale dziś i tak jest lepiej, wczoraj miałam
                                                    kryzysowy dzień. Niby nie mam gorączki, a nawet 36,3 ale czuję się jakbym miała
                                                    dużo więcej tylko bez dreszczy. I oczywiście jestem z Olą sama w domu. No ale
                                                    dziś koło 21 wraca Piotr. Już mu zapowiedziałam, że jutro nic przy małej nie
                                                    robię tylko odpoczywam cały dzień. Na szczęście przyjedzie też moja mama i
                                                    zostanie z nami do poniedziałku, więc Piotr będzie miał pomoc i Ola będzie
                                                    miała z kim na dwór pójść. Bo ona biedna cały czas mi mówi, że chce na spacer.

                                                    A ja w ogóle wczoraj chora zamiast odpoczywać to się wzięłam za mycie okien. Na
                                                    szczęście nie dużo ich bo tylko dwa pokoje i okna też małe. A kuchenne
                                                    zostawiłam Piotrowi bo u nas otwiera się tylko jedna połówka, a żeby umyć drugą
                                                    to trzeba wejść na szafki i wychylać na zaewnątrz. Więc stwierdziłam, że ja z
                                                    brzuchem tego już nie będę robić. No ale jak już umyłam okno balkonowe to Ola
                                                    poszła coś sobie przez nie oglądać i mi nakichała na nie. No i pół okna miałam
                                                    oplute i musiałam jej wycierać jeszcze raz. No i przez to, że moja mama
                                                    przyjeżdża to musiałam jeszcze poodkurzać w domu. Powinnam posprzątać też
                                                    łazienkę ale po prostu już nie dałam rady. Trudno, mama będzie musiała przeżyć
                                                    nasz bałagan.

                                                    Elkusiu, super, że Dosia ma takie zaufanie do Was. To są niesamowite chwile i
                                                    pokazują czym są dla dziecka rodzice. U nas z braniem leków od początku nie
                                                    było problemów. Najpierw podawaliśmy Oli strzykawką, a teraz już sama wszystko
                                                    wypija z łyżeczki. Ta nasza córka to w ogóle jakaś lekomanka jest. Ona wypije
                                                    wszystko co jej się da. Teraz przy chorobie to wie, że są syropki i zna ich
                                                    nazwy. I nie ma problememu, żeby wypiła np. syrop z cebuli. Tylko się czasem po
                                                    wypiciu czegoś krzywi i mówi np. ale kwaśne. A najlepsze jest jak czasem powie,
                                                    że ją brzuszek boli i leci do lodówki prosząc o lakcid. Był czas, że normalnie
                                                    musiałam ją pilnować bo cały czas chciała go pić smile

                                                    Kończę, bo znów mnie coś kłuje w plecach. Jakieś takie ataki bólu mam.
                                                    Miłego i słonecznego weekendu Wam życzę.
                                                  • mamakasienki1 Re: słoneczny weekend 02.04.07, 10:20
                                                    Witam
                                                    Elkusiu gratuluję udanej córeczki, super, że ma do was tak duże zaufanie.
                                                    Co do cen ubranek to ja dopiero teraz zaczęłam się im przyglądać, wczoraj
                                                    kupiłam dla Kasi kapelusik taki na ciepłą wiosnę i lato no i 20 zł zapłaciłam.
                                                    Co do rajstopek to ja staram się kupować jak jest promocja w hipermarkecie np
                                                    firmy Wola no i wtedy kupuję po 2-3 pary, bo w sklepach rzeczywiście drogo.

                                                    Zyrafko to pewnie to mycie okien tak Cię rozłożyło trzymaj się dzielnie i
                                                    wracaj szybko do siebie.
                                                    No i oczywiście nie przemęczaj się, hehehe łatwo mi mówić choć sama też robię
                                                    wszystko w domu co się da, a mycie okien to na pierwszym miejscu bo nie lubię
                                                    jak są na nich jakieś kropki czy coś.

                                                    U nas dziś ostatni dzień ładnej pogody w tym tygodniu więc muszę pranie porobić
                                                    i zaraz uciekamy z Kasią na spacerek.
                                                    Wczoraj zamówiłam na allegro nowy wózek dla Kasi i maleństwa. Miałam setki
                                                    planów i pomysłów jaki ten wózek będzie i w końcu stanęło na zwykłej spacerówce
                                                    Graco Mosaic z oparciem rozkładanym do pozycji leżącej z możliwością
                                                    zamontowania fotelika samochodowego. Widziałam u nas w sklepie z art dla dzieci
                                                    materacyk do takiego wózka usztywniający i mam jeszcze nosidełko gondolkę więc
                                                    wystarczy.
                                                    No i nie kosztował 2000 zł.
                                                    A teraz trochę Kaśkowych zdjęć

                                                    tulimy drzewko

                                                    Kasia2

                                                    Kasia3

                                                    Kasia4

                                                    Kasia5
    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 02.04.07, 10:46
      trzymaj się Żyrafko, duużo zdrówka, i dbaj o siebie.
      Jak tak czytam, co wy w domu wyprawiacie (przyszłe mamy) to aż mi wstyd. Ja mam
      tylko jedno okno umyte i wyprane serwetki, to całe moje porządki świąteczne sad
      Mam zamiar w tym tygodniu po południu nadrobić ale nie wiem czy mi się uda,
      chyba umyjemy tylko okna od ulicy smile
      Mieliśmy bardzo fajny weekend, w sobotę byliśmy na imieninach u mojego brata,
      niestety nie mam takich małych dzieci w rodzinie, byli sami dorośli, Dobrosia
      przez pół godziny nie chciała przyjść do ludzi, a gdy wychodziliśmy to nie
      chciała wyjść. Bawiła się z moimi bratanicami a ja mogłam pogadać z moimi
      bliskimi. W niedzielę byliśmy na długim spacerze w lesie i było już czuć wiosnę.
      Na zakończenie mały drobiazg:
      uciekam Dobrosi na spacerze, a ona woła za mną: Nie biegnij, stój, bo cię będą
      cycuszki boleć. Zatrzymałam się natychmiast smile
      • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 02.04.07, 14:49
        Hej dziewczyny,
        Mamokasienki super fotki,Kasia bardzo ladnie wyglada i duza taka sie wydaje.A
        na dwor juz puszczasz ja w takiej czapeczce z odkrytymi uszami?Bo ja jakos mam
        stracha jeszcze,zeby tak puscic Pata.
        Zyrafko szybkiego powrotu do zdrowka i rozwiazania spraw z kredytem.
        Ja sie ledwo wyrabiam,to juz jak sami jestesmy to mam wiecej czasu i jakos tak
        zorganizowane jest wszystko a teraz do gory nogami.Pat po zabawach z mezem to 3
        godz w dzien spi a wariuja niesamowicie.Weekand u nas byl drazliwy,mlody
        podziebiony,troche mial stan podgoraczkowy.Wychodzilismy po poludniu i nie na
        dlugo.dawalam mu Eurespal i mukosolwan i oczywiscie witaminy.
        Dzis juz jest duzo lepiej i prawie nie kaszle.Maz wzial go na godzinke na dwor
        to pomylam okna a wogole od rana sprzatalam no i ta kuchnia nie daje mi spokoju
        ale tez nie chce mi sie zaczynac malowania znowu.Za to maz bardzo chetny na
        maly remont wiec mysle nad tym.
        Echo jak tam dzieciaki?Ospa przeszla juz calkiem?
        Ja na obiad robie kotlety i braczki,ktore sie wlasnie gotuja ale trzec ich nie
        bardzo mam ochote.
        Pozdrawiamy.
        • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 02.04.07, 15:06
          Moniko ale masz zacięcie do sprzątania, u mnie razem z powiększającym sie
          brzuchem chęci do porządkowania się zmniejszają.
          Zresztą ogólnie spać mi się ciągle chce.
          Zycze dużo zdrówka dla Pata, może to jakieś przejściowe przeziębienie.
          Ja też mam jakoś lepiej czas zorganizowany kiedy jestem sama z Kasią.

          Musze sie pochwalić a właściwie Kasię, od kilku dni w dzień śpi już bez
          pieluchy, a jak jej się chce to wstaje idzie siusiu i wraca znów spać. Ale
          jestem z niej dumna.

          Kończe bo za godzinkę wizyta u lekarza to musze obiad wcześniej zrobić.
          • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.04.07, 09:38
            Cześć, ja na razie tylko tak szybko, bo zaraz lecimy na szybki spacer, potem
            wcześniejsze spanie w dzień, no a na 14 jesteśmy umówieni w banku na podpisanie
            umowy kredytowej. Ale jestem podekscytowana. Jak dobrze pójdzie to jeszcze
            przed świętami zostaniemy właścicielami własnego mieszkanka. Odezwę się
            później. Miłego dnia.
            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.04.07, 10:34
              Witam
              Zyrafko gratuluję wyboru banku i kredytu i bardzo mocno trzymam kciuki żebyście
              już przed świętami mieli swoje mieszkanko.
              Z niecierpliwością czekamy na wiadomości.

              U nas po wizycie u lekarza niby nic złego się nie dzieje, ale ja nadal mam
              problemy z układem moczowym, tym razem dostałam tylko urosept ale dobija mnie
              to strasznie. Tak bardzo chciałam żeby maluszek urodził się zdrowy a tu pewnie
              znowu Zapalenie Układu Moczowego nas czeka. Dobrze, że chociaz morfologia w
              porządku bo bym się już całkiem podłamała.
              Kasia cały czas chodzi i śpiewa, odkąd rano otworzy oczka to zaczyna śpiewać, w
              sumie słowa jakieś chińskie ale melodia całkiem do rzeczy, może jakieś
              muzykalne dziecko mamy.
              To tyle narazie, zbieramy się na spacerek przedpołudniowy.
              • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.04.07, 10:52
                zazdroszczę Wam tych spacerków, ja w pracy, ale przedłużamy sobie święta i
                bierzemy urlop na piątek i poniedziałek, huurra.
                Mamokasieńki, Kasia przesliczna na zdjęciach i taka duża, piękne blond loki, po
                kim takie piękne włoski? Fajnie tak zaczynać dzień od śpiewającego dziecka, a
                jeszcze niedawno był tylko płacz na dzień dobry smile Nie martw się, do porodu
                jeszcze trochę czasu, może zdążysz się wykurować. Dobrze, że wyniki dobre.
                Żyrafko gratuluję, życzę co by wszystko ułożyło się po Waszej myśli, fajny
                prezent od zajączka na święta.
                Miłego cieszenie się z obecności męża Moniko smile)))
                Pędzę do pracy
                • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.04.07, 13:31
                  Witam
                  My już po spacerku, Kasia zjadła swoją porcję kaszki i śpi więc mam tak ze 3
                  godzinki wolnego smile
                  U nas dziś miała być okropna pogoda ale jest super, cieplutko i słonecznie.

                  Elkusiu super, że przedłużacie sobie święta, spędzicie dużo czasu z Dobrosią.

                  Mi jest trochę smutno bo na święta jedziemy tylko do teściowej a do mojej mamy
                  nie jedziemy, tak bardzo chciałam spotkać się ze swoim rodzeństwem, z braćmi
                  nie widziałam się od Bożego Narodzenia. A później też już nie pojedziemy bo w
                  maju już będę w terminie porodu i trochę się boję odbywać takie długie podróże.
                  Co do Kaśkowych loczków to chyba po którejś cioci ma takie włoski kręcone bo
                  kolor to po mnie, tatuś jest brunetem.
                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.04.07, 09:03
                    Ale tu pusto się zrobiło. Pewnie wszystkie zajęte przygotowaniami do świąt. Ja
                    oprócz umycia okien nic nie zrobiłam, zresztą i tak wyjeżdżamy do moich
                    rodziców. Strasznie się cieszę, bo znajomi pożyczyli nam samochód i będzie dużo
                    łatwiej się wybrać. Bo jakoś nie wyobrażam sobie wyjazdu PKS-em z brzuchem i
                    Olą.
                    No a my dziś idziemy do notariusza podpisać akt kupna mieszkania. Strasznie się
                    cieszę. Co do kredytu to wzięliśmy w Pekao SA. Okazało się, że na ten z
                    dopłatami z PKO BP mamy za mała zdolność kredytową i mogliby nam dać 11tys.
                    mniej niż potrzebujemy. Mogliśmy wziąć ich normalny kredyt ale w takim
                    przypadku to wybraliśmy Pekao, bo w PKO te panie to jakieś takie ospałe były.
                    Poza tym w tym banku są zawsze straszne kolejki i ogólnie jest on starodawny.

                    Mamokasienki, ale fajna i ładna panna z Waszej Kasi. No i te loczki, takie
                    długie. A Ola wciąż ma krótkie włosy. Jej jakoś tak pomału rosną. Jeszcze nawet
                    nie mieliśmy okazji ich ścinać bo po prostu nie było co.

                    Miłego dnia.
                    • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.04.07, 13:14
                      Zyrafko serdecznie gratuluję własnego mieszkanka, też chciałambym już zmienić
                      nasze na jakieś większe żeby miało minimum 3 pokoje i było ze 20 m większe. No
                      nic narazie zostajemy w naszym.
                      Super, że jedziecie do Twoich rodziców, pewnie już się nie możesz doczekać.

                      A ja pokłóciłam się z mężem i w złości powiedziałam, że nie pojadę do jego
                      rodziny na święta i że Kasia zostaje ze mną. Teraz trochę źle się z tym czuję
                      ale nie chcę być niesłowna i zmieniać zdania.
                      W sumie wszystko wygląda jakby było ok rozmawiamy i wszystko jest po staremu
                      tylko ten wyjazd nie daje mi spokoju.

                      Wczoraj dostałam z allegro ten wózek który zamawiałam Graco mosaic i szczerze
                      jestem z niego niezadowolona. Widziałam go na żywo w sklepie ale wydawał mi się
                      jakiś fajniejszy a ten który kupiłam to model zeszłoroczny i jakiś taki
                      nieciekawy, mało stabilny i wogóle. Ten nasz stary hauck pomimo, że był używany
                      i zapłacilam za niego mniej to był o wiele bardziej funkcjonalny i
                      stabilniejszy no i na długość do tej pory dobry dla Kasi, a ten nowy to jakiś
                      taki za krótki.
                      To tyle moich żali i narzekań.

                      Dobrze, że mam Kasię bo ona to zawsze mnie pociesza i rozwesela, wystarczy, że
                      przyjdzie i się przytuli.
                      • elkusia święta, święta, święta 05.04.07, 14:26
                        Gratuluję Żyrafko i bardzo się cieszę z dobrych wiadomości, i tak troszeczkę
                        zazdroszczę nowego mieszkanka i jego urządzania smile)
                        Mamokasieńki, porozmawiaj jeszcze z mężem, ciężko być osobno na święta. Co do
                        wózka to współczuję, spróbuj może jest możliwość zwrotu albo wymiany na jakiś
                        lepszy model.
                        A wszystkim życzę udanych, rodzinnych Świąt, wesołych i wspólnie spędzonych
                        najpiękniejszych chwil,
                        radosnego Alleluja!
                      • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.04.07, 21:04
                        Hej dziewczyny,
                        Zyrafko gratulacje i wpraszamy sie na parapetowe,oczywiscie jak juz mieszkanko
                        gotowe bedzie.
                        Mamokasienki moze tak patrzysz na ten wozek,bo zla jestes?A jesli Ci sie
                        naprawde nie podoba to moze mozna go wymienic?Tylko to pewnie dodatkowe koszta
                        przesylki i takie tam ale jak masz byc z niego niezadowolona.
                        Ja dzis bylam na ekstracji(tak sie to nazywa?) zeba i nigdy wiecej nie dam
                        sobie zeba usunac.A tego niestety musialam,bo przy leczeniu kanalowym w
                        przychodni uszkodzili mi kanal,nie wypelniony byl wlasciwie i pomimo,ze pol
                        prywatnie to i tak nic to nie dalo.Dobrze tylko,ze to z tylu ale i tak musze
                        cos wstawic bo okropnie sie z tym czuje.
                        Pat przez ostatnie dni nie chce wchodzic po schodach i potwornie sie drze na
                        klatce.Kilka razy maz go wniosl i sa efekty a dzis sama z nim szlam i mialam
                        serdecznie dosc jego krzyku.Ale moze mu przejdzie.
                        Koncze,bo Pat marudzi a maz poszedl dzis na piwko.
                        Pozdrawiamy.
                        • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.04.07, 10:48
                          Cześć dziewczyny.
                          Dawno nie pisałam, bo nie miałam kiedy, w pracy mam bardzo dużo roboty,
                          zastępuję kolegę i jeszcze czasami koleżankę. W domu sprzątanie i na nic nie
                          mam czasu. Kuba chory od zeszłego poniedziałku ma paskudny kaszel i katar.
                          Leczyłam go sama, ale nie bardzo widziałam poprawę, w środę był u lekarza. Ma
                          zapalenie gardła i jestem w szoku bo nie dostał antybiotyku.
                          A wczoraj Kuba poparzył sobie stopę, mój mąż trzymał go nba rękach, za nim na
                          blacie kuchennym stał kubek z gorącą herbatą i Kubuś niechcąco wsadził do niego
                          stopę i rozlał, ale był ryk. Wsadziłam mu nóżkę po szimną wodę, uspokajał się
                          jak trzymał stopę w misce z zimną wodą. Jak zasnął popsikaliśmy mu pantenolem.
                          A dzisiaj prawie śladu nie ma i Kuba chyba zapomniał o całej sprawie, więc
                          chyba go nie boli, na szczęście.
                          Dziewczyny nie wiem czy się jeszcze odezwę przed świętami, więc już dzisiaj
                          chcę Wam życzyć zdrowych, wesołych, spokojnych Świąt Wilkanocy, spędzonych w
                          gronie rodzinnym.
                          Ja w poniedziałek mam gości, bo mój mąż w tą sobotę ma urodzinki, 30- stesmile
                          Pozdrawiam i super pogody na te święta.
                          • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.04.07, 16:55
                            Witam szanowne koleżanki!!

                            Przepraszam, że tak długo mnie tu nie było (ale mam do nadrobienia w czytaniu),
                            ale od miesiąca mam taki kocioł w swoim życiu, iż musiałam udać się do lekarza
                            po jakieś tabletki na wyciszenie. W pracy wiecznie zaległości a niebawem
                            kontrola gospodarcza, święta wiec nowe obowiązki, na studiach kiepsko mam komis
                            z prawa, ful zaległości w pracy przez naukę do egzaminu, a jeszcze wyszło że
                            mój syn ma astmę oskrzelową i od tygodnia latamy od lekarza do lekarza ….

                            Całe szczęście z Zuzia jest ok.!!!
                            Rozwija się niesamowicie szybko, uwielbiam jej nowe zdania i przekomarzanie się
                            z nami. Najlepsze momenty są ja poucza brata!!!
                            Teraz jesteśmy na etapie gotowania (kupiliśmy jej taka duża kuchnie ) i nic
                            innego Zuzia nie robi jak gotuje i myje okna bo przecież święta idą!!!

                            No musze kończyć.

                            Dziewczyny życzę Wam

                            Najpiękniejszych świat Wielkanocnych, mokrego dyngusa. Tęczowych pisanek, na
                            stole dużo przyszłości i wspaniałych gości!!!
                            zyczenia od całej mojej rodziny dla Waszych.
                            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.04.07, 17:09
                              Witam
                              Ja tak tylko krótko bo niestety też z czasem cienko.

                              Z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzę wam dużo spokoju, rodzinnej atmosfery,
                              pięknej pogody, mokrego dyngusa (nie za bardzo), pięknych pisanek i odpoczynku
                              od codziennych zajęć.
                              • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.04.07, 21:24
                                My również przyłączamy się do życzeń i życzymy aby te Święta były radosne,
                                spokojne i przede wszystkim zdrowe.

                                Eliza, Piotr, Ola i synek
                                • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.04.07, 15:04
                                  i101.photobucket.com/albums/m46/grandekara/dg2/115.gif
                                  Dziewczynki,my rowniez zyczymy Wam Swiat radosnych i spokojnych,w milej
                                  rodzinnej atmosferze z suto zasawionym stolem,kolorowymi pisankami,puchowymi
                                  barankami i duzo,duzo wody w poniedzialek a i slicznej pogody.
                                  Monika Marek i Patryk.
                                  • elkusia święta, święta i już po 11.04.07, 10:40
                                    Witam wszystkich juz po świętach, u nas przebiegły bardzo szybko niestety.
                                    Dobrosia otrzymała zestaw małego lekarza oraz kuchty domowej. Niestety wbrew
                                    nadziejom mojej teściowej na razie woli być pacjentem niż lekarzem smile U nas
                                    było raczej dość zimno i wielki wiatr, większość czasu spędziliśmy w domu,
                                    pierwsze święto w dużym gronie rodzinnym , drugie już bardzo kameralnie we
                                    własnym gronie. Niestety nie udało się nam uniknąć małych problemów małżeńskich
                                    w okresie przygotowawczym do świąt, wiecie jak to jest: wychodzę wycieńczona z
                                    kuchni po ciężkim dniu pracy (sernik, babka marchwiowa, pasztet, mięsa, pomyć
                                    naczynia, do tego jeszcze obiad dla wsyztkich itp) a mąż albo śpi ale tv, a
                                    odkurzaczem nie zrobione, pościele nie powleczone. NA moje pytanie dlaczego nie
                                    założył pościeli otrzymałam odpowiedź: jak to kochanie, przecież nie
                                    powiedziłaś w jakim kolorze! Dziś mnie to już śmieszy, wtedy jeszcze nie ...
                                    Pozdrawiam serdecznie i pa, pa.
                                    • monika25lbn Re: święta, święta i już po 11.04.07, 14:34
                                      Hej dziewczyny,
                                      Cos nasze forum ucichlo po tych swietach.Ja zadko zagladam,bo jak nie na dworze
                                      jestesmy to spie sobie z mlodym w dzien i sie rozleniwiam.Maz wzial sobie
                                      tydzien zwolnienia bo dzis musialby juz wyjezdzac a znowu im dluzej jest tym
                                      gorzej bedzie sie rozstac.
                                      Elkusiu u nas tez bez problemikow sie nie obylo ale ogolnie dalo sie
                                      zniesc.Niedziele przesiedzielismy w domu,na dworze zimno bylo strasznie.W
                                      poniedzialek bylismy u chrzestnego Pata-meza rodzinka,po poludniu i bylo
                                      calkiem przyjemnie,tylko glownie ja caly czas biegalam za mlodym,oni maja dlugi
                                      korytarz i tak Pat biegal i wolal "mama biegnie ze mna"
                                      Wczoraj robilismy pierogi i wyszlo nam sporo ponad 300szt.Jutro moja ciotka
                                      jedzie do Niemiec wiec trzeba cos podac mamie i rodzinie a,ze tam nie ma
                                      normalnego sera bialego a za pierogami oni przepadaja.Tak w polowie klejenia
                                      Pat sie obudzil,zjadl jednego pieroga i potem marudzil i wszedzie roznosil
                                      ciasto wiec po tym jeszcze 2 godz sprzatania. Poza tym jeszcze jakies rzeczy
                                      dla mamy i wyszly trzy pudla.Dzis jej podrzucimy i troche spokoju bedzie.
                                      No i w sobote chyba bedziemy malowac kuchnie ale checi mi brak.
                                      Koncze narazie,bo musze list jakis do mamy napisac.
                                      Pozdrawiamy.
                                      • monika25lbn Re: święta, święta i już po 11.04.07, 14:45
                                        A jeszcze zapomnialam pochwalic Patawink
                                        Wczoraj po kapaniu Pat mowi,ze spi sam w lozeczku swoim.Wiec polozylam mu
                                        poduszke i kocyk i spokojnie sobie zasnal.Oczywiscie wystarczylo,zeby raczka
                                        ruszyl to ja juz sie podnosilam i patrzylam czy sie nie obudzil.
                                        Nad ranem ok 4 zaczal plakac wiec maz go wrzucil miedzy nas i spalismy dalej.
                                        Mam nadzieje,ze bedzie coraz lepiej.
                                        • zyrafka01 Re: święta, święta i już po 11.04.07, 17:51
                                          Cześć
                                          Nam też święta minęły strasznie szybko. W sobotę udało nam sie pojechać nad
                                          morze. Ale zimnica byłą okropna. Wiało tak, że głowy urywało. Weszliśmy jednym
                                          wejście i wyszliśmy drugim, zjedliśmy gofra i wróciliśmy do domy. No ale Ola za
                                          to pierwszy raz zobaczyła morze. W niedzielę kościół i po południu wizyta u
                                          koleżanki a w poniedziałek do południa siedzieliśmy w domu bo lało strasznie a
                                          po południu wracaliśmy już do domu. Ale ogólnie święta udane. Wyspaliśmy się za
                                          wszystkie czasy. Olka wstawała koło 7 i szła do dziadków a my jeszce prawie do
                                          9 mogliśmy pospać. Częściej tak by się chciało smile Postaram się niedługo dodać
                                          jakieś nowe zdjęcia.
                                          A ja się dziś zlatałam. No ale w końcu podpisaliśmy dziś umowę u notariusza i
                                          niniejszym staliśmy się właścicielami 2-pokojowego mieszkanka smile (na ostatniej
                                          wizycie u notariusza zostawiliśmy tylko papiery i notariusz miała przygotować
                                          umowę). Potem jeszcze wizyta w dóch bankach. Myślałam, że coś mnie trafi w PKO
                                          BP. Ponad pół godziny stania w kolejce z rozbrykanym dwulatkiem to ponad moje
                                          siły. No ale za to udało nam się zlikwidować książeczkę mieszkaniową i teraz
                                          będziemy czekać na wpływ gotówki. Pojechaliśmy też zamówić płytki do łazienki i
                                          od wtorku lub środy rusza remont w mieszkaniu. A dziś w planach jeszcze wizyta
                                          na 19 na USG. A ja już ledwie żyję po 5 godzinach załatwiania różnych spraw.
                                          Ale z drugiej strony nie mogę się już doczekać, żeby zobaczyć jak się ma i ile
                                          urósł nasz synek.

                                          Muszę kończyć bo muszę jeszcze się przygotować do lekarza i dać Oli przed
                                          wyjściem jakąś kolację. Bo pewnie później wrócimy i trzeba ją będzie szybko
                                          kłaść spać.

                                          Miłego wieczoru
                                          • mamakasienki1 Re: święta, święta i już po 12.04.07, 11:54
                                            Witam po świętach
                                            My też zrobiliśmy sobie trochę dłuższe święta i wróciliśmy wczoraj późnym
                                            popołudniem.
                                            W związku z kłótnią z mężem o której wam pisałam, mąż postanowił zrobić mi
                                            przyjemność i wziął 2 dni wolnego no i pojechaliśmy do mojej mamy smile
                                            Świąta pomimo, że przedłużone minęły bardzo szybko, pod znakiem obżarstwa z
                                            mojej strony, w sumie niewiele robiłam a objadałam się za 3 osoby.
                                            Kasia dostała 2 zestawy klocków, chodzącego konika na baterię, dużą łopatę do
                                            piasku, zestaw kinderniespodzianek i zestaw majteczek. Z tego ostatniego ja
                                            ucieszyłam się najbardziej, bo nie będę musiała już stresować się, że majteczki
                                            nie zdążą wyschnąć.
                                            Co do wyspania się to niestety nie udało nam się odespać, ale i tak Kasię
                                            odsyłaliśmy do babci z rana .
                                            Nasze święta w sumie fajne ale w niedzielę wielkanocną obudziliśmy się a za
                                            oknem leżała gruba warstwa śniegu i nieźle sypało, mieliśmy wrażenie, że pogoda
                                            pomyliła święta.
                                            W poniedziałek jak jechaliśmy do mojej mamy to przez jakieś 100 km sypał śnieg,
                                            a później padał śnieg z deszczem, później grad, potem sam deszcz, a na końcu
                                            świeciło słońce.

                                            Elkusiu tak to już jest z facetami, ja swojemu musiałabym wyjąć powłoczki na
                                            pościel i rozłożyć. Z poodkurzaniem nie byłoby być może problemu ale też nie
                                            dałabym sobie za to ręki uciąć.

                                            Zyrafko gratuluję mieszkanka, ale super, że już niedługo będziecie mogli się do
                                            niego wprowadzić.
                                            Jak po USG? Co słychać u waszego maleństwa?
                                            U nas jak narazie wszystko ok, wyniki też całkiem dobre, no i został tylko
                                            miesiąc do właściwego terminu porodu.
                                            Dziś już posegregowałam ubranka dla maleństwa, a później jak Kasia się obudzi
                                            idę po proszek do prania i zaczynam pranie a później prasowanie wszystkiego.
                                            Muszę jeszcze zrobić wyprawkę maluszkowi do szpitala i kupić wszystkie
                                            niezbędne rzeczy, już zrobiłam listę, a w weekend ruszamy na zakupy.
                                            Tak strasznie szybko mija mi ta ciąża, że nie mogę jeszcze uwierzyć, że już tak
                                            niedługo przywitamy w domu nowego członka rodziny.
                                            • madziara40 czwartek 12.04.07, 20:04
                                              Witamy!!

                                              Trochę wolnego i człowiek się rozleniwia!!!
                                              Na święta nigdzie nie wyjeżdżaliśmy więc spędzaliśmy je w czwórkę.
                                              U nas na Wielkanoc przychodzi tylko zając w czekoladzie, nie ma żadnych
                                              prezentów.

                                              Mamokasienki po przeczytaniu Twojego listu – doszło do mnie jak to szybko ten
                                              czas leci , niedawno wszystkie wyprawkę przygotowywałyśmy naszym maluchą – a
                                              one maja już dwa lata!!!
                                              Boże Wy za 30 dni powitacie nowego członka rodziny!!!!!

                                              Widzę, że prawie wszystkie dajecie maluch do przedszkola od września.
                                              My jeszcze stwierdziliśmy, że do stycznia jest niania (bardzo bym chciała aby
                                              taki stan rzeczy potrwał do wakacji) a od wrzenia Zuzia poszłaby do przedszkola.

                                              monika25lbn – dobrze Cię rozumie odnośnie teściowej.
                                              Moja to jeszcze ani razu nie zadzwoniła , ani nie spytała się jak się mała
                                              czuje, ba jak ja widziała nawet do niej nie podeszła, nie wziewa na ręce. Szlak
                                              mnie trafia na ta kobietę, jak można być takim nieczułym , zimnym człowiekiem.
                                              To że mnie nienawidzi to nie powinno mieć nic wspólnego z dzieckiem. Najlepsze
                                              jest to, że brat Zuzi jest uwielbiany a o się nie liczy. Moja teściowa chwali
                                              się do okolą ja ma wspaniałą wnuczkę – na pokaz jest najlepsza!!!!
                                              – sory , ale mnie jakieś żale naszły

                                              Serdecznie Was pozdrawiam
                                              • elkusia Re: czwartek 13.04.07, 12:33
                                                a ty już piątek!
                                                Gratuluję Mamokasieńki kochanego męża, miał super pomysł z tym urlopem i
                                                wyjazdem, ech, czasami fajni są ci nasi faceci smile
                                                U nas zapowiada się gorący weekend, w sobotę wizytujemy salon samochodowy
                                                (niestety pora na nowe auto, starym nad morze nie zajedziemy a ja chcę nad
                                                morze w tym roku) a w niedzielę na działce u teściów, i chyba rozpocznę już
                                                sezon grillowy, bardzo lubię mięsko z grilla. Muszę dziś usiąść i poszykować
                                                trochę lżejsze ciuszki dla Dobrosi, już zapomniałam w co się ubiera dzieci jak
                                                jest tak ciepło wink
                                                Macie rację jak szybko ten czas leci, mnie sie wydaje, że to całkiem niedawno
                                                nasze dzieciątka przyszły na świat, dopiero co pisałyście, że chyba kolejna
                                                ciąża a tu już niedługo pora na maleństwa. Saleństwo!
                                                A my jesteśmy zarzucani pytaniami: gdzie jesteś, gdzie idziesz, co robisz, co
                                                to jest? To chyba wstęp do najcięższego kalibru pytań dziecięcych: Dlaczego?
                                                Życzenia udanego weekendu dla wszystkich!
                                                • mamakasienki1 Re: czwartek 13.04.07, 13:21
                                                  Witam
                                                  Ale super już prawie weekend
                                                  Madziaro nie zazdroszczę teściowej, tym bardziej, że bardzo nie lubię ludzi
                                                  dwulicowych, co innego robi a co innego mówi, brrrr.
                                                  Najważniejsze, że Ty dogadujesz się z mężem i masz cudowne dzieci.

                                                  Elkusiu fajnie, że masz dobry humor i oby taki już pozostał.
                                                  Co do pięknej pogody i lżejszych ubranek to ja nie wyrabiam już z praniem i
                                                  prasowniem wszystkiego po Kasi. Po każdym wyjściu z nią na podwórko wszystko
                                                  jest do prania, całe w ziemi, piasku i trawie, łącznie z Kasią.
                                                  Dobrze, że istnieją ciucholandy bo byśmy chyba zbankrutowali przez samo
                                                  kupowanie ubrań Kaśkowych.
                                                  Na myśl o grillu aż mi ślinka pociekła, sama chętnie zjadłabym coś z grilla,
                                                  może weekend umówimy się ze znajomymi i pojedziemy gdzieś za miasto i też
                                                  zrobimy sobie grilla.
                                                  My już dzis z Kasią po spacerku i całkiem fajnie było ale sąsiadka poszła ze
                                                  swoim małym do sklepu to Kasia sama zupełnie nie chciała się bawić, zaczęła mi
                                                  uciekać, no i biegałam za nią po całym osiedlu i w końcu udało mi się ją siłą
                                                  zaciągnąć do domu. Jak ja w takich chwilach zazdroszczę grzecznych dzieci,
                                                  które zamiast biegać to grzecznie sobie chodzą albo trzymają się cały czas mamy.
                                                  Z jednej strony cieszę się, że taka jest, ale z drugiej jest mi trudno nadążyć
                                                  za takim rozbrykanym dwulatkiem, szególnie, że mam już ogromny brzuch i coraz
                                                  trudniej mi się przemieszczać.
                                                  • mamakasienki1 Re: czwartek 13.04.07, 13:21
                                                    Życzę wszystkim udanego weekendu.
                                                  • monika25lbn piatek 13.04.07, 14:45
                                                    Hej dziewczynki,
                                                    U nas dzis cieplutko,sloneczko grzeje poprostu szkoda siedziec w domu.Mlody od
                                                    rana urzedowal na balkonie z mezem,potem poszli na dwor a ja
                                                    posprzatalam,pranie zrobilam i takie tam.Teraz dziecie spi a potem szykujemy
                                                    sie na cmentarz,bo w swieta zimno bylo i padalo wiec nie bylismy.
                                                    Jutro ta nieszczesna kuchnia ale damy rade.Tylko teraz mysle po co sprzatalam
                                                    skoro i tak jutro bedzie wszystko od nowa.
                                                    Zaraz przejrze internet w poszukiwaniu jakiegos pomyslu na kolor i wogole.
                                                    Pat dzis byl lekko ubrany,koszulka na to bluza,czapka z daszkiem,spodnie i bez
                                                    rajstop ale popoludniu chyba jeszcze nalozymy rajstopki,bo na cmentarzy zawsze
                                                    wieje mocniej no i jak bedziemy wracac to juz pewnie wieczor bedzie.
                                                    Madziara przykro miec takie tesciowe jak my ale coz i takie "babska" sie
                                                    zdarzaja.
                                                    Czasem mysle jaka tesciowa kiedys ja bede ale to czas pokaze.
                                                    A tak przy okazji tesciowej to chociaz sobie obiecalam,ze do niej nie pojde to
                                                    bylam.W srode dzwonil tesc,ze do meza na ich adres przyszly Pity z pracy do
                                                    potwierdzenia w Urzedzie Skarbowym no i w polowie sa do wypelnienia po
                                                    niemiecku i dobrze,ze znam jezyk bo trzeba by do tlumacza leciec ale maz nie
                                                    chcial jechac po te papiery.A ze jechalismy samochodem kolegi i bylismy blisko
                                                    tesciow wiec powiedzialam,ze juz pojde po to,maz zdziwiony,ze chce podjechal
                                                    pod ich blok i poszlam.Serce mi walilo,na biegu powiedzialam co chce i,ze nie
                                                    mam czasu.Pat chwile rozejrzal sie u nich zanim tesciowa wyjela papiery z
                                                    szyflady dala mlodemu ksiazeczke o Alladynie i juz wyszlismy.Jeszcze stala
                                                    kobieta w drzwiach i mlodemu machala.Potem na dworze Pat pytal czy to babcia
                                                    Jasia czy Basia.Tak wyszlo,ze moja mama jest Jasia a meza-Basia i Pat sobie
                                                    czesto je myli.
                                                    Potem tesciowa dzwonila do meza i cos tam mowil,ze remont robi.Oczywiscie
                                                    troche go potem skrzyczalam,bo mogl powiedziec cos innego a tak kobieta moze
                                                    mysli,ze ja mu nie pozwalam sie widziec z nia czy cos a ja bym byla happy jak
                                                    by maz wzial Pata i pojechal do tesciow z nim.No ale koniec juz o tesciowych.
                                                    W poniedzialek idziemy zobaczyc liste przyjetych do przedszkola.Trzymajcie
                                                    kciuki,zeby Pat byl na niej.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • monika25lbn Re: piatek 13.04.07, 15:09
                                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,60695030.html
                                                    jeszcze kilka fotek.milego i spokojnego weekendu.
                                                  • mega3 Re: piatek 16.04.07, 15:05
                                                    Ja znów tak szybciutko.
                                                    Moniko fajne fotki, Pat chyba jest do tatusia podobny. Jak w przedszkolu,
                                                    dostał się?
                                                    Kuba dopiero wychodzi z choroby, w czwartek mąż był kolejny raz u lekarza, bo
                                                    syropy nie pomogły. I oczywiście dostał antybiotyksad a tak się wcześniej
                                                    cieszyłam. Ale wreszcie mu przechodzi, wczoraj cały dzień spędziliśmy na
                                                    dworku, byliśmy u teściów. Młody szalał z psami, na rowerach i z kuzynem.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 I znów początek tygodnia 16.04.07, 15:29
                                                    Witam
                                                    Moniko potwierdzam to co napisała Mega super fotki, widać, że Pat uwielbia być
                                                    z tatusiem.
                                                    Za to u nas odwrotnie Kasia wogóle nie odstępuje mnie na krok, nie powiem żeby
                                                    to było niemiłe ale czasami jest dość uciążliwe szczególnie kiedy mam coś do
                                                    zrobienia.

                                                    Mega najważniejsze, że Kubuś wychodzi z choroby, widocznie antybiotyk był
                                                    potrzebny. Czasami nic nie poradzimy innego na chorobę.
                                                    Teraz już jest coraz cieplej i choroby znikną, więc nasze dzieci zdążą się
                                                    uodpornić.

                                                    Nasz weekend był raczej pracowity, w sobotę robiliśmy zakupy dla maluszka i dla
                                                    mnie do szpitala, a wczoraj prasowaliśmy z mężem maluszkowe ubranka. Trochę nam
                                                    się tego uzbierało i w sumie spędziliśmy przy desce do prasowania 4 godziny. Ja
                                                    3 godziny a mąż godzinkę ale prawie wszystko już uprane i uprasowane.
                                                    Kasia nam się trochę podziębiła, ma katar i czasami trochę jej się pokaszle,
                                                    narazie dostaje tylko wapno i wit C no i do gardełka tantum verde, mam
                                                    nadzieję, że to poskutkuje i obędzie się bez wizyty u lekarki.

                                                    Co do zabaw to Kasia jest bardzo szybka i ruchliwa, wogóle nie potrafi
                                                    usiedzieć w miejscu nawet 3 minut rzędem, ciągle gdzieś pędzi, nawet jak śpi to
                                                    porusza nogami. I bardzo potrzebuje kontaktu z dziećmi, jest strasznie
                                                    przyjazna i wesoła przy innych dzieciach, mam nadzieję, że tak już zostanie,
                                                    tylko przydałoby jej się więcej asertywności, bo jak trafi na dziecko które
                                                    wszystko zabiera to nie potrafi zawalczyć o swoje i nie potrafi też odebrać
                                                    swojej zabawki.
                                                    No i muszę się pochwalić, że w końcu i Kasia zaczyna z nami rozmawiać. Nie są
                                                    to wprawdzie zdania ale coraz więcej zrozumiałych słów i coraz fajniej zaczyna
                                                    je łączyć.
                                                    Poza tym ciągle śpiewa, jeszcze po swojemu ale i tak fajnie.
                                                  • echoo Re: I znów początek tygodnia 16.04.07, 18:57
                                                    Witam Was smile)

                                                    strasznie dawno nie pisalam, musze troche ponadrabiac zaleglosci bo nie wiem
                                                    tez co u was. Julka w koncu zdrowa. Dzis zaliczylysmy bilans dwulatka. Poza
                                                    sikaniem do nocnika Julka wszystko zaliczyla. Ostatnio dopisuje jej apetyt i
                                                    nadrobila z waga i ze wzrostem. Wazy 13,1 kg i mierzy 92 cm!!! Ale mi panna
                                                    podrosła szybko.

                                                    Taka piekna pogoda to prawie wcale w domku nie siedzimy. Julka w sobote o malo
                                                    nie wybiła sobie górnych jedynek. Wjechała rowerkiem na taka górke i chciała z
                                                    niej zjechac, no i spadła z górki razem z tym rowerkiem sad(( Strasznie dużo
                                                    krwi jej leciało, i miałam okropne wyrzuty sumienia sad(( A Sebe ucze jezdzić na
                                                    dwóch kółkach bo juz wypadałoby by umiał wink ma juz prawie 6 lat!!! toż to
                                                    poważne zaległości smile) No i gonię z patykiem za rowerkiem z Sebą po osiedlu.

                                                    W piątek skończyłam 30 lat smile)) Dla tych co jeszcze przed info: nic się nie
                                                    zmienia po 30tce smile

                                                    Julka ciągle kiepsko sypia. Bardzo sie kłóci ze mną Sebą i tatusiem,łobuz
                                                    jeden... Ale jeszcze bedzie z niej grzeczna dziewczynka... kiedyś wink
                                                  • elkusia Re: I znów początek tygodnia 17.04.07, 08:44
                                                    witajcie echo i mega, fajnie że się znowu odezwałyście, choć widzę, że kłopoty
                                                    ze zdrowiem w naszej grupie cały czas na topie. Też mam nadzieję, że wiosna i
                                                    lato odegna wszysteki choróbska, chociaż już się boję co to będzie gdy nasze
                                                    pociechy zaczną chodzić do przedszkola, wszyscy mnie straszą, że dopiero wtedy
                                                    się zacznie się chorowanie. Trudno bedzimy sobie jakoś radzić.
                                                    U nas na razie spacery po salonach samochodowych i rozważania jaki samochód
                                                    jest w naszym zasięgu finansowym, ostatno spędziliśmy 3 godziny w salonie
                                                    Chevroleta, na szczęście mieli kącik zabaw dla dzieci (!) a np. Skoda nie.
                                                    Piękna pogoda, Dobrochna zmęczona po dniu spędzonym na świerzym powietrzu
                                                    zasypia nam bez problemu hurra.
                                                    Pozdrawiam wszystkich i pędzę do pracy
                                                  • elkusia Re: I znów początek tygodnia 17.04.07, 08:45
                                                    Wszystkiego najlepszego echoo z okazji urodzin
                                                    smile
    • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 17.04.07, 08:39
      Witam
      U nas dziś dzień się pięknie zaczął super słonko i cieplutko.
      Echoo wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, dużo szczęścia zdrówka,
      pociechy z bąbli, pociechy z męża, powodzenia w pracy i wszystkiego naj. naj.
      To między nami jest tylko rok różnicy smile
      fajna Julcia i tak bardzo się nie różni od Kasi też strasznej kłótnicy,
      wszystko musi być po jej inaczej krzyk.
      A Sebastianek szybko nadrobi jazdę a rowerku.

      Ja to musze nadrobić zdjęciowe zaległości bo ostatnio żadnych zdjęć Kasi nie
      robiłam a jak wczoraj oglądałam jej zdjęcia z marca to już zupełnie inna
      dziewczynka.
      My najdalej na spacerki wychodzimy przed blok, bo z moim brzuszyskiem dalej się
      nie zatoczę
      • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 17.04.07, 09:34
        Witam
        I kolejny piękny dzień, od razu chce się żyć, tylko szkoda, że trzeba w pracy
        siedziećsad
        Echoo wszystkiego najlepszego, ja 30 stkę skończyłam rok temu, czytałam, że
        jest to najlepszy wiek dla kobiety, bo ona wtedy wie najlepiej czego chce (tak
        się pocieszałam).
        Mamokasienki już niedługo i ten brzuszek nie będzie Ci przeszakadzałsmile
        Pozdrawiam
        • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 17.04.07, 14:15
          Hej,
          Echoo no to sto lat i wszystkiego co najlepsze.
          U nas dzis super cieplo.
          Pat ma wysypke uczuleniowa,bylismy z nim dzis u pediatry.A juz sie balam
          troche,ze wiatrowka czy cos.Zjadl troche truskawek a i ja kupilam inny plyn do
          prania i teraz musze wyeliminowac nowosci.
          Do przedszkola sie dostalismy,bo po drodze je odwiedzilismy.A 20 czerwca mamy
          dzien otwarty dla najmlodszych i pozniej zebranie z nauczycielkami.
          Pat rzeczywiscie uwielbia zabawy z tata ale jak tylko cos sie dzeje to leci z
          krzykiem do "mamusi" tak mowi.
          Olgo widzisz,ze i Kasia zaczyna coraz lepiej rozmawiac,jeszcze chwila i
          bedziecie prowadzic powazne rozmowywinkA jak sie czujesz poza ciezarem brzuszka?
          Mocno kopie maluszek?
          Wczoraj po 20 poszlismy na dwor i zrobilismy sobie malutkie ognisko.Mialo byc
          krotko a wrucilismy po 22-giej i Pat po kapaniu odrazu zasnal.
          Pol nocy spi w lozeczku a potem sie budzi i bierzemy go do nas.
          Ide gotowac zupke,dzis pomidorowa.
          Pozdrawiam.
        • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 17.04.07, 14:27
          Mega masz rację z tym, że kobieta po 30-tce wie czego chce. Ja dwa lata temu
          przekroczyłam ten MAGICZNY próg i czuje się świetnie !!!! Opowieści koleżanek,
          że przechodzi się dola to nie prawda!! Czy ważny jest wiek? Nie !!! Można mieć
          sto lat a być młodym duchem!!!


          Echoo sto lat w dobrej formie!!!!!!!!!!!!! Piękne masz te dzieciaki!!!

          Zdrówka dla maluchów!!!

          Elkusia życzę powodzenia w kupnie samochodu!!! Nie jest to prosta sprawa – my
          odłożyliśmy kupno nowego auta na przyszły rok.

          Monika25lbn Pat to przystojniak!!!!

          Mamokasienki widzisz przyszła pora na Kasię!!!! Teraz z dnia na dzień będzie
          coraz więcej wyraźnych słów!!!!

          Moja Zuzia chodzi za mną jak mały piesek i jak się jej gdzieś schował woła
          mamusiu choć do Zuzi!!!
          Ostatnia przeglądaliśmy z mężem baji n allegro on stała przy nas zobaczyła
          Krecika i mówi
          Zuzia musi mieć to w domku!!! Był to tak stanowczo wypowiedziane, że padliśmy
          ze śmiechu.
          Generalnie to buzia jej się nie zamyka, na chodniku ludzie się odwracają kto
          tak nadaje. Ostatnio w sobotę była na rynku warzywnym i rozdawała swoje grosiki
          drobne dziecią. Miała taka frajdę, ale nikt nie chciał od niej wziąć i tu był
          problem.

          Wysyłam Wam najnowsze zdjęcia Zuzi.
          pozdrawiam
          • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 17.04.07, 14:29
            zyrafka01 co tam u Was słychać?
            • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 17.04.07, 17:43
              Jestem, jestem. Czytam cały czas ale jakoś w ogóle nie mam siły się zebrać i
              coś napisać. Po ostatniej wizycie u lekarza dowiedziałam się, że dzidzia jest
              już bardzo nisko ułożona i mam prowadzić oszczędny tryb życia i wytrzymać
              jeszcze chociaż miesiąc, bo na razie dziecko jest jeszcze za małe żeby się
              rodzić. No ale jak tu prowadzić oszczędny tryb życia jak zaczęły nam się zakupy
              do nowego mieszkania (a wogóle to w niedzielę odebraliśmy już klucze no i
              mieszkanie jest już tak naprawdę nasze). No ale już najważniejsze rzeczy
              kupiliśmy, dziś odebraliśmy kafelki i jutro rano Piotr jedzie po znajomego,
              który będzie nam robił remont. Ten znajomy mówił, że może do soboty uda mu się
              skończyć remont, więc mam nadzieję że na długi weekend będziemy się już
              przeprowadzać. Jakoś nie wyobrażam sobie przeprowadzki z dwulatkiem i jeszcze
              brzuchem. Przeraża mnie to trochę tym bardziej, że jakoś wszystko mnie ostatnio
              boli i na nic nie mam siły.

              Co do zakupów do porodu to wczoraj pomyślałam sobie, że chyba też muszę już
              spakować torbę do szpitala, bo gdyby coś się zaczęło dziać np. podczas
              przeprowadzki to mieć wszystko pod ręką a nie szukać w różnych pudłąch i
              workach koszul czy pieluch dla dziecka. A my ubranka dzidziusiowe to będziemy
              prać dopiero po przeprowadzce, bo teraz to nie miałoby sensu.

              A ja jutro wybieram się do lekarza ze sobą, bo od trzech dni straszny kaszel
              mnie męczy i jakoś nie chce przejść. A jak kaszlę to brzuch się napina. Więc
              pójdę po jakieś specyfiki, żeby szybciej mi przeszedł.

              Ja z Olą też wychodzę tylko na spacerki po osiedlu do piskownicy. Na więcej nie
              mam siły. Ja siedzę sobie na ławeczce a Ola z dziećmi wariuje. I jest
              najszczęśliwsza na świecie. Ona uwielbia być z dziećmi. Pewnie też podobałoby
              się jej bardzo w przedszkolu. Zobaczę jak się przeprowadzimy jak to będzie z
              przedszkolem. A w ogóle to ostatnio Ola nauczyła się od innych dzieci żeby nie
              dawać swoich zabawek. Wcześniej dzieliła się wszystki a teraz jak inne dziecko
              bierze jej zabawkę to zabiera i mówi "to moje, moje". Na szczęściej udaje mi
              się jeszcze wytłumaczyć jej, że inne dziecko tylko się pobawi i odda później to
              wtedy daje.

              Jejku dziewczyny, ale te nasze dzieci już duże i jakie ładne. Świetne zdjęcia.
              Monika super, że Pat dostał się do przedszkola.
              Echoo, super, że choroby już Was zostawiły w spokoju. No i oczywiście
              wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Ja 30-tkę będę miała za rok. Ale
              teraz za to 27 kwietnia mamy piątą rocznicę ślubu. Nie mogę uwierzyć jak szybko
              czas mija.
              Mamokasieńki, no i w końcu przyszedł czas, że Kasia zaczęła mówić. Teraz to już
              z każdym dniem będzie coraz lepiej.
              A co do pogody to u nas dziś jakiś taki chłodny wiaterek zaczął wiać. Wczoraj
              był straszny upał a dziś już trochę chłodniej. Ale ja wolę chłodniejszą pogodę.

              Dużo zdrowia wszystkim chorującym.

              Ale się napisałam. Kończę bo zajęło mi to trochę czasu a Ola się niecierpliwi i
              chce się bawić. Miłego popołudnia.
              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.04.07, 08:05
                Witam
                Moniko super, że Pata do przedszkola przyjęli, my jutro dowiemy się czy Kasia
                jest na liście przyjętych czy nie.
                No i jutro wizyta u lekarza, mam nadzieję, że dam radę z Kasią.

                Madziaro a to pośmiałam się z Zuzi, fajne są nasze maluchy i jakie mądre.

                Zyrafko super, że macie już własne mieszkanko, napewno sobie poradzicie bo nie
                ma przecież innej możliwości.
                Wracaj szybko do zdrowia to i przeprowadzka nie będzie taka przerażająca. No i
                wszystko już będziecie mieli własne.

                Wczoraj mój mąż był u swojej mamy i ona wymyśliła, że jak ja urodzę to zabierze
                Kasię do siebie, oczywiście na trochę, ale ja sobie tego nie wyobrażam. Wogóle
                to czytałam, że starszego rodzeństwa nie wolno separować od młodszego
                szczególnie na początku.
                Miałam nadzieję, że to ona przyjedzie pomóc mi w domu przy Kasi i maleństwie, a
                tu taki pomysł, jestem trochę zawiedziona i napewno nie zgodzę się na zabranie
                Kasi szczególnie, że to ponad 80 km od nas i nie będę mogła pójść do niej i
                zobaczyć co i jak.
                Za tydzień przyjedzie do nas i będzie chciała ze mną o tym rozmawiać to powiem
                co myślę. Dobrze, że mój mąż trzyma moją stronę i nie zgodził się bez pytania
                mnie o zdanie..

                Muszę się jeszcze pochwalić, że Kasia od dwóch dni chodzi bez pieluszki nawet
                na podwórko, tylko na noc jej jeszcze zakładamy i to nieraz budzi się to ma
                suchą.
                • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.04.07, 09:57
                  Hej dziewczyny,
                  U nas dzis pada i siedzimy narazie w domu.Pat oglada bajki na tvp1,ja przed
                  kompem Pata obserwuje a maz w malym gra na kompie.Zmniejszalam zdjecia z mlody
                  wyjal sobie z szafki-dosc wysoko mas i wysmarowal stol i siebie.Jak poczulam
                  zapach masci to dopiero zabralam.
                  ;/;;;;;;;;;;;;;; heh Pat tez udziela sie na forum.
                  Zyrafko super,ze bedziecie juz na swojm,tylko nie przemeczaj sie i nic nie
                  dzwigaj zeby maluszek wczesniej nie wyskoczyl niz trzebawink
                  Jak czytam o waszych dzieciaczkach to widze,ze juz chyba wszystkie wiedza co
                  chca.Pat to mowi "kupimy to i tamto" narazie widzial w reklamie te nowe
                  tamagoczi-petszop cos tam i chodzi i powtarza "kupimy petszopa" a w sklepie to
                  zawsze cos tam wynajdzie tylko my nie zawsze chcemy mu kupic.
                  A Zuzia ma swoje zdanie i juz!winkMadra dziewczynka.
                  A wlasnie,my tez planowalismy zakup samochodu ale dopiero blizej jesieni.Co z
                  tego wyjdzie to sie okaze,bo maz chyba znowu zostaje,mowi,ze ciezko mu sie z
                  nami rozstac a ja to juz sobie zaplanowalam wiele rzeczy.
                  Mamokasienki ja tez bym Pata nie zostawila na dluzej z kims zeby go nie widywac
                  wogole przez pare dni.Szczegolnie,ze on to tylko ze mna zawsze byl.No ale z
                  drugiej strony jesli Twoja tesciowa nie bedzie mogla albo chciala dl Was
                  przyjechac to ciezko Wam bedzie nawet z wychodzeniam z Kasia na dwor na sam
                  poczatek,bo pozniej juz sobie napewno zorganizujesz wszystko.
                  Moj maz rzucil mi text na dworze,zebym sie do wozka znowu przyzwyczajala.To
                  nakrzyczalam na niego,bo sobie nie wyobrazam biegac za Patem z placzacym
                  maluszkiem w wozku,maz na to,ze by mi pomagal tylko ja nie wiem kiedy,jak od 7
                  do 20 ma miec prace nowa i soboty do 16.A moze to ja sie za wygodna robie
                  poprostu,bo Pat z pieluch wyszedl i wogole.
                  A wlasnie mi do 30 to jeszcze 3 lata zostaly i narazie zadko mysle o tej
                  magicznej 30-stce wink
                  Pozdrawiamy.
                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.04.07, 12:01
                    Witam
                    Super,że Pat się dostał do przedszkola.
                    Zyrafko świetnie, że Wam się tak wszystko dobrze układa, tylko uważaj na siebie
                    przy przeprowadzce.
                    Co do oddawania dziecka na kilka dni,to ja właśnie wysyłam Kubę z dziadkiem i
                    ze znajomymi 2 czerwca nad morze na tydzień. Dziadek tak zaproponaował, boję
                    się tego strasznie, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz.
                    Wczoraj byliśmy ze znajomymi i ich dzieciakami na piwie w taki barze osiedlowym
                    pod laskiem, aw cześnie na placu zabaw. Kuba chodził i wołał piwko u Tadka,
                    chyba tam chodzi z moim tatąsmile Muszę to ukrucić, ale zabawnie to zabrzmiało.
                    Potem jak trzeba było wracać do domu, to mu się zachciało spacerować po lasku i
                    szukać wiewiórek ,jak wróciliśmy do domu, to był padnięty.
                    Pozdrawiam
                    • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.04.07, 12:27
                      Zapomniałam - Madzia dziękuję za zdjęcia Zuzi, kolejny raz powtórzę,że bardzo
                      mi się podoba, o takiej właśnie Zuzi marzyłam smile
                      • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.04.07, 14:11
                        Ja tylko na chwilkę.
                        Włąśnie wróciłam od internisty (poszłam z kaszlem) ze skierowaniem na
                        patologię ciąży. Za wysokie ciśnienie i obrzęki. Poryczałam się jak bóbr u
                        lekarki, no ale nic, wszystko aby z dzieckiem tylko było ok. Mam tam być
                        przed 15-tą więc zaraz znikam. MAm nadzieję, że nie będą mnie długo trzymać i
                        wszystko się unormuje.
                        • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.04.07, 18:49
                          Zyrafko trzymam bardzo mocno kciuki żeby wszystko było w porządku i żebyś
                          szybko wróciła do domu.
                          Myśl teraz o maleństwie a napewno wszystko się ułoży.
                          • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.04.07, 23:46
                            zyrafko01 jestem z Tobą!!!
                            To pewnie wynik tych ostatnich napiętych dni związanych z kupnem mieszkania.
                            Wszystko będzie dobrze - trochę odpoczniesz i do nas wrócisz.

                            Ja jestem już drugi tydzień na zwolnieniu lekarskim bo cos zaczęło się zemną
                            dziać nie dobrego. Poszłam do lekarza –wysokie ciśnienie -ekg nie zaciekaw –
                            najprawdopodobniej stres (młodego wykryto astmę oskrzelowa, egzaminy
                            komisyjny , trzy tygodnie przed kontrolą gospodarcza) a ja w lesie. Chodzę na
                            badania i czekam na wyniki- maja być w poniedziałek- zobaczymy.
                            Dostałam wyciszające tabletki i jest mi tak dobrze….A prace przywiozłam do domu
                            i ja powoli robię.
                            W sobotę jak jechałam na egz. komisyjny samochód mi się popsuł po drodze i nie
                            dojechałam -później się kazało, że pan doktorek oblał wszystkich – chyba anioł
                            stróż na demona czuwa. Musze napisać podanie do dziekana o wyznaczenie
                            kolejnego terminu- może się uda?

                            mega3 no to nieźle piwko u Tadka!!! Dziadek zapewne musiał sie kiedyś udać z
                            Kubą na małe piwko a później oglądali wiewiórki w lesie - a mały porostu
                            spontanicznie zareagował. hi,hi ..

                            Ja raz się najadłam wstydu w sklepie z Zuzią jak wołał na cole piwko i ze ona
                            nie może ale jej braciszek to pije ( młody jak pił colę mówił jej , ze ona nie
                            może bo to piwo i tak zapamiętała),
                            • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.04.07, 10:01
                              Zyrafko trzymaj się, jesteśmy z Tobą.
                              Madziara dobrze Ci zrobi to zwolnienie, odstresujesz się, odpoczniesz i
                              wszystko się dobrze ułoży.
                              Oj pamiętliwe bardzo są te nasze dzieci i takie śmieszne.
                              • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.04.07, 14:05
                                Ostatnio uczyłam Zuzię, że nie wolno brać od obcych osób nic do jedzenia itp.
                                Przykładowo mówiłam Zuzia od mamy można - ona tak (do listy dołączył tatuś
                                babcia, dziadek, niania, brat) na liście zagrożenia był pan, pani, obce dzieci –
                                i teoria o możliwej truciźnie.

                                Ostano przyszedł do nas znajomy , którego mała doskonale zna i wiele razy
                                zostawałam z nim jak musiałam cos załatwić. Przyniósł bułeczki i częstuje Zuzie-
                                a ona Zuzia nie mozie , mamusia nie pozwala, bo to trucizna. On na mnie ja na
                                niego a mała z mina poważna mówi mamusi prawda!!!
                                Musiałam jej pozwolić i zapewnić, że może się poczęstować.
                                Śmiechu było co niemiara!!!!

                                Nie wiem jak Wy ale ja strasznie nie lubię jak idę z mała na spacer a ludzie
                                chcą się z nią przywitać i chwałą jak ona ładna , mądra… Szlak mnie trafia jak
                                widzę wyciągnięta rękę w stronę mojego dziecka.
                                Jak wy reagujecie na takie sytuacje? Przecież jest tyle chorób!!!
                                • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.04.07, 15:53
                                  Hej
                                  Zyrafko szybkiego powrotu do nas i zeby wszystko byo Ok i z Toba i z maluszkiem.
                                  Madziara no to odpoczniesz sobie troche,ten stres to wszystkich wykancza i
                                  oczywiscie,zebys dostala nowy termin.
                                  A ja chyba nie dostalam zdjec Zuzi??
                                  Ale to dobre jak juz nasze mlode na piwko chodza i sie przyznac musze,ze Pat
                                  sprobowal od meza piwa-niby samej pianki i szczesliwy byl bardzo.
                                  A dzis ja poszlam do rosmana a maz z mlodym zostali w samochodzie,jak przyszlam
                                  to Pat mi mowi,ze robil "zapam papierosa" (nie moge zmusic meza do
                                  rzucenia,chociaz juz roznych argumentow uzywam) to ja niewiele myslac
                                  obwachalam go,maz sie patrzyl i pyta co ja obie,ze chyba nie podejrzewam go o
                                  dawanie papierosow dziecku.Jak powiedzialam mlodemu,ze papierosy smierdza i ze
                                  nie wolno to jeszcze kilka razy powtarzal,ze palil a potem powiedzial,ze
                                  sciemnia.
                                  Nie wiem czy wie o co chodzi ale mowi.
                                  Wieczorem,jak smaruje mlodemu krostki mascia to on zawsze chce ja trzymac i
                                  wczoraj mowi,ze zje masc,wiec ja mu na to,ze jak zje to moze sie
                                  zatruc.Schowalam masc,poszlam do kuchni wracam,Pat sobie na lozku lezy i
                                  mowi "oj zatrulem sie".
                                  A z tym dotykaniem przez inne osoby to ja juz tak nie reaguje ostro jak
                                  kiedys.W koncu mlody i tak wszystkiego dotyka a np w piaskownicy dzieja sie
                                  rozne rzeczy bo i koty sie zalatwiaja i wogole wszystko tam mozna znalezc a nie
                                  da sie nie puscic dziecka do piasku albo tylko do tych niby ogrodzonych placow
                                  zabaw czy piaskownic.
                                  Poza tym przeciez dziecko nie nabierze odpornosci jak bedzie izolowane od
                                  wszystkiego.
                                  Ja np staram sie nie dawac mlodemu nic do jedzenia na dworze,zeby brudnymi
                                  raczkami nie trzymal i czesto wycieram mu rece chusteczkami nawilzanymi.Wiem,ze
                                  w razie jakiejs choroby nie pomoze ale pod klosz go nie schowam.
                                  Pozdrawiamy.
                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.04.07, 19:38
                                    Witam
                                    Madziaro odpocznij sobie to wszystko powinno wrócić do normy, no i trzymam
                                    kciuki żeby udało Ci się ustalić nowy termin egzaminu.
                                    Dziękuję za zdjęcia Zuzi, śliczna z niej dziewczynka, a jaką ma ładną karnację.
                                    No i jaka mądra, od obcego nie weźmie.
                                    Ja tak uczę Kasię żeby nie wychodziła na ulice i zawsze musi iść z kimś
                                    dorosłym za rączkę (mamą, tatą, babcią, ciocią). Co do jedzenia to nam się nie
                                    zdarzyło żeby ktoś obcy częstował Kasię jedzeniem czy słodyczami. Raz tylko
                                    znajomi kinderką. Ogólnie to mnie strasznie wkurza kiedy ktoś wyciąga ręce do
                                    Kasi zawsze staram się ją szybko zabrać. Najbardziej wkurza mnie kiedy ktoś
                                    obcy mówi do niej "chodź ze mną" nie wiem co Ci ludzie sobie wyobrażają. Nie
                                    bardzo nawet wiem co mówić, tylko tyle, że nie wolno iść do nikogo obcego.

                                    Moniko to widać co Pat robił, nieźle się zaczyna.

                                    Dziś po południu Kasia prosi o bajkę więc w końcu się zgodziłam i mówię idź
                                    włącz komputer to Ci jakąś fajną znajdę. No i znalazłam "tupot małych stóp" w
                                    wersji angielskiej i sobie myślę jak ona biedna to będzie oglądała przecież nic
                                    nie zrozumie i idę do męża żeby tekstu poszukał bo jak biedna Kasia będzie taką
                                    bajkę oglądała z której nic nie zrozumie. No i mój mąż posłusznie poszedł tego
                                    tekstu szukać, nagle słyszę "po co jej tekst przecież ona nie umie czytać".
                                    • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 20.04.07, 14:45
                                      Witam
                                      życzę wszystkim udanego weekendu
                                      • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 20.04.07, 15:12
                                        mamokasienki1 ale sie usmiałam - po co przeciez ona nie umie czyatć!!!!
                                        dobre!!!!!!!
                                        Również miłego weekendu dla wszystkich!!!!!!!!

                                        monika25lbn zdjęcia wysyłałam - ale nie ma problemu wysle jeszcze raz.
                                        • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.04.07, 09:24
                                          Hej,
                                          Madziara dzieki za zdjecia,wczesniej nie doszly,nie wiem czemu.
                                          Alez z Zuzi slicznotka.Nawet Pat z mezem powiedzieli,ze sliczna
                                          dziewczynka.Mezowi podobaly sie kucyki i niebieskie oczka.
                                          • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.04.07, 15:36
                                            Hej dziewczyny,
                                            cos dzis pustawo na forum.
                                            Zyrafko wrocilas juz?Mam nadzieje,ze tak i ze wszystko jest OK.
                                            U nas weekend byl bardzo udany.
                                            W sobote bylismy na urodzinach u Pata chrzestnego,objedlismy sie,ze do domu
                                            piechotka wracalismy coby troszke spalic tych kalorii,pol biedy jak bym adidasy
                                            miala a tak szlam na szpilkach ale doszlam do samego domu.
                                            W niedziele bylismy w Kazimierzu,pozwiedzalismy troszke.Pat siedzial na koniu.
                                            Ale jak dla mnie to za duzo ludzi wczoraj bylo,wole jak jest spokojniej troche.
                                            Potem jeszcze do Janowca pojechalismy ale niestety do zamku nie weszlismy bo
                                            otwarte jest do 15:30 a my po 16 bylismy.Wrazenia i tak sa super tylko Pat juz
                                            pod koniec strasznie marudzil i zasnal dopiero jak wracalismy do domu.Jeszcze
                                            nie jest przyzwyczajony do spania w samochodzie ale znosil dzielnie wszystko.
                                            Dalej nie wiem co go uczula,dostaje Zyrtec i wapno i kapie go w krochmalu,nowe
                                            krostki przybywaja ale juz jakby mniej ich bylo.
                                            Pozdrawiamy.
                                            • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 24.04.07, 15:06
                                              czyzbym sama tu zostala?
                                              U nas dzis zmienna pogoda.Chwilami sloneczko a w nastepnej chwili
                                              deszcz."kwiecien plecien..."
                                              Ide robic obiadek.
                                              Pozdrawiamy.
                                              • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 24.04.07, 17:38
                                                Cześć dziewczyny

                                                W końcu wróciłam ze szpitala. I niestety nie jest najlepiej. Jak Wam
                                                pisałam w środę dostała skierowanie od internisty bo miałam za wysokie
                                                ciśnienie. Jescze w środę poszłam więc na oddział. I już przy przyjęcium
                                                okazała się, że szyjka jest skrócona i mam rozwarcie na 1 cm. Dostałam leki
                                                na obniżenie ciśnienia, zrobiono mi badania i w piątek miałam wyjść do domu.
                                                Niestety w piątek lekarz robiąc mi wypis dopatrzył się, że jakiś wskaźnik z
                                                badań krwi jest za wysoki i świadczy to o infekcji w organiźmie. Dostałam
                                                więc antybiotyk i w poniedziałek powtórzono mi badanie. Okazało się, że jest
                                                lepiej więc dziś lekarze zecydowali się puścić mnie do domu. Ale jeszcze
                                                wyszło przy okazji badania bakteriologicznego, ze mam paciorkowca i w trskcie
                                                porodu muszę mieć podany antybiotyk, żeby dziecko po urodzeniu nie dostało
                                                zapalenia płuc. Dziś na badaniu ginekologicznym lekarka orzekła, że szyjka
                                                jest bardzo skrócona i mam rozwarcie na 1,5-2cm. Dostałam fenoterol i przykaz
                                                leżenia. Mam wytrzymać przynajmniej do końca 34 tygodnia. W niedzielę
                                                dostałam też steryd na rozwój płuc dziecka, żeby w przypadku wcześniejszego
                                                porodu dziecko było lepiej przygotowane. Mam nadzieję, że wszystko będzie
                                                dobrze i uda mi się jeszcze trochę donosić tą ciążę. Strasznie się martwię,
                                                żeby z maluchem wszystko było ok. Dobrze, że przyjechała moja mama, żeby
                                                zająć się Olą i pomóc mi we wszystkim. A tu jeszcze remont w naszym nowym
                                                mieszkaniu i niedługo przprowadzka. Już nasi przyjaciele zapowiedzieli się,
                                                że będą nas pakować i przenosić.

                                                A w ogóle to bardzo się cieszę, ze już jestem z Wami. Na razie tylko napisałam
                                                co u mnie ale później sobie poczytam co się u Was wydarzyło w tym tygodniu.
                                                • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 24.04.07, 18:39
                                                  Zyrafko01 trzymam kciuki za Was !!!!! Wszystko będzie ok.!!!!

                                                  Mamokasienki1 Twoje milczenie jest niepokojące!!! A może Ty już urodziłaś?!!!!
                                                  Serdecznie pozdrawiam Wszystkie mamy !!!!

                                                  Właśnie odebrałam wyniki i wróciłam od lekarza okazało się , że mam problem z
                                                  tarczycą – niedoczynność- czekają mnie następne badania.

                                                  Jak mi się wszystko ułoży to z dzieciakami wyjeżdżamy w piątek na cały tydzień
                                                  do mojej mamy. Już się nie mogę doczekać tego wyjazdu!!!!!!!!
                                                  • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 25.04.07, 10:27
                                                    Witaj Żyrafko, dużo zdrowia i szczęścia, aby udało ci się jak najdłużej
                                                    utrzymać ciążę, powodzenia i gratuluję takich oddanych przyjaciół, to prawdziwy
                                                    skarb smile
                                                    Też się martwię o MamęKasieńki, odwezwij się, że wszystko ok, czekamy.
                                                    Dzięki za zdjęcia Zuzi, prześliczna dziewczyna, ja może dziś też prześlę
                                                    najnowszą Dobrosię.
                                                    Udanego odpoczynku Madziara!
                                                    Ja też mam urlop na cały tydzień majowy, ale za to teraz w pracy totalne
                                                    szaleństwo, muszę się wygrzebać z zaległości, zrobić sprawy bieżące i te na
                                                    przyszłość.
                                                    Wszystkim wyjeżdzającym i tym zostającym udanego odpoczynku!
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 25.04.07, 12:36
                                                    Witam.
                                                    Zyrafko będzie dobrze trzymaj się i bądź dobrej myśli.
                                                    Madziara a Ty odpoczywaj i nie denerwuj się, poób sobie na spokojnie wszystkie
                                                    badania.
                                                    Też jestem ciekawa co u mamykasienki, ona zawsze codziennie się odzywała.
                                                    Wczoraj ścięłam Kubie jak spał włosy, nie było innej możliwości i wiecie co,
                                                    jestem dumna z siebie, wygląda bardzo ładnie, wydoroślał i buzia mu schudła.
                                                    U nas piękna pogoda. Ja mam urlop od poniedziałku, aż 2 tygodnie, mój tat
                                                    wyjeżdża za granicę i nie miałby się kto zająć Kubą. Pewnie będę często do
                                                    teściów jedździć, Kuba tam uwieilbia przebywać, bo mieszkają pod lasem, na wsi,
                                                    może się wyszaleć i przebywa przez cały dzień na powietrzu.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 25.04.07, 13:56
                                                    Witam
                                                    Jestem jestem
                                                    Tylko mój mąż z remontem się rozłożył i nie bardzo miałam czas żeby zaglądać na
                                                    forum, poza tym w sobotę z rana przyjechała moja koleżanka ze studiów i była do
                                                    wczoraj i też nie miałam jak siedzieć przed kompem, wogóle wszystko naraz nam
                                                    się uzbierało.
                                                    Ja już się boję gdziekolwiek wyjeżdżać więc remontujemy z Kasią a to dość
                                                    trudne.
                                                    Wogóle to brzuch mam jeszcze wysoko więc za szybko się nie rozdwoję, ale czuję
                                                    się bardzo ociężała.
                                                    W poniedziałek byłam u lekarza i u mnie jak narazie w miarę ok.
                                                    Ciągłe problemy z układem moczowym za nic nie chcą się skończyć i lekarz już
                                                    sam ręce rozkłada bo nie wie jak może mi pomóc.
                                                    Ale po badaniu to w miarę ok, szyjka jeszcze zamknięta więc dzidziusiowi na
                                                    świat się nie śpieszy.
                                                    Byłam też z Kasią u dentysty bo niepokoiły mnie zaciemnienia na jej ząbkach i
                                                    okazało się, że to początki próchnicy więc miała Kasia lapisowane ząbki żeby ta
                                                    próchnica się więcej nie rozwijała i mamy to lapisowanie powtarzać kilka razy.

                                                    Zyrafko trzymam bardzo mocno kciuki żeby maleństwo doczekało w brzuszku do
                                                    właściwego terminu.
                                                    Dbaj o siebie i dużo odpoczywaj, a będzie dobrze. Gratuluję przyjaciół, w tych
                                                    czasach to prawdziwy skarb.

                                                    Moniko zazdroszczę podróży do Kazimierza, sama bym tam chętnie pojechała, m.in.
                                                    ze względu na mojego młodszego brata który tam jeszcze studiuje.

                                                    Madziaro życzę ci żeby z tarczycą było wszystko ok, a może jakiś wyjazd nad
                                                    morze? Tamto powietrze dobrze wpływa na drogi oddechowe to i na tarczyce być
                                                    może też.

                                                    Widzę, że w długi weekend nasze forum zaświeci pustkami.
                                                    Życzę wam udanych wyjazdów i zasłużonego odpoczynku. My niestety zostajemy w
                                                    domu, ale czas wykorzystamy na dokończenie remontu.

                                                    U nas pogoda super, dziś byłam już na podwórku w letnich klapkach, a dla Kasi
                                                    nie mam nawet sandałków. No i jutro mój mąż wyjeżdża na szkolenie na 2 dni więc
                                                    jakoś będziemy musiały sobie z Kasią radzić.

                                                    Dla maluszka i dla mnie już wszystko gotowe, tylko torbę w rękę i do szpitala.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 25.04.07, 14:17
                                                    Aha
                                                    Kasia od września będzie już przedszkolaczkiem, została przyjęta do
                                                    przedszkola i wczoraj już podpisałam umowę z przedszkolem.
                                                    Z jednej strony cieszę się, że będzie miała kontakt z innymi dziećmi a z
                                                    drugiej bardzo się boję jak to będzie.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.04.07, 21:10
                                                    Witam
                                                    Widzę, że pogoda nie poprawia nam obecności na forum
                                                    Ale my dziś też większość dnia spędziłyśmy na podwórku.
                                                    Pogoda cudna, prawie letnia, Kasia za nic nie chce wracać z podwórka do domu,
                                                    najpierw nie mogę jej wyciągnąć z domu i walczę o jakiekolwiek ubranie, a
                                                    później walczę o powrót. Ona to najchętniej bawiłaby się do ostatniego dziecka
                                                    na podwórku. Nie zwraca uwagi na to, że ja jestem już zmęczona albo, że mam coś
                                                    w domu do zrobienia.
                                                  • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.04.07, 10:16
                                                    Witam,
                                                    ja co prawda w pracy, ale też mało czasu na pisanie smile u nas też super ciepło
                                                    na razie ale zapowiadają oziębienie, a tak się cieszyłam na wspólne zabawy na
                                                    dworze, w tym sezonie jeszcze ani razu nie byłam z Dosią w piaskownicy, gdy
                                                    wracamy z pracy to szybko do domu na obiad, później zrobić pranie, trochę
                                                    ogarnąć dom i nie ma kiedy. Nakupiłam już mięcho na grilla, dziś jeszcze
                                                    warzywka i już możemy świętować przez cały tydzień. Dobrosia w porządku, tylko
                                                    żadnych postępów w nocniku, gdy ją posadzimy to robi ale nie woła. Myślałam, że
                                                    będzie teraz ciepło i na działce u teściów będziemy trenować. Zwijałście
                                                    dywany, gdy uczyłyście wołać siusiu? Gdy kiedyś miałam małego pieska to
                                                    zwijałam smile
                                                    Pozdrawiam wszystkich!
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.04.07, 10:46
                                                    Witam, ja tak szybciutko.
                                                    Elkusiu rozumiem Cię, bo mam podobnie, ja z pracy wracam o 16, obid gotuję
                                                    dzień wcześniej, żeby szybko zjeść i chociaż na trochę wyjść z Kuba na spacer.
                                                    A dzisiaj jestem ostatni dzień w pracy, od poniedziałku na urlopi, tylko
                                                    pierwszego pojawię się na kilka godzin, wracam po dwóch tygodniach. Nigdzie
                                                    raczej, oprócz teściów nie wyjeżdżamy, ale przynajmniej ten czas poświęce
                                                    dziecku smile
                                                    Elkusiu dywanów nie mam więc nie zwijam, ale ponad pół roku temu miałam u Kuby
                                                    w pokoju wykładzinę dywanową i ją wyrzuciłam, bo co chwila albo Kubuś się
                                                    zesikał, albo coś na nią wylał i kupiłam wykładzinę którą można ścierać.
                                                    Pozdrawiam Was i życzę udanego weekendu majowego, chociaż podobno ma się pogoda
                                                    popsuć.
                                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.04.07, 12:43
                                                    Cześć
                                                    Ale mam zaległości w czytaniu forum. Nie mówiąc już o pisaniu. Podczytuję Was
                                                    po trochę codziennie przy posiłkach bo chociaż tyle sobie wstaję z łóżka. A tu
                                                    za oknem 30 stopni. Dobrze, że jest ze mną mama to chociaż Ola ma z kim na dwór
                                                    iść. A tak w ogóle to mam już dość tego leżenia, wszystko mnie boli. Poza tym
                                                    mamy dziś 5-tą rocznicę ślubu. Myślałam, że może sobie gdzieś pójdziemy a tu
                                                    lipa, trzeba leżeć. Na dodatek pokłóciłam się trochę rano z mężem. Remont też
                                                    się przedłuża i mam wrażenie, że wszystko jest pod górkę. No ale dość
                                                    narzekania. Zmykam do łóżka położyć się. Miłego dnia wszystkim życzę.

                                                    PS. Ola to chyba będzie ostatnia z nocnikiem bo my to jeszcze baaardzo daleko w
                                                    lesie i żadne zmiany się nie zapowiadają.
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.04.07, 13:58
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Zyrafko to odpoczywaj,nie stresuj sie i jakos moze dotrzymasz i maluszek w
                                                    miare terminowo sie pokaze.Wlasnie dobrze,ze ma Ci kto pomoc przy Oli.
                                                    U nas tez goraco,wychodzimy przed 10 i ok 12 jestesmy w dmu.Wczoraj kupilam
                                                    sobie i mlodemu okularki przeciwsloneczne i dzis nawet w nich pochodzil
                                                    troche,bo wczoraj to jakos tak nie bardzo.
                                                    Ja wczoraj prawie pol dnia klucilam sie z mezem bo caly czas odpoczywa i piwo
                                                    popija a wieczorem w koncu wyruszyl do kolegi i tak do tej pory go nie ma i
                                                    nawet sie odezwac nie raczy.Bedzie awantura jak tylko gdzies raczy sie zjawic a
                                                    jak sie skonczy to zobacze,bo takiego czegos to nie podaruje.
                                                    Ale dobra,nie zanudzam przy tych wszystkich problemach wiecej.
                                                    Pat nadal z wysypka,wczoraj bylam u pediatry i kaze nam do poniedzialku czekac
                                                    i zobaczyc czy sie rozwija dalej.Tez mnie kobieta zdenerwolala,bo zamias leczyc
                                                    mlodego to mam czekac na nie wiem co ale na szczescie dzis jakby mnie
                                                    krostek.Mialam dzis do dermatologa jechac ale za wsciekla jestem i poczekam do
                                                    tego poniedzialku.
                                                    Spokojnego i milego weekendu Wam zycze i odpoczywajcie duzo dziewczyny.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.04.07, 14:52
                                                    Monika spokojnie, tak właśnie jest z elargią, coś dostaje się do organizmu i
                                                    uczula dziecko, dziecko przestaje mieć kontakt z tym czymś, ale to cały czas
                                                    gdzieś jest u niego w środku i powoli się uwalnia, cały czas powodując reakcję
                                                    alergiczną. To może trwać trochę czasu, aż organizm całkowiecie się uwolni od
                                                    alergenu, skoro nie pojawiają się nowe krosty to pewnie lekarka chce poczekać,
                                                    aby potwierdzić, czy to coś cały czas uczula Pata czy był to kontakt
                                                    jednorazowy. Dlatego walka z alergią u małych dzieci jest taka trudna, wysypka
                                                    u dziecka znajomych pojawia się raz na jakiś czas, silna reakcja organizmu,
                                                    powoli wysypka ginie a po jakimś czasie znowu, a oni w żaden sposób nie mogą
                                                    skojarzyć od czego ta wysypka się pojawia. Moja Dobrosia miała skazę białkową,
                                                    teraz juz trochę dajemy jogurt, niby jest ok, ale też czasami pojawia się
                                                    wysypka alergiczna i też nie wiem od czego.
                                                    Cierpliwości żyrafko, powoli nie spiesz się, wszystko będzie ok, zdążycie na
                                                    czas, pewnie mąż też jest trochę już zmęczony.Powodzenia i dbaj o siebie.
                                                    Nie szalejcie dziewczyny za bardzo na tej wielkiej majówce, pa, pa do
                                                    zobaczenia w maju.
                                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 30.04.07, 19:33
                                                    JA znów tylko tak szybciutko bo muszę leżeć. Byłam dziś na wizycie kontrolnej u
                                                    gina po moim ostatnim pobycie w szpitalu. Z szyjką niestety się nic nie
                                                    polepszyło, wciąż słabiutka i mogę rodzić w każdej chwili ale na szczęście i
                                                    nic gorzej sie nie dzieje. Lekarz też wyjaśnił mi kilka spraw odnośnie
                                                    paciorkowca, którego u mnie wykryto i już teraz jestem spokojniejsza jeśli
                                                    chodzi o tą kwestię. W ogóle to od pobytu w szpitalu schudłam 2 kilo. W sumie
                                                    to się z tego bardzo cieszę bo i tak miałam już 21kg na plusie. Nie ma to jak
                                                    tydzień na szpitalnym jedzeniu i prawie dwa tygodnie bez słodyczy smile Teraz mam
                                                    wizytę za dwa tygodnie. Ciekawe czy dotrwam do niej czy urodzę wcześniej?

                                                    Jeszcze tak szybciutko ostatnie hity Oli.

                                                    Babcia pyta Olę
                                                    - Olu znasz piosenkę o pszczółce Mai?
                                                    - Tat - odpowiada Ola
                                                    - To jak ona leci?
                                                    - Bzzzzz

                                                    Ola obcina mi zabawkowymi nożycami włosy i mówi:
                                                    - Jesteś u fryzjera. Już obciete.
                                                    - Dziękuję Olu - odpowiadam jej
                                                    - Nie ma za co.
                                                    - Ale ja bardzo dziękuję.
                                                    - Ale nie ma za co - i po chwili dodaje - jesteśmy żeby pomagać (dla
                                                    niewtajemniczonych to tekst z bajki "Bracia Koala")

                                                    Uśmiałam się strasznie
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 01.05.07, 10:23
                                                    Witam
                                                    Zyrafko trzymaj się, maluszek napewno przyjdzie na świat w terminie tylko dbaj
                                                    o siebie.
                                                    Ale uśmiałam się z tekstów Oli
                                                    U nas niestety słabe postępy w mowie, wprawdzie jest tego coraz więcej ale nie
                                                    na tyle żebyśmy mogły sobie z Kasią pogadać.
                                                    Czasami są jakieś przebłyski mowy ale to sporadycznie.
                                                    Wczoraj Kasia dostała wysokiej temperatury i okropnie się wystraszyłam bo nie
                                                    wiedziałam skąd jej się to wzięło, ale jak temp poszła powyżej 38,5 stopnia to
                                                    włożyłam jej czopka i przerwało.
                                                    A dziś nie ma nawet śladu po tej gorączce.

                                                    Zyrafko u mnie narazie 16 kg na plusie no i 38 tydzień trwa, wg moich wyliczeń
                                                    do porodu zostało mi 18 dni, a wg mojego lekarza 11 dni więc w tym czasie
                                                    pewnie przyjdzie na świat nasze maleństwo.
                                                    W sumie brzuch jeszcze wysoko, ale nieregularne skurcze dają o sobie znać.
                                                    Do lekarza mam iść jeszcze w przyszłym tygodniu to zobaczymy co i jak.

                                                    Pogoda nam się trochę popsuła i chyba będziemy musieli sprawić maluszkowi
                                                    rożek, a już myślałam, że kocyk wystarczy. No i nie mamy jeszcze pościeli nowej.

                                                    A jak z remontem i przeprowadzką sobie radzicie?

                                                    Musze już lecieć bo tatuś nie radzi sobie z Kasią.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 04.05.07, 09:34
                                                    Witam
                                                    Już prawie koniec długiego weekendu, ale moj mąż pracuje w kratkę więc i tak
                                                    nici by były z wyjazdu.
                                                    Narazie jeszcze jestem 2w1 i mam nadzieję, że jeszcze tak przez jakiś czas
                                                    zostanie.
                                                    Kasia ostatnio bardzo wypadkowa się zrobiła, najpierw na karuzeli tata ją
                                                    kręcił i uderzyła się w oko, na szczęście nic poważnego się nie stało,
                                                    następnego dnia przewróciła się i rozbiła sobie podbródek, zęby całe szczęście
                                                    na miejscu wszystkie, a wczoraj włożyła rączkę do grilla. Już nie wyrabiamy z
                                                    pilnowaniem jej, wszędzie jej pełno, wszystkiego chce dotknąć i spróbować.
                                                    Już się zaczynam bać jak to będzie z dwójką.

                                                    U nas kuchnia już pomalowana, tylko mebli brakuje nowych. Zresztą mąż już
                                                    zdążył wylać na ścianę olej sad i będziemy musieli zamalować od nowa. Ale zmywa
                                                    się super. Zmywałam olej gąbką z płynem i ani śladu farby nie było na gąbce. A
                                                    dziś dostaliśmy już zlew nowy do kuchni smile
                                                    Jutro jedziemy po resztę wyprawki i po farbę do Kaśkowego pokoju.

                                                    Nasze maleństwo przyjdzie na świat już niedlugo a ja jakoś dziwnie czuję się z
                                                    tą myślą.
                                                    Wszystko już mam przygotowane do szpitala i wyprawkę dla maleństwa na wyjście
                                                    też, po kilka razy dziennie pokazuję mężowi co gdzie jest poukładane a on i tak
                                                    niczego nie pamięta. Okropnie mnie to denerwuje ale mam nadzieję, że jakoś da
                                                    sobie radę z Kasią.
                                                  • zyrafka01 Nie będzie mnie trochę 04.05.07, 13:22
                                                    No właśnie, w końcu się przeprowadzamy. Jutro mam nadzieję, że nam się uda
                                                    wszystko poprzewozić. A w nowym mieszkaniu dopiero 15 maja podłączą nam
                                                    internet. I na razie to nawet telefonu nie będziemy mieć, żeby połączyć się
                                                    przez modem. Mam nadzieję, że moja szyjka wytrzyma tą przeprowadzkę ale na
                                                    wszelki wypadek torba do szpitala już spakowana i będzie pod ręką. W ogóle
                                                    nie wyobrażam sobie tego wszystkiego, tego całego rozgardiaszu. A przy tym
                                                    jeszcze ja nic nie mogę robić tylko mam leżeć. Mój mąż już jest tym też
                                                    strasznie zmęczony, bo ostatnio każdą wolną chwilę poświęcał na remont (i tak
                                                    jeszcze nie wszystko jest skończone) a teraz musi nas sam pakować i potem
                                                    rozpakowywać. Strasznie chciałabym mu pomóc, no ale cóż, kazali leżeć to leżę.
                                                    Wczoraj jak troszkę połaziłam po domu to potem tylko mnie brzuch rozbolał.

                                                    Mamokasienki, mój Piotr też ciągle zapomina co mu mówię, żeby przy Oli zrobił.
                                                    Ja po prostu przed pójściem do szpitala spisałam mu na kartce najważniejsze
                                                    rzeczy dotyczące żywienia naszego dziecka i kładzenia spać. A reszta to jakoś
                                                    będzie. A w ogóle to Ola bardzo dobrze zniosła tygodniowe rozstanie ze mną. W
                                                    ogóle nie płakała. W szpitalu tylko raz nie chciała mnie zostawić. No i jak
                                                    przychodziłą do mnie to mówiła "Mamo chodź z nami", ale dała sobie wytłumaczyć,
                                                    że ja muszę zostać dla dobra dzidzi. To ja bardziej to przeżywałam i jak ona
                                                    przyszła do mnie po raz pierwszy to się poryczałam jak ją zobaczyłam.
                                                    Ja to nawet jeszcze nie mam popranych ubranek dla dziecka. Stwierdziłam, że to
                                                    bez sensu przed przeprowadzką i zrobimy to na nowym mieszkaniu. Na wszelki
                                                    wypadek, gdybym wcześniej wylądowała w szpitalu i nie zdążyła wyprać to Piotr
                                                    spakował wszystkie rzeczy dla malucha razem i on będzie prał jak ja będę już w
                                                    szpitalu. Mam nadzieję, że wszystko jakoś nam się poukłada. Ja to nawet nie
                                                    mogę Piotrowi pokazać gdzie co jest poukładane bo sama nie wiem gdzie co jest w
                                                    którym worku smile

                                                    To trzymajcie się i do napisania po 15 maja (ciekawe czy nie urodzę do tego
                                                    czasu?)
                                                    Pozdrowienia
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 04.05.07, 14:33
                                                    Hej dziewczynki,
                                                    No to juz coraz blizej do narodzin maluszkow,niewiem jak dajecie rade bo ja z
                                                    Patem wymiekam.
                                                    Tez go wszedzie pelno,robilismy ognisko to grzebal kijem w srodku i nawet uwagi
                                                    nie zwracal,ze goraco,do grila tez sie pchal i dmuchal na niego.
                                                    Mamokasienki i Zyrafko trzymamy mocno kciuki,zeby wszystko bylo ok,za szybki i
                                                    latwy porod.I czekamy na wiadomosci co i jak.
                                                    Wasi mezowie napewno sobie dadza rade,moj tez jak mowie,zeby w cos ubral Pata i
                                                    czy cos mu dal to nigdy nie wie,gdzie co jest a jak sa sami np caly dzien to
                                                    swietnie daja sobie rade.
                                                    My ostatnie dni podziebieni jestesmy wszyscy.Chyba po ogniskach,bo strasznie
                                                    wialo a do pozna bylismy.Nosy mamy zatkane w gardelkach drapie ale
                                                    najwazniejsze,ze mlodemu krostki poschodzily w koncu.Teraz profilaktycznie myje
                                                    go w krochmalu na przemian z plynem Balneum natluszczajacym i leczniczym.
                                                    Dzis u nas znowu goraco i mam nadzieje,ze juz tak zostanie.
                                                    Ja od 10 maja ide na szkolenie a pozniej moze wyjdzie z praca i teraz maz
                                                    troche pobedzie z Patem bo ja mam troche dosc,ewentualnie maz rozmawial z
                                                    tesciowa i moze do niej bedzie zawozil mlodego ale to jeszcze do przetrawienia
                                                    no i mi ciezko rozstac sie z Patem jednak mysle,ze damy rade.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia witam 07.05.07, 07:57
                                                    po powrocie z majówki, u nas nie ma o czym pisać, bo się wszyscy
                                                    rozchorowaliśmy, Dobrosia też miała taki jednodniowy skok temperatury, katar
                                                    ale jej szybko przeszło a mu z mężem się męczymy do dziś.
                                                    Podziwiam Was Mamokasieńki i Żyrafko jak sobie dzielnie radzicie, dołączam się
                                                    do życzeń zdrowia dla Was i maleństw i jak najdłuższego wytrwania.
                                                    U nas dziś chłodno i chmury, będzie deszcz
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 07.05.07, 08:30
                                                    Witam
                                                    A my na weekend byliśmy u teściowej, było tak pięknie, że chciałam żeby się
                                                    Kasia wybiegała, no i ja sobie przy okazji odpoczęłam trochę.
                                                    Maluszek narazie grzecznie siedzi w brzuszku więc korzystamy.
                                                    Właśnie piorę pościel maluszka i ręczniki, a wczoraj zamówiłam ochraniacz do
                                                    łóżeczka we wzorki takie jak pościel bo w sklepie nie mieli.

                                                    Zyrafko trzymam kciuki żeby wszystko było ok i żebyś donosiła ciążę do końca,
                                                    mam nadzieję, że już po przeprowadzce i że już cieszycie się z nowego własnego
                                                    mieszkanka.

                                                    Elkusiu Kasia też miała jakieś dziwne skoki temperatury jeden w poniedziałek, a
                                                    drugi w sobotę po południu. Najdziwniejsze, że nic jej przy tym nie było,
                                                    trochę kaszlała ale to 2 dni i przeszło, za to mój mąż zakatarzony okropnie i
                                                    boli go gardło, mam tylko nadzieję, że mnie to ominie.

                                                    Kasia ostatnio robi duże postępy w mowie, ciągle przychodzi do mnie z jakimiś
                                                    nowymi odkryciami słownymi, wprawdzie to jeszcze nie zdania ale i tak jestem z
                                                    niej dumna.
                                                  • monika25lbn Re: witam 07.05.07, 15:26
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Elkusiu zdrowka dla Was.
                                                    Nam katar przeszedl tylko Pat jeszcze pociaga troszke i kaszlal kilka razy to
                                                    dalam mu syrop.Narazie uwazamy z jezdeniem przez te alergie,bo cos mu znowu
                                                    kilka krostek wyskoczylo na raczce.
                                                    Pogoda pod psem.Wczoraj caly dzien padalo a wieczorem juz burza byla,dzis zimno
                                                    i dopiero teraz slonce troche sie pokazuje.
                                                    A musze Wam napisac-wczoraj bylismy u tesciow na obiedzie i chociaz mowilam z
                                                    1000razy,ze wiecej tam nie pojde to jakos tak sie zebralam i tlumacze sobie,ze
                                                    to dla Pata.No i bylo calkiem pozytywnie.Nawet z tesciowa po lampce winka
                                                    wypilysmy i Pat dostal ksiazeczki z bajkami.Zobazymy jak to dalej bedzie.
                                                    U nich teraz jest maly szczeniaczek,jeszcze nie szczepiony i Pat tak sie bawil
                                                    az w koncu ta psina go zabkami zlapala a ze te zeby jak szpileczki ma to Pat
                                                    krzyku narobil.Niby nic sie z tym nie robi i to nie bylo mocno,bo tylko troszke
                                                    zlapala za skorke.Dzwonilam do pediatry,bo slad malutki jest ale mowila,ze jak
                                                    nie puchnie to nic sie zlego nie dzieje.
                                                    Kupilyscie juz sandalki na lato dla dzieciaczkow?Ja narazie czekam ale jakos
                                                    nic ciekawego w sklepach nie widze,na allegro niby sa ale ja wole mlodemu
                                                    przymierzyc,bo adidasy ma 26rozm a kupilam trampeczki to 25 sa sporo przy duze
                                                    a mniejszych nie bylo.Tylko to takie do domu to za czas jakis napewno beda
                                                    dobre a mniejszych niestety nie bylo.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia Re: witam 07.05.07, 15:54
                                                    Ja niestety musiałam kupić już letnie buty, Bartki 119 zł + tekstylne 18 zł,
                                                    czyli średnio 68 zł smile
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 07.05.07, 17:26
                                                    Hehehe
                                                    Ale sobie średnią Elkusiu wyliczyłaś
                                                    Ja też zawsze kupuję jedne porządne butki i jedne takie na codzień do piasku,
                                                    zazwyczaj tekstylne.
                                                    Co do sandałków to jeszcze nie mamy, bo w sklepach nic ciekawego nie ma,
                                                    chciałam jak w zeszłym roku Antylopy ale nie znalazłam ładnych.

                                                    Moniko dobrze, że Patowi nic nie jest po tym draśnięciu przez pieska, trzymam
                                                    kciuki żeby stosunki z teściową były coraz lepsze.

                                                    My dziś po drugiej wizycie u dentysty z Kasią - lapisowanie. Już się nawet nie
                                                    umawiałyśmy na następną wizytę ale myślę, że za 3-4 tygodnie pójdziemy na
                                                    powtórkę.

                                                    Życze dużo zdrówka wszystkim chorowitkom.
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 09.05.07, 10:20

                                                  • mamakasienki1 Re: witam 09.05.07, 10:32
                                                    Witam
                                                    Trochę pusto się zrobiło.
                                                    To ja zaczynam trochę egoistycznie, napiszę co u nas.
                                                    Dziś z rana obniżył mi się już brzuszek więc już dużo czasu nam nie zostało do
                                                    spotkania z maleństwem.
                                                    Z jednej strony nie mogę się już doczekać, a z drugiej bardzo się boję jak to
                                                    będzie. Kasia za nic w świecie nie chce oddać dzidziusiowi swojego łóżeczka, a
                                                    ja nie chcę robić nic na siłę.
                                                    Chciałabym jej kupić nowe łóżko, wprawdzie mamy w jej pokoiku rozkładaną kanapę
                                                    dwuosobową, ale jest dość kłopotliwa w rozkładaniu i jakoś do tej pory nie
                                                    paliło nam się do przeniesienia Kasi na nią, a teraz już musimy.
                                                    Poza tym zakup nowego łóżka to też wydatek a i tak mamy ich sporo w ostatnim
                                                    czasie.
                                                    Kasia zaczyna coraz lepiej mówić więc chociaż to jest pocieszające.
                                                    Poza tym nic ciekawego się u nas nie dzieje, codziennie to samo.

                                                    Piszcie co u was słychać, cokolwiek.
                                                    Jak wasze zdrówka, ostatnio bardzo się pogoda popsuła to i nastroje pewnie
                                                    marne.
                                                  • elkusia Re: witam 09.05.07, 14:22
                                                    witam,
                                                    ale szybko te wasze ciąże mijają!
                                                    Mamokasieńki, w poradnikach radzą, żeby wszystkie zmiany w domu przeprowadzić
                                                    przed narodzinami drugiego dziecka, bo później to starsze dziecko może czuć, że
                                                    to małe mu wzięło właśnie np. łóżeczko i go za to nie lubić. Ale wiadomo jak to
                                                    jest w życiu, nie zawsze podręczniki mają rację, ale spróbuj może przeprowadzić
                                                    już Kasię na nowy tapczan. Może na początek nie składajcie go na dzień, rozłóż
                                                    tylko pościel, przykryj okyciem i już, a z czasem może coś kupicie. U nas też
                                                    króluje stary tapczan, składany tylko jak goście się zapowiedzą, jakoś też na
                                                    razie czekamy na zakup nowego.
                                                    U nas po staremu, nic się nie dzieje, spokój, cisza.
                                                  • monika25lbn Re: witam 09.05.07, 15:10
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Mamokasienki no to napewno porod sie zbliza,oczywiscie trzymam kciuki,zeby
                                                    szybko i latwo poszlo ale to juz pisalam chyba.
                                                    Kasia pewnie powoli przyzwyczai sie do nowego lozeczka a wlasnie jak juz bedzie
                                                    maluszek to moze byc trudniej.Na sile oczywiscie nic nie zrobisz ale moze
                                                    poukladaj do nowego lozka ulubione zabawki Kasi i moze na poczatek zeby w dzien
                                                    probowala tam spac.Ja tak uczylam Pata,zaczynajac w dzien potem na wieczor,zeby
                                                    oswajal sie z nowym lozeczkiem.Ale to moze potrwac.Poprobujcie jednak,moze to
                                                    cos da.
                                                    U nas ogolnie tez nic ciekawego.Dzis na zmiane deszcz i slonce ale ogolnie
                                                    chlodno.Nudzi nam sie w domu,bo tylko do sklepu dzis wyszlismy.Co tu robic na
                                                    dworze jak zimno,znajome dzieci chyba po calych dniach w domu siedza,bo nikogo
                                                    nie widac.
                                                    Narazie tyle,koncze.
                                                    Pozdrowienia.
                                                    Ps nosami dalej ciagniemy.
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 09.05.07, 15:17
                                                    Jestem znowu
                                                    Muszę się pochwalić, że Kasia już nie używa słów dźwiękonaśladowczych do
                                                    nazywania zwierzątek tylko ładnie mówi na konia - "toń", na kota, "tot",
                                                    widelec to "dedeć", pies to w końcu "pieś" ale jestem z niej dumna.
                                                    Wiem, że to może śmieszne bo przy waszych gadających od dawna szkrabach to
                                                    marniutko ale i tak jestem szczęśliwa i taka dumna, że aż mnie od środka
                                                    rozpiera.

                                                    Elkusiu zgadzam się z Tobą ale Kaśkowy pokoik jest dość mały i jak rozłożymy
                                                    jej tą kanapę to zajmie pół pokoju i nie będzie za bardzo miejsca do zabawy,
                                                    ale być może skorzystamy z pomysłu, bo narazie lepszego rozwiązania nie mamy.
                                                    Jeszcze tylko musimy jej kupić nową pościel, bo maleństwo dostanie po Kasi,
                                                    tylko poszewki nowe kupiłam.
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 09.05.07, 15:22
                                                    Moniko u nas też zimno a na podwórku jeszcze nie byłyśmy z Kasią, pójdziemy
                                                    później z tatusiem, ale wszystkie znajome dzieci z osiedla też siedzą w domkach
                                                    i nosami ciągną więc Kasia za bardzo nie miałaby się z kim bawić, a ona taka
                                                    strasznie towarzyska jest.
                                                    U nas pogoda też nie najlepsza, ale wybieramy się na wesole miasteczko bo diś
                                                    za pół ceny to Kasia trochę może pojeździ o ile wogóle otwarte.
                                                    Wczoraj palnęłam do męża , że pojadę z Kasią do fikolandu i ona dziś od samego
                                                    rana mówi, że chce jechać do dzieci.
                                                  • madziara40 Re: witam 09.05.07, 20:19
                                                    Witam Was wszystkie!!!
                                                  • elkusia Re: witam 10.05.07, 08:54
                                                    witamy, witamy, ale co tak skromnie madziara?
                                                    Dla wszystkich pociągających, kaszlących i zmęczonych życzenia duuużo sił i
                                                    zdrówka.
                                                    U nas zapadła decyzja, teściowa z teściem 25.05 biorą Dosię i jadą nad morze,
                                                    my ich zmieniamy 04.06 i zostajemy dwa tygodnie nad morzem (chyba Ustronie
                                                    Morskie), bardzo się cieszę, mam tylko nadzieję, że się ociepli. Co prawda
                                                    zapowiada to szalony maj, nasz blok i mojej mamy będą ocieplane wkrótce, co
                                                    oznacza opróżnienie balkonów, zabezpieczenie okien i takie tam, no i u mamy
                                                    jeszcze chcemy wymienić okna na plastikowe, co oznacza że będę musiała pojechać
                                                    do niej na kilka dni posprzątać przed i po, chyba jeszcze przed wyjazdem nad
                                                    morze. No i u nas zaległe malowanie kuchni i jednego pokoju nam jeszcze
                                                    zostało, a coś mój małż stracił ochotę na prace domowe ostatnio, no i jeszcze w
                                                    jego pracy dużo pracy, więc często musi jeszcze popołudniami pracować. U nas to
                                                    tyle nowości na razie, acha jeszcze tylko Dobrosia od dwóch dni śpi u babci,
                                                    jesteśmy sami bez dziecka, czują się trochę dziwnie, taka cisza i spokój,
                                                    zaległe prasowania i szycia trochę popchnęłam do przodu, no i większy luz z
                                                    obiadami, ale zaczyna mi już brakować tego szczebiotu: co robisz, gdzie
                                                    idziesz, co to jest?
                                                  • monika25lbn Re: witam 10.05.07, 16:43
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Ja dzis bylam na szkoleniu,nie wiem czy pisalam juz Asertywnosc,Kreatywnosc i
                                                    takie tam,jutro tez ide i jeszcze 4 razy.Pat byl ze mna,jest tam mozliwosc
                                                    chodzenia z dzieckiem do lat 3.Program przygotowany dla kobiet "kobieta
                                                    asertywna nie tylko dla siebie",bylo calkiem,calkiem.
                                                    Pat bawil sie z dziecmi,byly opiekunki do maluszkow + pani z prywatnego
                                                    przedszkola.Mlody nic nie plakal,nawet zasnal pod koniec i tylko szkoda bylo go
                                                    troszke budzic.Szkolenie trwalo 4 godziny,w polowie byla przerwa wiec poszlismy
                                                    siku z mlodym,dzieci dostaly tarte owoce pozniej kanapeczki,do tego soczek.Pat
                                                    nie bardzo chcia jesc ale on ostatnio wogole cos z jedzeniem nawala,za to
                                                    kokolki-cukiereczki to sa na czasie.Wstajemy dzis rano i on jeszcze z lozka
                                                    wola o kokolke,oczywiscie nie dostaje,bo sa tlumaczenia,ze najpierw sniadanie a
                                                    potem moze cukierek,zalezy czy grzeczny bedzie,chociaz wiem teoretycznie,ze nie
                                                    powinnam go przekupywac.
                                                    Dzis z rana bylo cieplutko i slonecznie a teraz pada i pada.
                                                    Kategorycznie zamawiam inna pogode.Chce slonca i ciepelka.
                                                    Elkusiu fajnie Wam.W domku spokoj,urlop zaplanowany aaah marzenia.Oczywiscie
                                                    mam nadzieje,ze pogoda sie poprawi.
                                                    Madziara cos skromniutko.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia Re: witam 11.05.07, 08:39
                                                    Monika fajne szkolenie, aż ci zazdroszczę. Napisz coś więcej o tym czego Was
                                                    uczyli, może trochę i my skorzystamy. A warunki super, płaciłaś za to szkolenie?
                                                    U nas też ostatnio z jedzeniem kiepsko, wszystkie warzywka są be, nawet
                                                    szparagów nie spróbowała, ale dziś zrobię zupę szparagową i mam nadzieję, że
                                                    chociaź to zje. Cukierki zawsze i w każdej postaci, ale na razie Dobrosia po
                                                    obudzeniu woła, że chce kachy, więc jeszcze nie jest tak źle smile U nas wczoraj
                                                    cały dzień lało, dziś rano też, zobaczymy co będzie dalej.
                                                  • elkusia Re: witam 14.05.07, 10:48
                                                    witam wszystkich nieobecnych, mam nadzieję, że wszystko u Was ok.
                                                    Choć tak długa nieobecność u Mamykasieńki jest niepokojąca, ale mam nadzieję,
                                                    że to przerwa spowodowana jakimiś okolicznościami życiowymi (chyba, że to już -
                                                    wtedy trzymamy kciuki za szybki poród!).
                                                    U nas dziś pada, w sobotę lało, na szczęście wczoraj trochę się wyszalałyśmy na
                                                    huśtawkach i zjeżdzalniach.
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 14.05.07, 12:11

                                                  • mamakasienki1 Re: witam 14.05.07, 12:25
                                                    Witam
                                                    Elkusiu Ty to jesteś niezawodna na forum, fajnie poczytać co u was.

                                                    Moniko fajnie, że chodzisz na szkolenie, trzymam kciuki żeby szybko zaowocowało
                                                    jakąś fajną pracą.

                                                    Ja nadal w domku, choć mój termin porodu wg OM minął w sobotę 12 maja, jak
                                                    sobie policzyłam, że od dnia poczęcia to też wychodzi na 12 maja to już się
                                                    nastawiłam psychicznie na tą datę, a tu nic z tego. Tylko z USG na 18 maja.
                                                    Narazie czekam może się coś zmieni, ale coś mi się wydaje, że znów czeka mnie
                                                    powtórka z poprzedniego porodu, czyli wywoływanie.
                                                    Kasia też była prawie tydzień przenoszona i nic jej się nie stało, nawet wody
                                                    miałam zachowane i czyste jak mi pęcherz płodowy przebili w szpitalu.
                                                    Z położną już się umówiłam i mam nadzieję, że będzie ok.

                                                    U nas dziś piękna pogoda słońce i sporo powyżej 20 stopni, od 10:00 byłyśmy z
                                                    Kasią na podwórku, a teraz zjadała swoją porcję kaszy i śpi.
                                                    A mnie czekają porządki. Tak szczerze mi się nie chce, że odciągam to jak mogę.
                                                    Najchętniej położyłabym się razem z Kasią i pospała.
                                                    No i robię do końca pranie żeby nic nie zostało, bo jak tamtym razem byłam w
                                                    szpitalu i mi teściowa poprała to myślałam, że się zapłaczę jak zobaczyłam
                                                    białą pościel i moją białą bieliznę zafarbowane na żółto.
                                                    Olewam już pieluchy ale po co wrzucała do białych rzeczy żółtą koszulkę.
                                                    No nic przebolałam jakoś te straty a teraz wolę się na nie nie narażać i po
                                                    kilka razy mówię mężowi na co ma zwracać uwagę.
                                                    Oki kończe już smęcić, szczególnie, że tak ładnie mamy za oknem.
                                                    Życzę wam żeby i u was było tak ładnie.

                                                    Niestety nie mam laptopa i jak będziemy w szpitalu to odezwę się dopiero po
                                                    powrocie.
                                                  • elkusia Re: witam 14.05.07, 14:40
                                                    cieszę się, że wszystko w porządku Mamokasieńki. W sumie to bardzo dobrze, że
                                                    mimo takiego postępu nauki są jeszcze takie tajemnice życia, w których medycyna
                                                    nie ma pojęcia co się dzieje np. termin porodu.
                                                    Ale teściową to masz niezawodną, pochowaj lepiej głęboko wszystkie swoje
                                                    rzeczy wink Czy to teściowa będzie u Was w okresie połogowym? Ja bardzo źle
                                                    wspominam pobyt mojej teściowej po porodzie, co prawda jeśli chodzi o czynności
                                                    domowe to jest bezbłędna ale psychicznie to mnie wykończyła, pokłóciłyśmy się
                                                    na koniec i tyle. Między innymi o to, że ja bardzo, bardzo lubię herbatę.
                                                    Zawsze mam w domu trochę róźnych herbat, i gdy przyszłam po porodzie do domu to
                                                    marzyłam o dobrej herbacie, taka przyjemność dla samej siebie. Przez tydzień
                                                    prawie nie mogłam się ruszać i wszystko podawała mi teściowa. Gdy prosiłam o
                                                    herbetę to dostawałam melisę, a ona za każdym razem udawała idiotkę: ojeny,
                                                    pomyliłam się, zapomniałam co chcesz i takie tam. Według jej teorii melisa
                                                    miała mnie i dziecko uspokoić, a ja dostawałam szału- nie lubię smaku melisy.
                                                    Czułam się jak idiotka, a w każdym razie jak ktoś z kogo próbują robić idiotę.
                                                    Do dzisiaj jak sobie to przypomnę to mnie szlag trafia wrrrr.
                                                    Z miłych rzeczy:
                                                    Dosia w niedzielę pokazując na obrazek w książeczce:
                                                    To jest piesek, moim zdaniem.
                                                    He, he dwa lata i ma już własne zdanie!
                                                    No i muszę się pochwalić:
                                                    nauczyłam Dobrosię ciąć nożyczkami kartki, super zajęcia dla malucha, zajmuje
                                                    jej to bardzo dużo czasu, skupia się maksymalnie i mamy dłuuugą chwilę spokoju.
                                                    Tyle, że trzeba przy niej siedzieć, nożyczki zaokrąglone ale zawsze nożyczki.
                                                    Mój mąż mówi, że to trochę za wcześnie ale co tam, sama chciała smile
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 14.05.07, 15:19
                                                    Elkusiu dzięki za to co napisałaś
                                                    Bo pomimo wszystkich błędów i niedociągnięć mam jednak fajną teściową. Zaraz po
                                                    porodzie jak się okazało, że Kasia ma zapalenie układu moczowego a ja nie
                                                    miałam pojęcia co się dzieje zadzwoniłam do niej z płaczem, że mam chore
                                                    dziecko to za parę godzin już u nas była (jest pielęgniarką i ma jako takie
                                                    pojęcie o chorobach) pomogła mojemu mężowi posprzątać bo akurat mieliśmy
                                                    księdza po kolędzie jak byłam w szpitalu, nakupiła mi herbatek dla mam
                                                    karmiących i wogóle starała się bardzo (pomijam tamto nieudane pranie). I
                                                    wszystkim się zajęła tak jak potrafiła.
                                                    Co do połogu to nie była z nami, nikogo nie było bo nie chcieliśmy, chcieliśmy
                                                    poradzić sobie ze wszystkim sami, mąż wziął sobie kilka dni urlopu i był ze mną
                                                    i Kasią.
                                                    Teraz też chcemy być sami bo to w sumie my mamy sobie radzić z dziećmi i mamy
                                                    je wychowywać więc od razu na głęboką wodę.
                                                    Zresztą zależy jak będę się czuła.
                                                    Ale teściową masz rzeczywiście bezbłędną, melisa zamiast herbaty, pewnie
                                                    chciała dla was jak najlepiej.
                                                    Ja niestety nie potrafię mojej teściowej powiedzieć nic przykrego, ani się jej
                                                    przeciwstawiać, mówię tylko, że teraz inne czasy i niektóre rzeczy robi się
                                                    inaczej niż kiedyś.

                                                    Ale się wygadałam już mi znacznie lepiej.

                                                    Dziewczyny co u was, co u waszych dzieciaczków? Mam nadzieję, że wszystko ok i
                                                    nikt nie choruje.
                                                  • elkusia Re: witam 15.05.07, 10:32
                                                    Dzień dobry, pozdrawiam wszystkich i też się zapytuję co słuchać? Bo coś nic
                                                    nie słychać! Gdzie jesteście dziewczyny! Gdy Olga pojedzie do szpitala to bedę
                                                    musiała pisać sama do siebie smile
                                                    Gratuluję teściowej Mamokasieńki, moja też nie jest zła, tylko też czasami
                                                    muszę coś o niej napisaąć , wtedy od razu mi lżej, na pewno dla Dobrosi się
                                                    stara bardzo i bardzo często nam pomaga, gdy byliśmy chorzy nie dalibyśmy rady
                                                    bez niej. Tylko czasami jest bardzo denerwująca dla mnie, i ma wadę której ja
                                                    bardzo nie lubię czyli uszczęśliwianie na siłę, jeśli ona uważa, że tak jest
                                                    dobrze to tak musi być i w zasadzie moje zdanie się nie liczy, bo ona chce
                                                    dobrze i już.
                                                    U nas w nocy dziś były straszne burze, ponad 3 godziny się kotłowało, wiatr,
                                                    deszcz, pioruny. Waliły się drzewa, doniczki spadały itp. Bałam się, że
                                                    Dobrosia się obudzi i jej nie uśpię z powrotem w takich warunkach ale gdzie
                                                    tam, dzieci jednak mają bardzo mocny sen.
                                                    Pozdrawiam i czekam na wiadomości od Was smile
                                                  • mega3 Re: witam 15.05.07, 12:10
                                                    Witam Was.
                                                    Nie odzywałam się długo, bo byłam 2 tygodnie na urlopie.
                                                    Od rana czytam zaległe wiadomości, a trochę się ich namnożyło przez te dwa
                                                    tygodnie.
                                                    U nas też się dzisiaj w nocy kotłowało, Kuba się obudził przed 2 i zasnął
                                                    dopiero o 3. Muszę się Wam pochwalić, wczoraj moje dziecko samo nałożyło sobie
                                                    nakładkę na kibelek i sam wszedł na niego i nawet zrobił siusiu, co prawda
                                                    przed tym zrobił w spodenkismile
                                                    A dzisiaj rano jak się szykowałam do pracy to opowiadał mojemu tacie, dziadzia
                                                    ja sam siusiu. Nigdzie nie wyjeżdżałam, ale nie był to stracony czas na
                                                    urlopie, bo całymi dniami byłam z Kubą. Nie wiem czy miłąo to jakiś wpływ, ale
                                                    przez tydzień udało mu się nie obudzić ani razu w nocy.
                                                    Dzisiaj Kuba pierwszy raz wychodzi z dziadkiem na rower czterokołowy, ciekawa
                                                    jestem co z tego wyjdzie, bo on nie umie pedałować, pewnie będzie się chciał od
                                                    ziemi odpychać, tak jak to robi na swoim autku.
                                                    ciekawe Zyrafka już może urodziła.
                                                    Na razie kończę i pozdrawiam.
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 15.05.07, 13:49
                                                    Witam
                                                    Elkusiu to w sumie mamy podobnie z teściowymi, choć u mnie z tym
                                                    uszczęśliwianiem na siłę to moja mama bardziej, a później jak komuś coś nie
                                                    pasuje to ma straszny żal.
                                                    Jak ją poprosiłam żeby w ciucholandzie kupiła mi szlafrok jakiś satynowy to
                                                    kupiła i 3 szt. na wszelki wypadek jakby mi się jeden nie podobał.
                                                    To samo jest z ubrankami dla Kasi albo dla maleństwa, jak chciałam pajacyki to
                                                    kupiła 30 szt., tak samo ze spodenkami i bluzami i wogóle ze wszystkim. Teraz
                                                    boję się o cokolwiek ją prosić.

                                                    Mega gratuluję postępów Kubusiowi mądry z niego chłopczyk, Kasia narazie
                                                    korzysta z nocniczka ale i z tego się cieszymy. Nakładka na kibelek leży
                                                    bezużyteczna.
                                                    Co do rowerka to my testowaliśmy w hipermarkecie i Kasia za nic w świecie nie
                                                    chce pedałować więc nie kupowaliśmy. Robi dokładnie to o czym piszesz odpycha
                                                    się nóżkami tak jak na samochodziku.

                                                    A ja jeszcze w domu
                                                    Kosmos jakiś, moje dziecko się uparło, że w brzuszku najlepiej i postanowiło
                                                    tam zostać na dobre chyba.
                                                    My dziś od rana nie mieliśmy internetu to za bardzo nie miałam jak zajrzeć,
                                                    poza tym w końcu mamy nową kuchnię tzn, zabudowę, szkoda tylko, że nie wszystko
                                                    do końca tak jak chciałam ale nie zapłaciliśmy też za wszystko i zapłacimy jak
                                                    już będą wszystkie półki. Dobrze, że mój mąż ma głowę na karku bo ja pewnie
                                                    dałabym całą kasę a później plułabym sobie w brodę, że gość długo zwleka z
                                                    dokończeniem pracy. A tak mamy spokojne głowy.

                                                    Zyrafka ma mieć internet od jutra przynajmniej tak pamiętam z jej ostatniego
                                                    postu, to może jak się już urządzili do końca to nam napisze co i jak.
                                                    W każdym razie ja trzymam kciuki żeby jeszcze nie urodziła i donosiłą ciążę do
                                                    końca. Ale nie tak bardzo jak ja, bo w drugą stronę też niedobrze.
                                                  • monika25lbn Re: witam 15.05.07, 15:14
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    U nas upaly za to Pat ma katar znowu i troszke pokasluje-efekt jedzenia lodow z
                                                    tatusiem(prawdopodobnie).
                                                    Pata nakladka tez narazie w odstawce,lezy sobie w kibelku i czasem tylko mlody
                                                    zaklada sobie ja na glowe i spiewa "kapelusz mam"-z teletubisiow,tylko tam
                                                    odwrotnie.Do kibelka sika ale stoi na desce i opiera sie o spluczke.
                                                    Na rowerze byl z mezem i po 10 min przyniesli rower do domu,bo Pat pedalowac
                                                    owszem tylko do tylu i za nic nie da sobie przetlumaczyc,ze to nie tak.Odpychac
                                                    tez sie czasem probuje.
                                                    Mega super,ze urlop sie udal i wyspaliscie sie w koncu.
                                                    Pat przesypia co prawda cala noc ale u nas w lozku a jak spi sam w lozeczku to
                                                    w polowie nocy budzi sie i przychodzi do nas albo placze.I tak spi raz z nami
                                                    raz sam.Troche tez robie tak jak mi wygodniej.
                                                    Olgo jeszcze chwila i juz nie bedziesz tylko mamakasienkiwinkA maluszek pewnie
                                                    dobrze sie czuje w brzuszku i korzysta ile moze.Z tymi terminami to roznie
                                                    bywa,wcale nie zawsze jest dokladnie wyliczony u mnie np tak bylo i niby Pat
                                                    wyskoczyl tydzien po terminie ale w szpitalu powiedzieli,ze jest w czasie
                                                    chociaz moja prowadzaca wysylala mnie wczesniej na wywolanie ale nie poszlam.A
                                                    jak maluszek pobedzie kilka dni dluzej w tym kosmosie to nic zlego chyba.W
                                                    kazdym razie czekamy w napieciu.
                                                    Elkusiu pisz,napewno nie bedziesz pisala sama do siebie,bo ja czytam prawie
                                                    codziennie tylko nie zawsze cos pisze ale jestem.Jak mi sie uda to powklejam
                                                    zdjecia.O wlasnie.Zalalam aparat.Byl sobie w mojej torebce po ognisku.Bylo tam
                                                    tez picie Pata i jakies cukierki.Rozsypaly sie,napoj sie ulotnil z butelki do
                                                    torebki i powstala masakra.Maz probuje go suszyc,wycierac ale chyba nic z tego
                                                    i tak kolejny wydatek,eeeh.No i czas jakis beda tylko zdjecia z telefonu.
                                                    Pozdrawiam i uciekam bo mlody wstal.
                                                  • zyrafka01 Już jestem 15.05.07, 19:42
                                                    Cześć dziewczyny. Ale się stęskniłam. Już nie mogłam się doczekać kiedy znów
                                                    będę mogła wrócić na forum. No ale dziś w końcu podłączyli nam internet. No i
                                                    w ogóle piszę do Was z naszego nowego mieszkania. Na razie jeszcze większość
                                                    rzeczy mamy spakowane w workach, torbach i pudłach ale po mału rozpakowujemy
                                                    się. Nawet wzięłam się za pranie rzeczy dla malucha. Wczoraj byłam na wizycie u
                                                    gina i szyjka wciąż jest skrócona i prawie całkiem zgładzona i mam rozwarcie na
                                                    1-1,5 cm. Ale dostałam pozwolenie na spacery i ogólnie nie muszę już leżeć. Do
                                                    terminu zostały 3 tygodnie więc nawet jakby dzidzia miała się już rodzić to
                                                    wszystko powinno być ok. Więc po mału mogę zacząć robić coś w domu. Następną
                                                    wizytę mam za tydzień i ciekawa jestem czy dotrwam do niej. Już chyba
                                                    chciałabym urodzić bo jest mi strasznie ciężko, wszystko mnie boli, poruszam
                                                    się jak słoń. A na dodatek wczoraj dopadły hemoroidy. Dziś mąż ma odebrać mi
                                                    receptę na jakąś maść, która mam nadzieję mi pomoże.
                                                    No a teraz biorę się za nadrabianie zaległości i muszę poczytać co tam u Was
                                                    słychać.
                                                    Pozdrowienia
                                                  • mamakasienki1 Re: Już jestem 16.05.07, 07:42
                                                    Witam
                                                    Moniko przykro mi z powodu aparatu, ja też pewnie strasznie bym cierpiała jakby
                                                    coś się stało.
                                                    Trzymam kciuki za to żeby Pat szybko wrócił do zdrówka.

                                                    Mega gratuluję udanego urlopu (nie napisałam wcześniej bo jakoś mi uleciało)

                                                    Zyrafko super, że już jesteście w wirtualnym świecie, my też się za wami
                                                    stęskniłyśmy.
                                                    Trzymaj się i się nie przemęczaj a wszystko będzie ok.
                                                    Napisz jak Ola, co nowego już potrafi i czym was zaskakuje.

                                                    Gdzie jest reszta dziewczyn?

                                                    Mnie już brzuch praktycznie nie przestaje boleć, a na wizyty do lekarza muszę
                                                    chodzić z Kasią (bo nie mam jej z kim zostawić)to nie ma możliwości zbadania
                                                    mnie i słuchamy tylko serdszka dzidziusia.
                                                    Na plusie mam już 18 kg i czuję się strasznie ociężała, dobrze, że upały już za
                                                    nami bo nie chciało mi się nawet ruszać.
                                                    Muszę się pochwalić, że Kasia zaczęła przejawiać jakieś mierne oznaki
                                                    asertywności w stosunku do innych dzieci, wczoraj jak bylismy u znajomych to
                                                    nie oddawała już grzecznie zabawek tylko albo je zabierała i uciekała albo
                                                    mocno trzymała i nie dawała sobie odebrać. Wiem, że to niemądre co piszę, ale
                                                    baliśmy się, że dzieci w przedszkolu ją rozdepczą, zahukają a ona będzie taka
                                                    biedna sierotka stała w kącie. Ale widzę, że jest nadzieja, że nie da sobie w
                                                    kaszę dmuchać.
                                                  • elkusia Re: Już jestem 16.05.07, 08:42
                                                    witamy żyrafko, super że ci się udało! Gratuluję siły i wytrwałości, i duuużo
                                                    radości z nowego mieszkania życzę, no i jeszcze trochę wytrzymaj!
                                                    Moniko, współczuję kłopotów z aparatem, mój mąż to jest przewraźliwiony na tym
                                                    punkcie i zabrania mi chowania aparatu do torebki, nuszę nosić specjalną torbę,
                                                    ale teraz widzę, że chyba jednak ma rację smile
                                                    Mega gratuluję udanego urlopu.
                                                    Mamokasieńki, ja mam ten sam problem z Dobrosią, jest taka cicha i spokojna, że
                                                    bardzo się boję jak sobie poradzi w przedszkolu. Martwi mnie też, że ostatnio
                                                    wogóle nie ciągnie do innych dzieci, chce się bawić sama. Mam nadzieję jeszcze,
                                                    że letnie pobyty na placu zabaw trochę ją rozruszają, niestety nie mamy
                                                    znajomych z dziećmi w tym wieku, moja przyjaciółka z dwójką szkrabów w podobnym
                                                    wieku wyjechała do Stanów i raczej już nie wróci sad
                                                    A poza tym zaczynam żałować, że nauczyłam Dobrosię ciąć nożyczkami, całe
                                                    mieszkanie mam teraz w skrawkach papieru, moja teściowa znów zaczęła mnie
                                                    straszyć opowieścią jak to mój mąż zostawiony bez opieki na chwilę powycinał
                                                    kwiatki z narzuty na tapczanie smile))
                                                    Dużo zdrówka dla mam i dzieci! (i słońca, dość już tych deszczy)
                                                  • mamakasienki1 Re: Już jestem 16.05.07, 09:05
                                                    Elkusiu ale się uśmiałam z tych wyciętych kwiatków z narzuty. Tak zabawnej
                                                    historii już dawno nie słyszłam.

                                                    Co do Kasi to ona ani cicha ani spokojna nie jest wręcz przeciwnie, tylko
                                                    martwił mnie jej brak asertywności i pewności siebie w stosunku do innych
                                                    dzieci.
                                                    Na placu zabaw to straszny żywioł, zresztą w domu też, nogami nie przestaje
                                                    poruszać nawet jak już uśnie.
                                                    Co do dzieci to ona do nich ciągnie bardzo a później jest bieganie w koło albo
                                                    jedno goni albo drugie, nie wiem jak te dzieci się dogadują ale prawie nie
                                                    potrzebują słów i zaraz wiedzą co i jak.
                                                    Najfajniej to wygląda jak do piaskownicy przychodzi obce dziecko bo wtedy
                                                    mierzą się wzrokiem, podchodzą do siebie, odchodzą a w końcu zaczynają się
                                                    bawić.

                                                    Jestem pewna, że Dobrosia sobie poradzi, ona pewnie ma swój sposób na życie i
                                                    napewno odnajdzie się w gronie rówieśników. Każdy ma swój sposób na kontakty z
                                                    innymi ludźmi.
                                                    Tak samo jest z dorosłymi, jedni są spokojni, a inni wręcz przeciwnie i każdy
                                                    odanjduje swoje miejsce w świecie i ludzi z którymi się dogaduje.

                                                    Z tego co zauważyłam u Kasi to ona ma tak jak ja, od razu wszystkich lubi i z
                                                    każdym chce nawiązywać kontakty i się przyjaźnić, a dopiero później wychodzi z
                                                    kim jej się uda a z kim nie.

                                                    Co do wycinania nożyczkami to fajnie, że już Dobrosia coś potrafi takiego
                                                    dorosłego, u nas niestety kredki to koszmar. Wszystkie ściany mamy porysowane i
                                                    doszło do tego, że musiałam schować wszystkie kredki i daję Kasi tylko wtedy
                                                    kiedy jestem przy niej a na koniec je zbieramy.
                                                  • monika25lbn Re: Już jestem 16.05.07, 12:38
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Zyrafko super,ze jestes w koncu no i ze malenstwo jeszcze grzecznie sobie w
                                                    brzuszku siedzi,chociaz wiemy wszystkie,ze koncowka jest ciezka.Mnie kregoslup
                                                    strasznie bolal i ciezko bylo buty zakladac o schyleniu mowy nie bylo.
                                                    Tylko nie przeginaj moze z tym calym rozpakowywaniem Was.
                                                    Mamokasienki ja rowniez zauwazylam,ze Pat juz nie pozwoli zabierac sobie
                                                    zabawek i po Twoim poscie mysle,ze moze na nasze dzieciaki nadszedl juz taki
                                                    czas.Pat ma przewaznie kolegow starszych(4-5lat)zawsze brali jego samochody z
                                                    pytaniem czy bez on nigdy nic nie mowil,oni wiadomo,jak nie ma dzieci to i Pat
                                                    tez kolega a jak juz sa rowiesnicy to Pat raczej z boku troche,chociaz on sie
                                                    pcha miedzy nich.Wczoraj wlasnie bylo trzech starszych i my.Dwoch mialo duze
                                                    samochody,Pat traktor a jeden nie mial nic i chial od mlodego wziac ten
                                                    traktor,nawet grzecznie zapytal czy moze a Pat :Nie,to Moje! i bylo to tak
                                                    stanowcze,ze chlopczyk az zaniemowil.
                                                    A Kasia w przedszkolu napewno sobie poradzi.
                                                    Czasem tak wlasnie obserwuje,ze dzieci sa bardzo rozne i pod wzg temperamentu i
                                                    potrzeby zabaw z innymi dziecmi i tak widze czesto spaceruje sobie babcia z
                                                    wnuczka(ok3 lat dziecko)nawet za reke nie ida,przejda obok piaskownicy i
                                                    dziecko nawet sie nie popatrzy na inne dzieci tylko idzie spokojnie na hustawke
                                                    a Pat odrazu biegnie do dzieci i czasem z daleka wola "O dzieci!" jak by z
                                                    jakiegos odludzia sie wyrwal.
                                                    Elkusiu super,ze mala umie juz poslugiwac sie nozyczkami,ja Pata probowalam
                                                    uczyc ale on nie podaruje zeby nie wkladac palcow w srodek,mimo,ze te dzieiece
                                                    wiadomo,ze nie sa takie ostre ale chyba jeszcze nie pora na niego.No i takiego
                                                    szkraba trzeba miec caly czas na oku.Pat kredki dostaje tylko w kuchni jak
                                                    siedzi w swoim krzeselku i niby go caly czas widze i z nim rysuje a mimo to na
                                                    swierzo pomalowanej scianie udalo mu sie postawic swoja kreske,maz zamalowal
                                                    ale kredka swiecowa i troche przebija.
                                                    Pat dzis mocniej kaszle i nie wiem czy pojde w tym tyg na to szkolenie a tak mi
                                                    zalezalo na tym,buuuuu.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • elkusia Re: Już jestem 17.05.07, 08:02
                                                    witam wszystkie utrudzone mamy,
                                                    u nas znów deszcz i chłód,
                                                    znowu zimny maj.
                                                    Informuję, że Dobrosia pocięła wczoraj gazetkę reklamową TESCO - całą w małe
                                                    kawałeczki - jestem z niej dumna, przecz z reklamami smile
                                                    ALe różne są te nasze styczniaki, mam nadzieję, że wszystkie sobie dobrze
                                                    poradzą, w końcu mają takie super mamy jak my!!! i zawsze mogą na nas liczyć!!!
                                                  • mamakasienki1 Re: Już jestem 17.05.07, 17:43
                                                    Witam
                                                    Gratuluję Dobrosi zacięcia, Kasia prędzej rozszarpałaby ją w drobny mak smile

                                                    A ja nadal w domku sad Wczoraj od 21:00 do 24:00 miałam skurcze co pół godziny i
                                                    myślałam, że to już ale się rozeszło po kościach a dziś to nawet skurczy za
                                                    bardzo nie mam.
                                                    Już tak mam dość tego oczekiwania i niepewności, że zaczynaja mi nerwy
                                                    puszczać, podziwiam swojego męża, że ze mną jeszcze daje radę wytrzymać. Jutro
                                                    ide do szpitala i mam nadzieję, że coś się wyjaśni cokolwiek albo w jedną albo
                                                    w drugą stronę.
                                                    Nie chcę leżeć na pusto na patologii ciąży tylko chcę już urodzić

                                                    Trzymajcie za nas jutro kciuki żeby do końca weekendu wszystko się wyjaśniło i
                                                    żeby maluszek szczęśliwie przyszedł na świat i żeby był zdrowy.

                                                    Pozdrawiam i życzę duzo zdrówka
                                                  • elkusia Re: Już jestem 18.05.07, 08:52
                                                    trzymamy kciuki Olgo, powodzenia! Urodź szybko zdrowego malucha, jesteśmy z
                                                    Tobą, trzymaj się!
                                                  • monika25lbn Re: Już jestem 18.05.07, 20:02
                                                    Do kciukow sie dolaczam i czekamy na wiesci o dzidziusiach.
                                                    Zyrafko a Ty jestes z nami jeszcze?
                                                    Ja od dzis kaszle z mlodym,katary mamy ropne,mi gowa peka a jak mlodego pytam
                                                    czy jego boli to mowi,ze nie.Pat goraczki nie ma a ja nie wiem bo sobie nie
                                                    mierze.No i nie dosc,ze oslabiona jestem tym przeziebieniem to jeszcze maz
                                                    dzwonil,ze zgubil portfel w MPK.Oczywiscie popytal wszedzie,kierowca niczego
                                                    nie znalazl.Juz pal szesc kase ale wszystkie dokumenty mial w srodku.
                                                    Ja oczywiscie sie na niego wydarlam,eeh.Jakiegos pecha mamy ostatnio.
                                                    Ja zniszczylam aparat,przez te przeziebienia nie poszlam na szkolenie w tym
                                                    tyg,maz gubi portfel juz mam nadzieje,ze moze teraz bedzie lepiej.
                                                    Zycze Wam spokojnego weekendu.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • zyrafka01 Re: Już jestem 19.05.07, 20:08
                                                    Witajcie

                                                    Jestem z Wami, jestem, tylko jakoś ostatnio w ogóle nie mam natchnienia do
                                                    pisania. Ale czytam wszystko.
                                                    Olgo, mam nadzieję, że w najbliższym czasie urodzisz (jeśli już nie urodziłaś)
                                                    i tego Ci życzę z całego serca. Bardzo Cię rozumiem, że niecierpliwisz się. Mi
                                                    do porodu zostało niecałe 3 tyg. a też już bym bardzo chciała urodzić. Tym
                                                    bardziej, że już od 33 tyg. straszą mnie lekarze, że mogę urodzić w każdej
                                                    chwili a tu nic. Mi jeszcze zostało dokupić maluchowi materac do łóżeczka,
                                                    które Ola odda bratu. Mam nadzieję, że jej łóżko zdąży dojść do tego czasu.
                                                    Zamawialiśmy Oli łóżko na Allegro już miesiąc temu, potem sprzedawca pisał, że
                                                    będzie miał opóźnienie jakieś 2 tyg. więc wciąż czekamy. Chyba dziś tam napiszę
                                                    kiedy będą je wysyłać bo niecierpliwię się coraz bardziej. A do poprania mam
                                                    jeszcze tylko kocyki, więc wszystko jest całkiem dobrze, oczywiście oprócz
                                                    tego, że jeszcze remont w domu nie do końca zrobiony i dużo rzeczy mamy
                                                    popakowane. Ale jakoś damy radę. Najgorsze z tego wszystkiego jest, że teraz do
                                                    szpitala mam 25 km, a nie mamy samochodu i Piotr pracuje całymi dniami. Muszę
                                                    dziś chyba siąść z Piotrem i obmyśleć strategię kogo prosić o pomoc w
                                                    zawiezieniu do szpitala i opiece nad Olą jak zacznę rodzić a jego nie będzie w
                                                    domu. Na szczęście moja mama planuje sobie przyjechać do nas jak będę rodzić i
                                                    zostanie może z tydzień. Piotr niestety nie może wziąć wolnego po porodzie bo
                                                    to oznacza dla nas brak pieniędzy. On pracuje na umowę o dzieło i jak wziąłby
                                                    wolne to wtedy po prostu nie zarabia.

                                                    Ola cały czas nas zaskakuje czymś nowym. Gada jak najęta, a najlepsze są
                                                    historyjki jakie opowiada misiom podczas zabawy. Czasem sama się dziwię gdzie
                                                    ona słyszy te wszystkie wyrażenia. Spróbuję dziś wkleić jakieś nowe zdjęcia bo
                                                    strasznie dawno tego nie robiłam. Co do asertywności naszych dzieci to Ola też
                                                    zrobiła ostatnio postępy. Też już nie daje tak łatwo swoich zabawek ale jak jej
                                                    wytłumaczę, że inne dziecko tylko pożycza i odda później to ona to rozumie i
                                                    daje się pobawić.

                                                    Moniko, mam nadzieję, że Wasze nieszczęścia już się skończyły i teraz to już
                                                    tylko będzie lepiej. No i szybkiego powrotu do zdrowia.

                                                    Elkusiu, to teraz musisz chować wszystkie nożyczki, żeby Dobrosia sama nie
                                                    wzięła i czegoś Wam nie pocięła albo sobie krzywdy nie zrobiła. Ale fajnie, że
                                                    ma takie zwinne paluszki i sama potrafi obsługiwać nożyczki. Ola to ma takie
                                                    plastikowe z zestawu lekarza, którymi nic się nie da uciąć. Ale jak tylko widzi
                                                    jakąś wystającą nitkę to leci po nie i próbuje ją obciąć.
                                                    A co do kredek, to nie mamy z Olą tego problemu. Ona nigdy nam nie mazała po
                                                    ścianach. Mogę ją spokojnie zostawić samą z kredkami.

                                                    A my w końcu dziś mieliśmy słoneczko i można było wyjść na dwór. Ostatnie dwa
                                                    dni padało cały czas i siedziałyśmy w domu. A dziś w końcu udaliśmy się na
                                                    spacer całą rodzinką i było bardzo fajnie. Tylko wróciłam skonana i do teraz
                                                    mnie wszystko boli. Chyba już nie dla mnie takie długie spacery, bo mi
                                                    strasznie ciężko i szybko się męczę.

                                                    A jeszcze jedna sprawa do Olgi. Olgo, wyślę Ci na maila gazetowego mój numer
                                                    komórki. Jak zaczniesz rodzić to daj mi znać a ja napiszę dziewczynom na forum.
                                                    Nie będziemy się wtedy zastanawiać i zamartwiać czy już urodziłaś czy nie jak
                                                    nie będzie Cię na forum. Mam nadzieję, że jeszcze nie za późno na to i już nie
                                                    urodziłaś.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • elkusia Re: Już jestem 21.05.07, 08:13
                                                    Witam dziewczyny w piękny, słoneczny poniedziałek.
                                                    Bardzo mi przykro Moniko z powodu tych wszystkich kłopotów, ale też mam
                                                    nadzieję, że już limit kłopotów wyczerpaliście i teraz będzie już tylko lepiej,
                                                    powodzenia!
                                                    Cieszę się Żyrafko, że jesteś z nami, choć widzę, że Olga się nie odezwała
                                                    przez weekend, mam nadzieję, że wszystkow porządku. Z tym numerem telefonu to
                                                    dobry pomysł, myślę że byłoby fajnie gdybyś też Żyrafko skontaktowała się z
                                                    któraś z nas, gdy i ty pojedziesz rodzić. Ja niestety 04.06 wyjeżdzam na dwa
                                                    tygodnie nad morze, będę bez internetu, ale do tego czasu mogę trzymać straż ;-
                                                    )
                                                    U nas bardzo udany weekend (słoneczny i ciepły)< muszę kończyć, odezwę się
                                                    jeszcze
                                                  • mega3 Re: Już jestem 21.05.07, 15:04
                                                    Witam
                                                    Znów mi się zaległości narobiły.
                                                    Cieszę się Zyrafko, że jeszcze z nami jesteć i że już w nowym mieszkanku.
                                                    Moniko mam nadzieję, że pech minął. Mamokasienki trzymam za Ciebie choć juz
                                                    pewnie urodziłaśsmile Czekam z niecierpliwością na jakąś wiadomość od Ciebie.
                                                    Elkusiu, ale Ci zazdroszczę tego wyjazdu nad morze, mój mąż w piątek zawozi
                                                    Kubę z dziadkiem nad morze na tydzień czasu, chyba umrę z tęsknotysad
                                                    Widzę, że chyba Wasze wszystkie dzieciaczki udają się do przedszkola, tylko
                                                    Kuba jeszcze nie.
                                                    Wczoraj Kubuś u teściowej w ogródku usiadł sobie na pieńku, zdjął majteczki,
                                                    złapał siusiaka i celował do kubeczka. Potem ten kubeczek zabrał mu jego
                                                    starszy o prawie 3 lata kuzyn, no to go ugryzł.
                                                    Następnie wyrwał babci tuję z doniczki, wysypał ziemię i brudną doniczkę
                                                    założył sobie na głowę mówiąc, że ma hełm. Nie było mnie i męża przy tym, ale
                                                    napewno na takie zachowanie byśmy mu nie pozwolili. Czy Wasze dzieci też mają
                                                    takie pomysły?
                                                    Kurcze już niedługo dzień dziecka, a ja kompletnie nie wiem co kupić.
                                                    Pozdrawiam ten upalny dzień.
                                                  • zyrafka01 Re: Już jestem 21.05.07, 16:18
                                                    Tak sobie myślę, że chyba spóźniłam się z tą propozycją dla Olgi. Ona pewnie
                                                    już jest w szpitalu albo i urodziła. W każdym razie trzymam kciuki aby wszystko
                                                    było dobrze i poród szybki.
                                                    A ja dziś byłam na wizycie u gina. W ciągu tygodnia rozwarcie z 1 cm doszło do
                                                    2-2,5. Lekarz orzekł, że nie znam dnia ani godziny kiedy urodzę. Jeśli jednak w
                                                    tym tyg. nic się nie będzie działo to mam iśc za tydzień na kolejną wizytę. A
                                                    ja baaardzo chciałabym już urodzić. Strasznie męczą mnie te upały, ręce i nogi
                                                    puchną. Dobrze, że nie mam terminu porodu na koniec wakacji, bo chyba bym nie
                                                    dotwała. Byłam też u lekarza rodzinnego w związku z moim kaszlem, który męczy
                                                    mnie już ponad miesiąc no i niestety dostałam antybiotyk. Ale mam nadzieję, że
                                                    w końcu mi to minie bo nie wyobrażam sobie rodzić i męczyć się z kaszlem.

                                                    Nasza Ola też chyba jeszcze nie pójdzie do przedszkola. Nie miałam kiedy iść ją
                                                    zapisać przez tą naszą przeprowadzkę i moje przymusowe leżenie. A teraz to już
                                                    chyba jest za późno. Spróbuję może jeszcze pójść do przedszkola i pogadać ale
                                                    pewnie nie uda nam się jej zapisać. No a poza tym ona wciąż nosi pieluchy i
                                                    jakoś nie zapowiada się, żeby to miało się zmienić.

                                                    Miłego dnia.
                                                  • monika25lbn Re: Już jestem 21.05.07, 20:15
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Narazie nie wiem jeszcze czy pech sie skonczyl-zobaczymy chociaz bym chciala.
                                                    Ja dzis bylam u stomatologa i sie okazuje,ze dobrze by bylo powymieniac plomby
                                                    no ale kilka ich mam i tak powoli czeka mnie kilka wizyt.
                                                    Elkusiu ale fajnie z tym urlopem masz.I napewno bedzie cieplo.
                                                    Zyrafko wcale sie nie dziwie,ze chcialabys juz urodzic ale to napewno juz nie
                                                    dlugo.
                                                    Jak cos to piszcie dziewczyny jak tam z maluszkami.
                                                    A jak tam z tymi mamuskami,ktore sie ostatnio malo udzielaja albo wcale?
                                                    Echoo,Madziara co tam u Was i u dzieciaczkow?
                                                    Mega Pat ma podobne pomysly.Szorowalam fytownice a postal w niej olej
                                                    troche.Koszyk polozylam sobie z boku a tu chwila Pat mial go na
                                                    glowie,spiewal "mam kapelusz" a wlosy cale tluste.
                                                    Wogole rozne rzeczy dziecko mi opowiada,nie zawsze zgodne z prawda.A jak zrobi
                                                    kope czy prutnie to mowi"mama powachaj"
                                                    Jak sobie cos przypomne to napisze a na zdjecia jakos dalej nie mam czasu a
                                                    zaleglosci sa powazne.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • zyrafka01 Re: Już jestem 22.05.07, 08:51
                                                    Jejku, dziś taki żar z nieba się leje od rana a ja muszę z Olą pojechać po
                                                    sandałki dla niej. Nie wiem jak damy radę pojechać busem, pochodzić po sklepach
                                                    i wrócić w taki upał. Pewnie cała spuchnę. A mnie dziś obudził rano
                                                    komar i nawet mnie udziabał w ręke. No nic, mam nadzieję, że nie zacznę rodzić
                                                    na zakupach. Tylko dla mnie to ostatnia okazja jechcać z Małą na zakupy po
                                                    zaraz mogę zacząć rodzić a jakoś nie wyobrażam sobie jak mój mąż miałby kupowć
                                                    jej sandałki smile

                                                    Mamakasienki to już na pewno urodziła. Tyle się nie odzywa. A swoją drogą to
                                                    ciekawe co się urodziło bo to przecież miała być niespodzianka smile

                                                    Miłego dnia mimo upału.
                                                  • elkusia Re: Już jestem 22.05.07, 11:10
                                                    Jeny Mega, ale pokaz. Przyznam się szczerze, że ja chciałam mieć synka ale po
                                                    Twoim opisie to chyba jednak wolę dziewczynki wink Moja Dosieńka to spokojna
                                                    jednak jest, ostatni popis to tylko zjeżdzanie na brzuchu ze zjeżdzalni. Ale za
                                                    to przytoczę nasz wczorajszy dialog:
                                                    j: Byłaś w piaskownicy dziś?
                                                    d: Gdzie?
                                                    j: No właśnie nie wiem gdzie, ale chyba obok domu dziadków?
                                                    d: Kiedy?
                                                    j: Dzisiaj, czy byłaś dzisiaj w piaskownicy?
                                                    d: Z kim?
                                                    j: Z babcią i dziadkiem.
                                                    d: Dlaczego?
                                                    j: Jeny, ja już nie ma siły, pogadaj z nią.
                                                    mąż: Dobrosiu, czy byłaś dzisiaj w piaskownicy?
                                                    d: Obok czego?
                                                    m: Obok domku babci i dziadka, byłaś?
                                                    d: Gdzie?
                                                    m: ....!

                                                    Ta, może lepiej było gdy nie mówiły?
                                                    Niestety, pojawiło się już u nas pytanie dlaczego? zadawane przy każdej okazji
                                                    i z byle powodu, jest to straszne i przerażające i śmieszne jednocześnie.
                                                    Ale za to melduję, że sprawa nocnikowa to u nas koszmar, żadnych postępów,
                                                    wręcz przeciwnie coraz gorzej.

                                                    W związku z naszym wyjazdem mam pytanie:
                                                    ponieważ okazało się, że w wynajętym pokoju to jednak z gotowaniem to tak nie
                                                    za bardzo (mimo wcześniejszych zapewnień teściowej, że nie ma żadnego
                                                    problemu), czy macie już jakieś doświadczenia z karmieniem naszych dzieci
                                                    jedzeniem z restauracji lub stołówki, nie mam na myśli jakiś super dań tylko po
                                                    prostu ziemniaki, mięsko, jakiś kompot? Proszę o wiadomość w tej sprawie, bo na
                                                    słoiczkach to nie ujedziemy zbyt długo.

                                                    Żyrafko, trzymaj się i oszczędzaj, i nie przemęczaj. Powodzenia na zakupach!
                                                    Moniko, a jak tam uczulenie, znikło już czy nadal się męczycie?
                                                  • madziara40 Re: Już jestem 22.05.07, 11:21
                                                    Witam was drogie!!!
                                                    Ja znowu na chwileczkę w wolnych chwila podczytuję was ,a le nie mam siły ani
                                                    czasu na małe skrobniecie kilku słów od przyjazdu z majówki co dziennie cos .
                                                    kocioł w pracy – mam kontrole (cały miesiąc) i do domu przyjeżdżam na 21-22.
                                                    Jestem wykończona a tu jeszcze egz. Komisyjny 3 czerwca!!!!!

                                                    Moja Zuzia nie idzie do przedszkola – planujemy od września ale na drugi rok .
                                                    Mam tyle fajnych zdjęć nie ni8e mam kiedy ich wysłać!!!
                                                    Ulubione zdania mojej małej to
                                                    mamusia a co to jest?
                                                    Mamusia czy mogę?
                                                    Nawija tak ,że czasami kopara opada…
                                                    W niedzielę na spacerku wołam ja chodź do mamy, nie choć po krawężnikach na to
                                                    moje dziecko – OSZALAŁAŚ- MAMUSIU!!!!

                                                    Kuba to aparat!!!!!!
                                                    Kończę bo szef mnie wzywa
                                                    Pa!!!
                                                    Zyrafko oszczędzaj się pod koniec !!!!!!!
                                                    Olga to na pewno ma już maleństwo !!!!!!
                                                    Buziaki!!!
                                                  • zyrafka01 Re: Już jestem 22.05.07, 11:46
                                                    Jeny, dziewczyny, chyba jednak dziś nigdzie nie pojadę. Niedawno chyba odszedł
                                                    mi czop (tak przynajmniej mi się wydaje) i w tej sytuacji nie będę ryzykowała
                                                    wyjazdu 25km, a na dodatek busem w taki upał. W ciąży z Olą czop odszedł mi 4
                                                    dni przed porodem ale teraz wolę nie ryzykować w taką pogodę. Będę musiała zdać
                                                    się na męża w sprawie kupna sandałków. A najgorsze, że on z Olą to będzie mógł
                                                    dopiero w sobotę jechać na zakupy i mam nadzieję, że do tego czasu nie wykupią
                                                    nam wszystkiego w sklepach. Ech, zaplanować sobie coś pod koniec ciąży... No to
                                                    wygląda na to, że nasz nowy członek rodziny może już niebawem zawitać na ten
                                                    świat. I z Olgą bedziemy znów mieć dzieci z tego samego miesiąca smile

                                                    Pozdrowienia
                                                  • elkusia Re: Już jestem 22.05.07, 13:36
                                                    No cóż Żyrafko, mnie czop odszedł o godz. 15 a o godz. 19 urodziłam Dobrochnę
                                                    he, he, tak więc może się okazać, że nie ma jednak za dużo czasu. Tak czy siak
                                                    życzę szybkiego porodu, nie martw się na pewno kupią ładne sandałki. Trzymaj
                                                    się, jesteśmy z Tobą, będzie dobrze.
                                                  • elkusia Re: Już jestem 22.05.07, 13:39
                                                    cieszę się Madziara, że w końcu się odezwałaś. Nie zazdroszczę sytuacji w
                                                    pracy, powodzenia w kontroli i na egzaminie.
                                                    Oszalałaś mamusiu - bomba!
                                                  • monika25lbn Re: Już jestem 22.05.07, 19:43
                                                    Hej,wlasnie skasowalam to co napisalam a troche tego bylo.
                                                    No i stracilam wene bo mi mlody troche poprzeszkadzal a maz wlasnie sie myje.
                                                    Madziara trzymamy kciuki,zeby egzaminy dobrze poszly no i luzu troszke w pracy
                                                    zebys miala.
                                                    Zyrafko rzeczywiscie jesli sie uda to beda kolejni(e) rowiesnicy(zki),jeszcze
                                                    masz kilka dni do konca maja ale nie spiesz sie,nic na silebig_grinNajwazniejsze zeby
                                                    i maluszki i mamy byly zdrowe i zeby wszystko bylo dobrze.
                                                    A sandalki napewno kupia,dla Ciebie w taki gorac tyle km to meczarnia jak Ty
                                                    bedziesz sie zle czula to i maluszek bedzie niespokojny.
                                                    Ja dzis przed poludniem kupilam sandalki,granatowo-niebieskie,na trzy
                                                    rzepy,rozm 27 troche duze ale 26 sa w sam raz a moglyby wystarczyc na sezon,bo
                                                    przewaznie kupuje po dwie pary,tylko np w sierpniu to juz troche ciezko.Za te
                                                    (Sun Club firma)zaplacilam 59zl a bartki oczywiscie ponad 100,antylopy niewiele
                                                    mniej.Wczoraj szukalam na targu i ceny podobne do sklepowych ale nic ciekawego
                                                    nie bylo a dzis powiedzialam,ze juz musze kupic i kupilam na osiedlu.Przy 30 st
                                                    upale szkoda pocic mlodego w adidasach.
                                                    Na dworze Pat gania dziewczyny dziewczynki,nawet 7-8 latki i wszyscy maja
                                                    radoche a mlody caly mokry a z wlosow prawie kapie,zreszto w kaszkietowce tez
                                                    masakra bo glowa sie poci strasznie.
                                                    Przydaloby sie troche wiatru jakiegos,bo w domu okna pootwierane a i tak
                                                    goraco.Na ostatnim pietrze dach mamy nagrzany i nie ma czym oddychac a w nocy
                                                    tez ciezko i duszno.
                                                    Uciekam na serial wink
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • monika25lbn Re: Już jestem 23.05.07, 13:09
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    u nas dzis z rana byl parnik a przed 12 urwanie chmury,grad i wiatrzysko.
                                                    Troche mi posciel zmokla,sie przyzwyczailam codziennie wietrzyc ja na balkonie
                                                    i jak wrucilismy do domu to w biegu zabieralam bo mi grad walil.A tak stalismy
                                                    sobie pod klatka i deszczyk ogladalismy zamiast isc do domu.
                                                    Pat zaczal bac sie burzy-grzmotow i ciagle za reke mnie trzymal az zasnal.
                                                    O wlasnie sie przebudzil.
                                                  • elkusia Re: Już jestem 23.05.07, 14:19
                                                    Moniko dobrze, że Wam nic się nie stało.
                                                    U nas gdy w zeszłym tygodniu była burza w nocy to Dobrosia ją przespała, ale
                                                    ponieważ przy naszym bloku 2 drzewa się przewróciły, to ciągle do tego wraca i
                                                    się boi wiatru.
                                                    Jak tam uczulenie?
                                                  • zyrafka01 Re: Już jestem 23.05.07, 16:02
                                                    Już się nie mogę doczekać wieści od Mamykasieńki. Ciekawe kiedy wrócą do domu?
                                                    Ola też trochę boi się wiatru. Łapie mnie wtedy za rękę na spacerze i nie chce
                                                    puścić. Każe też sobie zakładać czapkę i zapinać kurtkę pod samą brodę smile

                                                    A to tekst Oli przy wczorajszej zabawie z pluszowym pieskiem. Nazwała go Ariel,
                                                    tak jak piesek naszych znajomych.
                                                    - Wies ze jesteś Alielku wspaniałym moim przyjacielem?
                                                    Ale się uśmiałam.

                                                    Wkleiłam kilka najnowszych zdjęć.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • mega3 Re: Już jestem 24.05.07, 09:35
                                                    Zyrafko widzę, że jescze się trzymasz,to dobrze. Wiesz dobrze, że Ci ten czop
                                                    wtedy wypadł,bo gdybyś naprawdę zaczęła rodzić z Olą w mieście 25 km od domu.
                                                    Elkusiu co do obiadków na wyjeździe, to powiem Ci, że my w zeszłym roku nad
                                                    morzem jadaliśmy obiady na stołówce, z Kubą było różnie, bo nie mógł długo
                                                    usiedzieć na krześle,zjadł parę łyżek i uciekał na huśtawki.
                                                    Potem przykładowo mój mąż schodził na stołówkę z miseczką, nalewał Kubie i
                                                    szedł z zupą na góre do pokoju, tam już Kuba się czymś zajął i jakoś tą zupę
                                                    zjadał.
                                                    Madziara życzę spokoju w pracy i powodzenia na egzaminie.
                                                    Ja dzisiaj po południu zaczynam pakować Kubę, bo jutro jedzie nad morze.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • elkusia Re: Już jestem 24.05.07, 14:44
                                                    witaj żyrafko, fajnie że jesteś. A zdjęcia Oleńki - super, brzuszek też
                                                    śliczny smile mnie najbardziej podoba się Oleńka leżąca na poduszkach, taka
                                                    zamyślona - prześliczne zdjęcie.
                                                    Mega współczuję tego pakowania, ja to chyba ciężarówką pojadę. Ale wreszcie
                                                    ciepło, więc dzieciaczki będą miały co robić nad morzem. Dzięki za ten pomysł z
                                                    jedzeniem w pokoju, wezmę termos na przenoszenie jedzenia.
                                                    Pozdrawiam i miłego popołudnia
                                                  • mega3 Re: Już jestem 25.05.07, 09:58
                                                    Ale mi smutno, jak przyjdę do domu z pracy to zostanie mi zapakować Kubę i
                                                    pożegnać się z nim, bo zaraz będą wyjeżdżać sad
                                                    On jeszcze nie wyjechał, a ja już za nim tęsknię.
                                                  • elkusia Re: Już jestem 25.05.07, 10:49
                                                    dziś rano moja Dosieńka wyjechała z dziadkami nad morze, jestem trochę
                                                    skołowana i niespokojna. Mam nadzieję, że się uspokoję, gdy już dadzą znać, że
                                                    dojechali. Ale rano było mi ciężko, jeszcze na dodatek gdy Dosia schodziła po
                                                    schodach to się oglądała za mną, cały czas główka do tyłu. Nie chciałam
                                                    okazywać jak mi ciężko, żeby Dobrosia się nie zorientowała, że coś jest nie tak
                                                    jak zwykle. Trzymaj się Mega, powodzenia!
                                                  • mega3 Re: Już jestem 25.05.07, 12:27
                                                    Dzięki elkusiu, widzę, że wiesz jak się czuję, bo przeżywasz to samo.
                                                    Zyrafka nie pisze, może już urodziłasmile
                                                    To zostanie nas mało.
                                                    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.
                                                  • elkusia Re: Już jestem 25.05.07, 13:51
                                                    Ja już mam najgorsze za sobą, babcia dzwoniła, że dojechali. Trochę się
                                                    uspokoiłam, teraz martwię się tylko jak sobie dadzą radę, no i tak wogóle smile
                                                    Ale przynajmniej nasze dzieciaki trafiły na pogodę i będą miały co robić na
                                                    plaży. Myślmy Mega, że im tam będzie dobrze, powietrze z jodem, piasek z
                                                    bursztynami i babki z piaskiem. Jeszcze raz życzę dużo sił na popołudniu!
                                                    No i rzeczywiście, coś nam Żyrafka zamilkła, nie wiadomo czy tylko upał ją
                                                    męczy, czy może już Olka ma rodzeństwo. Żadnych też wiadomości od
                                                    Mamykasieńki sad. Ech, jak sobie przypomnę te pierwsze dni po porodzie to lekko
                                                    nie było. Gdy już będziecie to czytać dziewczyny to pamiętajcie, że jesteśmy z
                                                    wami i trzymamy kciuki za Was!
                                                  • zyrafka01 Re: Już jestem 25.05.07, 17:03
                                                    Jestem, jestem dziewczyny. Choć już bardzo bym chciała urodzić. Upał i ciąża to
                                                    straszne połączenie. Jednak w styczniu było duuuużo łatwiej chodzić z wielkim
                                                    brzuchem.
                                                    Ja dziś w końcu pojechałam jednak po sandałki dla Oli. Tym bardziej, że i tak
                                                    miałam zrobić badania na wizytę na poniedziałek. Miałam nadzieję, że urodzę
                                                    szybciej i ominą mnie jeszcze te badania, no ale jakoś nic się nie dzieje, więc
                                                    trzeba było jechać, żeby na wizycie mieć wyniki. No i zabrałam Olę ze sobą. W
                                                    jedną stronę pojechałyśmy z Piotrem samochodem a wróciłyśmy PKS-em. Najciężej
                                                    mi było przymierzać jej te buty, bo Piotra nie było z nami i musiałam się
                                                    schylać co chwilę żeby jej zakładać buciki a brzuch mi przeszkadzał w tym ale
                                                    jakoś dałam radę. Na szczęście udało nam się kupić i mamy to już za sobą. A
                                                    najlepsze jest, że kupiłyśmy buciki takie same jak miała rok temu (tylko
                                                    oczywiście większe). Ona ma bardzo wąską nóżkę i ciężko jej kupić buciki a
                                                    jeszcze u nas raptem 3 czy 4 sklepy do wyboru.

                                                    Dziewczyny, nie martwcie się wyjazdem Waszych dzieci. Na pewno będzie im
                                                    dobrze. I dziadkowie dobrze się nimi zajmą. A Wy sobie odpoczniecie trochę.
                                                    Najgorsza to chyba ta tęsknota ale przecież Wasze maluchy pojechały dobrze się
                                                    bawić i będą przecież pod opieką dziadków.

                                                    Niech mi któraś z Was wyśle numer tel. kom. na pocztę gazetową to jak zacznę
                                                    rodzić to dam Wam znać.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • monika25lbn Re: Już jestem 25.05.07, 23:30
                                                    Hej,
                                                    Oj Zyrafko z jednej strony trzeba by krzyczec,ze nie powinnas a z drugiej
                                                    podziwiac,ze Ci sie chcialo i dalyscie rade.
                                                    Dziewczyny zazdroszcze Wam troche,ze wasze dzieciaczki z dziadkami i macie
                                                    trohe wytchnienia.Tez bym pewnie bardzo przezywala rozstanie z Patem ale
                                                    dzieciom napewno niczego nie brakuje no i beda umialy rozstawc sie z rodzicami.
                                                    Ja dzis bylam ostatni raz na szkoleniu.Pat ryczal,wogole dzieci marudne
                                                    byly.Mlody chcial koniecznie ze mna byc i raz go wzielam,chwile posiedzial na
                                                    kolanach a jak zauwazyl rzutnik i obrazy na scianie wymyslil,ze tubisie bedzie
                                                    ogladal.
                                                    Pat ostatnio nie chce prawie nic jesc.Tzn zje rano troszke platkow z mleczkiem-
                                                    daje mu od kilku dni i zadnej wysypki.Zadnej zupy nie ruszy,z kanapki wyciagnie
                                                    wedline albo i nic.Pije b.duzo.A dzis zjadl troszke zmiksowanych truskawek z
                                                    jogurtem.Moze to z tych upalow,nawet slodycze go bardzo nie ruszaja.
                                                    Dzis dzwonili znajomi,ze szukaja kogos do pracy i jestem w kropce.I chcialabym
                                                    i nie wiem co z Patem.Na 3-4m-ce bez sensu brac opiekunke a oni tez najlepiej
                                                    od zaraz kogos chca.Eh,pewnie jak bede szukac od wrzesnia to potrwa zanim cos
                                                    znajde.Maz jakos nie wspiera mnie i nie pomaga w dokonaniu wyboru ale dzis
                                                    zmienial kola w rowerze i moze musi przemyslec to tez.
                                                    Szkoda,ze nikt nie ma telefonu do Olgi,tez jestem ciekawa co i jak ale napewno
                                                    wszystko w porzadku.Po porodzie to sporo czasu minelo zanim ja cos poklikalam i
                                                    wogole przed komputerem bylam.
                                                    Ide spac.
                                                    Pozrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Witam już jesteśmy 26.05.07, 12:45
                                                    No właśnie juz jesteśmy w komplecie
                                                    Narazie od godzinki w domku ale jest super.
                                                    Jeszcze nie przeczytałam wszystkiego co napisałyście ale postaram się szybko w
                                                    miarę nadrobić.
                                                    Urodziłam 19 maja o godzinie 09:45 córeczkę Maję. Poród miałam wywoływany
                                                    oksytocyną ale cała akcja rozwinęła się bardzo szybko i łącznie od podłączenia
                                                    kroplówkie do pojawienia się małej na świecie minęła godzinka. A od rozpoczęcia
                                                    skurczy pół godziny więc nawet za bardzo nie zdążyłam poczuć bólu. Nawet nie
                                                    zdążyłam pójść pod prysznic. Położna zdążyła zaledwie łóżko przygotować do
                                                    porodu jak zaczęłam jej mówić że mam już skurcze parte.
                                                    Maleńka ważyła 3500 gram i mierzyła 59 cm.
                                                    W szpitalu spędziłyśmy tydzień bo maleńka miała zapalenie ukłądu moczowego i
                                                    była leczona antybiotykiem, ale już wszystko w porządku i mogłyśmy wyjść do
                                                    domu.
                                                  • zyrafka01 Re: Witam już jesteśmy 26.05.07, 13:18
                                                    Witamy, witamy. W końcu jakieś wieści od Was. A my się tu wszystkie
                                                    zastanawiałyśmy co u Was się dzieje. No i oczywiście najważniejsze-
                                                    GRATULACJE!!! Super, że jesteście już w domku. Ale długaśna Maja się urodziła.
                                                    Mam nadzieję, że choroba już całkiem minęła i teraz spokojnie będziecie mogły
                                                    zadomowić się. Pzdrowienia dla całej czwórki!
                                                    smile
                                                  • madziara40 gratulacje!!!! 26.05.07, 13:32
                                                    gratulacje dla dzielnych dziewczyn!!!
                                                    pięknie dałaś na imię swojej małej. My tez braliśmy pod uwagę to imię , ale 7m.
                                                    wcześniej urodziła się córeczka mojemu bratu i nas ubiegli.
                                                    Dobrze że poród miałaś lekki to się nie namęczyłaś
                                                    Waga super ale jaka długa!!!
                                                    Jak na Majeczkę w domu zareagowała Kasia?
                                                    Buziaki dla Was!!!!

                                                    Zyrafko trzymaj się , będę trzymać kciuki abyś i ty miała lekki poród.

                                                    Dziewczyny bądźcie dzielne – Wasze dzieci na pewno są szczęśliwe nad
                                                    morzem!!!!!!!!

                                                    Moniko czasam wnajmniej odpowiednim momęcie przychodzą prpopzycje , na które
                                                    później długo czekamy. Zastanów się dobrze zanim odmówisz. 4m to krótki okres -
                                                    moze jakas sasiadka by Ci pilnowała Pata. Jesli jest to dobra propozycja pracy
                                                    ja bym zaryzykowała.
                                                    Pozdrawiam
                                                    zyrafko wysyłam Ci nr tel. na skrzynkę.
                                                    --
                                                    b3.lilypie.com/rCf0p1.png
                                                  • monika25lbn Re: gratulacje!!!! 26.05.07, 16:05
                                                    Hej,
                                                    mamokasienki gratulacje,super,ze juz jestescie,mam nadzieje,ze z malutka juz
                                                    wszystko dobrze,jeszcze raz gratulacje.
                                                    Mysle ciagle o tej pracy tylko wlasnie osoby,ktore kiedys z Patem zostawaly
                                                    czasem teraz tez pracuja no ale sie rozgladam caly czas.Opiekunka niestety nie
                                                    bedzie sie oplacala.
                                                    Pat z nocnika ucieka musze isc.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • zyrafka01 Re: gratulacje!!!! 26.05.07, 16:33
                                                    Mamokasienki, zapomniałam napisać, że to super, że miałaś taki szybki poród.
                                                    Przynajmniej się nie namęczyłaś. Chociaż ja mam nadzieję, że u mnie tak szybko
                                                    akcja się nie będzie rozwijać bo musimy około 0,5 godz. liczyć na dojazd do
                                                    szpitala. A jak Kasia zareagowała na siostrę?

                                                    Moniko i Magdo już mam wpisane wasze telefony, więc jakby coś się zaczęło to
                                                    dam znać.

                                                    Pozdrowienia dla wszystkich Mamuś i wszystkiego najlepszego z okazji naszego
                                                    święta.
                                                  • elkusia Re: gratulacje!!!! 28.05.07, 08:04
                                                    Gratuluję Mamo Kasieńki i Mai, cieszę się, że tak szybko poszło i że wszystko w
                                                    porządku. Życzę dużo sił na początek i duuużo zdrówka dla Was wszystkich.
                                                    Piękne imię wybraliście!
                                                  • mega3 Re: gratulacje!!!! 28.05.07, 09:24
                                                    I ja dołączam się do gratulacji, witamy Maję.Ale wielka dziewczynka. Super, że
                                                    tak szybko poszło, nie męczyłaś długo.
                                                    Ja dzisiaj rozmawiałam z Kubą, powiedział, że mnie kocha jak go o to zapytałam
                                                    oczywiście i zaraz zapytał o tatusia. Wiem, że jest mu tam dobrze, jest w swoim
                                                    żywiole, piasek, woda, huśtawki, jeszcze parę dni i wróći. Jakoś tak dziwnie w
                                                    domu, cicho.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: gratulacje!!!! 28.05.07, 09:37
                                                    Witam po weekendzie
                                                    Ja niestety nadal nie przeczytałam wszystkiego, ale powoli mam nadzieję
                                                    nadrobić.
                                                    Jak narazie maleńka w miarę spokojna trochę malo śpi w nocy ale jakoś sobie
                                                    radzę, szczególnie, że od powrotu ze szpitala Kasia nie odstępuje mnie na krok
                                                    i jak tylko wstaję w nocy karmić Maję to też przychodzi i siedzi ze mną aż
                                                    skończę.
                                                    Poza tym jest trochę zazdrosna i zawsze chce na ręce wtedy kiedy trzymam akurat
                                                    małą. Wczoraj zabrala Mai króliczka maskotkę bo powiedziałam, że to dla Mai.
                                                    Nie mam pojęcia jak radzić sobie z tą zazdrością, poświęcam Kasi praktycznie
                                                    każdą wolną chwilkę.
                                                    Teraz akurat maleńka śpi a Kasia je swoją kaszkę i ogląda bajkę to zajrzałam do
                                                    was.
                                                  • elkusia Re: gratulacje!!!! 28.05.07, 10:59
                                                    Mamo Kasieńki znalazłam Ci artykuł na edziecko w sprawie zazdrości o nowe
                                                    dziecko, podaję adres:
                                                    www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,3872048.html
                                                    Nie byłam w takiej sytuacji, ale z tego co kiedyś rozmawiłam z moją koleżanką
                                                    to u niej pomagało wciąganie starszego syna do pomocy przy maluchu, tak aby
                                                    czuł się potrzebny , czyli pomoc przy kapieli i przewijaniu tzn. nie od razu
                                                    trzymanie malucha, ale pilnowanie temperatury wody, podawanie mydła czy
                                                    chusteczek, zabawianie malucha czyli robienie głupich min itp. Moja sąsiadka
                                                    kupiła córci ogromny wózek z lalą, gdy wjechały obie do kościoła to w pierwszej
                                                    chwili myślałam, że to córcia wiezie malucha, taki był wielki (no ale na ten
                                                    sposób trzeba mieć przestrzeń w domu). No i przede wszystkich okazywanie Kasi
                                                    duużo miłości. Acha, gdy będą przychodzić goście do Mai to od razu mówcie, że
                                                    muszą przynieść prezent również dla Kasi, obojętnie co, jakaś książeczak do
                                                    kolorowania, ale obie muszą dostać prezent, unikniesz wtedy być może zabierania
                                                    zabawek Mai i zazdrości Kasi.
                                                    Mam nadzieję, że nie jesteś sama Olgo i ktoś Ci pomaga w domu?
                                                    Trzymaj się, uściski dla Mai i Kasi. Powodzenia!
                                                  • ata0904 Re: gratulacje!!!! 28.05.07, 13:16
                                                    Mamokasieńki-wszystkiego dobrego dla córeczki: niech rośnie duża i zdrowa.
                                                    Serdeczne gratulacje!!!!!!
                                                  • mamakasienki1 Re: gratulacje!!!! 28.05.07, 13:50
                                                    Jesteście kochane

                                                    Elkusiu właśnie chodzi o to, że jestem sama z moimi dziewczynami, ale bardzo
                                                    źle się czułam kiedy wczoraj teściowa próbowala mnie we wszystkim wyręczać, bo
                                                    ja lubię wszystko mieć zrobione po swojemu a pomoc potrzebna mi jedynie jeśli
                                                    chodzi o wyjście z Kasią na spacer albo zajęcie się nią albo małą.
                                                    Wczoraj wieczorem Kasia dostała wysokiej gorączki i włożyłam jej czopek to
                                                    trochę przerwało a dziś sytuacja od nowa się powtórzyła z temp powyżej 39
                                                    stopni i zaraz idę do lekarki. Narazie działa jeszcze nurofen to Kasia jakoś
                                                    się bawi ale zanim jej podałam to leżała tylko na łóżku i się nawet nie ruszała.
                                                    Boję się, żeby mała się nie zaraziła nawet nie wiem czym.
                                                  • elkusia Re: gratulacje!!!! 28.05.07, 14:29
                                                    Mamokasieńki, trzymamy kciuki, żeby to tylko nic groźnego nie było. Biedna
                                                    Kasieńka, dużo sił dla Was. I mamokasieńki - daj się troche wyręczyć, naprawdę
                                                    nic się nie stanie jeżeli przez kilka dni coś będzie inaczej niż zwykle.
                                                    Potrzebujesz teraz wypoczynku i dużo sił, i dla Kasi i dla Mai. Daj sobie
                                                    trochę luzu! Dbaj o siebie i jeszcze raz dużo zdrówka!
                                                  • monika25lbn Re: gratulacje!!!! 28.05.07, 14:30
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Mamokasienki rozumiem Cie,ja tez wole miec wszystko zrobione tak jak ja chce
                                                    choiaz Twoja tesciowa napewno chciala dobrze.Moze u Kasi to tylko jakas
                                                    chwilowa niedyspozycja ale lepiej,zeby zbadal ja pediatra.No i chyba musisz sie
                                                    przygotowac,ze jak jedna przeziebiona to i druga zalapie(chociaz znam i
                                                    przypadki,ze nie zawsze rodzenstwo razem choruje).Ta zazdrosc to pewnie tylko
                                                    chwilowa i Kasia musi oswoic sie z tym,ze juz nie jest sama i Twoja uwaga nie
                                                    jest skupiona tylko na niej.
                                                    Ja bylam dzis na rozmowie w spr pracy i od czwartku moge zaczynac.Dzis z Patem
                                                    byla siostra cioteczna meza no i w czwartek tez moze z nim zostac i niestety na
                                                    tym koniec,bo ma juz zaplanowane wakacje i wogole.Wczoraj podjechalismy do
                                                    tesciow,tesciowej kupilismy kwwiatka w doniczce+dodatkowa doniczka z podstawka
                                                    az mi szkoda bylo go oddawac.Po rozmowie z tesciami oczywiscie jest absolutnie
                                                    nie mozliwe,zeby do wrzesnia Pat byl u nich.Tesciowa co prawda pracuje ale o 14
                                                    jest w domu i mowila,ze gdyby to byly popoludnia to nie ma sprawy no ale ta
                                                    praca to od 10-18(soboty i niedz wolne) to tez rekami i nogami sie zapieral,ze
                                                    te 4 godz nie wytrzyma sam z Patem.Alez mnie to wkurza strasznie.
                                                    Przedszkole oczywiscie tez nie pasuje,bo za male dziecko.Sasiadki teraz tez nie
                                                    bo dzialki maja albo wnuki itd.Obdzwonie jeszcze zlobki,chociaz kazdy mi
                                                    odradza tylko chyba nie ma wyjscia.Jakos to wszystko zle sie poukladalo.
                                                    U nas ponad 30 st dzis ale cos sie chmurzy wiec moze popada.Tylko od 3 dni nas
                                                    straszy i grzmi i blyska a deszczu brak.
                                                    Lubie lato ale w takich temp cala plywam.
                                                    Dzis odezwala sie kolezanka(najlepsza moja) z liceum i sie dowiedzialam,ze za
                                                    jakies dwa tyg rodzi i na 95% bedzie dziewczynka.
                                                    Pozdrawiam i uciekam bo mlody wstaje.
                                                  • elkusia Ciepły maj 29.05.07, 08:34
                                                    Witam serdecznie,
                                                    daj choć krótko znać jak tam u Ciebie Mamokasieńki, martwimy się wszyscy.
                                                    Ech, Moniko, tak to już jest, że w życiu najczęściej wszystko przychodzi nie w
                                                    porę. Ja też w pewnym momencie zastanawiałam się nad żłobkiem, rozmawiałam z
                                                    koleżnkami, które tam dały dziecko i wszystkie były zadowolone. Co prawda
                                                    jakieś drobne uwagi zawsze były, ale generalnie dużo się pozmieniało na korzyść
                                                    dzieci, na szczęście Pat już jest na tyle duży, że sobie na pewno da radę.
                                                    Myślę, że warto spróbować. Powodzenia.
                                                    U nas duchota straszna,ale deszczu nie widać.
                                                    Dobrosia nad morzem, biega boso na plaży, i teraz wszędzie chce boso tak jej
                                                    się spodobało. Śniadania i kolacje teściowa robi sama, na obiadki chodzą do
                                                    stołówki, 13 zł za dwudaniowy obiad z kompotem, gdy jedzenie jest za ostre
                                                    Dobrosia dostaje obiad ze słoika. Wszyscy są zadowoleni, a my z mężem mamy
                                                    miesiąc miodowy wink
                                                  • mamakasienki1 Re: Ciepły maj 29.05.07, 09:15
                                                    Witam
                                                    Moniko czasem tak to już jest, że wszystko pod górkę, ale później napewno się
                                                    wszystko ułoży, może żłobek to dobry pomysł?
                                                    Pat już jest na tyle duży i mądry że sobie poradzi.
                                                    Życzę wam dużo powodzenia i cierpliwości, a wszystko się jakoś ułoży.

                                                    Elkusiu zazdroszczę miesiąca miodowego, super, że pogoda jest świetna i
                                                    Dobrosia dobrze się bawi, same plusy.

                                                    U nas niestety też duchota straszna, wczoraj wieczorem spadł deszcz to moje
                                                    obie dziewczyny spały jak zaczarowane tak im dobrze było.
                                                    Małą dopiero po 21:00 wykąpaliśmy.
                                                    No ale dziś znów duszno i parno, a tak chciałabym już trochę deszczu i
                                                    świerzego chłodnego powietrza.
                                                    Co do Kasi i jej zdrówka, to lekarka ją osłuchała i stwierdziła, że jest
                                                    wszystko w porządku tylko gardło trochę zaczerwienione, narazie uniknęłyśmy
                                                    antybiotyku, no ale po południu znów gorączka wróciła i Kasia na podwórku
                                                    wogóle nie chciała się bawić tylko całą godzinę przesiedziała na ławce, wszyscy
                                                    sąsiedzi się dziwili co jej jest bo ona zawsze taka żywiołowa.
                                                    Narazie faszerujemy ją syropkami i środkami przeciwgorączkowymi (oczywiście jak
                                                    gorączka podskoczy powyżej 38 stopni)i jakoś jest.
                                                    Później przyjdzie lekarka obejrzeć Majeczkę to zobaczy jak Kasia.

                                                    U nas przedszkole od września i zastanawialam się nad szczepieniem Kasi
                                                    przeciwko pneumokokom i chyba ją zaszczepimy, bo nigdy nic nie wiadomo.
                                                    Chciałabym też Mjeczkę zaszczepić ale szczepionka dla niej wszystkie 4 dawki
                                                    będą kosztowały 1200 zł a to dużo pieniędzy i jeszcze się waham czy jest sens.
                                                  • mega3 Re: Ciepły maj 29.05.07, 10:01
                                                    Witam.
                                                    Elkusiu u nas podobnie, Kuba biega goły na plażysmile,dzwonię do taty co dziennie
                                                    kilka razy i jak słyszę w oddali Kubę, to naprawdę jest tam bardzo szczęśliwy,
                                                    ale ja już tak za nim tęsknię. U nas też można by powiedzieć, że mamy tydzień
                                                    miodowy, gdybym ja codziennie się z mężem nie sprzeczała.
                                                    Mamokasienki wiem, że teraz nie masz czasu, ale gdybyś miała chwilkę to
                                                    mogłabyś nam przesłać zdjęcia Mai, jestem ciekawa jak wygląda.
                                                    U nas też cieplutko, ale znów zapowiadają burze i nawałnice, aż się boję bo to
                                                    co przeszło u nas w Łodzi ostatnio było straszne.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Ciepły maj 29.05.07, 13:57
                                                    Wysłałam zdjecia Majeczki na wasze poczty jeśli kogoś pominęłam to przepraszam
                                                    napiszcie to powysyłam.
    • elkusia zdjęcia 29.05.07, 14:36
      Jaka śliczna córeczka, i jaka już duża. Jeszcze raz gratulacje dla Was.
      • monika25lbn Re: zdjęcia 29.05.07, 20:24
        Olgo dzieki za super fotki.Sliczna coreczka i taka niby duza a malutka.Juz nie
        pamietam Pata takiego.Czasem,jak widze maluszki w wozkach to wydaje mi sie,ze
        Pat odrazu wiekszy bylwink
        Cieszcie sie soba bo dzieci szybko rosna i ten czas tak szybko nam ucieka.
        Z pracy chyba nici,dwa dni na znalezienie kogos to bez sensu.Dalam ogloszenie
        ale opiekunka chce tyle za godz ile ja zarobie i jeszcze bede musiala dolozyc
        za czas dojazdow.Zlobki przepelnione,poza tym oboje pracowalibysmy do 18 a tu
        tylko do 17.Swoja droga to mogliby rozne godziny porobic a nie 6-17,u nas
        akurat pasowaloby 10-18 no ale jeszcze napisze.Tylko jakos po rozmowie glupio
        mi dzwonic i mowic,ze jednak nie bede mogla a zadzwonic musze bo kobieta bedzie
        czekac na mnie.No nic,ide kapac nas.
        Pozdrawiamy.
        • madziara40 Re: zdjęcia 29.05.07, 21:43
          Mamokasienki reeeeeeewelacja!!!!!!!
          Bardzo Cię proszę złóż moje gratulacje swojemu mężowi bo odwalił (odwaliliście)
          kawał dobrej roboty!!!!!!! – mój mąż jak się przyglądał Maji stwierdził, że
          jest super ( my nigdy nie mówiliśmy, że nie chcemy mieć więcej dzieci więc
          wszystko przed nami…wink
          Tak patrząc na Maję zauważyłam podobieństwo do Kasi?
          Co do szczepionki to powiem Ci Olgo - nie zwlekaj i zaszczep Kasię – moja Zuzia
          zniosła szczepionkę bardzo dobrze. Jak pójdzie do przedszkola w przyszłym roku
          to będę spokojniejsza.

          Serdeczne pozdrowienia dla pozostałych dziewczyn

          Moniko – jak nie ta praca to będzie inna . Czasami sytuacje podbramkowe same
          rozwiązują nam problemy. Życzę powodzenia !!!!
          • madziara40 środa 30.05.07, 18:06
            A my się chwalimy od tygodnia Zuzia nie chodzi z pampersem. Całą noc przesypia
            i bez awarii. Kupiłam jej w razie czego specjalny podkład na materac gdyby
            popuściła. Jestem taka dumna!!!
            • madziara40 Re: środa 30.05.07, 18:08
              zyrafko coś dlugo Ciebie nie ma?!!!!!!!!!!
              • mamakasienki1 Re: środa 30.05.07, 19:15
                Witam
                Też się właśnie zastanawiałam jak tam nasza Zyrafka.

                Dziękujemy za wszystkie komplementy albo lepiej nie żeby nie zapeszać.
                Dziś byliśmy na pierwszym spacerku i Majeczka dzielnie go zniosła tzn przespała
                cały spacer, ale wózek to chyba musimy zmienić bo Kasi przykro, że mała jeździ
                w jej wózku.
                Mój mąż jest bardzo dumny ze swoich córek i dziś dzielnie zajmował się maleńką
                jak ja zostałam z Kasią na podwórku.

                Moniko a co u was?
                • zyrafka01 Re: środa 30.05.07, 21:46
                  Dziewczyny dzięki za zdjęcia. Mamokasieńki, cudna Maja. Aż już nie mogę się
                  doczekać kiedy i ja będę miała swojego szkraba przy sobie. Magda, Zuzia też
                  prześliczna. Ale duże już są te nasze dzieci. A mój Piotr jak zobaczył zdjęcia
                  to mówi jakie ona ma długie włosy. Bo Oli to wciąż tak pomału rosną i wszyscy
                  na ulicy pytają się czy ona jest chłopiec czy dziewczynka.

                  A jak tam nasze mamy radzą sobie bez dzieci? Pewnie tęsknicie bardzo.

                  U nas dziś w końcu chłodniej się zrobiło to i mi trochę lżej. Nawet tak nie
                  spuchłam jak to bywało w ostatnie upały. A ja jakoś nie czuję się na rodzenie.
                  Tak mnie straszyli wcześniejszym porodem a jeszcze okaże się, że urodzę po
                  terminie.
                  Nareszcie przyszło nowe łóżko dla Oli. Zamawialiśmy na Allegro ponad miesiąc
                  temu i jakoś dotrzeć nie mogło. No ale na szczęście już jest, właśnie piorę
                  pokrowiec z materac, więc od jutra Ola będzie mogła w nim spać. Dobrze, bo już
                  martwiłam się, że nie dojdzie przed urodzeniem dziecka.

                  Pozdrowienia
                  • mega3 Re: środa 31.05.07, 10:19
                    Oj zyrafko tesknię, ale staram się wypełniać tak wolny czas, że nie mam czasu o
                    tym myśleć, najgorsze, że jutro dzień dziecka i ja też jak w dzień matki bez
                    dzieckasad, ale w sobote mu to wynagrodzę, jeszcze nie mam prezentu, ale coś
                    wymyślę.
                    Mamokasienki dziękuję za zdjęcia Majeczki, podobna trochę do Kasi.
                    Zyrafko nie przejmuj się jeszcze troszkę i Ty będziesz ze swoim maleństwem, ja
                    niestety muszę aż do początku stycznia czekaćsmile
                    Pozdrawiam
                    • madziara40 czwartek 31.05.07, 10:41
                      Dziewczyny wysłałam na skrzynkę nowe zdjęcia Zuzi z majowego wyjazdu.

                      zyrafko wczoraj ganiam po pracy wpadam do swojej kancelarii sprawdzam tel.
                      jakieś połączenie nie odebrane- myślę sobie na pewno zyrafka- nie odzywała się
                      trochę jest w szpitalu. Więc dzwonie na ten numer z myślą, ze dowiem się o
                      maleństwie – a tu miły męski głos ja do pana grzecznie i cieplutko Panie
                      Piotrze jak tam zdrowie żony i syna – a on do mnie synek uciekł z domu – ja do
                      niego jak to uciekł? – nagle chwila zastanowienia i śmiech …. Przeprosiłam
                      pana , on powiedział, że nic się nie stało …. Jaki zbieg okoliczności ,
                      zgodność imion …
                      Ale się uśmiałam, podaj mi na skrzynkę nr. tel. abym mogła wpisać go do swojego
                      tel.

                      Mega czy ja coś przegapiłam…?
                      • monika25lbn Re: czwartek 31.05.07, 11:35
                        Hej,
                        Madziara Patowi sie Zuzia spodobala na zdjeciach,jak zobaczyl to mowi" o jejciu
                        ale ladna dziwczynka",mowie mu,ze to Zuzia to poszedl na balkon i wola "zuzia"
                        bo kolo bloku naszego jest jubiler i szlifiernia kamieni i tam maja pieska
                        zuzie.
                        U nas deszczowo od wczoraj.
                        Z pracy zrezygnowalam,zadzwonilam wczoraj i przeprosilam,ze jednak nie bede
                        mogla a potem poryczalam do poduszki.Z drugiej strony moze uda mi sie lepiej
                        Pata do przedszkola przygotowac no i te 3 m-ce jakos wytrzymamy jeszcze.Tylko
                        tak wewnetrznie czuje,ze cos bym bardzo chciala zmienic w zyciu no i najlepiej
                        juz od zaraz.
                        Mega czy my o czyms nie wiemy??
                        Pat jakis marudny dzis strasznie.
                        Uciekam narazie.
                        • mega3 Re: czwartek 31.05.07, 11:47
                          Tak zgadza się jestem w 8,9 tygodniu ciąży. Nikomu prawie jeszcze o tym nie
                          mówiłam, bo jest jeszcze wcześnie, a różnie może być. W sumie jeszcze trochę i
                          nie będę musiała mówić bo sami zauważąsmileAle mam termin bez sensu bo na około 3
                          stycznia, wolałabym, żeby to było jeszcze w tym roku, bo i ja byłabym młodsza.
                          No nic wszystko się okaże, na razie siedzę sobie cicho w pracy i robią dobrą
                          minę, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
                          Pozdrawiam.
                          • mega3 Re: czwartek 31.05.07, 11:49
                            Dziękuję za zdjęcia Zuzi, dopiero do mnie dotarły. O takiej właśnie Zuzi marzęsmile
                            • mamakasienki1 Re: czwartek 31.05.07, 11:58
                              Mega (nie zapeszam) ale serdecznie gratuluję, no to macie powód do radości,
                              jeszcze jeden forumowicz mały na przybędzie albo forumowiczka.

                              Moniko trzymaj się 3 miesiące to malo czasu i szybko minie a Ty być może
                              znajdziesz lepszą pracę.

                              Zyrafko już niedługo Ci zostało a i pogoda lepsza więc teraz przynajmniej
                              łatwiej znieść ciążę.
                              • elkusia Re: czwartek 31.05.07, 13:20
                                Mega bardzo, bardzo serdecznie gratuluję. Dużo zdrówka życzę.
                                Madziara - proszę o zdjęcia Zuzi, niestety do mnie nie dotarły.
                                Moniko - będzie dobrze, wyobrażam sobie,że na pewno nie jest łatwo tyle czasu w
                                domu, ale latem jest najfajniej. W sumie szkoda siedzieć w pracy, kiedy można
                                poszaleć z dzieckiem na dworze. A na jesieni uda ci się coś znaleźć, coraz
                                więcej ofert pracy się pojawia.
                                • madziara40 Re: czwartek 31.05.07, 14:18
                                  Zdjęcia zostały wysłane do wszystkich. elkusia nie wiem dlaczego do Ciebie nie
                                  doszły? Wyśle jeszcze raz nie ma sprawy!!!

                                  mega – będzie dobrze czy to 2008-czy 2007 to nie mam znaczenia ważne aby ciąża
                                  rozwijała się super , abyś była zdrowa i dobrze się czuła i co najważniejsze
                                  aby maleństwo przyszło na świat całe i zdrowe!!!!!!!!!!!!!! Tego
                                  życzę!!!!!!!!!!!!!!! Oraz takiej wspaniałej córki jak moja marzenia się
                                  spełniają co prawda ja czekałam 12 lat , ale było warto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                  Buziaki
                                  • zyrafka01 Re: czwartek 31.05.07, 15:59
                                    Mega, gratulacje przeogromne. No to nas zaskoczyłaś. Ale super!!!

                                    A ja objadam się teraz truskawkami. Jeszcze zdążyłam załapać się na sezon przed
                                    porodem. Bo po narodzinach to sobie pewnie nie pojem. Dziś zrobię z bitą
                                    śmietaną, mniam, mniam smile

                                    A my chyba nic Oli na dzień dziecka nie kupujemy. Mamy dla niej prezent na
                                    urodzenie dziecka (nową lalę) i nie chcę, żeby tych prezentów było za dużo.
                                    Poza tym jak będę rodzić to przyjedzie moja mama a ona też ma coś dla Oli na
                                    dzień dziecka więc ona po prostu dostanie te prezenty trochę później.

                                    Moniko, mam nadzieję, że po wakacjach uda Ci się znaleźć fajną pracę. To są
                                    niestety dylematy kobiet z dziećmi, jak pogodzić pracę z opieką nad dzieckiem.
                                    Ja mam znajomą, która też szukała pracy. U nas otwierali Tesco i ona dostała
                                    tam pracę, ale musiała zrezygnować bo właśnie był problem opieki nad dzieckiem.
                                    W takim sklepie to praca na zmiany od 6 rano albo do 23 i opiekunka do dziecka
                                    musiałaby przychodzić po 5 rano albo zostawać prawie do północy. Poza tym
                                    prawie nie widywałaby się ze swoim facetem bo on też na zmiany pracuje. Ale
                                    życzę Ci żebyś w końcu dostała taką pracę, w której będziesz mogła pogodzić
                                    rolę mamy i kobiety pracującej.

                                    Pozdrowienia
                                    • monika25lbn Piatek(dzien dziecka) 01.06.07, 09:38
                                      Hej,
                                      Wszystkim dzieciaczkom naszym forumowym i nie tylko samych radosci,zabawy,gor
                                      zabawek i pociechy z rdzicow zyczymy.Buziakow cala moc.
                                      U nas dalej pochmurno i nie bardzo wiem czy jechac gdzies do centrum czy tylko
                                      wyjsc do Fiku Miku,tylko tam scisk pewnie potworny bedzie.Chyba pojedziemy
                                      jednak gdzies dalej(pisze sobie i jakos latwiej cos wymyslec wiec sorry za
                                      przemysleniawink
                                      Pat wczoraj dostal kolejke,samochodzik resorkowy i duza betoniare,od moich cioc
                                      misia i zestaw do piaskownicy no i tesciowa obiecala dzis przyjsc ale
                                      obiecanki...
                                      Narazie koniec z nowymi zabawkami,bo niedlugo bede sobie je na glowie ustawiac
                                      z braku miejsca bo upchniete juz gdzie sie da,w wanience pod lozeczkiem,w pudle
                                      za szafa,oczywiscie na regalach w obu pokojach,pilki sa narazie w domku
                                      pudelkowym i jest ich 12 szt takich wiekszych bo tych malych to juz nie
                                      licze.Dzis to mysle tylko jak beda jakies pokazy czy cos,malowanie buzi ale
                                      zadnych zabawek i mam nadzieje wytrzymac w postanowieniu.Maz niestety do
                                      wieczora w pracy a ostatnie dni Pat go prawie nie widzi.Rano ok 7-7:30 pyta
                                      gdzie tata to taa juz w pracy a wieczorem to maz zmeczony ech.A rozmawialismy
                                      przed ta praca zeby tak nie bylo.
                                      Zyrafko pewnie teraz latwiej zniesc koncowke ciazy jak chlodniej troche.
                                      Mega gratulacje ogromne i buziaki.Wlasnie jakos tak wszystkim prawie znajomym
                                      rodziny sie powekszajawink
                                      Olgo ja zapomnialam zapytac jak Kasia znosila te wizyty u dentysty?Pat na
                                      jednym zabku ma dwie plamki,narazie tylko pytalam dentystki to kazala mito
                                      dobrze szorowac bo np lapisowanie zostawia te okropne plamy.wlasnie chce pojsc
                                      z mlodym,zeby to obejrzeli ale nie wydaje mi sie zeby usiedzial i jeszcze buzie
                                      otworzyl.No i czy Kasia juz oswaja sie z Maja?Probuje Ci pomagac?
                                      Dobra uciekam,bo Pat z nocnika wstaje.
                                      Pozdrawiamy.
                                      • elkusia Re: Piatek(dzien dziecka) 01.06.07, 10:38
                                        Wszystkiego najcudowniejszego na Dzień Dziecka dla wszystkich (dla nas też, też
                                        w końcu kiedyś byłyśmy dziećmi i chyba nadal, gdzieś to dziecko w nas jest).
                                        Moja córeczka nad morzem, więc pewnie tylko zadzwonię z nią pogadać i nic
                                        specjalnego nie kupuję na dzień dziecka.
                                        Dziś ostani dzień w pracy, więc dużo do zrobienia, a w poniedziałek jedziemy do
                                        Dobrosi nad morze, bardzo, bardzo się cieszę. Bardzo miło spędziliśmy ten
                                        tydzień bez dziecka ale za to z mężem tzn. nic fajnego nie robiliśmy (poza
                                        małymi wyjątkami smile))) ponieważ wszystkie zaległe sprawy porządkowe i urzędowe
                                        zostawiliśmy do załatwienia, właśnie gdy Dobrosia wyjedzie, ale bardzo nam był
                                        potrzebny taki okres sam na sam do odbudowy więzi między nami, mamy więcej
                                        czasu dla siebie, możemy spokojnie porozmawiać i być tylko dla siebie.
                                        Oczywiście idiotka ze mnie, bo w ostatniej chwili zamówiłam strój plażowy przez
                                        internet i jeszcze nie doszedł, będę musiała pojechać bez. W żaden stary się
                                        nie mieszczę, nawet nie zauważyłam jak bardzo przytyłam w ciągu tej zimy.
                                        Trochę się przeraziłam nawet sad( Odkryłam fajną rzecz, którą polecam: strój
                                        plażowy składający się z majtek lub szortów + koszulka (taka specjalna,
                                        wyprofilowana, pod którą nie trzeba już zakładać stanika), dla mnie super bo
                                        nie muszę się martwić, że mi gdzieś tam tłuszczyk widać, można coś takiego
                                        znajeść np. na www. quelle.pl i wrzucuć w wyszukiwarkę słowo: tankini (tak
                                        nazywają taki strój). Z fajnych rzeczy, którę ostatnio odkryłam polecam również
                                        różne rzeczy firmy KAMIS pod tytułem FIT UP, ja na razie wypróbowałam sos
                                        zmysłowy (lawendowy) do sałatek i zioła do mięs. Słuchacie naprawdę są suuuper,
                                        same naturalne składniki (suszone zioła po prostu) a jaki fajny smak. Ten sos
                                        zmysłowy dodawałam na razie do: mizeria (jeszcze nigdy nie jadłam lepszej),
                                        chłodnik-botwina (bardzo fajnie podbija smak) - naprawdę jestem bardzo
                                        zadowolona, są to suszone zioła, dodajecie do jogurtu lub oliwy i już (nie mam
                                        nic wpólnego z firmą KAMIS smile))) Przyprawę do mięs dodałam do kurczaka na
                                        grill, i mnie bardzo smakowało, nie za ostra.
                                        Kończę i wracam do pracy.
                                        • mamakasienki1 Re: Piatek(dzien dziecka) 01.06.07, 11:07
                                          Wszystkiego najlepszego dla naszych bąbelków i dla wszystkich dzieci, żeby ten
                                          dzień i wszystkie inne dni były najcudowniejsze i najlepsze.

                                          Moniko co do Kasi to ona różnie, czasami pomaga a czasami domaga sięmojej uwagi
                                          akurat w chwili kiedy zajmuję się małą. Ogólnie nie jest źle. Martwi mnie tylko
                                          to, że Kasia jest chora okropnie kaszle i ma katar i boję się żeby małej nie
                                          zaraziła, zresztą ja też mam katar i boli mnie gardło sad Taką pamiątkę
                                          zostawiła nam moja mama.

                                          Elkusiu ale zazdroszczę wam takiej beztroski choć tak krótko ale zawsze to coś.
                                          No i ten wyjazd na tydzień nad morze - super. Dobrosi pewnie też dobrze zrobił
                                          ten wyjazd.

                                          Ja już wypróbowałam te FIT Up-y z Kamisa i potwierdzam są bardzo dobre.

                                          Życzę wam udanego wyjazdu i wypoczynku no i wracajcie do nas jak najszybciej.
                                          • madziara40 (dzien dziecka) 01.06.07, 11:42
                                            WSZYSTKIEGO NAJ, NAJ.... DLA NASZYCH POCIECH!!!!!!!!
                                            • mega3 Re: (dzien dziecka) 01.06.07, 12:34
                                              I ja składam życzenia wszystkiego najlepszego dla naszych styczniowych pociech
                                              i oczywiście dla majowej Majeczki.
                                              Ja dopiero jutro zobaczę się z Kubusiem, dzisiaj mąż jedzie po nich to może
                                              jutro w południe dojadą, ale tęsknię.
                                              Ja kupiłam Kubusiowi piłkę, bo z zeszłorocznej powietrze zeszło, i wędkę do
                                              łowienia z rybkami.Mam nadzieję, że będzie mu się podobała.
                                              Pozdrawiam i życzę udanego weekendu, a Tobie elkusiu udanego wypoczynku nad
                                              morzem.
                                              • mega3 Re: (dzien dziecka) 04.06.07, 08:28
                                                Cześć, ale tu pustki.
                                                Ja od soboty jestem szczęśliwa Kubuś wrócił, uściskał mnie, przez dobre pare
                                                minutek trzymałam go wtulonego na rękach. Powiem Wam, że zrobił się jakiś
                                                spokojniejszy, co prawda wczoraj mało z nim przebywałam, bo byliśmy z mężem na
                                                komuni, a Kubuś został z dziadkiem. Pogoda się popsuła, pada deszcz, ale już od
                                                środy ma być poprawa i znowu upały mają wrócić. Dobrze, że w czwartek Boże
                                                Ciało, bo będzie wolne od pracysmile
                                                Pozdrawiam, piszcie co Was.
                                                • mamakasienki1 Re: (dzien dziecka) 04.06.07, 09:22
                                                  Witam
                                                  Mega super, że Kubuś już z wami.

                                                  Moniko jeszcze przypomniało mi się odnośnie tego dentysty, Kasia całkiem dobrze
                                                  zniosla wizyty, ale całe lapisowanie trwało max 10 sekund więc nie było nawet
                                                  czasu żeby coś się nie udało.
                                                  Fakt, ząbki mają ciemniejsze plamki ale wolę zapobiegać próchnicy teraz niż
                                                  później jak ząbki już będą stałe.
                                                  Choć moja teściowa w weekend mnie rozbroiła maksymalnie, my wyszliśmy z mężem
                                                  dosłownie na pół godzinki zalatwić ważna sprawę, a po powrocie ona dumna z
                                                  siebie oświadcza jak to obgryzła dla Kasi ze skórki brzoskwinię, myślałam, że
                                                  zwymiotuję jak to usłyszałam. Ostrzegałam ją ze 100 razy, że nie wolno swojego
                                                  jedzenia dawać dziecku bo próchnica jest bardzo zaraźliwa i my nawet łyżek
                                                  Kaśkowych nie bierzemy do ust a ona z taką rewelacją wyskakuje - bleee.

                                                  A poza tym u nas nic ciekawego, wszyscy jesteśmy chorzy, oprócz Majeczki i mam
                                                  nadzieję, że ją to ominie. Całą trójkę bolą gardła i mamy straszliwy katar, ja
                                                  i Kasia już od tygodnia a mój mąż od dwóch dni.
                                                  • monika25lbn Poniedziałek 04.06.07, 15:49
                                                  • monika25lbn Re: Poniedziałek 04.06.07, 16:09
                                                    Hej,
                                                    wcislam enter i sorki za pustego posta.
                                                    Olgo a co Was tak wszystkich zlapalo?Moze tez sie zarazacie jak u nas prawie
                                                    zawsze?Dobrze,ze Majeczka zdrowa.Zycze szybkiej poprawy.Pewnie wszystko przez
                                                    ta pogode.
                                                    U nas burze po nocach,budze sie i slucham a za oknem jakies huragany chyba a
                                                    przez caly dzien ciezkie chmury i tak wszedzie z parasolem chodze.
                                                    Mega fajnie,ze juz masz swojego maluszka w domu,ja bym sie chyba oderwac nie
                                                    mogla od Pata jak by go nie bylo dluzej(jakos sobie nie wyobrazam).
                                                    My dzis w miesie bylismy,cos tam udalo mi sie zalatwic,potem znalazlam jeszcze
                                                    serwis naprawy aparatow cyfrowych i tu juz porazka,bo pan powiedzial,ze po
                                                    zalaniu to cale wnetrze aparatu jest do wymiany,koszt to kilkaset zl i jeszcze
                                                    aparat trzeba wyslac do serwisu samsunga,bo u nich to tylko jakies szkielko
                                                    moga wymienic.Kurcze a tak sie nastawilam,ze moze nie bede musiala nowego
                                                    aparatu kupowac.Juz nastepnego do torebki wiecej nie wloze.Moze kupie jakis
                                                    maly,coby na smyczy i na szyje powiesic.Tylko tak na allegro ogladam to te male
                                                    jakies takiue nie bardzo sa.
                                                    Z mezem mamy nie najlepsze dni,prawie sie nie odzywamy a nawet sie nie
                                                    klucilismy.
                                                    W sobote przyjechala tesciowa z prezentem dla Pata(miala byc w piatek o 18 a
                                                    18:45 dostalam od niej sms,ze zle sie czuje),dostal straz pozarna taka duza z
                                                    Wadera i nic ze taka sama ma juz tylko wywrotke ale najwazniejsze,ze mlody sie
                                                    cieszy.We troje byli na dworze.Ja poszlam do kolezanki a maz nie wzial
                                                    kluczy.Ja nie mialam ochoty zeby mi tesciowa po domu sie krecila,wogole
                                                    denerwuje mnie kobieta.To teraz pewnie sie nagada,ze na dworze musiala stac ale
                                                    wiecej sie tym przejmowac nie bede.
                                                    Ide wieszac pranie bo sie wlasnie skonczylo a Pat jeszcze spi,potem
                                                    odkurzymy,cos mlody zje i na dwor chyba jeszcze pojdziemy.
                                                    Zdrowka dla wszystkich.
                                                  • mamakasienki1 Re: Poniedziałek 06.06.07, 11:43
                                                    Witam
                                                    Moniko nie przejmuj się teściową, ja też nie lubię jak mi chodzi po domu i
                                                    wszędzie zagląda, to jeszcze bym mogła znieść ale niecierpię kiedy wprowadza
                                                    swoje porządki i coś robi np. pranie po swojemu i miesza mi kolory wrrrrrrr,
                                                    albo ustawia w szafkach wg własnego uznania - koszmar.

                                                    Teraz trochę się pożalę, moja mała chyba jest chora Jak moja mama była z Kasią
                                                    kiedy jeszcze byłyśmy z Majeczką w szpitalu to się przeziębiła i zaraziła
                                                    Kasię, a później mnie, no i tak sobie chorowałyśmy z Kasią przez cały tydzień,
                                                    ale nic złego się z małą nie działo, 3 dni temu rozchorował się mój mąż, a
                                                    dzisiaj zauważyłam, że Majeczka ma problemy z oddychaniem i zakropliłam jej sól
                                                    morską do noska no i wykichała wielkiego gluta z noska.
                                                    Ciągle chce mi się płakać, umówiłam się już prywatnie z pediatrą ale niestety
                                                    na wizytę dmową nie było już szansy i tylko w gabinecie po południu.
                                                    Mam żal do mamy, że nie wymieniła się z teściową tylko siedziała z Kasią chora
                                                    i zostawiła nam te choróbska w domu.
                                                    Wogóle chyba w jakąś depresję zaczynam wpadać. Odkąd mała jest z nami wszystko
                                                    się sypie i nie układa sie jak trzeba.
                                                    Wiem, że powinnam być szczęśliwa, że mam wspaniałą rodzinę, dobrego męża i
                                                    nieczego mi nie brakuje, a mi się chce ciągle płakać.
                                                    No dobra koniec marudzenia.
                                                    Pogodę mamy za to super.
                                                  • monika25lbn sroda 06.06.07, 16:22
                                                    Olgo nie przejmuj sie tak bardzo.To,ze dzieci choruja to nic na to nie
                                                    poradzisz.Pat czesto chorowal jak byl malutki i przez pierwsze pol roczku mial
                                                    2x antybiotyk.Szkoda Majeczki oczywiscie ale mysle,ze szybko jej przejdzie i
                                                    calej rodzinie tez.Zloscisz sie,bo masz wiecej obowiazkow,pewnie tez zmeczona
                                                    jestes ale to wszystko minie,zobaczysz.Trzymaj sie dzielnie a my bedziemy Cie
                                                    wspieracwink
                                                    Ja dzis bylam w Tesco i masakra,najpierw w obsludze klijenta pytam o aparat
                                                    cyfrowy z ulotki i pani mowi,ze wczoraj byl,wola kolezanke z dzialy RTV i AGD i
                                                    ta mi mowi,ze nie dowiezli,pytam czy bedzie , tak ale pani nie wie kiedy,potem
                                                    godzinna kolejka,kasjerki nie przeszkolone,ze 40-stu kas moze 7
                                                    otwartych.Kasjerka do chwile dzwoni gdzies bo nie wie co robic,ludzie coraz
                                                    bardziej zdenerwowani,Pat czesc zakupow popodjadal a ja przy okazji z nim,potem
                                                    jeszcze starszy pan wcisnal kasjerce rachunki to tak juz z telefonem sie nie
                                                    rozstawala,nawet przyszla pani obslugi poduczyc kobiete no i przed nami
                                                    przyszla kasjerka na zmiane a juz myslalam,ze bedziemy tam nocowac.W obsludze
                                                    powiedzieli ze nikt nie chce pracowac a jakos nie widzialam ogloszen,ze
                                                    poszukuja ludzi do pracy.Podobno jakis strajk jest tylko mogli jakos powiadomic.
                                                    Pat pod koniec wariacji dostawal ale co sie dziwic dziecku,tyle czasu to
                                                    masakra.No i jeszce po drodze do domu reklmowka mi pekla i musalam w dwuch
                                                    rekach niesc a Pat akurat najbardziej wtedy za raczke chcial isc.
                                                    Gorac dzis.
                                                    Jedyne dobrze,ze okna z samego rana pomylam i posprzatalam,Pat mi dzielnie
                                                    pomagal i wszedzie gdzie sie dalo psikal plynem do szyb.
                                                    jeszcze tylko odkurzanie i po czesci moge miec wolne od sprzatania do soboty?
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • monika25lbn czwartek 07.06.07, 08:22
                                                    Hej,
                                                    dostalam smsa o 6:35,ze sie zaczelo i jada na porodowke i teraz albo to Zyrafka
                                                    albo kolezanka z inego nr pisze bo tez juz termin miala blisko.
                                                    Wydaje mi sie jednak bardziej,ze to Zyrafka,w kazdym razie mocccno trzymamy
                                                    kciuki zeby szybko poszlo i zeby wszystko bylo dobrze zarowno z mama jak i
                                                    dzidziusiem.
                                                    Czekamy teraz na wiadomosc,ze dzidzius juz jest.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • madziara40 Re: czwartek 07.06.07, 15:08
                                                    zyrafko01 mały jest super!!!!!!! Trzymajcie się !!!

                                                    mamokasienki1 a może Ty masz małą depresje? to się zdarza po porodzie. Moim
                                                    zdaniem nic małej nie będzie jest na razie chroniona a jak karmisz ja piersią
                                                    to naturalne, ze mogła kataru dostać od Ciebie czy kogoś z domowników

                                                    Pamiętam jak byłam chora czy młody nakładaliśmy maseczki na twarz i to
                                                    pomagało , albo mięliśmy szczęście.
                                                    Oczyszczaj jej nosek i będzie dobrze. Nie panikuje przecież już odchowałaś
                                                    super Kasie!!! Powoli a będzie dobrze. Trzymam kucki!!!!!
                                                  • monika25lbn Re: czwartek 07.06.07, 16:05
                                                    No Zyrafko gratulacje,ale juz pisalam sms.Duzy facet,dzielny i taki bezbronny
                                                    na fotkach.Dzieki ogromne za zdjecia tak szybko.Odpoczywajcie duzo i
                                                    wysypiajcie sie.
                                                    My bylismy dzis na procesji.Pat stekal,plakal,marudzil i uciekal ale dalismy
                                                    rade.Goraco oczywiscie bylo bardzo,staralam sie stawac z nim w cieniu ale i tak
                                                    wariowal.Pod koniec spotkalismy Kamila-kolege Pata z babcia no i troche mlody
                                                    przestal sie wydzierac tylko na koniec juz do kosciola nie wrocilismy.Teraz
                                                    jeszcze Pat spi a ja sie troche nudze bo spia we dwoch.
                                                    Narazie tyle,pozdrawiamy.
                                                  • mega3 Re: czwartek 07.06.07, 20:55
                                                    Ja jeszcze raz gratuluję zyrafko (odpisałam na maila), duzy fajny chłopak.
                                                    Mamokasienki nie denerwuj się i trzymaj się, będzie dobrze, przecież wiesz.
                                                    My też dzisiaj byliśmy na procesji, Kuba też był marudny, już taki z domu
                                                    wychodził, więc wiedziałam, że nie będzie kolorowo. Większość drogi
                                                    przesiedział na barkach u męża.
                                                    Po południu pojechliśmy do teściów, przyjechał tam też mój tata i tak sobie
                                                    siedzieliśmy i gadaliśmy i sprowokowali mnie do tego, że powiedziałam, że
                                                    jestem w ciąży. Mój tata raczej nie był szczęśliwy z tego powodusad
                                                    Pozdrawiam
                                                  • zyrafka01 Jesteśmy w domu 10.06.07, 13:23
                                                    Cześć dziewczyny. My już jesteśmy w domku od wczorajszego wieczora. Młody
                                                    jest cudowny, podobny do swojej starszej siostry. Uczymy się życia we czwórkę
                                                    (właściwie chwilowo w piątkę bo jest z nami moja mama do pomocy). Ja od nowa
                                                    uczę się karmienia, co niestety sprawia mi wiele bólu ale nastawiona jestem
                                                    bardzo na karmienie piersią i wierzę, że uda mi się wytrwać.
                                                    No i w końcu mamy imię dla naszego szkraba. Właściwie to Ola wybrała z naszej
                                                    listy imion. Nasz synek ma na imię Łukasz.
                                                    W najbliższym czasie spróbuję dodać najnowszdjęcia.
                                                    A, jeszcze bardzo dziękujemy za wszystkie gratulacje.

                                                    Moniko, przepraszam, ale z wrażenia zapomniałam się podpisać smile
                                                  • mamakasienki1 Re: Jesteśmy w domu 11.06.07, 08:10
                                                    Witam
                                                    Zyrafko serdecznie gratuluję synusia i ślicznego imienia, mi bardzo się podoba.
                                                    Jak znajdziesz chwilkę to napisz jak przebiegał poród, jak się czujesz no i
                                                    czekamy z niecierpliwością na zdjęcia maluszka Łukaszka.

                                                    U nas ciągle choróbska, z Majeczką już lepiej ale katar ma nadal i ciągle
                                                    musimy pilnować żeby nie zatkał jej się nosek.
                                                    Narazie tylko mi i Kasi przeszła choroba ale to i tak już coś.
                                                    Za to od tego całego noszenia małej ona zaczyna domagać się noszenia bez
                                                    przerwy, a ja już czasami nie wyrabiam.
                                                    W weekend zabraliśmy nasze dziewczyny nad wodę, no i Kasia wodny stworek wcale
                                                    nie chciała wyjść z wody, za to Maja ślicznie spała.
                                                    Następnego dnia byliśmy na grillu w lesie i znów powtórka, Kasia szalała, a
                                                    Majeczka jak aniołek spała. Odpowiadają im chyba wyjazdy na łono natury smile

                                                    Dziewczyny piszcie jak wasze wyjazdy się udały.
                                                  • mega3 Re: Jesteśmy w domu 11.06.07, 08:22
                                                    Zyrafko dobrze, że już jesteś z nami, ładne imię wybrała Olasmile
                                                    Mamokasienki dużo zdrówka życzę dla Majeczki.
                                                    Ja wczoraj byłam na chrzcinach trzymiesięcznego Szymonka, mój mąż został po raz
                                                    czwarty chrzestnym. Ale mały był spokojny w kosćiele, ani razu nie zapłakał,
                                                    pod koniec się troszkę zaczął wiercić, bo zrobił kupkę.
                                                    Ja jutro idę na badania, kurcze wydam za badania 82zł, za samą toksoplazmozę
                                                    55zł. To jest straszne,no ale cóż zachciało mi się prywatnego ginekologa, to
                                                    teraz będę płącić. Przywiązałam się już do niego, z Kubą jak byłąm w ciąży też
                                                    do niego chodziłam i byłam zadowolona, więc już nie będę zmieniać.
                                                    Ale u nas upały i burze przechodzą. W sobotę w Łodzi padał deszcz z gradem,
                                                    dzisiaj w gazecie na pierwszej stronie jest zdjęcie jak dziewczynka stoi na
                                                    chodniku i ma po kostki śniegusmile
                                                    Pozdrwaiam
                                                  • monika25lbn Re: Jesteśmy w domu 11.06.07, 14:46
                                                    Hej,
                                                    Zyrafko super,ze juz jestescie.A z ta wiadomoscia to nic sie nie stalo,jakos
                                                    tak czulam,ze to Ty dlatego odrazu napisalam,znaczy jak przeczytalam a wstalam
                                                    przed 8 chyba.Najwazniejsze,ze wszystko jest w porzadku,powoli sobie
                                                    poukladacie wszystko od nowa i super,ze tak bardzo sie cieszycie.Ola bedzie
                                                    miala kiedys wspomnienia,ze braciszkowi imie wybrala-bardzo ladnie.
                                                    Mamokasienki w takim razie jak najwiecej takich wyjazdow,tylko chyba narazie
                                                    koniec z takimi dlugimi weekendami.Pewnie odpoczelas troszke jak malutka tyle
                                                    spala i mialas wiecej czasu dla Kasi.A z noszeniem to Pat tez chce ale tlumacze
                                                    mu,ze juz jest duzy i ciezki i ze juz takich duzych dzieci sie nie nosi a Ty
                                                    teaz nie mozesz nadwyrezac sie bardzo i Kasia musi zrozumiec.Te zazdroscie
                                                    kiedys mina,dacie rade napewno.
                                                    My w piatek i w sobote bylismy nad zalewem.Pat jezdzil wozkiem a my z 10 km
                                                    spacerkiem zrobilismy.Opalilam sie troszke.W piatek Pat plywal i bawil sie z
                                                    dziecmi w wodzie a w sobote cos tam kwitlo wiec tylko spacerowalismy i Pat
                                                    bawil sie na placu zabaw.Fajnie tak caly dzien na dworze.Mielismy jechac na
                                                    dzialke nad Piaseczno-tam woda jest bardzo czysta ale niestety z samochodem
                                                    byly problemy.
                                                    Z soboty na niedziele byla ulewa w nocy i niedziela juz taka mokra byla wiec
                                                    tylko spacerek przed poludniem,Pat mial kalosze mokre w srodku i skarpetki
                                                    mozna bylo wyzymac ale wyskakal sie po kaluzach.Wieczorem bylismy na placu
                                                    zabaw i pod lasem ale komary zyc nie dawaly i tyle.
                                                    Mega jak przeczytalam o tym sniegu to jakies takie nie realne mi sie wydaje,u
                                                    nas 30st i absolutnie nie chce sniegu!
                                                    Musze isc bo mam cala gore prasowania.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mega3 Re: Jesteśmy w domu 12.06.07, 09:05
                                                    Moniko u nas też było tak ciepło, na zdjęciu wyglądało to jak śnieg, a w
                                                    rzeczywistości to po kostki napadało gradusmile
                                                    No ja już po badaniach, obawiałam się czy mnie dzisiaj przyjmą, bo mamy w Łodzi
                                                    strajk lekarzy, ale udało się. Wyniki mam mieć na piątek.
                                                    Kuba codziennie szaleje z mojeje sąsiadki córką (8 miesięcy starszą), chodzimy
                                                    sobie na spacery po południu i wracamy koło 9. Ale wczoraj ja padłam spiąca
                                                    przed 22, a Kuba dopiero koło 23.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • zyrafka01 Re: Jesteśmy w domu 12.06.07, 11:43
                                                    Cześć dziewczyny
                                                    Ja tylko na moment. Ale jestem padnięta. Niedawno wyszła od nas położna i w
                                                    końcu mam zdjęte szwy. Ale ulga smile. Ola z babcią na spacerze, Łukasz w końcu
                                                    śpi po wiszeniu mi na cycku przez cały poranek. W ogóle Ola zrobiła się jakaś
                                                    nieznośna przez te dwa dni. Chyba zaczyna się bunt na przyjęcie brata do
                                                    rodziny. Mam nadzieję, że jakoś się z tym uporamy. Idę coś zjeść i na chwilkę
                                                    się położyć zanim wrócą ze spaceru bo zasypiam nad klawiaturą.

                                                    Dodałam nowe zdjęcia.
                                                    Pozdrowienia
                                                  • mamakasienki1 Re: Jesteśmy w domu 12.06.07, 12:00
                                                    Witam
                                                    Zyrafko dopiero obejrzałam fotki, ale masz ślicznego synusia, gratuluję raz
                                                    jeszcze.
                                                    Fajnie, że pomimo zmęczenia zaglądasz do nas.
                                                    Ja nie mam nikogo do pomocy, ale to był mój wybór, nie chciałam w domu babć ani
                                                    nikogo i teraz już powoli zaczynam wpadać w rytm dnia.
                                                    Wczoraj poprasowałam cały stos ubrań, dziś posprzątalam w całym mieszkaniu, i
                                                    kończe już drugą pralkę prania, obiadu nie gotuję bo została jeszcze cała
                                                    wielka pizza z wczoraj dla męża, zrobię tylko rosół i makaron z serem dla
                                                    siebie i Kasi, ale to mało pracy.

                                                    Jedyne czego mi brakuje to długich spacerków z Kasią, teraz czekamy na męża aż
                                                    wróci z pracy i dopiero wyruszamy w świat całą rodzinką, ale to też na godzinkę
                                                    albo dwie.
                                                    Jeśli chodzi o bunt to Kasia dość dobrze znosi obecność Majeczki, zawsze kiedy
                                                    mała płacze a ja jestem zajęta to przybiega i mnie ciągnie do niej.
                                                    Ale bardzo staramy się żeby Kasia nie odczuła że mamy dla niej mniej czasu i
                                                    kiedy tylko Maja śpi to cały czas poświęcam Kasi albo proszę żeby w czymś mi
                                                    pomogła wtedy i ja mogę coś zrobić i Kasia czuje się potrzebna.
                                                  • mamakasienki1 środa 13.06.07, 10:03
                                                    witam
                                                    jakoś troszeczkę opustoszało nasze forum
                                                    Ja mam chwileczkę to zaglądam
                                                    Maja śpi a Kasia bajkę w TV ogląda, jedyny czas dla mnie, właśnie wzięłam sobie
                                                    krótką kąpiel i teraz czas na kompa.

                                                    U nas nic ciekawego, ciągle czuję się zmęczona, ale przynajmniej choroby powoli
                                                    zaczynają nas opuszczać, najgorzej jest z moim mężem bo ma chyba zatoki, ale
                                                    może i jemu w końcu przejdzie.
                                                    Wczoraj załatwiałam sobie formalności z urlopem macierzyńskim i jeszcze tylko
                                                    raz będę musiała podjechać po wypełnione dokumenty do pracy a później do ZUS-u
                                                    i z głowy.

                                                    Ze spacerkami u nas nadla ciężko, choć wczoraj udało mi się wyrwać z Kasią na
                                                    godzinkę po południu, a wcześniej byliśmy całą rodzinką przez półtorej godziny.

                                                    Z Kasi mową coraz lepiej choć nadal nie mówi tak ładnie jak wasze pociechy.
                                                    Czy wogóle któreś nasze forumowe dziecko jeszcze nie mowi pełnymi zdaniami? Bo
                                                    mam wrażenie, że została tylko Kasia.

                                                    U nas ciągle upały, ciekawe kiedy się skończą bo już nie wytrzymuję.

                                                    Dziewczyny co z wami?
                                                    Moniko gdzie jesteś?
                                                    Gdzie się podziała Echoo?
                                                  • monika25lbn Re: środa 13.06.07, 15:22
                                                    Hej,
                                                    Olgo jestem caly czas tylko zdazaja sie dniowe zastoje jak drzymne po spacerze
                                                    z Patem.Kurcze coraz czesciej w tym upale mi sie to zdarza.Czytamy sobie
                                                    ksiazeczki,Pat juz na pamiec nadaje "idzie Grzes przez wies" i jak on zasypia
                                                    to i ja.Ja budze sie po ok 30 min i zawsze cos tam robie w domu.Wczoraj kupilam
                                                    nowa paste do podlug i odrazu wszystko popastowane + balkon i schody wiec
                                                    troche zeszlo a wole to zrobic jak Pat spi bo tak to ciagle siku,pic,jesc i
                                                    caly czas krece sie przy nim.
                                                    Ostatnio wymyslam rozne takie potrawy co by mezowi posmakowaly i cos nowszego
                                                    bylo.Wczoraj np ryz z wazywami do tego filetcik z kurczaka w sosie smietanowym
                                                    i pomidorki ze szczypiorem.Maz zachwycony,bo smietane moglby litrami pozeracwinkA
                                                    i Pat widze,ze gotowane nowosci zjada.Dzis chyba pojdziemy na pizze bo tak sie
                                                    zbieramy i jakos nie wychodzi.
                                                    Po dworze Pat sie kapal troche na balkonie,pod koniec zaczal chlapac strasznie
                                                    to go zabralam.Na balkonie mamy slonce do ok 12 a potem juz cien i calkiem
                                                    fajnie.
                                                    Na dzis zapowiadali burze i widze,ze jakies wiatrzysko sie robi.
                                                    Dzis do piaskownicy przyszla babcia z wnuczkiem.Chlopczyk ma 3 lata i2mce i
                                                    kobieta powiedziala,ze dopiero zaczyna mowic i mnie pytala ile Pat ma,ze tak
                                                    rozmawia.Porozmawialysmy,powiedzialam,ze kazde dziecko zaczyna mowic w swoim
                                                    tempie wiec napewno Kasia niczym nie odbiega od innych dzieci.A jest jeszcze
                                                    taki Mateusz-mlodszy dwa tyg od Pata i on juz od dawna rozmawia jak stary a
                                                    dzis mnie zadzwil jak powiedzial,ze mieszka na Porebie(nasze osiedle).
                                                    No moje mlode wstalo i odrazu zobaczyl dwie muchy,musialam powyganiac bo Pat
                                                    jakis przewrazliwiony na owady a np na dworze chrabaszczy sie nie bal,nawet jak
                                                    maz w rece bral to Pat chcial podotykac.
                                                    A w czym spia Wasze pociechy w dzien w takie upaly?Bo Pata klade albo w samych
                                                    majteczkach a dzis po kapaniu spal golutki a i tak spocony.W nocy spi w
                                                    spodenkach od pizamy bo koszulki nie chce i oczywiscie odkryty.
                                                    Zyrafko super zdjecia.Cudnie wygladaja Ola z Lukaszem razem.
                                                    Mega jak po badaniach?Mam nadzieje,ze wszystko w porzadku.A swoja droga kto
                                                    jeszcze zostaje z jednym styczniakiem?
                                                    Wybylabym gdzies z domu,najlepiej nad jeziorko chociaz na tydzien ale maz mnie
                                                    nie chce puscic samej z Patem a do jego urlopu to nie doczekamy.
                                                  • monika25lbn Re: środa 13.06.07, 15:22
                                                    Hej,
                                                    Olgo jestem caly czas tylko zdazaja sie dniowe zastoje jak drzymne po spacerze
                                                    z Patem.Kurcze coraz czesciej w tym upale mi sie to zdarza.Czytamy sobie
                                                    ksiazeczki,Pat juz na pamiec nadaje "idzie Grzes przez wies" i jak on zasypia
                                                    to i ja.Ja budze sie po ok 30 min i zawsze cos tam robie w domu.Wczoraj kupilam
                                                    nowa paste do podlug i odrazu wszystko popastowane + balkon i schody wiec
                                                    troche zeszlo a wole to zrobic jak Pat spi bo tak to ciagle siku,pic,jesc i
                                                    caly czas krece sie przy nim.
                                                    Ostatnio wymyslam rozne takie potrawy co by mezowi posmakowaly i cos nowszego
                                                    bylo.Wczoraj np ryz z wazywami do tego filetcik z kurczaka w sosie smietanowym
                                                    i pomidorki ze szczypiorem.Maz zachwycony,bo smietane moglby litrami pozeracwinkA
                                                    i Pat widze,ze gotowane nowosci zjada.Dzis chyba pojdziemy na pizze bo tak sie
                                                    zbieramy i jakos nie wychodzi.
                                                    Po dworze Pat sie kapal troche na balkonie,pod koniec zaczal chlapac strasznie
                                                    to go zabralam.Na balkonie mamy slonce do ok 12 a potem juz cien i calkiem
                                                    fajnie.
                                                    Na dzis zapowiadali burze i widze,ze jakies wiatrzysko sie robi.
                                                    Dzis do piaskownicy przyszla babcia z wnuczkiem.Chlopczyk ma 3 lata i2mce i
                                                    kobieta powiedziala,ze dopiero zaczyna mowic i mnie pytala ile Pat ma,ze tak
                                                    rozmawia.Porozmawialysmy,powiedzialam,ze kazde dziecko zaczyna mowic w swoim
                                                    tempie wiec napewno Kasia niczym nie odbiega od innych dzieci.A jest jeszcze
                                                    taki Mateusz-mlodszy dwa tyg od Pata i on juz od dawna rozmawia jak stary a
                                                    dzis mnie zadzwil jak powiedzial,ze mieszka na Porebie(nasze osiedle).
                                                    No moje mlode wstalo i odrazu zobaczyl dwie muchy,musialam powyganiac bo Pat
                                                    jakis przewrazliwiony na owady a np na dworze chrabaszczy sie nie bal,nawet jak
                                                    maz w rece bral to Pat chcial podotykac.
                                                    A w czym spia Wasze pociechy w dzien w takie upaly?Bo Pata klade albo w samych
                                                    majteczkach a dzis po kapaniu spal golutki a i tak spocony.W nocy spi w
                                                    spodenkach od pizamy bo koszulki nie chce i oczywiscie odkryty.
                                                    Zyrafko super zdjecia.Cudnie wygladaja Ola z Lukaszem razem.
                                                    Mega jak po badaniach?Mam nadzieje,ze wszystko w porzadku.A swoja droga kto
                                                    jeszcze zostaje z jednym styczniakiem?
                                                    Wybylabym gdzies z domu,najlepiej nad jeziorko chociaz na tydzien ale maz mnie
                                                    nie chce puscic samej z Patem a do jego urlopu to nie doczekamy.
                                                  • monika25lbn Re: środa 13.06.07, 15:22
                                                    Hej,
                                                    Olgo jestem caly czas tylko zdazaja sie dniowe zastoje jak drzymne po spacerze
                                                    z Patem.Kurcze coraz czesciej w tym upale mi sie to zdarza.Czytamy sobie
                                                    ksiazeczki,Pat juz na pamiec nadaje "idzie Grzes przez wies" i jak on zasypia
                                                    to i ja.Ja budze sie po ok 30 min i zawsze cos tam robie w domu.Wczoraj kupilam
                                                    nowa paste do podlug i odrazu wszystko popastowane + balkon i schody wiec
                                                    troche zeszlo a wole to zrobic jak Pat spi bo tak to ciagle siku,pic,jesc i
                                                    caly czas krece sie przy nim.
                                                    Ostatnio wymyslam rozne takie potrawy co by mezowi posmakowaly i cos nowszego
                                                    bylo.Wczoraj np ryz z wazywami do tego filetcik z kurczaka w sosie smietanowym
                                                    i pomidorki ze szczypiorem.Maz zachwycony,bo smietane moglby litrami pozeracwinkA
                                                    i Pat widze,ze gotowane nowosci zjada.Dzis chyba pojdziemy na pizze bo tak sie
                                                    zbieramy i jakos nie wychodzi.
                                                    Po dworze Pat sie kapal troche na balkonie,pod koniec zaczal chlapac strasznie
                                                    to go zabralam.Na balkonie mamy slonce do ok 12 a potem juz cien i calkiem
                                                    fajnie.
                                                    Na dzis zapowiadali burze i widze,ze jakies wiatrzysko sie robi.
                                                    Dzis do piaskownicy przyszla babcia z wnuczkiem.Chlopczyk ma 3 lata i2mce i
                                                    kobieta powiedziala,ze dopiero zaczyna mowic i mnie pytala ile Pat ma,ze tak
                                                    rozmawia.Porozmawialysmy,powiedzialam,ze kazde dziecko zaczyna mowic w swoim
                                                    tempie wiec napewno Kasia niczym nie odbiega od innych dzieci.A jest jeszcze
                                                    taki Mateusz-mlodszy dwa tyg od Pata i on juz od dawna rozmawia jak stary a
                                                    dzis mnie zadzwil jak powiedzial,ze mieszka na Porebie(nasze osiedle).
                                                    No moje mlode wstalo i odrazu zobaczyl dwie muchy,musialam powyganiac bo Pat
                                                    jakis przewrazliwiony na owady a np na dworze chrabaszczy sie nie bal,nawet jak
                                                    maz w rece bral to Pat chcial podotykac.
                                                    A w czym spia Wasze pociechy w dzien w takie upaly?Bo Pata klade albo w samych
                                                    majteczkach a dzis po kapaniu spal golutki a i tak spocony.W nocy spi w
                                                    spodenkach od pizamy bo koszulki nie chce i oczywiscie odkryty.
                                                    Zyrafko super zdjecia.Cudnie wygladaja Ola z Lukaszem razem.
                                                    Mega jak po badaniach?Mam nadzieje,ze wszystko w porzadku.A swoja droga kto
                                                    jeszcze zostaje z jednym styczniakiem?
                                                    Wybylabym gdzies z domu,najlepiej nad jeziorko chociaz na tydzien ale maz mnie
                                                    nie chce puscic samej z Patem a do jego urlopu to nie doczekamy.
                                                  • monika25lbn Re: środa 13.06.07, 15:29
                                                    Pat mi powysylal posty za to trzy razy,eeeh bo mi telefon zadzwonil.
                                                  • zyrafka01 Re: środa 13.06.07, 17:26
                                                    Moniko, teraz za to Pat nadrobił Twoje nieobecności smile

                                                    Dziewczyny, co się robi dziecku jak ma odparzoną pupę? My z Olą w ogóle nie
                                                    mielismy tego problemu. A Łukasz dziś obudził się po nocy z krostkami na pupie.
                                                    Tak sobie myślę, że to chyba przez to, że za długo spał w nocy (6 godzin) i nie
                                                    miał zmienianej pieluchy przez ten czas. Z jednej strony cieszę się, że on śpi
                                                    tyle w nocy bo możemy sobie trochę odpocząć ale z drugiej martwi mnie właśnie
                                                    ta długa przerwa w zmianie pieluchy i moje piersi ledwie to wytrzymują. Z
                                                    drugiej strony też nie chcę go wybudzać w nocy skoro tak ładnie śpi. Już sama
                                                    nie wiem co robić.

                                                    Wczoraj byliśmy na pierwszym spacerku. Taka ładna pogoda była i położna też nam
                                                    powiedziała, że nie ma przeciwskazań żadnych do wyjścia no to poszliśmy. Mały
                                                    ślicznie spał, dotlenił się i ja też przynajmniej w końcu poodychałam świeżym
                                                    powietrzem.

                                                    Idę teraz troszkę poodpoczywać póki Ola z babcią są na spacerze.
                                                  • mega3 Re: środa 14.06.07, 09:02
                                                    Witam
                                                    Ale u nas znowu wczoraj były burze i ulewy, rany co się dzieje z tą pogodą,
                                                    tyle ulic i samochodów pozalewanych.
                                                    Moniko wyniki badań mam dopiero jutro, bardzo bym chciała, żeby było wszystko w
                                                    porządku, czuję się dobrze.
                                                    Żyrafko śliczny jest Łukaszek, a co do odparzeń, to jak Kubusiowi pojawiły się
                                                    jakieś krostki to smarowałam sudocremem.
                                                    Już się nie mogę doczekać urlopu i wyjazdu nad morze na dwa tygodnie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Piatek, prawie weekend. 15.06.07, 14:37
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    znowu cicho na forum,ja czytam dzien w dzien tylko czasem napisac nic nie zdaze.
                                                    Upal jest u nas straszny juz od 7 rano.Pat wstaje o 6-6:30 a dopiero kilka dni
                                                    temu spalismy do 8.Jesc nic nie chce za to wypija hektolitry napojow,wody,sokow-
                                                    wszystkiego.Na sniadanie czasem jogurt i tak do wieczora.Jak wcisne jakis owoc
                                                    to prawie na sile.Wczoraj chcial loda,dwa razy polizal i wyrzucil.W te upaly to
                                                    chyba nikomu sie jesc nie chce.Wczoraj zrobilam pizze,bo maz zawsze pizza i
                                                    pizza,wiec nagniotlam troche.Pat wcale nawet nie sprobowal-kiedys sie
                                                    zajadal,maz male dwa kawalki i koniec i wszystko zostalo czyli duza blacha i 3
                                                    mniejsze,bo kazda z czyms innym.Dzis nic nie robie do jedzenia bo i sama jem
                                                    praktycznie tylko owoce,na sniadanie kawa a wieczorem patrze aby tylko spac isc.
                                                    Burze u nas zapowiadaja od kilku dni i narazie tylko troche mocniej powialo.
                                                    Mega to super,ze dobrze sie czujesz i czekamy na wiadomosci.A pisalas,ze
                                                    rodzinka niezbyt zachwycona?Przyzwyczaja sie pewnie.Dobrze bedzie.
                                                    Dostalam z allegro kabel do telefonu i chcialam sciagnac zdjecia ale cos nie
                                                    jarze o co tam chodzi a wczraj maz pozno wrucil to juz nie chcialam go
                                                    meczyc.Moze dzis cos zerknie to wcisne zdjatka bo dawno nic nie bylo Patowego.
                                                    Ide myc podlogi dopoki dziecie spi bo potem wariuje.Ok 18 wychodzimy ae mlodemu
                                                    ciezko wysiedziec w domu.Albo oglada Boba budowniczego co doprowadza mnie do
                                                    choroby psychicznej,bo teraz zadna inna bajka jest nie wazna.Jedyne dobrze,bo
                                                    zaczyna spiewac coraz dluzsze fragmenty piosenki.
                                                    Ide.
                                                  • monika25lbn Re: Piatek, prawie weekend. 15.06.07, 14:41
                                                    A jeszcze napisze,
                                                    Zyrafko ja np smarowalam tormentiolem za rada pediatry i u Pata szybko wszystko
                                                    schodzilo,masc bez recepty w aptece ok 4-6zl ale brudzi ubranka i trzeba
                                                    uwazac,mozesz tez wykapac dzieciatko w krochmalu-tanie i skuteczne,no i przede
                                                    wszystkim wietrz mu pupe teraz.Jest goraco a w pampersie np masakra,jak tylko
                                                    mozesz to zdejmuj mu pieluszke tylko uwazaj na zasikanie,Pat jak sie nachylilam
                                                    nad nim to malo mi do buzi nie nasikal,ledwo zdazylam zamknac.Pozdrawiam.
                                                  • mega3 Re: Piatek, prawie weekend. 15.06.07, 23:25
                                                    Odebrałam dzisiaj wyniki badań, niestety nie wszystkie, nie było jeszcze WR i
                                                    toksoplazmaozy, trochę sie martwię,bo wizytę mam we wtorek, byc może to
                                                    opóźnienie jest spowodowane strajkiem lekarzy. Bardzo mnie martwi mój wynik
                                                    moczu, bo występują krwinki białe 30-50, a norma jest do 5, mam chyba jakiś
                                                    stan zapalnysad, boję się, żeby to nie miało wpływu na maleństwo. Teraz będę
                                                    nerwowo czekała na wiztytę, pewnie będę musiała zrobić dodatkowe badania na
                                                    posiew moczu i nie wykluczone, że lekarz przepisze mi antybiotyk. Trochę się
                                                    dzisiaj o tym wszystkim naczytałam w internecie.
                                                    Wymyśliłam sobie, że pojedziemy z mężem i Kubusiem w niedzielę do dino -parku,
                                                    to taki park z dinozaurami za Kołacinkiem. Mój kolega był tam tydzień temu z
                                                    córką i ponoć fajna sprawa. Jak wchodziłam w domu na ich stronę, to Kubuś
                                                    zobaczył zdjęcia zt ymi dinozaurami i powiedział o mama lewsmile i dodał Kubuś
                                                    pojedzie tam, jutro. Chyba naprawdę chciałby tam pojechać.
                                                    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu
                                                  • madziara40 poniedziałek 18.06.07, 09:49
                                                    Ja tylko na chwilkę chciałam się z Wami przywitać!!!!

                                                    Zaglądam wieczorami na forum i Was podczytuję. Mam tak napięta sytuacje w
                                                    pracy, że płakać mi się chce!!!!! Nie mam ochoty o tym piać powiem krótko, ze
                                                    niedługo wyładuję w sądzie z moim pracodawcą, ponieważ nie wywiązuje się z
                                                    umowy ( podpisał umowę na finansowanie USM-u , a teraz kiedy kończę rok i mam
                                                    przedstawić poniesione koszty 5.400,00 i żądać zwrotu on się wycofuje i
                                                    zostawia mnie na lodzie!!!!). dzisiaj idę do prawnika zobaczmy co mi powie.
                                                    Buziaki dla najmniejszych maluszków, większych szkrabów i dla Was moje
                                                    drogie !!!!!
                                                    pozdrawiam

                                                    mega będzie dobrze !!!!!!podaj jakieś większe namiary na ten park z miła chęcią
                                                    bym tam pojechała. Zuzia kocha dinozaury!!!!!!
                                                  • madziara40 Re: poniedziałek 18.06.07, 10:04
                                                    Zyrafko ja również jak mega używałam sudocremem, czasami podsypywałam mąka
                                                    ziemniaczaną ( ale wtedy nie nakładam jej pampersa tylko troszeczkę trzymałam
                                                    ja na golaska.
                                                    Co do przerwy w nocy na spanie. To dobrze , ze Łukaszek tyle śpi. Moja Zuzia
                                                    spała jeszcze dłużej i nie zmieniała jej pieluchy. Niektóre maluchy maja bardzo
                                                    delikatna i wrażliwa pupę i może Twoje maleństwo do nich należy. Słyszałam, że
                                                    przemywają pupę rumiankiem. Kup do kąpieli Ottinium – nie wiem czy dobrze
                                                    napisałam - emulsja do kąpieli – jest rewelacyjna – ja stosowałam emulsje i
                                                    szampon rewelka dla Zuzi ( zresztą szamponu nadal używamy) są to dość drogie
                                                    kosmetyki, ale strasznie wydajne.
                                                  • elkusia Re: poniedziałek 18.06.07, 11:12
                                                    witam po powrocie z wakacji, bardzo udanych zresztą smile)
                                                    Żyrafko trochę spóźnione gratulacje, piękne imię i piękny synek, dużo sił i
                                                    zdrowia życzę. Co do odparzonej pupy: czasami pomaga zmiana firmy, z której
                                                    kupujesz pieluszki, czasami niektóre pupy mają bardzo indywidualne
                                                    upodobania smile))), no i wietrzenie, sudocrem, kąpiele w krochmalu lub Oilatum,
                                                    czasami wrażliwych pup nie można myć chusteczkami (albo zmienić rodzaj), my do
                                                    dziś myjemy pupę Dobrosi tylko ligniną i wodą (poza wyjazdami).
                                                    Mamokasieńki, nie przejmuj się złym nastrojem (jeśli jeszcze nie minął), masz
                                                    prawo czuć się tak jak czujesz, dokonałaś wielkego dzieła, dwie ciąże i porody,
                                                    masz dwójkę cudnych dzieci, ale to wszystko to jest na pewno bardzo duży
                                                    wysiłek (psychiczny i fizyczny)dla każdego organizmu, nic dziwnego, że czasami
                                                    potrzeba pewnej porcji egoizmu, żeby nie zwariować. Powodzenia i dbaj o siebie.
                                                    I ważne, abyś miała kogoś komu możesz się czasam wyżalić i wypłakać, albo
                                                    powyzywać. Uczestniczki tego forum są zawsze do dyspozycji w tym zakresie smile
                                                    Trzymaj się, powodzenia! Dużo sił i zdrowia dla wszystkich.
                                                    Mega powodzenia! Będzie dobrze, gin na pewno dobierze ci bezpieczne lekarstwo,
                                                    jeśli coś bedzie nie tak.
                                                    To na tyle, muszę wracą do pracy, cieszę się że już jestem z Wami!
                                                  • mamakasienki1 Re: poniedziałek 18.06.07, 13:19
                                                    Witam
                                                    Długo nie zaglądałam ale to niestety wynik braku czasu.
                                                    Nie mam nawet kiedy za bardzo czytać co piszecie.

                                                    Zyrafko zgadzam się z Elkusią, może wypróbujcie innych pieluch, Kasia była
                                                    bardzo uczulona na pampersy i tylko pieluchy z Lidla jej nie uczulały, co do
                                                    chusteczek to my też używamy tylko w podróży albo jak jesteśmy gdzieś poza
                                                    domem. Na codzień używamy płatków kosmetycznych zwilżonych ciepłą wodą, a do
                                                    smarowania pupy maść bepanten - rewelacyjna. Jest jeszcze krem ale maść jest
                                                    lepsza.

                                                    Mega ja całą ciążę miałam problemy z układem moczowym i brałam niestety aż dwa
                                                    antybiotyki, na szczęście małej nie zaszkodziły, ale i nie pomogły, też
                                                    urodziła się z wrodzonym zakażeniem układu moczowego.
                                                    Moje antybiotyki to augmentin i monural, oba są bezpieczne w ciąży.

                                                    Madziaro, kiepsko wyszło z tym Twoim pracodawcą trzymam mocno kciuki żeby
                                                    wszystko skończyło się dobrze i żebyści się jakoś dogadali. Bo wydatek
                                                    rzeczywiście duży.

                                                    Elkusiu dziękuję za wsparcie, czasami zdarzają mi się okropne nastroje, a za
                                                    moment już się cieszę i jestem najszczęśliwsza na świecie.
                                                    Jeśli chodzi o stronę fizyczną to zmęczenie daje znać o sobie corasz bardziej,
                                                    no i przytłacza mnie fkt, że nie mogę wyjść z dwiema moimi dziewczynami na
                                                    spacer kiedy chcę tylko muszę czekać na męża, dopiero wtedy jemy obiad i gdzieś
                                                    wychodzimy.
                                                  • mega3 Re: poniedziałek 18.06.07, 15:00
                                                    Fajnie elkusiu, że urlop się udał.
                                                    Mdziara masz rację walcz o swoje.
                                                    Dzięki dziewczyny za słowa otuchy, jutro mam wizytę to się okaże. Wiecie, że do
                                                    dzisiaj nie mam jeszcze wszystkich badań, mąż dzisiaj odebrał mi wyniki
                                                    toksoplazmozy, ale nie mam jeszcze WR. Jak ich jutro nie odbiorę to powiem
                                                    swojemu lekarzowi, że to przez nich, bo im się strajkować zachciało i jużsmile
                                                    A w dino parku nie byłam, bo mnie tak Kuba zdenerwował,że mu powiedziałam, że
                                                    ma karę i nigdzie nie pojedzie. Zerwał mi wczoraj w pokoju gościnnym pasek
                                                    tapety, zrobił mi na złość, bo zamknęłam mu drzwi od balkonu, żeby nie
                                                    wychodził, bo było chłodno, a jest przeziębiony. No właśnie jest przeziębiony
                                                    ma kaszel i gila do pasa,od wczoraj podaję mu Eurespal i wydaje mi się, że jest
                                                    lepiej, ale na wszelki wypadek wyciągnęłam mu na dzisiaj kartę do lekarza.
                                                    Oto adres stronki tego parku diznozaurów, moi koledzy tam byli z dziećmi i
                                                    wrócili zadowoleni.Tylko pewnie od Was to może być daleko
                                                    www.dino-park.pl/Pozdrawiam




                                                    www.dino-park.pl/
                                                  • zyrafka01 Re: poniedziałek 18.06.07, 18:55
                                                    Cześć dziewczyny
                                                    Coś mój synek stęka i stęka. Chyba go pobolewa brzuszek. Dobrze, że w nocy nie
                                                    ma takich problemów. Jutro jedziemy na wizytę kontrolną do pediatry to popytam
                                                    co można mu dawać żeby go nie bolał brzuchol.
                                                    A ja nie nadążam z praniem pieluch tetrowych. Co rozbiorę Łukasza do zmiany
                                                    pampersa to od razu sika w powietrze. Czy to taka przypadłość chłopców? Z Olą w
                                                    ogóle tak nie mieliśmy. Zdarzyło jej się kilka razy obsikać przy zmianie
                                                    pieluchy, no ale żeby tak prawie za każdym razem smile
                                                    Co do odparzenia to już jest lepiej, ale wciąż mały ma jakieś małe ranki koło
                                                    pupki. Zaczęłam mu myć pupę wacikami i wodą, smaruję kremem na odparzenia.
                                                    Jutro spytam też pediatry i o to.
                                                    W końcu wybrałam się dziś do przedszkola. I okazało się, że mają jeszcze kilka
                                                    miejsc i przyjmują dzieci od 2,5 roku. Mogą nawet być z pieluchą, tyle, że
                                                    zmieniana jest ona dopiero przed leżakowaniem. Musimy szybko się zdecydować
                                                    więc chyba zapiszemy Olę. Ona strasznie garnie się do dzieci. No i mam
                                                    nadzieję, że przez wakacje uda nam się oduczyć ją od pampersa. Dziś już
                                                    zanotowałyśmy mały sukces. Wprawdzie nie obeszło się bez przekupstwa (za siku 1
                                                    M&M's a za kupkę 2) ale może choć tak się nauczy. Jak kilka dni temu próbowałam
                                                    bez żadnej nagrody, to tylko trzymała siku pół dnia i zrobiła wieczorem przed
                                                    spaniem ogromne do pieluchy. A widać było, że chce i boi się zrobić. Trzymajcie
                                                    więc za nas kciuki, żeby nam się udało. A w ogóle to są jeszcze jakieś
                                                    styczniaki, które nie potrafią korzystać z toalety?
                                                    Ale dziwnie mi się pisze jedną ręką. Właśnie Łukasz zasnął u mnie na rękach.

                                                    Mamokasieńki, rozumiem, że Wasze problemy z wychodzeniem na spacer wynikają z
                                                    wysokości na jakich mieszkacie. Pewnie nie dajesz rady znosić wózka z 4 piętra?
                                                    Ja na szczęście mam wózek z wypinaną gondolą i szeroką klatkę schodową, więc
                                                    podwozie mogę zostawić na dole i wnoszę tylko gondolę z maluchem. No i nasze
                                                    starsze dzieci są już na tyle samodzielne, że same wchodzą po schodach, a to
                                                    zdecydowane ułatwienie. Co do zmęczenia to u mnie na razie nie najgorzej,
                                                    jeszcze jest moja mama to nam pomaga. Wczoraj rano zajęła się Olką a my
                                                    pierwszy raz od narodzin Oli pospaliśmy sobie do 9 smile

                                                    Mega, nie pamiętam, czy już Ci gratulowałam bycia w ciąży czy nie. Jeśli nie to
                                                    czynię to teraz. Trzymam kciuki, żeby wszystko było ok.

                                                    Madziara, powodzenia w walce z szefem. Nie daj się i walcz o swoje.

                                                    Elkusiu, super, że już wróciłaś z urlopu i wypoczęłaś sobie.

                                                    A może wiecie co słychać u echooo? Strasznie dawno nic nie pisała.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • mamakasienki1 Re: poniedziałek 18.06.07, 19:17
                                                    Witam ponownie

                                                    Elkusiu super, że wypoczęliście na urlopie, nie ma jak udany urlop.

                                                    Zyrafko super, że z pupką Łukaszka już lepiej.
                                                    Co do wózka to my w sobotę sprawiliśmy Majeczce wózek z wypinaną gondolą.
                                                    Wprawdzie kupiliśmy używany w komisie, ale objechaliśmy wszystkie sklepy z
                                                    wózkami w mieście i nic ciekawego nie znaleźliśmy no i w tej desperacji
                                                    zajrzałam do komisu, a tam stał śliczniutki wózeczek chicco z odpinaną gondolą
                                                    (wprawdzie nie było fotelika ale dokupimy jutro). Nowy taki kosztuje 3 razy
                                                    tyle.
                                                    Ale jest śliczny, lekki, super się prowadzi, jeszcze nie miałam lepszego
                                                    wózeczka.
                                                    Mam tylko trochę wyrzuty, że kupiłam małej używany wózek zamiast nowego.

                                                    Nasze problemy ze spacerami wynikają raczej z temperamentu Kasi, ona jest
                                                    bardzo żywiołowa i raczej trudno byłoby mi za nią biegać z wózkiem,
                                                    szczególnie, że jej wszędzie pełno i nie można jej nawet na sekundę z oka
                                                    spuścić bo wchodzi w każdą możliwą dziurę i na każde drabinki jakie się da.
                                                    No i 4 piętro też nie jest tu bez znaczenia.
                                                    Trzymam kciuki za nocnikowanie Oli.

                                                    Mega to masz pomysłowego syna, oberwał pasek tapety, nieźle.
                                                  • elkusia to już wtorek 19.06.07, 08:22
                                                    Żyrafko trzymam kciuki za Olkę, a nasza Dobrosia też ma jeszcze pieluchy.
                                                    Trenujemy robienie siusiu do nocnika, ale na razie wygląda to tak, że gdy już
                                                    zacznie lecieć siusiu to wtedy Dobrosia dopiero mówi, że siusiu, kupy wogóle
                                                    nie chce robić do nocnika. Tak więc moczy po kilka sztuk majtek dziennie.
                                                    Mamokasieńki super, że kupiłaś taki fajny wózek, a że używany wogóle się nie
                                                    przejmuj. Ważne, żeby był praktyczny i wygodny, a reszta nie ma znaczenia. My
                                                    bardzo dużo wyposażenia dostaliśmy na początku od znajomych dla Dobrosi, też
                                                    właśnie głęboki wózek, łóżeczko, wanienkę itp ja się cieszyłam, że przynajmniej
                                                    na początek trochę zaoszczędziliśmy pieniędzy, które przy wychowaniu dziecka
                                                    zawsze się przydadzą na ważniejsze sprawy niż wózki czy ciuchy.
                                                    Mega, niezły rozbójnik z Twojego chłopaka, trzymaj się.
                                                    Wracając jeszcze do naszego urlopu, byliśmy w Ustroniu Morskim, super pogoda,
                                                    mało ludzi, spokój. Gdyby ktoś się wybierał to mogę podać namiar na naszą
                                                    kwaterę, jedyny minus to ten, że nie zaraz przy morzu czyli spacerek z
                                                    dzieckiem to ok. pół godziny (czyli baaardzo wolny spacerek), a poza tym super.
                                                    Duże pokoje z łazienkami,z lodówką i z czajnikiem elektrycznym + koc, leżak i
                                                    parawan na plażę; do dyspozycji kuchnia w pełni wyposażona (kuchenka,
                                                    mikrofalówka, naczynia, garnki, płyn do mycia naczyń). Wszędzie czyściutko. A
                                                    za domem wielki trawnik, z huśtawką, piaskownicą, zjeżdzalnią i linkami do
                                                    suszenia bielizny smile Co prawda na lipiec i sierpień już mają wszysko zajęte,
                                                    ale na wrzesień lub przyszły rok polecam.
                                                    Morze jeszcze zimne, ale my jeżdziliśmy dwa kilometry na leśną plażę, gdzie
                                                    wpływała rzeczka do morza, i w tej rzeczce szalała Dobrosia. Dla dziecka to
                                                    raj: baby, wieże z piasku ale przede wszystkim pluskanie wodą, nabierania i
                                                    wylewanie wody wszelkimi dostępnymi naczyniami, rzucanie piasku i kamyków do
                                                    wody, no i babranie się błocie ... Dosia zachwycona, mąż się trochę nudził -
                                                    nie lubi się opalać, ale dałam mu zajęcie czyli szukanie ładnych kamieni dla
                                                    brata do akwarium smile Oczywiście nie siedzieliśmy cały dzień na plaży, Dosia ma
                                                    bardzo wrażliwą skórę, dużo spacerowaliśmy i zwiedzaliśmy okolicę, Dobrosia
                                                    widziła kozy, prosiaki, konie no i całe wielkie stado leżących krów, które po
                                                    wstaniu i ruszeniu w naszą stronę okazało się wielkim stadem ... byków.
                                                  • mamakasienki1 Re: to już wtorek 19.06.07, 10:52
                                                    Witam
                                                    Elkusiu z tego co piszesz to urlop spędziliście super, wogóle Twój opis jest
                                                    bardzo interesujący.
                                                    Jak przedstawia się to cenowo?
                                                    U nas jednak cena ma znaczenie. Wprawdzie mąż ma ciocię w Sopocie ale już w
                                                    zeszłym roku trochę u niaj pomieszkaliśmy, a w tym roku nie chcemy im się
                                                    wpraszać z dwójką dzieci.
                                                    Bardzo chciałabym pojechać nad morze, szczególnie, że powietrze morskie ma
                                                    super wpływ na drogi oddechowe, Kasia przez całą jesień, zimę i wiosnę nam nie
                                                    chorowała.

                                                    Elkusiu dziękuję za pocieszenie w kwestii kupowania używanych rzeczy. Co do
                                                    ubrań to jakoś nie mam wyrzutów, szczególnie, że te w sklepach są bardzo drogie
                                                    a ich jakość jest raczej wątpliwa. A te kupowane w ciucholandach, nie dość, że
                                                    nie widać na nich śladów użytkowania to jeszcze są super jakości i
                                                    najważniejsze, że są tanie. No i Kasia chodzi wystrojona jak księżniczka za
                                                    parę złotych.
                                                  • elkusia Re: to już wtorek 19.06.07, 11:43
                                                    Ceny w Ustroniu:
                                                    kwatery bliżej morza - 30 zł od osoby, za dziecko różnie: niektórzy chcą
                                                    połowę, niektórzy cała kwotę
                                                    kwatera w której byliśmy - 25 zł od osoby, za dzieci do lat 3 - nic, czyli za
                                                    10 dni płaciliśmy za nas 500 zł.
                                                    Obiad w stołówce: dwa dania: zupka (podana w dużej wazie-można lać do oporu),
                                                    ziemniaki+mięcho+surówka, kompot lub sok, w niektórych miejscach ciasto na
                                                    deser - cena od 12 do 14 zł za jedną osobę. Jadaliśmy głównie w dwóch
                                                    miejscach, Dośka wcinała wszystko, jadła lepiej jak w domu, ani razu nie miała
                                                    żadnych kłopotów żołądkowych (trochę się tego bałam). Kupowaliśmy dwie porcje,
                                                    Dośka jadła trochę z mojej, trochę z męża. Ziemniaków dużo, gorzej z mięskiem.
                                                    Obiad w barze: ryba + chleb za dwie osoby zapłaciłam 28 zł, obiad dwudaniowy
                                                    (mniej zupy, reszta podobnie jak w stołówce) zapłaciłam 36 zł za dwie osoby.
                                                    Bursztyny - cena od 20 zł do 160 i więcej smile))))
                                                    Deser owocowo-lodowy - 8 zł
                                                    Wszelkie deserki lub obiadki gotowe dla dzieci, soki, mleko (Gerber, Bobovita
                                                    itp) - ok. 1 - 2 zł droższe niż u nas, lepiej zabrać z domu jeśli będziecie
                                                    używać. Banany ok. 4,50 zł za 1 kg, truskawki - 6 zł/1 kg.
                                                    To chyba wszystkie ceny jakie zapamiętałam smile)))
                                                  • monika25lbn Re: to już wtorek 19.06.07, 15:56
                                                    Hej,
                                                    Nie bylo mnie dzien a dziewczyny sie rozpisalywinkI dobrze oczywiscie.
                                                    Elkusiu fajnie,ze mieliscie taki super udany urlop.Napewno wypoczeliscie sobie
                                                    we troje.
                                                    Zyrafko dobrze,ze z pupa malego juz lepiej a z tym sikaniem to Pat tez tak
                                                    mial,moze nie przy kazdym zmienianiu pampersa ale dosc czesto.A na odparzenia
                                                    jest jeszcze krem Zjai ok 6 zl chyba,tez dobry.A co do nocnikowania to napewno
                                                    Ola sie nauczy przez wakacje,w koncu to troche czasu.Mi kolezanki radzily
                                                    tylko,zeby nie przekupywac slodyczami ale sama wiem,ze czasem nic innego nie
                                                    dziala.A jesli Ola pojdzie do przedszkola to chyba bedzie Ci troszke lzej
                                                    chociaz to tez trzeba rozwazyc.Przyprowadzanie,odprowadzanie,jesli maz Ci
                                                    pomoze to OK,moj nie wyrabia sie w godzinach ale zobaczymy.
                                                    Mamokasienki wcale sie nie przejmuj tym wozkiem,najwazniejsze,ze dobrze Ci sie
                                                    jezdzi.Mysle,ze to nie ma wiekszego znaczenia,ze wozek jest uzywany byleby
                                                    dobrze sie sprawowal.
                                                    Madziara powodzenia w pracy,jakos moze uda sie rozwiazac te problemy.
                                                    My bylismy w niedziele nad jeziorkiem.Pat umie juz plywac w rekawkach i chetnie
                                                    je naklada.
                                                    Dzis bylismy u rodzinki,bo mlody o 6 wstal wiec pojechalam z nim troszke.Oni
                                                    zawsze narzekaja,ze tak zadko przyjezdzam z Patem.
                                                    Teraz pada deszczyk i nie wiem czy jeszcze dzis wyjdziemy.
                                                    Wczoraj Pat bawil sie w piaskownicy,byly i inne dzieci.Zabral chlopczykowi
                                                    starszemu kopare i w nogi.Oczywiscie nie patrzyl gdzie biegnie i na chodniku
                                                    zaczepil o kolo od wozka,rozbil kolano i gorna warge.Bylo troche krwi i placzu
                                                    oczywiscie.Na szczecie nic powaznego sie nie stalo.A tyle mu tlumacze,zeby nie
                                                    zabieral zabawek ale wogole nie slucha.Juz wie,ze starsze dzieci go gonia
                                                    przewaznie a mlodsze albo placza albo nie zwracaja uwagi a Pat tylko obserwuje
                                                    jak zachowuja sie dzieci i jak placxza to on sie smieje.Oczywiscie swoich
                                                    zabawek tez nie chce dawac,chyba ze wyjdzie z piaskownicy to obojetne kto
                                                    bierze zabawki.Wogule jakos wariacji dostaje w tym piasku i narazie raczej
                                                    bedziemu unikac troche piaskownicy.Moze to przejdzie.
                                                    Jutro mamy ciezki dzien.Wizta w UP i potem dzien otwarty w przedszkolu o
                                                    10,potem o 17 mam zebranie i nie wiem z kim mlodego zostawic.
                                                    Dzis dzwonila tesciowa i zdziwilam sie bardzo,ze tak sama z siebie i pogadala
                                                    troche.
                                                    Ide bo maz dzis wczesniej jest i domaga sie obiadu.

                                                  • mamakasienki1 to już środa 20.06.07, 13:16
                                                    Witam
                                                    Elkusiu dziękuję za szczególowy cennik, super.

                                                    Moniko Pat pewnie przechodzi taki etap, że zabiera innym dzieciom zabawki, wg.
                                                    mnie wystarczy z nim rozmawiać i mu tłumaczyć, na początku to będzie wyglądało
                                                    jak groch o ścianę ale z czasem napewno zapamięta.
                                                    Trzymam kciuki żeby z teściową stosunki się polepszały.

                                                    A mnie dzisiaj moja trochę wkurzyła. Mieliśmy na dziś do poradni nefrologicznej
                                                    z Mają więc się zaoferowała z pomocą. Oki jak chce to niech przyjeżdża, ale
                                                    niecierpię jak robi mi coś w domu. Setki razy proszę ją żeby nic nie robiła i
                                                    zajmowała się tylko Kasią, a ja sobie dam radę, ale ona ma oczywiście własny
                                                    pogląd na moje poradzę sobie.

                                                    No i pojechaliśmy, wracam a ona idzie z Kasią do fikolandu, bo w taką super
                                                    pogodę to trzeba dziecko kisić w pomieszczeniu, bo w parku czy zoo to
                                                    niedobrze. No trudno przebolałam "super pomysł", chciałam odprowadzić je na
                                                    przystanek to stwierdziła, że same trafią i że idą w innym kierunku - oki
                                                    zniosłam. Pytam, czy dała Kasi śniadanie, to tak kilka paluszków, no szlag mnie
                                                    trafił, no to jak głodne dziecko ma się bawić. Poszłam do sklepu i chciałam
                                                    kupić drożdżówkę to nie bo taka za duża i trzeba ją będzie później nosić jak
                                                    Kasia nie zje, to kupiłam mniejszą. Wracam do domu i niby wszystko ok, patrzę
                                                    a na stole leży rozpakowana zabawka, którą mieliśmy przeznaczoną na prezent dla
                                                    dziecka znajomych - to już mnie nieźle ruszyło, naczynia patrzę pomyte, wyjmuję
                                                    kubek, a on brudny, wstawiony do szafki. Wkurza mnie taka niby pomoc.

                                                    No dobra koniec narzekania. Majeczka ładnie rośnie, waży już 4800 gram, czyli w
                                                    miesiąc 1300 gram do przodu.
                                                    Za to mi zostało jeszcze 9 kg nadwyżki i muszę to jakoś zrzucić.
                                                  • elkusia Re: to już środa 20.06.07, 14:27
                                                    Witam serdecznie!
                                                    He, he, Mamokasieńki, spokojnie, ciesz się chwilą dla siebie, odpocznij,
                                                    posiedź na balkonie, zjedź coś smakowitego, nóżki na stół - i relaks.

                                                    Cóż mogę dodać, pomysł z fikolandem w taki upał - bardzo kiepski, ale pewnie
                                                    babcia słyszała od was jak świetnie Kasieńka się tam bawi i myślała, że tak
                                                    będzie ok. Zabawkę może Kasia sama wyciągnęła. Co do jedzenia, w taki upał może
                                                    Kasia nic nie chciała jeść, mam nadzieję, że chociaż picie to dla niej babcia
                                                    wzięła. Kubek umyjesz i już, spoko. Dasz radę.
                                                    Ale wiesz co fajnie się czyta o obcych teściowych i fajnie się daje rady, hehe.
                                                    Najważniejsze, że Maja pięknie rośnie. Karmisz piersią? Jedz dużo warzyw i
                                                    owoców, szybko zrzucisz, powodzenia!
                                                    Coś mało nas na forum dziś, ale pewnie wszyscy na dworze w ten upał, my po
                                                    południu jedziemy na działkę do teściów, tak na chwilę chociaż.
                                                    P.s.
                                                    Po wakacjach jeszcze nie zdążyłam wszystkiego uprać, choć piorę codziennie, ale
                                                    koszmar smile)))) na drugi rok biorę połowę ciuchów mniej.
                                                  • mamakasienki1 Re: to już środa 20.06.07, 14:52
                                                    Dziękuję Elkusiu za pocieszenie, masz rację, naczynia umyję jeszcze raz i po
                                                    sprawie, a zabawkę juz taką mamy więc trochę mi szkoda wydawać kasę na kolejną
                                                    zabawkę a wdomu mieć dwie identyczne.

                                                    Hehehe, skąd ja znam ten ból z praniem wszystkiego po dłuższym pobycie
                                                    gdziekolwiek. Pierzesz i pierzesz i końca nie widać, a jeszcze prasowanie potem.
                                                    Ja dziś też mam dzień prania, już trzecie wstawiłam.

                                                    Chciałam pójśc jeszcze z Mają na podwórko dziś ale moja teściowa superpomysłowa
                                                    pojechała do Auchana na zakupy, a mąz po 18:00 wróci więc znów siedzimy z małą
                                                    w domu. No trudno Kasia pójdzie od września do przedszkola to nadrobimy
                                                    spacerki.
                                                  • mega3 Re: to już środa 21.06.07, 21:34
                                                    Witam
                                                    Kuba już prawie zdrowy, kaszle sporadycznie. Ja byłam we wtorek u gina, mam
                                                    powtórzyć wyniki moczu i jeżeli w dalszym ciągu będą złe zaczniemy leczenie,
                                                    chociaż powiedział, że na chorą nie wyglądam. We wtorek mam USG,też sie boję,
                                                    bo to ważny tydzień, gdzie sprawdza się wszystkie wady itd.
                                                    Mamokasienki widzę, że masz podobną teściową do mojej, też mnie bardzo
                                                    denerwowała po porodzie i wcale Ci się nie dziwię.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 piątek :) 22.06.07, 13:36
                                                    Witam
                                                    Mega trzymam kciuki żeby wyniki badań były dobre, no i żeby na USG też było
                                                    wszystko w porządku.

                                                    U nas dziś okropna pogoda, siedzimy w domu i nici ze spacerku, ale przynajmniej
                                                    odpoczniemy od upałów.

                                                    Moje dziewczyny śpią od godziny to zdążyłam trochę wszystko ogarnąć i się
                                                    wykąpać, ale miło tak cicho i spokojnie.

                                                    Czy wasze szkraby też są takie nieposłuszne jak moja Kasia? No normalnie
                                                    czasami to mam ochotę jej klapsa przyłożyć.
                                                    Wogóle nie wiem co się z nią dzieje, jak nie dostaje tego co chce to strasznie
                                                    krzyczy i płacze, a jak jetseśmy na podwórku to albo popycha inne dzieci (obce)
                                                    bo te znajome to toleruje, albo ucieka i to jak najdalej i jak najszybciej.
                                                    No i powroty do domu to koszmar, za nic w świecie nie chce wracać. I cały dzień
                                                    mogłaby biegać na golaska, nie daje się ubierać, a ja już czasami nie mam siły
                                                    z nią walczyć i jej na to pozwalam.

                                                    Jeśli chodzi o mowę Kaśkową to już jest całkiem nieźle ale do normalnej rozmowy
                                                    jeszcze nam daleko. Fajnie składa zdania i używa wyrazów, których się nie
                                                    spodziewałam, że zna, ale jej mowa jeszcze taka dziecinna. I tak jestem z niej
                                                    bardzo dumna.
                                                  • monika25lbn Re: piątek :) 22.06.07, 15:39
                                                    <script type="text/javascript" src="fotoforum.gazeta.pl/zajawka.xjs?
                                                    id=0992418563&a=monika25lbn&tag=&showTitle=1&count=3&defaultStyles=1"> </script>
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    wrzucilam zdjecia ale cos ich nie ma i nie wiem czy przez tego linka pojda.Niby
                                                    sa na wizytowce ale sama nie wiem gdzie i jak.
                                                    Mega badz dobrej mysli to polowa sukcesu.My tez trzymamy mocno kciuki,zeby
                                                    wszystko z malenstwem bylo OK.No i dobrze,ze Kuba juz zdrowszy.
                                                    Mamokasienki z Patem jest to samo,ucieka i moge gadac i gadac a on i tak swoje
                                                    robi.Czasem nawet dostanie klapsa ale tylko patrzy zdziwiony a i tak swoje robi.
                                                    Przy obcych dzieciach to najpierw sprawdza ich reakcje a przy tych znajomych to
                                                    juz wie na co moze sobie pozwolic.
                                                    W srode bylismy w przedszkolu i tym razem mlody marudzil,chcial do
                                                    domu.Mysle,ze moze przez to,ze z rana bylismy w miescie i moze juz zmeczony
                                                    byl.A w przedszkolu super.Dzieci ok dziesiecioro bylo z tych zapisanych do
                                                    maluszkow.Pozwiedzalismy sale,bylismy na tarasie i na ich placu zabaw,jest
                                                    ogrodzony i ogolnie ladnie sie
                                                    prezentuje:chustawki,drabinki,zjezdzalnie,ppiaskownica.Panie byly bardzo
                                                    mile,usmiechniete.Angazowaly dzieci do zabawy.Puszczaly piosenki dla dzieci i
                                                    maluchy mogly tanczyc.Tylko na zebranie nie poszlam,bo Pat dlugo spal a nie
                                                    mialam go z kim zostawic.Wieczorkiem poszlismy na plac zabaw i Pat uciekajac z
                                                    piaskownicy wpadl pod chustawki.Ale chyba o tym juz pisalam.
                                                    Od wczoraj Pat wcina maliny,widac,ze mu posmakowaly.
                                                    W nocy padalo i od rana pada z przerwami,chlodno i wiatrzysko ale chwilowo dosc
                                                    mam upalow.Planowalismy co prawda jechac na weekend nad jezioro ale najwyzej
                                                    pojedziemy za tydzien lub dwa.
                                                    Dzis jade podac mamie paczke i tak od rana pakuje i biegamy do sklepu.
                                                    Aha jeszcze dodam,ze Pat prawie na wszystko odpowiada "Nie",pytam czy cos zje
                                                    to odpowiada "NIe" czy gdzies idziemy to tez "nie" czy to jakis moment przekory?
                                                    Za to super sobie radzi sam z nocnikiem,sam sciaga majtki,spodenki,sam sobie
                                                    siada.Wczoraj wieczorem bylismy w piwnicy i oboje z mezem przekopywalismy
                                                    sterty workow z ubraniami(zamiast wyrzucic stare to trzymam tylko nie wiem po
                                                    co?) Pat cicho powiedzial,ze chce siku i jakos oboje nie zwrucilismy
                                                    uwagi.Patrze a on zdjal spodenki i nasikal na podloge i mowi taki dumny :sam
                                                    zrobilem siku na podloge"
                                                    Dobra lece bo nie zdaze.
                                                    Milego weekendu.
                                                  • zyrafka01 Re: piątek :) 22.06.07, 19:47
                                                    Cześć. Ja dziś tylko na chwileczkę. Ola ogląda Krecika, a Młody zasnął w końcu
                                                    w leżaczku. Dziś cały dzień nie robię nic innego tylko go karmię, karmię i
                                                    karmię. A tak w ogóle to coś go boli brzuszek. Co go odłożę do łóżeczka to po
                                                    kilku minutach pręży się, napina i widać, że go boli. Kupiliśmy z Allegro
                                                    leżaczek i dziś przyszedł i okazało się, że to był strzał w 10. Moglam
                                                    spokojnie kolację zjeść. Poza tym dziś wyjechała moja mama i zostaliśmy sami. Z
                                                    jednej strony to się cieszę, że już pojechała, bo jakoś ostatnio mnie wszystko
                                                    denerwowało i nie bardzo mogłyśmy się dogadać. Ale z drugiej strony to była
                                                    nieoceniona w pomocy przy Oli czy w przygotowaniu posiłków. No ale trzeba jakoś
                                                    samemu sobie teraz zorganizować plan dnia. Bardzo bym nie chciała dawać
                                                    Łukaszowi smoka ale jeśli on tak będzie mi wisiał na cycu to zacznę mu dawać bo
                                                    nic innego w domu nie zrobię. A Piotr pracuje od rana do wieczora.

                                                    No i muszę się Wam pochwalić Oli postępami w korzystaniu z nocnika. Od trzech
                                                    dni w ciągu dnia (oprócz spania i długich spacerów) nie używamy pieluch i nie
                                                    miałyśmy ani jednej wpadki. Ola sama ściąga majteczki i robi siusiu do
                                                    nocnika smile. M&M'sy zdziałały cuda. Teraz jeszcze zostanie nam tylko namówienie
                                                    jej, żeby robiła siusiu sama, bez nagród.

                                                    Kończę bo trzeba Olę kłaść spać.
                                                    Miłego wieczora.
                                                  • zyrafka01 Mamokasieńki 24.06.07, 09:37
                                                    Mamokasieńki, nie wiem czy dobrze pamiętam ale chyba niedawno Twoja Maja miała
                                                    katar? Co jej wtedy aplikowałaś? Mojego Łukasza od piątku też męczy i nie
                                                    bardzo wiem co mogę mu dać. Nie ma gorączki tylko ten przytkany nosek.
                                                    Zakraplam mu sól fizjologiczną i jest na trochę poprawa ale szybo przestaje
                                                    działać. Proszę napisz co robiłaś Mai,żeby jej przeszło.
                                                  • mamakasienki1 Re: Mamokasieńki 24.06.07, 10:45
                                                    Zyrafko, nie wiem jakie podłoże ma katar u Twojego Łukaszka, bo u nas to był
                                                    wirus więc Maja dostawała Cebion po 3 kropelki 3 razy dziennie, wapno calcium
                                                    glaukonikum czy jakoś tak 1/4 tabletki rano i clemastinum 1/4 tabletki
                                                    wieczorem no i zakraplałam jej sól fizjologiczną do noska, moczyłam też gaziki
                                                    w soli fizjologicznej i wkładałam jej takie zrolowane żeby jakieś ewentualne
                                                    przyschnięte pousuwać. No i miałam jeszcze sól fizjologiczną w aerozolu i też
                                                    jej co jakiś czas wpryskiwałam jak już nic nie pomagało i nadmiar glutków
                                                    wyciągałam Fridą, polski odpowiednik to chyba sopelek.
                                                    Nic więcej nie dało się zrobić, tylko czekać aż minie.
                                                    U nas to trwało około 4 dni.
                                                  • mamakasienki1 poniedziałek 25.06.07, 09:49
                                                    Witam
                                                    Kolejny tydzień się zaczął
                                                    A mi się tak strasznie nic nie chce. Zawsze po weekendzie mam mnóstwo
                                                    sprzątania. zdobrze, że Maja śpi bo pewnie bym się popłakała nad tym wszystkim.
                                                    Kasia jak narazie super, potrafi się0 trochę sama sobą zająć, przynosi zabawki
                                                    do naszego pokoju i się ładnie bawi.
                                                    W sobotę kupiliśmy Majeczce w końcu fotelik samochodowy, który daje się wpinać
                                                    do stelaża wózka więc łatwiej mi będzie się zebrać na spacer z dziewczynami.

                                                    Zyrafko życze Łukaszkowi szybkiego powrotu do zdrówka i mam pytanko, jaki
                                                    kupiliście ten leżaczek? Ja się przymierzam do fisher price`a ale nie wiem
                                                    który chcę.
                                                    taki
                                                    www.allegro.pl/item207897292_lezaczek_bujaczek_fisher_price_do_18_kg_wys_12h.html

                                                    czy taki
                                                    www.allegro.pl/item207113105_fisher_price_lezaczek_bujaczek_kolyska_2w1_2007.html

                                                    ten pierwszy jest bardziej kolorowy i ma wibracje no i nadaje się dla większego
                                                    dziecka, jednak nie odpowiada mi za bardzo, że jest taki prawie na siedząco
                                                    ten drugi jest fajny bo ma możliwość bujania w dwie strony albo na boki albo
                                                    przód i tył.

                                                    Kończę i idę dalej porządki robić
                                                  • elkusia Re: poniedziałek 25.06.07, 10:49
                                                    witam szanowne Panie,
                                                    jak ja wam zazdroszczę tych sukcesów nocnikowych. Moja córcia ciągle robi w
                                                    majtki a dopiero później mówi siusiu, na cały dzień może raz uda jej się
                                                    zdążyć. JUż nie wiem co robić, chociaż zaczynam się zastanawiać, że może to
                                                    wina mojej teściowej (wink))), która co chwilę się pyta , czy chcesz na nocnik?
                                                    i co chwila ją sadza, tak wię Dobrosia ma mało okazji żeby sama wołać i
                                                    ćwiczyć. Na razie nie chcę stosować metody Żyrafki z przekupstwem, bo bardzo
                                                    ciężko odzwyczaić Dobrosię od czegoś do czego się już przyzwyczaiła i znowu
                                                    miałabym kłopot. A jak to jest w przedszkolach? dzieciaki chyba nie mają
                                                    nocników tylko siusiają do ustępów? NIe weszłam do łazienki, gdy byłyśmy z
                                                    wizytą i teraz nie wiem jak tam jest.
                                                    Co do leżaczków, my mieliśmy taki zwykły z marketu (zaleta, że lekki i mogłam
                                                    go przestawiać gdzie chciałam), ale z tego co wiem to najlepszy byłby taki jak
                                                    najbardziej leżący, te prawie siedzące zbyt wytężają słaby jeszcze kręgosłup
                                                    dziecka. Moim zdaniem wcale nie jest potrzebny taki aż na 18 kg, bo zapewniam
                                                    cię mamaokasieńki, że gdy Maja zacznie choć trochę się przesuwać sama po
                                                    mieszkaniu (w jakikolwiej znany jej sposób) to nie utrzymasz jej w leżaczku i
                                                    zacznie się to robić niebezpieczne. Nasza na wszelkie sposoby próbowała się
                                                    uwolnić i musiałam ją wyjmować, bo nie mogłam jej ani na moment zostawić bez
                                                    kontroli. Ale to było tak gdzieś około 7-8-9 m-c, więc jeszcze trochę czasu
                                                    masz.
                                                    Moniko, mnie nie udało się zobaczyć Twoich zdjęć z tego linka.
                                                    Żyrafko dużo zdrówka dla Was, ja jeszcze stosowałam maść majerankową pod nosek,
                                                    ale przykro mi nie pamiętam, czy już można u takich maleństw. Nasz Dobrosia
                                                    miała ok. 3 mcy.
                                                  • monika25lbn Re: poniedziałek 25.06.07, 16:39
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Zdjecia wrzuce jeszcze raz na foto forum ale chyba dopiero wieczorem.
                                                    Po weekendzie jakas zmeczona jestem i nie wyspana.Maz w niedziele o 4 na ryby
                                                    wstawal wiec nie przeszlo zebym sie nie obudzila,potem Pat zaczyna sie wiercic
                                                    i tak dzien w dzien,tylko normalnie to maz o 5 wstaje i o 6 wychodzi.Cala
                                                    niedziela zeszla nam na spacerach,rana bylismy w kosciele.Pat przez 20 min w
                                                    miare wysiedzial a potem jak zaczal sie drzec i uciekac to wyszlam.
                                                    Dzis Pat spi ju trzecia godzine to posprzatalam,wypralam i podomywalam wozek na
                                                    balkonie,po wczorajszych wyprawach byl w ciezkim stanie.Obiadek ugotowany tylko
                                                    mi sie juz jakos nic nie chce i podziwiam mamy z dwujka dzieci i wiecej.Zeby
                                                    utrzymac wszystko w czystosci to naprawde trzeba ciagle sprzatac.
                                                    Dzis w piaskownicy Pat byl calkiem grzeczny-musze go pochwalic.Wzielismy
                                                    traktor,zamienil sie z innym chlopcem i przez ponad godzine mial zajecie.
                                                    Teraz sie goraco zrobilo i nie wiem czy jeszcze wyjdziemy,moze pod sam wieczor
                                                    dopiero.
                                                    Elkusiu ja zagladalam w przedszkolu chyba wszedzie,zreszto i panie zachecaly
                                                    zeby wszystko obejrzec i Pat siku robil.Co do nocnika to nawet nie zapytalam
                                                    ale kibelki sa dostosowane do dzieci-male i nisko.Pat na stojaco spokojnie
                                                    zrobi siku,troszke gorzej ze spuszczeniem wody ale na poczatku dzieci same nie
                                                    chodza sikac tylko z opieka.Mnie zastanawia jak bedzie z kopa,bo Pat tylko na
                                                    nocnik robi,na sedes to nawet z nakladka nie chce.W przedszkolu bedzie musial i
                                                    moze uda mi sie jeszcze jakos go nauczyc.Wogole to mam coraz wiecej obaw z tym
                                                    przedszkolem ale moze jakos sie wszystko ulozy.
                                                    Kolezanka np mowila,ze jak wyslala corke do przedszkola(mala miala 3,5 roku) to
                                                    po nocach zaczela jej sie moczyc wiec zakladaja jej jeszcze teraz pieluchy na
                                                    noc.
                                                    Ja mowie mezowi,ze jesli u nas cos bedzie nie tak to zabieram Pata i koniec,ale
                                                    zobaczymy we wrzesniu jak sobie poradzi.
                                                    Ide chyba budzic to dziecie bo w nocy bedzie wariowal jak teraz sie wyspi.
                                                    Zyrafko zdrowka dla Łukaszka,zeby mu szybko katarek przeszedl.A sa w aptece
                                                    jakies kropelki chyba juz od pierwszego miesiaca,nazwy nie pamietam ale jak
                                                    zapytasz to pewnie Ci powiedza.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • monika25lbn Re: poniedziałek 25.06.07, 22:49
                                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,64840112.html
                                                    Wrzucilam zdjecia,wszystkie w dol to nowe.
                                                    Tylko przepraszam za jakosc,z komorki roznie wychodza a z zoomem to katastrofa.
                                                  • elkusia pada, leje i znowu pada 26.06.07, 08:35
                                                    Monika ale fajny facet z tego Twojego Pata! I jaki juz duży, traktorzysta czy
                                                    strażak z niego będzie? trudny wybór smile)
                                                    Ja też dodałam trochę zdjęć mojego szczęścia, adres wysłałam pocztą.
                                                    Cóż mogę dodać, u nas ... mokro. Moja teściowa pojechała na działkę z Dosią, i
                                                    się ucieszyłam, że nadrobię zaległości, tym bardziej, że wymieniamy okna u
                                                    mojej mamy w mieszkaniu i przez cały tydzień będę tam jeżdzić po pracy, ale
                                                    skoro tak pada to pewnie Dośka zaraz wróci.
                                                  • mega3 Re: pada, leje i znowu pada 26.06.07, 12:16
                                                    U nas też od rana lało, teraz się przejaśnia i nawet słonko wychodzi.
                                                    Moniko i tak Pat długo w kościele wytrzymał, Kuba wpada do kościoła, krzyczy,
                                                    albo mówi głośno, że go uspokoić nie można. Ostatnio byliśmy na mszy za moją
                                                    babcię, Kuba wszedł do kościoła i mówi do mojego męża - tatku zapal światła bo
                                                    tu ciemno, po czym wyszedł i całą mszę spędził przed kościołem.
                                                    Moniko ale Pat jest ładnie obcięty, chodzisz z nim do fryzjera czy sama mu
                                                    ścinasz włosy? Pytam bo ja naprzykład Kubę obcinam jak śpi i powiem Wam, że
                                                    całkiem nieźle mi to wychodzismile
                                                    Kuba wczoraj spał w dzień prawie 4 godziny, oj trudno mi go będzie oduczyć od
                                                    spania w dzień.
                                                    Powtórzyłam wczoraj badania moczu i wiecie, że wyniki mam już dobre. Lekarz
                                                    powiedział, że jak wystąpią białe krwinki tak do 8 to mogę być spokojna, w
                                                    przciwnym razie miałam do niego dzwonić. Wyszło mi że mam 2-4 w polu widzenia,
                                                    rany jak się cieszę, bo tak się martwiłam, że jednak mam jakąś infekcję.
                                                    Kupiłam sobie w piątek w aptece taką emulsję do higieny intymnej Lactacyd i
                                                    może to mi też trochę pomogło.
                                                    Dzisiaj jadę po południu na USG, trzymajcie kciuki, żeby z maleństwem było
                                                    wszystko w porządku. Odezwę się może jeszcze dzisiaj wieczorem, to Wam powiem
                                                    co i jak.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Re: pada, leje i znowu pada 26.06.07, 14:45
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Elkusiu fajne fotki,mala super w tym wianku wyglada a miny robi takie powazne.
                                                    Mega trzymamy kciuki no i fajnie,ze nie masz infekcji.Ja cala ciaze tez
                                                    uzywalam tego plynu bo od mydla robily mi sie podraznienia.Czekamy na
                                                    wiadomosci po USG.
                                                    My pod kosciolem w czasie mszy to zadko jestesmy.Dzieci owszem duzo jak nie
                                                    pada ale probuje Pata troche nauczyc zeby tak nie szalal w kosciele.A u nas
                                                    jeszcze calkiem nie zakonczyli budowy nowego kosciola i do okola moze byc
                                                    troche niebiezpiecznie,zwlaszcza z takim lobuzemwink
                                                    Wloski obcinamy mu maszynka meza.5 min i obciete,nawet bardzo nie
                                                    protestuje,moze przez to,ze mowimy mu,ze tata tez obcina sobie maszynka i on
                                                    tak oglada,troche ja potrzyma i potem daje.Jak wczesniej ciachalam mu
                                                    nozyczkami to dlugo trwalo i przewaznie musialam go zajac bajkami i ew lizakiem
                                                    czy paluszkami,wystarczylo,ze sie ruszyl i odrazu gdzies krzywo bylo a tak jest
                                                    szybko i w miare dobrze.
                                                    Mega a czemu chcesz Kube oduczac spania w dzien?4 godz to troche dlugo,Pat spi
                                                    przewaznie 2 czasem troche dluzej ale podobno ten sen w dzien jest bardzo
                                                    potrzebny.Nawet w przedszkolu do 4 lat dzieci maja lezakowanie te,ktore nie
                                                    spia to sluchaja bajek albo leza sobie.Pytalam tez co,jesli dziecko spi dluzej
                                                    niz 2 godz to jesli nie daje sie wybudzic i marudzi to spi az samo wstanie.Nie
                                                    wiem jak w innych przedszkolach no i zonaczymy jak bedzie w praktyce.
                                                    Mamokasienki dzieki za zdjecia.Kasia ma sliczne loki,pewnie bedzie przyciagala
                                                    chlopcowwinkW tej sukieneczce i kapelusiku to prawdziwa dama.No i Maja taka
                                                    slodka,malutka i bezbronna.Rozplywam sie jak widze takie bobaski.
                                                    U nas jakos na odwrot,bo z rana sloneczko i cieplo,wyszlismy na dwor to sie
                                                    zachmurzylo,zrobilo sie bardzo chlodno przez to wiatrzysko i w koncu zaczelo
                                                    padac Wiec odwiedzilismy ciuchlandy.Jak jest graco to nie chce mi sie tam
                                                    wchodzic do tego wszedzie tony kurzu w powietrzu a w taki deszczowy dzien jakos
                                                    tego tak nie widac.Kupilam Patowi bluze z kapturem Cheriooke i dwustronny
                                                    bezrekawnik,na jesien bedzie chyba juz dobry(5zl).
                                                    Teraz znowu sloneczko swieci ale juz duzo chlodniej jest.Ciekawe jak bedzie,jak
                                                    Pat wstanie.
                                                    Ide cos porobicwink
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • zyrafka01 Re: pada, leje i znowu pada 26.06.07, 16:02
                                                    Dzięki dziewczyny za zdjęcia i linki do zdjęć. Ale fajne te Wasze dzieci. A
                                                    jakie już duże i dorosłe.
                                                    U nas też z rana pogoda do kitu. Lało strasznie. Tearz świeci słonko, ale przed
                                                    chwilą była burza i padał grad. Dziwna pogoda. Miałam iśc do urzędu miasta, bo
                                                    dostaliśmy wezwanie, że po zakupie mieszkania nie złożyliśmy jakiegoś
                                                    formularza odnośnie podatku od lokalóe mieszkalnych czy czegoś takiego. No i
                                                    zadzwoniłąm tam, że nie mogę się dziś zjawić bo nie mam jak wyjść w taką pogodę
                                                    z dwójką dzieci. Jutro czeka mnie więc wizyta w urzędzie. W końcu przyszedł też
                                                    akt urodzenia Łukasza więc mogę też jutro iść złożyć wniosek o becikowe.
                                                    A my wciąż walczymy z odparzoną pupą. Już nie wiem co robić. Było dobrze przez
                                                    chwilę i jak zaczęłam szeroko pieluchować Łukasza to znów pupa cała czerwona.
                                                    Jakąś strasznie wrażliwą pupę ma ten nasz synek. Jak mu nie przejdzie przez
                                                    kilka dni to chyba wybiorę się do lekarki.
                                                    Mamokasieńki, my kupiliśmy taki leżaczek, używany. Ale wygląda jak nowy.
                                                    www.allegro.pl/item208244267_lezaczek_bujaczek_maxi_plus.html
                                                    Kończę bo Łukasz się budzi i muszę go karmić.
                                                  • mega3 Re: pada, leje i znowu pada 26.06.07, 21:11
                                                    Jestem juz poUSG, wszystko w porządku, ale słuchajcie jaki przystojny młody i
                                                    sympatyczny lekarz robił mi to USG, a ja nienormalna zamiast większość czasu
                                                    patrzeć na maleństwo na monitorze to się w niego wpatrywałam, ach.
                                                    Moniko nie chcę jeszcze Kuby oduczać spania w południe, tak tylko pomyślałam,
                                                    bo naprawdę lubi sobie pospać, może gdyby tak długo w dzień nie spał to dłużej
                                                    i lepiej spałby w nocy.
                                                    Zyrafko życzę Łukaszkowi żeby to odparzenie szybciutko zginęło.
                                                  • mamakasienki1 Re: pada, leje i znowu pada 26.06.07, 22:43
                                                    Witam wieczorkiem
                                                    właśnie uśpiłam Kasię to mam chwilkę
                                                    No właśnie wysłałam wam zdjęcia na maila gazetowego ale już później nie miałam
                                                    czasu nic pisać.

                                                    Zyrafko fajny ten leżaczke, dokładnie o podobny mi chodzi tzn, podobnie
                                                    wyprofilowany tak na leżąco.
                                                    Trzymam kciuki żeby Łukaszkowi szybko minęło to odparzenie. Wiem, że to bardzo
                                                    długa i trudna walka, próbowałaś już bepanthenu, albo długiego wietrzenia i
                                                    mycia wodą?

                                                    Mega gratuluję dobrych wyników badań i dobrego USG, to teraz dbaj o siebie i
                                                    maluszka a wsztstko będzie dobrze.
                                                    Hehe lekarz przystojniak żeby odwracać uwagę pacjentek od tego co robi.
                                                    a ja do samych starych dziadków chodziłam całą ciążę.
                                                    Super jest Kubuś z tymi swoimi tekstami.

                                                    Moniko super zdjęcia, z tego co widziałam to były też z przedszkola. Duży
                                                    chłopczyk już z Pata i jaki do mamusi podobny.

                                                    Elkusiu dziękuję za link do zdjęć, ale świetnie musiało być nad morzem,
                                                    Dobrosia wygląda na taką szczęśliwą i super kapelusz ma, strasznie mi się
                                                    podoba, chciałam podobny Kasi kupić ale nigdzie u nas nie znalazłam.
                                                    Wogóle zamarzył mi się wyjazd nad morze jak zobaczyłam wasze zdjęcia, chyba
                                                    będziemy musieli pomyśleć o jakimś wypadzie we wrześniu.
                                                    Hm może być trudno bo Kasia przecież do przedszkola idzie.
                                                  • mega3 Re: pada, leje i znowu pada 27.06.07, 08:45
                                                    Mamokasienki i elkusiu bardzo dziękuję za zdjęcia, ale Kasia ma długie loki,
                                                    Maja też jest słodziutka. Elkusiu ale fajnie Wam było nad morzem. Mamokasienki
                                                    na pewno dobrze by Wam taki rodzinny wyjazd zrobił, zwłaszcza dziewczynkom,
                                                    jeśli masz możliwość to się nie zastanawiaj, nawet na kilka dni.
                                                    Mojemu koledze z pracy dzisiaj rodzi się druga córeczka, pocieszyłam go, że
                                                    dzieci dzisiaj urodzone to wspaniali ludzi, hehe bo ja mam dzisiaj urodzinki.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: pada, leje i znowu pada 27.06.07, 10:03
                                                    Mega wszystkiego najlepszego, dużo zdrówka, szczęścia, uśmiechu i radości z
                                                    życia no i oczywiście z dzieci Kubusia i nienarodzonego jeszcze maleństwa.

                                                    U nas narazie jeszcze nie pada ale się zanosi na deszcz, a ja z maluchami w
                                                    domu nigdzie raczej znów się nie wyrwę.
                                                    Ale za to jutro będzie moja mama z siostrą to na 100% wychodzę na miasto
                                                    chociaż na 2 godzinki, nakarmię i uśpię małą i ruszam w świat.
                                                  • elkusia nie pada ale jak wieeeejeeee 27.06.07, 10:39
                                                    Bardzo się cieszę Mega z Twoich wyników, to super wiadomość. Tak trzymaj i dbaj
                                                    o siebie. I dużo radości, i mało smutków, i wszystkiego najlepszego w ten
                                                    urodzinowy dzień!
                                                    Ależ mi się podoba Kasieńka z tymi lokami i w sukience, przepiękna córcia. I
                                                    Maja taka słodziutka - możesz być dumna ze swych pociech Mamokasieńki! I super,
                                                    że będziesz miała chwilę wolności, gratuluję. I warto pojechać nad morze, mam
                                                    nadzieję, że się Wam uda.
                                                  • monika25lbn Re: nie pada ale jak wieeeejeeee 27.06.07, 15:47
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Mega sto lat,spelnienia marzen,wszystkiego najlepszego i samych
                                                    radosci.Super,ze wszystko OK po USG.Mi raz tez trafil sie super przystojny
                                                    lekarz ale bylam z mezem i nie wypadalo go za bardzo obserwowacwink
                                                    Co do spania w dzien,to jak Pat dluzej pospi to w nocy sie wierci,wstaje ok 6 i
                                                    marudzi.Przewaznie po dwuch godz staram sie go wybudzac ale czasem bardzo
                                                    marudzi to daje mu dluzej spac.
                                                    Dzis bylam z nim w sklepie.Od samego wejscia probowal zabrac dziewczynce taka
                                                    drewniana zabawke na kiju i to jezdzilo.Tlumaczylam z 10 razy ze zabierac nie
                                                    wolno,raz mu sie udalo zabrac i dziewczynka odrazu "zabral mi,zabral" wzielam
                                                    od niego ta zabawke i jej oddalam.Mlody oka z niej nie spuszczal.Znalazlam
                                                    spodnie i poszlam z Patem do przymierzalni.To zaczelo sie na dobre.Darl sie i
                                                    wydzieral az w koncu zlapal za wiszace lustro i ciagnie.Mowie mu,ze spadnie i
                                                    rozbije sie i nas pokaleczy.Zadnej reakcji.Odciagnelam go od tego lustra to on
                                                    jeszcze bardziej w krzyk.W koncu weszla jakas kobieta i mi mowi,ze tu Rzecznik
                                                    Praw Dziecka sie klania a mnie zamorowalo.Zeby chociaz klapsa dostal a on
                                                    poprostu sie darl i nie dal sobie nic wytlumaczyc.Zdenerwowalam sie
                                                    strasznie,odwiesilam te spodnie i wyszlam z Patem na dwor.Normalnie pewnie bym
                                                    kobiecie cos odpowiedziala ale nie przyszlo by mi do glowy,ze ktos mi wejdzie
                                                    do przymierzalni.
                                                    Od jakiegos czasu wogole Pat wariuje i nie wiem czy isc z nim do lekarza?Tak
                                                    mysle i sie zastanawiam czasem czy to jakies ADHD,ze Pat jest taki roztelepany
                                                    i rozdarty?A z drugiej strony tez nie dam mu sobie wejsc na glowe i na wszystko
                                                    nie mam zamiaru mu pozwalac a nie bardzo mam jak isc na zakupy sama.Maz nawet
                                                    jak juz wczesniej wruci to przewaznie zmeczony albo wraca ok 18 to juz nie ma
                                                    kiedy gdzies sie wybierac.
                                                    Jak ja czasem zazdroszcze mamom,ktore maja dzieci takie spokojne.Sasiadki wnuk
                                                    jest taki cichutki(zdazaja sie gorsze dni ale bardzo zadko raczej).Kobieta stoi
                                                    na dworze,rozmawia z kims a Igor stoi przy niej i na krok nie odejdzie nawet
                                                    przy dluzszej rozmowie.Pat wytrzymuje gora 5 min a czasami i to nie.
                                                    Tak mysle,czy on oby tego przedszkola nie rozniesie lacznie ze scianami.We
                                                    wrzesniu maja robic jakies ankiety dot.zachowania dziecka i nie wiem jak Pat
                                                    wypadnie.
                                                    Koniec narzekania na dzis,mam nadziejewinkWybieram sie do rodzinki,maz ma obiad
                                                    zrobiony,posprzatane,eeeh.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia wreszcie słońce 29.06.07, 08:26
                                                    Ale Moniko musiało być jednak ostro, skoro obca osoba zdecydowała się wejść do
                                                    Twojej przymierzalni smile))NIe dziwię się, że cie zamurowało, też bym chyba nie
                                                    wiedziała co robić. Chociaż z drugiej strony tyle ostatnio było ciężkich
                                                    historii, że rodzice krzywdzą swoje dzieci, że może lepiej, że ktoś reaguje w
                                                    sytuacji, gdy wydaje mu się, że dziecku dzieje się krzywda. Co do Pata to nie
                                                    wiem co radzić. Wszędzie piszą, że 2-3 lata to ciężki wiek, dla dzieci i dla
                                                    rodziców. Nasza Dosia musi się każdego dnia porządnie wyszaleć ruchowo (biegi,
                                                    szukano, gonitwy, zabawa z piłką), wtedy jest ok. Ale są dni, gdy nic jej nie
                                                    pasuje, o byle co jest afera (krzyk) i też nie zawsze jestem w stanie ją
                                                    opanować. Choć muszę przyznać, że w kościele czy u kogoś zachowuje się dość
                                                    grzecznie. Gdy ostatnio byłam z nią na zakupach to spokojnie szła ze mną i
                                                    bardzo sprawnie nam poszło.
                                                  • mamakasienki1 smutno mi 29.06.07, 16:00
                                                    Witam

                                                    Smutno mi, przedwczoraj przyjechała moja mama z siostrą i było tak fajnie, mama
                                                    zajmowała się Kasią albo Mają a ja mogłam wreszcie wyjść z domu, no i miałam z
                                                    kim pogadać, a dziś przed południem już pojechały i tak mi nieswojo, rozmawiam
                                                    wprawdzie z Kasią ale już zapomniałam jak fajnie jest mieć dużą rodzinę, w domu
                                                    jest zawsze dużo ludzi i wesoło.

                                                    Moniko co do tej przebieralni to mnie by raczej nie zamurowało, ale zgadzam się
                                                    z Elkusią nieźle pewnie Pat krzyczał jeśli kobieta jakoś zareagowała (nawet
                                                    nietaktownie).

                                                    Elkusiu zazdroszczę takiej grzecznej córeczki, moja jest w sklepie straszna i
                                                    nie ma mowy żeby ją uspokoić. Biega p sklepie, krzyczy, zdejmuje wszystko z
                                                    półek co jej się podoba i wkłada do koszyka - koszmar. Unikamy chodzenia z nią
                                                    sklepów jak ognia.
                                                    Mam nadzieję, że to w końcu jej minie.
                                                  • elkusia Re: smutno mi 02.07.07, 08:15
                                                    witam wszystkich!
                                                    Tak się jakoś złożyło Mamokasieńki, że miałam w ten weekend podobne
                                                    przemyślenia. Byliśmy na działce u teściów, w sobotę sami, w niedzielę
                                                    dojechali teściowie. Ponieważ w sobotę mąż musiał być jeszcze w pracy, zawiózł
                                                    mnie na działkę i wrócił do pracy. Gdy byłam sama z Dobrosią to nic nie mogłam
                                                    zrobić, cały czas mnie ciągnęła, żeby się z nią bawić, a to babki z piasku, a
                                                    to piłeczki, a to wycinanki. Gdy w niedzielę przyjechali teściowe już było
                                                    lepiej, chwilę się nią zajęła babcia, chwilę dziadek, trochę ja i tak na
                                                    zmianę. I tak właśnie usiadłam i gadałam z mężem, jakim plusem były kiedyś
                                                    takie duże domy wielopokoleniowe, gdzie właśnie opieka nad dziećmi mogła być
                                                    trochę łatwiejsza, i kobiety mogły mieć trochę lepiej, bo mogły się wspierać
                                                    wzajemnie. WIem, wiem, że w praktyce to mogło różnie wyglądać ... ale to takie
                                                    marzenie. W naszym wypadku właśnie duży dom bardzo by się przydał. Moja mama
                                                    bardzo źle się ostatnio czuje a mieszka sama. Zupełenie nie radzi sobie z
                                                    utrzymaniem porządku w domu, mam jeszcze dwóch braci, i staramy się jej
                                                    pomagać,ale wiecie jak jest, córka to córka, i tak większość spada na mnie. Ale
                                                    gdybyśmy mieszkali razem,moja mama, teściowe i my, byłoby dużo łatwiej.
                                                    Oczywiście musiałby być to bardzo duuuży dom, abyśmy wszyscy mieli swoją strefę
                                                    intymną, osobne wejścia, osobne kuchnie i łazienki itp. tak żeby nie od razu
                                                    się pozabijać smile, ale brakuje mi właśnie tego luzu, że masz jeszcze kogoś w
                                                    domu, kto w razie czego pomoże. Trzymaj się Mamokasieńki, musisz po prostu
                                                    znomu zaprosić mamę z siostrą na dłużej smile)) Ciekawe jak tam Żyrafko daje
                                                    radę.
                                                    Pozdrawiam wszystkich i wracam do pracy
                                                  • elkusia Re: smutno mi 02.07.07, 10:28
                                                    dodam jeszcze, że ćwiczymy cały czas nocnikowo-sedesowo. Niestety najczęściej
                                                    Dobrosia troche popuści w majteczki i dopiero woła siusiu. Trudno walczymy
                                                    dalej. Za to w słownictwie mam bardzo mądre dziecko, nauczyła się już mówić:
                                                    Kochanie, i wiecie jak to wygląda: "Kochanie moje, choć idziemy robić baby z
                                                    piasku" i jeszcze do tego zarzuci ręce na szyję. Koniec świata, to dziecko robi
                                                    ze mną co chce smile)
                                                  • mamakasienki1 witam 02.07.07, 13:02
                                                    Witam i ja
                                                    Elkusiu rzeczywiście masz mądrą córeczkę, fajnie usłyszeć takie słowa od
                                                    naszych dzieci.
                                                    Kasia mówi narazie mamusiu i tatusiu, no i kiedy słyszę to
                                                    słodkie "mamusiuuuuuu" to nie potrafię jej niczego odmówić.
                                                    A z tym sikaniem na nocnik to u nas podobnie, bardzo często zdarza się kropla
                                                    na majteczkach a dopiero później krzyczy siusiu. Staram się z tym walczyć,
                                                    mówię, tłumaczę i marne skutki.
                                                    Zresztą u nas chyba na dobre zaczął się bunt dwulatka, Kasia robi wszystko,
                                                    albo prawie wszystko o co ją proszę dokładnie odwrotnie.
                                                    Już czasami nie mam do niej siły.
                                                    Dziś u nas taka piękna pogoda a ja znów siedzę w domu, już sąsiadka zaoferowała
                                                    się z pomocą ale jakoś krępuje mnie korzystanie z pomocy kogoś obcego. W sumie
                                                    nie byłoby źle bo ona ma dwóch synków, jeden w Kasi wieku a drugi 2 lata
                                                    starszy. No i Kasia bardzo ich lubi, ale tak czy inaczej czuję się skrępowana
                                                    licząc na kogoś.
                                                    Zawsze byłam niezależna, a teraz nawet zwykły spacer jest niezłą gimnastyką,
                                                    samo ubranie Kasi jest bardzo trudne.
                                                    I tak kocham te swoje skarby małe.
                                                  • elkusia u nas pada wielki deszcz 03.07.07, 08:22
                                                    witam w piękny deszczowy ranek!
                                                    Mamokasieńki, gdy nasza Dosia zaczęła wszystko robić na przekór nam, mój mąż
                                                    wymyślił metodę na opak: gdy Dosia mówiła np.: nie idę na spacer, mój mąż: nie
                                                    idź, Dosia: nie idę, mąż: nie idź na spacer, nie baw się w piaskownicy,nie,
                                                    nie. No i nasza córcia trochę głupiała i w końcu mówiła: idę i wtedy szybko
                                                    trzeba było być w gotowości i szybko, szybko z nią wyjść. Teraz są już trochę
                                                    starsze te nasze dzieci (i mądrzejsze) i nie wiem czy ta metoda podziała smile
                                                    Co do piaskownicy to jeszcze Wam napiszę (jeśli ktoś jeszcze czyta to forum)
                                                    jaki miałam problem w weekend na placu zabaw na działkach: plac zabam raczej
                                                    dla małych dzieci czyli piaskownica, huśtawki, zjeżdzalnia + poręcze do
                                                    huśtania. Jest to jedynye plac zabaw na działkach co oznacza, że przychodzą tam
                                                    wszystkie dzieci. I te starsze bardzo, bardzo chcą się popisać przed maluchami
                                                    i oczywiście robią wszystkie niebezpieczne rzeczy jakie przyjdą im do głowy
                                                    (wchodzanie i siedzenie na daszku nad zjeżdzalnią, zbieganie ze zjeżdzalni na
                                                    nogach, huśtanie na stojąco itp.) A ta moja Dosia tylko stała i obserwowała a
                                                    po chwili informuje mnie z radością, że ona też tak umie i zaczyna dokazywać.
                                                    Im bardziej ja się wkurzałam i zabraniałam Dosi coś robić, tym bardziej
                                                    starszaki miały frajdę i wymyślały następną głupią zabawę. Wiecie, że najgorsze
                                                    były dziewczyny, takie w wieku 7-10 lat. Było widać, że nudzą się i nie wiedzą
                                                    co ze sobą robić, a ja tak śmiesznie biegałam za Dobrosią - musiało je chyba to
                                                    nieźle bawić, a ja dostawałą szału. Co robicie w takich sytuacjach, mówicie
                                                    Waszym maluchom, że nie wolno, czy straszycie, że to niebezpieczne, że są za
                                                    małe?
                                                  • mega3 Re: witam 03.07.07, 08:22
                                                    Witam
                                                    Pogoda nam się popsuła, wczoraj nad Łodzią znowu przeszła nawałnica.
                                                    Kuba od trzech dni nie śpi w południe.
                                                    Moniko nie martw się to nie jest na pewno ADHD mój Kuba też jest nieznośny.
                                                    Najgorsze jest to, że mój mąż na wszystko mu pozwala, wszystko co Kuba chce
                                                    daje mu. Na spacerze przjdzie kawałek na nóżkach i krzyczy, że chce na barana,
                                                    a mój mąż oczywiście bierze go na barana. Ciekawe co ja zrobię jak będę z nim
                                                    sama na spacerze. Tłumaczę mężowi, że nie można tak ulegać we wszystkim dziecku.
                                                    No i potem nie ma się co dziwić, że tatuś jest najlepszy, a mamusia
                                                    niekoniecznie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 03.07.07, 10:21
                                                    Witam
                                                    Elkusiu czyta czyta, tylko nikoniecznie ma czas pisać.
                                                    Jeśli chodzi o starsze dzieci na placach zabaw to mi ogólnie nie przeszkadzają,
                                                    Kasi już dawno wytłumaczyłam, że to są duże dzieci i z maluchami się nie bawią
                                                    i ona nie zwraca na nie uwagi.
                                                    Najbardziej denerwuję się kiedy bawią się w coś co może wyrządzić krzywdę
                                                    mojemu dziecku (np. zdarzyło się, że dostała w głowę piłką - to zabrałam im tą
                                                    piłkę i kazałam iść po rodziców), albo zwracam im uwagę, że tak nie wolno jeśli
                                                    jest to nasz plac zabaw przed blokiem, a jeśli inny to sobie idziemy w
                                                    bezpieczniejsze miejsce.
                                                    Ale masz rację nasze maluchy najpierw obserwują a później naśladują i to w
                                                    najmniej odpowiednim momencie.

                                                    Mega u as z tym pozwalaniem na wszystko to ja tak mam ciągle ustępuję Kasi, za
                                                    to mój mąż jest twardy i jak coś powie to koniec. Ja niestety taka konsekwentna
                                                    nie potrafię być.
                                                    A KAsia też jest okropna pod względem zachowania oczywiście. Wczoraj na
                                                    podwórku chłopcy ganiali się z patykami, a Kasia z nimi i wcale im nie
                                                    ustępowała pomimo, że byli o 2-3 lata starsi. Babcia jednego stwierdziła, że
                                                    Kasia zachowuje się bardziej jak chłopczyk niż jak dziewczynka. Jakby nie te
                                                    włosy można by się było pomylić.
                                                    jak nam Maja wyrośnie na taką psotnicę to nie wyrobię za nimi.
                                                  • monika25lbn Re: witam 03.07.07, 14:44
                                                    Hej,
                                                    Ja tez czytam wszystko,tylko nie zawsze jest czas na napisanie czegos.Od rana
                                                    do poludnia na dworze,potem Pat spi a ja zawsze cos tam robie,jak nie
                                                    sprzatanie to gotowanie,prasowanie itd.
                                                    Czytam rozne pradniki i porady w miedzy czasie i staram sie zrozumiec niektore
                                                    zachowania Pata.Najlepsze jak pisza czego unikac.W terorii to ladnie wyglada,w
                                                    praktyce nieco gorzejwink
                                                    Dzis np bylam znowu na zakupach,Pata wsadzilam do wozka,dostal 4 herbatniki i
                                                    nawet jak przymierzalam cos to bylo spokojnie.Oczywiscie wczesniej sie wybiegal
                                                    na placu zabaw.Jak sobie przypomnial to mowil,zeby go rozpiac z pasow to ja
                                                    probowalam go zagadac i zapomninal.Narazie chyba dobre rozwiazanie,zobaczymy
                                                    jak bedzie dalej.No i za czesto po ubrania sie nie wybieramy.
                                                    Rozmawiam z mamami dzieci w podobnym wieku i widze,ze tak od drugiego roku
                                                    wiekszosc na wszystko odpowiada Nie i juz.
                                                    Staram sie spokojniej do tego podchodzic,dluzo mu tlumacze i narazie jest jakby
                                                    spokojniejszy,zeby nie zapeszyc.
                                                    A na dworze Pat tez glownie bawi sie z dziecmi starszymi i tez czesto probuje
                                                    je nasladowac a jak mu czegos nie pozwalam to teraz poprostu piszczy.Ale
                                                    popiszczy i sie uspokaja.Na drabinki chce wchodzic jak tylko moze
                                                    najwyzej,probuje skakac i wchodzic na wszystkie murki-tez obserwuje starsze
                                                    dzieciaki.Ostatnio zaczal biegac za trzema dziewczynkami(10-12 lat)a one
                                                    spokojnie sie z nim bawia,tylko chca go nosic na rekach a on lekki nie jest i
                                                    tak tlumacze,ze brzuchy beda bolaly bo Pat jest ciezki itd i boje sie tez zeby
                                                    przypadkiem gdzies go ktoras nie upuscila a Pat sie cieszy.
                                                    Teraz jak spi to taki slodki anioleczek.
                                                    U nas dzis niebo zachmurzone,troche pokropilo,jest cieplo ale zbiera sie chyba
                                                    na cos powazniejszego.Jak ogladam pogode to podobno znowu ochlodzenie idzie ale
                                                    praktycznie na kazdym kanale mowia co innego.Ale jakis spiacy dzien,druga kawe
                                                    wypilam ale bym sobie pospala a w nocy do 24-1 spac nie moge.
                                                    O Pat wstal.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia Re: witam 03.07.07, 15:31
                                                    Ja dziś zakupiłam tą pozycję:

                                                    www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,267002.html
                                                    koleżanka mi polecała. Gdy już dotrze i będę miała czas poczytać to dam znać
                                                    czy warto kupić.
                                                    Miłego dnia!
                                                  • zyrafka01 Re: witam 04.07.07, 11:15
                                                    Cześć dziewczyny
                                                    Ja też czytam wszystko, tylko niestety czasu i sił mało, żeby pisać. Albo
                                                    Łukasz się drze, albo go karmię albo zajmuję się Olą. Teraz zaczęły się wakacje
                                                    to chociaż Piotr jest trochę więcej w domu. Jeszcze ma jakieś lekcje ale już
                                                    zdecydowanie mniej i wcześniej wraca po pracy.
                                                    Co do placów zabaw też mnie denerwują starsze dzieci, które robią różne
                                                    niebezpieczne rzeczy a potem maluchy próbują je naśladować. Na szczęście nam
                                                    jakoś udaje się wytłumaczyć Oli, że tak nie wolno, że dzieci robią źle i potem
                                                    spadną i będzie je boleć. A Ola potem idzie do tych dzieci i mówi im, że tak
                                                    nie wolno, macha na nie palcem i mówi "no no no" smile

                                                    A my dziś wybieramy się do naszej doktorki bo Łukasz znów ma strasznie
                                                    odparzoną pupę, teraz to mu się nawet ranki porobiły. Dzwoniłam wczoraj do
                                                    położnej i ona powiedziała, że skoro to tak długo się ciągnie to lepiej, żeby
                                                    zobaczył to lekarz. Ja nawet nie mogę go pieluchować szeroko, bo zaraz ma
                                                    czerwoną pupę. Strasznie delikatny jest. Z Olą w ogóle nie mieliśmy tego
                                                    problemu. Ona ani razu nie miała odparzeń. No i jeszcze ciągnie się Młodemu
                                                    wciąż katar. Nie leje mu się z nosa tylko jakoś tak ciężko oddycha. Zobaczymy
                                                    co powie doktorka. Sprawdzimy też jak przybiera na wadze. A policzki zrobiły mu
                                                    się takie grubiutkie smile

                                                    Muszę kończyć bo zaraz pora karmienia Łukasza. I muszę dziś Olę wcześniej
                                                    położyć spać przed wycieczką do lekarza.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • elkusia Re: witam 04.07.07, 14:25
                                                    i ja też witam,
                                                    ale mnie rozbawiłaś Żyrafko, już widzę Olę jak podchodzi do starszaków, które
                                                    skaczą na huśtawkach i im grozi, że nie wolno, super mi się to podoba. Jestem
                                                    ciekawa co tam lekarka powie na ta pupę Łukasza, napisz koniecznie. U nas dziś
                                                    chłodno i tak jakoś ospale, więc wracam do pracy smile
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 04.07.07, 15:38
                                                    Zyrafko trzymam kciuki żeby wszystko było ok i żeby pupka Łukaszka szybko się
                                                    zagoiła. Wiem jak ciężko walczyć z odparzeniami.
                                                    Kasia uczulona była na pampersy i po założeniu choćby jednego odrazu miała pupę
                                                    czerwoną w krostki, do tej pory jak zakładam jej pieluchę na noc z rana ma
                                                    jeszcze te krostki a pampersów nie miała na pupie rok.
                                                    Fajnie, że Ola jest taka rozsądna i wie jak się zachować w stosunku do
                                                    starszych dzieci.
                                                    Kasia niestety za wszelką cenę chce się bawić z dziećmi, nawet jak robią
                                                    głupoty.

                                                    Elkusiu jak książka? czytałaś już? Bardzo zainteresował mnie tytuł i chętnie
                                                    sama sobie taką zakupię.

                                                    Ja dziś od rana próbuję porządki w domu zrobić i marnie mi idzie. Spakowałam
                                                    już część zabawek którymi się Kasia nie bawi i część ubranek które już nam się
                                                    nie przydadzą przynajmniej w najbliższym czasie i wywieziemy je w weekend do
                                                    teściowej. To przynajmniej kilka półek zwolnię i zrobi się trochę wolnego
                                                    miejsca.
                                                    Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile zbędnych rzeczy nam w domu zalega.

                                                    Maja całe szczęście dziś bardzo spokojna to mam trochę luzu.

                                                    Dziewczyny pracujące jak ja wam zazdroszczę możliwości wyrwania się z domu i
                                                    wyjścia do ludzi. Tak bardzo mi tego brakuje, że zaczynam świrować.
                                                    Tak strasznie kocham te swoje skarby ale sama już nie daję rady ze wszystkim,
                                                    ciągle o czymś zapominam, a później mój mąż i wszyscy dookoła mają do mnie żal.
                                                    Jest mi czasami bardzo przykro kiedy ktoś się o coś czepia, bo staram się jak
                                                    mogę a i tak ciągle coś nie tak.
                                                  • zyrafka01 Re: witam 04.07.07, 19:57
                                                    My już po wizycie u doktorki. Mamy smarować pupę Tormentiolem i maścią
                                                    przeciwgrzybiczą. Przy okazji zważyliśmy go i okazało się, że przez 4tyg.
                                                    przybrał 1,5 kilograma. Nieźle, służy mu mleczko mamusi.
                                                    Kończę, bo piszę z Łukaszem na ramieniu a Piotr właśnie kąpie Olę.
                                                  • monika25lbn Re: witam 04.07.07, 21:10
                                                    Hej,
                                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,65309150.html
                                                    znowu wklikalam troche fotek,wczoraj jak juz Pat zasnal,jeszcze jest kilka ale
                                                    to na dniach.
                                                    Elkusiu i mnie ciekawi ta ksiazka,jak poczytasz to napisz czy warto kupic.Tytul
                                                    sam w sobie jest ciekawy,tylko ciekawe jak sie sprawdza w zyciu.
                                                    Mamokasienki nie dziwie Ci sie,ze bys chciala gdzies wyjsc.Ja tez tak mam i od
                                                    czasu do czasu chcialabym gdzies ruszyc sie bez Pata ale to narazie nie udaje
                                                    sie,moze od wrzesnia cos sie polepszy.A z mezem sproboj rozmawiac,ze jest Ci
                                                    ciezko i nie koniecznie wszystko musi byc dopiete na ostatni guzik.Powinien
                                                    zrozumiec i inni tez.
                                                    Ja tak patrze i widze,ze niektore kobiety za specjalnie porzadkow nie robia,nie
                                                    przejmuja sie tak wszystkim ale ja tez lubie wszystko miec porobione.
                                                    Zyrafko,Pat tez mial odparzenia,mimo,ze zmienialam mu czesto marki pieluch a
                                                    zaczynalam od tych Bella i przeszlismy chyba wszystkie dostepne.Pata smarowalam
                                                    wlasnie tormentiolem i u niego ladnie i szybko sie goilo tylko nam nic
                                                    przeciwgrzybicznego pediatra nie dawala ale trzymam kciuki zeby Łukaszkowi
                                                    szybko to przeszlo no i z noskiem tez,jak na katar to cos dlugo,moze to cos
                                                    alergicznego.A na mamusi mleczku to najlepiej,ladnie rosnie.
                                                    U nas dzis co chwile pada.Rano wyszlismy w najgorszy deszcz ale musialam isc do
                                                    sklepu,wymienic pasek.Wczoraj kupilam ale Pat mi ciagle uciekal ze sklepu to
                                                    tylko jednym okiem go obejrzalam.Paragonu tez nie zdazylam wziac ale dzis pani
                                                    bez problemu mi wymienila.Jak wracalismy do domu to juz sloneczko swiecilo,Pat
                                                    zaliczyl wszystkie kaluze.Do domu wrucil calutki mokry a z kaloszow wode przed
                                                    klatka wylalam,bo chlupalo.Zimno nie bylo i Pat byl zadowolony a co ktos
                                                    przechodzil to sie dziwil,ze mu tak pozwalam.A on jakos wyszalec sie musi i
                                                    wybiegac.
                                                    Pozniej byla ulewa ale Pat ja przespal.Jak wyszlismy popoludniu to dzieci
                                                    przewaznie w wozkach,obeszlismy osiedle i zadnych dzieci do zabawy wiec Pat
                                                    zaczepial po kolei wszystkie napotkane dzieci w wozkach,uslyszalam,ze jest
                                                    bardzo odwazny.Nie dalam juz mu tak skakac po kaluzach.
                                                    Ja przez niespanie w nocy caly dzien jestem spiaca a jak pada to i kawa
                                                    niewiele pomaga.
                                                    Ide Pata myc i klasc spac bo zaczyna marudzic.
                                                  • elkusia Re: witam 05.07.07, 10:23
                                                    straszny ponury i deszczowy dzień dziś u nas, wrrrr.
                                                    Książkę zamówiłam w merlinie i jeszcze nie dotarła.
                                                    Muszę wracać do pracy
                                                  • mega3 Re: witam 05.07.07, 11:24
                                                    Witam
                                                    Zyrafko oby te maści pomogły na krostki Łukaszkowismile
                                                    Mamokasienki tak to jest, że te matki co pracują zazdroszczą tym co mogą zostać
                                                    z dziećmi w domu i na odwrót. W sumie na dłuższą metę to też chyba bym nie
                                                    wytrzymała. Pamiętam prawie 2 lata temu jak nie chciało mi się wracać do pracy
                                                    po macierzyńskim, jak siedząc w pracy tęskniłam za Kubą to było straszne. No
                                                    ale jakoś to przeżyłam dzięki mojemu tacie oczywiście.
                                                    Zaczynam się martwić tą pogodą, za tydzień w piątek wyjeżdżamy nad morze, mam
                                                    nadzieję, że się polepszy, byleby tylko nie padało.
                                                  • mamakasienki1 Re: witam 05.07.07, 13:19
                                                    Witam i ja
                                                    Zyrafko trzymam kciuki żeby maści pomogły.
                                                    Jak Ola się spisuje w roli starszej siostry?

                                                    Moniko dziękuję za wsparcie, mój mąż to wszystko rozumie ale czasami się
                                                    denerwuje jak o czymś rozmawialiśmy rano a ja za 10 minut już o tym nie
                                                    pamiętam.
                                                    Super, że mogę się wam wyżalić, bo czasami nie wytrzymuję już sama ze sobą.

                                                    Mega a jak Twój brzuszek? Jak się czujesz?
                                                    Super, że miałaś tatę do pomocy przy Kubusiu, my niestety nie mamy nikogo z
                                                    rodziny w pobliżu więc musimy radzić sobie sami.

                                                    W przyszły czwartek idziemy z Kasią i Mają na szczepienie.
                                                    Kasię zaszczepimy przeciwko pneumokokom, bo nigdy nic nie widomo jak pójdzie od
                                                    września do przedszkola to różnie może być.
                                                    Wczoraj wzięłam już recepty tylko jeszcze muszę je wykupić.
                                                  • elkusia Re: witam 06.07.07, 10:35
                                                    Mamokasieńki, dzięki, że mi przypomniałaś o szczepieniach, też miałam iść z
                                                    Dobrosią, ale zupełnie zapomniałam. Bardzo dużo zapomianam ostatnio, też już
                                                    czasami dostaję szału sama ze sobą. Wczoraj to już miałam dzień katastrof:
                                                    dziś po pracy jedziemy na działkę teściów, wczoraj musiałam nagotować jedzenia
                                                    na 2-3 dni i zrobić zakupy na ten pobyt.
                                                    Zaczęło się nieźle:
                                                    rano wcześnie wstaliśmy i zdążyłam zrobić zakupy na rynku, zakupy zabrałam do
                                                    pracy. Kupiłam warzywka na zupę + kurki na mięsko z kurkami.
                                                    Po południu miałam dokupić mięsko.
                                                    Godz. 16 - leje strasznie, dzwonię do męża żeby po mnie przyjechał do pracy,
                                                    zakupy zrobię u nas na osiedlu.
                                                    16.20 mąż przyjeżdza, zabieram kurki
                                                    16.30 utknęliśmy w korku
                                                    16.50 dojeżdzamy na nasze osiedle, po wysiądzeniu z samochodu przypominam
                                                    sobie, że wszystkie pozostałe zakupy wepchnęłam głeboko pod biurko w pracy, i
                                                    że są tam nadal (co oznacza, że nie mogę ugotować zupy i II dania na weekend)
                                                    biegnę do okolicznych rzeźników, wszystkie właśnie zamykają (są czynne do 17,
                                                    ja pracuję do 16) i czyszczą półki, byłam w 3 (do czwartego nie dotarłam, bo
                                                    trwa remont budynku, z 3 stron próbowałam, wszędzie rusztowania i brak wstępu,
                                                    pobiegłam dalej, ). W końcu w jednym kupiłam mielone, w drugim obkład i
                                                    kiełbaski na śniadanie. Przypominam, że mam tylko ze sobą kurki, które jakoś
                                                    nie pasują do mielonego. Czy pisałam, że leje cały czas?
                                                    Biegnę do samu, kupuję zupy gotowe w kartonie (pomidorową i barszcz) + makaron
                                                    + kuskus.
                                                    Wlekę się do domu ...
                                                    No cóż, jakoś sobie poradziłam, zamiast wykwintnego obiadu na niedzielę (kurki
                                                    z polędwicą lub cielęciną), w piątek będą same kurki w śmietanie z chlebem, na
                                                    sobotę i niedzielę mielone z warzywami (kurki już usmażyłam, na działce dodam
                                                    śmietanę, mielonę już usmażyłam, na działce dodam tylko warzywa (jeżli nie
                                                    zapomnę ich dziś zabrać z pracy).
                                                    Cóż jeszcze mogę dodać, dziś rano mąż kupił masło i jogurt, miałam je zabrać z
                                                    samochodu do mojej pracy (mamy lodówkę w kuchni dla pracowników), ...
                                                    zapomniałam. Cóż, dziś jest dość chłodno, może wytrzyma te 10 godzin w
                                                    samochodzie.
                                                    Pozdrawiam serdecznie wszystkie pracujące i niepracujące mamy.
                                                  • mega3 Re: witam 06.07.07, 11:31
                                                    Witam
                                                    Elkusiu ale miałaś dzień, przepraszam Cię bardzo, ale czytając Twoją wiadomość
                                                    bardzo się uśmiałam, wiem i rozumiem co musiałaś przchodzić i jak się
                                                    denerwować, jednak tak to fajnie opisałaś, że się przy tym ubawiłam. Jeszcze
                                                    raz Cie przepraszam, ja też miewam takie dnismile
                                                    Mamokasienki czuję się wyśmienicie, brzuszek sobie powoli rośnie. Wczoraj
                                                    powiedzieliśmy Kubsiowi, że mam w brzuszku dzidziusia, że będzie miał braciszka
                                                    albo siostrzyczkę. Ucieszył się bardzo, ale z braciszka, i powiedział, że
                                                    będzie go woził w wózku. Bardzo był wczoraj dla mnie kochany na wieczór, chyba
                                                    dlatego, że poświęciłam mu wczoraj trochę czasu i uczyłam go malować farbami.
                                                    Bo tak to tatuś jest na pierwszym miejscu.
                                                    Ale u nas dzisiaj leje przez cały dzień.
                                                  • elkusia Re: witam 06.07.07, 14:49
                                                    ależ coś ty Mega, bardzo się cieszę, że Cię rozbawiłam. Ja już też się z tego
                                                    śmieję. Tak, trudno czasami łączyć role matki, kobiety pracującej i kochanki wink
                                                    Może otworzymy nowe forum nt. "Najgorszy dzień w moim życiu matki i żony" he,
                                                    he ...
                                                    A tak wogóle mega, to który to już tydzień?
                                                    U nas też bardzo często jest tatuś na pierwszym miejscu, ale często to się
                                                    zmienia, zależy od zabawy. Był czas, że Dosia chciała się bawić tylko ze mną i
                                                    nie mogłam nic zrobić w domu.
                                                    Udanego weekendu dla wszystkich, ja mam nadzieję, że nie za bardzo zmarzniemy
                                                    na tej działce.
                                                  • elkusia nowy tydzień 09.07.07, 09:33
                                                    Dzień dobry na nowy tydzień,
                                                    oby był lepszy od poprzednich.
                                                    U nas przynajmniej dziś trochę cieplej.

                                                    p.s.
                                                    to ja już wolę pieluchy, nie cierpię wyrzucania kupy z majtek moje córci.
                                                    Jak długo jeszcze?
                                                  • mega3 Re: nowy tydzień 09.07.07, 10:44
                                                    Witam
                                                    Elkusiu musisz być cierpliwa, na pewno się nauczy.
                                                    Jak było na działce?
                                                    Ja mam teraz 14 t.c.,jutro mam wizytę.
                                                    Wczoraj próbowałam sobie kupić kostium kąpielowy,bo w sobotę już wyruszamy nad
                                                    morze, wymyśliłam, że będzie to tankini, żeby brzuch zasłonić, niestety nic
                                                    takiego nie znalazłamsad
                                                    Kupiłam sobie króciutkie szorty i do tego dwie lekkie bluzeczki.
                                                    Miałam kupić też takie fajne slipki kąpielowe dla Kubusia, ale stwierdziłam, że
                                                    20zł to troszkę za dużo i że będzie jeszcze biegał po plaży bez majtek.
                                                    Dzisiaj u nas słonecznie, ale znów ma się popsuć pogoda.
                                                  • monika25lbn Re: nowy tydzień 09.07.07, 15:48
                                                    Hej,
                                                    u nas dzis goraco w poruwnaniu do ostatnich dni ale dalej deszcze nadaja.
                                                    Wczoraj bylismy na grzybach i nawet ja kilka znalazlam.Troche mi dziecie nie
                                                    dawalo,bo zabki skakaly,bo taaaakie duze pajeczyny byly i inne ciekawostki.Maz
                                                    oczywiscie wiecej wypatrzyl i dzis sosik,Pat jeszcze nie dostanie wiec robilam
                                                    znowu nam oddzielnie a jemu zupke.
                                                    Cos czytalam,ze dzieci karmione drobiem szybciej rosna i jakies owlosienie sie
                                                    pojawia np na plecach.Wszystko przez te sztuczne i genetycznie zmieniane pasze
                                                    i tak mysle,ze niedlugo zostanie sama woda a i w niej tez cos sie znajdzie
                                                    (jesli jeszcze nie ma).Polecane sa za to dania sloiczkowe BIO a Pat nie bardzo
                                                    chetnie je zjada i ja tam jakos przekonania wcale do nich nie mam.A i jeszcze
                                                    wszelki drob "swojski" tez sie nie nadaje,bo zjada rozne odchody,gdzie amoniak
                                                    chyba i inne sa dla czlowieka trujace.I tak dzis zupa tylko warzywna,ciekawe
                                                    czy mu posmakuje.
                                                    Elkusiu cierpilwosci,nauka wymaga poswiecen i czasu.Pat np kopy w majty nie
                                                    zrobil jeszcze za to w ubiegle wakacje jak byl bez pampersa co tylko do wozka
                                                    siadal to go zasikiwal.Pralam wozek kilka razy w tyg.Tez mialam dosc a pozniej
                                                    to sie skonczylo.
                                                    Mega,fajnie Ci co do tego wyjazdu,oby Wam pogoda dopisala.Ja kupilam Patowi
                                                    spodenki 2pary po 10zl takie z siateczka w srodku i do "plywania" mu
                                                    zakladam,po wyjsciu z wody zdejmuje i na sloncu 10-15 min i suche.Tez myslalam
                                                    o kapielowkach ale jak ceny widzialam to szok a spodenkach do piasku tez
                                                    chodzi.Ja to jakos nie lubie jak dziecko golutkie na plazy biega,nie wiem czemu
                                                    ale juz jakos tak mam.
                                                    Mamokasienki,Zyrafko jak po weekendzie?Dajecie rade?
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia u nas deszcz, deszcz 10.07.07, 08:53
                                                    Dzięki dziewczyny za wsparcie, jakoś damy radę!
                                                    Mega, ja też w ostatniej chwili kupowałam strój do opalania nad morze, ponieważ
                                                    o okolicznych sklepach nie było moich rozmiarów (największy to małe 38, większe
                                                    kobiety nie noszą strojów na plaży smile kupiłam przez internet, trzyczęściowy
                                                    właśnie z koszulką, przyszedł w ostatniej chiwli, gdy miałam już spakowane
                                                    torby. W sumie byłam z niego zadowolona, chociaż obiecałam sobie, że muszę
                                                    schudnąć. Na razie brak postępów wagowych smile, bardzo to mi się podobało w
                                                    ciąży, że nie przejmowałam się wagą, można było tyć. A jak tam samopoczucie w
                                                    14 tygodniu, dobrze się czujesz Mega? Mam nadzieję, że cały zapas deszczu się
                                                    teraz wypada i będziecie mieć super pogodę, a gdzie jedziecie?, napisz póżniej
                                                    jak było, jak kwatera i takie tam. Może któraś z nas skorzysta, warto polecać
                                                    dobre miejsca na wakacje z dziećmi. Ja mojej Dosi zakładałam majtki i spodenki
                                                    na piasek, jakoś też mi się nie podoba siedzienie gołą pupą na piasku, zawsze
                                                    mam wrażenie, że ten piasek wchodzi tam gdzie nie powinien wink Były stroje dla
                                                    dziewczynek, ale jakoś tak dziwnie mi się wydawało wygląda taka mała
                                                    dziewczynka w dwuczęściowym stroju, mnie się bardziej podobała w bawełnianej
                                                    koszulce + spodenki i tyle, brałam oczywiście kilka para na zmianę gdy się
                                                    zmoczyły od wody.
                                                    Na działce było mokro i chłodno, zjechaliśmy więc wieczorem w sobotę do domu.
                                                    O, już słyszę wasze pytania po co tam wogóle pojechaliśmy w taką pogodę?
                                                    Ponieważ na działkach jest kaplica i moja teściowa MUSI co sobotę dać kwiaty do
                                                    ustrojenia kaplicy na mszę, jeszcze z jedną panią. Ponieważ teściowa nie mogła
                                                    być w sobotę, musieliśmy my pojechać. Poza małym szczegółem, że pani od
                                                    strojenia kaplicy i tak nie przyszła do nas po kwiaty (bo taka straszna
                                                    pogoda)... wink))

                                                    Ja to już mam świra z tym przygotowywaniem żywności dla dzieci, tak właśnie
                                                    sobie pomyślałam, że ostatnio bardzo dużo jemy drobiu: kury i indyki, chyba
                                                    będę więcej wieprzowiny kupować. To jest po prosu rozpacz, wiem, że wielu ludzi
                                                    tym się wogóle nie przejmuje, ale moim zdaniem każdemu pokoleniu będzie już
                                                    coraz trudniej zdobyć dobrą żywność. Czy u Was w klasie w szkole podstawoej
                                                    było dużo alergików? U mnie nikogo (bo jestem z Was najstarsza, he, he) Teraz w
                                                    piaskownicy słyszę, że prawie każde dziecko ma jakieś problemy. Dla
                                                    zainteresowancyh kilka ciekawych stron w internecie:
                                                    www.swiatkonsumenta.pl/tabele/tabela_smakolykow.php
                                                    zdrowezywienie.w.interia.pl/dodatki.htm
                                                    www.epacjent.pl/artykul.php?idartykul=99&poddzial=Zdradliwa%20chemia
                                                    Ponieważ moja córka jest alergikiem nie daję jej np. gotowych kisieli i
                                                    galaretek, tylko robię sama na soku lub kompocie. Teściowe mają działkę, zawsze
                                                    jest trochę owoców, robimy soki i zaprawy. W tym roku straszna bieda, były
                                                    przymrozki i będzie bardzo mało owoców. Chyba wcale kompotów nie zrobimy, będę
                                                    musiała coś kupić. Robiliśmy przeciery z jabłek, i nasza córcia całą zimę to
                                                    jadła albo do ryżu, albo na chleb zamiast dżemu, bardzo to lubiła.
                                                    Mam nadzieję, że u reszty mam wszystko w porządku, i zaraz coś zaczną pisać!
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich!
                                                  • mamakasienki1 Re: u nas deszcz, deszcz 10.07.07, 11:46
                                                    Witam
                                                    Trochę trudno mi się zebrać do siedzenia przy kompie a jak już to na krótko
                                                    bardzo.

                                                    Co do tego biegania po plaży na golaska to myślę podobnie, nie lubię kiedy
                                                    dzieci biegają na golaska bo wydaje mi się, że takie siadanie gołą pupką na
                                                    piasku nic dobrego nie przyniesie. Kasia zazwyczaj biega w majteczkach takich
                                                    zwykłych, albo w takich od stroju kąpielowego, góry ie zakładam bo to bez sensu
                                                    u takiego malucha.

                                                    Jeśli chodzi o jedzenie to my jemy kurczaki na zmianę z wieprzowiną i rybami.
                                                    Tzn filety z kurczaka i schab albo szynkę jakoś tam przyrządzone, ostatnio cały
                                                    czas gotuję mięso, to mamy w miarę zdrowe jedzonko.
                                                    Kurczaki podsyła nam co jakiś czas moja mama, bo hoduje je sobie u mojej babci
                                                    no i mamy takie mięso z wiejskich kurczaków karmionych paszą i ziemniakami
                                                    gotowanymi, wprawdzie nie są takie miękkie i nie gotują się tak szybko jak te
                                                    ze sklepu, ale przynajmniej wiem, że mięso jest pewne. Warzywa dostajemy tez
                                                    albo od teściowej albo od mojej mamy.
                                                    Nieraz zdarza się, że kupujemy mięso albo warzywa czy owoce, ale ja nie robię z
                                                    tego jakiejś tragedii.
                                                    Kasia nie ma na nic uczulenia, ale za to Maja chyba tak bo od czegoś wyskakują
                                                    jej jakieś kropki na buzi.
                                                    Wydaje mi się, że to na koncentrat pomidorowy ale nie jestem pewna więc na
                                                    wszelki wypadek nie jadam nabiału i czekolady, bo też jest na mojej czarnej
                                                    liście produktów uczulających.

                                                    Kostiumu kąpielowego jeszcze w tym roku nie kupowałam bo nie byliśmy nigdzie
                                                    nad wodą na dłużej poza tym jeszcze kilka kg zostało mi do zrzucenia więc nie
                                                    chcę zakładać kostiumu bo będę się czuła niekomfortowo, a tego nie lubię.
                                                    Jak będziemy jechać nad jezioro to pomyślę o jakimś kostiumie, już nawet jeden
                                                    sobie wypatrzyłam.

                                                    Kasia zaczyna w końcu z nami po ludzku rozmawiać i jestem z niej taka dumna,
                                                    najbardziej rozczula mnie kiedy ją o coś pytam, a ona mówi te swoje "nie wiem"
                                                    i robi wtedy taką smutną minkę.

                                                    Kończę bo Kasia już na mnie zaczyna się wspinać.
                                                  • mega3 Re: u nas deszcz, deszcz 10.07.07, 12:20
                                                    Witam
                                                    Elkusiu ja czuję się bardzo dobrze, tylko cały czas chce mi się spać.
                                                    Jedziemy nad morze do Ostrowa tam gdzie w zeszłym roku, ja polecam tą
                                                    miejscowość, lasy, łąki, pola, tylko do morza jest około 1km, ale nam to nie
                                                    przeszkadza. Ja Kubie nie zakładam majteczek bo zaraz je przeważnie sam
                                                    zdejmuje, moje dziecko uwielbia biegać nago, nawet w domu jak siada na nocnik
                                                    to potem nie mogę go doprosić, żeby majtki założył, jakiś ekshibicjonista mi
                                                    rośniesmile
                                                  • elkusia Re: u nas deszcz, deszcz 12.07.07, 09:06
                                                    jak tu cicho i spokojnie ostatnio.
                                                    U nas cały czas jak w nagłówku, wczoraj musiałam trochę swoich spraw załatwić
                                                    na mieście i złapała mnie taka ulewa, że musiałam na godzinę się chować po
                                                    sklepach. Efekt: kupiłam dwie pary spodnie dla siebie smile Jedne do pracy,
                                                    drugie też mogą być, choć są bardziej sportowe,bardziej do piaskownicy z
                                                    dzieckiem. Ostatnio trochę (he, he) przytyłam i ciasno mi w starych, ale gdyby
                                                    nie ten deszcz to nie miałam w planie takich zakupów smile, naprawdę nie moja
                                                    wina.
                                                    Ech, Mamokasieńki, zazdroszczę ci tych wiejskich kur, co jak co, ale rosół z
                                                    takiej kury jest zupełnie inny niż ze sklepowej. Mój kochany mąż mówi wtedy, że
                                                    jest to rosół z dzikiej kury. Mniam.
                                                    U nas w jedzeniu tzn. u córci, przebojem jest ostatnio pasztecik, czyli chleb z
                                                    pasztetem. Całą skibę potrafi zjeść. Dajecie jeszcze rano i wieczorem butlę z
                                                    mlekiem lub kachą? Moja Dosia woła i koniec, butla musi być.

                                                    Przebój ostatnich dni:
                                                    -Mamo biedlonka się zepsuła, naplaw.
                                                    -Kochanie, od spraw technicznych jest tata, poproś tatę.
                                                    -Tatooo, jesteś technik?
                                                    -Nie, nie jestem technik.
                                                    -Tato kulde, naplaw biedlonke.

                                                    Duża radość.
                                                    P.s.
                                                    Kulde to moja zasługa, to ja gdy się zdenerwuję to mówię ku.de.
                                                    Mąż mi tego nie daruje.
                                                  • monika25lbn pogoda zmienna 12.07.07, 16:06
                                                    Hej,
                                                    wlasnie i ja widze jakies pustki,co zajrze to nic nowego i sama jakos malo sie
                                                    produkuje.
                                                    Elkusiu fajnie mala z Wami rozmawia.
                                                    Ja mowie kurcze jak sie juz bardzo zdenerwuje albo kurde tez czasem ale Pat juz
                                                    na dworze podlapal gorsze slowka,czasem sobie przypomni i powie ale nie zwracam
                                                    uwagi i znowu zapomina.Maz to mowi"kurza twarz" chociaz zadko to Pat
                                                    pyta "czyja twarz?"
                                                    Dopiero co sloneczko swiecilo i juz pada,mam nadzieje,ze tylko przelotny
                                                    deszczyk.U nas dzis co troche to zmiana pogody.Wyszlismy bylo cieplutko,potem
                                                    zaczal wiac jakis zimny wiatr.Mlodemu wzielam bluze ale sobie nic to troche
                                                    bylo mi zimno.Nie chce mi sie nosic tylu ubran + zabawki.Z wozkiem to bylo
                                                    inaczej,zapakowalam go i juz.
                                                    Mamokasienki to super,ze macie wszystko takie swoje,nie pryskane.Potrawy
                                                    napewno smakuja o wiele lepiej.My z dzialki to tylko koperek i natke pietruszki
                                                    no i teraz owoce ale Pat wszystkim pluje.Dzis zmieszalam mu jagody,morele i
                                                    kilka malin z jogurtem naturalnym to troszke zjadl ale sie krzywil.A w tamtym
                                                    roku wszystkie owoce jadl.Moze to minie kiedys.
                                                    We wtorek mielismy rocznice slubu(ktoras z koleismile,bylismy w Mc Donaldzie
                                                    (pierwszy raz z Patem) potem w Swojskiej Chacie,restauracja w zupelnie
                                                    goralskim klimacie,nawet kelnerka mowila z dialektem,przyniosla dla Pata kredki
                                                    i jakies kolorowanki.Pat na miescie prawie nic nie chcial sprobowac a jak
                                                    wrucilismy po 22 to tylko go umylam i odrazu zasnal.W tej restauracji byla tez
                                                    dziewczynka w wieku Pata, z rodzicami wiec nie nudzilo im sie.Ogolnie bylo
                                                    calkiem milo.A na niedziele tesciowa ma wziac Pata na caly dzien to moze
                                                    poswietujemy sami.Mamy w planach kino,bilety zamowione,oby tylko wszystko
                                                    wypalilo.Ide budzic Pata,bo znowu trzecia godzine spi.
                                                    A jeszcze tylko napisze ze dzis poszlam do apteki,bo w piaskownicy babcie
                                                    rozmawialy,ze daja dzieciom melise,ja Patowi tez czasem daje ale herbatke i
                                                    wlewam do np herbatki malinowej i jego to wcale nie uspakaja,pozatym melisa
                                                    jest tez w tych herbatkach dla niemowlat a tu babcia wyskakuje,ze maluchowi
                                                    dala melise forte w kroplach a potem tylko zagladala czy spi.Pytam wiec
                                                    apetkarki czy dziecku maemu mozna to podawac,to powiedziala,ze babcia sobie to
                                                    zaaplikowac powinna nie dziecku.I najciekawsze co mi powiedziala,ze jej syn jak
                                                    przestal ogladac TV jest o wiele spokojniejszy,ze te reklamy nawet na mini-mini
                                                    zle wplywaja na dzieci.Sprobuje narazie zredukowac TV,dzis z rana np
                                                    sluchalismy piosenek na cd i Pat bawil sie spokojnie i na dworze byl
                                                    spokojniejszy.Moze tylko taki dzien mial ale zobaczymy po dluzszym obserwowaniu.
                                                    Zyrafko jak tam dzieciaczki?
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: pogoda zmienna 12.07.07, 16:37
                                                    Witam
                                                    Mega ta senność to przejściowy stan, całe szczęście. Trzymaj się i dbaj o
                                                    siebie i maleństwo.

                                                    Elkusiu gratuluję udanych zakupów, też by mi się coś przydało, szczególnie, że
                                                    za miesiąc idziemy na wesele, a ja nie mam co na siebie włożyć.
                                                    Jakiś czas temu kupiłam sobie jedną parę spodni bo nie miałam już zupełnie nic.
                                                    A boję się, że jak zacznę chudnąć tak jak po Kasi to nie nadążę kupować.
                                                    Wtedy ubrania z jednego tygodnia w następnym już wisiały, ale teraz niestety
                                                    tak szybko mi nie ubywa kg.
                                                    Ale waga przecież nie jest najważniejsza tylko samopoczucie, jak czujesz się
                                                    dobrze to i dobrze wyglądasz.

                                                    Moniko wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu.
                                                    Kasia to wogóle warzyw nie jada tylko marchewkę, a owoce to prawie wszystkie,
                                                    najbardziej lubi takie które sama pozrywa z krzaczka porzeczki czy maliny.
                                                    Ostatnio hitem sa porzeczki które rosną niedaleko od naszego bloku.
                                                    Fajnie, że teściowa zajmie się Patem przez cały dzień, ale będziecie mogli
                                                    odpocząć od obowiązków.
                                                    No to rocznicę macie dokładnie tydzień przed nami, bo nasza 17 lipca.
                                                    Aż mnie zatkało jak przeczytałam o tej melisie dla dzieci, jakaś niemądra ta
                                                    babcia.
                                                    Kasia jest naprawdę żywiołowa i nie daję jej żadnych środdków uspokajających,
                                                    cieszę się, że jest przyjazna dla ludzi i ciekawa świata, wszędzie zagląda
                                                    wszystko chce zobaczyć, dotknąć, to naprawdę wspaniałe patrzeć na takie wesołe
                                                    i radosne dziecko, po co je uspokajać.
                                                    Ja też w takim razie spróbuję ograniczyć oglądanie TV, może to poskutkuje.

                                                    Dziś byliśmy na szczepieniu, Maja waży 5500 gram, ale nie wiem ile mierzy,
                                                    super zniosła szczepionki, przy infanrixie wogóle nie płakała, gorzej było przy
                                                    żółtaczce, ale do zniesienia.
                                                    Najgorzej było jak trzeba było zaszczepić Kasię przeciwko pneumokokom - ale
                                                    krzyk, a teraz bawi się jak nigdy.
                                                    No i teraz może mój mały przedszkolak iść do przedszkola.
                                                    Zastanawiam sie jeszcze nad meningokokami ale nie wiem, mamy czas do 30
                                                    sierpnia. Bo wtedy mamy zapisaną wizytę.

                                                    Mój mąż ma dziś wolne to go wykorzystałam na maxa i objeździliśmy wszystkie
                                                    urzędy włącznie z moją pracą, żeby pozałatwiać różne formalności, a na koniec
                                                    nawet udało mi się zapisać do mojej fryzjerki, to w końcu zrobi mi coś z
                                                    włosami.

                                                    Ojej ale natworzyłam, ciekawe czy któraś z was to przeczyta.
                                                  • mega3 Re: pogoda zmienna 13.07.07, 15:21
                                                    Witam
                                                    Ja tylko na chwilkę, chcę się z Wami pożegnać na 2 tygodnie, dzisiaj w nocy
                                                    jedziemy już sobie nad morze, mam nadzieję, że pogoda dopisze.
                                                    Życzę Wam wszystkiego dobrego i napiszę coś jak wrócę.
                                                  • elkusia Re: pogoda zmienna 13.07.07, 15:30
                                                    Udanego wypoczynku, dobrej pogody, dużo luzu i dobrego nastroju - to głównie
                                                    dla Mega na dłuuuugo wypoczynek, ale i dla Was na weekend
                                                  • zyrafka01 Re: pogoda zmienna 13.07.07, 16:05
                                                    Cześć dziewczyny
                                                    Przepraszam, że dawno się nie odzywałam, ale jakoś w ogóle nie mam siły na
                                                    pisanie. Czytam wszystko cały czas ale pisać jakoś mi nie wychodzi.

                                                    A wo góle to RATUNKU!!! Nie wyrabiam z moją Olką. Ona cały czas skacze, biega
                                                    po domu, krzyczy. W ogóle nie mam cierpliwości do niej. Nie słucha co się do
                                                    niej mówi, mogę ją po sto razy prosić o zrobienie czegoś a ona nie słyszy. Robi
                                                    dopiero jak się na nią krzyknie albo postraszy klapsem. A ja nie chcę na nią
                                                    cały czas krzyczeć. Ogólnie to nie jest może aż tak strasznie jak piszę, ale ja
                                                    nie mam cierpliwości. Staram się mówić jej często, że ją kocham i przytulać,
                                                    żeby nie była zazdrosna o Łukasza, bo przecież na niego się nie krzyczy, jest
                                                    całowany i przytulany. Ech, jakoś mi źle w tej sprawie.
                                                    W ogóle to zauważyłam, że przy dwójce dzieci mam więcej czasu niż jak tylko Ola
                                                    była. Ale Łukasz jest kochanym dzieckiem. Dużo śpi. A Ola całymi dniami wisiała
                                                    mi na cycu i każda próba odłożenia jej kończyła się krzykiem. Teraz to mam
                                                    normalnie luzik. Przy Oli nie wiedziałam co to jest dziecko śpiące w dzień. W
                                                    nocy też Łukasz ładnie nam śpi. Myjemy go o 22, potem karmienie i śpi tak do
                                                    4:30. Kamienie w nocy i jeszcze 2-3 godzinki snu. Więc jest naprawdę dobrze.

                                                    Kupiliśmy dla Oli rowerek z Allegro, dziś przyszedł i jutro będziemy go
                                                    skręcać. Już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć radość w jej oczach na widok
                                                    rowerku smile A w ogóle powiedziałam Oli, że rowerek będziemy skręcać jutro, bo
                                                    tata dziś musiał wyjechać i wróci dopiero późno, to ona właśnie przed chwilą
                                                    rozebrała się i wpakowała się do łóżka i już chce iść spać, żeby szybko było
                                                    jutro. I wciąż mówi, ze chce już iść spać i że już jest noc. Nie wiem jak ja z
                                                    nią wytrwam do jutra.
                                                    A rowerek kupiliśmy taki (czerwony z niską ramą)
                                                    www.allegro.pl/show_item.php?item=212029591
                                                    A Łukasz dziś wygląda przesłodko. Pokończyły mi się pajace dla niego i mój syn
                                                    właśnie śpi w pajacu po swojej siostrze, białym w różowe serduszka i kwiatki, z
                                                    falbankami przy rękawach i kokardkami na nóżkach. Wygląda prześlicznie smile

                                                    Miłego dnia wszystkim życzę. Mega, ma nadzieję, że pogoda Wam dopisze i
                                                    odpoczniecie sobie dobrze. Podobno od niedzieli ma być już ciepło.
                                                  • zyrafka01 Ale upał 16.07.07, 14:39
                                                    Ale dziś skwar. Ja już nie wyrabiam. Łukasz też dziś marudny. Co pół godziny
                                                    domaga się cyca i nic innego nie jest w stanie go uspokoić. Pewnie mu się
                                                    strasznie chce pić. Właśnie go nakarmiłam po raz setny chyba dziś to może da mi
                                                    z 15 minut odpocząć. Chociaż już stęka w łóżeczku.
                                                    Ola nam się rozchorowała. Wczoraj dostałą kaszel i gorączkę. Dziś jeszcze
                                                    katar. Mam nadzieję, że Łukasz nic od niej nie podłapie.
                                                    Zapomniałam napisać wcześniej, że dodałam kilka nowych fotek.
                                                    Napiszcie jak Wy się macie w te upały.
                                                    Pozdrowienia i miłego dnia smile
                                                  • monika25lbn Re: Ale upał 16.07.07, 15:43
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    u nas upal od wczoraj,bylismy nad zalewem niestety zakaz kapieli jak co roku
                                                    zreszto.Wkurza mnie to troche,bo jedyne takie miejsce w Lublinie,gdzie mozna
                                                    sie przejsc czy na rowerze czy chwilke autobusem i ten zakaz.Niby dzieci sie
                                                    kapia ale ja jednak wole byc ostrozna.I tak Pat pochodzil po wodzie tak do
                                                    kolan.Potem z innej stony znalezlismy fajny basenik dla dzieci z dosc czysta
                                                    woda,tak po moje kolana,nawet trzech ratownikow bylo ale Pat chwile pochodzil w
                                                    tym baseniku i wiecej nie chcial.Potem byly jakies koncerty,nawet fajny zespol
                                                    jeden ale Pat juz marudzil.Pospal w drodze,jak szlismy sciezka rowerowa ale to
                                                    moze ze 30 min wiec juz ok 18 byl zmeczony,jak wracalismy to w autobusie
                                                    zasnal.Na dluzsze trasy bierzemy wozek,bo szkoda go meczyc tyle.A spal ok
                                                    godzinki,w domu awantura przy kapaniu,jak zasnal wygladalo jakby mial
                                                    goraczke,troche sie balam,ze moze jakis udar ale staralismy sie zeby byl w
                                                    cieniu.Dzis niby wszystko jest w porzadku ale obserwuje go.
                                                    Zyrafko Pat tez nie slucha jak mowie do niego,tzn zadko poslucha a juz
                                                    najbardziej jak cos chce.Narazie sprzata klocki po zabawie,bez entuzjazmu ale
                                                    mowie,ze jak nie posprzata to nie idziemy na dwor.Czasem musze z 10 razy
                                                    powiedziec ale w koncu jest efekt.Staram sie na niego nie krzyczec chyba ze juz
                                                    naprawde musze.Dzis w sklepie probowal uciekac mi w inna strone to
                                                    powiedzialam,ze ja wychodze a on za chwile byl przy mnie.Na wszystko chyba sa
                                                    sposoby tylko nie zawsze je wylapuje.Ale jak juz biega z dziecmi to wogole mnie
                                                    nie slyszy i musze ganiac za nim.
                                                    Fotki sliczne,wogole te malenstwa to takie anioleczki.Pat na poczatku tez taki
                                                    bylwinka gorsze dni z wiszeniem na cycu tez sie zdazaly ale tez spal
                                                    dlugo,chociaz przez pierwsze miesiace budzil sie chyba po trzy razy w nocy a w
                                                    dzien duzo spal.Za to teraz wstaje o 6 rano a mi sie ciezko zwlec tak rano.
                                                    Mega ale Wam fajnie a pogoda zapowiada sie super na plazowanie,czekamy na
                                                    relacje po urlopie.
                                                    Elkusiu dostalas juz ta ksiazke?Bo ciekawa jestem czy warto ja kupic.
                                                    TV staram sie wogole nie wlaczac i coraz wiecej czytamy a Pat ciagle powtarza
                                                    czesci z wierszykow.Gorzej w weekendy,bo maz jak ma chwile czasu to odrazu za
                                                    pilotaale te moje tlumaczenia tez daja efekt tylko nagadac sie musze...
                                                    Pat znowu trzecia godz spi,ide go budzic.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • monika25lbn Re: Ale upał 16.07.07, 15:47
                                                    Jeszcze raz ja.
                                                    Zdrowka dla OLi.Rowerek fajny,nic dziwnego,ze mala sie doczekac nie moze.
                                                    A czy Wasze dzieciaczki umieja juz normalnie pedalowac?Bo Pat na tym wiekszym
                                                    rowerku to tak pedaly ustawia,ze tylko prawa noga naciska a lewa nic w zasadzie
                                                    nie robi oprocz trzymania jej na pedale i w ten sposob potrafi naprawde sporo
                                                    przejechac.A na tych np trzykolowych malych rowerkach pedaluje normalnie.Jakos
                                                    nie wiem czemu tak robi i czy to normalne.
                                                  • elkusia Re: Ale upał 17.07.07, 08:19
                                                    witamy w kolejny upalny dziEŃ!
                                                    Żyrafko, super zdjęcia, i Oleńka i maleństwo, tacy słodcy. Moja Dosia też tak
                                                    przez pierwsze m-ce wisiała na cycu, a że teraz tak ciepło więc się pić chce
                                                    jeszcze więcej. U nas to trwało tak ze dwa m-ce, później już były dłuższe
                                                    karmienia i dłuższe przerwy, w miarę regularne. A jak tam pupa, wygoiła się
                                                    już? Duużo zdrówka dla Oli, biedna męczyć się w taki upał z chorobą, powodzenia
                                                    Żyrafko w opiece nad tą dwójką!
                                                    mY dostaliśmy strasznie sfatygowany rowek od znajomych, nie ma bocznych, małych
                                                    kółek, wydawało mi się, że dopiero za rok go wyjmiemy z piwnicy, ale u moich
                                                    teściów stoi rower treningowy i Dośka na nim nauczyła się pedałować, mąz więc
                                                    otrzymał zadanie dokupienia kółek bocznych i przytwierdzenie kija smile Daj znać
                                                    Żyrafko, jak Ola bedzie sobie radzić z jazdą. Jak słyszałam od znajomych dzieci
                                                    na początku bardzo różnie jeżdzą, niektóre np. tylko do tyłu smile A może Pat ma
                                                    za wysoko siodełko i siada bokiem, wtedy lepiej mu pedałować jedną nogą?

                                                    Trochę nie mam pomysłu, co robić z Dobrosią gdy wracamy z pracy. Wszystkie
                                                    okoliczne place zabaw są w PEŁNYM SŁOŃCU, ani ja ani Dobrosia tam nie
                                                    wytrzymamy. W ubiegłym roku Dośka nie była tak mobilna, wybierałam jedną
                                                    piaskownicę w cieniu i było ok. W tym roku poobcinali drzewa i krzewy, jest
                                                    więcej słońca, no i remontują wszystkie bloki wokół (będzie dużo ładniej), ale
                                                    na razie wszędzie leżą sterty gruzu i styropianu. Padało siedzieliśmy w domy,
                                                    teraz upały i też siedzimy w domu (balkon mamy nieczynny - remont).

                                                    Niedziela, urodziny teściowej, lody (teściowa nie chce dać Dobrosi, bo będzie
                                                    chora, są niezdrowe itp):
                                                    Dziadek: Dobrosia, jak będziesz jeść lody to ci będzie zimno w brzuszek,
                                                    zmarzniesz.
                                                    Dobrosia: Dziadku, to się napali w kominku.
                                                  • mamakasienki1 Re: Ale upał 17.07.07, 08:41
                                                    Witam
                                                    U nas też okropne upały, że ciężko wytrzymać.

                                                    Zyrafko zachowanie Oli jest chyba naturalne, bo Kasia zachowuje się
                                                    identycznie, też wogóle nie słucha, na podwórko wychodzimy tylko jak jesteśmy w
                                                    komplecie, sama z nimi chyba bym sobie nie poradziła, tzn. nie próbowałam. A w
                                                    te upały i tak nie wychodzę dopiero po południu.
                                                    Super zdjęcia, a jaki słodziutki Łukaszek, takie wielkie ma oczka, i ten
                                                    słodziutki dziubek, Maja robi podobny.

                                                    Mega super pogodę macie na urlop, to się super poopalacie.
                                                    Czekamy na powrót i na relacje jak było, no i może na jakieś fotki.

                                                    Moniko może Pat tak zareagował na wysoką temperaturę powietrza.
                                                    Szkoda, że jest u wasakaz kąpieli, teraz to chyba tylko nad Białe wam zostaje
                                                    wyjazd.
                                                    My też wczoraj byliśmy nad wodą, Kasia to jak kaczka aby do wody, a ja z Mają
                                                    cały czas spędziłyśmy w cieniu i było nawet przyjemniej niż w mieszkaniu.

                                                    Kończę bo juz 45 minut piszę z przerwami i nie pamiętam nawet początku
                                                  • monika25lbn Re: Ale upał 18.07.07, 13:57
                                                    Hej,
                                                    Wczoraj nie chcialo mi sie pisac,od 9 do prawie 12 bylismy na dworze,jak Pat
                                                    zasnal to sobie poczytalam,lubie czasem tak nic nie robic,tylko zadko sie to
                                                    zdaza,bo jakosc ciagle jest cos do zrobienia.
                                                    Z tym rowerkiem Pata to mysle,ze ma jeszcze czas,zeby zaczac normalnie
                                                    pedalowac.Siodelko i kierownica narazie sa na najnizszym poziomie,za wysoko
                                                    napewno nie jest bo spokojnie dostaje nogami do ziemi-czasem probuje sie tez
                                                    odpychac nogami jak w tych jezdzikach.A boczne kolka tez juz do wymiany.Niby
                                                    jazdy duzo nie bylo a juz rozklekotane.Pat duzo po balkonie jezdzi o ile to
                                                    mozna jazda nazwacwink
                                                    Elkusiu u nas tez drzewa poobcinali,wszystkie nizsze galezie i malo co
                                                    zaslaniaja teraz slonce.Jeszcze tak do 13 to blisko piaskownica jest czesciowo
                                                    w polcieniu a popoludniu to wszystko nagrzane i w pelnym sloncu.Wychodzimy
                                                    dopiero po 18 a i tak goraco,ale widze,ze idzie jakies narazie chyba male
                                                    ochlodzenie.Wczoraj wiatru nie bylo wogole a dzis cos zawiewa,teraz nawet
                                                    mocniej niz z rana.
                                                    Wczoraj zlamalam okulary przeciwsloneczne a dzis chodzilam w Pata okularkach,on
                                                    ma dwie pary to jedna sobie pozyczylam.Chcialam kupic na osiedlu w optyku ale
                                                    300zl to troche duzo.przeczekamy te upaly i pojedziemy gdzies na zakupy.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia Re: Ale upał 18.07.07, 14:16
                                                    witam, u nas dziś trochę chłodniej, nie ma słońca, tylko chmury. Dużo lepiej.
                                                    Noc bardzo ciężka, duszno w mieszkaniu, Dośka się budziła kilka razy, rano cała
                                                    mokra od potu. Już się nie mogę doczekać powrotu do domu, jemy obiad i biorę
                                                    Dośkę na plac zabaw, nie ma słońca to może poszaleć smile A propos, ciekawa
                                                    jestem jak wyglądałaś Moniko w tych okularach od Pata, prześlij może jakieś
                                                    fotki he,he. Ja nie kupuję drogich okularów, mam duże zużycie, kiedyś w jeden
                                                    sezon to chyba ze 3 pary kupiłam. Na codzień noszę okulary korekcyjne więc
                                                    jestem przyzwyczajona do ostrożności, ale z przeciwsłonecznymi to mam zawsze
                                                    jakieś wypadki: to się porysują, to zgubię, to się złamią - koszmar, szkoda
                                                    pieniędzy smile
                                                    Pozdrawiam wszystkich, pa,pa
                                                  • elkusia Re: Ale upał 19.07.07, 08:15
                                                    Mam chwilę przed pracą, więc pierwszy komentarz do książki:
                                                    "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły".
                                                    Jak na razie dopiero sam początek mam za sobą, ale podoba mi się. Lekko
                                                    napisana, dużo konkretnych przykładów i ćwiczeń. Niby oczywiste rzeczy i
                                                    proste, ale gdy jestem w konkretntej sytuacji z Dobrosią, to zachowuję się
                                                    czasam na odwrót niż wiem jak powinno się zachować smile))

                                                    Podaję jeden z pierwszych przykładów w książce:
                                                    D: Ja chcę chrupki!
                                                    M: Nie mam kochanie.
                                                    D: Ja chcę, ja chcę chrupki.
                                                    M: POwiedziałam ci że nie mamy.
                                                    M: Mam wspaniałe frytki.
                                                    D: NIE, nie chcę frytek.
                                                    D: frustracja, płacz, kopanie, ogólny chaos.
                                                    M: No, teraz zachowujesz się okropnie!
                                                    He, he chyba każda z nas to zna, ja właśnie zachowuję się jak ta mama, próbuję
                                                    racjonalnie wytłumaczyć dziecku, że nie ma cukierków czy czegoś tam bo nie
                                                    kupiliśmy, nie mamy na to pieniążków itp.

                                                    A oto co radzą autorki książki:
                                                    D: Ja chcę chrupki.
                                                    M: Żałuję, że nie mam w domu żadnych dla ciebie.
                                                    D: Ale ja chcę.
                                                    M: Słyszę jak bardzo chcesz.
                                                    D: Ale ja chcę teraz.
                                                    M: Chciałabym mieć magiczną moc, aby wyczarować dla ciebie całe pudło.
                                                    D: No to może już zjem trochę tych frytek.
                                                    M: Och!
                                                    czyli szczęście i idylla rodzinna smile
                                                    No cóż, nie pozostaje nic innego jak spróbować porad autorek książki, jestem
                                                    ciekawa czy u Was podany sposób zdziała takie cuda, jak opisują autorki.

                                                    Na co zwracają przede wszystkim uwagę, to na to,żeby nie zaprzeczać uczuciom
                                                    dziecka. Zawsze wyrażać zainteresowanie jego problemem, a nie go zbywać. I
                                                    próbować określić uczucia dziecka, i zamienić je w fantazję.
                                                    Np zaprzecanie uczuciom dziecka wygląda tak:
                                                    D: Jestem zmęczony.
                                                    M: NIe jesteś zmęczony.
                                                    D: Jestem zmęczony.
                                                    M: Nie jesteś zmęczony, dopiero wstałeś, ubieraj się natychmiast.
                                                    D: Nie będę się ubierać, jestem zmęczony. Łeeeeeeeeee, krzyk, płacz, tragedia.

                                                    To tyle na razie (dziś jechałam do pracy tramwajem, i tylko dlatego miałam czas
                                                    aby trochę poczytać, chyba zrezygnuję z jazdy autem z mężem, w tramwaju mam
                                                    chwilę dla siebie wink))).

                                                    Miłego dnia!
                                                  • mamakasienki1 Re: Ale upał 19.07.07, 12:07
                                                    Witam
                                                    Elkusiu fajne te przykłady, no i niestety ja robię dokładnie tak jak w tym
                                                    pierwszym przykładzie który opisałaś.
                                                    To będziemy coś modyfikować.

                                                    Moniko nie przejmuj się tą jazdą na rowerku, Kasia wogóle nie umie pedałować, a
                                                    ja jakoś jej do tego nie zmuszam, teraz szukam dla niej odpowiedniej hulajnogi,
                                                    już znalazłam jedną fajną na allegro i jak się mój mąż zgodzi to ją kupimy.

                                                    My dziś po wizycie w poradni preluksacyjnej, Maja ma bioderka na granicy normy
                                                    więc następna wizyta we wrześniu.
                                                    Identycznie było z Kasią, tylko teraz martwię się tym szerokim pieluchowaniem w
                                                    taki upał to niewykonalne bo ja staram się jak najczęściej trzymać Maję bez
                                                    pieluchy wogóle.

                                                    Jutro czeka mnie pranie dywanów, wprawdzie mamy tylko 2 dywany i chodnik w
                                                    korytarzu, ale dostaliśmy dziś odkurzacz piorący, który wczoraj zamówiłam w
                                                    sklepie internetowym i bardzo chcę go wypróbować, pierwsza próba odkurzania
                                                    wypadła marnie, bo odkurzacz głośny i obudził Maję, a było napisane, że ma 72
                                                    decybele czy jakoś tak więc myślałam, że cichy jest.
                                                    Chyba, że źle coś złożyłam, ale nie wiem.

                                                    U nas dziś znów gorąco, wprawdzie chłodniej niż wczoraj ale bardziej duszno i
                                                    więcej słońca, bo wczoraj było super.
                                                  • monika25lbn Re: Ale upał 19.07.07, 16:21
                                                    hej,
                                                    ja dzis z Patem byla u rodzinki,jest sporo chlodniej i wiecej chmur no i
                                                    troszke wieje.Wrucilismy po 15-jeszcze zakupy po drodze i jakos nie mam sily na
                                                    nic.Chyba swoje sily wypocilam.Pat pospal godzinke w wozku(norma teraz to ok 3
                                                    godz)marudzi,wisi mi caly czas na szyji albo wydziera sie ile tylko
                                                    moze.Pojdzie wczesniej spac ale do tego czasu nie wiem jak wytrzymamy.
                                                    Mamokasienki to nie jest tak,ze jakos specjalnie sie przejmuje tym
                                                    pedalowaniem,uwazam,ze jest jeszcze czas na to i wcale pat nie musi juz w tym
                                                    roku jezdzic sam,tak tylko pisze co obserwuje u niego.Hulajnoga to fajny
                                                    pomysl.Pat umie sie juz noga odpychac tylko woli jak ja go woze a po naszych
                                                    kostkach osiedlowych to ciezko,szczegolnie jak kolo wpada w te szczeliny.Moze i
                                                    my mu kupimy,pomysle. Pat wlasnie mowil "mama,kocham cie teraz" a ja pytam czy
                                                    zawsze,mowi"tak na zawsze"
                                                    Elkusiu to poczytaj jeszcze glebiej,u nas sytuacje podobne jak ta
                                                    pierwsza.Teoretycznie wiem,jak odwrocic uwage Pata,czy go zagadac czy cos ale w
                                                    praktyce roznie bywa.
                                                    Rzeczywiscie to szerokie pieluchowanie teraz to koszmar,Mamokasienki moze
                                                    proboj na noc troszke chociaz u nas i w nocy duchota ale jak ma sie poprawic to
                                                    czasem trzeba.Trzymamy kciuki,zeby z bioderkami Majeczki bylo wszystko w
                                                    porzadku.
                                                    Pat mi wlasnie wciska kawalek jablka na sile.Moje dziecko nie rozumie,ze mowie
                                                    NiE i nawet deczko ale musi mi wlozyc do buzi a sam nie chce łobuz.
                                                    A co tam u Madziary,jakis urlop czy cos,bo dawno nie pisala a nie pamietam juz
                                                    postow,wiecie cos?
                                                    A zdjecie w Pata okularkach sobie zrobie,tylko maz musi sciagnac na komputer,bo
                                                    ja narazie nie bardzo lapie jak to sie robi.Jakis ten nowy aparat bardziej
                                                    zakrecony niz moj biedny,zalany samsung.
                                                    Kupilam dzis sobie okularki,30zl ale nie na takie slonce,lekko przyciemniane a
                                                    te Pata to calkiem ciemne.
                                                    Ide,pozdrawiam.
                                                  • elkusia Re: Ale upał 20.07.07, 12:01
                                                    witam na koniec tygodnia,
                                                    u nas dziś znów trochę chłodniej, ale na weekend zapowiadają deszcze, jestem
                                                    zła,nasza Dosia po powrocie znad morze bardzo ciągnie do wody (zawsze szuka
                                                    piasku w pobliżu wody smile)) i chciałam jechać z nią nad jezioro, żeby mogła się
                                                    trochę wyszaleć,a tu znowu w sobotę i niedzielę najgorsza pogoda wrrrr. Wczoraj
                                                    po pracy wybraliśmy się trochę do lasu, ale to tak na krótko (o 16 kończę
                                                    pracę, o 17 w domu, uszykować, zjeść obiad, chwilę odsapnąć i już jest 18.30,
                                                    zrobić picie na drogę, przebrać Dobrosię godz. 19.00).

                                                    O której wasze skarby chodzą spać wieczorem, moja teściowa uśpiła wczoraj Dośkę
                                                    na 2,5 godziny w ciągu dnia, w związku z tym poszła spać o 22.30. Dla nas
                                                    najlepiej,żeby Dośka już nie spała w dzień wtedy pada o 20-21.

                                                    Bardzo zmalał krąg piszących na tym forum, gdy się do Was przyłączałam to było
                                                    dużo więcej osób. Co z madziarą też nie wiem, echoo też zniknęła (z tego co
                                                    pamiętam miała zmieniać pracę, ale to juz dosyć dawno temu, może nie ma dostępu
                                                    do internetu, nie pamiętam, czy pisała z domu czy z pracy), kiedyś pisały
                                                    jeszcze często gosia-nikola, zazem. Może to efekt tego, że już okrzepłyśmy w
                                                    naszym macierzyństwie, na początku gdy wszystko było nowe i fascynujące,
                                                    bardziej było o czym pisać. Ale ja już nie wyobrażam sobie, żeby tu nie
                                                    zaglądnąć i nie sprawdzić czy wszystko u Was ok. Chyba częściej z Wami gadam
                                                    niż z moimi znajomymi w realu smile)) Mam nadzieję, że jeszcze trochę przetrwamy!
                                                  • mamakasienki1 Re: Ale upał 20.07.07, 14:24
                                                    Witam
                                                    Elkusiu przez cały okres istnienia forum pisało sporo mamuś, z czasem jedne
                                                    odchodziły inne się przyłączały. Chyba tak już jest, ja również mam nadzieję,
                                                    że nasze forum przetrwa, bo ja często myślę co u was, jak sobie radzicie ze
                                                    swoimi styczniakami, szczególnie, że ja radzę sobie coraz gorzej.
                                                    Opieka nad Kasią mnie przerasta, wogóle jej nie wychowałam, wcale nas nie
                                                    słucha, robi co chce, na podwórku ucieka - jest okropna, ale szczęśliwa
                                                    (uwielbiam, kiedy się śmieje albo śpiewa i tańczy)i kocham ją najmocniej na
                                                    świecie, zresztą Majeczkę też.
                                                    Najgorsze jest to, że jak coś chcę osiągnąć to muszę na nią krzyknąć,
                                                    tłumaczenie ngdy nie pomaga, choćbym się miała zagadać.

                                                    A ja z kolei nie mogłabym nic w domu zrobić gdyby Kasia nie spała w dzień i
                                                    nieraz wręcz zmuszam ją do tego, kładę się obok niej i śpiewam jej aż uśnie.

                                                    Moniko nic nie pisałaś, że kupiliście nowy aparat, fajnie, to czekamy na nowe
                                                    zdjęcia. Ja Kaśkowych i Majkowych też już dawno wam nie pokazywałam, ale
                                                    niedługo postaram się to nadrobić.

                                                    Chciałabym się z wami pożegnać na tydzień, ale nie skreślajcie mnie, napewno
                                                    wrócimy i będę z wami nadal pisać.
                                                  • monika25lbn Re: Ale upał 20.07.07, 21:55
                                                    Hej,
                                                    ja jeszcze przed spaniem wpadlam,bo dzis znowu ostre sprzatanie bylo i pozniej
                                                    juz mi sie nie chcialo komputera wlaczac.
                                                    Mialam w planie jakies jeziorko na weekend ale maz jutro pracuje,wraca po
                                                    14,zanim bysmy sie wygrzebali i dojechali to juz wieczor i tak wyszlo,ze obiad
                                                    u tesciowej w niedziele.Szczerze wcale ochoty nie mam tam jechac a obiad w
                                                    takie upaly o 14 to masakra,my jemy jak juz chlodniej jest czyli 17-18.
                                                    Ja powoli przestawiam Pata ze spaniem.Teraz ok 12 zasypia w dzien zamiast o
                                                    13.Lepiej jest jak pospi tylko godzine,bo potem ok 20 zasypia,tylko marudzi
                                                    wieczorem.Dzis spal znowu 3 godz no ale mialam kiedy posprzatac i jakos tak
                                                    szkoda go budzic.
                                                    No jakos dziewczyny styczniakow sie wykruszaja.Echoo,Madziara i inne jak
                                                    czytacie nas jeszcze to odezwijcie sie przy okazji.
                                                    Mamokasienki mi wszyscy mowia,ze to taki wiek i duzo trzeba dziecku
                                                    tlumaczyc.Pat tez zadko slucha mnie ale mysle,ze z czasem to jakos sie zlagodzi
                                                    i to uciekanie i wogole.Oczywiscie temperament dziecka tez swoje robi,mam
                                                    jednak nadzieje,ze z czasem bedzie lepiej.Za tydzien czekamy na dlugiego posta
                                                    co tam u Was sie wydarzy i czekamy na Twoj powrot.
                                                    Ale Mega ma super pogode urlopowa,pozazdroscic.
                                                    Elkusiu u nas niestety albo staty dalej upaly a nasze wyjscia to tez godzina
                                                    przygotowan,zeby wszystko wziac,wysmarowac Pata i wogole.Pat kladzie sie ok 22
                                                    i wstaje ok 6,6:30.Mi to nie przeszkadza tylko napewno jak ktos pracuje to juz
                                                    jest inaczej.Nie wiem tez jak to pogodzi sie z przedszkolem ale jakos sie
                                                    pewnie ulozy.
                                                    Zdjecia wrzuce po weekendzie a moze w trakcie,zobaczymy co bede robic.Ide bo
                                                    maz zasnal a Pat jeszcze nie.
                                                    Pozdrawiamy i udanego weekendu.
                                                  • echoo jestem cały czas... 21.07.07, 21:30
                                                    WItam po bardzo długiej przerwie.

                                                    Przepraszam że nie pisłam, cały czas podczytuję, ale niestety mąż ciagle poza
                                                    wrocławiem a ja jak nawet czytam to nieczesto mam siły jeszcze coś napisac jak
                                                    ich poloże spac. Dzis mąż w domku to ich własnie usypia. Niestety moje dzieci
                                                    nie wiedzą ze po wieczorynce idzie sie spac.
                                                    Julcia już prawie odpieluszona. TO prawie to tak żeby nie zapeszac bo co jakis
                                                    czas ma regresy. Zbój jest straszny bez zmian. A ja ciągle na mega obrotach: do
                                                    pracy, do domu, sama z dziecmi potem ida spac a ja gotuje obiad na nastepny
                                                    dzien. Jak skoncze to najwyzej moge czytac forum.

                                                    Ciesze sie że maluszki sa juz z wami. Gratulacje!!

                                                    Szkoda że nie moge w pracy tu zagladac (mamy monitoring ogladanych stron), bo
                                                    wtedy byloby mi łatwiej.

                                                    Julcia jak wspomnialam strszny zbój. Tez na nia cigle pokrzykuje, wcale sie nie
                                                    słucha. Do tego w ogóle sie nie przejmuje czy jestem czy nie i juz kilka razy
                                                    mi nawiala tak że chcialam policje wzywac. Przymierzam sie do zrobienia
                                                    zgubienia kontrolowanego, żeby sie troche przestraszyla, bo juz nie mam
                                                    pomyslow na nia. A jak u was w tym temacie?

                                                    Ide ich ucalowac bo juz konczy Darek czytanie

                                                    Pozdrawiam
                                                    Ewa
                                                  • echoo Re: jestem cały czas... 22.07.07, 18:29
                                                    Witam smile)

                                                    jak nie pisałam tak nie pisałam, a teraz nie nadazacie z odpisywaniem smile)))

                                                    Mam chwilke to napisze pare słów o Julci. Własnie przed momentem zrobiła
                                                    siusiu i podtarla sie calutenka rolka papieru toaletowego. Caly zuzyty papier
                                                    umiescila w nocniku. Byla duuuuuza gora smile)) Śmiac mi sie chcialo tak, ze nawet
                                                    nie wyedukowalam jej, ze tak nie wolno smile
                                                    Ma dalej problemy ze snem. W dzien nie spi wcale, czasem sporadycznie jej sie
                                                    zdarzy, ale nie pamietam kiedy ostatnio nawet. najgorsze sa nocki. Czesto
                                                    krzyczy w nocy tak bardzo, ze nie moge jej uspokoic. Tulenie, noszenie na
                                                    raczkach nic nie pomaga. Czasami tak krzyczy przez godzine i dłużej.
                                                    Zauwazylam, ze jak za duzo wrazen ma w dzien to noce ma niespokojne. Mam
                                                    nadzieje ze z czasem coraz mniej bedzie takich nocnych alarmów.

                                                    Julcia lubi najbardziej swój rowerek. Jezdzi na nim jak szalona za Seba. A ja
                                                    biegne za nimi smile Ma sporo podniesione boczne kółka i na calkiem dlugich
                                                    prostych odcinkach jedzie bez podporki. Gdyby byla rok starsza pouczylabym ja
                                                    jazdy na dwoch kolkach, ale teraz wydaje mi sie psychicznie niedojrzala do tego.

                                                    Niestety nie idzie do przedszkola od wrzesnia, chociaz bym chciala. Ciagnie ja
                                                    do dzieci, mysle ze mogloby jej sie podobac. No nic trudno. Maja budowac po
                                                    sasiedzku nowe przedszkole i byly plany ze ruszy w listopadzie. Poki co nie
                                                    zaczeli go jeszcze budowac, wiec raczej nie wierze w ten listopad...

                                                    Chodzi mi po glowie przeprowadzka, taka calkowita, znaczy z Wroclawia do... np
                                                    Lublina. Juz meza przekonalam, teraz tylko musi ktores z nas znalesc tam prace
                                                    a potem ...może, może wink

                                                    Bawia sie dzieci same juz jakis czas i żadne nie przychodzi na skarge wink
                                                    Podejrzane...wink

                                                    Zapraszam do obejzenia fotek w linku ponizej

                                                    Ide do nich
                                                    pa
                                                  • zyrafka01 Re: jestem cały czas... 22.07.07, 19:57
                                                    CZeść

                                                    Echoo, super, że się odezwałaś. Ale śliczna dziewczynka z Julki. Widzę, że
                                                    wszystkie nasze 2,5-latki to takie rozrabiaki smile

                                                    Dziewczyny, a ja dziś odkryłam u Oli wszy sad Normalnie nie wiem skąd się to
                                                    dziadostwo wzięło. A dziś u nas apteka była czynna do 13. Na szczęście ciocia
                                                    mojej koleżanki jechała ze Szczecinka to kupiła nam w aptece jakiś specyfik do
                                                    włosów. Właśnie Piotr poszedł po to do niej. Czemu zawsze coś musi się nam
                                                    przydarzać??? Aż mnie zaczęła głowa swędzieć z tego wszystkiego i sama muszę
                                                    sobie zaraz pooglądać czy też czegoś tam nie mam.

                                                    A my jutro wybieramy się do Koszalina do moich rodziców. Bo dziadek jeszcze
                                                    swojego wnuka nie widział. Niestety nie udało nam się pożyczyć od nikogo
                                                    samochodu i będziemy musieli jechać PKS-em. I to dwoma. Najpierw do Szczecinka
                                                    a potem do Koszlina. Musimy wyjechać o 7 rano. Mam nadzieję, że jakoś
                                                    przeżyjemy tą podróż i Młody nie będzie za bardzo marudził.

                                                    Co do odparzeń Łukasza to na razie sytuacja opanowana. Lekarka kazała nam
                                                    smarować pupę tormentiolem i clotrimazolem. I to pomogło. Tylko, że jak pupa
                                                    już się wyleczyła i chciałam wypróbować jakiś inny specyfik do pupy to znów
                                                    było gorzej. Tak więc smarowałam tym tormentiolem, choć nie do końca byłam
                                                    przekonana bo wyczytałam, że ze względu na kwas borowy nie powinno się go
                                                    stosować u noworodków i niemowląt. Ale wczoraj wyczytałam na forum, że jest
                                                    maść o składzie jak tormentiol tylko właśnie bez tego kwasu. No i stosujemy ją
                                                    od wczoraj i jak na razie jest ok. A wcześniej po innych kremach już po dwóch
                                                    czy trzech razach była już cała czerwona pupa więc ta maść chyba będzie już
                                                    dobra.
                                                    A w ogóle dziś mam fajnie, bo Łukasz cały czas śpi. Wczoraj miał bardzo aktywny
                                                    dzień i praktycznie od 13 do 22:30 nie spał (no może z pół godzinki), więc
                                                    chyba dziś odsypia.

                                                    A gdzie wyjeżdża Mamakasieńki? Bo pożegnała się z nami na tydzień a mi jakoś
                                                    umknęło gdzie wyjeżdża. My wyjeżdżamy w sobotę i już nie mogę się doczekać.

                                                    Muszę kończyć, żeby przygotować nas na jutrzejszą wyprawę i zaraz Piotr wróci
                                                    ze specyfikiem na wszy, więc trzeba będzie Oli myć tym głowę.
                                                  • elkusia Re: jestem cały czas... 23.07.07, 12:56
                                                    Ale się cieszę, że się odezwałyście i że nadal jesteście. Echoo pisz częściej,
                                                    choć krótko. Ale masz śliczne dzieci,fajnie wychodzą na zdjęciach. Współczuję
                                                    tych nocnych alarmów Julci, musi być chyba bardzo wrażliwa, choć te samotne
                                                    wycieczki to niezła extrema. Moja Dosieńka jak na razie jest w tym temacie
                                                    bardzo spokojna, gdy powiem, że ma na mnie czekać to czeka, stoi w miejscu.
                                                    Czasami się zapuści w stronę huśtawek, ale poniewać nasze osiedle (bloki) są
                                                    ocieplane i wszędzie pełno gruzu, hałasu i obcych panów, co chwila sama
                                                    sprawdza czy za nią idę. Dlaczego z Wrocławia do Lublina? byłam kilka razy we
                                                    Wrocławiu przejazdem i bardzo mi się podobał wink)
                                                    Tymi wszami Żyrafko to mnie załamałaś, co prawda teściowa już mnie straszyłą,
                                                    że w przedszkolu takie rzeczy mogą się zdażyć, ale miałam nadzieję, że jednak
                                                    nie. A tu masz, nawet bez przedszkola. Daj znać jak tam walka z tym
                                                    obrzydlistwem. Mam nadzieję, że podróż minęła Wam w miarę dobrze, u nas w
                                                    niedzielę się mocno ochłodziło, na podróż to chyba lepiej.
                                                    Też jestem ciekawa, gdzie nam przepadła Mamakasieńki, nic nie pisała, że ma
                                                    jakieś plany wyjazdowe, coś przed nami ukrywa wink))
                                                    Muszę wracać do pracy,
                                                    pozdrowienia dla wszystkich
                                                  • monika25lbn Re: jestem cały czas... 23.07.07, 19:38
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    super,ze sie odezwalas Echo.Z tymi obowiazkami domowymi to i u mnie
                                                    podobnie,dlatego tez czasem juz pisac mi sie nie chce ale czytam wszystko.
                                                    Zdjecia sa super,mala sliczna i braciszek super przystojniak.Julka widac,tez
                                                    bardzo wrazliwa i te emocje pewnie odbijaja sie podczas spania.Pat w nocy tez
                                                    czasami krzyczy albo placze ale jakos idzie go uspokojc.
                                                    Na dworze ucieka.Kilka razy mu sie schowalam,to chodzil i szukal mnie.Jak bylam
                                                    z nim u rodzinki,on zostal na dzialce a ja weszlam do domu jak sie zabawil to
                                                    nic a po chwili pytal wszystkich gdzie mama.
                                                    Zakladam mu czasem na reke infoband-taka bransoletke zapinana z
                                                    imieniem,adresem i nr tel tak na wszelki wypadek ale raczej nie bardzo wierze
                                                    zeby cos to dalo,chyba to bardziej dla mnie.
                                                    W sklepie jak ucieka to przewaznie do sklepiku z zabawkami ale juz ze dwa razy
                                                    szukalam go tam a tu nic,Pata nie ma.Dre sie na caly sklep juz mialam wychodzic
                                                    a on idzie i sie smieje,łobuziak jeden.
                                                    Dzis maz wzial go na dwor po 17 to okna mylam i podlogi i troche ciszy bylo.
                                                    Tez nie wiem gdzie Mamakasienki sie podziala ale czekamy cierpliwie.
                                                    Ide bo chlopaki glodne i marudza.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • zyrafka01 Re: jestem cały czas... 24.07.07, 14:34
                                                    Dziewczyny, ale się dziś wyspałam. Łukasz spał od 23 do 4:40, potem 20 min
                                                    przebierania i jedzenia i jeszcze spanie prawie do 8. Daaaawno już tsk nie
                                                    pospałam. Na szczęście Ola też spała dłużej bo ona zazwyczaj robi nam pobudki
                                                    po 6-tej. Ale wczoraj poszła spać dopiero o 22 a nie o 20:30 jak zwykle, bo
                                                    późno wróciliśmy od dziadków.
                                                    Ale mieliśmy wczoraj wycieczkę do Koszalina. Jak Wam pisałam wcześniej
                                                    musieliśmy jechać PKS-em. Wstaliśmy o 5:30, bo najpierw mieliśmy busa do
                                                    Szczecinka i tam przesiadkę na autobus do Koszalina. I na PKS-ie okazało się,
                                                    że autobus odjechał 10 min wcześniej bo właśnie od wczoraj zmieniła się godzina
                                                    odjazdu tego autobusu i nikt nie raczył zmienić tego w rozkładzie jazdy ani w
                                                    internecie. Myślałam, że mnie coś trafi jak mi to pani w informacji
                                                    powiedziała. Następny autobus miał być godzinę później ale też go nie było bo
                                                    jechał skąś dalej i był załadowany i nawet nie zajechał do Szczecinka. I tym
                                                    sposobem po dwóch godzinach koczowania na dworcu, w końcu o 9:40 zasiedliśmy w
                                                    autobusie. Młody zaliczył przewijanie na dworcowej ławce i karmienie na dworcu.
                                                    No a kiedy już dotarliśmy do Koszalina i jechaliśmy autobusem miejskim, to
                                                    jeszcze kazali nam się przesiadać do drugiego autobusu. Takich przygód podczas
                                                    podróżowania to ja jeszcze nigdy nie miałam, a tu jeszcze z dwójką dzieci. Na
                                                    szczęście Ola zachowywała się w miarę dobrze a w autobusie to prawie całą drogę
                                                    przesiedziała nie ruszając się (już myślałam, że coś jej się stało bo ona z
                                                    tych dzieci co 5 sekund w miejscu nie usiedzą), bo już w ogóle bym chyba świra
                                                    dostała. No ale wizyta była bardzo udana, dziadek przeszczęśliwy i zauroczony
                                                    swoimi wnukami. Przy okazji załatwiliśmy PZU i dostaliśmy z mężem kasę z tytułu
                                                    urodzenia dziecka (kolejne 2 godziny załatwiania). Po takich przeżyciach to już
                                                    żadna podróż z dwójką dzieci mi nie straszna smile
                                                    Co do wszy, to jeden środek niestety nie pomógł. Moja mama kupiła jakiś inny i
                                                    wczoraj jeszcze u dziadków smarowaliśmy Oli głowę tym czymś. To był jakiś olej,
                                                    po którym te wszy się dusiły i trzeba je było wyczesać. Na razie wygląda, że
                                                    kuracja tym olejem odniosła skutek. Jeszcze jakieś jajeczka zostały we włoskach
                                                    ale mam nadzieję, że one są już martwe i wyczesujemy je co chwilę gęstym
                                                    grzebykiem. W sobotę mamy wyjeżdżać na obóz i mam nadzieję, że już nie będzie
                                                    nawrotu tego obrzydlistwa, bo inaczej ja z dzieciakami nie będę mogła pojechać,
                                                    żeby Ola nie przeniosła ich na inne dzieci.

                                                    Kończę bo Młody zaczyna coś marudzić. Miłego dnia smile
                                                  • zyrafka01 Re: jestem cały czas... 25.07.07, 18:59
                                                    Podróż powrotna od dziadków. Za oknem zachodzące słonko i piękne kolory:
                                                    Ja: Olu zabacz jak słonko zachodzi.
                                                    Ola: A co robi?
                                                    Ja: Idzie spać i czasem robią się takie kolory.
                                                    Ola: Ładnie namalowali.
                                                    Piotr: Olu, to Pan Bóg tak namalował.
                                                    Ola: Kredką?
                                                    Piotr: Nie takimi specjalnymi farbami.
                                                    Ola: Pan Jezus też namalował.
                                                    Ja: Olu, a gdzie jest Pan Bóg?
                                                    Ola: W niebie.
                                                    Ola udaje, że podrzuca misia do góry.
                                                    Ja: Olu nie rzucaj misiem.
                                                    Ola: Nie rzucam, on leci do nieba, do Pana Boga.

                                                    No to zaczęliśmy poważne rozmowy z naszą córką

                                                    Ola właśnie wzięła swoją książeczkę, po angielsku, o kolorach tęczy i czyta po
                                                    angielsku:
                                                    -Lep step tep, klólicek, tep lep tep, o żółty, lep top tep, koniec
                                                    -Mamo, niezła ta książka

                                                    Nieźle się uśmiałam smile
                                                  • echoo Re: jestem cały czas... 25.07.07, 21:13

                                                  • echoo Re: jestem cały czas... 25.07.07, 21:13

                                                  • echoo Re: jestem cały czas... 25.07.07, 21:22
                                                    Witam

                                                    Zyrafko, mądra masz córeczke. A tych poważnych rozmów bedzie coraz wiecej i
                                                    beda coraz trudniejsze. Typu: z czego zrobiony jest Jowisz? a czy na słońcu
                                                    jest grawitacja? a dlaczego skoro z innych ciał niebieskich odrywają sie skały
                                                    i uderzaja w ziemie to czemu od Ziemi nie odrywaja sie kawalki skal i nie leca
                                                    w kierunku innych planet? (te z cyklu kosmos). Niektóre pytania sa tak
                                                    trudnie, że musze sprawdzac, bo po prostu nie wiem, a juz najgorsze dla mnie sa
                                                    z te zakresu religii, bo tam nawet jak cos wiem to nie wiem jak wytłumaczyc 6
                                                    latkowi...

                                                    Strasznie wietrznie u nas dzis. Mam nadzieje, ze pogoda sie poprawi za 1,5 tyg
                                                    jedziemy nad polskie morze i MA BYĆ CIEPŁO.

                                                    Ide jeśc, bo jakos burczy mi w brzuchu.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • echoo Re: jestem cały czas... 25.07.07, 21:22
                                                    przepraszam za te pustaki, ale przynajmniej postow nabiłam naszmu watkowi wink
                                                  • mamakasienki1 Re: jestem cały czas... 27.07.07, 14:05

                                                  • mamakasienki1 Wróciliśmy 27.07.07, 14:11
                                                    Witam
                                                    Nic was nie ominęło tylko nie zdążyłam napisać co i jak.
                                                    Byliśmy przez tydzień u mojej mamy w Zamościu, a tam nie ma internetu więc nie
                                                    miałam jak dokończyć.

                                                    Echoo tak strasznie się cieszę, że jesteś z nami.
                                                    Julka to taki łobuziak jak Kasia.
                                                    Zdjęcia śliczne, a te oczka takie cudne u Julki i Sebastianka. Na jednym
                                                    zdjęciu chyba kawałek tatusia się załapał, to widać, że dzieci do niego
                                                    podobne. Przynajmniej na podstawie tego kawałka.

                                                    Zyrafko, ale mieliście przygody w podróży, nie zazdroszczę, szczególnie, że ja
                                                    bym się nie odważyła jechać z dwójką dzieci PKS-em z przesiadkami.
                                                    Tak, że gratuluję mądrej Oli i grzcznego Łukaszka.

                                                    Co do ucieczek Kaśkowych to u nas już standard, tak, że na spacery nie wychodzę
                                                    z Kasią i Mają sama bo nie daję rady.
                                                    Raz się pokusiłam o coś takiego i myślałam, że zeświruję, jedna płakała, druga
                                                    uciekała.

                                                    Wakacje udane
                                                    No i musze kończyć później napiszę coś więcej.
                                                  • zyrafka01 Buuuuu :-( 28.07.07, 17:03
                                                    Cześć dziewczyny

                                                    Nie wiem czy pamiętacie ale pisałam Wam kiedyś, że dziś mieliśmy jechać na
                                                    obóz. No i niestety ja nie mogłam jechać z dzieciakami, bo Łukasz się
                                                    rozchorował. Ma straszny katar i kaszel, temperatura trochę podniesiona do 37
                                                    stopni. No i zostałam sama w domu z dwójką dzieci. Wczoraj byliśmy u lekarza i
                                                    na razie na szczęście obeszło się żadnego antybityku, bo w oskrzelach jest
                                                    czysto. Powiedział, że niby możemy jechać, bo może nie będzie gorzej, ale
                                                    równie dobrze za dzień czy dwa może się pogorszyć. Kazał dawać stodal na
                                                    kaszel, wit C i w razie podniesienia gorączki zbijać nurofenem. A ja chyba nie
                                                    chcę ryzykować i ciągnąć chorego 7 tyg. szkraba do wielkiego skupiska ludzi,
                                                    gdzie każdy będzie chciał go sobie pooglądać. No i na obozie to żadna
                                                    przyjemność chorować. Jeśli Łukasz wyzdrowieje to może uda mi się dojechać na
                                                    obóz na przyszły weekend. I na razie ta myśl mnie trzyma przed całkowitą
                                                    rozpaczą sad. Tylko wtedy będę musiała dojechać tam sama z dzieciakami,
                                                    najpierw busem a potem dwoma pociągami. I jakoś nie wyobrażam sobie tego z moim
                                                    wózkiem kolumbryną, bagażem i robrykaną 2,5-latką. Zresztą zdecyduję za kilka
                                                    dni. Na razie Małemu musi się polepszyć. Bo dziś ma strasznie zatkany nosek i
                                                    ciężko mu się oddycha.
                                                    A przy okazji wizyty zważyliśmy Łukasza i przez 3 tyg. przybrał 1,3 kg. Jestem
                                                    w szoku, mój mały kolosek waży już ponad 6 kilo. Ola ważyła tyle w wieku 3
                                                    miesięcy. On już teraz nosi ubranka 3-6 miesięcy.
                                                    Kończę bo zaraz karmienie Łukasza. Miłego weekendu.
                                                  • echoo Re: Buuuuu :-( 28.07.07, 22:06
                                                    żyrafko napewno małemu się polepszy i za tydzien dojedziecie. Dobrze robisz,
                                                    że nie jedziesz na siłę teraz, bardzo rozsądnie moim zdaniem. Chociaz wiem
                                                    jakie to wielkie "buuu"... My jedziemy na wczasy za tydzien i tez z niepokojem
                                                    obserwuje moje skarby, mam nadzieje ze tym razem nic sie nie przyplata.

                                                    A Łukaszek fajnie przybiera smile

                                                    A myśmy własnie wrócili od teściowej. Znowu dzieci dostały kasę co bardzo mnie
                                                    wkurzyło, bo Seb już kojarzy, że kazdy wyjazd do babci to kolejna stówka i nie
                                                    cieszy sie na babcie ale na przyszle zakupy sad Bardzo chciałam tego uniknac,
                                                    staram mu sie tłumaczyc, nie wiem co z tego bedzie...

                                                    Juz sie nie moge doczekac wakacji. Mąz jeszcze tylko tydzien poza domem i
                                                    jedziemy. A potem to bedzie jakis czas na miejscu.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • zyrafka01 Re: Buuuuu :-( 29.07.07, 15:26
                                                    Właśnie Ola każe na siebie mówić "dźwig". Fascynacja Bobem Budowniczym. Teraz
                                                    je jabłko i mówi "Mamo, powiedz ugryź dźwigu", a jak już ugryzie to muszę
                                                    powiedzieć "dobrze dźwigu". A poza tym pół dnia dziś naprawia drogę jak w
                                                    książeczce. A ja czasem jestem Martą, żoną Boba lub koparką albo betoniarką.

                                                    smile
                                                  • mamakasienki1 Re: Buuuuu :-( 29.07.07, 18:55
                                                    Witam
                                                    Zyrafko zgadzam się z Echoo rozsądnie postąpiłaś zostając w domu z dziećmi, choć
                                                    2 tygodnie samej z dwójką maluchów to dość trudne.
                                                    Trzymam kciuki żeby Łukaszek szybko wyzdrowiał.
                                                    Ja ostatnio też czytam Kasi książkę o Bobie budowniczym, ale Kasia najbardziej
                                                    zainteresowana jest Kicią.
                                                    Ona wogóle jest miłośniczką zwierząt, a najbardziej lubi ryby.
                                                    Byliśmy z nią w ZOO i najbardziej spodobały jej się rybki, nawet małpy nie
                                                    wprawiły jej w taką euforię.
                                                    Jak idzie walka z wszami?
                                                    Jak mnie tym przestraszyłaś, Kasia od września idzie do przedszkola, i jak
                                                    załapie to paskudztwo to katastrofa, ona ma strasznie gęste i kręcone włosy i za
                                                    nic w świecie nie daje przy nich nic robić, czesanie to tylko po kąpieli jak ją
                                                    jakoś zagadamy.

                                                    Echoo widzę, że z czasem problemy się zmieniają. Chodzi mi oczywiście o
                                                    obdarowywanie dzieci przez babcie.
                                                    My narazie na etapie, że teściowa kupuje zabawki dla Kasi pomijając Maję, raz
                                                    jej przed sklepem powiedziałam, że mamy dwoje dzieci i jak Maja nic nie dostała
                                                    to Kasi też zabiorę zabawkę, no to wróciła i kupiła zabawkę dla Mai.
                                                    A jeśli chodzi o kasę dla dzieci to może porozmawiaj z teściową, nic innego nie
                                                    przychodzi mi do głowy.
                                                    My tez zawsze od dziadków dostawaliśmy pieniądze, ale mama dużo nam tłumaczyła,
                                                    że nie dlatego ich kochamy i powinniśmy jeździć do nich zawsze bo są naszymi
                                                    dziadkami, a nie dla pieniędzy. Na początku to jak grochem o ścianę ale z czasem
                                                    człowiek uświadamia sobie co jest ważne. Najważniejsze są rozmowy z dziećmi.

                                                    Wyobraziłam sobie Julkę na tym rowerku i aż mi się wesoło zrobiło, Kasia nawet
                                                    pedałować jeszcze nie potrafi.

                                                    My nadal na urlopie ale niestety pogoda marna więc z wypadu na mazury nici, bo
                                                    bez sensu siedzieć w domku przez tydzień.
                                                    A mąż mi nawet nowy kostium kąpielowy kupił (sam wybierał) i muszę mu przyznać i
                                                    gust ma dobry i oko do rozmiarów.
                                                    Kasia właśnie daje w kośc drugiej babci, ale przynajmniej my mamy chwilkę spokoju.
                                                  • zyrafka01 Jeszcze większe buuuuu :-( 29.07.07, 20:59
                                                    No i niestety chyba się pogarsza Łukaszowi. Już nie chlupie mu tylko w nosku,
                                                    ale jak wstał z popołudniowego spania zaczęło mu chrypieć niżej, w oskrzelach.
                                                    Oddycha tak krótko i kończy się to lekkim świszczeniem. Chciałabym, żeby to
                                                    były tylko moje schizy a nic poważnego. Jutro rano jedziemy do lekarza. A jak
                                                    na złość nasza doktorka jest na urlopie i idziemy do jakiegoś, który ma dyżur
                                                    za nią. Oczywiście jestem sama z dzieciakami, bo mój mąż na obozie i nie będzie
                                                    go do przyszłego poniedziałku sad Prawie wszyscy znajomi również są na tym
                                                    obozie gdzie Piotr. A do lekarza trzeba dojechać 25 km a my nie mamy samochodu.
                                                    PKS jeździ bardzo rzadko a w busa z wózkiem mogę się nie zmieścić (jak
                                                    przyjedzie mały). Dobrze, że znalazł się jeden znajomy, który jedzie jutro do
                                                    Szczecinka coś załatwiać to się zabiorę z nim.
                                                    Musiałam się wygadać. Strasznie mi źle i cały czas ryczę sad
                                                  • elkusia Re: Jeszcze większe buuuuu :-( 30.07.07, 08:03
                                                    Tak mi bardzo przykro, trzymaj się Żyrafko, i duuużo zdrowia dla Łukaszka. Mam
                                                    nadzieję, że będzie lepiej. Daj znać po lekarzu. I ściągnij męża z powrotem.
                                                    Moim zdaniem jesteś naprawdę w ciężkiej sytuacji i może być potrzebna pomoc,
                                                    choćby po to żeby iść do apteki i wykupić lekarstwa, bez ciągnięcia chorego
                                                    dziecka ze sobą.
                                                  • zyrafka01 Re: Jeszcze większe buuuuu :-( 30.07.07, 08:45
                                                    Elkusiu, niestety męża nie mogę ściągnąć, bo on jest organizatorem tego obozu.
                                                    Tam w zasadzie wszystko jest na jego głowie. Ale mi dzis jak się przespałam z
                                                    tym wszystkim jest już troszkę lepiej. Czekam właśnie na znajomego, który mnie
                                                    zawiezie do lekarza i staram się myśleć pozytywnie. Tym bardziej, że noc minęła
                                                    spokojnie. Łukasz ciągle kaszle i ma straszny katar, i coś mu tam gra w
                                                    oskrzelach ale zobaczymy co powie lekarz.
                                                  • mamakasienki1 Re: Jeszcze większe buuuuu :-( 30.07.07, 09:24
                                                    Zyrafko kochana trzymaj się, jak ja żałuję, że nie mieszkamy gdzieś bliżej,
                                                    chętnie bym Ci pomogła, przynajmniej zajęła się Olą.
                                                    Bardzo mocno trzymam kciuki, żeby z Łukaszkiem było dobrze i żeby ta choroba to
                                                    nie było nic poważnego.
                                                    Odezwij się po wizycie u lekarza.
                                                  • zyrafka01 Po wizycie u lekarza 30.07.07, 13:52
                                                    Wróciliśmy już od lekarza. Niestety moje przypuszczenia były słuszne i dobrze,
                                                    że pojechaliśmy. Łukasz ma zapalenie oskrzeli sad Dostał antybiotyk. Biedulek,
                                                    tak ciężko mu się oddycha. A jeszcze w aptece dali nam zwiększoną dawkę
                                                    lekarstwa niż pisało na recepcie. I była u nas pani z tutejszej apteki, żeby
                                                    nam o tym powiedzieć, bo zadzwonili do niej z tej w której kupowałam lekarstwa.
                                                    W ogóle nie zwróciłam na to uwagi a już nie miałabym jak jechać wymienić tego
                                                    antybiotyku. Muszę o połowę zmiejszyć ilość podawanego leku. Paranoja jakaś. I
                                                    do niedzieli musimy siedzieć w domku. Muszę koniecznie poszukać kogoś, żeby
                                                    choć co drugi dzień poszedł z moją Olą na spacer bo ona mi zeświruje przez ten
                                                    tydzień w domu. No i jeszcze kwestia zakupów. Ech, nie ma to jak być samą w
                                                    domu z dwójką dzieci, w tym jedno chore.
                                                  • mamakasienki1 Re: Po wizycie u lekarza 30.07.07, 18:05
                                                    Zyrafko trzymaj się, będzie dobrze, musi być dobrze.
                                                    Porozmawiaj z sąsiadami, może ktoś zgodzi siię wychodzić z Olą na spacer,
                                                    chociaż na 2 godziny dziennie. Zadzwoń do rodziców albo do teściów, może oni pomogą.
                                                    A może ktoś posiedzi z Łukaszkiem w czasie jego dłuższej drzemki a Ty możesz
                                                    wtedy wychodzić z Olą.
                                                    Ja tak robię, kiedy Maja jest nakarmiona, przewinięta i śpi to zostawiam ją z
                                                    kim tylko mogę tzn. z babcią, ciocią albo tatusiem i wychodzę z Kasią na
                                                    spacery, nawet na godzinkę ale to zawsze coś.

                                                    Właśnie jesteśmy u teściowej i wykorzystuję sytuację, Kasia z babcią poszła
                                                    pobiegac po kałużach a tatuś z Mają na spacer.
                                                    No i zapeszyłam już słyszę Kasię pewnie się bardzo zmoczyła.
                                                    KOńczę
                                                    Trzymajcie się
                                                  • elkusia Re: Po wizycie u lekarza 31.07.07, 08:08
                                                    Trzymaj się Żyrafko, tak jak Mamakasieńki żałuję, że nie możemy inaczej Ci
                                                    pomóc jak tylko wysyłając wyrazy wsparcia. Dużo zdrówka dla Łukaszka i dużo sił
                                                    dla Ciebie. Dasz radę, trzymaj się. U nas niektóre sklepy wprowadziły
                                                    możliwość zamawiania zakupów przez internet, kurier z firmy dostarczy, niestety
                                                    nie wiem jak z kosztami taki usług sad
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 31.07.07, 13:11
                                                    Witam, wróciliśmy w sobotę po 23. Nie miałam wcześniej czasu, żeby się odezwać.
                                                    Nadrobiłam już zaległości. Super echoo, że się odezwałaś, ciekawe co z madziarą.
                                                    O rany zyrafko bardzo Ci współczuję, na pewno dasz radę i przetrwasz to.
                                                    Wypoczęłam, pogodę miałam ładną, nie mieliśmy nad morzem takich upałów jak Wy,
                                                    ale było cieplutko i jesteśmy ładnie opaleni. Najważniejsze, że Kuba był
                                                    zadowolony, poznał nowych kolegów i koleżanki, zwłaszcza jedną - córkę
                                                    właścicieli, starszą od niego o rok. Wołał na nią moja dziewcinka. No i się
                                                    zaczeło od momentu przyjazdu nad morze jesteśmy na etapie odpowiadania dziecku
                                                    na pytania a dlaczego?, a po co? Czy Wy też już to przechodzicie, bo ja mam już
                                                    chwilami dosyć, najgorsze jest to, że nie potrafię mu wszystkiego wyjaśnić, bo
                                                    po poprostu się nie da.Droga nad morze i z powrotem była fatalna 10 godzin
                                                    jazdy, co chwila jakieś korki i prace na drogach.
                                                    Byliśmy w Gdańsku w Ikei, kupiłam Kubie stolik i dwa krzesełka do pokoju i
                                                    jeszcze kosz na zabawki. Wczoraj mu stolik złożyliśmy i pomalowaliśmy, bardzo
                                                    się ucieszył. Zauważyłam, że bardzo mu się wszystko co dostaje podoba i potrafi
                                                    się z byle czego cieszyć, nawet z tego, że ja kupiłam sobie kolczyki.
                                                    Ja czuję się bardzo dobrze, trochę się zaczęłam martwić, bo mojemu koledze z
                                                    pracy w piątym miesiącu ciąży dziecko zmarło, było 4 razy owinięte pępowiną,
                                                    nieczego nie można być do końca pewnymsad A mnie coraz bardziej brzuch rośnie, w
                                                    pracy wiedzą 3 osoby, wczoraj też jedna się zorientowała, przypuszczam, że się
                                                    domyślają, ale jest im głupio się zapytać, a ja nie chodzę i się nie chwalę.
                                                    Może jutro uda mi się wysłać Wam jakieś fotki z nad morza.
                                                    Życzę dużo zdrowia dla Łukaszka.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Re: Po urlopie 01.08.07, 15:01
                                                    Hej dziewczynki,
                                                    Nie bylo nas pare dni,nie mialam czasu wczesniej napisac.Bylismy u meza na wsi
                                                    za Biala Podlaska,wrocilismy w niedz wieczorem i odrazu na spanie.Bylismy z
                                                    tesciowa i tesciem i ich psem i bylo calkiem,calkiemwink3 godz samochodzie szybko
                                                    zlecialy w jedna strone,Pat co chwile dostrzegal traktory,kombajny,bociany az
                                                    sie ciemno zrobilo.Jechalismy jednym samochodem,troszke ciasnawo bylo ale
                                                    dalismy rade.A droge powrotna przespalam z Patem prawie cala.Nie spal w dzien i
                                                    pod wieczor byl padniety.Ja za to nawet odpoczelam troszke.Czesc wsi-a to mala
                                                    wies to meza blizsza i dalsza rodzina.Pat mial mase cioc i ciotek,dzieci
                                                    kilkoro ale starszych,calymi dniami byl na dworze,wogole do domu wracac nie
                                                    chcial.Szkoda tylko,ze krotko bylismy ale maz musial do pracy wracac za to Pat
                                                    do Lublina wogole jechac nie chcial.
                                                    Od niedzieli nie moglam sie zebrac na pisanie,stosy prania,prasowania.Wszystkie
                                                    prawie spodnie Pata byly w smarach,trawach,sianie ale dalo sie doprac.
                                                    Ale ten czas szybko leci,polowa wakacji za nami a to chyba moje ostatnie takie
                                                    dlugie wakacje.
                                                    Nie przeczytalam Waszych postow ale na dniach nadrobie,mam nadzieje.Narazie
                                                    kilogramy ogorkow mamy do przetworzenia.Malosolne juz porobione,salatki jakies
                                                    w occie tez jeszcze troche do ukiszenia zostalo a ogorki wielkosci srednich
                                                    cukini,obrodzily ladnie a z owocami slabiutko jest.Myslalam,ze jakies
                                                    przywieziemy ale nie bylo co,winogron jeszcze nie dojrzal,jablek prawie wcale
                                                    nie bylo a w sklepie u nas po 6zl za kg,masakra,Pat tylko jablka z owocow
                                                    zjada.Zadnych sliwek,moreli,nektarynek czy brzoskwin nie chce nawet
                                                    sprobowac.Zdjecia sa i czekaja na wyslanie na forum.
                                                    Zyrafko wspolczuje z powodu obozu i zdrowka duzo dla Łukaszka.
                                                    Mega fajnie,ze urlop sie udal no i dobrze ze z malenstwem jest wszystko w
                                                    porzadku,Ty tez pewnie wypoczelas i pooddychaliscie jodem i wogole.
                                                    U nas od poniedzialku jakos zimno calkiem jak pozna jesienia i w kurtkach
                                                    chodzimy.
                                                    Ide obiad robic,moze pozniej zajrze jeszcze,pozdrawiamy.
                                                  • elkusia Re: Po urlopie 02.08.07, 08:13
                                                    Cześć dziewczyny, gratuluję udanych urlopów od codzienności!
                                                    Mega, z "dlaczego" to my też walczymy tak jakoś od naszego urlopu czyli ok. 2 m-
                                                    cy. Czasami nie jest łatwo, ostatnio było najtrudniej, gdy Dobrosia bawiła się
                                                    u nas w domu ze starszą dziewczynką, która przyjechała do swojej babci na
                                                    wakacje, razem malowały farbkami i Ola gdy babcia po nią przyszła wzięła swoją
                                                    kartkę z malunkiem. Trzy dni walczyliśmy z dlaczego Ola wzięła kartę, trzy dni,
                                                    mnie już powoli szlag trafiał, bo co można powiedzieć w takiej sytuacji. Ja już
                                                    w końcu mówiłam, że to była jej własność intelektualna wink Najbardziej właśnie
                                                    boję się takich dlaczego, dotyczących ludzkich zachowań (czasami sama wiem, że
                                                    dziwnych - i jak to wytłumaczyć takiemu maleństwu).

                                                    Ale Ci MOnika zazdroszczę tego pobytu na wsi, super. Ja właśnie też dostałam
                                                    cukinię i ogórki, masz jakieś sprawdzone przepisy? Podziel się proszę smile)) Jak
                                                    robisz małosolne?

                                                    U nas dziś wreszcie trochę słońca od rana i ciut, ciut cieplej.
                                                  • elkusia Re: Po urlopie 02.08.07, 08:19
                                                    No i jeszcze chciałam się pożalić, że wczoraj odebraliśmy ok. 17 naszą córcię
                                                    od babci, ok. 20 była kąpana. W tym czasie:
                                                    4 pary zasiusianych majtek
                                                    1 kupa w majtki
                                                    2 pary zasiusianych spodni

                                                    Ja już nie mam siły, od dwóch miesięcy walczymy, Dobrosia niby mówi, że siku,
                                                    ale zawsze ma już mokre majty, trochę w majty - reszta na nocnik. O kupie
                                                    wogóle nie informuje. Już nie wiem co robić, od września do przedszkola ma iść.

                                                    Szczepiłyście wasze maleństwa przeciwko pneumokokom i HIB, ja chcę iść we
                                                    wtorek do lekarza, a w piątek chcemy jechać nad jezioro na trzy dni. Napiszcie
                                                    jak dzieci zniosły te szczepienia?
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 02.08.07, 09:19
                                                    Witam
                                                    Wysłałam Wam właśnie zdjęcia Kuby z nad morza, mam nadzieję, że dojdą.
                                                    Elkusiu musisz to przetrwać niestety, ja też traciłam cierpliwość. Właśnie mam
                                                    zamiar kupić taką ceratkę pod prześcieradło i spróbuję Kubie na noc nie
                                                    zakładać pampersa, bo zdarzyło się kilka razy, że rano miał sucho.
                                                    Ale macie fajnie, że dostajecie warzywa i owoce, bo są takie drogie, ja
                                                    niestety nie mam rodziny na wsi,tzn mam ale jakoś z nimi nie utrzymuję
                                                    kontaktów.
                                                    Elkusiu ja Kuby nie szczepiłam, ale on jeszcze w tym roku nie idzie do
                                                    przedszkola.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Re: Po urlopie 02.08.07, 15:09
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Elkusiu moje malosolne wyszly naprawde malosolne,bo na 5l wody dalam 2 lyzeczki
                                                    soli ale i ja i Pat takie lubimy,maz woli slone.A moj przepis to ogolnie
                                                    lyzeczka soli na kazdy litr wody,na spod w czym tam kisic bedziesz ogorki daje
                                                    koper i kilka zabkow czosnku potem ukladam ogorki,na gore liscie
                                                    chrzanu,troszke kopru,czosnku,kilka ziarenek ziela angielskiego.Wode zagotowuje
                                                    z sola,mozna tez dodac pare lisci laurowych,czekam az ostygnie i chlodna
                                                    zalewam ogorki.Po 2 dniach juz jemywink
                                                    Salatka: woda gotuje sie z octem,na 4l wody daje 0.5l octu + mieszanka ziolowa
                                                    do konserwowania ogorkow(ziola,liscie laurowe,gorczyca,ziele ang)2 lyzeczki
                                                    soli.Ogorki kroje w plasterki,te wieksze na 4,do tego plasterki marchewki,mozna
                                                    tez cukinie,ukladam w sloikach,zalewam goraca woda z octem na koniec 3-5 min
                                                    wekowania-to przepis tesciowej.
                                                    Mega dzieki za zdjecia,super to jak Kubus ucieka przed falami-tak wyglada
                                                    przynajmniej.Tez mi sie taki wypad marzy.
                                                    Co do sikania to Pat czasem tez sie posikuje w majty.Szczegolnie przy
                                                    zabawie,zapomina i wola dopiero jak mu mokro.Wczoraj np poszlismy po
                                                    spacerze,wieczorem na pizze.W srodku jest taki podest,wylozone zabawki i
                                                    dziecko na godzinke znika wsrod nich.Siku zawolal jak juz majtki byly dobrze
                                                    mokre,spodnie na szczescie nie wiec majtki zmianilam mu i juz.Mam nadzieje,ze z
                                                    czasem to przejdzie.
                                                    Tez mam rozne obawy przed tym przedszkolem,Pat umie sie rozebrac sam ale z
                                                    ubraniem to juz problem,po kopie pupy sam nie umie wycierac jeszcze.Sam je ale
                                                    tylko to,co sie bardzo nie wylewa,zupa jest odrazu na nim,zebow tez jeszcze sam
                                                    nie myje i nie sadze,zeby przez miesiac wszystkiego sie nauczyl.Niby dzieciom
                                                    tam pomagaja ale na cal grupe dwie panie to napewno dokladnie tego nie
                                                    zrobia,chociaz juz te trzylatki napewno sa bardziej samodzielne a tych
                                                    mlodszych nie bedzie duzo.
                                                    Pat byl na HiB szczepiony i bylo wszystko w porzadku,zadnej goraczki ani
                                                    marudzenia wiekszego po szczepieniu.My w przyszlym tyg pojdziemy do pediatry
                                                    porozmawiac.Kiedys jak pytalam to cala liste mi wypisala co podawac malemu juz
                                                    od poczatku wakacji,zeby go wzmocnic.To ok,moge dawac tran,czy ten esberitox
                                                    ale np vit C teraz nie daje ani zadnych takich poprawiajacych odpornosc,przez
                                                    wakacje wogole nie podaje Patowi zadnych medykamentow.Uwazam,ze musi byc troche
                                                    przerwy i jesli w lecie nie choruje to nie ma sensu ale zobacze co mi pani
                                                    doktor powie.
                                                    Dzis jak wynosilismy smieci to uslyszalam jak miauczy kot,sluchalam gdzie jest
                                                    i sie okazalo ze siedzi zamkniety w pomieszczeniu z wezlem
                                                    cieplowniczym.Obszukalismy z Patem czy nie ma jakiegos wyjscia,poszlismy do
                                                    administracji,pani zapisala i nic.Potem chodzil niedaleko pan,ktory pracuje w
                                                    administracji,Pat polecial do niego i mu opowiada to podeszlam i pytam czy moze
                                                    go jakos wypuscic,nie mial kluczy,poszedl do LPC no i wypuscili kota.Potem
                                                    kocisko biegalo po osiedlu,bal sie podejsc w koncu gdzies wybyl,jak poszlismy
                                                    po zakupy.Szukalismy go zeby dac mu parowke ale nie bylo go nigdzie a Pat teraz
                                                    caly czas przezywa tego kota.
                                                    Sie rozpisalam.
                                                    Pat na nocniku juz siedzi musze konczyc,pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 02.08.07, 18:57
                                                    Witam
                                                    Mega, Moniko gratuluje udanych urlopów.
                                                    Mega super, że wypoczęliście, u nas jeszcze nie ma lawiny pytań, za to Kasia
                                                    ciągle coś opowiada i śpiewa piosenki, ja jej codziennie wieczorem przed
                                                    spaniem czytam opowiadanka dla dzieci i śpiewam kołysanki i ona robi to samo
                                                    dla swoich lal i misiów.
                                                    Nam też wszystko opowiada, a najlepiej jak rozmawia z babciami przez telefon,
                                                    to wtedy pokładamy się z mężem ze śmiechu.

                                                    Moniko ale Ty to masz zacięcie, ja jeszcze nigdy żadnych przetworów nie
                                                    robiłam, czasami pomagałam mamie, a teraz ogórki robi mój mąż.

                                                    Elkusiu co do siusiania, to Kasia też często popuszcza kroplę siusiu do majtek
                                                    i często musimy jej zmieniać, mam nadzieję, że jej to w końcu minie, jeść umie
                                                    sama, rozebrać się też potrafi, gorzej z ubieraniem.
                                                    Ze szczepionek to szczepiliśmy Kasię na HIB i przeciwko pneumokokom, i obie
                                                    szczepionki zniosła bardzo dobrze. Żadnej temperatury, nic.
                                                    Teraz jeszcze zastanawiam się nad szczepieniem przeciwko meningokokom.
                                                    Dziś byłam w naszym przedszkolu sprawdzić co trzeba do wyprawki i jest lista 40
                                                    pozycji do zakupienia, trzeba będzie mnóstwo pieniędzy wydać na samą wyprawkę.
                                                    Martwi mnie to, że grupy miałybyć 25 - osobowe, a są 30-sto osobowe.

                                                    My od wczoraj jsteśmy w domu i już do końca urlopu chyba nigdzie nie
                                                    pojedziemy. Co najwyżej jakiegoś grilla za miastem sobie jeszcze zrobimy.

                                                    Moniko u nas z praniem i prasowaniem po wyjazdach tak samo, wielkie góry.

                                                    Żyrafko, jak sobie radzicie, jak Łukaszek, trzymam kciuki żeby było lepiej. Daj
                                                    znać co u was.
                                                  • zyrafka01 Re: Po urlopie 03.08.07, 12:12
                                                    Oj, już piątek dziś. Ale mi szybko ten tydzień zleciał. A ja tak obawiałam się
                                                    jak to będzie zostać samej z dwójką dzieci. Nie było źle, zwłaszcza, że jedna
                                                    znajoma, która prowadzi mały pensjonat codziennie podrzuca mi obiadki smile i nie
                                                    muszę sama nic gotować. Przyszła mi też z pomocą jedna koleżanka i w środę
                                                    zabrała mi Olę na 2,5 godziny do innej koleżanki z 1,5rocznym dzieckiem. Dziś
                                                    też wyszły o 10 i wrócą pewnie koło 12:30. Olka przeszczęśliwa, że z ciocią
                                                    może chodzić do Leny i bawić się. A jutro przyjeżdża moja mama i zostanie do
                                                    poniedziałku, więc już w ogóle będę miała dobrze i Oli nie bedzie sie nudziło.
                                                    Jeszcze żeby się tylko pogoda ładniejsza zrobiła, bo dziś u nas ponuro i padało
                                                    z rana. No i zaraz poniedziałek i Piotr wraca, huraaaa!!!
                                                    Łukasz jakoś wciąż mi chrypi i charczy mu w oskrzelach. Katar na szczęście
                                                    minął ale temperatura 37 stopni cały czas jest. We wtorek miał mieć
                                                    szczepienie, ale trzeba będzie je przesunąć. A ja chyba pojadę z nim w
                                                    poniedziałek (bo będzie mu się kończył antybiotyk) do naszej doktorki rodzinnej
                                                    żeby go osłuchała. Dobrze, że w końcu wraca z urlopu, bo jakoś do niej mam
                                                    największe zaufanie.
                                                    Kończę bo właśnie wracają ze spaceru
                                                  • echoo Re: Po urlopie 03.08.07, 16:50
                                                    Hej

                                                    A ja własnie szykuje sie na wakacje!!!! Tak sie ciesze, jutro raniutko
                                                    wyjezdzamy (a tu jeszcze pralka pierze...) Zadazymy... smile

                                                    Elkusiu moja Julka tez teraz jakis kryzys przedwczoraj zasikala 6!! par majtek.
                                                    Nawet nie miala zamiaru konczyc na nocniku. Tylko że my walczymy juz od marca
                                                    przynajmniej... Tez mam dosc.

                                                    Piekne zdjecia znad morza dostalam. Kubus taki opalony przystojniak smile))
                                                    Dzieki smile

                                                    Ide pakowac co suche a reszte prac smile

                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 03.08.07, 17:01
                                                    Witam
                                                    Zyrafko tak się cieszę, że wszystko się jakoś poukładało i że Ola ma opiekę i
                                                    że Ty sobie radzisz. Trzymam bardzo mocno kciuki żeby Łukaszek szybciutko
                                                    wyzdrowiał.

                                                    Mega dziękuję serdecznie za zdjęcia, są super, najbardziej podoba mi się to
                                                    ostatnie Kubuś z morzem w tle - swietne.

                                                    Echoo życzę udanych wakacji, spokojnego wypoczynku i ładnej pogody, no i
                                                    szczęśliwej podróży w obie strony.

                                                    My dzś w domu, z rana tylko na spacerku a za chwilę znów idziemy, korzystam
                                                    póki mąż na urlopie. Później nie będzie tak łatwo nam się wyrwać z domu.
                                                    Porobiłam dziś porządki w mieszkaniu i w końcu mogę ze spokojem usiąść przy
                                                    kompie.
                                                  • zyrafka01 Re: Po urlopie 03.08.07, 18:11
                                                    O, Mega a ja tak szybko pisałam wcześniej, że zapomniałam podziękować za
                                                    zdjęcia. Są super, a z Kuby to taki mały mężczyzna.
                                                    Echoo, ja też życzę Wam udanych wakacji i odpoczynku.

                                                    Wiecie, a nam odkąd Ola korzysta z nocnika prawie nie zdażają się wpadki.
                                                    Ostatnio raz zasikała majteczki, bo za późno poszła do łazienki i nie zdążyła.
                                                    A nagrody za siusianie skończyły się już po 2 tygodniach od zaczęcia
                                                    nocnikowania i Ola bez sprzeciwów przyjęła, że już zjadła wszystkie cukierki i
                                                    już więcej nie będzie. I kilka dni wcześniej mówiłam jej, że kulki już się
                                                    kończą i później nie będzie już nowych i udało się.
                                                    Co do samodzielności i pójścia do przedszkola, to Ola jakoś sobie radzi.
                                                    Rozbiera się i ubiera sama (z ubieraniem czasem trzeba pomagać, pokazać gdzie
                                                    przód a gdzie tył, obciągnąć bluzeczkę po założeniu itp., ale ogólnie jakoś
                                                    sobie radzi). Kapcie i buty też założy sobie sama. Je też sama tylko że zajmuje
                                                    jej to mnóstwo czasu. Jak się nad nią nie stoi i nie przypomina o gryzieniu to
                                                    zapomina, że ma jeść i zaczyna bawić się tym jedzeniem. A od kilku dni daję jej
                                                    rzadsze zupy i jakoś jej idzie. Je w takim śliniaku z rękawkami bo jeszcze się
                                                    trochę oblewa, ale jest coraz lepiej.

                                                    Kończę bo Olka mi marudzi żeby jej poczytać.
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 06.08.07, 13:29
                                                    Zyrafko wiedziałam, że sobie poradzisz, teraz tylko trzymam kciuki, żeby
                                                    Łukaszek szybko wyzdrowiał.
                                                    Echoo udanego urlopu i ładnej pogody (niestety pewnie przeczytasz dopiero po
                                                    powrocie).
                                                    Kuba też stara się sam ubierać, wychodzi mu to całkiem nieźle, ale z jedzeniem
                                                    zup idzie mu kiepsko, my karmimy go dużą łyżką, a on sobie je malutką.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Re: Po urlopie 06.08.07, 15:10
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,67071911.html
                                                    odrazu wciskam link ze zdjeciami,wszystkie w dol sa nowe a reszta na dniach.
                                                    Zyrafko dobrze,ze sobie jakos radzisz,trzymam kciuki i za szybkie wyzdrowienie
                                                    Łukaszka.
                                                    Ja sie do wczoraj z tymi ogorkami jeszcze meczylam,tzn wczoraj konczylam moje a
                                                    w sobote bylismy u mojej rodzinki i troszke im pomoglam.Wczoraj robilam
                                                    tarte,zasolone na zupe i jeszcze maz wymyslil w musztardzie,kiedys jadl i mu
                                                    posmakowaly ale juz mam dosc tych ogorkow.
                                                    Kurcze Pat wstal,musze isc juz.
                                                  • zyrafka01 Re: Po urlopie 06.08.07, 17:47
                                                    Hura!!! Mój mąz dziś wrócił. I byliśmy na kontroli z Łukaszem i ma
                                                    już czysto w oskrzelach smile. Jeszcze kilka dni ma brać syrop
                                                    wykrztuśny, ale ogólnie jest już ok. Przy okazji dostałam dla Oli
                                                    receptę na Ribomunyl, na wzmocnienie. Ona brala to w zeszłym roku a
                                                    teraz przed przedszkolem chcemy jej to powtórzyć. Mam nadzieję, że
                                                    jakoś jej to pomoże i uodporni ją na choróbska.
                                                    Znów ważyliśmy Łukasza. Nasz mały pulpecik jutro kończy 2 miesiące a
                                                    już waży 6,5 kg. Od urodzenia przybrał 3 kilo. Jestem w szoku bo Ola
                                                    to zawsze była długa ale taka chudzinka raczej. Ona na 3 miesiące
                                                    ważyła 6 kg.
                                                    Miłego dnia Wam życzę.
                                                  • echoo Re: Po urlopie 06.08.07, 18:56
                                                    Pozdrowienia z Grzybowa. Pogoda narazie fajna, kwatera extra, nawet
                                                    interent jest. Jest suuuper, morze takie kochane, te fale...

                                                    Pozdrawiam
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 07.08.07, 12:22
                                                    Witam
                                                    Moniko fajne zdjęcia Pata, ale on odważnie wchodzi do wody.
                                                    Zyrafko super, że Łukaszek zdrowy i że już cała rodzinka w komplecie.
                                                    Echoo odpoczywaj sobie i pogody do końca urlopu Ci życzę.
                                                  • monika25lbn znowu upaly 07.08.07, 15:29
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    jakies zmiany na forum sie porobily w wygladzie widze.
                                                    Zyrafko cieszymy sie z Toba,nie bedziesz juz sama no i
                                                    najwazniejsze,ze synus juz zdrowy.Rosnie Wam chlopisko widac i
                                                    pewnie ma apetytwink
                                                    Patryk tez podobnie wazyl po 2 m-cu ale sporo mi wisial na cycu
                                                    przez pierwsze pol roku.
                                                    Echoo super,ze tak fajnie macie,oby tak do konca,wypoczywajcie sobie.
                                                    Pat wogole nie boi sie wody,jak juz zalapie to moglby nie
                                                    wychodzic.W zeszle wakacje troche sie na poczatku bal,jak bylismy
                                                    nad jeziorem a teraz to juz wogole.Na ten weekend chyba tez jedziemy
                                                    nad Krasne,jesli tylko pogoda sie utrzyma i maz bedzie mial wolna
                                                    sobote.
                                                    My dzis bylismy na drugim koncu miasta w Realu,maja spore przeceny
                                                    ubran,Pat dostal koszulke-blekitna,z nadrukami,calkiem fajna a
                                                    kosztowala 3zl,maz dostal koszulke bez rekawow bo jemu zawsze goraco
                                                    za 8zl,do jeansow super,no i moja najdrozszawink za 10 zl zwiazywana
                                                    na szyji.Znalazlam posciel z Puchatkiem i
                                                    prosiaczkiem,blekitna,jakies chmurki,flanela za 19zl,mieciutka
                                                    taka,dwie poszewki na poduszki.Chcialam wziac jeszcze jakas ale Pat
                                                    marudzil,przed kasa mowil,ze chce siku.Zostawilam wozek z zakupami
                                                    przy obsludze klijenta i poszlismy sikac.Potem w autobusie to samo
                                                    bylo,zostalo pare przystankow a tu siku i siku,mowie :trzymaj mocno"
                                                    a Pat "juz nie moge,nie moge" i zasnal.Wysikal sie jak
                                                    wysiedlismy.Troche marudzil zanim doszlismy do domu a nie braam mu
                                                    wozka,ale doszedl i teraz spi.
                                                    Zupe gotuje dzis i ide juz.Jutro ide zobaczyc do przedszkola,moze i
                                                    u nas juz jest lista z wyprawka.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • czoouko Re: Po urlopie 07.08.07, 17:46
                                                    mozesz napisac gdzie mieliscie noclegi w Grzybowie? Wlasnie
                                                    wybieramy sie tam od 20-go sierpnia z 7-miesięczną córeczką.
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 07.08.07, 18:40
                                                    Witam
                                                    Zyrafko super, że juz nie jesteś sama z dziećmi, doskonale Cie
                                                    rozumiem, bo ja jak nie ma męża to jestem uwięziona w domu,
                                                    szczególnie, że Kasia bardzo nieposłuszna ostatnio i bałabym się z
                                                    nią gdziekolwiek wychodzić i z Mają.
                                                    No i najważniejsze, super, że Łukaszek wraca do zdrówka.

                                                    Echoo uper, że kwaterę macie fajną życzę wam udanej pogody i
                                                    wypoczynku.

                                                    Moniko to się obkupiliście
                                                  • monika25lbn Re: Po urlopie 08.08.07, 14:53
                                                    Hej,
                                                    Wlasnie pokropilo u nas troszke a w radiu mowili,ze padac absolutnie
                                                    i napewno dzis nie bedzie.Ale fajnie,bo powietrze takie swierze sie
                                                    zrobilo.
                                                    Bylismy dzis z Patem w przedszkolu i o dziwo teraz doczytalam,ze w
                                                    wakacje tez otwarte maja.Jak przechodzilismy to tak patrze,ze na
                                                    placu zabaw jest sporo dzieci.Najpierw pomyslalam,ze moze znowu
                                                    jakis dzien otwarty tylko ja nic nie wiem a tu prosze,normalnie
                                                    pracuja.Porozmawialam troche z pania dyrektor,troche mnie uspokoila
                                                    niby,bo do grupy maluszkow maja sporo osob do pomocy dzieciom.Przez
                                                    pierwsze dni Pat bedzie przychodzil ok 8,sniadanie maja o
                                                    8:30,stopniowo bede mu wydluzac czas pobytu w przedszkolu,zaczniemy
                                                    od 2-3 godzin na poczatek.
                                                    Rozpoczecia jako takiego nie ma i od 3 wrzenia jest normalnie
                                                    otwarte.
                                                    Pierwsza oplata to bedzie ponad 300zl w tym ok 50zl ubezpieczenie na
                                                    caly rok.Wiekszosc spraw organizacyjnych beda omawiac na pierwszym
                                                    zebraniu.
                                                    Przez reszte sierpnia mozemy chodzic na plac zabaw przy przedszkolu
                                                    i to mi sie podoba.Pat pozna troche dzieci,panie,zreszto i tak sie
                                                    dobrze bawil z dziecmi.Jak siedzielismy w piaskownicy to Pat byl w
                                                    drugim koncu z chlopakami a przy mnie zaczely bawic sie
                                                    dziewczynki,cos mi budowaly poopowiadaly troche jedna przez
                                                    druga.Popoludniu idziemy szukac jakiejs fajnej pizamki do
                                                    przedszkola,moze jak Pat sam sobie wybierze to chetniej bedzie sie
                                                    uczyl przebierac w nia.
                                                    Znowu stos prasowania mam.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 08.08.07, 19:18
                                                    Witam
                                                    Moniko nasze przedszkole też w wakacje otwarte tzn w sierpniu bo w
                                                    lipcu nie pracowali.
                                                    Ale ja i tak nie mam okazji pójść z Kasią bo mam też Maję a nie mam
                                                    jej z kim zostawić.
                                                    U nas nie wiem jak jest z opłatami napewno około 200 zł na miesiąc a
                                                    czy jakieś dodatkowe są to nie wiem, wszystkiego się dowiem na
                                                    jakimś zebraniu organizacyjnym.

                                                    Skąd ja znam te góry prasowania, już czasami nie wyrabiam to układam
                                                    nieprasowane a później staram się na bieżąco ale rzadko się udaje.

                                                    My dziś pojechaliśmy na zakupy bo chciałam kupić więcej mięsa na
                                                    obiady, wystałam się w kolejce z dwójką dzieci a jak przyszła moja
                                                    kolej to ekspedientka zaczęła obsługiwać jakieś starsze małżeństwo i
                                                    kupili ostatni kawałek schabu który sobie upatrzyłam, ale się
                                                    zdenerwowałam, jeszcze teraz mi przykro, no i olałam sklep i wyszłam
                                                    z niczym. Więcej tam nie pójdę.
                                                    Żebym się w tą kolejkę wciskała czy coś takiego a ja normalnie
                                                    spokojnie stałam i czekałam na swoją kolej.

                                                    Wogóle jakiś kiepski dzień mam, wczoraj umyłam okna w jednym pokoju
                                                    i kuchni, a dziś w drugim pokoju a teraz deszcz pada i moja cala
                                                    praca na marne.
                                                    Normalnie płakać mi się chce, ciągle coś nie tak.
                                                    Przepraszam, że tak smęcę, ale nie mam się komu wygadać.
                                                  • elkusia Re: Po urlopie 09.08.07, 10:36
                                                    Witam wszystkich,
                                                    cieszę się, że zdrówko u wszystkich wróciło do normy.
                                                    Mamokasieńki, zawsze tak jest, że po umyciu okien pada deszcz, to
                                                    taka tradcyja, a na pewno nie są tak zakurzone jak były.
                                                    Ja mam luz w tym roku, najpierw nasz blok był ocieplany i tynkowany,
                                                    teraz blok obok, więc kurzy sią jak diabli, więc okien nie myję. Jak
                                                    w końcu skończą to chyba świata już nie będzie widać.
                                                    Miałam dwa dni urlopu, byłam u naszej lekarski, zaszczepiłam
                                                    Dobrochnę na HIB (35 zł), od rocznika 2006 Hib jest bezpłatny, we
                                                    wrześniu mamy przyjść na szczepienie przeciwko pneumokokom - ok. 230
                                                    sad
                                                    W naszym przedszkolu spotkanie z rodzicami będzie dopiero we
                                                    wrześniu, co kupujecie na wyprawkę do przedszkola?
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 09.08.07, 11:49
                                                    Witam
                                                    Dzięki Elkusiu za pocieszenie w sprawie tych okien, już dziś
                                                    przeszła u nas gigantyczna burza i nie przejmuję się tak bardzo.
                                                    Wczoraj wieczorem zadzwoniłam do swojej mamy, pogadałyśmy trochę i
                                                    od razu humor mi się poprawił.

                                                    Co do wyprawki to u nas wisi lista co trzeba dziecku kupić, jeśli
                                                    chcesz to Ci napiszę wszystko po kolei.

                                                    Część rzeczy kupi nam sąsiadka bo pracuje w hurtowni papierniczej,
                                                    kupuje dla swojego dziecka to i nam przy okazji, więc będzie taniej,
                                                    a resztę jakoś damy radę.
                                                    Planuję że wszystkie zakupy zrobimy w sobotę, bo w następny weekend
                                                    mamy wesele i muszę sobie jeszcze sukienkę kupić.
                                                    Kasia i Maja mają śliczne sukieneczki takie balowe tylko mi brakuje
                                                    no i koniecznie musimy kupić buty dla mojego męża.
                                                    On z tych co w jednej rzeczy chodzi póki się nie rozpadnie.

                                                    Fajnie, że jedno szczepienie już za wami, pneumokoki nie są takie
                                                    straszne, Kasia nawet za bardzo nie płakała. No i bardzo dobrze
                                                    zniosła tą szczepionkę.

                                                    Nasza burza dziś była straszna, wogóle zrobiło się ciemno jak nocą,
                                                    były błyskawice i grzomty, trwało to może godzinkę, ale ja bardzo
                                                    boję się burzy więc tuliłam Maję i KAsię żeby one się nie bały.
                                                  • monika25lbn Re: Po urlopie 09.08.07, 19:24
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Mamoksienki u mnie z oknami jest bardzo podobnie,co umyje to
                                                    pada.Zadko kiedy sa dwa,trzy dni bez zaciekow z deszczu a jak juz
                                                    myje balkon a tak wypada,ze co drugi dzien,chyba ze nas nie ma to
                                                    deszcz jest nieunikniony.Tez czasem mnie to wkurza,zalezy jaki dzien
                                                    mam.
                                                    Ja mieso i wogole zakupy porobilam w tym Realu,no i dlatego tylkko
                                                    koszulki dla nas.I tak ciezko mi bylo a jeszcze Pat zaczal pozniej
                                                    marudzic.
                                                    Ja do przewdszkola kupuje pizamke,ciapy(chyba tanisowkowate
                                                    jakies),paste,szczoteczke do zebow,kubeczek.Artukuly papiernicze
                                                    edziemy omawiac na zebraniu,podobno rodzice sie skladaja i ktos
                                                    kupuje w hurtowni ale to do ustalenia we wrzesniu.No i trzeba
                                                    dodatkowe ubranko wrazie jakiejs wpadki i jakas przytulanke do
                                                    lezakowania,podobno lepiej zasnac dziecku jak ma cos swojego.
                                                    Elkusiu u nas tez zaczynaja ocieplac bloki na osiedlu wiec okno w
                                                    kuchni i w malym pokoju odpuszczam sobie teraz a okna w duzym daleko
                                                    od innych blokow wiec myje czasami.Nasz blok dopiero za 3 lata maja
                                                    w planie ocieplac to tez nie bede myc przez ten czas.Tylko co po
                                                    tych dociepleniach bedzie?I chyba rolety zalozymy,nie bardzo mi sie
                                                    widzi,zeby ktos sobie zagladal do naswink
                                                    U nas parno strasznie,deszcze przelotne,niby chlodniej ale jakos
                                                    ciezko.
                                                    Niedawno wrucilismy z dworu.Dziewczyny porozkladaly koce,bawily sie
                                                    lalkami i Pat z nimi siedzial i przebieral te lalki,buty im zakladal
                                                    nawet pampersa jednej zalozym prawie dobrze.A grzeczny,jak nie
                                                    on.Jak cos do niego mowily to sie sluchal i odrazu robil.Dziecko
                                                    idealne szkoda tylko,ze z nami taki nie jest.
                                                    Krotko dzis spal w dzien,wiec o 20 idzie spac no i juz moze uda mi
                                                    sie go poprzestawiac troszke.Najgorzej z obiadem do 12,to sie chyba
                                                    nie wyrobie,bo gotuje przewaznie jak on spi i je po spaniu.
                                                    Zdrowka dla wszystkich.
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 13.08.07, 08:55
                                                    Witam
                                                    ALe tu pustkisad
                                                    Byliśmy wczoraj z Kubą wreszcie w tym dinoparku, o którym kiedyś Wam
                                                    pisałam. Całkiem fajnie pomyślane, ale czuła taki trochę niedosyt
                                                    jak za 10zł wstępu za jedną osobę, może to się kiedyś bardziej
                                                    rozbuduje. Kubie się podobało, a to najważniejsze, tzn. najbardziej
                                                    podobał mu się plac zabaw i głowa dinozaura do której mógł wejść.
                                                    Przy wyjściu tak lunęło i przyszła burza, że Kubą prędko pędził do
                                                    samochodu. Po południu mój mąż wymyślił, że pojedziemy do jego
                                                    rodziców. Niestety posiedzieliśmy tam tylko półtorej godzinki bo
                                                    Kuba ze swoim bratem - synem szwagierki tak wariowali, że nie można
                                                    było ich uspokoić, trzeba więc było ich rozdzielić. Jak wracaliśmy
                                                    to już nam prawie ze zmęczenia w samochodzie zasnął.
                                                    W czwartek byłam u lekarza an wizycie i stwierdził, że mam twardą
                                                    szyjkę, zapytał czy nie mam bóli i czy przy pierwszej ciąży miałam z
                                                    szyjką jakieś problemy. Jak dobrze pamiętam to chyba w 5 miesiącu
                                                    skróciła się do 1 cm, ale nic na to nie brałam i tak wytrzymałam do
                                                    końca. Nie wiem co mam myśleć, ale to chyba lepiej, że jest twarda
                                                    niż by miała być miękka. 23 sierpnia mam USG i może znała płeć, już
                                                    się nie mogę doczekać, bo mam cały czas jakieś obawy czy z jest
                                                    wszystko w porządku i czy prawidłowo się rozwija.
                                                    Pozdrawiam


                                                  • monika25lbn Re: Po urlopie 13.08.07, 15:20
                                                    Hej,
                                                    Mega to trzymamy kciuki,zeby wszystko bylo dobrze i z Toba i z
                                                    malenstwem.
                                                    U mnie z Patem to tez ok 5 m-ca szyjka sie skracala i czasem cos tam
                                                    pobolewalo,mialam skierowanie do szpitala ale zmienilam
                                                    lekarza,zaczelam chodzic do takiej fajnej babki w przychodni w
                                                    szpitalu,gdzie rodzilam i wszystko bylo OK.
                                                    My caly weekend jezdzilismy na rowerach.Kupilismy w koncu fotelik
                                                    dla Pata,wogole nie chcial z niego schodzic.Bylismy w
                                                    stadninie,tylko zdjec nie bardzo bylo mozna robic,zeby koni nie
                                                    wystraszyc.Jak przechodzilam obok boksu jednego konia-
                                                    wierzchowca,mialam Pata na rekach to kon wystawil leb az sie
                                                    przestraszylam i potem go omijalam.Kiedys jezdzilam na koniach a
                                                    teraz jakos boje sie podejsc blisko.
                                                    Pogoda u nas okropna,duszno,co troche pada.Dobrze,ze mamy plaszczyk
                                                    przeciwdeszczowy dla malego,bo by nic z tych rowerow nie bylo.
                                                    Dzis sprzatanie,prasowanie a do tego tylek od siodelka mnie boli.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 14.08.07, 15:07
                                                    Witam
                                                    Ale pustki
                                                    U nas dziś się po0goda popsuła, zrobiło się szaro i chłodno, ale
                                                    przynajmniej Maja lepiej się czuje i odsypia te upały.
                                                    Mega trzymaj się i dbaj o siebie i maluszka, a będzie dobrze, twarda
                                                    szyjka to raczej dobry znak, przeciez jeszcze nie pora na poród. Nie
                                                    wiem o co chodzi z tym skracaniem to nic Ci więcej nie mogę napisać.

                                                    Moniko fajnie, że pojeździliście na rowerach z Patem, ja to na
                                                    rowerze nie siadziałam z 5 lat. Człowiek się strasznie wygodny robi
                                                    z wiekiem. A teraz to już wogóle z dwójką dzieci nie wyobrażam sobie
                                                    jazdy rowerem z dwójką dzieci.

                                                    Od rana siedzę i nic konkretnego nie zrobiłam w mieszkaniu, ani
                                                    żadnych porządków ani nic.
                                                    Jedno pranie i tyle.
                                                    Wczoraj pokłóciłam się z mężem i dziś nic mi się nie chce.
                                                    Jak wszystko dobrze się układa to zupełnie inne spojrzenie na
                                                    wszystko.

                                                    Dziewczyny co u was?
                                                    Gdzie się podziewacie, co u waszych maluchów słychać?

                                                    Kasia rozgadała się na dobre, trochę po swojemu ale można zrozumieć,
                                                    przynajmniej ja nie mam problemów.
                                                    Teraz wyjmuje pieniążki ze swojej skarbonki i układa plan co kupi.
                                                    Bo ona ostatnio wszystko chce kupować.
                                                    Najlepsze jest jak siedzi i powtarza po cichu "tosie loda" -
                                                    poproszę loda.

                                                    W sobotę idziemy na wesele to może trochę uda nam się oderwać od
                                                    codzienności, sukienkę już sobie kupiłam, muszę jeszcze dziś
                                                    poszukać do niej butów, bo torebkę też mam.
                                                    No i obowiązkowo kosmetyki jakieś bo moje wszystkie to jeszcze
                                                    pamiętają czasy studiów,a nie powiem ile to lat temu było.
                                                    Po weselu podeślę wam jakieś zdjęcia.
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 16.08.07, 12:19
                                                    Witam
                                                    Ale parno i duszno u nas, nie ma czym oddychać, dobrze, że u mnie w
                                                    pracy jest w miarę. Byliśmy u teściów we wtorek na grilu i
                                                    nocowaliśmy, nawet było miło, ale nie ma to jak u siebie.A wczoraj
                                                    byliśmy na odpuście i kupiłam Kubusiowi dwie trąbki,jedną do roweru,
                                                    tą drugą popsuł, nawet nie zdążył dojechać do domu, ach.
                                                    A teraz aktualnie jest z moim tatą w Lunaparku i jeździ na
                                                    karuzelach.
                                                    Mamokasienki gdybym pożniej zapomniała, to już teraz życzę Ci udanej
                                                    zabawy na weselu, zaszalej i zapomni o codziennoścismile
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 16.08.07, 14:01
                                                    Witam
                                                    Mega super że urlop sie wam udał, ni i że miło spędziliście czas u
                                                    teściów.
                                                    Dzięki, mam nadzieję, że impreza nam się uda.
                                                    U nas dzisiaj strasznie gorąco.

                                                    Już nie wytrzymuję w domu z moimi dziećmi.
                                                    Kocham je najbardziej na świecie, ale dziś już mi tak dają w kość,
                                                    że najchętniej zostawiłabym je z kimś i wyszła choć na godzinkę bo
                                                    oszaleję.
                                                    Kaśka nie spała dziś wogóle, Maja ciągle marudzi i spała wszystkiego
                                                    15 minut, mam szczerze dość. Nie mam pojęcia co zrobić na obiad, nie
                                                    mam nawet kiedy go zrobić.
                                                    Ciągle krzyczę na Kasię bo ciągle coś broi, już tak nie chcę.

                                                    Żyję tylko nadzieję, że jak Kasia pójdzie do przedszkola to będzie
                                                    mi łatwiej ale z drugiej strony jak pomyślę o tch wszystkich
                                                    chorobach to mi się odechciewa wszystkiego.
                                                    Przepraszam, że ostatnio ciągle marudzę.

                                                    Z weselszych wiadomości, to przedwczoraj moja koleżanka urodziła
                                                    synka, więc teraz i Maja będzie miała kolegę do zabaw.
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 16.08.07, 14:34
                                                    Mamokasienki to napewno przez tą pogodę.
                                                    Spróbuj może jak mąż wróci do domu faktycznie gdzieś sobie wyjść i
                                                    poświęć ten czas tylko dla siebie nie myśląc o tym co zostawiłaś w
                                                    domu. Wiem, że to może być tudne, ale uspokoisz się na pewno.
                                                    Trzymaj się.
                                                  • monika25lbn Re: Po urlopie 17.08.07, 14:21
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Jakos znowu braknie mi weny do pisania.Jakis wogole tydzien ciezki
                                                    jest.Pogoda codzien inna.Sproboje szybko strescic ostatnie dni.
                                                    We wtorek byl pogrzeb u maeza w pracy,umarla matka jednego z
                                                    pracownikow,a ze on pracuje ok 10 lat w firmie wiec bylo ogolne
                                                    poruszenie,cala firma byla na pogrzebie.Maz przybiegl z pracy i
                                                    prasuj mu koszule,bo jada na pogrzeb do jakiejs Kamionki czy jakos
                                                    tak.
                                                    W srode luzik,bo wolne.Do poludnia nie robilismy nic.Siedzielismy w
                                                    domu i rozmawialismy,tylko Pat szalal,az zasnal.Obudzil sie po 14.W
                                                    Skansenie byl odpust i msza z okazji srodowego swieta i mielismy sie
                                                    wybrac.Autobusy slabo jezdzily i jakos tak znalezlismy sie w Centrum
                                                    a tam Jarmark Jagiellonski(do 20 sierpnia bedzie).Bylo akurat
                                                    otwarcie i grali rozne hejnaly.Zostalismy juz na tym
                                                    Jarmarku,niechcialo sie juz nam jechac do
                                                    Skansenu.Pochodzilismy,poogladalismy.Sporo straganow z wyrobami
                                                    glinianymi i nie tylko.Maz napalil sie na szachy drewniane(1200zl)
                                                    ale nie byly jakos specjalnie ladnie wyzezbione.Efekt oczywiscie i
                                                    tak byl ale widzialam ladniejsze.Pat troche marudzil,ludzi bylo
                                                    sporo wiec siedzial u taty na barana.Jak zaczal sie drzec to
                                                    poszlismy na lody,po drodze jeszcze do Zamku to uciekal z niego a
                                                    jak czekalismy na lody to krzyczal,ze on do zamku chce i mowil "no
                                                    chodzmy troszeczke"
                                                    W srode bylo ponad 30 stopni,rano bylam z mlodym w
                                                    piaskownicy,zabawki wyrywal dzieciom z rak i zaczynam miec tego
                                                    dosc.Tlumacze,mowie po tysiac razy a on dalej swoje.Potem zlamal
                                                    komus lopatke,jak pytalam czyja to zeby przeprosic czy odkupic to
                                                    nikogo chetnego nie bylo.Lopatka chyba byla troche zlamana bo Pat
                                                    tylko w rece wziol i raczka odpadla ale znajac mozliwosci mojego
                                                    dziecka to nigdy nic nie wiadomo.Uspokoil sie dopiero jak starsi
                                                    koledzy przyszli,zaczal sie z nimi w piasku zakopywac.Pat z jednej
                                                    strony bardzo ciagnie do dzieci a z drugiej bawic zgodnie sie nie
                                                    umie,co bedzie w przedszkolu?
                                                    Po poludniu pojechalismy nad zalew,juz mozna sie kapac,jakos nagle
                                                    Sanepid mowi,ze woda jest czysta.Dla mnie jakos nie specjalnie rozni
                                                    sie no ale ja to pop wygladzie oceniam.Bylo bardzo goraco,Pat rwal
                                                    sie do wody,dzieci bylo duzo wiec nie wytrzymal zeby tylko nogi
                                                    pomoczyc.To i my troche poplywalismy.Fajne bylo po jezdzeniu na
                                                    rowerze poplywac,tylko wracac mi sie nie bardzo chcialo a Pat
                                                    przekupiony ciastkami szybko wyszedl z wody.
                                                    Dzis od rana bylo gruntowne sprzatanie,czysczenie dywanow,duzy sobie
                                                    na balkonie schnie.Na dwor jeszcze nie udalo nam sie wyjsc,bo Pat
                                                    zasnal w hustawce jak sprzatalam.
                                                    Jakos ostatnio nie moge usiedziec w miejscu i jak maz po pracy
                                                    przychodzi zmeczony to ciagle gdzies go wyciagam,zeby sie tylko nie
                                                    zbuntowalsmile
                                                    Na weekend pogoda sie psuje,ma padac,buuu.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • zyrafka01 Re: Po urlopie 18.08.07, 15:01
                                                    Ojejku, dziewczyny, ale ja dawno nie pisałam. Ale odkąd mąż wrócił z
                                                    obozu to w wolnych chwialach on okupuje komputer, a ja jak już mam
                                                    chwilę to sobie poczytuję co u Was. No ale dziś nie dam się odpędzić
                                                    od komputera.
                                                    Bo u nas to w zasadzie niewiele się dzieje. Pogoda ostatnio piękna
                                                    to chodzimy dwa razy dziennine na spacerki. Od czwartku w naszym
                                                    mieście odbywa się zlot pojazdów militarnych i pełno po ulicach
                                                    jeździ przeróżnych gazików, motocykli z czasów wojny. No i
                                                    oczywiście mnóstwo ludzi poprzebieranych w stroje wojskowe. Fajny
                                                    klimat się zrobił. Wczoraj była parada pojazdów ulicami miasta.
                                                    Wczoraj i dziś byliśmy na terenach gdzie się ten cały zlot odbywa i
                                                    było super. Olka kilka razy przestraszyła się huku jakiś wozów
                                                    pancernych albo czołgów ale bardzo jej się podobało. Dziś sama nas
                                                    ciągnęła do samochodów wojskowych. Przy okazji naciągnęła nas
                                                    oczywiście na wiatraka i balon, ale za to jaka dumna wracała z tym
                                                    balonem smile
                                                    Poza tym Ola w końcu trafiła do dentysty. Piotr miał ostatnio wizytę
                                                    i zabrał ją ze sobą na chwilę do gabinetu. Dentysta nasz znajomy i
                                                    bardzo miły, więc Ola ładnie otworzyła buzię i pokazała wszystkie
                                                    ząbki. Nawet dała obejrzeć je tym małym lustereczkiem i postukać
                                                    szpikulcem. Na szczęście wszystkie ząbki ma zdrowe. I piątki podobno
                                                    siedzą już w dziąsłach, bo jej wciąż one nie wyszły.
                                                    Od ponad tygodnia Ola nie używa też nocnika tylko załatwia się do
                                                    kibelka, z nakładką oczywiście. Nocnik oddała dla brata, żeby miał
                                                    do czego siusiać jak urośnie smile

                                                    Mamokasieńki, jak ja cię rozumiem. Mi też już czasem brakuje sił,
                                                    zwłaszcza na Olę, jak proszę ją po sto razy o zrobienie czegoś a ona
                                                    w ogóle nie słucha. Dopiero jak krzyknę albo postraszę klapsem to
                                                    mnie zaczyna słuchać. Też nie mam pomysłów na robienie obiadów, a
                                                    poza tym nie chce mi się ich robić. Teraz i tak jest dobrze, bo
                                                    Piotr jest w domu i może trochę pomóc. Na szczęście Łukasz jest
                                                    bardzo grzeczny, całkiem dużo śpi i mało płacze. A jak nie śpi to
                                                    lubi leżeć w leżaczku i się uśmiechać do nas.

                                                    Spróbuję dziś dodać jakieś nowe zdjęcia. Na razie zmykam bo czas Olę
                                                    budzić ze spania popołudniowego. Bo zauważyłam, że jak za długo śpi
                                                    w dzień to potem bardzo wcześnie rano wstaje.

                                                    Miłego dnia.
                                                  • zyrafka01 Re: Po urlopie 19.08.07, 14:48
                                                    Zdjęcia dodane smile
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 20.08.07, 08:38
                                                    Witam
                                                    Zyrafko ale Łukaszek urósł i jak sztywo główkę trzyma, fajny facet z
                                                    niego rośnie. Jestem pod wrażeniem, całkiem orginalnie wygoliłaś
                                                    męża, czy tak mu zostało?
                                                    U nas nic ciekawego, nie mam co pisać.
                                                    Mamokasienki jak tam na weselu?
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 20.08.07, 09:18
                                                    Witam po weekendzie
                                                    Zyrafko super zdjęcia, a jaki Łukaszek już fajny, taki prawdziwy
                                                    bobasek.
                                                    No i Ola jakie ma piękne włoski, takie gęste i błyszczące, Kasia ma
                                                    niby ładne i kręcone ale za to cieniutkie (po mnie).
                                                    Ale fryzurkę mężowi zrobiłaś smile

                                                    Mega co do wesela to było super.
                                                    Dzieci były cudne.
                                                    Kasia wyszalała się ile mogła, nawet włosy miała mokre od biegania i
                                                    tańczenia, a Majeczka zaraz po ślubie została z babcią i przespała
                                                    do 20:30, później przywieźliśmy Kasię, nakarmiłam malutką,
                                                    przebrałam i poszła spać dalej, później przebrałam Kasię i
                                                    zostawiliśmy ją z babcią.
                                                    A sami wróciliśmy na wesele. Było super, jedzenie przepyszne, takie
                                                    tradycyjne, jak dla mnie rewelacja, no i Maja nie miała problemów z
                                                    brzuszkiem ani żadnej wysypki.
                                                    Najlepsze były mięsa podane na różne sposoby (jeszcze się tak nie
                                                    objadłam). Nawek z ciastami sobie zaszalałam.
                                                    Potańczyliśmy trochę, ze względu na moje buty, to niewiele tych
                                                    tańców było.
                                                    Spotkaliśmy się z rodziną męża, bliższymi i dalszymi kuzynami.
                                                    Było super, o 02:00 wyszliśmy bo Maja o 03:00 wstaje na jedzenie.
                                                    No i najlepsze spaliśmy następnego dnia do 10:00 i nasze dziewczyny
                                                    nam nie przeszkadzały. Kasia poszła do babci a Maja spała z nami smile
                                                    A teraz mam mnóstwo nowych sil i zapału do zajmowania się swoimi
                                                    skarbami.
                                                    Przywieźliśmy trochę warzyw od teściowej to zaczynam gotować zupkę
                                                    dla Kasi.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • elkusia Re: Po urlopie 21.08.07, 10:52
                                                    Witam po krótkiej przerwie (dużo pracy w pracy, i ograniczyłam
                                                    korzystanie z komutera, strasznie mnie bolą oczy).
                                                    Cieszę się, że u Was wszystko ok, gratuluję Mamokasieńki udanego
                                                    wesela, fajnie tak czasami poszaleć smile
                                                    Super zdjęcia Żyrafko, fryzura męża wystrzałowa, a Łukaszek -
                                                    przesłodki. Już zapomniałam, że moje dziecko też było takie małe.
                                                    Oleńka bardzo ładna dziewczyna, taka dorosła przy swoim braciszku.

                                                    U nas nic nowego, powoli się zbliża koniec lata, ja mam doła - w
                                                    sumie nie wiadomo dlaczego, trochę się kiepsko czuję, trochę te
                                                    zmiany pogody mnie męczą, no i mam strach o przedszkole od
                                                    września, im bliżej tym gorzej.
                                                    Napisz proszę Mamokasieńki jaką masz wyprawkę do przedszkola dla
                                                    Kasi.
                                                    A propos fryzur, to poszłam z Dosią w sobotę do fryzjera. W piątek
                                                    ściełam jej grzywkę, tak wyrównywałam, że w końcu i tak została
                                                    krzywa i bardzo krótka. A ponieważ z tyłu zostały jeszcze kosmyki do
                                                    obcięcia bałam się, że na wyrównywanie włosów zabraknie smile
                                                    Zapłaciłam 6 zł i pani fryzjera pięknie wszystko obcięła i
                                                    wyrównała, tylko się trochę śmiała z tej grzywki, ale Dosia całkiem
                                                    fajnie wygląda. Siedziła dumna i nawet suszarki się nie
                                                    przestraszyła.

                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 21.08.07, 12:37
                                                    Elkusiu specjalnie dla Ciebie
                                                    wyprawka do przedszkola dla 3-latka wymagana u nas w przedszkolu
                                                    1. blok rysunkowy biały - 4 szt.
                                                    2. blok rysunkowy kolorowy - 1 szt.
                                                    3. blok techniczny biały - 1 szt.
                                                    4. blok techniczny kolorowy - 2 szt.
                                                    5. wycinanka zwykła duża - 1 szt.
                                                    6. wycinanka samoprzylepna - 1 szt.
                                                    7. papier samoprzylepny - 1 arkusz
                                                    8. kredki świecowe (bambino) - 2 opakowania
                                                    9. kredki ołówkowe - 1 opakowanie
                                                    10. plastelina - 1 opakowanie
                                                    11. klej w sztyfcie - 2 szt.
                                                    12. klej w tubie - 2 szt.
                                                    13. klej z brokatem - 1 szt.
                                                    14. pędzel (gruby) - 1 szt.
                                                    15. malowanki podpisane - 2 szt.
                                                    16. zeszyt czysty 60 k (podpisany) - 1 szt.
                                                    17. mazaki grube - 1 opakowanie
                                                    18. bibuła - 2 kolory
                                                    19. brystol kolorowy - 1 szt.
                                                    20. papier pakowy kolorowy - 1
                                                    21. papier szary - 1 arkusz
                                                    22. teczka z gumką podpisana - 1 szt.
                                                    23. serwetki - 2 opakowania
                                                    24. chusteczki higieniczne w pudełku - 3 opakowania
                                                    25. papier toaletowy - 8 szt.
                                                    26. ręcznik papierowy - 1 szt.
                                                    27. mydło - 3 szt.
                                                    28. farby plakatowe różne kolory - 4 tuby
                                                    29. pinezki - 1 opakowanie
                                                    30. szpilki - 1 opakowanie
                                                    31. pościel w worku podpisana - 1 szt.
                                                    32. piżama (podpisana) - 1 szt.
                                                    33. ręcznik z pętelką (podpisany) - 1 szt.
                                                    34. kapcie (podpisane) - 1 szt.
                                                    35. wieszak podpisany - 1 szt.
                                                    36. bielizna na zmianę w woreczku (podpisana) - 1 szt.

                                                    uffff wszystko
                                                  • elkusia Re: Po urlopie 21.08.07, 13:01
                                                    łe jeny
                                                    ale lista
                                                    ludzie
                                                    to gorzej jak do szkoły
                                                    jestem w szoku
                                                    no teraz to mam doła
                                                    załamka

                                                    Dzięki Mamokasieńki, ale to było mocne.
                                                    Na pewno mam 5 ostatnich pozycji,
                                                    a ja to miałam wyhaftowane imię i nazwisko na pościeli w
                                                    przedszkolu smile))))

                                                    Dam znać, jeżeli uda mi się wyhaftować mojej córci, byłoby fajnie,
                                                    ale hmmm ...
                                                  • zyrafka01 Re: Po urlopie 21.08.07, 14:27
                                                    Oj, dziewczyny a ja to nie mam zielonego pojęcia co Pla potrzebuje
                                                    do przedszkola. Pani mi nic nie mówiła przy zapisach, a teraz w
                                                    sierpniu mają tam urlop. Na umowie jest napisane tylko, że potrzebna
                                                    jest pościel, piżama i podpisane przybory do mycia zębów. Hm,
                                                    ciekawe, pewnie będę latać wszystko dokupować na początku września.
                                                    A w ogóle to muszę się wybrać do Szczecinka i kupić Oli kapcie do
                                                    przedszkola, bo jeszcze nie ma. I jakieś kalosze na jesień, bo
                                                    przecież deszcz czy nie deszcz będzie trzeba codziennie z domu
                                                    wychodzić.
                                                    Lecę, bo właśnie mąż zaprasza mnie na obiad. Odsmażył kurczaki,
                                                    które wczoraj dostaliśmy od mojej mamy smile A właśnie wczoraj miło
                                                    spędziliśmy dzień u moich rodziców w Koszalinie.
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 21.08.07, 14:58
                                                    Elkusiu zazdroszczę Ci tego ścinania u fryzjera, ja nawet o tym nie
                                                    myślę, bo wyobrażam sobie co by się działo. Jak mąż Kubie myje włosy
                                                    to jest wielka histeria i uciekanie z łazienki, a włosy ścinam mu
                                                    jak śpi smile
                                                    Rany ale lista, niezłe wymagania, nie miałam pojęcia, że tak wygląda
                                                    wyprawka do przedszkola, ale mnie to w tym roku jeszcze nie dotyczy.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 23.08.07, 13:25
                                                    Hej, ale tu cisza.
                                                    To ja coś chociaż napiszę, u nas nic ciekawego. Trochę się dzisiaj
                                                    stresuję od samego rana, bo po południu mam USG połówkowe, tak
                                                    bardzo bym chciała,żeby wszystko było w porządku. Trzymajcie za
                                                    mnie. No i może się dowiem jaka płeć.
                                                    Pozrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Po urlopie 24.08.07, 08:17
                                                    Witam
                                                    Mega trzymam kciuki żeby wszystko było ok.
                                                    Napisz jak było i jeśli znasz płeć to się pochwal.

                                                    U nas nic nowego. Sąsiadka tak jak obiecała kupiła nam wszystkie
                                                    przybory papiernicze, łącznie z workiem na kapcie, i za wszystko
                                                    zapłaciłam 55 zł, z czego sam worek kosztował 10 zł. Ale się cieszę,
                                                    bo w sklepie zapłaciłabym ze 2 razy tyle.
                                                    Piżamkę też kupiliśmy ale gumka w spodniach jest bardzo sztywna i
                                                    mocno ściskająca więc spróbujemy dziś oddać ją do sklepu,
                                                    szczególnie, że 30 zł kosztowała. wogóle bez sensu robić piżamki
                                                    które ściskają ciałko dziecka. W sklepie nie sprawdziliśmy bo była
                                                    zapakowana, a w domu to mnie trafiło jak to zobaczyłam.
                                                    Brakuje nam jeszcze tylko kapci, papieru toaletowego i chusteczek
                                                    higienicznych no i pościeli ale to w sobotę poszukamy.

                                                    Wczoraj zrobiłam porządki z Kaśkowymi ubrankami i sporo miejsca się
                                                    zrobiło. Część rzeczy wyrzuciałam bo i tak by się już do niczego nie
                                                    nadały, za małe odłożyłam dla Mai i strasznie się cieszę z tego
                                                    dodatkowego miejsca no i z porządku.
                                                    Kupiłam wczoaj dla Kasi nożyczki takie dla dzieci, ale pierwsze co
                                                    zrobiła to mi obrus ze stołu ucięła sad
                                                    Więc nasza przygoda z nożyczkami narazie się zakończyła.
                                                    Teraz Kasia jest na etapie naklejania naklejek i rysowania, no i
                                                    obowiązkowo czytamy wszystko co się da.

                                                    Za to Maja to cudne dziecko, jest super grzeczna, ale też potrafi
                                                    swoje pokazać. Dziś rano poszłam do Kasi do pokoju bo płakała i
                                                    zostawiłam Maję w naszym łóżku, jak wróciłam to leżała na drugim
                                                    końcu łóżka i była zupełnie odwrócona (główka w miejscu nóżek), taka
                                                    malutka a już radzi sobie z przemieszczaniem, strach pomyśleć co
                                                    będzie za kilka miesięcy.

                                                    Dziewczyny gdzie jesteście?
                                                  • mega3 Re: Po urlopie 24.08.07, 09:20
                                                    Witam
                                                    Już po USG - wszystko jest w porządku, moje szczęście jest podwójne,
                                                    bo dodatkowo dowiedziałam się, że to dziewczynka. Jestem taka
                                                    szczęśliwa, od wczoraj chodzę i się cały czas uśmiecham.
                                                    Kubie musiałam wytłumaczyć, że mamusia w brzuszku nosi siostrzyczkę
                                                    a nie braciszka.A on mi na to, a po co? Zuzie?
                                                    Wczoraj przyciął sobie siusiaka deską klozetową, aż mu krew
                                                    poleciała, ale dziadek szybko przemył Riwanolem i jest
                                                    dobrze,śmiejemy się, że chciał się wykastrować.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Mega serdecznie gratuluję 24.08.07, 10:08
                                                    Mega gratuluję, super, że będzie dziewczynka. Cieszę się razem z
                                                    Tobą. Będziecie kupować sukieneczki, różowe ubranka, spineczki do
                                                    włosków, lalki.
                                                    Biedny Kubuś z tym swoim siusiaczkiem, dobrze, że nic się nie stało.

                                                    Kasia właśnie spadła z łóżka i strasznie płakała więc na pocieszenie
                                                    dałam jej loda (ale ze mnie matka).
                                                    Przynajmniej jest cicho i nie obudzi Mai.
                                                  • monika25lbn Re: Mega serdecznie gratuluję 25.08.07, 19:55
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Ja jakos tak zabiegana jestem ostatnio az dopiero dzis zebralam
                                                    sie,zeby cos napisac.
                                                    Z rana jezdzimy do miasta,szukam bucikow do przedszkola a w efekcie
                                                    kupilam sobie 3 pary japonek,bo przeceny do 70%.Na Pata to albo
                                                    rozmiaru nie ma albo w tych szmaciakach wykrzywia jakos tak dziwnie
                                                    piety,albo ja jestem jakas przewrazliwiona,sama juz nie
                                                    wiem.Sandalki Pat ma 27 a tenisowki w tym rozm sa sporo za duze.
                                                    Jeszcze tydzien i do przedszkola.Pat wszystkim opowiada,ze idzie do
                                                    przedszkola i ze mamy nie bedzie,wszyscy mowia,ze bedzie fajnie,ze
                                                    duzo dzieci i beda sie bawic.Dzis tez sasiadce obok na balkonie
                                                    opowiedzial a z nia to tylko dzien dobry i tyle a dzis sie
                                                    rozgadalismy troche.
                                                    Popoludniami jezdzimy na rowerach nad zalew albo do LKJ-do
                                                    stadniny.Jak wypije po poludniu kawe to do 24 spac nie moge to w
                                                    dzien przy usypianiu Pata sama zasypiam na 20-30 min a potem ciagle
                                                    jest cos do zrobienia.
                                                    Elkusiu mnie tez te upaly dobijaja nawet za Patem nie chce mi sie
                                                    biegac.W domu jestem cala mokra a w samych opalaczach przewaznie
                                                    chodze,Pat tez sie caly klei.
                                                    Mamokasienki a te zakupy to juz na caly rok wystarczaja?Bo jakos
                                                    sporo tego jest.Z Majeczki to spryciara,silna dziewczynka bedzie.A
                                                    Pizamke dla Kasi to z krotkim czy dlugim rekawem dajesz?Ja mysle na
                                                    poczatek z krotkim a jak zrobi sie chlodniej to z dlugim dopiero.A
                                                    taka gniotaca pizamke tez bym wymienila.
                                                    Mega to super,ze bedzie dziewczynka no i Kuba bedzie jej bronil jako
                                                    starszy bratwinkA z tym siusiakiem to wspolczuje,pewnie bardzo bolalo?
                                                    No i zeby sie maly nie przestraszyl na pozniej.
                                                    Pat jest strasznie nieznosny jak jestesmy we troje w domu,wydziera
                                                    sie,piszczy,wariuje okropnie.Moze przez te upaly ale ciezko czasami
                                                    z nim wytrzymac.
                                                    Ide bo sie bajki koncza,trzeba sie kapac.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • monika25lbn Re: Mega serdecznie gratuluję 25.08.07, 19:58
                                                    A jeszcze zapomnialam.Bylam u pediatry,zwazylam Pata,16 kg i 94 cm.W
                                                    poniedzialek szczepimy go na pneumokoki.Wczesniej nasza pani doktor
                                                    mowila,ze nie koniecznie a teraz,ze dobrze zaszczepic wiec sie nie
                                                    bede zastanawiac.Szczepionka jednorazowa za 50zl.
                                                  • zyrafka01 Re: Mega serdecznie gratuluję 26.08.07, 09:29
                                                    CZeść dziewczyny
                                                    A u nas jest fajna pogoda. Nie ma upałów ale jest tak fajnie ciepło.
                                                    Tylko wczoraj to strasznie wiało.
                                                    Wczoraj Piotr zabrał Olę na wycieczkę rowerem i trafili do takiego
                                                    gospodarstwa, gdzie były konie. I Ola jeździła na takim dużym koniu,
                                                    bez siodła. I wcale się nie bała. I był tam dzik w zagrodzie i kot.
                                                    Wróciła cała szczęśliwa. Po południu wkleję jakieś zdjęcia do bloga.
                                                    A ja mogę im tylko pozazdrościć, bo ja kocham konie i baaardzo bym
                                                    chciała pojećdzić. Strasznie dawno tego nie robiłam. Ale w przyszłym
                                                    roku, jak Łukasz będzie na tyle duży, że będzie można go wsadzić do
                                                    fotelika rowerowego to już nie odpuszczę i pojedziemy tam wszyscy
                                                    razem.
                                                    Mega, gratuluję dziewczynki. Ale i tak najważniejsze, że wszystko
                                                    jest dobrze z maluszkiem. No i współczuję Kubie przyciętego
                                                    siusiaka. Pewnie strasznie bolało.
                                                    A my w piątek kupiliśmy Oli kapcie do przedszkola, od babci dostała
                                                    kocyk i poduszeczkę i worek na kapcie. Jeszcze muszę dokupić jej
                                                    szczoteczkę i pastę do zębów. O reszczcie dowiem się na początku
                                                    września. Bo teraz w przedszkolu jest urlop i nie ma nawet kogo
                                                    zapytać.
                                                    A ja mam dziś urodziny smile
                                                    Miłego dnia
                                                  • mamakasienki1 Zyrafko wszystkiego najlepszego 27.08.07, 07:32
                                                    Witam
                                                    Zyrafko wszystkiego najlepszego, dużo sczęścia, zdrówka, pieniążków
                                                    i pociechy z dzieci, no i z męża oczywiście.
                                                    Spóźnione ale wczoraj do kompa nawet nie usiadłam.
                                                    Czekamy na fotki

                                                    Moniko co do piżamki to już odał ją mój mąż i kupiłam taką jak
                                                    trzeba z luźną gumką. Ale wzięłam z długim rękawem i długimi
                                                    spodniami. Bo na początku zamierzam Kasię posyłać na 4 godziny i
                                                    zabierać przed leżakowaniem, a później zrobi się zimno a nie chcę
                                                    kupować dwóch kompletów piżam, sczególnie, że Kasia szybko rośnie,a
                                                    takich w domu to ma sporo. Pościel do leżakowania już kupiliśmy, ale
                                                    poczeka w domu.
                                                    Co do przyborów to nie wiem na ile ona mają wystarczyć, mam
                                                    nadzieję, że na rok, a jak nie to trudno będziemy kupować znowu.
                                                    Ale Pat już duży i ciężki.
                                                    Jakie rozmiary ubrań mu kupujesz?
                                                    Bo ja ostatnio to minimum na 104, albo na 3-4 lata i zastanawiam się
                                                    ile Kasia ma wzrostu, że mniejsze się nie nadają.
                                                  • elkusia Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 27.08.07, 08:29
                                                    Wszystkiego naj, naj Żyrafko i jeszcze dużo uśmiechu smile

                                                    Ja znowu po krótkiej przerwie, w czwartek do poźna w nocy robiłam
                                                    przecier pomidorowy (dostaliśmy pomidory od rodziny, ale juz
                                                    zaczynały się psuć,więc trzeba było szybko przerobić) i w piątek nie
                                                    byłam w stanie iść rano do pracy, byłam totalnie nieprzytomna, więc
                                                    wzięłam urlop na żądanie. W związku z tym mieliśmy fajny długi
                                                    weekend, w piątek trochę zaległe duże zakupy, w sobotę sprzątanie i
                                                    wypad na spotkanie ze znajomymi, w niedzielę w Szreniawie - muzeum
                                                    rolnictwa w naszej okolicy - impreza "Wesele kurpiowskie". Było
                                                    super: Dobrosia miała namalowanego kwiatka na twarzy, kupione
                                                    pierniki w kształcie auta i konika, no i jechała bryczką, no i mogła
                                                    biegać i tańczyć i słuchać jak śpiewają zespoły ludowe. Padła nam w
                                                    drodze powrotnej o 18.30 i spała do rana, przenoszenie i
                                                    przebieranie jej nie obudziło. Ja sobie kupiłam wyszywaną makatkę,
                                                    taką jaką miała moja babcia z napisem Smacznego i owocami smile.
                                                    Kiedyś takie rzeczy wydawały mi się takie niemodne, przestarzałe, a
                                                    teraz zaczynam zachwycać się takimi małymi cacuszkami. A mój mąż
                                                    nakupił nam ceramicznych miseczek, przepiękne i super drogie.
                                                    Mieliśmy wczoraj rocznicę ślubu, to chyba dlatego taka nostalgia nas
                                                    ogarnęła wink
                                                  • elkusia Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 27.08.07, 08:36
                                                    Za szybko mi uciekła wiadomość,
                                                    jeszcze przecież gratulacje dla mega, super mieć dziewczynkę, te
                                                    męskie problemy z siusiaczkami sama widzisz, że od najmłodszych lat
                                                    się zaczynają winkcieszę się, że wszystko w porządku.

                                                    Po otrzymaniu tej długiej listy przedszkolnej od Mamykasieńki trochę
                                                    się zdenerwowałam i zadzwoniłam dao mojego przedszkola, jak na razie
                                                    mamy przynieść sprzęt osobisty czyli piżamkę, pościel, szczoteczkę i
                                                    pastę, ciuszki na zmianę, chusteczki. Reszty dowiemy się na
                                                    póżniejszym zebraniu, więc chyba na razie sami nie wiedzą. Nie wiem
                                                    od czego to zależy.
                                                  • mega3 Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 27.08.07, 08:35
                                                    Zyrafko ja również życzę Ci wszystkiego najlepszego, też nie miałam
                                                    okazji przez weekend usiąść do komputera.
                                                    Ja też kupuję Kubie ciuszki na rozmiar na 104, a moja teściowa
                                                    wczoraj dała mi dla Kuby nowy komplet podkoszulka ze spodenkami na
                                                    rozmiar 86cm (widać jak się wnuczkiem interesuje, no cóż).
                                                    A tak poza tym to u mnie nic ciekawego.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • elkusia Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 27.08.07, 09:01
                                                    witaj mega, chyba jednocześnie pisałyśmy.

                                                    przepraszam za te pocięte w częsci wypowiedzi, ale coś mi klawiatura
                                                    szwankuje.
                                                    Kończąc temat przedszkola, rozmawiałam z opiekunką grupy Dobrosi
                                                    (będą się nazywać "Motyle"), przez telefon bardzo miła i kompetentna
                                                    osoba, zachęciła mnie aby przyprowadzać Dobrosię na 1-2 godziny
                                                    jeszcze w sierpniu, przedszkole ma dyżur i nie ma problemu, byle nie
                                                    na posiłki. Dobrosia była w czwartek i piątek po 3 godziny. No cóż
                                                    nie było łatwo, zwłaszcza dla mnie. Jednak to nie to samo co zabawa
                                                    w piaskownicy. Dobrosia była w grupie ok. 15-20 dzieci w różnym
                                                    wieku, no i była przerażona hałasem ... Musieliśmy wychodzić z sali,
                                                    iść do sali, gdzie nie ma dzieci i tam się bawić. Oczywiście
                                                    próbowałam ją po chwili wprowadzać z powrotem. Opiekunka super,
                                                    starała się wciągnąć Dobrosię do zabawy, układania układanek,
                                                    czytania książeczki, ale Dobrosia to indywidualistka, siadała przy
                                                    drugim krańcu stołu i mówiła do pani, że ona tu jest i jak pani chce
                                                    coś czytać to: "Przyjdź do mnie". Nie wiedziałam czy śmiać się czy
                                                    płakać smile Gdy wszyscy poszli się bawić na plac zabaw, już był ok.
                                                    Zjeżdzała ze zjeżdzalni, jeżdziła na rowerku (odpychanym). W naszej
                                                    grupie ma być 25 dzieci, podziwiam panie przedszkolanki, ja nie mam
                                                    pojęcia jak okiełznać grupę 2,5 i 3 latków, z których każdy jest
                                                    przekonany że jest najważniejszy na świecie (no bo jest - dla swojej
                                                    mamy). W tym tygodniu babcia jest z Dobrosią, więc nie pójdą do
                                                    przedszkola (od babci za daleko), ja jutro będę z Dobrosią więc może
                                                    jutro chociać się uda.

                                                    Trochę ciężko mi o tym pisać, strasznie się boję, ale jutro idę do
                                                    psychologa z Dobrosią. Od pewnego czasu zaczęło trochę nas niepokoić
                                                    jej zachowanie, są momenty, że nie reaguje na nic, jest bez
                                                    kontaktu. Naprawdę bardzo się boję, nie wiemy co się dzieje. Boję
                                                    się, że gdy pójdzie do przedszkola od września i dojdzie stres, to
                                                    jeszcze to dziwne zachowanie może się pogłębić sad dlatego
                                                    spróbujemy się dowiedzieć od psychologa co to może być.

                                                    To na razie tyle, miłego dnia dla wszystkich
                                                  • mamakasienki1 Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 27.08.07, 09:30
                                                    Elkusiu kochana będzie dobrze, musi być dobrze.
                                                    Być może jest tak jak piszesz Dobrosia jest indywidualistką i nie
                                                    jest jej łatwo odnaleźć się w dużej grupie rówieśników.
                                                    Co do tego jej zachowania to trzymam mocno kciuki żeby to był jej
                                                    naturalny sposób na odstresowanie czy coś w tym stylu.

                                                    Z tego co widzę, to Kasia jest dokładnym przeciwieństwem Dobrosi,
                                                    jest rozbiegana, rozkrzyczana, uwielbia dzieci, nie może na niczym
                                                    skupić się dłużej niż minutę, wyjątkiem jest nasze wieczorne
                                                    czytanie bajek. Wtedy czytamy to co ona sobie wybierze.
                                                    Ale przedszkola boję się nie mniej niż Ty, staram się ją uczyć, żeby
                                                    nie biła ani nie krzywdziła innych dzieci a jednocześnie mówię jej
                                                    żeby oddała w taki sam sposób jeśli ktoś ją skrzywdzi.
                                                    Dla mnie ona jest jeszcze taka maleńka i żal mi dawać ją do
                                                    przedszkola ale wiem, że musi się uczyć zachowań w grupie
                                                    rówieśników i że z czasem powinno wyjść jej to na dobre.
                                                    W przyszłym tygodniu mój mąż ma wziąć wolne a ja chyba cały dzień
                                                    spędzę po drzwiami w przedszkolu.

                                                    Mega nie przejmuj się teściową, każdy ma swoje wady i zalety.
                                                    Wasza przynajmniej wam się do niczego nie wtrąca skoro się nie
                                                    interesuje.
                                                    A ubranko może się przyda dla maleńkiej.

                                                    Kończę bo Kasia je płatki z mlekiem i być może pokój już jest w
                                                    połowie zachlapany.
                                                  • mega3 Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 27.08.07, 15:13
                                                    Elkusiu na pewno wszystko jest z Dobrosią w porządku, ale rozumiem
                                                    Cię czasem jest lepiej usłyszeć to z ust specjalisty. Kuba też
                                                    czasem się podobnie zachowuje, kiedy jest czymś zajęty mówię do
                                                    niego po kilka razy, a on mnie wogóle nie słucha, ale w końcu jest
                                                    facetem, a facet niestety nie ma podzielnej uwagi.Tak sobie to
                                                    tłumaczęsmile
                                                  • niuniaxxxxx Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 27.08.07, 21:37
                                                    Hej!
                                                    Moja córcia Sandrunia urodziła się 01.01.2005. Chciała bym dołączyć
                                                    do Waszych pogawędek.
                                                  • mega3 Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 28.08.07, 08:35
                                                    Witamy Cię serdecznie niuniaxxxxx napisz coś więcej o sobie i
                                                    Sandruni.
                                                    Ja dostałam zaproszenie od NUTRICII do Kuchni Maluszka w Akademii
                                                    Zdrowego Rozwoju będą pokazywać świat oczami dziecka dzisiaj i jutro
                                                    od 11 mówiłam mojemu tacie, żeby się przejechał, ale stwierdził, że
                                                    mu się nie chce bo to od nas trzeba całą Łódź przejechać. Może po
                                                    południu pogadam z mężem i się dzisiaj lub jutro przejedziemy.
                                                  • elkusia Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 29.08.07, 08:06
                                                    Pozdrowienia powitalne dla niuni i Sandry i dla całej reszty
                                                    znajomych Pań.
                                                    Dzięki dziewczyny za wsparcie, byliśmy wczoraj u psychologa, bardzo
                                                    miła kobietka, jej zdaniem trudno coś powiedzieć na razie, to tylko
                                                    jedno niepokojące zachowanie, mamy dawać przez dwa tygodnie Melisaną
                                                    (ziółka w syropie) i obserwować. A pzede wszystkim jak najwięcej
                                                    kontaktów z rówieśnikami smile Poszliśmy więc do przedszkola i trochę
                                                    mi ulżyło, Dośka świetnie się bawiła, akurat gdy przyszliśmy dzieci
                                                    były na placy zabawa, więc od razu tam pobiegła. JUż tym razem
                                                    słuchała poleceń opiekunek, grzecznie ustawiła się w pary, no a
                                                    później ... cóż mogę dodać ... w przedszkolu niejaki Kacper zdjął
                                                    jej buty (na klęczkach) i założył bambosze ... Tak więc drogie mamy
                                                    musimy być już gotowe na pierwsze miłości smile. Później mycie rączek,
                                                    słuchanie bajki, obiad (dostała nawet obiad za darmo), leżakowanie,
                                                    zabawy klockami, w sumie prawie 3 godziny. Dośka zadowolona i
                                                    zmęczona. Padła nam wieczorem zaraz po 20. Mam nadzieję, że we
                                                    wrześniu będzie ok.
                                                    Pędzę do pracy odrabiać zaległości smile
                                                  • mamakasienki1 Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 29.08.07, 09:05
                                                    Witam nową mamusię niunię i Sandrę, piszcie coś o sobie i jak
                                                    najczęściej zaglądajcie.

                                                    Mega i byliście na tej akademii zdrowego rozwoju?
                                                    Ja byłam rok temu ale teraz jak mawet będzie u nas w mieście to
                                                    chyba nie dam rady.

                                                    Elkusiu bardzo krzepiące to co napisałaś o Dobrosi i wogóle o
                                                    przedszkolu.
                                                    Trzymam kciuki żeby wszystko było jak najbardziej w porządku.
                                                    Super, że Dobrosi się tym razem spodobało, z czasem będzie coraz
                                                    lepiej.
                                                    Pierwsze miłości smile hehehe fajnie tak wcześnie, Kasia ma już
                                                    wielbiciela w bloku naprzeciwko, zawsze jak wychodzimy i akurat jest
                                                    na podwórku to podchodzi do niej próbuje obejmować i tak śmiesznie
                                                    ją zagaduje, tyle, że Kasi się to raczej nie podoba i ucieka od
                                                    niego.
                                                    Ja tak bardzo się boję tego przedszkola, że zarażam tym chyba Kasię,
                                                    ona w nocy budzi się z płaczem. W sumie to nic takiego jej nie
                                                    mówię, tylko, że pójdzie do przedszkola do dzieci, do nowych zabawek
                                                    i że będzie tam pani, której trzeba słuchać.
                                                    Ale staram się też przygotować ją na to, że ktoś może ją uderzyć
                                                    albo popchnąć no i chyba tego ona się boi. Od wczoraj nic jej już
                                                    nie mówię takiego tylko że będzie fajnie.

                                                    Boję się też chorób, których nie da się uniknąć, synek sąsiadki
                                                    chodzi od początku sierpnia do przedszkola i już jest po jednej
                                                    serii antybiotyku.
                                                    Kasia ostatni antybiotyk brała prawie 2 lata temu i nie chciałabym
                                                    jej od razu jakiegoś aplikować,a poza tym bardzo boję się o Majeczkę.

                                                    To już tak blisko tylko 4 dni wakacji mają jeszcze nasze maluchy.
                                                  • zyrafka01 Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 29.08.07, 14:29
                                                    Ja również witam nową mamę i jej pociechę. Rozgość się u nas. A w
                                                    ogóle napisz coś więcej o sobie i Sandrze.
                                                    Elkusiu, cieszę się, że psycholog nie odkrył nic złego w zachowaniu
                                                    Dobrosi. Super, że Dobrosi tak się spodobało w przedszkolu.
                                                    Mamokasieńki, staraj się mówić Kasi same dobre rzeczy o przedszkolu.
                                                    Ona pewnie wyczuwa twój lęk i dlatego tak odreagowuje.
                                                    Im bliżej przdszkola to ja jakoś nie mogę sobie wyobrazić jak to
                                                    bedzie. Piotr będzie Olę odprowadzał rano a ja będę ją odbierać.
                                                    Tylko, że przedszkole czynne jest od 6:30 a trzy razy w tygodniu
                                                    Piotr prawdopodobnie będzie musiał jechać do pracy busem o 6:40.
                                                    Więc będzie zostawiał Olę w drzwiach, żeby ktoś się nią zajął i
                                                    pędzić na busa. Nie wiem jak to będzie.

                                                    Uff, w końcu dodałam dziś te zdjęcia jak Ola jeździ na koniu. Miałam
                                                    to zrobić w weekend, ale jakoś mi nie wyszło.

                                                    Miłego dnia
                                                  • mega3 Re: Zyrafko wszystkiego najlepszego 29.08.07, 15:15
                                                    Elkusiu fajnie, że Dobrosi się spodobało w przedszkolu, zobaczysz
                                                    będzie dobrze i na pewno będzie słuchała co pani do niej mówi.
                                                    Zyrafko fajne zdjęcia, ale Łukaszek jest podobny do tatusia.
                                                    Nie byliśmy wczoraj na tym "świecie oczami dziecka" bo mojemu mężowi
                                                    się nie chciało, może dzisiaj pojedziemy, chociaż wątpię, bo jestem
                                                    zła na mojego męża. Wczoraj Kuba dostał katar, dodałam mu do kaszki
                                                    na noc Juvit i troszkę miodu, zakropliłam nosek, jak usnął
                                                    otworzyłam mu okno w pokoju, żeby trochę przewietrzyć, sama poszłam
                                                    spać, ale przed tym bardzo męża prosiłam o zamknięcie okna. I co
                                                    oczywiście wchodzę rano do pokoju Kuby a tam okno otwarte przy 7
                                                    stopniach w nocy. Ręce mi opadły, jak sama czegoś nie dopilnuję to
                                                    niestety na nikogo nie mogę liczyć, boję się, że Kuba się rozchoruje.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • elkusia buuuu, zaczęło się 30.08.07, 08:28
                                                    witam wszystkich gorąco,
                                                    Żyrafko super zdjęcia, zwłaszcza Oleńka na koniku i motorze. Ale
                                                    odważna, nie bała się konia?
                                                    Mam nadzieję Mega, że Kuba się nie rozchoruje bardziej, życzę dużo
                                                    zdrowia, tak to już jest z mężami - ciężko się dogadać czasami,
                                                    zwykle to oni uważają, że wszystko na ich głowie, a my się tylko
                                                    czepiamy smile)) Trzymaj się, dużo pogody ducha życzę, aby znieść te
                                                    codzienne uciążliwości.
                                                    U nas też po wizytach w przedszkolu zaczęło się przeziębienie u
                                                    Dobrosi, na razie dziś rano katar i bół gardła, a ja musiałam dziś
                                                    przyjść do pracy. Zobaczymy jak to się rozwinie dalej, ale chyba nie
                                                    zaczniemy w poniedziałek zajęć w przedszkolu sad((
                                                    Jestem ciekawa jak to będzie z tym chorowaniem przedszkolnym, dużo
                                                    zdrówka dla wszystkich.
                                                  • mamakasienki1 Re: buuuu, zaczęło się 30.08.07, 12:07
                                                    Witam
                                                    Elkusiu mnóstwo zdrówka dla Dobrosi, trzymajcie się. Tak to już jest
                                                    z chorobami w przedszkolu.
                                                    Ale niestety tego nie da się uniknąć, musi swoje odchorować i już
                                                    inaczej organizm się nie uodporni.

                                                    Mega dopisuję się do Elkusi tak to już jest z facetami, trzymam
                                                    kciuki za Kubusia żeby wszystko było w porządku i żeby się bardziej
                                                    nie rozchorował.

                                                    Zyrafko super zdjęcia, ale Ola maleńka wygląda na tym motorze i na
                                                    koniu.
                                                    Niby duże te nasze maluchy a jednak takie jeszcze maleńkie.
                                                    A Łukaszek świetny, a jakie ma piękne oczka i jakie słodkie
                                                    dołeczki w policzkach.

                                                    My już dziś po szczepieniu, Maja waży 6,5 kg czyli dokładnie o 1 kg
                                                    mniej od Kasi w tym samym wieku.
                                                    Dziś niestety popłakała troszeczkę po szczepionce ale później ładnie
                                                    spała to pospacerowałyśmy trochę po podwórku, później jeszcze
                                                    pograłam z Kasią w piłkę i pohuśtałyśmy się na huśtawkach na placu
                                                    zabaw a jak Maja się obudziła to Kasia grzecznie wróciła do domu.
                                                    Od wczoraj wychodzę sama z dziewczynami na spacery i nie jest źle,
                                                    Kasia grzecznie spaceruje przy wózku aż Maja uśnie a później idziemy
                                                    się bawić na plac zabaw.
                                                    Wczoraj wymyśliłam dla Kasi atrakcję, zostawiłam Maję z tatusiem w
                                                    domu a sama z Kasią poszłam pojeździć autobusem, no i wybrałyśmy się
                                                    do nowego centrum handlowego dla dzieci.
                                                    Kasia dostała puzzle drewniane i książeczkę, a Maja zawieszkę do
                                                    wózka.
                                                  • elkusia Re: buuuu, zaczęło się 30.08.07, 14:45
                                                    Gratuluję udanych zakupów Mamokasieńki, super, że udało ci się
                                                    zorganizować wspólne wychodzenia na spacer.
                                                    Właśnie miałam telefon z domu od babci, Dosieńka ma 39 st.C,
                                                    idą do lekarza sad(((
                                                  • zyrafka01 Re: buuuu, zaczęło się 30.08.07, 20:37
                                                    Ja tak szybko, bo Piotr własnie myje Łukasza i zaraz będę musiała go
                                                    karmić.
                                                    Elkusiu, dużo zdrówka dla Dobrosi. Mam nadzieję, że jej szybko
                                                    przejdzie. Jak zapisywałam Olę do przedszkola, to pani dyrektor
                                                    mówiła mi, że muszę przygotować się, że przez pierwszy miesiąc lub
                                                    dwa na pewno będą choroby, ale później dzieci są odporniejsze. I
                                                    podobno w szkole potem mniej chorują. No zobaczymy jak to będzie u
                                                    nas. Ja zaczęłam dawać Oli w sierpniu szczepionkę doustną Rybomunyl.
                                                    Kuracja trwa przez 6 miesięcy. Ola brała to już w zeszłym roku. Mam
                                                    nadzieję, że pomoże to jej jakoś.
                                                    Echm jutro ostatni weekend wakacji. Ale szybko zleciały. I u nas
                                                    pogoda jakaś taka jesienna. Ale podobno we wrześniu ma być jeszcze
                                                    ładna pogoda.
                                                    Kończę, lecę karmić Łukasza.
                                                  • monika25lbn Re: buuuu, zaczęło się 30.08.07, 22:59
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Zyrafko spoznione zyczonka wszystkkiego najlepszego i duuuzo
                                                    buziakow.
                                                    Malo mnie teraz widac,ale jakos tak zawsze wychodzi,ze czasu za malo
                                                    a wieczorem padnieta jestem.Dzis w sumie tez juz bym spac poszla ale
                                                    sie przemoglamwinkCzytam jeszcze Wasze posty.
                                                    Witam rownierz nowa forumowiczke z coreczka,Sandra to piekne
                                                    imie,zawsze mi sie podobalo.
                                                    Mega zlosc pieknosci szkodziwinkMy spimy przy uchylonym oknie,balkon
                                                    juz zamykam na noc,ale jesli sama czegos nie dopilnuje to raczej
                                                    zadkosc zeby moj maz to zrobil,tak to juz z tymi facetami jest,dla
                                                    nich to blachostki.Pat tez ma katar ale przy tej pogodzie to nic
                                                    nadzwyczajnego.Ja to juz calkiem przeziebiona jestem,ostatnie dwa
                                                    dni jak z malym wychodze to mnie trzesie z zimna jak gdzies w cieniu
                                                    jestem.Na sloncu jest w miare ok,tylko oczy mnie pieka.
                                                    Mamokasienki fajnie,ze wyszlas sama z Kasia,obyscie czesciej mialy
                                                    takie wypady i gratuluje fajnych zakopow.
                                                    Elkusiu ja slyszalam,ze pierwszy rok w przedszkolu to w wiekszosci
                                                    choroby,oby to jednak sie nie sprawdzilo,napisz jak po wizycie u
                                                    lekarza i jak mala sie czuje.
                                                    Pat na szczepieniu troche plakal,szczegolnie w momencie
                                                    uklucia,potem szybko go zagadalam.Ale bylam strasznie wsciekla,bo
                                                    wpisali nas w czasie przerwy lekarki a do tego w poczekalni okazalo
                                                    sie,ze jeszcze dziewczynka z mama byly zapisane o tej godzinie co
                                                    my.Nas uratowalo,ze przyszlismy wczesniej,zajelam kolejke,bylo spore
                                                    opoznienie wiec wyszlismy na dwor.Pat czasami bardzo szaleje w
                                                    poczekalni.Jak juz weszlismy do gabinetu to pediatra rowniez zla na
                                                    zawalona przerwe chciala aby szybciej wszystko,ale sie nie
                                                    dalam.Powiedzialam,zeby dokladnie obejrzala Pata,zostal znowu
                                                    zwarzony,zmierzony i bez zmian po tygodniu ale jeszcze dobrze nie
                                                    wyszlam po szczepieniu a juz weszla druga osoba.Chcialam na
                                                    spokojnie uspokojc Pata i dopiero wyszlam jak przestal
                                                    plakac.Rozumiem,ze to przerwa byla ale jak tak zapisuja to nie moja
                                                    wina.Oczywiscie w rejstracji powiedzialam co mysle o ich pracy i
                                                    zaangazowaniu az jedna z pan(3akurat byly)poczerwieniala i
                                                    przepraszala.
                                                    Wczoraj bylismy na wesolym miasteczku i Pat pierwszy raz jechal na
                                                    malej lancuchowej.Myslalam,ze bedzie sie bal ale gdzie tam,cieszyl
                                                    sie i smial.Pojezdzil sobie na wszystkim dostepnym dla dzeci bo bylo
                                                    o polowe taniej.Na samochodach i labedziach byl z tata,bo ja jakos
                                                    nie mialam ochoty na karuzele.
                                                    Popoludniami jezdzimy i szukamy kapci dla Pata do przedszkola i
                                                    jakos nic znalezc nie moge a tu tylko dwa dni na zakupy.Pizamke mamy
                                                    i paste i szczoteczke.Jeszcze chce kupic jakis dres na zmiane,zeby
                                                    spodnie bez guzikow byly ale w marketach nic ladnego nie ma a w
                                                    dzieciecych sa po 120-160zl to troche sporo.
                                                    Sie rozpisalam duzo mam do streszczenia.
                                                    Pisalam Wam,ze chcialam stopniowo Pata przyzwyczajac do przedszkola
                                                    i godziny mu wydluzac ale po rozmowach z mamami i babciami na dworze
                                                    rozbita jestem calkiem.Niektore tez tak probowaly a potem dziecko
                                                    nie moglo zlapac rytmu dnia i ciagle chcialo do domu.Sama juz nie
                                                    wiem jak bedzie lepiej.Myslalam,ze dopoki nie pracuje to moge
                                                    odbierac go wczesniej a tak zadreczac sie bede przez te 8 godz,nie
                                                    wiem czy wytrzymam,zeby nie pojsc po Pata wczesniej.
                                                    Zdrowka dla chorych maluszkow,zeby szybko do formy wracaly.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia Re: buuuu, zaczęło się 31.08.07, 08:41
                                                    Moniko, coś ty dresy dla dzieci po 120 zł, załamka. Ja szukała butów
                                                    na jesień, nieocieplanych, jak zwykle najbardziej podobały mi się
                                                    Bartki - 147 zł, ale przemogłam się i nie kupiłam. Może się okazać,
                                                    że to but na 2 m-ce tylko. Firmy Mrugała były po 124 zł, ale w
                                                    internecie znalazłam po 80-90 zł takie same + koszty transportu.
                                                    Tylko, że boję się trochę kupować buty z internetu. Nie chcę kupować
                                                    żadnych chińskich po tych ostatnich wiadomościach, że produkty
                                                    chińskie dla dzieci są nafaszerowane chemią przekraczając wszelki
                                                    normy, brrr. Generalnie w sklepach jest bardzo mały wybór jak na
                                                    razie jesiennych ciuszków, wogóle mam wrażenieni że łatwiej coś
                                                    kupić dla niemowlaków, a dla naszych to już problem. Ale za to
                                                    trafiłam na przecenę i kupiłam komplet dresowy: kurteczka,
                                                    kamizelka, spodnie za ... 26 zł w sklepie na ryneczku osiedlowym,
                                                    polski producent, bawełna z włoskiem czyli taki w sam raz na jesień.
                                                    CHyba pójdę i dokupię jeszcze jedną większą kurteczkę do tego
                                                    kompletu, żeby Dośka miała na dłużej.

                                                    Jesteśmy po ciężkiej nocy, Dosia cały czas miała bardzo wysoką
                                                    tempteraturę 38-39, dopiero po drugiej porcji antybiotyku ok. godz.
                                                    24 jej spadła, tylko, że wtedy obudziła się, chciała mleczko i
                                                    zabawy, ona się już przecież wyspała smile Ma niby zapalenie gardła,
                                                    ale wczoraj wymiotowała i ma dziwne kupki ze śluzem (miała takie gdy
                                                    była bardzo mała i miała skazę białkową), zobaczymy co będzie dalej,
                                                    boję się, żeby się nie okazało, że jednak ma alergię nadal.

                                                    Pozdrawiam i miłego wostatniego, wakacyjnego weekendu (my go
                                                    spędzimy w domu, niestety smile))
                                                  • monika25lbn Re: buuuu, zaczęło się 31.08.07, 09:04
                                                    Hej,
                                                    Elkusiu to zdrowka duzo dla coreczki,zeby jej szybko przeszlo.Z ta
                                                    kopa to moze tez przez goraczke byc ale poobserwuj mala,jesli to
                                                    skaza to pewnie takie kopy beda czesciej.
                                                    No te ubranka to masakra cenowa i buty tez oczywiscie.Ja chce teraz
                                                    jechac do hurtowni,kawal drogi mamy i takie zadupia ale na placu
                                                    zabaw dzieci prawie wcale nie ma jak juz sie ochlodzilo a jak Pat
                                                    jest sam to ciagle po drabinkach skacze i nie ma mozliwosci zeby
                                                    plecy sie nie odslonily czy cos.
                                                    Ja za buciki to do 100zl moge zaplacic ale powyzej to juz przesada
                                                    na 2-3 mce.Z maluszkami rzeczywiscie jest latwiej,ubranek masa i
                                                    takich problemow z rozmiarami np to nie mialam nawet rok temu.Teraz
                                                    jak cos mi sie spodoba to albo rozmiarow brak albo cos tam zawsze.
                                                    Z tymi zabawkami tez slyszalam i zastanawia mnie czy to do konca
                                                    taka prawda,czy aby nie jest tak,ze producenci tych znanych marek
                                                    nie maja takiego zbytu jak na te tansze zabawki.Pat ma
                                                    rozne.Wykonczenia samochodzikow bywaja rozne nawet w
                                                    naszych,krajowych zabawkach.Z drugiej strony jak cos tansze to
                                                    przewaznie gorszy material.Mam nadzieje,ze troche z zabawkami bedzie
                                                    spokoj,bo w przedszkolu jest tego tyle a po przedszkolu na spacer i
                                                    juz nie bedzie tyle czasu na zabawki.Ale sie nazbieralo tego,samych
                                                    pluszakow 4 kartony w piwnicy+te w domu do przytulania,samochodow 3
                                                    kartony pod lozeczkiem.Tylko stanac gdzies i sprzedawacwinkJak pomysle
                                                    ile na to pieniedzy poszlo to zgroza.
                                                    Uciekam,trzymajcie sie cieplo.
                                                  • elkusia Re: buuuu, zaczęło się 31.08.07, 09:48
                                                    Tak sobie myślę, że gdyby ktoś z Was chciał zaryzykować to mogę
                                                    kupić ten tani dresik i wysłać pocztą, paczka to chyba 8 zł
                                                    kosztuje. Opiszę jak to wygląda:
                                                    spodnie - proste, na gumce, nie pamiętam czy są kieszonki, kolor
                                                    ciemny niebieski, niektóre mają wstawkę na dole z takiego wzoru jak
                                                    na kurtce 8 zł
                                                    kurtka - zapinana na zamek (taki gruby, plastikowy), z odpinaną
                                                    kapocą (kapoca kolor niebieski taki jak spodnie), z kieszonkami
                                                    (kieszonki też chyba niebieskie), kolor biały, ale nie śnieżny z
                                                    dużymi niebieskimi kwiatami, kieszonki niebieskie 10 zł
                                                    kamizelka - kolor jak kurtka, ale kapoca chyba biała, zapinana na
                                                    zamek, kapoca nie odpinana, trochę dłuższa od kurtki 8 zł
                                                    Moim zdaniem na przejściową jesienną pogodę, w sam raz na bieganie
                                                    po placu zabaw i przedszkolu.
                                                    Po kupieniu wyprałam już wszystko, stan ok.
                                                    Wszystko z bawełny z lekkim puszkiem w środku.
                                                  • elkusia Re: buuuu, zaczęło się 31.08.07, 09:54
                                                    Dodam jeszcze, że przy kapocy w kurtce materiał się wywija, trochę
                                                    źle uszyte (wszystkie tak miały, szybko i tanio szyte), ale nie
                                                    wpływa to na wizerunek smile za te pieniądze na jesień i wiosnę do
                                                    szybkiego wynoszenia jest ok, produkt polski
                                                  • mega3 Re: buuuu, zaczęło się 01.09.07, 09:21
                                                    Witam
                                                    A ja dzisiaj w pracysad
                                                    Wczoraj sobie wzięłam wolne i zrobiłam rano badania i niestety znów
                                                    mam krwinki białe w moczu, obawiam się, że tym razem nie obędzie się
                                                    bez jakiegoś antybiotyku, mam tylko nadzieję, że to nie wpłynęło
                                                    jakoś na moją dzidzię, tak się martwię.
                                                    Mamokasienki super, że udało Ci się wyrwać z Kasią do centrum
                                                    handlowego.
                                                    Dużo zdrówka życzę dla Dobrosi.
                                                    Muszę kończyć, bo jak się szybko obrobię to zmykam do domku.
                                                    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
                                                  • monika25lbn Re: buuuu, zaczęło się 01.09.07, 18:25
                                                    Hej,
                                                    My raczej w poniedzialek tez do przedszkola nie pojdziemy.Pat
                                                    przeziebiony.Mial 38,5 goraczki wieczorem.Zbilam mu na 37 ale noc
                                                    byla ciezka.Zasnal po 20-stej i o 1 sie obudzil,byl
                                                    rozpalony,robilam mu oklady.Potem zasnal ale wiercil sie strasznie i
                                                    tak do 5,az sie calkiem wybudzil tez z goraczka.Rano mial
                                                    temperature normalna,bylismy troche na dworze,bo szaleje tak,ze nie
                                                    da sie wytrzymac z nim w domu.Po spaniu znowu mial 38st i dzisiejsza
                                                    noc pewnie podobna bedzie do ostatniej a marudzi strasznie.
                                                    Do tego meza owialo,plecy go bola,Pat chce wchodzic na niego i
                                                    masakra.
                                                    Zobacze jak jutro bedzie ale boje sie zeby mi sie jakos porzadnie
                                                    nie rozchorowal w przedszkolu no i zeby nie pozarazal dzieci.
                                                    Mega trzymam kciuki zeb y antybiotyk nie okazal sie koniecznoscia no
                                                    i zeby z malenstwem bylo wszystko dobrze.
                                                  • monika25lbn Re: buuuu, zaczęło się 01.09.07, 22:31
                                                    Wrzucilam sierpniowe fotki.
                                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,68383355.html
                                                  • mamakasienki1 Re: buuuu, zaczęło się 02.09.07, 16:00
                                                    Witam i ja
                                                    Trochę trudno mi siedzieć przy kompie bo mała ciągle się budzi i coś
                                                    chce. Narazie tatuś sobie dzielnie radzi ale nie wiem jak długo.

                                                    Elkusiu jak Dobrosia się czuje?
                                                    Moniko jak Patryk ze zdrówkiem?

                                                    Elkusiu dziękuję serdecznie za ofertę ale ja już moją mamę
                                                    zatrudniłam do znalezienia czegoś jesiennego w używanej odzieży,
                                                    sporo tego jeszcze mam z ostatnich zakupów, bo ja zwykle zapasy
                                                    robię i mam na rok z góry. Ale jakoś umknęła mi kurteczka na
                                                    chłodniejsze dni dla Kasi i Mai. Więc moja mama ma w końcu okazję
                                                    żeby sobie poaszaleć i pobiegać po sklepach z odzieżą używaną.

                                                    Mega dużo zdrówka, dbaj teraz o siebie bardzo, te krwinki białe w
                                                    moczu to nic dobrego, u mnie zwykle tak objawiało się zapalenie
                                                    układu moczowego, barałam różne leki ale tylko antybiotyk pomagał i
                                                    to przejściowo niestety.

                                                    Moniko super zdjęcia, Pat już duży facet, a jaki pomocnik, fajnie
                                                    pooglądać Lublin i miejsca gdzie się bywało, najlepiej to
                                                    zapamiętałam jednak dworzec PKP, bo tam zwykle miałam przesiadki.

                                                    Teraz króciutko o nas.
                                                    Kasia jest coraz bardziej agresywna, nie wiem skąd jej się to
                                                    bierze. Wczoraj byli u nas znajomi z dziećmi w wieku naszych, no i
                                                    Kasia tak okładala swoją koleżankę, że tamta już chyba nie zechce do
                                                    nas przyjechać. Nie pomaga tłumaczenie, prośby, groźby, nawet
                                                    przepraszanie, ciągle to samo.
                                                    Aż się boję co to będzie w przedszkolu.
                                                    Ja już właśnie popodpisywałam Kasi rzeczy do przedszkola i jutro z
                                                    rana maszerujemy pierwszy dzień.
                                                    Tak strasznie się denerwuję, staram się tego nie okazywać ale
                                                    czasami wychodzi samo.
                                                  • zyrafka01 Re: buuuu, zaczęło się 02.09.07, 19:22
                                                    Mega, duuuużoooo zdrówka. Mam nadzieję, że to nic poważnego, szybko
                                                    przejdzie i obejdzie się bez antybiotyku. A w ogóle to współczuję
                                                    soboty w pracy.
                                                    Moniko, ale z Pata fajny chłopczyk. I jaki duży.
                                                    Elkusiu, jak się ma Dobrosia?
                                                    A ja chyba zaczynam się denerwować przed jutrzejszym dniem. Jakoś mi
                                                    tak dziwnie myśleć, że Ola od jutra będzie przedszkolakiem. No i ja
                                                    sama będę w domu, cisza, spokój, bez biegającej dwuipółlatki co
                                                    chwila dopytującej się o coś. Chyba będę tęsknić za nią i cały czas
                                                    myśleć jak się ma wśród tylu dzieci. Piotr ją zaprowadzi rano a ja
                                                    ją odbiorę.
                                                    A Łukasz dziś prawie w ogóle nie spał przez cały dzień. Wstał o 8:30
                                                    i od tamtej pory przysypia tylko przy cycu i zaraz potem się budzi.
                                                    Na szczęście jest super grzeczny i w ogóle nie płacze. Dużo leżał w
                                                    łóżeczku i gadał z karuzelą, albo w leżaczku i gada do nas. Naprawdę
                                                    jest fajny i bardzo cieszę się, że nie ma charakteru po swojej
                                                    siostrze. Bo jakby darł się tak jak Ola przez pierwsze trzy miesiące
                                                    to bym zwariowała.
                                                    No i skończyły się wakacje i od jutra Piotr wraca do pracy. I znów
                                                    będę sama od pon do pt od 7 do 20 sad A juz przyzwyczaiłam się, że
                                                    Piotr był z nami w domu cały czas. No nic, trzeba będzie sobie na
                                                    nowo organizować dzień.
                                                    Miłego wieczoru
                                                  • elkusia Przedszkole witać czas 03.09.07, 08:47
                                                    Witam w ten ciężki poniedziałek,
                                                    Moniko fajne zdjęcia, zazdroszczę Wam tego ogniska, wieki nie byłam
                                                    na takim wypadzie na dziko.
                                                    Mega duużo zdrówka i dbaj o siebie.

                                                    U nas wszystko ok, od soboty temperatura utrzymuje się na narmalnym
                                                    poziomie czyli ok. 37 st.C, Dobrośka szaleje w domu, skacze, fika,
                                                    biega. Na dwór jeszcze z nią nie wyszliśmy, cały czas ma jeszcze
                                                    katar i kaszel. Do przedszkola też dziś nie idzie.

                                                    Serdeczne wyrazy wspracia dla wszystkich przedszkolaków i ich
                                                    rodzin, mam nadzieję, że Wasze dzieci szybko się zaklimatyzują.
                                                    Powodzenia, trzymam kciuki.
                                                  • zyrafka01 Re: Przedszkole witać czas 03.09.07, 09:00
                                                    No to Ola poszła do przedszkola. Piotr ją zaprowadził. Zadzwonił do
                                                    mnie zdać relację. No i to moje dziecię jak tylko weszło w progi
                                                    przedszkola to zaraz uciekło tatusiowi do dzieci smile Poszła do
                                                    jakiejś grupy i pani musiała ją zaprowadzić do jej grupy. Od tej
                                                    chwili tata stał się nieważny. Ważne były tylko dzieci i zabawki.
                                                    Jestem z niej dumna i mam nadzieję, że jakoś sobie poradzi. Z
                                                    drugiej strony jakoś mi dziwnie samej w domu. No i trochę mi
                                                    dziwnie, że moje dziecko juz mnie tak nie potrzebuje, że sama sobie
                                                    jakoś radzi. No ale to chyba dobrze i powinnam się cieszyć.

                                                    Dajcie znać jak Wasze dzieci poradziły sobie pierwszego dnia w
                                                    przedszkolu.

                                                    Miłego dnia
                                                  • mamakasienki1 Re: Przedszkole witać czas 03.09.07, 09:39
                                                    Witam
                                                    Kasia już w przedszkolu, sama ją zaprowadziłam, a mąż oczywiście
                                                    wziął sobie dziś wolne i został z Majeczką.
                                                    Kasia już w progu mnie zostawiła i zachowała się identycznie jak
                                                    Ola, nie potrzebna jej byłam do niczego, przyszła tylko na chwilkę
                                                    jak chciała pograć w piłkę to jej wytłumaczyłam, że mama musi iść do
                                                    domku a ona zostanie z dziećmi i Panią i jak czegoś będzie
                                                    potrzebować to misi iść do Pani.
                                                    Dziś zostanie tylko do 12:00 więc już niedługo, ale tak bardzo się
                                                    martwię jak jej tam jest, czy nie płacze, czy się bawi, czy zjadła
                                                    śniadanie, no i czy się nie zasika.
                                                    Kibelek jej pokazałam sama, ale nie chciała robić siusiu.
                                                    Jestem z niej taka dumna że już taka dorosła ta moja maleńka kochana
                                                    myszka.
                                                    Mam nadzieję tylko, że jej będzie tam dobrze i że nie będzie płakała.
                                                  • elkusia Re: Przedszkole witać czas 03.09.07, 10:51
                                                    Cieszę się dziewczyny, brawo dla Was i dzieciaczków smile))

                                                    Z drugiej strony pozwolę sobie powtórzyć: Jak ten czas szybko leci,
                                                    nasze styczniaki juz przedszkolaki!
    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.09.07, 12:43
      znalazłam własnie w merlinie fajną serię książeczek, wydaje mi się,
      że to ciekway pomysł, ja chyba zamówię na święta na prezent (!):

      www.merlin.com.pl/frontend/browse/search/1.html?series=Bezpieczny%20%B6wiat&offershock
      • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.09.07, 18:05
        Hej,
        Mamokasienki i Zyrafko super,ze tak dobrze poszlo pierwszego
        dnia,napiszcie jak po powrocie do domu,czy dziewczynki cos
        opowiadaly i jak sie zachowywaly no i czy panie cos mowily.Oby
        dalsze rozstania tez przychodzily tak latwo.
        Pat niestety chory.Z rana bylismy w przychodni,ma zapalenie gardelka
        i ucha prawego.Jako,ze goraczka juz 4 dzien mam recepte na
        antybiotyk i zaraz wysle meza do apteki.Mialam jeszcze nie dawac
        antybiotyku ale po spaniu prawie 39st mial wiec nie bede
        czekac.Marudzi strasznie podczas spania i wybudza sie z
        placzem.Lekow cala siata,krople,witaminy,Zyrtec,Pyralgina w czopkach
        na goraczke.No dwor mozemy wychodzic ale moze ze 2 dni nie bede
        wychodzic,strasznie wieje i musialby byc w czapce.Tylko jak
        wysiedzimy w domu?Narazie od 7-10 dni moze to trwac chyba,ze
        przeniesie sie na drugie ucho.Po antybiotyku tez 2-3 dni do
        przedszkola sie nie wybieramy,moze po polowie wrzesnia,oczywiscie
        dzwonilam do dyrektorki przedszkola i powiedzialam co i jak ale
        zapal przedszkolny stracilam calkiem.\
        Poza tym na dniach przyjezdza moja mama i bedzie ok miesiaca,troche
        bedzie ciasno ale jakos to zniose po takim czasie a nie widzialysmy
        sie sporo ponad rok.
        Pat szaleje z mezem i co chwile na mnie wpadaja.
        POzdrawiamy.
        • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.09.07, 19:33
          Moniko, dużo zdrówka dla Pata. Oj, coś chorują nam styczniaki.
          No i pierwszy dzień w przdszkolu za nami. Ola poradziła sobie bardzo
          dobrze. Właśnie mi się pochwaliła, że piła herbatę (pierwszy raz).
          Nie płakała, nie zesikała się w majty, spała grzecznie i jadła co
          jej dali. Poza tym pani powiedziała, że jest bardzo odważną
          dziewczynką. Też jestem z niej strasznie dumna smile I oczywiście już
          nie może doczekać się jutra, żeby znów pójść do przedszkola.
          A po powrocie do domu nie pozwoliła mi pomóc sobie w robieniu
          siusiu. Kazała mi wyjść z łazienki smile Taka samosia z niej.
          Pozdrowionka
          • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 04.09.07, 09:19
            Gratuluję przedszkolakom pierwszego dnia, dzielne macie te dzieci,
            Kuba by mnie chyba nie wypuścił spokojnie z przedszkola.
            Życzę dużo zdrówka dla Pata i Dobrosi.
            Kuba jakoś się trzyma, już prawie nie ma kataru, daję mu codzinnie
            Juvit i dodaję miodu do mleka.
            Dzięki dziewczyny za słowa pocieszenia, dbam o siebie, dbam o
            higienę, nie wiem skąd to mi się wzięło, dzisiaj mam wizytę, to się
            okaże czy będę musiała jakieś dodatkowe badania robić czy od razu mi
            zaserwuje antybiotyk. Najgorsze jest to, że najczęściej w ciąży to
            wracasad
            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 04.09.07, 09:36
              Kasia wczoraj w przedszkolu ładnie się bawiła, ładnie wszstko
              zjadła, ale pod koniec pani mói, że zaczęła marudzić.
              Wszystko się wyjaśniło jak ją nam przyprowadziła. Kasia była cała
              zasikana, bo nie powiedziała Pani, że chce siku. Mówiła tylko, że
              chce do mamy.
              Dziś o tym już z Panią rozmawiałam i ma jej przypominać, ewentualnie
              zwrócić uwagę na to co Kasia mówi.
              W sumie dziś do przedszkola Kasia poszła bardzo chętnie, a w
              przedszkolu zostawiła mnie i Maję i pobiegła sama prosto do sali,
              nawet nie chciała się ze mną pożegnać.
              Mam nadzieję, że dziś się nie zasika i że będzie już dobrze.
              • elkusia Przedszkola czas 04.09.07, 10:16
                Mega powodzenia,trzymamy kciuki!
                Zdrówka dla Pata i Kuby!
                U nas juz prawie dobrze, tylko ten wstrętny katar i kaszel. NIe
                możemy Dobrosi wytłumaczyć, że ma wydmuchać nos smile ale i tak
                dzielnie znosi wszelkie zakraplania i smarowania noska, no i
                przepada za syropkami. Na dwór nie wychodzimy, u nas wczoraj było
                bardzo ponuro, zimno i padało, dziś świeci słońce ale jest ostry,
                zimny wiatr. No, jesień na całego.

                Bardzo się cieszę, że całkiem nieźle wypadł ten pierwszy
                przedszkolny dzień. Choć ja właśnie też się boję, że Dobrosia może
                nasiusiać w majteczki i chodzić cały dzień zasikana lub z ... kupą,
                ale to chyba nie, bo przecież będzie czuć ... smile
                Całuski dla dzielnych przedszkolaków!
                • elkusia to jest post Mamykasieńki 04.09.07, 12:48
                  Pozwoliłam sobie wkleiC post Mamykasieńki, który omyłkowo Olga
                  wkleiła na forum głównym Rówieśnicy:


                  Witam
                  Ja o 08:00 odprowadziłam Kasię do przedszkola i do 09:00
                  spacerowałyśmy z Majeczką.
                  Teraz tylko na momencik zajrzalam.
                  Zyrafko super Ola się spisała - gratuluję.

                  Mega co do tych chorób z ukłądem moczowym to u mnie też tylko w
                  ciąży, a jak urodzę to wszystko mija jak ręką odjął. Najgorsze, że
                  to przechodzi na dziecko jeszcze w brzuszku i zaraz po porodzie
                  dostają antybiotyk.

                  Moniko Elkusiu, zdrówka dla waszych pociech, żeby szybko wyzdrowiały.

                  Moniko, zapalenie ucha jest chorobą bakteryjną tak, że bez
                  antybiotyku i tak by się nie obeszło. Tylko na wirusy antybiotyki
                  nie działają.

                  Kasia wczoraj w przedszkolu ładnie się bawiła, ładnie wszstko
                  zjadła, ale pod koniec pani mói, że zaczęła marudzić.
                  Wszystko się wyjaśniło jak ją nam przyprowadziła. Kasia była cała
                  zasikana, bo nie powiedziała Pani, że chce siku. Mówiła tylko, że
                  chce do mamy.
                  Dziś o tym już z Panią rozmawiałam i ma jej przypominać, ewentualnie
                  zwrócić uwagę na to co Kasia mówi.
                  W sumie dziś do przedszkola Kasia poszła bardzo chętnie, a w
                  przedszkolu zostawiła mnie i Maję i pobiegła sama prosto do sali,
                  nawet nie chciała się ze mną pożegnać.
                  Mam nadzieję, że dziś się nie zasika i że będzie już dobrze.
                  • mamakasienki1 Re: to jest post Mamykasieńki 04.09.07, 13:23
                    dziękuję Elkusiu
                    Nie wiem jak ten post wysłałam na ogólny, jakoś mi tak poszło.
                    W każdym razie jeszcze raz dziękuję.
                    Kasia dziś w przedszkolu była bardzo grzeczna, Pani wysadziła ją 2
                    razy na kibelek i miała sucho to wogóle nie chciała iść do domu.
                    Jak tak dalej pójdzie to w przyszłym tygodniu zostanie na
                    leżakowanie.
                    • mega3 Re: to jest post Mamykasieńki 04.09.07, 14:25
                      Oj mamokasienki to mnie teraz nastraszyłaś, bo czytałam, że takie
                      infekcje są zagrożeniem dla dziecka w momencie porodu, kiedy dziecko
                      się przeciska i wtedy ma styczność z tymi bakeriami, które są w
                      pochwie. Ponoć dziecko jest bezpieczne, że odgradza je czop, ale
                      skoro Ty miałaś taką sytuację, że podali Majeczce antybiotyk to
                      pewnie jakieś jednak zagrożenie jest. Muszę o to dzisiaj zapytać
                      lekarza, tylko zawsze tak szybko od niego wychodzę, a potem sobie
                      myślę a mogłam jeszcze go coś zapytać.Nie chcę mu zabierać dużo
                      czasu, a przecież płacę za to nie małe pieniądze.
                      • elkusia Re: to jest post Mamykasieńki 04.09.07, 15:15
                        Mega pisz wszelkie pytania na kartce, gdy byłam na badaniu zawsze z
                        nerwów zapominałam połowę tego co chciałam zapytać smile i zawsze
                        potem z niepokoju do następnego badania dostawałam szału.
                        • monika25lbn Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 04.09.07, 17:51
                          Hej dziewczyny,
                          ja na moment.Pat od dzis dostaje antybiotyk.Na dworze nie bylismy bo
                          od rana padalo wiec ostro sprzatalam.Jak Pat spal to mylam
                          balkon,ciagle marudzil i musialam przychodzic do niego a teraz sama
                          tez zle sie czuje i gardlo czuje ze drapie.Okropnosc.
                          Mamokasienki trzymam kciuki zeby wiecej Kasia sie nie
                          zasikala,pierwszy dzien to stres poza tym pewnie sie zabawila i tez
                          zapomniala.Tylko u nas mowili ze sprawdzaja co jakis czas czy
                          dziecko nie jest zasikane a najgorsze,ze nie wiadomo ile czasu
                          dziecko mookre chodzi.
                          Pat wariacji dostaje.
                          Zdrowka dla Wszystkich.
                          • mega3 Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 04.09.07, 18:55
                            Jestem po wizycie, mój lekarz nie wierzy, żebym miała mieć jakiś
                            stan zapalny, bo nic mnie nie boli, nie narzekam na nerki, uważa że
                            w morfologii to też byłoby widać. Przepisał mi tabletki dopochwowe i
                            po 6 dniach mam powtórzyć badanie,jeśli dalej będzie źle to mam brać
                            furagin. Mamokasienki brałaś może Gynalgin?
                            Przepraszam, ale chyba Was nudzę tymi moimi problemami, ale martwię
                            się, a mój mąż mnie nie rozumie. Lekarz też powiedział, żebym nie
                            czytała o tych wszystkich rzeczach w internecie.
                            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 05.09.07, 08:52
                              Witam
                              Mega nie zanudzasz wcale, dobrze, że możemy sobie pogadać o różnych
                              sprawach.
                              Co do tego gynalginu to nie brałam, ja miałam augmentin i monural, a
                              w międzyczasie piłam urosept i cantharis czy jakoś tak.
                              Życze dużo zdrówka i żeby maleńka była zdrowa.

                              Moniko Tobie i Patowi również dużo zdrówka życzę.

                              Kasia wczoraj w przedszkolu już się nie zasikała tylko ładnie robiła
                              do kibelka i była wogóle bardzo szczęśliwa, że poszła no i wcale nie
                              chciała ze mną wracać do domu o 12:00 ale jak już byłam to ją
                              wzięłam, poza tym nie zostawialam jeszcze pościeli do leżakowania.
                              Teraz z kolei mam inny problem, Kasia wczoraj po powrocie z
                              przedszkola sikała bardzo często i wogóle gdzie popadło,
                              niekoniecznie do nocnika, zasikała chyba z 7 par majtek i tak sobie
                              myślę czy to nie przeziębiony pęcherz. Dziś z rana zaniosłam już
                              mocz do badania to po południu będzie już wiadomo.
                              W każdym razie w domu sikać nie chciała dziś rano tylko dopiero w
                              przedszkolu.
                              No i zaczęła się okropnie zachowywać w domu, nie wiem co się dzieje,
                              ciągle próbuje mnie uderzyć o byle co jest straszna awantura, a jak
                              idę się zająć Mają to trzyma mnie kurczowo i z całych siła stara się
                              zająć mnie sobą.
                              Może ona myśli, że do przedszkola poszła przez Maję? Albo, że jej
                              już nie chcemy?
                              Wczoraj cały dzień chciało mi się płakać, nawet mój mąż zauważył
                              różnicę w Kaśkowym zachowaniu i oboje staramy się poświęcać jej
                              jeszcze więcej uwagi, wszystko staramy się jej tłumaczyć na
                              spokojnie, ale to tylko pogarsza sytuację, bo Kasia nas wykorzystuje.
                              Nie wiem co mam robić, zabrać ją z tego przedszkola?
                              Ona tam świetnie się czuje i chętnie chodzi, dziś bardzo chętnie
                              pobiegła do dzieci i do zabawek.
                              Pani mówi, że Kasi wszędzie pełno i że wogóle nie płacze tylko bawi
                              się.

                              Konczę bo mój mały ssak się już odzywa.
                              • zyrafka01 Re: Styczniowe Pociechy 2005 cd. 05.09.07, 09:52
                                Witam się środowo. Uff, w końcu szczepienie Łukasza za nami. On miał
                                dopiero pierwsze szczepienie (to, które powinien mieć w 6 tyg.) od
                                wyjścia ze szpitala. Najpierw w naszym gabinecie był urlop, potem
                                Łukasz był chory i trzeba było poczekać 2tyg. po skończeniu
                                antybiotyku, a potem pediatra, z którą nasza lekarz rodzinna ma
                                kontrakt była na urlopie. I tak zeszło aż do teraz. Było trochę
                                przeraźliwego płaczu, ale szybko przeszło. No i mój mały klusek waży
                                7400 smile Ola ważyła niecałe 7kg zaraz po skończeniu 6 miesiąca. A
                                Łukasz za dwa dni skończy dopiero 3.
                                A swoją drogą mam dość podróżowania samej PKS-em. Ledwo włożyłam
                                gondolę z małym do autobusu, taka ciężka była. Kierowca chciał
                                odjechać zostawiając podwozie od wózka na trawniku. Wkładając to
                                podwozie odpadło mi koło i myślałam, że zgubiłam zawleczkę, bez
                                której oczywiście koło nie trzyma się ośki. Potem z wrażenia
                                zapomniałam, że trzeba kupić bilet i kierowca coś mówił a ja nie
                                słyszłam bo byłam na końcu autobusu. A ludzie zamiast mi powiedzieć
                                o co chodzi to gapili się na mnie. Czułam się jak kretynka. A na
                                koniec jeszcze okazało się, że z jednego koła zeszło powietrze sad
                                Na szczęście dało się jakoś jeździć. Nie lubię takich przygód,
                                zwłaszcza jak muszę sama gdzieś jechać i coś załatwiać, grrr...
                                No, ale mały zaszczepiony i to najważniejsze. Wczoraj też miał USG
                                bioderek i też jest ok. Teraz jeszcze w grudniu mamy się zgłosić na
                                badanie kontrolne.

                                Piotr dzwonił dziś, że jak tylko wszedł z Olą do przedszkola to ona
                                stwierdziła "Już się mogłam doczekać" smile

                                Mamokasieńki, nie bardzo wiem co doradzić w sprawie zachowania Kasi.
                                Ona pewnie uczy się takiego zachowania od innych dzieci. Musicie jej
                                tłumaczyć, że tak nie może się zachowywać. Wiem, że to ciężko i
                                często brakuje do tego cierpliwości.
                                Ola też jest jakaś inna w domu. Ale u niej to wynika z tego, że się
                                nudzi w domu. Nie ma dzieci i tylu fajnych zabawek. Sama mi
                                powiedziała w poniedziałek "Mamo, nudzi mi się". A ja też nie mam aż
                                tyle czasu, żeby się nią zająć. Ale staram się dużo jej czytać, co
                                bardzo lubi. A ja moge to robić np. karmiąc Łukasza. Ona w ogóle
                                zrobiła się strasznie wiercąca. Nie może sekundy usiedzieć
                                spokojnie. A jak już siedzi to musi wymachiwać łapkami albo nogami.
                                Wczoraj Ola była prawie cały dzień bez nas. Rano poszła do
                                przedszkola, potem ją odebrałam i poszła do mojej znajomej, bo nie
                                chciałam jeszcze jej ciągać na szczepienie Łukasza. A u tej znajomej
                                były jej wnuczki w wieku rok i 9 miesięcy a druga miała rok i 4
                                miesiące. I Olce było tam tak dobrze, że jak chcieliśmy ja odebrać
                                po powrocie koło 20, to była jedna wielka awantura i płacz, że ona
                                nie chce iśc do domu. Zobaczyła mnie, powiedziała mi cześć i zaczął
                                się ryk i rzucanie na fotele, że ona zostaje.

                                Mega, mam nadzieję, że pomoże ci ten lek i nie będziesz musiała brać
                                antybiotyku.
                                A poza tym, to wcale nie zanudzasz. I dobrze, że możemy sobie tu
                                pogadać o różnych rzeczach.

                                Miłego dnia smile
    • elkusia trudne przedszkole 05.09.07, 12:05
      wklejam fragmenty z internetu:

      Stres do odreagowania

      Nawet jeśli panie są wrażliwe, koledzy sympatyczni, a jedzenie
      wyśmienite - debiutant będzie odreagowywał stres. Może być marudny,
      rozdrażniony, kłótliwy, może nie reagować na prośby i być agresywny
      wobec rodzeństwa. Może nagle zacząć bardziej przypominać dwulatka
      niż trzylatka. Nie chcieć sam spać w swoim łóżku, moczyć się w nocy,
      domagać się karmienia czy pomocy w ubieraniu. Wszystko po to, żeby
      przyciągnąć waszą uwagę. Bardzo jej w tym czasie przełomu
      potrzebuje. Dlatego po powrocie malca z przedszkola warto poświęcać
      mu możliwie dużo czasu, żeby zrekompensować ból rozstania z
      rodzicami.

      Wam też będzie trudno, bo jego napięcie i rozdrażnienie może się
      udzielać, a w takim stanie trudno o dobre słowo i przytulenie.
      Spróbujcie sobie powtarzać, że dziecko nie zachowuje się tak, żeby
      sprawić wam przykrość, tylko adaptuje się do nowej sytuacji i samo
      nie potrafi sobie poradzić z nadmiarem bodźców.

      A może jeszcze za wcześnie

      Takie pytanie można sobie zadać, jeśli po miesiącu dziecko ciągle
      bardzo mocno płacze, ma bóle brzucha, kłopoty ze snem, wymiotuje i
      stanowczo odmawia chodzenia do przedszkola.

      Każdy dojrzewa w swoim tempie i może lepiej poczekać, aż malec
      będzie gotowy do tak poważnego wysiłku emocjonalnego. Może też być
      tak, że przedszkole jest niedobre, i wtedy rozwiązaniem będzie nie
      oczekiwanie, lecz zmiana miejsca. W rozpoznaniu sytuacji może pomóc
      wspólna zabawa w przedszkole z odwróceniem ról. Gdy dziecko odgrywa
      panią, a któreś z was przedszkolaka, łatwiej zorientować się, na
      czym polega ewentualny problem.
      • monika25lbn Re: trudne przedszkole 05.09.07, 14:33
        Hej dziewczyny,
        Mega ten gynalgin ja bralam,to chyba te tabletki dopochwowe.One sa
        przeciwzapalne.Sa dosc duze,nie lubilam ich i jeszcze tworzy sie
        dziwna wydzielina wiec dobrze uzywac wkladek,zeby nie zabrudzic
        bielizny.Ja w ciazy mialam czeste infekcje pomimo,ze z mezem
        bardziej dbalismy w tym czasie o higiene.Dopiero jak zaczelam myc
        sie Laktacytem to troche sie uspokoilo.Lekarz uswiadomil mnie
        wtedy,ze mydlo ma nie odpowiednie Ph,poza tym kazda zmiana rodzaju
        mydla,proszku do prania czy innych srodkow moze powodowac
        podraznienia okolic intymnych szczegolnie w ciazy.Laktacyt nadaje
        sie tylko w ciazy,bo odpowiednio zakwasza.Wiem,bo tesciowa kupila
        dla siebia bo promocja byla po czym poleciala do gina po kilku
        dniach i kazal jej to odstawic.Mam nadzieje,ze Ci sie polepszy i
        wszystko bedzie ok.
        Mamokasienki trzymam kciuki,zeby te klopoty z Kasia szybko
        przeszly.Co ona sobie mysli,to raczej sie nie dowiemy ale ten stres
        jakos napewno odreagowuje.Moze tez narodziny Majeczki i przedszkole
        to za duzo dla niej ale napewno sie przyzwyczai.
        Teraz ja zaczynam sie bac,bo Pat i tak bywa straszny,ma rozne
        momenty,czasem rzuca wszystkim,tez probuje nas bic ale konsekwentnie
        nie pozwalamy.Ja probuje lagodzic jego napady a maz czasem na niego
        krzyknie i jest placz straszny wtedy.
        Chyba zaczne mu jakies kary stosowac,np "stanie w kacie" czy cos.
        Zastanawiam sie,czy dac malemu ten melisan w kroplach ale to dopiero
        zobacze jaka bedzie reakcja po pzedszkolu.
        Maz dzis wzial sobie wolne,bo mialam umowiana rozmowe w spr pracy w
        naszym sklepie,tylko zejsc po schodach i juz i akurat szukaja
        pracownikow i jak na sklep to dobrze placa.Gdyby nie te choroby to
        od dzis moglabym zaczynac a tak jeszcze nastepny tydzien mamy z
        glowy.Maz chcial brac wolne zeby byc z Patem ale to bez sensu,on i
        tak wiecej zarabia.No i w niedziele musialabym pracowac i chlopaki
        by sie sami musieli zajmowac soba.I tez moze byc to za duzo dla Pata
        na raz.Eh.
        Znowu od rana pada i chyba w nocy tez padalo.Ja sie faszeruje
        polopiryna na noc a teraz pisze i cala mokra jestem.
        Coraz dluzsze te moje posty ostatnio.
        Pozdrawiamy.
        • mega3 Re: trudne przedszkole 05.09.07, 15:01
          Moniko masz rację to tabletki dopochwowe, są duże i bardzo
          niewygodne w aplikowaniu. Laktacydem myję się prawie od początku
          ciąży. Też mam nadzieję, że mi te tabletki pomogą.
          Moniko dużo zdrówka dla Ciebie i dla Pata. To chyba dobrze, że Twoje
          posty są coraz dłuższe smile
          Mamokasienki nie wiem co Ci doradzić, na pewno musicie Kasi
          poświęcać teraz więcej czasu,chociaż to jest dla Was pewnie trudne
          bo faktycznie może czuć się odtrącona i do tego dochodzi stres
          związany z przedszkolem. To z czasem na pewno minie, życzę Wam żeby
          jak najszybciej.
          Pozdrawiam
          • zyrafka01 Re: trudne przedszkole 07.09.07, 08:42
            Wczoraj byłam na aerobiku. Dziewczyny, wstyd się przyznać ale nie
            ćwiczyłam kilka ładnych lat. W zeszłym roku dużo jeździłam rowerem
            ale to tylko latem, kilka razy byłam na basenie a tak zero ćwiczeń.
            No ale postanowiłam, że będę chodzić na aerobik, po przeprowadzce
            halę sportową mam pod nosem. Szkoda tylko, że ze względu na pracę
            męża mogę tylko raz w tygodniu iść, ale zawsze lepsze to niż nic.
            No, ale jestem padnięta po tych ćwiczeniach, ale i szczęśliwa, że
            wreszcie zrobiłam coś tylko dla siebie. Jeśli nie będzie mnie na
            forum przez kilka dni to znaczy, że dogorywam, leżę i tylko karmię a
            Młodego podaje mi mąż, bo mam takie zakwasy, że nie mogę nic robić a
            nawet pisać na klawiaturze. To żart oczywiście smile Jeszcze
            chciałabym na basen chodzić ale zobaczymy czy mi się uda.

            Ciekawe jak ja wytłumaczę Oli, że przedszkole jutro i w niedz jest
            zamknięte. Dziewczyny, ona nie chce wychodzić z przedszkola. Wczoraj
            jak po nią przyszłam to powiedziała mi cześć i od razu "nie", że nie
            idzie do domu. Na chwilę odwróciłam się, żeby porozmawiać z panią a
            tu słyszę za sobą płacz. Ola rozpłakała się, bo chciała iść z
            dziećmi jeszcze do ogródka. No i musieliśmy poczekać na nią jeszcze
            trochę zanim pobawi się z dziećmi.

            Mamokasieńki, jak zachowanie Kasi, jakaś poprawa?

            Miłego weekendu.
            • mamakasienki1 Re: trudne przedszkole 07.09.07, 10:45
              Ja tak ekspresem
              Zyrafko zazdroszczę Ci że Ola tak chętnie zostaje w przedszkolu.

              U nas z Kasi zachowaniem poprawa znaczna, w domu już jest
              grzeczniejsza, ale mnóstwo cierpliwości do niej teraz trzeba. A w
              przedszkolu zostaje chętnie w miarę, tylko zależy która jest Pani,
              bo są dwie i jedna jest do południa, a druga po południu. Z jedną
              Panią dogaduje się super, a z drugą wogóle. Zresztą to chyba też
              zależy od podejścia Pani, bo obie mają zupełnie inne zdanie o Kasi.
              Jedna mówi, że jest super, że świetnie się bawi i dogaduje z
              dziećmi, a druga, że się wogóle nie rozumieją - hmmm nie wiem co o
              tym myśleć.
              A Kasia coraz mniej chętnie chodzi do przedszkola, zostaje bez
              płaczu , ale już o 12:00 tuż po obiedzie czeka na mnie.
              Lubi dzieci, lubi się bawić, z rana to tylko w przedszkolu chce
              robić siusiu.
              Ostatnio mówiła, że dziewczynka ciągnęła ją za włosy, tylko też nie
              wiem jak mam reagować na to. Tłumaczę jej żeby nie dała się
              ciągnąć, albo żeby mówiła, że nie wolno, ale nie wiem czy to
              odniesie jakiś skutek. W końcu zacznę ją uczyć żeby oddawała.

              W sumie jesteśmy zadowoleni z przedszkola, bo Kasia znacznie więcej
              mówi, ładnie zaczyna rozmawiać, niestety jeszcze we własnym
              wymyślonym języku. Zresztą trudno jej wogóle mówić bo nie umie
              wymawiać "k", "g" i "r" więc zastępuje je innymi literkami i
              wychodzą jakieś kosmiczne wyrazy.
              • zyrafka01 Re: trudne przedszkole 07.09.07, 11:25
                Mamokaieńki, Ola też nie mówi dokładnie tych samych liter. Nasza
                ostatnia rozmowa:
                -Olu, powiedz "ky"
                -"ty"
                -Olu, nie "ty" tylko "ky"
                -"ty"
                -Olu, powiedz kot
                -pot
                I tyle było z nauki mówienia literek. Ale jak ostatnio byłam na
                szczepieniu to zapytałam też pediatrę o to i ona powiedziała, że to
                normalne w tym wieku i nie trzeba się jeszcze martwić.
                Dobrze, że Kasia w domu się lepiej zachowuje. A z panią może sie
                jeszcze jakoś polubią. My też przecież nie ze wszystkimi osobami od
                razu super się dogadujemy. Trzymam kciuki za Was, żeby wszystko się
                dobrze ułożyło.
                • monika25lbn Re: trudne przedszkole 07.09.07, 13:39
                  Hej,
                  Mamokasienki super,ze Kasia powoli sie uspokaja,jeszcze troche i
                  pewnie wszystko sie normalnie jkos ulozy.
                  Pat zamiasr R mowi i i tez czasem cos poprzestawia ale mowi duzo
                  lepiej niz jak ja kiedy mialam 3 lata(tak mowi moja mama).
                  Zyrafko fajnie,ze masz tak blisko zeby troszke sie pomeczyc.Dobry i
                  raz w tyg i od dzieciaczkow mozesz troszke odetchnac.
                  My teraz mamy blisko basen i tak tez planuje chociaz raz w tyg
                  chodzic z Patem ale przy takiej pogodzie(caly czas mokro i okropnie
                  wilgotno)to chyba nie ma co.Rower z racji pogody i chorob tez
                  ostawiony.
                  Pat ma sie juz co prawda lepiej,nie goraczkuje ale od wczorajszego
                  wieczora histeryzuje i wariuje.Po czesci to napewno przez obecnosc
                  babci,ktora widzial ponad rok temu no ale to zawsze ktos nowy w
                  domu.W nocy sie wiercil,spac nie chcial i tylko czekoladki mial w
                  glowie.
                  A w przedszkolu dodatkowe skladki,40zl na ubezpieczenie,100zl na
                  paczki mikolajowe,lanie wosku,renowacje placu zabaw i 50zl na
                  przybory.W tym m-cu wychodzi prawie 500zl wszystkiego no i
                  wychowawczyni mowila,ze moge dac malemu posciel,taka w ktorej lubi
                  spac.Dostalismy ankiete do wypelnienia na ile samodzielne jest
                  dziecko przy ubieraniu,jedzeniu i zalatwianiu sie.Co je
                  chetnie,czego nie je.Co lubi robic i takie tam.
                  Tylko nie bardzo wiem,co napisac "czego oczekujesz od przedszkola"
                  to wiadome,ze rzetelnej opieki nad dzieckiem ale czy tak moge
                  napisac?
                  Musze isc,pozdrawiam Was.
                  • mega3 Re: trudne przedszkole 07.09.07, 15:04
                    Witam
                    Wreszcie się pogoda poprawiła, ciekawe czy na długo.
                    Fajnie zyrafko, że chodzisz na aerobik, ja chodziłam regularnie
                    ponad rok czasu i bardzo się dobrze czułam, a figura też się
                    poprawia. Niestety odkąd się dowiedziałam , że jestem w ciąży
                    musiałam przestać, ale jak urodzę i mąż będzie zgodzi się zostawać
                    to na pewno wrócę do ćwiczeń.
                    Zazdroszczę Wam, że Wasze dzieci tak chętnie chodzą do przedszkola,
                    że wogóle chodzę i je przyjęli, bo na pewno z tego dużo skorzystają.
                    Jutro mamy z mężem 6-stą rocznicę ślubu, z tej okazji miałam sobie
                    kupić kwiatka doniczkowego, bardzo podobały mi się takie papryczki,
                    ale był taki wybór, że nie mogłam się zdecydować. Jestem na siebie
                    wściekła, bo jak jestem w ciąży to mam problem ze zdecydowaniem sięsad
                    Moniko dobrze, że z Patem już lepiej
                    Życzę miłego weekendu
                    • elkusia Re: trudne przedszkole 07.09.07, 15:09
                      Witam szanowne panie,
                      pozazdrościłam Zyrafce i chyba się wybiorę na basem w przyszłym
                      tygodniu.
                      NIe bedzie mnie przez cały przyszły tydzień, musiałam wziąść urlop w
                      pracy, co by prowadzić moje dziecko do przedszkola i wcześniej
                      odbierać, pierwszy tydzień na całe 9 godzin to trochę dużo dla
                      Dobrosi. Jestem ciekawa jak nam pójdzie, mam nadzieję, że damy
                      radę smile
                      Mega wszystkiego naj, naj na rocznicę ślubu. Może mąż sprawi Ci
                      jakiś fantastyczny prezent smile co prawda my na tegoroczną trzecią to
                      sobie nic nie kupiliśmy, ech życie smile)
                      • mamakasienki1 przedszkole :) 07.09.07, 18:56
                        Witam i ja wieczorkiem

                        Zyrafko to ja też dołączam do grona zazdrośnic, od października
                        wybiorę się też na aerobik, więcer jak raz w tygodniu pewnie mi się
                        nie uda ale i to dobre.

                        Moniko Pat już pewnie zdrowy dlatego tak szaleje, no i ma w końcu
                        babcię do dyspozycji to się może popisywać.

                        Mega, życzę dużo zdrówka i oczywiście dbaj o siebie i maleńką.
                        Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu i obyście takich
                        rocznic mieli jeszcze wiele.

                        Elkusiu wiem, że przeczytasz to dopiero za tydzień, ale trzymam
                        bardzo mocno kciuki za Dobrosię i za Ciebie. Napewno dacie radę, a
                        Dobrosia mądra i rozsądna dziewczynka szybko się przyzwyczai.
                        Przeciez nasze dzieci są jeszcze małe i młodsze od rocznika, który
                        idzie teraz do przedszkola więc może być im trochę trudniej.

                        A ja już spokojniejsza, Kasia powoli zaczyna się przystosowywać,
                        dzisiaj już naprawdę super się zachowuje. W domu jest grzeczna,
                        słucha mnie oczywiście bez przesady, ale jest trochę jakby
                        rozważniejsza.
                        No i mówi też coraz fajniej.

                        Zyczę miłego weekendu
                        • zyrafka01 Re: przedszkole :) 07.09.07, 20:16
                          A Ola znów nie chciała wracać z przedszkola i zaczęła płakać jak
                          zobaczyła, że Piotr po nią przyszedł.
                          Uff, kupiłam dziś Oli buty na jesień. Udało nam się kupić buty firmy
                          Temar (ze znakiem zdrowa stopa), które kosztują normalnie 109zł za
                          76zł, bo pani rezygnowała ze sprzedaży butów. Kupiliśmy takie:
                          www.temar.net.pl/buty/wiosna/2006/2/IMG_3356.JPG
                          A w ogóle to cieszę się, bo wczoraj i dziś Piotr miał wolne w pracy.
                          Nie wiem czy pamiętacie, ale mieliśmy jechać na weekend na Słowację,
                          na konferencję. Niestety ja z dziećmi nie mogłam jechać bo nie udało
                          nam się pożyczyć samochodu. Piotr miał jechać sam, ale zrezygnował z
                          tego wyjazdu, bo chciał być z nami. I zabrał nas wczoraj do
                          restauracji na obiad (bo na moje urodziny nic nie robiliśmy). A dziś
                          właśnie mogliśmy pojechać na zakupy do Szczecinka. Ja po ostatnich
                          wyprawach mam dość jeżdżenia samej PKS-em. No i oprócz butów dla Oli
                          kupiłam też czapki dzieciakom na jesień.

                          Mamokasieńki, wiedziałam, że uda Wam się opanować sytuację z Kasią.
                          Trzymam kciuki, że wszystko się dobrze ułożyło.

                          Miłego weekendu
                          • mamakasienki1 Re: przedszkole :) 08.09.07, 13:33
                            witam
                            Zyrafko gratuluję udanych zakupów, u nas jeszcze nic nie kupione na jesień.
                            O nie, kupiliśmy dla Kasi buty jesienne w sklepie Bata, wyprzedaż wiosennej
                            kolekcji była i ze 120 zł, były przecenione na 55 zł. I też jestem z tych butów
                            bardzo zadowolona, bo spodziewałam się wydatku w granicach 120 zł właśnie, no a
                            teraz jeszcze czapki i kurtki.
                            Czekan na to co moja mama nakupiła, ale jeszcze nie widziałam.
                            No i obowiązkowo muszę dla Kasi kupić kilka par spodni na gumce bo w przedszkolu
                            musi sama sobie radzić ze zdejmowaniem i zakładaniem jak idzie siusiu. Pani
                            wprawdzie pomaga, ale starają się żeby dzieci radziły sobie coraz więcej same.

                            A ja chyba zrobię dla Kasi kalendzarz z nalepkami kiedy idzie do przedszkola a
                            kiedy ma wolne, tak jak jedna z mam u nas w przedszkolu. Mowiła, że jej dziecko
                            bardzo chętnie szło w piątek, bo następny dzień miał być juz wolny. Może i u nas
                            się sprawdzi.

                            My narazie jesteśmy u teściowej więc korzystam, że nie muszę się dziećmi zajmować wink
                            Pozdrawiam
                            • monika25lbn Re: przedszkole :) 11.09.07, 22:24
                              Hej,
                              cichutko sie u nas zrobilo.
                              Mamokasienki wypoczywaj ile sie da.
                              My bylismy dzis na kontroli,do jutra wlacznie jeszcze antybiotyk
                              (augumentin,nie wiem czy pisalam),teotertycznie od czwartku Pat
                              moglby isc do przedszkola ale pediatra mowil,ze jesli jest ktos w
                              domu to lepiej od poniedzialku.Mysle,ze moze w piatek na pare godzin
                              wysle Pata ale jeszcze zobacze.
                              Po lekarzu poszlam do przedszkola porozmawiac z dyrektorka i zaniesc
                              ta ankiete,mama zostala na dworze z Patem i po chwili on zaczal sie
                              niesamowicie drzec,napad histeri chyba.Az kobieta wygladala przez
                              okno co sie dzieje.Jak wyszlam to sie uspokoil i bardzo chcial wejsc
                              do dzieci.Ale jak tak bedzie sie w srodku zachowywal to nie wiem czy
                              sobie panie poradza.
                              Od przyjazdu mamy robi sie strasznie nerwowy,w nocy placze albo
                              krzyczy.Dzis na noc dostal melisal oczywiscie po konsultacji z
                              lekarzem.
                              Ja dzis kupilam nowa spacerowke,bo w naszej pekla rurka na zgieciu i
                              juz niewiele pomoglo naprawianie jej.Chcialam parasolke,tylko z
                              daszkiem zeby folie nalozyc,bo ciagle pada no i z rana do
                              przedszkola zeby malego nie meczyc.Za Coneco zaplacilam 150zl a w
                              komisie byla podniszczona za 210zl,bylam w szoku.
                              Dziewczyny piszcie jak tam przedszkolaki sie maja.
                              Zdrowka.
                              • mega3 Re: przedszkole :) 13.09.07, 08:44
                                Witam.
                                Ale spokój, nic nie piszecie, ja też w sumie nie mam za wiele do
                                napisania.
                                Kupiłam wczoraj Kubie czapkę i przy okazji przymierzania tak
                                wariował, skakał, wyrywał się i krzyczał, że aż pani sprzedawczyni
                                życzyła mi, żeby to drugie było troszkę spokojniejsze. Kupiłam mu
                                też jajko z którego po paru dniach zanurzenia w wodzie wykluwa się
                                kurczak. Kuba siedzi i obserwuje je, nie może się doczekać jak się
                                wykluje, ale obiecał mi, że nie będzie go do tego czasu wyjmował z
                                wody.
                                Zakończyłam w poniedziałek branie tych tabletek dopochwowych,
                                wczoraj zrobiłam badanie i wynik jest o niebo lepszy. Miałam
                                wcześniej krwinek białych 40-60,a teraz mam 2-4. Najważniejsze, że
                                nie muszę brać antybiotyku.
                                Mam nadzieję, że wszyscy już się wychorowali.
                                Pozdrawiam
                                • mamakasienki1 Re: przedszkole :) 13.09.07, 15:17
                                  Witam
                                  Rzeczywiście cichutko, ale wiem, nie ma Elkusi to nie ma kto nas
                                  mobilizować.

                                  Moniko gratuluję kupna wózka, a daleko macie do tego przedszkola? Bo
                                  mi to by się nawet nie opłacało, Kasia wszędzie chodzi na nóżkach, a
                                  ja nie wyobrażam sobie pchania dwóch wózków, myślałam kiedyś o wózku
                                  dla dwójki, ale szkoda kasy, a Kasia świetnie sobie radzi.
                                  No ale my przedszkole mamy za naszym blokiem, idziemy tam może
                                  minutę.
                                  Pat pewnie taki okres przechodzi, że szaleje, jak pójdzie do
                                  przedszkola to pewnie się uspokoi.

                                  Mega super, że wyniki dobre, no i najważniejsze, że uniknęłaś
                                  antybiotyku.

                                  A u nas kiepsko sad
                                  Była u nas dziś lekarka no i stwierdziła u Kasi jakieś zmiany w
                                  płucach i od razu dala antybiotyk.
                                  Maleńka narazie tylko gardełko zaczerwienione i mam jej podawać
                                  syrop.
                                  A biedulka Kasieńka całą serię leków ma brać. Ostatnie 3 noce miała
                                  straszny duszący kaszel, i dopiero teraz ta lekarka uświadomiła mi
                                  że to mógłby być krztusiec. W dzień wszystko w porządku ale te noce
                                  koszmarne. Wogóle nie spałam, a najgorsze, że z mężem też coś
                                  załapaliśmy i 2 dni praktycznie z łóżek nie wychodziliśmy, tak nas
                                  temperatura wyłożyła.
                                  Najważniejsze, że Majeczka nie zaraziła się jeszcze od Kasi.
                                  No i lekarka powiedziała, że jutro też do nas zajrzy zbadać jeszcze
                                  maleńką.
                                  Fajna jakaś ta lekarka, pomimo, że dzwoniłam po nią żeby przyszła do
                                  nas na wizytę prywatną to sama się zaoferowała, że jutro zajrzy już
                                  bezpłatnie.
                                  No i podsunęła mi kilka pomysłów na co alergię może mieć Majeczka.
                                  Zrezygnowałam już w 100% z nabiału a ona dalej ma jakąś wysypkę
                                  alergiczną, wprawdzie mało widoczną, ale jest.

                                  Tak, że u nas nie najlepiej wszystko wygląda.
                                  Już mam szczerze dość tego przedszkola, a to dopiero początek.
                                  • mamakasienki1 Re: przedszkole :) 13.09.07, 15:20
                                    Mega a co to za jajko?
                                    bo może to być fajna zabawa dla Kasi. Tylko ciekawe czy by
                                    wytrzymała, bo ona na krótko się czymś interesuje.
                                    • monika25lbn Re: przedszkole :) 13.09.07, 15:59
                                      Hej,
                                      Mega to super,ze po tych lekach sie poprawilo,nie chce straszyc ale
                                      to moze wracac.Trzymam kciuki,zeby do konca ciazy bylo juz
                                      dobrze.Wlasnie co to za jajko?Napisz tez jak juz sie wykluje i czy
                                      maly wytrzymuje.Pat by chyba nie dal rady,on jak cos bardzo chce to
                                      po nochach wola np traktor czerwony czy cos innego.
                                      Mamokasienki wspulczuje chorob.Czyzby Kasia juz cos zlapala w
                                      przedszkolu?Z alergiami to ookropnosc,najgorsze ze nie wiadomo do
                                      konca co uczula maluszka.Fajnie chociaz miec taka lekarke,ktora
                                      naprawde interesuje sie chorymi,szczegolnie dziecmi.Zycze szybkiej
                                      poprawy calej rodzinie.
                                      Co do wozka to i ja nie bardzo chetna bylam na nowy i gdyby w starej
                                      spacerowce nie pekla rurka to napewno nie kupowalabym kolejnego.Do
                                      przedszkola mamy jakies pol godziny spacerkiem,ale jak trzeba bedzie
                                      szybko dojsc to z Patem nie ma mowy zeby zdazyc,no i rano wole
                                      pozniej wstac niz potem biec.No i kazdy wyjazd do miasta to latwiej
                                      mi jest jak Pat siedzi zapienty w wozku niz jak mi sie ciagle gdzies
                                      wyrywa.W przedszkolu widzialam,ze duzo osob zostawia parasolki
                                      zlozone w konciku to i my narazie bedziemy.Jutro wysylam Pata na
                                      kilka godzin do przedszkola.Musze jechac z mama pozalatwiac kilka
                                      spraw w miescie wiec nie ma po co dziecka ciagnac ze soba,a ze juz
                                      nie kaszle to mysle,ze bedzie dobrze.No i jakby cos nie wyszlo to
                                      bedzie mial weekend na rozladowanie emocji.
                                      Olgo a na ktora prowadzisz Kasie do przedszkola?
                                      Zalkadacie dzieciaczkom czapki czy jeszcze nie?Bo ja juz sie boje po
                                      tej chorobie a jest niby cieplo tylko wieje troche.
                                      Na osiedlu mamy troche zamieszania,pewnie slyszalyszcie,ze w
                                      Lublinie protestuja przed budowa masztu ERY,to wlasnie blisko
                                      naszego bloku.I teraz wszedzie stoi po kilka radiowozow,w oknach
                                      wywieszone czarne flagi.
                                      Ide bo Pat sie budzi.
                                      Pozdrawiam/.
                                      • mamakasienki1 Re: przedszkole :) 13.09.07, 18:54
                                        Witam
                                        Moniko co do przedszkola to ja prowadzę Kasię na 08:00 tak mniej
                                        więcej, generalnie chodzi o to żeby zaprowadzić dziecko przed 08:30
                                        bo wtedy jest śniadanie. A zabieram Kasię tuż po obiedzie czyli o
                                        12:00 więc Kasia jest w przedszkolu zaledwie 4 godziny, ale myślę,
                                        że na początek jej to wystarczy, z czasem jak jej się spodoba to
                                        wydłużymy ten czas.
                                        Co do wózka to nie widziałam żeby u nas ktoś dzieci przywoził, bo
                                        nasze osiedle jest dość skupione więc przejście na drugi koniec nie
                                        jest zbyt czasochłonne. Chyba, że rodzice przywożą dzieci z innych
                                        części miasta, ale to nie widziałam jak.
                                        Kończę narazie
                                        • mega3 Re: przedszkole :) 14.09.07, 08:20
                                          O rany mamokasienki współczuję i szybkiego powrotu do zdrowia życzę
                                          dla całej rodzinki. Faktycznie fajna ta lekarka.
                                          Wczoraj wchodzę do domu po pracy, a moje dziecko krzyczy mamo, mamo,
                                          już kurczak się wykluwasmile Skorupka pękła i widać było kawałek główki
                                          kurczaczka, dzisiaj już widać trochę więcej. Kubie to sprawia dużą
                                          radochę i nie może się doczekać, aż się cały wykluje. Postawiłam go
                                          na meblach więe nie ma szans, żeby go dosięgnął. Polecam to jajko,
                                          kosztowało 5,50 i wydaje mi się, że można je kupić w większości
                                          sklepów z zabawkami, może czasem w kioskach. NIestety nie wiem jak
                                          to się dokładnie nazywa. Wiem, że są jeszcze z wężami, jaszczurkami,
                                          dinozaurami.
                                          Moniko ja zakładam Kubie często czapkę, bo jeździ na rowerze, a
                                          wtedy bardziej mu wieje, poza tym mieszkamy na osiedlu, gdzie
                                          praktycznie zawsze wiejesmileWczoraj po południu mu nie założyliśmy bo
                                          zrobiło się fajnie słonecznie i stwierdziłam, że nie potrzeba.
                                          Pozdrawiam
                                          • mamakasienki1 Re: przedszkole :) 15.09.07, 08:11
                                            Witam
                                            Moniko co do czapki to ja Kasi raczej rzadko jakąś zakładam, chyba
                                            że taką z daszkiem, albo jakiś kapelusik.

                                            Mega już w internecie oglądałam te jajka ale narazie nie mam jak
                                            wyjść na miasto żeby poszukać.

                                            Kasia ma krztusiec, tak strasznie się biedulka męczy po nocach. I
                                            jeszcze taki wstrętny antybiotyk dostaje bleeeeee.
                                            Wkurza mnie że była szczepiona a nic jej ta szczepionka nie dała.
                                            Majeczka narazie zdrowa i mam nadzieję, że tak zostanie.
                                            Dobrze, że nie szłam z Kasią do naszej rodzinnej lekarki bo i tak by
                                            się nie poznała.
                                            Przybija mnie to, że zawsze przy jakiejś chorobie dzieci muszę
                                            zamawiać wizyty prywatne bo i naczej to nic nie uzyskam.
                                            • zyrafka01 przedszkole :( 15.09.07, 11:14
                                              Cześć dziewczyny
                                              Olka też chora. Wczoraj ją rozłożyło. Rano była jeszcze w
                                              przedszkolu a wieczorem temperatura (37,6) i kaszel. Siedzimy więc
                                              dziś i jutro w domu i zobaczymy, czy przejdzie jej do poniedziałku.
                                              Chociaż wątpie i pewnie nie pójdzie przez kilka dni do przedszkola.
                                              A w ogóle okazało się, ze Ola ostatnio płacze w przedszkolu. Zdarza
                                              jej się popłakać jak już Piotr ją zostawi albo przed spaniem. W domu
                                              mówi mi, że chciała do taty. A w ogóle to pani przedszkolanka mówiła
                                              nam, że ona jest bardzo delikatna i jak ją ktoś np. popchnie to
                                              płacze. Ona nie umie oddać i uderzyć innego dziecka. Ona jeszcze
                                              nigdy nikogo nie uderzyła. Kiedyś poszła do pani i mówiła, że ja
                                              uszy bolą. Pani myślał, że ona jest chora ale później domyśliła się,
                                              że dla Oli jest po prostu za głośno z dziećmi i dlatego pokazywała
                                              na uszy i zatykała je. Zresztą mi też raz powiedziała, że nie chce
                                              iść bo dzieci hałasują. No ale jak po nią przychodzę, to mi ucieka i
                                              nie chce wracać do domu. Muszę wymyślać jakieś atrakcje, żeby
                                              chciała wyjść z sali albo biorę ją pod pachę i żartując wynoszę z
                                              sali. Dziwna ta córka.
                                              Wczoraj mieliśmy fajny dzień. Odwiedzili nas znajomi, którzy
                                              wyjechali do Anglii. Oni mają synka rok młodszego od Oli i dzieciaki
                                              fajnie się bawiły razem.
                                              Muszę kończyć bo Piotr wrócił z zakupami i goni mnie do
                                              rozpakowywania ich smile
                                              • mamakasienki1 Re: przedszkole :( 17.09.07, 10:15
                                                Witam
                                                Zyrafko nie przejmuj się, Ola napewno się przyzwyczai, potrzebuje
                                                trochę czasu.
                                                A to, że dzieci hałasują to zupełnie naturalne, nie wiem co mogłabym
                                                Ci poradzić w tej kwestii.
                                                U nas akurat tak jest, że Kasia to z tych głośnych i rozrabiających
                                                dzieci.
                                                Myślę, że oddać też potrafi, bo z przedszkola przynosi coraz to
                                                nowe "umiejętności" - plucie, drapanie i widziałam na własne oczy
                                                jak próbowała dziecko na podwórku opluć.
                                                Ale mi wstyd było, nigdy czegoś takiego jej nie uczyliśmy, zresztą
                                                chyba nikt nie uczy dzieci takich zachowań.
                                                Za to jeśli chodzi o oddawanie to mówię jej, że jeśli ktoś jej coś
                                                zrobi to może oddać w innym wypadku nie wolno jej dzieci krzywdzić w
                                                żaden sposób. Ciekawe tylko jaka jest jej interpretacja tego co do
                                                niej mówię.

                                                Kasia już czuje się znacznie lepiej więc jeśli lekarka pozwoli to
                                                jutro pomaszeruje do przedszkola i to chyba z samego rana z tatusiem.
                                                Całą sobotę przesiedziałyśmy z dziewczynami moimi w domu, bo tatuś
                                                pojechał po nowy samochód, ale teraz mamy śliczne "nowe" (dla nas)
                                                autko.
                                                Kasia wogóle wysiadać nie chciała, a do starego wsiąść też już nie
                                                chciała.
                                                No i poszły prawie wszystkie nasze oszczędności.
                                                No i do końca miesiąca musimy zacisnąć pasa, a nie lubię takiego
                                                uczucia.
                                                Mam nadzieję, że do świąt coś odłożymy.

                                                Zyrafko dużo zdrówka dla Oli, żeby szybko wyzdrowiała no i żeby
                                                Łukaszek się nie zaraził.
                                              • elkusia Re: przedszkole :( 17.09.07, 10:40
                                                Witam po przerwie i widzę, że przydadzą się życzenia zdrówka dla
                                                wszystkich, i szklanka gorącej herbaty z cytryną dla tych starszych.
                                                Gdy zaprowadziłam Dobrosię w poniedziałek do przedszkola rano było
                                                21 dzieci, w piątek ... 7, w tym chyba wszyskie kaszlące lub
                                                smarkające. Wszyscy nas ostrzegali, że tak będzie, ale mam wrażenie,
                                                że każda z nas miała nadzieję, że jednak jej dziecko okaże się
                                                odporne i tak od razu nie załapie choroby.
                                                W poniedziałek i we wtorek Dobrosia bardzo dzielnie i samodzielnie
                                                szła do sali w przedszkolu, ale w środę już był płacz. ZOstałam z
                                                nią na sali ok. 2 godzin. W czwartek już trochę krócej, w piątek
                                                też. Generalnie bardzo chętnie idzie do przedszkola, ale chce żeby
                                                mama z nią tam była i się bawiła. Jaka była dumna, gdy mogła mi
                                                pokazać zabawki przedszkolne. Dziś od rana ze łzami w oczach
                                                zapewniała, że nie będzie płakać w przedszkolu ale jak tylko
                                                weszliśmy na salę zaczęła chlipać, poszłyśmy zawiesić jej wyprany
                                                ręczniczek, umyć ręce, i oddałam ją w ręce pani, ale się biedna
                                                tuliła i płakała sad ale ja musiałam do pracy ... To są bardzo
                                                ciężkie chwile. No i jeszcze przez pierwsze dni w przedszkolu
                                                siusiała w majtki, w domu i w nocy też. W piątek już było lepiej, w
                                                weekend już prawie dobrze, ale dziś założyłam jej pieluchę do
                                                przedszkola, po co dodatkowy stres. Myślę, że gdy już przyzwyczai
                                                się do przedszkola będzie dobrze. Gdy ja z nią byłam na sali, sama
                                                mi zgłaszała, że chce siusiu i razem poszłyśmy. W każdym razie
                                                musiałam jej dokupić 3 nowe pary spodni, gdy tak miała zasiusiane
                                                wszystkie nie miałam jej co założyć. Kupiłam jej na wiosnę jeansy
                                                na szelkach, ale okazuje się, że w przedszkolu nieprzydatne, panie
                                                proszę o spodnie na gumce.
                                                Ale mimo wszystko uważam, że jednak przedszkole to dobry pomysł:
                                                już teraz zauważyłam, że Dobrosia jest i stara się być bardziej
                                                samodzielna,
                                                jest bardziej odważna
                                                mniej boi się ludzi
                                                gimnastykuje się w domu
                                                śpiewa i mówi wierszyki (na razie bez składu i ładu, kilka wyrazów
                                                jednego, kilka drugiego smile)
                                                Na pewno bardziej boi się hałasu, w przedszkolu czasami jest niezły
                                                harmider.

                                                To tyle tak na gorąco, muszę w pracy odrobić tygodniowe zaległości,
                                                pozdrawiam gorąco
                                                • elkusia Re: przedszkole :( 18.09.07, 08:32
                                                  To znowu ja się witam smile

                                                  U nas opłaty za przedszkole wynoszą:
                                                  150 zł opłata stała
                                                  5,5 za wyżywienie dziennie
                                                  26 zł całoroczne ubezpieczenie
                                                  + 20 zł na wycieczki co miesiąc + 15 zł na wyprawkę plastyczną, a
                                                  jak tam u Was?

                                                  Co mnie bardzo rozczarowałao to to, że w zasadzie jest tylko jedna
                                                  pani z dziećmi, są dwie ale przychodzą na 6 godz., jedna jest rano
                                                  od 6, a druga po południu. Jest jeszcze woźna ale tylko pomaga
                                                  rozłożyć i sprzątnąć posiłki i leżaczki. W pierwszym okresie, gdy
                                                  chodziły prawie wszystkie dzieci to jednej pani z takimi maluszkami
                                                  sobie nie wyobrażam. Gdy idzie pomóc do toalety jednemu dziecku to
                                                  reszta zostaje sama, więc panie w zasadzie muszą wymuszać
                                                  samodzielność maluchów bo nie dadzą rady. Jak na razie chyba tylko
                                                  dwa razy byli na spacerku, bo nie jest w stanie szybko ubrać
                                                  wszystkich dzieci sad
                                                  No i w poniedziałek mamy festyn w przedszkolu, będzie ognisko, mam
                                                  nadzieję, że uda się nam po pracy tam wybrać i będzie dość ciepłosmile

                                                  A na urlopie nic nie odpoczęłam, myłam okna i sprzątałam tak
                                                  bardziej gruntownie mieszkanie, trochę się śmieję, że to już na
                                                  święta (tzn. Boże Narodzenie smile))
                                                  • mamakasienki1 Re: przedszkole :( 18.09.07, 08:56
                                                    Witam i ja
                                                    Kasia w przedszkkolu, mała w łóżeczku sobie gaworzy to korzystam.

                                                    U nas opłaty:
                                                    opłata stała - 135 zł
                                                    wyżywienie - 3,2 zł (dieta podstawowa), 4,2 zł dieta bezmleczna
                                                    30 zl ubezpieczenie całoroczne
                                                    4 zł/mc - rytmika
                                                    4 zł/mc - teatrzyk
                                                    5 zł/mc - zabawki
                                                    70 zł komitet rodzicielski
                                                    U nas z paniami podobnie, tyle tylko, że panie zmieniają się
                                                    tygodniami, jeden tydzień jedna pani i jedna pani do pomocy, no i
                                                    pani do pomocy przy posiłkach.
                                                    Spacerków u nas narazie nie było.

                                                    Kasia dziś poszła ale bez rewelacji było.
                                                    Została smutna, usiadła sama w kącie, nie chciała bawić się z
                                                    dziećmi. Po chwili przyszły do niej dziewczynki zaczęły z nią
                                                    rozmawiać, zabawiać, podawać zabawki to się może jakoś rozkręci.
                                                    Ja niestety nic nie jestem w stanie posprzątać bo jak tylko
                                                    zaprowadzam Kasię, ogarnę mieszkanie, przygotuję obiad do
                                                    wstawienia, zrobię jakieś pranie czy prasowanie to już muszę lecieć
                                                    po Kasię.
                                                    Jedyny plus to taki, że Majeczka jest więcej na podwórku, no i Kasia
                                                    uczy się kontaktów z rówieśnikami.

                                                    Elusiu dobre- porządki na Boże narodzenie smile
                                                    My i tak wyjeżdżamy to nas omijają generalne porządki.
                                                    Dziś ładna pogoda u nas to może okna pomyję jak zdążę.

                                                    A co u reszty naszych maluszków?
                                                  • mega3 Re: przedszkole :( 18.09.07, 09:12
                                                    Witam
                                                    U nas wszystko w porządku. Nie mam co pisać, bo Kuba do przedszkola
                                                    nie chodzi, więc niestety nie jestem w temacie sad
                                                    Wczoraj będąc na spacerze, Kuba przejeżdżał rowerkiem przez ulicę,
                                                    spojrzał na samochód dojeżdżający do przejścia i krzyczy tatusiu
                                                    szybko bo baba jedzie. Potem zaprosił moją koleżankę do nas na
                                                    herbatę, a mniej wiuęcej po godzinie powiedział jej, że musi już
                                                    sobie pójść do domu. Normalnie czuję, że to moje dziecko mi kiedyś
                                                    wstydu narobi, że się pod ziemię będę chciała schować. Rany jak przy
                                                    takich maluchach każde słowo należy ważyć.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: przedszkole :( 18.09.07, 10:06
                                                    Mega smile fajne to "tatusiu szybko baba jedzie"
                                                    Małe dzieci są super, a niestety uważać na słowa trzeba bardzo, bo
                                                    nasze maluchy są w stanie wykorzystać je najmniej odpowiednim
                                                    momencie.
                                                    Maja śpi w końcu to mam chwilkę. Mieszkanko odkurzone tylko jeszcze
                                                    te okna.
                                                  • elkusia Re: przedszkole :(((( 19.09.07, 08:32
                                                    Witam gorąco,
                                                    Mega super to Twoje maleństwo smile)) Zgadzam się, że trzeba bardzo
                                                    uważać i na słowa, i na zachowania, te nasze dzieci wszystko chłoną
                                                    i nigdy nie wiemy, kiedy się tą swoją wiedzą okażą smile)) CIeszę się,
                                                    że już lepiej u Ciebie z wynikami. Niby to błogosławiony stan, ale
                                                    ile zmartwień. Pracujesz jeszcze, czy już na zwolnieniu? I nie
                                                    przejmuj się, że nie jesteś w temacie przedszkola, to nic wesołego.
                                                    Moja Dobrosia znowu chora: temperatura, kaszel, katar. Dziś rano
                                                    przybyła babcia na ratunek i pójdzie z nią do doktora, pewnie znowu
                                                    antybiotyk sad Niby wiedziałam, że będzie chorować, bo wszyscy
                                                    mówią, że tak jest, ale trochę smutno i ciężko, jeszcze nie
                                                    zaaklimatyzowała się na dobre w przedszkolu a tu znowu przerwa.

                                                    Oczywiście teściowa orzekła, że nie nadaje się do przedszkola, więc
                                                    pewnie znowu czeka mnie walka z nią, że tak jest jednak lepiej dla
                                                    córci. Będę musiała ja przekonać, choć sama mam mnóstwo wątpliwości.

                                                    Pozdrawiam ciepło wraz z poranną kawką
                                                  • zyrafka01 Re: przedszkole :(((( 19.09.07, 09:16
                                                    Ja tak tylko na chwilę. Zaraz szykujemy się do lekarza. Olka od
                                                    dwóch dni strasznie kaszle. Wieczorami tak ją męczy, że aż
                                                    wymiotuje. A w sobotę musimy jechać do Koszalina na ślub mojej
                                                    najbliższej przyjaciółki. Mam nadzieję, że dzieciaki nie pochorują
                                                    mi się bardziej, bo nie darowałabym sobie jak bym przegapiła takie
                                                    wydarzenie.
                                                    Elkusiu, dużo zdrówka dla Dobrosi. Ja wierzę, że te nasze dzieci w
                                                    końcu się uodpornią i będzie dobrze.
                                                  • elkusia Re: przedszkole :(((( 19.09.07, 09:59
                                                    Dużo zdrówka dla Olki!

                                                    U nas zapalenie oskrzeli i przez 1 m-c zakaz wychodzenia na dwór!
                                                    Tak przekazała mi teściowa, załamka sad
                                                  • monika25lbn Re: przedszkole :(((( 19.09.07, 11:01
                                                    Hej,
                                                    Ja znowu na chwile,bo zaraz do miasta i tak od poniedzialku.Na 7:30
                                                    Pat jest w przedszkolu,potem jezdze z mama cos zalatwiac,wracam zeby
                                                    Pata odebrac,w domu pranie,prasowanie i sprzatanie.
                                                    W piatek Pat zostal chetnie i bez placzu a od poniedzialku placze i
                                                    histeryzuje.Dzis wogole nie chcial isc i juz w domu plakal.Z ciezkim
                                                    sercem go zostawiam.Panie staraja sie go zajac ale roznie
                                                    jest.Poniedzialek caly przeplakal.
                                                    Wczoraj po 16 przywiezli nam nowa lodowke,wieksza niz mielismy ale
                                                    bylo wgniecenie na drzwiczkach od zamrazalnika.Nasmiecili mi
                                                    styropianem,do 50zl chcieli zwrocic za to wgniecenie ale ja chce
                                                    miec nowa i bez zadnych wad(przynajmniej widocznych,dopoki jej nie
                                                    sprawdzimy).Wiec dzis po poludniu znowu czekamy na dostawe.Wieksze
                                                    kawalki tego styropianu wyniesli ale z wielkim oporem i dzis tez od
                                                    nowa sprzatanie.
                                                    Wszystkich postow jeszcze nie przeczytalam ale moze wieczorem
                                                    nadrobie.
                                                    Mamokasienki gratulule zakupu nowego auta,u nas nie szybko chyba to
                                                    nastapi a juz by sie przydalo.Czy po przedszkolu dajesz Kasi jeszcze
                                                    obiad?Bo Pat ma na podwieczorek albo owoce albo danonka a potem w
                                                    domu widze,ze ok 17 jest glodny i zjada wszystko co mu dam.Pytalam
                                                    pani czy zjada posilki to mowila,ze tak ale nie wszystko.Juz mialam
                                                    nadzieje,ze wieksze gotowanie narazie sie skonczy.
                                                    Musze isc.
                                                    Dziewczyny zdrowka dla naszych przedszkolakow i dla maluszkow.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • mamakasienki1 Re: przedszkole :(((( 19.09.07, 13:38
                                                    Mnóstwo zdrówka dla naszych kochanych maleńkich przedszkolaczków.
                                                    Podpisuję się pod słowami Elkusi, niby zdawałyśmy sobie sprawę z
                                                    tego, że nasze dzieci będą chorować to jednak po cichu każda
                                                    liczyła, że będzie lepiej.

                                                    Elkusiu jak na moje oko to żaden lekarz nie wydaje zalecenia nie
                                                    wychodzenia z domu przez miesiąc, bo przecież dziecinne choroby
                                                    pomimo, że są groźne to dobrze przeleczone nie stwarzają zagrożenia
                                                    ani dla samych dzieci ani dla otoczenia.
                                                    A żadna kuracja antybiotykowa nie trwa miesiąc.

                                                    Zyrafko życzę Ci żeby maluchy się nie pochorowały i żebyście dali
                                                    radę dojechać na ślub przyjaciółki.

                                                    Moniko co do tego jedzenia to ja daję Kasi jak poprosi w jej
                                                    wykonaniu "daj jedzienie" więc nie pytam jej bo ona sama mówi.
                                                    Ja do tej pory zabierałam Kasię z przedszkola o godzinie 12:00 tuż
                                                    po obiedzie, ale dziś została na leżakowanie i zaraz po nią idę.
                                                    Od wczoraj mówiła, że chce "wolet" - worek z pościelą, dziś przed
                                                    wyjściem obowiązkowo przypominała. No i dziś wzięliśmy ten worek.

                                                    Z rana byliśmy z Majeczką na kontrolnym USG stawów biodrowych i
                                                    wszystko ok, ale się cieszę.

                                                    Moniko trzymam kciuki za Pata, napewno się w końcu przyzwyczai do
                                                    przedszkola, może to poprostu chwilowy bunt.
                                                    Albo porozmawiaj z Panią co się takiego dzieje, że Twoje dziecko nie
                                                    chce chodzić do przedszkola.
                                                    Nie mam innych pomysłów.
                                                    A co do jedzenia to Panie nie dają pewnie rady pomagać wszystkim
                                                    dzieciom w jedzeniu, no a poza tym dzieci w przedszkolu mają sporo
                                                    ruchu więc i szybciej głodnieją.
                                                    Ja jakoś nie ubolewam nad tym bo Kasia i tak sporo waży - 17,5 kg.
                                                    I wzrostem i wagą przebija niejednego trzylatka.
                                                    Muszę kończyć
                                                  • zyrafka01 Re: przedszkole :(((( 19.09.07, 15:01
                                                    My już po lekarzu. Ola dostała słaby antybiotyk na 4 dni sad i
                                                    jeszcze jakąś szczepionkę w kroplach do nosa. Mam nadzieję, że jej
                                                    to pomoże. Ale i Łukasz jakiś chory, gardło zaczerwienione i coś mu
                                                    źle słychać w oskrzelach. Lekarka przepisała mu antybiotyk i mam mu
                                                    go podać jeśli inne metody nie pomogą i mu się pogorszy. Mam
                                                    nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby. A w ogóle to on nie jadł
                                                    już prawie 5 godzin. U lekarki nie chciał a potem w drodze powrotnej
                                                    zasnął i śpi do teraz. Pewnie wstanie wściekle głodny.
                                                    Uuuu, mamokasieńki, to ładnie Kasia waży. Mi też dziś zważyli
                                                    dzieciaki. Ola waży 13,200 w butach i ubraniu a Łukasz 7,626 na
                                                    golaska smile. Jedno dziecko mam szczypiorek a drugie kluseczkę.
                                                    Lecę bo Młody się obudził i woła jeść
                                                  • monika25lbn Re: przedszkole :(((( 19.09.07, 22:03
                                                    Hej,
                                                    Zyrafko duzo zdrowka dla Oli i Łukaszka.
                                                    Elkusiu ja niby bylam przygotowana na te choroby ale jak dzis
                                                    przyprowadzilam malego z goraczka do domu to mi rece opadly.Dopiero
                                                    dwa tygodnie chorowania z antybiotykiem,trzy i pol dnia w
                                                    przedszkolu i od nowa.
                                                    Jak tu isc do pracy jesli nie ma pod reka dziadkow czy kogos kto
                                                    zostanie z malym w czasie choroby?Tez zaczynam sie zastanawiac czy
                                                    to ma jakis sens,bo jak i tak bede w domu to przedszkole nie bedzie
                                                    tak potrzebne.Do tego mama ciagle mi mowi,ze jej zdaniem Pat jeszcze
                                                    jest za maly,ze moglby dopiero w przyszlym roku isc.Z drugiej strony
                                                    na osiedlu slyszalam,ze kilkoro 3,5 latkow nie zostalo przyjetych do
                                                    naszego przedszkola jesli np jedno z rodzicow nie pracuje.
                                                    Dzis porozmawialam troche z wychowawczynia maluszkow o moich obawach
                                                    i niecheci Pata do przedszkola,powiedziala,ze z czasem powinien sie
                                                    przyzwyczaic ale moze potrwac,jeden z chlopcow juz trzeci tydzien
                                                    placze po calych dniach.Reszta rozmowy zeszla na emat poscieli.Niby
                                                    maja ale teraz sie okazuje,ze dosc stara i moze zrobic skladke na
                                                    nowa.Ja daje nasza,nie wiem ile Pat bedzie w przedszkolu a ile w
                                                    domu.
                                                    A i jeszcze jednem problem mamy.Pat nie chce nigdzie zrobic kopy
                                                    tylko w domu.Pani mowila,ze dzis na palcach stawal i sie
                                                    zaciskal,wychodzila z nim kilka razy do kibelka to plakal.Maja tez
                                                    nocnik ale wogole usiasc nie chcial.Dopiero jak przyszlam to
                                                    najpierw chcial bardzo do domu ale wzielam ksiazeczki i zrobil na
                                                    nocnik,do tego troszke zabrudzone majtki mial(juz zaschniete)to mnie
                                                    zdenerwowalo,bo ma trzy pary na zmiane w szafce.Na szczescie zadnych
                                                    zaczerwienien nie ma na pupie.Moze przez ta kope jest taka niechec
                                                    do przedszkola?Tylko jak mu wytlumaczyc,ze tam spokojnie moze robic?
                                                    Bo siku robi bez problemow.
                                                  • elkusia Re: przedszkole :(((( 20.09.07, 08:22
                                                    Dużo zdrówka dla wsystkich naszych maluszków.

                                                    Gdy tak czytam te nasze posty to aż płakać mi się chce, tak się
                                                    cieszyłam na to pójście córci do przedszkola, że będzie z dziećmi,
                                                    że będzie jej tam dobrze, przed samym przedszkolem to już trochę się
                                                    bałam ale rzeczywistośc przerosła moje strachy sad
                                                    Wszystkie maluszki chore. No i problemy, moja Dosia w przedszkolu
                                                    robi w majty, Moniki nie robi kupki - zobaczcie jaki to stres dla
                                                    naszych dzieci. Mam doła.
                                                  • mamakasienki1 Re: przedszkole :(((( 20.09.07, 09:31
                                                    Witam
                                                    To i ja dołączam do was z tymi naszymi smutkami.
                                                    Ja już zaczynam wątpić w sens posyłania takiego malucha do
                                                    przedszkola. Za rok i tak zostawię ją w maluchach, bo akurat będzie
                                                    szedł do przedszkola rocznik 2005.
                                                    Kasia wogóle w przedszkolu się do nikogo nie odzywa, w domu gada jak
                                                    nakręcona, opowiada wszystko co było w przedszkolu, co jadla, a tam
                                                    ani słówkiem. Martwi mnie to strasznie.
                                                    Powiedziałam dziś Pani, że to pewnie dlatego, że ona mówi tylko po
                                                    swojemu i nikt jej nie rozumiał ani nie starał się zrosumieć to w
                                                    końcu ona przestała się odzywać.
                                                    Pani trochę się oburzyła, ale mam to w nosie, w końcu one są od tego
                                                    żeby zająć się naszymi dziećmi jak należy, a od tego są też
                                                    pedagogami żeby porozumieć się z każdym dzieckiem.
                                                    Powiedziałam, że Kasia jest trochę młodsza od niektórych dzieci i
                                                    nie ma sensu porównywanie jej np. z 3,5 latkami.
                                                    Ale wyrzuciłam z siebie dziś wszystko co mnie bolało.
                                                    Jest też druga Pani, która doskonale potrafi się z Kasią dogadać,
                                                    ale tamta Pani będzie dopiero w przyszłym tygodniu.
                                                    No a teraz Kaśkowe spanie w przedszkolu to był super pomysł, z
                                                    innymi dziećmi ładnie usnęła i przespała do 14:00, jak po nią
                                                    przyszłam to się akurat obudziła.
                                                    No i dziś chętnie pomaszerowała do przedszkola.

                                                    Moniko współczuję problemów z kupami, Kasia jest dość krótko w
                                                    przedszkolu, a poza tym u nas kupa to rzadkość i Kasia albo robi z
                                                    rana zanim wyjdziemy albo dopiero po południu i nie wygląda na jakąś
                                                    specjalnie zmartwioną tym faktem.
                                                    Moim zdaniem powinnaś próbować rozmawiać z Patem, on jest mały ale
                                                    wszystko rozumie i z czasem się przełamie.

                                                    Widzę też jak dorośleje moje maleństwo w tym przedszkolu i to mnie
                                                    jakoś utwierdza w przekonaniu że to była jednak dobra decyzja. Kasia
                                                    wychodzi z sali mówi ładnie "dzienia" dowidzenia i idzie ze mną za
                                                    rączkę, nigdy wcześniej tak ładnie nie chodziła. A podczas powrotu z
                                                    przedszkola opowiada wszystko co się działo.
                                                    Fakt zdarzyły nam się 2 wpadki z siusianiem w majty, ale to nowa
                                                    sytuacja dla naszych maluszków i muszą się znią jakoś uporać.

                                                    A teraz kolejna porcja smutów, Kasia wczoraj skończyła brać
                                                    antybiotyk i dziś od rana znów kaszle i smarka, a jak siedziala w
                                                    domu była zdrowa, nic jej zupełnie nie dolegało. Tydzień w domu, 2
                                                    dni w przedszkolu i od początku leczenie.
                                                    Mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez antybiotyku, no i że
                                                    mała nic nie załapie od niej.
                                                    Kasia w zeszłym roku przez cały okrągły rok miała 3 razy katar i to
                                                    wszystko, a teraz sad(((( szkoda słów.
                                                  • monika25lbn Re: przedszkole :(((( 20.09.07, 22:09
                                                    Hej,
                                                    bylam dzis z Patem u pediatry i maly ma opryszczkowe zapalenie
                                                    gardla.Mamy psikac tantum verde,wapno i vitaminy a jak bedzie
                                                    goraczka to antybiotyk.Tydzien przerwy po ostatnim.
                                                    Rozmawialam tez o tej niecheci Pata do zalatwiania sie i lekarz
                                                    powiedzial,ze czas jakis tak moze byc i ewentualnie zeby dac mu
                                                    siemie lniane.Mamy przeczekac ta chorobe-trzy dni wystarczylo na
                                                    zarazenie sie no i zobaczyc co dalej,bo jak w miesiacu pochodzi 3-
                                                    6dni to bedzie nie ciekawie a tak chorowac moze wg pediatry przez
                                                    rok albo nawet wiecej.Chyba podlamalo mnie to troche.
                                                    Pat marudzi,dzis goraczki nie mial ale mowi,ze w srodku w buzi go
                                                    boli,ma czerwone krosteczki narazie gleboko ale moga sie rozniesc.
                                                    Przy piciu placze,jesc nie chce z polknieciem syropow tez
                                                    ciezko.Ehhh.Niedlugo maz nie wyrobi chyba na leki.A do tego mnie tez
                                                    boli gardlo i jutro ide ze soba na badanie.
                                                    U Pata znowu 7-10 dni bez przedszkola to dokladnie 3 i pol dnia byl
                                                    we wrzesniu.
                                                    Mamokasienki dobrze zrobilas,ze powiedzialas o wszystkim w
                                                    przedszkolu,ja tez mowie co mysle chociaz wiem,ze czasem napewno i
                                                    paniom w przedszkolu nie jest latwo.Ale Kasia napewno szybko zacznie
                                                    mowic juz tak zrozumiale a te poczatki dla wszystkich sa trudne.
                                                    Mega jak tam samopoczucie?Cos Cie ostatnio mniej widac.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • madziara40 pozdrowienia 21.09.07, 08:07
                                                    Witam! Witam!!
                                                    My tylko aby się przywitać!
                                                    Już jesteśmy z Zuzia !

                                                    Zabieram się za czytanie zaległych postów a jest ich strasznie
                                                    dużo!!!!!!!!
                                                    Czytając te ostatnie to wychodzi , ze prawie wszystkie maluchy
                                                    chodzą do przedszkola oprócz jak dobrze przeczytałam Kuby.
                                                    Moja Zuzia jest jeszcze z nianią. Przedszkole od września 2008
                                                    Buziaki dla Was kochane mamy i maluchy oraz dużo zdrówka!!!!!!!!!!
                                                  • elkusia Re: pozdrowienia 21.09.07, 09:00
                                                    witamy, witamy, dawno Was nie było, co robiłyście, gdzie byłyście?
                                                    Opowiedz coś wesołego, bo u nas humory raczej kiepskie po starciu z
                                                    przedszkolami ;-(

                                                    U nas piękna pogoda, ranki chłodne ale w ciągu dnia cieplej i
                                                    słoneczko, zapowiada się piękny weekend, który spędzimy w domu.
                                                    Dobrosia ma nadal okropny kaszel i katar, ja tylko katar, wrrrr.

                                                    Zapraszam na gorącą herbatkę z cytrynką \./ i życzę zdrówka dla
                                                    wszystkich.
                                                  • madziara40 Re: pozdrowienia 21.09.07, 10:15
                                                    Czytam i czytam i końca nie widać!!!!

                                                    W wielkim skrócie:
                                                    1. Zuzia mówi całymi zdaniami, pięknie potrafi załatwić swoje
                                                    pogrzeby fizjologiczne na nocnik, uczyła się pływać w morzu ( to był
                                                    największy ubaw!!!!)
                                                    1. sprawa z pracodawca – wzięłam dobrego adwokata i sprawa
                                                    załatwiona nie musiała iść do sadu została podpisana ugod
                                                    pozasądowa sprawa zakończyła się w zeszłym tygodniu – została
                                                    przywrócona wypowiedziana umowa , wypłacił mi kasę i siedzi cicho
                                                    bo się mnie boji. ( na marginesie dodam, że nie przypuszczałam, iż
                                                    jestem taka silna i zawzięta, okazało się ,ze mam sporo dobrych
                                                    znajomych!!!!!)
                                                    2. wakacje spędziliśmy w Chorwacji wyjazd był 31.07. a powrót
                                                    22.08. było cudownie a porównując ceny na Bałtykiem to niewiele
                                                    większe pieniądze. ( zdjęcia wyślę wieczorkiem) jak jesteście
                                                    zainteresowane to podam namiar i dokładne ceny).
                                                    3. warunkowo przeszłam na drugi rok musze ten …. egzamin zaliczyć i
                                                    zabrać się za pisanie pracy mag. bo czas ucieka
                                                    4. kupiliśmy nowy samochód – tak się cieszę bo jazda w klimacie
                                                    śródziemnomorskim z Klima to jest to !! Mięliśmy fara bo tydzień
                                                    przed wyjazdem odbieraliśmy auto z salonu.

                                                    To tyle na razie.
                                                    Czytam dalej ( mam dzisiaj lenia w pracy) !!
                                                  • madziara40 Re: pozdrowienia 21.09.07, 10:19
                                                    Mega gratulacje!!!!!!!!11
                                                    Widzisz zawsze pragnęłaś mieć taka Zuzię jak moja teraz już
                                                    niedługa spojrzysz swojej kruszynce prosto w
                                                    oczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • mamakasienki1 Re: pozdrowienia 21.09.07, 11:22
                                                    Witam
                                                    Moniko dużo dużo zdrówka dla Pata, biedulek, ale musi się męczyć.
                                                    Nawet nie przypuszczałam ile nasze dzieci będą musiały przejść
                                                    wchodząc w to nowe przedszkolne życie.
                                                    Trzymajcie się cieplutko, będzie dobrze.

                                                    Elkusiu wam również dużo dużo zdrówka.
                                                    Trzymajmy się razem i może jakoś przetrwamy te początki w
                                                    przedszkolu.

                                                    Madziaro serdecznie gratuluję wygranej sprawy z pracodawcą.
                                                    Rzeczywiście twarda kobietka z Ciebie.
                                                    Niecirpliwie czekamy na zdjęcia, z bardzo udanych wakacji.
                                                    Prześlij namiary i cennniki, a być może skorzystamy, narazie
                                                    niestety nie możemy, poczekamy aż nam Majeczka troszeczkę podrośnie.
                                                    Ciekawa jestem jak Twoja Zuzia wyrosła.

                                                    Bo co tu dużo mówić, nasze maluszki są coraz doroślejsze.
                                                    Nasza Kasieńka bardzo wydoroślała odkąd pojawiła się Majeczka.

                                                    A teraz ciąg dalszy przedszkolnych historii.
                                                    Dziś się dowiedziałam, że Kasia w przedszkolu bije inne dzieci sad i
                                                    za karę siedziała wczoraj sama przy stoliku.
                                                    Ręce mi opadły jak to usłyszałam, tak się cieszyłam że mam takie
                                                    fajne dziecko, które umie bawić się z innymi, a tu taka
                                                    niespodzianka.
                                                    Nie wiem co mam robić, jak reagować, nie byłam jeszcze w takiej
                                                    sytuacji.
                                                    Zastanawiam się tylko czy uderzyła kogoś, kto jej podpadł, czy
                                                    wyżywa się na słabszych, bo to ma dość istotne znaczenie,
                                                    pe\rzynajmniej dla mnie. Chyba będę jeszcze raz musiała porozmawiać
                                                    z Panią przedszkolanką.
                                                    Chorób niestety ciąg dalszy, katar wisi po samą brodę, kaszel mokry
                                                    okropny.
                                                    Powiedziałam o tym dziś w przedszkolu, że we wtorek przyprowadziłam
                                                    zupełnie zdrowe dziecko, a tu znów katar i kaszel, to mi pani
                                                    powiedziała, że wszystkie dzieci tak mają i nie ma ani jednego bez
                                                    kataru i kaszlu sad
                                                    Powoli zaczynam mieć dość, a tu się miesiąc jeszcze nie skończył.
                                                  • mega3 Re: pozdrowienia 21.09.07, 15:04
                                                    Witam, dawno się nie odzywałam, ale miałam dużo pracy i
                                                    przeprowadzkę.
                                                    Biedne te Wasze chorowitki, życzę wszystkim dużo zdrówka.
                                                    Elkusiu nie jestem na zwolnieniu, bo dobrze się czuję, mam teraz w
                                                    pracy same zmiany, nowy dział, nowi kierownicy itd. dlatego wolę się
                                                    zadomowić na nowym miejscu i potem pomyślę. Przy pierwszej ciąży
                                                    chodziłam do pracy do początku grudnia, teraz też bym tak chciała,
                                                    ale zobaczę, bo brzuszek mam dużo większy niż przy pierwszej.
                                                    Madziaro fajnie napisałaś, że Zuzia załatwia "pogrzeby
                                                    fizjologiczne"smile)), super, że wyjazd się udał. Masz rację zawsze
                                                    marzyłam o takiej Zuzi jak Twoja, teraz oczywiście jak się wszystko
                                                    ułoży reż będę miała swoją Zuzię.
                                                    Pozdrawiam, jeszcze raz dużo zdrówka, bo pogoda piękna i szkoda,
                                                    żeby maluchy w domku siedziały, zwłaszcza w weekend.
    • elkusia słoneczny poniedziałek 24.09.07, 12:34
      Jak tam piękny weekend dziewczyny?

      My w domu się kurowaliśmy, Córcia cały czas ma okropny kaszel, z
      totalnego ogłupienia ja upiekłam dwie blachy babki (z zakalcem), a
      mąż dwie blachy chleba (bez zakalca). A córcia wczoraj wieczorem to
      już totalnie oszalała, nie mogłam jej uspokoić i położyć spać,
      kopała, krzyczała, płakała - totalny amok, takiej popisuwy to
      jeszcze nie mieliśmy, wszystko na nie i ona nie umie. Mówię jej:
      puść firanę (trzymała ją obiema garściami, nie wiadomo dlaczego, tak
      jej jakoś wyszło) a ona na to: nie umiem i w ryk. Ja też się
      popłakałam, nie miałam już sił ... ale za to była tak wymęczona, że
      zasnęła zaraz po 20, ja też miałam ochotę ale... jeszcze obiad na
      dziś, pomyć naczynia i takie tam wrrr.

      Czy Wasze dzieci mają jakieś ... fobie?

      Moja Dobrosia:
      nie zje placka ze śliwkami, gdy jej wykroję śliwki - to i tak nie
      zje ciasta, które się "pofarbowało" od śliwek (dlatego upiekłam
      babkę, której też nie zjadła bo miała zakalca a ona nie będzie jadła
      z takim czymś, powiedziała mi, że ona woli kupną babkę sad
      gdy z brzoskwini wyjmuję pestkę, to muszę wykroić też tą
      część "pofarbowaną" od pestki - bo ona uważa, że to też jest pestka
      i tego nie zje
      nie zje marchwi w żadnej postaci, bo "nie lubię" ale sok i deserek z
      marchwią to wypije i zje każdą ilość
      w zupie nie mogą pływać żadne zioła, bo nie zje (marchew też nie
      może być składnikiem zup)
      każe sobie robić kitki na włosach i ... natychmiast je zdejmuje

      To chyba tyle mi się przypomniało, błagam napiszcie coś, cobym nie
      myślała, że tylko moje dziecko jest takie ... dziwne wink))))

      Mega twarda jesteś, powodzenia, ja w ciązy wytrzymałam do 7 m-caw
      pracy, może fizycznie jeszcze byłabym wstanie podołać, ale
      psychicznie to już miałam dość, praca wogóle mnie nie interesowała,
      wydawała mi się taka mało ważna i bylejaka.

      Jak tam zdrówko?
      • mega3 Re: słoneczny poniedziałek 24.09.07, 13:48
        Ale nam się pięknie jesień rozpoczęła.
        My wczoraj pojechaliśmy sobie do lasu grzybki, mąż z Kubą chodzili
        blisko samochodu, a ja z moim tatą wypuściliśmy się dalej. Ale się
        nałąziłam. Do wieczora obierałam grzybki, niestety nie miałam już
        siły na gotownie ich.
        Właśnie dziewczyny, marynujecie może grzybki, jeśli tak to
        podeślijcie mi proporcje, bo ja mam przepis, robiłąm w zeszłym roku,
        ale mi coś nie podchodzą. Bardzo lubię kwaśnie i słodkie.
        Elkusiu Kuba też nie zje nic z pestkami, a uwielbia arbuza, mteż
        muszę mu je przed podaniem wydłubać bo go nie zje, najgorzej jest z
        winogronem.
        A do jego fobii, mogę jeszcze zaliczyć mycie włosów, nie mam na to
        żadnych sposobów, ucieka mi z łązienki.
        Pozdrawiam
        • madziara40 Re: słoneczny poniedziałek 24.09.07, 15:13
          Witam!!
          Wysłałam zdjecia Zuzi na skrzynki.
          monika25ibn - cztery razy próbowałam wysłać do Ciebie zdjęcia , ale
          za każdym razem Twoja skrzynka odrzuca przyjęcie. Spróbuje jeszcze
          raz później.

          Pozdrawiam!
          • mamakasienki1 słoneczny wtorek 25.09.07, 08:14
            Witam

            My dziś w domku
            Mąż nie wyjął mi wózka z piwnicy to nie będę gonić z jedną na rękach
            a z drugą za rękę, szczególnie, że przez ulicę musimy przejść
            W sumie mogłabym Maję wziąć w nosidełku ale KAsia już jakby zdrowsza
            to niech się wyleczy do końca.

            Elkusiu co do fobii to Kasia raczej nie ma jakichś konkretnych,
            marchwi w zupie też nie jada, ale w surowej postaci to w każdej
            ilości zje. Nektarynki i winogrona też zjada bez grymaszenia, nie
            zauważyłam szczególnych niechęci jedzeniowych, może dlatego, że
            Kasię wogóle niewiele interesuje, taki z niej trochę luzak. Z każdym
            się dogada i wszędzie dopasuje jak nie siebie do kogoś to kogoś do
            siebie zależnie na jaki typ trafi.

            Za to z myciem włosów to już oddzielna historia za nic w świecie nie
            da umyć, różne cuda już robiliśmy i nic zawsze jest krzyk płacz i
            uciekanie. Przed każdą kąpielą upewnia się czy nie będzie mycia
            włosów.
            Z czesaniem też mamy problemy więc KAsia w większości czasu chodzi
            nieuczesana tylko ze spiętą albo związaną grzywką.
            Co do ubierania to cokolwiek bym jej nie włożyła to jest ok,
            najważniejsze żeby czapka była.

            Madziaro zaraz zajrzę na skrzynkę zobaczę zdjęcia.
            • madziara40 Re: słoneczny wtorek 25.09.07, 14:36
              Co do fobii- to wydaje mi się że nie są to fobie a kapryszenie.
              Generalnie nie mamy problemów z jedzeniem- czy piciem. Zuzia ma
              mniej lub bardziej ulubione dania, raz mówi, ze nie lubi kalafiorka
              a na drugi dzień go je.
              Jak wleje jej w kubeczek jogurt do picia i powiem , że jest to
              aktimel to wypije- bo jogurtu do picia to nie lubi, nie smakuje jej.
              Lubi wszystkie owoce, które do tej pory miała podawane. Winogrona
              wcina z wielkim smakiem nauczyłam ja wypluwać pestki, z arbuzem jest
              śmiesznie bo jak dam jej w jednym kawałku to mówi że nie lubi ale
              jak dostanie w sałatce owocowej to wcina jak opętana.

              Raz sama przychodzi i przynosi gumki aby robić jej warkoczyki – a po
              kilku godz. ściąga je bo ona sama miała jej zrobić.

              Czasami mam problem aby ja ubrać – bo tu potrafi człowieka do szału
              doprowadzić!!!! Naszykuje jej ubranko a ona mówi, ze nie bo chce
              inne spodnie, nie pasuje jej bluza, buty to te drugie.
              Ostatnio wymyśliła sobie (jak byłyśmy u babci), ze będzie chodziła
              na bosaka (wszędzie terakota ) tłumacze proszę aby ubrała kapcie, a
              tu do słupa – histeria, rzucanie krzyki bo ona chce !!!!!!!! Mówię
              sobie pokrzyczy to przestanie a tu nic- 20 mni. histerii - koniec
              był taki, ze chodziła na boso !!!!!!Gdzie ta konsekwencja, która
              jest potrzebna?!!!!!!!!!

              Większy problem mamy z owadami, różnego rodzaju robakami Zuzia boji
              się np. much, woli z daleka się trzymać od robactwa.

              Pozd.
              • mamakasienki1 Re: słoneczny wtorek 26.09.07, 11:49
                Witam
                Madziaro śliczna Zuzia, widać, żę jej się podobało.
                Mam jeszcze pytanie, co ona miała na nóżkach? Zawsze na plaży
                zastanawiam się czy nie zakłądać Kasi bucików, wprawdzie teraz nie
                sezon na na plaże ale to tak na przyszłość.
                Uparciuszek z Zuzi, ale może fajnie jej było biegać boso po
                terakocie, inna sprawa, że zimno.

                Zgadzam się te pomysły naszych dzieci to kaprysy bardziej.

                U nas też z konsekwencją średnio, najtwardszy jest mój mąż, jest
                nieugięty i jak cos postanowi to koniec, przynajmniej w stosunku do
                dzieci. Ja mu te jego postanowienia nieraz psuję.
                Ale Kasia i tak wie, że jak tata mówi nie to znaczy nie.

                Wczoraj byliśmy w skansenie (muzeum wsi), no i chodziliśmy tam po
                lesie, między starymi chatami, no i Kasia w końcu stwierdziła, że
                jej się nie podoba i chce wracać do domu. Mamy bardzo cywilizowane
                dziecko i nie podobało jej się.
                Kiedyś w lesie usiadła pod drzewem i płakała, że chce już iść.
                No a dziś poszła do przedszkola i mam nadzieję, że nic nowego
                (choróbsko) nam nie przyniesie.
                • elkusia i juz czwartek 27.09.07, 07:59
                  U nas dziś na razie bez słoneczka.
                  Mega niestety nie mam żadnego przepisu na grzybki, mnie kiedyś też
                  zawsze wychodziły za kwaśne i przestałam robić.
                  Madziara ale się ZUza zmieniła, super dziewczynka i widać , że udane
                  wakacje mieliście. Następne za rok wink
                  Mąż był u lekarza z Dobrosią na kontroli, niby wszystko ok, ale cały
                  czas ma jeszcze czasami kaszel. Na razie nie idzie do przedszkola,
                  wolę, żeby się całkowicie wykurowała. Może w przyszłym tygodniu
                  zaczniemy znowu przedszkolną walkę, boję się, że po tak długiej
                  przerwie trzeba będzie zaczynać od nowa. A jak tam u Was pozostałe
                  przedszkolaki?
                  • mamakasienki1 Re: i juz czwartek 27.09.07, 13:24
                    Witam
                    A ja jak zwykle mało czasu.
                    Pogoda u nas znośna, mało słońca, ale ciepło, na naszym termometrze
                    21 stopni, więc korzystamy maksymalnie.

                    Kasia w przedszkolu, to mam chwilkę, byłam dziś zameldować moją
                    siostrę w akademiku, ale niestety jeszcze dziś remont i nie mogłam
                    więc tylko opłaciłam jej ten akademik, no i jutro z rana znów musze
                    tam jechać.
                    Później przeszłyśmy się z Majeczką po ryneczku, kupiłam dla Kasi
                    dwie czapki szydełkowe (bo strasznie mi się podobają), płytę z bajką
                    o kotach, dla męża skarpetki, a później jeszcze w tesco 4 książeczki
                    dla Kasi takie sztywnostronicowe z opowiadankami, fajna promocja po
                    1,99 zł za szt.
                    A teraz Maja śpi a ja gotuję rosół bo mi się moja rodzinka
                    pochorowała to może chociaż rosołkiem się podleczą troszeczkę.

                    Elkusiu co do tego powrotu do przedszkola po przerwie to możesz mieć
                    rację, bo u nas po 1,5 tygodniowej przerwie Kasia w przedszkolu
                    zachowywała się jakby poszła tam pierwszy dzień i nawet się zasikała.
                    Ale jak chodzi dłużej to jest coraz fajniejsza, i nawet znajomi
                    zauważyli zmianę w Kaśkowym zachowaniu i słownictwie.

                    No i zajrzyjcie na pocztę wysłałam wam kilka zdjęć smile
                    • echoo Re: i juz czwartek 27.09.07, 19:53
                      Witam po strasznie długaśnej przerwie smile)

                      U nas jakoś leci. Ciągle brakuje mi sił wieczorkiem żeby tu zajrzec.
                      Jokoś zmotywowały mnie zdjęcia Kasi i Zuzi. Śliczne dziewczyny!!!
                      Musze i ja parę fotek powysyłac.

                      Julcia do przedszkola nie chodzi a troche żałuję bo martwic już
                      zaczyna mnie jej mówienie "jak chłopczyk", może w przedszkolu
                      zauważyłaby, że dziewczynki mowią inaczej i bawią też się trochę
                      inaczej niż chłopcy (Julka najchętniej bawi się w "walcz").

                      Zdecydowaliśmy się prawie z mężem na budowę wymarzonego domku tak
                      więc przed nami jeszcze więcej ganianki, bo szukanie działki, potem
                      starania o pozwolenie na budowę, ekipy budowlanych i inne ble ble,
                      ale myśl o ogródku, własnym ogródku uświęca wszystko. Dzieci sie już
                      ciesza wizją psa (i ja też, nieprzyznaje się i ociągam pozornie z
                      decyzją, ale tak szczerze to marze o psim kompanie).

                      W pracy jest w miarę fajnie, ludzie są ok, troche nudno, ale
                      wychodze bez bolu dla nikogo o 15tej, pół godzinki później już
                      jestem z Sebą w domu, czyli komfort full wypas.

                      Ide do Juli bo siedzi w wannie i pewnie już wode ma zimną.
                      Pozdrawiam
                      Ewa
                    • monika25lbn Re: i juz czwartek 27.09.07, 20:06
                      Hej,
                      Madziaro nie wiem co tam z poczta,zdjec od Ciebie nie mam a od Olgi
                      doszly-dziekuje,tylko jeszcze nie obiejrzalam.Od poniedzialku chyba
                      dopiero dzis wlaczylam komputer.Pat oglada bajki to ja na chwile
                      przed komputer.
                      Od poniedzialku maly bral antybiotyk na 3 dni i siedzielismy w
                      domu,do dzisiaj mial albo podgoraczkowy stan albo goraczke.Noce byly
                      przekaszlane i ogolnie malo co przespane.Pat oczy ma podkrazone.Dzis
                      bylismy na kontroli.Z gardlem poprawa za to znowu zaczerwienione
                      ucho co niby spowodowane ostrym katarem ale oczywiscie moze sie
                      pogorszyc wiec we wtrorek kolejna kontrol a jesli dzis w nocy bedzie
                      goraczka to od jutra Zinat.
                      To zaczyna byc koszmarne poprostu.Maz wczoraj dzwonil do
                      przedszkola,dyrektorka pytala czy nie bedziemy go wypisywac.
                      Pediatra mowi,ze jak wyzdrowieje najprawdopodobniej dostanie cos w
                      zastrzyku na uodpornienie.A ja juz nie wiem co robic.W domu
                      cieplo.wietrzymy pokoje jak Pat jest w kuchni i narazie tyle na
                      dworze jest co do lekarza idziemy.
                      Elkusiu z Patem jest podobnie co do jedzenia czy czegos
                      zrobienia.Czasem zrobi jak go poprosze ale czesciej slysze "nie" i
                      "nie moge".Z owocow to jablko i czasem troszke banana poza tym
                      zadnych.Marchewki tez raczej nie chce ale probuje go zagadac i
                      troszke zjada.Siedzac w domu jest nie do wytrzymania przez wiekszosc
                      dnia a rysuje z nim,czytam mu i ciagle probuje go zajac
                      czyms.Jeszcze jak sie wybiegal na dworze to troche lepiej bylo ale
                      przez te choroby to wykancza nas.
                      Idziemy sie kapac.
                      Zdrowka dla dzieciaczkow,Mega dla Was tez.
                      • monika25lbn Re: i juz czwartek 27.09.07, 20:09
                        Echo wyslalas posta jak ja pisalam swojego,gratulacje co do domku
                        napewno bedzie fajnie i wszystko pojdzie szybko i sprawnie.
                        • madziara40 Re: i juz piątek 28.09.07, 09:05
                          Witam!!!

                          Monika25lbn wysłałam jeszcze raz do Ciebie zdjęcia. Zdrówka dla
                          Pata!!!

                          Mamokasienki nie dostałam Kasi zdjęć.

                          Echoo gratuluje odważnej decyzji z i trzymam kciuki aby z tymi
                          pozwoleniami poszło gładko!!!!!!!!!

                          My dzisiaj jedziemy na weekend w odwiedziny do naszych przyjaciół
                          ich córeczka ma 3 tyg. Zuzia już od 2 dni nie może się doczekać.
                          Codziennie rano budzi się i mówi jedziemy do maleństwa, każde
                          wyjście na spacer to pytanie do maleństwa.
                          Ciekawa jestem jak on będzie się zachowywać jak zobaczy maleństwo,
                          jeszcze nigdy nie widziała noworodka z bliska. Czy będzie zazdrosna
                          jak będę mała trzymać na rękach?

                          Serdecznie pozdrawiam!!!!
                          • mamakasienki1 Re: i juz piątek 28.09.07, 11:12
                            Witam
                            Madziaro zdjęcia wysłałam jeszcze raz bo rzeczywiście na Twoją
                            pocztę zdjęcia nie dotarły, jakiś komunikat dostałam, że mail
                            niedostarczony.
                            A Zuzia napewno będzie dzidziusiem zachwycona, jestem pewna że nie
                            będzie zazdrosna.

                            Moniko trzymam za was kciuki i za to żeby Patryk szybko wyzdrowiał,
                            wiem jakie męczące jest siedzenie w domu z rozbrykanym maluchem sama
                            to nieraz przerabiałam.
                            Życzę wam dużo dużo zdrówka.

                            Echoo gratuluję decyzji o budowie własnego domu, w nas ta decyzja
                            jeszcze nie dojrzała, poza tym budowa domu przekracza nasze
                            możliwości finansowe, szczególnie, że ja jeszcze nie wróciłam do
                            pracy.
                            Ale wizja własnego ogrodu i psa jest bardzo bardzo kusząca i
                            przyznam szczerze, że tylko ze względu na własny ogród bardzo chcę
                            mieć dom.
                            Trzymam kciuki za was żeby wszystko wam się powiodło i żebyście już
                            w niedługim czasie zamieszkali we własnym domku.

                            Elkusiu a co u was, jak zdrówko Dobrosi?
                            • elkusia Re: i juz piątek 28.09.07, 15:38
                              A u nas pada

                              Mamokasieńki, jakie piękne dzieci smile Kasieńka - kawał kobitki, moja
                              Dosia dużo szczuplejsza, i te piękne loki, bomba. Maleństwo też
                              całkiem, całkiem - też duże.

                              Madziara - zazdroszczę tego morza, Zuza super wygląda, bardzo się
                              zmieniła od ostatnich (dość dawno co prawda) zdjęć, fajne wakacje.

                              Echoo- super, ze się odezwałaś, i gratuluję decyzji, mnie sam dom
                              jako dom tak nie bierze, jak właśnie ogród (czyli własna przestrzeń)
                              i możliwość posiadania psa i kota. Trochę zazdroszczę ale bardzo się
                              cieszę. Z doświadczeń znajomych co prawda wiem, że budowa domu to
                              prawdziwy koszmat, i finansowy i duchowy. Ale powodzenia, w razie
                              czego będziemy wspierać na forum smile

                              U nas spokój, choć mam nadzieję, że się na weekend gdzieś wybierzemy
                              wreszcie, czy to do lasu, czy na jakieś imprezy w mieście. Dośka w
                              domu to już dostaje totalnego fioła, histeria i ataki płaczu. Na
                              razie w przyszłym tygodniu jeszcze nie pójdzie do przedszkola, moja
                              teściowa dostała totalnego amoku, całe zło na świecie jej zdaniem -
                              to przedszkole właśnie. Wiadomo, że tam nie jest jak w domu, ale też
                              ma dużo plusów, dałąm się przekonąc jeszcze na ten tydzień, a
                              później znów będziemy próbować.

                              Miłego weekendu
                              • echoo Re: i juz piątek 28.09.07, 23:10
                                Witam

                                A ja właśnie dorwałam się do kompa, porobiłam przelewy, wysłałam Wam
                                fotki z wakacji i stwierdzilam, ze cos napisze.

                                Jutro mam 4 godziny kursu - teoria prawa jazdy, okropnie nudne i nie
                                wiem jak wysiedze, ale musze w koncu zrobic to prawko, bo wstyd sie
                                przyznac, ale jeszcze nie mialam okazji sie za to zabrac.

                                Z ta budowa to tak narazie "prawie" decyzja, bo oczywiscie boimy sie
                                troche kosztow, tym bardziej, ze calosc bylaby pokryta kredytem,
                                duuuzym kredytem dozywotnim wlasciwie. Tak wiec o ile wczoraj bylam
                                na tak, tak dzis sie waham ostro. Zobaczymy, musimy to gruntownie
                                przedyskutowac, a ciagle mój mąż gdzies wyjezdza i nie ma kiedy...

                                Julcia cos zaczyna kaszlec. No i oczywiscie troche jestem zla na
                                opiekunke w zwaizku z tym. Bo jak wyszla dzis z domu przed 10 to
                                wrocila po drugiej. Caly czas probowalam sie do nie dodzwonic i
                                kiedy po 14 udalo mi sie, okazalo sie, ze Julka była z nia u
                                fryzjera!!! Bylam strasznie zla, zamiast bawic sie z nia w domku (bo
                                było bardzo brzydko dzis i ciagle lało), to dziecko trzymala gdzies
                                wsrod zarazków... Wolalabym przedszkole tysiac razy bardziej...

                                Koncze. Bo jutro rano ide do szkoly.
                                Pa smile
                                • mega3 Re: i juz piątek 01.10.07, 10:06
                                  Witam
                                  Ja tak szybciutko, bo nie mam czasu i humor okropnysad (nie mam czym
                                  dojeżdżać do pracy, bo wszystko w centrum miasta rozkopane).
                                  Byliśmy znów wczoraj w lesie na grzybkach, byliśmy krócej i
                                  uzbieraliśmy więcej niż w zeszłym tygodniu.
                                  Dziękuję za zdjęcia, niestety zdjęcia Kasi do mnie nie doszły.
                                  Pozdrawiam
                                  • elkusia dla mega 01.10.07, 10:51
                                    Opieńki marynowane

                                    Najlepiej "idą" na imprezach

                                    czas: 3 h
                                    trudność: średniołatwe
                                    liczba porcji: ?
                                    kalorie: troszeczkę
                                    kategoria: Przetwory



                                    składniki
                                    4 kg opieniek
                                    5 dużych cebul
                                    zalewa:
                                    0,5 l octu 10 %
                                    1l wody
                                    8 łyżek cukru
                                    2 łyżki soli


                                    sposób przygotowania
                                    Grzyby dokładnie wymyć pod bieżącą wodą , szczególnie między
                                    blaszkami tak aby pozbyć się piasku. Ogonki odcinamy i wyrzucamy.
                                    Grzyby zalewamy wodą i gotujemy na małym ogniu ok. 20 min. Następnie
                                    grzyby odcedzić. Składniki zalewy zagotować. Do wyparzonych słoików
                                    na dno nakładamy kawałek liścia laurowego, ziele ang. i po plastrze
                                    cebuli, następnie grzyby a na wierzch znów plaster cebuli. Zalewamy
                                    grzyby gorącą zalewą. Zakręcać słoiki i wypiekać w piekarniku przez
                                    20 min w temp. 180 C. Następnie słoiki wyjąć z piekarnika i
                                    pozostawić do ostygnięcia dnem do góry.


                                    Kurki, tudzież inne grzyby leśne marynowane



                                    czas: 90 minut
                                    trudność: średniołatwe
                                    liczba porcji: 8 słoików 0,5 l
                                    koszt: niedrogie danie
                                    kalorie: prawie nic
                                    kategoria: Przetwory



                                    składniki
                                    2 kg kurek
                                    2 średniej wielkości cebule
                                    łyżka soli

                                    zalewa :
                                    na 4 szklanki wody - 1 szklanka octu spirytusowego 6%
                                    pół szklanki cukru
                                    czubata łyżka soli
                                    łyżka ziaren pieprzu
                                    łyżka ziaren ziela angielskiego
                                    4 listki laurowe
                                    łyżka ziaren gorczycy

                                    sposób przygotowania
                                    Grzyby dokładnie oczyszczam oraz myję pod bieżącą wodą. Cebule kroję
                                    na raczej grube plastry.

                                    Wrzucam grzyby do garnka zalewam wrzątkiem i gotuję ok. 10 min,
                                    następnie odstawiam do ostudzenia.

                                    Przygotowuję zalewę: zagotowuję wodę, dodaje sól, cukier, ocet,
                                    mieszam i tez odstawiam do wystygnięcia.

                                    Do słoików wkładam po liściu laurowym i kilka ziaren z pieprzu,
                                    gorczycy i ziela angielskiego, grzyby z cebulą - tak by w każdym
                                    słoiku znalazło się jej mniej więcej tyle samo. Grzyby zalewam
                                    zalewą, zakręcam i pasteryzuję 15 minut.

                                    Po pasteryzowaniu słoiki wyciągam z gorącej wody, odwracam do góry
                                    dnem, przykrywam ściereczką i odstawiam do przestygnięcia.


                                    Sprawdzone przez koleżanki dwa przepisy z internetu
                                    • monika25lbn sloneczko swieci 01.10.07, 12:54
                                      Hej dziewczyny,
                                      Dzieki za wszystkie zyczenia dla Pata,juz jest lepiej za to jak
                                      tylko wychodzimy to prawie odrazu zasypia w spacerowce.
                                      Narazie mamy super sloneczna pogode i oby tak dalej.
                                      Po poludniu tez wybieramy sie do lasu,raczej nie na grzyby tylko
                                      zeby Pat pooddychal sosnami.
                                      Dzieki za zdjecia,do mnie teraz dotarly wszystkie.Ale Dziewczynki
                                      Wam rosna.
                                      My bylismy wczoraj na obiedzie u tesciow.Meza bratowa do 20
                                      pazdziernika ma rodzic,brzuch ma juz jak by mial peknac na dniach a
                                      Pat ja glaskal i przytulal sie do brzucha jak nigdy i taki kochany
                                      byl przy tym.
                                      Za to tesciowa zaczela mi sie zalic na swoja druga synowa,eeeh.A tak
                                      sie kochaly,ze nawet wlosy na ten sam kolor malowaly.Ja
                                      powiedzialam,ze sie nie wtracam w ich zycie,bo potem znowu ja bede
                                      ta zla to tesciowa zamurowalo na chwile.
                                      Pat w domu nie chce jesc,nawet jogurt meczy z pol godziny a u babci
                                      obiadu zjadl wiecej niz ja.
                                      Jutro idziemy na kontrol i zobaczymy co dalej.
                                      A jak przedszkolaki zaczely nowy tydzien?
                                      Zdrowka dla wszystkich malych i duzych.
                                      • madziara40 Re: sloneczko swieci 01.10.07, 15:32
                                        Hej!!
                                        A my po wizycie u maleństwa. Było super!!
                                        Choć moja Zuzia z była zazdrosna! Nie okazała tego złością czy jakąś
                                        agresja, po prostu trzy razy zrobiła kupkę w majtki i raz się
                                        posikała , a potem mnie pytała czy kocham ją.
                                        Wszystko to miało miejsce po tym jak nosiłam maleństwo na rekach.

                                        Patrząc i trzymając maleńka łezka mi się w oku zakręciła, że ten
                                        czas tak szybko leci a nasze maleństwa SA już takie duże za trzy
                                        miesiące 3 laaaaaaat!!!!!!!!!!

                                        Mój maż tak patrzył na mnie i uśmiechał się pytając to kiedy
                                        trzecie………

                                        Mamokasienki nie dostałam zdjęć Kasi. Wyślę Ci na skrzynkę adres
                                        innej poczty bo nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje.

                                        Lekusi Dosi tez nie mam zdjęć. Bardzo Cię proszę prześlij mi jej!
                                        Serdecznie pozdrawiam
                                        • zyrafka01 Re: sloneczko swieci 01.10.07, 19:27
                                          Dziewczyny, czy Wy mnie jeszcze pamiętacie. Aż mi wstyd tyle czasu
                                          nie dawałam znaku życia.
                                          Przede wszystkim bardzo dziękuję za zdjęcia. Do mnie wszystkie
                                          doszły. Po prostu cudne te nasze dzieciaczki. Mamokasieńki, mam
                                          pytanie odnośnie Mai. Ile ona teraz waży? Wygląda na dużą
                                          dziewczynkę.
                                          A my trzeci tydzień siedzimy w domu sad Jak Wam kiedyś pisałam
                                          najpierw Olka była chora, brała antybiotyk. W zeszłym tygodniu
                                          Łukasza też złapało a mnie zaraz po nim. W piątek bylismy we trójkę
                                          u lekarki. Z Olką jest już ok ale ma jeszcze ten tydzień siedzieć w
                                          domu, żeby nie złapac znów jakiejś infekcji w przedszkolu. No i
                                          siedzimy trzeci tydzień w domu z dwoma wyjsciami do lekarza i
                                          wyjazdem na ślub koleżanki. A ja już chcę na dwór i do ludzi!!!!!
                                          Niedługo oszaleję w tym domu.
                                          Podpowiedzcie mi proszę jakieś zabawy, bo Ola też już po mału
                                          świruje.
                                          Na ślubie było super. Panna młoda (moja najlepsza przyjaciólka)
                                          przepiękna, normalnie prawie się poryczałam jak ją zobaczyłam. No i
                                          wróciły wspomnienia jak to my sobie ślubowaliśmy 5,5 roku temu.
                                          Jenyyyy, jak to dawno temu było.
                                          Muszę kończyć, bo Piotr własnie zadzwonił, że za jakieś 0,5 godziny
                                          ma nas odwiedzić znajoma a w domu, jakby to ładnie powiedzieć, mały
                                          rogardiasz mam.
                                          To do napisania później. Spróbuję dziś wieczorem albo jutro dodać
                                          zdjęcia do bloga.
                                          Pozdrowienia.
                                          • mega3 Re: sloneczko swieci 01.10.07, 20:27
                                            Nie myśl sobie zyrafko, że tak szybko Cię zapomnimy, wykluczonesmile
                                            Bardzo Ci współczuję tego siedzenia w domu, Kuba jak jeden dzień z
                                            domu się nie rusza to tak głupieje, że nie mogę go uspokoić.
                                            Elkusiu wielkie dzięki za te przepisy, wiesz już zamarynowałam pare
                                            słoików, ale może za tydzień znów wybiorę się do lasu, to chętnie
                                            skorzystam z Twoich przepisów.
                                            Kuba codziennie delikatnie głaszcze mnie po brzuchu i mówi fajna ta
                                            Zuziasmile)Mam nadzieję, że jak się mała urodzi, to Kubuś nie będzie o
                                            nią bardzo zazdrosny, chociaż to dla takich maluchó duże przeżycie,
                                            bo niestety nie będzie już najważniejszy jak do tej pory.
                                            Madziara no właśnie to kiedy trzecie?
                                            • mamakasienki1 Re: sloneczko swieci 02.10.07, 09:52
                                              A u nas chmury
                                              Witam
                                              Tak lubię czytać co u was i wtrącać swoje 5 groszy, ale ostatnio nie
                                              wyrabiam. Co siadam do kompa to ktoś mnie natychmiast potrzebuje,
                                              albo Maja albo Kasia albo mąż. No i jest ciężko.

                                              Madziaro zaraz sprawdzę pocztę to prześlę Ci jeszcze raz te zdjęcia,
                                              wysyłałam 3 razy i za każdym razem wyskakuje mi ten sam komunikat,
                                              nie wiem czemu.
                                              Dołączam do pytania Mega kiedy trzeci dzidziuś wink

                                              Zyrafko co do Majkowej wago to na naszej wadze domowej wychodzi 7,1
                                              kg, no i mierzy cos około 65-68 cm tak około bo trudno ją zmierzyć.

                                              Mega super, że możecie do lasu pojechać, my z dwójką to co najwyżej
                                              możemy pospacerować trochę. Kasia lasu nie lubi i zaraz chce wracać
                                              do domu.

                                              Moniko z teściową jak taka to najlepiej grzecznie na dystans.
                                              Najczęściej się sprawdza.

                                              A teraz najsłodsze co usłyszałam od Kasi:
                                              Wieczorem leżymy sobie we trzy w łóżku ja, Kasia i Maja. No i Kasia
                                              tuli Maję więc jej mówię, "Kasiu ostrożnie bo zrobisz Mai krzywdę" a
                                              ona na to "ale ja tocham Maje" (kocham Maje).
                                              KOńcze bo Maja krzyczy
                                              • madziara40 wtorek 02.10.07, 10:06
                                                Dziewczyny ja nigdy się nie zarzekałam że już więcej nic!!

                                                Oczy mi latają za małymi dziećmi , ale najpierw musimy spłacić
                                                kredyt mieszkaniowy i samochód…
                                                Myślę o dziecku ale tak za trzy lata.
                                                Mamokasienki zaraz sprawdzę pocztę.
                                                • mamakasienki1 Re: wtorek 02.10.07, 13:20
                                                  Madziaro dopiero wysłałam zdjęcia
                                                  wcześniej nie mogłam bo Maja płakała

                                                  No ale teraz mam luźno już mieszkanko posprzątane, kurze pościerane,
                                                  kwiatki podlane i obiad przygotowany, Maja śpi a ja mogę sobie
                                                  posiedzieć.

                                                  Odważni jesteście z tymi kredytami, ja tak bardzo chcę mieszkanie
                                                  zmienić na większe ale bardzo boję się kredytu, no i mój mąż planuje
                                                  budowę domu więc narazie wstrzymujemy się z jakimikolwiek decyzjami
                                                  do czasu aż do pracy wrócę, a to dopiero na wiosnę. Wcześniej nie
                                                  chcę Majeczki zostawiać.
                                                  A jak będzie miała roczek to jakoś tak łatwiej mi będzie no i nie
                                                  będę jej tak bardzo potrzebna jak teraz bo będzie jadła już zupki i
                                                  inne stałe posiłki.
                                                  Nawet samochód kupiliśmy używany (młodszy od naszego starego o kilka
                                                  lat) za gotówkę, bo bałam się kredytu.

                                                  KOńczę i idę może znajdę jeszcze coś do posprzątania,
                                                  • monika25lbn Re: wtorek 02.10.07, 13:52
                                                    Hej,
                                                    My po kontroli i juz niby jest dobrze,jutro jeszcze pospacerujemy a
                                                    w czwartek wysylam Pata troche do przedszkola.
                                                    Zyrafko jasne,ze nie zapominamy o Was i wspolczuje tego siedzenia w
                                                    domu.Tez dopiero co przerabialismy,kolorowanki wymalowalismy chyba
                                                    wszystkie,czytalismy multum ksiazeczek,na klocki to juz patrzec nie
                                                    moge ale juz jest lepiej i Wam zycze szybkiego powrotu do zdrowia.
                                                    Mamokasienki ja z tymi kredytami to tez raczej ostroznie a
                                                    najbardziej mnie zalamuje jak dolicze jaka czesc oddaje sie za darmo
                                                    i co moglabym kupic za te pieniadze.Na raty tez nie lubie kupowac
                                                    chyba,ze wyjatkowo w Media Markt jest zerowe oprocentowanie.
                                                    Idziemy po spaniu na Akademie Zdrowego Rozwoju,bo akurat dzis u nas
                                                    jest,zobaczymy co bedzie ciekawego.
                                                    Zdrowka zyczymy.
                                                  • zyrafka01 Re: wtorek 02.10.07, 19:28
                                                    Dodałam nowe zdjęcia.
                                                    Co do kredytów, to my nie mieliśmy wyjścia. Żeby kupić mieszkanie po
                                                    prostu musieliśmy wziąć i teraz mamy przed sobą 30 lat spłacania. A
                                                    odsetki będą większe niż zaciągnięty kredyt sad Ale bez tego wciąż
                                                    musielibyśmy wynajmować i płacić podobne pieniądze jak za kredyt
                                                    tylko że komuś do kieszeni a nie na własne mieszkanie. A ja po 5
                                                    latach już miałam dość wynajmowania mieszkań. 5 lat po ślubie i to
                                                    mieszkanie jest naszym piątym. Ale mam nadzieję, że to już tak na
                                                    dłużej smile
                                                    Pozdrowienia
                                                  • mega3 Re: środa 03.10.07, 08:41
                                                    Witam
                                                    Mamokasienki mam to samo marzy mi się własna działka z domem i
                                                    ogrodem, ale kredytu nie chcę brać, boję się, ale zyrafko chyba Was
                                                    rozumiem skoro przez tyle czasu wynajmowaliście i komuś płaciliście,
                                                    a nie było to Wasze, to w takim wypadku nie ma wyjścia. W totolotka
                                                    pewnie nie wygram ,bo rzadko gram, więc zostanę pewnie w swoim M3sad
                                                    Kuba dzisiaj obudził się przed 5 rano z kaszlem, zawołał mojego męża
                                                    i poprosił, żeby mu dał syrpu. Kurczę, żeby się dalej ten kaszel nie
                                                    rozwinął w jakąś chorobę, obawiam się, że tak może być, bo w
                                                    niedzielę Kuba się bawił z chorym bratem. Mam trochę pretensje o to
                                                    do szwagierki, bo mogła nas uprzedzić, że jej syn jest chory, to
                                                    byśmy do teściów nie jechali.
                                                    Dzisiaj wybieram się z mężem do kina na Katyń, nie wiem czy dobrze
                                                    robię wybierając się w moim stanie do kina i to jeszcze na film, na
                                                    którym na pewno będę ryczała, ale później mogę nie mieć długo
                                                    okazji, żeby pójść do kina. Mój chrzestny zaoferował się, że
                                                    zostanie z Kubą, no to skorzystałam.
                                                    Muszę kończyć.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 środa :) 03.10.07, 08:45
                                                    Witam
                                                    Moniko super, że Pat już zdrowszy, oby pogoda dopisała do spacerków,
                                                    u nas mokro więc spacerki odpadają, chyba, że bieganie po kałużach,
                                                    ale bardzo boję się chorób więc i z tego nic nie będzie.

                                                    Zyrafko super zdjęcia, Łukaszek taki słodziutkia Ola jaka dorosła.
                                                    Fajne to zdjęcie z przedszkola, ciekawe czy u nas można robić
                                                    zdjęcia?
                                                    Ola ma piękne włosy, takie gęste i błyszczące widać, że po mamusi.
                                                    Kaśkowe ładne bo kręcone, ale w ostatecznym rozrachunku bardzo
                                                    cienkie.
                                                    Co do tego kredytu to w pełni popieram waszą decyzję, o wiele
                                                    bardziej wolałabym spłacać kredyt niż płacić za wynajmowanie
                                                    kolejnych mieszkań.A tak za jakiś czas skończycie płacić raty
                                                    kredytu i będziecie na swoim tak na 100%.
                                                    U nas to wygląda trochę inaczej bo mieszkanie mamy tylko jest
                                                    kwestia decyzji zamiana na większe czy zakup działki i budowa domu.
                                                    Wiadomo to dugie rozwiązanie jest bardziej kłopotliwe i pociągnie za
                                                    sobą znacznie większe koszty, ale ten własny ogródek, o którym
                                                    wcześniej pisała Echoo.
                                                    Ja już w wyobraźni widzę jak sobie siedzimy przed domkiem pijemy
                                                    herbatkę, obok leży pies (labrador, albo bernardyn), a dziewczynki
                                                    bawią się w piaskownicy. Ewentualnie robimy sobie grilla ze
                                                    znajomymi. Dzieci mogą się swobodnie wybiegać na własnym podwórku, a
                                                    my nie musimy za nimi chodzić krok w krok.
                                                    Ojej ale się rozmarzyłam.
                                                    No i powrót do rzeczywistości.

                                                    Madziaro mam nadzieję, że tym razem zdjęcia Kaśkowe i Majkowe
                                                    dotarły.

                                                    Kasia od początku tego tygodnia chodzi do przedszkola z tatusiem na
                                                    07:00 rano i wcale jej to nie przeszkadza, z rana jak pytamy z kim
                                                    idzie do przedszkola to mówi, że z tatusiem.
                                                    wczoraj poszłyśmy po nią z Mają o 14:30 to wszystkie dzieci kończyły
                                                    podwieczorek, a Kasia spała sama na środku sali i nikomu nie udało
                                                    się jej obudzić, nawet ja kilkakrotnie próbowałam, ale nic z tego no
                                                    i czekałyśmy z Mają aż się Kasia wyśpi, dobrze, że tylko do 15:00.
                                                  • mamakasienki1 Re: środa :) 03.10.07, 08:54
                                                    Mega pisałam swojego posta w tym czasie kiedy Ty wysłałaś.
                                                    Kiedy jest taka sytuacja, że Kasia bawi się z kimś przeziębionym, to
                                                    zaraz po powrocie do domu dostaje podwójną dawkę wit C i wapna,
                                                    najczęściej skutkuje.
                                                    Gdzieś kiedyś w gazecie przeczytałam, że to dobry sposób żeby
                                                    przeziębienia uniknąć.
                                                    Teraz dostaje codziennie wit C i wapno i jak narazie jest ok.
                                                    Ale tak czy inaczej szwagierka powinna was uprzedzić o chorobie
                                                    dziecka, my jak jedziemy gdzieś gdzie są dzieci to uprzedzamy, że
                                                    nasze chore i ewentualnie przekładamy wizytę. Albo pytamy czy u nich
                                                    wszyscy zdrowii po sprawie.
                                                    Ja to bardzo boję się chorób, bo u nas każda wizyta lekarki w domu
                                                    to 50 zł plus leki.
                                                    A naszej rodzinnej nie ufam sad
                                                  • madziara40 Re: środa :) 03.10.07, 13:16
                                                    Ach te kredyty, kredyty , ale cóż bez nich nie spełniłby się moje
                                                    marzenia , większe mieszkanie i samochód, studia, wakacje ….

                                                    Zyrafko masz super dzeciaczki!!!!! Jaki mały jest duży a panienka w
                                                    przedszkolu taka poważna!!!!!!!!!

                                                    Mamokasienki trzeba marzyć o domku, ogródku , psach (gdybym miła
                                                    mieć kiedyś pasa to dokładnie te dwie rasy wchodzą w grę). Rozumiem
                                                    że na tego grilla przyjeżdżamy do Was!!!!!

                                                    Jeszcze nie sprawdzałam poczty wiec nie wiem czy są zdjęcia.

                                                    Zdrówka dla chorych
                                                    Mega tez bym się wkurzyła unikam takich sytuacji.
                                                  • madziara40 brak zdjeć 03.10.07, 13:22
                                                    Mamokasienki niestety w dalszym ciągu wyskakuje mi na poczcie gazety
                                                    błąd. Podałam ci jeszcze raz inny adres mail-wy.
                                                  • echoo Re: brak zdjeć 03.10.07, 16:45
                                                    Hej

                                                    U nas dzis nawet sympatyczna pogoda. Słonko świeci tak cudnie. Lubię
                                                    jesień smile)

                                                    Trochę klaruje sie u nas sytuacja zerzeniowa marzen i
                                                    rzeczywistosci, znaczy bank popiera nasze plany !!!! Tak sie
                                                    ciesze smile))

                                                    madziaro tez probowalam ci wyslac fotki Julci i mi wrociło. napisane
                                                    było, że masz pełną skrzynkę. Moze sprobuj troche listów pousuwac.

                                                    W pracy mialam bardzo ciezki poczatek tygodnia, ale juz jest lepiej.
                                                    Dzis juz odetchnelam troche.

                                                    Pozdraiam
                                                    Ewa
                                                  • elkusia Re: brak zdjeć 04.10.07, 08:32
                                                    Madziaro, mam nadzieję, że chociaż moje zdjęcia doszły? smile

                                                    Witam po krótkiej przerwie, ale w pracy (podobnie jak u echoo)
                                                    miałam bardzo ciężki początek tygodnia i nie miałam kiedy pisać (a w
                                                    domu nie mam netu).

                                                    U nas na razie ok, zdrowie też ok. Dopiero jutro Dobrosia po
                                                    chorobie pójdzie do przedszkola. Dziś powiedziałam o tym teściowej,
                                                    gdy przyszła rano do Dobrosi. Dowiedziałam się, że chcę zmarnować
                                                    dziecko, przecież dopiero co miała zapalenie oskrzeli. I mam doła
                                                    teraz, jeśli córcia się znowu rozchoruje będzie na mnie, na wyrodną
                                                    matkę.No i nie wiem jak Dobrosia jutro rano się zachowa, czy będzie
                                                    płakać, strasznie mi ciężko.

                                                    Miłego dnia dla wszystkich
                                                  • zyrafka01 Płaczę ze śmiechu 04.10.07, 08:46
                                                    czyli gdzie mój mąż wysłał list??????!!!!! smile
                                                    Otóż jak kiedyś pisałam 22.09 byliśmy na ślubie mojej przyjaciółki i
                                                    mój mąż był ich fotografem. Ślub był w Koszalinie, skąd pochodzi
                                                    panna młoda a oni mieszkają we Wrocławiu. No i Agnieszka przysłała
                                                    mi sms-a ze swoim adresem na jaki mamy wysłać zdjęia. Była ulica i
                                                    numer mieszkania, podała też kod ale nie podała miasta bo to
                                                    przecież logiczne, że Wrocław. Na koniec zaraz po kodzie pocztowym
                                                    napisała "Uściski i pozdrowienia". Ale to "i pozdrowienia" było już
                                                    w następnej linijce, której nie było widać na ekranie telefonu. Więc
                                                    mój małżonek, wieczorem kiedy ja już spałam spisał sobie adres i na
                                                    drugi dzień wysłał zdjęcia. Coś mi napomknął o jakimś dziwnym
                                                    adresie czy jakiejś dziwnej dzielnicy na jakiej mieszkają nowo
                                                    poślubieni, ale w ogóle nie wiedziałam o co mu chodzi. Wrocław to
                                                    Wrocław. A dziś dopiero jakoś dotarło do mnie gdzie on ten list
                                                    wysłał... otóż do UŚCISKÓW. Normalnie popłakałam się ze śmiechu. Cóż
                                                    młodzi będą musieli jeszcze dwa dni poczekać na zdjęcia. I ciekawe
                                                    czy ten list do Uścisków wróci do nas?

                                                    Elkusiu, nie przejmuj się gadaniem teściowej. Ty jesteś mamą Dobrosi
                                                    i ty decydujesz kiedy idzie do przedszkola a kiedy nie. Tak to ona w
                                                    ogóle nie powinna nigdzie wychodzić, bo na podwórku też można złapać
                                                    przziębienie i nie powinna już w ogóle mieć kontaktu z innymi
                                                    dziećmi. A poza tym dzieci muszą się uodpornić jakoś. Trochę
                                                    pochorują i będzie lepiej (a przynajmniej taką mam nadzieję i tak
                                                    myślę o Oli chodzeniu do przedszkola i chorowaniu). No i w takim
                                                    wypadku to Dobrosia nigdy nie pójdzie do przedszkola, bo zawsze na
                                                    początku roku panują choroby i co rok będzie chorowała. A mi pani
                                                    dyrektor jak zapisywałam Olę to powiedziała,że dzieci, które chodzą
                                                    do przedszkola poźniej mniej chorują w szkole.

                                                    A ja się martwię, bo Łukasz jakoś nie chce mi zdrowieć. Z olką już
                                                    jest ok i poniedziałek pójdzie do przedszkola, ale Łukasz wciąż ma
                                                    kaszel i przytkany nos sad

                                                    Miłego dnia
                                                  • mega3 Re: Płaczę ze śmiechu 04.10.07, 10:15
                                                    Witam
                                                    U nas też dzisiaj słonecznie, Kuba z dziadkiem wybrali się na
                                                    grzybki do lasu. Trochę pokasłuje, daje mu od wczoraj domowy syrop z
                                                    cebuli i witaminę C, mam nadzieję, że przejdzie.
                                                    Elkusiu Zyrafka ma rację, nie przejmuj się gadaniem teściowej, to Ty
                                                    jesteś matką i chcesz i wiadomo, że chcesz dla dziecka jak najlepiej.
                                                    Byłam wczoraj na Katyniu, bardzo ładny film, polecam, nawet nie
                                                    płakałam i nie jest krwisty, tylko na końcu.
                                                    Życzę wszystkim dużo zdrówka.
                                                  • elkusia Re: Płaczę ze śmiechu 04.10.07, 10:52
                                                    Żyrafko - uściski dla męża, dzięki poprawiłaś mi humor.

                                                    A teraz już będzie na smutno,
                                                    właśnie zadzwonił mój mąż, że babcia właśnie do niego zadzwoniła, że
                                                    jak chcemy to możemy dać dziecko do przedszkola, ale ona nam nie
                                                    pomoże. Ona nie będzie odbierać zapłakanego i zasikanego dziecka z
                                                    przedszkola, nie będzie się nim opiekować gdy będzie chore.

                                                    Nie podjęła dyskusji tylko poinformowała.

                                                    Powiedziałam, że to perfidna manipulacja, postawienie na swoim za
                                                    wszelką siłę i udowodnienie, że jestem wyrodną matką.

                                                    Problem polega na tym, że jeśli ona nie będzie wcześniej odbierać
                                                    Dobrosi z przedszkola to nie będziemy jej posyłać, bo ja nie
                                                    zdecyduję się na przedszkole od 7 do 17, i ona o tym wie. Na
                                                    opiekunkę nas nie stać.

                                                    Przepraszam ale muszę to powiedzieć: nienawidzę tej baby, nienawidzę.

                                                    Zdrówka dla Łukaszka i Kuby i całej reszty.
                                                  • zyrafka01 Re: Płaczę ze śmiechu 04.10.07, 12:03
                                                    Elkusiu, współczuję tej sytuacji. Współczuję teściowej, która tak
                                                    manipuluje wami. Chociaż ja na twoim miejscu postawiłabym na swoim.
                                                    Wiem, że to trudne ale może udałoby Ci się znależć kogoś kto mógłby
                                                    odbierać Dobrosię z przedszkola i posiedzieć z nią do waszego
                                                    powrotu. Mój Piotr w takiej sytuacji nie poprosiłby swojej mamy o
                                                    pomoc i podziękowałby jej. Pewnie też nie pozwoliłby, żeby teściowa
                                                    widywała się z Olą. Bo skoro nie chce pomóc to nie. Może teściowa
                                                    jak się steskni za wnuczką to sama do was przyjdzie i przeprosi.
                                                    Tylko mi łatwo to powiedzieć, bo to nie ja jestem w takiej sytuacji.
                                                  • madziara40 czwartek 04.10.07, 14:00
                                                    Zyrafko- pozdrów męża !!!!!!!!! Tak się umaiła, ze mi łzy
                                                    leciały!!!!!!

                                                    Elkusiu – współczuje takiej teściowej !!!
                                                    Myślę że to takie tylko jej gadanie żebyś nie dawała małej do
                                                    przedszkola- bo to od początku był zły pomysł – według niej.
                                                    Perfidnie wykorzystuje do tego celu swojego synka, aby to on
                                                    przekazał Ci ta widomość a nie ona bo ona jest taka wspaniała a ty
                                                    jesteś wyrodna . sczesze to nie wydaje mi się aby w awaryjnej
                                                    sytuacji nie przyszła. Raczej chce na tobie wymusić przez poczucie
                                                    winy zmianę decyzji. Ja bym się nie poddała. Bo czy w tym roku czy w
                                                    następnym sytuacja będzie taka sama. Trzymaj się mocno i nie
                                                    poddawaj.!!!!!!!!!!
                                                    Zdjęcia Dobrosi dostałam.
                                                  • mamakasienki1 Re: Płaczę ze śmiechu 04.10.07, 14:05
                                                    Witam
                                                    Elkusiu znam taki typ jak Twoja teściowa, niestety moja mama tak ma.
                                                    Ale nie powinniście dawać się tak perfidnie szantażować.
                                                    A swoją drogą ciekawe jak długo myślała zanim to wymyśliła.
                                                    Przedszkole nie jest jakimś złem, przynajmniej w naszym przypadku to
                                                    rewelacyjna sprawa.
                                                    Kasia trochę pochorowała i teraz od 2 tygodni chodzi i nic się nie
                                                    dzieje (odpukać). Ani kataru, ani kaszlu nie ma.
                                                    Oczywicie jak widzę jakieś objawy choroby to zostawiam ją w domu i
                                                    staram się przeleczyć.
                                                    Tak jak pisałam wcześniej u nas podstawa to witamina C i wapno.

                                                    Najlepsze jest to, że Kasia sama chce chodzić do przedszkola, z rana
                                                    wybiera sobie czapkę i chętnie idzie do dzieci.
                                                    Jestem pewna, że Dobrosia w końcu się przyzwyczai tylko powinna
                                                    dostać taką szansę, tydzień to niestety stanowczo za mało, powinna
                                                    pochodzić ze 2 tygodnie żeby można było stwierdzić jak się
                                                    aklimatyzuje.

                                                    Straszny typ kobiety z tej Twojej teściowej, może spróbuj z nią
                                                    rozmawiać, postrasz, że skoro nie chce pomagać to poszukacie kogoś
                                                    kto te 2-3 godzinki dziennie zajmie się małą, odbierze z
                                                    przedszkola, pójdzie na spacer, czy posiedzi w domu. Jestem
                                                    przekonana, że po kilku dniach bez Dobrosi zmięknie i sama do was
                                                    przyjdzie.
                                                    Ja mam właśnie taki sposób na moją mamę, jak się dowiedziała, że
                                                    Kasia chodzi do przedszkola to przez tydzień dzwoniła i płakała mi w
                                                    słuchawkę, że dziecko zmarnuję.

                                                    Jak ja bym chciała być bliżej i Ci pomóc.
                                                    Elusiu kochana trzymam za was kciuki i jakkolwiek postąpicie tak
                                                    będzie dobrze.

                                                    Zyrafko, ale się uśmiałam, nie ma to jak dobry mąż smile
                                                  • monika25lbn Re: Płaczę ze śmiechu 04.10.07, 20:45
                                                    Hej,
                                                    Zyrafko usmialam sie z tej sytuacji,moj maz zrobilby pewnie tak
                                                    samo.Mam nadzieje,ze zdjecia wroca ale swoja droga jakas wies czy
                                                    miasteczko moze lezy gdzies na mapie.
                                                    Mamokasienki to fajnie,ze Kasia taka chetn do przedszkola oby tak
                                                    dalej.
                                                    Mega zdrowka dla Kubusia i zeby tylko na malym kaszlu sie
                                                    skonczylo.Ja teraz daje Patrykowi wapno,vit C i syrop cebulowy do
                                                    ktorego wrzucilam zabek czosnku.W smaku niby nie czuc a wlasciowosci
                                                    znamy.
                                                    Elkusiu musisz cos postanowic.Co bys nie zrobila jestesmy z
                                                    Toba.Tylko jesli teraz ustapisz to moze byc tak czesciej.A nie dacie
                                                    rady jakos z mezem zeby np mala pozniej szla do przedszkola i
                                                    pozniej troszke wracala?Od 7-17 to strasznie dlugo i ja tez nie chce
                                                    zostawiac Pata na tyle godzin.
                                                    Pat dzis poszedl do przedszkola ale strasznie rozespany byl,w domu
                                                    do 8 przewaznie spi.Marudzil troche,poplakiwal,mowil,ze nie chce
                                                    isc.W szatni mial strasznie smutna buzke.Maz zaczal go przytulac a
                                                    ja nie chcialam przeciagac.A na samo wejscie Pat koniecznie do pani
                                                    dyrektor chcial zajrzec wiec na moment weszlismy i porozmawialismy
                                                    troszke.Jak zaprowadzilam go do sali to wychowawczyni odrazu go
                                                    wziela i przytulac zaczela,mowila ze sie stesknila i ja szybko
                                                    wyszlam.
                                                    Bylismy z mezem na grzybach,u nas wysyp opieniek,zaczynaja sie
                                                    kominki i tak do 11:20 chodzilismy.Ludzie siatami i koszami grzyby
                                                    nosili.Ani sie obejrzelismy trzeba bylo po Pata isc.Ja wzielam
                                                    grzyby i do domu a maz poszedl do przedszkola.Jutro tez idziemy
                                                    jeszcze do lasu,bo maz od soboty do pracy idzie i pozniej juz nie
                                                    damy rady bez malego.
                                                    Bylismy tez u okulisty.Mama mi mowila,ze Patrykowi oko ucieka,ja
                                                    tego juz nie widze chociaz kiedys tak mial.Ogladal obrazki raz
                                                    jednym raz drugim okiem i narazie wszystko jest OK ale
                                                    profilaktycznie mamy skontrolowac jeszcze za rok.
                                                    Jak Pat wczesniej zasypia to mam troszke czasu na pisanie.
                                                    Moze wysle zdjecia jakies nowe.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Piątek 05.10.07, 12:32
                                                    Elkusiu i jak dzisiaj?
                                                    Jak Dobrosia sobie poradziła w przedszkolu pierwszy dzień po
                                                    chorobie?
                                                    Rozmawialiście może z teściową?
                                                    Jesteśmy z Tobą, dacie radę.
                                                  • elkusia Re: Piątek 05.10.07, 12:52
                                                    Mam totalny mętlik w głowie, wczoraj rozmowa z mężem, najpierw
                                                    spokojnie, później trochę się pokłociliśmy, później znowu na
                                                    spokojnie.
                                                    Mąż prosi (podkreślam - prosi) mnie o polubowne rozwiązanie,
                                                    prosi,żeby nie stawiać na ostrzu noża, bo babcia po prostu bardzo
                                                    kocha, jest już schorowana (!), nie wiadomo jak długo pożyje i żeby
                                                    nie zatruwać jej tej ostatniej radości (tzn. wnuczki). Poza tym jego
                                                    zdaniem jednak lepiej poczekać jeszcze ten rok, Dobrosia jest bardzo
                                                    wrażliwa i jak pisałam Wam wcześniej ma jednak nadal kłopoty z
                                                    siusianiem do nocnika.
                                                    Rozpoczynając wojną miałabym ich dwoje przeciw sobie, i nie wiem czy
                                                    dałabym radę, psychicznie, i jak to wpłynęło by na nasze małżeństwo.
                                                    I oczywiście mąz zostawił mi prawo podjęcia decyzji, i oczywiście
                                                    powiedziałam mu, jak potwornie jego matka się zachowuje i zgodził
                                                    się ze mną.
                                                    Rozważałam zmianę godzin pracy, zmniejszenie etatu i taki tam, ale i
                                                    tak byłoby ciężko. To przedszkole jako jedyne przyjmowało dzieci
                                                    poniżej 3 lat i jest dość daleko od naszego domu.
                                                    No cóż, więc ugiełam się, i trochę żałuję.
                                                    I tak będzie cicha wojna z teściową (gdy zostałam żoną jej syna, to
                                                    powiedziała, że niechciałaby, żeby o niej tak mówić he, he), i tak
                                                    jej nie znoszę. Uzgodniła z moim mężem, że spróbuje dziś zaprowadzić
                                                    Dobrosię do przedszkola na kilka godzin i uwaga, uwaga zostanie tam
                                                    z nią. Ona chyba myśli, że jej obecność zabije wszystkie bakterie i
                                                    wirusy w przedszkolu smile))))

                                                    Miłego weekendu i uściski dla mężów
                                                  • mega3 Re: piątek 05.10.07, 12:43
                                                    A u nas dzisiaj padasad
                                                    Kuba wczoraj po południu miał ciepłą główkę, chyba miał lekką
                                                    temperaturę. Dałam mu na noc ibufen, calcium, juvit i ceruvit.
                                                    Dziewczyny poradźcie mi jaki syrop kupić na such kaszel ,bo ten
                                                    cebulowy raczej nie daje skutków.
                                                    My w niedzielę znów wybieramy się trochę do lasu, oczywiście jak
                                                    Kubie się polepszy.
                                                    Moniko dziękuję za zdjęcia Pata.
                                                    Elkusiu wpólczuję Ci, co za babsztyl, nie przejmuj się, ona też
                                                    kiedyś będzie potrzebowała Waszej pomocy.(ja jestem pamiętliwa i
                                                    mściwa, niestety).
                                                    Pozdrawiam
                                                  • elkusia Re: piątek 05.10.07, 12:54
                                                    Mega, my mieliśmy STODAL zapisany przez lekarza, homeopatyczny -
                                                    pomógł właśnie na suchy.

                                                    Mega - ja też jej nie daruję, i też jestem pamiętliwa, jestem
                                                    skorpionem ...
                                                  • mega3 Re: piątek 08.10.07, 08:49
                                                    Witam
                                                    Kuba dalej kaszle, kupiłam mu Herbapect, ponoć jest taki
                                                    inteligenty, że rozpoznaje czy to kaszel suchy czy mokrysmile
                                                    Zastanawiałam się dzisiaj czy nie iść z nim do lekarza, ale jeszcze
                                                    się wsztrzymam 1 dzień, nie będzie dzisiaj wychodził z domu, w sumie
                                                    tak to mu nic nie jest tylko ten kaszel, nie jest jakiś brzydki, ale
                                                    wczoraj miał chwilami takie ataki, że aż byłam przerażona.
                                                    Byliśmy wczoraj troszkę w lesie, bo tam świeże i zdrowe
                                                    powietrze,grzybków już niestety coraz mniej, bo noce zimne.
                                                    Elkusiu ale mnie rozbawiłaś, wiesz może ona ma rację, złego licho
                                                    nie bierze, więc może wybroni wnusięsmile Nie przejmuj się.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn I znowu poniedzialek 08.10.07, 11:07
                                                    Hej,
                                                    Pat dzis w przedszkolu ale zimno z rana az mi sie wychodzic nie
                                                    chce.Bez spacerowki dojscie zajmuje nam pol godzinki.
                                                    Piatkowa noc Pat przeplakal,malo co spalismy.W sobote
                                                    goraczkowal,dostal pyralgin,mowil,ze znowu boli go ucho.Zapuscilam
                                                    mu krople i ponacieralam go i na wieczor juz goraczki nie bylo.W
                                                    niedziele juz niby bylo po wszystkim,bylismy w Naleczowie u
                                                    rodzinki,maja 8 psow(taka mala chodowla),5 owczarkow,dwa yorki i
                                                    maltanke-jakbyscie mialy ochote na pieska to polecam,niedlugo beda
                                                    kryte i na wiosne beda szczeniaki.
                                                    Pat mial caly czas zajecie z tymi psiakami.Bylismy na spacerze
                                                    najpierw z owczarkami w lesie potem z malymi w parku.Beda
                                                    zdjecia.Pat w dzien nie mial czasu spac,wracalismy przed 19-sta i
                                                    zasnal troche w samochodzie potem rozbudzony marudzil i plakal w
                                                    domu.Szybko go umylismy i spal od 20 do 6.Boje sie troche,zeby znowu
                                                    sie nie rozchorowal.Niby nie ma przeciagow w przedszkolu ale drzwi
                                                    otwarte i ciagle ktos wchodzi.Narazie jeszcze nie bedzie spal,po
                                                    obiedzie go zabieram.
                                                    W piatek mama wyjezdza wiec mamy troche zamieszania.
                                                    Elkusiu jakos sie moze ulozy,chociaz to siedzenie babci w
                                                    przedszkolu to troche bez sensu ale jesli nie ma nic innego to
                                                    zaszkodzic nie powinno.Trzymam kciuki,zeby bylo wszystko OK.
                                                    Zdrowka duzo dla naszych maluszkow.
                                                  • mamakasienki1 Re: I znowu poniedzialek 08.10.07, 11:36
                                                    Elkusiu ale się uśmiałam, bakteriobójcza babcia z wnusią w
                                                    przedszkolu.
                                                    No nic moja mama postępowałaby identycznie, a że jest moją mamą to i
                                                    tak ją kocham. Z teściową jest inaczej i chociaż moja jest bardzo
                                                    rozsądną kobietą i jest dla mnie naprawdę dobra to jakoś czuję się
                                                    przy niej skrępowana i nie lubię kiedy próbuje przeforsować swoje
                                                    zdanie.

                                                    Dużo zdrówka życze Kubusiowi, Patowi i Dobrosi.
                                                    Oby niczego nie załapała w tym przedszkolu.

                                                    U nas nie najlepiej, Kasia ma jakiś dziwny ropny katar, oczy jej
                                                    ropieją, dziś rano nie mogła otworzyć i nie poszła w związku z tym
                                                    do przedszkola, a ja do wieczora będę sama z moimi bąblami.
                                                    Trzymajcie kciuki żeby dały mi przetrwać jakoś i nie dawały za
                                                    bardzo w kość.
                                                    Moniko super z tymi psiakami, Kasia pewnienie chcialaby wracać, ale
                                                    my niestety nie mamy narazie warunków w mieszkaniu dla psa, szkoda
                                                    byłoby męczyć stworzenie w bloku, pomyślimy jak będziemy mieć ten
                                                    domek z ogródkiem.

                                                    A to zaproszenie na grilla to oczywiście jak najbardziej, w naszym
                                                    domku w przyszłości, oby nie odległej.
                                                    fajnie byłoby się w końcu spotkać.
                                                  • zyrafka01 Re: I znowu poniedzialek 08.10.07, 12:07
                                                    Dziewczyny, ratunku!!! Dziś Ola poszła pierwszy raz po chorobie do
                                                    przedszkola. I okzazało się, że w przedszkolu panuje grypa
                                                    żołądkowa. No załamałam się. Jak ona mi coś do domu przyniesie i
                                                    Łukasz i ja zachorujemy to normalnie sią zapłaczę. Mam nadzieję, że
                                                    to już przechodzi, bo pani mówiła, że dzieci teraz wracają po
                                                    chorobie do przedszkola. Może to już końcówka. A Piotr zaprowadził
                                                    Olę do przedszkola i nie było możliwości, żeby przyprowadził ją z
                                                    powrotem do domu, bo musiał do pracy jechać.
                                                    Łukasz od piątku bierze antybiotyk. Już drugi w swoim krótkim
                                                    życiu sad Ale tak strasznie kaszlał i smarkał przez dwa tygodnie, że
                                                    lekarka kazała mu podać. W środę jedziemy na kontrol. Wydaje mi się,
                                                    że już jest mu lepiej, choć wciąż trochę pokasłuje.
                                                    W sobotę przyjechali do nas moi rodzice (tata był pierwszy raz w
                                                    naszym nowym mieszkanku) i dopiero niedawno pojechali. Fajnie było,
                                                    Ola chciała wszystko robić z dziadkiem i babcią, dziadek musiał myć
                                                    i ubierać, babcia czytać itp. My w ogóle nie byliśmy jej potrzebni
                                                    do niczego smile No i zabierali Olę na dłuuugie spacery, bawili się w
                                                    chowanego i ganiali po podwórku. Ola była przeszczęśliwa. Ale cieszę
                                                    się, że już pojechali, bo pomimo że było bardzo miło, to teraz
                                                    wszystko wraca do normy. Łukasz jest z tych dzieci, które nie lubią
                                                    nadmiaru wrażeń a tu babcia z dziadkiem ciągle coś mówili do niego,
                                                    śmiali się, pokazywali zabawki. Wczoraj chyba właśnie z nadmiaru
                                                    wrażeń nie bardzo chciał jeść i miał problem z zasypianiem.
                                                    A tu najnowsze zdjęcie Młodego smile
                                                    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/12c28ab12adce18b.html
                                                    Miłego dnia
                                                  • elkusia Re: I znowu poniedzialek 08.10.07, 12:18
                                                    U nas piękna słoneczna jesień, tylko zimno.
                                                    Dużo zdrówka dla Kuby, Pata i Kasieńki. Mam nadzieję, że Łukaszek
                                                    Żyrafki już też zdrowy. Oj ciężka ta jesień w tym roku, ciągle
                                                    choroby wrrr.
                                                    My wczoraj raczej spacerowo, byliśmy w lesie, zbieraliśmy liście i
                                                    żołędzie, Dośka rzucała kamyszki do jeziora, fajnie było.
                                                    No cóż, bakteriobójcza babcia oczywiście nie poszła z wnuczką do
                                                    przedszkola, już nawet nie miałam siły się pytać dlaczego, pewnie
                                                    dlatego, że padało w piątek smile Miałam trochę czasu, przemyślałam
                                                    trochę i się uspokoiłam. Myślę, że to nie będzie jakaś straszna
                                                    rzecz, jeśli jednak Dobrosia pójdzie do przedszkola za rok, może
                                                    rzeczywiście jest nie gotowa, wczoraj znowu była kupka w majtkach ;-(
                                                    A to jak się teściowa zachowała to konsekwencja pewnie też tego, że
                                                    gdy we wrześniu Dobrosia była chora, teściowa była z nią w domu i u
                                                    lekarza, ja mam dość ciężki okres w pracy i nie mogłam wziąść
                                                    zwolnienia. Więc pewnie jej się wydaje teraz, że to ona może
                                                    decydować. Wiem, że mam trochę problem z porozumiewianiem się z nią.
                                                    Mojej mamie potrafię powiedzieć, że jest tak i tak i koniec; a z
                                                    teściową to aż czasami nie chce mi się gadać.
                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                  • madziara40 wtorek - zimno!!!! 09.10.07, 08:40
                                                    Witam!!!

                                                    I od razu dużo zdrówka życzę wszystkim!!!!!!!!!!

                                                    Zyrafko ale miałyście pecha tym powrotem!!!!!!!!

                                                    Jak czytam Wasze przeżycia związane z przedszkolem to aż mnie
                                                    dreszcze przechodzą!!!!!!!
                                                    Te wstrętne choroby i różne zagrożenia!!!!!!!

                                                    Moja mała jeszcze nie była chora i nie wiemy co to lekarstwa, miała
                                                    tylko lekki katarek i to była dla mnie tragedia. Wiem ,że jej nie
                                                    uchronię, ale szlak minie trafia jak opowiadają dziewczyny w pracy o
                                                    sowich dzieciach, ze prowadza je do przedszkola a tam rodzice
                                                    przyprowadzają chore dzieci, katar to nic bo zdarza się, że maluchy
                                                    tak strasznie kaszlą, że człowiek puka się w głowę gdzie jest matka
                                                    czy ojciec tak bezmyślny!!!!!!!!!
                                                    Rozumiem, ze mamy ciężkie czasy i chodzenie na zwolnienie bo dziecko
                                                    jest chore czasami jest kłopotliwe w pracy, ale zdrowie dziecka jest
                                                    chyba najważniejsze!!!

                                                    Wieczór Zuzia je kolacje i pyta:
                                                    Z- mamusiu czy człowiek człowieka może zabić
                                                    M- krótkie milczenie, wytrzeszcz oczu!!!! Tłumacze małej , ze
                                                    człowiek człowieka nie może, że zwierząt nie można zabijać itp.
                                                    Tysiące przykładów.
                                                    Minęło parę chwil, nagle Zuzia się odzywa a ludzia to
                                                    można!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Myślałam, ze padnę!!!!!!1

                                                    Jakie te nasze dzieci są mądre i kochane!!!!!!!!!!
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Re: wtorek - zimno!!!! 09.10.07, 14:24
                                                    Hej,
                                                    Rzeczywiscie coraz zimniej.Dzis maz odprowadzil Pata do przedszkola
                                                    a ja z mama wybralam sie na grzyby.Przymrozek zlapal ale w lesie
                                                    bylo cieplej.Opienki sie koncza ale prawdziwkow troche
                                                    nazbieralysmy.Maz po pracy ma je zrobic,ja oczyszcze.Ale ma jeszcze
                                                    jechac ogladac samochod,bo chyba cos kupimy i niestety bedziemy brac
                                                    kredyt ale nie duzy i mysle,ze 2 gora 3 lata zajmie nam splata.
                                                    Pat dzis zasikal dwie pary majtek w przedszkolu.Pani go przebrala z
                                                    jednych.Ja przyszlam to akurat byl na angielskim,z jego grupy chyba
                                                    tylko czworo dzieci chodzi.Obiad zjadaja troszke pozniej,po obiedzie
                                                    poszlam z nim umyc raczki i siku i majtki byly mokre a ze mial tylko
                                                    jedne na zmiane to mokre mu zdjelam i do domu wracal w samych
                                                    spodniach.Mowi,ze nie bedzie w przedszkolu mowil,ze chce siku.Jak
                                                    bedzie ciagle mokry chodzil to w koncu pecherz przeziebi.
                                                    W nocy w domu tez sie zesikal,naszczescie delikatnie i tylko spodnie
                                                    od pizamki byly mokre a lozeczko jeszcze nie zdazylo.Zobaczymy co
                                                    dalej bedzie.
                                                    Zyrafko duuuzo zdrowka dla Łukaszka.zeby szybiutko mu przeszlo no i
                                                    zeby Ola nic nie zlapala.
                                                    Madziaro tylko pozazdroscic takiej odpornosci na choroby i oby tak
                                                    dalej.
                                                    Mamokasienki i dla Was tez duzo zdrowka i zeby u Kasi nic powaznego
                                                    nie bylo.
                                                    Elkusiu mam nadzieje,ze jakos sie dogadacie z tesciowa.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • monika25lbn brak czasu 10.10.07, 11:16
                                                    Hej,
                                                    Zaprowadzilam Pata na 8 do przedszkola,w drodze do domu zrobilam
                                                    zakupy na obiad,w domu troche sprzatnelam,bo jak mama jest
                                                    to "lekki" balagan mamy,wypilam kawe,pranie powiesilam i zaraz znowu
                                                    biegne po mlodego.Na prasowanie czasu juz brak,na jedzenie tym
                                                    bardziej i juz mam kilka kg mniej-z tego sie akurat cieszesmile
                                                    Wczoraj pojechalismy z mezem ogladac samochod-renaulta uzywanego ale
                                                    okazal sie w stanie oplakanym a wlasciciel mowil co innego,w dodatku
                                                    faceta nie bylo a auto obejrzelismy tylko z zewnatrz i wystarczy
                                                    wrazen narazie.
                                                    Pat dzis sie znowu rozplakal w przedszkolu a isc wogole nie chcial i
                                                    coraz trudniej mi konsekwentnie go tam prowadzic.Pewnie dlatego,ze
                                                    narazie jeszcze jestem w domu.
                                                    Zyrafko dokladnie wiem,jak to jest z odwiedzinami.Ciesze sie,ze mama
                                                    jest ale mamy tez troche chaosu przez to i Pat dlugo sie
                                                    przystosowywal a teraz jak sie przyzwyczail to zaraz mama wyjezdza.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: brak czasu 10.10.07, 12:37
                                                    Witam
                                                    Moniko ale aktywny tryb życia prowadzisz i już zazdroszczę Ci tych
                                                    zgubionych kilogramów, moja waga się zacięła i nie chce pokazać ani
                                                    jednego kg mniej.
                                                    Pat napewno się przyzwyczai do przedszkola trzeba tylko trochę
                                                    czasu. Z tym sikaniem to różniej jest, Kasia w sumie zawsze wraca do
                                                    domu sucha, i nawet w majteczki już nie posikuje, ale Panie ciągle
                                                    jej pytają czy chce.
                                                    A na wszelki wypadek pakuję jej do worka 2 pary majtek, 2 pary
                                                    spodni, bluzkę i skarpetki. Nie powiem nieraz przydał się cały
                                                    zestaw łącznie ze skarpetkami. Tzn. skarpetkę jedną Kasia zgubiła
                                                    tzn. zawieruszyła się gdzieś podczas spania. No i zawsze noszę
                                                    jedną parę majteczek w torbie.
                                                    Życze wam udanego zakupu auta, my nasze kupowaliśmy niedaleko
                                                    Lublina w Łęcznej. Znajomy mojego brata sprzedawał swoje Volvo i nam
                                                    akurat pasowała i cena i model.
                                                    Zresztą mój brat szuka cały czas auta dla siebie to się orientuje
                                                    przynajmniej w Lublinie, bo tam akurat mieszka.

                                                    Madziaro ale super, że Zuzia taka odporna, rewelacja.

                                                    Mega jak samopoczucie? Tak sie zastanawiałam czy duży masz już
                                                    brzuszek? Bo to w sumie wyjdzie dokładnie 3 lata różnicy między
                                                    Twoimi dziećmi.
                                                    I tak mi się zamarzył brzuszek, ale narazie dość. Choć mój mąż
                                                    pewnie by jeszcze chciał dzidziusia, ale łatwo się mówi jak nie
                                                    trzeba cały czas się nim zajmować.

                                                    Zyrafko, jak zdrówko dzieciaczków? Trzymam kciuki żeby Ola niczego
                                                    nie przyniosła z przedszkola.
                                                    Myślę, że jak ta grypa żołądkowa się już kończyła to nie jest już
                                                    groźna. Choroby zwykle są groźne w początkowym stadium, tzn. na
                                                    początku łatwo się zarazić a później już chyba nie.

                                                    Ja właśnie odgruzowałam trochę mieszkanie po Kaśkowym pobycie w
                                                    domku przez 2 dni. Nie chodziła do przedszkola bo chciałam ją trochę
                                                    przeleczyć no i dziś już poszła, bo szału z nimi dwiema można było
                                                    dostać. Teraz Maja aniołek śpi spokojnie w końcu i nikt jej nie
                                                    budzi, a Kasia śpi w przedszkolu.
                                                    Ide układać w Majkowe ubranka bo trochę już mi się w nich
                                                    nieporządek zrobił.

                                                    Elkusiu czyli zrezygnowaliście z przedszkla, tak?

                                                    Pozdrawiam

                                                    Piszcie co u was.
                                                  • elkusia Re: brak czasu 10.10.07, 13:14
                                                    witam serdecznie,
                                                    niestety czytam, że jednak problem adaptacyjny w przedszkolu nadal
                                                    istnieje, trzymajcie się. My jednak zrezygnowaliśmy, niby teściowa
                                                    miała zaprowadzać Dobrośkę na kilka godzin, ale jak na razie nigdy
                                                    jej nie pasuje. Ja jestem tak spięta każdą rozmową z nią, że nie mam
                                                    już sił. w związku z tym każda rozmowa jest coraz gorsza i
                                                    trudniejsza. Ja w każdym razie wczoraj byłam na zajęciaCH z
                                                    Dobrośką, takie ruchowo-muzyczne. 19 zł za jedno spotkanie, całkiem
                                                    miło, ok 10 dzieci na sali. Chyba będziemy tam chodzić, bardzo mi
                                                    zależy żeby Dobrośka miała kontakt z dziećmi skoro nie będzie
                                                    chodzić do przedszkola.
                                                    A o sprzątaniu to mi nic nie mówcie, ja już nie mam sił i czasu,
                                                    wszędzie kurz i stosy brudów do prania, jak sobie ludzie dawali radę
                                                    bez pralek automatycznych smile))))
                                                  • mega3 Re: brak czasu 10.10.07, 13:46
                                                    Witam
                                                    Ale u nas dzisiaj fajna słoneczna pogoda, niestety Kuby jeszcze na
                                                    dwór nie puszczam, choć już prawie wcale nie kaszle.
                                                    Mamokasienki czuję bardzo dobrze, jeszcze nie jest mi ciężko, tylko
                                                    w nocy, kiedy przekręcam się z boku na bok to strasznie
                                                    stękamsmile.Brzuch mam duży(przy pierwszej ciąży był mniejszy), no ale
                                                    nie ma się co dziwić to już 7 miesiąc. Tak bardzo bym chciała, żeby
                                                    ten czas szybciutko zleciał.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Znowu chory 10.10.07, 18:36
                                                    Dziewczyny,jak poszlam po Pata to marudzil i nie chcial jesc,troche
                                                    zupy tylko a drugiego to wogole.Podczas spania marudzil i sie
                                                    wiercil,mial 37 st po spaniu zaczal plakac i mowil ze boli go ucho
                                                    wiec odrazu zmierzylam temp i juz mial 37,5.?Ubralam go i z placzem
                                                    poszlismy do przychodni.Zapalenie teraz lewego ucha i znowu
                                                    augumentin na 7 dni potem kontrol wiec wstepnie rezygnujemy z
                                                    przedszkola.Po kontroli musimy isc do laryngologa,bo w krotkim
                                                    odstepie czasu dwa razy zapalenie uszu i trzeba skontrolowac
                                                    sluch,zeby na migdal nie padlo.
                                                    Teraz juz uwazalam,zebynie zdejmowal czapki,pytalam czy moze byc z
                                                    przeciagow w przedszkolu a tu wystarczy ze dzieci maja ropny katar i
                                                    podobno to szybko atakuje uszy a w przedszkolu,nawet przy stoliku
                                                    gdzie Pat dzis siedzial do obiadu chlopczyk mial paskudny zielony
                                                    glut az wyjelam chusteczke i chcialam mu sama wytrzec tylko jadl i
                                                    nie chcialam juz robic zamieszania.
                                                    Dziewczyny radzcie co robic z tym przedszkolem,bo mnie juz
                                                    wykanczaja te choroby.
                                                    Mega d1uzo,duzo zdrowka dla Was wszystkich.Przy drugiej ciazy
                                                    podobno czesto brzuszek jest sporo wiekszy.
                                                    Ide bo Pat marudzi a tyle mialam planow na kolejne dni,eeeh.
                                                  • elkusia Re: Znowu chory 11.10.07, 08:53
                                                    Moniko, współczujemy i trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia.
                                                    Nasz Dobrośka ponieważ nie chodzi do przedszkola - to zdrowa na
                                                    razie smile, ale nie myślałam że będziemy wszystkie miały aż tak
                                                    ciężko. No cóż, my będziemy próbować za rok. Myślałam ostatnio o
                                                    zmianie pracy, ale w tej sytuacji będę musiała zrezygnować. Gdy bedę
                                                    musiała brać w przysyzłym roku ciągle opieki nad chorym dzieckiem,
                                                    to chyba jednak lepiej w starej firmie, pójśc do nowej i tak ciągle
                                                    być na opiece to tak trochę nie szczególnie.

                                                    Super Mega, że się w miarę dobrze czujesz, jeny jak szybko lecą te
                                                    Wasze ciąże.

                                                    Czy śpicie z dziećmi w tej samej sypialni, czy dzieci mają osobny
                                                    pokój? MY się cały czas przymierzamy do przemeblowań w naszym
                                                    mieszkanku i się zastanawiamy jak to wszystko urządzić, Na razie
                                                    doszliśmy do wniosku, że zostawiamy wspólną sypialnię (największy
                                                    pokój), w średnim jadalani czyli gościnny, w najmniejszym pracownia.
                                                    Przeraża mnie tylko to przenoszenie szaf z pokoju do pokoju.

                                                    Dzięki za zdjęcia, super te nasze dzieciaczki. Mamokasieńki,
                                                    oglądałam też Twój album na Styczniakiach 2005, bardzi mi się podoba
                                                    to zdjęcie z Kasią i koleżanką na trawie czy sianie - takie sielskie
                                                    właśnie. A synuś to kawał chłopa smile
                                                    Dużo zdrówka dla wszystkich, duzych i małych i uściski dla mężów smile
                                                  • madziara40 Re: Znowu chory 11.10.07, 10:42
                                                    Witam!

                                                    Moniko dużo zdrówka dla Pata!!!!!!! Ucho to poważna sprawa!!!!!!!!
                                                    Masz trudna sytuacje z jednej strony chciałabyś pójść do pracy i z
                                                    ta nadzieja Pat poszedł do przedszkola, z drugiej strony ciągłe
                                                    choroby.
                                                    Prosisz o poradę. Ciężko jest komuś radzić jeżeli nie jest w takiej
                                                    samej sytuacji. Wydaje mi się, że jeśli sytuacja finansowa
                                                    pozwoliłaby mi pozostać w domu jeszcze rok wybrałabym ten wariant.
                                                    Jeśli chciałabym iść do pracy a przedszkole nie zdałoby egzaminu to
                                                    wynajęłabym opiekunkę dla dziecka i tak tez zrobiłam. Co prawda
                                                    większość wynagrodzenia idzie na opiekunkę , ale z drugiej strony
                                                    rok za rokiem powiększa mi się staż pracy.


                                                    Mega – nie obejrzysz się a już będziesz miała malutka u swojego
                                                    boku. Nie pamiętam- na kiedy masz dokładny termin porodu? Jak Kuba
                                                    reaguje na brzuszek jak się on powieksza?

                                                    Elkusiu – u nas jeszcze do przyszłego roku stwierdziliśmy , że śpimy
                                                    z Zuzią w jednym pokoju. Powiem szczerze , że wynika to raczej z
                                                    lenistwa- bo z jej pokoju zrobiliśmy tymczasowa sypialnię. Jak
                                                    pójdzie do przedszkola to wyniesiemy się z jej pokoju i będzie miała
                                                    zrobiony pokoik małego przedszkolaka. Takie zajęcia dla dzieci musza
                                                    być bardzo fajne. Maluchy poznają nowe koleżanki i kolegów a my
                                                    rodzice możemy porozmawiać z innym rodzicami o naszych dzieciach.
                                                    Musze dowiedzieć się czy czegoś podobne4go nie ma w moim mieście.

                                                    Mamokasienki – zrobiłam porządek na skrzynce wię po raz kolejny (az
                                                    mi wstyd) proszę Cię o przesłanie mi zdjęć Twoich dziewczyn.

                                                    Echoo co tam u Twoich dzieci i u Ciebie?

                                                    Pozd.i buziaki dla wszystkich!!!
                                                    Ale się rozpisałam!!!
                                                  • zyrafka01 Re: Znowu chory 11.10.07, 12:14
                                                    Moniko, współczuję kolejnej choroby. I szybkiego powrotu do zdrowia.
                                                    No faktycznie nieciekawie zaczęły te nasze przedszkolaki sad Moja
                                                    Olka dziś się zbuntowała i nie chciała iść do przedszkola. Rano nie
                                                    mogłam wyciągnąć jej z łóżka. I jak leżała sobie to mówi "Mamo zgaś
                                                    światło. Niech sobie zamkną przedszkole". Ubrała się i ładnie
                                                    założyła buty i kutrkę ale jak otworzyliśmy drzwi na klatkę to płacz
                                                    i nie chciała wyjśc. Jakoś Piotr po drodze ją uspokoił, ale w
                                                    przedszkolu jak wchodziła na salę to płakała bardzo. Aż Piotrowi
                                                    ciężko było ją zostawić, a on raczej z tych twardych jest i
                                                    odpornych na jej płacz. a podobno tak płakała, że prawie
                                                    wymiotowała. No ale mam nadzieję, że jakoś się tam rozbawiła, bo nie
                                                    dzwonią z przedszkola, że coś jest nie tak. Ona ostatnio w ogóle
                                                    jakoś tęskni za tatą, bo w ciągu dnia dopytuje się kiedy tata wróci,
                                                    a jka idziemy po mieście i widzi busy ze Szczecinka, to pyta czy
                                                    tata nim jedzie. Jutro chyba nie wyślę jej do przedszkola, Piotr ma
                                                    wolny dzień to pojdziemy sobie na długi spacer po lesie. Jeszcze
                                                    zobaczę.
                                                    Wczoraj byłam z Łukaszem na kontroli. Już jest ok. W pampersie ważył
                                                    8 kilo. Mam nadzieję, że teraz nie złapie za szybko żadnej choroby.
                                                    My też na razie śpimy z Olą w jedny pokoju. A właściwie to Piotr
                                                    śpi, bo ja z Łukaszem śpię w dużym pokoju. Bo my mamy tylko dwa
                                                    pokoje. Ale jak Łukasz przestanie budzić się na jedzenie w nocy, to
                                                    się przeniosę do małego pokoju i jeszcze trochę pośpimy wszyscy
                                                    razem.
                                                    Mega, jejku to już 7 miesiąc, ale ten czas leci szybko. No tak
                                                    Łukasz już skończył 4 miesiące, Maja jeszcze starsza od niego. Zanim
                                                    się bejrzymy to będziemy tu pisać jako mamy szkolniaków a potem
                                                    nastolatków smile

                                                    Pozdrowienia
                                                  • mega3 Re: Znowu chory 11.10.07, 15:11
                                                    Witam
                                                    Biedne te przedszkolaki.
                                                    Kuba sam śpi w pokoju od ponad 2 lat,odkąd zaczął chodzić zamieniłam
                                                    mu łóżeczko na łóżko, w którym śpi do dziś (jest większe od
                                                    naszego), bałam się, że będzie chciał wyjść w nocy przez barierkę i
                                                    wypadnie na głowę, niestety szczebelki w nim nie były wyjmowane.W
                                                    dzień przebywamy w tym pokoju wszyscy najczęściej, u niego jest
                                                    telewizor i komputer.Mąż planuje kupić nowy telewizor LCD i wtedy
                                                    wstawimy go do naszego pokoju. Niestety mam tylko 2 pokoje. Nie wiem
                                                    jak się ze wszystkim pomieszczę jak się Zuzia urodzi. Kubuś fajnie
                                                    reaguje na brzuch, codziennie, go delikatnie głaszcze, przytula się
                                                    i całuje (zachowuje się lepiej niż mój mąż) i mówi, że fajna ta
                                                    Zuzia. Obiecywał mi, że będzie się siostrą opiekował i będzie mi
                                                    pomagał, no zobaczymy. Wogóle jest bardzo kochany i bardzo mądry.
                                                    Życzę wszystkim dużo zdrowia, zwłaszcza Patowi.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: Znowu chory 11.10.07, 16:36
                                                    Biedny Patryk, Moniko dużo zdrówka dla niego życzę, bo z tego co
                                                    wiem zapalenie ucha jest bardzo nieprzyjemną chorobą i bolesną dla
                                                    dziecka.
                                                    Dużo dużo zdrówka, żeby mu szybko przeszło.

                                                    Kasia cały czas ma jakiś taki paskudny ropny katar, że aż oczka jej
                                                    ropieją ale narazie jeszcze z uszkami mamy spokój.

                                                    Mega super, że Kubuś taki troskliwy i opiekuńczy, napewno będzie
                                                    super starszym braciszkiem.
                                                  • madziara40 brrrrr! 12.10.07, 16:59
                                                    Witam i dużo zdrówka życzę oraz udanego weekendu !!!
                                                    Brrrrrrr jak zimno!!!!!!
                                                    Aby do lata!smile
                                                  • monika25lbn Re: brrrrr! 12.10.07, 18:21
                                                    Hej,
                                                    U nas juz epiej,wogole jak w srode na wieczor Pat dostal antybiotyk
                                                    to juz goraczki nie mial,wczoraj mowil,ze juz go ucho nie boli.Maz
                                                    mowi,ze za bardzo panikuje i jeszcze do konca tego m-ca probujemy z
                                                    przedszkolem.Ale starsznie mnie wkurzylo jak powiedzial ze skoro
                                                    inni prowadza chore dzieci to i ja nie powinnam sie tak
                                                    przejmowac,ja na to,ze jak maly bedzie chodzil chory to w koncu
                                                    zapalenia pluc dostanie czy cos i juz sama nie wiem czy ja
                                                    przewrazliwiona jestem,ze dbam o dziecko?
                                                    Pogoda dzis fatalna,zimno i mokro.
                                                    Mama wyjechala po 11,musialam jej pomoc zniesc rzeczy z gory,ubralam
                                                    Pata i odrazu potem poszlismy na zakupy i maly spacer.Potem
                                                    sprzatalam ale ogolnie pusto mi strasznie w domu,maz poszedl do
                                                    fryzjera,Pat oglada bajki,rysowal i namalowal sobie wasy,dobrze,ze
                                                    zaraz idziemy sie kapacwink
                                                    Wczoraj,jak sie przytulal to powiedzial,ze podrapal sie moim
                                                    kolczykiem i mama dala mu plaster.Przykleil sobie na buzie i tak
                                                    spal.Dzis rano mu odkleilam ale na buzi widac jakby odparzone bylo a
                                                    to plaster dla dzieci byl.
                                                    My ten weekend jestesmy w domu,maz jutro pracuje,poza tym pogoda do
                                                    niczego,o wlasnie wraca od fryzjera a Pat pyta czy to babcia.Tez sie
                                                    przyzwyczail.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • mega3 Re: brrrrr! 15.10.07, 09:11
                                                    Ale pustki na tym naszym forumsad
                                                    Moniko super, że Patowi już lepiej.
                                                    Kuba już też raczej zdrowy, od soboty wychodzimy na spacer. Wczoraj
                                                    była u nas super pogoda, zimno, ale bez wiatru i bardzo słonecznie,
                                                    pogoda rewelacyjna do spacerów. Wybraliśmy się do palmiarni, Kuba
                                                    stwierdził, że tam śmierdzi, faktycznie było tam bardzo ciepło,
                                                    wilgotno i zapach był specyficzny, ale można się było przyzwyczaić.
                                                    Niesamowite są te rośliny, Kubusiowi najbardziej się podobały rybki,
                                                    żółwie i może jeszcze kaktusy. Chciałam sobie zakupić jakąś
                                                    roślinkę, ale ceny były przerażające.
                                                    Mam nadzieję, że wszystkie dzieciaczki już zdrowe, pozdrawiam.
                                                  • zyrafka01 Re: brrrrr! 15.10.07, 13:09
                                                    Ale mamy piękną pogodę, Trochę zimno ale takie piękne słońce świeci.
                                                    Wczoraj też było pięknie. Piotr musiał wyjechac na pół dnia a ja z
                                                    Olą i Łukaszem poszlismy na spacer nad jezioro. Było super.
                                                    Walczyłyśmy na szable smile, Ola siedziała w łódce, która była
                                                    przycumowana do brzegu, ganiałyśmy się, robiłysmy zdjęcia i było
                                                    fajowo. Postaram się wkleić jakieś zdjęcia.
                                                    A u nas wciąż problem z chodzeniem do przedszkola. Ola wciąż płacze,
                                                    że nie chce. Już w domu zaczyna płakać, że chce zostać. Po drodze
                                                    jest w miarę ok, ale już w przedszkolu zaczyna się od początku. Ona
                                                    ostatnio coś wspominała, że dzieci w przedszkolu hałasują, że jest
                                                    głośno i dzieci "obierają" (zabierają) jej zabawki. Chyba dlatego
                                                    nie chce chodzić. Nie wiem jeszcze co zrobić, czy dalej prowadzać ją
                                                    czy pozwolić zostać w domu. Zobaczymy jak będzie do końca miesiąca,
                                                    potem będziemy myśleć.
                                                    Dużo zdrówka dla wszystkich chorujących.
                                                    Pozdrowienia i miłego dnia smile
                                                  • monika25lbn Re: brrrrr! 15.10.07, 16:38
                                                    Hej,
                                                    Mega super sa takie wyjscia.Widze,ze Kubus tez wrazliwy na
                                                    zapachy.Pat zawsze mowi,ze u konikow smierdzi jak w stadninie
                                                    bylismy.Pracujesz jeszcze czy juz w domku?bo nie wiem czy moze cos
                                                    przeoczylam i niedoczytalam.
                                                    Zyrafko to masz podobnie jak ja z Patem.Tez nie chce chodzic tylko
                                                    raczej nie mowi dlaczego.A on zabawek raczej nie da sobie zabrac ale
                                                    tez do konca nie wiem jak sie tam zachowuje.
                                                    Pat wczoraj na noc zaczal goraczkowac,jest na antybiotyku wiec nie
                                                    powinien.Boje sie zeby poza uchem nie bylo nic wiecej.
                                                    Znowu dligo spi w dzien.
                                                    Sloneczko u nas tez jeszcze grzeje ale my dzis niestety w domu.Jutro
                                                    chyba idziemy do lekarza.
                                                    Zdrowka dla wszystkich.
                                                  • mamakasienki1 Re: brrrrr! 16.10.07, 15:25

                                                  • mamakasienki1 Re: brrrrr! 16.10.07, 15:32
                                                    Witam
                                                    Ja tylko na chwilkę przywitać się.
                                                    Nie mam nawet czasu żeby poczytać.
                                                    Krótko tylko co u nas.
                                                    Kasia chora, wczoraj miała prawie 39 stopni gorączki, niewiadomo z
                                                    czego. Rano mąż zaprowadził ją do przedszkola i było wszystko ok, a
                                                    za 1,5 godziny dzwoni Pani żeby przyjść po Kasię ba ma gorączkę i
                                                    marudzi. Poszliśmy po południu do lekarki ale z Kasią wszystko w
                                                    porządku, ma tylko czerwone gardło i trochę kaszle, no i ten ropny
                                                    katar, ale osłuchowo ok. Nasza lekarka jednak zapobiegliwie od razu
                                                    antybiotyk nam zapisała (nawet go nie wykupiłam).
                                                    Maja też jakaś nieswoja.
                                                    Mąż we czwartek na szkolenie jedzie dwudniowe więc zostanę z tymi
                                                    swoimi choróbskami zupełnie sama. Liczę na wasze wsparcie, chociażby
                                                    duchowe.
                                                    KOńcze i idę obiad robić.

                                                    Dużo zdrówka dla wszystkich chorowitków.
                                                  • mega3 Re: brrrrr! 17.10.07, 10:15
                                                    Mamokasienki dużo zdrówka dla Kasi, trzymaj się, zobaczysz te dwa
                                                    dni szybciutko zlecą.
                                                    A ja znów walczę z krwinkami białymi w moczusad, co drugie badanie
                                                    jest źle. Wczoraj byłam na wizycie u gina i przepisał mi clotrimazol
                                                    dopochwowo. Jeśli pomoże to pewnie znów na parę tygodnisad
                                                    Ale u nas piękna pogoda, aż mi sie nie chce w tej pracy siedzieć, po
                                                    pracy wybieram się do fryzjera, ściąć włosy.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monika25lbn Re: brrrrr! 17.10.07, 15:47
                                                    Hej,
                                                    Mamokasienki ja tu rozpaczam,ze Pat ciagle chory a Ty i tak dobrze
                                                    radzisz sobie z dwojka.Ja bym sie chyba zalamala.Podziwiam za
                                                    dzielnosc a dwa dni szybciutko zleca.Telepatycznie moge wspierac,bo
                                                    sama mam malo czasu zeby cos napisac.Zdrowka duzo dla Was.
                                                    Mega juz duzo Ci nie zostalo wiec moze na tym leku sie skonczy i oby.
                                                    Myslalam,ze juz nie pracujesz.
                                                    Ja u fryzjera bylam wczoraj ale z efektow zadowolona nie jestem.Na
                                                    osiedlu mamy sporo salonow ale jak maz wraca to juz pozno i w
                                                    wiekszosci trzeba sie zapisywac a ja zadko wiem o ktorej maz
                                                    wroci,czesto teraz dluzej zostaje,bo musi ponadrabiac za dlugie
                                                    zwolnienie a terminy go gonia.
                                                    Wczoraj bylismy u pediatry,uszy juz w porzadku za to ponownie
                                                    problemy z gardlem.Pecherzykowe zapalenie ale o ile pierwszym razem
                                                    nie bylo strasznie to teraz Pat placze ze go boli w buzi,ma jakies
                                                    nadzerki.Mamy robiony zel,tantum verde i sachol ale od wczoraj
                                                    poprawy nie widze a lekarka mnie przestraszyla,ze moze sie to bardzo
                                                    rozwinac.
                                                    Dzis musialam jechac do Urzedu Pracy i Pat niestety ze mna.Tyle
                                                    dobrze,ze juz goraczki nie ma.
                                                    Facet mnie pyta jakiej pracy szukam a ja mu,ze Pat jest srednio 5
                                                    dni w przedszkolu w m-cu bo reszte chory,to zeby mi poszukal pracy
                                                    na te 5 dni.Najpierw popatrzyl na mnie a pozniej Pat dostal lizaka i
                                                    powiedzial,ze rozumie i ze tak jest z przedszkolem.
                                                    A ja tak bym juz chciala sie wyrwac z domu,ale tez pracowac po
                                                    to,zeby moje zarobki szly na opiekunke to tez dla mnie mija sie z
                                                    celem.Moze jeszcze cos wymyslimy.
                                                    Pozdrawiamy.
    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.10.07, 08:04
      Trzymaj się mamakasieńki, powodzenia, i dużo sił i zdrówka dla
      maleństw.
      Mega - powodzenia, już coraz bliżej, maleństwo coraz większe - dasz
      radę.
      Monika - z tym fryzjerem to masz całkiem jak ja, szybka decyzja,
      wypad z domu i szukanie po osiedlu, który mnie przyjmnie. I rezultat
      zwykle właśnie taki średni. Ostatnio mam spokój, zaczęłam zapuszczać
      włosy, ale już mnie denerwują więc chyba pora na ścięcie.
      U nas po staremu, jakoś leci, dziś pada od rana i mam doła, chyba
      pora na mocną kawę.
      Teściowa tradycyjnie mnie denerwuje strasznie. Dziś rano Dobrośka
      trochę późno wstała i nie zdążyłam jej ubrać, więc zobaczyłam jak to
      robią teściowie. Dziadek trzyma dziecko na kolanach a babcia ubiera.
      Jak niemowlaka, a to prawie trzyletnie dziecko, wrrrr.
      • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.10.07, 09:29
        Oj biedny ten Pat, co chwila mu sie coś przytrafia, dużo zdrówka
        życzę.
        U mnie po fryzjerze nie jest tak źle, chodzę do tej samej fryzjerki
        i ona juz wie jak ma być, nie robiłam sobie tylko pasemek tak jak
        ostatnio, ale dam na razie spokój włosom. Zrobię sobie dopiero jak
        będę po macierzyńskim wracała do pracy, chyba, że nie będę miała na
        czym bo tak mi wyjdą. Tego się bardzo boję, bo po pierwszej ciąży
        włosy wypadały mi garściami, byłąm już tak załamana, że myślałam o
        peruce,po wizycie u dobrego dermatologa przeszło, ale nie chcę
        prtzez to przechodzićsad
        U nas dzisiaj pada i wieje, a wczoraj było tak pięknie, jeszcze lato
        było czuć.
        Pozdrawiam
        • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.10.07, 12:04
          Mega, miałam tak samo po ciąży, byłam u podcięcie włosów u fryzjera,
          mówię jaki mam problem, a fryzjerka szeptem do mojego
          ucha: " kochana, własny mocz - nic tak dobrze nie działa jak
          własny mocz".

          Niestety nie sprawdziłam, więc nie wiem czy pomaga smile)))
          • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 18.10.07, 16:24
            Hej,
            U nas szaruga,popadalo,bylismy troszke na dworze ale akurat zaczelo
            padac,spotkalismy Pata kolege z babcia i przyszli do nas na dwie
            godzinki.Pat spi od 14 zaraz bede go budzic.Kawy wypilam dwie a i
            tak bym pospala,najgorsze ze jak maly dlugo pospi to pozniej do 23
            biega niezmordowany.
            Dzieki za zyczenia dla Pata.
            Mi po ciazy tez bardziej wlosy wypadaly no i z zebami mialam troche
            problemow i kilka wizyt u stomatologa.Teraz nie robie rzadnych
            pasemek chociaz bym chciala ale szkoda mi wlosow,sa jeszcze
            cienkie,szybko sie lamia chociaz duzo jakby nowych odrasta.Kupilam
            skrzyp tylko jakos lykac mi sie nie chce.
            Wczoraj wieczorem meza brat z zona nas odwiedzili.Niby bylo fajnie
            tylko Magda za duzo na tesciowa najezdzala ze sie we wszystko
            wtraca,bo razem mieszkaja no i takie tam.Ja tematu nie podejmuje,bo
            znowu wyjdzie,ze ja jestem najgorsza,powiedzialam,ze swoje zdanie
            mam a jakie to ogolnie wiedza.Teraz czekamy dalej na dzidziusia a
            ciotka chyba szybciej peknie niz urodzi,bo termin ciagle sie zmienia
            a brzuch ma naprawde duuuzy.
            A o moczu slyszalam,ze jest dobry na rozne dolegliwosci,sama nawet
            oddawalam mocz w ciazy i wiem,ze przetworzony jest w wielu lekach
            ale na glowe bym chyba nie lala,bleee.Na wlosy chyba trzeba raczej
            dzialac od srodka.
            Pozdrawiamy.
            • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.10.07, 08:36
              Witam
              Ja chyba raczej też bym głowy moczem nie smarowała, jeśli mi się to
              znów przytrafi po porodzie to pewnie znów zwrócę się do tego
              dermatologa.
              Ale u nas dzisiaj paskudna pogogda, pada i wieje.
              Coś mi się dziecko przestawiło i od prawie tygodnia nie śpi w dzień,
              ale pada zaraz po ostatniej bajce na mini mini, a czasem wcześniej.
              Niestety nie może coś rano dłużej pospać, najpóźniej budzi się przed
              siódmą.
              Mam dzisiaj kiepski humor, moją kochaną babcię wczoraj potrącił
              samochód na pasach jak przechodziła na zielonym świetle. Po
              badaniach w szpitalu okazało się, że ma krwiaka w głowie i
              zastanawiają się co dalej. Tak się o nią martwię, ach jakbym dorwała
              tego gościa z samochodu.
              Pozdrawiam
              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.10.07, 11:17
                Witam
                Ja tradycyjnie na sekundkę.

                Mega bardzo mi przykro z powodu babci, to ten gość uciekł z miejsca
                zdarzenia? Trzymam mocno kciuki żeby ten krwiak się jakoś wchłonął i
                żeby nie okazał się poważny.
                Też mam ukochana babcię i wiem jak bym się czuła gdyby coś jej się
                stało.
                Co do wypadania włosów po ciąży to naturalny proces, bo przez całą
                ciążę i przez około 3-4 miesiące po ciąży działają w organiźmie
                hormony ciążowe więc włosy nie wypadają, a później te wszystkie
                które wypadłyby i tak wcześniej wypadają hurtowo.
                Ja też tak miałam ale jakoś specjalnie nic z tym nie robiłam bo się
                nie da. Teraz Maja ma już 5 miesięcy i włosy przetały mi tak
                strasznie wypadać.

                Elkusiu współczuję teściów, może spróbuj im uświadomić, że Dobrosia
                to juz duża dziewczynka i potrafi niektóre rzeczy robić samsa, np.
                ubieranie niektórych części garderoby.
                Hm nie wiem co mogłabym Ci jeszcze doradzić, pewnie też bym się
                denerwowała, ale w sumie macie o tyle dobrą sytuację, że ma się kto
                mała zająć i jesteś pewna, że krzywda jej się nie stanie.

                Moniko trzymam kciuki za Pata jeszcze mocniej żeby z gardełkiem było
                lepiej. Biedulek, ale się musi namęczyć.

                A u nas ok, najciężej jest wieczorami, przy kąpieli i układaniu
                dzieci do snu, czyli czynności, które zwykle wykonujemy razem z
                mężem.
                Wczoraj wieczorem wszystkie tak się zmęczyłyśmy moją nieporadnością,
                posłanie łóżek, kąpiel dziewczynek, a później karmienie, że
                padłyśmy.
                Aż mnie ciarki przechodzą na myśl, że dziś będzie powtórka.
                Jakoś damy radę, nie ma innego wyjścia.
                Dziś przyjdzie moja siostra to mi trochę pomoże.
                Robiłam dziewczynkom badania i wszystkie prawie były ok, jedynie
                leukocyty bardzo wysokie u Mai i podwyższone u Kasi.
                Nasza lekarka zapobiegawczo antybiotyk dała, ale nie kupiłam i
                dobrze zrobiłam, po konsultacji z dwoma innymi pediatrami wyszło, że
                to przedłużająca się infekcja tak wpłynęła na podniesienie
                leukocytów.
                Więc nadal syropki i witaminki i przez następny tydzień jeszcze
                Kasia zostaje w domu, bo na 28 października mamy zaplanowane
                chrzciny Majkowe. W kościele już zapisane, sala wynajęta, tylko
                jedzenie będziemy musieli sami zrobić i muszę kupić sobie coś do
                ubrania.

                Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka wszystkim naszym maluszkom.
                • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.10.07, 14:21
                  Ooo, a mi właśnie strasznie włosy wylatują. Już będzie ponad
                  miesiąc, jeszcze trochę i zostanę łysa tak strasznie mi lecą.
                  Kupiłam sobie ostatnio szmpon vichy to może mi coś pomoże. Na
                  smarownie moczem to chyba jednak bym się nie zdecydowała.

                  A my dziś rano poszliśmy wszyscy na ciacho i herbatkę do kawiarenki.
                  Jak wychodziliśmy to była piękna pogoda, zimno ale słonecznie a
                  potem na spacerze złapał nas grad i deszcz i musieliśmy się chować.
                  Na szczęście szybko przeszło. Ale spacer był i tak super. I Piotr
                  jest dziś z nami w domu. I przez to mam wrażenie, że już jest sobota
                  i weekend się zaczął. Coś mi się poprzestawiało.

                  Mega, mam nadzieję, że babcią będzie dobrze i życzę jej szybkiego
                  powrotu do zdrowia. Strasznie mi przykro.

                  Moniko, dużo zdrowia dla Pata.

                  Elkusiu, dużo cierpliwości życzę w stosunku do teściów.

                  A my też siedzimy od środy w domu. Ola znów zaczęła kaszleć i w
                  środę nie puściłam jej do przedszkola. I dobrze zrobiłam bo
                  posiedziała te dwa dni w domu, pobrała syropki, porobiłam jej
                  inhalacje i jest zdecydowanie lepiej. Już prawie w ogóle nie kaszle.
                  A Olka ostatnio w przedszkolu z płaczu zwymiotowała na panią. Ale
                  ona już tak ma. Jak zaczyna mocno płakać to ma odruch wymiotny, to
                  samo przy mocniejszyn kaszlu. Ale do przdszkola chce chodzić,
                  przynajmniej popołudniami mi tak mówi, bo rano to już gorzej. Chyba
                  muszę ją jeszcze wcześniej kłaść spać, bo może ona po prostu się nie
                  wysypia i dlatego rano tak marudzi. No i panie w przedszkolu mówią,
                  że już później się uspokaja i ładnie bawi się z dziećmi. A jak ja po
                  nią przychodzę to ucieka i mówi, że ona będzie spała w przedszkolu.
                  We wtorek poszłam po Olę i akurat trafiłam jak dzieci uczyły się
                  śpiewać pisenkę "My jesteśmy krasnoludki" i miały na głowach
                  czerwone czapki i pokazywały w trakcie śpiewania. Dziewczyny,
                  normalnie prawie się poryczalam ze wzruszenia jak widziałam to moje
                  dziecko jak ładnie pokazuje i w ogóle jak fajnie wygląda z innymi
                  dziećmi.
                  Mamokasienki, powodzenia w ogarnięciu dwójeczki dzieciaczków.
                  Napewno dasz radę. Ja jak byłam sama to najpierw myłam i kładłam Olę
                  a Łukasz w tym czasie był z nami w leżaczku, a potem jak już Młoda
                  spała to miałam spokojnie czas na zajęcie się Łukaszem.

                  Dodałam kilka nowych fotek.

                  Pozdrowienia i miłego weekendu.
                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.10.07, 09:41
                    Witam
                    Ale u nas mroźno rano było, buuu.
                    Dzisiaj się dowiem coś więcej co z moją babcią, czy ten krwiak się
                    zmniejszył, czy sam się wchłonie, jeśli tak to ją pewnie niedługo
                    wypiszą ze szpitala. Wczoraj mi mówiła, że tak ją bolą ręce, nogi,
                    czuje się jakaś przetrącona. No przecież została potrącona, zabawna
                    jest ta moja babcia czasami. Mam nadzieję, że wszystko szybko wróci
                    do normy.
                    Wczoraj byliśmy z Kubą u mojej przyjaciółki na imieninach, byłam w
                    szoku jak fajnie się bawił, obawiałam się, że będzie marudził bo nie
                    spał w dzień, a na imieniny poszliśmy o 17. Najpierw bawił się
                    zabawkami z Kinder niespodzianek, a potem szalał z psem.
                    Mamokasienki mąż już pewnie wrócił i już Cię odciążył.
                    A jak zdrówko Pata?
                    Pozdrawiam
                    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.10.07, 10:20
                      Mega mnóstwo zdrowia dla babci, niestety starsze osoby czasami
                      bardzo długo dochodzą do siebie po takich zdarzeniach, babcia może
                      też mieć uraz psychiczny i bać się wychodzić z domu. Ale mam
                      nadzieję, że się wszystko szybko dobrze ułoży.

                      Mamokasieńki współczuję, wyobrażam sobie ile trzeba siły żeby nad
                      wszystkim samej zapanować.Trzymaj się, czasami szkoda, że taka
                      odległość nas dzieli, byłybyśmy niezłą grupą wsparcia smile))) Nam też
                      grozi dwu lub trzydniowy pobyt męża w delegacji, ale to bez
                      porównania.
                      Moja teściowa ma swoje dziwactwa, ale jest i możemy na nią liczyć,
                      bardzo dużo nam pomaga, niestety ma to swój koszt - uważa że to ona
                      może decydować smile))
                      Moniko gratuluję, że nie dałaś się wciągnąć w dyskusję rodzinną, he,
                      he, ja niestety czasami nie mogę się powstrzymać o później żałuję.

                      U nas przeziębienie, ja i Dobrośka katar i gardło, bez temperatury,
                      Dobrośka szybko doszła do siebie, ja jakaś słaba i zmęczona jestem.
                      Katar straszny wrrrr, a niestey muszę być w pracy.

                      Dużo zdrówka dla wszystkich
                      a tak przy okacji to kto jeszcze chodzi do przedszkola?
                      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.10.07, 12:17
                        Witam
                        Mega dużo dużo zdrowia dla babci,oby szybko doszła do siebie.
                        Fajnie nas czasem zaskakują nasze pociechy.
                        Moja Kasia ostatnio wszystkich "tocha" (kocha).

                        Elkusiu co do przedszkola to Kasia jeszcze nie wypisana ale narazie
                        nie chodzi i od razu ma to swoje przełożenie na stan zdrowia.
                        Wszyscy w domu zdrowi, mnie jeszcze trochę gardło boli ale tak poza
                        tym to ok.
                        A 2 dni bez męża jakoś minęły, choć lekko nie było.
                        Skorzystałam ze sposobu Zyrafki i najpierw zajęłam się Kasią, a Maja
                        nam w foteliku towarzyszyła a później kąpałam Majeczke.

                        Najcięższy był piątek, bo nie przyszła moja siostra i sama byłam z
                        małymi, nie mogłam się nawet z domu ruszyć, no i Maja z rąk prawie
                        nie schodziła, ale dałyśmy radę.

                        W przyszłą niedzielę chrzciny Majeczki, ubranko juz dla niej mamy,
                        tylko ja nie mam co na siebie włożyć sad
                        Wczoraj wszystkie galerie w hipermarkecie obeszłam i jedyne co się
                        nadawało kosztowało znacznie powyżej 500 zł, a do tego jeszcze jakaś
                        bluzka i buty. Straszne są te ceny.
                      • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.10.07, 12:29
                        Tradycyjnie dużo zdrówka dla Wszystkich!!!!!!!!

                        Mega trzymam kciuki za babcie!!!!!!!!!! Wszystko musi być
                        dobrze!!!!!!!!!

                        Mamoksienki dasz rade w każdym momencie, tylko będziesz bardziej
                        zmęczona!!!! Zawsze powtarzam , że kobieta dlatego rodzi dzieci , bo
                        jest ślina i odważna, żaden facet nie wytrzymałyby takiej
                        próby!!!!!!!!!!

                        Elkusiu zawsze cos będzie nie tak!! Dla dziadków nasze już duże
                        dzieci są małymi bobasami!! Dużo cierpliwości!!!!!!!!!

                        Zyrafko strasznie mi się podoba zdjęcie Twoich dzieci na którym maja
                        głowa przy głowie a zdjęcie koleś jest Bąba!!!!

                        Moniko bardzo dobrze , ze nie wdawałaś się w rozmowę!!!

                        U nas z dnia na dzień coraz większe tępo, w pracy zaczyna się dziać
                        sajgon więc jak wracam do domu to jest tak padnięta, ze nic mi się
                        nie chce, a tu trzeba jeszcze tyle rzeczy zrobić.
                        Ostatnio zaczęliśmy dawać Zuzi czekoladę. Oczywiście strasznie jej
                        smakuje.
                        Wczoraj przez chwile zapanowała dłuższa cisza w domu zachodzę do
                        pokoju nie ma małej, idę do łazienki nie ma, idę do kuchni a tam
                        widok podstawione krzesło pod lodówka, lodówka otwarta, Zuzia siedzi
                        oparta o lodówkę i wcina czekoladę!!!!!!!!!! Jak jej zabrałam
                        czekoladę to powiedziała mamusiu ona jest tak wspaniała, ze musiałam
                        ja zjeść!!!!!!!!!

                        W ogóle ostatnio to mi się chce samic z tego co ona mówi.
                        Stoi odwrócona tyłem do mnie i widzie jak wyrywa włosy kucykowi,
                        mówię do niej - Zuzia ja wszystko widzie co ty robisz - a ona: ja
                        też.

                        Bawi się Zuzia w domu „w dom” i że ma psa. Ubiera się w ubrania na
                        dwór, przychodzi i przynosi mi psa abym go ubrała (skarpetki na
                        łapy , chustka na głowę, szalik oplatany dookoła brzucha) zadowolona
                        ubiera kalosze i prowadzi pasa na smyczy ( na szelakach) i mówi:
                        Azorku spójrz po prawej są kaczuszki w stawie, przed nami kwiatki i
                        drzewko (macha palcem i mówi do niego) tylko nie rób siku pod
                        drzewkiem bo karę zapłacę!!!!!

                        To jest moje dziecko!!!
                        Pozdrawiam.
                        • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 22.10.07, 16:15
                          Hej,
                          Mega duzo,duzo zdrowka dla babci,oby szybko z tego wyszla i wracala
                          do domu.A jak Wy sie czujecie?
                          Mamokasienki grunt to dobra organizacja,potem juz jakos leci(co
                          innego mowic a co innego robic oczywiscie).
                          Madziara madra ta Twoja coreczka,wogole zauwazam,ze dziewczynki
                          szybciej sie rozwijaja.Pat jeszcze zabawy w dom nie probuje a
                          czekolady to i owszem.Wczoraj bylismy u tesciow.Od babci dostal
                          czekolade i odrazu cala otwiera i chyba chcial cala tabliczke naraz
                          a jak zabralam i dalam tylko pasek to byla awantura.
                          Dzis bylam z mlodym u pediatry.Pat jest zdrowy ale poprosilam o
                          skierowanie na morfologie.Poczytalam gazety i troche sie
                          przestraszylam a takie ciagle chorowanie napewno dobrze nie wplywa
                          na dziecko.Tak wiec jutro od rana badania,po poludniu jeszcze do
                          lekarza i jak bedzie wszystko OK to od srody Pat pojdzie do
                          przedszkola.Jeszcze nie zrezygnowalismy ale tam juz chyba o nim
                          zapomnieli.
                          Bylyscie na wyborach?Ja poszlam pierwsza,maz nie bardzo chcial ale
                          tez poszedl.Z wynikow srednio jestm zadowolona ale okaze sie jaki
                          wplyw beda one mialy na nas.Narazie praktycznie co pojde do sklepu
                          to inne ceny,oczywiscie rosnace.W takim tempie to niedlugo zarobki
                          meza przestana chyba nam wystarczac.
                          Ide budzic mlodego,bo pozniej nam w nocy spac nie da.
                          Ps. u nas tez coraz zimniej,wiatrzysko takie mrozne,snieg narazie
                          nas omija,juz gdzies w wiadomosciach widzialam jak zasypalo.
                          Pozdrawiamy.
                          • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 23.10.07, 14:42
                            Hej,
                            pustki dzis widze.
                            U nas zimno,wieje i pada.Z rana jak szlismy na badania jeszcze nie
                            padalo.
                            Musze pochwalic Pata,dal pni grzecznie paluszek i nawet sie nie
                            skrzywil przy pobieraniu krwi.Maz mi wczoraj mowil,ze napewno z zyly
                            bedzie a ja pamietam jak sama bylam mala to zawsze z palca.
                            Na 17;15 idziemy do pediatry.
                            W Lublnie w szpitalu jest dziecko przedszkolne z sepsa meninkokowa
                            (nie wiem czy dobrze napisalam) wiec w przedszkolach ogolna panika-
                            czytalam w gazetach narazie.A od jutra planowalam wyslac Patryka do
                            przedszkola.Jeszcze z mezem porozmawiam i z pediatra ale dla mnie
                            bez sensu teraz.
                            W sierpniu na pneumokoki szepilismy Pata i teraz wypadaloby znowu na
                            to.Konca chyba nie bedzie.
                            Jestem w trakcie gotowania ale musialam zajrzec.
                            Mamokasienki to macie teraz troche przygotowan i pewnie troche
                            zamieszania.Duze przyjecie bedzie?Co do stroju to chyba latwiej
                            ubrac dziecko niz naswink
                            Pozdrawiamy.
                            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 24.10.07, 09:20
                              Witam
                              U nas nic się nie dzieje więc za bardzo nie mam o czym pisać.

                              Moniko gratulację dla Pata, że taki dzielny, Kasia jak miała
                              ostatnio pobieraną krew z palca to płakała bardzo, ale to chyba ze
                              strachu przed igłą i strzykawką a nie z bólu, bo Majeczka nawet się
                              nie skrzywiła tylko z zaciekawieniem patrzyła co Pani jej robi.

                              Co się dzieje z tą sepsą, mąż mówił, że u nas też jest jeden
                              przypadek, dziecko siedmioletnie, to już chyba uczeń podstawówki ale
                              fakt jest faktem, skąd to się bierze.

                              Co do tych przygotowań to rzeczywiście troszeczkę zamieszania
                              będzie, narazie jeszcze nic nie robimy. Salę wynajęliśmy, kuchnia
                              tam jest do dyspozycji, naczynia też.
                              W piątek mamy iść wieczorem stoły rozstawić, a w niedzielę z rana
                              dowieźć jedzenie.
                              Tylko nie mamy nikogo do obsługi, ale myślę, że poradzimy sobie
                              jakoś sami.
                              A co do ubrania to maluchowi łatwo coś wybrać, ale dla siebie za nic
                              nie mogę. Chciałam jakiś ładny komplet żakiet ze spodniami, ale
                              tutaj ceny są straszne.
                              W piątek mąż wziął wolne to pojeździmy poszukamy czegoś, a ja dziś
                              listę zakupów muszę zrobić.
                              W sumie impreza nie będzie duża bo tylko 20 osób razem z nami i
                              dziećmi.
                              Kończe bo Kasia już sie o komputer upomina.
                              Pozdrawiam.
                              • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 24.10.07, 10:27
                                Witam
                                Na początek dużo zdrówka dla Dobrosi.
                                Zuzia jest niesamowita smile
                                Mamokasienki 20 osób na chrzciny, jak dla mnie to bardzo dużo osób,
                                chyba Was czeka trochę roboty.
                                Moniko ja bym chyba Pata na razie nie posyłała do przedszkola.
                                Słyszałyście może o tym 3 letnim Krystianku ode mnie z Łodzi, który
                                uratował swoją 22 letnią matkę dzwoniąc pod numer 112 i wezwał
                                pomoc. To niesamowite jakie mądre i bystre dziecko. Ja pewnie gdybym
                                Kubę nauczyła wybierać jakiś numer to by non stop tam dzwoniłsmile
                                Z moją babcią na szczęście lepiej, ten krwiak się troszeczkę
                                zmniejszył, zabiegu nie będzie, przewieźli ją do drugiego szpitala,
                                żeby ją jeszcze trochę poobserwować, bo to starsza osoba.
                                U nas też brzydka pogoda.
                                Pozdrawiam
                              • madziara40 środa 24.10.07, 11:44
                                Witam!!!
                                Ja tylko na chwilę z pytaniem. Czy wasze dzieci jedzą jeszcze kaszkę
                                z butelki? Moja Zuzia je wieczorem i rano. Wiele razy próbowałam dać
                                jej normalną kolacje , ale i tak później kończyło się butelką. Nie
                                wiem co mam robić. Chciałabym ja odzwyczaić, ale z drugiej strony
                                jest mi jej trochę szkoda i sama jestem spokojniejsza jak wypije
                                butelkę kaszki bo wiem, że jest najedzona.

                                Moniko jeśli zaszczepiłaś Pata to nie powinnaś się już obawiać.

                                Pozdrawiam
                                • mega3 Re: środa 25.10.07, 08:52
                                  Madziara mam ten sam problem, tzn. ja jeszcze nie zaczęłam odstawiać
                                  Kubie butelki z mleczkiem lub kaszką, ale już wiem, że będzie
                                  problem, on poprostu uwielbia to swoje mleczko. Nawet jak się w nocy
                                  przebudzi to woła, żeby zjadł mleczko, ale zaraz po chwili usypiasmile
                                  Ja mu jeszcze nawet nigdy nie podawałam zwyczajnego mleka, przez
                                  cały czas daje mu bebiko3, a ono jest do 3 roku życia.
                                  Muszę się pochwalic, kupiłam dwa dni temu Kubie buty na zimę w CCC
                                  za tylko 49,90zł, na misiu, wysoka podeszwa, wiązane,taki styl jakby
                                  traperki. Naprawdę fajnę, mam nadzieję, że się sprawdzą zimą.
                                  Pozdrawiam
                                  • madziara40 czwatrek 25.10.07, 09:19
                                    Moja Zuzia pije mleko Babilon pepti 2 , bo ma skazę białkową-
                                    zwykłam mleku możemy tylko pomarzyć.

                                    Super mega, ze udało Ci się kupić butki na zimę tylko za 50,00zł.!!!
                                    Ja jeszcze nie rozglądałam się za butami zimowymi dla malej. Kupiłam
                                    jej na jesień buty z Bartka , takie wyższe zapinane na zamek
                                    (oczywiście w kolorze brudnego różu- bo takie sobie wybrała), na
                                    podeszwie trapezowatej z miejscem na gruba skarpetkę. Więc na
                                    początek zimy jeszcze mamy.

                                    Pytana Zuzia jaki ma kolor oczu – odpowiada różowy!!!!! Hi,hi,hi…..

                                    Maga a były jakieś ładne kozaczki dla dziewczynek w CCC?

                                    W wczoraj wygłupiam się z mała a ona do mnie – mamusiu ale jesteś
                                    śmiesznowata i taka radosna!!!
                                    • mamakasienki1 Re: czwatrek 25.10.07, 12:28
                                      Witam
                                      Madziaro ale świetną masz córcię, fajnie rozmawia i wogóle niezła z
                                      niej mądrala.
                                      Co do kaszki to Kasia wcina kaszki ryżowe na zwykłym mleku (łaciatym
                                      3,2%)i to na dokładke z butelki.
                                      Jakoś mi to nie przeszkadza tzn. ta butelka, bo wiem, że nie jest do
                                      niej za bardzo przywiązana, jest jej obojętne jaka ta butelka i jaka
                                      kaszka czy bananowa, czy wieloowocowa, czy malinowa, zjada wszystkie
                                      jakie jej zrobimy.
                                      I u nas kaszka jest zawsze wieczorem przed snem i prawie przed
                                      każdym snem południowym.

                                      Mega gratuluję udanego zakupu butów, ja jakoś nie mogę się przekonać
                                      do CCC, raz kupiliśmy tam buty dla Kasi i ciągle ją uwierały i już
                                      więcej się nie skusiłam.
                                      Ale ceny mają rzeczywiście super.
                                      Na jesień udało nam się kupić skórzane buty z Bata za 55 zł, ale
                                      zimowe chyba się nie uda w takiej świetnej cenie.
                                      No i pewnie kupimy albo Bartki albo Antylopy, chciałam z Ecco ale
                                      ceny przerastają nasze możliwości.

                                      A ja narazie mam głowę zaprzątniętą tymi chrzcinami, ułożyłam już
                                      menu, zrobiłam listę zakupów, z wyszczególnieniem co i gdzie mamy
                                      kupić, jutro pojedziemy po zakupy, a całą sobotę będziemy gotować.
                                      O zakupach zimowych pomyślę później.
                                      • monika25lbn Re: czwatrek 25.10.07, 18:36
                                        Hej,
                                        U nas jakby cieplej troszke i dzis nie padalo.
                                        Mega slyszalam o tym trzylatku,naprawde dzielny dzieciak.
                                        Ja tez kupilam dla Pata za 49zl buty zimowe,trafilam w sklepiku w
                                        realu,sporo za kostke,ocieplane,zapinane na trzy rzepy,podeszwa
                                        traperowa,granatowo szare.Rozm 28,narazie troche przy duze ale do
                                        grubych skarpet beda dobre i Pat je lubi i chetnie zaklada nawet za
                                        duze.
                                        Co do sepsy to pytalam no i wyszlo,ze na meingokoki tez przydaloby
                                        sie zaszczepic,bo sepsa z pneumokokow jest inna niz z meingokokow.Z
                                        wynikow Pata niby jest wzystko ok tylko lekarz powiedzial,ze niby
                                        sie wzmocnil ale jest jakas infekcja wirusowa a Pat ogolnie od
                                        poniedzialku ma wodnisty katar,nawet nie cieknie bardzo ale po
                                        gardelku slysze,ze splywa.Ten tydzien przedszkole odpada przez to
                                        wiec wypisujemy go bo nie ma co placic jak nie chodzi.Wogole Pat
                                        jest zupelnie inny w domu niz po przyjsciu z przedszkola.Mysle o
                                        opiekunce i chyba porozmawiam z pania z klatki naszej,moze by
                                        chciala no ale jeszcze mysle nad tym.
                                        Pat juz z butelki od dawna nie pije-je,kaszki od poczatku staralam
                                        sie dawac mu lyzeczka tylko gestsze robilam troszke.A teraz to on
                                        wogole za kaszami nie bardzo,zjada ale nie codzien i jak juz to 2-3
                                        lyzeczki i koniec.Z mlecznych to jogurtow duzo je,mleka jako takiego
                                        tez nie za to kakao lubi.
                                        Mamokasienki napewno dacie rade i powodzenia w szukaniu kreacjiwink
                                        Pozdrawiamy.
                                        • mega3 Re: czwatrek 26.10.07, 08:45
                                          Witam.
                                          Niestety madziara nie wiem czy były fajne kozaczki dla dziewczynek,
                                          no bowiesz mam jeszcze na to czas wink
                                          Kuba też codziennie coś takiego fajnego powie, z resztą ostatnio
                                          jest dla mnie bardzo kochany. Muszę Wam coś opisać. Łodź jest
                                          strasznie rozkopana i są problemy z dojazdem do centrum, a ja w
                                          samym centrum pracuję, rano nie mam większych problemów, ale po
                                          wyjściu z pracy muszę wsiąść w komunikację zastępczą, niestety nie
                                          udaje mi sie to ponieważ te autobusy są tak zapchane, że się nie
                                          mieszczę. Idę więc trzy długie przystanki na pieszo i dopiero
                                          wsiadam w bezpośredni tramwaj. W tym tygodniu był taki jeden zimny i
                                          mokry dzień, że stwierdziłam, że spróbuję wsiąść w Z-tkę, jedną
                                          przepuściłam, wsiadłamw następną, stałam ściśnięta przy drzwiach,
                                          nikt nawet nie zaproponował czy bym sobie nie usiadła(do tego już
                                          się przyzwyczaiłam). Po dwóch przystankach niestety nie wytrzymałam
                                          i wysiadłam z autobusu, pokłóciłam się z jedną kobietą, tak mi nerwy
                                          popsuła, że aż mi się niedobrze zrobiło. Wróciłam do domu i
                                          powiedziałam mu, że jak po mnie nie będzie przyjedżał to mi się coś
                                          w końcu stanie, nerwy mi puściły i się poryczałam, mąż mnie
                                          zrozumiał, przytulił i pocieszył. Ale Kuba zauważył, że płakałam i
                                          powiedział do mojego męża, żeby szybciutko mamę przeprosił, bo
                                          mamusia płacze. Nie wiedział z jakiego powodu płakałam, jest
                                          niesamowity, tyle w nim miłości i współczucia. Mam nadzieję, że tak
                                          mu zostanie.
                                          Mamokasienki życzę udanych chrzcin.
                                          Pozdrawiam
                                          • madziara40 Re: czwatrek 29.10.07, 19:43
                                            Witam, witam!!!
                                            coś tu pusto?
                                            mamokasienki jak impreza?
                                            • monika25lbn wtorek 30.10.07, 14:53
                                              hej,
                                              wlasnie pusto u nas,wczoraj zagladalam i cisza,dzis chociaz madziara
                                              cos napisalawink
                                              Dolaczam do pytania-Olgo jak impreza Majeczki?Mam nadzieje,ze
                                              dziewczynki zdrowe.
                                              Ja dzis bylam w przedszkolu i narazie ustalilam z dyrektorka,ze
                                              pisze do nich o zawieszenie Pata na dwa m-ce i jesli w tym czasie
                                              nie bedzie mi bardzo chorowal to od stycznia znowu sprobujemy.Nie
                                              bedziemy placic za te miesiace,ubezpieczony jest caly czas nawet
                                              gdybysmy calkiem go wypisali.Tak do konca to troche szkoda go
                                              wypisywac i od kwietnia znowu chodzic i patrzec czy przyjeli czy nie
                                              i wszystko od poczatku.W maluchach dzieci chore,z 25 dzis bylo 12
                                              czyli mniej niz polowa,w starszych grupach to samo,dopiero skonczyla
                                              se grypa jelitowa(nas narazie ominela).Pat w tym czasie byl u mojej
                                              kolezanki-od niej sa dwa kroki do przedszkola,dawno u niej nie
                                              bylismy ale Pat czul sie jak u siebie.Rozmawial z jej mama i ogolnie
                                              zachwycony byl.
                                              No i wlasnie ta moja kolezanka w kwietniu bierze slub,wszystko
                                              ustalone tylko chce mnie na swiadka.Ogolnie wiadomo,ze podobno to
                                              pecha przynosi w malzenstwie ale mowie,ze jej wybor tylko zeby potem
                                              jakichs zali nie miala.
                                              Meza bratowa od piatku byla w szpitalu,wczoraj pisala,ze cewnik jej
                                              maja zakladac i cos na przyspieszenie,dzis po 11 tesciowa pisala,ze
                                              urodzila corke.Wiecej nie wiem narazie,dzis bym poszla po poludniu
                                              ale nie wiem kiedy maz wraca i w jakim stanie bedzie,bo sie umawial
                                              z bratem.Szpital calkiem blisko tylko nie ma z kim Pata zostawic i
                                              moze odrazu tak nie wypada isc pierwszego dnia?
                                              Jutro caly dzien jestem w drodze na cmentarze,w czwartek pewnie
                                              podobnie.
                                              Wczoraj kupilam body,spodenki,czapeczke i rekawiczki w ciuchlandzie
                                              ale z metkami od 1zl -2zl,wszystko rozowe,next i ladybird i teraz mi
                                              szkoda dawac i sie rozmarzylam jak ogladalam te ubranka w domu...
                                              Pozdrawiam.
                                              • zyrafka01 Re: wtorek 30.10.07, 17:26
                                                Wrr, właśnie skasowałam sobie niechcący wszysko co napisałam sad
                                                To jeszcze raz.

                                                Cześć dziewczyny
                                                My dziś byliśmy na szczepeniu Łukasza. I nawet synek nie pisnął.
                                                Strasznie dzielny był a zaraz potem posyłał piękna uśmiechy do pań.
                                                Dumna jestem z niego. I waży 8200.
                                                A my w tym roku po raz pierwszy będziemy sami na święta sad I jakoś
                                                dziwnie mi z tą myślą. Zawsze spędzaliśmy święta z moimi rodzicami
                                                lub mamą Piotra. Zanim urodziły się dzieci to jeździliśmy do Piotra
                                                mamy. Ale potem 700 km w pociągu z małym dzieckiem, a teraz dwójką
                                                to nam się nie uśmiechało. W tym roku mój tata pracuje w świeta i
                                                nie bedą mogli do nas przyjechać. A my ze względów noclegowych nie
                                                pojedziemy do nich, bo we czwórkę się nie zmieścimy na 36m (rodzice
                                                mieszkają jeszcze z babcią).
                                                Jeszcze mamy opcję świąt z naszymi dobrymi znajomymi. Zobaczymy jak
                                                to będzie.
                                                Dziewczyny a myślicie już o prezentach na święta? Ja nie bardzo wiem
                                                co kupić Oli. Łukaszowi jakoś łatwiej mi wymyśleć ale z Olą mam
                                                problem. Na pewno bedzie jakaś książka (może moglybyście coś
                                                polecić, co lubią czytać Wasze dzieci), no i coś do zabawy. Tylko
                                                jeszcze nie wiem za bardzo co.

                                                Mamokasieńki, jak udala się impreza?
                                                Mega, a jak ty się masz? Brzuch już pewnie masz duży. No i jak się
                                                ma Twoja babcia. Wyszła już ze szpitala?
                                                Elkusiu, echo, a co u Was? Dawno nie pisałyście.

                                                Odnośnie tego co mówią nasze dzieci to ja ostatnio usłyszała od Oli
                                                (jeśli to już pisałam to przpraszam, że się powtarzam):
                                                - Ja się stąd wyprowadzam, bo ty za dużo mówisz smile

                                                Pozdrowienia i miłego popołudnia.
                                                • mamakasienki1 Re: wtorek 31.10.07, 08:38
                                                  Witam
                                                  Nie miałam wcześniej czasu żeby cokolwiek napisać, nawet nie
                                                  zaglądałam na forum.

                                                  A teraz od początku impreza udała się super, Kasia trochę w kościele
                                                  szalała ale moja mama zabrała ją na zewnątrz i już było ok, bo cały
                                                  czas do nas przychodziła i chciała żeby z nią gdzieś iść.
                                                  Maja za to spisała się rewelacyjnie, wogóle nie płakała, na początku
                                                  trochę spała, a później jak się obudziła to tylko z zainteresowaniem
                                                  obserwowała co się dookoła dzieje.
                                                  Impreza też udana, bardzo się cieszę, że wynajęliśmy salę, szkoda
                                                  tylko, że bez obsługi, ale jedzenia narobiliśmy tyle, że jeszcze w
                                                  przyszłym tygodniu będziemy jeść, sporo zamroziliśmy, a jeszcze
                                                  nasze mamy się postarały bo oprócz ciast też zrobiły coś ciepłego do
                                                  jedzenia, więc wyszło nam 5 ciepłych posiłków, 3 sałatki, 4 blachy
                                                  ciast plus to co ja nakupiłam czyli cukierki, ciastka i owoce.
                                                  Impreza trwała zaledwie kilka godzin a jedzenia jak na wesele
                                                  całonocne.
                                                  A mieszkanie i tam musiałam cały poniedziałek odgruzowywać, bo przez
                                                  te przygotowania zupełnie zaniedbałam porządki codzienne.
                                                  No i poza tym, że wszyscy kupowali coś dla Mai to przy okazji też
                                                  Kasi się trochę prezentów dostało, ma teraz całe stado kucyków (bo
                                                  ostatnio tylko kucykami chce się bawić), dostała całą farmę
                                                  zwierzątek, układanki, książeczki, normalnie jak na święta.
                                                  Teraz do przedszkola chodzi z największym kucykiem, już trzeci dzień
                                                  i nie chce żadnej innej zabawki.

                                                  Wczoraj po powrocie z przedszkola jak przebierałam Kasię zauważyłam,
                                                  że ma na ramieniu ślad po ugryzieniu przez jakieś dziecko, ale to
                                                  taki duży siny ślad i obdarta skóra aż do krwi. Aż mi się słabo
                                                  zrobiło jak to zobaczyłam. Moje biedne maleństwo musiało się nieźle
                                                  nacierpieć.
                                                  Dziś mąż prowadził ją do przedszkola ale mówił, że to nie przy tej
                                                  Pani się stało więc będę musiała porozmawiać z Panią przy odbieraniu
                                                  Kasi z przedszkola.

                                                  Moniko myślę, że podejmujecie słuszną decyzję zawieszając Patowi
                                                  przedszkole na te 2 miesiące, fajnie, że jest taka możliwość.
                                                  Super, że męża bratowa już urodziła, to Pat będzie miał kuzynkę do
                                                  zabaw.

                                                  Zyrafko super, że Łukaszek taki dzielny, my jeszcze Mai nie
                                                  szczepieliśmy, czekamy aż będzie zupełnie zdrowa.
                                                  A święta to jakoś dacie radę, my mamy troszeczkę bliżej i wybieramy
                                                  się jak zwykle do teściów.
                                                  Co do prezentów to ja już wymyśliłam, że Kasia dostanie Keyboarda
                                                  takiego prawdziwego, bo bardzo lubi grać a poza tym ma całkiem
                                                  niezły słuch i wyczucie rytmu więc jej się przyda, poza tym bardzo
                                                  bym chciała kupić jej pociąg z fisher price`a z serii little people,
                                                  no i klocki lego duplo ZOO ten największy zestaw, a dla Majeczki
                                                  kupię garnuszek na klocuszek, akurat będzie już siedziała, no i może
                                                  jeszcze jakieś inne muzyczne zabawki.

                                                  Mega dołączam do pytania Zyrafki jak Twoja babcia się czuje?

                                                  Elkusiu a co u was? Jak Dobrosia, pewnie teraz z babcią to nie
                                                  choruje wogóle?

                                                  Echoo, gdzie sie podziewcie, jak Twoje skarby?
                                                  • elkusia Re: wtorek 31.10.07, 09:31
                                                    Przepraszam, że nie piszę, czytam wszystko tylko, że mam strasznego
                                                    doła.
                                                    Dobrosia zdrowa, tylko żywioł ogromny, nie wiem jak my wytrzymamy
                                                    zimę w domu.

                                                    Ciężko mi ale napiszę Wam
                                                    jestem ponownie w ciąży, ale znowu sie nie rozwija, w poniedziałek
                                                    idę do szpitala, jeśli wyniki się potwierdzą będę miała usuwaną.
                                                    NIe mam siły pisać

                                                    Jakie to szczęście, że mamy Dobrosię.
                                                  • mega3 Re: środa 31.10.07, 09:38
                                                    Witam
                                                    JA od poniedziałku jestem na urlopie,niestety jutro wypada pierwszy,
                                                    ja każdego pierwszego muszę pracować, może zrobię wszystko łącząc
                                                    sie z domu i nie będę musiała jechać. Gem\neralnie objeżdżam
                                                    cmentarze.
                                                    Babcie moją przewieźli do innego szpitala ,bo okazało się po
                                                    kolejnym badaniu tomografii, że ten krwiak się zmniejsza, ale jest
                                                    też nowy, nie nadają się one do operacji (na szczęście). W tym
                                                    szpitalu powiedzieli babci, że od początku powinna cały czas leżeć w
                                                    szpitalu i nie wstawać, a ona robiła wszystkim i jeszcze innym
                                                    pomagała, ale niestety nikt jej nie powiedział,że nie może wstawać.
                                                    Teraz biena leży, ma założony cewnik. Szkoda mi jej bardzo, ona jest
                                                    bardzo pracowita i nie potrafi usiedzieć na miejscu, a tu jej
                                                    przyszło leżeć i to może przez kilka tygodni, a miała takie plany.
                                                    Kończę bo muszę się szykować do wyjścia na zakupy.
                                                    Super mamokasienki, że chrzciny się udały.
                                                    Pozdrawaim
                                                  • monika25lbn Re: środa 31.10.07, 10:22
                                                    Hej,
                                                    U nas od rana pada wiec zostajemy,jesli sie poprawi to jutro
                                                    jedziemy a jesli nie to tylko u nas na cmentarz pojdziemy.
                                                    Elkusiu trzymam kciuki tak mocno,mocno zeby wszystko bylo
                                                    dobrze,mysl pozytywnie,bedzie Ci latwiej.
                                                    Mega szybkiego powrotu do zdrowia dla babci,no i wlasnie nie powinna
                                                    sie przemeczac,zawsze to starsza osoba i organizm regeneruje sie
                                                    wolniej,ale bedzie dobrze.Ja mam taka ciotke,ktora chora czy
                                                    polamana to i tak musi cos robic,w miejscu minute nie usiedzi a ma
                                                    juz blisko 70lat,moze to po niej Pat jest taki zywiol?
                                                    Mamokasienki super,ze wszyscy pomogli przy chrzcinach,no i dobrze,ze
                                                    prezenty tez Kasia dostala to napewno nie czula sie jakos zapomniana.
                                                    A co do tego ugryzienia to napewno bolalo ale panie czasem nie sa w
                                                    stanie wszystkiego dopilnowac a dzieciaki sa rozne.Pata jak ktos
                                                    chce udezyc to on najpierw stoi i nie wie co sie dzieje a potem w
                                                    domu sie wyladowuje.Swoja droga niektore dzieci,nawet takie dwu
                                                    latki bywaja bardzo agresywne.Nie wiem czy pisalam,jak bylam kiedys
                                                    z Patem w przychodni.Byl chlopczyk z mama,na oko niecale dwa latka
                                                    mial,w buzi smoczek.Pat podszedl do niego,bo on prawie do kazdego
                                                    dziecka,psa i kota musi podejsc a ten maly odrazu go w buzie chlap
                                                    raczka.Pat stal zdziwiony,mama pokrzyczala.Nie wiem czy dziecko
                                                    widzi w domu takie rzeczy czy poprostu jakos samo probuje.
                                                    U nas katar,Pat z przezroczystego ma troche ropnisty i zdaza sie
                                                    pokaslac bo splywa,ale bez goraczki.
                                                    Z rana maz mnie bardzo zezloscil,wczoraj pozno wrucil a dzis obudzil
                                                    mnie jak siedzial przy komputerze chociaz nie wiem jak to uslyszalam
                                                    przez sen,moze czyms stuknal no ale zobaczylam,ze zapisal sie na
                                                    jakies randkowe strony.Jakos po tym nie mam ochoty dzis go widziec
                                                    wiecej.Ehhh.I przykro mi jakos teraz.
                                                    Pozdrawiam wszystkich.
                                                  • mamakasienki1 Re: środa 31.10.07, 11:20
                                                    Maja na macie szaleje to mam sekundkę

                                                    Elkusiu będzie dobrze, czasami jest trudno, ale najważniejsze, że
                                                    macie siebie i Dobrosię.
                                                    Jestem przy Tobie myślami, trzymaj się, będziemy Cię wpsierać
                                                    najlepiej jak potrafimy.

                                                    Mega dużo zdrowia dla babci, niech wypoczywa ile się da, wiem, że
                                                    dla takiej pracowitej mrówki to trudne bo moja ukochana babcia też
                                                    strasznzie pracowita i nie potrafi nawet sekundy w miejscu
                                                    usiedzieć, ciągle coś robi a jak nie ma nic do roboty to sobie
                                                    wymyśli.

                                                    Moniko dzięki za wsparcie odnośnie tego ugryzienia, wiem, że Panie
                                                    nie są w stanie upilnować wszystkich dzieci, ale żal mi Kasi i
                                                    chciałabym się chociaż dowiedzieć w jakich okolicznościach to się
                                                    stało.
                                                    Też bym się zdenerwowała na męża gdybym zobaczyła, że serwisy
                                                    randkowe odwiedza.
                                                    Kiedyś jakieś lustereczko odwiedzał czy coś, ale szybko mu to z
                                                    głowy wybiłam.
                                                    Zresztą dziwny ten Twój mąż, ma taką ładną żonę i szuka niewiadomo
                                                    czego.
                                                    Ja to bym swojemu nie gotowała, nie prała i nie sprzątała przez
                                                    tydzień conajmniej, no i obowiązkowo bym mu docinała jakby się o coś
                                                    upominał, niech idzie do tych panienek co je tak chętnie ogląda żeby
                                                    mu prały, sprzątały i gotowały.

                                                    Idę bo Maja coś ucichła podejrzanie.
                                                  • zyrafka01 Elkusiu 31.10.07, 13:43
                                                    Przytulam z całych sił. I trzymam kciuki, żeby wszystko jednak było
                                                    dobrze.
                                                  • zyrafka01 Re: środa 31.10.07, 13:56
                                                    Zapomniałam wczoraj jeszcze napisać, że Olka znów chora. Kaszel ma i
                                                    stan podgorączkowy. Wczoraj na szczepienieu Łukasza lekarka
                                                    osłuchała też ją i na szczęście w oskrzelach jest ok. Jakiegoś
                                                    wirusa złapała. Ostatnio to tydzień chodzi do przedszkola a potem
                                                    tydzień siedzi w domu sad
                                                    A u nas już trochę świętami zapachniało. W piątek piekłysmy z Olą
                                                    pierniki a potem je ozdabiałyśmy. A oto efekty
                                                    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c9345741572d176f.html
                                                    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/dcd614c4a2853716.html
                                                    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/eb7562993576f423.html
                                                    Na święta trzeba będzie nową porcję piec, bo te już prawie
                                                    zjedzone smile
                                                    Ale się cieszę, że teraz długi weekend będzie, w końcu Piotr
                                                    pobędzie z nami w domu i może uda mi się wyspać trochę, bo strasznie
                                                    jestem zmęczona ostatnio. Ta jesień mnie przybija. Dziś to normalnie
                                                    kręci mi się w głowie. Raz to się prawie przewróciłam. Od zmiany
                                                    czasu Łukasz nam się też wcześniej budzi.
                                                    Pozdrowienia i miłego dnia
                                                  • mamakasienki1 Re: środa 31.10.07, 17:56
                                                    Zyrafko ale ładne te wasze pierniki
                                                    Masz jakiś przepis? Bo foremki to chyba gotowe?
                                                    Sama chętnie upiekłabym takie na święta.
                                                    No i właśnie za 2 tygodnie poznam swojego teścia osobiście, ale się
                                                    przejmuję. Czuję się jak przed egzaminem, a tak chciałabym żeby
                                                    dobrze było.
                                                    Co do chorób to u nas narazie odpukać jakoś chyba w porządku.
                                                    Chcę się jeszcze pochwalić, że Kasia nauczyła się mówić "K"
                                                    wcześniej mówiła zamiast "k" to "t", a teraz tak ładnie mówi "TAK" z
                                                    akcentem na ostatnią literkę.
                                                    No i rozmawiałam z Panią o tym ugryzieniu i Pani mówi, że nie było
                                                    sytuacji żeby Kasia płakała i wogóle nikt nic nie widział, a
                                                    przecież przy takim wielkim siniaku to niemożliwe żeby nie płakała,
                                                    nawet mój mąż mówi że Kasia napewno płakała.
                                                    Denerwuje mnie to, że nikt nic nie wie i nikt nic nie chce mi
                                                    powiedzieć.
                                                  • madziara40 elkusia 31.10.07, 20:17
                                                    jestem z Tobą i z Twoimi troskami!!!!!!!bądź dzielna i pamiętaj, ze masz Nas i
                                                    swoja wspaniała rodzinę -męża i mądrą , śliczna córeczkę!!!
                                                    Myśl pozytywnie!!!!!!! Mocno Cię ściskam!!!!!
                                                  • mega3 Re: elkusia 02.11.07, 15:02
                                                    Elkusiu dopiero dzisiaj przeczytałam Twojego posta, jestem z Tobą i
                                                    bardzo mocno trzymam kciuki, żeby było wszystko dobrze. Daj znać.
                                                    Wow Zyrafko, ale piękne ciasteczka, zdolne z Was kobitki.
                                                    Dużo zdrowia dla Pata i Oli.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: elkusia 05.11.07, 09:58
                                                    Elkusiu jesteśmy z Tobą i myślimy o Tobie cały czas, trzymaj się,
                                                    będzie dobrze.

                                                    Nowy tydzień już się zaczął, u nas nic ciekawego, Kasia nie poszła
                                                    dziś do przedszkola bo jej się nie chciało, w każdym razie
                                                    stwierdziła, że nie idzie.
                                                    Cały przedłużony weekend spędziliśmy u teściowej i w końcu udało mi
                                                    się wyspać, Maja też jakby spokojniej tam spała, może dlatego, że
                                                    obie z Kasią spały ze mną.
                                                    Kasia już bardzo ładnie mówi i jesteśmy z niej z mężem bardzo dumni,
                                                    bo bardzo późno zaczęła, ale ładnie nadrobiła.
                                                    Kończę bo Kasia już krzyczy.
                                                  • madziara40 wtorek 06.11.07, 08:46
                                                    elkusia - duzo zdrówka!!!!!!!!!!!!

                                                    zyrafko podaj przepis na te pierniczki>

                                                    pozdrawiam Was !!!!!!!!
                                                  • monika25lbn Re: wtorek 07.11.07, 19:55
                                                    Hej,
                                                    Zyrafko super ciasteczka.I mama i corcia maja zdolnosci kulinarnewink
                                                    Tez poprosze o przepis.
                                                    W skorocie:
                                                    weekend u tesciow,sobota wieczor Pat zostal z dziadkami a rodzice
                                                    wybyli do znajomych.Tesciowa ani razu nie zadzwonila,myslalam,ze
                                                    bedzie gorzej a bylo super.
                                                    Impreza taka sobie ale ogonie fajnie,ze w koncu sami bez Patawink
                                                    W niedziele przywiezli mala,meza bratanica ma na imie Sandra-Sandi
                                                    na nia mowia.Pat musial byc caly czas kolo niej.Calowal ja,glaskal i
                                                    chcial z nia w lozeczku lezec.Ciotce Magdzie sprawdzal czy mniejszy
                                                    brzuszek ma i ogolne zamieszanie bylo i Patryka trzeba bylo caly
                                                    czas pilnowac,zeby malej nic nie zrobil.
                                                    Poniedzialek byl spiacy,z Patem odsypialismy.
                                                    Wtorek-wrocila nasza sasiadka z Angli,ma jakas depresje,jeszcze nie
                                                    pogadalysmy,jakas dziwna,mowila tylko,ze silne leki bierze.
                                                    Dzis Sandi wrocila do szpitala z zoltaczka.Magda chciala szybko
                                                    wyjsc ze szpitala,a jeszcze w szpitalu pojawila sie zoltaczka,mala
                                                    byla pod lampami i po dwoch dniach wyszly ale czegos tam miala
                                                    nadmiar we krwi.Wczoraj mala skonczyla tydzien i zaczela zolciec i
                                                    dzis pojechaly do szpitala.Mala chyba sama ma zostac,z tego co
                                                    dzwonili to tydzien ma byc w szpitalu.Ja bym sie zalamala a napewno
                                                    nie zostawila bym dziecka samego ale jeszcze sie dowiem co i jak.
                                                    Mamy nowego wspollokatora.Od jakiegos czasu dokarmialam kotka na
                                                    dworze.Wczoraj bylo dosc mrozno i poszlismy go poszukac ale go nie
                                                    bylo,jeszcze jakis facet powiedzial,ze go zabili.Zalamana wrocilam
                                                    do domu a dzis kotek byl.Wzielismy go do domu.Powoli sie oswaja ale
                                                    to dzikusek i troche sie boi,chociaz Pata i tak dzielnie znosi,nie
                                                    drapie a Pat go ciaga za co moze.Jutro idziemy go odrobaczyc.
                                                    Dzis z rana padal snieg.Wlasciwie to zaczal wczoraj wieczorem ale
                                                    taki mokry a dzis lecialy ogromne platy,niestety jak juz wybralismy
                                                    sie na dwor to padal snieg z deszczem.
                                                    Mowilam Patrykowi,ze Mikolaj bedzie jak juz bedzie duzo sniegu,bo
                                                    ciagle pytal kiedy.No i dzis jak zobaczyl ten snieg to odrazu,ze
                                                    Mikolaj.Wiec tlumaczymy,ze to dopiero jak zmienimy kartke w
                                                    kalendarzu.
                                                    Narazie tyle.
                                                    Piszcie cos.
                                                    Zdrowka wszystkim.
                                                  • mega3 Re: wtorek 08.11.07, 09:14
                                                    Witam
                                                    Ja nie mam ostatnio czasu w pracy, żeby coś napisać, a po pracy to
                                                    juz mi się nie chce do komputera siadać.
                                                    U nas też ostatnio padał deszcz ze śniegiem, Kuba bardzo się
                                                    ucieszył bo samochody sie białe zrobiły, niestety po pewnym czasie
                                                    wyszliśmy i już prawie śladu po śniegu nie było, no i musiałam się
                                                    natłumaczyc dlaczego tak się stało.
                                                    Wczoraj byliśmy z mężem i z Kubą w sklepach z artykułami
                                                    niemowlęcymi, powoli zaczynamy wybierać rzeczy do kupienia, ale
                                                    myślę, że same zakupy zrobimy w grudniu, albo już jak mała się
                                                    urodzi, to mąż zrobi.
                                                    Miałam dylemat czy kupić łóżeczko drewniane czy turystyczne, ale po
                                                    wczorajszym stwierdzam, że nie mam przekonania do tych turystycznych.
                                                    Babcia moja dalej biedna w szpitalu leży.
                                                    Bardzo jestem ciekawa co u elkusi. Ja byłam we wtorek u lekarza i
                                                    dostałam kolejne leki na te moje białe krwinki w moczu, ach on już
                                                    sam nie wie co ze mną robić.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: wtorek 08.11.07, 11:16
                                                    Witam
                                                    JA to ostatnio nie maiłam jak za bardzo korzystać z kompa bo mi
                                                    Kasia kabel od myszki przegryzła a bez myszki to strasznie dużo
                                                    zachodu.
                                                    No i w końcu mąż mi z pracy jakąs podrzucił na trochę a dziś
                                                    pojedziemy po zakupy do marketu to kupimy nową.

                                                    Mega z tymi krwinkami białymi w moczu to ja miałam identycznie, jak
                                                    już coś pomagało to na krótko. No i musiałyśmy z Majeczką przeleżeć
                                                    w szpitalu tydzień na antybiotyku bo się bidulka z zapaleniem układu
                                                    moczowego urodziła, ode mnie to paskudztwo załapała.
                                                    Trzymam kciuki bardzo mocno żeby was to ominęło.

                                                    Moniko z tą podniesioną zawartością czegoś we krwi przy żółtaczce to
                                                    bilirubina, ale lekarze powinni wiedzieć jaki poziom jest bezpieczny
                                                    dla dziecka i z podwyższonym nie wypuszczać ze szpitala. U nas
                                                    wszystkie badania robią bardzo gruntownie i skrupulatnie, nie mam
                                                    mowy o wcześniejszym wyjściu jeśli coś się dzieje.
                                                    Trzymam kciuki żeby z maleńką Sandrą było wszystko w porządku.

                                                    Z tym śniegiem to u nas było podobnie, wczoraj rano budzimy się a na
                                                    podwórku mnóstwo śniegu, no i Kasia się strasznie ucieszyła,
                                                    opwowiadała, że będzie lepić bałwana i jeździć na sankach i że
                                                    Mikołaj przyjdzie, a tu śnieg zniknął.
                                                    No i tez się musiałam nieźle natłumaczyć gdzie się podział.
                                                    A Kasia to jest rewelacyjna, oglądamy gazetkę z makro i tam są w
                                                    ofercie kucyko z domkiem, a ona składa rączki i mówi "o jejku jejku
                                                    ja takiego chcę mamusiu, plosię".
                                                    No i powiedziałam jej, że być może jak będzie grzeczna to Mikołaj
                                                    jej takiego przyniesie więc mikołajkowy prezent już mamy i wymyślony.

                                                    Przedwczoraj mój mąz miał urodziny no i w e trzy z Mają i Kasią
                                                    maszerwoałyśmy przez całe osiedle do cukierni po tort bo nie
                                                    miałyśmy lepszego pomysłu na prezent, a jak już mąż przyjechał, to
                                                    Kasia od progo go wita i krzyczy "tatusiu tatusiu mamy tot" (tort)
                                                    mąz nie skojarzyła a ja trochę pościemniałam, że o kota chodzi, no i
                                                    jakoś nam się udała ta niespodzianka, ale świeczkę to dmuchali razem
                                                    z Kasią.
                                                    No i miała mu życzenia złożyć jak przyjedzie a przypomniało jej się
                                                    w połowie obiadu, przerywa jedzenie i mówi "sto lat tatusiu kochany".
                                                    Narazie tyle z Kaśkowych nowości.
                                                    Kończe bo mi Maja marudzi.
                                                  • zyrafka01 Re: wtorek 08.11.07, 20:22
                                                    Hi hi, u nas ze śniegiem to jest tak, że jak będzie śnieg to będą
                                                    święta. I wczoraj rano padało trochę a Ola na to "Mamo, czy już są
                                                    święta". No i też całe wywody, że mama będzie pchała wózek a tata
                                                    będzie Olę na sankach ciągnął smile

                                                    Moniko, ale zazdroszczę Wam tego kotka. Też bym bardzo chciała mieć
                                                    ale Piotr jest alergikiem, więc futrzaste zwierzaki odpadają.

                                                    A ja wciąż jakoś nie mam pomysłu na prezent dla Oli. Myślałam o
                                                    klockach lego, ale Olka jakoś słabo sie klockami bawi (a jak Wasze
                                                    dzieci bawią się klockami?). Więc to chyba byłby bardziej prezent
                                                    dla mnie niż dla niej. Tym bardziej, że ja zawsze marzyłam o lego a
                                                    nigdy nie miałam. Może za rok jej kupimy. Na razie zamówiłam jej
                                                    książki. Jeszcze jakąś zabawkę muszę wymyśleć.

                                                    Ciekawa jestem jak się ma Elkusia. Tak bardzo bym chciała żeby udało
                                                    się utrzymać tą ciążę, żeby dzidziuś w jej brzuchu rozwijał się
                                                    dobrze. Trzymam kciuki.

                                                    Mamokasienki, ale z Kasi to niezły gryzoń jest. Sama jest jak
                                                    myszka smile ze swoimi ząbkami. Dobrze, że prąd jej nie popieścił.

                                                    Mega, trzymam kciuki, żeby te paskudztwa udało Ci się wyleczyć.

                                                    Przepis na pierniki:
                                                    1 kg mąki
                                                    1/2 litra miodu
                                                    2 szklanki cukru
                                                    1 kostka smalcu
                                                    1/2 szklanki mleka
                                                    3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
                                                    3 jajka
                                                    szczypta soli
                                                    1 torebka przyprawy do pierników + dodatkowo: imbir, cynamon, gałka
                                                    muszkatałowa, kardamon, mielone goździki (dodać do gotowej mieszanki
                                                    tak aby wszystkiego było pół szklanki) lub 2 paczki gotowej przyprawy

                                                    W dużym rondlu na małym ogniu rozpuścić miód, smalec i cukier na
                                                    jednolitą masę. Kiedy ostygnie dodać mieszając i ugniatając rękami
                                                    mąkę, jajka, sodę rozpuszczoną w chłodnym mleku, szczyptę soli oraz
                                                    przyprawy. Zagnieść wszystko na jednolitą masę, po czym miskę okryć
                                                    ręcznikiem i folią, ale nie całkiem szczelnie i postawić w chłodnym
                                                    miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni.
                                                    Wałkować ciasto, niezbyt cienko, bo będzie twarde i wycinać
                                                    fantazyjne wzory lub korzystamy z foremek. Piec 10-15 minut w temp.
                                                    180°C do zarumienienia, czas zależy od grubości i wielkości
                                                    pierniczka. Gotowe układać w kartonie, leciusieńko pokropić wodą i
                                                    przykryć folią, aby były miękkie.

                                                    Olki ostatnie nowości z mówieniem "Czy ja ci kiedyś żle doradziłam"
                                                    (cytat z Clifforda) albo "Nie ma sensu tak robić" smile

                                                    Przepraszam, że tak chaotycznie piszę, ale jestem już zmęczona,
                                                    piszę to już prawie godzinę i ciągle mi coś przeszkadza.
                                                    Pozdrowienia
                                                  • madziara40 zyrafka 11.11.07, 15:07
                                                    zyrafko napisałaś "postawić w chłodnym
                                                    miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni" czy na pewno chodziło Ci o 4-5
                                                    tygodnie czy może o 4-5 dni?
                                                    Chciałam dzisiaj upiec pierniczki , ale po uważnym przeczytaniu przepisu zwątpiłam.

                                                    pozdrowienia dla Wszystkich
                                                  • zyrafka01 Re: zyrafka 11.11.07, 18:08
                                                    4-5 tygodni smile
                                                    Ale tak naprawdę to nie musi stać w ogóle. Można je od razu piec i
                                                    wyjdą. To chodzi o to, żeby przyprawy "nabrały mocy". Ja moje
                                                    pierniki zrobiłam po 2 dniach stania i też były dobre. Z tego
                                                    przepisu można upiec również zwykły piernik jak się nie chce komuś
                                                    bawić w wycinanie ciastek. Przekładacie ciasto do formy i pieczecie.
                                                    Z tej ilości składników to piekę dwa placki (takie okrągłe), jedną
                                                    smaruję drzemem i na to kładę drugą część.
                                                    Pozdrowienia
                                                  • mamakasienki1 Re: zyrafka 11.11.07, 19:00
                                                    Witam
                                                    Zyrafko to w takim razie to ciasto idealne dla mnie, zrobię,
                                                    odstawię, a później jak mi się przypomni to będzie jak znalazł.
                                                    Ostatnio mam taką sklerozę, że strach się przyznać. Ciągle o
                                                    wszystkim zapominam.

                                                    Co do prezentów to mamy plan na zakup domku kucykowego takiego
                                                    czajniczka, trochę to małe i drogie ale Kasi bardzo się podoba, no i
                                                    jeszcze chce kucyka gwiazdkę czy coś takiego ostatnio dużo
                                                    reklamowane.
                                                    Coś jej z tego wybierzemy. Co do klocków lego to ja bardzo chciałam
                                                    jej kupić lego duplo zoo te duże, ale cena przerosła nas znacznie.
                                                    Dla Mai już kupiliśmy prezent mikołajkowy ślimaka z klockami fisher
                                                    price, akurat niezła promocja była w Auchanie. Jeszcze tylko coś dla
                                                    Kasi musimy poszukać fajnego.
                                                  • zyrafka01 Re: zyrafka 12.11.07, 09:18
                                                    Ech, dziewczyny, zapomniałam Wam napisać, że Olka dalej choruje. W
                                                    piątek minęło dwa tygodnie jak nam kaszle, więc Piotr był z nią u
                                                    lekarza. I okazało się, że ma niewielkie zapalenie ucha. No i
                                                    dostała antybiotyk, żeby nie przerodziło się w coś gorszego sad W
                                                    środę jedziemy na kontrol. No i już ponad dwa tygodnie nie była w
                                                    przedszkolu i do środy nie pójdzie na pewno.

                                                    Co do prezentów to ja dla Łukasza kupię coś takiego
                                                    na Mikołajki:
                                                    www.allegro.pl/item268053059_sassy_zwariowana_grzechotka_zmien_ksztalt_sklepw.html
                                                    na Gwiazdkę:
                                                    www.allegro.pl/item264534696_taf_toys_zabawka_kostka_nowa_nowosc_.html
                                                    A dla Oli nakupuję chyba książeczek i gier. Bo ona jakoś
                                                    niespecjalnie bawi się zabawkami, ale książeczki może godzinami
                                                    słuchać jak jej czytam. No i dostała ostatnio karty piotrusia i też
                                                    jej się spodobały. Więc kupię jej jakąś grę (może macie jakieś
                                                    propozycje?). No chyba, że uda mi się wymyślić jakąś fajną zabawkę
                                                    dla niej. Ola też chce tego kucyka gwiazdeczkę, ale jak dla nas to
                                                    on jest trochę za drogi.

                                                    Miłego dnia
                                                  • madziara40 poniedziałek 12.11.07, 11:38
                                                    Zyrafko dzięki . Wezmę zrobię ciasto dzisiaj , a ciasteczka zrobimy
                                                    w niedzielę. Obiecałam małej że będą dinozaury.

                                                    Co do prezentów na mikołaja moje dzieci dostają tradycyjnie
                                                    czekoladowego mikołaja (tak się przyjęło w naszej rodzinie) a na
                                                    gwiazdkę jeszcze nie mam pojęcia. Zuzia podobnie jak Wasze
                                                    dziewczyny chce kucyka. W ogóle dla niej od dłuższego czasu liczą
                                                    się tylko dinozaury, kucyki, księżniczki i przeróżne zwierzęta.
                                                    Wiec cos z tego wybiorę. Dla młodego nie mam problemu dla niego
                                                    najważniejsze są ciuchy. Czasami to mnie tak rozmiesza jak widzie
                                                    jak stoi przed lustrem i sprawdza w czym lepiej wygląda.
                                                    Przerażające jest to, ze tak niedawno był taki mały a teraz młody ma
                                                    180 cm. wzrostu i patrzy matkę z góry. Hi,hi,hi, !!!!! Wszystko
                                                    przed Wami moje drogie mamy!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • mamakasienki1 Re: poniedziałek 12.11.07, 13:49

                                                  • mamakasienki1 Re: poniedziałek 12.11.07, 13:54
                                                    Witam
                                                    Ja na chwilkę tylko bo zaraz po Kasię pędzimy do przedszkola.

                                                    Zyrafko strasznie współczuję tych wszystkich chorób, okropność, nasz
                                                    narazie jakoś omijają te paskództwa, od biedy jakiś katar się
                                                    przyplącze, ale sobie jakoś radzimy, dziewczyny dostają na bieżąco
                                                    wapno i wit C i jakoś się trzymają.

                                                    Elkusiu jeśli nas czytasz odezwij się czy wszystko w porządku.
                                                    Narazie kończe bo Maja już amrudzi
                                                  • mega3 Re: poniedziałek 12.11.07, 14:28
                                                    Witam
                                                    Dużo zdrówka dla Oli.
                                                    Co do prezentów na Mikołaja to pewnie coś kupię niedrogiego, jakąś
                                                    błachostkę, Kubuś i tak się ucieszy, nawet z jajka niespodzianki.
                                                    Na gwiazdkę mam kilka pomysłów, ostatnio dorwałam gazetkę reklamową
                                                    z carreforura z zabawkami dla dzieci i napewno coś wybiorę, mogę
                                                    miećnawet problem bo jest ich aż za dużo, a przystępne cenowo.
                                                    Polecam jeśli u Was są Carrefoury.
                                                    Ciągle myślę co z tą naszą elkusią, życzę jej wszytskiego dobrego.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • madziara40 Re: poniedziałek 12.11.07, 15:06
                                                    Własnie elkusiu odezwijsie wszystkie sie martwimy o Ciebie i
                                                    trzymamy kcuki !!!!!!!!!
                                                  • madziara40 szok? 12.11.07, 18:25
                                                    Dziewczyny w poszukiwaniu prezentów na allegro natrafiłam na taka aukcje
                                                    osobiście przeżyłam szok!!!!!!!!
                                                    Co wy na to?
                                                    Wklejam linki – robię to pierwszy raz , wiec mam nadzieję że wyjdzie?
                                                    www.allegro.pl/item266917329__lalka_jak_prawdziwy_noworodek_reborn_.html
                                                    www.allegro.pl/item267373277__vivien_lalka_jak_prawdziwe_niemowle_reborn_.html
                                                  • zyrafka01 Re: szok? 12.11.07, 18:49
                                                    Widziałam już takie lalki wcześniej. Nie wiem czemu ma służyć
                                                    posiadanie takiej lalki. W ogóle mi się nie podoba to.
                                                  • madziara40 Re: szok? 12.11.07, 18:55
                                                    No właśnie czemu maja służyć takie lalki? zyrafko zgadzam sie z Tobą w 100%
                                                    A tu znalazłam jeszcze jedną
                                                    www.allegro.pl/item263020595_anna_geddes_niemowle_exclusive_reborn_gratis.html
                                                  • mamakasienki1 Re: szok? 13.11.07, 13:18
                                                    Już wcześniej widziałam te lalki i nie podobały mi się, ale pewnie
                                                    są chętni skoro kosztują tyle pieniędzy i ktoś je tworzy.
                                                    Sama nigdy bym czegoś takiego nie kupiła.

                                                    Kasi ostatnio coś się pokręciło jest tak niegrzeczna, że powoli
                                                    przestaję sobie radzić. Jak się zdenerwuje (a o to nietrudno) to
                                                    pluje, rzuca zabawkami, wczoraj nawet we mnie, krzyczy bardzo
                                                    głośno, niszczy zabawki (celowo) jest ogólnie nie do zniesienia.
                                                    Wczoraj już doszło do tego, że zabrałam jej część zabawek,
                                                    spakowałam do reklamówki i wystawiłam za drzwi. Później zabrałam i
                                                    włożyłam do szafy ale Kasia tego nie widziała. No i właśnie nie wiem
                                                    co teraz, czy oddać jej te zabawki w końcu czy trzymać w szafie.
                                                    Wogóle nie wiem co mam z nią robić w takiej sytuacji, generalnie
                                                    staram się ignorować, ale nie chcę żeby niszczyła rzeczy za które
                                                    słono płacimy.
                                                    Zbliżają się mikołajki, gwiazdka, urodziny i nie wiem co mam robić.
                                                    Kasia chce dostać taką dużą kuchnię, domek z kucykami, laptopa,
                                                    lalkę bobaska, misia. Ale chyba będziemy musieli zmniejszyć te jej
                                                    zamówienie bo nasz Mikołaj nie wyrobi finansowo.
                                                    No i to jej niszczenie zabawek sad

                                                    Czy wasze maluchy też takie zbuntowane?
                                                    Poradźcie coś, bo mi już pomysłów brak.
                                                  • mamakasienki1 środa 14.11.07, 11:00
                                                    Witam
                                                    Ja juz dziś po rozmowie z Panią w przedszkolu.
                                                    Na moje pytanie i jak Kasia sobie radzi. Pani oczywiście bez zmian,
                                                    że jest niegrzeczna, nieposzłuszna, rozrabia, i cała lista Kaśkowych
                                                    przewinień. No ręce mi opadły, miałam nadzieję, że choć raz usłyszę
                                                    coś pozytywnego, a tu nic.
                                                    No więc pytam czy Pani ma jakieś sposoby na nią bo ja już nie wiem
                                                    co robić, staram się jak mogę i efekty marne. No i czy mam ją zabrać
                                                    z tego przedszkola skoro nie dorosła.
                                                    Więc Pani zaczęła mi tłumaczyć, że czasami tak dzieci mają, w jej
                                                    grupie tylko Kasia jest taka, reszta się już dostosowała i słuchają.
                                                    Najgorsze jest to, że Kasia wciąga do swojej zabawy inne dzieci, a
                                                    wiadomo do łobuzowania nie trzeba długo nikogo namawiać.
                                                    Od września pójdzie znów do maluchów.
                                                    To tyle z Kaśkowych nowości.
                                                    Maja za to już siedzi więc mamy troszeczkę lżej bo nie muszę jej
                                                    wszędzie nosić, wystarczy, że posadzę ją a ona już sobie radzi.
                                                  • madziara40 Re: środa 14.11.07, 11:21
                                                    Dobra jest ta nasza Kasia!!!!!
                                                    tego właśnie boje się jak Zuzia pójdzie do przedszkola, bo ona jest
                                                    tak żywa, gadatliwa a przy tym taka Zosia- samosa, ze nie wiem jak
                                                    będzie.

                                                    Czyli co zabierasz ja z przedszkola?

                                                    Dziewczyn potrzebuje waszej pomocy!!

                                                    Potrzebuje zamieścić w internecie (na jakimś serwerze zdjęcia),
                                                    które będę mogła udostępniać za pomocą podanego linku. Na przykład
                                                    sprzedaje cos na allegro i aby zamieścić więcej zdjęć danego
                                                    przedmiotu musze je udostępnić na zewnętrznym serwerze , bo inaczej
                                                    wchodzi mały limit zdjęci.
                                                    Pisze tak chaotyczne, ale na pewno zrozumiecie o co mi chodziło
                                                    hi,hi,hi!!!!!

                                                    Pozdrawiam Was!!!!
    • elkusia witam po powrocie 19.11.07, 10:27
      Witam wszystkie pani i bardzo dziękuję z wyrazy wsparcia,
      przepraszam, że tak długo się nie odzywałam ale nadal nie mamy
      internetu w domu, a dopiero teraz wróciłam ze zwolnienia chorobowego
      do pracy.
      Niestety nie udało mi się utrzymać ciąży, poroniłam sad(((
      To była nasza ostatnia szansa na drugie dziecko, koniec sad(((
      Zawsze chciałam mieć dwójkę dzieci, ale ważne, że chociaż mamy to
      moje kochane jedno, trudno, staram się myśleć o tym co mam, a nie
      rozpaczać za czymś czego nie będę już mieć. Choć szkoda, że tak mi
      się ułożyło, ale nie mam na to wpływu sad(((.

      Pozdrawiam gorąco i życzę zdrówka bo widzę, że nadal choroby szaleją.
      • mamakasienki1 Re: witam po powrocie 19.11.07, 12:17
        Elkusiu cieszę się, że już jesteś z nami.
        Przykro mi z powodu ciąży, najważniejsze, że macie Dobrosię. Trzymaj
        się, będzie dobrze, jesteśmy z Tobą.

        Madziaro nie zabieramy Kasi z przedszkola bo tak sobie Pani
        przedszkolanka życzy, ja zamierzam pod koniec zimy iść do pracy i co
        wtedy zrobię z dwójką dzieci.
        Dla mnie najważniejsze jest że Kasia lubi przedszkole, a Pani skoro
        nie potrafi sobie oraqdzić to trudno widocznie taka praca to nie jej
        powołanie.

        A teraz smęty jak nie chcecie to nie czytajcie.
        W piątek poznałam w końcu swojego teścia ale jakoś tak bez emocji
        podeszłam, Kasia od rana mi wymiotowała, Maja marudziła i nie miałam
        czasu się nad czymkolwiek zastanawiać.
        Teść jak teść, przyjechał i jest, za to teściowa dała nieźle.
        Człowiek 7 lat harował jak wół, utrzymał na studiach trzech synów,
        pewnie sporo pieniędzy też przywiózł, wrócił schorowany, a ona mu od
        razu, że musi iść szukać pracy. Jeszcze jej matka (babcia mojego
        męża) poparła, stwierdziła, że teściowa za mało zarabia i nie będzie
        ich dwójki utrzymywać. Nonormalnie aż przykro mi było słuchać, choć
        unikałam tego jak mogłam. W końcu się wygadałam.
        Wiem to są rodzinne sprawy ale z mężem nie mogę o tym pogadać, bo i
        tak twierdzi, że czepiam się jego mamy.
        No i pokłóciłam się wczoraj z mężem o głupotę, chciałam jechać do
        sklepu kupić mu spodnie, bo chodzi w jednych, co mu się już
        powycierały i nie mogę na to patrzeć, szczególnie, że pracuje i
        naprawdę potrzebuje. A on powiedział że pojedzie ale żadnych spodni
        mierzył nie będzie.
        Sama te pieniądze zarobiłam i chciałam mu zrobić przyjemność a on
        nie chce. Wstyd mi już że tak chodzi ubrany, ale nie mam na to
        wpływu, a boję się kupić na oko bo mogą nie pasować i co wtedy, nie
        mogę ciągle jeździć do sklepu i wymieniać.
        Ale się wyżaliłam.
        • mamakasienki1 Re: witam po powrocie 19.11.07, 14:42
          Teraz eksperymentalnie Kaśkowe i Majkowe zdjęcia

          Maja
          Tak Kasia lubi Maję
          Maja lubi Kaśkowe zabawy
          siostrzyczki
        • mamakasienki1 Re: witam po powrocie 19.11.07, 14:47
          Eksperymentalnie zdjęcia moich dziewczyn
          Maja
          siostrzyczki 1
          siostrzyczki2
          siostrzyczki3
          • mamakasienki1 Re: witam po powrocie 19.11.07, 14:50
            o to mi się narobiło
            myślałam, że za pierwszym razem się nie udało
            Madziaro to specjalnie dla Ciebie bo na pocztę nie potrafiłam wysłać.
          • mamakasienki1 Re: witam po powrocie 19.11.07, 14:53
            Madziaro www.fotosik.pl
            Zalogujesz się i możesz podawać później linki do zdjęć
            • elkusia Re: witam po powrocie 20.11.07, 08:12
              SUper zdjęcia Mamokasieńki, takie radosne, Ale Maja juz dużaaaaaa,
              musiałam sprawdzić, że to już ponad pół roku, jak to szybko minęło.
              Muszę wracą do pracy, pozdrawiam gorąco
            • mega3 Re: witam po powrocie 20.11.07, 08:15
              No wreszcie elkusiu się odezwałaś, tak się o Ciebie wszystkie
              martwiłyśmy. Przykro mi, że znów się nie udało, trzymaj się.
              Najważniejsze, że z Tobą wszystko w porządku.
              Mamokasienki nie przejmuj się, rozumiem Cię ja też z mężem wolę nie
              wchodzić na temat jego mamy, albo jego rodziny, bo nie zrozumie i
              przważnie kończy się to kłótnią.
              Ale masz fajne dziewczyny, mam nadzieję, że Kuba też tak w
              przyszłości będzie kochał swoją siostrzyczkę.
              U mnie nic ciekawego, Kuba od wczoraj ma katar, kicha i troszkę
              kaszle, ale na razie leczę go sama, ostatnio mi się udało.
              Ja za tydzień idę na zwolnienie, chyba trochę mi będzie brakowało
              tej pracy i ludzi (pewnie myśicie, że jakaś niennormalna jestem).
              Wszedł mi jakiś uciążliwy bół w pośladek, chyba rwa kulszowasad, w
              nocy też się okrutni męczę, bolą mnie boki, żebra, ach.. Muszę to
              jakoś przecierpieć, zawsze mogłobyć gorzej.
              Pozdrawiam
              • mamakasienki1 Re: witam po powrocie 20.11.07, 09:59
                Dzięki za wsparcie
                Elkusiu może ię powtórzę, ale cieszę się że jesteś już z nami.
                Najważniejsze, że macie Dobrosię i że jest z wami szczęśliwa.

                Mega rozumiem Cię doskonale, ja już z kolei mam dość siedzenia w
                domu i chętnie wyjdę w końcu do ludzi i do pracy.
                Narazie cieszę się, że jestem ze swoimi dziewczynami i wiem, że ze
                mną nic im nie grozi.

                A ja od rana okropnie się czuję, mam cały czas mdłości, najgorzej
                jest jak wchodzę do kuchni. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe, albo
                załapałam od Kasi grypę żołądkową.

                Martwię się przesuwającym się ciągle szczepieniem Mai, bo w tym
                tygodniu znów się chyba nie uda bo ma katar i kaszle.

                Mega dużo zdrówka dla Kubusia i oby tym razem też się udało wyleczyć
                go domowymi sposobami.
                • monika25lbn Re: witam po powrocie 20.11.07, 15:36
                  Hej dziewczyny,
                  troszke mnie nie bylo,najpierw czasu bylo malo,potem maz formatowal
                  komputer,wgrywal wszystko na raty a i tak do pozna mu schodzilo
                  potem znowu jakos sie zebrac nie moglam.
                  Poczytalam Wasze posty i juz Pat wstal.Narazie wlaczylam mu bajki
                  ale tylko na chwile,zeby popisac troszke.Wczesniej tylko na mini
                  mini ogladal no i czasami dobranocke ale juz z tatusiem na
                  cartoonach zaczal ogladac i teraz na mini mini jest tylko "Nie"! i
                  koniec.
                  Z kotem powoli zaczynamy sie oswaiac i on z nami ale Pat ma buzie
                  podrapana,chociaz setki razy tlumacze,ze za ogon nie wolno to go za
                  uszy tarmosi i to dosc mocno az czasem sie zastanawiam czy to dobry
                  pomysl z tym kotem.Ale teraz tez juz nie chcialabym go wyrzucac czy
                  oddawac komus,bo jest naprawde czysty,od poczatku zalatwia sie do
                  kuwety,tylko ciagle rozsypuje zwirek i mam mnostwo sprzatania.
                  Nie wiem,czy pisalam,ze odrobaczylismy kota i Pata zeby cos sie nie
                  zaleglo jeszcze czeka nas kastrowanie kota-kolejny wydatek.
                  Pat ma prawie czaly czas katar,dostawal zyrtec i nic wiec to raczej
                  nie alergiczny.Od grudnia bedzie dostawal rybo-cos tam na
                  uodpornienie a teraz caly czas tran i witaminy.
                  Sepsa ciagle szaleje,umieraja dorosli-ciagle w wiadomosciach slysze.
                  Mamokasienki Pat tez ma takie naloty i mimo tlumaczen,proszenia i
                  wogole nic jakos nie dociera do niego az czasem mysle zeby szybciej
                  do tego przedszkola go oddac bo nie wyrabiam.Do tego strasznie mi
                  ucieka,ja jeszcze pod klatka a on juz w sklepie.Dobrze,ze zawsze na
                  zabawkach ale nigdy nie wiem co mu do glowy wpadnie.Zabawek tez mase
                  pochowalam i nawet go nie wzrusza,zreszto tylko nowosci go troche
                  zajmuja a stare zabawki moge zabierac.Tylko ksiazeczki
                  oglada,"czyta",ostatnio kupilam "Pawel i Gawel" to sam czyta i spory
                  kawalek juz na pamiec zna i czasem mowi,ze musi mi poczytac.
                  Wczoraj na dworze spotkalismy dziewczynke(19m-cy) z babcia i mnie
                  zagiely.Babcia pisala na sniegu cyferki od 1-10 i mala wszystkie
                  znala,chociaz jeszcze niektorych dobrze nie wypowiadala.Pat
                  wczesniej chetnie poznawal literki a teraz juz go nie interesuja i
                  zapomnial juz troche.
                  Ta lalka z llegro chyba juz w zeszlym roku byla i dla mnie jest
                  poprostu wstretna.Wtedy byly takie kudlate.Za darmo bym jej nie
                  chciala.
                  Elkusiu,dobrze ze jestes,nie wszystko uklada sie tak jakbysmy
                  chcieli,ktos tam na gorze ma inne plany wobec nas.
                  Mega trzymaj sie dzielnie,jeszcze troszke i bedzie Was wiecej.
                  Ja tez juz w domu nie wytrzymuje,jeszcze w lecie to caly dzien na
                  dworze a teraz godzinka albo dwie,nawet pogadac nie ma z kim,bo
                  przez te mrozy to chyba wszyscy w domach siedza.
                  Koncze narazie bo juz Pat mi na kolana wchodzi.
                  Pozdrawiamy.
                  • zyrafka01 Re: witam po powrocie 20.11.07, 18:21
                    Elkusiu, strasznie współczuję Ci. A taką miałam nadzieję, że jednak
                    się uda. Mocno przytulam. Ale trzeba żyć dalej, dobrze, że masz
                    kochającą rodzinę. Trzymaj się.

                    Ola od poniedziałku poszła do przedszkola. I znów ma jakiś kaszel.
                    Mam nadzieję, że to jeszcze pozostałości tamtej choroby a nie coś
                    nowego. Ale dziś w przedszkolu to starsznie się zdenerwowałam i
                    zawiodłam. Otóż przyszłam po Olę a ona ubrana w sam golf, taki
                    bawełniany nie za gruby. Jakieś praktykantki pomagały ubierać dzieci
                    po spaniu i nie założyły Oli podkoszulki sad Teraz to tylko mam
                    nadzieję, że ona nie zmarzła za bardzo i mi się znów nie rozłoży sad
                    Jejku, człowiek oddaje im dziecko pod opiekę i liczy, że dobrze
                    zadbają o dziecko a tu taka sytuacja. Zawiodłam się strasznie.
                    A poza tym ostatnio mamy problem, że Ola nie chce chodzić do
                    przedszkola. Wychodzi z domu z płaczem, jak tylko przekroczy próg
                    przedszkola znów zaczyna płakać. Dziś skończyło się wymiotami (jej
                    łatwo przychodzi wymiotować podczas płaczu lub kaszlu). Za chwilę
                    się uspokaja i ładnie się bawi, robi co panie każą i już poźniej nie
                    płacze, ale poranki są koszmarne. I nie wiem co robić, czy posyłać
                    ją dalej czy jednak pozwolić zostać ze mną w domu. Ja bardzo chcę
                    żeby chodziła, bo widzę, że potrzebuje kontaktu z rówieśnikami a
                    poza tym uczy się dużo piosenek i wierszyków. Ja w domu pewnie nie
                    nauczyłabym Oli tyle co panie w przedszkolu. Więc naprawdę mocno
                    zastanawiam się co zrobić.

                    Mamokasieńki, ale fajne te twoje dziewczyny. Maja jaka duża już jest
                    i podobna do Kasi. Ja to nie mogę się doczekać kiedy Łukasz zacznie
                    siadać. Ola też bardzo kocha braciszka. Dziś wróciłyśmy z
                    przedszkola a ona mówi do Łuksza "Miłuję cię braciszku" smile Nie wiem
                    skąd ona to słowo wytrzasnęła. A może te mdłości to objaw czegoś....?

                    Mega trzymaj się, już tak blisko do końca. Dużo zdrówka dla Kuby.

                    Monika, no faktycznie dość dawno nie pisałaś. Ale dobrze, że już
                    jesteś. A ja się w ogóle nie przejmuję, że Ola nie zna cyferek czy
                    literek (no z literek to ostatnio poznała OLAMT i teraz umie napisać
                    na klawiaturze Ola, mama i tata). Nasze dzieci są przecież jeszcze
                    takie małe i to chyba jakieś przerośnięte ambicje rodziców żeby w
                    tym wieku uczyć dzieci pisać i czytać. Dzieciństwo jest po to żeby
                    uczyć się życia przez zabawę. Ja pamietam, że jak szłam do pierwszej
                    klasy to dopiero uczyłam się pisać. Nie znałam jeszcze literek.

                    Pozdrowienia
                    • mamakasienki1 Re: witam po powrocie 21.11.07, 10:27
                      Witam
                      Moniko Zyrafko cieszę się, że się odezwałyście.

                      Moniko zgadzam się z Zyrafką tak wczesne uczenie dziecka czytania i
                      pisania to przerost ambicji rodziców. Kasia literek nie zna wogóle i
                      jakoś żyje, jak przyjdzie czas to się nauczy.
                      Co do kota to my nie mamy właśnie dlatego, że mamy małe dzieci, a
                      bardzo bym chciała jakiegoś zwierzaka w domu.
                      Co do uciekania to Kasia już nie ucieka, jak nie chce iść ze mną to
                      jej mówię, że idę do domu a ona zostanie sama to wtedy szybciutko
                      przybiega i już grzecznie idzie z nami.

                      Zyrafko z tym przedszkolem to różnie jest, my nie zmuszamy Kasi na
                      siłę jak nie chce to nie idzie i nie ma histerii ani w przedszkolu
                      ani w domu, sporo zależy też od dziecka, ale może spróbujcie
                      porozmawiać z Olą powiedzieć jej, że jak nie chce to nie musi iść do
                      przedszkola, zostawić ją ze 2 dni w domu, nie mam lepszych pomysłów.
                      A tym ubrankiem to się nie przejmuj, małe dzieci mają szybsze
                      krążenie krwi niż my dorośli i jest im cieplej poza tym taki maluch
                      znacznie więcej się rusza. Ola napewno nie przemarzła, trzymam
                      kciuki żeby była zdrowa.
                      Ja zakładam Kasi do przedszkola podkoszulkę, cienką bluzeczkę i
                      spodnie i moim zdaniem to wystarczy, sama po domu chodzę w bluzce z
                      krótkim rękawkiem i w spodniach to Kasię ubieram podobnie.
                      A jak wychodzimy z domu to zakładam jej albo grubszą zimową kurtkę,
                      albo jak bardzo wieje to jeszcze bluzę polarową i tyle.
                      Dla mnie najważniejsze są stopy i głowa żeby nie przemarzły, no i
                      żeby po pleckach nie wiało.
                      Co do siadania to Maja jeszcze za bardzo nie siada, zdarza jej się
                      od czasu do czasu przypadkiem, ale siedzi jak się ją posadzi i to
                      dopiero od tygodnia. Staram się tego uniakć bo moim zdaniem to za
                      wcześnie.
                    • elkusia Re: witam po powrocie 21.11.07, 10:42
                      Dziękuję za Wasze wsparcie, to bardzo miłe, że mamy siebie smile))
                      Moja znajoma oddała dziecko do prywatnego przedszkola, gdzie w
                      standarcie jest psycholog na etacie, ponieważ również ma kłopoty z
                      aklimatyzacją dziecka w przedszkolu poszła na rozmowę i usłyszała,
                      że dziecko może przejawiać takie zachowania jak opisujecie przez
                      okres nawet dwóch lat po pójściu do przedszkola. Dwa lata może trwać
                      przyzwyczajenie się dziecka do tej zupełnie nowej sytuacji. Rada:
                      wspierać dziecko i poświęcać mu dużo czasu w domu ... smile))
                      Chcemy dać Dobrosię w przyszłym roku od września, ale już zaczynam
                      się bać. Będzie co prawda trochę starsza ale mam wrażenie, że to i
                      tak będzie koszmar.
                      Żyrafko współczuję, mnie też strasznie denerwują takie sytuacje,
                      każda z nas dba o te nasze maleństwa, a tu oddajesz w opieką, za
                      którą płacisz i nie wiesz co się z dzieckiem dzieje, wrrrrr.
                      Muszę wracać do pracy, pa,pa
                      • monika25lbn Re: witam po powrocie 21.11.07, 14:27
                        Hej,
                        u nas dzis cieplo a jeszcze nie bylismy od rana na dworze.Po spaniu
                        sie wybieram do ciotki z Patem tylko nie bardzo mi sie chce,wogole
                        cos spalabym caly dzien za to w nocy nie moge dlugo zasnac.
                        Zyrafko u nas podobnie bylo w przedszkolu,kiedy nie poszlam po Pata
                        to w samej koszulce z krotkim byl,tylko wtedy jeszcze cieplo bylo no
                        i on bardzo szaleje,biega ale wszystkie dzieciaczki porozbierane
                        byly.Zdrowka dla Oli.
                        Musze uciekac bo Pat wstal.
                        Pozdrawiamy.
                        A zdjec jeszcze nie ogladalam,moze wieczorkiem.
                        • mamakasienki1 Re: witam po powrocie 21.11.07, 15:05
                          Moje dziewczyny śpią to mam chwilkę spokoju
                          Widzę, że tylko ja nie przejmuję się za bardzo ubieraniem swoich
                          dzieci.
                          Zyrafko może Pani poprostu zapomniała, u nas kiedyś zgubiła się
                          skarpetka i gdyby nie to, że zawsze w worku mamy zapasowe to by
                          Kasia z gołą stopą w bucie wracała do domu.
                          Takie przypadki się zdarzają, porozmawiaj z Panią w przedszkolu a
                          napewno to się już nie powtórzy.
                          A nasze jutrzejsze szczepienie niestety się przesunie bo Maja ma
                          katar i kaszel, narazie leczymy się w domu i Kasia nie chodzi do
                          przedszkola żeby nic nam nie przyniosła nowego i chyba kolejny
                          tydzień jeszcze zostanie w domu.
                          Wolałabym żeby już chodziła bo mam chwilę żeby zrobić cokolwiek, no
                          ale trudno damy radę.
                          U nas nie ma śniegu sad Rozmawiałam dziś z moją mamą i mówi żę u nich
                          jest zupełnie biało, Kasia by pewnie już chciała iść na sanki, albo
                          bałwana lepić, no ale narazie spokój.
                          • elkusia Re: witam po powrocie 22.11.07, 07:59
                            Zdrówka dla wszystkich małych choruszków!

                            Dziewczyny, i ja mam zamiar upiec pierniki w ten weekend, ale
                            ponieważ jeszcze nigdy nie piekłam poradzcie, gdzie takie pierniki
                            trzymacie. W papierowej torebce w szafce?
    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.11.07, 10:41
      ALe tu cisza!
      U nas okropna pogoda, zimno, wieje, deszcz ze śniegiem (bardziej
      deszcz) wrrr, okropnie. Wczoraj cały dzień w domu, bo na dodatek mąż
      chory na grypę, dziecko oczywiście w totalnym szaleństwie, zasnęła
      mi przed 22, a ja już naprawdę padałam z nóg, co można robić cały
      dzień z dzieckiem w domu? Wszystkie książeczki przeglądamy po kilka
      razy, nawet naklejki już nie są atrakcją.
      W sobotę upiekłyśmy pierniki, dokumentacja jest, mąż tylko musi
      udostępnić, pierniki na razie twardeeeee, zapakowałam w worek
      foliowy i do szafki, mam nadzieję, że zmiękną.
      Gorąco pozdrawiam, i częstuję herbatką z maliną, pycha
      • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.11.07, 11:28
        Witam
        Rzeczywiście pusto
        Ja to wogóle głowy ostatnio nie miałam do pisania.
        Maja nam prawie wogóle na wadze nie przybiera, w 6 tygodni 200 gram,
        a powinna minimum 700 gram przybrać.
        Robi się coraz dłuższa i chudsza, robiłam jej badania na własną rękę
        bo bardzo się przestraszyłam no ale wyszły w normie, nie wiem co się
        dzieje, że mała taka chuda. Zaczęliśmy jej wciskać zupki kilka razy
        dziennie, słabo nam idzie ale coś tam zjada.
        No i po weekendzie karmienia zupami mamy pierwszy efekt dodatkowe
        100 gram.

        Kasia jest nieznośna, w sobotę byli teściowie, zostali z
        dziewczynkami na trochę, a my pojechaliśmy załatwiać coś dla nich, a
        jak pojechali to nie można już było z Kaśką dojść do porządku.
        Może ona zwyczajnie nudzi się w domu nie wiem, jest okropna,
        przestała słuchać zupełnie co się do niej mówi, wczoraj w kościele
        dała taki popis, że wyszłam z nią i już nie wróciłam, bo nie dałam
        rady jej ciągnąć.
        Nie mogę się doczekać czwartku kiedy Kasia w końcu pójdzie do
        przedszkola.
        Maja też daje nieźle w kość, z rąk już prawie wogóle nie schodzi.
        Wogóle chyba jestem już tym wszystkim zmęczona trochę, liczyłam, że
        teściowie nas odciążą chociaż na 2 godzinki, ale się przeliczyłam,
        eściowa oczywiście miała własne plany, najpierw mieliśmy jechać im
        coś załatwić, a jak wróciliśmy to się zwinęli i na zakupy pojechali,
        wrócili na późny obiad, na godzinkę i pojechali sobie.
        W nosie mam taką pomoc, zamierzalam kupić nowe firanki ale nic z
        tego. Chciałam jakieś ładne a wiadomo takie kosztują no i do naszego
        pokoju wyszło, że musze zapłacić 300 zł, to teściowa stwierdziła,
        żebym poszła na rynek tam kupię za 20 zł. Kurcze ja jej z kasy nie
        rozliczam i nie wytykam że kupje wszystko co najtańsze.

        Ale się wyżaliłam.
        Kończę bo mi dziewczyny zaczynają marudzić.
        • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.11.07, 12:56
          Dziewczyny już nie mam siły. Znów zagościło u nas w domu choróbsko.
          W zeszły piątek skończyła brać antybiotyk a dwa dni później znów
          kaszlała jakby w ogóle nie była leczona. Teraz w sobotę dostala
          temperatury. A najgorsze jest, że Łukasz tez zaczął smarkać a dziś w
          nocy doszedł do tego kaszel. No i mi od soboty leje się z nosa. Dziś
          po południu jedziemy do lekarza. Zapytam się o bańki, może one jej
          jakoś pomogą? Czy kiedyś skończą się te choroby? Piotr ma zadzwonić
          do znajomego czy będzie mógł nas zawieść do lekarki bo nie wiem jak
          miałabym jechać busem z dwójką chorych dzieci i jeszcze sama z
          katarem po pas. Jak nie to ma odwołać zajęcia i przyjechać po nas
          samochodem pożyczonym z pracy.
          No i nie wiem co robić z przedszkolem. Bardzo chciałabym żeby Ola
          chodziła, bo uczy się tam dużo fajnych rzeczy. Ale zaczęłam
          zastanawiać się czy te choroby to mogą być wynikiem stresu, że musi
          chodzić do przedszkola. Pisałam Wam jak to u nas ostatnio wygląda.
          Ech, nie mam na nic siły ani ochoty.

          Oj coś te nasze ostatnie posty to mało optymistyczne sad
          • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.11.07, 14:53
            Witam
            U nas też paskudna pogoda,wieje czasem sypnie śniegiem,ale wszystko
            topnieje i jest zimno.
            Kuba prawie zdrowy. Ja jutro jestem ostatni dzień w pracy i idę na
            zwolnienie.
            Mamokasienki nie przejmuj, u mnie też w sobotę byli teśćiowie. Też
            się wkurzyłam na teściową, bo jak już zdecydowała się po kilku
            miesiącach przyjechać do swojego wnuczka, to drugiego wnuczka mogła
            zostawić w domu i chociaż raz poświęcić się tylko Kubie, ale
            niestety ona tego nie rozumie ale ja jej tego nie powiem. Mówiłam to
            już mężowi, ale wiecie jak to jest, dodatkowo w tym samym czasie
            przyjechali do nas znajomi z córką. Dzieciaki wariowały, a Kuba
            chciał bawić się z babcią.
            Wczoraj byliśmy w nowo otwartym sklepie z artykułami dziecięcymi i
            wybrałam wózek dla Zuzi, tzn.kupię go już po porodzie, ale
            przynajmniej wiem już jaki i gdzie. A tak poza tym to jeszcze nic
            nie mam i nie wiem na co czekamsmile
            Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla nszych chorowitków
            • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 26.11.07, 20:52
              Mega, a jaki wózek upatrzyłaś sobie?

              Na szczęście nie potrzeba Olce antybiotyku. Ale okazało się, że ma
              zapalenie spojówek. Wczoraj dwa razy zebrała jej się ropka w oku.
              Myślałam, że to od kataru a to zapalenie spojówek. Dostaliśmy
              wszyscy jakieś syropki i mamy się kurować. No i lekarka powiedziała
              żeby przez dwa miesiące nie posyłać Oli do przedszkola. I będziemy
              znów siedzieć razem w domu. Mam nadzieję, że jak w lutym wróci do
              przedszkola to nie będzie tak chorować. Muszę się wybrać do
              przdszkola i pogadać o tym z panią dyrektor. Albo Piotra wyślę.

              Kończę bo Piotr wykąpał Olkę i lecę mu pomóc ją "oporządzić"
              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.11.07, 08:56
                Witam
                Mega też jestem ciekawa jaki wózek upatrzyłaś dla Zuzi.

                Zyrafko super, że bez antybiotyku się obeszło.
                Dacie radę, 2 miesiące szybko miną, a i Ola się napewno uodporni.

                U nas też pogoda okropna, wczoraj ładnie świeciło słonko i wogóle
                było całkiem sympatycznie choć zimno, a wieczorem tak sypnął śnieg,
                że leży do tej pory choć temperatura dodatnia.
                Kasia od rana mówi, że pójdzie na sanki i lepić bałwana, ale nie
                pójdę z nimi, bo jest okropnie mokro.
                Wczoraj kupiliśmy dla Mai krzesełko do karmienia, dla Kasi nie
                mieliśmy, ale ja miałam też jakoś więcej czasu i cierpliwości.
                Ale krzesełko jest narazie wspólne, Kasia wczoraj była tak
                zafascynowana, że zjadła w nim cały obiad (co się nigdy nie zdarza)
                i bawiła sie z godzinę, lepiła ciastolinę (kupiłam jej z foremkami,
                żeby nie czuła się pokrzywdzona że Maja ma krzesełko, a ona nic).
                A dziś od rana koloruje kredkami obrazki, obowiązkowo w krzesełku.
                Idę bo już Kasia się o mamę dopomina.
                Pozdrawiam
                • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.11.07, 11:24
                  Wybrałam dla Zuzi wózek Roan Marita (chyba typ 943a)
                  www.roan.pl/gallery.php?p=dec
                  Podobają mi się bo są zrobione na styl Inglesiny, a na Inglesinę
                  mnie nie stać.
                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 27.11.07, 12:13
                    Mega super wybór, bardzo podobają mi się gondole i Maję do tej pory
                    jeszcze czasami wozimy w gondoli.
                    My ze względów praktycznych wybraliśmy wózek trzyfunkcyjny w opcji z
                    wpinanym fotelikiem samochodowym i bardzo zadowolona jestem z tego
                    wyboru, szczególnie, że dużo jeździmy samochodem.
                    A inglesiny też mi się bardzo podobają i teraz mam straszną ochotę
                    kupić dla Mai spacerówkę inglesina zippy, ale nowa jest bardzo droga
                    więc poluję na używaną na allegro, albo w komisie. Jak nie trafię to
                    jeszcze podoba mi się inglesina miko tylko to chyba jakiś starszy
                    model.
                    Nasz chicco w wersji spacerowej jakiś taki niespecjalnie ładny.

                    Moje dziewczyny jakieś dziś wyjątkowo spokojne i obym nie zapeszyła.
                    • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 28.11.07, 19:26
                      Hej,
                      Zyrafko zdrowka dla Was i zeby szybko przeszlo.Juz sie zaczynam bac
                      tego powrotu do przedszkola a z drugiej strony te 2 godzinki na
                      dworze to malo troche dla Pata(w tym zakupy oczywiscie).Wczoraj
                      wieczorem wybralismy sie do chrzesnej Pata i nas zasypalo,jak
                      szlismy do niej to wialo nam w plecy ale droge powrotna Pat odbyl u
                      mnie na rekach,maz z nami nie byl.Wialo sniegiem w buzie i Pat
                      histeryzowal.Potem mi rece malo nie odpadly,jeszcze mialam buty na
                      obcasach i sliskie strasznie ale doszlismy cali.
                      PO obiedzie strasznie malemu sie nudzi a ja juz nie wiem czym go
                      zajac.Robimy banki mydlane,rysujemy,tanczymy,kota ganiamy po
                      domu,czytamy,klocki to Pat tylko rozsypuje.Czesc zabawek w piwnicy
                      bo sprzatac nie chcial ale sie wogole nie przejal.
                      Dzis bylismy na sankach to troche sie wyszalal,czasami przychodzi do
                      nas Pata kolega z babcia to tez wszystko porozrzucaja ale teraz
                      pozwalam brac wszystko pod warunkiem sprzatani po sobie i narazie
                      jest jako tako.Po dworze sanki mamy w domu i Pat robi sobie fotek w
                      nich.
                      Mega super wozek.
                      Ja prubuje Pata przekonac do kibelka bo jest problem.Nigdzie nie
                      robi kopy tylko w domu i nie wiem jak bedzie w przedszkolu przez 8
                      godz.Narazie ciezko idzie,z nalkadki sie zsunal bo sie wiercil
                      bardzo i noga mu sie troszke przyciela.Nie wiem czy ta nakladka
                      niedopasowana czy sie przesowa bo on sie tak wierci,raczej to drugie
                      ale popatrze za innymi nakladkami.Jak go przekonac do kibelka?Macie
                      jakies sposoby?
                      Pozdrawiamy.
                      • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 29.11.07, 14:21
                        Moniko, nie bardzo wiem co ci doradzić odnośnie sikania do toalety.
                        U nas pewnego dnia powiedziałam Oli, że dziś robi ostatni dzień do
                        nocnika i od jutra schowamy go dla Łukasza jak dorośnie. I tak
                        zostało. Może spróbuj z inną nakładką na sedes, niech Pat sobie sam
                        ją wybierze i zapłaci w sklepie. Może wtedy będzie chętniej z niej
                        korzystał. A jaką masz nakładkę, że ona się przesuwa? Naszą wkłada
                        się pod tą część na której sami siadamy i nie ma jak się przesunąć.

                        Uff, w końcu wymyśliłam prezenty na Mikołajki i pod choinkę.
                        Ola na Mikołajki dostanie książeczkę z magnesami i małe drewniane
                        domino, pod choinkę taką małą kuchenkę i mnóstwo książeczek.
                        www.allegro.pl/item275223298_duza_kuchnia_ze_sprzetem_agd_kitchen_najtaniej.html
                        A na urodziny kasę taką co byla niedawno w biedronce i kolejne
                        książeczki smile
                        Łukasz na Mikołajki dostanie pluszową piłkę i kaczuszki do kąpieli a
                        na gwiazdkę taką kostkę do zabawy (już chyba Wam pokazywałam jaką) i
                        też książeczki.
                        Sobie kupujemy właśnie wspólny prezent - nowy komputer, a stary
                        będzie prezentem dla moich rodziców smile

                        Dziewczyny, ja już chcę na dwór. Już mam dość siedzenia w domu z
                        chorymi dziećmi. Ale jutro Piotr nie pracuje to pójdziemy wszyscy
                        razem. Ola w końcu pobawi się trochę śniegiem. Szkoda, że nie będzie
                        mogła pobiegać na dworze, bo wciąż męczy ją kaszel a od biegania
                        nasila jej się. Niedługo Ola wstanie i pewnie zacznie mnie zamęczać,
                        żeby jej czytać albo bawić się z nią albo grać w Piotrusia.
                        A i od jutra zaczynamy dawać Łukaszowi nowe jedzonko. Marcheweczka
                        na pierwszy ogień. Ola już od wczoraj chodzi i mówi, że w piątek
                        damy Łukaszkowi słoiczek i ona będzie go karmić. Już widzę co się
                        będzie działo jak ona da mu jeść smile Zrobię fotki jak nam wyszło to
                        potem powklejam. A zapomniałam w ogóle wam napisać, że powklejałam
                        trochę nowych zdjęć.

                        Mega, fajny tem wózek. Ja jakbym nie miała wózka dla Łukasza po Oli
                        to też bym kupiła ten model. Fajny wózek za całkiem dobrą cenę.

                        Pozdrowienia i miłego dnia
                        • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 29.11.07, 14:51
                          Zyrafko ta deske to mozna i na nasza zakladac i na sam kibelek.Moze
                          sprubuje inna kupic tylko wtedy po co nam dwie.No ale porozmawiam z
                          Patem o tym.Wczoraj troszke sie zalatwil ale na szybko i odrazu
                          wstal jak poparzony.Pewnie sie przestraszyl troche tego zsuniecia
                          ale nocnika nie ma to i wyjscia inneg nie mial a trzymal jak
                          mogl.Potem byla nagroda.Z sikaniem to nie ma problemow.Najlepiej
                          bylo by pewnie wymienic sedes na maly,bo u nas jest troszke wysoki i
                          nawet z podestu ciezko mu.Do sikania to stawiam go na deske,tylko
                          musze caly czas byc przy nim.
                          Szybkiego powrotu do zdrowia,zebyscie mogli spacerowac.
                          U nas dzis zimno,bylismy n a gorce a tam wieje.Pat biegal to jemu
                          bylo cieplo ale tak postac troche to masakra a jakos ostatnio nie
                          chce mi sie biegac z nim tylko obserwuje co robi.W tych zimowych
                          ubraniach to ciezko sie ruszacwink
                          A co robicie z dziecmi popoludniami?Bo mi pomyslow brak a nie bardzo
                          chce mi sie wieczorkiem znowu wychodzic.
                          Pozdrawiamy.
                          • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 29.11.07, 17:14
                            Witam
                            Cieszę się, że popieracie mój wybór wózkasmile
                            Dzisiaj pierwszy dzień w domu, wczoraj jeszcze byłam przez prawie
                            dwie godzinki, zawiozłam zwolnienie, pożegnałam sie ze wszystkimi
                            itp. Trochę mi smutno. Potem połaziłam trochę po sklepach i kupiłam
                            Kubusiowi dwa swterki i koszulę na ciuchach, sobie też za złotówkę
                            bluzkę, która jeszcze jest nawet na mnie za duża.
                            A dzisiaj od 7 na nogach, jestem padnięta, byłam na zakupach, w
                            administracji, u taty, w Tesco po garnuszek na klocuszek bo był 30zł
                            tańszy (dla chrześniaka męża).Potem w Biedroncne kupiłam sobie
                            bardzo fajny kuferek - kosmetyczkę,też w promocji, bo tylko za 19,99
                            a naprawdę solidny i eleganki, będę miała do szpitala. Jak wróciłam
                            do domu to wzięłam się za gotowanie bigosu dla taty na imieniny w
                            sobotę. Chwilkę poleżałam i teraz usiadłam do kompa. Powiem Wam, że
                            jestem bardziej zmęczona na tym zwolnieniu niż w pracy.
                            Ale fajna u nas pogoda dzisiaj była, mroźno i słonecznie, w sam raz
                            na spacery.
                            Kuba załatwia się na nocnik i do ubikacji też, ale też tylko siku,
                            kupe robi do nocnika.
                            Pozdrawiam
                            • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 30.11.07, 14:55
                              Hej,
                              Mega widze,ze sie nie oszczedzasz.Wcale sie nie dziwie,ze jestes
                              zmeczona.A jak tam malenstwo?
                              U nas dzis od rana snieg pada,poszalelismy troche na sankach,teraz
                              Pat spi ale juz czas na wstawanie bo jak dluzej pospi w dzien to w
                              nocy dlugo szaleje.
                              Musimy jeszcze wyjsc do sklepu ale nie bardzo chce mi sie znowu
                              ubierac i juz jakos ciemno sie robi a jeszcze 15-stej nie ma.
                              Maz dzis Andrzejkuje w pracy,bo maja Andrzeja i nie wiem o ktorej
                              wruci,nawet obiadu dzis nie robie tylko pomiodorowka z wczoraj jest.
                              A jak u Was z Andrzejkami?Robicie cos dzieciaczkom?My polejemy
                              woskiem przez dziurke od klucza.Ciekawe co Patrykowi wyjdzie,bo to
                              jego pierwszy raz bedzie.
                              Udanego weekendu.
                              Pozdrawiamy.
                              • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 30.11.07, 17:06
                                Witam
                                Moniko Kasia załatwia się i do kibelka i do nocnika, nie ma z tym
                                żadnych problemów, jak zakamufluje gdzieś nocnik to robi do kibelka
                                i już. Z kupą też daje radę, może dlatego, że w przedszkolu mają
                                tylko kibelki, nie wiem.
                                My dziś z Kasią ulepiłyśmy bałwana, ja bez rękawiczek, ale dałyśmy
                                radę, Kasia ulepiła mu nos, ja znalazłam patyki na ręce i zrobiłam
                                mu oczy.
                                Miałyśmy iść jeszcze teraz ale Kasia nie daje się ubrać a nie chce
                                mi się też z nią walczyć i na siłę uszczęśliwiać.
                                Mega widzę, że się nie oszczędzasz na urlopie, ale tak zwykle jest
                                jak już możemy się wyrwać choć na chwilę to korzystamy.
                                Nie przemęczaj się i dużo odpoczywaj.
                                Mam jeszcze pytanie odnośnie tego garnuszka - ile on u was w tesco
                                kosztował?
                                Bo my zamierzamy dla Mai kupić taki na gwiazdkę i szukam promocji.

                                Zyrafko jak pierwsze karmienie Łukaszka?
                                My już jesteśmy na etapie zjadania całego słoiczka naraz.
                                Wczoraj Maja zjadła całe duże starkowane jabłko i jeszcze się
                                dopominała o więcej.
                                Kończę bo tatuś zajmuje się córkami.
                                A ja mam jeszcze trochę zajęć domowych nieskończonych.

                                Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.
                                • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 02.12.07, 19:39
                                  Witam
                                  Mamokasienki u nas w Tesco ten garnuszek na klocuszek był
                                  przeceniony na 69,90 i w bardzo podobnej cenie jest również w Realu.
                                  Kuba w piątek do południa też szalał z dziadkiem na śniegu, byli na
                                  sankach, zjeżdżali z górki i też ulepili bałwana. A wieczorem już
                                  prawie śladu po śniegu nie było. Wczoraj cieplutko, dzisiaj też.
                                  Pozdrawiam
                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.12.07, 08:29
                                    Mega dzięki serdeczne za odpowiedź, już kupiłam w Auchanie za 68,85
                                    zł ten garnuszek.
                                    Tak, że dla Mai mamy już prezent mikołajkowy i gwiazdkowy, a dla
                                    Kasi udało nam się kupić narazie prezent na mikołajki o taki
                                    www.allegro.pl/item277336686_my_little_pony_ponyville_cukierenka_.html
                                    tak bardzo chciała jakieś kucyki, że kupiliśmy jej takie.
                                    Chce jeszcze domek dla kucyków i planujemy taki ale nie wiem czy w
                                    realu będą bo jest spora promocja o taki
                                    www.allegro.pl/item278229591_my_little_pony_ponyville_domek_kucykow_.html
                                    A na urodziny albo keyboard, albo kuchnię tefal, też jest w realu,
                                    tak wygląda
                                    www.allegro.pl/item278415898_elektroniczna_kuchnia_tefal_smoby.html
                                    Jak dam radę to w środę pojadę i kupię, wszystko zależy od Mai czy
                                    będzie chciała spać w wózku.
                                    Dziś Kasia nie poszła przeze mnie do przedszkola, bo zapomniałam
                                    uprać jej pościel, mąż schował cały worek z pościelą do szafy i
                                    przez weekend jakoś mi umknęło żeby tą pościel uprać, dopiero dziś
                                    przed wyjściem sobie przypomniałam, no i nie poszłyśmy.
                                    • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.12.07, 10:07
                                      Ja Kubie na Mikołąja zamierzam kupić jajko z którego wykluje się
                                      jakieś zwierzątko, już Kubuś miał takie jedno z kurczakiem i bardzo
                                      mu się podobało, dodatkowo jeszcze kupie mu takie skarpetki z
                                      podeszwami, bo ma klapki po domu, ale w nich nie chodzi.
                                      Ale u nas dzisiaj kiepska pogoda 8 stopni, ale wieje i pada.Chyba
                                      przesiedzimy z Kubą w domu do południa, a potem jak mąż wróci z
                                      pracyto może pojedziemy w odwiedziny do mojej babci.
                                      • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.12.07, 10:27
                                        cześć dziewczyny, ale super prezenty!
                                        Polecam wszystkie zestawy kuchenne, Dobrosia ma taki prosty czyli
                                        garnki, talerze, art.spoż., deskę do krojenia i kuchenkę (malutką) i
                                        jest to jedna z zabawek, którymi najdłużej się bawi. Ostatnio
                                        dostała ode mnie jeszcze trochę pestek dyni i suchy makaron, więc
                                        gotuje tego pożywienia dla lalek i misiów, że ho,ho. Jeszcze mamy
                                        wędkarza z rybkami na magnes, więc zabawa zaczyna się od wypłynięcia
                                        na jezioro, złowienia rybek, oczyszczenia, umycia i później już
                                        smażenie i zupa rybna smile
                                        Od mojej teściowej na Mikołaja dostała już samochód na batarie i nie
                                        jest specjalnie nim zainteresowana, nie wiem zupełnie skąd ten
                                        pomysł. Oczywiście, gdyby teściowa zechciała się zapytać co kupić na
                                        Mikołaja lub święta to podsunęłabym jej kilka zabawek, którymi
                                        córcia na pewno by się bawiła. Ale skoro teściowa wie lepiej, to
                                        niech nadal wyrzuca pieniądze na rzeczy zupełnie niepotrzebne i
                                        zbyteczne (moja córcia ma 4 (słownie: cztery) kurtki na zimę, 2 ode
                                        mnie (zeszłoroczne, jedna cieńsza, druga grubsza, w dobrym stanie i
                                        rozmiarze) + 2 nowe od mojej teściowej, po co? tego nie wie nikt.
                                        My na Mikołaja damy dwie lub trzy książeczki, może jakiś przysmak do
                                        jedzenia i to wszystko. Na gwiazdkę mam kupione gry puzzle, memo,
                                        nożyczki z wymiennymi wkładami i też książeczki. Nic więcej nie
                                        kupuję, czekam co Dobrosia dostanie na Gwiazdora, i wtedy na
                                        urodziny dokupię coś czego nie dostanie.
                                        Czy któraś z Was zetknęła się już z piaskoliną, bardzo mi się
                                        podoba, ale nikt ze znajomych tego nie ma, nie wiem czy warte tych
                                        pieniędzy:
                                        merlin.pl/frontend/browse/product/206,542436.html
                                        Pozdrawiam gorąco i miłego dnia
                                        • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 03.12.07, 15:40
                                          Hej,
                                          U nas dzis blotko,po sniegu oczywiscie sladu nie ma,z rana deszcz
                                          padal ale i tak poszlismy na spacer i na zakupy.
                                          Elkusiu u nas z kurtkami podobnie i zeszlej zimy tez za sprawa
                                          tesciowej a teraz pytala co kupic.
                                          Ja z zabawkami juz nie szaleje,na mikolaja bedzie cos malego od nas
                                          a od chrzesnego juz dostal samochod sterowany,bo sie z nim do swiat
                                          nie zobaczymy.
                                          ja zaczynam pozadki,okna pomylam,firanki i zaslony popralam,wigilia
                                          chyba u tesciow a potem wlasnie Pata chcrzesny z rodzicami do nas
                                          przyjda.Wogole jakas rodzinka skucona ale nie wnikam juz co tam sie
                                          dzieje.
                                          Ide,bo maz wrocil,mowi,ze chory chyba.
                                          Pozdrawiamy.
                                          • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 04.12.07, 09:35
                                            witam serdecznie.
                                            piękne zdjęcia żyrafko, Łukaszek przepięknie się uśmiecha, Oleńka
                                            już taka duża, że ho,ho.
                                            Tak, chciałam jeszcze dodać, że nasza nakładka na sedes też jakoś
                                            tak się przesuwa, tak no i właśnie zorientowałam się, że hm ...
                                            zakłada się ją pod naszą klapę, tak ... lepiej późno niź wcale smile))
                                            U nas ciągle pada, mokro, buro i ponuro. Dobrośka chodzi późno spać,
                                            my jesteśmy wykończeni. Wczoraj umyłam jedno okno, zostają mi
                                            jeszcze 3 + 4 u mojej mamy, nic to, dam radę.
                                            Pozdrawiam
                                            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 04.12.07, 12:32
                                              Witam
                                              Elkusiu dasz radę, ja wogóle jeszcze nie myłam okien i chyba nie dam
                                              wogóle rady w tym roku.
                                              Firanek też jeszcze nie kupiłam i nie mogę się zdecydować, chyba
                                              wybiorę coś przez internet.
                                              U nas też szaro i buro, tak strasznie nieprzyjemnie, całe szczęście
                                              moje dziewczyny chodzą spać o znośnej porze, około 20:00 więc
                                              troszeczkę wieczoru jeszcze nam zostaje.
                                              Kasia dziś poszła do przedszkola więc mam taki spokój i ciszę, że aż
                                              w uszach dzwoni, dobrze, że Maja coś tam sobie robi to przynajmniej
                                              słyszę, że mam dziecko.
                                              Bardzi się cieszę, że umie już siedzieć bo potrafi się czymś na
                                              dłużej zająć. Więc mieszkanie udało mi się posprzątać, jeszcze tylko
                                              łazienka mi została.
                                              Jutro u Kasi w przedszkolu będą zdjęcia mikołajkowe i jest prośba
                                              żeby jakoś dzieci przygotować ale nie mam pojęcia jak, pytałam Pani
                                              ale ta Pani młoda pierwszy rok i też nie wie o co chodzi, mówi żeby
                                              ładniej ubrać tylko że ja Kasię codziennie ładnie ubieram, no i mają
                                              być prezenty mikołajkowe.
                                              Kasia tak mi ostatnio daje w kość, że nie daję rady, jest
                                              nieposłuszna, po sto razy ją o coś proszę a ona i tak robi swoje,
                                              nie wiem czemu ona taka zbuntowana, robię dla niej wszystko co mogę
                                              zajmuję się najwięcej jak się da, czytam książki i nic.
                                              No i Maja zaczyna marudzić.
                                              • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 04.12.07, 15:13
                                                Mamokasieńki, myślę, że zachowanie Kasi to wynik kilku czynników:
                                                pora roku czyli siedzenie głównie jednak w domu, czyli mniej ruchu,
                                                czyli ciągle podobne zabawy; nowy członek rodziny (jak tam Maja,
                                                dużo je?, przytyła?); przedszkole - czyli zmiana trybu życia. Do
                                                tego są już starsze te nasze dzieci i już bardziej świadomie
                                                potrafią nami manipulować, i wiedzą, że mogą postawić na swoim. Dasz
                                                radę, byle do 18 urodzin smile)) Nie wiem co radzić, przede wszystkim
                                                konsekwencję i jednak wprowadzanie takiej dobrej dyscypliny, dziecko
                                                musi znać granice swojej wolności (tak piszą podręczniki smile) ale
                                                sama wiem, że czasem pozwalam na coś Dobrosi dla świętego spokoju. U
                                                nas Dobrośka nauczyła się włączać tv, i teraz jedyna metoda, żeby
                                                cały czas nie grał to wyciągnięcie anteny. Jestem w szoku jak łatwo
                                                dzieci wpadają w sidła tv, moja może oglądać wszystko jak leci, na
                                                dodatek spała u babci kilka dni i teraz już zna rozkład seriali
                                                czyli "bajek dla dorosłych" jak mówi, wrrrr.
                                                Oknami się nie przejmuj, gdybym miała dwójkę dzieci też nie
                                                umyłabym wink))
                                                • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.12.07, 13:19
                                                  Witam
                                                  Elkusiu bardzo bardzo dziękuję za wsparcie, już czasami mam
                                                  wrażenie, że zapuszczam mieszkanie z lenistwa. Ciągle coś robię,
                                                  sprząta, ścieram, układam a efektów żadnych.
                                                  Ale nic to, damy radę.
                                                  To mnie pocieszyłaś do 18-stki jeszcze trochę, a do tego czasu? smile
                                                  Co do Mai to niestety je całkiem sporo ale nie przybiera na wadze,
                                                  wyniki badań ma dobre więc nie wiem co się dzieje.
                                                  Ja już cuda wyprawiam żeby mieć więcej mleka, co drugi dzień gotuję
                                                  jej zupy, poza tym zjada cały obiadek słoiczkowy przez dzień i
                                                  jabłko starte na tarce. No i oczywiście karmię ją piersią kiedy
                                                  tylko się da.
                                                  Ale efekt jest taki, że jak więcej zje to zrobi więcej kup i dalej
                                                  chudy pająk z niej.
                                                  Dziś u Kasi w przedszkolu zdjęcia, starałam się ją wystroić w
                                                  sukienkę i rajstopki, no i się jakoś udało. Najważniejsze w Kaśkowym
                                                  wyglądzie to to, że ją w końcu jakoś uczesałam, normalnie zbieram
                                                  jej włosy na czubku głowy i związuję jak popadnie gumką, a dziś nie
                                                  do wiary poszła do przedszkola uczesana.
                                                  A my z Mają pojechałyśmy na otwarcie nowej galerii handlowej, bo
                                                  liczyłam na to, że uda mi się kupić dla Kasi na gwiazdkę ten domek
                                                  kucykowy o który tak bardzo prosiła.
                                                  I nie uwierzycie udało się kupiłam ostatni za 89 zł, jakaś
                                                  superpromocja czy coś. Cena na półce 99 zł, a przy kasie jakiś
                                                  ekstra rabat. Ale nasze zaoszczędzone 10 zł poszło nam na taxi, bo
                                                  Maja miała już dość zakupów.
                                                  KOńczę bo za godzinkę idziemy po Kasię to muszę jeszcze jakiś obiad
                                                  przygotować.
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.12.07, 15:14
                                                    Hej,
                                                    Dziewczyny Zyrafka pisala mi dzis sms,ze u niej cos z komputerem nie
                                                    tak i nie wie kiedy bedzie naprawiony,no i zeby Wam zyczyc milego
                                                    dnia.
                                                    Mi wlasnie tez sie zdaza,ze przymykam oko na to co Pat robi,zeby
                                                    miec chwile spokoju,wiem,ze zle ale jakos sobie radzic trzeba.
                                                    Elkusiu Pat juz dawno wlaczal i wylaczal telewizor tylko przewaznie
                                                    robil to wduszajac przycisk przy telewizorze teraz juz niestety daje
                                                    sobie rade z pilotem ale narazie jak mowie,ze nie oglada Tv to
                                                    slucha.
                                                    Dzis z rana pomaszerowalismy do OBI,kupilismy tapety,farby,szablony
                                                    do lazienki,zeby na kafelkach porobic kilka wzorkow,bo juz nudne
                                                    takie proste.Bedziemy tapetowac i malowac przedpokoj,bo sciany mamy
                                                    biale ale ta biel to jest bardziej szara,szczegolnie przy drzwiach a
                                                    tapety kupilam zmywalne wiec moze pobeda troche.No i mamy tez taka
                                                    wneke,tam stoi odkurzacz ale chce zrobic gipsowe poleczki i jakos to
                                                    zagospodarowac.
                                                    Pat byl wyjatkowo grzeczny.B.madrze ze mna po drodze rozmawial i na
                                                    zakupach tez byl grzeczny.W drodze powrotnej troche marudzil ale
                                                    dlugo nam zeszlo i byl zmeczony.Za to w domu prawie odrazu zasnal
                                                    tylko zakupy rozpakowal.
                                                    A tapety chcialam ciemnozielone z malutkimi wzorkami ale Obi to
                                                    trzeci sklep,w ktorym ogladalismy tapety i tego co mialam w glowie
                                                    nigdzie nie bylo,nawet na allegro szukalam.Wiec beda jasno zielone z
                                                    zielono srebrnym paskiem a gore pomalujemy na ciemniejsza zielen.
                                                    Zawsze cos przed swietami wymyslam do remontu ale potem tak fajnie
                                                    czysto jest.
                                                    Mamokasienki a moze Maja zamiast ogolnie przybierac na wadze to
                                                    rosnie w gore?To wtedy ta waga sie rozchodzi?Jesli wyniki ma dobre
                                                    to moze bedzie poprostu szczuplutka?
                                                    Pat tez przewaznie mnie nie slucha,gadam i gadam a on i tak
                                                    swoje.Kary czasem sa,bo np nie ma dobranocki albo nic slodkiego albo
                                                    jakas zabawka schowana.
                                                    Wczoraj po poludniu bylismy w Komforcie i zaczal tam skakac po
                                                    panelach to myslalam,ze zwatpie i go zostawie w tym sklepie,bo wolam
                                                    i wolam a on nic.Podszedl jakis starszy Pan do mnie,dal mi obrazek z
                                                    Jezusem i mowil,ze tu tylko duuuzo milosci potrzeba i
                                                    spokoju.Pozyczyl nam tez Wesolych Swiat i mowil,zebym Koronke
                                                    odmawiala.Pat zdiwiony przylecial do mnie patrzec co dostalam,bo
                                                    wczesniej w Media marku byl mikolaj i dal mu cukierki.Potem juz byl
                                                    w miare grzeczny.
                                                    Ja widze,ze Pat nie ma sie jak wyszlec,dzis cieplo to zmeczony tym
                                                    chodzeniem ale na codzien jemu sie nudzi pomimo,ze ciagle cos
                                                    wymyslam to w domu energia go rozpiera.Mysle o jakichs zajeciach dla
                                                    niego ale najpierw przedszkole.
                                                    A do 18-stki i tak musimy wytrzymac,co nie oznacza oczywiscie konca
                                                    klopotowwink
                                                    Pozdrwaiamy.
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 05.12.07, 15:27
                                                    A my dopiero z przedszkola, Kasia prawie godzinkę ganiała po
                                                    podwórku i nie w głowie jej był powrót do domu, ale przynajmniej
                                                    Maja śpi, Kasia już spokojnie się bawi, a ja mam chwilkę.
                                                    Moniko ja to czasem też mam ochotę Kasię zostawić w jakimś miejscu i
                                                    sobie pójść.
                                                    Ale mądrze Ci ten człowiek powiedział, dużo miłości i cierpliwości
                                                    przede wszystkim, ale niestety jesteśmy tylko ludźmi i zdarza nam
                                                    się tracić cierpliwość, oby nie za często.
                                                    A ja właśnie przymykam oko na Kaśkowe psoty - zawija w mój ręcznik
                                                    kąpielowy swojego pluszowego kota i go całuje.
                                                    Jakoś przywłaszczyła sobie mój ręcznik i zawsze kiedy go widzi to
                                                    mówi, że jest jej choć ona nawet nie ma zielonego.

                                                    Aha a co do tych remontów to wam zazdroszczę, u nas nie będzie
                                                    żadnego remontu w najbliższym czasie, nie mamy na to warunków, Maja
                                                    za mała a jak podrośnie to dopiero pomyślimy o jakichś zmianach.
                                                    mam nadzieję, że zmienimy mieszkanie.
                                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.12.07, 10:15
                                                    Witam
                                                    ALe dzisiaj u nas ponury dzień, myślałam, że wyjdziemy na spacer,
                                                    ale coś chyba nam nie wyjdzie, bo zaraz się pewnie rozpada. Wczoraj
                                                    była piękna pogoda, prawie jak wiosnąsmile, byliśmy u mojeje babci,
                                                    trochę pospacerowaliśmy. Kuba się dzisiaj w nocy zsikał w łóżko, ale
                                                    bardzo mu był ztego powodu przykro. Jajko, które dostał na mikołaja
                                                    juz sie moczy w wodzie, ma się wykluć rybka Nemo. Kuba co chwila
                                                    pyta mnie kiedy się wykluje, a ja mu tłumaczę, że musi nauczyć się
                                                    trochę cierpliwości, bo jeszcze około 2 dni.
                                                    Dzwonił dzisiaj do mnie kolega z pracy i powiedział, że dostaliśmy
                                                    na święta vauchery do kina, normalnie wyśmiałam tą moją firmę.
                                                    Wstydzili by się, wszędzie pracownikom dają bony, a ja sobie mogę
                                                    iść do kina i to jeszcze rozumiem, żebym pracowała w jakiejś
                                                    kiepskiej firmie. No to dobrze, że mam dziecko to mi się należy
                                                    jejden bon za 100zł. Normalnie szkoda gadać. Z roku na rok jest
                                                    coraz gorzej.
                                                    Wczoraj mąż przyni.ósł mi z piwnicy worek z najmniejszymi ciuszkami
                                                    po Kubusiu, przebrałam je i zara biorę się za wielkie pranie. O rany
                                                    jakie te rzeczy są malutkie, aż mi się wierzyć nie chce, że Kuba był
                                                    taki maleńki.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • madziara40 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.12.07, 16:48
                                                    trochę nas tu nie było. Więc tylko na chwile aby sie przywitać i zabieram sie do
                                                    czytania zaległości.

                                                    Wszystkim dzieciom i ich rodzicom życzę dużo uśmiechu i wspaniałych prezentów od
                                                    Mikołaja!!!
                                                    buźka!!!
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 06.12.07, 17:37
                                                    Hej,
                                                    u nas juz po mikolajach.Mlody poszedl wlasnie z tata odprowadzic
                                                    babcie.Tesciowa obiadek zjadla,kawe wypila i poleciala do wnusi,zeby
                                                    jej czasem przykro nie bylo,ze u Pata byla.Eh,a mala ma na codzien.W
                                                    sumie dobrze,ze wogole przyjechala do Pata i jeszcze prezenty dalawink
                                                    W miescie gdzie sa mikolaje i mozna zdjecia robic ale juz nie chce
                                                    mi sie jechac.Moze na swieta jeszcze sie gdzies zalapiemy.
                                                    Mega ja mam podobnie z tymi ubrankami,jak kupuje cos dla Sandry to
                                                    takie mi sie malutkie wydaje i ze nie mozliwe,zeby Pat takie
                                                    rozmiary nosil.Ale te dzieciaczki szybko rosna.
                                                    Dzis maz porobil w lazience gwiazdki i muszle,biale,niebieskie i
                                                    zlotawe z brokatem i nawet fajnie,zawsze cos nowego.
                                                    Kot robi sie coraz odwarzniejszy,bo jak jemy to probuje nam do
                                                    talerzy zagladac a Pat go dzis karmil kotletem.
                                                    Tez zycze wszystkim pieknych prezentow od sw.Mikolaja.Pozdrawiamy.
                                                  • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.12.07, 08:20
                                                    witam wszystkich,
                                                    ja wczoraj poszalałam, kiepsko mi się rano wstawało, więc wzięłam
                                                    urlop na żądanie w pracy i pomyłam wszystkie okna (szkoda, że w domu
                                                    nie można wziąść urlopu na żądanie - choć na jeden dzień wink)) Na po
                                                    świętach będę musiła wziąść urlop bezpłatny w pracy ale przynajmniej
                                                    te cholerne okna mam już z głowy.
                                                    Przy okazji przypominam wszystkim mamom, że przy rozliczeniu rocznym
                                                    za ten rok będzie można wykorzystać ulgę dla dzieci odliczaną od
                                                    podatku, więc teoretycznie powinien nam wyjść podatek do zwrotu ze
                                                    skarbówki, trzeba będzie poczekać na te pieniążki ale zawsze dobre i
                                                    to.
                                                    U nas firma w tym roku się postarała dostaliśmy bony, u męża też
                                                    będą. Sorry, że ja tak o pieniążkach, ale czeka nas zakup fotelika
                                                    do samochodu (tzn. dwóch bo musimy też kupić do samochodu teściów).
                                                    No i cały czas przekładany remont w mieszkaniu,wrrr. Mój mąż jest
                                                    super w planowaniu, gdy już trzeba się wziąść do roboty to jakoś
                                                    gorzej mu idzie.
                                                    Miłego dnia
                                                  • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.12.07, 10:44
                                                    Witam
                                                    A ja jako mamusia bez pracy nic nie dostanę na święta sad
                                                    Mój mąż pewnie jak co roku dostanie 300 zł dodatku na święta, i to
                                                    dobre.
                                                    Elkusiu jak ja Ci tych umytych okien zazdroszczę, że jak dam radę to
                                                    sama chociaż jedne umyję.
                                                    A u nas od planowania jestem ja a od wykonywania mój mąż, on nic nie
                                                    mówi tylko od razu zaczyna robić.

                                                    U nas jteż już po mikołajkach, jeszcze nas u babć czekają.
                                                    Kasia dostała w przedszkolu całą torbę słodyczy i powoli się za nie
                                                    zabiera, część jej zabrałam bo nie wiem co by było jakby wszystko
                                                    naraz zjadła.
                                                    Fajnie, że przy rozliczeniu rocznym będzie można nasze pociechy
                                                    odliczyć.
                                                    Elkusiu to się wykosztujecie na dwa foteliki.
                                                    Nas też niestety czeka zakup dwóch fotelików i to tylko do naszego
                                                    samochodu.
                                                    Narazie Maja jeździ jeszcze w nosidełku, ale już niedługo, akurat na
                                                    wiosnę planujemy zmianę.
                                                    Kasia jeździ w takim do 18 kg, a waży już więcej więc trzeba jej
                                                    zmienić, ale jak 3 miesiące poczeka to mam nadzieję, że nic się nie
                                                    stanie.

                                                    A ja się pokłóciłam z mężem i jakoś po tej kłótni mi tak nieswojo w
                                                    sumie pokłóciliśmy się w środę wczoraj jakoś się dogadaliśmy ale
                                                    jeszcze jakiś niesmak pozostał.
                                                    Mąż od wczoraj strajkuje i nie je w domu śniadań i nie robi sobie
                                                    kanapek do pracy.
                                                    Jak go zapytałam dlaczego to powiedził, że w normalnej rodzinie jak
                                                    ktoś idzie do pracy to ten drugi mu śniadanie robi. Normalnie się
                                                    rozpłakałam, dwie noce nie spałam prawie wogóle, Majka ma taki
                                                    katar, że tylko na rękach jakoś się uspokaja, nie budzę go wogóle do
                                                    dzieci żeby się do pracy wyspał, a on tak do mnie mówi. O 05:40
                                                    położyłam się spać a on chce żebym się o 06:00 zrywala z łóżka robić
                                                    mu śniadanie. Bo później to pewnie cały dzień leżę albo odpoczywam.
                                                    Kasia została w domu i teraz mi ciągle marudzi, a ja się staram jak
                                                    mogę zrobić jakiś porządek, Maja przez ten katar też niemożliwa.
                                                    O rany mam dość, chcę do pracy to w końcu odpocznę.
                                                    Przepraszam za te narzekania, ale moja mama to wogóle nie chciała
                                                    mnie słuchać cały czas broni mojego męża, mam na głowie stanąć ale
                                                    spełniać jego zachcianki.
                                                  • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.12.07, 13:44
                                                    Mamokasieńki trzymaj się, nie daj. Moim zdaniem Twoja mama nie ma
                                                    racji. Cały Wasz dom i dwójka dziecki na Twojej głowie. Naprawdę nie
                                                    widzę powody, żeby Twój mąż nie mógł rano sobie zrobić śniadania.
                                                    Tym bardziej jeśli wstajesz w nocy do dzieci. ALe ten tekst męża
                                                    o "normalnej rodzinie" to był poniżej pasa, to musiało zaboleć, ja
                                                    bym się popłakała chyba. Nie wiem, może tak gdybam sobie, ale może
                                                    jakiś kolega w pracy coś głupiego powiedział,i teraz mąż uważa, że
                                                    tak musi być, wrrr.
                                                    Inna sprawa, że trochę się czasami chyba wszyscy gubimy w tym
                                                    podziale na damskie i męskie role, i co każdy "powinien robić".
                                                    Nawyki z naszych domów czasami wychodzą na wierzch. Pamiętajcie
                                                    wszystkie mamy synów, aby ich wychować na samodzielnych facetów co
                                                    potrafią sobie zrobić sami śniadanie do pracy!
                                                    Mój mąż robi śniadanie sobie i dla mnie, ja wstaję trochę później i
                                                    już czeka na mnie śniadanko. ALe za to gdy wczoraj padłam wieczorem
                                                    na twarz (po umyciu okien) to nie pomył naczyń, mamy pełen zlew.
                                                    Przyszedł z pracy, zjadł obiad, włączył kompa, ponarzekał, a to na
                                                    wiadro ze sciereczką, a to na coś jeszcze, powiesił jedną firanę,
                                                    uśpił dziecko i już strasznie się zmęczył. Faceci!
                                                    Damy radę, jesteśmy silne, mądre i jesteśmy matkami.
                                                  • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.12.07, 14:47
                                                    Cześć
                                                    Już jestem. Uff, udało się szybko naprawić komputer. Ale nerwów to
                                                    nas kosztowało. Właśnie odebraliśmy we wtorek nowy komputer. I
                                                    okazało się, że ma prawdopodobnie zepsutą płytę główną. A na dodatek
                                                    nasz stary popsuł się tego samego dnia, ze starości coś w nim padło.
                                                    I zostaliśmy bez komputera. A mój szanowny małżonek miał na nim
                                                    zgrane wiele tysięcy swoich zdjęć, a nie chciało mu się ostatnio ich
                                                    nagrywać na płytki i przeżyliśmy chwile grozy czy uda się je
                                                    odzyskać. Ale na szczęscie wszystko dobrze się skończyło. Stary
                                                    komputer był już zrobiony w środę wieczorem, ale jakoś nie miałam
                                                    kiedy w czwartek siąść i coś napisać. A na nowy komputer musimy
                                                    jeszcze poczekać. Dobrze, że naprawią go w ramach gwarancji.

                                                    Mamokasienki, współczuję Ci takiego podejścia do życia u twojego
                                                    męża. Pewnie strasznie przykro Ci się zrobiło. Ja to już bym
                                                    nagadała swojemu mężowi jakby mi z takim tekstem wyjechał. Piotr
                                                    zawsze robi sobie sam śniadania a czasem to nawet po pracy i obiad
                                                    sobie sam odgrzewa. Przecież Ty musisz zająć się dziećmi, nie mówiąc
                                                    o wstawaniu w nocy do Mai. Ech, ci faceci.

                                                    A mi się nawet nie chce myśleć o sprzątaniu na święta. A że w tym
                                                    roku siedzimy w domu więc wypadałoby posprzątać. Zobaczymy jak to
                                                    będzie.

                                                    Dziś nie muszę robić obiadu, hurrrraaaa!!! Piotr pojechał na zakupy
                                                    i ma przywieść pizze, mniam. Strasznie dawno nie jadłam i już nie
                                                    mogę doczekać się kiedy wróci smile

                                                    Wczoraj babcia (mama Piotra) przysłała nam pieniądze dla dzieci na
                                                    święta i znów czeka mnie wymyślenie jakiś prezentów. A już cieszyłam
                                                    się, że mam to z głowy.

                                                    Kończę bo zaraz Olka wstanie i pewnie będzie chciała grać w domino,
                                                    które przyniósł jej mikołaj. Strasznie jej się spodobała ta gra.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 07.12.07, 15:00
                                                    Hej,
                                                    Olgo jak dla mnie to jestes bardzo dzielna a maz moze mial gorszy
                                                    dzien np albo humor.Mam nadzieje,ze szybko Wam przejdzie i bedzie ok.
                                                    Ja robie mezowi kanapki ale wieczorem,potem wkladam do pudelka i do
                                                    lodowki,za to on robi rano kawe i zawsze mi zostawia no chyba,ze
                                                    zaspiwinkAle mowi,ze u niego w pracy to tylko ja mu kanapki robie a
                                                    wszyscy kupuja sobie bulki i wedline w czasie przerwy.
                                                    Co do remontu to glowie nie planuje,maz przwaznie narzeka,bo tez
                                                    woli przed kopmuterem po pracy siedziec ale staram sie go zachecac
                                                    jakos.
                                                    Gdzies przeczytalam,ze "dzieci wychowuje sie dla przyszlych zon i
                                                    mezow" i zaczynam inaczej na wszystko patrzec.
                                                    Dzis Pat mial atak histeri w sklepie.Zawsze bierze maly wozek i sam
                                                    go prowadzi.Jak zaczyna z nim szalec to mu zabieram,bo sie boje,zeby
                                                    nie potlukl czegos a wszedzie na dolnych polkach jakies
                                                    sloiczki,butelki itp.Stojac po wedline zaczal mi stukac wozkiem w te
                                                    chlodziarki z szybami i pomimo moich upomnien robil to dalej wiec
                                                    zabralam wozek.Dzieciak mi zaczal piszczec i do mnie z
                                                    rekami,powiedzialam,ze bedzie kara to polozyl sie na podlodze.Nie
                                                    plakal tylko sie darl.Ja wzielam co chcialam,potem szlam do kasy to
                                                    poszedl za mna ale ze bylo juz kilka osob w kolejce to nastepna
                                                    awantura i uciekal a ja za nim i tak od zakupow do niego,w koncu tez
                                                    polozyl sie i lezal.Ja sie staralam bys w miare spokojna ale przez
                                                    chwile myslalam,ze sie porycze.Chyba wymysle mu jakas ostrzejsza
                                                    kare na takie zachowania.
                                                    A slodycze mikolajowe tez pochowalam,wczoraj troche poprobowal a
                                                    dzis nie ma,nawet z kalendarza adwentowego nie dostanie dzis nic.Ale
                                                    wkurza mnie to czasem,ze musze sie z nim szarpac sama,ile bym
                                                    dala,zeby chodzic sama na zakupy...
                                                    Zyrafko to super,ze juz Ci komp dziala a jak cos sie dzieje,to pisz.
                                                    Ja zaczelam dzis tworzyc bigos swiateczny i tak po kolei na kazdym
                                                    pietrze czuc kapuste to dzis u mnie tez.
                                                    Pat cos kaszle przez sen wiec nie pojdziemy juz dzis na dwor,wieje
                                                    tez dosc mocno,jak wstanie to dam mu syrop z cebuli akurat wczoraj
                                                    zrobilam to moze mu przejdzie.
                                                    Sie rozpisalam troszketongue_out
                                                    Pozdrawiam.
    • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 10.12.07, 13:25
      Łaaaaaa, umyłam wszystkie okna. Nie cierpię tego robić, zajęło mi to
      całe przedpołudnie, ale mam to już z głowy. I mam nadzieję, że nie
      rozchoruję się bardziej, bo od soboty znów mnie wzięło, bolą mnie
      zatoki. Łukasz też dziś miał w nocy gorączkę, kaszle i ma katar po
      pas. Na dodatek dostał uczulenie na jabłko ze słoiczka. Jutro miał
      być szczepiony, ale pojedziemy żeby go lekarka osłuchał tylko i dała
      coś na krostki. Kiedy te wszystkie choroby nam się skończą??? sad((
      • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 10.12.07, 13:38
        Gratuluję umycia okien, ale jesteś mocarz smile
        Ale współczuję uczulenia u Łukaszka, i to na jabłko, rzadko się
        przytrafia, jesteś pewna, że to od jabłka? Życzę zdrówka dla całej
        rodzinki.
        U nas fajny weekend, zero sprzątania, w sobotę świeciło słoneczko
        więc pojechaliśmy na długi spacer do lasu. W niedzielę lało, więc
        poszliśmy na świąteczne targi sztuki. Myślałam, że uda się jakieś
        prezenty kupić dla rodziny męża, ale nic z tego. Kupiłam sobie
        fartuch kuchenny i łapki kuchenne, mąż miał radochę, że niezła ta
        sztuka współczesna smile Ale spędziliśmy miłe chwile, i przede
        wszystkim mąż się dał namówić na obiad na mieście. Ale ulga.
        Dobrochna bardzo dzielna, pochwaliła właścicielkę lokalu, że pyszny
        obiad, więc ta się rozpłynęła w zachwycie. Za to mnie się dostało od
        córci, że nie robię takiej pysznej kapustki wink
        • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 10.12.07, 16:42
          hej,
          Zyrafko zdrowka dla Was i zeby na katarze sie skonczylo.
          Elkusiu nie musialas obiadku w domu robic a ta corcia Twoja to
          rezolutna dziewczynka,teraz mama musi gotowac jak w restauracjiwinkAle
          chyba dzieciom zawsze bardziej smakuje jedzenie poza domem.
          Ja w sobote sprzatalam,po poludniu bylismy w tescko,maz uzeral sie z
          tapetami wiec rzeby mlody nie przeszkadzal to poszlam na zakupy.Tam
          od wejscia wystawione zabawki,myslalam,ze wogole nie wyjdziemy jak
          Pat zaczal wciskac guziczki i wszystko gralo,trabilo itd.
          Wczoraj pojechalismy do tesciow,byla tez meza chrzesna.Tesciowa
          robila obiad za imieniny.Pat ciagle wlazil do lozeczka malej,bo
          karuzele powiesili i za nic nie dal sobie wytlumaczyc,ze nie wolno.A
          wyszlo na to,ze maz z bratem obiad robil bo tesciowa kawe pila i
          obiad wyszedl pozno.Mialo byc dobre ciasto a wyszedl sernik na zimno
          z galeretka ale wszystko oprocz galaretki sie rozplynelo.Potem ktos
          dostal sms,ze w plusie jakas promocja i wszyscy za telefony i msy
          wysylali.Powiedzialam,ze idziemy bo Pat juz marudzil to nikt
          telefonu nie odlozyl dopiero jak sie ubralismy tesciowa nas
          pozegnala przed drzwiami.Jakis taki niesmak po tym mam,ze jak pytala
          kiedy przyjdziemy to powiedzialam,ze chyba w swieta.
          Potem poszlismy zobaczyc konwoj coca-coli,po drodze Pat spal w
          spacerowce,doszlismy na koncowke koncertu Arki Noego,Pat sie obudzil
          chcial isc do tanczenia,dostal miecz migajacy.Mial byc koncert Kayah
          ale dlugo trwaly rozne konkursy,porobilismy zdjecia przy
          ciezarowkach.Pat chcial do domu,potem na przystanku chcial wracac na
          koncert ale juz zimno bylo i pojechalismy do domu.
          A tapety narazie na dwuch scianach reszta czeka na dzis albo
          jutro.Nastepnym razem chyba wezme kogos do remontow bo mezowi dlugo
          schodzi a ja nie lubie jak wszystko lezy i czeka i Pat ciagle cos
          probuje wymodzic przy narzedziach.
          Dzis sie dziecko mi rozespalo i spi od 13:30 do teraz,ide go budzic
          zaraz.Ale sama tez bym najchetniej poszla spac albo kawe wypije.
          A chyba tez przestane robic kanapki mezowi,bo wczoraj po przyjsciu
          ja prasowalam,mylam Pata a on siedzial i filmy ogladal.Wogole cos
          mam zly humor.
          Pozdrawiam.
          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 11.12.07, 10:16
            Witam
            A ja dziś od rana zabiegana ale w dobrym nastroju
            Tak pozazdrościłam Elkusi tych umytych okien, że sama pomyłam
            wczoraj, ale tylko od wewnątrz, Maja ma straszny katar i kaszle to
            niechciałam otwierać już okien, żeby jej nie doprawić.
            No i wysprzątałam całe mieszkanie smile

            Zyrafko dużo zdrówka wam życzę i super, że udało się z tymi oknami.
            A teraz pytanie po czasie, jak wam się mieszka we własnym mieszkanku?

            Elkusiu to mieliście przyjemny weekend, też lubię kiedy jemy na
            mieście bo poza tym, że nie muszę gotować to jeszcze omija mnie
            zmywanie.
            Mądrala z Dobrosi, potrafi powiedzieć coś miłego nawet Pani z
            restauracji.

            Moniko u nas po wejściu do marketu jest podobnie Kasia włącza
            wszystko co się da, a najlepiej lubię jeździć do Auchana, bo tam na
            stoisku z RTV zwykle są włączone jakieś bajki i Kasia ogląda a my z
            mężem w tym czasie robimy zakupy tzn. jedno pilnuje dzieci a drugie
            robi zakupy a później wymiana i w ten sposób prawie bezstresowo
            udaje nam się kupić wsyzstko co potrzeba.
            A co do teściowej to nie przejmuj się tak bardzo, chociaz łatwo się
            mówi, ja pewnie też bym się przejmowała.
            Mnie z kolei denerwuje kiedy moja teściowa zamiast pobawić się z
            Kasią to włącza jej bajki.
            My jej limitujemy maksymalnie w domu, a teściowa włącza wszystko jak
            leci.
            W sumie ja mam ułatwione zadanie bo nie mamy kablówki i Kasia ogląda
            tylko piotrusia pana na 4 i wieczorynkę, a czasami coś na kompie ale
            to dość rzadko.
            Za to teść zakochany w Kasi, jak tylko przychodzi do domu to od razu
            szuka Kasi i cały czas się z nią bawi.
            A wtedy babcie mają pole do popisu i zajmują się Mają.
            Więc nasz weekend też w miarę udany, my z mężem wyspani, dziewczyny
            zadowolone.

            Za to dziś z rana udało mi się bez spóźnienia odprowadzić Kasię do
            przedskzola, wysłałam przesyłkę, na poczcie wszyscy mnie
            przepuścili w kolejce, bo Maja marudziła i jak nigdy nie korzystam
            to dziś wyjątkowo skorzystałam, w sumie zajęłam 2 minuty ake
            cieszyłam sie bardzo, że tak szybko, później przypomniało mo się, że
            jeszcze nie zapłaciłam za przedszkole za grudzień i nie wzięłam z
            domu pieniążków więc szłam i myślałam jak to zrobić żeby na 4 piętro
            z Mają szybko dojść i żeby mi za bardzo nie marudziła no i
            spotkałam opikunkę z dzieckiem mojej sąsiadki no i mówię, że muszę z
            dzieckiem do domu i spowrotem do przedszkola to się zaoferowała i
            została z Mają przez chwilkę.

            No a teraz mam mały kłopot z Kasią bo ona nie chce chodzić do
            przedszkola, w sumie idzie ale niechętnie zostaje i zawszy jak
            wychodzę to się bardzo długo do mnie tuli, żal mi jej tam zostawiać
            ale widzę ile jej to przedszkole daje, ile się uczy, jak dzieci ją
            lubią i z tej strony wiem że to był dobry pomysł.
            Ale z drugiej żal mi mojej małej i jak mam możliwość to zostawiam ją
            w domu i nie idzie do przedszkola.
            • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 11.12.07, 10:29
              Ja też już mam okna umyte, mąż w sobotę umył, ja firanki wyprałam i
              wyprasowałam. W niedzielę byliśmy u kuzyna męża, bo jego żona
              prosziła żebyśmy przyjechali to sobie wybiorę ciuszki dla małej. No
              i wróciłam do domu z wielkim worem ubrań. Wczoraj skończyłam prać
              ostatnią turę, dzisiaj mam jeszcze trochę prasowania. Od jutra chyba
              zacznę robić porządki w szafkach na święta. Kuba wczoraj dostał od
              koleżanki z pracy mężą reklamówkę z samochodami policyjnymi i
              strażackimi z dodatkami. No i od wczoraj wieczór jakby dziecka nie
              byłosmile
              Pozdrawiam
            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 11.12.07, 10:39
              No znów mam chwilkę, Maja się bawi.
              Zyrafko a co do tego uczulenia to napewno jabłko?
              Może spróbuj dać Łukaszkowi zwykłe jabłko starte, ja tarkuję dla Mai
              całe jabłka i przynajmniej wiem co jej podaję.
              Z zupami podobnie bardzo wygodne są te słoiczkowe, ale jeżeli chodzi
              o ich wartości odżywcze i energetyczne to trochę gorzej, taka zupka
              słoikowa ma około 60 kcal, to trochę mało dla takiego malucha. Teraz
              to juz w większości sama gotuję dla Mai zupy, wiem co w nich jest i
              w jakich proporcjach. Jak zostaje to wkładam do słoiczka i mam na
              drugi dzień, więc codziennie nie muszę też gotować wystarczy co
              drugi dzień.
              A słoiczkowe mamy awaryjnie i jak jesteśmy u teściów, albo gdzieś
              poza domem.

              A co do kłótni z mężem to jest ok, wczoraj jeszcze strajkowałam ale
              dziś się już złamałam i zrobiłam nam śniadanie i jemu do pracy też.
              Przemyślałam wszystko, porozmawialiśmy i doszliśmy do porozumienia,
              że nie będę tego robić codziennie, jak będę miała cięższą noc z
              dziewczynkami czy coś to da mi pospać.
              W sumie on sporo mi pomaga, kąpie Kasię, wynosi śmieci, ścieli
              wieczorem łóżka, no i pracuje na naszą całą czwórkę, bo moje
              pieniądze to jedynie na opłaty wystarczają.
              Jak znajdę później chwilkę to wkleję zdjęcia z fikolandu, byliśmy w
              piątek i najszczęśliwsza była Majeczka.
              • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 11.12.07, 12:20
                Buuuu, Łukasz się rozchorował. Ledwo Olka mi się wyleczyła, jeszcze
                kaszle i ledwo ja skończyłam chorować to teraz zaczął Łukasz. Gile
                do pasa, kaszel i od dwóch dni gorączka 38,5. Dziś w nocy prawie nie
                spałam, bo co zasnął to po 15 min. budził się dusząc od zapchanego
                nosa. Po południu jedziemy do lekarza. Pogoda paskudna, pada a my
                musimy wieźć się busem.
                Ech, niech już te choroby zostawią nas w spokoju.

                Co do uczulenia to raczej niestety na jabłko. Przez tydzień dawałam
                mu marchew i było ok, a w piątek dałam mu pierwszy raz jabłko i w
                sobotę obudził się w krostkach i na brodzie ma taki suchy czerwony
                placek. Ja raczej nie jadłam noc nowego. No a podobno jabłka mają
                nie uczulać. Dziś obejrzy to też lekarka i zobaczymy co powie. A co
                do warzyw to ja nie mam dostępu do ekologicznych a z takimi
                targowymi to poczekam jeszcze trochę.
                Ja tylko tak króciutko, bo muszę się szykować do wyjazdu.
                Miłego dnia
                • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 13.12.07, 12:36
                  Ponownie dużo zdrówka dla całej rodziny Żyrafko, mam nadzieję, że
                  dziś już trochę lepiej smile
                  U nas też choroba, Dobrosia ból gardła, temperatura. Ciężki ten rok
                  dla nas wszystkich. Może następny bedzie jednak lepszy smile
                  Na forum widzę cisza zapadła, albo wszyscy chorzy, albo w wirze
                  świątecznych zakupów i przygotowań. Ja dziś po pracy jadę do marketu
                  na zakupy, już sobie wyobrażam to szaleństwo wrrr.W weekend ostatnie
                  sprzątanie i już, prawie śwęta, mało czasu już zostało.
                  Moniko, to chyba ty już gotowałaś bigos na święta? Co robisz z takim
                  ugotowanym, zamrażasz? Nigdy tak wcześnie nie robiłam, ale to dobry
                  pomysł, tylko nie wiem jak przechować do świąt?
                  Życzę wszystkim dużo zdrowia, miłego dnia.
                  • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 13.12.07, 14:36
                    Hej,
                    Elkusiu ja gotowalam i wlasnie zamrozilam.Widzialam,ze tesciowa tak
                    robi to i ja sprobowalam.
                    Ja ogolnie jestem tylko pisac nie zawsze mi sie chce ale czytam
                    narazie na bierzaco,co piszecie.
                    Zyrafko zdrowka duzo,napisz jak sie czujecie.
                    Ja wczoraj po poludniu klkeilam tapety,potem maz przyszedl i reszte
                    dokleil bo tam gdzie jakies kable byly to nie ruszalam.Nawet niezle
                    wyszlo jak na moj pierwszy raz(nie chwalac sie).Kot sie troche kleju
                    napil a dzis watrobke zwymiotowal rano ale widze ze chyba mu
                    przeszlo.
                    Pat wczoraj po 23 zasnal i spalismy do prawie 9 dzis i na dwor nie
                    chcial wychodzic.Moze i dobrze,bo strasznie wieje a on cos pokasluje
                    troche.Ja oczywiscie posprzatalam,wszystko w regale
                    poukladane,ciekawe czy do swiat wytrzyma w takim stanie,dywan
                    wyszorowalam,dobrze,ze kot mi na dywanie nic nie zrobil.Mialam trzy
                    zalegle prania do prasowania.Wogole jak odkladam to potem czeka i
                    czeka az coraz wieksza gora sie robi.
                    Po spaniu mlodego mysle jechac do carfura,maz ma jeszcze malowac
                    troche ale cos przez ten zielony kolor to mi przedpokoj zmalal jakby.
                    Chwilami mam ogromny przyplyw energii a jak sie na czyms rozladuje
                    to padam i juz nic mi sie nie chce.Dzis zrobilam zupke dla Pata,dla
                    nas salatke z feta,papryka i oliwkami a wczoraj przez te tapety to
                    pizze zamowilismy bo juz nie chcialo mi sie nic robic.
                    koncze,bo sie Patryk budzi.
                    Zdrowka dla wszystkich.
                    • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 13.12.07, 15:14
                      Witam
                      Ja to nawet czasu na czytanie nie miałam

                      Zyrafko pisz jak zdrówko, mam nadzieję, że lepiej, trzymajcie się i
                      zdrowiejcie szybko.

                      Elkusiu wam też dużo zdrówka i spokojnych zakupów.

                      Moniko normalnie podziwiam, tyle rzeczy naraz Ci się chce i ze
                      wszystkim wyrabiasz.
                      Mój bigos nawet zamrożony do świąt by nie przetrwał, bo mąż jakby
                      zobaczył bigos z grzybami to koniec jadłby aż by się skończył.

                      Kasia wczoraj zrobiła sobie wolne od przedszkola i cieszę się, że
                      się zgodziłam bo dzisiaj już chętnie szła i nie protestowała przy
                      ubieraniu, gorzej przy odbieraniu jakiś kiepski nastrój miała ciągle
                      jej wszystko nie pasowało, a to buty źle włożone, a to czapka nie
                      tak, w końcu zdjęłam jej te buty i kazałam iść w samych skarpetach
                      to się zdziwiła i już dała buty założyć.
                      To się z kolei popłakała że jej mandarynkę z podwieczorku włożyłam
                      do worka, no myślałam, że zwątpię.
                      Maja całe szczęście usnęła to zdążę z obiadem.
                      Teraz się ładnie bawi, bo jej tatuś wczoraj dokupił do zestawu
                      kucykowego 2 kucyki z pojazdami i kotkiem, no to ma teraz już
                      cukiernię i zestaw herbatkowy, jeszcze na gwiazdkę domek czeka w
                      szafie. Jejku ja to umiaru nie znam jak coś kupuję to bez
                      opamiętania.
                      No i Maja pospała 20 minut sad
                      • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 13.12.07, 15:52
                        Dzięki dziewczyny za troskę. Łukasz ma zapalenie ucha i kolejny
                        antybiotyk. Jutro jedziemy na kontrol a w czwartek zarejestrowałam
                        go do laryngologa. Lekarka kazała sprawdzić po antybiotyku czy w
                        uchu jest wszystko dobrze, bo źle zaleczone zapalenie ucha u takich
                        maluchów może przerodzić się w przewlekłe i potem ciągle będzie miał
                        chore ucho. Katar niestety ciągle jest, dziś mam wrażenie, że
                        zaczęło mu również charczeć w oskrzelach. Zobaczymy co jutro lekarka
                        powie.
                        A w sobotę idę z Olą na urodziny do młodszej o rok koleżanki.
                        Prezent już kupiony, tylko Olka stwierdziła, że ona chce taki sam
                        dostać smile Tata zostanie z Łukaszem w domu ze słoiczkiem marchewki i
                        będą musieli sobie jakoś poradzić smile

                        A ja bigosu na szczęście nie muszę gotować bo my za bardzo nie
                        lubimy. I dobrze, zawsze to mniej do roboty.

                        Uff, dziś trzy razy otwierałam drzwi, żeby odbrać prezenty
                        świąteczne. Raz kurier z Merlina, raz pocztowiec z paczką i jeszcze
                        listonosz z poleconymi. No ale już wszystko przynajmniej jest w domu.

                        Kończę bo Olka zaczęła się nudzić i prosi, zeby poukładać z nią
                        puzzle. A w ogóle to ona ma ostatnio fazę na układanie puzzli i
                        siedzi większość dnia i układa. Takie 30 elementowe to już dla niej
                        żaden problem ułożyć. Hm, może niedługo będę mogła z nią układać
                        takie po 1000 elementów? smile A lale, klocki i inne zabawki leżą w
                        koncie nie ruszane od kilku dni.

                        Miłego popołudnia
                        • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.12.07, 13:28
                          współczuję Żyrafko, pewnie Łukaszek marudny, słyszałam, że zapalenie
                          ucha jest bardzo bolesne, mam chociaż nadzieję, że w miarę szybko
                          minie. Trzymam kciuki.
                          Nasza Dobrośka ok, na razie bez antybiotyku.
                          A jutro zabieram się za gotowanie bigosu, będzie mniej na ostanią
                          chwilę. Wigilia u teściowej, ale na pierwsze święto spotkanie
                          rodzinne u nas, więc się trochę nagotuję.
                          Zakupy wczoraj nawet bez problemu. nie było jeszcze lub już tłumów,
                          przy kasie też nie za długo. No i kupiłam wczoraj sobie prezent na
                          gwiazdkę (pewnie dlatego, że wreszcie byłam sama na zakupach, tak to
                          zawsze mąż mnie odciągał) strasznie drogą ale wymarzoną narzutę na
                          tapczan, patchworkową - może być narzutą, może być kołdrą (w środek
                          można jeszcze dołożyć koc) i jest prześliczna. Na święta przykryję
                          mój stary tapczan piękną narzutą. Tak, ... znając życie to moje
                          dziecko od razu tam nasiusia, wyleje barszcz, albo farbki a na pewno
                          popisze pisakami smile))
                          Miłego weekendu dla wszystkich
                          • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 14.12.07, 15:27
                            Elkusiu Ty to masz głowę, mi też bardzo by się przydała nowa narzuta
                            i nowe chodniczki do łazienki. Fajny pomysł i napewno skorzystam.
                            Kasia już nie sika na łóżko, ale inne cuda wymyśla, napewno paćka
                            brudnymi łapkami po zjedzeniu jakiegoś słodycza.
                            A ja dzisiaj superspokojnie wszystko wysprzątałam, położyłam się z
                            Mają do łóżka z rana jak odprowadziłyśmy Kasię i usnęła jak aniołek
                            i spała 2 godziny, w tym czasie wszystko wysprzątałam i nawet
                            herbatkę sobie zrobiłam smile
                            A później spokojnie poszłyśmy sobie po Kasię za to teraz Kasia
                            wprowadza swoje własne porządki.
                            Jutro przyjeżdżają teściowie to pewnie znów was będę zanudzać swoimi
                            żalami żeby na mężu się nie wyżywać.
                            Już mnie teściowa zdenerwowała, niby chciała dobrze, a wyszło jak
                            zwykle, ja chciałam kupić dla Kasi na urodziny kuchnię tą tefal z
                            odgłosami a już mi teściowa oświadcza żebym nie kupowała bo ona
                            jakąś już ma dużą, znalzła na allegro, no i mnie trafiło, nic jej
                            więcej nie powiem.
                            Idę wstawić obiad
                            Udanego weekendu życze wszystkim
                            Pozddrawiam
                            • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 16.12.07, 12:33
                              Witam
                              Dużo zdrówka dla Łukaszka.
                              Ale się w piątek zdenerwowałam Kuba się zsikał dwa razy w łóżko w
                              nocy i rano. Nie wiem co się stało, rozmawiałam z nim potem na ten
                              temat, ale nie umiał mi odpowiedzieć czemu tak zrobił,płakał tylko,
                              że nie chciał tak zrobić.
                              Zamówiłam na allegro łóżeczko dla Zuzi, w tym tygodniu powinno
                              przyjść.
                              Wczoraj byliśmy o 22 w Tesco na zakupach, było 20% taniej na
                              zabawki, kupiłam Kubie wielki parking WADERA noramlnie za 79 zł, i
                              szczekającego i machającego ogonem pieska za 39zł, ale to mu dam na
                              urodziny. Kupiłam jeszcze klocki lego straż pożarną z przyczepką i
                              strażakami dla chrześniaka mojego męża za 79zł, w sumie zapłaciłam
                              119zł, no to się opłacało, bo chyba dodatkowo pani w kasie się
                              pomyliła na moją korzyść.
                              Pozdrawiam
                              • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 16.12.07, 22:29
                                Ech, mega ale Ci fajnie z wybieraniem i kupowaniem rzeczy dla
                                dzidzi. Łukasz już jest taki duży, a poza tym miał prawie wszystko
                                po Oli, że chyba Ci zazdroszczę. No ale my na trzecie dziecko już
                                się na pewno nie zdecydujemy. No chyba że się "przytrafi".

                                A mi Łukasz coś nie chce zasnąć. Wciąż obraca się na brzuch i gada
                                coś do siebie. A teraz zaczął walić rączką w materac i ma przy tym
                                niezłą zabawę.

                                Dziewczyny, ale miałam dziś i wczoraj fajny dzień. Byłam na dwóch
                                imprezach smile Wczoraj byłam z Olą na drugich urodzinach jej
                                koleżanki a dziś poszłam sama na urodziny mojej koleżanki. Nie było
                                mnie po 4 godziny, Łukasz został z tatą i słoiczkiem marchewki i
                                świetnie sobie poradzili. A ja w końcu pobyłam wśród ludzi i
                                odetchnęłam trochę. No a dziś to w ogóle było mi super, bo nie
                                musialam oglądać się co chwila co robi moje dziecię. Ja chcę tak
                                częściej smile

                                A moja młodsza latorośl wciąż nie śpi i nie zapowiada się żeby w
                                najbliższym czasie chciał w ogóle pojść spać. a ja już zasypiam.
                                • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 17.12.07, 20:19
                                  Hej,
                                  Mega a jak sie czujesz?Ja to czasem cos kupuje dla Sandry ale tak mi
                                  sie dziewczynka marzy i rozowe ubranka,gumki,spineczki itd a jak
                                  zaczynam ogladac ubranka to wyjsc ze sklepu nie mogewinkPoki co jednak
                                  nie planuje.
                                  Zyrafko to fajnie,ze imprezy sie udaly,wyszlas z domu i ze chlopaki
                                  sobie poradzili.A u mnie ubranka Pata tez leza,troche sprzedalam na
                                  allegro ale jeszcze masa dresikow i roznych innych.Zdrowka dla
                                  Łukaszka.
                                  Ja dzis z Patem bylam w przedszkolu,zapytac ile odliczamy w styczniu
                                  i czy cos sie pozmienialo ale nic,wszystko jak bylo.w styczniu
                                  zabawa karnawalowa ale Pat juz zapowiedzial,ze nie pojdzie.
                                  Potem poszlismy do Carfura i mam juz wiekszosc prezentow pod choinke
                                  a jutro jeszce kupie dla Pata klocki magnetyczne,bo mi sie spodobaly
                                  i jemu na pokazie tez a samochod jeep albo motor na akumulator to
                                  juz na urodziny dostanie.
                                  Dzis Pat nie spal w dzien i po dobranocce zasna wiec mamy troche
                                  spokoju ale ide ogladac moje serialewink
                                  Zyrafko jeszcze odnosnie piernikow to kiedy sie je dekoruje?Po
                                  upieczeniu czy przed?Bo jutro chce upiec troszke.
                                  Pozdrawiamy.
                                  • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.12.07, 09:19
                                    Witam
                                    Moniko czuję się w miarę dobrze, ból w półdupku dalej mnie męczy.
                                    Wczoraj byłam na wizycie u ginekologa, jeśli nie urodzę wcześniej to
                                    3.01. mam kolejną wizytę, znów mam trochę białka w moczu i tym się
                                    martwięsad Lekarz kazał mi dużo pić i od czasu do czasu wziąć
                                    Lactovaginal. Mam czasami już takie lekkie bóle jak przy miesiączce
                                    i lekkie bóle krzyżowe, ale chyba nie chciałabym jeszcze w tym roku
                                    urodzić.
                                    Muszę dzisiaj podjechać do pracy zawieźć zwolnienie, przy okazji
                                    odbiorę bona na dziecka za 100zł. A tak to sobie siedzę w domku i
                                    czekam na pana który przywiezie mi to łóżeczko.Kuba się grzecznie
                                    bawi, zawsze szaleje po południu, bywa wtedy bardzo nieznośny, może
                                    dlatego, że coraz rzadziej śpi po południu.
                                    Pozdrawiam
                                    • monika25lbn Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.12.07, 15:29
                                      Hej,
                                      Widze,ze dziewczyny juz ostro swieta przygotowuja,bo cos pustawo u
                                      nas.
                                      My wczoraj na zakupach,dzis rano bylam po szczepionke uodparniajaca
                                      dla Pata u lekarza,potem pojechalismy do Sandry,bo meza brat z zona
                                      musieli do miasta jechac.Mala byla bardzo grzeczna,Pat ogladal bajki
                                      i troche rozrabial ale ogolnie bylo fajnie.Troche mialam stresa
                                      wczesniej,ze nie dam rady z dwojka ale okazalo sie,ze nie
                                      potrzebnie.Pat nawet pampersy do kosza wyrzucal.
                                      Spiacy dzien strasznie,deszczyk popaduje od czasu do czasu,Pat spi i
                                      chyba ja do niego sie przytule,bo juz dzis nic mi sie robic nie chce.
                                      Wigilia u tesciow,na swieta maz pozapraszal rodzine i kolege z
                                      dziecmi tak,ze troche bede gotowac.
                                      Mega to trzymam kciuki,zebys rodzila juz po Nowym Roku i zeby
                                      wszystko bylo Ok a te dolegliwosci po porodzie powinny przejsctongue_out
                                      Pozdrwaiamy.
                                      • zyrafka01 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.12.07, 17:04
                                        No właśnie chyba dziewczyny przygotowują się do świąt, bo pustki na
                                        forum straszne. A ja za dużo nie robię. Na wigilię to zrobię sałatkę
                                        jarzynową i jakąś rybę usmażę (pewnie kupię mrożonego mintaja lub
                                        morszczuka, bo my karpia nie lubimy), kupiłam już barszcz instant,
                                        dokupię uszka i mrożone pierogi smile W pierwszy dzień świąt idziemy
                                        do znajomych na składkowy obiad, to zrobię zapiekankę makaronową. A
                                        w drugi dzień jedziemy do moich rodziców (udało nam się pożyczyć
                                        samochód). Upiekę sernik, bo pierniczki już gotowe. Mąż pomoże mi w
                                        weekend posprzątać i już, święta gotowe. A i jeszcze w piątek lub
                                        sobotę ubierzemy choinkę. A dziś, zaraz zacznę chyba z Olą kleić
                                        łańcuchy na choinkę. My mamy taką małą choineczkę i w tym roku chcę
                                        ją ozdobić własnoręcznie robionymi łańcuchami, pierniczkami,
                                        suszonymi mandarynkami i cytrynami.
                                        Zawiesiłam na razie dwa sznury światełek na belkach i już zrobił się
                                        świąteczny nastrój smile
                                        Łukasz już zdrowy, wczoraj byliśmy na kontroli i jest ok. Tylko ma
                                        straszną buzię od uczulenia. Pewnie antybiotyk jeszcze mu pogorszył
                                        to uczulenie co mu po jabłku wyskoczyło. Dostał maść ze sterydami i
                                        mam mu to smarować tłustym kremem. Mam nadzieję, że niedługo mu to
                                        minie.
                                        Kończę, bo właśnie Młody się obudził i marudzi.
                                        • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 19.12.07, 20:47
                                          Witam
                                          Dziś Kasia miała wolne od przedszkola sama sobie wybrała dzień więc
                                          i czasu mniej. Ja nic nie przygotowuję w domu na święta, nawet
                                          porządków za bardzo nie robię, za to choinkę mamy już od tygodnia i
                                          Maja ciągle do niej podpełza i próbuje swoich sił w zdejmowaniu
                                          ozdób, na dole mamy plastikowe żeby nie zrobiła sobie krzywdy.
                                          Wogóle to mogę powiedzieć, że od dziś Majeczka raczkuje, akurat dziś
                                          skończyła 7 miesięcy i z rana przyraczkowała do mnie do łazienki z
                                          pokoju.
                                          Martwi mnie trochę, że teściowa już zapowiedziała, że będę pierogi z
                                          kapustą i grzybami robić, no ale trudno niewielki wysiłek w
                                          porównaniu do opieki nad dwójką maluchów.
                                          Dziś kupiłam mojej mamie pralkę przez internet w prezencie
                                          gwiazdkowo-urodzinowym, wprawdzie to prezent składkowy z pozostałą
                                          czwórką rodzeństwa, ale fajnie, że tak nas dużo to przynajmniej
                                          konkretne prezenty możemy robić.
                                          Miałam trochę stresa, bo od rana szukałam tego konkretnego modelu i
                                          nie mogłam nigdzie znaleźć, wszędzie były niedostępne, ale na
                                          szczęście się udało, w jednym sklepie w Lublinie i mój brat jutro ją
                                          odbierze.

                                          Mega te bóle to po porodzie jak ręką odjął, wszystko mija, życzę Ci
                                          żeby poród był naturalny bez nacinania, to bardzo duży komfort,
                                          nawet nie spodziewałam się, że tak szybko można dojść do siebie po
                                          porodzie.
                                          Trzymam mocno kciuki żeby Zuzia poczekała do nowego roku.

                                          Moniko fajnie, że Sandra taka grzeczniutka, może i Tobie się w końcu
                                          zamarzy takie maleństwo.

                                          Zyrafko a Twoje pomysły co do barszczu czerwonego z uszkami super,
                                          też nie lubię się męczyć za bardzo z klejeniem uszek a takie gotowce
                                          to fajna sprawa.
                                          Ja to nawet ciast nie robię w tym roku, znajomi nam ze wspólnej
                                          wigilii odpadli bo dzieci chore, inny kolega ma grypę czy coś
                                          takiego i odpuściliśmy sobie.
                                          • mega3 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 20.12.07, 10:03
                                            Ja też nic nie szykuję na święta, bo wigilię spędzamy jak co raku
                                            najpierw u mojej babci, potem u teściowej. U babci jest bardzo
                                            skromnie, raptem może 4,5 dań. Potem do teściów, teściowa ma
                                            urodziny w wigilię.
                                            Święta też pewnie w jeden dzień u babci, a w drugi u teściów. Mężowi
                                            zakazałam pić w te święta, pewnie będą na mnie wszyscy krzywo
                                            patrzeli, ale mam to gdzieś. Chcę, żeby w razie czego mąż mnie
                                            zawiózł do szpitala i był ze mną przy porodzie. A jak ktoś tego nie
                                            rozumie to trudno.
                                            Pozdrawiam
                                            • mamakasienki1 Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 20.12.07, 10:14
                                              Mega tak trzymaj masz rację, kto się Tobą zajmi i kto przy Tobie
                                              będzie jak Twój mąż nie będzie mógł.
                                              Ja popieram, można żyć bez alkoholu, jedne święta można sobie
                                              odpuścić.
                                              A ja mam dziś takiego lenia, że jeszcze w piżamie biegam po domu. OK
                                              już się ide przebrać.
                                            • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 20.12.07, 10:37
                                              Witam wszystkich i przepraszam za nieobecność, ale dopadło mnie
                                              zapalenie gardła od Dobrosi, dziś musiałam przyjść do pracy - mamy
                                              wypłaty przed świętami i muszę naliczyć.
                                              Zakupy na święta robię w piątek i sobotę, dziś sprzątanie, jutro
                                              też, niedziela - choinka (mamy żywą)+pieczenie: sernik i strucla
                                              makowa, pierniki już miękną, no i chyba zrobię już sałatki albo w
                                              poniedziałek. Na wigilię idziemy do teściów, teściowa też chora ale
                                              u niej dużo cięższy przebieg niż u mnie i Dobrosi, dzwonię do niej
                                              co mam przygotować na Wigilę - słyszę, że nic. Nic to nic, proszę
                                              bardzo, u mnie w rodzinie zawsze były składkowe wigilie, i trochę mi
                                              przykro, że nie mogę mieć swojego wkładu na wigilię ale teściowa
                                              chyba się boi zatruć wink)) U nas duże spotkanie w pierwsze święto,
                                              coś podejrzewam, że teściowa nie przyjdzie bo będzie oczywiście
                                              wykończona przygotowaniami do wigili, ale mam to gdzieś.
                                              Najwaźniejsze, że będzie moja rodzinka. I to tyle, w drugie święto
                                              mamy czas dla siebie, jakiś wypad do lasu, marzę o pięknych, białych
                                              świętach sad
                                              Mega przyłączam się do zdania poprzedniczek, że Twoje bóle miną po
                                              porodzie smile, a u nas to się nie pije w święta i już, jakoś nikt nie
                                              narzeka, jest jakieś winko na stole i tyle. Wogóle się nie przejmuj
                                              jakimiś głupimi minami czy komentarzami, tak jak piszesz, możesz
                                              potrzebować męża i koniec.
                                              Wszystkim żyćze dużo zdrowia na ten ciężki okres przedświąteczny.
    • elkusia Re: Styczniowe Pciechy 2005 cd. 21.12.07, 11:20
      Jestem w pracy z Dobrosią, jest całkiem nieźle, dajemy radę i zaczął
      u nas padać śnieg, na razie pruszy, ale mam nadzieję, że zostanie na
      dłużej.
      Ponieważ do Nowego roku nie będę miała dostępu do internetu to:
      Wesołych świąt!!!!
      Rodzinnej atmosfery, przebaczenia i wybaczenia dla tych wszystkich
      naszych krewnych i znajomych co wściekają nas na co dzień, białych
      świąt, udanego Gwiazdora i dobrego Nowego Roku.
      I odpoczynku od codzienności i szarości, niech będzie kolorowo!
      Pokój ludziom dobrej woli!
      • madziara40 życzenia 23.12.07, 17:28
        W przed dzień narodzin Jezusa pragnę Wam złozyć życzenia świąteczne:

        Życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń,
        przychylności wszechświata,
        siły w ramionach i czystego ognia w sercu,
        co zapali wszystko wokół Was szczęściem i radością.
        Niech wszystko czego się dotkniecie,
        stanie się pomocne w spełnieniu marzeń,
        a każda najdrobniejszą nawet czynność
        przybliża Was do bycia
        najszczęśliwszą i najbardziej uśmiechniętą osobą
        spośród wszystkich ludzi.

        życzenia składa Magda z rodzinką
        • monika25lbn Re: życzenia 24.12.07, 12:55
          Kochane mamuski
          Wesolych Swiat,szczescia,radosci,spokoju,milosci,prawdziwie
          rodzinnej atmosfery,zdrowka i pieknych prezentow dla naszych
          najmlodszych
          Monika z rodzina.
          • zyrafka01 Re: życzenia 24.12.07, 15:58
            Ja również wraz z całą moją rodziną chciałabym życzyć Wam aby te
            święta były pełne miłości, radości, pokoju i ciepła rodzinnego. A
            także żebyśmy w natłoku przygotowań nie zapominali o prawdziwym
            sensie tych świąt - narodzeniu Zbawcy Jezusa Chrystusa.

            Eliza, Piotr, Ola i Łukasz
            • monika25lbn Po swietach 27.12.07, 17:47
              Hej
              Dziewczyny jak po swietach?
              Ja sie ledwo ruszam,wigilja 12 potraw obowiazkowo,w swieta duuzo
              wszystkiego.Cud,ze sie dopinam w spodniachwink
              Byl tez maly wypadek,pozapalalam swieczki,jedna pod szklana polka w
              segmencie po czym ta poleczka troszke pekla,swieczke zgasilam i na
              chwile przed goscmi sie rozlamala i spadla na podloge w
              kawalkach.Znajomi wchodza,maz poszedl pomoc im wniesc wozek a ja
              ostro walcze z odkurzaczem.Troche sie zdenerwowalam,bo musieli
              poczekac w malym pokoju i potem strasznie mi brakowalo tej polki a
              dzis z rana poszlismy do szklarza.
              Ide bo Pat wola kope.
              Mam nadzieje,ze u Was wszystko Ok,pozdrwaiamy.
              • mega3 Re: Po swietach 30.12.07, 10:44
                Witam dziewczyny, ja tylko na chwilkę.Dawno mnie nie było. W nocy z
                21 na 22 odeszły mi wody, Zuzia urodziła się 22 o godzinie 16.50,
                było bardzo ciężko, ale urodziłam naturalnie bez znieczulenia.
                Urodziłam w 37 tygodniu, Zuzuia ważyła tylko 2800 i miała 51cm.DO
                domu wróciłyśmy w czwartek po świętach, niestety święta spędziłam w
                szpitalu, ale jaki mieliśmy super prezent na święta. Nie czuję się
                za dobrze nie mogę za bardzo siedzieć bo mnie mocno nacieli, ale to
                jest nic,ten ból z pośladka mi nie wyszedł, ajeszcze bardziej się
                nasilił i nie mogę dobrze chodzić. Mała w nocy mi daje popalić, bo
                prawie cały czas przy cycku siedzi, w dzień śpi. Kuba jest
                nieznośny, krzyczy i hałasuje w domu, nie słucha się. To tyle mam
                nadzieję, że jeszcze w starym roku coś napiszę. Pozdrawiam.
                • zyrafka01 MEGA 30.12.07, 16:53
                  Gratulacje!!! Ale maleńka ta twoja dziewczynka. Życzę Wam aby jak
                  najszybciej się wszystko ułożyło. I żeby Ci ten ból minął i żebyś
                  mogła opiekować się Zuzią. Wszystkiego najlepszego!!!
                • zyrafka01 Na Nowy Rok 30.12.07, 16:56
                  Dziewczyny życzę Wam wszystkiego najlepszego w nowym 2008 roku,
                  spełnienia marzeń i oby był lepszy od tego mijającego.
                  • mamakasienki1 Re: Na Nowy Rok 30.12.07, 20:56
                    Mega bardzo bardzo serdecznie gratuluję córeczki, super, że
                    jesteście już we czwórkę i że Zuzieńka zdrowa. Bardzo się cieszę, że
                    jesteście już z nami trzymajcie się a z czasem będzie coraz lepiej.
                    Szwy się zagoją, a maleństwo wynagrodzi wszystko, każde cierpienie i
                    ból. Te cudne bezzębne uśmiechy, pierwsze słowa "mama" tego nie da
                    się zapomnieć.
                    No i mamy bąbelki z tego samego roku.
                    Trzymajcie się cieplutko i niech maleńka szybko i zdrowo rośnie.

                    A ja strasznie przepraszam za brak życzeń, mieliśmy straszne
                    zamieszanie przed wyjazdem, a u teściów i u mojej mamy nie było
                    internetu sad
                    W każdym razie mam nadzieję, że święta były udane i że się na mnie
                    nie gniewacie.

                    My jak wspomniałam święta spędziliśmy w rozjazdach w połowie u
                    teściów a w połowie u mojej mamy. Na szczęście podróże jakoś daliśmy
                    radę przetrwać.
                    Z jedzeniem też tak średnio, ja jadłam podczas wigilii tylko pierogi
                    z grzybami, a reszta jakoś mi nie pasowała, albo Maja uczulona więc
                    za bardzo się też nie objadłam.
                    Najważniejsze, że spotkaliśmy się z całą rodziną i że było bardzo
                    miło.

                    Życzę wam wszystkim udanej zabawy sylwestrowej oraz szczęśliwego
                    Nowego Roku, a jeśli spędzacie Sylwestra w domu tak jak my to żeby
                    było miło.
                    My kupiliśmy w tym roku zestaw petard i będziemy pokazywać Kasi, ale
                    to około 20:00 bo dłużej to ona nie wytrzyma.

                    Jeszcze raz życzę wam wszystkiego najlepszego i niech spełnią się
                    wszystkie wasze życzenia no i życzę również dotrzymania postanowień
                    noworocznych i pomyślnej realizacji wszystkich planów.
                    • monika25lbn Re: Na Nowy Rok 30.12.07, 21:06
                      www.nowyrok.1k.pl/?=Monika.Marek.Patryk
                      Mega gatulacje,niech Wam Zuzia zdrowo rosnie i zeby Ci szybko
                      dolegliwosci minely a Kuba musi jakos odreagowac nowa osobke no i
                      to,ze bedziesz miala mniej czasu dla niego a potem bedzie z niego
                      napewno kochany starszy brat.Trzymajcie sie cieplo.
                      • mama_nikoli Witam po dłuuugej przerwie 30.12.07, 21:34
                        Pisałam z wami dziewczyny jakies dwa lata temu na innym nicku a teraz znalazłam znów to forum smile)) Jestem w szoku że dalej piszecie!!!
                        Pewnie nie jedna z was ma juz drugiego bobaska smile) My również chcemy dzidzie ale tym razem chcemy chłopczyka.Słyszałam o testach owulacyjnych,robiąc je można zaplanować chlopczyka o ile trafimy z przytulankami w samą owulacje lub chwile po smile) hmmm...
                        Słyszałyście coś o tym???
                        • mega3 Re: Życzenia noworoczne 31.12.07, 17:11
                          Szczęśliwego Nowego Roku i szampańskiej zabawy. Żeby wszystko co złe
                          minęło wraz z tym starym rokiem, a w nowym spełniły się Wasze
                          najskrytsze marzenia. Mnie marzenie z tego roku właśnie spełniło 22
                          grudnia i jestem bardzo szczęśliwa.
                          • elkusia Re: Życzenia noworoczne i urodzinowe 02.01.08, 08:09
                            Wszystkiego dobrego na Nowy Piękny Rok!
                            Serdeczne uściski i gorące życzenia urodzinowe dla Oli od Żyrafki i
                            Zuzanki od Madziary.
                            Gratulacje dla Megi, mam nadzieję, że z każdym dniem będziesz się
                            czuła lepiej i lepiej, dużo sił na nowy początek!
                            • monika25lbn Re: Życzenia noworoczne i urodzinowe 02.01.08, 11:33
                              Hej,
                              Wszystkiego najlepszego,zdrowka,radosci i spelnienia marzen dla
                              pierwszych solenizantek.
                              Robicie jakies wieksze imprezy urodzinowe?Pytam,bo ja jakos po
                              swietach nie koniecznie mam ochote na powtorke.Mysle zrobic torcik
                              ale zapraszac wszystkich to moze jeden byc za malo.Pomysle jeszcze
                              jak to zrobic.
                              Dzis Pat poszedl do przedszkola,wstal sam,bez budzenia ale w drodze
                              pomarudzil.W sali stal i sie rozgladal,chyba nie bardzo wiedzial co
                              zrobic ze soba.W sali bylo tylko kilkoro dzieci,pani miala go zajac
                              klockami.Troche mam stresa no i w domu jakos tak pusto.
                              Zdrowka dla wszystkich.
                              • madziara40 Re: Życzenia noworoczne i urodzinowe 02.01.08, 11:55
                                Sto lat , sto lat dla Oli!!!!!!!
                                Duzo zdrówka, wspaniałych prezentów!!!!!

                                A przy okazji pragnę wam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia
                                noworoczne, aby rok 2008 był najszczęśliwszym rokiem dla Was i
                                Waszych najbliższych, aby każdy dzień przynosił wiele radości, aby
                                spełniły sie dawno skrywane marzenia...

                                Życzy Magda z rodzinka
                                • madziara40 mega!!! 02.01.08, 12:27
                                  mega GRATULUJĘ!!!!!!!!!!!
                                  tak sie cieszę, ze masz juz zdrowa Zuzie w domu!!!!!!!!! Musze
                                  przyznać, ze wagowo to mała , ale jest długa!!! Moja Zuzia miała 51
                                  cm ale wagę ponad 3500.
                                  Tak bardzo mocno Was całuje!!!! Kubuś pewnie tak właśnie reaguje na
                                  siostrę bo poczuł sie troszeczkę zagrożony, mam nie jest tylko jego
                                  mamusia. Przejdzie mu i będziesz sie cieszyć ze swoich pociech!!!
                                  Czasami ciężko jet maluchowi choc świadomie czeka na rodzeństwo
                                  przyjąć brata czy siostrzyczkę w domu!!!
                                  całuski dla całej czwórki!!!!
    • elkusia ale zimno 04.01.08, 08:05
      U nas bardzo zimno, mróz i okropny wiatr brr. śniegu oczywiście nie
      ma sad
      Dobrośka dostaje już totalnej wariacji w domu, już nie mam pomysłów
      na wspólne zabawy. No cóż, dziś będziemy razem sprzątać.
      Zabawki poprezentowe już się jej znudziły.
      Czy wprowadziłście już mleko zwykłe, Dobrośka miała skazę białkową,
      i na razie cały czas jest na mleku modyfikowanym, ale chyba już pora
      powoli na próbę ze zwykłym. Czy u Was nie ma z tym problemów?
      • monika25lbn Re: ale zimno 04.01.08, 15:03
        Hej dziewczyny,
        u nas tez zimno,z rana -10 i okropny wiatr wiec nie poszlismy do
        przedszkola.Maz tez wolne ma z okazji takiej pogody bo ktos tam od
        niego nie dojechal.
        Wczoraj tez bylo zimno i wialo i jak wracalam z Patem to buzie mial
        strasznie czerwona pomimo,ze obficie nasmarowalam go kremem.Tak wiec
        dzis wogole nie wychodzimy,mlody dopiero wstal i oglada bajki.
        Podobno od jutra poprawa pogody,tzn ma byc cieplej za to opady.U nas
        sniegu troszke jest i nawet bialo wszedzie.
        Elkusiu u nas nie bylo skazy wiec mlego krowie w formie kakaa to juz
        od dawna Pat pije a samego mleka nie chce,oczywiscie zawsze
        przegotowane.
        Mamokasienki Wy gdzies na wyjezdzie,ze Cie nie widac?
        Pozdrawiam i zdrowka zycze.
        • elkusia Re: ale zimno 07.01.08, 08:01
          witam, u nas dziś już cieplej, przez noc napadało śniegu, ale
          niestety już jest w plusie, więc pewnie wieczorem pozostanie tylko
          woda.
          Też się zaczynam martwić o nasze koleżanki, mam nadzieję,że tylko
          nie macie czasu, żeby pisać, a poza tym wszystko ok.
          Miłego dnia (jeśli ktoś to przeczyta smile
          • mamakasienki1 Re: ale zimno 07.01.08, 09:22
            Witam
            Najlepsze życzenia dla wszystkich naszych kochanych trzylatków.
            Ale ten czas leci.
            Strasznie was przepraszam, że nie piszę, zresztą nie mam nawet czasu
            na czytanie.
            Maja poza tym, że ekspresowo raczkuje to jeszcze wstaje przy
            wszystkim co się da, no a że nie jest jeszcze za bardzo stabilna to
            trzeba ją pilnować. Zresztą wstaje też przy różnych rzeczach nie
            zawsze też stabilnych, szczególnie upodobała sobie Kaśkowy
            samochodzik jeździdełko, no i strach, że straci swoje 3 zęby, przy
            upadku jak samochodzik odjedzie.
            Poza tym od trzech tygodni walczymy z katarem oczywiście z marnym
            skutkiem a niedługo szczepienie i mam nadzieję, że tym razem uda się
            w końcu pozbyć tego katarzyska.
            Kasia za to "odpukać" trzyma się rewelacyjnie chodzi do przedszkola
            i nawet kataru nie ma.
            Kasia rozkręciła się nam na dobre, ładnie mówi, śpiewa wszystko co
            się da, ostatnio hitem jest "konik" Urszuli.
            Przedszkole też polubiła chyba za bardzo bo w piątek jak po nią
            poszłyśmy z Mają to nie chciała wracać do domu, no i z bólem serca
            ją zostawiłam a jak mąż z pracy wracał to ją odebrał. Ale płakać mi
            się chciało, że moje dziecko nie chce ze mną iść do domu, no i
            pomaszerowalam do tesco i kupiłam jej puzzle, bo w przedszkolu tak
            ładnie układała, ale chyba przesadziłam bo kupiłam jej takie ze 160
            części ale nie dała rady.
            Co do śniegu to u nas w nocy spadło bardzo dużo i jest -1 stopień
            więc na lepienie bałwana super więc jako, że dziś Kasia ma wolne od
            przedszkola to pójdziemy około południa lepić bałwanka. Mamy już
            marchewkę, na nos.
            • monika25lbn Re: ale zimno 07.01.08, 14:03
              Hej,
              Mamokasienki to Kasia juz "dorosleje",tez bym tak chciala ale Pat
              narazie nie taki chetny na przedszkole a najgorzej jak mowi "mamo ja
              nie chce zostac sam w przedszkolu" serce mi sie kraje no ale i tak
              uwazam,ze w przedszkolu dziecko lepiej sie rozwija i to co tam
              poznaje jest napewno ciekawsze niz siedzenie w domu.A Majeczka to
              spryciula,pewnie szybko zacznie chodzic.Zeby jej szybko ten katar
              sie skonczyl.
              U nas tez nasypalo sniegu i juz duzo cieplej.Jak dla mnie to tak
              moze byc juz do konca zimy big_grin
              Ide zaraz po Pata i pojdziemy troche na gorke bo narazie na sankach
              jezdzi do przedszkola.
              W srode maja bal karnawalowy,dobrze,ze mamy wyporzyczalnie strojow
              blisko.Bylam dzisiaj,zarezerwowalam mu ubranko Boba budowniczego a
              jak wypatrzy cos innego to zmienimy.20zl placimy za wyporzyczenie
              tylko na maluchy to jest ciezko z rozmiarami,dla 4-5 latkow jest
              b.duzo strojow.
              Trzymajcie sie i zdrowka zycze.
              • zyrafka01 Re: ale zimno 07.01.08, 16:19
                Oj, dziewczyny, ja czytam ale ostatnio nie mam czasu na pisanie.
                Dziś wieczorem albo jutro napiszę co u nas bo zaraz też wychodzę.
                Ale zmobilizuję się napewno. Więc na razie pa pa
                • mamakasienki1 Re: ale zimno 09.01.08, 09:18
                  Witam
                  A u nas od wczoraj ciepło, trochę mokro bo topi się śnieg ale
                  przynajmniej nie ma mrozów.
                  !8 stycznia u Kasi w przedszkolu będzie bal karnawałowy no i mamy
                  już strój lwa, Kasia dostała go od babci w zeszłym roku a teraz się
                  przyda smile
                  zastanawiam się tylko czy malowac jej buzię czy nie.

                  Choróbska jak narazie nas opuściły z czego bardzo się cieszę, no i
                  Mai wyszła kolejna jedynka ma już 4 ząbki obie jedynki na dole i
                  obie na górze, taki mały kasownik.
                  No i sprytu niestety nie można jej odmówić, raczkuje jak błyskawica,
                  nie można jej z oka spuścić bo albo zaraz stoi gdzieś albo wyjada
                  ziemię z kwiatka, jedynego zresztą stojącego na podłodze.
                  Kasia w przedszkolu to mam chwilę spokoju, no ale sprzątania też mam
                  sporo. Wczoraj mój mąz miał wolny dzień to załatwialiśmy wszystko na
                  mieście, a mieszkanie nie ruszone, później jeszcze zrobiliśmy 2
                  blachy pizzy to jeszcze dziś na obiad będzie.

                  Jak wasze trzylatki i prawie trzylatki?
                  Robicie jakieś przyjęcia urodzinowe, co kupujecie na prezent? Jakie
                  torty? Kasia już sobie zamówiła mini babeczkę w formie tortu u nas w
                  cukierni bo zawsze jak tam idziemy to zjada taki mały torcik, a jak
                  dla reszty?
                  Mam setki pytań bo już męczą mnie te wszystkie imprezy. Wolałabym
                  ten dzień poświęcić tylko dla Kasi, pojechać z nią do fikolandu,
                  pójść do cukierni, dać prezent, włączyć jakieś bajki. Tak żeby czula
                  że to jest jej dzień.

                  Maga jak się czujesz, jak Zuzieńka, jak Kubuś reaguje, przyzwyczaił
                  się już do roli starszego brata?

                  Trzymajcie się i życzę miłego dnia
                  • madziara40 Re: ale zimno 09.01.08, 10:18
                    witam!!
                    co do urodzin . To oczywiście były i to dwa razy. raz u babci w
                    święta - w inny sposób nie było by mowy aby miała urodziny w śród
                    rodziny - odległość 400km robi swoje. drugie miała w niedziele.
                    generalnie sama sie domagała tortu ze świeczkami i gości nie ważne
                    były prezenty tylko goście!!!

                    prezenty to książki, ubrania- które Zuzia uwielbia, kucyki.
                    zamówiłam jej łóżeczko dla lalek na allegro wiec jeszcze czekamy.

                    w wolnej chwil powysyłam wam nowe zdjęcia mojej pani!!! urosła i
                    jest tak fajowa z tym sowimi tekstami ja dorosła!!
                    ostatnio pytamy sie gdzie jest pilot od telewizora na to moja pani
                    mówi, ze gdzieś zapewne sie zawieruszył, po chwili zastanawiania
                    mówi.. nie, nie pewnie przyszedł złodziej i sobie pożyczyły...
                    siedzi na krzesełku i mówi - mamo kup mi nowa sukienkę do tańczenia
                    bo ja tak lube tańczyć...

                    pozdrawiam
                    • elkusia Re: ale zimno 09.01.08, 14:16
                      witajcie dziewczyny!
                      Urodziny chyba zrobimy, ja odwrotnie, mam niedosyt spotkań z
                      rodziną, ale chyba zaproszę wszystkich tylko na słodkie i kawę i
                      połączę to z dniem babci od razu. Na święta nie robiliśmy dużych
                      prezentów Dobrosi i teraz mam ochotę kupić dużą farmę, z konikiem,
                      świnkami, kurczakami kaczkami, jest taka jedna na allegro, nawet
                      stawek jest - ostatnio jestem zmęczona miastem, z chęcią
                      przeniosłabym się na wieś wink
                      albo może domek dla lalek, nie mogę się zdecydować.
                      Te nasze trzylatki to już rezolutne takie, he, he.
                      • zyrafka01 Re: ale zimno 09.01.08, 17:39
                        Ech, i znów mi nie wyszło wczoraj nic napisać. Jakoś ten czas leci
                        jak szalony. Ale byliśmy wczoraj na szczepieniu z Łukaszem, późno
                        wrócilismy i już nie miałam siły nic pisać. Więc szczepienie Łukasz
                        zniósł super. Miał dwa wkłucia, przy pierwszym nawet nie pisnął,
                        przy drugim (wzw b, bardziej bolesne) trochę zajęczał ale dosłownie
                        ze dwie sekundy. Dzielny ten mój chłopczyk. No i lekarka zauważyła,
                        że idą mu zęby i faktycznie po powrocie zajrzała mu do dzioba i
                        widać dolne jedynki a jedną poczułam palcem. Wyszły mu dwa miesiące
                        wcześniej niż Oli. A z gorszych wieści to to, że Młody po tym
                        antybiotyku ma wciąż problemy ze skórą, ma suchą i szorstką i
                        lekarka stwierdziła oznaki azs sad Musze mu kupić jakieś specyfiki
                        do kąpania i smarowania i uważać na swoją dietę.
                        Co do umiejętności to Łukasz niestety nie spieszy się z nabywaniem
                        nowych. Na razie turla się tylko po pokoju, jeszczeni nie siedzi
                        sam, nie raczkuje, nawet nie próbuje pupy do góry podnosić. Olka
                        jakoś szybciej robiła wszystko niż on.

                        Ola miała robione przyjęcie urodzinowe w sobotę. W sumie było 13
                        dorosłych osób i oprócz moich dzieciaków jeszcze dwójka. Pierwszy
                        raz miałam tyle osób w domu. Na szczęście goście poprzynosili ze
                        sobą jedzenie więc nie musiałam robić nie wiadomo ile. Zamówiłam
                        tort, i zrobiłam dwie sałatki, jedną owocową a drugą brokułową.
                        Przyjechali też moi rodzice i było naprawdę super. Ola dostała
                        mnóstwo książek i puzzli (i dobrze bo ona teraz właściwie interesuje
                        się tylko takimi rzeczami). Ale jeden prezent pobił wszystkie inne i
                        cieszę się, że był to akurat prezent od nas smile Kasa do zabawy w
                        sklep, taka jaka była w Biedronce. Ola niczym innym nie chciała sie
                        bawić przez ostatnie dwa dni, a na przyjęciu musiałam ją schować bo
                        pokłóciła sie o nią ze swoją rok młodszą koleżanką, wyrywały sobie
                        wszystko z rąk i pobiły się prawie o nią. Płacz był okropny i potem
                        miałam wrażenie, że Ola czekała tylko żeby goście sobie poszli i
                        żeby mogła się w końcu pobawić kasą smile Całą niedzielę i
                        poniedziałek tylko kasa była w użyciu. Nawet kuchenka pod choinkę
                        jej tak nie ucieszyła.

                        U nas też narazie bez chorób, tylko że Ola jeszcze nie chodzi do
                        przedszkola. Pójdzie od lutego i zobaczymy jak wtedy będzie. Mam
                        nadzieję, że nie zacznie znów tak strasznie chorować a Łukasz za nią.

                        Mega, co u Was, jak się macie?

                        No to trochę udało mi się napisać, uffff.
                        Pozdrowienia
                        • mega3 Re: ale zimno 09.01.08, 20:03
                          Witam
                          Nie piszę bo mało co wstaję z łóżka, czuję się fatalnie. Tydzień
                          temu w czwartek był u mnie na wizycie domowej profesor neurologii,
                          nastawił mnie, przepisał maść i pracetamol (nic nie mogę więcej brać
                          bo karmię małą), powiedział że już powinno być dobrze. Niestety nie
                          jest, wczoraj mąż zawiózł mnie do przychodni i zaczęłam zabiegi na
                          ten mój chory kręgosłup. Od wczoraj było lepiej do dzisiaj do
                          momentu, aż wybrałam sie z mężem do sklepu po wózek. Wózek
                          kupiliśmy, ale nie ten kolor co chciałam, bo mężowi podobał się
                          inny, a ja jużnie miałam siły stać i się z nim kłócić i dla świętego
                          spokoju zgodziłam się na niego. I oczywiście teraz jestem nie
                          zadowolona. Codziennie płaczę bo mam już tego serdecznie dosyć,
                          wszystko za mnie robi mąż, tak mi go szkoda, nie mogę nawet dziecka
                          podnieść. Zuzia ma sie dobrze, Kuba rozrabia, nie słucha się i jest
                          wszystkiego ciekawy.
                          Ale Wam się wyżaliłam.
                          Pozdrawiam, mam nadzieję, że jak się następnym razem odezwę to będę
                          miała lepszy nastrój i lepsze wiadomości.
                          • elkusia Re: ale zimno 10.01.08, 08:18
                            Trzymaj się mega, duuużo zdrówka życzymy. Przykro, że tak to długo
                            trwa, ale przynajmniej możesz sobie odpocząć i poleżeć i poczytać
                            książki i gazety i się wyspać, a mężem się nie przejmuj - da sobie
                            radę, wytrzyma te kilka tygodni. MOże bardziej doceni, to co kobiety
                            robią na codzień smile)) A wózek sobie odpuść, najgorzej to się
                            przejmować, gdy już się dokonało wyboru, spoko, najważniejsze, żeby
                            wózek był wygodny i funkcjonalny, kolor można polubić smile.Nie
                            przejmuj się wszystkim za dużo, moja teściowa zalecała picie melisy,
                            niestety ja nie lubię jej smaku, ale przez jakiś czas po porodzie
                            piłam, żeby się uspokoić, ale najbardziej się uspokoiłam , gdy
                            teściowa już sobie poszła, wtedy melisa już nie była mi potrzebna wink
                            Żyrafko zazdroszczę takiej fajnej imprezy, że wszyscy coś
                            przynieśli, u nas niestety nie ma takiego zwyczaju sad Dziś
                            rozmawiałam z mężem, okazało się, że nie ma ochoty na imprezę na
                            urodziny, na dodatek mój brat wyjeżdża na dwa tygodnie do Anglii,
                            więc chyba jednak u nas nie będzie fety, zaprosimy tylko babcie na
                            dzień babci. W każdym razie ja kupiłam farmę dla Dobroski, mam
                            nadziejż, że się nie rozczaruję gdy przyjdzie przesyłka.
                            Nasz Dośka dostała kasę na święta - też przez całę święta musieliśmy
                            chodzić na zakupy,a ona córcia nas kasowała, swoich pieniędzy z kasy
                            nie chciała nam dać smile, teraz już trochę straciła zainteresowanie.
                            Chwilę się pobawi i już żądą innych atrakcji.
                            Miłego dnia dla wszystkich
                            • mamakasienki1 Re: ale zimno 10.01.08, 09:11
                              Mega trzymaj się, z czasem będzie coraz lepiej, poród, nacięcia a
                              później zszywanie to w końcu operacja i trzeba czasu żeby się
                              wszystko zagoiło, a z kręgosłupem musisz odpoczywać, w końu musi być
                              lepiej. Trzymam kciuki żeby było i to jak najszybciej.
                              Co do wózka to się nie przejmuj, jak pisze Elkusia do koloru można
                              się przyzwyczaić, a najważniejsza jest wygoda i funkcjonalność. Za
                              jakiś czas to nie będzie miało aż takiego znaczenia.
                              Kubuś też musi się przystosować do nowej sytuacji i zaakceptować
                              fakt, że ma siostrzyczkę.

                              Co do prezentów to Kasia kasę miała już wcześniej i zajęła się nią
                              na krótko, na gwiazdkę dostała od nas domek z kucykami, a od babci
                              dużą kuchnię, niestety niewypał, sama planowałam kupić ale Kasia
                              wogóle się nią nie interesuje a kuchnia zajmuje sporo miejsca w
                              pokoju.
                              U nas narazie najlepszymi zabawkami są wszelkiego rodzaju domki i
                              figurki, książki do czytania i puzzle.
                              Myślę, że z Kaśkowym zamiłowaniem do układania to sprawdziłyby nam
                              się klocki, ale to jeszcze pomyślimy.
                              Elkusiu trzymam kciuki żeby farma okazała się taka jak trzeba i żeby
                              była trafionym prezentem.
                              • zyrafka01 Re: ale zimno 10.01.08, 14:17
                                Mega, trzymaj się. Początki nie są łatwe, ale wierzę, że już
                                niedługo sobie wszysto poukładacie i będzie ok. No a przede
                                wszystkim z Twoim zdrowiem. A co płaczu to pamiętaj o hormonach,
                                które przecież szaleją po porodzie. Ja też ciągle płakałam po
                                urodzeniu Łukasza. Musisz dac sobie torchę czasu. A co do wózka to
                                już dziewczyny napisały, ważne aby był funkcjonalny a do koloru
                                przywykniesz (a swoją drogą to jaki kolor macie?)

                                My już z Olką po spacerze, teraz śpi, a i Łukasz jeszcze się nie
                                obudził i lezy biedak w wózku w przedpokoju. Pewnie mu gorąco ale
                                nie chcę go ruszać bo się obudzi i będzie marudził. Już ponad 3
                                godziny śpi, 1,5 na spacerze i 1,5 w domu. Pewnie to też po
                                szczepieniu.

                                Mamokasieńki, co do układania to u nas jest tak, że Ola baaardzo
                                lubi puzzle i różne układanki, ale klockami nie lubi sie bawić.
                                Chciałam kupić jej drewniane pod choinkę lub lego ale stwierdziłam,
                                że nie. Bo mamy jedne w domu i ona się nimi prawie w ogóle nie bawi.
                                Drewniane klocki kupię Łukaszowi jak podrośnie to może wtedy i Olka
                                będzie chciała się nimi bawić. A kasa wciąż jest wielkim hitem i
                                wciąż robuimy zakupy. A i jeszcze super prezentem okazała się
                                gra "Zagadki Smoka Obiboka". Ola bardzo ja lubi.

                                Koncze bo Lukasz sie wlanie obudzil.
                                • elkusia Re: ale zimno 10.01.08, 14:44
                                  No właśnie, żyrafko, oglądałam w necie Zagadki smoka obiboka - i się
                                  zastanawiałam czy to już można, fajnie, że napisałaś, że już mozna
                                  super. Chyba jeszcze dodam do prezentu smile
                                  U nas na razie hity to:
                                  książki z naklejkami
                                  gazetki Teletubisiów
                                  plastelina
                                  kasa
                                  i mój ostatni pomysł: gasimy światło w mieszkaniu, Dośka dostaje
                                  latarką, a ja wymyślam jakie przedmioty ma światłem latarki znaleźć;
                                  czyli np. misia, którym przed chwilą się bawiła i go rzuciła pod
                                  stól, ale oczywiście już zupełenie nie pamięta, że tam leży; lampkę,
                                  klocki, lalkę itp.
                                  • mama_nikoli Re: ale zimno 10.01.08, 17:42
                                    Ja wczoraj kupiłam kolorowe wycinanki i klej w sztyfcie,wycinałam
                                    np.kułeczka a Nikola kleila na kartce.Zrobla bałwanka przy którym
                                    przykleiłysmy wate jako śnega...ile było radości smile)
                                    Można kupić jeszcze biłułę kolorową ale ja juz nie pamietam co sie z
                                    niej robilo w szkole!!
                                    Nikola ciagle mowi ze jej sie nudzi,juz nie mam pomsłów na zabawe sad
                                    A wasze dzieci co robią w ciągu dnia,w co sie bawicie??
                                    • elkusia Re: ale zimno 11.01.08, 08:08
                                      bibułę kolorową może dziecko podrzeć na małe kawałki, i podobnie jak
                                      z bałwankiem, możecie coś narysować, posmarować klejem i przyklejać
                                      bibułkę. Ja tą technikę wykorzystuję do robienia laurek np. na dzień
                                      babci (przypomniam już 21.01 smile, ja rysuję kwiatka, a Dosia smaruje
                                      klejem i przykleja kawałki bibuły, albo kółka z dziurkacza ale wtedy
                                      straszny bałagan się z tego robi.
                                      • elkusia zabawy 11.01.08, 12:12
                                        laurki można jeszcze zrobić z krepy, czyli dziecko próbuje z krepy
                                        zwijać kwiatuszki i te ładniejsze można przykleić na kartkę z bloku
                                        technicznego tworząc bukiet.
                                        Mycie lalek jest jedną z fajniejszych zabaw: ja rozkładam wielką
                                        płachtę (stary obrus z ceraty), miska z wodą, ręcznik, mydło +
                                        wszystkie lalki nadające się do kąpieli.
                                        zestaw naczyń kuchennych plus makaron (nieugotowany) + ziarenka
                                        fasoli = gotowanie jedzonka dla lalek, misiów.


                                        Czy ktoś z Was wie jak to zrobić, żeby niektóre tematy "zachaczyć"
                                        tak, żebu zawsze pojawiały się na górze pod tytułem naszego forum.
                                        Można by wtedy założyć tam nasze porady np. właśnie zabawy, czy
                                        kuchnia, czy coś podobnego, i każda osoba mogłaby tam dopisywać
                                        swoje porady i zawsze można by to znaleźć. Tylko nie mam pojęcia jak
                                        to się robi sad(
                                        • mamakasienki1 Re: zabawy 11.01.08, 13:38
                                          Co do zabaw to ze mnie kiepski ekspert, u nas wykorzystujemy farby,
                                          Kasia maluje co jej tylko do głowy przyjdzie, nożyczki, ja składam
                                          kartkę papieru tak żeby wyszła serwetka a Kasia wycina wzory i mamy
                                          piękne papierowe serwetki, odrysowujemy Kasi rączkę a później Kasia
                                          ją koloruje, oobowiązkowo kolorowanki, Kasia sporo uczy się w
                                          przedszkolu.
                                          Bardzo żałuję, że Kasia nie lubi się przebierać bo robiłybyśmy
                                          pewnie jakieś pokazy mody z fotografowaniem i wybieraniem zdjęć.
                                          Dziś Kasia pomagała mi pranie rozwieszać, podawała mi ubrania z
                                          miski a ja je wieszałam, później wybierałyśmy ubranka jej i Mai do
                                          prania, też dobra zabawa, ja pokazywałam ubranko a Kasia mówiła czy
                                          się nadaje czy nie, robiłyśmy też wspólnie naleśniki, Kasia mieszała
                                          ciasto, ogólnie staram się ją włączać do domowych obowiązków.
                                          • mama_nikoli Re: zabawy 11.01.08, 20:23
                                            elkusia-Nikola tez lubi kąpać lale i bawić się w gotowanie,ma cały
                                            zestaw naczyn który dostała rok temu na urodzinki odziwo jeszcze
                                            cały uncertain
                                            mamokasieńki-Jak ja wywiesze bez Nikoli pranie to cały dzień mi
                                            wygaduje,równiez jak kasia lubi to robić smile)
                                            • monika25lbn Cieplutko 12.01.08, 20:22
                                              Hej dziewczyny,
                                              Mega nameczysz sie biedulko,zeby Ci szybko przechodzilo i zebys
                                              nabrala duzo sil.
                                              A u nas : we wtorek w nocy Patryk wymiotowal,co troche pospal to go
                                              meczylo,pizame zmienialismy mu z 5 razy,lozeczko jego bylo mokre to
                                              spal z nami,oczywiscie posciel tez trzeba bylo zmieniac.Rano sie
                                              uspokoilo,tylko troszke biegunke mial wiec poszlismy na ten bal w
                                              przedszkolu.Za wiele nie tanczyl,zeby go nie meczyc,obiadu nie
                                              chcial.Po balu poszlam z nim do lekarki,powiedziala,ze to
                                              wirusowka,u Pata przeszlo bez goraczki.W czwartek mnie wzielo,caly
                                              dzien przelezalam w lozku,zadzwonila do meza zeby sie zwolnil,zanim
                                              dojechal to troche potrwalo a ja ledwo wstawalam,zeby z Patem siku
                                              pojsc.Co prawda sam obi do kibelka i po kilku dniach w przedszkolu
                                              wyprasza mnie nawet z ubikacji tylko to swiatlo za wysoko a jak jest
                                              ciemno to nie wiejdzie.
                                              Po poludniu zmierzylam sobie temp i wyszlo,ze mam 39,5 st i tak
                                              mysle,ze zle troche mieszkac samemu,bo jak sie cos dzieje i czlowiek
                                              prawie nie przytomny to wcale nie fajnie.Maz to lekko
                                              przeszedl,tylko biegunka.Naszczescie Patowi juz przeszlo ale jeszcze
                                              na diecie jestesmy chociaz ja na jedzenie patrzec jakos nie bardzo
                                              moge.
                                              Od poniedzialku u nas ferie,w przedszkolu ma byc mniej dzieci ale
                                              cieplo sie robi,na jedno fajnie ale znowu te choroby.Przy mrozie to
                                              jakos tak nie bylo.
                                              My z zabaw to np spiewamy piosenki z karaoke na necie do
                                              mikrofonu,tanczymy jak Pat ma ochote.Wczorai tez do kartonu
                                              przyklejalismy wate(snieg) i probowalismy stworzyc watowego
                                              balwana.Pat lubi nozyczkami wycinac "cos" z kolorowego
                                              papieru,rysuje najczesciej przy jedzeniu.Dzis uczyl sie pisac
                                              literki na komputerze.A zamiatac czy wieszac pranie to juz od dawna
                                              pomaga,tylko nie chce juz podawac ubran a sam wiesza,musze
                                              oczywiscie poprawic ale ma zajecie i sie cieszy,ze moze.
                                              Sie rozpisalam a zaraz Pata trzeba myc.
                                              Zdrowka dla dzieciaczkow i rodzicow.
                                              • mamakasienki1 Re: Cieplutko 15.01.08, 09:48
                                                Witam
                                                Moniko jak się czujecie?
                                                Mam nadzieję, że już po chorobach.
                                                Masz rację ciężko byłoby żyć samotnie, nie wyobrażam sobie życia bez
                                                męża i dzieci, czasami jestem już zmęczona tą ciągłą monotonią ale
                                                jak wyjdę gdzieś sama to tak mi strasznie pusto i od razu tęsknę za
                                                swoją małą rodzinką.

                                                U nas narazie choroby więc siedzimy w domu, dopiero Kasia chorowała,
                                                już jej zaczęło przechodzić to teraz z kolei Maja chora.
                                                Najgorsza w Kaśkowej chorobie była ciągła krew z nosa, w sumie z
                                                byle powodu, wystarczy że się zdenerwowała, rozpłakała, albo mocniej
                                                zakaszlała i od razu struga krwi.
                                                Teraz już całe szczęście lepiej.
                                                Udało mi sie Majeczkę na chwilkę ułożyć do spania to mam czas na
                                                komputer.
                                                Poza tym siedzimy w domu nigdzie nie wychodzimy więc Kasia nudzi się
                                                jak mops, wymyślam jej różne zajęcia ale ile można, no i Maja ciągle
                                                wymaga uwagi, czasami nie wyrabiam, szczególnie kiedy obie
                                                jednocześnie czegoś chcą a ja muszę wybrać która potrzeba
                                                najważniejsza.
                                                W piątek bal karnawałowy w przedszkolu a tam nawet zdjęć nie można
                                                zrobić, zarządzenie dyrektorki impreza zamknięta i rodzicom nie
                                                wolno wejść, denerwuje mnie to, bo bardzo bym chciała zobaczyć jak
                                                bawi się moje dziecko w grupie a nie mam takiej możliwości.
                                                Nie wiem nawet kiedy ferie zimowe się u nas zaczynają i czy wogóle
                                                będą.
                                                Na zewnątrz całkiem fajna pogoda ale nie bardzo bym wiedziała nawet
                                                co robić z dziećmi, Maja wiadomo w wózku, ale Kasia chce na plac
                                                zabaw a tam zimno i mokro, a samo chodzenie po osiedlu nudne
                                                strasznie, szczególnie dla prawie trzylatki.
                                                Nie mamy jeszcze prezentu urodzinowego i nie mam konkretnego
                                                pomysłu. Przeglądam allegro i nic nie przychodzi mi do głowy. Miał
                                                byc keyboard ale myślę, że to troszeczkę za wcześnie.
                                                W weekend byliśmy u teściów i teściowa chyba też nie ma pomysłów,
                                                wszystko dla Kasi i tak kupuje na allegro.
                                                No i mogłam w końcu pojeździć samochodem, mąż raczej nie lubi kiedy
                                                biorę samochód ale teraz widzę, że coraz częściej pozwala mi
                                                korzystać, wprawdzie siedzi obok ale i to dobre. Może w końcu się
                                                przełamię i też będzie ze mnie kierowca.
                                                Pozdrawiam i idę dalej porządki robić.
                                                • elkusia Re: Cieplutko 15.01.08, 11:53
                                                  Wszystkiego najlepszego na urodziny Jakuba. Mam nadzieję, Mega że
                                                  pwowoli łapiecie rytm i jakoś dajecie radę, uściski dla wszystkich.
                                                  Ja wczoraj dałam Dobrosi prezent na urodziny i była to ogromna
                                                  farma: dwa drewniane domki , ciągnik, figurki inwentarza i państwa
                                                  farmerów smile Jak na razie Dośka zachwycona, bawiła się cały wieczór,
                                                  zobaczymy jak długo to potrwa. Wieczorem wrócił mąż z kolejnym
                                                  prezentem, kupił namiot w Biedronce za 19,99 smile, namiot jest 3
                                                  osobowy, i mąż stwierdził, że za te pieniądze to musi kupić. Zawsze
                                                  latem gdy gdzieś jedziemy można wziąść na wszelki wypadek.
                                                  Oczywiście mąż rzuciła hasło, że jest tak tani to trzeba zobaczyć
                                                  jak wygląda, na co Dobrośka od razu, że rozkładamy namiot. Zwinęła
                                                  farmę i rozłożyłyśmy namiot w pokoju smile Dobroska zachwycona, a nam
                                                  namiot bardzo się podoba, jest cienki ale dość duży, a po złożeniu
                                                  bardzo mały, akurat na awaryjne sytuacje. Mąż się odgraża, że będzie
                                                  jeździł na ryby w tym roku, to może z nim pojedziemy, chociaż spania
                                                  pod namiotem z dzieckiem gdziś w lesie na razie sobie jakoś nie mogę
                                                  wyobrazić w moim wykonaniu.
                                                  Dziś Dobroska kończy trzy lata, urodziła się parę minut po 19. Jak
                                                  to szybko minęło.
                                                  Pozdrawiam wszystkich i dużo zdrówka życzę dla wszystkich chorych,
                                                  oby do wiosny!
                                                  • mamakasienki1 wszystkiego najlepszego 15.01.08, 12:07
                                                    Najlepsze życzenia dla Dobrosi i Kubusia
                                                    100 lat maluszki wyrośnijcie na dobrych i porządnych ludzi smile Życzę
                                                    wam stosu prezentów, pysznych tortów urodzinowych, miłych gości i
                                                    mnóstwa zabawy.

                                                    Elkusiu to świetnie, że trafiłaś z prezentem dla córci, oby zabawa
                                                    farmą trwała jak najdłużej.

                                                    Hm co do biedronki to chętnie bym zajrzała ale dla mnie największym
                                                    minusem tego sklepu jest brak możliwości płacenia kartą, gotówkę
                                                    bardzo rzadko noszę przy sobie tak więc zakupy w biedronce to
                                                    rzadkość pomimo że mamy bardzo blisko, lubię niektóre produkty
                                                    biedronkowe i chętnie bym tam zaglądała, narazie oglądam gazetki
                                                    biedronkowe w internecie. I jak coś ciekawego jest to idę.
                                                  • madziara40 Re: wszystkiego najlepszego 15.01.08, 16:10
                                                    Dal Dobrosi i Kubusia

                                                    100 lat w zdrowiu i w szczęściu, samych radości w życiu i wspaniałych prezentów
                                                    z okazji 3 urodzin!!
                                                    życzy Zuzia z cala rodzinką.
                                                  • monika25lbn Re: wszystkiego najlepszego 15.01.08, 19:17
                                                    Hej,
                                                    Sto lat dla naszych solenizantow,spelnienia marzen i duzo radosci.
                                                    U nas lepiej,Pat chodzi do przedszkola ale przez te ferie to panie
                                                    tez maja urlopy,bo i dzieci mniej i tak wszystkie grupy sa razem w
                                                    sali a w drugiej spia,ogolny zament i lament.Ja narazie
                                                    postanowilam,ze po kazdej chorobie idziemy znowu i nie zawieszamy
                                                    przedszkola chyba,zeby bylo tak jak ostatnio,ze z jednej choroby w
                                                    druga bedzie wpadal,ale mam nadzieje,ze juz tak zle nie bedzie.
                                                    Zdrowka duzo dla Kasi i Majeczki.Nie rozumiem tego zakazu ale skoro
                                                    tak ustalone.ja wrzuce Pata z balu jak znajde chwile,bo jakos tez od
                                                    rana w domu mnie nie ma,w koncu moge wszedzie chodzic sama i o ile
                                                    szybciej idzie wszystko zalatwic.
                                                    Idziemy sie kapac.Pat jakos po przedszkolu strasznie zmeczony ale
                                                    moze to tez przez ta pogode.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • mama_nikoli Re: wszystkiego najlepszego 15.01.08, 20:15
                                                    I ja również dołaczam się do życzeń urodzinowych Dobrosi i
                                                    Kubusia smile)
                                                    Sto lat,niej żyją nam...!!!!

                                                    Elkusia ja z Nikolką jeździłam pod namiot juz jak miala dwa
                                                    latka,tylko musialo być cieplutko.Szybko zasypiała i świetnie się
                                                    bawiła,rano kąpała się w jeziorku,pływaliśmy łudką.... Polecam!!!

                                                    A ja wczoraj złamałam sobie palca u nogi bo walnelam w łózko i mam
                                                    10dni zwolnienia do 24.01 smile) 25 stycznia Nikolka ma urodzinki,bede
                                                    miala czas zeby wszystko przygotować.
                                                  • elkusia Re: wszystkiego najlepszego 17.01.08, 08:24
                                                    Mamo_nikoli ty to sobie umiesz załatwić wolne wink mam nadzieję, że
                                                    to nie w złości kopałaś biedne łóżko.

                                                    Dzięki wszystkim za życzenia urodzinowe, przekazałam Dobrosi, ale
                                                    strasznie dużo trzeba było tłumaczyć od kogo to. W ramach prezentu
                                                    wybraliśmy się we wtorek do fikolandu, i był to najlepszy prezent
                                                    dla Dośki, śmiała się w głos, nie byliśmy za długo, bo jechaliśmy po
                                                    pracy, ale zawsze coś. W sobotę imprezka, będą babcie i dziadek,
                                                    reszta rodziny wyjechana lub chora, więc impreza w małym gronie ale
                                                    i tak zamówiłam tort.

                                                    Jakoś byłoby mi żal, gdybym nie mogła być na pierwszym baliku z moim
                                                    dzieckiem, ale pewnie dzieci lepiej się bawią bez rodziców i to tym
                                                    jest spowodowane sad

                                                    Miłego dnia dla wszystkich
                                                  • mamakasienki1 Re: wszystkiego najlepszego 17.01.08, 10:02
                                                    Witam
                                                    Mamo Nikoli bardzo współczuję z powodu złamanego palca, no ale
                                                    przynajmniej spędzsz trochę czasu w domu.

                                                    Elkusiu fikoland to dla dziecka najlepszy prezent, dobrze że
                                                    zabraliście Dobrosię.
                                                    Ja też próbuję męża przekonać żeby jutro nas zawiózł do fikolandu,
                                                    bo w sobotę już czasu nie będzie. Nawet Majeczce pobyt w fikolandzie
                                                    sprawia przyjemność.
                                                    A z prezentów to kupujemy dla Kasi farmę lego duplo, wczoraj
                                                    oglądaliśmy i zdecydowaliśmy się na nią, a do tego traktorek do
                                                    kompletu też z lego duplo.
                                                    Od cioci dostanie kredki bambino ołówkowe i kolorowankę, od jednej
                                                    babci ciaastolinę, a od reszty nie wiem.
                                                    Co do tego balu przebierańców to jest mi bardzo żal, ale mam
                                                    nadzieję, że będę mogła chociaż pójść pomóc przebierać Kasię,
                                                    przynajmniej zapytam Panią czy będzie taka możliwość. A jak nie to
                                                    zostawię Pani kamerę żeby ponagrywała choć trochę, aparat nasz
                                                    trudniej obsługiwać więc nie będę go zostawiać.
                                                    Ale się na dziś ustwaiłam, wczoraj zrobiłam duży obiad, ugotowałam
                                                    rosół i zostało jeszcze na dziś smile Więc nic nie muszę robić no i mąż
                                                    wieczorem posprzątał kuchnię.
                                                    No i koniec luzu Maja się obudziła.
                                                  • elkusia Re: wszystkiego najlepszego 18.01.08, 08:51
                                                    Witam i życzą na jutro już dla Kasieńki samych słonecznych chwil,
                                                    mało łez, uśmiechu i miłości, i duuużo zdrówka. Wszystkiego
                                                    najlepszego ( i dajcie znać jak tam farma lego się sprawuje).
    • elkusia zabawy 18.01.08, 08:48
      Uwaga, uwaga adres na fajną stronę z zabawami i innymi poradami:
      program.aupair.fm.interia.pl/zabawa.html
      • monika25lbn Re: zabawy 18.01.08, 15:56
        Hej
        Sto lat dla Kasi,duzo buziakow przesylamy.
        Dziewczyny to byl Pata pierwszy caly tydzien przechodzony do
        przedszkola w jego historii.Nie obywa sie bez placzu,pani mowi,ze
        potrafi caly dzien marudzic i tylko do mamy chce a dzis maz go
        odbieral i powiedzial,ze Pat cale dwie godziny przeplakal na
        lezakowaniu i dzieciom spac podobno nie dal.Co tu zrobic zeby tak
        sie nie zachowywal?
        U nas dzis deszcz i wogole do niczego pogoda a musimy wyjsc jeszcze
        na zakupy.
        Pozdrawiam i udanych imprez urodzinkowych zyczymy.
        • mamakasienki1 Re: zabawy 21.01.08, 09:37
          Witam
          Dziękujemy serdecznie za wszystkie życzenia.

          No i po balu karnawałowym w przedszkolu i po urodzinach.
          Bal karnawałowyudał się całkiem nieźle, no i nie wytrzymałam,
          przyjechał mąż i został z Majeczką, a ja pomimo tego, że nie można
          było być rodzicom to jednak poszłam przed 12:00 żeby choć kilka
          zdjęć zrobić, no i zrobiłam, zdjęcia Kasi i całej grupie, a później
          jeszcze poszłam na sale gdzie był bal i wszystkie grupy się zebrały
          tylko tam już nie wchodziłam tylko zostałam za kotarą, która
          oddzielała salę od korytarza, ale odsunęłam sobie i całkiem sporo
          widziałam, zrobiłam kilka zdjęć i sfilmowałam jak bawi się moje
          dziecko. A na koniec jak poszłam ponią do przedszkola to dostała
          jeszcze prezent, dużą książkę z pięcioma układankami, zestaw
          kolorowanek Disney z kredkami i pluszaka.
          Najlepsze, że wogóle nie chciała wwychodzić z przedszkola i
          siedziałam tam z nią prawie godzinę.
          Później prześlę wam kilka zdjęć.
          A urodziny też w miarę udane, ja niestety bardzo źle się poczułam i
          nie bardzo mogłam cokolwiek zrobić więc mój mąż musiał biedny
          obsłużyć całą imprzę, ale Kasia bawiła się świetnie, no i
          najważniejsze z prezentów bardzo zadowolona.
          Zresztą Maja też bo korzysta i ona.
          My zrobiliśmy dla Kasi taką dużą paczkę włożyliśmy tam 2 zestawy
          klocków lego duplo, lalkę barbi, 4 książeczki, gumy do żucia
          rozpuszczalne (Kasi ulubione), jajko niespodziankę, trochę cukierków
          i Kasia miała wielką frajdę z rozpakowywania i wyjmowania
          wszystkiego po kolei.
          Od babci i dziadka dostała dvd przenośne, odtwarzacz płyt dla dzieci
          i książkę, od cioci dostała kredki bambino ołówkowe, od cioci męża
          dostała książkę ilustrowane baśnie Polskie (idealne na dobranoc)
          obie z Mają zasypiają zanim skończymy czytać choćby jedną.
          Smutno trochę mi było bo moja mama nie mogła przyjechać i moja
          siostra która jest chrzestną Kasi ale będą w przyszły weekend, no i
          nasi znajomi też nie mogli być bo Maja chora i nie chcieli żeby ich
          dzieci się pozarażały więc będzie drugie przyjęcie urodzinowe
          dziewczynki będą zdrowe.
          ALe się rozpisałam.
          • mama_nikoli Re: zabawy 21.01.08, 11:55
            Mamokasienki jesli mozna to ja równiez prosze o zdjecia z balu smile
            • elkusia Re: zabawy 21.01.08, 12:44
              Ale u nas pada, całą niedzielę, dziś od rana - mokro strasznie.
              Czy Kasia była za kogoś przebrana, jakie stroje na tym baliku?
              Trochę Ci zazdroszczę tych atrakcji, u nas DOsia cały czas z
              dziadkami, przy takiej pogodzie to pewnie siedzą i oglądają tv, a
              mnie jak o tym pomyślę, to szlag zaraz trafi. CHociaż zdaję sobie
              sprawę, że Dobrosia chyba w zeszłm roku jeszcze nie była gotowa do
              przedszkola. No cóż, w marcu składamy wniosek i od września
              zaczynamy nowy przedszkolny rok. Chociaż wiem, że będzie strasznie
              na początku i tego też się boję, tych łez i rozstań.
              Jak tam Pat Moniko, po weekendzie z chęcią poszedł do przedszkola?

              My wczoraj wybraliśmy się do Palmiarni, trochę się bałam czy Dośka
              będzie zainteresowana roślinkami, ale na szczęście okazało się, że
              była i wystawa kotów, i żółwie, i węże, i papugi, i dużo ryb, i
              robale (straszyk austalijski, brrrr), córcia zachwycona. A i my
              trochę popatrzyliśmy na zieleń i zatęskniliśmy do wiosny smile

              Miłego tygodnia
              • mamakasienki1 Re: zabawy 21.01.08, 14:20
                To znowu ja
                Moniko też się zastanawiałam jak tam Pat?
                Co do tego leżakowania w przedszkolu to chyba sprawa indywidualna,
                ale może wprost z nim rozmawiaj że pójdzie do przedszkola i
                poobiedzie będzie spał w przedszkolu a jak się obudzi to po niego
                przyjdziesz.
                Ja uznaję tylko metody wprost bez kręcenia i zmyślania, szczególnie
                przy rozmowach z dzieckiem.
                Na początku jest trudno ale przynosi efekty, Kasia ma do nas na tyle
                zaufanie, że kiedy coś mówimy to wie, że tak będzie i koniec.
                Nawet jeśli coś obieuję to na 100% to spełnię.
                To tylko taka moja luźna sugestia. Choć pewnie wy też tak robicie.

                Elkusiu co do oglądania tv to ja też strasznie nie lubię kiedy moje
                dzieci się wpatrują w ekran, więc ograniczam na maxa. A z kolei u
                dziadków siedzi ile chce choś też staram się ingerować i proszę
                dziadków żeby coś innego z nią porobili. Najlepiej jest odkąd wrócił
                teść bo on i rysuje z nią i się bawi, wogóle jest fajny.
                No a to dvd w prezencie dla Kasi miało być już na gwiazdkę ale nie
                pozwoliłam to na urodziny przywieźli. Jak narazie obywamy się,
                przyda się napewno na długie nudne podróże samochodem.

                A co do przedszkola to Kasia była przebrana za lwa, jak mąż wróci z
                pracy i mnie trochę odciąży to wam prześlę te zdjęcia w końcu.
                No ale przedszkole wiąże się też z chorobami, Kasia kaszle już od 2
                tygodni, a Maja od tygodnia i z nosa im leci. W sumie Kasi już
                przechodzi, a z Mają mamy ciężko, mam nadzieję, że do końca tego
                tygodnia jej przejdzie. No i Kasia już drugi tydzień siedzi w domu,
                bo szczepienie Majkowe nas czeka i nie chcemy niczego nowego
                podłapać.
                Ogromnym plusem przedszkola jest fakt, że Kasia świetnie się
                rozwija, poza tym ja mam więcej czasu dla Majeczki i dla siebie.
                Z Kaśkowym pójściem do przedszkola to była najlepsza decyzja jaką
                podjęliśmy. Narazie chodzi w kratkę kiedy chce i kiedy nam pasuje, a
                za rok jak będę już pracować to będzie chodziła bardziej regularnie
                i na dłużej, najważniejsze, że się przyzwyczai.

                Elkusiu Dobrosia wydorośleje trochę do września i będzie wam
                łatwiej. I rozstania nie będą takie trudne i z siusianiem nie będzie
                problemów.
                A ja z koeli zazdroszczę wam wyprawy do palmiarni, u nas nie ma
                czegoś takiego.
                • monika25lbn caly czas deszcze 21.01.08, 17:48
                  Hej dziewczyny,
                  Dzieki za pamiec i troske o Patryka,niestety znowu chory.Ten tydzien
                  co przechodzil to tez kaszlal,w weekend troche goraczkowal no i dzis
                  zostal w domu,goraczki nie ma ale kaszle jakos tak ostro.Mialam isc
                  do pediatry ale numerek byl na 13:30 a Pat wtedy spi no i chce zeny
                  odespal w domu.Nakupilam mu syropow i z cebuli zrobil maz.Zobacze co
                  jutro bedzie.Jesli sie nie pogrszy to w srode pojdzie do przedszkola
                  a w gorszym przypadku do lekarza.
                  Mamokasienki ja wlasnie mowie Patrykowi ,ze jak pospi,zje
                  podwieczorek to przyjde po niego,no i tak jestem juz pare min po 14
                  i jak jest jakis owoc to zabieramy do domu albo Pat po drodze je a
                  jak cos innego np budyn to czekam az zje.Ogolnie mysle,ze juz
                  powinien wiedziec,ze go tam nie zostawiamy,jak mu to mowie to wydaje
                  sie taki spokojniejszy ale na ile on to rozumie to nie wiem.
                  Ale okropna pogoda,pada i pada,wogole wychodzic sie nie chce.Za to
                  nasz kot coraz bardziej i czesciej domaga sie wychodzenia na balkon.
                  Elkusiu super ze wyjscie sie udalo,fajne sa takie atrakcje.
                  Co do przedszkola to mysle,ze moze za wczesnie Pat poszedl jak na
                  niego indywidualnie,sama juz nie wiem.
                  Dzis bylam z Patem na badaniu skory i musimy pojsc do alergologa bo
                  jest podejrzenie atopowego zapalenia na policzkach.On na lekkim
                  nawet mrozie ma mocno czerwone policzki,babcie mowia,ze taki rumiany
                  i zdrowy a mi sie to nie podobalo,czasami tez pojawiaja sie krostki.
                  Ide bo Pat placze w ubikacji.
                  Pozdrawiamy.
                  • elkusia Re: caly czas deszcze 22.01.08, 08:03
                    Pada, pada, pada ...

                    Moniko mam nadzieję, że to jednak nie azs, strasznie męczące to
                    dziadostwo, u nas było na tle alergicznym, w tej chwili jest prawie
                    dobrze, ale i tak musimy uważać, na mróz - grubo kremu, ostrożnie i
                    na krótko, na słońce - grubo kremu, ostrożnie i krótko, na basen -
                    nie wolno. ALe dasz radę, tylko ja też właśnie trochę boję się
                    przedszkola, czy tam panie upilnują tego smarowania kremem, trochę
                    wątpię.

                    Czekamy na zdjęcia Mamokasieńki, ale wypasione prezenty na
                    urodzinki, ho,ho.

                    Tradycyjnie - dużo zdrówka dla maluchów
                    • mama_nikoli Re: caly czas deszcze 22.01.08, 09:28
                      elkusia zastanawiam sie co to jest to "azs"?? smile U nas deszcz wogle
                      nie pada ale słyszałam cos ze na dniach ma spasc snieg,zobaczymy.
                      Nikolka ma za trzy dni urodziny a ja nie mam prezentu bo nie wiem co
                      kupic...klockami nie zabardzo lubi sie bawic,lalke fajna dostała pod
                      choinke hmm....moze wy macie jakies ciekawe pomysły??
                      • elkusia Re: caly czas deszcze 22.01.08, 10:35
                        azs - atopowe zapalenie skóry:
                        Choroba może wystąpić już w pierwszych tygodniach życia, albo w
                        wieku późniejszym. Przebieg choroby i występowanie zmian na skórze
                        mają różne nasilenie; najczęściej zmiany chorobowe występują na
                        twarzy, szyi, w zgięciach kończyn, ale mogą obejmować całe ciało
                        (erytrodermia). AZS mogą towarzyszyć inne choroby atopowe,
                        najczęściej astma oskrzelowa. Im wcześniejsze pojawienie się zmian
                        chorobowych tym gorsze rokowania co do przebiegu choroby wieku
                        późniejszym.
                        Atopowe zapalenie skóry trudno jest zdefiniować jako chorobę
                        jednorodną. W początkowej fazie jest to po prostu wyprysk atopowy,
                        objawiający się różnego rodzaju zmianami skórnymi, występującymi
                        głównie w zgięciach (np. kolana i łokcie). Takie nasilenie choroby
                        może utrzymywać się przez dowolny okres czasu, może się też cofnąć
                        lub zacząć posuwać naprzód.
                        Charakterystyczne objawy
                        Atopowe zapalenie skóry charakteryzuje się intensywnym świądem,
                        zaczerwienieniem i łuszczeniem się skóry.
                        Mechanizm powstawania zmian
                        AZS jest chorobą, której geneza jest bardzo skomplikowana, a
                        przyczyny nie są do końca poznane. Wiadomo, że w przebiegu choroby
                        znaczenie mają:

                        czynniki genetyczne
                        wpływ środowiska zewnętrznego
                        alergeny pokarmowe
                        alergeny wziewne (powietrznopochodne)
                        substancje drażniące (np.: wełna)
                        stres i emocje
                        hormony
                        mikroorganizmy, roztocza
                        czynniki klimatyczne

                        Istnieje również pogląd, że w patogenezie AZS rola atopii jest
                        znikoma, a w niektórych przypadkach wręcz żadna i, że AZS nie jest
                        objawem atopii jako takiej (w niektórych przypadkach). Wedle tej
                        opinii zmiany skórne w AZS są wyłącznie wynikiem drapania i
                        pocierania, które same w sobie prowadzą do nasilenia stanu
                        zapalnego – głównym czynnikiem wywołującym AZS jest wówczas
                        nadmierna skłonność skóry do świądu (jako defekt genetyczny).

                        Pomysły na zabawki:
                        domek dla lalek
                        farma z figurkami zwierząt
                        ciastolina
                        zestaw stempelków
                        książeczki z naklejkami lub do malowania (np. wodą)
                        puzzle
                        klocki z obrazkami do układania
                        tablica magnetyczna z figurkami do układania
                        domino lub memo lub karty
                        • mamakasienki1 Re: caly czas deszcze 22.01.08, 11:54
                          Witam
                          Zdjęcia przesłane, mam nadzieję, że do wszystkich dotarły.

                          Co do pomysłów na prezenty to my też nie mieliśmy za bardzo stąd
                          kilka rzeczy.
                          U nas najlepiej sprawdzają się figurki zwierząt wszelkiej maści, a
                          te duplo są super, bo można usadzać na nich ludziki, Kasia ustawia
                          płotki bawi się w skoki, daje im jeść, wogóle nosi je po całym
                          mieszkaniu, w niedzielę znalazłam na allegro jakieś niefirmowe
                          pasujące do duplo figurki zwierząt gospodarskich z farmerem,
                          ogrodzeniem i budynkiem i kupiłam, teraz czekamy na przesyłkę.
                          Widzę, że Maja też lubi te figurki.

                          A co do prezentów to tablice do rysowania, książeczki, zestawy
                          kuchenne, kuchnia, domek dla lalek z akcesoriami.
                          Nic mi więcej do głowy nie przychodzi.
                          U nas sprawdzają się farby, kredki, kolorowanki, naklejki, no i ww.
                          klocki, choć wcześniej zabawa klockami była prawie żadna.
                          • elkusia Re: caly czas deszcze 22.01.08, 14:27
                            Mamokasieńki, poczta jest ale pusta, bez załączników sad((
                          • mama_nikoli Re: caly czas deszcze 22.01.08, 14:44
                            Elkusia nie spodziewałam sie tak wyczerpującej odpowiedzi ale
                            dziekuje,już teraz wiem dokładnie co to jest smile) Pomysły na zabawki
                            się przydaczą.Ciastolina,kolorowanki,książki odpadają bo ma ich
                            mnustwo a od tej wstrętnej ciastoliny mam wszystko poklejone uncertain zato
                            pomysł "domek dla lalek" jest super!!!
                            dzięki

                            Mamokasienki dostałam wiadomość na e-mail ale nie widze tam żadnego
                            załacznika ze zdjeciami Kasi!!
                            • monika25lbn Re: caly czas deszcze 22.01.08, 15:18
                              Hej,
                              Pat spi jeszcze to mam chwile.
                              Bylam dzis u pediatry no i narazie bez antybiotyku.Mial byc bactrim
                              ale Pat nie ma teraz goraczki wiec narazie witaminy,wapno,mucosolwan
                              i inne syropy no i clemastin od alergii.
                              Dostalam tez skierowanie do alergologa.Narazie mamy nie wychodzic z
                              domu przez pare dni wiec na badania wybierzemy sie w przyszlym tyg.
                              Elkusiu az sie przerazilam tym postem o azs,niby lekarka mowila,ze
                              czasem jedna masc wystarczy ale znam mamy maluszkow,gdzie dzieci
                              dostaja masi ze sterydami i az mnie to przeraza.Ale dzieki za
                              szczegolowe opisanie tego.
                              Ja narazie nic nie kupuje Patowi na urodziny.Bedzie troszke gosci
                              wiec napewno troche dostanie prezentow a my i tak caly czas kupujemy
                              traktory(nie tylko),przewaznie z przyczepami i kolekcja juz sie
                              uzbierala.Mysle caly czas nad jakims pojazdem na akumulator ale
                              teraz chyba nie ma co i dopiero jak sie cieplo zrobi,zeby na dwor
                              brac,bo jak mi zacznie jezdzic po mieszkaniu to nie wiem czy
                              wytrzymambig_grin
                              Mmnie cos tez zaczyna rozkladac,maz mowil,ze z rana blada bylam
                              bardzo,potem to juz w gardle drapanie czulam.
                              Z rana tak nie padalo ale teraz to okropnosc wyjsc na dwor.
                              Zdrowka dla wszystkich.
                              • monika25lbn Re: caly czas deszcze 22.01.08, 15:19
                                aha,Olgo tez mam pustego meila bez fotek.
                                • mamakasienki1 Re: caly czas deszcze 22.01.08, 15:41
                                  Ojej coś pokręciłam
                                  Tak mi się te załączniki szybko pakowały że aż się dziwiłam, ale to
                                  pewnie coś nie tak z pocztą było, albo za dużo zdjęć włożyłam.
                                  Postaram się powtórzyć tego maila z mniejszą ilością zdjęć
                                  troszeczkę później.
                                  • zyrafka01 Re: caly czas deszcze 22.01.08, 17:06
                                    Witam po przerwie. Ostatnio mój mąż ma mniej pracy bo w szkole, w
                                    której ma lekcje mają teraz ferie i więcej jest z nami w domu. No i
                                    jakoś tak nie mam jak pisać, bo Piotr okupuje kompa. No ale w
                                    przyszłym tygodniu już będzie miał więcej zajęć więc będę miała jak
                                    pisać.
                                    U nas też paskudna pogoda. Wczoraj padał deszcz a dziś wieje i pada
                                    mokry śnieg, więc siedzimy od dwóch dni w domu. Szkoda, że nie ma
                                    mrozu bo wymroziłoby te wszystkie choróbska.

                                    Mamokasienki, ja też dostałam maila bez zdjęć.

                                    U nas jak na razie bez chorób, choć Olka troszkę pociąga dziś nosem
                                    i kicha. Ale już dałam jej wapno, syrop z cebuli i mam nadzieję, że
                                    nie rozwinie się nic gorszego. Od lutego Ola wraca do przedszkola.
                                    Na razie jest pełna zapału i ciągle pyta czy już idzie do
                                    przedszkola. Zobaczymy na jak długo starczy jej chęci i kiedy
                                    zacznie znów marudzić, że nie chce chodzić. No i ciekawe jak bedzie
                                    z choróbskami.

                                    U nas jest podejrzenie, że Łukasz ma azs sad Po antybiootyku, który
                                    brał w grudniu teraz ma ciągle problemy ze skórą, jest szorstka i
                                    zaczerwieniona. Ja ostatnio zrezygnowałam z jedzenia nabiału ale i
                                    tak ciągle coś mu wyskakuje. Nie mam za bardzo jak mu wprowadzać
                                    nowości w jedzeniu bo nawet nie będę widzieć czy ma jakieś nowe
                                    zmiany na skórze.

                                    Na razie kończę, bo Olka marudzi, ze chce się w szkołę bawić smile
                                    Dodałam nowe zdjęcia dzieciaków.
                                    • madziara40 zimno! 23.01.08, 11:10
                                      Witam!!
                                      Przesyłam spóźnione ale bardzo szczere życzenia urodzinowe dla Kasi!!! Sto lat, sto lat, zdrowia i wiecznego uśmiechu szczęścia na twarzy!!!!!!

                                      Przepraszam Was dziewczyny, że ostatnio tak mało tu zaglądam i nie mam czasu na dokładne przeczytanie waszych postów, ale wszystko się nawarstwiło, pocieszam się ze jeszcze tylko pół roku i będzie luźniej. Jestem w trakcie sesji, pisania pracy mgr. , a naddatek zaczęłam jeszcze podyplomowe, wariactwo w pracy ....

                                      Zapewniam , że jak nie zaglądam to często myślę o Was i się zastanawiam jak sobie radzą nasze skarby!!!

                                      W sobotę nigdzie nie wyjeżdżam to postaram się trochę zdjęć malej dosłać, wiem, wiem ze obiecuje ale naprawdę się postaram. W niedziele idę z Zuzia na pierwszy jej bal choinkowy u mnie w pracy- zobaczmy jak się będzie bawiła?

                                      pozdrawiam
                                      • mamakasienki1 Re: zimno! 24.01.08, 08:29
                                        Witam
                                        Mam nadzieję, że tym razem udało mi się przesłać wam zdjęcia

                                        Już drugi tydzień siedzę z dziewczynkami w domu, wczoraj w końcu
                                        dzwoniliśmy po lekarkę i okazało się, że wszystko jest w porządku,
                                        Kasia ma lekko czerwone gardło, a z Mają ok, mamy podawać syropy i
                                        będzie dobrze.
                                        Wczoraj byłam na forum pracy zorientować się jak to u nas w
                                        Białymstoku wygląda, a mąż został z dziewczynkami. I w sumie jestem
                                        bardzo zadowolona, bo ja sobie odpoczęłam, porozmawiałam z ludźmi,
                                        przeszłam się później po sklepach, a dziewczynki miały najlepszą
                                        możliwą opiekę.
                                        Tylko lekarka przyszła podczas mojej nieobecności i mąż nie bardzo
                                        wiedział co i jak, zbadała dzieci, przepisała leki, zapisała co i
                                        ile podawać. Tylko mąż nie wiedział co z tego wszystkiego już mamy
                                        (tzn. jakie leki) musiałam w aptece dopytywać czy można niektóre z
                                        nich zastąpić innymi, ale i tak najważniejsze, że z dziećmi w
                                        porządku.
                                        • mamakasienki1 Re: zimno! 25.01.08, 10:26
                                          Witam
                                          Pustki straszne na forum
                                          Zyrafko super zdjęcia, tak narzekałaś, że Ola ma krótkie włosy a
                                          tymczasem ma bardzo ładne, takie gęste i zdrowe, to napewno po
                                          mamusi.
                                          Łukaszek też już duży, a dopiero się urodził, ale ten czas leci.
                                          No i zdjęcia zimowe, rewelacja, zima to najładniejsza pora roku,
                                          pomijając fakt, że mało przyjemna.
                                          Co do tego AZS to trzymam kciuki żeby okazało się, że to jednak
                                          zwykłe uczulenie.

                                          Madziaro czekamy na zdjęcia

                                          Ja właśnie pstryknęłam kilka Kasi i Mai i postaram się jakoś wkleić.
                                          Narazie Maja usnęła, a Kasia się bawi to mam chwileczkę.
                                          Czekamy jeszcze na lekarkę, bo ma zbadać dziewczynki.
                                          Napiszcie czy te Kaśkowe zdjęcia do was doszły.
                                          • monika25lbn Re: zimno! 25.01.08, 11:35
                                            Hej,
                                            Mamokasienki do mnie doszly,alez Kasia ma piekne te loczki,slicznie
                                            wyglada,szczegolnie taka pomalowanawinkFajny z niej kociak w tym
                                            kostiumie.Trzymam kciuki,zeby dziewczynki juz zdrowe jak rybki byly.
                                            Tu kilka zdjec z Pata balu;
                                            fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,32043721,74841209.html
                                            U nas dzis na przemian,raz slonce raz deszcz i snieg i ogolnie wieje
                                            dosc mocno.
                                            Patrykowi tak niby juz przechodzi za to od wczoraj mnie kaszel meczy.
                                            Pat dzis wstal przed 7,pomarudzil,pobiegal za kotem potem zaczal sie
                                            wydzierac i tak z pol godzinki,polozyl sie na lozku i zasna a
                                            chcialam odkurzyc.
                                            Maz zrobil wczoraj troszke zakupow,tort robimy sami(jak w ubieglym
                                            roku),gosci niestety jutro malo bedzie,bo chrzesna i ciocie
                                            pracuja,z dziecmi nikogo nie zapraszamy,zeby nie zarazic to dopiero
                                            jak nam calkiem przejdzie to robimy jeszcze jakies male
                                            przyjecie,pewnie juz bez tortu.
                                            My troszke dzis musimy wyjsc do apteki i na zakupy,bo moge sie nie
                                            wyrobic ze wszystkim zanim maz skonczy prace i wruci.
                                            Wczoraj caly dzien w uzyciu byla plastelina.Lepilismy
                                            helokopter,potem u swinki Pepy Pat zobaczyl "dinozarla" i tez
                                            probowalismy cos takiego stworzyc.Potem zbieralam z dywanu ta
                                            plasteline,chociaz prosilam zeby nic nie ladowalo na podlodze.
                                            Jeszcze nie widzialam zdjec Oli i Łukaszka ale zaraz obejrze.
                                            Pozdrawiamy i tradycyjnie zdrowka zyczymy.
                                            • elkusia Re: zimno! 25.01.08, 14:39
                                              Mamokasieńki tym razem zdjęcia doszły - super Kasieńka wyglądała,
                                              fajny kociak. Oleńka z Łukaszkiem - świetne dzieciaczki, Łukasz już
                                              duży, Olka też - jak zwykle na zdjęciach taka dorosła. A zima
                                              przepiękna, zwłaszcza na klamerkach smile A i Pat budowniczy -
                                              rewelacja. Fajny kostium.

                                              Ja tylko na krótko, dużo pracy w pracy, przełom roku, wrrr.

                                              Wpadłam tylko złożyć życzenia uśmiechu, super prezentów i dobrej
                                              zabawy dla solenizantów: Nikoli od gosi.nikoli i dla Pata
                                              Budowniczego, no i dużo zdrówka, bo bez tego nie będzie zabawy.


                                              Miłego weekendu dla wszystkich
                                              • mamakasienki1 Re: zimno! 27.01.08, 18:55
                                                100 lat dla Pata
                                                spóźnione ale szczere życzenia, dużo dużo zdrówka, radości, zawsze
                                                uśmiechniętej buźki i wszystkiego naj naj.
                                                Świetne zdjęcia Boba budowniczego, fajny strój.
                                                No i super mieliście tą imprezę z jedzeniem i wogóle. Ale co
                                                przedszkole to inny zwyczaj.

                                                A teraz krótko co u nas.
                                                Dziewczynki już zdrowe, dziś byliśmy na spacerze w parku, bo nie
                                                padało i nawet co jakiś czas wyglądało słonko, wszyscy się
                                                dotleniliśmy i myślę, że jak jutro będzie tak ładnie to też się
                                                wybierzemy na spacer.
                                                Dobrze, że dni coraz dłuższe to i na spacer po ołudniu możemy się
                                                jeszcze wybrać.
                                                Dziś kupiłam na allegro klockibrick homestead, pasują do lego duplo,
                                                to będziemy mieć więcej opcji budowania.
                                                Musze kończyć bo mi Maja na kolana wchodzi
                                                Pozdrawiam
                                                • monika25lbn Re: zimno! 28.01.08, 10:56
                                                  Hej,
                                                  Dziekujemy slicznie za zyczenia.Urodzinki Pata przebiegly tylko w
                                                  rodzinnym gronie.Z prezentow Pat zadowolony.Ja ze sprzatania troszke
                                                  mniejwink
                                                  Mamokasienki dobrze,ze dziewczynki juz zdrowe i oby tak pozostalo
                                                  jak najdluzej.
                                                  Zyrafko sliczne zdjecia,w koncu udalo mi sie obejrzec.
                                                  U nas wczoraj padal snieg i odziwo,pomimo dodatniej temp. jeszcze
                                                  jest bialo.
                                                  Pat w przedszkolu,poplakal troche przy rozbieraniu i rozstaniu.
                                                  Ja juz posprzatalam,popralam,chyba zaraz wybiore sie do miasta.
                                                  Ciekawi mnie co u Mega?Mam nadzieje,ze juz troszke lepiej sie czuje.
                                                  Pozdrawiamy.
                                                  • mega3 Re: zimno! 29.01.08, 10:01
                                                    Witam
                                                    Dawno się nie odzywałam, bo nie mam za wiele czasu, albo mój tata
                                                    okupuje komputer. Z moim kręgosłupem nie jest jeszcze dobrze,
                                                    chociaż o wiele lepiej. W zeszłym tygodniu nawet sama wybrałam się
                                                    na osiedlowy ryneczek po zakupy, ledwo doszłam, później musiałam
                                                    trochę poleżeć. Mąż się ze mnie śmiał żebym wzięła telefon to w
                                                    razie czego zadzwonię po taksówkęsmile
                                                    Kuby urodziny też były skromne, byli teściowie, mój tata i
                                                    chrzestny, teściowa przywiozł torta. Kuba co chwila kazał sobie
                                                    zapalać świeczki, bo tak mu się spodobało zdmuchiwanie ich. Wczoraj
                                                    byłam pierwszy raz na spacerze z Zuzią. Muszę kończyć bo mała woła
                                                    cyca.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mamakasienki1 Re: zimno! 29.01.08, 10:29
                                                    Witam
                                                    Mega cieszę się bardzo, że już lepiej się czujesz, już niedługo
                                                    będziecie z Zuzią na spacerki codziennie chodzić.

                                                    U nas ze świeczkami było podobnie, Kasia ciągle kazała sobie zapalać
                                                    żeby móc zdmuchnąć, najlepsze, że goście nam się podzielili i każdy
                                                    w innym terminie i za każdym razem jakieś ciasto robimy i świeczki
                                                    dajemy Kasi dmuchać to już wogóle będzie myślała, że urodziny to
                                                    miesiąc trwają.

                                                    Wczoraj też wyszliśmy sobie na spacer, lekarka była i stwierdziłą,
                                                    że powinniśmy chodzić codziennie jak dziewczynki zdrowe.
                                                    Wogóle bardzo się dziwiła że sama zajmuję się domem i dziećmi i nie
                                                    mam żadnej pomocy, ja nie czuję się za bardzo obciążona, czasami
                                                    tylko marzy mi się powrót do pracy, ale wiem, że to będzie koniec
                                                    jednego etapu i odwlekam to jak mogę, narazie do wiosny.
                                                    Kasia już trzeci tydzień siedzi w domu i nie chodzi do przedszkola,
                                                    żebym w końcu mogła zaszczepić Maję, wczoraj poszłam ją zapisać i
                                                    okazało się, że nasza pielęgniarka od szczepień jest na urlopie i
                                                    nie ma mi kto dziecka zaszczepić a ja już nie mam siły siedzieć z
                                                    nimi dwiema w domu. Chcę w końcu porządnie posprzątać, póść na
                                                    zakupy.
                                                    Kończę bo Maja już na kolana mi się wspięła
                                                  • monika25lbn Re: zimno! 29.01.08, 11:00
                                                    Hej
                                                    Mega zdrowka duzo i szybkiego powrotu do formy,super,ze sie
                                                    odezwalas.
                                                    Mamokasienki wierze,w to co piszesz.Ja tydzien z Patem ledwo
                                                    wytrzymywalam w domu.Jakos Wam to szczepienie chyba nie po
                                                    drodze,skoro ciagle jakies przeszkody.Coz czasem tak bywa.Pat jak
                                                    byl malutki to tez ciagle przekladalismy bo chory,bo katar a potem
                                                    znowu cos innego.Bedzie dobrze.Kasi nie teskni za przedszkolem?
                                                    My dzis wstalismy przed budzikiem,bo Pat siku chcial,potem sie
                                                    jeszcze chwile polozyl,ja budzik wylaczylam i sie poprzytulalam do
                                                    niego i tak nam zeszlo do 8:30 no i dzis wolne mamywinkA taka chcialam
                                                    byc konsekwentna z tym chodzeniem do przedszkola ale moze jak juz
                                                    kiedys uda mi sie pojsc do pracy to bedzie wieksza mobilizacja.Niby
                                                    to pierwszy raz taki ale wczesniej myslalam juz,ze nie chce mi sie
                                                    wstawac.Teraz jednak budzik bede wylaczac dopiero jak juz calkiem
                                                    wstaniemy.
                                                    Dzis u nas snieg pada,idziemy zaraz na spacer i zakupy,narazie Pat
                                                    Skubi Du oglada.
                                                    Pozdrawiamy i milego dnia zyczymy.
                                                  • mama_nikoli Re: zimno! 29.01.08, 17:51
                                                    mega,mamokasienki-Ale ja bym chciała miec drugą małą dzidzie tak jak
                                                    wy smile) Cały czas to odkładamy...mieliśmy dzialać w styczniu..teraz
                                                    myslimy że lepiej bedzie w marcu a znajomi podpowiadają mi że fajnie
                                                    po wakacjach..hmmm..i teraz juz sama nie wiem.
                                                    Od lipca zeszłego roku zaczełam prace w firmie "Taranko",bardzo
                                                    fajnie mi tam.Moja szefowa jest super,czesto rozmawiamy..smiejemy
                                                    sie..umawiamy po pracy.Ona jak słyszy coś o ciązy to od razu
                                                    mówi"nie" bo mowi że jestem jej bardzo potrzebna.
                                                    Dziewczyny..co mam robić,patrzeć na nią,na to co mówi czy nie
                                                    zwracac wogle na to uwagi??
                                                  • mamakasienki1 Re: zimno! 31.01.08, 14:59
                                                    Witam
                                                    U nas dziś jakiś senny dzień i narazie oba moje bąble usnęły,
                                                    ciekawe ile pośpią.

                                                    Moniko co do tej mobilizacji w prowadzeniu do przedszkola to ja
                                                    myślę tak samo, będzie bardziej regularnie jak pójdę do pracy, a
                                                    narazie korzystamy z komfortowej sytuacji, że mogę prowadzić Kasię
                                                    kiedy chcę.

                                                    Mamo-Nikoli świetnie, że masz dobrą pracę i dobrze się w niej
                                                    czujesz, to jest najważniejsze.
                                                    Co do drugiego dziecka to my tak sobie właśnie zaplanowaliśmy żeby
                                                    było zanim wrócę do pracy bo później nijak by nam nie pasowało no i
                                                    za nic nie dałabym się namówić na drugiego malucha. A tak posiedzę
                                                    jeszcze do wiosny, Maja będzie miała roczek i dopiero zabiorę się za
                                                    jakąś konkretną pracę, przynajmniej mam takie plany, a jak wyjdzie
                                                    to nie wiem.
                                                    Co do Twojej szefowej to nie wiem co miałabym Ci powiedzieć,
                                                    wszystko skupia się na tym na czym Ci najbardziej zależy., więc
                                                    musisz sama sobie odpowiedzieć.
                                                    Mój mąż coś przebąkuje o trzecim dziecku, ale teraz już mnie nie
                                                    namówi żeby nie wiem co, napewno nie w takim ciasnym mieszkanku i
                                                    napewno muszę wrócić do pracy, a za kilka lat pomyślimy.

                                                    Okropna pogoda nie chce się nawet wychodzić z domu, tak bardzo
                                                    tęsnkię za wiosną, za ciepłem i spacerami. Kasia już świra w domu
                                                    dostaje, a ja nie chcę żeby znowu były chore więc trzymam ją w domu.
                                                    Do przedszkola pójdzie dopiero w poniedziałek, a dziś od rana mnie
                                                    męczy, że chce do przedszkola.
                                                  • elkusia Już luty 01.02.08, 13:37
                                                    Witam gorąco
                                                    Mamo-Nikoli, uważam podonie jak Mamakasieńki, że ty Ty musisz podjąć
                                                    decyzję a nie Twoja szefowa, chyba ngdy szefom nie zależy na tym
                                                    żeby pracownic nie było w pracy tylko na zwolnieniu lub urlopie
                                                    macierzyński, no niestety - konflikt interesów. W tej chwili uważam,
                                                    że jest akurat fajny moment w różnicy wieku dzieci, że warto byłoby
                                                    zajść w ciążę, koleżanki które mają już starsze dzieci to mówią, że
                                                    póżniej jest jeszcze trudniej się zdecydować, ale to przecież sprawa
                                                    bardzo indywidalna, dużo zależy od sytuacji materialnej, choć z
                                                    reguły nasi rodzice mieli dużo gorsze warunki i jakoś udało im się
                                                    wychować po 2-3 dzieci smile

                                                    U nas spokój, pogoda fatalna, albo zimno, albo wieje. albo pada.

                                                    Miłego weekendu dla wszystkich.
                                                  • mamakasienki1 Re: Już luty 01.02.08, 14:07
                                                    Witam
                                                    Też się cieszę, że już luty, wiosna coraz bliżej smile

                                                    U nas nic nowego, właśnie ułożyłam dziewczynki spać, nie do wiary
                                                    ale śpią obie, a w domu taka cisza, że aż uszy bolą. Najbardziej
                                                    lubię taki spokój, najlepiej wypoczywam.
                                                    A u nas pogoda znośna, nie jest zimno, 5 stopni, jest zupełnie sucho
                                                    i nic nie pada, no i nasza pościel od rana na balkonie, jeszcze z
                                                    godzinkę i ją zdejmę, ale będzie przyjemnie spać.

                                                    W sumie zajrzałam tylko na chwilę życzyć wam udanego weekendu.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mama_nikoli Re: Już luty 01.02.08, 16:14
                                                    Dzięki dziewczyny za odpowiedz,macie rację we wszystkim co
                                                    piszecie smile
                                                    Wczoraj zadzwoniła do mnie pani z przedszkola i mówiła że zwolniło
                                                    się w końcu miejsce.No i dziś Nikolka była pierwszy dzień,nie
                                                    płakała jak ją zostawiałam smile..akurat trafiłyśmy na bal
                                                    karnawałowy smile Wczoraj na szybkiego musiałam szukac jakiegoś
                                                    przebrania i znalazłam dopiero w ciuchach używanych "małą
                                                    syrenkę".Nawet fajnie wyglądała.
                                                    Jak przyszłam ją odebrać to akurat płakała ale ponoć fajnie się
                                                    bawiła i tańczyła...był "shrek" i troche była przestraszona!!!
                                                    Dostała w prezencie lale z akcesorami i z tego co wywnioskowałam to
                                                    raczej jej się podobało.Zobaczymy czy będzie chciała zostać w
                                                    przedszkolu w poniedzialek!!

                                                  • elkusia Re: Już luty 04.02.08, 08:05
                                                    Ale super Mamonikoli, mam nadzieję, że dzisiaj też było bez
                                                    problemów. Pierwszy dzień w przedszkolu i od razu bal, gorzej że
                                                    teraz będzie miała nadzieję, że tak jest tam zawsze smile))

                                                    MY po pięknej słonecznej niedzili, po mszy pojechaliśmy z prowiantem
                                                    za miasto, było super, piękne widoki, rozlewiska rzeki, tylko
                                                    Dobrochna marudziła i nie chciała chodzić, bo ją nogi bolą. Kurcze,
                                                    przez tą zimę, moje dziecko straciło kondycję. Mam nadzieję, że jak
                                                    zacznie się chodzenie do piaskownicy to jej kondycja się wzmocni smile

                                                    Miłego dnia,
                                                    pa,pa
                                                  • zyrafka01 Re: Już luty 04.02.08, 13:22
                                                    Jejku dziewczyny, przepraszam, że tak mało piszę ale ostatnio nie
                                                    wyrabiam. Młody cały czas mi ryczy, nie chce za bardzo spać w ciągu
                                                    dnia. W nocy budzi się po kilka razy. Dziś wstał o 6 i do teraz
                                                    zdrzemnął się 2xpo 0,5 godziny. Ja mam oczy na zapałki, myślałam, że
                                                    pośpię razem z nim a tu klops. W ogóle zrobił się taki że tylko mama
                                                    i mama i na rączkach. Staram się go nie nosić za dużo ale już nie
                                                    wyrabiam od tego jego płaczu.
                                                    Ola poszła dziś pierwszy raz do przedszkola po przerwie. Na razie
                                                    jest pełna zapału, nie płakała i od razu pobiegła do dzieci.
                                                    Zobaczymy na ile starczy jej zapału. W ogóle to chcę zacząć ją
                                                    wcześniej kłaść spać, bo wcześniej był problem ze wstawaniem rano.
                                                    Mam zamiar zrobić tak aby o 20:30 już leżała w łóżku, bo ostatnio to
                                                    dopiero braliśmy się za mycie o 20 i schodziło nam prawie do 21.
                                                    No i mam nadzieję, że nie przyniesie za szybko jakiegoś choróbska do
                                                    domu. Zwłaszcza, że w zeszłym tygodniu było w Oli grupie podobno
                                                    tylko 8 dzieci bo reszta była chora. Zobaczymy. Od tygodnia daję jej
                                                    codziennie actimel do picia. Może jej jakoś to pomoże.

                                                    No i muszę kończyć bo Łukasz już się zanosi od płaczu.
                                                    Pozdrowienia
                                                  • monika25lbn Re: Już luty 04.02.08, 16:53
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Zyrafko trzymamy kciuki,zeby Ola chodzila jak najdluzej do
                                                    przedszkola i nie chorowala no i maly,zeby dal Ci troszke odpoczac
                                                    czasami.
                                                    Mamo Nikolki fajnie,ze w koncu macie miejsce dla malej.
                                                    Ja jakos tez ostatnio mniej zagladam na forum,jakos czasu braknie.
                                                    w piatek w przedszkolu bylo przedstawienie na dzien babci i dziadka
                                                    (nasi mimo zaproszenia niestety nie przyszli),maz mial wolne wiec
                                                    poszlismy oboje i tylko na 9:30,myslalam,ze Pat pojdzie do pani i
                                                    dzieci ale przesiedzial u taty na kolanach pol godzinki.Mimo,ze malo
                                                    chodzil to piosenki kojarzyl i raczkami pokazywal to co dzieci.Jeden
                                                    z chlopcow stana tylem do wszystkich i tak przestal ten
                                                    wystep.Dziadkowie byli zaangazowani w wystep i tez wlaczali sie do
                                                    zabawy a ja sie malo nie poryczalam.Szlak mnie trafia na ta tesciowa
                                                    poprostu,bo zawsze wykrecala sie praca ale w zeszlym tyg podobno ja
                                                    zwolnili chociaz sama mowi,ze odeszla.
                                                    W sobote Pat nocowal u babci,bo my bylismy na urodzinach kolezanki w
                                                    pubie,potem u niej w domu.Bylo troche osob,przynajmniej wyszlismy
                                                    gdzies sami.Z rana oczywiscie telefon,zeby przyjezdzac,bo maly
                                                    marudzi.
                                                    Nie wiem tylko jak to bedzie jak pojdziemy na slub znajomych,wtedy
                                                    napewno z rana nie bede biegla po dziecko wiec juz nie wiem czy
                                                    wogole isc.
                                                    Od wczoraj Pat goraczkuje,kaszle.Dzis zostal w domu,jesli goraczka
                                                    nie przejdzie to jutro idziemy do pediatry.
                                                    Koncze bo marudzi strasznie i ciagle mu oklady robie.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • elkusia Re: Już luty 05.02.08, 10:52
                                                    Witam wszystkich,
                                                    współczuję Żyrafko i życzę dużo sił i wytrzymałości. Może Łukaszkowi
                                                    ząbki się wyrzynają lub co gorsza uczulenie go męczy i dlatego taki
                                                    spragniony mamy i utulenia w jej ramionach? Mam nadzieję, że Olka z
                                                    chęcią będzie chodzić do przedszkola.

                                                    Moniko żal, że trafiłaś na takich teściów, nic się nie martw - za
                                                    parę lat, gdy bedą potrzebować pomocy to zatęsknią za silnym
                                                    wnuczkiem coby dywany im wytrzepał lub pomalował mieszkanie wink
                                                    Ja też tradycyjnie się wściekam na moją teściową, wczoraj piękny
                                                    słoneczny dzień - gdzie go spędziło moje dziecko? - na zakupach w
                                                    centum hanldowym, hurrra, ale się cieszę, bo dziś już pochmurno i
                                                    pewnie będzie padać, więc znów cały dzień w domu wrrr. Romumiem, że
                                                    muszą zrobić zakupy ale mają na to cały weekend, albo mogą jechać
                                                    gdy już zabierzemy córcię, albo w taki dzień jak dziś, gdy pada -
                                                    ale dlaczego w piękny słoneczny dzień idą z dzieckiem i siedzą cały
                                                    dzień pod dachem? Na dodatek kupili jej kolejną maskotkę, już
                                                    mówiłam, że Dośka ma za dużo maskotek, po co jej tyle misiów, lalek
                                                    i psów? Bawi się tym jeden dzień a potem leży w kącie.
                                                  • elkusia Re: Już luty 08.02.08, 08:54
                                                    U nas piękny słoneczny dzień, a ja siedzę w pracy, ledwie przyszłam,
                                                    to już mnie nosi na powietrze. Gdy wyjdziemy po 16 to juz pewnie
                                                    będzie po słońcu. Choć już czuje się, że dni są dłuższe i jaśniejsze.

                                                    Powoli wprowadzam Dobrosi zwykłe mleko, ale nie chce go pić. Mieszam
                                                    trochę zwykłego, trochę w proszku ale wyczuwa smak i mówi, że chce
                                                    tylko to z proszku. Nie wiem co robić? DO tej pory rano i wieczorem
                                                    piła pełną butlę mleka. A Wasze dzieci bez problemu przeszły na
                                                    zwykłe, woreczkowe mleko?

                                                    Widziałam na allegro dużo przecen na zimowe spodnie i kurtki, chyba
                                                    starym zwyczajem kupię już coś na kolejną zimę. Coraz droższe
                                                    ciuszki dla naszych dzieci są smile
                                                  • mamakasienki1 Re: Już luty 08.02.08, 11:21
                                                    Witam
                                                    Elkusiu oj droższe, droższe. Ja też zawsze kupuję ciuszki na wyrost,
                                                    jak trafia mi się jakaś fajna okazja to zawsze korzystam.

                                                    Przepraszam, że tak długo się nie odzywałam, Maja chora, od wtorku
                                                    dostaje antybiotyk i to chyba niepotrzebnie, denerwuję się przez to
                                                    ale podaję, bo nie mogę przerwać.
                                                    w niedzielę nam zagorączkowała i do wtorku nijak nie mogłam zbić
                                                    temperatury, w końcu zadzwoniłam po lekarkę, no i stwierdziła, że
                                                    słyszy szmery w oskrzelach i zaserwowała od razu przyniesiony przez
                                                    siebie antybiotyk (oczywiście musiałam za niego zapłacić).
                                                    Następnego dnia Maja cała w kropki i żadnych objawów, myślę, że to
                                                    była trzydniówka, ale antybiotyk mamy jeszcze do jutra.
                                                    Poza tym szukamy działki pod miastem i trochę mi to szukanie zajmuje
                                                    czasu. Wprawdzie narazie mamy plan że kupimy samą działkę, a dom
                                                    wybudujemy za jakiś czas, ale i tak to nie taka prosta sprawa, bo
                                                    ceny są bardzo wysokie.
                                                    Kasia już tydzień chodzi do przedszkola i narazie ze zdrówkiem jako
                                                    tako.

                                                    U nas niestety słonka brak, ale całe szczęście nie pada. To się
                                                    przejdziemy na spacer później z Kasią jak odbierzemy ją z
                                                    przedszkola.

                                                    Elkusiu co do mleka, to my wogóle nie dawaliśmy Kasi sztucznego bo
                                                    rok i 8 miesięcy karmiłam ją piersią, a później dostała zwykłe mleko
                                                    z kartownu i tak pije do dziś.
                                                    Co wieczór dostaje kaszkę na zwykłym mleku.

                                                    Moniko współczuję teściowej, szkoda dziecka.

                                                    Elkusiu jak taki ładny dzień to ja bym dzwoniła do swojej teściowej,
                                                    żeby zabrali małą na spacer, bo szkoda żeby siedziała w domu. Wtedy
                                                    nie mieliby raczej wyjścia.

                                                    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.
                                                  • monika25lbn Re: Już luty 08.02.08, 14:46
                                                    Hej,
                                                    Patryk spi to mam chwilke,a coraz zadziej spi w dzien.Dzis szalal w
                                                    domu a ja sprzatalam,w koncu siadl na kanapie i sam zasna.
                                                    Wczoraj bylym w przychodni,Pat ma Augumentin,mial goraczke obudzil
                                                    mnie o 4 rano siku i rozpalony byl.Dalam mu czopek i po 8 poszlismy
                                                    sie badac.Znowu mala siatka lekow i 70zl + witaminy.Tak sie ciagle
                                                    zastanawiam czemu na leki dla dzieci nie ma zadnych znizek.Pol biedy
                                                    jak dziecko zadko choruje a jak ciesciej to juz mowie,ze majatek
                                                    zostawiam w aptece.
                                                    Elkusiu tez dostrzegam,ze dzien coraz dluzszy,coraz
                                                    cieplej,sloneczko tez swieci i az mi sie w domu siedziec nie
                                                    chce.Teraz cos zachmurzylo sie i moze popada.
                                                    Jak pomysle,ze niedlugo swieta i okna trzeba by pomyc to jakos mi
                                                    sie nie chce a blizej wiosny i tak trzeba to zrobic.
                                                    Mamokasienki zdrowka duzo dla Majeczki.
                                                    A co do tych cen za dzialki czy mieszkania to mialy w koncu przestac
                                                    rosnac ale chyba nic sie nie zmienilo.Oby Wam sie udalo znalezc cos
                                                    za rozsadna cene.Budowa domu to juz powazna sprawa ale to zawsze na
                                                    swoim.
                                                    Maz ma umowe do konca lutego,wczoraj cos mowil,ze rozmawial z szefem
                                                    i ten narazie nie bardzo chetny na przedluzenie wiec pewnie od marca
                                                    bedzie musial znowu czego szukac,moze i mi sie w koncu uda ale nic
                                                    juz nie planuje.
                                                    Pata tez mi szkoda przez tych tesciow,narazie moze jeszcze niewiele
                                                    zrozumial z tego,poza tym my bylismy ale bedzie starszy i pewnie
                                                    bedzie trudniej.A tesciowa pogodzila sie z synem i synowa i
                                                    przestala sie do nas odzwywac.Jak dzwonila dzien w dzien z zalami i
                                                    wogole tak teraz cisza,eeh nie moge kobiety zrozumiec i naprawde nie
                                                    chciala bym kiedys byc taka tesciowa.
                                                    Mamy okropny,ropny katar,mnie bardzo meczy a Pata najgorzej jak
                                                    spi.Dostalam jakies krople ale na ulotce pisze,ze do 12 rż nie
                                                    powinno sie stosowac u dzieci i nie wiem jak ta lekarka przepisuje
                                                    te leki i czy wogole zapuszczac Patrykowi.
                                                    W srode mamy kontrol wiec pewnie nastepny tydzien tez nici z
                                                    przedszkola.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • mama_nikoli Re: Już luty 10.02.08, 10:37
                                                    Elkusia ja już od daawna daje Nikoli zwykłe mleko,na początku nie
                                                    chciała pić a teraz nie ma problemu!!

                                                    Nikolka od środy nie chodzi do przedszkola bo jest chora sad
                                                    Goraczka,katar i STRASZNY kaszel!!!! Mąż dostał zwolnienie do
                                                    poniedziałku włacznie ale watpie że Niki wyzdrowieje do tej
                                                    pory,kiepsko wyglada i kiepsko sie czuje sad( Od dziś muszę zacząć
                                                    podawać antybiotyk który lekarka przepisała w razie gdyby się nie
                                                    poprawiało.Zła jestem bo Niki była tylko trzy dni w przedszkolu i
                                                    już taka przerwa.

                                                    U nas świeci słoneczko i zero wiatru,pogoda jest piękna a my nie
                                                    mozemy poszalec na dworzu sad((
                                                  • elkusia Re: Już luty 11.02.08, 10:16
                                                    Dużo zdrówka dla wszystkich choruszków, chyba to już przesilenie
                                                    wiosenne. No i niestety efekt przedszkola sad(
                                                    Jestem ciekawa co tam u Mega, czy już doszła do siebie po porodzie,
                                                    mam nadzieję, że już wszystko ok, odezwij się Mega, co słychać, jak
                                                    sobie radzisz? Chętnie wesprzemy ciepłym słowem smile)
                                                    U nas bardzo fajna niedziela, wyjechaliśmy w południe do lasu,
                                                    świeciło słońce, było super, wróciliśmy do domy po 17 dopiero. Dośka
                                                    niestety wczoraj bardzo kapryślna, ja też szału dostawałam, niby
                                                    super dzień, a ja się co chwilę wściekałam. Najpierw nie mogłam
                                                    córci ubrać na dwór, ponad pół godziny ją goniłam po domu, już nie
                                                    wiedziłam co robić, wymieniałam atrakcje które nas czekają - nic,
                                                    próbowałam ją na siłę złapać, przytrzymać i ubrać - wiła się jak
                                                    węgorz,nie dałam rady. Później w lesie nie chciała wyjść z
                                                    samochodu, gdy wróciliśmy do domu znów nie chciała wyjść z auta- już
                                                    nie miałam sił, żeby z nią walczyć. A w lesie było super,
                                                    spacerowaliśmy, skakaliśmy po ściętych drzewach, obieraliśmy je z
                                                    kory, zerwaliśmy gałązki do wazonu, żeby obserwować jak będą
                                                    rozwijać się listki. W drodze powrotnej jeszcze odwiedziliśmy farmę
                                                    owiec i strusi, ale wielkie były! Na prawdę super dzień, tylko ta
                                                    szarpanina z córcią, wrr. Ostatnio wogóle bardzo drażliwa jest, gdy
                                                    coś nie jest po jej myśli od razu ryk, płacz i obrażanie się. Szału
                                                    można dostać.
                                                    Miłego dnia
                                                  • mamakasienki1 Re: Już luty 11.02.08, 11:06
                                                    Witam i ja
                                                    mamo-Nikoli tak wyglądały nasze początki w przedszkolu, zresztą
                                                    chyba wszystkie przedszkolaki to przechodzą.
                                                    Niestety nie ma chyba sposobu na te choróbska, organizm dziecka musi
                                                    się przystosować.

                                                    Elkusiu super taka wyprawa do lasu i na farmę, z tym ubieraniem to u
                                                    nas trochę podobnie.
                                                    My stosujemy metodę uprzedzania, dzień wcześniej mówimy Kasi co
                                                    bądziemy robić następnego dnia i ona jakoś spokojniej wszystko
                                                    przyjmuje. Zauważyłam, że nie lubi nieprzewidzianych sytuacji i
                                                    wtedy jest taka jak Dobrosia.
                                                    Np wieczorem przed spaniem mówię Kasi, że następnego dnia idziemy do
                                                    przedszkola i ona z rana już wie co ją czeka.

                                                    Wczoraj za to byliśmy oglądać działkę i to w sumie wyskoczyło nam
                                                    niespodziewanie i już było trudniej z ubraniem i wyjściem.
                                                    Za to działka całkiem fajna i jak wszystko ułoży się pomyślnie to ją
                                                    kupimy, musimy jeszcze wszystko posprawdzać w gminie.
                                                  • elkusia Re: Już luty 13.02.08, 10:32
                                                    Gratuluję Mamokasieńki, mam nadzieję, że uda się Wam kupić fajną
                                                    działkę w przystępnej cenie smile))) My też marzymy o własnym domku,
                                                    ale trochę krucho z finansami sad Choć tego stresu zwiaznego z
                                                    budową to Wam nie zazdroszczę, w każdym razie powodzenia i do
                                                    zobaczenia na parapetówie.
                                                    Spróbuję skorzystać z Twojej rady wcześniejszego uprzedzania córci,
                                                    zobaczymy czy poskutkuje, choć z niedzielami to u nas raczej wyjazdy
                                                    to decyzja podejmowana w ostatniej chwili, nigdy nie wiadomo jaka
                                                    będzie pogoda i ochota.
                                                    Co robicie na obiad dziś (to pytanie chyba sie pojawia na każdym
                                                    forum gdzie są kobiety wink? Ja już nie mam pomysłów, może coś
                                                    podrzucicie? Szybkie, tanie i smaczne, hehe.

                                                    Pozdrawiam gorąco (właśnie piję herbatkę z cytryną)
                                                  • mamakasienki1 Re: Już luty 13.02.08, 13:21
                                                    Witam
                                                    niestety czasu nie mam za wiele na pisanie, nawet na czytanie mało.
                                                    Co do tej działki to jeszcze wszystki przed nami, dziś mój mąż
                                                    pojedzie do człowieka od którego chcemy kupić działkę po wszystkie
                                                    dokumenty, a do końca tygodnia planujemy sprawdzić księgi wieczyste
                                                    i przeznaczenie działki w gminie. Jak wszystko będzie w porządku to
                                                    idziemy do banku po kredyt i kupujemy działkę.
                                                    Ale to tak prosto wygląda tylko napisane w rzeczywistości trochę to
                                                    trwa.
                                                    A budowa domu, dopiero jak spłacimy działkę, więc za kilka ładnych
                                                    lat.
                                                    Ale i tak strasznie przyjemne jest oglądanie i wybieranie projektów
                                                    domów, no i może w końcu spełni się nasze marzenie o posiadaniu
                                                    ogródka, o psie i kocie.
                                                    Co do tego uprzedzania to niestety u nas zwykle weekendy są
                                                    nieplanowane, ale bardzo się staramy żeby Kasia wiedziała wcześniej
                                                    o możliwych planach, nieraz nawet dajemy jej różne warianty do
                                                    wyboru, np. spacer po parku lub wyjście do zoo, lub odwiedziny u
                                                    znajomych, którzy mają córkę w Kasi wieku.
                                                    A co do obiadu to ja też zwykle mam pustkę w głowie co mogłabym
                                                    jeszcze zrobić.
                                                    Nasze hity to gołąbki, zwykle robimy je razem z mężem w weekendy,
                                                    większą ilość a później mrozimy i mamy na kilka porcji. Spaghetti wg
                                                    przepisu mojego męża z akademika, gotowane kulki z mięsa mielonego,
                                                    nadają się i dla Kasi i Mai, a najprostsze to pieczone ćwiartki z
                                                    kurczaka, z ziemniakami i surówką z kapusty pekińskiej (kapusta
                                                    pekińska, starta marchew i jabłko, kukurydza z puszki przyprawione
                                                    sosem vinegrette)zawsze się udaje i zawsze jest smaczne, łatwo zobić
                                                    tylko na kurczaki trzeba trochę poczekać.
                                                  • monika25lbn Re: Już luty 13.02.08, 19:20
                                                    Hej,
                                                    My dzis po kontroli i Pat ma antybiotyk przedluzony do 10 dni,bo
                                                    ciagle ma ten ropnisty katar no i mamy siedziec w domu.W sumie to
                                                    nadaja deszcze ze sniegiem wiec pogoda pewnie nie bedzie zachecac do
                                                    spacerow.Troche dobrze,ze maz jest w domu to mozemy sie zmieniac.
                                                    Ja staram sie Pata tez uprzedzac dzien wczesniej o wazniejszych
                                                    wyjsciach jak fryzjer,przychodnia itp i wtedy,natstepnego dnia jest
                                                    rzeczywiscie spokojniejszy.No i czasami(czesto nawet) pozwalam mu
                                                    cos wybrac np gdzie pojdziemy,w co sie ubierze i powiem Wam,ze to
                                                    tez troche klopotliwe,bo jak chce go w cos ubrac co mi sie widzi to
                                                    przewaznie jest protest a jak wybiera gdzie pojdziemy to przed samym
                                                    celem mowi,ze juz nie chce.Wiec z tymi jego wyborami to tez tak
                                                    roznie.
                                                    Za rada pani doktor luty wypada nam z przedszkola,zeby Pat po
                                                    antybiotyku nabral odpornosci i nie wpadl zaraz w kolejny antybiotyk.
                                                    Elkusiu,my przewaznie mamy obiad jedno daniowy,jakos tak u mnie bylo
                                                    w domu i tak zostalo,tylko niedziele i swieta dwa dania i deser.
                                                    Wiec ja to czesto zupy gotuje a z drugich to tez spagetti,rozne sosy
                                                    do ziemniakow,makaronu czy ryzu,nalesniki,krokiety z barszczykiem,
                                                    kotlety,klopsiki w sosie pomidorowym a od jakiegos czasu staram sie
                                                    czesto podawac rybe na rozne sposoby-zapiekana,smarzona w bulce albo
                                                    w ciescie ale jakos tak przewaznie z kiszona kapusta a tak to
                                                    marchewka z jablkiem dosc czesto,bo Pat lubi.
                                                    Pozdrawiam.
    • elkusia Św. walenty 14.02.08, 08:37
      Ponieważ znamy się tak dobrze, to przesyłam Wam słodką walentynkę z
      życzeniami miłego dnia.
      • mamakasienki1 Re: Św. walenty 14.02.08, 09:16
        Dołączam do życzeń Elkusi.
        I życzę wam bardzo sympatycznie spędzonego dnia oraz romantycznego
        wieczoru smile
        • monika25lbn Re: Św. walenty 14.02.08, 16:40
          I my tez dlaczamy do zyczen,buziaki.
          • zyrafka01 Re: Św. walenty 14.02.08, 17:01
            Ja też dołącam do życzeń. Buźka.
            U nas nic nowego. Łukasz ma alergię chyba na wszystko. Już dawno
            powinien zjadać mięsko a ja nie mam jak mu dawać różnych rzeczy, bo
            2-3 dni coś mu dam a potem dwa tygodnie leczę mu skórę i jest tylko
            na cycu. Ech, już nie mam siły na to. W tym tyg. chcę mu dac kleik
            ryżowy na bebilonie pepti (lekarka kazała nam dawać my nr1, jak dla
            noworodków) a potem ziemniaka z mięsem. Mam nadzieję, że chociaż to
            będzie mógł jeść.
            Olka dwa tygodnie chodzi do przedszkola i jeszcze nie zachorowała!
            Daję jej codziennie rano actimel i jakoś się trzyma. Nawet nie
            kaszle.
            Mamokasieńki, trzymam kciuki, żeby udało wam się kupić wymarzoną
            działeczkę a w przyszłości opstawić na niej piekny domek.
            Duuużo zdrówka dla Pata. Miech już skończą się te wstrętne choróbska.
            Co do obiadów to i ja mam ciagle problem co ugotować, pomysły mi się
            kończą. Ja np. lubię zapiekankę warzywną. Ugotawany makaron mieszam
            z groszkiem i marchewką ze słoika. Do tego dodaję podsmażony boczek
            z kiełbaska. Mieszam wszystko z przecierem pomidorowym, doprawiam do
            smaku solą, pieprzem i ziołami, posypuję serem i do piekarnika na
            jakieś 0,5 godz.
            AAAa, muszę kończyć bo właśnie goście przyszli. Później jeszcze coś
            dopiszę.
            • mamakasienki1 Re: Św. walenty 14.02.08, 18:38
              Zyrafko widać, że te actimele coś pomagają, może i my zaczniemy, bo
              mam już dość katarów.
              Co do alergii to najczęściej dzieci z tego wyrastają, czego i wam
              życzę, a to, że Łukaszek jeszcze na piersi wyłącznie to nic
              strasznego, Kasia praktycznie do roku jadła wyłącznie moje mleko, a
              i tak nieźle wyglądała i lekarka nie mogła wyjść z podziwu, że
              dziecko tak przybiera na wadze, Twoje mleko jest dla małego
              najlepsze.

              A my dziś na obiad zrobiliśmy sobie pizzę, pycha, nie jestem już w
              stanie wcisnąć w siebie ani kawałka.

              Byłam dziś z moimi dziewczynami na spacerze, był taki piękny dzień,
              że żal było go zmarnować na siedzenie w domu, no i spotkałyśmy
              sąsiadkę z córką, no i Kasia wybrała się do nich w gości, a później
              za nic w świecie nie chciała wracać do domu, jakoś ostatecznie udało
              mi się ją przekonać.
              Czy wasze dzieci też tak mają, że nie chcą wracać do domu? Ja już
              się zaczynam martwić, Kasia gdziekolwiek pójdzie tam chce zostać,
              dziś to mi nawet powiedziała, że zamieszka u sąsiadki.
              Tylko nie wiem czy to normalne, czy ona tak odreagowuje fakt, że mam
              dla niej mniej czasu, że muszę się zajmować też Majeczką.
              • zyrafka01 Re: Św. walenty 14.02.08, 19:16
                Już jestem. Właśnie miałyśmy wizytę koleżanki Oli. Dziewczyny są z
                tego samego rocznika tylko Ola ze stycznia a Lena z grudnia smile Rok
                róznicy a będą razem chodzić do jednej klasy smile
                Mamokasieńki to normalne, że Kasia nie chce wracać do domu. U nas to
                samo, albo jak mamy gości to cały czas powtarza, że nie chce aby
                goście poszli do domu. Właśnie przed chwilą to przerabialiśmy.
                Dziewczyny do wtorku może mnie tu nie być bo jutro przyjeżdżaja do
                nas przyjaciele ze swoimi bliźniaczkami (2 miesiące młodsze od
                Olki). Już sobie wyobrażam co się będzie działo w domu smile. Bedą
                spali w mieszkaniu naszych znajomych, którzy akurat wyjeżdżają, bo w
                naszych 2 pokojach to się raczej nie pomieścimy. Zostają do
                niedzieli a w niedzielę przyjeżdża moja mama i pobędzie do wtorku
                właśnie. Więc mogę nie mieć czasu na napisanie czegoś.
                Mam jeszcze pytanie do mam tegorocznych przedszkolaków. Do jakich
                grup będziecie posyłać dzieci w przyszłym roku. Ja chcę Olę posłać
                jeszcze raz do trzylatków. Zwłaszcza, że ma wejść w życie, że dzieci
                będą szły do szkoły w wieku 6 lat. I wtedy nasze maluchy poszłyby do
                szkoły mając 5,5 roku. A tego to ja Oli nie chcę robić i skracać jej
                dzieciństwa. A jak Wy bedziecie robić?
                No kończe bo Młody zaczyna się drzeć. Może uda mi się napisać coś
                przed wtorkiem ale jeśli nie to do napisania do wtorku. Miłego
                weekendu smile
                • monika25lbn weekendowo 16.02.08, 16:00
                  Hej,
                  Ja musze napisac Wam,sniegu u nas napadalo i zaspy po
                  kolana.Zimno,wiatry wieja,Pat na sankach chwile posiedzial i do domu
                  chcial.
                  Zyrafko,fajnie ze Ola nie choruje,moze juz nabrala wiecej
                  odpornosci,oby tak dalej.
                  Tak bym sbie drzemnela chwile,pobudke Pat zrobil o 7 ale on ani
                  mysli spac a marudzi i strasznie chce postawic na swoim.
                  Po obiedzie czuje sie ociezala strasznie.
                  Pozdrawiamy i milego weekendu.
                  • elkusia Re: weekendowo 18.02.08, 11:11
                    witam już po weekendzie,
                    u nas też spadło trochę śniegu tak na 2 mm, fajnie było w sobotę,
                    poszliśmy na spacer do lasu, w niedzielę już było tak zimno, że
                    tylko byliśmy w kościele i uciekaliśmy do domu.
                    Dzięki dziewczyny za pomysły na obiady, Moniko a jak robisz rybę w
                    cieście? Wypróbuje zapiekankę warzywną od Żyrafki, dam znać jak
                    smakowało rodzinie.
                    Ja poszalałam na kolację walentynkową, kotlety schabowe na noc
                    wrzuciłam w sos (jak na grilla), wieczorem upiekłam w piekarniku +
                    do tego ziemniaki też z piekarnika + sos czosnkowy + surówka z
                    cykorii = pycha smile A wczoraj ugotowałam zupę cubulową, trochę mi
                    nie wyszła sad
                    W tym tyogniu mam ochotę na jakieś zawijańce czyli zrazy ale raczej
                    nie z wołowiny. Zobaczymy cy mi się uda. Ja też podobnie jak wy,
                    wieczorami robię kilka porcji mięs i wrzucam w zamrażarkę.

                    Nasza córcia zatęskniła do lata, wczoraj zaordynowała szukanie
                    sandałków (skubana, dokładnie mi wszystko opisała: te sandałki mamo,
                    które miałam gdy byłam z tatą na placu zabaw, gdzie był taki konik
                    bujany, na którym jak teraz byłam to nie mogłam się bujać bo na nim
                    była kałuża wody smile
                    Wyszukałam jej sandałki (dwie pary już za małe- ale jedne jeszcze
                    prawie dobre), wyszorowała je szczotką, wodą i mydłem i będzie nosić
                    w domu. Wcozraj co chwilę chodziła sprawdzać czy już wyschły i może
                    je założyć smile

                    Ostanio moje rodzone dziecko mówi do mnie:
                    idź sobie!
                    i wtedy już wiem, że chce zrobić coś na co jej nie pozwalamy i nie
                    chce żebym to widziała - cwaniara!
                    • mamakasienki1 Re: weekendowo 21.02.08, 08:59
                      Witam
                      Strasznie pusto się zrobiło na naszym forum.
                      Ja mam strasznie mało czasu na pisanie, Maja absorbuje swoją osobą
                      cały mój wolny czas.

                      Elkusiu dzieci mają doskonałą pamięć, też mogłam się o tym nieraz
                      przekonać.
                      Bardzo mądra ta Twoja Dobrosia.

                      Nas niestety katarzysko nie opuszcza, zaczynam się martwić bo od
                      początku tygodnia zmienił się w taki ropny zielonkawy, maluchy już
                      mają czerwone strupki pod noskami a końca kataru nie widać.
                      Jeśli to jest katar bakteryjny to na nic moje czekanie trzeba chyba
                      do lekarza iść, a ja tak nie chcę im antybiotyków aplikować.
                      Maja też zaczyna pokasływać, dostała dzisiaj drosetoux i zobaczymy
                      czy coś to da.
                      Jutro z rana albo dziś po południu pójdę do jakiejś pediatry żeby mi
                      dzieci osłuchała.
                      Poza tym Maja zaczęła mówić "mama" i "baba" i "amam" "tata jeszcze
                      nie mówi z czego mój mąż jest niepocieszony.
                      Poza tym zaczęłam już szukać pracy, narazie zostałam zaproszona na
                      jedną rozmowę kwalifikacyjną tylko jest bardzo dużo osób i nie wiem
                      czy mi się uda.
                      Pozdrawiam i lecę do dzieci.
                      • monika25lbn kolejny weekend blisko 21.02.08, 10:17
                        Hej,
                        Mamokasienki fajnie,ze sie odezwalas.Ja tak zagladam ale jak
                        widze,ze pusto to i ja nic nie pisze.Zawsze ciekawiej jak juz cos
                        ktos napisze.
                        No to Majeczka sie rozgadala,fajnie,gratulacje.
                        Ja Patowi pod noskiem masia majerankowa smarowalam(ok2zl) a ulatwia
                        oddychanie,szczegolnie w nocy no i nosek nie taki czerwony i
                        zapuchniety,sobie tez smarowalam.U nas ostatnio tez byl taki katar i
                        prawie dwa tyg sie meczylismy,najbardziej tych maluszkow szkoda.
                        Powodzenia z praca.
                        My dzien w dzien gdzies chodzimy w dlugie trasy,bo wtedy Pat jest
                        spokojniejszy w domu.Teraz juz znowu cieplo sie zrobilo ale jakies
                        spiace te dni strasznie i nawet kawa malo pomaga.
                        Musze pojsc na dniach do przedszkola,napisac prosbie o zawieszenie
                        Pata na luty tylko jakos mi tak nie po drodze i motywacji
                        brak.Zmeczona jestem jakos ta pogoda i wogole a tu znowu gora
                        prasowania i chyba trzeba juz zaczac.
                        Pat sie strasznie brudzi,jak zakladam sliniak do jedzenia to i tak
                        jak czegos nie wyleje na spodnie to sie czyms wysmaruje no i ubrania
                        ma ciagle w siersci kota.
                        Pozdrowienia dla wszystkich i zdrowka dla maluchow tych starszych i
                        tych mlodszych.
                        • elkusia Re: kolejny weekend blisko 22.02.08, 15:26
                          Pozdrawiam przedweekendowo.
                          U nas również bardzo ponuro, w miarę ciepło, ale ciągle leci mżawka,
                          nie mogę rano wstać, i całe dni jestem jak zoombi ;-(
                          Moniko - ja zaprzestałam prasowania, nie mam już na to siły ani
                          czasu, kupiłam mężowi koszule z kory, ja noszę swetry, albo coś co
                          się mało gniecie. Jak się zrobi wiosennie to niestety już będziemy
                          mieli trochę więcej rzeczy do prasowania.
                          Współczuję chorób mamokasieńki, taki katar może być okropnie
                          męczący. Mam nadzieję, że nie rozwinie się coś poważniejszego.
                          Powodzenia w szukaniu pracy smile)
                          Miłego weekendu dla wszystkich
                          • zyrafka01 I po weekendzie 25.02.08, 10:28
                            Coś pustakami tu powiało.
                            Ale mamy dziś paskudnie za oknem.
                            Weekend mieliśmy przechorowany. Olka w czwartek wróciła z
                            przedszkola z podwyższoną temperaturą i katarem. W piątek jeszcze
                            trochę ja trzymało więc nie poszła do przedszkola, ale w sobotę już
                            było całkiem dobrze, więc dziś pomaszerowała. W piątek Łukasz też
                            dostał gorączki (38,5 st) i już martwiłam sie, że jeszcze on mi się
                            rozłoży. Na szczęście skończyło się tylko na tym i już w sobotę nie
                            było śladu po gorączce. Tak sobie pomyślałam, że może to przez zęby.
                            Ja za to zaraziłam się od Oli i jeszcze dziś męczy mnie katar. A
                            wczoraj mój mąż zaczął mieć kłopoty z żołądkiem. I tak nam minął
                            weekend.
                            Dziewczyny, wygląda na to, że Łukasz jest uczulony na wszystko co
                            dostaje do jedzenia (oprócz mojego mleka i kleiku ryżowego na
                            bebilonie pepti). Ręce mi opadają, bo jakakolwiek próba podania
                            innego jedzenia kończy się mega problemami skórnymi. Ostatnio dostał
                            wysypkę na ziemniaka z indykiem (mięso ze słoiczka). Echhhhh, już
                            nie wiem co mu podawać. Za kilka dni spróbuję podać mu jeszcze dynię
                            ze słoiczka, bo świeżej pewnie nigdzie już nie uraczę (jeśli uda mi
                            się taki słoiczek znaleźć na mojej prowincji).
                            11 marca mamy umówioną prywtną wizytę u alergologa, więc może coś
                            nam doradzi. Z nfz-u termin był na październik sad Paranoja. A do
                            października moje dziecko będzie jadło tylko mleko. Do lekarza muszę
                            jechać do Koszalina i mieliśmy problem co zrobić z Olką. Bo jechać
                            samej dwoama pks-ami z dwójką dzieciaków mi się w ogóle nie
                            uśmiecha, tym bardziej, że Ola od kilku miesięcy zaczęła mieć
                            chorobę lokomocyjną i wymiotuje w autobusie. I nie wyobrażam sobie
                            jak miałabym łapać jej pawie (przepraszam) z Łukaszem na ręku. Na
                            szczęście znalazła się jedna koleżnka, która odbierze Olę z
                            przedszkola i zabierze do siebie do domu zanim Piotr wróci z pracy.
                            A teraz coś weselszego
                            www.scribd.com/doc/414512/test-dla-przedszkolakow
                            Kończę, Młody poszedł właśnie spać i chyba też się jeszcze trochę
                            położę, bo wciąż jakoś czuję się chora.
                            • elkusia Re: I po weekendzie 25.02.08, 10:58
                              współczuje tych chorób Żyrafko. Daj znać co zalecił alergolog, i
                              rzeczywiście nie zazdroszczę tych podróży, można szału dostać. A
                              test dla przedszkolaków - fajny smile))

                              MY za to mamy inne atrakcje żywieniowe - Dośka uwielbia sos
                              czosnkowy, wczoraj maczała w nim nawet ogórka kiszonego i
                              rzodkiewkę, Fajne miny robi przy jedzeniu, ponieważ ja robię ten sos
                              dość ostry, dużo czosnku - ale Dośka i tak zajada. Oczywiście
                              głównym mieszaczem sosu jest córcia, tylko jakoś tak po tym jej
                              mieszaniu mało się robi tego sosiku.

                              U nas piękny weekend wiosenny, ciepło, słoneczko, dużo atrakcji na
                              spacerze: sarna, która weszła na teren ogródków działkowych i
                              później nie wiedziała jak wyjść i skakała przez płoty, chłopcy
                              puszczający latawca, pierwsze kaczki na wodzie, a my po prostu
                              wzieliśmy piłeczkę, kulaliśmy i rzucaliśmy, - fajnooooo.

                              Dużo zdrówka dla wszyskich!

                              ps.
                              dziś już u nas pada sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka