Dodaj do ulubionych

vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>>>>>

17.05.04, 16:56
Wsadzam kij w mrowisko i coś mi się wydaje, że ten wątek omawiany był na tym
forum. Chodzi mi orodziców, którzy pieją z zachwytu nad umiejętnościami
dzieci ponad wiek: a to pięknie tańczy, kiedy ma 10 miesięcy, a to sika do
nocnika odkąd 7 miesięcy skonczył, a to mówi pełnymi zdaniami w wieku lat
dwóch,a wiersze na miarę Norwida układa w przedszkolu... Ble!!! Sto razy
fajniejs ię czyta historie o takich normalnych dzieciaczkach, które geniuszem
nie grzeszą. Co gorsza. Rodzice bywaja tak zaslepieni, że nawet nie przez
Internet, ale podczas zwykłych spotkań przesadzają z mozliwościami swoich
pociech i traktują je jak tresowane małpki :"Zosiu pokaż cioci jak robi
konik", "Kacperku ile to jest dwa i dwa"...
Jestem mama zwykłej dziewczynki, nieprawda, niezwykłej, bo mojej jedynej i
najukochańszej, ale nie będę licytować się, że jest mądrzejsza od niejednej
rówieśniczki. Może i jest, ale jest tez pewnie wiele dzieci, które potrafią
coś, czego ona nie potrafi. A nawet gdyby zawsze była normalna i przeciętna
to i tak kocham ja najmocniej, bo jest, a nie "bo taka jest..."
Pozdrawiam rodziców, których dzieci maja kłopoty z poprawnym mówieniem, póxno
zaczynają chodzić, a pampersy nosza nawet w drugie urodziny. Przeciętność to
chyba nie zadna ujma na honorze, chyba, że ktos leczy swoej kompleksy
talentami dzioecika. Sory, trochę to zakręcone, ale tak jakoś czuję ten temat.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 17.05.04, 17:27
      Świetnie cię rozumiem. To samo dotyczy starszych dzieci. Wszystkie dzieci
      znajomych były najlepsze w szkole, miały kupę przyjaciół, robiły najdziwniejsze
      rzeczy, zdobywały specjalne stypendia. A moje niezupełnie. Dopiero póxniej
      zorientowałam się, ze najwybitniejsza uczennica w szkole oblała próbną maturę,
      a genijalny syn koleżanki dostał się na studia cudem i oblał od razu pierwszy
      egzamin. Po prostu ludzie nawet nie tyle kłamią, ile nie mówią wszystkiego, a
      ja raczej własnie opowiadałam o kłopotach.
      • edytek1 wybitne dzieci 17.05.04, 18:41
        Oj to już było... moje dziecko jest zwyczajne. Część rzeczy robi szybciej niż
        rówieśnicy część wolniej i mnie to nie tresuje jakoś zupełnie. Bardziej
        śmieszyDziś idę z małą na spacer a ona mówi: \Karolika iddzie spacerek, mama
        idzie spacerek. Tak Karolinko odpowiadam idziemy na spacerek... Karolinka się
        odwraca i widzi dziewczynkę . Podchodzimy Karolinka mówi: Ja Karolisia
        dziewczynka mówi Ja mam na imię Justynka. O mówię jak pięknie powiedziałaś. A
        pani co była z dziewczynką mówi : Ma 3 latka i mówi zdaniami odkąd skończyła
        rok. A pani mała ile ma? Bo z mową to słabo.... No ręce opadają zawsze wydawało
        mi się, że akurat z mową to jest zupełnie nieżle a mówienie zdaniami rocznego
        dziecka mało prawdopodobne ( zawodowo zajmuję się mową) No cóż jakieś mam
        dziwne wrażenie, ze ludzie w ten sposób muszą się dowartościować... Mi się
        średnio udało za to mój owoc moja krew to dopiero... Ja też lubię się chwalić
        moim dzieckiem jego osiągnieciami tym, ze jeszcze wczoraj nie umiało a dziś
        potrafi... Są dzieci które wolniej mówią niż moja mała , wolniej zaczęły
        chodzić są takie które szybciej... tylko jakie to ma znaczenie????? Mój mąż z
        gatunko młody zdolny w szkole nudził się niemiłosiernie nie miał zadnego
        kolegi, studia skończył z wyróżnieniem ija zawsze w ogonie klasy przyjemnośc
        nauki odkryłam w połowie klasy maturalnej za to dusza towarzystwa i jestem
        absolwentką 2 kierunków.
    • jagienka.harrison Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 17.05.04, 18:58
      hi hi a mój Dominio ma 17 m-ce i nie chodzi sam. Czasem mnie to wkurza ale
      ogólnie to i tak zacznie niedługo chodzić i tak więc co to za różnica? To samo
      z mówieniem...nigdy nie lubiałam porównań rówieśników, tak jak nie lubię
      porównywać dorosłych! Czasem mnie denerwują te mamy (i babcie) co się chwalą bo
      co to w końcu za różnica?
      • ewka2004 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 13:45
        jagienka.harrison napisała:

        > hi hi a mój Dominio ma 17 m-ce i nie chodzi sam. Czasem mnie to wkurza ale
        > ogólnie to i tak zacznie niedługo chodzić i tak więc co to za różnica? To
        samo
        > z mówieniem...nigdy nie lubiałam porównań rówieśników, tak jak nie lubię
        > porównywać dorosłych! Czasem mnie denerwują te mamy (i babcie) co się chwalą
        bo
        >
        > co to w końcu za różnica?

        Jagienko, moja coreczka ma juz 19 miesiecy i tez nie chodzi... to znaczy tylko
        trzymana za raczke (i nawet lubi dlugie dystanse), natomiast samodzielnie nie
        chce za zadne skarby. Lekarka twierdzi ze z medycznego punktu widzenia
        wszystko jest w porzadku, malej "tylko" brakuje pewnosci siebie.Co robic ? Czy
        ktos jeszcze ma takie problemy ? To a propos tych nadzwyczaj rozwinietych
        dzieci...
        • jaiza Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 26.05.04, 13:02
          Mój Łukasiu zaczął chodzić mając 20 mies. Też się bał. Zaczął, gdy dziadkowie
          nauczyli go samodzielnego wstawania i siadania na środku pokoju. Jak to
          opanował, to od razu rozpoczął chodzenie, po prostu był pewny, że jak sie
          wypusci na środek pokoju to sobie poradzi. Wcześniej chodził przy scianach. Też
          się zamartwiałam i zresztą było to dosyc kłopotliwe. Ale teraz ma 2,5 roku i
          biega. Ruchowo jest może nie tak sprawny jak niektóre dzieci w jego wieku, sika
          do pieluchy. Ale za to intelektualnie bryluje. Nie bedę się jednak chwalić smile
          • jokrru też o chodzeniu 26.05.04, 13:45
            Mój synek choć zaczął chodzić w wieku 11 miesięcy, to
            też bardzo bał się chodzenia samodzielnego,
            bez trzymania mamy za rękę i bez przytrzymywania się
            czegokolwiek.

            Często brał jakąś szmatkę np. ścierkę do garnków,
            kurczowo trzymał ją w rączce i ze świadomością,
            że czegoś się trzyma maszerował na środek pokoju.
            Doszło nawet do tego, że
            wystarczył mu nawet skrawek gazety wielkości złotówki,
            a
            bez tego skrawka, ani rusz.

            Metodę polecam, naprawdę dodaje odwagi.


            Pozdrawiam,
            K.
      • mamand Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 20.05.04, 15:28
        dlaczego rodzice bardziej przejmują się tym kiedy ich dziecko zacznie samo
        chodzić i siać na nocnik niż np. zbuduje wieżę z 5 klocków albo narysuje
        śliczny obrazek, przecież to tak samo ważne umiejętności. Moja młodsza ciostra
        (teraz 17 lat) nie chodziła do 20 miesiąca życia, to nawet mało powiedziane,
        ona nie miała najmniejszego zamiaru stawać na nogi - gdy ktoś ją podnosił do
        góry żeby postawić na nogi ona je poprostu podkulała, a po domu przecuwała się
        na pupie. pewnego pięknego dnia po porostu wstała i poszła! i to tak sprawnie
        jakby robiła to do miesięcy.
        jestem mamą (oczywiście jak każda z was) 10 miesięcznego synka który wspaniale
        si rozwija, ale nie poganiam go z kalendarzem w ręku do stania i chodzenia (ale
        to wcale nie jest łatwe)
        pozdrawiam Agata i Andrzejek
        • hedwiga777 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 24.05.04, 03:10
          Chodzenie jakon umiejętność najbardziej rzuca się w oczy, to chyba dlatego
          rodzice (a czasem dziadkowie) tak się przejmują. Faktycznie, często się zdarza,
          że dziecko jakby "obserwuje" proces chodzenia, a potem, gdy w końcu ruszy
          samodzielnie, od razu robi to doskonale, kuca, podnosi z ziemi zabawkę, nie
          tracąc równowagi, wstaje opierając się wyłącznie na podłodze... Tak było z moją
          młodszą Zosią (30.01.2003), która nie chodziła przez 15 miesięcy, za to wieżę
          układa świetnie już teraz, w przeciwieństwie do Zuzi (3 lata), która chodziła
          na roczek, ale klocki to dla niej czarna magia. Z rysowaniem jest jeszcze
          gorzej i - przy okazji - co powinien już rysować przeciętny trzylatek, bo Zuzia
          tylko bazgrze ukośnie różnymi kolorami?
          Pozdrawiam. Jagoda
    • kajami1 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 17.05.04, 19:10
      A mnie "gila" co mówią inni o swoich "cudownych" dzieciach.
      Ja jestem mamą dwuletniego pampersiarza, który albo jest chinczykiem albo
      prawie niemową ( tak szczerze to zna sporo wyrazów ale "rekord zdaniowy" to:
      chce to, daj to).
      A dla mnie to i tak on będzie cudowny mimo iż nie recytuje Białoszewskiego z
      pamięcismile

      Pozdrawiam.
      Kasia
    • monika_wroclaw Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 17.05.04, 20:07
      Popieram!!! A już najbardziej mnie śmieszy, jak ktoś jest dumny z tego, że
      dziecko zaczęło chodzić w wieku 8 czy 9 miesięcy, a jakie to ma wogóle
      znaczenie dla jego przyszłości???? No chyba tylko takie, że szybciej może mieć
      problemy z kręgosłupemsmile

      Moja Maja ma 22 miesiące i niewiele mówi, tzn. mówi non stop ale po swojemu,
      trochę naszych słów też zna, ale rzadko z nich korzysta, jak chce się pochwalić
      jak to ona pięknie potrafi mówić to w kółko mówi: mama, tata, Alś ( co znaczy
      Aluś ) smile
      Ostatnio właśnie moja mama przez telefon powiedziała do mnie: wiesz była u nas
      Ewelina ( moja kuzynka ) z synem ( ma 19 m-cy ), ale on ładnie mówi...
      A ja jej na to, wiesz mamo, ale większość wybitnych ludzi bardzo późno
      zaczynało mówić, nawet koło 3 roku życiabig_grinbig_grinbig_grin
      Wszystkie dzieci są kochaniutkie, a te osiągnięcia to często mocno
      wyolbrzymiane przez rodziców, zwłaszcza w miare upływu czasu.

      Pamiętajmy, że dzieci rozwijają się indywidualnie, każde jest inne, jedno
      szybciej mówi, inne szybciej siusia do nocnika, jeszcze inne jest bardziej
      towarzyskie, podczas gdy jego rówieśnicy chowają się z mamy spódnicą.

      pozdrawiam serdecznie
    • adria1977 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 17.05.04, 20:07
      Mnie denerwuja wszelkie rodzinne spotkania... W rodzinie mamy dwoje malutkich
      dzieci (moja Ptysia i Jej kuzyn) w tym samym wieku. Srednio co kilka tygodni
      slucham, jaki ten Krystianek jest madry i jaki super rozwiniety oraz zachwyty mojej
      Babci nad super inteligencja Patrycji (moja coreczka to Jej ukochana prawnusia).
      Przez caly obiad slysze tylko: "Krystianku, a jak robi krowka", "Patrycja, policz
      paluszki", itd... Te dzieci sa traktowane jak zwierzatka w cyrku! sad I trudno mi nawet
      zwrocic Babci uwage, bo widze, jak sie cieszy z kazdej reakcji Malej... Pozdrawiam
      cieplutko big_grin.
      • d.grott Apeluję o umiar!!!!!!!!!!! 18.05.04, 09:17
        Chyba trochę przesadzasz. A czy Twoja Ptysia też nie jest zadowolona ze swoich
        osiągnięć i z tego, że babcia ją chwali. Nie jestem zwolennikiem tresowania
        dzieci i skupiania całej uwagi całego otoczenia na "numerach" jakie dziecko
        potrafi zrobić, ale nie można popadać w skrajności. Takie "numery" dostarczają
        dziecku (i opiekunom oczywiście też) wiele radości, a poza tym dziecko ciągle
        czegoś się uczy. Nic lepiej nie pomaga w nauce mowy jak piosenki i wierszyki, a
        wcześniej naśladowanie odgłosów pieska, krówki itp.
    • kassik Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 17.05.04, 20:10
      To prawda, rodzice są czasem nieznośni. A ja znam mamę, która chwaliła się
      nawet tym, że jej dziecko miało żółtaczkę po urodzeniu i nie docierało do niej,
      że to bła żółtaczka fizjologiczna a nie jakieś straszne zagrożenie dla życia
      dziecka. Według miej to cud, że małej nic nie było. A w wieku 6 miesięcy
      dziecko powiedziało "aa"" i zrobiło siusiu czyli zaczęło sygnalizować potrzeby.
      Ja słuchając tego nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać.
      Kasia
    • mamadwojga Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 17.05.04, 20:44
      Przypomina mie się (co prawda z innego kontekstu ale dobre) zdanie
      podsumowujące wszystkich zachwycających się : " JAK ONA ŚLICZNIE PLUJE ".
      Jak ktoś jest zaślepiony miłością to uważa że jego dziecko robi nawet piękne
      kupy a bąki to puszcza jak mało kto. Z drugiej strony są też rodzice którzy
      uważają że urodził im się mały nieudacznik i cały czas opowiadają jakie to mają
      tępe dziecko.
      Myślę że jak zwykle należy zachować umiar smile)


      Moje dziatki na fotkach smileczyli....
      Od zapachu konwalii aż się kręci w głowie
      Kto powiedział że połówki są zawsze równe - a połówka arbuza i połówka
      brzoskwini?
      • verdana Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 17.05.04, 20:56
        O! A na moim podwórku rodzice licytowali się, czyje dziecko jest bardziej
        uczulone!
        • 8x3fyk Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 20.05.04, 11:30
          To poprostu koszmar, sama znam jedną mamę, która uważa swoje dziecko za
          alergika, a gdybyście popatrzyły na Jasia, to poprostu okaz zdrowia -
          marchewkowa buzia, bez najmniejszej skazy, je dosłownie wszystko, ale mimo to
          ma "tragiczną alergię". Widać z tego mama ma za mało problemów i musi się
          dodatkowo umartwiać na pokaz.
          Pozdrawiam wszystkie mamy normalnych dzieci.
    • moniola Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 17.05.04, 21:10
      Dziewczyny, trochę sie nie wstrzele w temat ale przyznajcie same czy nie
      lubicie "odpytywać" swoich szkrabów : A jak robi kotek ? a jak robi
      piesek? .... bo ja lubię smile)) to nic że na wszystko odpowiada "bbbbb" ale i tak
      jest fajnie i wesoło hehehe
    • judytak Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 08:50
      coś "nie czuję tematu"...
      bo przecież...
      to, "jak robi krówka", jest ważnym i bardzo lubianym (przez dziecko!) tematem
      rozmów na odpowiednim etapie :o)

      to, że ktoś cieszy się z tego, że jego dziecko już umie (chodzić, mówić,
      siusiać na nocnik itp.) jest a) naturalne b) prawidłowe c) korzystne - byłoby
      źle, gdyby było inaczej :o)

      to, że dziecko chodzi, jak ma 9 miesięcy, mówi zdaniami, jak ma 1,5 roku, ma
      same piątki w szkole, wygrywa jakieś konkursy - dla mnie nie jest
      oznaką "geniusza", ale też nie są "umiejętnościami ponad wiek" - mieszczą się w
      normie, jak najbardziej, są też powodem do radości

      porównania może i są bezcelowe, jednak jest to jedyna metoda, żeby wychwycić,
      czy coś "jest nie tak", czy któremuś dziecku może należałoby w czymś pomóc...

      już nie mówiąc o tym, że jeśli ktoś (np. na forum) zadaje konkretne pytanie:
      "a w którym wieku wasze dzieci...?" to co? mam kłamać? mam nie odpowiedać,
      jeśli wydaje mi się, że jest to wcześniej, niż norma, i w ten sposób
      zniekształcać obraz?

      ja nie chcę, żeby moje dzieci uważali, że są "przeciętne"
      sama też tak nie uważam
      chcę, żeby wiedziały, że są dziedziny, w których są dobre, i mają szansę stanąć
      do konkursu o bycie "najlepszym" w jakimś tam środowisku (w klasie, w szkole, w
      mieście)
      chcę również, żeby wiedziały, że są dziedziny, w których nigdy dobre nie będą,
      i chcę, żeby znalazły w sobie dość siły i wytrwałości, żeby również w tych
      dziedzinach osiągnąć pewne "przyzwoite minimum"
      chcę, żeby miały przekonanie, że każde dziecko (każdy człowiek) jest właśnie
      takie - normalne, czyli w jednym dobre , w innym słabe

      w zachwyty nie popadam, ale to dlatego, że mam taki styl życiowy - powściogliwo-
      ironiczny
      są matki, które są "skrajne w wyrazaniu emocji" - to popadają w zachwyt, to w
      czarną rozpacz, a to w złośliwości typu "wymiotni rodzice"...

      pozdrawiam
      Judyta
      • monika_lwo Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 09:12
        Ja już nic nie muszę dodawać do wypowiedzi Judyty.
        Zgadzam się z nia w 100%. I też nie uważam, że moje dzieci są "przeciętne".
        Po prostu w jednym są dobre, a innym nie. Mają do tego pełne prawo.
        Chcę, aby wiedziały,że są w czymś dobre i dalej szły w tym kierunku. Myślę, że
        to nie zbrodnia. A w słabych dziedzinach dążyły do osiągnięcia chociażby
        minimum. Tak czy inaczej, rodzice są po to aby chwalić swoje dzieci. W ten
        sposób wyrabia się w nich poczucie własnej wartości, które jest niezbędne do
        funkcjonowania w świecie.
      • d.grott Popieram! 18.05.04, 09:21
        Popieram! Popieram! Popieram!
        Sama lepiej bym tego nie ujęła!
        Dorota
      • grazbed Popieram Judytak 18.05.04, 09:31
        Właśnie coś takiego jak Judytak chciałam napisać. Popieram w 120%.
        Nic dodać nic ująć.

        Pozdr.


        • edytek1 Re: Popieram Judytak do Gazabed 18.05.04, 11:35
          Nie ma 120 % tak jak nie ma większej połowy...
          • agn Re: Popieram Judytak do Gazabed 18.05.04, 13:17
            Owszem, może być 120%, nawet 150% i 1000%. Nie ma natomiast większej połowy.
          • grazbed Grazbed do Judytak 18.05.04, 13:48
            edytek1 napisała:

            > Nie ma 120 % tak jak nie ma większej połowy...

            A w klasie matematycznej (na dodatek w szkole matematycznej),którą kieeeedyś
            skończyłam mówili nam inaczej: o większej połowie co prawda było, że to niby
            jej nie ma ale o procentach to nawet mówili, że może ich być 300%.

            Czyżby kłamali? smile)

            • rugatek A właśnie, że jest większa połowa ;)))) 19.05.04, 19:28
              Przecież połowa chleba jest większa, niż połowa bułki wink))) Cóż zyczę więcej
              poczucia humoru wink)))
          • mamand Re: Popieram Judytak do Gazabed 20.05.04, 15:46
            a właśnie, że jest większa połowa. w zbiorze liczb całkowiych wykonując
            działanie 5:2 to w wyniku otrzymamy 2 i 3, czyli większą i mniejszą połowę.
            Pozdrawiam wszystkie mamy matematyczki i nie tylko A i A
            • malizna74 Re: Popieram Judytak do Gazabed 25.05.04, 08:54
              Teraz to już przekombinowałaś - nie ma w liczbach całkowitych dzielenia 5/2
      • odalie rany, Judytak, ale zgadzam się z Tobą :)))) 18.05.04, 11:22
        Czy to jakaś polityczna poprawność? Ja się sprzeciwiam. Nie jest tak, że
        wszyscy są jednakowo fajni, zdolni, zaradni. Skoro ja w moim dziecku dostrzegam
        pewien potencjał, to co, mam się z tym kryć, udawać, że go tam nie ma? Wiem,
        jakie moja córka ma wady, w czym jest gorsza od najlepszych a nawet
        przeciętnych - ale nie będę o tym piać, żeby nie zaniżać jej samooceny i
        utrwalać "etykietki" (no, może czasem pożalę się na forum). Natomiast
        pochwałami, docenianiem wzacniam cechy pozytywne - i ogólną jej samoocenę.

        Inna sprawa, to wartościowanie, dołowanie otoczenie kosztem peanów nad własną
        progeniturą, o to to nie, nie lubię tego - jesli o to chodzi autorce wątku to w
        porządku, zgadzam się. Nie wszyscy są równie, identycznie fajni i mądrzy, ale w
        każdym jest coś dobrego, być może coś bardzo dobrego. A te cechy
        ponadprzeciętne odkrywa właśnie porównanie ze średnią, z przeciętnością.
      • mamciach Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 11:05
        zgadzam się z Tobą judytak, ja się cieszę z osiągnięc mojej córki i chciałabym
        się z tym podzielić z cłaym światem... zęby jej wyrosły późno, zaczęła chodzić
        w wieku 14 miesięcy ale już wtedy znała wiele słów, w piątek 21 skończy 2lata
        i 3 miesiące jest pampersowcem, mówi do nas pełnymi zdaniami , słowa czasami
        jej się plączą, śpiewa i "recytuje " ulubione wierszyki, nie potrafi jeździć na
        rowerku i skakać jak żabka jak jej młodszy o pół roku kolega i niech się komuś
        nie wydaje że z tego powodu "tresuję ją jak małpkę w cyrku" aby owe
        umięjętności opanowała , przyjdzie na to czas jak nie jutro to za pół roku.
        Oczywiście córcia ma swoje humorki i bywa uparta ale tym nie będę się chwalić :-
        ) będę tłumaczyć ... ale i tak jestem dumna i szczęśliwa
      • le_lutki Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 13:48
        Hej,
        w duzej mierze zgadzam sie z komentarzem przedmowczyni. Nalezy rozroznic miedzy
        notorycznym i uciazliwym dla otoczenia (i dla innych dzieci) wywyzszaniem
        swojej pociechy i jej mozliwosci (i przy okazji naciaganiem faktow), a prostym
        stwierdzeniem, ze dziecko w jakiejs dziedzinie jest dobre/lepsze/szybsze od
        innych - bo niby dlaczego sie tego wstydzic albo falszowac fakty??
        Jesli zas chodzi o chwalenie sie postepami dziecka czy "odpytywanienm" go to
        rowniez istnieje roznica miedzy tresowanym zwierzatkiem, ktore przy kazdej
        okazji, niezaleznie od stopnia zainteresowania audytorium, ma wejsc na
        krzeselko i popisywac sie wierszykiem dla doroslych, a jednorazowym
        prezentowaniem gronu babc/dziadkow/cioc jakiegos kolejnego postepu w
        ksztalceniu sie dziecka. Pamietajmy, ze (z wyjatkiem przypadkow skrajnych, bo i
        takie istnieja) dziadkom - a i dzieciom - taki popis sprawia czesto wiele
        radosci.
        Poza tym umowmy sie, ze jesli juz babcie sie zbieraja przy kawie, to KAZDA z
        nich opowiada o kupkach, wierszykach i wloskach swojego wnuka - po kolei i
        kazda ma prawo sie tym wlasnym zachwycac. Takie sa reguly "gry" i nie ma w tym
        nic zlego. One sie wrecz w tym lubuja - sama widzialam.
        Odnioslam - moze nieslusznie - wrazenie, ze osoba, ktora zainicjowala watek
        czuje sie jakby zfrustrowana i probuje cos koniecznie udowodnic. Ja osobiscie
        nie znam osoby, ktora by sie nie pochwalila choc czasem nowymi umiejetnosciami
        swojej pociechy i -zwlaszcza odkad sama mam dziecko - rozumiem to doskonale.
        Przeciez to sprawia radosc! I to, ze o tym powiem nie oznacza, ze
        chce "stlamsic przeciwnika". Zakladanie takiej postawy jest dosyc dziwne...
        Czasem zreszta mowi sie o czyms zupelnie normalnie, a inna osoba moze to
        odebrac jako manifestacje wyzszosci jednego nad drugim czy cos w tym stylu. Ale
        czasami jest to kwestia przeczulenia. Wystarczy miec dystans i umiec podzielic
        rozne wypowiedzi przez 4, kladac wiele na karb czulosci/dumy rodzicielskiej czy
        czego tam jeszcze, ktora nie wynika z pogardy dla innych dzieci, tylko z
        wielkiej milosci do wlasnego (jedno nie implikuje drugiego). Czasem wystarczy
        naladowana humorem celna riposta czy uwaga (humorem, nie zlosliwoscia) zeby
        takiego rozbujanego rodzica sprowadzic na ziemie. I wystarczy.
      • lewren Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 25.05.04, 10:57
        Zgadzam się z Judytak! Zdrowie i prawidłowy rozwój moich dzieci jest dla mnie
        najważniejszy. Pewne rzeczy można wychwycić właśnie przez porozmawianie z
        innymi mamami, nawet jeżeli one przesadzają (my przecież mamy swój rozum)!
        Lepiej 10 razy się mile rozczarować niż raz nie zareagować, a czasu nie da się
        cofnąć.
    • pio4 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 09:31
      W końcu jakiś głos rozsądku. Już zaczynało wiać grozą, bo czytam i dowiaduję
      się, że przeciętność jest the best. Robienie z przeciętności cnoty, to lekka
      przesada. Rzucacie się drogie Panie z jednej skrajności w drugą. Pewnie z
      nudów. Innego sensownego wyjaśnienia nie widzę.
    • allaxx1 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 10:15
      Napisałaś samą prawdę----popieram Cię w 100%.Skąd my to znamy np.z piaskownicy
      kiedy jakaś mamusia pyta się czy mój synek juz sam je,sam siusia na nocnik i
      czy umie już wierszyk(dziecko ma 18 miesięcy! )On ma jeszcze być dzieckiem a
      nie tresowaną małpką co będzie bawiła jakiegos babsztyla swoimi umiejetnościami
    • mamakaji Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 10:17
      Tak sobie myślę, że jak zwykle kij ma dwa końce smile
      Moje pierwsze doświadczenia z wspaniałymi rodzicami wspaniałych rodziców miały
      miejsce jeszcze w szpitalu. Moja sąsiadka z sali położniczej, na okrągło
      powtarzała: "Mówcie co chcecie ale mój 'Jasiu' jest najładniejszy ze wszystkich
      waszych dzieci". A ja cóż, patrzyłam na moją wcześniaczkę, która była jakaś
      taka dziwna, inna od pozostałych noworodków, nie płakała, nie machała rączkami,
      nie chciała jeść, i serce mi się kroiło gdy zastanawiałam się co będzie dalej
      (u mojej malusiej stwierdzono zmiany w mózgu - wynik problememów
      okołoporodowych). Potem Kaja zaczęła robić postępy, tylko może trochę wolniej
      niż przeciętnie (chociaż dzisiaj oceniam jej rozwój jako prawidłowy). Roczek
      spedziła jeszcze na siedząco, w drugie urodziny nie umiała jeszcze składać zdań
      itd. Więc zwykle doskwierały mi różne zachwyty innyh mam nad ich dziećmi.
      Właściwie nie widzę niczego złego w tym że ktoś się cieszy, gdy jego dziecko
      jest "the best", chodzi tylko o to, a by tą radością nie sprawiać przykrości
      innym. A drugi koniec kija? Otóż, z drugiej strony dzici należ chwalić i
      podziwiać (te małe i te trochę większe), bez względu na to czy są przeciętne,
      czy wybitne. Mnie brakowało tego w dziciństwie, i wiem jakie to przykre gdy się
      słyszy od swojej mamy jakie to wspaniałe dzieco mają inni rodzice.
      Dlatego cieszę się i zachwyceam każdym sukcesem mojej mauszki, i chwalę ją, by
      czuła się wartościowa i kochana, jednak staram się nie demonstrować
      ostenatycjenie tych zachwytów przy innych rodzicach. Próbuję szukać złotego
      środka, (chociaż mnie samej trudno ocenić czy skutecznie)
      Pozdrawiam
      wszystkie wpaniałe mamy, wszystkich wspaniałych dzieci (bo innych po prostu nie
      ma)
      • edytek1 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 11:44
        Mamokai masz rację jak napisałam wcześniej moje dziecko robi część rzeczy
        szybciej niż jej rówieśnicy część wolniej tylko co z tego? Nie cierpię ludzi
        których dzieci, wnuki wszystko robią naj, naj naj... Szkoda mi i tych dzieci i
        tych ludzi, bo to z nich wyrastają ludzie którzy nie są wstanie sprostać
        rodzicom. To te dzieci kłami, żę dostały w szkole 6 a nie 4, bo z 4 nikt by się
        nie cieszyła a one jak wszyscy potrzebują uwagi. Moja córka zaczęła chodzić
        przed rokiem i cieszyłyby mnie te kroki tak samo jakby zaczęła chodzić mająć
        18. Każdy krok do przodu to sukces dziecka i rodziców. Domyślam się, że w
        poscie autorce chodziło o ludzi i o chorą licytację: moje to zaczęło chodzić
        jak miało 9 m, a mówić po 1 urodzinach,sikać do nocnika przed rokiem... Chorą,
        bo niczego nie prowadzącą i a pełniacą funkę dowartościowania. Bo nie ma cudu
        jakd dziecko robi wszystko , absolutnie wszystko powyżej średniej dla wielu to
        jest wyjątkowe... wręcz genijalne.
    • aleksandraantek Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 10:18
      J też popiera Judytę!!!
      A to dlatego że mój synek (3,5 m-ca) nie trzyma główki nie przekręca się itd.
      no i co dziecko do niczego wg niektórych (ich dzieci robiły to w 4 tyg żyćia
      hehehe) to mam syna do wyrzucenia!!!
      A ja tego od niego nie wymagam bo i tak kiedyś tą głowę dumnie podniesie i tak
      a poza tym to mój szkrab ma już swoje 3 ulubione wierszyki a wszyscy twierdzą
      że to nie możliwe i co mam im powiedzieć - że jak inne dzieci stały po
      sprawność fizyczną to mój antek stał po inteligencje - przecież to bzdura!!!
      Ja nie mam przeciętnego dziecka ma je poprostu normalne!!!
      Pozdrawiam wszystkie mamy i normalnych zdrowo rozwijających się szkrabków!!!
      • dorotka_p Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 12:01
        Ja mysle, ze dziewczyny piszac o "przecietnosci" swoich dzieci nie maja na
        mysli tzw. "szarej masy", tylko normalnie rozwijajace sie dziecko. I zgadzam
        sie, ze podejscie w stylu "moje dziecko juz robi to i tamto , kto da wiecej" ,
        moze byc troche razace.
        D.
        • mabrulki Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 13:31
          Przeczytała wątek i stwierdziłam,że od dziś muszę bardziej uważać na to co
          mówię.Zastanawiać się,czy kogoś naprawdę interesuje fakt,że moje dziecko
          zrobiło dzisiaj to a to.Niestety,chyba należę do mam "chwalących" się swoim
          dzieckiem.Tylko że powodem moich opowieści jest po prostu ogromna radość i
          duma,jaką czuję po każdym nowym sukcesie małej.Ale może faktycznie wygląda to
          na przechwalanie się - a co gorsza - może ktoś myśli wtedy że zmyślam? Ojej.
          Zacznę wyżywać swoją radochę z mojego dziecka w pamiętniku.
          • le_lutki Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 14:01
            Hej,
            pocieszam Cie od razu, ze nie jestes jedyna. Powiem wiecej - chyba nie znam
            rodzicow, ktorzy by sie wlasnym dzieckiem nie "chwalili" (jesli chwaleniem
            nazwac fakt wyrazania radosci z postepow swojego potomka). Ja uwazam, ze - z
            umiarem - jest to zdrowy odruch. Jesli cos jest spontaniczne a nie wyrachowane,
            to co w tym zlego?
            I niestety znam pare doroslych "produktow" wychowania polegajacego na wpajaniu
            miernosci i przecietnosci - te osoby zamiast wynalezc u siebie cechy pozytywne
            (ktore maja, ale o tym nie wiedza) raczej szukaja miernosci i wad w otoczeniu
            i to jest ich sposob na zycie. To druga skrajnosc, ale tez istotna i obecna,
            wynikajaca - w znanych mi przypadkach - bezsprzecznie z takiego a nie innego
            wychowania.
            Pozdrawiam!
      • l.kosinska Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 02:28
        >A ja tego od niego nie wymagam bo i tak kiedyś tą głowę dumnie podniesie i tak


        a ja Ci powiem, że jak juz podniesie to nie będzie chciał połozyć, a potem jak
        siadzie to bedzie chciał cały czas siedziec, a poźniej na uczy się skakać po
        twoim brzuchu i nie usiedzi ani chwili spokojnie tylko bedzie skakał i gramolił
        się i wszystko zrobi cudownie i najfajniej na świecie, a ty mu powiesz jego
        wierszyk i oboje bedziecie zachwyceni znam to z autopsjismile))))) a że jakis
        Krzyś, Adaś czy Tomek zrobili to samo trzy tygodnie wcześniej... phi. Ja też
        popieram Judytę . pozdrawiam serdecznie smile))
    • sylvic Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 13:43
      Słowo daję
      • sylvic Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 13:58
        Słowo daję NIGDY W ŻYCIU NIE SPOTKAŁAM wybitnego dziecka, geniusza -
        autentycznie. A obracam się w "tym" towarzystwie juz od ponad 3 lat.

        Więc chyba nie jest to taki częsty przypadek?
        Owszem zdarzają się dzieci ponad wiek rozwinięte, ale to są naprawdę poradyczne
        przypadki. Większość tych "zdolniejszych" i tych "mało zdolnych" mieści się jak
        najbardziej w normie.

        Ja osobiście nie widze problemu w chwaleniu się, co z tego że inne dziecko
        potrafi coś lepiej od mojego, moje potrafi coś innego.
        Ciągle powtarzamy,że DZIECI ROZWIJAJA SIĘ W RÓŻNYM TEMPIE - więc wreszcie
        zrozummy o co chodzi w tym stwierdzeniu.

        ----------
        Nie najbardziej irytują osoby, które same sie dopytują "co potrafi twoje
        dziecko", "ile to kosztuje" - a potem same się "dołują".
        Ja się niegdy nie chwalę - to nie w mojej naturze - po prostu mówię prawdę
        jesli ktoś mnie pyta.
        • agn Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 15:55
          Ciągle przewija się ten temat na forum. Myślę, że sprawa jest dość oczywista.
          Wiadomo, że każdy ma prawo do dumy i radości z osiągnięć dziecka. Chodzi o
          wyważenie proporcji, takt. Głupio trochę to wygląda, gdy jakaś mama nawija w
          kółko o osiągnięciach swojego dziecka i to w sytuacji, gdy towarzystwo jest tym
          średnio zainteresowane. Wymiana doświadczeń - czemu nie? Dlaczego nie zapytać,
          nie pogadać o wspólnych doświadczeniach. Chodzi o to, żeby się nie wywyższać
          przed innymi ani nie zanudzać, bo to jest śmieszne. Po co przechwalać się, jak
          to nasze dziecko świetnie mówi rodzicom dziecka, które akurat ma z tym
          problemy? Trzeba mieć wyczucie sytuacji. Ja często chwalę się nowymi
          osiągnięciami mojej córeczki, ale głównie w gronie rodzinnym, czyli
          zainteresowanym. Na pewno nie opowiadam takich rzeczy obcym ludziom bez powodu,
          chyba że ktoś nawiąże na ten temat rozmowę i jest zainteresowany. Nigdy też nie
          zwróciłabym się do kogoś obcego z uwagą, że jego dziecko słabo mówi, chodzi czy
          coś innego robi. To po prostu niegrzeczne.
          • monika_wroclaw popieram agn 18.05.04, 18:32
            w 100% podzielam wypowiedź agn, nic dodać nic ująć

            Ja też nie widzę nic złego w pochwaleniu własnego dziecka, cieszeniu się z jego
            osiągnięć, jestem jak najbardziej za!

            Chodzi tylko o to aby być taktownym w stosunku do innych osób.
    • erga Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 19:06
      tak , niecierpie tych wywyższjących sie matek , co to geniuszów mają w domu,
      bo moje dziecko , jak miało 9 miesięcy to jeszcze nie siedziało, w wieku dwóch
      lat nic nie mówiło, nawet "kumpot" mu sie nie wymsknoł, w przedszkolu bił inne
      dzieci z rozkoszą, i pyskował tej głupiej przedszkolance, w szkole zawsze miał
      dwóje, i ani myślał się uczyć, walił koleżanki po twarzy a kolekom pokazywał
      pałke bejzbolową , aaa zapomniałam , że zawsze bałam sie czy mu będzie smakował
      obiad, bo może zupa nie dosolona...teraz mam spokój , siedzi , mam 4 lata
      spokoju, a jak wyjdzie dołączy do przeciętniaków, i po co drażnic mnie tymi
      mądralińskimi dzieciakami , co to w białych bluzeczkach latają......
      to take małe puszczenie wodzy fantazji...
      a poważnie to nie mam nic do ludzi którzy lubią chwalić się swoimi dziećmi, one
      są dla nich najważniejsze najmądrzejsze i najpiękniejsze i tak powinno być, nie
      ma dzieci przeciętnych, każde jest wyjątkowe, pozwólmy tylko im na to...
      i nie oceniajy innych po tym co mówią , czy piszą, o swoich dzieciach , czy
      innych sprawach, kazdy moze cieszyć się na swój własny sposób, niazależnie od
      tego czy mnie się to podoba czy nie...jeśli mi się nie podoba to nie słucham ,
      albo nie czytam,
      nie mozna zabronic ludziom okazywania radości, obojętnie jaką formę ona
      przybiera, pamiętajmy , że i my bywamy dla innych denerwujący i
      śmieszni...takie jest życie,
      pozdrawiam wszystkich serdecznie
    • antonina_74 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 20:38
      Wątek omawiany był nie raz i nie 10 razy. Nie jesteś oryginalna w swoim
      poczuciu wyższości.

      Coś mi się wydaje że takie posty piszą osoby z kompleksem niższości które
      bardzo chciałyby móc się czymś pochwalić ale skoro w swoim mniemaniu nie mają
      czym, to deprecjonują sukcesy innych.

      Jestem matką wybitnego dziecka które nauczyło się czytać w wieku 2,5 roku a w
      wieku 3,5 było intelektualnie na poziomie zerówki (diagnoza psychologa). Chce
      mi się rzygać kiedy po raz setny muszę się z tego tłumaczyć i przepraszać za to
      że mój Kuba nie jest "słodkim normalnym przeciętniakiem". Chciałabym żeby ktoś
      kiedyś razem ze mną się ucieszył z osiągnięć mojego syna a nie wyzywał od
      wwymiotnych matek i zakompleksionych osób które w chory sposób realizują
      ambicje. Jestem z niego niesamowicie dumna i zamierzam się nim chwalić na prawo
      i lewo bo jest wspaniałym, mądrym i kochanym chłopcem i ma pełne prawo do
      podziwu i pochwał. Moje ambicje zrealizowałam w pełni na polu zawodowym, a
      kompleksów nie posiadam poza kompleksem niskiego wzrostu smile

      Ble? Cóż, to typowe dla polskiej zawiści i kultu miernoty. Każdy
      inteligentniejszy, bardziej rozwinięty, ładniejszy, bogatszy, musi być
      sprowadzony na ziemię. W Polsce równa się do średniej, nigdy w górę, co
      najlepiej widać w szkole.

      Odnoszę wrażenie że dziecko wybitnie zdolne jest gorzej widziane od takiego
      które np. w wieku 5 lat sika w majtki - druga przypadłość wzbudza współczucie a
      pierwsza jest traktowana jak chora ambicja.

      Pozdrawiam serdecznie matki dzieci wybitnych które poczuły się urażone tym
      postem. Ja się poczułam.

      Antonina
      mama Kuby (4,5) który:
      czyta płynnie
      pisze
      obsługuje komputer lepiej ode mnie smile
      • kassik Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 21:27
        Antonino, gratuluję Ci wspaniałego synka. Nie widzę powodu, dla którego
        miałabyś nie chwalić się nim. Myślę, że autorce postu chodziło o chwalenie się
        rodziców na zasadzie niezdrowej licytacji, które dziecko jest "lepsze".
        Wszystkie dzieci są dla ich rodziców wspaniałe, i te super mądre i te trochę
        mniej. Ja chwalę sie moim synkiem głównie w gronie rodzinnym bo nie lubię
        podwórkowych licytacji i nie daję się w nie wciągać. Mój synek pewnych rzeczy
        nauczył się dużo wcześniej niż rówieśnicy, innych później, chora licytacja
        naprawdę nie ma sensu, każde dziecko ma swój "grafik" rozwoju.
        Pozdrawiam
        Kasia
        • antonina_74 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 23:23
          Dzięki Kasiu! Zawsze jest mi tak przykro kiedy czytam takie teksty - bo zawsze
          kiedy tylko próbuję pochwalić się synkiem poza rodziną to są te same reakcje -
          niewiara (co też pani opowiada) - oburzenie (pani go uczyła czytać w tym
          wieku???) - politowanie (biedne dziecko, cóż on ma za dzieciństwo...)
          Nigdy nie licytuję się z innymi mamami i nie wyciągam pierwsza tematu, ale to
          zawsze jakoś samo wypływa, bo Kuba czyta głośno wszystko co mu wpadnie w ręce,
          np. tabliczkę z przystankami w autobusie smile i zawsze znajdzie się ktoś kto na
          mnie właśnie najedzie z pozycji matki "szczęśliwego normalnego dziecka" sad
          Zresztą niektórzy ludzie sami wymuszają "popisy" - a on czyta? naprawdę? o, tu
          mam gazetę, przeczyta to?
          Pozdrawiam,
          Antonina
      • bzeebze Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 18.05.04, 23:59
        jak zawsze antonino muszę się z Tobą zgodzić, gratuluję małego geniusza smile

        • antonina_74 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 00:13
          jak zawsze czyli chyba jak przy przepisie na chuligana? smile nie wiem czy
          śledzisz dyskusję ale wątek wyewoluował w spór o faszyzm sad
          geniusz zaocznie dziękuje za gratulacje bo śpi smile żeby go nie przechwalić to
          już uciekam z tego wątku smile
          • monika_wroclaw do antoniny_74 19.05.04, 09:13
            Witam

            Gratuluję Ci tak uzdolnionego synka, to wielka radość dla rodziców.

            Ja też lubię chwalić się swoimi dziećmismile

            Mój synek co prawda nie zaczął czytać tak wcześnie jak Twój, ale w wieku 3 lat
            znał wszystkie literki, czytać zaczął zanim skończył 6 lat, zupełnie sam się
            nauczył, jestem z nigo bardzo dumna, od roku chodzi do grupy zerówkowej i mimo,
            że większość dzieci jest od niego o rok starsza, to jest jedną z trzech osób,
            która potrafi czytać i pisać.

            Bardzo szybko przestał używać pieluszek, zupełnie z nich zrezygnował jak miał
            rok i 9 m-cy, w nocy równieżsmile

            Też uważam, że nie jest przeciętnym dzieckiem, jest bardzo inteligenty, coraz
            lepiej mówi po angielsku, jak miał 4 lata to jego nauczycielka angielskiego
            stwierdziła, że jest na poziomie intelektualnym pierwszoklasisty i że świetnie
            się z nim pracuje.

            Wogóle jest uzdolniony językowo, od małego uwielbiał oglądać bajki po angielsku
            i niemiecku i teraz to procentujesmile

            Mam jeszcze córeczkę, ma 22 m-ce i mimo, że nadal sika w pieluchę, mowi dużo
            ale po swojemusmile później zaczęła chodzić niż jej brat to wcale nie uważam, że
            jest mniej inteligentna od niego, ma duże zdolności manualne jak na swój wiek,
            uwielbia rysować, bardzo ładnie je, nawet zupkę ( nie używa śliniaka i zawsze
            jest czyściutka po jedzeniu, stół też ).

            Moim zdaniem autorce postu nie chodziło o takie zdrowe i naturalne pochwalenie
            się umiejętnościami własnego dziecka, tylko właśnie o licytację, które lepsze,
            już nie mówiąc o tym, że niektórzy potrafią mocno ubarwić swoje opowieści o
            dziecku, aby tylko było lepsze od innych.

            pozdrawiam serdecznie i życzę jak najwięcej radości z osiągnieć naszych pociech!
          • bzeebze Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 10:49
            śledzę-widziałam, dlatego sobie odpuściłam, ale dzielnie Cie dopingowałam z
            ukrycia smile
            wiesz na pewno, że synkowie dziedziczą inteligencję właśnie po mamusiach smile)
            jeszcze raz gratuluję małego mądralki, nie bój się nie przechwalisz.
            Gdzie to było czy nie na tamtym wątku?
            "od chwalenia rosna skrzydła, a nie rogi"
            pozdrawiam
    • kotekmru Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 08:53
      Antonino, pięknie gratuluję niezwykłego dziecka. I nie jestem faszystką. Ja
      dopuszczam do mojej świadomości fakt, że jedne dzieci są takie, a inne siakie.
      Na pewno wszystkie lubią pochwałay i chwalmy je za wszystko, co uda się im
      osiągnąć. Kiedy są małe skanują rzeczywistość jak komputerki i tak pięknie
      potrafią się tym światem zachwycać. Nie wiem,kiedy moja mała nauczy się czytać,
      ale ne będę robić dramatu, kiedy zrobi to dopiero w szkole. Jeśli zaś nauczy
      się tego wcześniej, będzie to na pewno powód do dumy, ale nie do wprawiania
      innych w konsternację, że ich pociechy jescze nie... Jakie to ma znaczenie? Czy
      w Polsce równamy do zaniżonego poziomu? Nie wiem, nie lubię uogólnień...
      Śmieszy mnie tylko i wyłącznie chora licytacja mamuś przy piaskownicy... O
      wiele milej popatrzeć sobie w tym czasie na dzieci, które nie skażone jeszcze
      chorą ambicją i wyścigiem szczurów, bawią się obok beztrosko.
      • antonina_74 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 10:27
        dziękuję że odpisałaś. Faszyzm nie odnosił się w żadnym razie do Ciebie tylko
        do innego wątku gdzie się pięknie zgodziłyśmy z jedną z piszących mam a potem
        jakoś tak z dyskusji o wychowaniu zrobiły się oskarżenia o faszyzm sad

        Tak na prawdę to oczywiście nieważne kiedy dziecko nauczy się czytać bo ma na
        to czas do I klasy - tylko chodzi o to że jeśli już nauczyło się wcześniej żeby
        nie traktować go jak dziwadła a matki jak zżeranego przez ambicję potwora. I
        jak już pisałam nie wyobrażam sobie używania Kuby do wprawiania innych w
        konsternację smile ale chciałabym żebym mogła się "bezkarnie" od czasu do czasu
        pochwalić moim zdolnym syneczkiem. Nawiasem mówiąc gdyby Twoja córka zabrała
        Kubie łopatkę w piaskownicy "mały geniusz" prawdopodobnie zgłupiałby zupełnie i
        poleciał z płaczem do mamy bo umiejętności socjalne ma bliskie zeru uncertain

        A wogóle wydaje mi się że każde nawet najbardziej "przeciętne" dziecko ma jakiś
        talent. Jedno wcześnie chodzi, inne mówi, inne w wieku 4 lat umie przygotować
        śniadanie, czwarte lepi z plasteliny - chwalmy się tym! I cieszmy nawzajem z
        osiągnięć - nie wiem jak innych ale mnie cieszy to, że np. 8-miesięczna córka
        sąsiadki już sama chodziła po placyku zabaw. A już na pewno nie czułam się
        przez to gorsza bo mój syn nie chodził jeszcze.

        Co do równania do średniej to niestety przez rok uczyłam w szkole publicznej i
        widziałam to na własne oczy sad Nie pozwalamy najlepszym na rozwijanie skrzydeł,
        prowadzimy program i lekcje tak żeby nawet najsłabsi zaliczyli sprawdzian na
        2+. Dla najlepszych nie ma czasu.
        Pozdrawiam Ciebie i Twoją córeczkę!
        Antonina
      • nicol.lublin Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 10:33
        najfajniejsze jest to, że te dzieci tak chwalone w piaskownicy, ja k trochę
        podrosną to mają ciężkie życie "co? znowu 5-, a kto dostał 5?"
        a najbardziej podobało mi się w "dzienniku Bridget Jones" jak w takich
        przechwałkach jedna mama powiedziała, że jaj dziecko dostało 11p w skali Apgar
        pozdrawiam mamy dzieci zwykłych i nieprzeciętnych
    • aziolek Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 11:01
      Czesc,
      pozdrawiam wszystkie mamy "przecietnych dzieci" smile
      Jestem mama dwulatka, ktory jeszcze chodzi w pielusze i nie mowi pelnymi
      zdaniami i 9 miesieczniaka ktory nie raczkuje i sam sie nie podnosi smile ale
      wiecie co ja ich kocham takich jakich sa i za to ze sa. Wiem ze rozwijaja sie
      prawidlowo i z nie musze sie obawiac ze sa/beda gorsi. A ucze ich zeby sie
      kochali, szanowali i ze zawsze jestem kiedy mnie potrzebuja. Ja ich po prostu
      kocham "....jak stad do nieba i z powrotem...." (cytat z ksiazeczki dla
      dzieci) i zadne przechwalki innych mam tego nie zmienia.

      Goraco wszystkie mamy pozdrawiam
      Anka
    • szpiczak Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 11:05
      Udowodnione jest ze przecietniaki zachodza najdalej w zyciu!!!!!! a moja
      tesciowa mi powiedziala ze moj maz chodzil jak mial 8 miesiecy,jeszcze siedziec
      nie umial a juz chodzil...???cos mi sie nie chce w to wierzyc.co o tym sadzicie??
      a ja mam przecietnego synka ale usmiecha sie najpiekniej na swiecie!!!
      • kajami1 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 11:35
        Kiedyś już pisałam na forum o moim nieprzeciętnie inteligentnym bracie.
        Jego IQ pozwoliło mu stać się członkiem Mensy.
        Niestety wybitna inteligencja nie zawsze wychodzi na dobre (jak to miało
        miejsce w jego wypadku) ale nie o tym chciałam pisać.

        Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że mój kochany braciszek prawie do
        trzeciego roku życia nie tolerował nocnika, chodzić zaczął mając 17 miesięcy
        czyli ciut mniej niż przeciętnie.
        Wiem, że jest to jeden przykład ale z tego co orientuję się nie taki
        odosobniony.

        Nie powątpiewam w słowa żadnej z Was. Wiem, że dzieci są różne. Ale jak widzę w
        piaskownicy dziecko, które nie umie prawidłowo wypowiedzieć żadnego wyrazu a
        jego babcia twierdzi, że maluszek właśnie nauczył się czytać to chce mi się
        wyć. I to nie dlatego, że mój maluch jest przeciętniakiem i nie potrafi jeszcze
        nawet normalnego zdania powiedzieć ale nad głupotą tej babci.

        Więc wszystkie mamy dzieci wybitnie zdolnych nie powinny potępiać przeciętnych
        matek przeciętnych dzieci tylko raczej fantazjujące matki przeciętniaków. Bo to
        im zawdzięczamy takie posty.

        Pozdrawiam Wszystkie mamy realistki.
        Kasia
    • judytak a ja mam dziecko... 19.05.04, 12:10
      a ja mam dziecko, które chodziło w wieku 9 miesięcy, i mam dziecko, które
      zaczynało chodzić w wieku 2,2 lata

      mam dziecko, które mówiło wierszyki (długie, i całkowicie zrozumiałe dla
      wszystkich) w wieku 18-20 miesięcy, i mam dziecko, które w wieku 4 lat składało
      dopiero zdań z dwóch-trzech wyrazów, a i to z wielkim trudem

      mam dziecko, które ledwie wyrabia centyle wzrostem i wagą, i mam dziecko, które
      jest na 90-tym centylu, jak na razie

      mam dziecko, które wygrywa wszystkie konkursy w szkole (i z matematyki, i z
      ortografii), i mam dziecko, które pójdzie rok później do szkoły, bo brakuje mu
      tzw. dojrzałości szkolnej

      i żadne z nich nie jest tresowaną małpką :o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • anita001 Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 14:47
      No to ja etz swoje trzy grosze doloze.
      Moj syn ma prawie 2 i pol roku, pieknie mowi, i bardzo szybko uczy sie np
      wierszykow i piosenek na pamiec. Nie jest dzieckiemwstydliwym i mowi swoje
      wierszyki oczywiscie nie nachalnie i nie na sile temu kto chce sluchac.
      Akurat widze ze jest w tym dobry, i czytam coraz to nowe ksiazki, nowe
      wierszyki. I ciesze sie ze ma do tego glowe i na pewno bede pchala go dalej,
      moze do jakiegos kolka teatralnego w przedszkolu...
      JA bym chciala zeby moje dziecko bylo w czyms dobre, zeby miala swoje
      zainteresowania i robilo cos z pasja, a kto ma go do tego zaczecac jesli nie my-
      rodzice. I mysle ze dobrym "popychaczem" jest wlasnie chwalenie dziecka i
      pokazywanie w czym jest dobre...
    • aleksandraantek Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 17:29
      Ja też uważam że rodzice ze swoimi pochwałami są właśnie "popychadłami" dla
      dzieci i ich rozwoju!Jedynym problemem są ludzie którzy innych rodziców wraz z
      ich dziećmi usiłują "zepchnąć" mówiąc: moje dziecko i tak jest najlepsze!
      Ja nie mówie tu o dzieciach nad wiek rozwiniętych (uważam że to fantastyczna
      sprawa i mam nadzieje że mój synek też taki będzie) tylko o rodzicach którzy
      przewartościowują swoje dzieci to też jest w końcu nie dobre. Taki młody
      człowiek może mieć później problem bo w domu mu mówiono że jest najlepszy a w
      konfrontacji z prawdziwym życiem okazuje się że nie jest! Niestety znam takie
      przypadki i wiem że te osoby nie mają łatwego życia!
      Pozdrawiam
    • erga Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 17:51
      wszystkiemamy cudowne dzieci, i wszystkie chciałybyśmy by wyrosły na mądrych i
      dobrych ludzi, prędzej czy później,
      ale jak mówiła moja babcia, najważniejsze by miał zdrowie i szczęście w życiu.
      i ja się z tym zgodze, szczęsciarzom łatwiej,
      cięzka praca przez całe życie i dary od losu to chyba recepta na przyszłość
      • aa_dorota Re: vybitne dzieci?????vymiotni rodzice>>& & #35 19.05.04, 20:29
        Witam wszystkie mamy!
        Czytam ten wątek i zastanawiam sie nad sobą.
        Cieszą mnie wszystkie osiągnięcia mojego syna (ur. 14.03.2002. Niekiedy sama
        sie dziwie "skąd" nam sie wzięło takie rozgarnięte dziecko. Daniel ma
        niesamowitą pamięć - bardzo szybko uczy się piosenek, wierszyków i całych
        bajek. Niekiedy mnie to nawet przeraża - nie wiem jak z nim postępować.
        Z drugiej strony jestem z niego bardzo dumna i sie chwalę jego umiejetnościami.
        Proszę go, aby się "zaprezentował", ale nie jest dla mnie tragedia gdy
        powie "nie".
        Myślę, że dzieci lubią sie popisywać, ale należy uszanować ich odmowę.

        A tak w ogóle Daniel jest bardzo rozgadany, szybko się uczy - jednak nie
        wszystkiego. Nadal nosi pampersy i jak na razie nie widać, żeby chciał sie z
        nimi rozstać.
        A gdy ktoś mi mówi, że jego rówieśnik już siusia do nocnika, to odpowiadam, że
        daniel na razie zajety jest odkrywaniem świata i składaniem dłuuuuuuuuuugich
        (moim zdaniem) zdań. Do konca życia przecież nie będzie nosił pieluch.

        Pozdrawiam gorąco
        dumna ze swego synusia
        Dorota
    • jokrru A ja apeluję o odrobinę logoki !!!! 20.05.04, 11:59
      Apeluję o odrobinę logiki.

      Czym innym jest uczenie dziecka mówić
      jak robi kotek, jak chodzi bocian czy urządzanie przedstawienia dla
      zauroczonej i dumnej z pociechy
      babci. Wszystko to służy bądź stymulowaniu rozwoju mowy, bądź
      ćwiczeniom stóp, bądź wykształca w dziecku umiejętność zaprezentowania
      się (tak ważne w obecnych czasach, kiedy np. w trakcie poszukiwania
      pracy musimy umieć w krótkim czasie przedstawić się od jak najleszej strony),
      a przede wszystkim jest źródłem nieprawdopodobnej radości wszystkich
      uczestniczących w zdarzeniu osób.

      Zgadzam się, że najgorsza rzecz jaką można dziecku zrobić,
      to wmówić mu, że jest przeciętne. Ale naprawdę jest tysiąc sposobów,
      aby uzmysłowić dziecku, że jest cudowne, niepowtarzalne,
      że bezgranicznie go kochamy i jesteśmy z niego dumni.

      Urządzanie popisów przed znudzoną koleżanką lub
      wychwalanie się na placu zabaw z pewnością temu nie służy,
      nie służy w ogóle niczemu, a efektem tego może
      być co najwyżej zrażenie koleżanki do siebie i dziecka.
      Stawianie dziecka w sytuacji,
      kiedy koleżanka udając zachwyt patrzy na to jedynie
      z politowaniem i tylko zwykły żal dziecka powstrzymuję ją
      przed dodaniem na koniec:
      "dobra dzidzia, a teraz podaj łapę i siad !",
      jest uwłaczające jego
      godności.
      Ponadto jeśli dziecko jest autentycznie inteligentne, to po takim
      doświadczeniu zacznie poważnie wątpić w swoją
      niepowtarzalność.

      Każda z nas była w sytuacji "oglądacza" takowych popisów,
      i każda z pewnością była tym niejako zaciekawiona
      pod warunkiem wszak, że przedstawienie owo
      nie trwało zbyt długo.
      Czy ktoś z Was wybierając się w odwiedziny do koleżanki
      myśli z radością, że znów spotka uroczą córeczkę
      koleżanki i że wreszcie będzie mógł do woli podziwiać jej dokonania ?!

      A na spacerze, jeśli jedna mama z wózkiem zagadnie drugą,
      mającą córkę o 2 miesiące starszą "jak pięknie Pani córeczka trzyma zabawkę,
      ile ma miesięcy ?", to naprawdę nie ma potrzeby wygłaszać półgodzinnego
      monologu, pt. co to jeszcze ta dzidzia nadzwyczajnego
      nie umie robić,
      bo tamtej mamie najprawdopodobniej chodziło
      jedynie o zagajenie rozmowy
      i porozmawianie, owszem o dzieciach,
      ale porozmawianie, a nie posłuchanie.

      Pozdrawiam

      Mama
      dwójki najcudowniejszych dzieciaczków,
      która i teraz i zanim ich jeszcze nie miała
      na tego typu pokazy patrzyła jedynie z niesmakiem,
      a z wieloma zaślepionymi koleżankami po prostu
      przestała się spotykać.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka