Dodaj do ulubionych

wycie poranne, wycie o wszystko

25.07.11, 10:17
rano otwiera oczy, wrzaśnie mama/tata i zaczyna wycie, trzeba byc przy niej natychmaist. W tym czasie młodsze spi, a już pare razy młodsze obudziła tym rykiem. Potem ryk o śniadanie.

Potem znowu wycie, bo po tym jak zepsuła dvd musiałam jej puscic na kompie. Obejrzała swoj film, wiec usiadłam na krzesle, które zajmowała, obok stało drugie krzesło, znowu ryk o krzesło. Nerwy mi wtedy pusciły.


A do tego, w ciagu dnia wycie "czapka", "kurtka", skamlenie "buciki" - w dodatku nikt jej nie zabiera tych butów, czapki, kurtki, jak chce to sama potrafi włożyć, po prostu przygotowujemy sie do wyjscia na dwór.
Jak tak wyje/ryczy czy skamle, to nie ma z nia kontaktu, można pytac, tłumaczyc, nic, nie słucha, tylko wyje.


Umie bardzo dobrze mówic, ale musi wyc, jeczec, skamlec, geba wykrzywiona w podkowe i drze sie. Ma 2 i pół roku.


Teraz sie bawi i jest jak anioł, ale 15 min. temu chciałam ja zabic.




Musiałam napisac, żeby nie zwariowac. Teraz czekam jak mi sie dostanie (od niektórych forumowiczek).
Obserwuj wątek
    • matka_karmiaca Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 10:24
      Wiem, że to łatwiej powiedzieć, niż zrobić, ale nie pytać, nie tłumaczyć i możliwie jak najbardziej ignorować...
      Moja ma dopiero 14 miesięcy, ale też już zaczyna mieć ciągoty w tym kierunku. Sprawdza się totalny ignor, jak na widok łyżeczki zaczyna wyć i rzucać się na podłogę, to leży na tej podłodze i wyje, a ja z kamienną twarzą (choć wściekła) siedzę półtora metra dalej i czekam bez słowa. Jak robi przerwy na wzięcie oddechu, to próbuję jakiegoś uspokajającego komunikatu. Ostatnio wyła tak z kwadrans, zobaczyła, że nie ma efektu, otarła twarz, podeszła i sama zjadła tę kaszkę, na widok której histeria się zaczęła...
      • anianiunia2507 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 10:29
        ja tez jak poprzedniczka jesli Mala juz wariuje na calego to ignoruje!!!Poryczy sobie-widocznie tak sie jej chce i zaraz przestanie,jesli nikt nie zwraca na nia uwagi.....wiem ze nerwy czlowiekowi puszczaja ale czasami tak jest lepiej niz tlumaczenie i lagodzenie a dzieciak i tak ma cie w nosie i robi swoje na zlosc rodzicowi.....IGNORUJ tym bardziej ze wiesz ze wrzask jest o byle co i nie ma powodu do robienia awantury.....moja jest w podobnym wieku 2 lata i 4 miesiace pozdrawiam i zycze morza cierpliwosci wink
        • kamelia04.08.2007 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 11:24
          podczepiam sie tutaj, ale odpowiadam tez matce karmiacej.

          Z tym olewaniem, to niestety nie działa, bo ona potrafi bez końca, jest niezmordowana. Potem, to juz nie wie, o co wyje, ale wyje dla wycia. Kontaktu z nią nie ma jest sciana. Jak próbuje zamknąc w pokoju, to dostaje jeszcze wiekszej furii. Cywilizowane metody niestety nie pomagają.

          Po 15 min, czy po półgodzinie to ja dostaje piany na pysku i ide rozedrzec sie na nia, żeby sie zamknęła, potrzasam nia i sie wtedy zamyka.

          Nie macie pojecia jak cieżko sie opanowac, żeby jej nie walnąć i nie bić, przychodza do głowy tylko takie barbarzynskie metody wyniesione z domu, stosowane przez "cudownych i kochających" rodziców. Wiem, że nie powinnam sie na drzec,przekrzykiwac i potrzasac, ale jeszcze nad soba na tyle panuje i udało mi sie do tej pory nie bic, mimo że wchodza we mnie mordercze instynkty. Wpienia mnie, to że chociaż potrafi przyjsc, powiedziec czego chce, to leży i wyje
          • matka_karmiaca Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 12:07
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > Potem, to juz nie wie, o co wyje, ale wyje dla wycia. Kontaktu z nią ni
            > e ma jest sciana. Jak próbuje zamknąc w pokoju, to dostaje jeszcze wiekszej fur
            > ii. Cywilizowane metody niestety nie pomagają.

            Witamy w krainie buntu dwulatka sad

            > Po 15 min, czy po półgodzinie to ja dostaje piany na pysku i ide rozedrzec sie
            > na nia, żeby sie zamknęła, potrzasam nia i sie wtedy zamyka.

            Potrząsanie to tylko mniej rażąca forma bicia. Wiem, że to jest cholernie trudne, ale daj się jej wywrzeszczeć (zamknij okna, szkoda sąsiadów). 30 min to jeszcze nie jest tak długo (wiem, łatwo powiedzieć, trudno wytrzymać), a Twoja "metoda" tylko ją napędza. Dajesz jej dokładnie to, o co jej chodzi (nie, ja też nie rozumiem, dlaczego dzieciom o to chodzi, nie staram się zrozumieć, przyjmuję na wiarę, że tak jest).

            Pomaga jeszcze zainteresowanie czymś dziecka, niech zobaczy kątem oka, że wyjąc, traci coś ciekawego (ja w opisanym wyżej przypadku usiadłam kawałek od niej i udawałam, że jej tę kaszkę zjadam, ciekawość, żeby sprawdzić, co jem, była silniejsza niż potrzeba wrzasku). Przygotuj sobie parę takich "zaczepek" i w razie następnej awantury np. wyjmij z szafy pudełko kłębków wełny i zacznij je przeglądać albo zabierz się za lepienie figurek z papieru toaletowego - cokolwiek, co sprowokuje małą do zamknięcia się i sprawdzenia, co robisz.

            > Nie macie pojecia jak cieżko sie opanowac, żeby jej nie walnąć i nie bić, przyc
            > hodza do głowy tylko takie barbarzynskie metody wyniesione z domu, stosowane pr
            > zez "cudownych i kochających" rodziców. Wiem, że nie powinnam sie na drzec,prze
            > krzykiwac i potrzasac, ale jeszcze nad soba na tyle panuje i udało mi sie do te
            > j pory nie bic, mimo że wchodza we mnie mordercze instynkty. Wpienia mnie, to ż
            > e chociaż potrafi przyjsc, powiedziec czego chce, to leży i wyje

            Rozumiemy, też mamy dzieci sad
            • hanalui Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 21:24
              matka_karmiaca napisała:

              > kamelia04.08.2007 napisała:
              >
              > > Potem, to juz nie wie, o co wyje, ale wyje dla wycia. Kontaktu z nią ni
              > > e ma jest sciana. Jak próbuje zamknąc w pokoju, to dostaje jeszcze wieksz
              > ej fur
              > > ii. Cywilizowane metody niestety nie pomagają.
              >
              > Witamy w krainie buntu dwulatka

              Dla pocieszenia dodam ze z buntu dwulatka sie wyrasta by zamienił sie w bunt trzylatka, czterolatka, tak ze jeszcze trochę wycia przed tobą, zaopatrz sie w koreczki wink
          • wrzesniowamama07 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 12:50
            Mam pojęcie, przerabiałam - jak prawie każda mama dwulatka.

            Potrząsanie to straszna krzywda, nie wolno dzieckiem potrząsać (jest taki syndrom dziecka potrząsanego, już lepiej (choć też niedobrze) klapić w tyłek ręką.

            Mój synek też wył, choć nie non stop. Ale do mniej więcej 2,5 roku zdarzały się napady. Wychodziłam z pokoju, w którym wyjcował. Mówiłam tylko, że jak się uspokoi to ja jestem obok i czekam na niego. Nie przemawiałam, nie uspokajałam. Jak skończył, przychodził z gilem do pasa i uśmiechniętą buzią, przytulałam, bawiliśmy się jakby nigdy nic.
            • kamelia04.08.2007 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 13:53
              to nie jest tak, że nią majtam i głowa lata. Zdaje sobie sprawe, że to żłe, trudno jest mi sie pohamowac, bo mam ochote ja zamordowac.

              Problem polega na tym, ze ja jej tłumacze, ze jak sie wywrzeszczysz, to możesz przyjsc itd, albo zoastawianie jej w pokaju i czekanie az jej przejdzie. Ona jest niezmordowana, zmienia kolor na filolet i wyje/harczy dalej.
              • wrzesniowamama07 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 14:00
                Współczuję, ale mój też był buraczkowo fioletowy

                U małego dziecka głowa nie musi majtać. To po prostu nie jest bezpieczne. Ja bym zdecydowanie odradzała. Znam burzę emocji, jaka się wiąże z wyciem, uwierz.
    • slonko1335 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 11:01
      taki wyjący etap, przejdzie jej. Moja starsza miała, teraz ma młodszy. Ignoruję jak się da i mogę. Jak coś chce i skamle to udaję, że nie rozumiem o co chodzi i ma się uspokoić i powiedzieć normalnie-zazwyczaj to działa.
      No ale fakt nerwy cieżko trzymać na wodzy....
    • naana26 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 11:50
      ja bym po pierwsze wyeliminowała te wrzaski z twojej strony. upomnieć spokojnie raz, dwa - i ignorować.

      skoro i tak nic do niej nie dociera - po co wrzeszczeć, po co ją uczyć negatywnych emocji, po co ma widzieć nad sobą matkę która szarpie, chce uderzyć, drze się jak opętana?

      rozumiem jakby to coś dawało (to znaczy nie rozumiem ale mogę spróbować zrozumieć) natomiast w momencie kiedy to nie przynosi żadnego efektu zaniechaj tych metod, bo dziś na nią działa potrząśnięcie ale uodporni się i nawet jakbyś ją lała to się nie uspokoi. Poza tym co ma ją uspokoić, agresja i krzyki? to ma wyciszyć dziecko? jakiś paradoks.

      nie wiem jak naprawić dziecko, ale zaczęłabym od całkowitego urządzania takich awantur, tym bardziej skoro są nieefektywne.

      poza tym dziecko wie że urządzając ten cyrk jesteś cała jej - z twoimi emocjami, zaangażowaniem, wszystkim. dajesz jej sygnał że dokłądnie tym zachowaniem może liczyć na twoją całkowitą uwagę. spróbuj ją uczyć że zasługuje na uwagę dobrym. jak się bawi jak anioł to podejdz, przytul, pokaż że grzeczna dziewczynka to dziecko z którym chcesz być. jak jest niegrzeczna to ją olej, tok myślenia dwulatka nie jest taki jak twój.,,
    • mantha Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 11:59
      U nas pomagalo albo ignorowanie albo odwrocenie uwagi w tej sytuacji zmiana nastroju nastepowala w ciagu 1 sekundy.
    • donkaczka Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 12:33
      nienawidze wycia
      wycie i ryk i puchnace mi uszy to cos, co wyprowadza mnie skutecznie z rownowagi
      wyjce byly izolowane w lazience, w pokoju, az przestaly wyc, izolowane natychmiast gdy zaczynaly ryczec, zawsze z moim bardzo ostrym, powiedzianym podniesionym tonem komentarzem, ze rykow w tym domu sie nie toleruje

      dzieci szybko pojely, ze wycie to kiepski pomysl i znalazy inne sposoby, ale te mnie juz tak nie denerwuja, jakos musza te swoje emocje wyladowac - czyli kloca sie, krzycza na mnie, zabieraja i uciekaja, obrazaja sie itp
      ale nie wyja, wycia po prostu nie znosze, dzien z wyjcem patroszyl mnie z calej cierpliwosci do dzieci skutecznie..

      nie dyskutuj, nie pytaj, nie glaskaj - a co sie stalo, a czemu ryczysz, nie rycz juz itp
      to nie dziala, widzialam to, mama sie uodparnia na ryk, a jej kolezanki zaczynaja unikac spotkan z nia i jej dzieckiem..
    • natalakat Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 13:16
      Mój synek na dopiero 15miesięcy a potrafi dać czadu... bawi się ładnie i nagle zaczyna marudzić łazić za mną, trzyma się spodni i tak naprawdę nie wiadomo o co mu chodzi, jak nie wezmę na ręce to wyje niemożliwie. Nie mówi jeszcze więc proponuję jedzenie - nie, picie - nie, bawic się nie, no to niech ryczy... Ignoruję ale on przykleja się do mnie więc olewam, nie patrzę i czekam. Zazwyczaj przechodzismile
      • rulsanka Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 15:29
        "nie wiadomo o co mu chodzi"
        "jak nie wezmę na ręce to ryczy niemożliwie"
        Jak to nie wiadomo? Skoro przestaje płakać, gdy go weźmiesz na ręce, to znaczy, że płacze, by go wziąć na ręce. Dlaczego go olewasz? Czy jak ty chcesz się przytulić do męża, to on cię też olewa i propoduje ci w zamian jedzenie lub picie?
    • dziub_dziubasek Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 13:22
      Nie pocieszę, mojemu 5,5 latkowi też nadal się zdarzają okresy wycia o wszystko.
      Ja przyjęłam zasadę, że jak wyje, to nie reaguję, jak powie normalnie co chce to dostanie.
      Moja niespełna trzylatka chyba raz miała takie parę dni, że sie darła o byle co, ale też była ignorowana wówczas. Minęło.
      Trzeba być bardzo cierpliwym i po prostu nie zwracać uwagi na darcie paszczy. U nas takie darcie paszczy, które było ignorowane kończyło się zwykle jękiem "do mamy" i był koniec awantur po przytuleniu smile
    • 1mzeta Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 13:29
      Nie dziwię ci się- najlepiej chyba zignorować, policzyć do dziesięciu albo i więcej bo zwariować można jak się człowiek będzie tym za bardzo przejmował.
    • leneczkaz Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 15:17
      Ja tam uważam, że są po prostu takie dzieci (wyzwanie dla matek) i tyle.. Mam kuzyna który po wybudzeniu już nawet jako 3-6-latek płakał z godzinę.. dwie. I potem już tylko takie 'y y y yyyyyy yy y y y'. Wyrósł. Bóg go pokarał taką samą córką wink
    • mojmikuniu Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 15:43
      Jak ja Cię rozumiem.....córka 3,5l, synek 1,3l - obydwa wyjcesad Córka jest w wyciu mistrzynią a synek chyba ją naśladuje na szczęście dosyć rzadko. Ja również jestem bezradna. Nie pomagają krzyki, prośby, groźby. Wiem, że najlepiej jest ignorować ale jestem tylko człowiekiem i po pół godzinie takiego wycia po prostu nie daję rady, wpadam do niej do pokoju i się drę głośniej niż ona....i za chwilę jest spokój. Jak tylko zaczyna robić cyrk wywalam ją do drugiego pokoju na łóżko, ma tam siedzieć aż się uspokoi po czym ma przyjść do mnie. Bywa, że po 3 minutach jest spokój, woła, że już się uspokoiła i jest ok a bywa tak jak napisałam, że drze się pół godziny, po 15 minutach zamykam drzwi do pokoju w którtym siedzi wtedy jej krzyk jest 1000 razy glośniejszy a po pół godzinie interweniuję.....Czekam tylko aż któryś z sąsiadów zainteresje się tym co się u nas dzieje.....Dodam tylko, że te jej wycia też są o byle co i po wszystkim oczywiście nie potrafi odpowiedzieć o co jej chodziło. Znajoma rehabilitantka powiedziała mi kiedyś, że w takiej sytuacji kiedy dziecko wpadnie w taką nieuzasadnioną histerię działa zaniesienie go do łazienki (bez słowa z naszej strony) i zmycie mu twarzy zimną wodą.....prawdopodobnie uspokaja się w mig......Nie zastosowałam tego nigdy ale kto wie jak tak będze dalej. Pozdrawiamsmile
      • matka_karmiaca Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 23:43
        > Znajoma rehabilitantka powiedziała
        > mi kiedyś, że w takiej sytuacji kiedy dziecko wpadnie w taką nieuzasadnioną hi
        > sterię działa zaniesienie go do łazienki (bez słowa z naszej strony) i zmycie m
        > u twarzy zimną wodą....

        Słyszałam o tej metodzie, ale to nie jest na wycie, tylko na zanoszenie się płaczem, takie, że dziecko przestaje oddychać i sinieje.
    • mamaoliwki08 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 20:54
      Jak dobrze , że znalazłam mamę z takim samym problemem.
      Moja córka zachowuje się ostatnio okropnie. Ciągłe darcie sie o wszystko ,płacz ,spazmy , rzucanie po glebie.
      Mam już dosyć normalnie sad
      • kaska099 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 21:28
        hej tez musze sie wyzalic....moze na chwilke mi pomozesmilesmilemoja 2,2 latka .....jak wpadnie w zlosc to wszystko na nieeeee, ogromne sa problemy zeby usiadla na wozek jak gdzies wychodzimy......dostaje szalu wychodzi , prezy sie....zanimwyjde z domu jestem juz w nerwach!!!jak ma atak zlosci to nawet powiedziec niec do neij nie mozna bo to ja jeszcze bardziej nakreca......koszmar jakis!!!a tu mnie czeka podroz do PL autem ponadddd 20 godzin w aucie...........prosze o zdrowaski smilesmilesmile
    • deela Re: wycie poranne, wycie o wszystko 25.07.11, 22:38
      nie wiem ile młodociana ma, ale mój starszak ma takie fazy - wtedy koncze dyskusje tekstem "nie będę z tobą rozmawiać póki nie przestaniesz smęcić" = oczywiscie kosztuje mnie to parenascie minut ryku i pomstowania, ale zazwyczaj przechodzi mu po 1-2 dniach
      • kasiaikido Re: wycie poranne, wycie o wszystko 26.07.11, 11:06
        Ja nie potrafię siedzieć i ignorować dłużej niż pół minuty, jakaś mało odporna jestem. Staram się być blisko i powtarzam, że nie rozumiem, o co chodzi, więc nie mogę pomóc/dać itd, nie denerwuję się, powtarzam czasem kilkanaście razy, jak się da, to przytulam. Zazwyczaj działa bardzo szybko, ale może jakieś mało wyjące dziecko mam smile
        • mgd3 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 27.07.11, 12:03
          Masz mało wyjące. U mnie dokładnie taki sposób - nijak nie działa tongue_out Po prostu zupełnie nie kontaktuje i nic do niej nie dociera dopóki się naprawdę nie wykończy wyciem. smile
          A ignorowanie też nie działa - bo za mało konsekwentna jestem. Jak jest sama z tatusiem - wycie przechodzi po minucie, a jak jest ze mną - wyje bez końca. I doskonale wiem, że to dlatego, że nie wytrzymuję psychicznie i staram się pocieszać, rozmawiać itp. a mąż nie. No ale weź tu nie reaguj jak się krztusi dusi i łka. uncertain
          • gazeta_mi_placi Re: wycie poranne, wycie o wszystko 27.07.11, 13:21
            Lepiej żeby dusiła i się łkała 10 minut przy nadwrażliwej mamusi niż połkała minutę przy ojcu (lub takiej reakcji jak ojciec). Wy głupie babska w końcu będzie się nadawać tylko do rodzenia dzieci i ewentualnie karmienia piersią bo nawet małego dzieciaka lepiej wychowa ojciec, pensję też większą przyniesie do domu.
            • mgd3 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 27.07.11, 14:58
              Wiesz gazeta... te Twoje posty są tak zjadliwo-sfrustrowane, że aż się odpisywać nie chce. Nie wiem jakim jesteś tatusiem, ale te codzienne dowartościowywanie się na forum... eh.... uncertain Beznadzieja.
    • bunkowa Re: wycie poranne, wycie o wszystko 26.07.11, 19:33
      Oj jak ja cię kobieto rozumiem sad
      Mam 3,5 latkę w fazie buntu. Zaczęła też być złośliwa (inteligentna choroba, wie jak mnie najbardziej wyprowadzić z równowagi). Też czasem wrzasnę bo nerwów nie starcza. Nic nie działa. Staram się przeczekać smile
      • gazeta_mi_placi Re: wycie poranne, wycie o wszystko 27.07.11, 13:13
        Nie inteligentna, a rozwydrzona.
    • gag-nes Re: wycie poranne, wycie o wszystko 26.07.11, 20:20
      U nas to samo sad Najlepiej działa ignorowanie takiego zachowania... Jak sie wywrzeszczy sam przychodzi sie przytulić...
    • laeva Re: wycie poranne, wycie o wszystko 26.07.11, 22:32
      ha , mamy to samo. Mała 2,5 roku drze się jak opetana po każdym spaniu. Wstaje rano i oznajmia ze wstała lewą nogą i się zaczyna... nie siku do nocnika, do ubikacji tak, jak ja zaprowadzę to zmienia zdanie -nocnik. Bajka ma być o "chochlikach", jak włącze, to nie , teraz "Marta mówi", jak dam Martę -na przekór chce Chochliki! Mleko chce, dam , to nie taki kolor słomki. Buty nie te, czapka nie ta ale jak dam inna to też nie chce. Wieczorem zanosi się od płaczu bo chce iść na dwór o 10 wieczorem, bo ma za krótkie rączki , bo bo nie dosięgnie sufitu, bo do szafki z półkami nie dostanie książki, bo uff jest ciemno...i tak dalej
      Jak nie daje rady , dostaje klapsa i do konta, posiedzi i powyje z godzine po czym ....dziecko jak nowo narodzone i ..przeprasza. i tak co dnia! tylko co na to sąsiedzi...
    • mikams75 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 27.07.11, 07:23
      kup sobie ziolka na uspokojenie (polecam nalewke melisana, naprawde dziala) i pij te ziolka regularnie. Jak sama bedziesz spokojniejsza to i dziecko bedzie spokojniejsze.
      Jeszcze troche a dziecko samo ci powie: ale mama, nie krzycz!

      Wiem, ze ciezko olac i nerwy ponosza, ale powstrzymaj sie, wyjdz do drugiego pokoju.
      To taki wiek, jeszcze troche i bedzie lepiej. Ja odnosilam wrazenie, ze moja to lubila takie afery z wrzaskiem jak mnue wkurzyla na maksa. Bo jak sie nie dawalam wyprowadzic z rownowagi, to drazyla dalej, az byla afera, chyba jej to bylo potrzebne, zeby rozladowac nadmiar emocji.

    • kamelia04.08.2007 wczoraj miałam 27.07.11, 11:05
      jedna porażke i jeden sukces.
      Porażka - rano przed 9 - mama śniadanie, ok, za chwile delfiny, delfiny (film o delfinach). Odpowiadam jej, że najpierw sniadanie potem delfiny, obraziła sie położyła sie na podłodze, potem poszła w swoja strone. Wołam na śniadanie, ale nie przychodzui, siedzi obrazona. Znowu mi skoczyło cisnienie, bo zaczyna od rana, złapałam ja mocno za ramiona i wycedziłam groxnie przez zęby,żeby nie zaczynała. Łzy miała w oczach i chyba sie mnie poważnie wystraszyła, chciała sie zozryczec, ale znowy wycedziłam przez zeby, że ma nie wyć. Potem mój mąż zadzwoniłi z nią rozmawiał, w końcu przeprosiła i zaczeła jesc sniadanie.


      Sukces - przed południem był etap "czapkaaaaaa" i wycie. Miałam w tym czasie młodsze na rekach i w takich momentach jestem zablokowana i bezradna. Znowu wstapiły we mnie mordercze instynkty, ale sie powstrzymałam i powiedziałam jej, żeby przyszła sie przytulic. Przeszło diabłowi.


      Za to po południu fazy dostała młodsza.... Wczoraj mnie znowu wykończyły.
      • rulsanka Re: wczoraj miałam 27.07.11, 11:52
        To ty powinnaś ją przeprosić. A wystarczyło zabrać śniadanie po pół godzinie, jeżeli do tego czasu nie przystąpiła do jedzenia, nie puścić delfinów, a następny posiłek dać o następnej porze. Po co ta agresja. I jeszcze nie pozwoliłaś dziecku płakać, a to jego naturalny sposób na wyładowanie emocji. To naprawdę była porażka.
        • kamelia04.08.2007 Re: wczoraj miałam 27.07.11, 12:47
          przeciez zdaje sobie z tego sprawe.
          • naana26 Re: wczoraj miałam 27.07.11, 13:00
            zachowujesz sie jak tyran, własne dziecko sie ciebie boi.

            mieć szacunek i respekt, widzieć w mamie autorytet i oparcie to co innego niż czuć przed nią lęk.
            pisz co chcesz, twoje metody są chore. panowanie nad emocjami masz podobne do swojej córki, tyle że ty dla wyładowania masz prawo się wydzierać i ją szarpać a ona nie ma prawa nawet płakać.
            • kamelia04.08.2007 Re: wczoraj miałam 27.07.11, 13:14
              bardzo chetnie przyjme twoja pomoc w opiece nad dziecmi, to mi bardzo ułatwi uspokojenie nerwów, a wtedy nie bede tyranem, którego własne dziecko sie boi, a uśmiechnietą matką
              • gazeta_mi_placi Re: wczoraj miałam 27.07.11, 13:16
                Obowiązek pomagania przy Twoim dziecku ma Twój mąż, ewentualnie płatna niania, a nie obca osoba.
              • rulsanka Re: wczoraj miałam 27.07.11, 14:09
                Ale pomiędzy matką uśmiechniętą a tyranem jest jeszcze całe pole stanów pośrednich. Dla mnie kwestia przepraszania jest tu znamienna. Dziecko miało cię przepraszać, że nie chciało jeść śniadania, a ty nie przeprosiłaś córki za to, że na nią nakrzyczałaś. Dziecko cię denerwuje, tak bywa. Nakrzyczysz - zdarza się. Z tym, że ja przepraszam, że nakrzyczałam na syna - bo zdaję sobie sprawę, że można było problem rozwiązać inaczej, a mnie po prostu "puściły nerwy". Oczywiście nie popadam w jakieś samobiczowanie, ale zawsze gdy tracę równowagę, to jest z mojej winy, nie dziecka. Bo ja jestem zmęczona, niewyspana, spieszę się. Dzieci są takie, jakie są. Denerwujące. Ale zaobserwowałam, że np. syn jest bardziej denerwujący, gdy ja nie jestem na luzie. Czyli to się nakręca.
          • rulsanka Re: wczoraj miałam 27.07.11, 14:02
            Zdajesz sobie sprawę, to dlaczego jej nie przeprosiłaś? Ja też czasem wychodzę z siebie ale zawsze (piszę to z całą odpowiedzialnością) wtedy przepraszam.
            • kamelia04.08.2007 Re: wczoraj miałam 27.07.11, 15:24
              czy czujesz sie wobec tego lepsza, że napisałas, że przeprosiłas, a ja nie napisałam czy przeprosiłam?


              nie sądzisz, że takie przepraszanie, to o kant tyłka, skoro znowu wybuchniesz za jakis czas. Chyba chodzi o to, żeby nerwy na przyszłosc opanowac. Na to szukałam odpowiedzi, a nie dostałam od was. Dowiedziałam sie za to, to co już wiedziałam, że to okrutne, przerazające i ohydne. Tak , dzieki mnie inne matki poczuły sie lepiej.
              • rulsanka Re: wczoraj miałam 27.07.11, 15:36
                Lepiej przeprosić choćby i 100 razy niż nie przeprosić 100 razy. Zasada jest taka, że za złe zachowanie przepraszam i staram się poprawić. Skąd dziecko ma wiedzieć, że jest Ci przykro, że tak się zachowałaś? Ja nie pisałam, że to okrutne i ohydne, bo sama sobie zdajesz sprawę, że jest źle, więc po co cię dobijać. I ja nie muszę się dowartościowywać, bo jestem już dowartościowana. Uważam, że powinnaś:
                1) zacząć przepraszać, choćby kilka razy dziennie
                2) nauczyć się odpoczywać (spacer, wanna, hobby)
                3) mniej wymagać od siebie i od dziecka
                4) przebadać hormony, bo wybuchowość to np. tarczyca
                5) zacznij brać magnez w dużych dawkach, i do tego jakieś witaminy z minerałami. Czasem niedobory powodują dziwne reakcje
              • kiniox Sposoby na opanowanie lub uniknięcie nerwów 29.07.11, 16:51
                Co do opanowania/uniknięcia nerwów, to mogę poradzić kilka sposobów, które u nas podziałały, chociaż zapewne było mi łatwiej, bo mój syn jest z tych protestujących raczej cicho, za to dość perfidnie.
                Po pierwsze, przeczytaj "Język dwulatków" Tracy Hogg, bo tam jest sporo o typach osobowościowych dzieci i o tym, jakie sposoby na który typ są najlepsze. To, że na jedno dziecko działa ignorowanie wcale nie oznacza, że na drugie też to podziała. Na mojego syna działa spokojne tłumaczenie i przytulanie, albo zostawienie go samego (brak widowni), ale są dzieci, które trzeba zostawić w spokoju i nie dotykać, bo się nakręcają (założę się, że ja sama byłam takim dzieckiem, bo do tej pory w złości chowam się do jaskini i lepiej się do mnie nie odzywać).
                Po drugie, staram się zapobiegać wybuchom ZANIM nastąpią. Czy Twoja córka ma łóżeczko, z którego może sama wyjść? U nas zdziałało to cuda, bo jak syn się budził i wołał, to my wołaliśmy go do siebie dosładzając pochlebstwem np. "że taki już z niego duży chłopiec". Po jakimś czasie zaczął przybiegać bez protestów i wszyscy razem kotłowaliśmy się jeszcze chwilę po wielkim łóżku, co zamieniło kryzysowy ranek w bardzo miłe rodzinne doświadczenie. Podobnie z ubrankami, czy innymi potencjalnymi wywoływaczami awantur. Czapkę czy kurteczkę umieść tak, żeby mogła po nie sama sięgnąć (jakiś wieszaczek na wysokości dziecka?). Oczywiście wszystkiego nie da się tak załatwić, ale jest szansa, że zmniejszenie ilości wybuchów w ciągu dnia pomoże Ci opanować nerwy.
                Po trzecie, kiedy już dochodzi do sceny, pomyśl sobie, że ona nic nie robi Ci na złość. Prawdopodobnie zupełnie nie rozumie, co się z nią dzieje i jest bardziej przerażona i zła, niż Ty. Ja sobie tak wmówiłam z moim synem, że on nie chce mnie zdenerwować, tylko nie wie, co się dzieje i moim zadaniem jest wytłumaczyć mu, że: jest zły, jest zniecierpliwiony, jest głodny, jast rozżalony i z czego to wynika itp. itd. Zaczęłam myśleć o tym, jako o moim zadaniu do odrobienia. Jeśli dziecko reagowało źle, to znaczy, że to JA się nie spisałam, więc głupio się złościć na dziecko, skoro wina leży po mojej stronie. Przy czym ja nie twierdzę, że to jest prawda obiektywna, tylko że to był taki chwyt psychologiczny, który pozwalał mi się opanować i nie wylewać złości na syna, tylko szukać innego sposobu, który do niego dotrze.
                Po czwarte, zawsze, w każdej sytuacji myślę sobie, że w sytuacji kryzysowej ktoś musi być mądrzejszy, że ktoś musi zachować spokój i żeby skały srały, tą osobą nie będzie mój dwuletni syn.
                Po piąte, zorientuj się, jakie Twoje słowa najbardziej wyprowadzają córkę z równowagi i unikaj ich. Ja szybko odkryłam, że syn reaguje alergicznie na "nie wolno". Mogłam mu wszystkiego zabronić i osiągnąć każdy efekt, dopóki używałam innych słów, np. opisywałam sytuację i mówiłam, jakie zachowanie będzie lepsze. Natomiast gdy tylko wymsknęło mi się "nie wolno", syn obrażał się i zaczynał na złość robić coś znów i znów. A jeśli podniosłam głos, to od razu mogłam sobie sama w łeb strzelić, więc w ramach samoobrony nauczyłam się mówić spokojnie, nawet jeśli czułam, że próg mojej cierpliwości jest niebezpiecznie blisko. Nawet dorośli miewają takie słowa, na które reagują alergicznie. Ja do dzisiaj dostaję piany, jak słyszę, że coś MUSZĘ. A dziecko to też człowiek.
                Po szóste, jeśli syn płakał, to do znudzenia mówiłam mu, że dopóki płacze, nie jestem w stanie zrozumieć, czego ode mnie oczekuje, że musi mi to powiedzieć lub pokazać spokojnie. Mówiłam tak nawet jeśli doskonale wiedziałam, o co mu chodzi. Chciałam go jednak nauczyć, że spokojna komunikacja werbalna jest jedyną skuteczną i właściwą. Z czasem zadziałało.
                Po siódme, jeśli fochował i np. chciał mleko, a jak je zrobiłam, to już nie chciał, ale jak zabierałam kubeczek, to znów go chciał i tak w kółko, to po pierwszych oznakach takich fochów stawiałam kubeczek tak, że był w stanie go dosięgnąć i mówiłam, żeby sobie go sam wziął, jak dojdzie do wniosku, że ma ochotę, ale że ja nie będę go prosić, bo to jemu zależy. Zwykle po takiej reakcji przybiegnięcie po kubeczek nie zajmowało mu więcej, niż 10 minut. Zmierzam do tego, żeby eliminować sytuacje, w których dziecko "na złośc mamie odmrozi sobie uszy". Trzeba mu dać do zrozumienia, że na pewnych zachowaniach, czy rzeczach bardziej zależy JEMU, a nie mamie czy tacie.
                Po ósme, nie spodziewaj się natychmiastowych rezultatów. Czasem jest tak, że musisz stopniowo drążyć skałę, zanim nastąpi widoczny efekt. Ale ja wierzę w ten efekt. Myślę, że sama byłam bardzo trudnym dzieckiem, ale moja mama miała anielską cierpliwość i nigdy nie dała mi tego odczuć. Do dzisiaj twierdzi, że byłam bardzo dobrym dzieckiem, tylko trzeba mnie było pracowicie polerować. A cóż to innego znaczy w praktyce, niż to, że każdego dnia milion razy wystawiałam jej cierpliwość na próbę? wink
                Jak coś mi jeszcze przyjdzie do głowy, to napiszę.
                Powodzenia.
      • gazeta_mi_placi Re: wczoraj miałam 27.07.11, 13:11
        Po co Ci dwójka dzieci skoro nawet z jednym sobie nie radzisz? Jesteś żałosna, ale o tym pewnie wiesz, żal tylko Twoich dzieci.
        • kamelia04.08.2007 Re: wczoraj miałam 27.07.11, 13:17
          chyba je poodaje, bo sobie nimi nie radze i jestem taka żałosna, droga gazetko-teoretyczko-bez-pojęcia-o-życiu
          • gazeta_mi_placi Re: wczoraj miałam 27.07.11, 13:22
            Sugerujesz, że nie żyję? big_grin
      • mloda0242 kamelia 27.07.11, 14:42
        skopiuj sobie to co napisałaś niżej, usiądź sama w chwili spokoju i przeczytaj to kilka razy;

        jesteś przerażająca...
      • mamitadejordi Re: wczoraj miałam 29.07.11, 13:47
        Wiesz, polecę Ci jedną książkę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, czyli "Łatwo kochać trudno dyscyplinować" autorki Bailey A.Becky. Czytając ją nie myślałam o tym jak zmienić dziecko, tylko jak popracować nad sobą, swoim zachowaniem, relacjami z innymi ludźmi. I tu tak naprawdę tkwi sedno, gdyż dzieci uczą się przez naśladowanie. Jeśli Ty nie opanujesz swoich emocji i będziesz krzyczeć, albo chociażby groźnie cedzić przez zęby to Twoja córeczka też nie będzie potrafiła się uspokoić.

        Mój synek też jest z tych bardziej i dłużej płaczących, kiedy już zacznie. Zazwyczaj jest spokojny i uśmiechnięty. Ale czasami jak się zdenerwuje o jakąś drobnostkę i zacznie się nakręcać, to potem cokolwiek spytasz, powiesz już jest płacz i krzyk "nie, nie, nie". I to potrafi trwać godzinami. Ostatnio śpiewamy sobie naszą wymyśloną piosenkę, że synek nie potrafi mówić "tak, tak". Do tej pory nie zdarzyło mu się jeszcze powiedzieć tego słowa. Jeśli się na coś zgadza to po prostu milczy, a czasami też mówi nie wink

        Pomogła mi też wypowiedź Weroniki z tego wątku: www.mamo-tato.pl/phpBB3/viewtopic.php?f=55&t=10879.

        Rozumiem Cię, że się denerwujesz przy takim wyciu. Ja w takim przypadku gromadzę wszystkie swoje siły, żeby zachować spokój i nie pokazać niczego po sobie na zewnątrz. Jednak widzę, że to się kumuluje i najczęściej na wieczór po takim dniu, gdy synek pójdzie spać nerwy mi puszczają, siadam i płaczę. Ot tak po prostu, żeby się rozładować i nabrać sił.

        A i jeszcze coś! Najważniejsze to nie bać się płaczu dziecka!!

        Wracając do Twojej porażki, to czemu się denerwujesz, że nie ma ochoty jeść? Czy Tobie nie odchodzi czasami ochota na jedzenie, gdy jesteś zła? Pozwól jej jeść wtedy kiedy ma na to ochotę, ale oczywiście w pewnych granicach. Jeśli siedzi obrażona pozwól jej na spokojne przetrawienie Twojej odmowy, zajmij się czymś (np. jedzeniem śniadania, czytaniem książki) i zaproponuj (nie każ!) jej ponownie śniadanie, gdy już ochłonie. Jeśli nie będzie chciała, to może poczekać do czasu drugiego śniadania. Na pewno nic jej się nie stanie jeśli nie zje jednego czy nawet dwóch posiłków.

        Życzę Ci duuuuuuuuużo spokoju, opanowania, a wtedy zobaczysz jak Twoje dziecko diametralnie zmienia swoje zachowanie smile


    • gazeta_mi_placi Re: wycie poranne, wycie o wszystko 27.07.11, 13:06
      Współczuję Twoim sąsiadom.
    • gazeta_mi_placi Re: wycie poranne, wycie o wszystko 27.07.11, 13:32
      >rano otwiera oczy, wrzaśnie mama/tata i zaczyna wycie, trzeba byc przy niej natychmaist. W tym czasie młodsze spi, a już pare razy młodsze obudziła tym rykiem.

      Gdzie w tym czasie jest tata?

      >> Potem znowu wycie, bo po tym jak zepsuła dvd musiałam jej puscic na kompie. Obe
      > jrzała swoj film, wiec usiadłam na krzesle, które zajmowała, obok stało drugie
      > krzesło, znowu ryk o krzesło.

      Wytłumaczyć bachorowi, że inni ludzie też mają swoje potrzeby i wcale one nie są mniej ważne od potrzeb bachora.

      >> Umie bardzo dobrze mówic, ale musi wyc, jeczec, skamlec, geba wykrzywiona w pod
      > kowe i drze sie. Ma 2 i pół roku.

      Współczuję, że trafił Ci się rozwydrzony bachor.
      • memphis90 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 27.07.11, 21:17
        > Gdzie w tym czasie jest tata?
        A gdzie jest większość dorosłych ludzi niebędących na urlopie macierzyńskim/wychowawczym w środku tygodnia o 7-8-9 rano? Zapewne w pracy...
        • gazeta_mi_placi Re: wycie poranne, wycie o wszystko 28.07.11, 12:22
          To skoro matka sobie nie radzi z dzieckiem niech się zamienią, tatuś do domu, matka do pracy.
          Jak bachor poczuje męski autorytet ( a najczęściej czuje na swojej dupie ) szybko spokornieje.
          Albo niech tatuś weźmie kilka dni urlopu i pokaże gdzie raki zimują.
          • q_fla Re: wycie poranne, wycie o wszystko 28.07.11, 14:31
            Mężczyzna, ktory za pomocą siły rozwiazuje problem nie ma jaj.
            • gazeta_mi_placi Re: wycie poranne, wycie o wszystko 28.07.11, 19:52
              Jeżeli pozasiłowe sposoby jak widać nie skutkują pozostają sposoby siłowe jako ostateczność.
    • memphis90 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 27.07.11, 21:07
      U mnie pomogło wyprowadzanie do drugiego pokoju. Nie za karę, ale "usiądź tu sobie, możesz sobie do woli, głośno popłakać, a jak się uspokoisz, to wrócisz". Teraz, jak zaczyna się wycie, to proponuję, żeby poszła popłakać na krzesełko i albo idzie, płacze, uspokaja się i wraca, albo- uspokaja od razu. Oczywiście dotyczy to tylko wycia marudnego smile Kiedy płacze naprawdę- a poznaję to po tym, że najpierw wysuwa dolną wargę i szybko oddycha- to przytulam, pocieszam i naprawiam tę katastrofę, ktora wywołała łzy (czasem błahostka- "OMG, pies zjadł ciasteczko, a to było ciasteczko dla Zygzaka!"). Co jeszcze? Nauczyłam ją, że zamiast włączać syrenę ma poprosić o pomoc- więc teraz potrafi rozedrzeć się "aaaa, mamo, pomocy, ratunku, pisiak spadł!". No, ale nadal czasem wpada w fazę wyjca... Chyba taki wiek...
    • kasia_750 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 28.07.11, 13:53
      Nie wiem czy pocieszę, ale ja też mam takiego wyjca - czteroletnią córkę. Od urodzenia była płaczącym dzieckiem, do 18 miesiąca życia praktycznie cały czas z nią przebywałam, bo wszyscy się bali z nią zostać. Ja nie miałam wyboru... Z biegiem czasu udało nam się wypracować pewne "zasady współpracy", córka zrobiła się spokojniejsza. Ja wróciłam do pracy, córka zaakceptowała nianię. A potem urodził się braciszek...
      Bywa różnie, ale wycie jest prawie codziennie. Ja jestem już przewrażliwiona, jak słyszę wycie to mam wrażenie, że głowę mi rozwala. Mąż wraca z pracy o 19, czyli praktycznie na kąpanie dzieci. Od miesiąca biorę Persen na uspokojenie, w ciągu pół roku przytyłam 8 kg (czekolada chwilowo poprawia samopoczucie...) i czekam z niecierpliwością na styczeń - POWRÓT DO PRACY po wychowawczym.
      Podobno ja byłam takim wyjącym dzieckiem a mój brat budził się z uśmiechem. Nie wiem czy to "za karę", ale mam to samo - córka budzi się skrzywiona i wyjąca, synek uśmiecha się szeroko i radośnie. Mąż się śmieje, że gdybyśmy mieli dwójkę takich dzieci jak synek to pewnie zdecydowalibyśmy się na trzecie. A w tej chwili jesteśmy pewni, że dwójka dzieci to wystarczająca ilość smile
      Zdarza mi się krzyczeć na dzieci (z tego co pamiętam to "styl wychowawczy" mojej mamy...). Ale ze wszystkich sił, które mi jeszcze zostały, staram się tego nie robić. Na wycie reaguję spokojnym powtarzaniem "nie rozumiem co mówisz, mów normalnym tonem", "mama chce ci pomóc, ale nie rozumie co do niej mówisz", itp. Reaguję dopiero jak usłyszę, że mówi coś bez wycia. Zdarzają się dłużej trwające histerie. Ale zaobserwowałam, że jak reaguję na wycie, z dnia na dzień jest coraz dłuższe i bardziej męczące. I wtedy synek zaczyna naśladować siostrę a to już naprawdę jest koszmar. Nie wiem czy sąsiedzi słyszą te hałasy - obok mieszka równie wyjąca 3-letnia dziewczynka (jej starsza siostra za to jest spokojna) i my nic nie słyszymy, chyba że wyjdą na korytarz.
      A od trzech dni, nie wiem z jakiego powodu, moja córka zachowuje się super. I tego wycia praktycznie nie ma. Na placu zabaw tez mnie zaskakuje - bawi się ładnie z innymi dziećmi bez popychania i wyrywania zabawek. Oby tak zostało jak najdłużej smile
      To dobrze, że wiesz co źle robisz, ciesz się każdą chwilą kiedy zachowałaś się właściwie i pracuj nad tym, aby tych chwil było jak najwięcej. Nie przejmuj się dziewczynami na forum, które wytkną każdy twój błąd. Ale jednocześnie nie bądź taka jak one w stosunku do swojej córki - ona też może popełniać błędy i nie należy się skupiać tylko na tych błędach, ale na tym co zrobiła dobrze. Może ma charakter podobny do ciebie (tak jak moja córka do mnie) i dlatego tak cię denerwuje?
      I oczywiście, jeśli tylko masz okazję, korzystaj i proś o pomoc innych przy opiece nad dziećmi a sama rób to co ci sprawia przyjemność. Ostatnio zaczęłam coraz więcej wychodzić, mąż częściej zostaje z dziećmi (już mi zaczął to wypominać, ale przestałam się tym przejmować) i jestem szczęśliwsza. Możliwe, że dzięki temu córka zrobiła się spokojniejsza. Za to mąż stał się bardziej nerwowy i zaczął podnosić głos na dzieci (a wcześniej tak łatwo było mnie pouczać, że nie powinnam krzyczeć).
      • kasia_750 Re: wycie poranne, wycie o wszystko 28.07.11, 14:11
        Dodam tylko, że jak córka jest ze mną sama to jest idealnym dzieckiem.
        Jak tylko pojawia się brat zaczyna się wycie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka