moja 4 letnia córka (moim zdaniem) ma jakis "problem" a mianowicie stroni od dzieci, nie chce sie bawic z dziećmi( np.na podwórku) sama nigdy nie odezwała sie pierwsza do dziecka, które juz zna jakis czas, po jej zachowaniu widze, że jest jakas speszona zawstydzona wystraszona? jak pojawia sie dziecko w jej otoczeniu, dodam, że chodzi do przedszkola(2 rok) nie ma rodzeństwa(i wiecej nie bedzie miec bo nie możemy) ma kontakt z dziecmi(mamy znajomych z dziecmi ale zawsze jak nas odwiedzaja to ona mimo ze ich zna izoluje sie i np. siedzi sama w innym pokoju mija około godziny i zaczyna cos tam próbowac sie bawic z nimi) bawi sie z swoja kuzynka(6lat) a jak z nia rozmawiam o dzieciach w przedszkolu tu mowi ze bawi sie tylko z 1 chłopcem(przyjaciel jej) i czasami wymienia jeszcze jednego kolege z przedszkola dziewczynki nie chcia sie z nia bawic(tak mowi)...nie rozmawiałam jescze z pania przedszkolanka bo nie chce wyjsc na "nadgorliwa" mamusie, ale chciała bym aby moja córcia swobodniej sie czuła w towarzystwie innych dzieci, ona niby chce sie bawic (jest wesoła wrażliwa bardzo rozgadana mądra) ale jakby "coś" ja powstrzymywało(: smutno mi bardzo z tego powodu bo rozmawiam z nia duzo o wszystkim i o dzieciach tez i o przedszkolu itd. ale nie chce ja naciskac w niczym zeby jeszcze gorzej nie było

nie wiem jak jej pomóc czy to minie czy ona ma jakis problem czy tylko ja to tak odbieram? z nia nic na siłe sie nie załatwi, duzo jej tłumaczę...dodam ze nigdy nie uderzyłam jej nie ma u nas w domu przemocy patologii, jestesmy normalna rodzina z kochajacymi dziadkami iduzo czasu spedzamy razem rodzinnie...chce isc do psychologa sama porozmawiac ale czy ja czasem nie przesadzam???