Dodaj do ulubionych

bunt trzylatka? pomocy

06.10.11, 17:24
witam, jestem mamą trzylatka. Mój synek wszystko neguje - każda, naprawdę każda nawet najdrobniejsza sprawa to wielka awantura. Nie znosi słowa nie, zawsze chce robić wszystko po swojemu, inaczej. Nie przyjmuje do wiadomości, że z placu zabaw kiedys trzeba wyjśc, że nie będziemy się kąpać o 13, bo jest za wcześnie, w sklepie nie ustoi przy mnie minuty, wszystko próbuje wymuszać płaczem i wrzaskiem. Dodam, że staramy się być konsekwentni, nie ustępuję dziecku a i tak ciągle się buntuje. Czy Wasze trzylatki też są takie upiorne? Jak sobie z tym radzicie, mi już ręce opadają sad
Obserwuj wątek
    • rulsanka Re: bunt trzylatka? pomocy 06.10.11, 19:28
      "Dodam, że staramy się być konsekwentni, nie ustępuję dziecku a i tak ciągle się buntuje. '
      Konsekwencja nie oznacza tego, że dziecku się nie ustępuje. To raczej głupi upór. Ty się upierasz przy swoim, dziecko przy swoim i w ten sposób będziecie walczyć, aż któreś przegra. Przegrywa dziecko, bo jest dzieckiem. Ale w całym domu panuje nerwówa. Rodzina to nie poligon. Starajmy się dochodzić do kompromisów, a mądre ustępstwo to nie wywieszenie białej flagi. Jeżeli nie ma walki, to nie ma przegranych, są tylko zwycięzczy. Czasem ustąpić się nie da, ale można próbować różnych technik manipulacji. Typu "pomożesz mi zanieść tą torbę do sklepu" - są wtedy szanse, że dziecko poczuje się ważne i bez problemu z nami wyjdzie.
      Mój syn już po buncie trzylatka. Było paskudnie smile Nie poznawałam mojego dziecka.
      Zauważyłam, że w fazie buntu dziecko odmawia współpracy, nawet w sprawach w których wcześniej było bezproblemowo. I im bardziej się spinałam i starałam by było po mojemu, tym większy napotykałam opór.
      przykład: syn chce wyjść na dwór. Wyjdziemy, jak się ubierzesz. Mogłam czekać dwie godziny i się nie ubrał. Po kilku dniach odpuściłam, bo zrozumiałam, że weszliśmy w stan wojny i to nam nie służy. Zaczęłam być wyjątkowo miła i łagodna. Ustępowałam prawie zawsze, gdy nie groziło to śmiercią lub kalectwem. Od razu widać było poprawę, syn zrobił się milszy (choć bunt jeszcze trwał i musiałam się nakombinować by zrobił rożne rzeczy po dobroci). Za kilka dni wszysko minęło. Od półtora miesiąca mam dziecko tak grzeczne, że aż się zaczęłam martwić, że jest chory. Po prostu ideał.
      Wszelkie bunty wiążą się ze skokami rozwojowymi, dziecko w tym czasie szybko dojrzewa, cały świat przewraca mu się do góry nogami - musi sobie wszystko na nowo poukładać. Dlatego nie walka mu służy, a cierpliwość i zrozumienie. To minie. U nas bunt trzylatka miał 2 fazy. W jednej dziecko było głównie niespokojne fizycznie: biegało, wrzeszczało, gryzło (a nie robił tego od prawie 2 lat). W drugiej fazie był opór na wszystko co powiem, do tego próby bicia mnie, wrzeszczenie itp. Tak jakby dosłownie coś w niego wstąpiło. I nagle przeszło, naprawdę praktycznie z dnia na dzień.
      W kwestiach technicznych: jeżeli zaplanowałaś wyjście z placu, poinformuj dziecko, że ma jeszcze np. 5 minut i nastaw budzik. Lub pozwól mu jeszcze 5 razy zjechać ze zjeżdżalni. Lub przedstaw rozsądną motywację do wyjścia. W sklepie poproś dziecko o ładowanie produktów do koszyka, układanie na ladzie itp. Niech poczuje, że jest potrzebne.
      Świat się nie zawali jak raz się wykąpie o 13-stej. Jeżeli ustąpisz w takiej błahej sprawie, dziecko poczuje że jego zdanie się liczy, więc przestanie się upierać o wszystko. Dzieci i tak muszą nam prawie we wszystkim ulegać i nie dziwne, że to rodzi bunt. Tym bardziej, że wiele naszych poleceń jest na zasadzie "tak ma być, bo ja tak mówię".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka