Dodaj do ulubionych

Biedne dziecko! Chodzi do żłobka...

    • el_elefante Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 10:53
      Na pytania zdziwionych należy odpowiadać wyjaśniająco (chyba, że z jakiegoś powodu nie ma się na to ochoty lub czasu). Rzucającym inwektywy należy dać do zrozumienia, że to dla was jest inwektywa - bo może nie zdają sobie z tego sprawy tongue_out. Na sugestie "pewnie płacze", odpowiadac z uśmiechem i zgodnie z prawdą: ależ skądże, wręcz przeciwnie, podoba jej się, ten żłobek jest rewelacyjny, nie to co kiedyś (przy okazji nadkruszamy nieco mit). I nie irytuj się, wszystkich nie zadowolisz w życiu, nie ma siły, cześć trzeba wysłać na drzewo.

      My mieliśmy dylemat, po skończeniu urlopu macierzyńskiego żony. Babcie nie wchodzą rachubę, został żłobek albo opiekunka. Żłobka w okolicy jakoś sensownego (w sensie z dobrą opinią, polecanego) nie znaleźliśmy, ale tez z ręką na sercu - nie szukałem bardzo natarczywie. Za to już druga reakcja na moje internetowe ogłoszenie o opiekę była strzałem w dziesiątkę i tak już zostało do przedszkola.
    • babyaggie Odpowiadam hurtowo 20.01.12, 11:12
      Przeczytałam Wasze odpowiedzi. Bardzo za nnie dziękuję i odpowiem, na te pytanie które zapamiętałam.

      Na początku jednak zaznaczę, że nie jestem samotną matką i bardzo nie lubię, kiedy piszecie, że oddałaś dziecko, posłałaś, pozbyłaś się. Mała ma dwoje rodziców.

      - To nie żłobek samorządowy, tylko prywatny. Wolnych miejsc jest dużo i nikomu nie zabrałam miejsca.
      - Nie wiem co to znaczy mało mówić w wieku 21 miesięcy. To chyba kwestia względna i
      indywidualna. Córka ma do opanowania dwa języki, może dlatego jest w dolnej granicy normy (ale zdaje się nie ma czegoś takiego jak norma w takim wieku).
      - interesuję się pedagogiką i psychologią rozwojową. Wiem, że wszelkie polskie podręczniki stoją na stanowisku, by dziecko było ze znaczącym innym do 3 roku życia. Nasza z tymi innymi przebywa. Przebywa też z innymi mniej-znaczącymi.
      - wiem też, że wszytsko jest indywidualne. Nasza była gotowa by pójść, o czym może świadczyć zero problemów adaptacyjnych. Odwiedziła żłobek, gdy miała 13 miesięcy i została.
      - Uczęszcza tam od 4 do 6 godzin dziennie, zależy od potrzeby.
      - Nigdy nie będziemy w stanie zapewnić jej tylu atrakcji i tylu zabaw jakie oferuje grupa dzieci pod okiem doświadczonych pedagogów.
      - "kluby malucha" i zajęcia dla MAM z dziećmi (o zgrozo! właściwie tylko dla nich) z różnych powodów nam nie odpowiadają.

      Mam nadzieję, że odpowiedziałam na wszystkie Wasze pytania.
      Dalej jednak nie znam rzeczowego (np autor, tytuł książki/ rozdziału/ artykułu) argumentu na to, że krzywdzimy dziecko oddając ja na kilka godzin do żłobka. Poza tym, że generalny nurt pedagogiczny taki jest. Ale w sumie nie wiem dlaczego.
      • basca_basca Re: Odpowiadam hurtowo 20.01.12, 11:27
        Może to pomoże:
        www.portal.tootiny.com.pl/artykuly/jesper-juul---nowe-drogi-wychowania.html
        "-Co jest właściwie złego w tym, że dziecko idzie do żłobka?
        -JJ: Duńskie badania pokazały, że u 15‒20 proc. dzieci w wieku do dwóch lat powoduje to nieodwracalne szkody w mózgu. Stres związany z rozstaniem jest zbyt duży. Gdybym był ojcem małego dziecka, nie ryzykowałbym, chyba że miałbym pewność, że dziecko nie ma problemów w relacjach z dorosłymi i dziećmi, dobrze się wśród nich czuje i mocno stoi na nogach. "
        Aczkolwiek ja nigdzie nie znalazłam większej informacji o tych badaniach.
        Wydaje mi się, że tez można poszukać coś na temat:
        TEORIA PRZYWIAZANIA J. BOWLBY’EGO
        i badań z tą teoria powiązanych.
        • babyaggie Re: Odpowiadam hurtowo 20.01.12, 11:30
          O dzięki! Poszukam. Choć w przypadku naszej małej stres nie był jakiś znaczny. Ale poszukam i poczytam!
      • makurokurosek Re: Odpowiadam hurtowo 20.01.12, 12:32
        Na waszym miejscu raczej zastanawiała bym się co jest nie tak, że roczne dziecko nie odczuwa braku waszej obecności, nie potrzebuje was. Nie spotkałam jeszcze żadnego dziecka które nie potrzebowałoby okresu adaptacyjnego, nie zależnie czy to w przedszkolu czy żłobku.
        Masz jakiś wyjątkowy egzemplarz skoro rocznemu dziecku jest dosłownie rybka czy jesteś czy cię nie ma, większość mam roczniaków raczej narzeka, że maluch płacze nawet gdy te na chwile pójdą do kuchni, a tu spokojnie może cię nie być i maluchowi to zwisa.
        Niezależnie jak idealny jest żłobek, przedszkole, opiekunka każde dziecko które spotkałam musiało sie przyzwyczaić do tego, że mamy przez jakiś czas nie ma.
        I szczerze mówiąc jeszcze bardziej od stresu związanego z okresem adaptacyjnym , stresowałaby mnie jego brak.
      • aphoper1 Re: Odpowiadam hurtowo 20.01.12, 13:35
        Nie wprost o żłobkach, ale po części tak (pod koniec artykułu zwłaszcza) i o więzi: www.polityka.pl/nauka/czlowiek/1523107,1,o-niezwykly-relacjach-doroslych-i-dzieci.read
    • afro.ninja Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 11:24
      Pewnie, ze znam takich rodzicow i to bardzo dobrze sytuowanych, ktorzy puszczaja juz polroczne niemowleta do panstwowych placowek, bo dziecko tyle sie w nich moze nauczyc.
      Ludzie nie lubia sie zajmowac nawet wlasnymi dziecmi, nie oszukujmy sie latwe to nie jest, a na opiekunke nie chca wydawac kasy, albo uwazaha, ze zlobek jest bardziej rozwijajacy niz niania.

      Dziecko to czlowiek, a czlowiek dostosuje sie do kazdej sytuacji, do zlobka, przedszkola, szkoly, pracy. Jednak pisanie, ze dziecko idzie tam z ochota, taaa, na pewno polroczne, jest dla mnie smieszne...

      A do tych co tak zachwalaja przedszkola i zloby zacytuje kawalek wywiadu z Jasperem Juulem
      dziecko.onet.pl/60534,4,spokojnie__to_tylko_dziecko,1,artykuln.html
      Czy przedszkole nie jest odpowiednim miejscem do zbierania pierwszych doświadczeń życiowych? Przebywając w gronie rówieśników dzieci przeżywają wiele rozczarowań, frustracji i poznają smak rywalizacji.

      Przedszkole rzeczywiście uczy frustracji, ale nie tego, jak z nią walczyć. To zadanie rodziców. Podobnie, jak wykształcenie kompetencji w sytuacjach stresowych. Proszę pamiętać, że współczesne dzieciaki żyją pod ciągłą presją. Zanim skończą 15 lat przebywają około 25 tys. godzin w różnych placówkach wychowawczo-oświatowych. To ciężka praca.
      • babyaggie Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 11:36
        Dziękuję za podane nazwisko. Poszukam i poczytam, ale w wywiadzie z linka nie odnalazłam naszej rodziny. Poza pracą jaką wykonuje dziecko w placówce żłobkowej - przedszkolnej. To reszta raczej nas niedotyczy.
        • jul-kaa Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 11:56
          Głównie poczytaj o teorii przywiązania Bowlby'ego, to jest w tej kwestii kluczowe.
    • bluemka78 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 11:38
      Kazdy ma prawo miec inne zdanie. Tak jak jedni sa za tylko i wylacznie karmieniem piersia, a inni uwazaja ze jedzenie sloikowe jest beee. Kazdy moze Ci powiedziec co sam o tym mysli.

      Moje dzieci nie chodza i nie beda chodzily do zlobka, bo po pierwsze boje sie ze chorowalyby, po drugie chce zeby mialy jak najlepsze warunki, a moim zdaniem w zlobku ich nie bedzie. Nawet w najlepszym, nie przypada jedna opiekunka na jedno czy dwojke dzieci. Dzieci sa narazone na rozne niemile zachowania innych dzieci itp. Ja akurat chce byc jak najwiecej z moimi dziecmi, a kiedy jestem kilka godzin w pracy to maja swoja ukochana nianie, ktora nie musi robic nic innego tylko sie nimi zajmowac, bawic itp. Do tego nie wiem czy przekonalabym sie do obcej osoby, u nas niania jest moja siostra, ktora kocha moje dzieci.

      To nie znaczy, ze wytykam palcami te matki, ktore poslaly do zlobka swoje dzieci, nawet te ktore i tak sa w domu, widocznie tego potrzebuja, kazdy ma swoj sposob na wychowanie.
    • mynia_pynia Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 11:49
      No to się zdziwiłam że tyle matek siedzi z dziećmi w domu do 3 roku.
      Mój synek ma 2 miesiące, jak będzie miał 6 to wracam do pracy bo muszę.
      Moja mama wykazała się chęcią opieki nad Tymkiem więc żłobek go minie na chwilę, ale w okolicach półtora roku trafi do żłobka, bo moja mama jest kobietą pracującą i po prostu teraz zrezygnuje z pracy bo jej szkoda żeby wnuk w żłobku siedział a ma pracę dorywczą, zresztą jakby nie zrezygnowała to pewnie ja bym siedział na wychowawczym.
      I powiem szczerze że poza mamą to nie mam zaufania do jakiś pań/niań nawet z polecenia wolę kilka opiekunek w żłobku które wiedzą chociaż teoretycznie co robić.
      • bbuziaczekk Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 12:23
        Ja tez siedze z dziecmi w domu choc mam ciezko wyzyc z 1 wyplaty ale nie mam innej mozliwosci. Do zlobka nigdy w zyciu nie oddalabym dziecka i nie oddam. Na nianie mnie nie stac, babcie pracuja wiec nie mam innego wyjscia.
        Obecnie siedze juz ponad 3 lata w domu, synek ma 3 lata za kilka dni wiec od wrzesnia idzie do przedszkola, corka ma 14 m-cy i do przedszkola idze w przyszlym roku wiec ja za rok wroce do pracy jak oboje pojda do przedszkola.
        Chcialam dzieci, moge sobie narazie pozwolic na siedzenie w domu wiec korzystam i sie poswiecam dla dobra dzieci choc jest ciezko wysiedziec w domu...ale coz, czekam az pojda do przedszkola.
        Ale nigdy w zyciu nie wpadlabym na pomysl zeby siedzac w domu dac dzieci do zlobka nawet jesli by mnie bylo na to stac.
        No ale kazdy ma swoje teorie na ten temat.
        • ma_niusia Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 12:39
          bbuziaczekk napisała:

          > Chcialam dzieci, moge sobie narazie pozwolic na siedzenie w domu wiec korzystam
          > i sie poswiecam dla dobra dzieci choc jest ciezko wysiedziec w domu...ale coz,


          Mimo że jestem przeciwniczką żłobków, to w takiej sytuacji, jeśli "siedzenie z dziećmi w domu" jest określane "poświęceniem się" dla dziecka - wybrałabym żłobek. W mojej osobistej opinii, wybór sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem powinien być wyborem świadomym a nie poświęceniem się. Jeśli mama siedzi w domu z nastawieniem cierpiętnicy, byle doczekać do przedszkola, odliczając dni do tego czasu to (świadomie lub nie, prędzej czy później) dziecko to odczuwa, a to ma rózne konsekwencje, poczynając od zaburzeń emocjonalnych, poczucia winy w dziecku, że "przeze mnie mama nie może się realizować w pracy".
          Uwaga! Ja nie potępiam mam wracających do pracy! Czy muszą, czy chcą - ich decyzja! Ale siedzenie w domu z dzieckiem na siłę jest - w mojej opinii - gorsze niż posłanie go do żłobka/klubiku na parę godzin i powrót do pracy aby zadowolone były i mama i dziecko.
          • afro.ninja Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 12:56
            ma_niusia napisała:
            >
            > Mimo że jestem przeciwniczką żłobków, to w takiej sytuacji, jeśli "siedzenie z
            > dziećmi w domu" jest określane "poświęceniem się" dla dziecka - wybrałabym żłob
            > ek.

            Opieka nad dzieckiem, dziecmi, zwlaszcza malymi to jest praca, czesto praca w ktorej czlowiek o wiele bardziej musi sie poswiecic niz w tradycyjnej pracy, gdzie jest czas i odpoczynek, a czas pracy wynosi osiem godzin, a nie 24.
            Nie ma czegos takiego jak szczesliwa mama=szczesliwe dziecko. Nie mozna byc caly czas szczesliwym, radosnym, cierpliwym rodzicem, panie w zlobku tez takie nie sa.
            • bbuziaczekk Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:04
              Dokladnie smile
              Nic dodac nic ujac.
            • ma_niusia Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:23
              afro.ninja napisała:

              > Opieka nad dzieckiem, dziecmi, zwlaszcza malymi to jest praca, czesto praca w k
              > torej czlowiek o wiele bardziej musi sie poswiecic niz w tradycyjnej pracy, gdz
              > ie jest czas i odpoczynek, a czas pracy wynosi osiem godzin, a nie 24.
              > Nie ma czegos takiego jak szczesliwa mama=szczesliwe dziecko. Nie mozna byc cal
              > y czas szczesliwym, radosnym, cierpliwym rodzicem, panie w zlobku tez takie nie
              > sa.

              Dla mnie opieka nad dzieckiem nie jest poświęceniem. Nieprzespane noce (kiedyś z powodu nauki, imprez czy pracy, teraz z powodu dziecka) nie są dla mnie poświęceniem, wstaje 10 razy w nocy z troską i radością jeśli jeśli dziecię spokojnie zaśnie, nie uznając tego za poświęcanie czegoś (siebie?) dla niego. Wymyślam i gotuję najróżniejsze dania bo kocham moje dziecko i jego zadowolenia sprawia mi przyjemność. Bawię się z nim, czytam, tulę kiedy płacze, objaśniam świat odpowiadając po raz tysięczny na to samo pytanie - bo lubię i chcę!
              Nie twierdzę, że nie wymaga to wysiłku, ale np. taniec, który dla innych jest rozrywką przyjemnością też wymaga wysiłku i energii a nie mówi się "poświęcam się bo idę w weekend potańczyć". Gdybym nie chciała/umiała/lubiła zajmować się dzieckiem i traktowała to jak poświęcenie - nie robiłabym tego na siłę.
              Wszyscy ludzie przeżywają różne emocje, ja, moje dziecko i ciocie w żłobku też! Nie chodzi o utrzymywanie przyklejonego uśmiechu, ale o czerpanie radości z tego co się robi, a może inaczej - robienia tego co się lubi, umie i chce smile
              • illegal.alien Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:30
                Zgadzam sie z tym smile
                Ja naprawde lubie sie zajmowac moim dzieckiem, uwielbiam spedzac z nia czas.
                Wiadomo, sa momenty, kiedy jestem wykonczona, ale nie uwazam pracy wlozonej w wychowanie mojego dziecka za poswiecenie - i ciesze sie, ze moja mama tez tak nie uwazala, bo nie ma nic gorszego, niz matka, ktora traktuje wychowanie dzieci jako poswiecenie.
              • bbuziaczekk Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:48
                Nie chodzi o to ze siedzenie z dziecmi w domu jest poswieceniem ze musze tutaj siedziec za kare!
                Ale jest poswieceniem bo:
                - finansowo jest ciezko wiec nie mozna sobie pozwolic prawie na nic....wczasy odpadaja, kupno co chwile ciuchow, kosmetykow drogich opada, kupno byle czego na co mamy kaprys odpada bo nas nie stac! trzeba liczyc grosz do grosza idac na zakupy. Nie moge sobie pozwolic na kupno nowych ubranek dla dzieci wiec musze szukac uzywanych.
                Swiadomie wybralam spedzanie czasu z dziecmi w domu kosztem kosztownych przyjemnosci.
                Mieszkam na tzw zadupiu gdzie nie ma prawie wogole matek z malymi dziecmi, nie mam wiekszego kontaktu z ludzmi, caly dzien siedze w domu lub na spacerze w lesie. Poswiecam sie bo rownie dobrze moglabym isc do pracy zeby odpoczac od dzieci (nie oszukujmy sie bo wiele kobiet tylko dlatego idzie do pracy) zeby miec kontakt z ludźmi , odpoczac od domu i dzieci i nie zdziczec itd.
                Wole sie poswiecic i odmowic sobie wielu rzeczy (SOBIE to ja tez mam jakies potrzeby) niz dac dzieci pod opieke obcych ludzi. Wiec odmawiam sobie tego wszystkiego dlatego ze chce byc z dziecmi w domu a nie dawac ich obcym ludziom.
                A czekam na przedszkole to chyba normalna kolej rzeczy ze dziecko 3 letnie idzie do przedszkola a matka konczy urlop wychowawczy i musi wrocic do pracy. Jestem obecnie na urlopie wychowawczym wiec za 1,5 roku on mi sie skonczy wiec musze wrocic do prac
              • afro.ninja Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:51
                ma_niusia napisała:

                > afro.ninja napisała:
                >
                > > Opieka nad dzieckiem, dziecmi, zwlaszcza malymi to jest praca, czesto pra
                > ca w k
                > > torej czlowiek o wiele bardziej musi sie poswiecic niz w tradycyjnej prac
                > y, gdz
                > > ie jest czas i odpoczynek, a czas pracy wynosi osiem godzin, a nie 24.
                > > Nie ma czegos takiego jak szczesliwa mama=szczesliwe dziecko. Nie mozna b
                > yc cal
                > > y czas szczesliwym, radosnym, cierpliwym rodzicem, panie w zlobku tez tak
                > ie nie
                > > sa.
                >
                > Dla mnie opieka nad dzieckiem nie jest poświęceniem.

                Wiecej w moim poscie jest o pracy niz o poswieceniu. A poswiecenie, coz slowo, ktorego nie mozna uzyc w kontekscie matka dzieciom, bo wiadomo, ze ulubione sa teksty rodzicow do doroslych dzieci- ile ja dla was sie musialam poswiecic.

                Jedni musieli, drudzy nie musieli. Nie sadze by do tych drugich nalezaly matki, ktore wysylaja (choc nie musza) swoje dzieci do zlobka.

                Dla mnie zlobek to nie jest mordowania, ale jakies super miejsce gdzie warto posylac niemowleta i male dzieci to tez nie. Staram sie zrozumiec matki, ktore nie musza, a wysylala swoje dzieci do zlobkow, ale nie napisze co sadze o motywach ich postepowania, bo tak szczerze powiedziawszy ja ich do konca nie pojmuje.
                Znam rodzicow chlopca, swietne zarobki, stala pewna praca, mozna by z dzieckiem posiedziec, nawet ojciec, nikt by go nie zwolnil. Ale nie, oni dzieciaka do zlobka, a tu zonk, dzieciak chory, chory, szpitale, nie wiem po co dziecku fundowac cierpienie w chorobie, po prostu nie rozumiem.

                • ma_niusia Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 14:11
                  Odpowiem zbiorowo w kwestii pracy i poświęcenia.
                  Ja pracuję bo muszę. Bo jestem samotną mamą, bo rodzina 100km od nas mieszka, bo muszę mieć na życie (nie na kosztowne rozrywki).
                  Inni mają inne priorytety i ja to szanuję. Tylko ja osobiście (podkreślam - to jest moje osobiste zdanie a nie jakaś jedynie słuszna myśl), nie rozumiem dlaczego i po co niektórzy decydują się na dziecko (=wysiłek i "praca" przy nim 24h), jeśli nie chcą/nie umieją się nim zajmować. Nikt się nie rodzi "rodzicem doskonałym", potrzeba czasu i zmiany nawyków, priorytetów, elastyczności. Rozumiem chęć kontaktu z ludźmi, odpoczynku (chwilowego) od opieki nad dzieckiem, ale nie w kontekście maluszka kilkumiesięcznego czy nawet rocznego.
                  Zdarzają się wyjątki gdzie np. dziecko około roku jest na tyle rozwinięte, ma takie potrzeby, że żłobek jest wtedy najlepszym wyborem. Ale - moim zdaniem, spośród zaobserwowanych wśród znajomych przypadków - są to wyjątki.
                  Znam też (to również w kategorii wyjątku) rodzinę, gdzie dopiero jak mama wróciła do pracy a dziecko poszło do klubiku dopiero rodzina rozkwitła. Mama spełniona i wypoczeta, dziecko wybawione i chetnie spędzające czas z rodzicami po pobycie w żłobku.
                  Każdy robi co uważa za stosowne, tylko warto pamiętać, że decydując się na dziecko decydujemy się na odpowiedzialność za nie, za jego rozwój, co niestety wiąże się z wysiłkiem, a nie tylko słodkimi obrazkami rodem z reklam wink
          • 1maja1 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 26.01.12, 21:17
            ma_niusia napisała:

            > bbuziaczekk napisała:
            >
            > > Chcialam dzieci, moge sobie narazie pozwolic na siedzenie w domu wiec kor
            > zystam
            > > i sie poswiecam dla dobra dzieci choc jest ciezko wysiedziec w domu...ale
            > coz,
            >
            >
            > Mimo że jestem przeciwniczką żłobków, to w takiej sytuacji, jeśli "siedzenie z
            > dziećmi w domu" jest określane "poświęceniem się" dla dziecka - wybrałabym żłob
            > ek. W mojej osobistej opinii, wybór sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem
            > powinien być wyborem świadomym a nie poświęceniem się. Jeśli mama siedzi w domu
            > z nastawieniem cierpiętnicy, byle doczekać do przedszkola, odliczając dni do t
            > ego czasu to (świadomie lub nie, prędzej czy później) dziecko to odczuwa, a to
            > ma rózne konsekwencje, poczynając od zaburzeń emocjonalnych, poczucia winy w dz
            > iecku, że "przeze mnie mama nie może się realizować w pracy".
            > Uwaga! Ja nie potępiam mam wracających do pracy! Czy muszą, czy chcą - ich decy
            > zja! Ale siedzenie w domu z dzieckiem na siłę jest - w mojej opinii - gorsze ni
            > ż posłanie go do żłobka/klubiku na parę godzin i powrót do pracy aby zadowolone
            > były i mama i dziecko.
            >

            Ma_niusia, bravo, super to ujelas.
    • alpepe Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 12:32
      są badania, które udowadniają, że żłobek oznacza dla dziecka stres, do tego stopnia, że u dzieci już starszych, które chodziły do żłobka, nadal podwyższony jest poziom hormonu stresu w porównaniu do reszty populacji.
      Nie dziw się więc reakcji.
      • alpepe Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 12:39
        tu masz link, o ile władasz niemieckim.
        www.welt.de/debatte/kommentare/article13651760/Krippenbetreuung-bedeutet-fuer-Kleinkinder-Stress.html
        O ile wiem, już w latach 70. dowiedziono, że żłobki to zuo smile, stąd te zalecenia, by do 3. r. ż. dziecko było z matką. Ja swoją starszą córkę posłałam do przedszkola, kiedy miała 2 l. 5 m., ale ona rwała się do dzieci bardzo.
    • wrzesniowamama07 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:01
      Ja też bym tak skomentowała, gdybyś zapytała mnie o zdanie, albo gdybym była pediatrą Twojego dziecka.

      Jestem samotną, pracującą matką i do 4 roku życia moje dziecko miało nianię, co nie przeszkadzało mi zapewnić mu kontakt z grupą rówieśniczą - najpierw w klubie maluszka, gdzie chodził na zajęcia z nianią, potem w niepełnowymiarowym przedszkolu, 2 razy w tygodniu po 4 godziny. Oprócz tego w sezonie plac zabaw, poza sezonem - sale zabaw, kulki, spotkania z koleżankami dzieciatymi. Wystarczająco, jak na ten wiek.

      Poszedł do przedszkola normalnego - jak po miesiącu powiedział wychowawca - w pełni przygotowany do życia w grupie rówieśniczej, gotowy do zabawy, śmiały, entuzjastycznie nastawiony do cioć, kolegów etc. Jednocześnie - udomowiony, spokojny, potrafiący się wyciszyć (zasługa moja i niani, czytane i oglądane książeczki, słuchane płyty z bajkami etc. robią swoje).

      Moje zdanie jest takie, że na pewno do 3. roku życia miejsce dziecka jest przede wszystkim w domu, przy stałym jednym opiekunie który koncentruje na nim swoją uwagę i daje mu to, czego dziecko potrzebuje non stop: zaangażowanie, zrozumienie, uwagę. We wszystkich książkach psychologii rozwojowej piszą - i ja im wierzę - że dzieci rówieśników potrzebują do rozwoju od 2 roku życia, ale w bardzo krótkich interwałach czasowych, a dopiero 3-latki mają rozbudowaną w większy sposób potrzebę bycia w grupie.

      Rozumiem rodziców, którzy muszą oddać dziecko do żłobka. Mus to mus. Jeśli ktoś ma inne opcje, to nie rozumiem i się nie silę. A każdą teorię o doskonałym rozwoju umiejętności społecznych można sobie dośpiewać.

      Dodam, że dzieci moich koleżanek uczęszczające do żłoba rzeczywiście miały - jako dwulatki - silnie rozwinięte umiejętności społeczne. W piaskownicy zgarniały wszystkie łopatki i foremki pod tyłek, bo to była forma obrony, żeby im nikt nie wziął. Niezależnie od tego, że bawiły się jedna.
      • moniaw79 wrzesniowamama07 20.01.12, 13:11
        wrzesniowamama07 napisała:

        > Dodam, że dzieci moich koleżanek uczęszczające do żłoba rzeczywiście miały - ja
        > ko dwulatki - silnie rozwinięte umiejętności społeczne. W piaskownicy zgarniały
        > wszystkie łopatki i foremki pod tyłek, bo to była forma obrony, żeby im nikt n
        > ie wziął. Niezależnie od tego, że bawiły się jedna.

        I tu się nie zgadzam: moje dziecko właśnie w żłobku nauczyło się dzielić. Wie, że w żłobku zabawki są wspólne, że każde dziecko chce skorzystać, pobawić się.
        Bez awantury pozwala bawić się innym dzieciom swoimi zabawkami. Takiego zachowania nie rejestruję u znajomych dzieci, które wychowywane są z nianią czy babcią. Z ich strony zawsze jest walka o zabawkę, bo to jest ich i nikt nie może tego ruszać, a jak ktoś weźmie, to płacz i do mamy o pomoc biegną...
        • wrzesniowamama07 Re: wrzesniowamama07 20.01.12, 13:13
          Ja napisałam co zaobserwowałam u dwulatków. W tym samym czasie mój dwuletni syn dzielił się bez problemu swoimi zabawkami i oczekiwał, że inne dzieci też się z nim podzielą.
          • melancho_lia Re: wrzesniowamama07 20.01.12, 14:21
            A moja żłobkowa panna dzieliła się zabawkami, oddawała te, którymi się bawiła jak zgłosił się właściciel, a w przedszkolu wg zdania wychowawczyń jest jedną z bardziej otwartych, ułożonych i respektujących zasady grupowe.
            Może zalezy jak żłobek był. Bryśka miała fantastyczną opiekę, o niebo lepszą niż jakakolwiek niania. NO i nie chorowała więcej niż przed żłobkiem (2 zapalenia oskrzeli, ospa (starszak z przedszkola przywlókł) i jelitówka przez 2 lata to chyba niedużo?).
            • makurokurosek Re: wrzesniowamama07 20.01.12, 15:04
              Bo to nie zależy ani od tego czy dziecko jest żłobkowe ale od dziecka. Z dzieleniem się zabawkami jest tak samo jak z rzucaniem się na glebę, gryzieniem, biciem niektóre dzieci mają taki okres krótszy inne dłuższy, a inne w ogóle przez niego nie przechodzą.
      • zlotalukrecja Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:23
        Mam pytanie do autorki wątku

        Co wy robicie w tym czasie, gdy dziecko jest w żłobku?. Napisałaś, że nie musi do niego uczęszczać. To znaczy, że może w tym czasie opiekować się nim babcia/ciocia itp. a wy pracujecie?
        Czy mąż lub ty pracujesz a drugie z rodziców jest w domu?
        Jeśli tak jest to co robicie w czasie przebywania dziecka w żłobku?
        • babyaggie Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:44
          Zastanawiałam się kiedy pojawi się to pytanie. Nie wiem czy chcę na nie odpowiadać, bo nie o tym jest wątek.
          Powiem jednak, że nie mamy żadnego wsparcia rodziny o żadnej porze dnia i nocy.
          • bbuziaczekk Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:53
            O wlasnie o tym samym pomyslalam smile
            Ze ciekawa jestem co ty robisz w domu skoro nie pracujesz a dziecko masz w zlobku?
            To w takim razie dlaczego nie idziesz do pracy ? chocby nawet z nudow, chocby na pol etatu. Bo nie wierze ze masz mnostwo zajec w domu. Predzej sie nudzisz albo latasz po kolezankach albo od fryzjera do fryzjera skoro nie chcesz napisac co w tym czasie robisz
            • angela10086 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:57
              a co cie to interesuje? moze lezec do gory nagami i wam nic do tego. To nie chyba temat watku?
            • bluemka78 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 14:01
              A dlaczego uwazasz, ze ktos nie ma co w domu robic? Jak jescze nie mialam dzieci, a robilam sobie wolne to moglam caly dzien w domu pracowac i bym miala co robic. A wtedy mieszkalam w bloku, mieszkajac w duzym domu z ogrodem ciegle jest cos do zrobienia. Nie mowiac juz o zwyklym ugotowaniu obiadu z dwoch dan, nie kazdy obiad zrobisz w godzine. Ja pracujac musze obiad gotowac wieczorem na nastepny dzien. Choc wolalabym wieczorem usiasc jak czlowiek z lampka wina i obejrzec dobry film.
              • angela10086 bluemka 20.01.12, 15:05
                bluemka, ale nawet jakby sie nudzila i dupa do gory lezala to co kogo to interesuje?
                • bluemka78 Re: dokladnie 21.01.12, 13:15

            • 1maja1 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 26.01.12, 21:10
              bbuziaczekk napisała:

              > O wlasnie o tym samym pomyslalam smile
              > Ze ciekawa jestem co ty robisz w domu skoro nie pracujesz a dziecko masz w zlob
              > ku?
              > To w takim razie dlaczego nie idziesz do pracy ? chocby nawet z nudow, chocby n
              > a pol etatu. Bo nie wierze ze masz mnostwo zajec w domu. Predzej sie nudzisz al
              > bo latasz po kolezankach albo od fryzjera do fryzjera skoro nie chcesz napisac
              > co w tym czasie robisz

              dziewczyno, sloma z butow ci wychodzi! matko, jacy ludzie sa prostolinijnii...
          • bluemka78 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:56
            > Zastanawiałam się kiedy pojawi się to pytanie. Nie wiem czy chcę na nie odpowia
            > dać, bo nie o tym jest wątek.

            Ciekawosc ludzka nie zna granic wink Napisz, ze lezysz do gory brzuchem i wypoczywasz przed tv hehe W koncu czlowiek nie cyborg ;P
      • camel_3d wrzesniowamama07 22.01.12, 21:19
        miejsce dziecka jest tam gdzei ma zapewniona opieke, rozwoj, kontakt z innymi ludzmi i stala opiekunke, ktora zna. nie ma znaczenie czy to mama, ciocia, babcia czy inna opiekunka. wazne, zeby byla stala i ta sama.




        > Rozumiem rodziców, którzy muszą oddać dziecko do żłobka. Mus to mus. Jeśli ktoś
        > ma inne opcje, to nie rozumiem i się nie silę.


        ja nie musialem oddawac do zlobka, ale poniweaz wsrod moich znajomych jest bardzo malo dzieci w wieku malego , nie widzialem sensu kiszenis sie z nim przez 3 lata w domu... dla idei.. i wmawiania sobie, ze jak bedzie w zlobku to go cale zlo swiata tam spotka....
        • slonko1335 Re: wrzesniowamama07 23.01.12, 08:45
          nie widzialem sensu kiszenis sie z nim przez 3
          > lata w domu...
          i myślę, że tu pies pogrzebany, jasne jak masz się z dzieckiem kisić w domu to zdecydowanie lepszy będzie żłobek...
          • annex81 Re: wrzesniowamama07 24.01.12, 16:31
            Popieram!!!
    • moniaw79 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 13:05
      Jestem w szoku, że jest tyle z Was pisze: nie puściłam do żłobka i nigdy tego nie zrobię. To brzmi tak, jakby w żłobkach dzieci były bite, trzymane w klatkach, bez jedzenia, picia, w ciemności i w brudzie...Dżisas!

      Jestem ciekawa, ile z Was było w żłobku i widziało, jak wygląda opieka, zabawy, nauka? Byłyście, widziałyście czy macie takie zdanie tylko na podstawie opowieści babć sprzed 40 lat?

      Hania zaczęła przygodę ze żłobkiem w wieku 14 m-cy. Najpierw placówka prywatna, teraz państwowa. Rozwija się rewelacyjnie, gada, śpiewa, tańczy. Ma kolegów, przyjaciółkę, bale, teatrzyki. Lubi tam chodzić, zawsze idzie z uśmiechem, wraca wybawiona, z wypiekami opowiada, jak spędziła dzień. W żłobku uczy się tyle, że jestem na 200% pewna, że edukacja domowa nawet w połowie by jej tego nie dała.

      Nie róbcie ze żłobków więzień. Tam naprawdę dzieciom krzywda się nie dzieje.
      • forio Re: moniaw79 24.01.12, 17:21
        moniaw79 napisała:

        Rozwija się rewelacyjnie, gada, śpiewa, tańczy. Ma kolegów, p
        > rzyjaciółkę, bale, teatrzyki. Lubi tam chodzić, zawsze idzie z uśmiechem, wraca
        > wybawiona, z wypiekami opowiada, jak spędziła dzień. W żłobku uczy się tyle, ż
        > e jestem na 200% pewna, że edukacja domowa nawet w połowie by jej tego nie dała
        > .
        W sobotę i niedzielę można posłać je jeszcze na pianino, karatę, angielski, basen itp. itd...
        I tak nie 200%, ale i 300% normy się zrobi. Rzeczywiście w domu tego dziecko nie będzie miało.
        • moniaw79 Forio 25.01.12, 13:40
          forio napisała:

          > W sobotę i niedzielę można posłać je jeszcze na pianino, karatę, angielski, bas
          > en itp. itd...
          > I tak nie 200%, ale i 300% normy się zrobi. Rzeczywiście w domu tego dziecko ni
          > e będzie miało.

          Taaa. Brawo za wypowiedź.
          Czujesz, że jest nie na temat, prawda?
          • forio Re: Forio 29.01.12, 12:34
            moniaw79 napisała:

            > forio napisała:
            >
            > > W sobotę i niedzielę można posłać je jeszcze na pianino, karatę, angielsk
            > i, bas
            > > en itp. itd...
            > > I tak nie 200%, ale i 300% normy się zrobi. Rzeczywiście w domu tego dzie
            > cko ni
            > > e będzie miało.
            >
            > Taaa. Brawo za wypowiedź.
            > Czujesz, że jest nie na temat, prawda?

            Heh, ja Tobie nie będę bić brawo - Twoja odpowiedź nic nie wnosi.
    • h2so4_pl Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 15:30
      Wszystko zależy od żłobka i dziecka. Są żłobki, do których bym w życiu dziecka nie posłała, a są takie nad którymi bym się zastanawiała. Na pewno nie wysłałabym dziecka półrocznego, któremu potrzebny jest spokój, matka, określony rytm życia, ale dwulatka, który jest ciekaw świata - zdecydowanie szybciej.
      Nie posłałabym dziecka zalęknionego, które w domu nie ma stabilnej sytuacji psychicznej, ale odważnego - czemu nie?
      Sama nie zdecydowałam się na żłobek- syn był w wieku żłobkowym 20 lat temu i były to już trochę inne żłobki niż te z horrorów, ale nie było to to co niedawno słyszałam od koleżanki. Dziś mając mozliwości dobrego żłobka, ale naprawdę dobrego!!!!!!!, zdrowe dziecko, żywe, ufne, rozważałabym kilka godzin dziennie. I nie wrzucała go w przypadku choroby.
      Nie jest to taki diabeł z wielkimi rogami. Ale podkreślam NIE KAŻDY ŻŁOBEK, są takie przed którymi trzeba zwiewać ile sił w nogach.
      • zlotalukrecja Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 18:46
        Jeśli ludzie, którzy Cie osądzają wiedzą co robisz w tym czasie ( jeśli się nie chcesz przyznać zakładam, że siedzisz w domu nie pracujesz) to mają Cie za zwykłego lenia. Łatwiej jest im powiedzieć, że Twoje dziecko jest biedne niż Tobie prosto w twarz, że jesteś leń , obibok, wyrodna matka leży i pachnie a nie chce się zajmować własnym dzieckiem. itd itd.smile
        • nika1310 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 19:56
          no ja tez uwazam ze zlobek nie jest koniecznoscia dla malucha, jest ostatecznoscia. Moj starszy syn chodzil do zlobka ''na zabawe'' przez pol roku. Uwazam stad ze zlobek to przechowalnia, bo wiecznie latal z brudna pielucha, byl poodparzany, ciagle zaglucony, ciagle plakal, kiedy wychodzili do ogrodka nikt nie organizowal zabaw, dzieciaki staly przy plocie i tesknie wypatrywaly rodzicow, ciagle chorowal, odzywal w domu z rodzenstwem. Juz nigdy dziecku czegos takiego nie zafunduje, nie wiem czemu wczesniej nie oprzytomnialam i czemu pozwolilam na to przez pol roku zeby moje dziecko sie tak meczylo w zlobku. A jesli dziecko woli spedzac czas w zlobku niz w domu z rodzicami i rodzenstwem to bym sie zastanowila co w tym domu jest nie tak, ze dziecko nie chce tam wracac, a nie wyciagalabym wnioskow ze zlobek jest taki super ze lepszy niz dom i ze ciocie ze zlobka daja mu wiecej ciepla niz rodzina. rozumiem ze dla niektorych to koniecznosc i nie neguje takich sytuacji, rodzice musza pracowac, zeby zyc, ale dla mnie tez to rozwiazanie najgorsze z mozliwych- i przetestowane, wiec wiem o czym mowie
          • mysz1978 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 20:10
            zlobek, zlobkowi nierowny... Wiec trudno oceniac. Pewnie gdybym nie musiala dac dziecka do zlobka i jedynym zlobkiem dostepnym bylby taki "nieciekawy" to tez nie dalabym.
            U mnei starszy synek byl z niania a potem w wieku 3 lat poszedl do przedksozla. Z mlodszy mtez tak mialo byc ale wyszlo inaczej i w wieku 5 miesiecy poszedl do tzw. klubu maluszka - prywatnego zlibka gdzie sa dwie panie i maksymalnie 8 dzieci. No i zadowoleni jestemsy obydwoje smile A dzieki temu ze jest zlobkowy to mysle ze w przedksozlu tez sobei dobrze bedzie radzil smile Nie mowie ze dzieci ktore nie chodza do przedksozla zle sobei radza, ale wiem ze w grupei 3-latkow dzieci "pozlobkowe" nie maja zwykel problemow z aklimatyzacja.
            • gocha500 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 21:07
              no ja np uwazam ze posylanie dzieciaka do zloba mimo ze mozna sie nim zajac to tez takie troche pozbywanie sie dzieciaka dla wlasnej wygody.
              moze moje myslenie jest troche spaczone przez to ze u mnie bardzo ciezko bylo o dziecko,ale z drugiej strony wiadomo ze najwazniejsze dla rozwoju psychicznego dzieciaka bardzo wazne sa pierwsze 3 lata zycia ktore raczej powinno spedzic przy matce glownie!co nie wyklucza integracji z rowiesnikami bo to bardzo potrzebne ale to zapewwnia sale zabaw,place zabaw itp.

              przyznaje ze nie przeczytalam calego postu wiec nie wiem w jakim wieku jest twoj babel ale mniemam ze ponizej 3 lat.
              ja niestty tez ni epochwalam czegoa takiego,ale kazdy robi po swojemu,choc moze sie potem zdziwic jakie to moze miec w przyszlosci skutki!
    • mikams75 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 20.01.12, 21:43
      ja swoje poslalam do zlobka jak mialo dwa latka i zaluje.... ze nie poslalam wczesniej.
      Czailam sie, mialam obawy, corka byla z opiekunka, ale porownujac zlobek i opiekunke to w wielu kwestiach zlobek wygrywa.
      Corka spdzala w zlobku 3 dni w tyg. po 8-10 godzin. Miala dwutygodniowy indywidualny plan wprowadzania i uwazam, ze super zadbali o to, zeby sie am dobrze czula i atwo sie przystosowala. Duzo zalezy odopiekunek, ich podejscia, charakteru.
      Wczesniej chadzalam z corka do klubiku, ale nie bardzo chciala sie tam przystosowac. Zlobek polubila bardzo szybko. Roznica byla ogromna w podejsciu opiekunek.
    • triss_merigold6 A ja widzę zupełnie inne reakcje 20.01.12, 22:34
      Posłałam niespełna półroczne do żłobka i wróciłam do pracy 3 tygodnie po macierzyńskim. Reakcje znajomych "udało wam się dostać miejsce w żłobku publicznym, jak cudownie, macie szczęście!". Fakt, dostaliśmy niespodziewanie jeszcze w grudniu, w nowiusieńkim żłobku publicznym, dopiero co otwartym. Mogłam zrezygnować i ryzykować styczniową rekrutację z opcją, że nie dostanie miejsca we wrześniu jako roczniak.
      Córka nie płacze, idzie do pań na ręce chętnie, uśmiecha się, ma apetyt, zasypia bez problemów. W domu nie odreagowuje, nie stała się bardziej marudna. W sumie jest zawożona na jakieś 5 godzin dziennie na razie, a czasem zostaje w domu dopóki ma luz w pracy i nie muszę być codziennie.
      Aha, są 4 opiekunki na 20 dzieci, w praktyce codziennie jest tych dzieci 8-10.
      Dziecko odbieram czyste, nie odparzone, zadowolone, na razie zaliczyła tylko lekki katar.
      • angelsik Re: A ja widzę zupełnie inne reakcje 21.01.12, 00:11
        Nie oddałabym dziecka gdybym nie musiała....tak małe dziecko potrzebuje mamy, taty, babć, a nie bodzców na uspołecznianie. Ma jeszcze na to czas. miedzy żłobkiem a przedszkole jest zasadnicza róznica. Tak małe dziecko jest niedojrzale jeszcze emocjonalnie i ono POTRZEBUJE ciąglego towarzystwa bliskich.
      • mia_siochi Re: A ja widzę zupełnie inne reakcje 23.01.12, 12:30
        Podpiszę się- mam takie same doświadczenie.
        Młody poszedł (hmmm..."poszedł" wink ) do żłobka, jak miał 10 mcy. Wcześniej bywał tak kilka razy po godzinie-dwie. Potem przez pewien czas odbierałam go ok.13, a teraz po 15.
        Jest przewinięty, nakarmiony i zadowolony. ZAWSZE odbieram go uśmiechniętego, panie go rozpieszczają bo jest najmłodszy. Po 2 miesiącach odbierałam go razem z fotelikiem (wymienialiśmy się z ojcem dziecka), fotelik jest przymaławy i młody złości się jak w nim jest. Wtedy "ciocie" słyszały pierwszy raz jak się rozpłakał. Po 2 miesiącach!

        A dlaczego jest w żłobku? Bo nie wyobrażam sobie siedzenia w domu. Wypadłabym z obiegu zawodowego, a nie chciałabym być utrzymywana przez "męża".
        A wolę żłobek,niż opiekunkę lub babcię. Tak, mam 2 babcie w okolicy, dałyby się pociąć za niańczenie młodego. Ale my, rodzice, uważamy, ze żłobek da dziecku więcej, niż towarzystwo dwóch niereformowalnych bab.

        Żłobek jest prywatny, więc argument "skąpisz na opiekunkę" odpada.

    • 18_lipcowa1 no bo biedne 21.01.12, 07:15
      w zyciu nie dałabym kilkumiesieczniaka do żłobka
      roczniak owszem ale takie malutkie dziecko?
    • ola33333 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 21.01.12, 11:12
      zlobki maja zla opinie, czesto zasluzona. Ciesz sie ze twoje dziecko jest tam szczesliwe i zdrowe. Nie rozumiem gdzie jest problem. Chyba twoje krotkie wyjasnienie, ze dziecko nie choruje i jest zadowolone w przypadku negatywnych komentarzy klaruje sytuacje wystarczajaco?
      • ola33333 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 21.01.12, 11:15
        a dodam jeszcze, ze ja bym mojej corki nie oddala do zlobka, bo sie zupelnie nie nadawala w takim mlodym wieku, strasznie byla do mnie przyklejona, ale za to majac dwa i pol roku poszla do przedszkola i to byl strzal w dziesiatke.

        Kazde dziecko jest inne smile
        • lejdi111 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 21.01.12, 13:06
          ale co znaczy, ze nie musi uczęszczać do żłobka? To, że Ty nie pracujesz? W takiej sytuacji uważam, że to nonsens.
    • mynia_pynia Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 21.01.12, 13:33
      Moja siostra ma traumę po przedszkolu, gdzie dziadkowie ją odbierali zaraz po literkach bo tak darła japę że było ją słychać na całą miejscowość. Do tej pory przedszkolanki jak ją widzą i się do niej cieszą a ma już 29 lat.
      Moja siostra ma traumę po zmianie szkoły (podstawówka-średnia).
      Moja siostra przeżywa traumę gdy zmienia pracę.
      I nie jest typem kaleki życiowej.
      Nie które egzemplarze tak mają i wbrew pozorom jest takich osób bardzo dużo.

      I co może moja mama miała siedzieć z siostrą do 6 roku życia w domu?
      Albo zakończyć jej edukację na podstawówce?
      • basca_basca Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 21.01.12, 14:09
        > I co może moja mama miała siedzieć z siostrą do 6 roku życia w domu?

        jeśli by mogła ona lub dziadkowie, to czemu nie?
        jeśli nie było takiej możliwości, to nie było i tylesmile
    • ruda_celina Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 21.01.12, 20:39
      To jest ciekawe. Czy te badania w pełni wiarygodne nie wiem, nie wczytałam się dokładnie, może ktoś będzie miał ochote bardziej pogrzebać.
      www.rodziceradza.pl/Edukacja/Zlobek:-oddac-czy-nie-oddac,art,42941.html
      • kubulinka1977 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 21.01.12, 22:13
        Odpowiadając na Twoje pytanie, nie, Waszemu dziecku w żłobku nie dzieje się krzywda. Zapewne jest nakarmione, przebrane, ma zabawki, i "ciocie", które się z nim bawią...

        Tylko pytanie PO CO wysyłacie je do źłobka, skoro w domu możecie mu przecież zapewnić wszystko co ma w żłobku i to za darmo... To chyba najbardziej dziwi ludzi... Po za tym w domu ma Was co dla dziecka w tym wieku jest najważniejsze na świecie i to Was dziecko potrzebuje non stop a nie innych dzieci czy "ciotek". Nie potrzebuje też żłobka, aby poprawnie sie rozwijac...Takiemu maluchowi potrzebny jest opiekun, który koncentruje na nim swoją uwagę, troche zabawek, jakies piosenki, ksiązeczki itp, nic wiecej...A co do rówieśników to takie maluchy nie potrzebują ich do rozwoje, dopiero przedszkolaki maja prawdziwa potrzebę bycia w grupie...

        Gdybys napisala, ze jestes zmęczona przebywaniem z dzieckiem cały dzień i wolisz je oddawac do złobka zeby sobie cos tam w tym czasie porobic, odpocząc itp to bylo by chyba bardzie zrozumiale, niz to ze widzisz w tym jakis cel....Bo jak dla mnie to co robisz to nonsens...Rozumiem posyłanie dziecka do żłobka bo nie ma innej alternatywy, albo jest to dla rodzicow najlepsze rozwiazanie, bo musza, badz chca wracac do pracy, ale posylania do złobka, bo mi sie wydaje ze to super miejsce dla takiego malca nie rozumiem....

        Ale to tylko moje subiektywnie odczucia. Jestem od ponad juz 4 lat na wychowawczym ( teraz na drugie dziecko) i nie wyobrazam sobie oddania w mojej sytuacji malucha do zlobka chocby nie wiem jak fajnego.
        • annex81 Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 22.01.12, 13:56
          Ludzi musza ciągle cos komentować, bo łatwiej ocenić kogoś niz zając się własna rodzina i jej problemami. Moja córka kończy za kilka dni 2 latka i jest ze mna w domu. Raz na kilka tygodni zabieraja ją dziadkowie na kilka godzin - wtedy mam czas dla siebie i zazwyczaj leżę do góry brzuchem smile Oj lubie te dni smile ale lubie też być w domu z dzieckiem. I nie jest prawdą, że jak ktoś siedzi z nim w domu to zazwyczaj biedne dziecko się w nim kisi. W naszym przypadku to nic bardziej błędnego. A jak pada /padał deszcz to wychodzimy poskakać po kałużach!!!smile Czasami ludzie się zatrzymują - smieją, dziwią, "rzucają piorunami" ,podchodzą i mówią jej, że nie wolno, albo, że ma szybko wchodzić, bo mama nie pozwoli - to są właśnie ludziesmile
          A to, że moje dziecko nie chodzi do żłobka, to też wielu ludzi ocenia to krytycznie i radzi, że chociaż na kilka godzin powinno chodzić, bo powinno sie rozwijać (wg niektórych nie ma lepszego miejsca niz żłobek) albo, że będzie miało później problemy w przedszkolu. Ja to zawsze się śmieję, że jak dobrze, że każdy z nas jest innysmile!!!!
    • babyaggie Ech... 24.01.12, 12:26
      Drogie Mamy i Camelu,

      Czytanie ze zrowumieniem się kłania. Nie wiem czemu część z Was wnioskuje, że moje dziecko to niemowlę? To jest forum małe dziecko przecież.
      Ciągle też czytam, że siedzę na dupie i gapię się bezproduktywnie w ściany. Niegdzie nie napisałam, że jestem znudzoną bezrobotną mamą. To już Wasza nadinterpretacja jest.
      Camelu żadko się z Tobą zgadzam, ale w tej kwesti mamy podobne zdanie smile

      Cieszę się, że w wątku wypowiedziały się też osoby zadowolone ze żłobków i takie których dzieciom żłobek służy. Chodziło mi o rozpoczęcie pewnej dyskusji na temat placówek opiekuńczych dla takich maluszków i pokazanie, że mogą być to fajne i rozwojowe miejsca.
      • kubulinka1977 Re: Ech... 24.01.12, 13:31
        Nie znalazłam w tym wątku żadnego przekonującego mnie argumentu, na to że żłobek jest miejscem fajnym i rozwojowym.....Wiec jesli taki byl Twoj zamiar to chyba sie nie udalo....Nie szkodzi dziecku ok, ale zeby to bylo jakies super miejsce i pomysl na to zeby dzieciak sie rozwijal lepiej niz w domu lub zeby spedzal tam lepiej czas niz w domu to tu sie nie zgodze...
        Dalej wiec uważam że, żłobek nie nauczy niczego, czego nie mógłby nauczyć rodzic w domu ( i to za darmo) skoro ma mozliwość i czas by to zrobić. Jeśli nie ma to juz inna bajka i wtedy złobek jest jak najbardziej ok...
        Natomiast jak czytam o "kiszeniu sie z dzieckiem w domu" ......to tak sie tylko zastanawiam po co tak wlasciwie niektorym dzieci....przeciez nie ma obowiazku, aby je miec....Mozna nie miec poprostu, zajmowac sie innymi ciekawymi rzeczami i nie musiec sie z nimi ''mordowac'' w domu przez caly dzien.....Nie wiem moze jestem jakas dziwna ( a moze poprostu dlatego ze mowiono mi ze prawdopodobnie nie bede moc miec dzieci), ale dla mnie caly ten czas, kazda godzina spedzona z dzieckiem to najfajniejsza rzecz jaka mogla mi sie przdazyc w zyciu....I nawet by mi do glowy nie przyszlo oddawac gdzies tam dziecko ( mowie o dziecku malym do 3 lat) skoro moge sie nim zajac ja...
        Zamieszczając tego posta, chyba nie myslalaś ze posypie sie grad opini nad zaletami złobków....Dla wiekszosci jest to konieczność poprostu, kolej rzeczy, dziec idzie do żłoba bo my wracamy do pracy...
        • babyaggie Re: Ech... 24.01.12, 17:09
          Kubulinka,
          Moim celem nie bylo przekonanie Ciebie, ani przekonanie nieprzekonanych. Jest wiele osob, ktore zastanawiaja sie nad taka mozliwoscia a sa gromione za mysl o tym przez otoczenie. Tak sie w Polsce robi, ze siedzi sie z dziecmi w domu i koniec. Bo tak sie mowi, ze tak jest lepiej. Mnie sie wydaje, ze w pewnych kwestiach trzeba zdac sie na intuicje rodzicielska. Dzieci sa rozne, naszej corce zdecydowanie zlobek sluzy. I tyle. Sa dzieci, ktorym rowniez. I uwazam, ze nasz zlobek jest super miejscem i mala jest szczesliwa jak wraca do domu. To przekonuje nas.

          A reszta Twojej wypowidzi o kiszeniu sie w domu i wydawanie dziecka na caly dzien do zlobka to chyba nie do mnie konkretnie byla kierowana. Wiec sie nie wypowiem.
          • kubulinka1977 Re: Ech... 24.01.12, 23:15
            Tak? Ja bym powiedziała raczej ze jest odwrotnie, mało jest rodzicow ktorzy mogą sobie pozwolić na zaopiekowaniem sie dzieckiem w domu ( z "siedzeniem w domu" to chyba nie ma nic wspolnego), poniewaz musza wracac do pracy. Pierwszy raz slysze, zeby sie rodzic decydowal na pozostanie z dzieckiem w domu bo tak sie w Polsce robi....wiele aspektow sie rozwaza przy tej decyzji ale o tym nie slyszalam....
            Poza tym ( nie zebym byla jakas wielka patriotka), wiadomo, ze Polska wiele sie jeszcze musi od Zachodu nauczyc, ale jesli akurat chodzi o nasze podejscie do rodziny, macierzynstwa to raczej Zachod sie powinien uczyc od nas.
            Co do intuicji to sie zgadam, trzeba jej sluchac ( byleby nie tylko), tylko nie przekonuj ludzi ( wlasnie tych ktorzy moze tez maja taki zamiar jak ty) ze tak malemu dziecku jak Twoje jest lepiej w żłobku niz z Tobą w domu, bo to poprostu nie moze byc prawda...Ok to jest moze dobra decyzja dla rodzica jak jest juz bardzo zmeczony, ma duzo pracy w domu, nie wyrabia sie, itp, ale dla dziecka......?
            • babyaggie Re: Ech... 25.01.12, 13:31
              kubulinka1977 napisała:

              tylko nie
              > przekonuj ludzi ( wlasnie tych ktorzy moze tez maja taki zamiar jak ty) ze
              > tak malemu dziecku jak Twoje jest lepiej w żłobku niz z Tobą w domu, bo to pop
              > rostu nie moze byc prawda...

              Nie będę dalej z Tobą prowadziła rozmowy bo mnie nie "słuchasz" i dopowiadasz sobie treści, których ja nie przekazuję. Nigdzie nie napisałam, tego co mi powyżej włożyłaś w palce. Poza tym to chyba należy zapytać o opinię dziecko, gdzie mu lepiej jeśli już w takich kategoriach chcesz się poruszać. Nie wiem też, czemu wszystkie piszecie do mnie jako do tej, która miałaby opiekować się dzieckiem w domu. Pisałam kilka razy że dziecko ma też tatę. Jakoś żadnej z Was nie przyszło do głowy że mała mogłaby zostawać w domu z tatą.

              My uważamy że naszemu dziecku popbyt w żłobku służy i że placówka ta doskonale spełnia swoją rolę. FINITO.

    • synek_lalinek Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 24.01.12, 16:04
      Dziecko do ok. 3.roku życia (niektóre ok.4.) nie potrzebuje socjalizacji, potrzebuje tylko rodziny. Dlatego żłobek to powinna być konieczność. A to, że się dziecku podoba, nie znaczy, że to dla niego dobre (na zasadzie żarcie z McDonaldsa też wielu smakuje co nie znaczy, że automatycznie jest zdrowe). Choć jeśli już musi chodzić to oczywiście lepiej, że lubi.
    • minerwamcg Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 25.01.12, 00:18
      Powiem tak:
      Posłałaś dziecko do żłobka chociaż nie musiałaś - Twój wybór. Nie oczekuj, że wszyscy będą zachwyceni. Sama bym tego nie zrobiła, bo uważam, że dziecko potrzebuje matki, a nie obcych bab, choćby to były najbardziej kwalifikowane opiekunki, przy których dzieci rozwijają się jak szalone.
      Może jestem staroświecka, ale uważam, że małemu dziecku potrzebna jest miłość. Obcowanie z ludźmi, którzy je kochają, a nie opiekują się nim za pieniądze, choćby najbardziej lubiły swoją pracę.
      • babyaggie Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 25.01.12, 13:33
        ? A czy faktycznie jedno z drugim się wyklucza? Posyłanie dziecka do żłobka w jakiś sposób sprawia, że ja (nie wiem czemu o tacie nie ma mowy) nie okazuję jej miłości i nie spędzam z nią czasu? Trochę czarno-biała ta twoja logika...
    • stypkaa Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 25.01.12, 10:02
      Ile dziecko ma lat (m-cy)? Bo nigdzie nie widzę takiej informacji. A to jest dla mnie absolutna podstawa przy stwierdzeniu czy robisz dziecku krzywdę czy nie wink

      Ja mam też raczej niedobre wyobrażenie o żłobku. I na pewno nie posłałabym tam swoich dzieci gdybym absolutnie nie musiała. Na szczęście nie musiałam. Dziecko do 3 roku życia powinno mieć kontakt jeden na jeden, w znanym sobie, bezpiecznym środowisku.
      No ale skoro ona lubi i nie ma dla niej problemu to nie sądzę, aby była to jakaś wielka krzywda dla niej.
      Moi synowie zdecydowanie woleli być w domu niż w przedszkolu, do 5 roku zycia przedszkole było dla nich koniecznością, a nie przyjemnością. Dlatego nie wyobrażam sobie posyłania ich jeszcze wcześniej do żłobka.


      • zlotalukrecja Re: Biedne dziecko! Chodzi do żłobka... 25.01.12, 20:53
        A co z Ty z tym ojcem tak nas pouczasz. Nikt nie pisze bo to ty założyłaś wątek nie on i tyle. Jak tata ma problem niech też swój założy i jemu też się coś poradzi.
        Myślę, że bardziej potrzebujesz "rozgrzeszenia" samej siebie i nie potrafisz sobie z tym poradzisz.
        Mnie dziwi, że nie musisz jej tam posyłać a jednak to robisz. I dla mnie nie musisz pisać o "kiszeniu się w domu" dosłownie ale tak odbieram matki takie jak Ty. To jest Twój wybór dokonałaś takiego a nie innego, racja, ale nie zabronisz nikomu posiadania innego zdania na ten temat.
    • camel_3d wole 100 razy matke.... 26.01.12, 20:37
      ktora odda dzeicko do zlobka lub klubiku na kilka godzin niz taka, ktora nie odda, rwie sobie wlosy z nerwow w domu i odgrywa w imie idei matke polke... wspolczuje dzieciom tylko...

      • 1maja1 Re: wole 100 razy matke.... 26.01.12, 21:14
        camel, wiekszosc tu wypowiadajcych po prostu zazdrosci dziewczynie, ze nie MUSIALA, ale poslala dziecko do zlobka (te przemadrzale mamuski). Ja tez "nie musze" (bo nie pracuje), ale posylam moja 19 mczna corke do niani na 5 godz codziennie. W tym czasie bede sie byczyc, hehe.
        • camel_3d Re: wole 100 razy matke.... 26.01.12, 22:22
          ja tez nie musialem, ale po jakiego diabla mam si ecaly dzien produkowac i wieczorem padac na paszcze, wkurzac sie bo mlody domagalby sie non stop uwagi, zabawy, zajomwania sie nim... A tak, to mial od poczatku towarzystwo, opieke,a ja moglem sie nim cieszyc po pracysmile))) i to bezstresowo....

      • illegal.alien Re: wole 100 razy matke.... 26.01.12, 22:37
        Otoz to - a potem watki, ze matka nad soba nie panuje i daje dziecku klapsy.
        Rozwiazanie jest proste - albo zaangazowac ojca dzieci w opieke nad nimi, albo poslac dziecko do zlobka.
        I ok, rozumiem, ze sa mamy, ktore zapewniaja dziecku super rozrywki, towarzystwo i zajecia, ale sa tez takie, ktore do zlobka nie posla, ale tez z dzieckiem sobie nie radza, sa przemeczone, zestresowane i przestaja nad soba panowac - i w imie czego? 'bo co ludzie powiedza'?
        Moje dziecko chodzi do zlobka, chociaz nie musi - ja w chwili obecnej nie pracuje, pracy dopiero szukam. Ale dzieki temu, ze nie pracuje mialam mozliwosc wprowadzenia mojej corki do zlobka stopniowo i jak ma gorszy dzien, to moge ja wczesniej odebrac, albo w ogole zostac z nia w domu.
        Mala jest zlobkiem zachwycona, uwielbia sie bawic z innymi dziecmi, wita sie z paniami z entuzjazmem - i nie, nie uwazam, ze jestesmy okropnymi rodzicami, bo moje dziecko lubi zlobek. Po prostu wybralismy zlobek, w ktorym sie swietnie czuje i w ktorym ma super opieke, a paniom sie chce z dziecmi pracowac. Jest jedna pani na 3 dzieci, grupa jest 9 osobowa, dziecko jest przewiniete kiedy trzeba, najedzone, ma nos wytarty, bawi sie zabawkami, ktorych w domu nie ma i ma zajecia, ktorych w domu nie bylabym w stanie jej zapewnic.
      • kubulinka1977 Re: wole 100 razy matke.... 27.01.12, 12:41
        A to to napewno.... tez bym wolala....Tylko taka mama to chyba powinna do pracy pojsc ( pol etatu.......zlecenie...dzieło) bo w sumie to po co ma w domu siedziec bezczynnie skoro dziecko w złobku......
        Ja bym z nudow padla. ...Chciaz w sumie....moglabym przyzadzac meżowi codziennie pyszne obiadki z dwoch dan + deserek......Codziennie mieszkanko robic na blysk.....Nieeee, siedziec te pare godzinek na forum....dłubać w nosie.....? Sorki ale mi sie to nie widzi. Ale jak juz wspomnialam ja jestem dziwna....wole zajac sie w tym czasie dzieckiem, a gdybym nie chciala to bym wrocila do pracy....
        • kubulinka1977 Re: wole 100 razy matke.... 27.01.12, 13:06
          A jesli chodzi o zazdrosc o mamy ktore moga sie swobodnie byczyc w domku w tym czasie kiedy ich pociecha jest poza domem......Fakt, na pewno sa rodzice, ktorzy zazdroszcza takiej sytuacji....Ale ja sie caly czas wtedy zastanawiam po co takim rodzicom dziecko. Sama mialam problemy z zajsciem w ciaze, mam paru znajomych ktorzy dzieci miec nie moga....I dla takich rodzicow zazdroszczenie innym ze moga NIE ZAJMOWAC sie dzieckiem tylko odpoczywac BEZ NIEGO to jest rzecza niepojeta.....
          Tak sobie jeszcze mysle czasem, bo mam wlasnie dziecko w wieku złobkowym ( 18 msc)....kurcze, przeciez to sa ostatnie chwile kiedy mozemy caly dzien ze szkrabem spedzic. .....Potem juz nigdy nie bedzie tak samo. Niedlugo przedszkole, potem szkola, moze studia, praca, w miedzy czasie koledzy/kolezanki, sympatie....Ani sie nie obejrzymy dziecko nam wroci, rabnie plecakiem i pojdzie do kolegow......Dlaczego to jest takie niefajne, zeby teraz korzystac z tego ze mamy maluszka caly dzien przy sobie, przeciez te chwile juz nigdy nie wroca.....
          • kubulinka1977 Re: wole 100 razy matke.... 27.01.12, 13:36
            I zeby nie bylo ze jestem jakims cyborgiem, ktory nie lubi czasem sobie odpoczac, pobyc sam na sam ze soba, lub z mezem oczywiście smile...Piszac, ze nie rozumiem byczenia sie w domu bez dziecka mam na mysli oczywiscie fakt ze dziecka nie ma codziennie a my w tym czasie dzien w dzien robimy "niewiemco" tak naprawde....., byczenie sie od czasu do czasu bez moich malych slodkich potworkow jest jak najbardziej ok smile
          • camel_3d Re: wole 100 razy matke.... 27.01.12, 13:41
            o czyt mty piszesz..byczyc... lepiej sie byczyc i kochac dziecko niz sie nie byczyc i byc zstresowanym i zrzucac cala wina na dzeicko... to niech lepiej si ematka byczy, a dziecko bawi w przedszkolu.

        • camel_3d Re: wole 100 razy matke.... 27.01.12, 13:40
          no ale nie kazdy ma poczucie spelnienia siedzac z dzieckiem non stop... i wydaje mi sie, ze pietnowanie takiej osoby jako wyrodnej matki nie jest sprawiedliwe...
          • 1maja1 Re: wole 100 razy matke.... 27.01.12, 14:38
            jesli nie masz zadnych pasji/ambicji, a poslanie dziecka do zlobka u ciebie rowna sie z byczeniem przez matke w domu to mow za siebie. ja mam swoje powody, dla ktorych musialam wyslac corke do niani na pare godz dziennie.
            • camel_3d Re: wole 100 razy matke.... 28.01.12, 15:50
              a czy ja tak powiedzialem??



              > jesli nie masz zadnych pasji/ambicji, a poslanie dziecka do zlobka u ciebie row
              > na sie z byczeniem przez matke w domu to mow za siebie. ja mam swoje powody, dl
              > a ktorych musialam wyslac corke do niani na pare godz dziennie.
              • 1maja1 Re: wole 100 razy matke.... 28.01.12, 22:12
                camel_3d napisał:

                no juz mogles sie domyslic, ze to bylo do kubulinkismile


                > a czy ja tak powiedzialem??
                >
                >
                >
                > > jesli nie masz zadnych pasji/ambicji, a poslanie dziecka do zlobka u cieb
                > ie row
                > > na sie z byczeniem przez matke w domu to mow za siebie. ja mam swoje powo
                > dy, dl
                > > a ktorych musialam wyslac corke do niani na pare godz dziennie.
                >
                >
                • kubulinka1977 cos Wam sie pomerdało moi drodzy.... 28.01.12, 22:37
                  Co???? O "byczeniu" to przepraszam bardzo, pierwsza wspomniałaś ty 1maja1......Wypowiedz z 26.01........:
                  " camel, wiekszosc tu wypowiadajcych po prostu zazdrosci dziewczynie, ze nie MUSIALA, ale poslala dziecko do zlobka (te przemadrzale mamuski). Ja tez "nie musze" (bo nie pracuje), ale posylam moja 19 mczna corke do niani na 5 godz codziennie. W tym czasie bede sie byczyc, hehe "

                  Ja tylko to stwierdzenie przytoczyłam potem, tak jak i ty camelu myslac bledne te to ja cos tak madrego wymyslilam.....Tez mi sie ten wyraz nie podoba, podobnie jak i "kiszenie" sie w domu z dzieckiem (to z kolei twoje piekne stwerdzonko, uzywane wiecznie rowniez w roznych innych postach)..No ale trudno macie prawo aby używać takiego słownictwa, jakie wam w duszy gra.......
                  A juz najbardziej mnie smieszy, że piszesz 1maja1 ze wysylasz dziecko do zlobka, aby sie byczyc w domu, a chwile pozniej piszesz ze ja nie mam pasji/zinteresowan bo zajmuje sie dzieckiem w domu....No cos nie halo troche.....Juz pomijam fakt ze nie rozumiem dlaczego nie mozna miec pasji opiekujac sie dzieckiem w domu, albo poprostu opiekowac sie dzieckiem z pasja wlasnie......
                  I na tym koncze to plytka wymiane zdan bo ani to madre ani na temat....
                  • 1maja1 Re: cos Wam sie pomerdało moi drodzy.... 28.01.12, 22:49
                    kubulinka1977 napisała:

                    > Co???? O "byczeniu" to przepraszam bardzo, pierwsza wspomniałaś ty 1maja1......
                    > Wypowiedz z 26.01........:
                    > " camel, wiekszosc tu wypowiadajcych po prostu zazdrosci dziewczynie, ze nie MU
                    > SIALA, ale poslala dziecko do zlobka (te przemadrzale mamuski). Ja tez "nie mus
                    > ze" (bo nie pracuje), ale posylam moja 19 mczna corke do niani na 5 godz codzie
                    > nnie. W tym czasie bede sie byczyc, hehe "
                    >
                    > Ja tylko to stwierdzenie przytoczyłam potem, tak jak i ty camelu myslac bledne
                    > te to ja cos tak madrego wymyslilam.....Tez mi sie ten wyraz nie podoba, podobn
                    > ie jak i "kiszenie" sie w domu z dzieckiem (to z kolei twoje piekne stwerdzonko
                    > , uzywane wiecznie rowniez w roznych innych postach)..No ale trudno macie prawo
                    > aby używać takiego słownictwa, jakie wam w duszy gra.......
                    > A juz najbardziej mnie smieszy, że piszesz 1maja1 ze wysylasz dziecko do zlobk
                    > a, aby sie byczyc w domu, a chwile pozniej piszesz ze ja nie mam pasji/zinteres
                    > owan bo zajmuje sie dzieckiem w domu....No cos nie halo troche.....Juz pomijam
                    > fakt ze nie rozumiem dlaczego nie mozna miec pasji opiekujac sie dzieckiem w do
                    > mu, albo poprostu opiekowac sie dzieckiem z pasja wlasnie......
                    > I na tym koncze to plytka wymiane zdan bo ani to madre ani na temat....

                    nic sie nie pomerdalo kubulinko, gdybys sledzila caly watek, wychwycilabys moja ironie. i wyobraz sobie, ze akurat moje pasje wykluczaja obecnosc dziecka w domu, wiec w tym czasie ma zapewniona opieke u niani. nie musisz juz tego rozumiec, masz do tego swiete prawo;D
          • zlotalukrecja Re: wole 100 razy matke.... 27.01.12, 20:05
            Camel a po co takiej matce dziecko? Lepiej sobie pieska kupić takie jest moje zdanie.
            • milosza_mama Re: wole 100 razy matke.... 27.01.12, 20:45
              No właśnie po co takiej mamie dziecko, skoro codziennie musi miec kilka godzin dla samej siebie, i w tym czasie nie pracuje? i mówimy o dziecku, które jest malutkie, nie ma dwóch lat. Wiecie przebrnęłam przez cały wątek i naprawdę wydaje mi sie że dopisywanie teorii do tego jak to w żłobku dziecko sie rozwija jest wielką przesadą. Dziecko w okresie 0-3 naprawdę nie potrzebuje wielkich rozrywek, tańców, teatrzyków, i szumnej socjalizacji w żłobku. Ono potrzebuje najbardziej mamy lub innej znaczącej dla niej osoby, która zapewni mu poczucie bezpieczeństwa, będzie mu towarzyszyła w poznawaniu świata, która w każdej chwili będzie na wyciągnięcie ręki, przytuli kiedy dziecko upadnie, poświęci mu wiele indywidualnej uwagi. Jestem na wychowawczym z drugim dzieckiem, czy moje dziecko kisi się w domu??? w żadnym razie! Przecież nie żyjemy na jakiejś dziwnej planecie, codziennie mamy masę okazji do ćwiczenia relacji z innymi osobami, i dziecko towarzyszące mamie również je ma. Idzie do sklepu, na plac zabaw, spotyka się z innymi dziećmi u lekarza, u znajomych, w autobusie, etc etc. To są naturalne sytuacje, które przygotowują dziecko do zaistnienia w grupie rówieśniczej, i nie bez powodu dziecko w wieku 3 lat rozpoczyna przedszkole a nie w wieku 18 miesięcy. Do autorki wątku: tak ludzie mają prawo Ci się dziwić, bo wbrew temu co piszesz dziecko w tym wieku nie potrzebuje żłobka, a to że mu się tam podoba, cóż dzieci są elastyczne i w tym ich siła, jednak to nie znaczy że to jest najlepsze rozwiązanie. Dla mnie i dla wielu to rozwiązanie które jest koniecznością. I o ile 2 latka, 2,5 latka posłałabym do żłobka, to młodsze dziecko raczej nie.
              • camel_3d Re: wole 100 razy matke.... 28.01.12, 15:57
                brednie--dziecko 0-3 porzebuje wszystiego... a na pewno nie potrzebuje kiszenia si ez matka w domu i czasem wyjscia na lac zabaw. Moj maluch uwielbial byc w zlobku i bardzo sie cieszyl kiedy widzia swoje panie i inne dzeici... zawsze mieli fajne zajacie i spedzali czas... ktos kto uwaza, ze dziecku wystarcza do 3 roku zycia bycie wylacznie z matka bardzo sie myli....
                dzieci potrzebja innych dzieci a nie wylacznie matek i braku kontaktu z innymi dzieciakami...
                • milosza_mama Re: wole 100 razy matke.... 28.01.12, 22:27
                  camel_3d napisał:

                  >brednie--dziecko 0-3 porzebuje wszystiego... a na pewno nie potrzebuje kiszen
                  > ia si ez matka w domu i czasem wyjscia na lac zabaw. Moj maluch uwielbial byc w
                  > zlobku i bardzo sie cieszyl kiedy widzia swoje panie i inne dzeici... zawsze m
                  > ieli fajne zajacie i spedzali czas... ktos kto uwaza, ze dziecku wystarcza do 3
                  > roku zycia bycie wylacznie z matka bardzo sie myli....
                  > dzieci potrzebja innych dzieci a nie wylacznie matek i braku kontaktu z innymi
                  > dzieciakami..

                  jakie bycie wyłącznie z matką do 3 rż? O czym Ty piszesz? Czy Ty żyjesz na bezludnej wyspie? nie masz znajomych, nie chodzisz nigdzie, Twoje dziecko bez żłobka byłoby cały czas w domu??? nie masz też pomysłów jak zapewnić dziecku prawidłowy rozwój i dlatego tak wychwalasz żłobek? Żłobek to konieczność i nie dopisujmy tutaj teorii do niego.
                  • kubulinka1977 Re: wole 100 razy matke.... 28.01.12, 22:52
                    Ty masz camelu jakis strasznie spaczony obraz matki wychowujacej w domu swoje dziecko...Nie wiem z czego to wynika...Dla ciebie jestesmy znerwicowanymi, wiecznie uzalajacymi sie nad soba kobietami, kisimy sie z dzieckiem w domu, wrzeszczymy na nie....patologia jakas.......Jesli juz tak jest to sa jakies przypadki, kobiet ktore sobie nie radza chyba ogolnie w zyciu a nie tylko z dziecmi.....
                    Dlaczego nie dopuszczasz mysli ze z dzieckiem mozna NAPRAWDE fajnie spedzic czas....Wystarczy odrobine pomyslec, troche wyobrazni...
                    I co to za mysl, ze matki nie oddajac dziecka do zlobka spedzaja z nim 24/24 codziennie....Matko przeciez to niemozliwe jest...Sa ojcowie, babcie, ciocie itp...Zawsze mozna kogos poprosic o opieka nad dzieckiem i gdzies sobie wyjsc.....Wypisujesz jakies brednie aby tylko udowodnic ze masz racje....
            • camel_3d Re: wole 100 razy matke.... 28.01.12, 15:52
              zlotalukrecja napisała:

              > Camel a po co takiej matce dziecko?


              a po co tobie dzecko?

              co ma piernik do wiatraka.....

              jeszcze raz powiadam, kiszenie sie z dzeckiem non stop raem przez 3 lata nie jest zdrowe,,, i dla matki i dla dziecka. szczegnie kiedy nie ma si ekontaktu z innami dziecmi a czas spedza w domu i sporadycznie na placu zabaw... lub c gorsza w CH....
    • babyaggie Ależ ja pracuję! 27.01.12, 21:13
      Fakt mojego bezrobocia dopowiedziałyście sobie same! Nigdzie nie napisałam też że nie mam co robić.
      Dla większości z Was wszystko jest takie czarno-białe...Jeśli dla kogoś macierzyństwo można porównać z posiadaniem zwierząt to chyba ma coś niepokolei w głowie. Trudno mi w ogóle odnieść się do tego komentarza, brak mi słów.

      Ja też nie twierdzę, że ogólnie pojęte "dziecko" potrzebuje żłobka. Tego też zdaje się nie napisałam. Chcę przekazać tylko, że NASZEMU DZIECKU żłobek służy. Jest zadowolona, chce tam chodzić itp. Ona ma bardzo silną potrzebą socjalizacji, ruchu!! i kontaktu z innymi. Jest w tym zakresie nad wyraz rozwinięta.
      Ja tez nie tyle co ubolewam nad dziwnieniem się, a raczej nad jego formą. Zdziwienie jest naturalnym odruchem człowieka i pierwszym krokiem w rozwju nauki. Mówi się, że filozofia zaczęła się od zdziwienia. Jednak dobrze jest robić to z delikatnej i kulturalnej formie.

      Po co ludziom dzieci skoro chcą mieć trochę czasu dla siebie? To jest pytanie absurdalne. Nie chce mi się odpowiadać na takie pytania. Do niczego to niedoprowadzi.
      • milosza_mama Re: Ależ ja pracuję! 27.01.12, 21:22
        Wiesz myślę, że założony przez Ciebie wątek trochę miał na celu nakręcić rozmowę. Bo o ile dziwne dla mnie jest posyłanie dziecka do żłobka kiedy nie pracuję, to już posyłanie dziecka kiedy pracuję wcale a wcale mnie nie dziwi. Jest formą zapewnienia dziecku opieki ot co. Źle sformułowałaś swoje rozterki...rozumiem że ludzie dziwią sie że posłaliście dziecko do żłobka zamiast znaleźć mu nianię? tak? no to zupełnie zmienia kierunek dyskusji etc.
        • babyaggie Re: Ależ ja pracuję! 27.01.12, 21:49
          Nie dokońca. Chodziło mi o dyskusję o tym, że żłobek wcale nie musi być złem koniecznym. Poszerzenie własnych horyzontów, bo niektórzy podesłali ciekawe linki. Celem była normalna rozmowa o żłobku jako o (moim zdaniem) fajnym miejscu dla dziecka, a nie tylko jako opcja przymusowa.
          No i po raz kolejny napiszę, dziecko ma tatę. Może to on nie pracuje? Może ja pracuję dorywczo? Może mamy wolne zawody i praca czasem jest 20 godzin na dobę a czasem nie ma jej wcale? Wiele jest opcji w tym zakresie. Nikt o tym nie pomyślał.
          Wątek też pokazał wiele ciekawych moim zdsaniem zjawisk społecznych. Stał się bardzo interesującą lekturą.
          Niemniej jednak główne zamierzenie było takie, żeby dowiedzieć się czegoś konkretnego o szkodliwości żłobka (czegoś więcej poza "że do 3 rż powinno być z mamą".) 4-6 godzin dziennie to moim zdaniem nie dużo. No i może ktoś kiedyś będzie szukał informacji na ten temat i przeczyta, że wiele osób jest zadowolonych z tej decyzji i że są świetne żłobki. Może nie będzie żył z poszuciem winy, że dziecko kilka godzin w ciągu dnia spędza poza domem. My oboje nadal uważamy, że to była dobra decyzja. Na 100% dobra w przypadku naszej małej.
          • listopadowka2008bis Re: Ależ ja pracuję! 27.01.12, 22:03
            Ja sadze, ze to nieostotne, czy mama w domu siedzi czy pracuje w biurze. To samo dotyczy ojca. Sami najlepiej znaja wlasne dziecko i potrafia odczytaj najlepiej jego potrzeby. Nie ma dwoch identycznych egzemplarzy i tak jak jedno w wieku poltora roku bedzie sie trzymalo kurczowo spodnicy, to drugie bedzie przez 4 godziny wesolo sie bawilo i nawet nie spojrzy w strone rodzicow. W tym drugim przypadku poslanie takiego dziecka to dostarczenie mu nowych doswiadczen, z ktorych pewnie z checia skorzysta.
            U mnie nikt sie nie dziwi, ze dziecko chodzi/nie chodzi do zlobka smile U nas jest wielkie zdziwienie, jesli sie dostanie do panstwowego wink
            • zlotalukrecja Re: Ależ ja pracuję! 27.01.12, 23:38
              A mnie dziwi to, że nie rozumiesz tego co napisałam o piesku.
              Jeśli myślisz, że ten wątek miałby kogoś przekonać o tym jak fajny może być żłobek to chyba się mylisz
              Acha dla starszych dzieci są szkoły z internatem jakby ktoś nie maił pomysłów na potemsmile
              • 1maja1 Re: Ależ ja pracuję! 28.01.12, 22:21
                zlotalukrecja napisała:

                > A mnie dziwi to, że nie rozumiesz tego co napisałam o piesku.
                > Jeśli myślisz, że ten wątek miałby kogoś przekonać o tym jak fajny może być żło
                > bek to chyba się mylisz
                > Acha dla starszych dzieci są szkoły z internatem jakby ktoś nie maił pomysłów n
                > a potemsmile

                boze, zaczynacie byc nudne, kogo ona miala przekonac?? chyba juz kilka razy podkresila, ze NIKOGO! dla niej najwazniejsze jest, ze jej dziecko jest szczesliwe, ze ma zaufanie do pan i chyba to jest jakims wyznacznikiem, ze zlobki dzisiejsze to nie to co 30 lat temu? nie chcesz, nie posylaj swojego dzieciaka, na pewno bedzie z toba najszczesliwsze, a tym bediesz miala poczucie spelnienia, ze wychowalas je pod swoimi skrzydlami.

                ps. z tym internatem to ci juz zupelnie nie wyszlo, troche sie zagalopowalas.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka