mamusia.chlopca
16.02.12, 21:17
Ostatnio "gościłam" znajomych z 4-letnią córeczką, której zachowanie mnie zdziwiło (ba, nawet zszokowało). Chociaż może to norma w zachowaniu 4-letnich dzieci (moje ma 17 m-cy). Dziewczynka chodzi do przedszkola, a później przebywa raczej wśród dorosłych. Oto przykłady Jej zachowania:
- prezent wzięła - dziękuje nie powiedziała (pomimo, ze mama "namawia"),
- jadła w kuchni (z mamą) - wszyscy siedzieliśmy w pokoju,
- po wejściu do pokoju Synka wysypała całą zawartość pudeł z zabawkami na środek (po kolei opróżniała pudła, jedno po drugim),
- skakał po łóżku i kanapach w pokoju,
- "bawiła się" roletą okienną - zasłaniała i odsłaniała,
- ślizgała się na podkładkach na stół,
- uchwytem od zabawki ("kijek") uderzała o pudła - jak w perkusję,
- kiedy bawiła się czymś, a mój Syn podchodził i chciał by Mu to dała odchodziła i mówiła - "wzięłam sobie pierwsza",
- nie chciała wyjść z łazienki kiedy poszłam z Synkiem,
- jak szalona jeździła autkami po płytkach - hałas był taki że nie dało się słowa zamienić,
- do osoby, którą widziała po raz pierwszy mówiła na Ty,
- dmuchała gorącą herbatę tak, ze pryskało na Jej mamę. Mama zwróciła Jej uwagę, jednak miało to odwrotny skutek - dmuchała jeszcze "mocniej",
- jadła przy stole przy którym wszyscy siedzieliśmy i trzymała na nim nogi,
To część Jej "wyczynów". Mama zwracała Jej czasami uwagę. Raz zabrała Ją na rozmowę do osobnego pomieszczenia - bez skutku.
I moje pytanie brzmi - czy tak zachowują się czterolatki, czy córka moich znajomych to jakiś ewenement?