gracekelly17
29.04.12, 23:25
Nie wiem co o tym wszystkim, może Wy mi podpowiecie. Mam dwójkę dzieci. trzylatek i 9cio miesięczna córka. Jak urodził się syn, teściowa oszalała na jego punkcie, była u nas prawie codziennie ( wcześniej odwiedzała 2 razy w roku z okazji urodzin) nosiła dziecko na rekach , przytulała cały czas, odchodziła z dzieckiem jak byłam w pobliżu, chciała przewijać, karmić , utulać, pocieszać itp.itd. Tłumaczyłam to wszystko tym że pierwszy wnuk- ok, może się tak zachowuje dlatego.
Jak urodziła się córka to zachowywała się chłodniej w stosunku do niej ale może ja już się przyzwyczaiłam albo ona trochę ochłonęła. Tyle że teraz prowadzi ' politykę ' na zasadzie- wezmę Ci synka żebyś mogla trochę odpocząć, i owszem zabiera w taki sposób żeby został u niej na noc. O wspólne nocowanie walczyła już jak mały skończył pół roczku.... Ja zupełnie nie byłam na to gotowa.... Ale teraz jak pojawiła się mała to się zgodziliśmy żeby zanocował. No i się zaczęło. teraz każdy popołudniowy wyjazd syna do babci kończy się nocowaniem. Juz mnie to denerwuje bo dziecko ma swój dom, swoje łóżko, niekoniecznie podoba mi się że śpi z babcią mimo że ma tam swoje turystyczne łóżeczko. Gdy przyjechałam po niego ona odwróciła jego uwagę ( żeby mnie nie zauważył) i poszła niby go usypiać na popołudniową drzemkę. Jak to potem tłumaczyła że jakby zobaczył mamę toby na pewno nie chciał spać . NO I DOBRZE BO W KOŃCU PRZYJECHAŁAM ŻEBY GO ODEBRAĆ.
On przy niej ZAWSZE zje obiadek ( kontra jak mówię że czasem nie chce nic jeść) , ona przy nim ZAWSZE WSZYSTKO ZROBI ( kontra że ja czasem nie mam jak ugotować bo układamy klocki) on u niej ma się najlepiej bo babcia ma dom a my mieszkamy w bloku.
Jakas dziwna rywalizacja się zrobiła, zupełnie nie wiem co o tym myśleć, jak ustawić granice. Kiedy mówię - ok, syn jedzie do babci ale wraca wieczorem to ona go tak musi przekabacić że on wpada w histerie ŻE NIE POJEDZIE bo chce spać u babci. Wtedy ona z ironicznym uśmiechem- no nic, jak chce spać to nic nie zrobimy. I śpi. ( tyle że zawsze odbiera go mąż i ulega matce)
W stosunku do córki to przytula ja całuje ale jakoś tak dziwnie to obserwować...NIE< NIE JESTEM ZAZDROSNA!!! Jak siedzimy razem przy stole ona mając na kolanach córkę specjalnie się przesiada żeby mała nie koncentrowała się na mnie, cały czas ja całuje , czasem mam wrażenie że ona chciałaby żeby to były jej dzieci, że uruchomił sie u niej jakiś silny instynkt.
Na każde zwrocienie uwagi ( np. żeby nie dawała słodyczy albo upilnowała żeby umyc zęby) reaguje obrazą, że ciagle mamy do nie pretensje itd. Więc jakas otwarta rozmowa ze zwróceniem uwagi na jej zachowanie poskutkowałoby obrażeniem się...
Nie chcę blokować dzieciom kontaktu z dziadkami a z drugiej strony tak mnie to nie jest dla mnie zbyt wygodna sytuacja , to jej zachowanie. Co tu zrobić?