madaso 09.12.03, 16:12 Mam synka ur 13.02.1997 Zapraszam inne mamy które mają dzieci z tego rocznika. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
edziecko-marta_b Re: Rocznik 97 09.12.03, 23:28 Ja też mam synka z 13.02.1997. Mój ma na imię Dawidek i jesteśmy ze świętokrzyskiego. A Wy? Odpowiedz Link Zgłoś
madaso Re: Rocznik 97 10.12.03, 22:13 Mój synek ma na imię Kubuś 13.02.1997 :0) i mieszkamy we Wrocławiu. Jak kuba wygląda możesz zobaczyć wchodząc na link poniżej. A tak poza tym to mój synek jest dość drobny waży zaledwie 18.800 i mierzy 116 cm - więc do wielkoludów nie należy ale za to nadrabia bystrością. Uwielbia zdobywać wiedzę i ze wstydem muszę przyznać, że czasem zadaje tak trudne pytania, ze nie potrafię odpowiedzieć. Zresztą tak jak jego tata interesuje sie historią szczególnie w serce zapadła mu starozytnośc i z tej dziedziny mnie zainają bo ja z historii to raczej noga jestem niestety. Napisz co lubi robić Twój synek i jak masz możliwość to prześlij mi jego zdjęcie na trocinek@buziaczek.pl Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ewamiki Re: Rocznik 97 10.12.03, 22:41 Ja mam chrzesniaka z tego rocznika! 27.01.1997 Ma na imie Bartosz i jest bardzo fajniutki. Ewa mama Mikolaja(5 miesiecy) Odpowiedz Link Zgłoś
lamek Re: Rocznik 97 13.12.03, 23:01 Też mam syna : Julian 20.01.1997 Jest wysokim, szczupłym chłopcem. Lubi sporty wodne, judo i zabawy logiczne Pozdrawiam Mama Szymka, Julka i Zbysia Odpowiedz Link Zgłoś
bbas Re: Rocznik 97 22.12.03, 16:35 Witam! A ja dla odmiany mam córeczkę - Ewcię ur. 7 marca. Jest najstarsza z całego rodzeństwa, ma jeszcze 3!! siostry: Agusię (2001) oraz Martusię i Justynkę (tegoroczne bliźniaczki). Jest niejadkiem, najmilej widzianym pożywieniem są: delicje, czekolady, bombonierki i inne takie... Poza tym chodzi do zerówki, ma już trzy stałe ząbki, jedną przerwę czekającą na nowego ząbka i kolejne dwa już niebawem do wymiany. Czyta już całkiem nieźle - czasem nawet prostsze bajeczki Agniesi, lubi chodzić na basen, całkiem dobrze jeździ na nartach (nauczyła się w tamtym sezonie, zobaczymy czy nie zapomniała) pozdrawiam Basia - mama czterech lasek PS Jesteśmy z Rzeszowa Odpowiedz Link Zgłoś
magi104 Re: Rocznik 97 03.01.04, 18:59 Witam! Ja rónież mam córeczkę, Ninę - z samej końcówki roku: 27.12.1997, jesteśmy więc tuż po hucznych obchodach szóstych urodzin, co, szczerze mówiąc, przyprawiło mnie o małego doła Upływ czasu najlepiej widać po rosnących dzieciach. Nina jest niestety wciąż jedynaczką, ale pewna jestem, że jak nam sie rodzinka rozwinie, będzie wspaniałą starszą siostrą Na razie czeka nas pójście do szkoły we wrześniu... Odpowiedz Link Zgłoś
marzenaziemska Re: Rocznik 97 07.01.04, 12:26 Witam, Postanowiłam napisać, bo ja również mam córeczkę Ninę. Urodziła się 5.11.1997 r., więc jest tylko troszkę starsza od Pani córki. Moja Ninka także jest jedynaczką. Tak trudno jest się zdecydować na drugie dziecko. My też bardzo boimy się pójścia do szkoły, tym bardziej,że Ninka jest bardzo nieśmiała i sama nie wiem, jak sobie poradzi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
inezka1 Re: Rocznik 97 09.01.04, 18:35 Witam! Jestem mamą Anusi (25.05.1997). Pozdrawiam wszystkie Mamy sześciolatków - prawie siedmiolatków. Odpowiedz Link Zgłoś
malwa_i_zuza Re: Rocznik 97 09.01.04, 21:23 I ja się przyłączam z bardzo bystrą sześciolatką Zuzią z 26.X.1997 r Odpowiedz Link Zgłoś
viperinus Re: Rocznik 97 31.03.05, 13:29 ja tez mam synka 09.02.97 słodki cherubinek, chodzi do drugiej klasy i ma w tym roku .......uffffffff....komunię! pozdrawiam wszystkie mamy Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: Rocznik 97 01.04.05, 08:14 viperinus napisał: > ja tez mam synka 09.02.97 słodki cherubinek, chodzi do drugiej klasy i ma w tym > roku .......uffffffff....komunię! > > pozdrawiam wszystkie mamy ojej! poslalas synka o rok wczesniej do szkoly?? i jak to znosi, pisz szybko! Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_33 Re: Rocznik 97 13.01.04, 09:48 Serdecznie witam rocznik'97 Moja Milenka (08.10.1997) chętnie uczęszcza do "zerówki" i nie może się już doczekać pierwszej klasy. Całkiem różni się od swojej starszej siostry Weroniki (10.11.1991), która to była niechętna do pójścia do szkoły. W tym miejscu chciałabym doradzić mamom dzieci nieśmiałych i mniej przebojowych, pół roku przed szkołą chodziłam z Weroniką na takie specjalne zajęcia w poradni psych- pedag które pomogły mojej córce w sposób delikatny i mniej stresowy wejść w życie szkolniaka. Pozdrawiam mama Weroniki i Mili Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Rocznik 97 14.01.04, 11:24 Witajcie, moja Agatka tydzien temu (8.01) skonczyla 7 lat. Jestwiec jedna z najstarszych w tym roczniku. Lubi bardzo zerówke i zajecia w szkole muzycznej. Uczy sie także grać na skrzypcach i chce bardzo pojsc do szkoly muzycznej. Mieszkamy w Warszawie, gdzie trwa właśnie mała "epidemia" ospy. Agatka padła jej ofiarą - świeczki na urodzinowym torcie dmuchała cała w fioletowych kropkach. Od wrzesnia Agatka nie jest już jedynaczką, ma brata Stefana, którego bardzo kocha i jest naprawdę świetną siostrą. Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
alusia2405 Re: Rocznik 97 25.01.04, 22:47 Witam! Mam synka Damianka ur. 22.07.1997 r. Już nie może doczekać się swoich 7-ych urodzin. Ma on młodszego brata Kamilka (13.01.1999) i siostrzyczkę Oleńkę (14.09.2002). Mieszkamy w Łodzi. Damianek chodzi do zerówki do przedszkola. Bardzo lubi. Lubią go koledzy a jeszcze bardziej koleżanki. Zna sporo literek, ale czyta i pisze tylko proste słowa. Pozdrawiam. ALA Odpowiedz Link Zgłoś
gusialek1 Re: Rocznik 97 18.02.04, 00:45 MOJA CORECZKA AGATKA 10-03 SKOŃCZY 7 LAT .JEST BARDZO DUZA DZIEWCZYNKA 140CM.TEZ LUBI UCZESZCZAC DO ZEROWKI W PRZEDSZKOLU , NAUKA CZYTANIA PRZYCHODZI JEJ Z ŁATWOSCIA INTERESUJE SIE SPORTEM .UWIELBIA ROZNE GRY ODZIWO NIE KOMPUTEROWE JEST BARDZO SAMODZIELNA DZIEWCZYNKA MUSIALA DUZO ZECZY NAUCZYC SIE SAMA PRZY SOBIE ROBIC PONIEWAZ MAMA BYLA W CIAZY [NIESTETY MUSIALAM LEZEC] AGATKA JEST SZCZESLIWA ZE OD WRZESNIA JEST STARSZA SIOSTRA KOCHA SWOJEGO BRACISZKA BARDZO ZA TO DLA MAMY JEST TROSZECZKE ZLOSLIWA.POZDROWIENIA P.S DOPIERO SIE ZACZNIE PO WAKACJACH GDY NASZE 7 LATKI POJD DO SZKOLY Odpowiedz Link Zgłoś
majkagra Re: Rocznik 97 19.04.04, 09:57 Witajcie! Mój siedmiolatek nma na imię Kuba - ur. 4.02.1997 r. i najprawdopodobniej w grudniu bedzie miał Braciszka albo Siostrzyczkę Bardzo lubi chodzić do przedszkola. Od niedawna mieszkamy pod Łodzią i dowozimy Małego do przedszkola w Łodzi.Kuba jest zapalonym kibicem piłki nożnej i godzinami potrafi z Tatą w nią grać. Umie prawie płynnie czytać, choć absolutnie Go do nauki nie nakłanialiśmy. Uważam, iz dziecko w swoim czasie wszystkiego się nauczy i śmieszne jest robienie z Maluchów na siłę geniuszy. Każdy Szkarb ma swój rytm, w którym uczy się nowych umiejętności. Kuba lubi też bardzo rysować, rozwiązywać krzyżówki i tp. Faktem jest, że poświęcamy Mu bardzo duzo czasu - gry , zabawy i dużo czytamy. Najbardziej zachwycony był Pipi, Tomkiem Sawyer-em i Dziećmi z Bullerbyn. Teraz bardzo cieszy się, że będzie miał rodzenstwo, ale najbardziej że nie pódziemy w tym roku na Sylwestra nie lubi zostawać z Babcią. Ostatnio wypadłu Mu pierwszy mleczak. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
m_sl Re: Rocznik 97 19.04.04, 21:33 Hej Ja też mam syna z 4.02.1997 Jędrka i drugiego z 13.02.2002 - Miłosza. Jędrek uwielbia sporty i swoje przedszkole. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno był taki malutki i całuśny. A tak przy okazji szukamy towarzystwa na wakacje. Czy nie chcecie pojechać z nami w Jurę 7-20 sierpnia? W ośrodku jest basen i kort tenisowy. W okolicy jest wiele ciekawych miejsc do zwiedzania. A wieczorem można zrobić ognisko lub grilla. Jeżeli jesteście zainteresowane piszcie m_sl@gazeta.pl Pozdrawiam Malgosia SL Odpowiedz Link Zgłoś
dorotaww Re: Rocznik 97 23.04.04, 08:15 Mój syn urodził się w lipcu 1997, córka w marcu 2001, pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
ja-sarenka witajcie! 23.04.04, 16:19 Mój synek urodził się 15.08.1997 roku, też lubi zerówkę.Niestety lubi też gry komputerowe, ale w naszym posiadaniu są gry typu Lego czy Krzyżówki dla Zerówki itp...No ale i tak zawarliśmy umowę że gra co 2-gi dzień i to po godzinie.Na szczęście można się z Synkiem dogadać.. Jest energicznym dzieckiem, ale i humorzastym..., o byle drobiazg się dąsa, a za chwilę tryska humorem.... Kazda z z Was opisuję pozytywne cechy dziecka. Ciekawa jestem jakie macie problemy wychowawcze i jak sobie radzicie? Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
alusia2405 Re: Rocznik 97 24.04.04, 21:15 DOROTAWW, którego lipca urodził się Twój synek?? Mój 22 lipca. Ala Odpowiedz Link Zgłoś
amelka_72 Re: Rocznik 97 27.04.04, 22:48 hej moja corka Paulina urodziła się 26 sierpnia i chodzi do zerowki.Całkiem nieżle czyta i pisze.Lubi jak jej czytam na dobranoc woli książki od bajek w tv.Bardzo kocha i opiekuje się swoim braciszkiem Gwidonem,ktory urodził się w lutym 2004.Lubi z tatą grać w piłke.Pozdrawiam wszystkie mamy siedmiolatkow.Jesteśmy z Gdańska Odpowiedz Link Zgłoś
ebata Re: Rocznik 97 01.05.04, 19:48 witam, mój syn Grzegorz urodził się 23 kwietnia 1997r.chodzi do zerówki w szkole, (wcześniej chodził do przedszkola ) nie chciałam aby się zgubił w duuużej szkole. Płynnie czyta ,pisze i liczy trochę gorzej.Jest wspaniałym starszym bratem małej Kasi (8 luty 2003) o którą czasami bywa zazdrosny szczególnie o przytulanie. jest fajnym dzieciakiem upartym, złośliwym-często, maniakiem gier komputerowych( gra tylko 2 dni w tygodniu),zadaje mnóstwo trudnych pytań np. "po co sie żyje?", ma mnóstwo problemów typu nikt mnie nie lubi, nie mam się z kim bawić co zupełnie nie przekłada się na rzeczywistość.Jesteśmy świezo po hucznej imprezie urodzinowej.Najchętniej jadaczekoladę chipsy i cole Grzegorz ma 128 cm wzrostu i waży 26 kg pozdrawiam Beata Odpowiedz Link Zgłoś
kazia76 Re: Rocznik 97 11.05.04, 12:33 mój syn Kacper urodził się 27 maja.ważyl 3650 i miał 60 centymetrów.Uwiekbia klocki lego bionicle,gry komputerowe(steategiczne),jazdę na rowerku i wrotkach .jest bardzo wrażliwy ,łatwo się wzrusza .za zerówką nie przepada . Odpowiedz Link Zgłoś
maura6 Re: Rocznik 97 - maj 15.05.04, 23:18 To i ja się dopiszę: Wiktoria ma prawie skończone 7 lat, urodziła się 24 maja - przygotowujemy się do urodzin. Obecnie waży 19 kg i ma 116 cm. Jest drobna, ale silna i zdrowa Umie czytać, liczyć (nawt mnożyć, pisać (chociaż pisane wychodzą jej kiepsko), bardzo lubi się uczyć, śpieszy się do szkoły ale uwielbia się też bawić: gra na komputerze, biega szleńczo, tańczy w balecie, maluje, rysuje i lepi ze wszystkiego co się da Uwielbia Harrego Pottera, dużo myśli i ma bardzo cięty dowcip, jest spostrzegawcza i potrafi tak dociąć... Poza tym bawi się z bratem (rocznik 2002), ale tylko jak się ją poprosi, żyje własnym życiem i nie rzuca wszystkiego tylko dlatego że braciszek płacze - taka dziecięca przekora. Mogłabym tak pisać do rana... pozdrawiam, zachwycona i wciąż zadziwiona swoimi pociechami Jola Odpowiedz Link Zgłoś
bgsikora Re: Rocznik 97 07.06.04, 22:02 Witam, nasz Przemo urodził się 09.10.97, jest pasjonatem motoryzacji i gier komputerowych, ale dzisiaj usłyszałam cyt."uswiadomiłem sobie, że gry w zyciu to nie wszystko..." Ogólnie ma naturę refleksyjną. Mierzy 132 cm i nie może się doczekać pójscia do szkoły. Pozdrawiam październikowe maluchy i ich mamy Odpowiedz Link Zgłoś
gugusiaczek Re: Rocznik 97 12.06.04, 11:55 Kuba urodzil sie 21.10.1997 r.Teraz mierzy ok 122 cm i jest energicznym chlopcem.Uwielbia Buzza Astrala,Bionicle,komputer, Harrego i Shreka........... Chodzi do zerowki przedszkolnej,czyta i pisze "w miare".Kocha zwierzeta i marzy o swoim piesku.Jest tez strasznym pieszczochem,ponadto uwielbia kąpac sie (najlepiej godzinami) i jedzic rowerem. Pozdrawiam Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
ja-sarenka Re: Rocznik 97 16.06.04, 14:43 cześć dziewczyni... No i nasze misiaczki jedną nogą w 1-szej klasie....Jak się czujecie w związku z ta zmiana, no i jak dzieciaczki.Ja się cieszę (mlody coś olewa, może nie do końca zdaje sobie sprawę..), jednocześnie ze wzruszeniem wspominam przedszkolne lata... Odpowiedz Link Zgłoś
maniusza Re: Rocznik 97 25.07.04, 10:03 cześć, jestem mamą Wiktorka 17.09.1997 właśnie - jak się czujecie w związku z 1 września? bo ja jestem dumna i... trochę się boję. Mój synek jest wrażliwym dzieckiem i trochę nieśmiałym, choć jak już się zapozna z kolegami i zaprzyjaźni to szaleje na całego. Wy też macie podobne obawy? popocieszajmy się, będzie raźniej ) a swoją drogą - kiedy minął ten czas???? dopiero co był pierwszy dzień w przedszkolu... Odpowiedz Link Zgłoś
zsz Re: Rocznik 97 10.09.04, 10:20 Cześć! Tu też mama Wiktora. Ja szaleję z niepokoju jeżeli chodzi o szkołę. Na początku byłam spokojna, bo Wiktor miał być w klasie z kolegą z przedszkola i nawet na początku siedział z nim w ławce. Niestety zostali rozsadzeni. Nowy kolega - Antoni Wiktorowi po prostu nie odpowiada, robi mu na złość, straszy. W. jest też dzieckiem wyjątkowo wrażliwym i drażliwym i strasznie się boję że się do tej szkoły zrazi. Serce mi się kraje, bo on tak bardzo liczył na to, że się z kimś zaprzyjaźni, codziennie mi relacjonuje o czym z kim rozmawiał i jakie postępy w "przyjaźniach" a wczoraj doszło do tego, że nie miał z kim iść w parze. Nie wiem co robić. Nie jestem walniętą matką, która wyolbrzymia problem, w przedszkolu stwierdzili u niego niższą dojrzałość emocjonalną (o czym się dowiedziałam wczoraj przy przypadkowym telefonie do przedszkola). Odpowiedz Link Zgłoś
26basia Re: Rocznik 97 28.07.04, 13:12 Ja mam synka ur.28.01.1997 ma na imię Krystian jest bardzo pogodnym dzieckiem od września 1 klasa Odpowiedz Link Zgłoś
mamajagody Re: Rocznik 97 12.08.04, 10:49 Jestem mamą Jagody urodzonej 4.03.1997. Muszę dodać, że jestem baaaaaaaaardzo dumna mamą Jagody - moja córeńka już bardzo płynnie czyta, liczy (mnoży i dzieli), interesuje się sportem - potrafi pływac, jeździć na nartach, wspinać się, trenuje szermierkę a na dodatek uczy się angielskiego na prywatnych lekcjach i zaczyna grać na gitarze! Uff - długa ta wyliczanka. Muszę przyznać, że wiele zasług ma w tym mój ex-małżonek - poświęca jej bardzo dużo czasu, na razie nie związał się z inną kobietą. Podejrzewam, że to się zmieni, kiedy znajdzie pokrewną duszę. Czasem myślę, że to za dużo zajęć jak na 7-latka, ale do niczego Jagodzi nie zmuszam - kiedy nie ma ochoty nie idzie na zajęcia i już! Pozdrawiam wszystkie mamy 7-latków. Tornistry już zakupione? Odpowiedz Link Zgłoś
beatka74 Re: Rocznik 97 04.09.04, 14:46 hej. jak tam nasi pierwszoklasisci? Jak wasze dzieciaki poradzily sobie w nowej sytuacji? moja zadowolona ze hej, tylkoz arzeka ze tak malo godzin w szkole( w przedszkolu byla 7 godzin) no i dostala zju 5, a nie wszystkie dzieci dostaly) pzodrowka Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 16.09.04, 12:49 beatka74 napisała: > hej. > jak tam nasi pierwszoklasisci? > Jak wasze dzieciaki poradzily sobie w nowej sytuacji? > moja zadowolona ze hej, A mój wręcz przeciwnie. Codziennie rano narzeka że on nie chce chodzić do szkoły i że więcej nie pójdzie. Nie wiem czemu, bo radzi sobie dość dobrze, dostał już dwie 5 i jedną 6. Mówie że tylko świetlica jest ok i na świetlicę to on może chodzić Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Rocznik 97 11.09.04, 10:25 Też mam córeczkę z tego roku! Ze szkoły jest zadowolona. Zna dzieci, bo chodziła juz z nimi przez rok do szkolnej zerówki. Ma ok 134 cm wzrostu, waży 25 kg. Lubi sport. Uczy się dobrze i robi to z przyjemnością. A może mamy '97 mogłyby się spotkać? Odpowiedz Link Zgłoś
mamajagody Re: Rocznik 97 13.09.04, 15:09 Bardzo chetnie, tylko skąd jesteście? My z Krakowa Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 13.09.04, 16:25 A ja jestem mamą Michasia, dane o nim w linku poniżej. Tylko wzrost już się dawno zdezaktualizował - ma 130 cm (i 26 kg wagi). Nizebyt chętnie chodzi do szkoły. wolałby jeszcze bawić się w przedszkolu. Póki co, zapisałam go na basen. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Rocznik 97 13.09.04, 18:06 Hej!!! My też z Krakowa!!!! Dajcie znać! Pozdrowionka! Odpowiedz Link Zgłoś
26basia Re: Rocznik 97 16.09.04, 13:31 Cześć!!!Moj syn urodzil się 28.01.1997r,jest bardzo pogodnym,wesołym dzieckiem,lubu grać w piłke.Teraz jest już ucznie klasy 1 jest bardzo zadowolony,lubi jak narazie odrabiać lekcje,ma na imię KRYSTIAN Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 18.09.04, 00:35 Hej! Na jakie zajęcia dodatkowe zapisałyście swoje pociechy? U mnie to jest basen i angielski, zastanawiamy sie tez nad teatrzykiem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Rocznik 97 23.09.04, 15:40 moja córcia urodziła sie 22.07.97 roku,ma 134cm,waży ok 25kg,jest bardzo szczupła,ale wysportowana: wspaniale pływa jakby była urodzona w wodzie,swietnie jezdzi na rowerze i łyżwach, z rolkami troche gorzejuwielbia taniec i dlatego chodzi do szkoły tańca w szkole bardzo jej sie podoba,panie ją chwalą,nawiązała nowe przyjaźnietylko wstawanie rano nie zawsze jest dla niej przyjemne Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 27.09.04, 17:12 hondzia napisała: > moja córcia urodziła sie 22.07.97 roku,ma 134cm,waży ok 25kg, w szkole bardzo jej sie podoba,panie > ją chwalą,nawiązała nowe przyjaźnietylko wstawanie rano nie zawsze jest dla > niej przyjemne Hondzia, czyżby samomama, jak ja? 134 cm to duża jest bardzo! Mój ma 130 cm i też 25 kg. A w szkolu mu się niestety nie podoba i zawsze rano narzeka że znów musi tam iść Myślałam że to mu minie, ale jest coraz gorzej i coraz więcej wysiłku muszę wkładać w przekonanie go do szkoły. Co jest o tyle dziwne, że przecież dostaje i piątki, i szóstki (tzn. uśmiechnięte słoneczka). Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Rocznik 97 28.09.04, 08:45 owszem Kaja jest wysoka- przewyzsza troszke rowiesnikow-niestety ma problem z krzywymi łopatkami.. może Twój mały nie wysypia sie albo koledzy mu dokuczają w szkole? Kaja po pierwszych oporach ze wstawaniem zwykle z usmiechem idzie do szkoły czy do swietlicy.. tak,jestem samotną mama pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 29.09.04, 15:29 Ja też samomama I właśnie mam trochę problemów z basenem, bo nie wchodzę do męskiej szatni jak mały się przebiera (są tam dorośli panowie w tym czasie) i boję się, że on się nie wyciera zbyt dobrze Nie mówiac o problemach ze znalezieniem własnej szafki (są numerowane i jest ich bardzo dużo). Myślisz ze się nie wysypia? No qrczę nie wiem, a ile spi Twoja mała? Mój śpi tak zwykle koło 9-10 godzin, to chyba wystarcza? Na kolegów się nie skarży, więc chyba są ok. Co do krzywych łopatek to radzilabym Ci gimnastykę korekcyjną, u nas jest taka w szkole, no i rodzice mogą ćiwczyć razm z dziećmi wtedy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Rocznik 97 30.09.04, 08:23 sypia ok.11godz. jak spi krócej jest strasznie marudna i zmeczona w ciagu dnia,zawsze tez pilnuje ,aby rano zjadła przed wyjściem do szkoły sniadanie,co zazwyczaj jakoś pobudza ją z ranadzis nawet poprosiła,zebym dała jej jedna wiecej kanapkę do szkoły czyli,ze z jedzeniem tez sie poprawia Mała ma gimnastykę korekcyjną praktycznie jako czwartą godzinę wf w tygodniu-i myslę,ze to jej pomoże-pani jest naprawde fachowcem w tej dziedziniei basen- wlasnie,pływanie super pomaga nie tylko dzieciomMała swietnie pływa i oby tak dalej mysle,że nie powinnas az tak sie martwic skoro wychodzi ubrany z szatni- z tym wycieraniem to faktycznie moze byc problem,ale pewnie ze znalezieniem szafki poprosi o pomoc jak nie umie znaleźć rozmawiałaś z nim dlaczego nie lubi chodzić do szkoły?jezeli problem nie lezy w wysypianiu sie,kolegach czy nauce to w czym? pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 30.09.04, 15:27 11 godzin powiadasz? O, to duzo. Mój się w ogóle nie daje zagonić do łóżka przed 9, ba, jak zaśnie przed 10 to już jest sukces. Problem basenu mamy opanowany już Proszę kogoś by pokazał małemu jego szafkę w szatni. Po basenie mały sam się wyciera i sam ubiera i sam pilnuje by wziąć wszystkie swoje rzeczy z szatni. Tylko włosy suszymy razem na korytarzu. O szkole rozmawiałam z nim mnóstwo razy. Szkoła podoba mu się "średnio", bo: 1) trzeba rano wcześnie wstawać (on tego nie cierpi) 2)nie ma czasu rano pooglądać TV (a w weekend zawsze razem rano oglądamy) 3) trzeba odrabiać lekcje 4) nie ma zabawek 5)pani nie zawsze stwaia szóstki, a czasami ma zły humor Przez cały tydzień dopytuje się, kiedy wreszcie będą te dwa wolne dni W zestawieniu z super zabawą jaką miał w przedszkolu, szkoła wypada zdecydowanie na niekorzyść. Trzeba już być dojrzałym uczniem i mieć szkolne obowiązki, chyba tu go boli. Poza tym wydaje mi się, że chłopcy są mniej samodzielni i mniej towarzyscy niż dziewczynki. Odpowiedz Link Zgłoś
beatka74 Re: Rocznik 97 01.10.04, 12:13 hej moja cora w porownaniu do waszych pociech to jakis skrzacik) wazy 21 kilo, chudielec totalny) od dzisiaj jest pierwszy raz na switlicy 2 razy w tyg. bo za duzo biegania na dodatkowe zajecia. A czy wasze dzieci chodza same do szkol? moja czasami bedzie musiala, ( mam malutkie dziecko 2 tyg.) wiec nie zawsze uda mi sie z domku wyjsc ja odebrac. przetestowalysmy droge do szkoly, ale troszke sie boje bo to 2 ruchliwe ulice. a jak jest u was? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 01.10.04, 15:59 Faktycznie 21 kilo to nie za dużo, ale pewnie jest małą, więc proporcjonalnie do wagi. Ja bym w życiu teraz nie puściła małego samego do szkoły. Musimy przejść przez 2 ruchliwe ulice i przez 1 osiedlową. Na osiedlowej jest w miarę spokojnie, ale na tych 2 ruchliwych... wyscigi samochodowe (( A tatuś małej nie mógłby zaprowadzić jej do szkoły czasem rano i zostawić w świetlicy? Mój ze wszystkiego najbardziej lubi swietlice Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Rocznik 97 04.10.04, 09:34 moja mała tez uwielbia świetlicę samej do szkoły jej nie mogę puścić bo szkołę mamy daleko od domu,ale wiem,ze niekótre dzieci chodzą same z klasy mojej córeczki- moze to zalezy od dojrzałości dziecka,bo zdecydowana większość dzieci broni się przed samodzielnym chodzeniem do szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: Rocznik 97 05.10.04, 15:40 to i my sie chcemy dolaczyc do listy mam synka, patryka, urodzonego 29.11.97. tez od wrzesnia chodzi do szkoly i mowi, ze mu sie nudzi i nie moze sie doczekac, kiedy beda sie uczyc czegos trudniejszego. z tych nudow bije sie z chlopakami, niby na zarty, ale ja juz nie wiem... ciagle mu mowie, zeby nikogo nie krzywdzil, ale on mowi, ze oni tak dla zartow i wszyscy sie z tego smieja. myslicie, ze to normalne?? patrys ma 4tygodniowa siostrzyczke, kaje, ktora bardzo sie w szkole chwali, ciagle o niej opowiada (to wiem z relacji wychowawczyni). na swietlice patrys tez chodzi i chyba najbardziej to wlasnie mu sie podoba, bo moze sie z chlopakami pobawic samochodami. z dodatkowych zajec wybral sobie angielski, karate i jeszcze chce plastyke, a na basen chodzi ze swoim ojcem. do szkoly sam nie chodzi, bo ma daleko: wybralismy mu taka szkole, do ktorej chodza jego koledzy i kolezanki z przedszkola. Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Rocznik 97 06.10.04, 14:38 z rozmów z wychowawczynią zauwazyłam,ze ma duze problemy z chłopcami w klasie,którzy własnie biją sie nawzajem,a innym podkładają nogi, z drugiej strony dzieci nie wytrzymuja 45 minut siedzenia i strasznie gadaja albo zaczynaja wołać,ze sa głodne- pani juz apelowała czy napewno dzieci rano jadaja sniadania przed wyjsciem z domu.. Kajka nie ma problemów z nauka i wszystkie zadania domowe robi zanim skończy sie lekcja,ze sprawdzianu z matematyki ocena bardzo dobra- natomiast cały czas widze uwagi,ze ma pisac staranniej.Pisze i czyta dobrze tylko wlasnie robi to strasznie niestarannie,niechlujnie- nie wiem jak mam juz na nia wpływac.. w swietlicy panie potrafia dzieciom zorganizowac czas,wiec rzadko sie zdarza,aby bawiła sie własnymi zabawkami,których zreszta nie wolno do szkoły nosic.. z dodatkowych zajec ma popołudniu taniec towarzyski-gdzie spotyka sie cała paczka z przedszkola, plastykę( chodzimy razem) i zajęcia z baletu..na basen też bedziemy razem chodzic..wychodze z załozenia,ze gdyby nie te zajęcia to nie oderwałabym jej od komputera albo od tv.. Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 07.10.04, 15:14 W klasie mojego syna chłopcy się na szczęście nie biją - to dziwne że u Was hondzio tak jest, a Pani nie reaguje? Mojemu małemu wcześniej tez z pisaniem nie szlo najlepiej, ale odkąd zrozumiał, o co Pani chodzi (odległosci międzu słowami, wychodzenie za linie itp) bardzo się postarał, poprawił się i teraz nie schodzi ponizej 5. Inna sprawa, ze wszystko robi raczej wolno i zostaje mu mnóstwo do domu... Jak jesteśmy na basenie to tez przebiera się powoli i muszę długo czekac na niego pod drzwiami szatni męskiej i zastanawiać się, kiedy on wreszcie wyjdzie. A rano w szkolnej szatni...ech... nerwy i nerwy jak u Was? Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: Rocznik 97 07.10.04, 18:16 ja widze, ze w szkolach waszych dzieci sa oceny stopniowe, jak dawniej. o co chodzi, ze w szkole mojego syna tak nie ma? dostaja tylko oceny opisowe. to szkola sama decyduje? moj patryk bije sie tylko jak sie broni i na pewno nie podstawiaja nog nikomu. raz jeden zdarzyla sie sytuacja, ze chlopiec plakal przez innych, bo nie zrozumial, ze to zart (tudziez inni przesadzili). pani od razu zareagowala. teraz juz nie ma takiej sytuacji, a chlopaki tak sami z siebie sie bija, chyba faktycznie z nudow. ale nikt juz nie placze, bo podobno robia to z wyczuciem (tak mowi patrys). w kazdym razie widze, ze pani ma reke na pulsie i reaguje. z ubieraniem tez mamy niezly maraton, bo patryk lubi zajmowac sie wszystkim tylko nie tym, co musi zrobic. juz opracowalam system stoperowy: tzn mierze mu czas w ile sie ubierze i on za kazdym razem chce pobic swoj rekord. poki co to dziala. u nas jest gorzej z jedzeniem. patrys potrafi jesc sniadanie pol godziny, a obiad nawet poltorej. tu nie chce mu wprowadzac stopera, bo jak wiadomo, nie nalezy sie przy jedzeniu spieszyc. ale co zrobic, zeby to tyle czasu nie zajmowalo??? Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Rocznik 97 08.10.04, 12:11 Pani reaguje dosc ostro,ale jest dwóch chłopców którzy nic sobie z tego nie robią.Sama byłam ostatnio świadkiem,jak w klasie po dzwonku jeden z chłopców podszedł do ławki drugiego i uderzył go w ramię mimo,ze obok stała matka,a potem w oczy sie wypierał..mysle,ze ten temat dosc ostro bedzie poruszany na zebraniach-podobnie było w przedszkolu,gdzie po kilku miesiacach sie uspokoiło w szatni jest dość spokojnie-szkoła jest zamnieta wiec szatnia otwierana jest na przerwach tylko i zazwyczaj jest tam osoba która pilnuje porzadku- widziałam,ze skutecznie- za wygłupy w szatni dywanik u dyrektora.. na zajeciach ogólnych są oceny opisowe,co nie znaczy,ze nie ma tam np.ocen bardzo dobrych i z tego,co wiem system opisowy jest obowiazkowy dla klas I-III w całej Polsce,ale z innych przedmiotów np.religia,angielski,informatyka mają normalne oceny - co prawda jeszcze nie widziałam oceny poniżej 5 z jedzeniem też mam problem,choc staram sie małej dac zapas 15-20 minutowy na sniadanie w domu i z tego,co wiem w szkole przerwa obiadowa tez ma 20 minut wiec chcąc niechcąc musi sie podporzadkowac i udaje jej sie.. z pisaniem jest to,ze ona stara sie nie wyjzdzac poza linie i ładnie pisze i dostaje pochwały za to,ale uwagi dotycza tego,ze jak wymaze gumka to robi to nieładnie- zostaja brzydkie plamy, nie dba o zesztyty w tornistrze- pozaginane rogi i stad te uwagi pani o tym,by prowadziła bardziej starannie zeszyt..rozmawiałam z nią,ze małe damy tez dbają o swoje rzeczy,ale nie wiem,czy to pomoze Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 08.10.04, 12:32 No to klasa mojego syna jest chyba jakaś niezwykła, bo ja nie słyszałam jeszcze o ANI JEDNEJ bójce tfu tfu żeby nie zapeszać. Oni raczje wolą się bawić niż bić Moze dlaego że znają się w większosci z przedszkola. Z tym stoperem przy ubieraniu to fajny pomysł, może i ja skorzysatm, bo zarówno z ubieraniem/rozbieraniem jak i z jedzeniem mamy problem... Najgorsze jest chyba zawiązywanie sznurówek, bo mimo że potrafi to robić, zajmuje to za duzo czasu, a jak go pospieszam, to zajmuje jeszcze dłuzej, bo mu się plączą. W naszej szkole z angielskiego ani religii ocen na razie w ogóle nie ma. natomiast na kształceniu zintegrowanym oceny są oczywiście opisowe (słoneczko z koroną, słoneczko uśmiechnięte itd.) ale te słoneczka łatwo przypisac do ocen. No i dużo łatwiej jest mówić np. "dostałem dziś piątkę" niż "dostałem dziś uśmiechnęte słoneczko" itd. Bo tych słoneczek jest pieć , tak jakby od szóstki do dwójki (a jedynek nie ma). No i dlatego ja tak upraszczam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: Rocznik 97 08.10.04, 15:13 to faktycznie wyjatkowa klasa, ze sie nie bija tu jest im o tyle latwiej, ze oni znaja sie wszyscy z przedszkola i nie musza walczyc o nowych przyjaciol. w zwiazku z tym zajmuja sie tym, czym zajmowali sie w przdszkolu, czyli tymi glupiutkimi wymyslonymi przez siebie zabawami. najgorsze jest to, ze wychowawczyni jest jakas malo zorganizowana i w ogole sprawia wrazenie, jakby nie byla w stanie okielznac tej trzydziestki rozbrykanych siedmiolatkow. niedlugo maja jakas wycieczke i juz sie boje, czy ona sobie poradzi?? poza tym nie wiem jak jest u waszych dzieci z pracami domowymi, ale patryk nie ma nic zadawane przez caly tydzien, a potem buch na weekend ma pracy na cztery godziny i to tylko z ksztalcenia zintegrowanego. a potem, zeby bylo ciekawiej, jak juz sie dziecko napoci w weekend i prace odrobi, to ona w ogole tej pracy nie sprawdza, chociaz dzieci sie zglaszaja, ze zrobily. nie podoba mi sie to. patryk juz zaczal kombinowac, ze po co on ma to odrabiac, jak pani i tak nie sprawdza?? co sie musialam nawymyslac o potrzebie pisania 40 rzadkow literek itd. myslicie, ze mozna pani zwrocic uwage na zebraniu, ze moze lepiej rozbijalaby te prace na tydzien i dawala czesciej mniejsza a potem sprawdzala?? nie zaszkodze dziecku?? juz raz jej zwrocilam uwage, ze nie pyta patryka kiedy on sie zglasza, bo mi sie skarzyl, ze go pani nie pyta myslac, ze go pani nie lubi. ale pani sie wyparla, wiec juz nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Rocznik 97 11.10.04, 12:54 Kajka miała tydzień temu wycieczke-swietnie sie bawiła,a pani tez nie miała uwag do ich zachowania prace domowe maja praktycznie codziennie- z nauczania zintegrowanego,czasem z religii i angielskiego.Pani sprawdza bardzo często zadania-każde jest oznaczone hasłem:"ładnie albo prosze staranniej" mysle,ze rozmowa z nauczycielem nie szkodzi,czasem uswiadamia obie strony w pewnych sprawach Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: Rocznik 97 12.10.04, 08:34 no wlasnie! i tak powinno byc z pracami domowymi... jutro jest zebranie to znowu sie naraze)) a w czwartek patryk ma slubowanie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 12.10.04, 11:37 zdaje się że wszystkie pierwszaki mają w czwartek ślubowanie, bo to dzień nauczyciela przecież Razem z innymi rodzicami juz zrzucilismy się na kwiaty po 10 zł. No i wtedy nie ma zajęć. U nas Michas ma praktycznie codziennie coś zadawane, głównie pisanie literek, ostatnio doszły także cyferki, więc pracy domowej zrobilo się dwa razy tyle. Z religii i angielskiego też czasami mają coś zadawane, głównie kolorowanie i wycinanie/przyklejanie. Jutro muszę zapłacić za podręcznik do angielskiego, az 55 zł i do końca miesiąca wpłacić 350 zł za I semestr (bo to język dodatkowy, natomiast obligatoryjny to język niemiecki, dziwnie, nie?) Praktycznie każda praca domowa jest sprawdzana, co mnie cieszy, bo przynajmniej widzę, czy mały robi postępy czy nie, no i on ma motywację do lepszego starania się ("wczoraj temu miałeś szóstkę a dziś tylko czwórkę - postaraj się bardziej!") Ostatnio Michaś opowiada, że zawsze na zajeciach są 2 młode panie (pewnie stażystki), więc pani wychowawczyni musi być bardziej pedagogiczna Np. nie mówi już "przestań się gapić w sufit" tylko mówi "nie myśl już tyle o niebieskich migdałach" )) Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Rocznik 97 12.10.04, 12:55 Kajka ma slubowanie w srode,nastomiast w czwartek mają dzień wolny i moze isc do szkoły,bo beda ochodzic dzień kubusia puchatka,ale woli jechac do babci porozrabiac pani z angielskiego wybrała książkę za 35zł która starczy im na 1,5 roku nauki,co mnie bardzo ucieszyło, angielski jest obligatoryjny od pierwszej klasy 2Xtyg,natomiast niemiecki jako jezyk dodatkowy 2xtyg.kosztuje 25 zł/mc. Od pazdziernika ruszyły tez w skzole rózne kółka zainteresowań bezpłatne prowadzone przez nauczycieli-Kajka wybrała sobie kółko teatralne-skoro chce niech chodziwarunek uczestnictwa we wszystkich zajeciach pozalekcyjnych które ma jest jeden: ma sie dobrze uczyc i miec zawsze odrobione lekcje wtedy moze sobie chodzic gdzie chce Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: Rocznik 97 12.10.04, 15:06 ojejku, nie pomyslalam o tych kwiatkach, ale jutro jest wywiadowka wiec spotkam sie z innymi rodzicami i zapytam. za angielski my placimy okolo 99zl miesiecznie (jest tylko dodatkowy), o ksiazkach jszcze nie mowili a to ciekawe, ze w waszych szkolach jest jeden obowiazkowy jezyk, bo w patryka szkole tylko ten angielski dodatkowy... hmm... coraz mniej mi sie ta szkola podoba Odpowiedz Link Zgłoś
wiosna4 Re: Rocznik 97 13.10.04, 22:27 Moja córka Sandra ur.20 maja 1997r jest kochanym i bystrym dzieckiem.Bardzo lubi chodzić do szkoły,uczęszcza na tańce,gra w szachy.Lubi bawić sie z rówieśnikami i przebierać lalki.Bardzo ją kocham i wnosi duzo ciepla i radości do domu. Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich pierwszoklasistów Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Rocznik 97 14.10.04, 12:53 Kajka załapała świnkę w szkole- od dzis przez tydzień siedzi w domu- zaraziła się w szkole czyli zaczęło się.. Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa swinka, wywiadowki, slubowanie itd 14.10.04, 14:40 jejku, wspolczuje kai ja zaszczepilam patryka przeciw swince jakis miesiac temu, mam nadzieje, ze juz jest odporny a dwa dni temu szczepilismy go przeciw gruzlicy i oczywiscie sie rozkrzyczal, bo go pani nastraszyla, ze bedzie bolalo wczoraj bylismy na wywiadowce. jednak ta wychowawczyni zupelnie sobie nie radzi z nimi. zatrzymala mnie po wywiadowce i mowi, zebym porozmawiala z patrykiem, bo on sie zle zachowuje. pytam ja: co sie stalo? co zrobil? i juz czekam, bo jestem pewna, ze zaraz sie dowiem, ze moje dziecko sie stacza, ze robi krzywde innym itd.. a ona mowi: 'bo jak idziemy na probe (przed slubowaniem) to patryk zabiera ze soba zabawke.' czekam na jakis ciag dalszy, ze moze wali ta zabawka kogos po glowie, czy co, a to juz koniec. potem mowi, ze jak stoja na probie, to patryka wszedzie pelno i przeszkadza zamiast sie skupic. pytam ja:'ale co? zaczepia kogos? rozmawia?' a ona:' nie, nie zaczepia i nie rozmawia, on stoi cicho i macha rekoma na wszystkie strony')) przysiegam, ze musialam sie starac, zeby nie wybuchnac smiechem. obiecalam z synkiem porozmawiac, ale nawet nie bardzo wiedzialam co mu powiedziec?? tylko tyle, ze ma sluchac pani i robic to, na co pani pozwoli. w ogole wszyscy sie nasluchali o swoich dzieciach i dzisiaj na slubowaniu rozmawialismy miedzy soba, ze ona w ogole nie jest w stanie nad dziecmi zapanowac. a poza tym, ona tych dzieci nie lubi. to widac po niej. traktuje je bezosobowo, duzo krytykuje a w ogole nie motywuje. oczywiscie zapytalam ja o prace domowe, czemu nie sprawdza? bo jest zajeta przygotowaniami do slubowania. ale sprawdzi mam nadzieje! a dzisiaj na slubowaniu byl jeden wielki balagan i zamieszanie, bylo glosno i tloczno i cieezko bylo dopchac sie do sceny, zeby zobaczyc swoje dziecko. tyle z tych przygotowan) no, ale mam juz oficjalnego pierwszaka. pytam go, czy pamieta, co slubowal? nie pamieta. to tez ciekawe, ze pani z nimi tego nie przedyskutowala na lekcjach. ech... Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 14.10.04, 14:59 dla niej to pierwsza choroba dziecięca jaką przechodzi-cieszy sie,ze"mam prosiaczka" mozliwe,ze pani nie lubi dzieci-ja bym jej powiedziała,ze moze powinna prace zmienic skoro z dziecmi sobie nie radzi..nasza ma własnych dwójkę wiec ma jakies podejscie do dzieci i dzieci bardzo panią lubianauczyciel powinnen miec autorytet u małego dziecka..takie jest moje zdanie u Kai pani wypisała dzieciom podstawowe zasady bycia uczniem( prawa i obowiązki w duzym skrócie w prostym i zrozumiałym dla dzieci jezyku) i wszystkie dzieci podpisały go i powiesiły w klasie na widocznym miejscuwięc wiedzą co ślubują niestety Kajki nie bedzie na slubowaniu.. Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 14.10.04, 16:29 patryk chorowal tylko na ospe. a swinka chyba tez jest w jego szkole, bo dzisiaj jakies dziecko przyszlo z opatulona szyja pozdrow kaje od nieznanego jej kolegi patryka) no widzisz, wychowawczyni kai wyglada na sensowna. a ta nasza jest do niczego do tego tam jest tak smiesznie, ze pol klasy stanowia dzieci, ktore chodzily do zerowki do tej szkoly i uczyla ich wlasnie owa pani, a druga czesc (w tym patrys) to dzieci z okolicznego przedszkola. i o ile pani jeszcze jakos toleruje te dzieci z zerowki, to te z naszego przedszkola sa najgorsze, najniegrzeczeczniesze i chyba tez najmniej zdolne w jej mniemaniu. o tej pierwszej polowie wypowiada sie: moje dzieci. o naszych nic nie mowi na wystawkach w klasie wisza prace 'jej dzieci' nie calej klasy. i tylko dzieci po przedszkolu tam rozrabiaja! a dodam, ze jak byli w przedszkolu, gdzie mieli przecudowna pania, ktora plakala jak ktoremus cos sie stalo i wydzwaniala do domow, zeby pytac o dzieci, to jak przychodzilam po patrysia to czesto myslalam, ze oni gdzies wyszli, taka byla cisza i dzieci byly zajete pisaniem, malowaniem, czy co tam jeszcze... a tu nagle wszystkie sa niedobre i niegrzeczne. dosc to podejrzane i smutne jednak mam nadzieje, ze za jakis czas to sie jakos wyrowna ... a tak przy okazji: moja coreczka, ktora skonczyla miesiac, tez ma na imie kaja Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 15.10.04, 14:18 Pozdrawiam mamy oficjalnych pierwszoklasistów Ale mnie nastraszyłyście z tą świnką!!! chyba też pójdę Michasia zaszczepić, bo chłopcy to chyba gorzej przechodzą, z brzydkimi powikłaniami, qrcze... On przechodził w swoim życiu już ospę wietrzną i grypę. U nas ślubowanie bardzo mi się podobało, dzieci recytowały razem wierszyk: "Kto Ty jesteś - Polak mały", śpiewały piosenki, niektóre mówiły indywidualnie wierszyki na scenie...najfajniejszy pomysł to był ten, że ślubowanie prowadziło dwoje dzieci ze starszej klasy (nie wiem której), chłopiec i dziewczynka - byli świetni! Kubowa, z tego co wiem, nie wszystkie szkoły wprowadziły obowiązkowy język obcy dla pierwszaków, jedne tak, inne nie, co wcale nie znaczy, że te inne są gorsze... U nas jest ten niemiecki, a ja bym wolała żeby był angielski, teraz mój mały uczy się dlatego 2 języków i czasem się boje, żeby mu się nie pomieszało... O dziwo, niemiecki, w przeciwieństwie do angielskiego, idzie mu śpiewająco! Po miesiącu nauki jest w stanie bezbędnie zaśpiewać 3 piosenki i wyrecytowac trudny(moim zdaniem) wierszyk, szczęka mi opada... Z angielskim duż dużo gorzej. Do naszej pani nie mam specjalnie zastrzeżeń, wydaje mi się miłą osobą. natomiast pani od niemieckiego jest po prostu niesamowita - mieliśmu okazję poznać ją na zebraniu i na wszystkich zrobiła bardzo dobre wrażenie. Ja nie mogłam być do końca ślubowania, bo musaiałm iść do pracy, niestety. Z małym została babcia i dobrze że została, bo z pracy zabrali mnie karetką do szpitala z ostrym atakiem kolki nerkowej - nie życzę najgorszemu wrogowi tak strasznego bólu... Na szczęście już jest OK pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 15.10.04, 16:24 nooleczka, dobrze, ze juz w porzadku z ta kolka!!! a jak to sie objawia i jak cie z niej wyleczyli??? ja sie tak na zas pytam, bo w moim brzuchu dzieja sie czasem rozne dziwne rzeczy, a lekarze nie wiedza co to wiec wole sie przygotowac na kazdy wariant nie przejmuj sie, ze michal uczy sie dwoch jezykow. to lepiej dla niego, uwierz mi (sama jestem lektorem angielskiego, wiem co mowie to occzywiste, ze mu sie beda oba jezyki mylily, to calkiem naturalne, ale tylko do pewnego czasu, pozniej, jak pokona te bariere to oddzieli je od siebie i bedzie znal oba! a angielskiego nauczy sie szybko chocby z otoczenia, bo teraz wszedzie pelno angielskiego i np moj patryk, ktorego ja nie ucze jezyka, tylko zapisuje go na kursy, calkiem sobie ladnie radzi jak na ten wiek, a wiekszosc podlapal ode mnie (calkiem przypadkowo slyszac, jak ja z kims w tym jezyku rozmawiam) i z gierek komputerowych. zaluje, ze w szkole nie maja nimieckiego albo francuskiego. moj maz zna francuski, moze go namowie, zeby nas poduczyl w szkole patryka robia akcje szczepien przeciw grypie. nie wiem, czy moge patryka zaszczepic, skoro pare dni temu mial szczepienie przeciw gruzlicy?? poza tym ja i maz jestesmy przeziebieni i boje sie, czy patryk nie nosi jakichs zarazkow od nas, chociaz on nie choruje. nie wiem, co robic, bo chcialabym zaszczepic patryka przeciw grypie, ale moze lepiej odczekac? tylko czy to nie bedzie pozniej juz za pozno??? Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 18.10.04, 10:10 czy ta kolka to przypadkiem nie ujawnia się na tle nerwowym?mam nadzieje,ze czujesz sie juz dobrze nooleczka. dziekuję za pozdrowienia dla Kajki- ma się znacznie lepiej,energia ją rozpiera i szalała w domu niemozliwie w weekend tzn. ze nic jej juz nie boli,ale zwolnienie ma do końca tygodnia,w nocy się jeszcze poci mocno tzn.ze organizm walczy skuteczniemyślę,ze przechodzi tą świnkę tak lekko miedzy innymi dzieki szczepieniu,które miała jak małe dzieckonapewno Wasi chłopcy też mieli,a poza tym z tego co wiem te brzydkie powikłania są niebezpieczne dla wiekszych facetów..jak sie miewa maleńka Kajka? z tego co wiem, to na szczepienia przeciwko grypie jest juz ostatni dzwonek tylko czy sa naprawde skuteczne- szczepiłam Kajkę 3 lata temu,gdy miała problemy z systemem immunologicznym,od trzech lat nie szczepie jej i nie choruje- sama nie wiem,czy to dobrze czy żle.. Kajka miała w przedszkolu dwa jęzkyki- niemiecki i angielski - niemiecki szybciej zalapała niz angielski i faktycznie myliło jej sie czasami,teraz miała rok przerwy w zerówce niemieckiego,ale chce się dalej uczyc niemieckiego,co mnie cieszy najlepsze,ze chce się uczyc tez rosyjskiego,bo jej sie bardzo ten jezyk podobaale to jak bedzie starsza to sama zdecyduje jakiego jezyka sie chce jeszcze uczycmoja przyjaciółka uczy swojego syna francuskiego,który zna biegle ,ale mały jakoś nie przejawia zainteresowania tym językiem.. w naszej szkole są dwie klasy pierwsze- jedna to dzieci właśnie z zerówki i dzieci po znajomości,druga klasa pierwsza to reszta i powiem szczerze,ze jestem zadowolona,ze Kajka jest w tej reszcie pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 18.10.04, 18:19 Dzięki dziewczyny, już jest ok Nie wiem czy ta kolka to na tle nerwowym, chyba nie, chociaż moze... To jest straszny, okrutny ból - taki że "po ścianach się chodzi" - jak przy porodzie prawie Lekarka myślała że to wyrostek, ale jednak nie, mam zastój w prawej nerce i poszerzony moczowód; prawdopodobbnie schodził mi kamyczek moczowodem i to było straszne przezycie. A najdziwniejsze, ze bolał mnie brzuch po prawej stronie, wcale nie z tyłu. Teraz juz mnie nic nie boli Co do szczepień. My w zeszłym roku oboje z Michasiem grypę przechodziliśmy, wyzdrowieliśmy i jakoś żyjemy Więc chyba nie będziemy się szczepić. U nas w szkole z kolei oferują darmowe szczepiniea na wirusowe zap wątroby typu B i tez się nad tym zastanawiam, czy go nie zaszczepić... Kubowa, z tego co wiem wskazany jest kilkutygodniowy odstep miedzy szczepieniami, wiec jak Twój mały mial ostatnio p/gruźlicy, to teraz lepiej odczekać jakiś czas... czy Patryk chodzi na basen? Hondzia, jak to jest możliwe żeby ktoś zaszczepiony na świnkę, chorował na nią mimo szczepienia?? jejku, to ja może jednak malego nie będę szczepić... Strasznie u nas ostatnio dużo zadają, normalnie ledwo się Michaś wyrabia wieczorem...bo to i pisanie, i cyferki, i niemiecki, i angielski... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 18.10.04, 20:24 jejku, ja tez mam czesto takie bole wyrostkowe!! tylko, ze to nie wyrostek a lekarze nie wiedza co to... ze szczepionka czekam, albo moze calkiem odpuszcze, bo nigdy nie szczepilam, a patryk jakos specjalnie nie choruje. a na wzwB to chyba nasze dzieci byly szczepione regularnie?? patryk obecnie nie chodzi na basen, bo mial usuwane znamie z nogi i po wakacjach nad morzem rana mu sie zaczela babrac i jestesmy w trakcie leczenia, ale lada moment pewnie wroci na basen, bo bardzo to lubi!! a czemu pytasz? a z tymi pracami domowymi to wam zazdroszcze, bo u patryka znow susza, przyjdzie weekend i sie nie pozbieramy! Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 18.10.04, 20:05 oj to super, ze swinka mija) ale jak to jest, ze byla szczepiona i zachorowala?? to trzeba przypominac te szczepionke?? moja kajka ma sie dobrze, przybiera na wadze a ma na czym, bo urodzila sie z hypotrofia. teraz ma katarek, ale dzielnie z nim walczy. patryk caly dumny z siostry, ciagle w szkole o niej mowi. caluje mala i glaszcze i mowi, ze jest slodka a wasze pierwszaki maja rodzenstwo??? kurcze, z tymi jezykami to jednak bedzie musial poza szkole wyjsc, bo na ta szkole to nie mam co liczyc. z angielskim od biedy poradzilibysmy sobie w domu, choc wolalabym tego uniknac ja nie mam cierpliwosci do uczenia malych dzieci: ( no, ale wole, zeby znal wiecej jezykow, a nie za wszystko bede mogla zaplacic... ech Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 19.10.04, 09:41 ja juz sama nie wiem jak to jest- to pewnie tak jak ze szczepieniem na grype czy ospe- nie gwarantuje,ze nie zachorujesz,a jedynie przeciwdziała powikłaniom..z tego co wiem teraz wszystkie dzieci sa zaszczepione przeciwko WZW B jako maluchy i to podobno wystarcza,ale co 5 lat mozna przypominać jedną dawką to szczepienie- tak mi ostatnio tłumaczyła pielęgniarka w przychodni.. dzisiaj Kajka obudziła sie z wielką gulą na szyi- jest u lekarza-czekam co z tego wyniknie.. Kajka jest jedynaczką-od 5 lat jestem po rozwodzie i wychowuje ją sama..ale opiekuje sie swoimi dwiema kuzynkami:4letnia i 1,5roczna bardzo ładnie,czasami zachowuja sie tak jakby zyc bez siebie nie umiały pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa biedna kajka:(( 19.10.04, 12:44 trzymamy mocno kciuki, zeby nie okazalo sie, ze to cos powaznego!! cholera wie, jak to z tymi szczepionkami w koncu.. wiesz hondzia, ja tez jestem po rozwodzie i moze glupio to zabrzmi i dosc naiwnie, ale ten rozwod to byla najlepsza decyzja w moim zyciu! ojciec patryka zrobil ze mnie taki klebek nerwow, ze teraz mam lekarski zakaz wszelkich z nim kontaktow ja z reszta tych kontaktow w ogole nie chce. oczywiscie patryk widuje sie z ojcem tak jak ojciec chce (coraz rzadziej) i maja dosc dobra relacje, ale ja jej nie utrwalam. mam nowa rodzine i patryk jest jej kochana czescia. teraz juz sie z tym pogodzil, ze ojciec odszedl, ale bywalo ciezko... mam nadzieje, ze u ciebie tez juz jest lepiej i jestescie na prostej!!! pozdrawiamy! Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: biedna kajka:(( 19.10.04, 14:18 na 16 mam wizyte u laryngologa-podobno jeden z najlepszych u nas- po porannych diagnozach jestem dosc skołowana i nic mi sie nie zgadza Kajka nie pamieta ze tata i mama mieszkali razem- dla niej było od zawsze normalne,ze nie mieszkamy razem,ale mamy dobre relacje i Kajka widuje sie z tatusiem tak często jak ona czy on sobie tego zycza.. jestesmy na prostej o tyle,ze we dwie sobie niezle radzimy,a na zalozenie nowej rodziny jakos sie nie zanosi..choc podobno tatus ma w planach powiekszenie rodziny wiec bedzie miała z tamtej strony jakies rodzeństwo.. Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: choroby, szczepienia 19.10.04, 14:47 No tak, gdzie się nie obejrzeć, to samomamy Ja też jestem 5 lat po rozwodzie (i uważam że to była bardzo dobra decyzja), Michaś jest jedynakiem. Ojciec małego bardzo rzadko go odiwedza, tylko kilka razy w roku, ale mały na szczęscie za nim nie tęskni, bo odkąd pamieta, mieszkaliśmy oddzielnie. Mam jednego kandydata na nowego tatusia, już długotrwale dochodzącego, i też uzbrojonego w syna - jak jeszcze trochę poczeka, to może coś z tego będzie, na co po cichu liczę... Wracając do szczepień - dziewczyny miałam na mysli WZW typu A (a nie B)- to na to oferują mi w szkole bezpłatne szczepienia i tak się zastanawiam, czy warto. A Wy zaszczepiłybyscie? Pytałam Cię kubowa o ten basen z czystej ciekawosci - bo mój mały chodzi i widzę że zaczyna sobie coraz lepiej radzić z deską Ale po szczepieniu to lepiej odczekać z basenem... Stad tak się zastanawiam nad tym szczepieniem... Na grype na pewno nie będę go szczepić, pozostaje mi do rozważenia WZW typu A i ewentualnie ta świnka... Hondzia i co powiedizał laryngolog, a może to wcale nie świnka tylko co innego? Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: choroby, szczepienia 19.10.04, 21:45 no to ladnie sie swiat kreci))kiedys myslalam, ze tylko ja taka biedna sama z dziekiem... a teraz juz wiem, ze nie sama i na pewno nie biedna!!! chcialabym tylko, zeby patryk nie nabral przeswiadczenia, ze zakladac rodziny nie ma co, bo i tak sie rozpadnie dlatego ciesze sie, ze udalo mi sie stworzyc nowa, prawdziwa rodzine gdzie patryk ma silne wsparcie u mojego meza, czzego nie mial u taty poza tym widzi, ze rodzina to tez mezczyzna przy kobiecie i moze to pozwoli mu nie zamknac sie na zwiazki w przyszlosci?? bo ja tak mysle na zapas)))) patryk chodzi na basen ze swoim ojcem. mieszkamy w wawie i najczesciej chodza na sggw. w zeszlym roku caly czas chodzil, az do operacji, a potem znow troche. teraz musimy odczekac, ale lada moment wroci na basen, bo tez baaardzo to lubi i jak go zobaczylam nad jeziorem w tym roku to byl w wodzie odwazniejszy niz ja)) hondzia, jak tam kaja??? pozdrow ja od nas i trzymajcie sie dzielnie! Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: choroby, szczepienia 20.10.04, 09:42 eh,nasza służba zdrowia-wyobraźcie sobie,ze byłam u pani laryngolog wczoraj i okazało sie,że Kajka nie miała świnki,a te objawy,które miała wtedy swiadczyły juz o zapaleniu węzłów chłonnych.Wszystkie kolejne symptomy tylko potwierdzały diagnozę.Dostała antybiotyk w końskiej dawce i inne leki-jest uziemniona w domu na kolejny tydzień.Kajka czuje sie dobrze-jutro i pojutrze biore wolne i bede z nią w domu.Jezeli w ciągu dwóch dni się nie polepszy pani doktor zapowiedziała,ze wezma ją na oddział i tam podadza wieksze dawki leku.Mam nadzieje,ze jednak Kajka sobie poradzi bez szpitala.Po zakończeniu leczenia bedzie miała zrobione badania krwi i zostanie zaszczepiona czymś uodparniającym.I bedzie szczepiona tak raz do roku. Dziś rano byłam w szkole zawieźć zwolnienie Kajki-powiedziałam pani ,ze nie chce,aby Kajka miała zaległości i dostałam zeszyty do uzupełnienia,dowiedziałam sie,co jest do zrobienia - bedziemy miały zajęcie na kilka dni Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: choroby, szczepienia 20.10.04, 11:42 no to ladnie!! teraz nie wiadomo, czy plakac, czy sie cieszyc?? oby tylko w domu zostala, bo ze szpitala to jeszcze jakie inne chorobska przytarga zycze milej zabawy w odrabianie pracy domowej) Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: choroby, szczepienia 20.10.04, 15:48 kubowa napisała: > chcialabym tylko, zeby patryk nie nabral przeswiadczenia, ze zakladac rodziny > nie ma co, bo i tak sie rozpadnie dlatego ciesze sie, ze udalo mi sie A mój mały oświadczył mi ostatnio, że on się nigdy nie ożeni. "Dlaczego?" pytam zaskoczona. "A bo to bedzie się trzeba całować, a to takie fuuuuuuj.." )) > stworzyc nowa, prawdziwa rodzine gdzie patryk ma silne wsparcie u mojego meza, > czzego nie mial u taty poza tym widzi, ze rodzina to tez mezczyzna przy > kobiecie i moze to pozwoli mu nie zamknac sie na zwiazki w przyszlosci?? bo ja > tak mysle na zapas)))) Ja ostatnio kupiłam sobie książkę "Wychowywanie chłopców" Biddulpha i jestem nią zachwycona. I są rozdziały dla samotnych matek. Ale jest też napisane, że chłopiec od 6-go roku życia "przekierowuje się" na wzorce męskie w jego otoczeniu, więc niejako w obowiązku czuję się mu taki wzorzec zapewnić. > patryk chodzi na basen ze swoim ojcem. mieszkamy w wawie i najczesciej chodza > na sggw. w zeszlym roku caly czas chodzil, az do operacji, a potem znow troche. No NIE ŻARTUJ!!! My też chodzimy na SGGW!!! Michaś od tego roku zaczął tam ze mną chodzić regularnie, na naukę pływania dla 7-latków. Co to była za operacja? ja na ojca Michasia niestety W OGÓLE nie mogę liczyć. > > hondzia, jak tam kaja??? pozdrow ja od nas i trzymajcie sie dzielnie! No właśnie, przyłączam się do pozdrowień. To dobrze że to nie świnka - chociaż - przy śwince tez jest zapalenie węzłów chłonnych! A na co Ty chcesz ją tak szczepić co roku? na grypę? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa wychowywanie chlopakow! 20.10.04, 20:41 haha, moj patryk tez sie krzywi jak widzi, ze sie ktos caluje)) ale to chyba normalne! ciekawe jak dziewczynki do tego podchodza, hondzia napisz nam cos o tym! w kazdym razie patryk juz ma pierwsza milosc za soba, w zerowce zakochal sie w swojej imienniczce patrycji i ciagle mi o niej opowiadal) teraz chodzi z patrycja do klasy, ale jakos nie slysze juz tych zachwytow... albo stracil zaufanie do mnie, albo czar prysl ksiazka mowisz.... no, to bedzie kolejna do kolekcji) no prosze, jakie to sggw oblegane! patryk kiedys chodzil na warszawianke, ale mowi, ze tam jest zimno i drogo wiec z zadowoleniem chodzi na sggw, z tym, ze on nie chodzi na kurs, tylko ojciec go uczy. troche zaluje, bo na kursie by sie chyba wiecej nauczyl... michas autentycznie czegos sie tam uczy? operacja patryka: mial usuwane znamie wrodzone na nodze, bardzo duze to byl nasz wewnetrzny horror, ale jak pojechalismy do szpitala to naogladalismy sie noworodkow z wadami wrodzonymi i stwierdzilismy, ze jestesmy szczesciarze... w kazdym razie teraz ma tylko duza blizne, udalo sie bez przeszczepu skory, i badanie histopatologiczne nie wykazalo niczego procz stanu zapalnego, wiec nie bylo to nic zlosliwego... uff ja tez nie moge liczyc na ojca patryka, w kazdym razie nie w wymiarze jaki obiecuje, np dzisiaj jest jego dzien z patrykiem i oczywiscie zadzwonil w ostatniej chwili, ze nie przyjdzie. i my znow zmiana planow i biegiem po patryka do szkoly. nienawidze tego i gdyby nie to, ze ex dzwoni do mojego meza a nie do mnie to bym mu nagadala, co uczynnilam zaocznie) ide czytac harrego pottera patrykowi. dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: wychowywanie chlopakow! 21.10.04, 14:49 jesli chodzi o zabawę z dziewczynkami to mój michaś za tym nie przepada tzn. w przedszkolu czasami bawil się z martynką, ale teraz to już wszystkie dziewczyny są do bani... chyba taki wiek Myślę że gorzej będzie jak będzie odwrotnie Na basen chodziliśmy w czasie wakacji razem i próbowłam go czegoś uczyć, ale specjalnie bez efektów, bo np. na duży basen w ogóle bał się wejść. Teraz ma super instruktora, widzę z widowni że każdemu dziecku indywidualnie pomaga; najpierw były to ćwizcenia tylko na małym basenie, teraz także na dużym - i michaś nie ma żadnych oporów żeby tam wchodzić, więc widzę duże postępy Są teraz na etapie pływania albo z deską albo z "makaronem" - i widzę że mały i na brzuchu i na plecach sobie dobrze radzi Poza tym ucze go samodzielności - ponieważ wysyłam go do szatni męskiej SAMEGO, więc wyciera się i przebiera zupełnie sam, co mnie cieszy niesłychanie!!! Osattanio pani wychowawczyni poskarżyła sie że mały na WFie "strzelal" do kogoś z karabinu maszynowego zamaist słuchać - ale poza tym jest OK. Jestem zachwycona jego postępami w niemickiem,normalnie szok... W poniedziałek mamy zebranie a ja nie moge isć bo mam wtedy drugą zmianę musze wysłać babcię I jednak zdecydowałam się zrobić małemu to szczepienie na WZW typu A. Chociaż od wczoraj kicha i trochę się martwię...ale to może nic poważnego. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa wzwA 21.10.04, 23:04 to chyba dobry pomysl z tym szczepieniem. mnie moj tato namawia, zeby dzieciaki zaszczepic, bo podobno jakas epidemia jest? ja juz na to chorowalam, ni przyjemnego wiec nie chcialabym, zeby moje dzieci przez to przechodzily a jak michas kicha, to najpierw idz do lekarza niech osadzi, czy moze sie szczepic. podejrzewam, ze moze, bo patryk tez kichal a mimo to na gruzlice go zaszczepily. ja ostatnio troche sie martwie postawa patryka wobec jego kolegow. otoz patryk pozwala sie zaczepiac przez chlopakow, zamiast powiedziec im, zeby dali mu spokoj. w ogole nie umie sie bronic, ja juz nie mowie o obronie fizycznej, ale chocby werbalnej! moj tato ostatnio z nim gadal i nawet uczyl go'skutecznej obrony', no, ale nie tedy droga. generalnie patryk jest lubiany w klasie i chlopcy chetnie sie z nim bawia, ale jak zaczynaja im przychodzic do glowy glupie pomysly, to patryk czesto pada ofiara tlumaczylam mu juz na tysiac sposobow, ze to jest niewlasciwe, ale juz sama nie wiem, czy to jest niewlasciwe, czy po prostu inne od tego, czego ja oczekuje? moze chce patryka na sile zmienic?? moze on ma i chce nie byc zaborczy?? strasznie mnie to dobija i nie wiem co robic??(macie jakies pomysly?? hondzia, jak tam kajunia??? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: wzwA 22.10.04, 12:31 No jasne że przed szczepieniem dzieci będą badane przez lekarza i to on oceni, czy mój maly się nadaje do szczepienia czy nie. Wczoraj na noc nasmarowałam mu stopy spirytusem kamforowym żeby się rozgrzały i dziś ten katarek dużo mniejszy Tam jeszcze a propos książek do czytania - też myślałam o Harrym, ale zostawiam tę książkę dla Michasia do samodzielnego przeczytania jak już bedzie umiał to sam zrobić. A na razie czytamy sobie ksiązki z serii "Mikołajek i inne chłopaki" - są świetne!!!! O tej zaborczości. Chyba nasi chłopcy mają podobne charaktery Zauważyłam że mój zawsze innym ustępuje i zawsze musi dłuuugo poczekać na swoją kolej, bo inni tę jego ustępliwość wykorzystują. Nie bardzo wiem o jakim zaczepianiu mówisz? Czy go wyzywają albo biją? U nas na szczęście niczego takiego nie ma, chłopcy w Michała klasie nikogo nie zaczepiają, przynajmniej o niczym takim nie słyszałam. Natomiast w przedszkolu chłopcy mieli sowje bandy, w bandzie zawsze był szef, ale nigdy nie był nim mój mały Zawsze był "pod czyimiś rozkazami". Jemu to w ogóle nie przeszkadzało, ale okropnie to denerwowało mojego ojca, który chciał żeby Michaś był szefem bandy. Ale mój mały nie ma charakteru przywódcy, więc to nie wchodzi w grę. Wydaje mi się że chłopcy w grupie lubią sobie znaleźć osobę słabszą psychicznie i na niej czasem się wyżywać, jeśli nie fizycznie to psychicznie. Czy tego się boisz kubowa? też oczywiście nie chciałabym żeby mój maly był taką osobą. WYdaje mi się ze lekarstwem na to jest posiadanie bliższego kolegi - mój mały przyjaźni się z Alkiem i jakoś się we dwóch trzymają. czy Patryk ma blizszego kolegę? No właśnie, czemu hondzia się nie odzywa? Czy Kaja już wyzdrowiała? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: wzwA 22.10.04, 14:55 'mikolajka' czytalismy jak patryk mial 5 lat, bo wtedy potrzebowal uslyszec o tym, ze to normalne, ze chlopaki czasem sie bija itd. uwielbial czytac o mikolajku a 'fanga w nos' to do dzis nasze powiedzenie z patrykiem tez jest tak, ze on nie jest przywodca. i nie chce byc. on w ogole dosc dobrze znosi samotnosc i lubi sie sam bawic. w przedszkolu mial takie chwile, ze po prostu na chwile odchodzil od grupy i sam sie czyms zajmowal a jak ktos po niego przyszedl to odmawial, bo chcial sam. a jak mu sie znudzilo to szedl do grupy i bylo ok. z najlepszymi kolegami w szkole jest tak, ze patryk zaprzyjaznil sie w przedszkolu z jednym chlopcem i ich stosunki byly dosc rowne, zaden zadnym nie sterowal. a teraz kiedy sa razem w szkole patryk czesto opowiada, ze tamten go uderzyl, albo noge mu podstawil. ja to pare razy widzialam, tylko mnie sie wydawalo, ze tamten traktowal to jako super zabawe raczej niz jako wyzywanie sie. tylko, ze patryk nie bardzo wie jak sie ma zachowac w takiej sytuacji, no bo ja mu mowie, zeby slowami, ale to ni nie daje, bo tamten mowi"no to co" i robi dalej swoje. patryk jest bardzo wrazliwy w dodatku ja mu gadam, zeby nikogo nie krzywdzil i chyba przez to zglupial a ja nie wiem jak to odkrecic poza tym z tym chlopcem wiekszosc czasu bawia sie jak dawniej, tylko tamten jest dosc niezrownowazony emocjonalnie, czesto placze i krzyczy, poza tym strasznie klnie i ma glupie pomysly ktorych 7miolatek miec nie powinien. patryk bawi sie tez z innymi ale z tamtymi nawet jakos sie dogdauje i nawet jak ktorys chcial go zaczepic to patryk sobie poradzil. ale codziennie przychodi ze szkoly i mowi, ze ktos go uderzyl. nie wiem dokladnie o co chodzi, domyslam sie, ze to w zabawie, bo dokuczac nikt patrykowi nie dokucza, nie przezywa go, przynosza razem do szkoly jakies zabawki i sie dogaduja. byc moze to patryk nie potrafi sie tak bawic jak ci chlopcy chca, chociaz w domu rozne rzeczy wymysla nawet agresywne czasami i musze go stopowac. a moze nie powinnam? boze, jak to tak chaotycznie pisze, ale szukam sama jakiegos punktu zczepienia i nic mi nie wychodzi... juz mu sugerowalam zmiane kolegow na tych, ktorzy nie bija, ale on mowi, ze on tych lubi i poza tym to tylko raz ktos go tam zaczepil bo wiekszosc czasu jest ok. to jest straszne, ale mam wrazenie, ze to wszystko moja wina, ze to przeze mnie jest taki i nie umie tupnac nozka. jakbym mogla cofnac jakies 6 lat z jego zycia i zaczac wszystko od nowa.... ech... sorry, ze tak sie wywleklam, ale nie mam pojecia co o tym myslec i co robic.. nie chce, zeby patryk byl agresywny, ale z drugiej strony nie chce tez, zeby pozwalal soba rzadzic... czy to mozliwe? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: socjalizacja 22.10.04, 16:10 Tak sie czasami zastanawiam, czy tu nie wychodzi na jaw nasze własne głęboko zakorzenione poczucie winy? Że tak spaprałyśmy naszym dzieciom życie? Hmm, no cóż. Ja poczucia winy nie mam. A przynajmniej wmawiam sobie że go nie mam. Obiecałam sobie, że wychowam moje dziecko na szczęśliwego człowieka, i póki co mi się to udaje (tfu tfu odpukać) To o czym piszesz, to zaczepianie, to było u mojego małęgo w przedszkolu. Zwłaszcza był jeden taki chłopak, dość agresywny, który lubił "ustawiać" mojego syna. Albo dokuczać mu w ten sposób, że np. wyrzucił mu gumkę do kosza albo schował kapcie. Raz przeprowadziłam z tym chłopakiem osobistą rozmowę i powiedziałam mu żeby przestał albo własnorecznie wleję mu w pupę oczywiście nigdy bym tak nie zrobiła, ale nie mialam innych argumentów. Straszenie rozmową z rodzicami jakoś nie skutkowało, poza tym jego rodzice zawsze wszystko kwitowali "ale przecież nic się nie stało". Odbyłam tez jedną rozmowę z wychowawczynią i zobowiazałam ją do zwracania baczniejszej uwagi na to jak tamten chłopak się zachowuje. Trochę pomogło, ale nie na długo neistety. W każdym razie, odetchnełam z ulgą jak się dowiedziałam, że tamten chłopak poszedl do innej szkoły. Teraz w szkole jakoś nie mamy tego typu problemów. Nie wiem, może Michas stał sie asertywniejszy? Ja też zawsze go uczę: "nie rób tak drugiej osobie, bo pomyśl jak ty byś się czuł jakby tak ciebie potraktowano". Niestety nie wiemy jak wychowywane są dzieci w innych domach. Pamiętam jak kiedyś usłyszalam inną matkę pouczającą syna :jak ktoś cię uderzy, to ty uderz dwa razy mocnej! (( Bez sensu... Ja bym chyba na Twoim miejscu po prsostu poszła na rozmowę z wychowawczynią i zobligowała ją żeby bardziej zwracała uwagę na zachowanie chłopców, a zwłaszcza żeby sobie nie dokuczali. Albo żeby im zrobiła jakąs pogadankę na ten temat i pouczyła, że będzie wyciągać konsekwencje np. za podstawianie nogi. W każdym razie to nie jest chyba dobry kierunek, żeby uczyć dziecko odpowiadaniem agresją na agresję To nie rodzi niczego dobrego, tylko prawo pięści i kłów, zwycieża silniejszy - a tak być nie może. U nas w klasie jest taki chłopak który ciągle beczy - jest powszechnie uważany za beksę, ale nie jest w żaden sposób odsuwany na bok - normalnie się bawi z chłopcami, a mój synek go bardzo lubi. Albo może poradź synowi, żeby poszedł do pani, jak sobie z jakąs sytuacją nie radzi... ja mojemu zawsze tak radze. Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: socjalizacja 22.10.04, 17:54 z tym poczuciem winy to na pewno tak jest w jakiejs czesci. ja tez uwazam, ze jesli chodzi o jakosc zycia, to teraz patryk ma o niebo lepiej, niz kiedy bylam z jego ojcem. po pierwsze ma mnie i meza w domu na zmiane, nie jest pozostawiony sam sobie, no i wreszcie w domu jest spokojnie a patryk ma swoj wlasny kat i zwierzaki, ktore uwielbia (ostatnie przewidywania przyszlosci: bedzie weterynarzem ale martwie sie czasem, ze te jego problemy maja drugie dno, ktorego ja juz nie dam rady przeczyscic dzisiaj znowu wrocil ze szkoly i mowi, ze kolega go zbil. i prawie placze. no to ja dawaj w rozmowe, zeby mi opowiedzial dokladnie jak to bylo. i co sie okazalo? ze kolega go nie bil, tylko atakowal bo sie bawili w gwiezdne wojny i druzyna kolegi wygrala, a ta, w ktorej byl patryk przegrala. i tak naprawde to ta przegrana go do lez doprowadzila bo patryk nie cierpi przegrywac a z tym chodzeniem do pani to kolejna moja bolaczka bo ja tez powiedzialam patrykowi ze jak juz calkiem nie bedzie wiedzial co robic, jak juz nic nie bedzie skutkowalo to ma poprosic pania o pomoc. a teraz to wyglada tak, ze on z byle czym leci do pani. opowiedzialam mu kto to sa donisiciele i jak ich spoleczenstwo traktuje, ale nie wiem, czy to cos da... juz dzisiaj mu zreszta zapowiedzialam, ze jesli nie znajdzie sposobu, zeby sie z tymi chlopakami samemu uporac, to go przeniose do innej szkoly. wiem, ze z wychowawczego punktu widzenia to takie sobie rozwiazanie, bo powinnam go tu zostawic, zeby sie na nich nauczyl asertywnosci. ale tak sobie mysle, ze w tej szkole to opieka jest taka sobie, skoro pani nie reaguje sama na te ich walki i skarzenia. no nie wiem... czas pokaze.. a powiedz, bo nurtuje mnie takie cos, czy pozwalasz michasiowi wychodzic samemu na dwor? albo czy zostawiasz go czasem samego w domu? ja od razu powiem, ze sama jestem nadopiekuncza bardzo i bardzo sie o patryka boje. na dwor nigdy go samego nie puszczam, a w domu zostal sam doslownie kilka razy. poradzil sobie z tym lepiej nic ja, ktora trzeslam sie o niego przez cale kilkanascie minut nieobecnosci1! jak sobie przypomne czasy, kiedy ja bylam w jego wieku i jak sama zostawalam w domu, to nie wiem, czy to ja zglupialam, czy to moi rodzice byli nieodpowiedzialni?? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: socjalizacja 24.10.04, 02:06 Ja sie rozwodziłam, jak Michas był jeszcze bardzo malutki, więc on tego jakby w ogóle nie doświadczył, co mnie niezwykle cieszy. A jak było u Was, czy Patryk bardzo przeżył Wasze rozstanie? Jak Ty mu to wytłumaczyłaś? Wczoraj spotkałam mamę tego chłopaka, który dokuczał Michasiowi w przedszkolu. Z tego co mówiła, to agresja wcale u niego nie zmalała, wręcz przeciwnie, nasiliła sie - i co, i po miesiącu musiała mu zmienic szkołę, bo panie nie mogły sobie z nim poradzić - bił wszystkich na przerwach. Pytam czy może chodzi z nim do psychologa to mi się w twarz roześmiała A sama przynaje że sobie z nim nie radzi, bo on się jej w ogóle nie słucha, tylko czasami się męża słucha. No i widzisz - dziecko w pełnej rodzinie się wychowuje, nawet ma brata, a mimo tego takie powazne odchyły ma i rodzice to bagatalizują. A propos donosicielstwa. Jeśli dziecko się poskarży pani, że ktoś go skrzywdził w jakis sposób (czynem, słowem), to nie ma nic wspólnego z donosicielstwem!! Dziecko sie w ten sposób broni przed kims z kim nie może sobie sam dac rady! I nie mozna go za to ganic - bo radzi sobie jak umie, w tym wypadku "posługując się" panią. Mój mały jak na razie nie ma w szkole tego typu problemów, z czego nie ukrywam bardzo sie cieszę,, bo strasznie nie lubie osobiście interweniować Co do zostawania w domu, to jakoś dziwnie się teraz z michasiem porobiło. Bo wcześniej, jak był sześciolatkiem, zostawał od czasu do czasu sam w domu, gdy ja np. musiałam skoczyc po zakupy i żadnych problemów z tego powodu nie robił - zazwyczaj po prostu oglądał bajki na TV. A teraz, po wakacjach - w ogóle nie ma mowy żeby sam został w domu! Nie chce i już! Nie mam pojecia, czemu mu się tak nagle odmieniło. Może dlatego ze na wakacjach praktycznie 24 h na dobę ktoś z nim był i tak się przyzwyczaił do tego że teraz nie chce byc sam? Nie wiem, nie wiem, ale teraz w domu nie zostanie i już. Jesli chodzi o wychodzenie z domu, to jest tak, że wychodzę z nim czasem na taki mały plac zabaw który jest u nas pod blokiem, siedze z nim tam, ale gdy chcę juz wracac, on jeszcze chce zostać - i w tym wypadku mu pozwalam - pod warunkiem ze są tam inne dzieci z rodzicami. Sama ide do domu, ale mały i tak zwykle za 15 min dzwoni domofonem, że już się pobawił i już chce do domu. Na całkiem samodzielne wyjścia z domu mu nie pozwalam, jest jeszcze za mały. Tymczasem jest weekend i mamy strasznie dużo zadane... Pisanie, pisanie, liczenie, kolorowanie... Czy Wy też korzystacie z osobnego "Zbioru zadań" oprócz tej książki "Myslę i liczę"? W poniedziałek zebranie, a ja nie moge iśc, bo w tym czasie pracuję Muszę wysłać babcię niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: socjalizacja 24.10.04, 15:34 patrys mial 3,5 roczku jak ojciec sie wyprowadzil. wtedy dosc jeszcze czesto go odwiedzal, wiec maly praktycznie nie odczul jego braku, zwlaszcza, ze jak bylismy razem to ojciec malo bywal w domu. potem mielismy probe naprawienia malzenstwa, ale trwala tylko 3 miesiace, podczas ktorych ciagle byly walki, wiec patryk odczul nasz powrot do siebie bolesniej niz rozstanie. a potem rozstalismy sie na dobre i w koncu wzielismy rozwod! i to bylo juz patrykowi calkiem latwo wytlumaczyc, bo on strasznie przzez te nasze klotnie cierpial i rozumil, dlaczego sie rozstajemy. ustalilismy widzenia z ojcem prawie tak czesto jak ze mna, obecnie nawet polowy tego nie dotrzymuje, bo jak twierdzi, on sobie przez to nie moze zycia ulozyc a poza tym musi pracowac. bo ja nie musze przeciez i zycie sobie jakos z patrykiem na ramieniu ulozylam i w niczym mi nie przeszkodzil. no, ale to trzeba chciec. teraz jest calkiem dobrze, patryk jest bardzo kochany przez mojego meza i nawet sam mu zaproponowal, ze bedzie do niego mowil tato. przez to moj ex traci grunt pod nogami i ciagle przychodzi robic mi o cos awantury, bo on chce, zeby wszystko toczylo sie tak jak on sobie wymysli i szlag go trafia, ze ja stanelam na nogi! wczoraj znow mialam awanture, ktora moj maz przecial trzasnieciem ex drzwiami przed nosem dzisiaj sie z tego smieje, ale wczoraj tak sie zdenerwowalam, ze wypilam ze trzy dawki neospasminy! najbardziej mi szkoda patryka, ze wysluchuje od ojca takich tekstow na mnie. wczoraj jak ja sie zdenerwowalam i zaklelam sobie na exa, to zaraz patryka przeprosilam, ze tak mowie o jego ojcu, a on do mnie: mamo, spoko, ja cie rozumiem. ech... madre mam to dziecko szkoda tylko, ze do konca zycia ex bedzie mi krew psul juz bym chyba wolala, zeby dal nam spokoj z tym donosicielstwem masz racje, nie moge oduczyc dziecka mowic o tym, co go boli, bo sie zamknie i juz nikt mu nie pomoze..! hmm... to teraz bede musiala wszystko jakos zgrabnie odwrocic.. wiesz co, moj patryk to prawie nie ma prac domowych. nawet juz na weekend im nic nie zadala, jakies 4 rzedy literek do napisania (musze powiedziec, ze moj patryk calkiem zgrabnie pisze tych ksiazek o ktorych piszesz w ogole nie mamy!!! tylko sterte podrecznikow z serii 'juz w szkole'. do pisania i liczenia maja 'pisze coraz lepiej' i 'licze coraz lepiej'. liczyc zaczeli dopiero co. pisza juz prawie wszystko. najwiecej pracy maja z religii!! tak myslalam o tych jezykach i chyba poszukam gdzies francuskiego dla patryka. bo niemieckiego on sie nie chce uczyc (jak twierdzi: przez II wojne swiatowa!) no wlasnie, niektore dzieci z pelnych rodzin wcale nie sa lepsze od tych z rozbitych! ja tez uwazam, ze patryk calkiem dobrze sobie radzi, a jesli ma jakies problemy, to przynajmniej na pierwszy rzut oka nie zwiazane z sytuacja w domu. teraz ma silne wsparcie moje i meza i chyba to go wzmacnia. ja chodzilam z patrykiem do psychologa przez ostatnie dwa lata, ale ja tylko sporadycznie, natomiast on byl dosc czesto obserwowany. nawet moj maz z nim chodzil, bo chce dla niego jak najlepiej, a ex oczywiscie sie nie pofatygowal jak mu psycholog kazal rysowac rodzine, to zawsze rysowal nas z mezem, nie ze swoim ojcem. dlatego wiem, ze jestesmy teraz na dobrej drodze do naprawienia wszystkiego. ale nie rozumiem rodzicow (tak jak opisalas w poscie), ktorzy smieja sie z pomocy psychologicznej. jesli trafi sie na dobrego psychologa to mozna wiele zrozumiec, zmienic i pomoc dziecku. no i sobie! my w zerowce mielismy przecudowna pania psycholog! zawsze miala dla nas czas i zawsze umiala poradzic i zinterpretowac zachowania patryka i nasze! teraz musze poszukac nowej, niby w szkole jest, pojde i pogadam, moze tez jest fajna. co sie dzieje u hondzi??? mam nadzieje, ze po prostu spedza czas z kajunia, ktora migiem wraca do zdrowia!!! oby! a zebranie masz po raz pierwszy?? bo my juz mielismy z 5!! kazde o niczym wiec moze niewiele stracisz, jesli nie pojdziesz, a o michasia mozesz sie dowiedziec przy okazji! i fajnie, ze masz pomoc ze strony babci!!! zazdroszcze Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: socjalizacja 25.10.04, 10:53 witam Was moje drogie dziewczynydziś jestem pierwszy dzień w pracy po kilkudniowym lenistwie w domu z Kajką Kajka dziękuję czuje się super- gula jej się zmniejsza,jutro idziemy na kontrolę do lekarza czytałam sobie,co pisałyście przez tych kilka dni- jeżeli chodzi o całowanie to Kajka jest bardzo zanajchetniej z mamąale z chłopakami tez- wbrew pozorom są tacy którzy nie mają w tym wieku nic przeciwkofaktycznie chłopcy nie przepadają za zabawami z dziewczynkami w wieku6-7 lat,ale Kajka jest jakimś wyjatkiem- chłopaki uwielbiają się z nią bawić,a ona szybko obiera przywództwo w grupie chłopaków,nawet jesli są starsi kilka lat.Czasami mnie to zaskakuje,ale skoro sobie tak dobrze radzi,to się nie wtrącam na mojego ex nie mogę narzekać- w sobote sam zgłosił chęć zaopiekowania się Kajką- przyjechał, a ja mogłam pojechać zrobić zakupy,jeszcze się pytał,czy chcę kasę na zakupy..jest dobrym ojcem,ale tego tez uczył się z czasem,strasznie się z Kajką kłócą,bo są do siebie bardzo podobni..jak się czasami zaczynamy kłócić-najczęsciej o pierdoły- Kajka wchodzi i mówi,ze mamy przestac się kłócić i wychodzi..wtedy my się czujemy jak dzieciaki które mamusia przychodzi uspokajać dzieci są bardzo mądre,czują o wiele więcej niż nam się wydaje,mają wspaniałą intuicję-myslę,ze jeżeli dobrze je wychowamy,bedziemy dobrze i duzo z nimi rozmawiać o złych i dobrych rzeczach, to nie bedą miały do nas pretensji o brak np. ojca w domu..teraz jest coraz wiecej samotnych rodziców - taka plaga naszych czasów..pewnie,ze przyjdzie okres buntu-zawsze przychodzi,kiedy pozycja rodzica zostaje mocno zachwiana-ale to mija.. z tego co zauwazyłam w szkole wychowawczyni Kai bardzo zwraca uwagę na to,ze dzieci skarża jedno na drugie- cały czas rozmawia z nimi na ten temat- moze w końcu odniesie jakis skutek Kajka korzysta z "Myslę i liczę"- wiecej podręczników nie ma do matematyki..przez te kilka wolnych dni nadrabiałyśmy zaległości- Kajka z checią nawet zrobiła wszystko..czytać też koniecznie chciała- o ,dziwo!zazwyczaj mamy taki system,ze jedną bajkę czytam jej ja,drugą ona mi i Kajce bardzo się ten system podobawszyscy tez widza,ze ma zdolnosci matematyczne-ta matematyka jest dla niej bardzo prosta,ona to odwala,nie odrabia w srode mam drugie zebranie,ale nie wiem,czy się wybiore-Kajka jeszcze przez kolejny tydzień bedzie w domku,a to co ważne dowiem się od mamy koleżanki z klasy Kai czy Wasze pociechy mają już jakies skonkretyzowane zainteresowania?czy już wiedzą,co chcą w zyciu robić? pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: socjalizacja 25.10.04, 11:12 a propos zostawania w domu,to Kajunia nie lubi sama zostawać w domu,nigdy nie lubiła.Czasami gdy musze wyjść na moment do sklepu to przeprowadzam negocjacje z nią i włączam jej bajkę lub komupter.. Natomiast z podwórkiem jest inaczej-plac zabaw mam pod balkonem,podwórko jest terenem zamknietym,więc Kajka w pewnym wieku zaczęła sama chciec wychodzic.Jest na tyle fajnym dzieciakiem,ze albo dzwoniła domofonem i pytała się,czy może zostac jeszcze albo meldowała bez przymusu gdzie chce iść,teraz zazwyczaj woła mnie przez okno..dzieciaki znam z widzenia więc wiem z kim się zadaje..w poprzednim miejscu zamieszkania z chęcią chodziła do swojego kolegi z parteru, u moich rodziców jak jest to z dzieciakami zza płotów zyje zgodnie i albo idzie do nich albo oni do niej.. pływać nauczyła się sama.pierwszy raz byłyśmy na basenie jak miała 2latka,ale ponieważ mieszkałyśmy nad morzem,latem cięzko było ją wyciagnąć z wody-nauczyła się pływac w morzu właśnie patrzac na innych i samodzielnie próbując.Moja przyjaciółka twierdzi,ze to jest wodne dziecko- w wodzie czuje się jak rybka skacze,nurkuje,pływa,robi fikołki w wodzie-totalny zywioł na otwartej wodzie nad morzem czy jeziorem nie wchodzi do wody bez kapoka czy innej ochrony-wie,ze nie wolno jej-sama tez wchodzi do pewnej głębokości i zawsze pod nadzorem z brzegu,jak chce wejśc głęboko tylko pod opieką kogoś dorosłego.Natomiast na basenie jest szaleństwo- zazwyczaj najlepiej bawi sie tam gdzie nie ma gruntu.W zerówce chodziła na basen z przedszkola,bardzo lubiła pana ratownika i słuchała go-poprawiła styl pływania zreszta nie tylko pływanie ją bawi- smakowała pływania kajkami,motorówką,rowerem wodnym- jest taka,ze jak padnie propozycja to idzie w ciemno,zwłaszcza z moim tatą Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa dziewczyny vs chlopaki:) 25.10.04, 11:43 to ja widze, hondzia, ze ta twoja kajunia to zywe sreberko!) to wspaniale, ze jest taka odwazna i wszystkiego probuje. zazdroszcze ci, za tak potrafilas ja wychowac, bo ja to sie o swojego patryka trzese strasznie( teraz moj maz nad nim pracuje i zabiera go wszedzie, tak, zebym ja nie widziala i pozwala mu na rzeczy, na ktore ja ze strachu bym nie pozwolila! i mam nadzieje, ze to patryka troche osmieli. o co chodzi z tymi podrecznikami? znowu okazuje sie, ze co szkola to obyczaj? i jak to jest, ze w patryka klasie jeszcze w ogole nie licza?? rysuja jakies zbiory ale rachunkow jeszcze nie ma patryk tez sie tym martwi, bo on uwielbia liczyc (sam sobie wymysla zadania) a zbiory go nudza a gdzie mieszkalyscie nad morzem? bo ja z patrysiem mieszkalam w slupsku jeszcze 3 lata temu) teraz patryk spedza przynajmniej miesiac nad morzem i tez z wody nie wylazi.. dzisiaj wlamali nam sie do samochodu( nic nie zabrali (bo niby co?? ale zamek rozpierniczyli rece opadaja Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: dziewczyny vs chlopaki:) 25.10.04, 12:16 oj tak,Kajka to straszny łobuziak,wszędzie jej pełno z drugiej strony jest strasznym wrażliwcem,zbyt wiele rzeczy bierze do siebie i czesto wymysla problemy,których nie ma,więc duzo rozmawiamy wiesz,siniaki,zadrapania,guzy to norma od kiedy zaczęła biegać,wiec jestem juz przyzwyczajona..ale jak wiadomo niedaleko pada jabłko od jabłoni-a ja uwielbiałam wieszać sie na trzepaku,chodzić po drzewach,wiec czemu tu się dziwić faktycznie to chyba szkoła ustala jakie podręczniki obowiązują uczniów- u nas szkoła też kupiła podręczniki po aprobacie rodziców Kajka zaczynała od zbiorów,potem mieli odcinki,poznali cyfry i mają prostą matematykę- dodawanie i odejmowanie.Kajka ostatnio mnie zaskoczyła,ze zna proste mnożenie,ale nie zna tego ze szkoły. mieszkałyśmy przez 6 lat w Sopocie,często jezdziłyśmy na Hel-mała uwielbiała fokarium o,to nie jest miłe- włamanie do samochodu- co za ludzie Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: dziewczyny vs chlopaki:)+jak pomagaja dzieci? 25.10.04, 14:39 ale wiesz, ja tez lazilam po drzewach i w ogole pchalam sie tam, gdzie nie powinnam i jak dzisiaj pomysle sobie, ze patryk mialby sie tak zachowywac to malo nie trace przytomnosci! dobrze, ze moi rodzice nie wiedzili co ja wyprawialam za ich plecami jak bylam w podstawowce, bo matka by juz dawno zeszla na zawal! i jakos przezylam. a teraz tak boje sie o patryka, ze najchetniej nie opuszczalabym go na krok! juz i tak widze u siebie postep, bo od jakiegos roku nie laze z nim za raczke) to straszne, ze ja tak sie nad nim trzese i ciesze sie, ze juz go sama nie wychowuje) moj maz pracuje nad jego samodzielnoscia i meskoscia dzisiaj ida pierwszy raz na karate, juz sie boje: ( ale wlasnie chcialam was zapytac co wasze dzieci robia w domu? jak pomagaja? czy np odkurzaja, alb zmywaja naczynia? albo w swoich pokojach?? bo ja stanowczo za duzo wyreczam patryka i od jakiegos czasu narzucilismy mu pewne obowiazki: scieli swoje lozko, nakrywa do kolacji, sprzata swoje zabawki i swoj pokoj, daje jesc kotu. a wasze??? Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: dziewczyny vs chlopaki:)+jak pomagaja dzieci? 25.10.04, 15:57 karate jest ok o,z tym pomaganiem to jest small problemKai obowiązkiem jest wynoszenie smieci- i za każdym razem jak mówię,ze są śmieci do wyniesienia to jest obraza majestatu dlaczego ona ma wynosić.Teraz jak nie może wychodzić ja wynoszę i usłyszałam text:" no pomogłabym Ci,ale nie mogę wychodzić"- smarkula!! jej pokój to jej terytorium i jej sprawa jak czegoś nie może znaleźć zasada jest jedna ze po zabawie nic nie zostaje na podłodze,a to ze wrzuca bez ładu do pojemników na zabawki i nie moze czegos znaleźć juz mnie nie interesuje-jak posprzata sobie to znajdzie czasem podlewa i wyciera kurze,lubi tez czasem poprasowac-oczywiście pod opieką,u babci eksperymentuje w kuchni dziś byłam w szoku- bo sprzatnęła pościel,sama złozyła i schowała do szuflady w łóżku,czego nigdy nie robiaż zaniemówiłam z wrażenia u mojej mamy ma też obowiązki- jak pies ma pustą miskę to przynosi mu jedzenie i nalewa świeżej wody,ma tez obowiązek nakarmienia kota jest też mimo całego rozrabiania bardzo opiekuńcza wobec młodszych i np. bardzo opiekuje sie moją najmłodsza 1,5roczną bratanica: wysadza ją na nocnik jak mała woła,pilnuje jej w czasie zabawy,podnosi jak przewróci sie itp.Teraz u jej matki chrzestnej urodził się chłopczyk- Kajka lubi pomagac cioci przy kapaniu małego i wozeniu go w wózku.. Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: dziewczyny vs chlopaki:)+jak pomagaja dzieci? 25.10.04, 19:08 Babcia siedzi z małym na zebraniu, a ja siedzę w pracy... Zebranie dopiero drugie w tym roku, zobaczymy co tam mały narozrabiał U nas jak u hondzi jest "Myśle i liczę" i Zbiór zadań do tego; i tez były zbiory i odcinki, a od jakiegoś czasu jest liczenie - dodawanie i odejmowanie. Co do pomagania w domu - mały mi bardzo chce pomagać, a ja niezbyt chętnie się godzę... Np. ostatnio upierał sie że chce razem ze mną myć okna... i miałabym przez to tylko 2 x więcej roboty. Mały umie i lubi zmywać, więc jak ma ochotę i mówię: pozmywaj - to pozmywa. Ostatnio też uparł się że on chce obierać kartofle i pod kierunkiem starszej osoby obrał ze dwa - choć uważam że na takie "przedsięwzięcia" jest jeszcze za mały. Do jego obowiązków należy sprzątanie zabawek po sobie, no i od niedawna odrabianie lekcji. Słuchajcie, a jak u Waszych pociech z zębami? Moj ma dopiero 2 stałe zęby (dwa dolne siekacze) i właśnie wczoraj wypadł nam 1 górny siekacz mleczny i Michas świeci wielka szczerbą z przodu ))) Ciesze się że Kaja już zdrowa Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa zeby i karate:) 25.10.04, 19:26 patryk ma juz stale jedynki i dwojki no i piatki z tylu, a tydzien temu wypadla mu jedna czworka i nowa zaczyna rosnac. w ogole ma cacy zabki, bo dzieki bogu nie boi sie dentystki, jest duzo dzielniejszy ode mnie) fakt, ze dentystke tez mamy wyjatkowa) no i byl na karate!! najpierw szedl tam noga za noga, chyba sie bal troszke, ale potem, moj maz mowi, jak zobaczyl, ze sa koledzy z klasy to chcial zostac i swietnie sie bawil i juz jak wrocil to wyprobowal na mnie pierwszy cios oczywiscie tylko tak na niby he he. przy okazji karate moj maz porozmawial z innymi rodzicami na temat wychowawczyni patryka klasy no i wszyscy maja takie samo zdanie o niej jak i my. i chyba cos zaczyna sie dziac, bo rodzice chca zwolac zebranie i powiedziec pani i dyrektorce, ze cos jest chyba nie tak. wszyscy zauwazaja, ze w przedszkolu jakos z dziecmi problemow nie bylo, a teraz wychowawczyni mowi, ze nawet najgrzeczniejsze dziewczynki zaczynaja rozrabiac. i jakos nie przyjdzie jej do glowy, ze to dziwne, i ze moze to ona szwankuje?? no wiec rodzice dzieci z naszej zerowki chca jej powiedziec, ze nam sie to nie podoba jak myslicie, dobry to pomysl?? ja tez nie pozwalam patrykowi obierac warzyw i w ogole latac z nozem, no i nie pozwalam mu robic sobie herbaty, jesli chce pic wysylam go do lodowki po sok. Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: zeby i karate:) 26.10.04, 09:53 dziś się okaze czy jest zdrowa- w kazdym razie ta gula się wchłania.. Kajka ma stałe jedynki,dwójki i 2 trójki,szóstki ma zalakowaneKajka tez lubi dentystkę myslę,że to dobry pomysł zrobić zebranie skoro rodzice mają zastrzezenia do wychowaczyni Kajka lubi sobie czasem zrobic kanapkę,babcia czasem pozwala jej robic własne potrawy w kuchni pod okiem babci- po jej eksperymentach lepiej nie wchodzic do kuchniHerbaty i ciepłych napojów nie znosi,ale lubi wode,mleko i soki To jakie Wasi chłopcy mają zainteresowania? kim chcieliby byc w przyszłości? Kajka chce byc archeologiem jak Indiana Jones Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: zeby i karate:) 26.10.04, 10:19 patryk zdecydowanie chce byc weterynarzem. w przedszkolu mieli takiego zaprzyjaznionego weterynarza, ktory przychodzil do nich na pogadanki z najrozniejszymi zwierzakami. patrykowi bardzo sie to podobalo jego wujek studiuje weterynarie i patryk tez chce z naszymi zwierzami chodzi do weterynarza i wszystko bacznie obserwuje. tylko jak patrzze jak on nie dba o swoja rybke, to mysle sobie, ze ta weterynaria mu minie..., no, ale wczoraj po lekcji karate cos tam mowil o bruce lee...) poza tym to rosnie z niego spec komputerowy, juz jest duzo ode mnie lepszy. poza tym uwielbia filmy, chodzimy czesto do kina, ma w diabla filmow na video i na komputerze i zna wszystkie te filmy na pamiec poza tym ma bzika na punkcie harrego pottera i bionicle'ow(ochyda). czyta ksiazki i komisky z mlodosci mojego meza hondzia, daj znac jak kaja po wizycie Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: zeby i karate:) 26.10.04, 11:43 chyba większość dzieci bedzie lepsza od nas w sprawach komputerowychmój brat pod tym względem dobrze się z Kajką dogaduje-przynosi jej co rusz jakies nowe gry komputerowe i szalejąostatnio mała ojcu dokopała w grze i ten był bardzo niepocieszony Kajka ma sporo zainteresowań poza standardowymi typu bajki Disneya czy Barbie i wszystkim,co jest różowebardzo interesuje się geografią-czesto bawi się globusem czy mapą,fakt,że sporo tez zwiedziła jak na swoje lata..interesuje się starozytnym egiptem,uwielbia chodzic do planetarium,bardzo lubi grac w szachy (przez te dni wolne nagrałam sie do bólu),bez problemu układa puzzle z 100elementów.. chciała zostac baletnica,ale chyba jej minie-chodzi,co prawda na balet,ale sie wkurza,ze nie moze szpagatu zrobic- brak jej cierpliwości za to wszelkie programy i filmy o odkryciach archeologicznych oglada jak zaczarowanakocha przyrodnicze filmy- zwłaszcza o węzach,krokodylach,rekinach i tygrysach Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: zeby i karate:) 26.10.04, 13:02 No to ja powiem coś co pewnie wywoła Waszą dezprobatę... Otóż nie byłam z Michasiem jeszcze ani razu u dentysty. Nie dlatego że jestem taką wyrodną matką (chociaż może?) ale dlatego że po prostu nie mamy takiej potrzeby. Tak jak pisałam, mały ma dopiero 2 zęby stałe - to mało w porównaniu z tym co piszecie. te jego ząbki są malutkie, bialutkie, zero próchnicy, zero kamienia, zero nalotu i zero problemów (tfu tfu odpukać). No i to chyba genetyczne, bo ja też nie mam żadnych problemów z zębami,a u dentysty byłam ostatnio 6 lat temu. Co do zainteresowań - to miło kubowa że patryk chce zostać weterynarzem ja też nim jestem To bardzo cieżki zawód, niestety. A tak naprawdę to nie polecam, bardzo obciąża zarówno psychicznie jak i fizycznie. Tak piszę bo jestem kobietą - ale faceci dużo lepiej sobie radzą na tym polu. Michaś nie mówi o przyszłości, bo żyje teraźniejszością. A teraźnieszość wygląda tak: Michaś jest prezesem bardzo dużej firmy o nazwie "MHA 2", która produkuje bardzo nowoczesne technologie. Na pytanie "ale co konkretnie" odpowiada: "wszystko, elektryczność i pieniądze też" Aha. Ponadto Michaś jest prezesem bardzo tajnego agenctwa (o tym mozna mówić bardzo cicho), które ciągle wykonuje bardzo tajne telefony na jego bardzo tajną komórkę (nawet ja jej nie widziałam ) (mały jest wieeeeeeelkim fanem Jamesa Bonda). A Bionicle uwielbia też i też uważam że to paskudztwo Hondzia, cieszę się ze Kaja już zdrowieje. To niesamowite że już umie grać w szachy! My dopiero warcaby przerabiamy. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: zeby i karate:) 26.10.04, 13:50 Kajka miała szachy w ramach zajęc przedszkolnych,a ja musiałam po wielu latach odświezyć sobie pamięćmyslę,że to dobry pomysł- szachy uczą logicznego myslenia i koncetrują uwage.. Kajka też lubi Bondaw przeciwieństwie do mnie pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: zeby i karate:) 26.10.04, 14:44 nooleczko, to ty masz niezlego agenta w domu)) ja mam raczej luke'a skywalkera) chociaz wolalabym hana solo moj rycerz jedi biega po domu z mieczem swietlnym i wydaje takie dzwieki, ze nawet ja sie boje a z dentysta ci zazdroszcze, bo moj patryk juz od 4 roku zycia regularnie siada na fotel i lepi dziury, ktorych, tez z powodow genetycznych ma mnostwo!!! ale ma zaleczone wszystkie i zalakowane i w ogole dobrze, ze sie nie boi dentystki! co do weterynarii, to na razie nie bede go straszyla niech juz sobie bedzie jak chce! my w szachy tez nie gramy, no bo ja nie umiem( a warcaby to juz zdarzylismy poznac i 50 razy zmodyfikowac. patryk ma tendencje do naginania zasad w swoja strone, w zwiazku z czym za kazdym razem zmienia zasady. oczywiscie przed gra, bo w czasie juz mu nie pozwalam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa zainteresowania 26.10.04, 14:34 moj patryk tez uwielbia filmy przyrodnicze!!! dla nich nawet od komputera odejdzie!!! ostatnio ogladalismy o insektach i wyl z zachwytu) Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: zainteresowania 26.10.04, 14:47 A, o komputerach zapomniałam dopisać. Michaś oczywiście uwielbia gry komputerowe jak chyba każde dziecko w tym wieku, ale ja tego nie lubię gdy on siedzi przy komputerze, nie chcę by sobie popsuł wzrok. Dlatego też nie pozwalam mu na to zbyt często i siedzi nie częściej niż raz w tygodniu. W szkole jest kółko informatyczne, ale dopiero od drugiej klasy, pewnie go tam za rok zapiszę. Chociaż boję się tej wizji, że komputer pewnie zasłoni mu wtedy wszystko inne wczoraj na zebraniu pani nie miała większych zastrzeżeń do niego, tylko tyle, że czasami nie słyszy co pani do niego mówi, bo jest zamyślony, no i za bardzo rozwleka litery, a potem nie mieści się w linijce. Dziś muszę iść z nim do fryzjera, bo wygląda jak dziki człowiek Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: zainteresowania 27.10.04, 09:26 byłam wczoraj z Kajką u lekarza- jest okdo końca tygodnia jeszcze w domu jest,ale moze wychodzic juz,moze tez spotykać się z dziecmi-jest bardzo szczesliwamusimy zrobic jeszcze badania krwi i dostanie jakies szczepienie wspomagajace odporność.. też staram się kontrolować czas spedzany przez Kaję przed komputerem,ale zazwyczaj w weekend ma wiekszy luz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 10:01 to super, ze kajunia juz zdrowa! a dzisiaj po raz pierwszy to ja obudzilam swojego patryka! zawsze to on wstawal wczesnie i wisial mi nad glowa, a dzisiaj zaspal i jeszcze sie na mnie zdenerwowal, ze go obudzilam he he a ja mu mowie: a jak ty mnie codziennie budzisz duzo wczesniej niz bym chciala, to czy ja sie denerwuje??? no i glupio mu sie zrobilo i juz wstal bez gadania i jeszcze radosnie poszedl do szkoly, bo dzisiaj karate a wczoraj podpadl nam totalnie: otoz pisalam wam, ze ostatnio patryk nie ma nic zadane, a to oczywiscie nieprawda wczoraj sie przyznal (dobrze, ze sam z siebie), ze on specjalnie ksiazek do domu nie przynosi, bo mu sie nie chce odrabiac prac domowych!! ladnie, co? dzisiaj kazalam mu wszystkie przytachac do domu i obiecalam jeszcze dokupic inne ksiazki i bedzie robil prace domowe jak nie te ze szkoly to te zadane przeze mnie!! huh! ze z niego leniuszek to wiedzialam. ale mysle, ze to tez wina tego, ze oni tych prac domowych nie maja sprawdzanych no, w kazdym razie od dzisiaj ja sie biore za jego edukacje, bo na szkole nie mam co liczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 11:20 Kajke zazwyczaj musze budzic jak idzie rano do szkoły-za to w weekend rzadko zdarza jej się dłużej pospaćale już się nauczyła,ze moze sobie rano bajkę obejrzec bez budzenia mnie,choc zazwyczaj i tak musze jej mowić,zeby ściszyła cwaniaczek z tego Patrykapowiem Ci,ze dowiedziałam się jakiś czas temu od wychowawczyni Kai,ze dzieci miały zadawane czytanie dodatkowych tekstów dla chetnych,od Kai nic takiego nie słyszałam- robiła tylko to,co było zadane,nie była chetnapodpowiedziałam pani,zeby zrobiła obowiązkowe czytanie i faktycznie teraz mają czytanie zadawane tak samo jak pisanie Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 13:24 U nas się jeszcze ani razu nie zdarzyło, żeby mój mały sie obudził rano sam... Zawsze to ja musze budzić i zawsze jest mruczenie pod nosem: głupia szkoła... O której Wasze dzieci zasypiają? W szkole jest tak, że zawsze jak poznają nową literkę, to trzeba po pierwsze napisać kilka linijek tej literki w ćwiczeniach w elementarzu, a po drugie kilka linijek + szlaczków + wyrazów w zeszycie w 3 linie. Jeszcze do tego dochodzą jakies proste zadanka na dodawanie i odejmowanie ze zbioru zadań. A jak jeszcze do ego dochodzi religia albo angielski, to robi się całkiem sporo. A wczoraj Pani zadała pracę domową dla rodziców Musieliśmy powycinać gumkę tak, żeby powstał z niej jakiś stempelek Ja wyciełam słoneczko, ciekawe jak wypadnę A dziś będą robić stempelki, bo Pani przyniesie tusz. Wczoraj byli też w czytelni i wypożyczyli kolejną lekturę - tym razem jest to "Plastusiowy Pamiętnik". Bedę mu czytała wieczorami po 1 rozdziale. Czy u Was też obowiązuje już czytanie lektur szkolnych? A w czwartek idą na swoją pierwszą wycieczkę, a raczej takie "wyjście szkolne". To ma być jakiś poranek muzyczny gdzieś na Starym Mieście, ale dokładnie nie wiem o co chodzi, bo nie byłam na zebraniu, musze podpytać innych mam. A jak u Was z wycieczkami? Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 13:42 Kajka przewaznie kładzie się spać miedzy 20-21,choc w weekendy siedzi długo,ale moze wtedy rano odespaćzazwyczaj jest wojna o to dlaczego ma juz isc spac,bo jej się wcale nie chce,ale rano tez jej dobudzić nie moge Pewnie korzystacie z tego samego elemetarza co my,bo tez coś widziałam o stemplach z gumeki zupełnie podobnie jest z poznawaniem nowych literu nas poza religia i angielskim jest jeszcze informatyka,gdzie tez zdarzaja sie jakies prace domowe.. Zadnych lektur jeszcze nie mamy do przerobienia,a jakie są poza "plastusiowym pamietnikiem"? Kajka miała jedną wycieczkę na poczatku tego miesiąca do lasu,do lesniczówki,gdzie swietnie się bawili. dziś mam drugie w tym roku zebranie i pewnie dowiem się czegoś wiecej po dwutygodniowej nieobecności Kajki w szkole Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 13:56 Mój mały chodzi spać późno, miedzy 21 a 22, może stąd ten jego poranny humorek.. Informatyki nie mamy, tzn. jest kółko informatyczne ale dopiero od 2 klasy. Ale za to mamy jeszcze niemiecki, z którego od czasu do czasu też coś pani zadaje. Poza "Plastusiowym Pamiętnikiem" wcześniej czytaliśmy bodajże "Czarną owieczkę" czy coś takiego, nie pamiętam autora. Myślę że poprzez te lektury pani próbuje zachęcić dzieci do książek, co jest dobrym pomysłem. Dziś idę z małym na basen i postanowiłam że dziś wyjątkowo też będę pływać, a nie jak zwykle siedzieć tylko na widowni pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 17:08 swietne macie te szkoly!!! ze tez ja glupia nie zasiegnelam jezyka przed wrzesniem zasugerowalam sie wyborem reszty rodzicow z przedszkola no i klops. taki prosty pomysl jak biblioteka naszej pani do glowy nie przyjdzie... patryk co prawda sam duzo czyta, ale do lektur tez trzeba przyzwyczajac. a dzisiaj ktos patrykowi zakosil kurtke ja juz nie mam sily... patryk tez chodzi spac miedzy 21 a 22. ale rano juz o 6.30 na nogach swiatek czy piatek.. Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: zebranie 28.10.04, 09:28 wczoraj byłam na zebraniu,które było związane w dużej mierze z listopadowym ślubowaniem,ale były tez poruszane inne problemy.Co niektórzy rodzice podniesli larum,że nasza klasa jest uznawana za gorszą-do jednej klasy trafiły dzieci z byłej zerówki,do drugiej reszta,ale ja jestem zadowolona,ze nie trafiła pod tamtą wychowawczynię,która wg mnie jest bardzo niesympatyczna. Potem jeden z tatusiów któregoś z chłopaków powiedział,ze pani z angielskiego krzyczy na dzieci.Trochę sie zdziwiłam,bo Kajka nigdy nie narzekała na panią od angielskiego-wręcz przeciwnie.Co prawda pani jest bardzo surowa,ale skuteczna.Potem tata stwierdził,ze moze dziewczynki inaczej pania odbierają.W domu zapytałam Kajkę o panią od angileskiego i Kajka powiedziała,ze pani jest fajna,a krzyczy tylko na dzieci,które krzyczą na lekcji. Pani wychowawczyni poruszyła też problem dzieci nadpobudliwych,akurat w tej klasie spotkało się kilku takich chłopaców,dwóch z nich pani postanowiła skierować do poradni-oczywiście za zgodą rodziców,gdyż wykazują się szczególna agresją.Faktycznie jest problem z utrzymaniem dyscypliny wśród tych dzieci,choć pani bardzo się stara i stosuje różne sposoby Jedna z mam wyszła z pomysłem,ze jest specjalny kurs dla rodziców,który pomaga rodzicom eliminować błędy wychowawcze i że powinnien byc w naszej klasie.Kosztuje bagatela 1700zł,max 15 osób w grupie i że powinni uczetniczyć oboje rodzice.Dla mnie opłata 113zł za kurs to dużo,zresztą nie czuję potrzeby.Pani wychowawczyni tez stwierdziła,ze to duzo,bo niektóre dzieci nie stać na obiady w szkole czy na opłaty różne.Dyskryminacja samotnych rodziców tez była nie na miejscu. Znam kilka mam z przedszkola i potem rozmawiałysmy sobie po zebraniu z "naszą"panią o naszych pociechach indywidualnie i raczej z naszymi asami nie ma problemów poza gadaniem na lekcjach,choć jest o niebo lepiej niz na poczatku.Kajka była dwa razy rozsadzana Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: zebranie 28.10.04, 13:21 no to kiepsko, ze juz jest podzial, ktora klasa lepsza. u nas tez tak jest i oczywiscie patryk jest w gorszej, chociaz wcale nie sadze, zeby tamta byla duzo lepsza. fakt, ze ta druga wychowawczyni jest duzo lepiej zorganizowana przez co moze lepiej u nich z dyscyplina. a u nas klopotow ciag dalszy. bo jak juz z pracami domowymi zaczelismy nadganiac, to znow pojawil sie problem dyscypliny patryk przyszedl do nas wieczorem do sypialni calkiem struty i mowi: mamo, jak jutro przyniose zeszyty, to nie czytaj uwagi od pani, dobra? no ladnie, mysle sobie ale poniewaz sam z tym przyszedl wiec nawet sie nie zezloscilam i pytam co sie stalo. no to opowiedzial, ze chlopcy sie wyglupiali i ciagneli patryka po podlodze (taka zabawa) wbrew jego woli i pani im wszystkim po uwadze dala. nie wiem, za co patrykowi, skoro on byl jakby ofiara, jutro ide do niej na dyzur dowiedziec sie o co chodzi. a co do psychologicznej terapii dla rodzicow, to niech kazdy w swoim zakresie to zrobi. przeciez mozna skorzystac z innych zrodel niz te, proponowane szkole. a ponad wszystko w szkole powinien byc psycholog. u nas podobno jest, mam zamiar sie z nim/nia zapoznac. w przedszkolu to praktykowalam i jak mialam szczescie do osoby, to nawet cos to pomoglo. nooleczko, jak bylo na basenie? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: zebranie 28.10.04, 13:45 Aha, zapomniałam dopisać, ze Michaś też jest w tej gorszej klasie, bo w tej lepszej są dzieci ze szkolnej zerówki - a dzieci z różnych przedszkolnych zerówek sa w tej naszej. Mimo to ja się baaaaaaaardzo cieszę, że mały jest w tej niby gorszej klasie. Jakby miał taką wychowawczynie jak w tamtej klasie Straszne, dyscyplina i dryl wojskowy na I miejscu - nie nie i jeszcze raz nie. Spotkałam dziś mamę chłopca z którym Michaś chodził do przedszkola, ale który chodzi teraz do innej szkoły niż my - no i jakbym Ciebie czytała, kubowa! Otóż usłyszałąm, że pani nie radzi sobie z dziećmi, że nad nimi nie panuje, że dzieci są niegrzeczne, nie słuchają się, robią co chcą, że rodzice są niezadowoleni itp itd. To nie jest szkoła warszawska, tylko podwarszawska. Ale widać że Wasza pani nie jest odosobnionym przypadkiem. Bardzo mi sie nie podobało jak napisałas o tym ciąganiu Patryka po podłodze Mojemu też tak się zdarzyło raz w przedszkolu, ale była to kwestia osobistego pogadania z pewnym bardzo agresywnym chłopcem. U Ciebie jest ich kilku Więc istotne jest tu zadziałanie Waszej pani tak by nie dopuszczała do takich sytuacji. No i pedagog mógłby pomóc. Niech Patryk uczy się tych chwytów - to im potem pokaze pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: zebranie 28.10.04, 15:33 to przykre, ze nasza wychowawczyni to nie odosobniony przypadek wspolczuje dzieciom takich pan z tym ciaganiem po podlodze to bylo tak, ze chlopcy wymyslili taka zabawe, tylko, ze w jej trakcie patrykowi przestalo sie to podobac, no bo on stal sie ofiara. jakby to on ciagnal po podlodze to inaczej by spiewal tak czy inaczej jutro pogadam z pania, bo nie pilnuje ona ich jak trzeba. dodam, ze akcja miala miejsce na lekcji!!! ale uwaga: pani wymyslila ystem kar ze zle zachowanie na przerwie - sa dwie klasy pierwsze w szkole. kazda startuje z pula 100 punktow i za kazde zle zachowanie na przerwie klasie odejmuje sie punkty. za co sie odejmuje? za bieganie, za tarzanie sie po podlodze, za skakanie czyli za wszystko to, co dzieci puszczone samopas beda robily chocby nie wiem co. punktow dodatnich sie nie przyznaje. regulamin co wolno, czego nie wolno wisi w klasie za pani biurkiem. i to ma niby dzieci zmobilizowac do spokoju. zamiast wymyslic im jakies zajecie w czasie przerwy, to ona ich straszy odejmowaniem jakichs abstrakcyjnych punktow i przegrana z ta druga klasa. dodam, ze pomysl ten zainicjowala juz miesiac temu, ale do tej pory go nie wdrozyla )nie odjela jeszcze ani jednego punkciku i smiem sadzic, ze juz nie odejmie) sprytna ona jest, nieprawdaz? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: zebranie 28.10.04, 13:24 Kubowa, ja tam szkoły specjalnie nie wybierałam, po prostu poszedł do rejonowej... Mieliśmy szzęście trafić na rozsądną i sympatyczną wychowawczynię, uff! Bo podobnie jak u Ciebie hondzia, wychowawczyni równoległej klasy jest uważam okropna, wygląda i zachowuje się jak surowy dyktator Niestety za 2 lata będziemy musieli zmienić szkołę bo się przeprowadzimy Wczoraj mieliśmy fajny dzień, byliśmy razem na basenie, popływałam sobie i czułam sie jakbym dostała zastrzyk adrenaliny! Ale wróciliśmy trochę zmęczeni, pomyślałam że jeszcze te lekcje nieszczęsne... A tu się okazuje, że nic nie było zadane! No szok po prostu, już dawno tak nie było. Ten pomysł z drogim kursem wychowawczym dla rodziców to chyba był pomysl jakichś bardzo zamożnych rodziców?? Mnie też nie byłoby na takowy stac... Już wolę książki! Właśnie jedną przerabiam... O chłopcach A u mnie znów problem nerek powraca Dostałam dziś skierowanie do urologa. Kubowa, jak Wam ktoś kurtkę zakosił, to chyba powinnyście powoedziec o tym dyrektorce albo chociaż szatniarce? U nas w szkole jest zakaz wchodzenia rodziców do boksów z ubraniami. A z woźnej jest niezły cerber, oj niezły... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: zebranie 28.10.04, 13:48 z naszej woźnej też jest niezła babka-malutka,drobniutka,ale gó..arze się jej boją tak,pomysł wyszedł od babki dość bogatej i zdziebko antypatycznej..w przedszkolu tez wyszedł problem z agresją wśród dzieci i zostało to rozwiązane w zupełnie inny sposób.Były raz w tygodniu cwieczenia dzieci z rodzicami pod okiem bardzo fajnej pani psycholog,dzieci były podzielone na dwie grupy: te z nadmiarem energii i te cichutkie,zachukane- i jedne i drugie miały swoje zadania>dzieciom bardzo się podobał pomysł,ze rodzice bawią się razem z nimi.Zaprzyjazniłam się z panią psycholog- mieszkała niedaleko i musze powiedziec,ze agresja znikła,tylko jeden chłopiec dostał skierowanie do poradni..nie sposób wg mnie rozwiązywac problemów z dziecmi bez ich udziału opłata za te ćwiczenia była w opłacie za przedszkole.. fatalnie,ze masz ten problem z nerkami..mnie zaczyna nawalać kręgosłup,ale postanowiłam się nie dać tak łatwo.. Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: zebranie 28.10.04, 13:51 mam do Was pytanie- czy uswiadamiałyście już Waszych chłopców sexulanie w jakikolwiek sposób?czy oni zadają Wam pytania dotyczące tego tematu? jestem ciekawa jak to jest ze strony chłopców w tym wieku Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka temat wstydliwy :-) 28.10.04, 14:29 Hihi, ja właśnie naczytałam się różnych wiadomosci o testosteronie i takich tam różnych... sexualnościach No więc teraz ja nie mam pytań żadnych na ten temat. Ale mniej więcej rok temu, czy półtora, Michaś zapytał mnie: "mamo a po co ja mam właściwie te jąderka?" "Po to żebyś mógł mieć dzieci synku" ) "NIEPRAWDA!!! Tylko dziewczyny mogą mieć dzieci!!!" Tu rumieniec wystąpił na mą bladą twarz... hm, chwila zażenowania i dalej: "No wiesz, ale po to żeby kobieta mogła miec dziecko to mężczyzna też musi być potrzebny" "Taaak?? naprawdę?? A po co??" W tym momencie wymiękłam, ale postanowiłam byc dyplomatyczna i zwięzła. "no bo mężczyzna musi dac kobiecie nasionko". "Aha. A jak jej daje nasionko?" RETY!!! ratunku!!! niech mi ktoś pomoże!!! "jak oni się bardzo mocno kochają, to on jej daje nasionko." "Aha". I tyle. Przyjął do wiadomosci. Nie macie pojęcia jak mi ulżyło Aha, w mądrej książce wyczytałam też że chłopcy w wieku szkolnym powinni mieć całkowicie odprowadzalny napletek i trochę się zaniepokoiłam, czy u małego jest wszystko w porządku, bo jakoś nigdy nie sprawdzałam. No i wczoraj w kąpieli zebrałam sie na odwagę i sprawdziłam - ufff, ulga - jest odprowadzalny. Michas baaaaaardzo się na mnie zezłościł, był zły i się obraził, że mu tam grzebałam. Powiedziałm mu, że MUSIAŁAM sprawdzić, bo jak by coś było nie tak, to trzeba by było zrobić operację, a on chyba nie chce mieć operacji. No więc... dostałam warunkowe łaskawe wybaczenie z zastrzeżeniem, że "nigdy więcej tak nie rób" echhhhhhhhh, życie Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: temat wstydliwy :-) 28.10.04, 15:33 hm,krępowała Cię rozmowa zMichasiem? ale fajnie,że dał Ci wybaczenie Kajcia od czasu do czasu pyta o to co akurat ją zaciekawi. Pytania jako takiego skąd się biorą dzieci nie usłyszałam nigdy- akurat jak ją to zainteresowało dwie ciocie były w ciąży i wiedziała na bieżąco co dzidzie robią w brzuszku.Moja mama się zbulwersowała gdy kiedys Kajka się zapytała,jak dzieci wychodza z brzuszka- odpowiedziałam,ze przez pipunie.Przeciez nie bede kłamać dziecku. Podobnie jak się pytała np.o tampony,które znalazła w łazience do czego służa,albo prezerwatywy w sklepie o tym,co robi pan z pania w łózku tez się jakoś dowiedziała- pewnie z obserwacji w kazdym razie moja przyjaciółka była zszokowana,gdy usłyszała od syna, że od Kai się dowiedział,co mama robi z tatą w łózku nagodostało mi się kiedyś też dostałam taką książeczkę w formie komiksu dla dzieci o tym,jak zbudowana jest kobieta,jak męzczyzna i skąd się biorą dzieci,co się dzieje w brzuszku u mamyitp.- mnie się podobała,Kai tez ostatnio jakoś wynikła rozmowa nt dojrzewania tego,ze dostanie okres, że zaczną jej piersi rosnąć( "to będę miała takie małe jak Ty czy takie duże jak babcia") od czasu do czasu pojawia się temat rodzeństwa-wiem,ze chciałaby miec( teraz wolałaby brata)pyta się zazwyczaj kiedy bede miała dzidziusia- mówię jej że wie,ze do tego,aby był dzidziuś potrzeba kobiety i męzczyzny- "możesz poprosić tatę"kiedy mówię,że przecież wie,że tata ma kogoś i to nie jest takie proste:"dobrze,to ja poproszę tatę- to się zgodzi"a potem dodała:"nie matrw się ja i babcia pomożemy Ci wychować dzidzię" wczoraj zadała pytanie,ile miałam lat jak ją urodziałam,odpowiedziałam,ze 22- "taka stara byłaś?"(hehehe)powiedziała,ze jak bedzie miała 20 lat to jej przypomnę,ze taka stara jest i dzieci nie ma-zaczęła się śmiać Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: temat wstydliwy :-) 28.10.04, 15:58 Rety, hondzia, to ta Twoja mała już strasznie dużo wie!! Nie, mój mały nie wie co pan i pani robią ze sobą w łózku i ja póki co nie zamierzam go w tym temacie uświadamiać, dopóki znów nie zacznie sam pytać. Myślę że teraz to jakieś może za mocno dorosłe by dla niego było. To co wie do tej pory mu wystarcza. Kubowa: co do napletka. Wiesz, kiedyś to w ogóle był temat tabu i nie rozmawiało się na ten temat. Ale sama osobiście znam dwóch chłopców, którzy mieli problem ze stulejką i musieli poddac się operacji Jednym z nich jest mój bratanek. Wiesz: to nie chodzio to, żeby im tam gmerać (bez przesady!!!), tylko o to żeby SPRAWDZIC czy wszystko jest w porządku. Jeśli sama nie chcesz, to możesz przy okazji poprosić lekarza żeby sprawdził, czy napletek jest odprowadzalny. Powinien być. Jeśli nie jest, tzn. że jest problem, który powinien być rozwiązany i z tego co wiem, rozwiązuje się go operacyjnie Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: temat wstydliwy :-) 28.10.04, 15:47 rany! to prawda z tym napletkiem???? patryk od poczatku mial nieodciagniety, ale lekarz mi powiedzial, zeby nic z tym nie robic, najwyzej lekko przy kapieli probowac, ale nic na sile. poki go kapalam to cos tam sie staralam robic, chociaz patryk tez sie nie dawal. a teraz jest juz taki duzy, ze mi glupio by bylo go tam szarpac co robic???? matkoz drugiej strony rozmawialam z wieloma facetami na temat czy im matki cos tam same przy tym majstrowaly czy to jakos tak samo ( z tymi matkami tez rozmawaialam no i wszyscy mowia, ze to jakos tak samo, a matki sie za glowe lapia na sama mysl, ze mialby cos tam same robic Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: zebranie 28.10.04, 15:42 no wiec moj patryk mial okazje przekonac sie co to jest ciaza i ktoredy wychodzi dzidzius (dobrze, ze mialam cesarke, bo w innym razie nie pokazalabym mu blizny. tyle wie w kwestii technicznej. jesli chodzi o to co trzeba zrobic, zeby byl dzidzius, to jeszcze mu nic nie mowilam, poza tym, ze jak jest pani i pan i sie bardzo kochaja i przytulaja to moze sie zdarzyc, ze bedzie dzidzius. za to duzo z nim rozmawiam na temat tzw narzadow, a to dlatego, ze mial etap (chyba jak kazdy chlopiec) ze tak powiem... manualnego sprawdzania zawartosci swoich majteczek no i tlumaczylam mu po pierwsze, ze TYM nie bawimy sie w obecnosci osob drugich i ze o TO trzeba dbac i ze ma TO sobie rezerwowac dla dziewczyny, ktora pokocha. generalnie nie mam jakichs obiekcji mowic mu o co tu chodzi, tylko, ze on nie pyta, a jest chyba jeszcze za mlody, zebysmy mieli wybiegac z odpowiedziami przed orkiestre. widzial juz kochajace sie pary na filmach (bo jakos tak rzadko ktory jest bez tego i sam sie odwraca mowiac 'bleee' no nie wiem.. mam nadzieje, ze mu tak nie zostanie i jednak bedzie mial szczesliwe zycie i pozycie Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa nerki+kurtka 28.10.04, 15:24 loj matko, nooleczko, co ty sie masz z tymi nerkami??? tego sie nie da tak raz a porzadnie wyleczyc??? wspolczuje ci, bo wiem po mojej mamie jaki to bol(( ja tez coprawda ostatnio ledwo przede ze swoim brzuchem. niby to juz 7 tygodni po cesarce, a mnie cos ciagnie czasem ta rana, kluje cos. powinnam juz w koncu pojsc do ginekologa, ale jakos mi wiecznie nie po drodze kurtka sie znalazla. jak patryk szedl na karate to na laweczce w szatni siedzial chlopczyk z mamusia i czekali na patryka, zeby kurteczke oddac. wzieli ja przez pomylke, bo mieli podobna takze uff. oczywiscie, ze dzisiaj bym zglosila sprawe dyrekcji, na szczescie nie bylo potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: 28.10.04, 15:43 przypomniało mi się- wczoraj na zebraniu dostałam kartę od wychowawczyni ze skalą ocen jak bedzie stosowana wobec dzieci>oceny to: wyróżniająco,poprawnie,zadowalająco,słabo i bardzo słabo w 9 kategoriach:czytanie wyuczone,czytanie ze zrozumieniem,pismo,poprawność ortograficzna,wypowiadanie się i słuchanie,edukacja muzyczna i plastyczna,edukacja sportowa,matematyka i edukacja środowiskowa. czy u Was też takie coś funkcjonuje? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: skala ocen 28.10.04, 16:05 Nie, ta skala ocen i te 9 kategorii to dla mnie nowośc! U nas oceny są w formie słoneczek: od bardzo uśmiechniętego w koronie do bardzo smutnego. Znaczą one: wspaniale!, bardzo dobrze, dobrze, zadowalająco, słabo, musisz jeszcze poćwiczyć. Z tym że dzieciaki w sekundę "przeliczyły" sobie te oceny na zwykłe, no i tak michaś do mnie woła" mamo, dostałem dziś piątkę!" a nie "dostałem uśmiechnęte słoneczko". Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: 28.10.04, 21:35 wiesz hondzia, ja juz nie wiem, co powiedziec, ale u nas nic nie funkcjonuje: (( skala ocen owszem jakas tam jest. ale dzisiaj patryk przyniosl z pisania bardzo dobrze i dopisek: poprawic. wiec albo bardzo dobrze, albo nie?? patryk mowi, ze musi byc wspaniale. ale wlasciwie dlaczego musi byc??? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: nerki+kurtka 28.10.04, 15:46 jeśli chodzi o nerki, to mam podejrzenie kamicy nerkowej, niestety wtedy w dzień ślubowania miałam ostry atak kolki nerkowej i mimo że na rtg nie było widac żadnych cieniujących kamieni, to wszysktie inne objawy się zgadzały. Jutro ide do urologa, to moze mi sprawdzi te moje nerki, co z nimi nie tak. Co do blizn, to potrafia długo się goić, oj długo Zwłaszcza taka głęboka jak po cesarce. Ja nie mialam na szczęście cesarki (choć słyszałam że teraz dziewczyny wolą cesarkę od naturalnego i robią sobie "na życzenie"), ale mialam cięte krocze podczas porodu i potem to długo mi się goiło, a bolało jeszcze dłużej, na pewno dłużej niż 7 tygodni. Bardzo się cieszę, że kurtka się odnalazła!!! Dobrze, że są uczciwi ludzie na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: nerki+kurtka 28.10.04, 15:53 uuu,kamica narekowa jest dość bolesna moj brat ma takie problemy i czasami wręcz nie może się ruszyć z bólu,niestety kłopoty z nerkami odziedziczyła jego strsza córka- co prawda nie w takiej formie,ale trzeba na nią uważać..mam nadzieje,że lekarz da Ci jakieś środki łagodzące. brrr,cesarka na zyczenie-co za pomysł.. moja bratowa miała dwie cesarki w krótkim czasie-oj,miała sporo problemów z gojeniem się- zwłaszcza po drugiej cesarce spedziała długi czas w szpitalu na antybiotykach.. podobnie do Ciebie nooleczka miałam nacinane krocze,ale jakoś szybko się wyleczyło,teraz pewnie byłoby gorzej.. Odpowiedz Link Zgłoś
zsz Re: Rocznik 97 27.10.04, 18:14 Mamy pierwszaków (i nie tylko)! Zajrzyjcie też na forum szkoła podstawowa... Na razie się rodzi, fajnie by było, gdyby się rozruszało Odpowiedz Link Zgłoś
andzelika2 Re: Rocznik 97 28.10.04, 15:03 moze ktos mi w tym pomoze bo ja musze wam powiedziec popadam w lekka depresje. moja corka ada 2.05.97 niestety ze szkola jest na bakier. po zerowce byla bardzo zadowolona i pozytywnie nastawiona do dalszej nauki, iala bardzo sympatyczna pania i w ogole wszystko bylo ok`. niestety w kalosie pierwszej trafila na okropna nauczycielke, ktora uczyla jeszcze mnie w klasie I, bez podejscia do dzieci, zmeczona zyciem itd, dzieci nie sa w ogole w zaden sposob motywowane, ach szkoda gadac! najgorsze jest to zew moja corcia zawsze byla dzieckiem strasznie ruchliwym i energicznym. teraz wychodzi na to, ze ma okropne problemy ze skupieniem sie , jest roztargnona niby slucha a mysli o czyms innym odbija to sie oczywiscie na stopniach a pro po czy u wasze dzieci tez dostaja: z, p, d, s , bs ? bo u nas za wszystko sa takie oceny. zaczelam szukac jakies porady, chce pomoc adzie bo wim, ze moze zabrnac w jakis zauek i potem ciezko bedzie jej sie odnalesc w grupie. znalazlam artykul o dizeciach z zespolem ADHD (dziecko nadbobudliwe) i moja coraka na 85% postawionych pytan dot. dziecka nadpobudliwego odp. na tak. jest to oczywiscie nie potwierdzone przez zadnego lekarza nie przechodzila zadnych konkretnych badan, tak wynkia tylko z mojej i bliskich opinii po przeczytaniu kilku artykulow na ten temat. staram sie postepowac wg wskazowek zawartch w tych publikacjach, ale wydaje mi sei jak na razie ze to nie przynosi zadnego efektu, jestem lekko zalamana, co mam robic? czy na to trzeba czasu? strasznie sie martwie o ade, boje sie ze zostaniew tyle za dziecmi i potem bede z tego duze problemy co moze odboic sie na niej samej. poza tym jest bardzo uczuciowa i kochana, ale fajtycznie strasznie roztrzepana. jak moge pomoc jej cwiczyc koncentracje, jak pomoc sie skupic? prosze pomozcie, podpowiedzcie cos. moze macie doswiadczenia ze starszymi dziecmi. bardzo dziekuje z gory i serdecznie pozrd. dla pierwszakow i mam. czekam na odpis. mama ady Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Rocznik 97 28.10.04, 15:30 napisze Ci jeszcze raz - po pierwsze proponuję konsultację z pedagogiem szkolnym, bo taki w każdej szkole powienien być. Po drugie - poszukaj na swoim osiedlu/dzielnicy Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej. Tam nieodpłatnie przyjmują psychologowie dziecięcy - zapisz się i czekaj, zwykle terminy wizyt sa bardzo odległe. Po trzecie - spróbuj umówić się na wizytę odpłatną u psychologa dziecięcego. Po czwarte - czytaj jak najwięcej! Szukaj artykułów, linków w internecie. wiedzy nigdy dość. Po piąte: napisz do Agnieszki (mail amfenix@gazeta.pl) - to dziewczyna wychowująca 10-letniego chłopca ze zdiagnozowanym i leczonym ADHD. Możesz sie powołać na mnie, mam nadzieję że nie będzie mi miała za złe że dałam jej maila. Trzymaj się!!! Pozdrawiam i powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: Rocznik 97 28.10.04, 15:52 wiesz, nie znam sie na terapii takich przypadkow, ale powiem ci, ze moj maz ma adhd. faktycznie mial klopoty w szkole (nie jakies tam wielkie, ale prymusem nie byl, ale jest bardzo inteligentny, wrazliwy i ma mnostwo zainteresowan. poniewaz robi tysiac rzeczy na raz jest dosc wszechstronny. dlatego nie martw sie, ze bedzie odstawala od grupy. bedzie po prostu indywidualnoscia. nie bedzie stala w rzadku Odpowiedz Link Zgłoś
andzelika2 Re: Rocznik 97 29.10.04, 08:49 Bradzo dziekuje, szczegółnie z tem emeil. Serdecznie i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa oj, kiepsko 29.10.04, 11:48 dzisiaj w nocy mielismy alarm, bo patryka bolal brzuch. oczami wyobrazni juz go widzialam na sali operacyjnej pozbywajacego sie wyrostka robacczkowego. bo ja mam wyrostkofobie dalam mu rumianku, po ktorym elegancko zwymiotowal (rowniez noskiem ) nie wiem co to bylo?? zatrul sie czyms? zjadl cos nieciekawego? moze na stolowce (tam o zarazki nie trudno)?? dzisiaj zostawilam go w domu i dietujemy. co wlasciwie on moze jesc?? na obiadek mu zrobie lekki rosolek z ryzem. ale oprocz tego?? a co moze pic? rumianek czy mieta lepiej? czy jeszcze co innego? na razie dobrze sie czuje, nie wymiotuje, czasem mowi, ze go boli, ale potem przechodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: oj, kiepsko 29.10.04, 16:15 Reeeeeety, kubowa! To może sie zaczynać np grypa żołądkowo-jelitowa Ale to moze też być tylko lekkie zatrucie. Zmierz mu koniecznie temperaturę! Warto go przegłodzić i dać mu jeść dopiero na wieczór, i to coś lekkostrawnego, np. rozgotowany ryż. ja to w ogóle mam w domu apteczkę i w takich razach daję Nifuroksazyd - niestety jest na receptę. Ale za to bez recepty jest węgiel - też możesz mu dac kilka tabletek rozgniecionych. Jak z temperaturą? Daj znać co z nim. ja dziś wyjeżdzam i nie będzie mnie aż do wtorku. pozdrawiam i mam nadzieję ze to nic powaznego. Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: oj, kiepsko 29.10.04, 16:36 nooleczko, nie ma temperatury. w zasadzie dosc dobrze sie czuje i ja nie widze juz zadnych dolegliwosci. zjadl rosolek z ryzem i jest ok. i nawet sam usiadl do odrabiania pracy domowej) przezyjemy) a wam zyczymy spokojnego wyjazdu! Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: oj, kiepsko 02.11.04, 09:24 kubowa mam nadzieje,ze u Patryka było to przejściowe. Kajka też miała takie objawy kilka tygodni temu i minęło jakoś bardzo szybko- też było podejrzenie o grype jelitowo-żołądkową albo zatrucie,ale za szybko przeszło na jedno i drugie.. pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa po wszystkich swietych 02.11.04, 10:26 patrykowi przeszlo juz wtedy, tylko raz wymiotowal. dzisiaj pani w szkole powiedziala, ze kilkoro dzieci w piatek nie przyszlo, bo wymiotowali. moze na stolowce cos?? no nie wiem.. w kazdym razie juz jest ok i dzisiaj, wprawdzie dosc niechetnie, ale poszedl do szkoly. cale 4 dni odrabialismy zaleglosci ze szkoly. postanowilismy tez sami zadbac o jego intelektualny rozwoj i kupilismy dodatkowe ksiazeczki do cwiczenia pisania, do liczenia i zestaw lektur dla klasy I. ze swoim liczeniem nas zaskoczyl, swietnie sobie poradzil z dzialaniami. a w szkole dalej pisza cyferki 1, 2 i 3 z lektur przeczzytal dwa wierszyki i coprawda niewiele z nich zrozumial (ma to po mnie) ale smial sie z rymow na poczatek moze byc a propos swieta zmarlych: czy wasze dzieci wiedza, co to jest smierc? Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: po wszystkich swietych 02.11.04, 10:48 Kajka jak miała 3 latka zapytała się poruszyła temat śmierci i nie mogła zrozumieć,czemu ktoś już nie wróci,co to jest cmentarz itp.Strasznie płakała- była za mała na to.Teraz z wiekiem doszło do niej wiele spraw związanych ze śmiercią i wie,ze jest ona nieunikniona.Moja mama kiedyś jej powiedziała,ze np.moi dziadkowie są w niebie i patrza na nas,i nas pilnują i Kai taka wersja bardzo odpowiada. Na cmentarzu ma frajde kiedy zapala znicze,układa kwiatki,grabi dookoła,ale nie jest to dla niej specjalnie powiązane z modlitwa,raczej z odwiedzaniem kogoś.. Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: po wszystkich swietych 02.11.04, 14:33 Cieszę się że u Patryka to było przejściowe. Kiedyś jak mały miał 3,5 roku pojechaliśmy do domu mojej Babci, który teraz stoi pusty - powiedziałam mu że to datego że teraz moja Babcia mieszka sobie tam, wysoko w niebie. Mały spojrzał w góre i powiedział: "A nie spadnie stamtąd?" Jakiś czas potem jego babcia a moja mama powiedziała mu, że kiedyś tam jej też zabraknie i pójdzie do nieba. Więc dla małego śmierć jest "przejściem do nieba" a nie jakiś kresem ostatecznym. W czasie świąt odwiedziliśmy rodzinę i jak już obeszliśmy wszystkie groby na cmentarzu, to mały bez zająknienia potrafił odmówić "wieczne odpoczywanie..." czym mnie mile zaskoczył Ponieważ nas 4 dni nie było, więc po powrocie wczoraj wieczorem musieliśmy szybko poodrabiać lekcje, na szczęście proste, bo praktycznie wszędzie było rysowanie - z religii rysowanie zniczy, z angielskiego kolorowanie, a z KZ (to jest kształcenie zintegrowane - czy u Was w szkołach też to się tak nazywa???) rysowanie grobu ze zniczami; wiadomo, jak to przy tym święcie... Za to w dni wolne przeczytaliśmy sporo "Plastusiowego Pamiętnika" - a pani już zapowiedziała, że następna lektura to będzie "Kot w butach". Kubowa, a czy Ty masz jakiś spis lektur szkolnych do I klasy? A mały mnie zadziwił bo byłam przekonana, że po tych wszystkich wolnych dniach będzie znów "placz i zgrzytanie zębów" przy porannym wstawaniu, a on się obudził rano równo ze mną i raz dwa był na nogach :-o pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa spis lektur i KZ:) 02.11.04, 14:50 moj patryk tez wie o smierci tyle, ze idzie sie do nieba. chociaz zmarl jego pradziadek i maly byl na pogrzebie jak mial 5 lat, to nie wydawalo sie, jakby rozumial, ze pradziadek umarl i juz nie wroci, ale to moze dlatego, ze nie byl z dziadkiem zwiazany. natomiast jak rok temu przyjaciel mojego meza popelnil samobojstwo i moj maz strasznie to przezywal w domu to maly plakal razem z nim i pocieszal go. tylko nie wiem, czy polaczyl to zdarzenie z umieraniem starszych ludzi, bo tak do tej pory myslal, ze tylko starsi ludzie odchodza.. KZ u nas tez jest KZ do tego mamy cos takiego jak wychowanie komunikacyjne, ktorego patryk w ogole nie lubi, bo pani jest niemila spis lektur mam w tej ksiazce, ktora kupilam. to sa lektury dla I klasy (glownie wyciagi z nich), a informacja jest taka: wypisy z wszystkich 19 lektur obowiazkowych zalecanych przez MEN dla uczniow klasy I szkoly podstawowej. i ten spis wyglada tak: Adam Bahdaj 'Pilot i ja' Wladyslaw Belza 'Kto ty jestes? Polak maly' Wł. Broniewski 'Dla dzieci' (wybor) Jan Brzechwa 'Brzechwa dzieciom' Mieczyslawa Buczkowna 'Szaraczek' Julia Duszynska 'Cudaczek-Wysmiewaczek' Jan Grabowski 'Czarna owieczka' Czeslaw Janczarski 'Jak Wojtek zostal strazakiem' Hanna Januszewska 'Kopciuszek' Mira Jaworczakowa 'jacek, Wacek i Pankracek' Maria Konopnicka 'Na jagody' Maria Kownacka 'Kukuryku na reczniku' Maria Kownacka 'plastusiowy pamietnik' tadeusz Kubiak 'Gdy miasto spi' Joanna Papuzinska 'Nasza mama czarodziejka' Janina Porazinska 'Psotki i Smieszki' ewa Szelburg-Zarembina 'Najmilsi' Julian Tuwim 'Wiersze dla dzieci' Danuta Wawilow 'Wierszykarnia' Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: spis lektur i KZ:) 02.11.04, 14:59 u nas w szkole nazywa się to poprostu zajęcia a o lekturach szkolnych nic nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka wychowanie i zachowanie :) 02.11.04, 15:17 Wychowanie komunikacyjne??? A czym to się je? Co to za dziwne zajęcia? Ten spis lektur to podejrzewam nie jest obowiązkowy tylko taki do wyboru przez nauczyciela. My już przeczytaliśmy "Czarną owieczkę", no i teraz czytamy tego Plastusia. Następny będzie wg zaleceń pani "Kot w butach" - chociaż widzę że nie ma go na tej liście. A wiersze Tuwima to my mamy rozpracowane To nasza ulubiona książka do poduszki i w przedszkolu i teraz czasami A słuchajcie jaki tekst mały zasunął mi wczoraj. Nosilismy na działce wodę w wiadrze, woda nam się powylewała trochę i zachlapały się michasiowe spodnie. mały sie na mnie zezłościł, że to moja wina itd. był bardzo niegrzeczny. Na to przyszedł dziadek i zaczął krzyczeć na małego, że jak on się zachowuje itp. Potem dziadek poszedł sobie oburzony, a michaś mówi tak: "mamusiu jak Cię bardzo przepraszam. Ale wiesz co mi się w dziadku nie podoba? Że wtrąca się w nie swoje sprawy. Bo my i tak sie pogodzimy, a dziadek zostanie obrażony". wiecie co, zamurowało mnie. On mnie czasami poraża z tą swoją mądrością I coraz częściej mi się wydaje, że moje dziecko jest inteligentniejsze ode mnie )) Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: wychowanie i zachowanie :) 02.11.04, 15:26 hehehe dzieci ze swoimi mądrościami potrafią zaskoczyć))) u nas nic pani nie wspominała o lekturach,a wiersze Tuwima są chyba lubiane i znane przez wszystkie dzieci od wczesnego dzieciństwamuszę się dopytać pani o lektury Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: wychowanie i zachowanie :) 02.11.04, 22:16 dzieciaki to wszystko zauwaza!!! niby udaja, ze nic nie slysza i nic nie widza, a tu nagle buch! rzuca takim komentarzem, ze nie wiadomo czy je karcic czy glaskac)) u nas w szkole w ogole nic o lekturach nie mowili, dlatego sama sie za to zawzielam, ale tez zapytam na nastepnym spotkaniu. a to wychowanie komunikacyjne to czort jeden wie, co za twor mialo byc o metodach komunikacyjnych przez zabawe, ale patryk mowi, ze ostatnio rysowali niebezpieczne zabawy i pana policjanta, wiec juz nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
anika31 Lektury szkolne 03.11.04, 09:37 Czesc mam na imię Anna mój syn urodził się w sierpniu 1997 roku. W jego szkole używany jest podręcznik Wesoła szkoła. Do tego podręcznika dodatkowo jest książka z lekturami oraz zadaniami sprawdzającymi i ułatwiającymi zrozumienie tekstu. Lektury będą dopiero przerabiane w drugim semestrze, kiedy dzieci na tyle opanują umiejetnośc czytania, że same będą je mogły przeczytać. Mój syn niestety ciągle na lekcjach gada, zupełnienie rozumie dalczego nie może od razu przedsykutować problemu z kolegą lub z Panią. No i ma ciągle uwagi za gadanie. I sama nie wiem co mam orbic, proszę żeby nie rozmawiała a jak ma jakieś pytania to niech sie zgłasza lub pogada na przerwie. Ale jakl to dziecko do przerwy zapomni a Pani już nie reaguje na jego dw palce w górze. Nie ma do niej pretensji wklasie jest 27 osób jest po prostu bez szans by każdym się zająć. Myślę że powinnyśmy nieco wyluzować i bardziej z dydsatnsem podchodzić do naszych pociech w I klasie, chyba najważniejsze by po prostu dobrze się w skzole czuy i w miarę opanowały materiał Pozdrawiam wszystkie Mamy Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Lektury szkolne 03.11.04, 15:53 hej anika ja też jestem anna i też mam syna z sierpnia a Twój z którego? Co do tych lektur to jakoś zupełnie nie widzę tego żeby mój synek miał je samodzielnie czytać w II semestrze. On czyta bardzo wolno, słowo po słowie - w tym tempie przeczytanie takiej książeczki zajęłoby mu chyba poł roku. Zresztą, te lektury są pisane małymi literkami - to raczej do przeczytania przez mamę, a nie do samodzielnego czytania. Do samodzielnego czytania to oni mają czytanie krótkich czytanek w szkole w elementarzu. Co do gadania, to mój mały też gadał strasznie, aż w końcu pani go rozsadziła, teraz siedzi sam, ale za to jest spokój. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: Lektury szkolne 03.11.04, 22:34 witaj aniu oj, ja widze, ze chlopaki to jednak juz tak maja z tym rozarabianiem) moj tez juz po raz kolejny przesadzony, teraz siedzi sam, ale i tak zaczepia kolege z przodu moj patryk to nawet dosc plynnie czyta, ale za to bez zrozumienia) nie skupia sie na tresci, tylko, zeby rozczytac wyrazy. pamietam, jak mial 5 lat i zaczelam go uczyc czytac, to przeczytal zdanie: ela maluje. pytam go: co robi ela? a on: maluje. a ja: a kto maluje? a on: kasia?? hahaha zupelnie inaczej jest jak ktos mu czyta. moj maz zanim mu zacznie dalej czytac ksiazke, to pyta na czym skonczyli wczoraj i o co chodzilo i patryk bezblednie odpowiada. ale jak sam co przeczyta to nie ma pojecia co Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka czytanie i przesadzanie :) 04.11.04, 11:45 Z tym przesadzaniem to michaś ma tak jak patryk Najpierw siedział z Szymkiem, ale gadali, więc pani przesadziła michasia i siedział sam. Potem dosiadł się do niego Max. Ale znów gadali, więc tym razem Max został przesadzony i michaś znów długo siedział sam. A wczoraj Michaś zakomunikował mi że teraz siedzi z Martynką. Nawet się ucieszyłam, bo z dziewczyną nie będzie tyle gadał co z kolegą, no a Martynka fajna dziewczynka jest, ja ją lubię. Co do czytania, to Michas nawet rozumie to co czyta ale ma kłopoty z interpunkcją - zwykle nie zauważa kropki i 2 zdania czyta jak jedno Choć ostatnio mówił mi, że na tle klasy czyta dobrze (czytają na głos) - hmm, chciałabym kiedyś posłuchać jak czytają jego rówieśnicy. Wczoraj byliśmy na basenie, oni teraz uczą się plywać na zmianę na średnim i na dużym basenie; więc ja też pływałam wczoraj na dużym basenie, a tam taka zimna woda jest, brrrrrrr! na koniec poszłam się wygrzać w średnim A dzisiaj pierwszaki idą na Starówkę do centrum Edukacji Kulturalnej na jakiś poranek muzyczny... w ogóle nie wiem na czym to polega... dowiem sie pewnie dziś wieczorem Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: czytanie i przesadzanie :) 04.11.04, 13:12 Kajka czyta nieżle, ze zrozumieniem, nawet o dziwo ostatnio zauważa znaki interpunkcyjne.Wczoraj czytała mi sporo,a jak mnie znuzyło chciałam żeby dokończyła dzisiaj- to powiedziała,ze nie i czytała do końca- siłą woli wytrzymałam wczoraj byłam u pani która prowadzi zajęcia z gimnastyki korekcyjnej i na basenie i Kajka bedzie w poniedziałki chodziła na basenstwierdziłam,ze podetnę jej włosy dla jej i mojej wygody w związku z tym faktem od poczatku roku też była dwukrotnie przesadzona: najpierw siedziały we trzy dziewczynki w pierwszej ławce- tak gadały,ze pani posadziła Kajkę z Mackiem,co niczego nie zmieniło,bo znają się z przedszkola i sytuacja nie zmieniła się,teraz siedzi z Adrianem,ale wczoraj powiedziala,ze rozmawia tylko na przerwach,bo jej przeszkadza i pani też jak dzieci krzyczą w klasie..prosze,prosze.. Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: czytanie i przesadzanie :) 04.11.04, 13:18 jejku, ale ty masz madra to kajunie moj patryk za sto lat nie wpadnie na to, ze gadanie to cos zlego. jemu buzia sie nie zamyka czy w domu, czy na przerwie, czy tez w klasie( Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka basen 04.11.04, 14:25 To fajnie że Kajka tak się garnie do czytania; mój mały jakoś nie za bardzo, raczej trzeba go zachęcać. A z tym skróceniem włosów to dobry pomysł, długie włosy dłuuuugo się suszą, niestety, wiem to po sobie i też rozważam opcję wybrania się do fryzjera, ale jakoś jeszcze nie dojrzałam... może w przyszłym tygodniu... A kajka umie już dobrze pływać? pływa na głębokiej wodzie bez deski? Bo mój mały niedawno zaczął pływać tam gdzie nie czuje dna, ale tylko z deską. A co z Patrykiem, czy nadal chodzi na basen, czy już nie? Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: basen 04.11.04, 15:57 też się zdziwiłam jej stwierdzeniem a propos rozmawiania ścięłam włosy kilka miesiecy temu,ale odrastają szybko,Kajka ma to samo-tez ma ładne grube włosy,tylko problem jest przy suszeniu na basenie i czesaniu.. Kajka pływa naprawde niezle sama, bez deski i najlepiej się czuje na basenie tam gdzie nie ma gruntu,ale ona od małego jest przyzwyczajona do obcowania z wodą..może jak babcia kiedys zapała miłością do żagli i zrobi patent Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: basen 04.11.04, 23:17 patrys jeszcze w tym roku nie chodzil na basen, ale w poniedzialek idziemy z nim do dermatologa i jak sie okaze, ze blizna po operacji na nodze sie zagoila to juz pojdzie, bo sie doczekac nie moze. tylko nie wiem, jak tobedzie, bo do tej pory chodzil ze swoim ojcem, a teraz ojciec coraz bardziej ma wszystko w nosie... a ja nie umiem plywac Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: basen 05.11.04, 14:39 Hmm... no to masz 3 wyjścia do wyboru: namówić męża żeby chodził z patrykiem - i mąż też na tym skorzysta albo ponegocjować z exem czy by znów dał radę chodzić z małym na basen albo w ostateczności pójść sama z nim - nie szkodzi że nie umiesz pływać, na średnim basenie jest głębokość 1 metra; sama chodzisz po dnie a dziecku pomagasz pływać. Bo z tego co wiem nie ma już wolnych miejsc na zajęciach z instruktorem. Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: :) 03.11.04, 15:48 Chyba najlepiej klocki Lego albo COBI, mój synek najbardziej lubi takie dostawać Na jego 6-te urodziny kupiłam mu właśnie helikopter do składania z klocków COBI. Dzisiaj znów idę po zastrzyk adrenaliny, tzn. znów idę z małym na basen i zamierzam pływać Szkoda tylko że tak chłodno się zrobiło, mam nadzieję ze się nie poprzeziębiamy, bo jakoś ostatnio trochę pokasłuję Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: :) 03.11.04, 22:28 klocki to fajna sprawa. albo film na video (tylko trzeba wiedziec, ktorego jeszcze nie widzial). patryk dostal rybke na 6 urodziny. ale radzilabym najpier spytac rodzicow o zgode)moze byc jeszcze samochod na pilota. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia32 Re: Rocznik 97 04.11.04, 18:36 Cześć Dziewczyny Dopisuję się na forum .Jestem mamą Córci , która rodziła się 11.12.1997 . Jest to dziewczę , które interesuję wszystkim , a przede wszystkim tornadami i wulkanami , poza tym kocha pająki , czym przyprawia o palpitację serca swojego tatę. Ostatnio mamy trochę problemów , ponieważ 11 dni temu urodził się jej braciszek, niby jest wszystko ok , lubi się nim zajmować tyle , że te problemy są natury szkolnej.Nie chce się jej pisać i czytać.Nieraz muszę na nią nakrzyczeć , czego bardzo nie lubię , aby cokolwiek chciała zrobić w zeszycie. Mam nadzieję , że to jej minie. pozdrawiam sylwia,madzia i michałek Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: Rocznik 97 04.11.04, 23:28 czesc sylwia moj 7ioletni patryk tez ma mlodzsze rodzenstwo (8tygodniowa siostrzyczke) i tez ja uwielbia, ale nie przeszkadza mu to w jego dotychczasowych zajeciach )) a lekcji nie lubi odrabiac bez zwiazku z siostra)) ja siadam w jego pokoju razem z kajunia i dopingujemy go do odrabiania lekcji Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka lekcje i wyjścia 05.11.04, 14:48 U mnie z tym odrabianiem lekcjo to samo Michaś robi wszystko byleby tylko nie zająć się lekcjami. Trzeba mu rozłożyć zeszyt, wcisnąć do ręki ołówek - i wtedy łaskawie się bierze za odrabianie Ale żeby tak sam z siebie? O nie, nigdy to mu się nie zdarzyło. O wiele przyjemniejsze jest oglądanie TV. Wczoraj mieli wyjście na poranek muzyczny, wreszcie się dowiedziałam, ze to jest swego rodzaju koncert dla dzieci. Jest grupa muzyków na scenie którzy grają na różnych instrumentach typu fortepian, skrzypce, obój itp. Dzieiciaki oczywiście gadałay ile wlezie, to bo gdyby to było disco, to co innnego, ale taka muzyka je trochę nudziła. Aczkolwiek mój mały jest do tego przyzwyczajony, bo kiedyś chodziłam z nim do lokalnego domu kultury na koncerty np. muzyki afrykańskiej, hiszpańskiej czy średniowiecznej i jakoś wytrzymywał Dziś przyjeżdża do nas mój 8-letni bratanek z bratową, mam nadzijeę, że dzieicaki nie rozniosą całego domu w godzinkę... Muszę je gdzieś zabrać, zastanawiam sie pomiędzy salą zabaw a pałacem kultury. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa przyjaznie 05.11.04, 20:03 czy wasze dzieci maja takich przyjaciol, co to po lekcjach do nich ganiaja, dzwonia itp? bo patryk okazalo sie ma dzisiaj poszedl do swojego kolegi z klasy do domu. pierwszy raz mial taka wizyte (oczywiscie moj maz z nim). chlopaki bawili sie przednio i rozstac nie chcieli. na za tydzien umowilismy sie, ze to my zabierzemy chlopakow do centrum zabaw, niech sie wybiegaja) za to maz pogadal z mama konrada no i oni tez maja dosc naszej pani bo powiedziala im, ze ona ma problem z konradem, bo on za duzo pracy domowej odrabia!!! bo bylo tak, ze konrada nie bylo z powodu choroby w szkole no i sam zrobil cos tam w ksiazkach i okazalo sie, ze zrobil o jedna literke za duzo. i pani, nie wiem czemu, skreslila mu wszystko, co zrobil ponad!!! kazda sztuke przekreslila z osobna na czerwono!!! ja jestem w szoku!!! jak mozna tak zniechecac dzieci do pracy?????!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: przyjaznie 08.11.04, 10:11 Kajka jak była teraz chora to też zrobiła więcej niż dzieci i pani nie reagowała tak jak u Konrada- wręcz przeciwnie pochwaliła Kajkę.Myślę,ze dziecko też wtedy inaczej odbiera to co robi i jest dumne z siebie.W ten sposób buduje się też u dziecka jakieś poczucie wartości.. co do przyjaźni Kajka ma znajome dzieci z przedszkola(2 chłopców i dziewczynka) z Kasią są papużki nierozłączki,co wtorek Kajka chodzi do Kasi po szkole gdzie czeka na mnie.Zaprzyjaźniła się też mocno z Klaudią i Manuelą.Bardzo jest lubiana przez chłopaków. Dziś jedziemy w odwiedziny do mojej przyjaciółki,która ma 6letniego syna- Mikołaj uwielbia się bawić z Kajką,mimo,ze generalnie unika dziewczyn,oni się świetnie bawią,my mamy czas pogadac Odpowiedz Link Zgłoś
beatka74 Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 08.11.04, 11:09 chodzi o to ze moja 7 latka jkas mizerna mi sie wydaje. wazy 21 kilo, jest szuplutka, malo je, straszny niejadek. kupilam jej syropek na poprawienie apetytu.Oli nawet czasami pol kromki chleba to dla niej za duzo i nie zje) pozwinna zrobic badani krwi, czy nie ma anemi? jak myslicie? aha ktora z mam ma dziecko leworeczne? chodzi o to ze Oli sie przechyla na jedna strone aby zobaczyc co pisze no i przy tym sie garbi i wykrzywia, boje sie ze jej tak zostanie. pzodrowka Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 08.11.04, 14:15 Kajka przy wzroście 134 waży ok25kg czyli mało,jest wysoka i bardzo chuda,je to co jej smakuje i wtedy potrafi wciagnąć duze ilości,ale potrafi też siedzieć nad talerzem godzinę i po zjedzeniu kawałka lub dwóch stwierdzić,ze już nie moze.. jezeli jest pełna energii i radości to raczej anemia jej nie grozi.robiłam Kajce teraz badania krwi po chorobie- ma je bardzo dobre.. Kajka jest praworeczna,ja oburęczna- moja mama zawsze mnie goniła za to,ze robiłam coś lewą ręką,do dziś tak jest,ze jak widzi ze coś robię lewą ręką to zwraca mi uwagę,ale ja to lubiemyśle,że to krzywienie się i garbienie wynika ze złego siedzenia-ja gonię Kaję cały czas do prostego siedzenia,ma krzywe łopatki.. zauwazyłaś,zeby wykonywała chetniej rzeczy lewą ręką? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
beatka74 Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 08.11.04, 15:09 hej to ze jest leworeczna, to pozostaje bez dwoch zdan.Ma tak od dawna) nie chodzi o toz e pisze lewa reka i robi wszystko lewa reka, bo to bez znaczenia, tylko to ze sie garbi i przechyla zeby zobaczyc co pisze, bo sobie zaslania9tak maja ludzie piszacy lewa reka) w domu to gonie i mowie zeby siedziala prosto, no ale w szkole nie upilnuj, troche sie tym martiw , nie chce zeby miala problemy z kregoslupem. Masz racje co do jedzenia,moja tez ma ulubione produkty hehe, slodycze) Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: przyjaźnie i gabaryty :) 08.11.04, 15:13 Co do odwiedzin, to u nas kiepsko pod tym względem. Tak się składa, że mamy dość daleko do szkoły, więc ja za specjalnie nie mam czasu prowadzać Michasia do kolegów. Najlepszy kolega michasia to Alek, ale on mieszka z babcią która nie życzy sobie hałasowania w jej domu, więc Michaś tam nie chodzi. ja niestety mieszkam z obojgiem moich rodziców, wiec tez nie chcę im narzucać dzieciowego hałasu na głowe Więc z powodu warunków mieszkaniowych nie bardzo mam możliwość wizyt i rewizyt. Najlepsze warunki do kumplowania sią są w świetlicy po lekcjach - tam mogą do woli porozrabiac A co do gabarytów, to Michaś przy wzroscie 130 cm waży 26 kilo, więc zdaje się że w sam raz Zresztą, babcia nie dałaby mu schudnąć, o nie... Codziennie prowadzę z nią walkę o zaprzestanie wpychania w moje dziecko na siłę jedzenia. Bez rezultatu. Przez co zjedzenie obiadu zajmuje michasiowi od 1,5 do 2 godzin. Beata, jeśli się niepokoisz że Twoja córcia jest za mizerna, to dla świętego spokoju zrób jej morfologię i zobacz czy wszystko w porządku. Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: przyjaźnie i gabaryty :) 08.11.04, 15:43 patrys ma prawie dokladnie wymiary michasia 131cm i 25kg. ja bym powiedziala, ze jest chudy, albo przynajmniej szczuply jutro ida na wycieczke do zamku krolewskiego... juz sie boje, jak ta ich pani sobie z nimi poradzi( Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: przyjaźnie i gabaryty :) 08.11.04, 16:36 A jaką Patryk ma stopę? Bo mojemu w ciągu ostatniego roku urosła az o 3 numery!! I teraz kupuję buty numer 34 (w zeszłym roku na 31). Normalnie szok. A pani nie prosiła o pomoc rodziców? U nas przed wyjściem na ten koncert na Jezuicką pani wyraźnie prosiła rodziców o pomoc - i były dodatkowo 2 mamy i 1 babcia, w sumie 4 osoby. A czym będą jechać? Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: przyjaźnie i gabaryty :) 08.11.04, 21:46 patryk tez ma 34!!! i to jest skandal, bo ja mam 35! ech... ale on sie juz z takimi dlugimi stopami urodzil a nie masz klopotow z kupowaniem mu ciuchow? bo ja zauwazylam, ze albo sa do 124, a potem juz 140 albo nawet 150 wiec kupuje mu np za duze spodnie i podwijam a spodnie on zdziera dokladnie w dwa tygodnie! ma taki zwyczaj posuwania sie na prawym kolanie jak sie bawi na podlodze. to mu zostalo od czasow raczkownia, bo on klasycznie nie raczkowal, tylko wlasnie na prawym kolanie sie przesuwalna niektorych spodniach dalo sie naszyc latki i dalej w nich chodzi, bo ja juz ledwo nadazam z kupowaniem nas tez pani pytala, kto pojdzie z nia, i chyba zglosila sie jakas trojka, ale czy to cos pomoze?? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka ciuszki i ich zdzieranie :) 09.11.04, 09:21 Moj mały chodzi teraz w rozmiarze 134 - udaje mi się taki dostać czasami. Niestety ze spodnaimi jest dokładnie tak jak u Ciebie, zdziera kolana w rekordowym czasie. na szczęście babcia sie specjalizuje w doszywaniu łatek Teraz ma 2 pary spodni - takie lżejsze na 134, bo jak je zedrze, to pewnie i latek nie będzie potrzeby doszywać, bo do wiosny to już z nich wyrośnie; no i takie grubsze, jesienno-zimowe, na 140, to do wiosny powinny mu starczyć. A w ogóle to w domu nie pozwalam mu chodzić w spodniach "szkolnych", tylko zaraz mu każę zmieniac na dresy - dresy tańsze są, no i wygodniejsze do zabawy. Co dziewczyny porabiacie w długi weekend? Bo my wyjeżdzamy na wieś Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: przyjaźnie i gabaryty :) 09.11.04, 09:23 Kajka ma też 34 i też jej urosła stopa mocno w ciagu półrocza,buty na zimę musiałam jej kupić 35.. masz rację,że jest problem z kupowaniem ciuchów na ten rozmiar:mam problem z kupowaniem spodni-nawet jak na długość pasują to w pasie są o wiele za duże,rajstop w w rozmiarze 134/140 jest jak na lekarstwo i to zazwyczaj w brzydkich kolorach,kurtkę kupowałam na 140 i jest w sam raz.. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia32 Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 08.11.04, 15:06 Moja dziewczyna waży dokładnie 21,4 kg przy wzroście 1,20 .Je tak sobie , czsami muszę nieźle nakrzyczeć , aby łaskawia coś zjadła. Ale generalnie nie mogę narzekać ,znam dzieci , które są bardzo wybredne.Magda ma tylko kilka potraw , których nie lubi np. wątróbka, gotowana młoda kapusta i tłustą wędlinkę. pozdrawiam sylwia madzia 11.12.1997 michał 23.10.2004 Odpowiedz Link Zgłoś
andzelika2 Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 09.11.04, 10:42 Moja Ada 32-33 kg, wzrost 130 cm, i lodowke to musialabym najlepiej zamykac na klodke szczegolnie w okresie zimowym. Nie jest gruba ale ubita, no ima lekki brzuszek, poza tym jest najwieksza w klasie, reszta przy niej jak "zerowka" za to moja 2 corcia 15 msc.to "szczypioreczk" chudziutka, drobniutka i nie zawsze ma apetyt na jedzenie... tak to juz jest. Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 09.11.04, 10:53 Rety, andzelika, moim zdaniem Twoja córka ma nadwagę! To niedobrze, że już w tym wieku Zrób z tym coś, bo inaczej zyska brzydki przydomek "gruba" w klasie, a potem ciężko już taką łatke odkleić Może spróbuj jej drastcznie ograniczyć słodycze w diecie, więcej warzyw, mniej chleba i wypełniaczy (kartofle, ryż makaron). No i więcej ruchu!! Niech chodzi na basen, na salę zabaw, na rower... Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 09.11.04, 13:35 a propos jedzenia czy Wasze dzieci wolą mięso czy warzywa? nie pytam o słodycze bo to chyba plaga u dzieci.. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia32 Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 09.11.04, 13:37 moja mała uwielbia sery szczególnie twarożki i pleśniowe. Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka dieta 09.11.04, 13:53 mój mały to typowy mięsożerca za kurczaczka zrobi wszystko Ale jak na obiad jest np. zupa warzywna to wie że ma zjeść wszystkie warzywa łącznie z gotowaną pietruszką czy porem i bez marudzenia zjada je. No i lubi też pochrupać sobie marchewkę na surowo i jabłka. Lubi też bardzo pomidory, ale bez cebuli, za to nie lubi sałaty. Nie lubi kiszonej kapusty, ale kiszone ogórki jako tako ujdą. Bardzo lubi kalafior i brokuły. Na dźwięk słowa "ser" uciech w popłochu Do ust nie weźmie żółtego czy białego sera ani niczego co ser zawiera. Za to twarożek homogenizowany już tak. Podobnie z mlekiem - samo mleko odpada, ale z płatkami na śnaidanie może być. Ostatnio się martwię, bo w ogle nie zjada drugiego śnaidania Mówi ze nie ma czasu i ze przerwa za krótka Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: dieta 09.11.04, 14:28 moje patrycho na sniadanie je mleko z roznymi platkami. najbardziej lubi cheeriosy czesto tez zje jogurta, chociaz ostatnio przeszla mu milosc do nich. no, chyba ze monte albo co innego z czekolada. na drugie sniadanie zje dwa gryzy bulki albo kanapki, bo, tak jak michas, twierdzi, ze nie mial czasu. za to w szkole zjada caly obiad, bez wzgledu na to, co daja. to chyba dlatego, ze koledzy zagaduja i nawet nie zauwaza jak wszystko znika z talerza. w domu na obiad uwielbia zupy, zwlaszcza pomidorowa albo serowa, no, albo rosol. na drugie zje kazde mieso, najlepiej, zeby byly pulpeciki. i koniecznie z frytkami, ewentualnie pieczonymi kartofelkami. no, jak bedzie ryz albo kuskus to tez ujdzie. byle nie kasza gryczana! na suruwke moze byc pomidorek albo kiszony ogorek, albo surowy ogorek, albo marchewka i to pod kazda postacia. na kolacje uwielbia nalesniki z dzemem, albo parowki, albo jajeczniczke. za kanapkami nie przepada. my w ogole malo pieczywa zuzywamy. do picia zyczy sobie czasem herbatki z mlekiem ( bleee), albo kakao, albo soki - wczoraj bylismy u dermatolog z jego uczuleniem no i nie moze pic innych sokow jak jablkowe albo wszystkie kubusie. na szczescie uwielbia je!!! i tak generalnie to nie znosi: majonezu, papryki, ketchupu, sera zoltego i ostrych przypraw. i piwa) dalam mu sprobowac to mi naplul to kufelka)) Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: dieta 09.11.04, 15:06 Kajtek na śniadanie jada płatki z mlekiem- uwielbia cheeriosy i frutine,jogurty praktycznie wszystkie,lubi biały ser,jajecznice.do szkoły zazwyczaj bierze kanapkę albo z serem albo z nutella,czasem dodatkowo jabłko.Obiady w szkole niby je,ale jakoś do końca jej nie wierze w to. Uwielbia pomidorówkę, żurek,zalewajkę,rosół z dużą ilością mięsa.Na drugie danie najlepiej jakby cały czas był schabowyale kurczaka pod jakąkolwiek postacią też zje bez gadanialubi ryż - także na słodko,kaszę od biedy jak nic innego nie ma,ziemniaki lubi,uwielbia makaron- z sosem pomidorowym lub śmietanowym.Surówki z marchewki,selera czy kapusty zje,ale nie kiszonej.Za to lubi ogórki kiszone i rzodkiewki.Pomidory też bardzo lubi.Bardzo lubi brokuły i kukurydzę I owoce: winogrona,abruzy,brzoskiwnie,gruszki,jabłka,wisnie i czereśnie. Na kolację najlepiej jakby były cały czas tosty zapiekane z serem i ketchupem albo parówki na ciepło. Nie przepada za wędliną, za to za żółty ser się sprzeda uwielbia soki,kompoty,wodę mineralną- nie lubi ciepłej herbaty,czasem wypije kakao lub mleko.. nie jada chipsów,bo po nich ma kłopoty z żołądkiem,za to pizzę uwielbia najlepiej z ananasem i szynką. piwo lubi Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka komputer 10.11.04, 14:25 Mam pytanie: czy Wasze dzieci dużo czasu spędzają przed komputerem? Mój ostatnio coraz cześciej i dłużej siedzi przy grach, a konkretnie przy Harrym Potterze, no a żeby go odciągnąć, to jest płacz i zgrzytanie zębów. Potrafi i kilka godzin przesiedzieć, a zabawki poszły w kąt. Z innej beczki: zajrzałam do jego ksiażki do religii, bo miał zadane narysować Pismo Święte. No i narysował, a jakże. Rozłożona książka, u góry tytuł: Pismo Święte, a całe stronice były zapisane dużymi, drukowanymi literami.... BLE BLE BLE BLE BLE BLE... Rzecz jasna kazałam mu to szybko zetrzeć i inaczej narysować; nie chodziło tu o to że tam są napisane jakieś nudy czy gupoty, tylko o to że tam jest w ogóle coś napisane... Potem jak pomyślałam co by powiedziała siostra jakby to zobaczyła, to nie mogłam się powstrzyamć od śmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
hondzia Re: komputer 10.11.04, 15:06 staram sie ograniczać Kajce czas spędzany przed komputerem,ale bardzo to lubi i gra w różne gry które dostaje od taty i mojego brata..ale jak powiem,ze godzina i koniec to zazwyczaj słucha i wyłącza moja miała wczoraj na religii narysować księdza i nawet nieżle jej to wyszło miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: komputer 10.11.04, 15:35 no, patryk to komputerowy maniak! tez uwielbia gry, szczegolnie to do roznych filmow i wyscigi samochodowe. generalnie pozwalamy mu grac jak najpierw zrobi lekcje lub to, co my mu tam wymyslimy. ale tez potrafi i ze dwie godziny dziennie przesiedziec przed komputerem. chociaz czesto jest tak, ze sam odchodzi i idzie bawic sie zabawkami albo prosi o wlaczenie jakiegos filmu, ktory razem ogladamy. my tez mielismy przejscia z religia, bo siostra kazala napisac 3 rzeczy, ktore dzieci robia w niedziele. no i patryk napisal: 1. chodzenie do kosciola, 2. chodzenie na spacery z rodzicami i siostra. 3. sranie. !!! jak ja to zobaczylam to malo nie zemdlalam! bronil sie ze to nie on wymyslil, tylko kolega, co siedzi przed nim i jemu sie spodobalo i wpisal i jeszcze mowi, ze siostra to widziala i nic nie powiedziala. mam nadzieje, ze sie po prostu nie doczytala))moze myslala, ze spanie?) co?? Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: komputer 10.11.04, 16:09 Kubowa, piękne, po prostu piękne, ubawiłaś mnie do łez Dobrze że chociaż mogę sie tu posmiać, no bo przy dzieciku przecież nie wypada bo to niepedagogiczne Miłego długiego weekendu również Wam życzę, a co planujecie? Wyjazd czy lenistwo w domku? Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: komputer 10.11.04, 22:20 nooo, teraz to i ja sie z tego smieje, ale wtedy sie wkurzylam, ze ojoj)) no, a weekend to niespecjalnie cos robimy, bo ja w sobote do pracy ale jutro i pojutrze cos wymyslimy. moze pojedziemy do naszego domku w lesie, chociaz jak bedzie taka pogoda jak dzisiaj to niegdzie nie jedziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
anika31 Re: komputer 12.11.04, 08:17 Witam danwo mnienie było Kacper wuielbia komputer, pozwlam mu na grę około 30 - 60 minut ale nie codziennie. Gra w Earth 2000 lub w domino, niema zbyt wielu gier, czasmi przeglada płyty z angieslkim lub z quizami dla dzieci. Teraz ma kare za rozrabianie w szkole wiec przez dwa tygodnie do kompuetra ma zerowy dostęp. Mój syn jest alergikiem i ma chroniczna nadwage w tej chwili przy wzroście 136 waży 36 kg. Chodzi 3 razyw tygodniu na basen do tego wf w szkole, kolacje je o 18 potem co najwyzej marchewka, słodycze tylko u dziadków, w domu co najwyzej kisiel, galaretka, lub herbatnik. Czekam na zim, niestety o tej porze roku nie może własciwie wychodzić w domu aby sięnie nabawić lekkiej duszności.. czy wasze dzieci jeżdżą nanartach? Anna Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: komputer 12.11.04, 10:26 Hmm, ja nie jestem przekonana, czy twój syn aniko ma nadwagę. Gdyby miał tę wagę przy wzroście dajmy na to 130-131 cm, to tak, to by była nadwaga. Ale przy 136 cm? Raczej nie, to raczej waga w normie. Swoją drogą, bardzo wysoki jest! Pewnie najwyższy w klasie! Poza tym skoro jet alergikiem, to pewnie bierze leki - jeśli są to sterydy lub sterydopochodne - to na pewno mają wpływ na większe przyrosty wagowe. A na co on jest uczulony? Nart nie mamy i nie umiemy na nich jeździć, więc nie jeździmy. Ale za to mamy rowery i jeszcze do niedawna szaleliśmy na nich prawie codziennie; tu muszę się pochwalić, że mój synek potrafi zrobić dziennie 30 km. A teraz moj mały siedzi na wsi, a ja musze siedzieć w pracy, buuu Odpowiedz Link Zgłoś
kubowa Re: komputer 12.11.04, 11:14 my tez na nartach nie jezdzimy, chociaz bardzo bym chciala jezdzic moze jak malutko podrosnie to cos w tym kierunku zrobimy. na rowerze patryk tez jezdzi, ale jeszcze slabo, tzn nie spada, ale ja sie go boje na trase wziac znow ta moja nadopiekunczosc... Odpowiedz Link Zgłoś