Dodaj do ulubionych

Rocznik 97

09.12.03, 16:12
Mam synka ur 13.02.1997
Zapraszam inne mamy które mają dzieci z tego rocznika.
Obserwuj wątek
    • edziecko-marta_b Re: Rocznik 97 09.12.03, 23:28
      Ja też mam synka z 13.02.1997. Mój ma na imię Dawidek i jesteśmy ze
      świętokrzyskiego. A Wy?
    • madaso Re: Rocznik 97 10.12.03, 22:13
      Mój synek ma na imię Kubuś 13.02.1997 :0) i mieszkamy we Wrocławiu.
      Jak kuba wygląda możesz zobaczyć wchodząc na link poniżej.
      A tak poza tym to mój synek jest dość drobny waży zaledwie 18.800 i mierzy 116
      cm - więc do wielkoludów nie należy ale za to nadrabia bystrością.
      Uwielbia zdobywać wiedzę i ze wstydem muszę przyznać, że czasem zadaje tak
      trudne pytania, ze nie potrafię odpowiedzieć. Zresztą tak jak jego tata
      interesuje sie historią szczególnie w serce zapadła mu starozytnośc i z tej
      dziedziny mnie zainają bo ja z historii to raczej noga jestem niestety.
      Napisz co lubi robić Twój synek i jak masz możliwość to prześlij mi jego
      zdjęcie na trocinek@buziaczek.pl
      Pozdrawiam
      • ewamiki Re: Rocznik 97 10.12.03, 22:41
        Ja mam chrzesniaka z tego rocznika! 27.01.1997 Ma na imie Bartosz i jest
        bardzo fajniutki.

        Ewa mama Mikolaja(5 miesiecy)
    • lamek Re: Rocznik 97 13.12.03, 23:01
      Też mam syna : Julian 20.01.1997
      Jest wysokim, szczupłym chłopcem.
      Lubi sporty wodne, judo i zabawy logiczne

      Pozdrawiam
      Mama Szymka, Julka i Zbysia
      • bbas Re: Rocznik 97 22.12.03, 16:35
        Witam! A ja dla odmiany mam córeczkę - Ewcię ur. 7 marca. Jest najstarsza z
        całego rodzeństwa, ma jeszcze 3!! siostry: Agusię (2001) oraz Martusię i
        Justynkę (tegoroczne bliźniaczki).
        Jest niejadkiem, najmilej widzianym pożywieniem są: delicje, czekolady,
        bombonierki i inne takie... Poza tym chodzi do zerówki, ma już trzy stałe
        ząbki, jedną przerwę czekającą na nowego ząbka i kolejne dwa już niebawem do
        wymiany.
        Czyta już całkiem nieźle - czasem nawet prostsze bajeczki Agniesi, lubi
        chodzić na basen, całkiem dobrze jeździ na nartach (nauczyła się w tamtym
        sezonie, zobaczymy czy nie zapomniała)
        pozdrawiam
        Basia - mama czterech lasek
        PS Jesteśmy z Rzeszowa
        • magi104 Re: Rocznik 97 03.01.04, 18:59
          Witam!
          Ja rónież mam córeczkę, Ninę - z samej końcówki roku: 27.12.1997, jesteśmy więc
          tuż po hucznych obchodach szóstych urodzin, co, szczerze mówiąc, przyprawiło
          mnie o małego dołasad Upływ czasu najlepiej widać po rosnących dzieciach. Nina
          jest niestety wciąż jedynaczką, ale pewna jestem, że jak nam sie rodzinka
          rozwinie, będzie wspaniałą starszą siostrąsmile Na razie czeka nas pójście do
          szkoły we wrześniu...
          • marzenaziemska Re: Rocznik 97 07.01.04, 12:26
            Witam,
            Postanowiłam napisać, bo ja również mam córeczkę Ninę. Urodziła się 5.11.1997
            r., więc jest tylko troszkę starsza od Pani córki. Moja Ninka także jest
            jedynaczką. Tak trudno jest się zdecydować na drugie dziecko. My też bardzo
            boimy się pójścia do szkoły, tym bardziej,że Ninka jest bardzo nieśmiała i sama
            nie wiem, jak sobie poradzi.
            Pozdrawiam
    • inezka1 Re: Rocznik 97 09.01.04, 18:35
      Witam! Jestem mamą Anusi (25.05.1997). Pozdrawiam wszystkie Mamy sześciolatków -
      prawie siedmiolatków.
      • malwa_i_zuza Re: Rocznik 97 09.01.04, 21:23
        I ja się przyłączam z bardzo bystrą sześciolatką Zuzią z 26.X.1997 r
      • viperinus Re: Rocznik 97 31.03.05, 13:29
        ja tez mam synka 09.02.97 słodki cherubinek, chodzi do drugiej klasy i ma w tym
        roku .......uffffffff....komunię!

        pozdrawiam wszystkie mamy
        • kubowa Re: Rocznik 97 01.04.05, 08:14
          viperinus napisał:

          > ja tez mam synka 09.02.97 słodki cherubinek, chodzi do drugiej klasy i ma w tym
          > roku .......uffffffff....komunię!
          >
          > pozdrawiam wszystkie mamy
          ojej! poslalas synka o rok wczesniej do szkoly?? i jak to znosi, pisz szybko!smile
    • kasia_33 Re: Rocznik 97 13.01.04, 09:48
      Serdecznie witam rocznik'97
      Moja Milenka (08.10.1997) chętnie uczęszcza do "zerówki" i nie może się już
      doczekać pierwszej klasy. Całkiem różni się od swojej starszej siostry Weroniki
      (10.11.1991), która to była niechętna do pójścia do szkoły. W tym miejscu
      chciałabym doradzić mamom dzieci nieśmiałych i mniej przebojowych, pół roku
      przed szkołą chodziłam z Weroniką na takie specjalne zajęcia w poradni psych-
      pedag które pomogły mojej córce w sposób delikatny i mniej stresowy wejść w
      życie szkolniaka.
      Pozdrawiam mama Weroniki i Mili
      • magda6811 Re: Rocznik 97 14.01.04, 11:24
        Witajcie, moja Agatka tydzien temu (8.01) skonczyla 7 lat. Jestwiec jedna z
        najstarszych w tym roczniku. Lubi bardzo zerówke i zajecia w szkole muzycznej.
        Uczy sie także grać na skrzypcach i chce bardzo pojsc do szkoly muzycznej.
        Mieszkamy w Warszawie, gdzie trwa właśnie mała "epidemia" ospy. Agatka padła
        jej ofiarą - świeczki na urodzinowym torcie dmuchała cała w fioletowych
        kropkach. Od wrzesnia Agatka nie jest już jedynaczką, ma brata Stefana, którego
        bardzo kocha i jest naprawdę świetną siostrą.
        Pozdrawiam, Magda
    • alusia2405 Re: Rocznik 97 25.01.04, 22:47
      Witam!
      Mam synka Damianka ur. 22.07.1997 r. Już nie może doczekać się swoich 7-ych
      urodzin. Ma on młodszego brata Kamilka (13.01.1999) i siostrzyczkę Oleńkę
      (14.09.2002). Mieszkamy w Łodzi.
      Damianek chodzi do zerówki do przedszkola. Bardzo lubi. Lubią go koledzy a
      jeszcze bardziej koleżanki. Zna sporo literek, ale czyta i pisze tylko proste
      słowa.
      Pozdrawiam. ALA
    • gusialek1 Re: Rocznik 97 18.02.04, 00:45
      MOJA CORECZKA AGATKA 10-03 SKOŃCZY 7 LAT .JEST BARDZO DUZA DZIEWCZYNKA
      140CM.TEZ LUBI UCZESZCZAC DO ZEROWKI W PRZEDSZKOLU , NAUKA CZYTANIA PRZYCHODZI
      JEJ Z ŁATWOSCIA INTERESUJE SIE SPORTEM .UWIELBIA ROZNE GRY ODZIWO NIE
      KOMPUTEROWE JEST BARDZO SAMODZIELNA DZIEWCZYNKA MUSIALA DUZO ZECZY NAUCZYC SIE
      SAMA PRZY SOBIE ROBIC PONIEWAZ MAMA BYLA W CIAZY [NIESTETY MUSIALAM LEZEC]
      AGATKA JEST SZCZESLIWA ZE OD WRZESNIA JEST STARSZA SIOSTRA KOCHA SWOJEGO
      BRACISZKA BARDZO ZA TO DLA MAMY JEST TROSZECZKE ZLOSLIWA.POZDROWIENIA
      P.S DOPIERO SIE ZACZNIE PO WAKACJACH GDY NASZE 7 LATKI POJD DO SZKOLY
      • majkagra Re: Rocznik 97 19.04.04, 09:57
        Witajcie! Mój siedmiolatek nma na imię Kuba - ur. 4.02.1997 r.
        i najprawdopodobniej w grudniu bedzie miał Braciszka albo Siostrzyczkęsmile
        Bardzo lubi chodzić do przedszkola. Od niedawna mieszkamy pod Łodzią i dowozimy
        Małego do przedszkola w Łodzi.Kuba jest zapalonym kibicem piłki nożnej i
        godzinami potrafi z Tatą w nią grać. Umie prawie płynnie czytać, choć
        absolutnie Go do nauki nie nakłanialiśmy. Uważam, iz dziecko w swoim czasie
        wszystkiego się nauczy i śmieszne jest robienie z Maluchów na siłę geniuszy.
        Każdy Szkarb ma swój rytm, w którym uczy się nowych umiejętności. Kuba lubi też
        bardzo rysować, rozwiązywać krzyżówki i tp. Faktem jest, że poświęcamy Mu
        bardzo duzo czasu - gry , zabawy i dużo czytamy. Najbardziej zachwycony był
        Pipi, Tomkiem Sawyer-em i Dziećmi z Bullerbyn. Teraz bardzo cieszy się, że
        będzie miał rodzenstwo, ale najbardziej że nie pódziemy w tym roku na
        Sylwestrawink nie lubi zostawać z Babcią. Ostatnio wypadłu Mu pierwszy mleczak.
        Pozdrawiam!
    • m_sl Re: Rocznik 97 19.04.04, 21:33
      Hej
      Ja też mam syna z 4.02.1997 Jędrka i drugiego z 13.02.2002 - Miłosza.
      Jędrek uwielbia sporty i swoje przedszkole. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze
      niedawno był taki malutki i całuśny.
      A tak przy okazji szukamy towarzystwa na wakacje. Czy nie chcecie pojechać z
      nami w Jurę 7-20 sierpnia? W ośrodku jest basen i kort tenisowy. W okolicy
      jest wiele ciekawych miejsc do zwiedzania. A wieczorem można zrobić ognisko lub
      grilla.
      Jeżeli jesteście zainteresowane piszcie m_sl@gazeta.pl
      Pozdrawiam
      Malgosia SL
    • dorotaww Re: Rocznik 97 23.04.04, 08:15
      Mój syn urodził się w lipcu 1997, córka w marcu 2001, pozdrawiam!
      • ja-sarenka witajcie! 23.04.04, 16:19
        Mój synek urodził się 15.08.1997 roku, też lubi zerówkę.Niestety lubi też gry
        komputerowe, ale w naszym posiadaniu są gry typu Lego czy Krzyżówki dla Zerówki
        itp...No ale i tak zawarliśmy umowę że gra co 2-gi dzień i to po godzinie.Na
        szczęście można się z Synkiem dogadać..smile
        Jest energicznym dzieckiem, ale i humorzastym..., o byle drobiazg się dąsa, a
        za chwilę tryska humorem....
        Kazda z z Was opisuję pozytywne cechy dziecka. Ciekawa jestem jakie macie
        problemy wychowawcze i jak sobie radzicie?
        Pozdrawiam
        Marta
      • alusia2405 Re: Rocznik 97 24.04.04, 21:15
        DOROTAWW, którego lipca urodził się Twój synek?? Mój 22 lipca.
        Ala
    • amelka_72 Re: Rocznik 97 27.04.04, 22:48
      hej moja corka Paulina urodziła się 26 sierpnia i chodzi do zerowki.Całkiem
      nieżle czyta i pisze.Lubi jak jej czytam na dobranoc woli książki od bajek w
      tv.Bardzo kocha i opiekuje się swoim braciszkiem Gwidonem,ktory urodził się w
      lutym 2004.Lubi z tatą grać w piłke.Pozdrawiam wszystkie mamy
      siedmiolatkow.Jesteśmy z Gdańska
    • ebata Re: Rocznik 97 01.05.04, 19:48
      witam, mój syn Grzegorz urodził się 23 kwietnia 1997r.chodzi do zerówki w
      szkole, (wcześniej chodził do przedszkola ) nie chciałam aby się zgubił w
      duuużej szkole. Płynnie czyta ,pisze i liczy trochę gorzej.Jest wspaniałym
      starszym bratem małej Kasi (8 luty 2003) o którą czasami bywa zazdrosny
      szczególnie o przytulanie. jest fajnym dzieciakiem upartym, złośliwym-często,
      maniakiem gier komputerowych( gra tylko 2 dni w tygodniu),zadaje mnóstwo
      trudnych pytań np. "po co sie żyje?", ma mnóstwo problemów typu nikt mnie nie
      lubi, nie mam się z kim bawić co zupełnie nie przekłada się na
      rzeczywistość.Jesteśmy świezo po hucznej imprezie urodzinowej.Najchętniej
      jadaczekoladę chipsy i cole
      Grzegorz ma 128 cm wzrostu i waży 26 kg
      pozdrawiam Beata
    • kazia76 Re: Rocznik 97 11.05.04, 12:33
      mój syn Kacper urodził się 27 maja.ważyl 3650 i miał 60 centymetrów.Uwiekbia
      klocki lego bionicle,gry komputerowe(steategiczne),jazdę na rowerku i
      wrotkach .jest bardzo wrażliwy ,łatwo się wzrusza .za zerówką nie przepada .
    • maura6 Re: Rocznik 97 - maj 15.05.04, 23:18
      To i ja się dopiszę:
      Wiktoria ma prawie skończone 7 lat, urodziła się 24 maja - przygotowujemy się
      do urodzin. Obecnie waży 19 kg i ma 116 cm. Jest drobna, ale silna i zdrowasmile
      Umie czytać, liczyć (nawt mnożyćsmile, pisać (chociaż pisane wychodzą jej
      kiepsko), bardzo lubi się uczyć, śpieszy się do szkołysmile ale uwielbia się też
      bawić: gra na komputerze, biega szleńczosmile, tańczy w balecie, maluje, rysuje i
      lepi ze wszystkiego co się dasmile Uwielbia Harrego Pottera, dużo myśli i ma
      bardzo cięty dowcip, jest spostrzegawcza i potrafi tak dociąć...
      Poza tym bawi się z bratem (rocznik 2002), ale tylko jak się ją poprosi, żyje
      własnym życiem i nie rzuca wszystkiego tylko dlatego że braciszek płaczesmile -
      taka dziecięca przekora.
      Mogłabym tak pisać do rana...

      pozdrawiam,
      zachwycona i wciąż zadziwiona swoimi pociechami Jola
    • bgsikora Re: Rocznik 97 07.06.04, 22:02
      Witam,
      nasz Przemo urodził się 09.10.97, jest pasjonatem motoryzacji i gier
      komputerowych, ale dzisiaj usłyszałam cyt."uswiadomiłem sobie, że gry w zyciu
      to nie wszystko..."
      Ogólnie ma naturę refleksyjną. Mierzy 132 cm i nie może się doczekać pójscia do
      szkoły.
      Pozdrawiam październikowe maluchy i ich mamy
      • gugusiaczek Re: Rocznik 97 12.06.04, 11:55
        Kuba urodzil sie 21.10.1997 r.Teraz mierzy ok 122 cm i jest energicznym
        chlopcem.Uwielbia Buzza Astrala,Bionicle,komputer, Harrego i Shreka...........
        Chodzi do zerowki przedszkolnej,czyta i pisze "w miare".Kocha zwierzeta i marzy
        o swoim piesku.Jest tez strasznym pieszczochem,ponadto uwielbia kąpac sie
        (najlepiej godzinami) i jedzic rowerem.
        Pozdrawiam Gosia
        • ja-sarenka Re: Rocznik 97 16.06.04, 14:43
          cześć dziewczyni...
          No i nasze misiaczki jedną nogą w 1-szej klasie...smile.Jak się czujecie w związku
          z ta zmiana, no i jak dzieciaczki.Ja się cieszę (mlody coś olewa, może nie do
          końca zdaje sobie sprawę..), jednocześnie ze wzruszeniem wspominam przedszkolne
          lata...
          • maniusza Re: Rocznik 97 25.07.04, 10:03
            cześć, jestem mamą Wiktorka 17.09.1997
            właśnie - jak się czujecie w związku z 1 września? bo ja jestem dumna i...
            trochę się boję. Mój synek jest wrażliwym dzieckiem i trochę nieśmiałym, choć
            jak już się zapozna z kolegami i zaprzyjaźni to szaleje na całego. Wy też macie
            podobne obawy? popocieszajmy się, będzie raźniej smile)
            a swoją drogą - kiedy minął ten czas???? dopiero co był pierwszy dzień w
            przedszkolu...
            • zsz Re: Rocznik 97 10.09.04, 10:20
              Cześć!
              Tu też mama Wiktora.
              Ja szaleję z niepokoju jeżeli chodzi o szkołę.
              Na początku byłam spokojna, bo Wiktor miał
              być w klasie z kolegą z przedszkola i nawet
              na początku siedział z nim w ławce. Niestety
              zostali rozsadzeni. Nowy kolega - Antoni Wiktorowi
              po prostu nie odpowiada, robi mu na złość, straszy.
              W. jest też dzieckiem wyjątkowo wrażliwym i drażliwym
              i strasznie się boję że się do tej szkoły zrazi.
              Serce mi się kraje, bo on tak bardzo liczył na to,
              że się z kimś zaprzyjaźni, codziennie mi relacjonuje
              o czym z kim rozmawiał i jakie postępy w "przyjaźniach"
              a wczoraj doszło do tego, że nie miał z kim iść w parze.
              Nie wiem co robić. Nie jestem walniętą matką, która
              wyolbrzymia problem, w przedszkolu stwierdzili u niego
              niższą dojrzałość emocjonalną (o czym się dowiedziałam
              wczoraj przy przypadkowym telefonie do przedszkola).
    • 26basia Re: Rocznik 97 28.07.04, 13:12
      Ja mam synka ur.28.01.1997 ma na imię Krystian jest bardzo pogodnym dzieckiem
      od września 1 klasa
      • mamajagody Re: Rocznik 97 12.08.04, 10:49
        Jestem mamą Jagody urodzonej 4.03.1997. Muszę dodać, że jestem baaaaaaaaardzo
        dumna mamą Jagody - moja córeńka już bardzo płynnie czyta, liczy (mnoży i
        dzieli), interesuje się sportem - potrafi pływac, jeździć na nartach, wspinać
        się, trenuje szermierkę a na dodatek uczy się angielskiego na prywatnych
        lekcjach i zaczyna grać na gitarze! Uff - długa ta wyliczanka. Muszę przyznać,
        że wiele zasług ma w tym mój ex-małżonek - poświęca jej bardzo dużo czasu, na
        razie nie związał się z inną kobietą. Podejrzewam, że to się zmieni, kiedy
        znajdzie pokrewną duszę. Czasem myślę, że to za dużo zajęć jak na 7-latka, ale
        do niczego Jagodzi nie zmuszam - kiedy nie ma ochoty nie idzie na zajęcia i
        już! Pozdrawiam wszystkie mamy 7-latków. Tornistry już zakupione? wink
        • beatka74 Re: Rocznik 97 04.09.04, 14:46
          hej.
          jak tam nasi pierwszoklasisci?
          Jak wasze dzieciaki poradzily sobie w nowej sytuacji?
          moja zadowolona ze hej, tylkoz arzeka ze tak malo godzin w szkole( w
          przedszkolu byla 7 godzin)
          no i dostala zju 5, a nie wszystkie dzieci dostalysmile)
          pzodrowka
          • krysias70 Re: Rocznik 97 05.09.04, 19:15
          • nooleczka Re: Rocznik 97 16.09.04, 12:49
            beatka74 napisała:

            > hej.
            > jak tam nasi pierwszoklasisci?
            > Jak wasze dzieciaki poradzily sobie w nowej sytuacji?
            > moja zadowolona ze hej,

            A mój wręcz przeciwnie. Codziennie rano narzeka że on nie chce chodzić do
            szkoły i że więcej nie pójdzie. Nie wiem czemu, bo radzi sobie dość dobrze,
            dostał już dwie 5 i jedną 6. Mówie że tylko świetlica jest ok i na świetlicę to
            on może chodzić smile
    • zebra12 Re: Rocznik 97 11.09.04, 10:25
      Też mam córeczkę z tego roku! Ze szkoły jest zadowolona. Zna dzieci, bo
      chodziła juz z nimi przez rok do szkolnej zerówki. Ma ok 134 cm wzrostu, waży
      25 kg. Lubi sport. Uczy się dobrze i robi to z przyjemnością. A może mamy '97
      mogłyby się spotkać?
      • mamajagody Re: Rocznik 97 13.09.04, 15:09
        Bardzo chetnie, tylko skąd jesteście? My z Krakowa smile
        • nooleczka Re: Rocznik 97 13.09.04, 16:25
          A ja jestem mamą Michasia, dane o nim w linku poniżej. Tylko wzrost już się
          dawno zdezaktualizował - ma 130 cm (i 26 kg wagi).
          Nizebyt chętnie chodzi do szkoły. wolałby jeszcze bawić się w przedszkolu.
          Póki co, zapisałam go na basen.

          Pozdrawiamy
        • zebra12 Re: Rocznik 97 13.09.04, 18:06
          Hej!!! My też z Krakowa!!!! Dajcie znać! Pozdrowionka!
    • 26basia Re: Rocznik 97 16.09.04, 13:31
      Cześć!!!Moj syn urodzil się 28.01.1997r,jest bardzo pogodnym,wesołym
      dzieckiem,lubu grać w piłke.Teraz jest już ucznie klasy 1 jest bardzo
      zadowolony,lubi jak narazie odrabiać lekcje,ma na imię KRYSTIAN
      • nooleczka Re: Rocznik 97 18.09.04, 00:35
        Hej!
        Na jakie zajęcia dodatkowe zapisałyście swoje pociechy?
        U mnie to jest basen i angielski, zastanawiamy sie tez nad teatrzykiem.

        Pozdrawiam
    • hondzia Re: Rocznik 97 23.09.04, 15:40
      moja córcia urodziła sie 22.07.97 roku,ma 134cm,waży ok 25kg,jest bardzo
      szczupła,ale wysportowana: wspaniale pływa jakby była urodzona w
      wodzie,swietnie jezdzi na rowerze i łyżwach, z rolkami troche gorzejsmileuwielbia
      taniec i dlatego chodzi do szkoły tańcasmile w szkole bardzo jej sie podoba,panie
      ją chwalą,nawiązała nowe przyjaźniesmiletylko wstawanie rano nie zawsze jest dla
      niej przyjemnesmile
      • ewa-r Re: Rocznik 97 26.09.04, 21:51
        Pawełek ur 16 09 1997
      • nooleczka Re: Rocznik 97 27.09.04, 17:12
        hondzia napisała:

        > moja córcia urodziła sie 22.07.97 roku,ma 134cm,waży ok 25kg,
        w szkole bardzo jej sie podoba,panie
        > ją chwalą,nawiązała nowe przyjaźniesmiletylko wstawanie rano nie zawsze jest dla
        > niej przyjemnesmile


        Hondzia, czyżby samomama, jak ja? wink 134 cm to duża jest bardzo! Mój ma 130 cm
        i też 25 kg. A w szkolu mu się niestety nie podoba i zawsze rano narzeka że
        znów musi tam iść sad Myślałam że to mu minie, ale jest coraz gorzej i coraz
        więcej wysiłku muszę wkładać w przekonanie go do szkoły. Co jest o tyle dziwne,
        że przecież dostaje i piątki, i szóstki (tzn. uśmiechnięte słoneczka).
        • hondzia Re: Rocznik 97 28.09.04, 08:45
          owszem Kaja jest wysoka- przewyzsza troszke rowiesnikow-niestety ma problem z
          krzywymi łopatkami..
          może Twój mały nie wysypia sie albo koledzy mu dokuczają w szkole?
          Kaja po pierwszych oporach ze wstawaniem zwykle z usmiechem idzie do szkoły czy
          do swietlicy..
          tak,jestem samotną mamasmile
          pozdrawiam
          • nooleczka Re: Rocznik 97 29.09.04, 15:29
            Ja też samomama smile
            I właśnie mam trochę problemów z basenem, bo nie wchodzę do męskiej szatni jak
            mały się przebiera (są tam dorośli panowie w tym czasie) i boję się, że on się
            nie wyciera zbyt dobrze sad Nie mówiac o problemach ze znalezieniem własnej
            szafki (są numerowane i jest ich bardzo dużo).

            Myślisz ze się nie wysypia? No qrczę nie wiem, a ile spi Twoja mała? Mój śpi
            tak zwykle koło 9-10 godzin, to chyba wystarcza?
            Na kolegów się nie skarży, więc chyba są ok.
            Co do krzywych łopatek to radzilabym Ci gimnastykę korekcyjną, u nas jest taka
            w szkole, no i rodzice mogą ćiwczyć razm z dziećmi wtedy.

            Pozdrawiam
            • hondzia Re: Rocznik 97 30.09.04, 08:23
              sypia ok.11godz. jak spi krócej jest strasznie marudna i zmeczona w ciagu
              dnia,zawsze tez pilnuje ,aby rano zjadła przed wyjściem do szkoły sniadanie,co
              zazwyczaj jakoś pobudza ją z ranasmiledzis nawet poprosiła,zebym dała jej jedna
              wiecej kanapkę do szkoły czyli,ze z jedzeniem tez sie poprawiasmile
              Mała ma gimnastykę korekcyjną praktycznie jako czwartą godzinę wf w tygodniu-i
              myslę,ze to jej pomoże-pani jest naprawde fachowcem w tej dziedziniesmilei basen-
              wlasnie,pływanie super pomaga nie tylko dzieciomsmileMała swietnie pływa i oby tak
              dalejsmile
              mysle,że nie powinnas az tak sie martwic skoro wychodzi ubrany z szatni- z tym
              wycieraniem to faktycznie moze byc problem,ale pewnie ze znalezieniem szafki
              poprosi o pomoc jak nie umie znaleźćsmile
              rozmawiałaś z nim dlaczego nie lubi chodzić do szkoły?jezeli problem nie lezy w
              wysypianiu sie,kolegach czy nauce to w czym?
              pozdrawiam serdecznie
              • nooleczka Re: Rocznik 97 30.09.04, 15:27
                11 godzin powiadasz? O, to duzo. Mój się w ogóle nie daje zagonić do łóżka
                przed 9, ba, jak zaśnie przed 10 to już jest sukces.
                Problem basenu mamy opanowany już smile Proszę kogoś by pokazał małemu jego
                szafkę w szatni. Po basenie mały sam się wyciera i sam ubiera i sam pilnuje by
                wziąć wszystkie swoje rzeczy z szatni. Tylko włosy suszymy razem na korytarzu.

                O szkole rozmawiałam z nim mnóstwo razy. Szkoła podoba mu się "średnio", bo: 1)
                trzeba rano wcześnie wstawać (on tego nie cierpi) 2)nie ma czasu rano pooglądać
                TV (a w weekend zawsze razem rano oglądamy) 3) trzeba odrabiać lekcje 4) nie
                ma zabawek 5)pani nie zawsze stwaia szóstki, a czasami ma zły humor

                Przez cały tydzień dopytuje się, kiedy wreszcie będą te dwa wolne dni smile
                W zestawieniu z super zabawą jaką miał w przedszkolu, szkoła wypada
                zdecydowanie na niekorzyść. Trzeba już być dojrzałym uczniem i mieć szkolne
                obowiązki, chyba tu go boli. Poza tym wydaje mi się, że chłopcy są mniej
                samodzielni i mniej towarzyscy niż dziewczynki.
                • beatka74 Re: Rocznik 97 01.10.04, 12:13
                  hej
                  moja cora w porownaniu do waszych pociech to jakis skrzaciksmile)
                  wazy 21 kilo, chudielec totalnysmile)
                  od dzisiaj jest pierwszy raz na switlicy 2 razy w tyg. bo za duzo biegania na
                  dodatkowe zajecia.
                  A czy wasze dzieci chodza same do szkol?
                  moja czasami bedzie musiala, ( mam malutkie dziecko 2 tyg.)
                  wiec nie zawsze uda mi sie z domku wyjsc ja odebrac.
                  przetestowalysmy droge do szkoly, ale troszke sie boje bo to 2 ruchliwe ulice.
                  a jak jest u was?
                  • nooleczka Re: Rocznik 97 01.10.04, 15:59
                    Faktycznie 21 kilo to nie za dużo, ale pewnie jest małą, więc proporcjonalnie
                    do wagi.
                    Ja bym w życiu teraz nie puściła małego samego do szkoły. Musimy przejść przez
                    2 ruchliwe ulice i przez 1 osiedlową. Na osiedlowej jest w miarę spokojnie, ale
                    na tych 2 ruchliwych... wyscigi samochodowe sad((
                    A tatuś małej nie mógłby zaprowadzić jej do szkoły czasem rano i zostawić w
                    świetlicy?
                    Mój ze wszystkiego najbardziej lubi swietlice smile
                    • hondzia Re: Rocznik 97 04.10.04, 09:34
                      moja mała tez uwielbia świetlicęsmile
                      samej do szkoły jej nie mogę puścić bo szkołę mamy daleko od domu,ale wiem,ze
                      niekótre dzieci chodzą same z klasy mojej córeczki- moze to zalezy od
                      dojrzałości dziecka,bo zdecydowana większość dzieci broni się przed
                      samodzielnym chodzeniem do szkoły
                      • kubowa Re: Rocznik 97 05.10.04, 15:40
                        to i my sie chcemy dolaczyc do listysmile

                        mam synka, patryka, urodzonego 29.11.97. tez od wrzesnia chodzi do szkoly i
                        mowi, ze mu sie nudzi i nie moze sie doczekac, kiedy beda sie uczyc czegos
                        trudniejszego. z tych nudow bije sie z chlopakami, niby na zarty, ale ja juz
                        nie wiem... ciagle mu mowie, zeby nikogo nie krzywdzil, ale on mowi, ze oni tak
                        dla zartow i wszyscy sie z tego smieja. myslicie, ze to normalne??

                        patrys ma 4tygodniowa siostrzyczke, kaje, ktora bardzo sie w szkole chwali,
                        ciagle o niej opowiada (to wiem z relacji wychowawczyni). na swietlice patrys
                        tez chodzi i chyba najbardziej to wlasnie mu sie podoba, bo moze sie z
                        chlopakami pobawic samochodami. z dodatkowych zajec wybral sobie angielski,
                        karate i jeszcze chce plastyke, a na basen chodzi ze swoim ojcem. do szkoly sam
                        nie chodzi, bo ma daleko: wybralismy mu taka szkole, do ktorej chodza jego
                        koledzy i kolezanki z przedszkola.
                        • hondzia Re: Rocznik 97 06.10.04, 14:38
                          z rozmów z wychowawczynią zauwazyłam,ze ma duze problemy z chłopcami w
                          klasie,którzy własnie biją sie nawzajem,a innym podkładają nogi, z drugiej
                          strony dzieci nie wytrzymuja 45 minut siedzenia i strasznie gadaja albo
                          zaczynaja wołać,ze sa głodne- pani juz apelowała czy napewno dzieci rano jadaja
                          sniadania przed wyjsciem z domu..
                          Kajka nie ma problemów z nauka i wszystkie zadania domowe robi zanim skończy
                          sie lekcja,ze sprawdzianu z matematyki ocena bardzo dobra- natomiast cały czas
                          widze uwagi,ze ma pisac staranniej.Pisze i czyta dobrze tylko wlasnie robi to
                          strasznie niestarannie,niechlujnie- nie wiem jak mam juz na nia wpływac..
                          w swietlicy panie potrafia dzieciom zorganizowac czas,wiec rzadko sie
                          zdarza,aby bawiła sie własnymi zabawkami,których zreszta nie wolno do szkoły
                          nosic..
                          z dodatkowych zajec ma popołudniu taniec towarzyski-gdzie spotyka sie cała
                          paczka z przedszkola, plastykę( chodzimy razem) i zajęcia z baletu..na basen
                          też bedziemy razem chodzic..wychodze z załozenia,ze gdyby nie te zajęcia to nie
                          oderwałabym jej od komputera albo od tv..
                          • nooleczka Re: Rocznik 97 07.10.04, 15:14
                            W klasie mojego syna chłopcy się na szczęście nie biją - to dziwne że u Was
                            hondzio tak jest, a Pani nie reaguje?
                            Mojemu małemu wcześniej tez z pisaniem nie szlo najlepiej, ale odkąd zrozumiał,
                            o co Pani chodzi (odległosci międzu słowami, wychodzenie za linie itp) bardzo
                            się postarał, poprawił się i teraz nie schodzi ponizej 5.
                            Inna sprawa, ze wszystko robi raczej wolno i zostaje mu mnóstwo do domu...
                            Jak jesteśmy na basenie to tez przebiera się powoli i muszę długo czekac na
                            niego pod drzwiami szatni męskiej i zastanawiać się, kiedy on wreszcie wyjdzie.
                            A rano w szkolnej szatni...ech... nerwy i nerwy
                            jak u Was?
                            • kubowa Re: Rocznik 97 07.10.04, 18:16
                              ja widze, ze w szkolach waszych dzieci sa oceny stopniowe, jak dawniej. o co
                              chodzi, ze w szkole mojego syna tak nie ma? dostaja tylko oceny opisowe. to
                              szkola sama decyduje?

                              moj patryk bije sie tylko jak sie broni i na pewno nie podstawiaja nog nikomu.
                              raz jeden zdarzyla sie sytuacja, ze chlopiec plakal przez innych, bo nie
                              zrozumial, ze to zart (tudziez inni przesadzili). pani od razu zareagowala.
                              teraz juz nie ma takiej sytuacji, a chlopaki tak sami z siebie sie bija, chyba
                              faktycznie z nudow. ale nikt juz nie placze, bo podobno robia to z wyczuciem
                              (tak mowi patrys). w kazdym razie widze, ze pani ma reke na pulsie i reaguje.

                              z ubieraniem tez mamy niezly maraton, bo patryk lubi zajmowac sie wszystkim
                              tylko nie tym, co musi zrobic. juz opracowalam system stoperowy: tzn mierze mu
                              czas w ile sie ubierze i on za kazdym razem chce pobic swoj rekord. poki co to
                              dziala. u nas jest gorzej z jedzeniem. patrys potrafi jesc sniadanie pol
                              godziny, a obiad nawet poltorej. tu nie chce mu wprowadzac stopera, bo jak
                              wiadomo, nie nalezy sie przy jedzeniu spieszyc. ale co zrobic, zeby to tyle
                              czasu nie zajmowalo???
                              • hondzia Re: Rocznik 97 08.10.04, 12:11
                                Pani reaguje dosc ostro,ale jest dwóch chłopców którzy nic sobie z tego nie
                                robią.Sama byłam ostatnio świadkiem,jak w klasie po dzwonku jeden z chłopców
                                podszedł do ławki drugiego i uderzył go w ramię mimo,ze obok stała matka,a
                                potem w oczy sie wypierał..mysle,ze ten temat dosc ostro bedzie poruszany na
                                zebraniach-podobnie było w przedszkolu,gdzie po kilku miesiacach sie uspokoiłosmile
                                w szatni jest dość spokojnie-szkoła jest zamnieta wiec szatnia otwierana jest
                                na przerwach tylko i zazwyczaj jest tam osoba która pilnuje porzadku-
                                widziałam,ze skutecznie- za wygłupy w szatni dywanik u dyrektora..
                                na zajeciach ogólnych są oceny opisowe,co nie znaczy,ze nie ma tam np.ocen
                                bardzo dobrych i z tego,co wiem system opisowy jest obowiazkowy dla klas I-III
                                w całej Polsce,ale z innych przedmiotów np.religia,angielski,informatyka mają
                                normalne oceny - co prawda jeszcze nie widziałam oceny poniżej 5smile
                                z jedzeniem też mam problem,choc staram sie małej dac zapas 15-20 minutowy na
                                sniadanie w domu i z tego,co wiem w szkole przerwa obiadowa tez ma 20 minut
                                wiec chcąc niechcąc musi sie podporzadkowac i udaje jej sie..
                                z pisaniem jest to,ze ona stara sie nie wyjzdzac poza linie i ładnie pisze i
                                dostaje pochwały za to,ale uwagi dotycza tego,ze jak wymaze gumka to robi to
                                nieładnie- zostaja brzydkie plamy, nie dba o zesztyty w tornistrze- pozaginane
                                rogi i stad te uwagi pani o tym,by prowadziła bardziej starannie
                                zeszyt..rozmawiałam z nią,ze małe damy tez dbają o swoje rzeczy,ale nie
                                wiem,czy to pomozesmile
                                • nooleczka Re: Rocznik 97 08.10.04, 12:32
                                  No to klasa mojego syna jest chyba jakaś niezwykła, bo ja nie słyszałam jeszcze
                                  o ANI JEDNEJ bójce smile tfu tfu żeby nie zapeszać. Oni raczje wolą się bawić niż
                                  bić smile Moze dlaego że znają się w większosci z przedszkola.
                                  Z tym stoperem przy ubieraniu to fajny pomysł, może i ja skorzysatm, bo zarówno
                                  z ubieraniem/rozbieraniem jak i z jedzeniem mamy problem... Najgorsze jest
                                  chyba zawiązywanie sznurówek, bo mimo że potrafi to robić, zajmuje to za duzo
                                  czasu, a jak go pospieszam, to zajmuje jeszcze dłuzej, bo mu się plączą.
                                  W naszej szkole z angielskiego ani religii ocen na razie w ogóle nie ma.
                                  natomiast na kształceniu zintegrowanym oceny są oczywiście opisowe (słoneczko z
                                  koroną, słoneczko uśmiechnięte itd.) ale te słoneczka łatwo przypisac do ocen.
                                  No i dużo łatwiej jest mówić np. "dostałem dziś piątkę" niż "dostałem dziś
                                  uśmiechnęte słoneczko" itd. Bo tych słoneczek jest pieć , tak jakby od szóstki
                                  do dwójki (a jedynek nie ma).
                                  No i dlatego ja tak upraszczam smile
                                  • kubowa Re: Rocznik 97 08.10.04, 15:13
                                    to faktycznie wyjatkowa klasa, ze sie nie bijasmile tu jest im o tyle latwiej, ze
                                    oni znaja sie wszyscy z przedszkola i nie musza walczyc o nowych przyjaciol. w
                                    zwiazku z tym zajmuja sie tym, czym zajmowali sie w przdszkolu, czyli tymi
                                    glupiutkimi wymyslonymi przez siebie zabawami. najgorsze jest to, ze
                                    wychowawczyni jest jakas malo zorganizowana i w ogole sprawia wrazenie, jakby
                                    nie byla w stanie okielznac tej trzydziestki rozbrykanych siedmiolatkow.
                                    niedlugo maja jakas wycieczke i juz sie boje, czy ona sobie poradzi?? poza tym
                                    nie wiem jak jest u waszych dzieci z pracami domowymi, ale patryk nie ma nic
                                    zadawane przez caly tydzien, a potem buch na weekend ma pracy na cztery godziny
                                    i to tylko z ksztalcenia zintegrowanego. a potem, zeby bylo ciekawiej, jak juz
                                    sie dziecko napoci w weekend i prace odrobi, to ona w ogole tej pracy nie
                                    sprawdza, chociaz dzieci sie zglaszaja, ze zrobily. nie podoba mi sie to.
                                    patryk juz zaczal kombinowac, ze po co on ma to odrabiac, jak pani i tak nie
                                    sprawdza?? co sie musialam nawymyslac o potrzebie pisania 40 rzadkow literek
                                    itd. myslicie, ze mozna pani zwrocic uwage na zebraniu, ze moze lepiej
                                    rozbijalaby te prace na tydzien i dawala czesciej mniejsza a potem sprawdzala??
                                    nie zaszkodze dziecku?? juz raz jej zwrocilam uwage, ze nie pyta patryka kiedy
                                    on sie zglasza, bo mi sie skarzyl, ze go pani nie pyta myslac, ze go pani nie
                                    lubi. ale pani sie wyparla, wiec juz nie wiem...
                                    • hondzia Re: Rocznik 97 11.10.04, 12:54
                                      Kajka miała tydzień temu wycieczke-swietnie sie bawiła,a pani tez nie miała
                                      uwag do ich zachowaniasmile
                                      prace domowe maja praktycznie codziennie- z nauczania zintegrowanego,czasem z
                                      religii i angielskiego.Pani sprawdza bardzo często zadania-każde jest oznaczone
                                      hasłem:"ładnie albo prosze staranniej"smile
                                      mysle,ze rozmowa z nauczycielem nie szkodzi,czasem uswiadamia obie strony w
                                      pewnych sprawachsmile
                                      • kubowa Re: Rocznik 97 12.10.04, 08:34
                                        no wlasnie! i tak powinno byc z pracami domowymi... jutro jest zebranie to
                                        znowu sie narazesmile))

                                        a w czwartek patryk ma slubowanie!!!
                                        • nooleczka Re: Rocznik 97 12.10.04, 11:37
                                          zdaje się że wszystkie pierwszaki mają w czwartek ślubowanie, bo to dzień
                                          nauczyciela przecież smile Razem z innymi rodzicami juz zrzucilismy się na kwiaty
                                          po 10 zł. No i wtedy nie ma zajęć.
                                          U nas Michas ma praktycznie codziennie coś zadawane, głównie pisanie literek,
                                          ostatnio doszły także cyferki, więc pracy domowej zrobilo się dwa razy tyle.
                                          Z religii i angielskiego też czasami mają coś zadawane, głównie kolorowanie i
                                          wycinanie/przyklejanie. Jutro muszę zapłacić za podręcznik do angielskiego, az
                                          55 zł sad i do końca miesiąca wpłacić 350 zł za I semestr (bo to język
                                          dodatkowy, natomiast obligatoryjny to język niemiecki, dziwnie, nie?)
                                          Praktycznie każda praca domowa jest sprawdzana, co mnie cieszy, bo przynajmniej
                                          widzę, czy mały robi postępy czy nie, no i on ma motywację do lepszego starania
                                          się ("wczoraj temu miałeś szóstkę a dziś tylko czwórkę - postaraj się
                                          bardziej!")
                                          Ostatnio Michaś opowiada, że zawsze na zajeciach są 2 młode panie (pewnie
                                          stażystki), więc pani wychowawczyni musi być bardziej pedagogiczna smile Np. nie
                                          mówi już "przestań się gapić w sufit" tylko mówi "nie myśl już tyle o
                                          niebieskich migdałach" smile))
                                          • hondzia Re: Rocznik 97 12.10.04, 12:55
                                            Kajka ma slubowanie w srode,nastomiast w czwartek mają dzień wolny i moze isc
                                            do szkoły,bo beda ochodzic dzień kubusia puchatka,ale woli jechac do babci
                                            porozrabiacsmile
                                            pani z angielskiego wybrała książkę za 35zł która starczy im na 1,5 roku
                                            nauki,co mnie bardzo ucieszyło, angielski jest obligatoryjny od pierwszej klasy
                                            2Xtyg,natomiast niemiecki jako jezyk dodatkowy 2xtyg.kosztuje 25 zł/mc.
                                            Od pazdziernika ruszyły tez w skzole rózne kółka zainteresowań bezpłatne
                                            prowadzone przez nauczycieli-Kajka wybrała sobie kółko teatralne-skoro chce
                                            niech chodzismilewarunek uczestnictwa we wszystkich zajeciach pozalekcyjnych które
                                            ma jest jeden: ma sie dobrze uczyc i miec zawsze odrobione lekcje wtedy moze
                                            sobie chodzic gdzie chcesmile
                                            • kubowa Re: Rocznik 97 12.10.04, 15:06
                                              ojejku, nie pomyslalam o tych kwiatkach, ale jutro jest wywiadowka wiec spotkam
                                              sie z innymi rodzicami i zapytam.

                                              za angielski my placimy okolo 99zl miesiecznie (jest tylko dodatkowy), o
                                              ksiazkach jszcze nie mowilisad a to ciekawe, ze w waszych szkolach jest jeden
                                              obowiazkowy jezyk, bo w patryka szkole tylko ten angielski dodatkowy... hmm...
                                              coraz mniej mi sie ta szkola podobasad
    • wiosna4 Re: Rocznik 97 13.10.04, 22:27
      Moja córka Sandra ur.20 maja 1997r jest kochanym i bystrym dzieckiem.Bardzo
      lubi chodzić do szkoły,uczęszcza na tańce,gra w szachy.Lubi bawić sie z
      rówieśnikami i przebierać lalki.Bardzo ją kocham i wnosi duzo ciepla i radości
      do domu.
      Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich pierwszoklasistów
    • hondzia Re: Rocznik 97 14.10.04, 12:53
      Kajka załapała świnkę w szkole- od dzis przez tydzień siedzi w domu- zaraziła
      się w szkole czyli zaczęło się..
      • kubowa swinka, wywiadowki, slubowanie itd 14.10.04, 14:40
        jejku, wspolczuje kaisad ja zaszczepilam patryka przeciw swince jakis miesiac
        temu, mam nadzieje, ze juz jest odpornysmile
        a dwa dni temu szczepilismy go przeciw gruzlicy i oczywiscie sie rozkrzyczal,
        bo go pani nastraszyla, ze bedzie bolalosad
        wczoraj bylismy na wywiadowce. jednak ta wychowawczyni zupelnie sobie nie radzi
        z nimi. zatrzymala mnie po wywiadowce i mowi, zebym porozmawiala z patrykiem,
        bo on sie zle zachowuje. pytam ja: co sie stalo? co zrobil? i juz czekam, bo
        jestem pewna, ze zaraz sie dowiem, ze moje dziecko sie stacza, ze robi krzywde
        innym itd.. a ona mowi: 'bo jak idziemy na probe (przed slubowaniem) to patryk
        zabiera ze soba zabawke.' czekam na jakis ciag dalszy, ze moze wali ta zabawka
        kogos po glowie, czy co, a to juz koniec. potem mowi, ze jak stoja na probie,
        to patryka wszedzie pelno i przeszkadza zamiast sie skupic. pytam ja:'ale co?
        zaczepia kogos? rozmawia?' a ona:' nie, nie zaczepia i nie rozmawia, on stoi
        cicho i macha rekoma na wszystkie strony'smile)) przysiegam, ze musialam sie
        starac, zeby nie wybuchnac smiechem. obiecalam z synkiem porozmawiac, ale nawet
        nie bardzo wiedzialam co mu powiedziec?? tylko tyle, ze ma sluchac pani i robic
        to, na co pani pozwoli. w ogole wszyscy sie nasluchali o swoich dzieciach i
        dzisiaj na slubowaniu rozmawialismy miedzy soba, ze ona w ogole nie jest w
        stanie nad dziecmi zapanowac. a poza tym, ona tych dzieci nie lubi. to widac po
        niej. traktuje je bezosobowo, duzo krytykuje a w ogole nie motywuje. oczywiscie
        zapytalam ja o prace domowe, czemu nie sprawdza? bo jest zajeta przygotowaniami
        do slubowania. ale sprawdzismile mam nadzieje!
        a dzisiaj na slubowaniu byl jeden wielki balagan i zamieszanie, bylo glosno i
        tloczno i cieezko bylo dopchac sie do sceny, zeby zobaczyc swoje dziecko. tyle
        z tych przygotowansmile) no, ale mam juz oficjalnego pierwszaka. pytam go, czy
        pamieta, co slubowal? nie pamieta. to tez ciekawe, ze pani z nimi tego nie
        przedyskutowala na lekcjach. ech...
        • hondzia Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 14.10.04, 14:59
          dla niej to pierwsza choroba dziecięca jaką przechodzi-cieszy sie,ze"mam
          prosiaczka"smile
          mozliwe,ze pani nie lubi dzieci-ja bym jej powiedziała,ze moze powinna prace
          zmienic skoro z dziecmi sobie nie radzi..nasza ma własnych dwójkę wiec ma
          jakies podejscie do dzieci i dzieci bardzo panią lubiasmilenauczyciel powinnen
          miec autorytet u małego dziecka..takie jest moje zdaniesmile
          u Kai pani wypisała dzieciom podstawowe zasady bycia uczniem( prawa i obowiązki
          w duzym skrócie w prostym i zrozumiałym dla dzieci jezyku) i wszystkie dzieci
          podpisały go i powiesiły w klasie na widocznym miejscusmilewięc wiedzą co ślubująsmile
          niestety Kajki nie bedzie na slubowaniu..
          • kubowa Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 14.10.04, 16:29
            patryk chorowal tylko na ospe. a swinka chyba tez jest w jego szkole, bo
            dzisiaj jakies dziecko przyszlo z opatulona szyjasmile pozdrow kaje od nieznanego
            jej kolegi patrykasmile)

            no widzisz, wychowawczyni kai wyglada na sensowna. a ta nasza jest do niczegosad
            do tego tam jest tak smiesznie, ze pol klasy stanowia dzieci, ktore chodzily do
            zerowki do tej szkoly i uczyla ich wlasnie owa pani, a druga czesc (w tym
            patrys) to dzieci z okolicznego przedszkola. i o ile pani jeszcze jakos
            toleruje te dzieci z zerowki, to te z naszego przedszkola sa najgorsze,
            najniegrzeczeczniesze i chyba tez najmniej zdolne w jej mniemaniu. o tej
            pierwszej polowie wypowiada sie: moje dzieci. o naszych nic nie mowismile na
            wystawkach w klasie wisza prace 'jej dzieci' nie calej klasy. i tylko dzieci po
            przedszkolu tam rozrabiaja! a dodam, ze jak byli w przedszkolu, gdzie mieli
            przecudowna pania, ktora plakala jak ktoremus cos sie stalo i wydzwaniala do
            domow, zeby pytac o dzieci, to jak przychodzilam po patrysia to czesto
            myslalam, ze oni gdzies wyszli, taka byla cisza i dzieci byly zajete pisaniem,
            malowaniem, czy co tam jeszcze... a tu nagle wszystkie sa niedobre i
            niegrzeczne. dosc to podejrzanesad i smutne jednaksad mam nadzieje, ze za jakis
            czas to sie jakos wyrowna ...
            a tak przy okazji: moja coreczka, ktora skonczyla miesiac, tez ma na imie kajasmile
            • nooleczka Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 15.10.04, 14:18
              Pozdrawiam mamy oficjalnych pierwszoklasistów smile
              Ale mnie nastraszyłyście z tą świnką!!! chyba też pójdę Michasia zaszczepić, bo
              chłopcy to chyba gorzej przechodzą, z brzydkimi powikłaniami, qrcze... On
              przechodził w swoim życiu już ospę wietrzną i grypę.
              U nas ślubowanie bardzo mi się podobało, dzieci recytowały razem wierszyk: "Kto
              Ty jesteś - Polak mały", śpiewały piosenki, niektóre mówiły indywidualnie
              wierszyki na scenie...najfajniejszy pomysł to był ten, że ślubowanie prowadziło
              dwoje dzieci ze starszej klasy (nie wiem której), chłopiec i dziewczynka - byli
              świetni!
              Kubowa, z tego co wiem, nie wszystkie szkoły wprowadziły obowiązkowy język obcy
              dla pierwszaków, jedne tak, inne nie, co wcale nie znaczy, że te inne są
              gorsze... U nas jest ten niemiecki, a ja bym wolała żeby był angielski, teraz
              mój mały uczy się dlatego 2 języków i czasem się boje, żeby mu się nie
              pomieszało... O dziwo, niemiecki, w przeciwieństwie do angielskiego, idzie mu
              śpiewająco! Po miesiącu nauki jest w stanie bezbędnie zaśpiewać 3 piosenki i
              wyrecytowac trudny(moim zdaniem) wierszyk, szczęka mi opada... Z angielskim duż
              dużo gorzej.
              Do naszej pani nie mam specjalnie zastrzeżeń, wydaje mi się miłą osobą.
              natomiast pani od niemieckiego jest po prostu niesamowita - mieliśmu okazję
              poznać ją na zebraniu i na wszystkich zrobiła bardzo dobre wrażenie.
              Ja nie mogłam być do końca ślubowania, bo musaiałm iść do pracy, niestety. Z
              małym została babcia i dobrze że została, bo z pracy zabrali mnie karetką do
              szpitala z ostrym atakiem kolki nerkowej - nie życzę najgorszemu wrogowi tak
              strasznego bólu... Na szczęście już jest OK

              pozdrawiam
              • kubowa Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 15.10.04, 16:24
                nooleczka, dobrze, ze juz w porzadku z ta kolka!!! a jak to sie objawia i jak
                cie z niej wyleczyli??? ja sie tak na zas pytam, bo w moim brzuchu dzieja sie
                czasem rozne dziwne rzeczy, a lekarze nie wiedza co to wiec wole sie
                przygotowac na kazdy wariantsmile

                nie przejmuj sie, ze michal uczy sie dwoch jezykow. to lepiej dla niego, uwierz
                mi (sama jestem lektorem angielskiego, wiem co mowiesmile to occzywiste, ze mu sie
                beda oba jezyki mylily, to calkiem naturalne, ale tylko do pewnego czasu,
                pozniej, jak pokona te bariere to oddzieli je od siebie i bedzie znal oba! a
                angielskiego nauczy sie szybko chocby z otoczenia, bo teraz wszedzie pelno
                angielskiego i np moj patryk, ktorego ja nie ucze jezyka, tylko zapisuje go na
                kursy, calkiem sobie ladnie radzi jak na ten wiek, a wiekszosc podlapal ode
                mnie (calkiem przypadkowo slyszac, jak ja z kims w tym jezyku rozmawiam) i z
                gierek komputerowych. zaluje, ze w szkole nie maja nimieckiego albo
                francuskiego. moj maz zna francuski, moze go namowie, zeby nas poduczylsmile

                w szkole patryka robia akcje szczepien przeciw grypie. nie wiem, czy moge
                patryka zaszczepic, skoro pare dni temu mial szczepienie przeciw gruzlicy??
                poza tym ja i maz jestesmy przeziebieni i boje sie, czy patryk nie nosi jakichs
                zarazkow od nas, chociaz on nie choruje. nie wiem, co robic, bo chcialabym
                zaszczepic patryka przeciw grypie, ale moze lepiej odczekac? tylko czy to nie
                bedzie pozniej juz za pozno??? sad
                • hondzia Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 18.10.04, 10:10
                  czy ta kolka to przypadkiem nie ujawnia się na tle nerwowym?mam nadzieje,ze
                  czujesz sie juz dobrze nooleczka.
                  dziekuję za pozdrowienia dla Kajki- ma się znacznie lepiej,energia ją rozpiera
                  i szalała w domu niemozliwie w weekend tzn. ze nic jej juz nie boli,ale
                  zwolnienie ma do końca tygodnia,w nocy się jeszcze poci mocno tzn.ze organizm
                  walczy skuteczniesmilemyślę,ze przechodzi tą świnkę tak lekko miedzy innymi dzieki
                  szczepieniu,które miała jak małe dzieckosmilenapewno Wasi chłopcy też mieli,a poza
                  tym z tego co wiem te brzydkie powikłania są niebezpieczne dla wiekszych
                  facetów..jak sie miewa maleńka Kajka?smile
                  z tego co wiem, to na szczepienia przeciwko grypie jest juz ostatni dzwonek
                  tylko czy sa naprawde skuteczne- szczepiłam Kajkę 3 lata temu,gdy miała
                  problemy z systemem immunologicznym,od trzech lat nie szczepie jej i nie
                  choruje- sama nie wiem,czy to dobrze czy żle..
                  Kajka miała w przedszkolu dwa jęzkyki- niemiecki i angielski - niemiecki
                  szybciej zalapała niz angielski i faktycznie myliło jej sie czasami,teraz miała
                  rok przerwy w zerówce niemieckiego,ale chce się dalej uczyc niemieckiego,co
                  mnie cieszysmile najlepsze,ze chce się uczyc tez rosyjskiego,bo jej sie bardzo ten
                  jezyk podobasmileale to jak bedzie starsza to sama zdecyduje jakiego jezyka sie
                  chce jeszcze uczycsmilemoja przyjaciółka uczy swojego syna francuskiego,który zna
                  biegle ,ale mały jakoś nie przejawia zainteresowania tym językiem..
                  w naszej szkole są dwie klasy pierwsze- jedna to dzieci właśnie z zerówki i
                  dzieci po znajomości,druga klasa pierwsza to reszta i powiem szczerze,ze jestem
                  zadowolona,ze Kajka jest w tej reszciesmile
                  pozdrawiam serdecznie
                  • nooleczka Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 18.10.04, 18:19
                    Dzięki dziewczyny, już jest ok smile Nie wiem czy ta kolka to na tle nerwowym,
                    chyba nie, chociaż moze... To jest straszny, okrutny ból - taki że "po
                    ścianach się chodzi" - jak przy porodzie prawie sad Lekarka myślała że to
                    wyrostek, ale jednak nie, mam zastój w prawej nerce i poszerzony moczowód;
                    prawdopodobbnie schodził mi kamyczek moczowodem i to było straszne przezycie.
                    A najdziwniejsze, ze bolał mnie brzuch po prawej stronie, wcale nie z tyłu.
                    Teraz juz mnie nic nie boli smile
                    Co do szczepień. My w zeszłym roku oboje z Michasiem grypę przechodziliśmy,
                    wyzdrowieliśmy i jakoś żyjemy smile Więc chyba nie będziemy się szczepić.
                    U nas w szkole z kolei oferują darmowe szczepiniea na wirusowe zap wątroby typu
                    B i tez się nad tym zastanawiam, czy go nie zaszczepić...
                    Kubowa, z tego co wiem wskazany jest kilkutygodniowy odstep miedzy
                    szczepieniami, wiec jak Twój mały mial ostatnio p/gruźlicy, to teraz lepiej
                    odczekać jakiś czas... czy Patryk chodzi na basen?
                    Hondzia, jak to jest możliwe żeby ktoś zaszczepiony na świnkę, chorował na nią
                    mimo szczepienia?? jejku, to ja może jednak malego nie będę szczepić...
                    Strasznie u nas ostatnio dużo zadają, normalnie ledwo się Michaś wyrabia
                    wieczorem...bo to i pisanie, i cyferki, i niemiecki, i angielski...

                    Pozdrawiam!
                    • kubowa Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 18.10.04, 20:24
                      jejku, ja tez mam czesto takie bole wyrostkowe!! tylko, ze to nie wyrostek a
                      lekarze nie wiedza co to...

                      ze szczepionka czekam, albo moze calkiem odpuszcze, bo nigdy nie szczepilam, a
                      patryk jakos specjalnie nie choruje. a na wzwB to chyba nasze dzieci byly
                      szczepione regularnie??
                      patryk obecnie nie chodzi na basen, bo mial usuwane znamie z nogi i po
                      wakacjach nad morzem rana mu sie zaczela babrac i jestesmy w trakcie leczenia,
                      ale lada moment pewnie wroci na basen, bo bardzo to lubi!! a czemu pytasz?

                      a z tymi pracami domowymi to wam zazdroszcze, bo u patryka znow susza,
                      przyjdzie weekend i sie nie pozbieramy!
                  • kubowa Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 18.10.04, 20:05
                    oj to super, ze swinka mijasmile) ale jak to jest, ze byla szczepiona i
                    zachorowala?? to trzeba przypominac te szczepionke??

                    moja kajka ma sie dobrze, przybiera na wadze a ma na czym, bo urodzila sie z
                    hypotrofia. teraz ma katarek, ale dzielnie z nim walczy. patryk caly dumny z
                    siostry, ciagle w szkole o niej mowi. caluje mala i glaszcze i mowi, ze jest
                    slodkasmile a wasze pierwszaki maja rodzenstwo???

                    kurcze, z tymi jezykami to jednak bedzie musial poza szkole wyjsc, bo na ta
                    szkole to nie mam co liczyc. z angielskim od biedy poradzilibysmy sobie w domu,
                    choc wolalabym tego uniknacsad ja nie mam cierpliwosci do uczenia malych dzieci:
                    ( no, ale wole, zeby znal wiecej jezykow, a nie za wszystko bede mogla
                    zaplacic... echsmile
                    • hondzia Re: swinka, wywiadowki, slubowanie itd 19.10.04, 09:41
                      ja juz sama nie wiem jak to jest- to pewnie tak jak ze szczepieniem na grype
                      czy ospe- nie gwarantuje,ze nie zachorujesz,a jedynie przeciwdziała
                      powikłaniom..z tego co wiem teraz wszystkie dzieci sa zaszczepione przeciwko
                      WZW B jako maluchy i to podobno wystarcza,ale co 5 lat mozna przypominać jedną
                      dawką to szczepienie- tak mi ostatnio tłumaczyła pielęgniarka w przychodni..
                      dzisiaj Kajka obudziła sie z wielką gulą na szyi- jest u lekarza-czekam co z
                      tego wyniknie..
                      Kajka jest jedynaczką-od 5 lat jestem po rozwodzie i wychowuje ją sama..ale
                      opiekuje sie swoimi dwiema kuzynkami:4letnia i 1,5roczna bardzo ładnie,czasami
                      zachowuja sie tak jakby zyc bez siebie nie umiałysmile
                      pozdrowienia
                      • kubowa biedna kajka:(( 19.10.04, 12:44
                        trzymamy mocno kciuki, zeby nie okazalo sie, ze to cos powaznego!! cholera wie,
                        jak to z tymi szczepionkami w koncu..sad

                        wiesz hondzia, ja tez jestem po rozwodzie i moze glupio to zabrzmi i dosc
                        naiwnie, ale ten rozwod to byla najlepsza decyzja w moim zyciu! ojciec patryka
                        zrobil ze mnie taki klebek nerwow, ze teraz mam lekarski zakaz wszelkich z nim
                        kontaktowsmile ja z reszta tych kontaktow w ogole nie chce. oczywiscie patryk
                        widuje sie z ojcem tak jak ojciec chce (coraz rzadziej) i maja dosc dobra
                        relacje, ale ja jej nie utrwalam. mam nowa rodzine i patryk jest jej kochana
                        czescia. teraz juz sie z tym pogodzil, ze ojciec odszedl, ale bywalo ciezko...
                        mam nadzieje, ze u ciebie tez juz jest lepiej i jestescie na prostej!!!
                        pozdrawiamy!
                        • hondzia Re: biedna kajka:(( 19.10.04, 14:18
                          na 16 mam wizyte u laryngologa-podobno jeden z najlepszych u nas- po porannych
                          diagnozach jestem dosc skołowana i nic mi sie nie zgadzasad
                          Kajka nie pamieta ze tata i mama mieszkali razem- dla niej było od zawsze
                          normalne,ze nie mieszkamy razem,ale mamy dobre relacje i Kajka widuje sie z
                          tatusiem tak często jak ona czy on sobie tego zycza..
                          jestesmy na prostej o tyle,ze we dwie sobie niezle radzimy,a na zalozenie nowej
                          rodziny jakos sie nie zanosi..choc podobno tatus ma w planach powiekszenie
                          rodziny wiec bedzie miała z tamtej strony jakies rodzeństwo..
                      • nooleczka Re: choroby, szczepienia 19.10.04, 14:47
                        No tak, gdzie się nie obejrzeć, to samomamy smile Ja też jestem 5 lat po
                        rozwodzie (i uważam że to była bardzo dobra decyzja), Michaś jest jedynakiem.
                        Ojciec małego bardzo rzadko go odiwedza, tylko kilka razy w roku, ale mały na
                        szczęscie za nim nie tęskni, bo odkąd pamieta, mieszkaliśmy oddzielnie. Mam
                        jednego kandydata na nowego tatusia, już długotrwale dochodzącego, i też
                        uzbrojonego w syna - jak jeszcze trochę poczeka, to może coś z tego będzie, na
                        co po cichu liczę...
                        Wracając do szczepień - dziewczyny miałam na mysli WZW typu A (a nie B)- to na
                        to oferują mi w szkole bezpłatne szczepienia i tak się zastanawiam, czy warto.
                        A Wy zaszczepiłybyscie?
                        Pytałam Cię kubowa o ten basen z czystej ciekawosci - bo mój mały chodzi i
                        widzę że zaczyna sobie coraz lepiej radzić z deską smile Ale po szczepieniu to
                        lepiej odczekać z basenem... Stad tak się zastanawiam nad tym szczepieniem...
                        Na grype na pewno nie będę go szczepić, pozostaje mi do rozważenia WZW typu A i
                        ewentualnie ta świnka...
                        Hondzia i co powiedizał laryngolog, a może to wcale nie świnka tylko co innego?
                        • kubowa Re: choroby, szczepienia 19.10.04, 21:45
                          no to ladnie sie swiat krecismile))kiedys myslalam, ze tylko ja taka biedna sama
                          z dziekiem...smile a teraz juz wiem, ze nie sama i na pewno nie biedna!!!
                          chcialabym tylko, zeby patryk nie nabral przeswiadczenia, ze zakladac rodziny
                          nie ma co, bo i tak sie rozpadniesad dlatego ciesze sie, ze udalo mi sie
                          stworzyc nowa, prawdziwa rodzine gdzie patryk ma silne wsparcie u mojego meza,
                          czzego nie mial u taty poza tym widzi, ze rodzina to tez mezczyzna przy
                          kobiecie i moze to pozwoli mu nie zamknac sie na zwiazki w przyszlosci?? bo ja
                          tak mysle na zapassmile))))
                          patryk chodzi na basen ze swoim ojcem. mieszkamy w wawie i najczesciej chodza
                          na sggw. w zeszlym roku caly czas chodzil, az do operacji, a potem znow troche.
                          teraz musimy odczekac, ale lada moment wroci na basen, bo tez baaardzo to lubi
                          i jak go zobaczylam nad jeziorem w tym roku to byl w wodzie odwazniejszy niz
                          jasmile))



                          hondzia, jak tam kaja??? pozdrow ja od nas i trzymajcie sie dzielnie!
                          • hondzia Re: choroby, szczepienia 20.10.04, 09:42
                            eh,nasza służba zdrowia-wyobraźcie sobie,ze byłam u pani laryngolog wczoraj i
                            okazało sie,że Kajka nie miała świnki,a te objawy,które miała wtedy swiadczyły
                            juz o zapaleniu węzłów chłonnych.Wszystkie kolejne symptomy tylko potwierdzały
                            diagnozę.Dostała antybiotyk w końskiej dawce i inne leki-jest uziemniona w domu
                            na kolejny tydzień.Kajka czuje sie dobrze-jutro i pojutrze biore wolne i bede z
                            nią w domu.Jezeli w ciągu dwóch dni się nie polepszy pani doktor
                            zapowiedziała,ze wezma ją na oddział i tam podadza wieksze dawki leku.Mam
                            nadzieje,ze jednak Kajka sobie poradzi bez szpitala.Po zakończeniu leczenia
                            bedzie miała zrobione badania krwi i zostanie zaszczepiona czymś
                            uodparniającym.I bedzie szczepiona tak raz do roku.
                            Dziś rano byłam w szkole zawieźć zwolnienie Kajki-powiedziałam pani ,ze nie
                            chce,aby Kajka miała zaległości i dostałam zeszyty do uzupełnienia,dowiedziałam
                            sie,co jest do zrobienia - bedziemy miały zajęcie na kilka dnismile
                            • kubowa Re: choroby, szczepienia 20.10.04, 11:42
                              no to ladnie!!sad teraz nie wiadomo, czy plakac, czy sie cieszyc??smile oby tylko w
                              domu zostala, bo ze szpitala to jeszcze jakie inne chorobska przytargasad

                              zycze milej zabawy w odrabianie pracy domowejsmile)
                          • nooleczka Re: choroby, szczepienia 20.10.04, 15:48
                            kubowa napisała:

                            > chcialabym tylko, zeby patryk nie nabral przeswiadczenia, ze zakladac rodziny
                            > nie ma co, bo i tak sie rozpadniesad dlatego ciesze sie, ze udalo mi sie

                            A mój mały oświadczył mi ostatnio, że on się nigdy nie ożeni. "Dlaczego?" pytam
                            zaskoczona. "A bo to bedzie się trzeba całować, a to takie fuuuuuuj.." wink))

                            > stworzyc nowa, prawdziwa rodzine gdzie patryk ma silne wsparcie u mojego
                            meza,
                            > czzego nie mial u taty poza tym widzi, ze rodzina to tez mezczyzna przy
                            > kobiecie i moze to pozwoli mu nie zamknac sie na zwiazki w przyszlosci?? bo
                            ja
                            > tak mysle na zapassmile))))

                            Ja ostatnio kupiłam sobie książkę "Wychowywanie chłopców" Biddulpha i jestem
                            nią zachwycona. I są rozdziały dla samotnych matek. Ale jest też napisane, że
                            chłopiec od 6-go roku życia "przekierowuje się" na wzorce męskie w jego
                            otoczeniu, więc niejako w obowiązku czuję się mu taki wzorzec zapewnić.

                            > patryk chodzi na basen ze swoim ojcem. mieszkamy w wawie i najczesciej chodza
                            > na sggw. w zeszlym roku caly czas chodzil, az do operacji, a potem znow
                            troche.

                            No NIE ŻARTUJ!!! My też chodzimy na SGGW!!! smile Michaś od tego roku zaczął tam
                            ze mną chodzić regularnie, na naukę pływania dla 7-latków.
                            Co to była za operacja?
                            ja na ojca Michasia niestety W OGÓLE nie mogę liczyć.
                            >

                            > hondzia, jak tam kaja??? pozdrow ja od nas i trzymajcie sie dzielnie!

                            No właśnie, przyłączam się do pozdrowień. To dobrze że to nie świnka - chociaż -
                            przy śwince tez jest zapalenie węzłów chłonnych!
                            A na co Ty chcesz ją tak szczepić co roku? na grypę?

                            Pozdrawiam
                            • kubowa wychowywanie chlopakow! 20.10.04, 20:41
                              haha, moj patryk tez sie krzywi jak widzi, ze sie ktos calujesmile)) ale to chyba
                              normalne!smile ciekawe jak dziewczynki do tego podchodza, hondzia napisz nam cos o
                              tym!smile w kazdym razie patryk juz ma pierwsza milosc za soba, w zerowce zakochal
                              sie w swojej imienniczce patrycji i ciagle mi o niej opowiadalsmile) teraz chodzi
                              z patrycja do klasy, ale jakos nie slysze juz tych zachwytow... albo stracil
                              zaufanie do mnie, albo czar pryslsmile
                              ksiazka mowisz.... no, to bedzie kolejna do kolekcjismile)
                              no prosze, jakie to sggw oblegane!smile patryk kiedys chodzil na warszawianke, ale
                              mowi, ze tam jest zimno i drogosmile wiec z zadowoleniem chodzi na sggw, z tym, ze
                              on nie chodzi na kurs, tylko ojciec go uczy. troche zaluje, bo na kursie by sie
                              chyba wiecej nauczyl... michas autentycznie czegos sie tam uczy?
                              operacja patryka: mial usuwane znamie wrodzone na nodze, bardzo duzesad to byl
                              nasz wewnetrzny horror, ale jak pojechalismy do szpitala to naogladalismy sie
                              noworodkow z wadami wrodzonymi i stwierdzilismy, ze jestesmy szczesciarze... w
                              kazdym razie teraz ma tylko duza blizne, udalo sie bez przeszczepu skory, i
                              badanie histopatologiczne nie wykazalo niczego procz stanu zapalnego, wiec nie
                              bylo to nic zlosliwego... uffsmile

                              ja tez nie moge liczyc na ojca patryka, w kazdym razie nie w wymiarze jaki
                              obiecuje, np dzisiaj jest jego dzien z patrykiem i oczywiscie zadzwonil w
                              ostatniej chwili, ze nie przyjdzie. i my znow zmiana planow i biegiem po
                              patryka do szkoly. nienawidze tego i gdyby nie to, ze ex dzwoni do mojego meza
                              a nie do mnie to bym mu nagadala, co uczynnilam zaoczniesmile)

                              ide czytac harrego pottera patrykowi. dobranocsmile
                              • nooleczka Re: wychowywanie chlopakow! 21.10.04, 14:49
                                jesli chodzi o zabawę z dziewczynkami to mój michaś za tym nie przepada smile
                                tzn. w przedszkolu czasami bawil się z martynką, ale teraz to już wszystkie
                                dziewczyny są do bani... chyba taki wiek smile Myślę że gorzej będzie jak będzie
                                odwrotnie smile
                                Na basen chodziliśmy w czasie wakacji razem i próbowłam go czegoś uczyć, ale
                                specjalnie bez efektów, bo np. na duży basen w ogóle bał się wejść.
                                Teraz ma super instruktora, widzę z widowni że każdemu dziecku indywidualnie
                                pomaga; najpierw były to ćwizcenia tylko na małym basenie, teraz także na
                                dużym - i michaś nie ma żadnych oporów żeby tam wchodzić, więc widzę duże
                                postępy smile Są teraz na etapie pływania albo z deską albo z "makaronem" - i
                                widzę że mały i na brzuchu i na plecach sobie dobrze radzi smile Poza tym ucze go
                                samodzielności - ponieważ wysyłam go do szatni męskiej SAMEGO, więc wyciera się
                                i przebiera zupełnie sam, co mnie cieszy niesłychanie!!!
                                Osattanio pani wychowawczyni poskarżyła sie że mały na WFie "strzelal" do kogoś
                                z karabinu maszynowego zamaist słuchać - ale poza tym jest OK.
                                Jestem zachwycona jego postępami w niemickiem,normalnie szok...
                                W poniedziałek mamy zebranie a ja nie moge isć sad bo mam wtedy drugą zmianę sad
                                musze wysłać babcię sad
                                I jednak zdecydowałam się zrobić małemu to szczepienie na WZW typu A. Chociaż
                                od wczoraj kicha i trochę się martwię...ale to może nic poważnego.

                                Pozdrawiam!
                                • kubowa wzwA 21.10.04, 23:04
                                  to chyba dobry pomysl z tym szczepieniem. mnie moj tato namawia, zeby dzieciaki
                                  zaszczepic, bo podobno jakas epidemia jest? ja juz na to chorowalam, ni
                                  przyjemnego wiec nie chcialabym, zeby moje dzieci przez to przechodzilysad a jak
                                  michas kicha, to najpierw idz do lekarza niech osadzi, czy moze sie szczepic.
                                  podejrzewam, ze moze, bo patryk tez kichal a mimo to na gruzlice go
                                  zaszczepily.
                                  ja ostatnio troche sie martwie postawa patryka wobec jego kolegow. otoz patryk
                                  pozwala sie zaczepiac przez chlopakow, zamiast powiedziec im, zeby dali mu
                                  spokoj. w ogole nie umie sie bronic, ja juz nie mowie o obronie fizycznej, ale
                                  chocby werbalnej! moj tato ostatnio z nim gadal i nawet uczyl go'skutecznej
                                  obrony', no, ale nie tedy droga. generalnie patryk jest lubiany w klasie i
                                  chlopcy chetnie sie z nim bawia, ale jak zaczynaja im przychodzic do glowy
                                  glupie pomysly, to patryk czesto pada ofiarasad tlumaczylam mu juz na tysiac
                                  sposobow, ze to jest niewlasciwe, ale juz sama nie wiem, czy to jest
                                  niewlasciwe, czy po prostu inne od tego, czego ja oczekuje? moze chce patryka
                                  na sile zmienic?? moze on ma i chce nie byc zaborczy?? strasznie mnie to dobija
                                  i nie wiem co robic??sad(macie jakies pomysly??

                                  hondzia, jak tam kajunia???
                                  • nooleczka Re: wzwA 22.10.04, 12:31
                                    No jasne że przed szczepieniem dzieci będą badane przez lekarza i to on oceni,
                                    czy mój maly się nadaje do szczepienia czy nie. Wczoraj na noc nasmarowałam mu
                                    stopy spirytusem kamforowym żeby się rozgrzały i dziś ten katarek dużo
                                    mniejszy smile
                                    Tam jeszcze a propos książek do czytania - też myślałam o Harrym, ale zostawiam
                                    tę książkę dla Michasia do samodzielnego przeczytania jak już bedzie umiał to
                                    sam zrobić. A na razie czytamy sobie ksiązki z serii "Mikołajek i inne
                                    chłopaki" - są świetne!!!!
                                    O tej zaborczości. Chyba nasi chłopcy mają podobne charaktery smile Zauważyłam że
                                    mój zawsze innym ustępuje i zawsze musi dłuuugo poczekać na swoją kolej, bo
                                    inni tę jego ustępliwość wykorzystują. Nie bardzo wiem o jakim zaczepianiu
                                    mówisz? Czy go wyzywają albo biją? U nas na szczęście niczego takiego nie ma,
                                    chłopcy w Michała klasie nikogo nie zaczepiają, przynajmniej o niczym takim nie
                                    słyszałam. Natomiast w przedszkolu chłopcy mieli sowje bandy, w bandzie zawsze
                                    był szef, ale nigdy nie był nim mój mały smile Zawsze był "pod czyimiś
                                    rozkazami". Jemu to w ogóle nie przeszkadzało, ale okropnie to denerwowało
                                    mojego ojca, który chciał żeby Michaś był szefem bandy. Ale mój mały nie ma
                                    charakteru przywódcy, więc to nie wchodzi w grę.
                                    Wydaje mi się że chłopcy w grupie lubią sobie znaleźć osobę słabszą psychicznie
                                    i na niej czasem się wyżywać, jeśli nie fizycznie to psychicznie. Czy tego się
                                    boisz kubowa? też oczywiście nie chciałabym żeby mój maly był taką osobą.
                                    WYdaje mi się ze lekarstwem na to jest posiadanie bliższego kolegi - mój mały
                                    przyjaźni się z Alkiem i jakoś się we dwóch trzymają. czy Patryk ma blizszego
                                    kolegę?

                                    No właśnie, czemu hondzia się nie odzywa? Czy Kaja już wyzdrowiała?

                                    Pozdrawiam
                                    • kubowa Re: wzwA 22.10.04, 14:55
                                      'mikolajka' czytalismy jak patryk mial 5 lat, bo wtedy potrzebowal uslyszec o
                                      tym, ze to normalne, ze chlopaki czasem sie bija itd. uwielbial czytac o
                                      mikolajku a 'fanga w nos' to do dzis nasze powiedzeniesmile

                                      z patrykiem tez jest tak, ze on nie jest przywodca. i nie chce byc. on w ogole
                                      dosc dobrze znosi samotnosc i lubi sie sam bawic. w przedszkolu mial takie
                                      chwile, ze po prostu na chwile odchodzil od grupy i sam sie czyms zajmowal a
                                      jak ktos po niego przyszedl to odmawial, bo chcial sam. a jak mu sie znudzilo
                                      to szedl do grupy i bylo ok. z najlepszymi kolegami w szkole jest tak, ze
                                      patryk zaprzyjaznil sie w przedszkolu z jednym chlopcem i ich stosunki byly
                                      dosc rowne, zaden zadnym nie sterowal. a teraz kiedy sa razem w szkole patryk
                                      czesto opowiada, ze tamten go uderzyl, albo noge mu podstawil. ja to pare razy
                                      widzialam, tylko mnie sie wydawalo, ze tamten traktowal to jako super zabawe
                                      raczej niz jako wyzywanie sie. tylko, ze patryk nie bardzo wie jak sie ma
                                      zachowac w takiej sytuacji, no bo ja mu mowie, zeby slowami, ale to ni nie
                                      daje, bo tamten mowi"no to co" i robi dalej swoje. patryk jest bardzo wrazliwy
                                      w dodatku ja mu gadam, zeby nikogo nie krzywdzil i chyba przez to zglupial a ja
                                      nie wiem jak to odkrecicsad poza tym z tym chlopcem wiekszosc czasu bawia sie
                                      jak dawniej, tylko tamten jest dosc niezrownowazony emocjonalnie, czesto placze
                                      i krzyczy, poza tym strasznie klnie i ma glupie pomysly ktorych 7miolatek miec
                                      nie powinien. patryk bawi sie tez z innymi ale z tamtymi nawet jakos sie
                                      dogdauje i nawet jak ktorys chcial go zaczepic to patryk sobie poradzil. ale
                                      codziennie przychodi ze szkoly i mowi, ze ktos go uderzyl. nie wiem dokladnie o
                                      co chodzi, domyslam sie, ze to w zabawie, bo dokuczac nikt patrykowi nie
                                      dokucza, nie przezywa go, przynosza razem do szkoly jakies zabawki i sie
                                      dogaduja. byc moze to patryk nie potrafi sie tak bawic jak ci chlopcy chca,
                                      chociaz w domu rozne rzeczy wymysla nawet agresywne czasami i musze go
                                      stopowac. a moze nie powinnam? boze, jak to tak chaotycznie pisze, ale szukam
                                      sama jakiegos punktu zczepienia i nic mi nie wychodzi... juz mu sugerowalam
                                      zmiane kolegow na tych, ktorzy nie bija, ale on mowi, ze on tych lubi i poza
                                      tym to tylko raz ktos go tam zaczepil bo wiekszosc czasu jest ok. to jest
                                      straszne, ale mam wrazenie, ze to wszystko moja wina, ze to przeze mnie jest
                                      taki i nie umie tupnac nozka. jakbym mogla cofnac jakies 6 lat z jego zycia i
                                      zaczac wszystko od nowa.... ech...

                                      sorry, ze tak sie wywleklam, ale nie mam pojecia co o tym myslec i co robic..
                                      nie chce, zeby patryk byl agresywny, ale z drugiej strony nie chce tez, zeby
                                      pozwalal soba rzadzic... czy to mozliwe?
                                      • nooleczka Re: socjalizacja 22.10.04, 16:10
                                        Tak sie czasami zastanawiam, czy tu nie wychodzi na jaw nasze własne głęboko
                                        zakorzenione poczucie winy? Że tak spaprałyśmy naszym dzieciom życie?
                                        Hmm, no cóż. Ja poczucia winy nie mam. A przynajmniej wmawiam sobie że go nie
                                        mam. Obiecałam sobie, że wychowam moje dziecko na szczęśliwego człowieka, i
                                        póki co mi się to udaje (tfu tfu odpukać) smile
                                        To o czym piszesz, to zaczepianie, to było u mojego małęgo w przedszkolu.
                                        Zwłaszcza był jeden taki chłopak, dość agresywny, który lubił "ustawiać" mojego
                                        syna. Albo dokuczać mu w ten sposób, że np. wyrzucił mu gumkę do kosza albo
                                        schował kapcie. Raz przeprowadziłam z tym chłopakiem osobistą rozmowę i
                                        powiedziałam mu żeby przestał albo własnorecznie wleję mu w pupę smile oczywiście
                                        nigdy bym tak nie zrobiła, ale nie mialam innych argumentów. Straszenie rozmową
                                        z rodzicami jakoś nie skutkowało, poza tym jego rodzice zawsze wszystko
                                        kwitowali "ale przecież nic się nie stało". Odbyłam tez jedną rozmowę z
                                        wychowawczynią i zobowiazałam ją do zwracania baczniejszej uwagi na to jak
                                        tamten chłopak się zachowuje. Trochę pomogło, ale nie na długo neistety.
                                        W każdym razie, odetchnełam z ulgą jak się dowiedziałam, że tamten chłopak
                                        poszedl do innej szkoły.
                                        Teraz w szkole jakoś nie mamy tego typu problemów. Nie wiem, może Michas stał
                                        sie asertywniejszy? Ja też zawsze go uczę: "nie rób tak drugiej osobie, bo
                                        pomyśl jak ty byś się czuł jakby tak ciebie potraktowano".
                                        Niestety nie wiemy jak wychowywane są dzieci w innych domach. Pamiętam jak
                                        kiedyś usłyszalam inną matkę pouczającą syna :jak ktoś cię uderzy, to ty uderz
                                        dwa razy mocnej! sad(( Bez sensu...
                                        Ja bym chyba na Twoim miejscu po prsostu poszła na rozmowę z wychowawczynią i
                                        zobligowała ją żeby bardziej zwracała uwagę na zachowanie chłopców, a zwłaszcza
                                        żeby sobie nie dokuczali. Albo żeby im zrobiła jakąs pogadankę na ten temat i
                                        pouczyła, że będzie wyciągać konsekwencje np. za podstawianie nogi.
                                        W każdym razie to nie jest chyba dobry kierunek, żeby uczyć dziecko
                                        odpowiadaniem agresją na agresję sad To nie rodzi niczego dobrego, tylko prawo
                                        pięści i kłów, zwycieża silniejszy - a tak być nie może.
                                        U nas w klasie jest taki chłopak który ciągle beczy - jest powszechnie uważany
                                        za beksę, ale nie jest w żaden sposób odsuwany na bok - normalnie się bawi z
                                        chłopcami, a mój synek go bardzo lubi.
                                        Albo może poradź synowi, żeby poszedł do pani, jak sobie z jakąs sytuacją nie
                                        radzi... ja mojemu zawsze tak radze.
                                        • kubowa Re: socjalizacja 22.10.04, 17:54
                                          z tym poczuciem winy to na pewno tak jest w jakiejs czesci. ja tez uwazam, ze
                                          jesli chodzi o jakosc zycia, to teraz patryk ma o niebo lepiej, niz kiedy bylam
                                          z jego ojcem. po pierwsze ma mnie i meza w domu na zmiane, nie jest
                                          pozostawiony sam sobie, no i wreszcie w domu jest spokojnie a patryk ma swoj
                                          wlasny kat i zwierzaki, ktore uwielbia (ostatnie przewidywania przyszlosci:
                                          bedzie weterynarzemsmile ale martwie sie czasem, ze te jego problemy maja drugie
                                          dno, ktorego ja juz nie dam rady przeczyscicsad
                                          dzisiaj znowu wrocil ze szkoly i mowi, ze kolega go zbil. i prawie placze. no
                                          to ja dawaj w rozmowe, zeby mi opowiedzial dokladnie jak to bylo. i co sie
                                          okazalo? ze kolega go nie bil, tylko atakowal bo sie bawili w gwiezdne wojny i
                                          druzyna kolegi wygrala, a ta, w ktorej byl patryk przegrala. i tak naprawde to
                                          ta przegrana go do lez doprowadzila bo patryk nie cierpi przegrywacsad a z tym
                                          chodzeniem do pani to kolejna moja bolaczkasad bo ja tez powiedzialam patrykowi
                                          ze jak juz calkiem nie bedzie wiedzial co robic, jak juz nic nie bedzie
                                          skutkowalo to ma poprosic pania o pomoc. a teraz to wyglada tak, ze on z byle
                                          czym leci do pani. opowiedzialam mu kto to sa donisiciele i jak ich
                                          spoleczenstwo traktuje, ale nie wiem, czy to cos da... juz dzisiaj mu zreszta
                                          zapowiedzialam, ze jesli nie znajdzie sposobu, zeby sie z tymi chlopakami
                                          samemu uporac, to go przeniose do innej szkoly. wiem, ze z wychowawczego punktu
                                          widzenia to takie sobie rozwiazanie, bo powinnam go tu zostawic, zeby sie na
                                          nich nauczyl asertywnosci. ale tak sobie mysle, ze w tej szkole to opieka jest
                                          taka sobie, skoro pani nie reaguje sama na te ich walki i skarzenia. no nie
                                          wiem... czas pokaze..

                                          a powiedz, bo nurtuje mnie takie cos, czy pozwalasz michasiowi wychodzic samemu
                                          na dwor? albo czy zostawiasz go czasem samego w domu? ja od razu powiem, ze
                                          sama jestem nadopiekuncza bardzo i bardzo sie o patryka boje. na dwor nigdy go
                                          samego nie puszczam, a w domu zostal sam doslownie kilka razy. poradzil sobie z
                                          tym lepiej nic ja, ktora trzeslam sie o niego przez cale kilkanascie minut
                                          nieobecnosci1! jak sobie przypomne czasy, kiedy ja bylam w jego wieku i jak
                                          sama zostawalam w domu, to nie wiem, czy to ja zglupialam, czy to moi rodzice
                                          byli nieodpowiedzialni??smile
                                          • nooleczka Re: socjalizacja 24.10.04, 02:06
                                            Ja sie rozwodziłam, jak Michas był jeszcze bardzo malutki, więc on tego jakby w
                                            ogóle nie doświadczył, co mnie niezwykle cieszy. A jak było u Was, czy Patryk
                                            bardzo przeżył Wasze rozstanie? Jak Ty mu to wytłumaczyłaś?
                                            Wczoraj spotkałam mamę tego chłopaka, który dokuczał Michasiowi w przedszkolu.
                                            Z tego co mówiła, to agresja wcale u niego nie zmalała, wręcz przeciwnie,
                                            nasiliła sie - i co, i po miesiącu musiała mu zmienic szkołę, bo panie nie
                                            mogły sobie z nim poradzić - bił wszystkich na przerwach. Pytam czy może chodzi
                                            z nim do psychologa to mi się w twarz roześmiała sad A sama przynaje że sobie z
                                            nim nie radzi, bo on się jej w ogóle nie słucha, tylko czasami się męża słucha.
                                            No i widzisz - dziecko w pełnej rodzinie się wychowuje, nawet ma brata, a mimo
                                            tego takie powazne odchyły ma i rodzice to bagatalizują.
                                            A propos donosicielstwa. Jeśli dziecko się poskarży pani, że ktoś go skrzywdził
                                            w jakis sposób (czynem, słowem), to nie ma nic wspólnego z donosicielstwem!!
                                            Dziecko sie w ten sposób broni przed kims z kim nie może sobie sam dac rady! I
                                            nie mozna go za to ganic - bo radzi sobie jak umie, w tym wypadku "posługując
                                            się" panią.
                                            Mój mały jak na razie nie ma w szkole tego typu problemów, z czego nie ukrywam
                                            bardzo sie cieszę,, bo strasznie nie lubie osobiście interweniować sad
                                            Co do zostawania w domu, to jakoś dziwnie się teraz z michasiem porobiło. Bo
                                            wcześniej, jak był sześciolatkiem, zostawał od czasu do czasu sam w domu, gdy
                                            ja np. musiałam skoczyc po zakupy i żadnych problemów z tego powodu nie robił -
                                            zazwyczaj po prostu oglądał bajki na TV. A teraz, po wakacjach - w ogóle nie ma
                                            mowy żeby sam został w domu! Nie chce i już! Nie mam pojecia, czemu mu się tak
                                            nagle odmieniło. Może dlatego ze na wakacjach praktycznie 24 h na dobę ktoś z
                                            nim był i tak się przyzwyczaił do tego że teraz nie chce byc sam? Nie wiem, nie
                                            wiem, ale teraz w domu nie zostanie i już.
                                            Jesli chodzi o wychodzenie z domu, to jest tak, że wychodzę z nim czasem na
                                            taki mały plac zabaw który jest u nas pod blokiem, siedze z nim tam, ale gdy
                                            chcę juz wracac, on jeszcze chce zostać - i w tym wypadku mu pozwalam - pod
                                            warunkiem ze są tam inne dzieci z rodzicami. Sama ide do domu, ale mały i tak
                                            zwykle za 15 min dzwoni domofonem, że już się pobawił i już chce do domu. Na
                                            całkiem samodzielne wyjścia z domu mu nie pozwalam, jest jeszcze za mały.
                                            Tymczasem jest weekend i mamy strasznie dużo zadane... Pisanie, pisanie,
                                            liczenie, kolorowanie... Czy Wy też korzystacie z osobnego "Zbioru zadań"
                                            oprócz tej książki "Myslę i liczę"?
                                            W poniedziałek zebranie, a ja nie moge iśc, bo w tym czasie pracuję sad Muszę
                                            wysłać babcię niestety.
                                            • kubowa Re: socjalizacja 24.10.04, 15:34
                                              patrys mial 3,5 roczku jak ojciec sie wyprowadzil. wtedy dosc jeszcze czesto go
                                              odwiedzal, wiec maly praktycznie nie odczul jego braku, zwlaszcza, ze jak
                                              bylismy razem to ojciec malo bywal w domu. potem mielismy probe naprawienia
                                              malzenstwa, ale trwala tylko 3 miesiace, podczas ktorych ciagle byly walki,
                                              wiec patryk odczul nasz powrot do siebie bolesniej niz rozstanie. a potem
                                              rozstalismy sie na dobre i w koncu wzielismy rozwod!smile i to bylo juz patrykowi
                                              calkiem latwo wytlumaczyc, bo on strasznie przzez te nasze klotnie cierpial i
                                              rozumil, dlaczego sie rozstajemy. ustalilismy widzenia z ojcem prawie tak
                                              czesto jak ze mna, obecnie nawet polowy tego nie dotrzymuje, bo jak twierdzi,
                                              on sobie przez to nie moze zycia ulozyc a poza tym musi pracowac. bo ja nie
                                              musze przeciezsmile i zycie sobie jakos z patrykiem na ramieniu ulozylam i w
                                              niczym mi nie przeszkodzil. no, ale to trzeba chciec. teraz jest calkiem
                                              dobrze, patryk jest bardzo kochany przez mojego meza i nawet sam mu
                                              zaproponowal, ze bedzie do niego mowil tato. przez to moj ex traci grunt pod
                                              nogami i ciagle przychodzi robic mi o cos awantury, bo on chce, zeby wszystko
                                              toczylo sie tak jak on sobie wymysli i szlag go trafia, ze ja stanelam na nogi!
                                              wczoraj znow mialam awanture, ktora moj maz przecial trzasnieciem ex drzwiami
                                              przed nosemsmile dzisiaj sie z tego smieje, ale wczoraj tak sie zdenerwowalam, ze
                                              wypilam ze trzy dawki neospasminy! najbardziej mi szkoda patryka, ze wysluchuje
                                              od ojca takich tekstow na mnie. wczoraj jak ja sie zdenerwowalam i zaklelam
                                              sobie na exa, to zaraz patryka przeprosilam, ze tak mowie o jego ojcu, a on do
                                              mnie: mamo, spoko, ja cie rozumiem. ech... madre mam to dzieckosmile szkoda tylko,
                                              ze do konca zycia ex bedzie mi krew psulsad juz bym chyba wolala, zeby dal nam
                                              spokojsad

                                              z tym donosicielstwem masz racje, nie moge oduczyc dziecka mowic o tym, co go
                                              boli, bo sie zamknie i juz nikt mu nie pomoze..! hmm... to teraz bede musiala
                                              wszystko jakos zgrabnie odwrocic..smile

                                              wiesz co, moj patryk to prawie nie ma prac domowych. nawet juz na weekend im
                                              nic nie zadala, jakies 4 rzedy literek do napisania (musze powiedziec, ze moj
                                              patryk calkiem zgrabnie piszesmile tych ksiazek o ktorych piszesz w ogole nie
                                              mamy!!! tylko sterte podrecznikow z serii 'juz w szkole'. do pisania i liczenia
                                              maja 'pisze coraz lepiej' i 'licze coraz lepiej'. liczyc zaczeli dopiero co.
                                              pisza juz prawie wszystko. najwiecej pracy maja z religii!! tak myslalam o tych
                                              jezykach i chyba poszukam gdzies francuskiego dla patryka. bo niemieckiego on
                                              sie nie chce uczyc (jak twierdzi: przez II wojne swiatowa!smile)

                                              no wlasnie, niektore dzieci z pelnych rodzin wcale nie sa lepsze od tych z
                                              rozbitych! ja tez uwazam, ze patryk calkiem dobrze sobie radzi, a jesli ma
                                              jakies problemy, to przynajmniej na pierwszy rzut oka nie zwiazane z sytuacja w
                                              domu. teraz ma silne wsparcie moje i meza i chyba to go wzmacnia. ja chodzilam
                                              z patrykiem do psychologa przez ostatnie dwa lata, ale ja tylko sporadycznie,
                                              natomiast on byl dosc czesto obserwowany. nawet moj maz z nim chodzil, bo chce
                                              dla niego jak najlepiej, a ex oczywiscie sie nie pofatygowalsmile jak mu psycholog
                                              kazal rysowac rodzine, to zawsze rysowal nas z mezem, nie ze swoim ojcem.
                                              dlatego wiem, ze jestesmy teraz na dobrej drodze do naprawienia wszystkiego.
                                              ale nie rozumiem rodzicow (tak jak opisalas w poscie), ktorzy smieja sie z
                                              pomocy psychologicznej. jesli trafi sie na dobrego psychologa to mozna wiele
                                              zrozumiec, zmienic i pomoc dziecku. no i sobie!smile my w zerowce mielismy
                                              przecudowna pania psycholog! zawsze miala dla nas czas i zawsze umiala poradzic
                                              i zinterpretowac zachowania patryka i nasze!smile teraz musze poszukac nowej, niby
                                              w szkole jest, pojde i pogadam, moze tez jest fajna.

                                              co sie dzieje u hondzi??? mam nadzieje, ze po prostu spedza czas z kajunia,
                                              ktora migiem wraca do zdrowia!!! oby!

                                              a zebranie masz po raz pierwszy?? bo my juz mielismy z 5!! kazde o niczymsmile
                                              wiec moze niewiele stracisz, jesli nie pojdziesz, a o michasia mozesz sie
                                              dowiedziec przy okazji! i fajnie, ze masz pomoc ze strony babci!!! zazdroszczesmile
                                              • hondzia Re: socjalizacja 25.10.04, 10:53
                                                witam Was moje drogie dziewczynysmiledziś jestem pierwszy dzień w pracy po
                                                kilkudniowym lenistwie w domu z Kajkąsmile Kajka dziękuję czuje się super- gula
                                                jej się zmniejsza,jutro idziemy na kontrolę do lekarzasmile
                                                czytałam sobie,co pisałyście przez tych kilka dni- jeżeli chodzi o całowanie to
                                                Kajka jest bardzo zasmilenajchetniej z mamąwinkale z chłopakami tez- wbrew pozorom
                                                są tacy którzy nie mają w tym wieku nic przeciwkosmilefaktycznie chłopcy nie
                                                przepadają za zabawami z dziewczynkami w wieku6-7 lat,ale Kajka jest jakimś
                                                wyjatkiem- chłopaki uwielbiają się z nią bawić,a ona szybko obiera przywództwo
                                                w grupie chłopaków,nawet jesli są starsi kilka lat.Czasami mnie to
                                                zaskakuje,ale skoro sobie tak dobrze radzi,to się nie wtrącamsmile
                                                na mojego ex nie mogę narzekać- w sobote sam zgłosił chęć zaopiekowania się
                                                Kajką- przyjechał, a ja mogłam pojechać zrobić zakupy,jeszcze się pytał,czy
                                                chcę kasę na zakupy..jest dobrym ojcem,ale tego tez uczył się z
                                                czasem,strasznie się z Kajką kłócą,bo są do siebie bardzo podobni..jak się
                                                czasami zaczynamy kłócić-najczęsciej o pierdoły- Kajka wchodzi i mówi,ze mamy
                                                przestac się kłócić i wychodzi..wtedy my się czujemy jak dzieciaki które
                                                mamusia przychodzi uspokajaćsmile
                                                dzieci są bardzo mądre,czują o wiele więcej niż nam się wydaje,mają wspaniałą
                                                intuicję-myslę,ze jeżeli dobrze je wychowamy,bedziemy dobrze i duzo z nimi
                                                rozmawiać o złych i dobrych rzeczach, to nie bedą miały do nas pretensji o brak
                                                np. ojca w domu..teraz jest coraz wiecej samotnych rodziców - taka plaga
                                                naszych czasów..pewnie,ze przyjdzie okres buntu-zawsze przychodzi,kiedy pozycja
                                                rodzica zostaje mocno zachwiana-ale to mija..
                                                z tego co zauwazyłam w szkole wychowawczyni Kai bardzo zwraca uwagę na to,ze
                                                dzieci skarża jedno na drugie- cały czas rozmawia z nimi na ten temat- moze w
                                                końcu odniesie jakis skuteksmile
                                                Kajka korzysta z "Myslę i liczę"- wiecej podręczników nie ma do
                                                matematyki..przez te kilka wolnych dni nadrabiałyśmy zaległości- Kajka z checią
                                                nawet zrobiła wszystko..czytać też koniecznie chciała- o ,dziwo!zazwyczaj mamy
                                                taki system,ze jedną bajkę czytam jej ja,drugą ona mi i Kajce bardzo się ten
                                                system podobasmilewszyscy tez widza,ze ma zdolnosci matematyczne-ta matematyka
                                                jest dla niej bardzo prosta,ona to odwala,nie odrabiasmile
                                                w srode mam drugie zebranie,ale nie wiem,czy się wybiore-Kajka jeszcze przez
                                                kolejny tydzień bedzie w domku,a to co ważne dowiem się od mamy koleżanki z
                                                klasy Kaismile
                                                czy Wasze pociechy mają już jakies skonkretyzowane zainteresowania?czy już
                                                wiedzą,co chcą w zyciu robić?smile
                                                pozdrawiam serdeczniesmile



                                              • hondzia Re: socjalizacja 25.10.04, 11:12
                                                a propos zostawania w domu,to Kajunia nie lubi sama zostawać w domu,nigdy nie
                                                lubiła.Czasami gdy musze wyjść na moment do sklepu to przeprowadzam negocjacje
                                                z nią i włączam jej bajkę lub komupter..
                                                Natomiast z podwórkiem jest inaczej-plac zabaw mam pod balkonem,podwórko jest
                                                terenem zamknietym,więc Kajka w pewnym wieku zaczęła sama chciec wychodzic.Jest
                                                na tyle fajnym dzieciakiem,ze albo dzwoniła domofonem i pytała się,czy może
                                                zostac jeszcze albo meldowała bez przymusu gdzie chce iść,teraz zazwyczaj woła
                                                mnie przez okno..dzieciaki znam z widzenia więc wiem z kim się zadaje..w
                                                poprzednim miejscu zamieszkania z chęcią chodziła do swojego kolegi z parteru,
                                                u moich rodziców jak jest to z dzieciakami zza płotów zyje zgodnie i albo idzie
                                                do nich albo oni do niej..
                                                pływać nauczyła się sama.pierwszy raz byłyśmy na basenie jak miała 2latka,ale
                                                ponieważ mieszkałyśmy nad morzem,latem cięzko było ją wyciagnąć z wody-nauczyła
                                                się pływac w morzu właśnie patrzac na innych i samodzielnie próbując.Moja
                                                przyjaciółka twierdzi,ze to jest wodne dziecko- w wodzie czuje się jak rybkasmile
                                                skacze,nurkuje,pływa,robi fikołki w wodzie-totalny zywiołsmile na otwartej wodzie
                                                nad morzem czy jeziorem nie wchodzi do wody bez kapoka czy innej ochrony-wie,ze
                                                nie wolno jej-sama tez wchodzi do pewnej głębokości i zawsze pod nadzorem z
                                                brzegu,jak chce wejśc głęboko tylko pod opieką kogoś dorosłego.Natomiast na
                                                basenie jest szaleństwo- zazwyczaj najlepiej bawi sie tam gdzie nie ma gruntu.W
                                                zerówce chodziła na basen z przedszkola,bardzo lubiła pana ratownika i słuchała
                                                go-poprawiła styl pływaniasmile
                                                zreszta nie tylko pływanie ją bawi- smakowała pływania
                                                kajkami,motorówką,rowerem wodnym- jest taka,ze jak padnie propozycja to idzie w
                                                ciemno,zwłaszcza z moim tatąsmile


                                                • kubowa dziewczyny vs chlopaki:) 25.10.04, 11:43
                                                  to ja widze, hondzia, ze ta twoja kajunia to zywe sreberko!smile) to wspaniale, ze
                                                  jest taka odwazna i wszystkiego probuje. zazdroszcze ci, za tak potrafilas ja
                                                  wychowac, bo ja to sie o swojego patryka trzese straszniesad( teraz moj maz nad
                                                  nim pracuje i zabiera go wszedzie, tak, zebym ja nie widziala i pozwala mu na
                                                  rzeczy, na ktore ja ze strachu bym nie pozwolila!smile i mam nadzieje, ze to
                                                  patryka troche osmieli.

                                                  o co chodzi z tymi podrecznikami? znowu okazuje sie, ze co szkola to obyczaj? i
                                                  jak to jest, ze w patryka klasie jeszcze w ogole nie licza?? rysuja jakies
                                                  zbiory ale rachunkow jeszcze nie masad patryk tez sie tym martwi, bo on uwielbia
                                                  liczyc (sam sobie wymysla zadania) a zbiory go nudzasmile


                                                  a gdzie mieszkalyscie nad morzem? bo ja z patrysiem mieszkalam w slupsku
                                                  jeszcze 3 lata temusmile) teraz patryk spedza przynajmniej miesiac nad morzem i
                                                  tez z wody nie wylazi..smile

                                                  dzisiaj wlamali nam sie do samochodusad( nic nie zabrali (bo niby co??smile ale
                                                  zamek rozpierniczylisad rece opadajacrying
                                                  • hondzia Re: dziewczyny vs chlopaki:) 25.10.04, 12:16
                                                    oj tak,Kajka to straszny łobuziak,wszędzie jej pełnosmile z drugiej strony jest
                                                    strasznym wrażliwcem,zbyt wiele rzeczy bierze do siebie i czesto wymysla
                                                    problemy,których nie ma,więc duzo rozmawiamysmile
                                                    wiesz,siniaki,zadrapania,guzy to norma od kiedy zaczęła biegać,wiec jestem juz
                                                    przyzwyczajona..ale jak wiadomo niedaleko pada jabłko od jabłoni-a ja
                                                    uwielbiałam wieszać sie na trzepaku,chodzić po drzewach,wiec czemu tu się
                                                    dziwićsmile
                                                    faktycznie to chyba szkoła ustala jakie podręczniki obowiązują uczniów- u nas
                                                    szkoła też kupiła podręczniki po aprobacie rodzicówsmile
                                                    Kajka zaczynała od zbiorów,potem mieli odcinki,poznali cyfry i mają prostą
                                                    matematykę- dodawanie i odejmowanie.Kajka ostatnio mnie zaskoczyła,ze zna
                                                    proste mnożenie,ale nie zna tego ze szkoły.
                                                    mieszkałyśmy przez 6 lat w Sopocie,często jezdziłyśmy na Hel-mała uwielbiała
                                                    fokariumsmile
                                                    o,to nie jest miłe- włamanie do samochodu- co za ludziesad
                                                  • kubowa Re: dziewczyny vs chlopaki:)+jak pomagaja dzieci? 25.10.04, 14:39
                                                    ale wiesz, ja tez lazilam po drzewach i w ogole pchalam sie tam, gdzie nie
                                                    powinnam i jak dzisiaj pomysle sobie, ze patryk mialby sie tak zachowywac to
                                                    malo nie trace przytomnoscismile! dobrze, ze moi rodzice nie wiedzili co ja
                                                    wyprawialam za ich plecami jak bylam w podstawowce, bo matka by juz dawno
                                                    zeszla na zawal!sad i jakos przezylam. a teraz tak boje sie o patryka, ze
                                                    najchetniej nie opuszczalabym go na krok! juz i tak widze u siebie postep, bo
                                                    od jakiegos roku nie laze z nim za raczkesmile) to straszne, ze ja tak sie nad nim
                                                    trzese i ciesze sie, ze juz go sama nie wychowujesmile) moj maz pracuje nad jego
                                                    samodzielnoscia i meskosciasmile dzisiaj ida pierwszy raz na karate, juz sie boje:
                                                    (

                                                    ale wlasnie chcialam was zapytac co wasze dzieci robia w domu? jak pomagaja?
                                                    czy np odkurzaja, alb zmywaja naczynia? albo w swoich pokojach?? bo ja
                                                    stanowczo za duzo wyreczam patryka i od jakiegos czasu narzucilismy mu pewne
                                                    obowiazki: scieli swoje lozko, nakrywa do kolacji, sprzata swoje zabawki i swoj
                                                    pokoj, daje jesc kotu. a wasze???
                                                  • hondzia Re: dziewczyny vs chlopaki:)+jak pomagaja dzieci? 25.10.04, 15:57
                                                    karate jest oksmile
                                                    o,z tym pomaganiem to jest small problemsmileKai obowiązkiem jest wynoszenie
                                                    smieci- i za każdym razem jak mówię,ze są śmieci do wyniesienia to jest obraza
                                                    majestatu dlaczego ona ma wynosić.Teraz jak nie może wychodzić ja wynoszę i
                                                    usłyszałam text:" no pomogłabym Ci,ale nie mogę wychodzić"- smarkula!!wink
                                                    jej pokój to jej terytorium i jej sprawa jak czegoś nie może znaleźćsmile zasada
                                                    jest jedna ze po zabawie nic nie zostaje na podłodze,a to ze wrzuca bez ładu do
                                                    pojemników na zabawki i nie moze czegos znaleźć juz mnie nie interesuje-jak
                                                    posprzata sobie to znajdziesmile
                                                    czasem podlewa i wyciera kurze,lubi tez czasem poprasowac-oczywiście pod
                                                    opieką,u babci eksperymentuje w kuchnismile
                                                    dziś byłam w szoku- bo sprzatnęła pościel,sama złozyła i schowała do szuflady w
                                                    łóżku,czego nigdy nie robismileaż zaniemówiłam z wrażeniasmile
                                                    u mojej mamy ma też obowiązki- jak pies ma pustą miskę to przynosi mu jedzenie
                                                    i nalewa świeżej wody,ma tez obowiązek nakarmienia kotasmile
                                                    jest też mimo całego rozrabiania bardzo opiekuńcza wobec młodszych i np. bardzo
                                                    opiekuje sie moją najmłodsza 1,5roczną bratanica: wysadza ją na nocnik jak mała
                                                    woła,pilnuje jej w czasie zabawy,podnosi jak przewróci sie itp.Teraz u jej
                                                    matki chrzestnej urodził się chłopczyk- Kajka lubi pomagac cioci przy kapaniu
                                                    małego i wozeniu go w wózku..

                                                  • nooleczka Re: dziewczyny vs chlopaki:)+jak pomagaja dzieci? 25.10.04, 19:08
                                                    Babcia siedzi z małym na zebraniu, a ja siedzę w pracy... Zebranie dopiero
                                                    drugie w tym roku, zobaczymy co tam mały narozrabiał wink
                                                    U nas jak u hondzi jest "Myśle i liczę" i Zbiór zadań do tego; i tez były
                                                    zbiory i odcinki, a od jakiegoś czasu jest liczenie - dodawanie i odejmowanie.
                                                    Co do pomagania w domu - mały mi bardzo chce pomagać, a ja niezbyt chętnie się
                                                    godzę... Np. ostatnio upierał sie że chce razem ze mną myć okna... i miałabym
                                                    przez to tylko 2 x więcej roboty.
                                                    Mały umie i lubi zmywać, więc jak ma ochotę i mówię: pozmywaj - to pozmywa.
                                                    Ostatnio też uparł się że on chce obierać kartofle i pod kierunkiem starszej
                                                    osoby obrał ze dwa - choć uważam że na takie "przedsięwzięcia" jest jeszcze za
                                                    mały. Do jego obowiązków należy sprzątanie zabawek po sobie, no i od niedawna
                                                    odrabianie lekcji.
                                                    Słuchajcie, a jak u Waszych pociech z zębami? wink
                                                    Moj ma dopiero 2 stałe zęby (dwa dolne siekacze) i właśnie wczoraj wypadł nam 1
                                                    górny siekacz mleczny i Michas świeci wielka szczerbą z przodu smile)))

                                                    Ciesze się że Kaja już zdrowa smile
                                                  • kubowa zeby i karate:) 25.10.04, 19:26
                                                    patryk ma juz stale jedynki i dwojki no i piatki z tylu, a tydzien temu wypadla
                                                    mu jedna czworka i nowa zaczyna rosnac. w ogole ma cacy zabki, bo dzieki bogu
                                                    nie boi sie dentystki, jest duzo dzielniejszy ode mniesmile) fakt, ze dentystke
                                                    tez mamy wyjatkowasmile)

                                                    no i byl na karatesmile!! najpierw szedl tam noga za noga, chyba sie bal troszke,
                                                    ale potem, moj maz mowi, jak zobaczyl, ze sa koledzy z klasy to chcial zostac i
                                                    swietnie sie bawil i juz jak wrocil to wyprobowal na mnie pierwszy ciossmile
                                                    oczywiscie tylko tak na niby he he. przy okazji karate moj maz porozmawial z
                                                    innymi rodzicami na temat wychowawczyni patryka klasy no i wszyscy maja takie
                                                    samo zdanie o niej jak i my. i chyba cos zaczyna sie dziac, bo rodzice chca
                                                    zwolac zebranie i powiedziec pani i dyrektorce, ze cos jest chyba nie tak.
                                                    wszyscy zauwazaja, ze w przedszkolu jakos z dziecmi problemow nie bylo, a teraz
                                                    wychowawczyni mowi, ze nawet najgrzeczniejsze dziewczynki zaczynaja rozrabiac.
                                                    i jakos nie przyjdzie jej do glowy, ze to dziwne, i ze moze to ona
                                                    szwankuje??smile no wiec rodzice dzieci z naszej zerowki chca jej powiedziec, ze
                                                    nam sie to nie podobasmile jak myslicie, dobry to pomysl??

                                                    ja tez nie pozwalam patrykowi obierac warzyw i w ogole latac z nozem, no i nie
                                                    pozwalam mu robic sobie herbaty, jesli chce pic wysylam go do lodowki po sok.
                                                  • hondzia Re: zeby i karate:) 26.10.04, 09:53
                                                    dziś się okaze czy jest zdrowa- w kazdym razie ta gula się wchłania..
                                                    Kajka ma stałe jedynki,dwójki i 2 trójki,szóstki ma zalakowanesmileKajka tez lubi
                                                    dentystkęsmile
                                                    myslę,że to dobry pomysł zrobić zebranie skoro rodzice mają zastrzezenia do
                                                    wychowaczynismile
                                                    Kajka lubi sobie czasem zrobic kanapkę,babcia czasem pozwala jej robic własne
                                                    potrawy w kuchni pod okiem babci- po jej eksperymentach lepiej nie wchodzic do
                                                    kuchnismileHerbaty i ciepłych napojów nie znosi,ale lubi wode,mleko i sokismile
                                                    To jakie Wasi chłopcy mają zainteresowania? kim chcieliby byc w przyszłości?
                                                    Kajka chce byc archeologiem jak Indiana Jonessmile

                                                  • kubowa Re: zeby i karate:) 26.10.04, 10:19
                                                    patryk zdecydowanie chce byc weterynarzem. w przedszkolu mieli takiego
                                                    zaprzyjaznionego weterynarza, ktory przychodzil do nich na pogadanki z
                                                    najrozniejszymi zwierzakami. patrykowi bardzo sie to podobalosmile jego wujek
                                                    studiuje weterynarie i patryk tez chcesmile z naszymi zwierzami chodzi do
                                                    weterynarza i wszystko bacznie obserwuje. tylko jak patrzze jak on nie dba o
                                                    swoja rybke, to mysle sobie, ze ta weterynaria mu minie...,
                                                    no, ale wczoraj po lekcji karate cos tam mowil o bruce lee...smile)

                                                    poza tym to rosnie z niego spec komputerowy, juz jest duzo ode mnie lepszy.
                                                    poza tym uwielbia filmy, chodzimy czesto do kina, ma w diabla filmow na video i
                                                    na komputerze i zna wszystkie te filmy na pamiecsmile
                                                    poza tym ma bzika na punkcie harrego pottera i bionicle'ow(ochyda). czyta
                                                    ksiazki i komisky z mlodosci mojego mezasmile

                                                    hondzia, daj znac jak kaja po wizyciesmile
                                                  • hondzia Re: zeby i karate:) 26.10.04, 11:43
                                                    chyba większość dzieci bedzie lepsza od nas w sprawach komputerowychsmilemój brat
                                                    pod tym względem dobrze się z Kajką dogaduje-przynosi jej co rusz jakies nowe
                                                    gry komputerowe i szalejąsmileostatnio mała ojcu dokopała w grze i ten był bardzo
                                                    niepocieszonysmile
                                                    Kajka ma sporo zainteresowań poza standardowymi typu bajki Disneya czy Barbie i
                                                    wszystkim,co jest różowesmilebardzo interesuje się geografią-czesto bawi się
                                                    globusem czy mapą,fakt,że sporo tez zwiedziła jak na swoje lata..interesuje się
                                                    starozytnym egiptem,uwielbia chodzic do planetarium,bardzo lubi grac w szachy
                                                    (przez te dni wolne nagrałam sie do bólu),bez problemu układa puzzle z
                                                    100elementów..
                                                    chciała zostac baletnica,ale chyba jej minie-chodzi,co prawda na balet,ale sie
                                                    wkurza,ze nie moze szpagatu zrobic- brak jej cierpliwoścismile
                                                    za to wszelkie programy i filmy o odkryciach archeologicznych oglada jak
                                                    zaczarowanasmilekocha przyrodnicze filmy- zwłaszcza o węzach,krokodylach,rekinach
                                                    i tygrysachsmile
                                                  • nooleczka Re: zeby i karate:) 26.10.04, 13:02
                                                    No to ja powiem coś co pewnie wywoła Waszą dezprobatę... Otóż nie byłam z
                                                    Michasiem jeszcze ani razu u dentysty. Nie dlatego że jestem taką wyrodną matką
                                                    (chociaż może?) wink ale dlatego że po prostu nie mamy takiej potrzeby. Tak jak
                                                    pisałam, mały ma dopiero 2 zęby stałe - to mało w porównaniu z tym co piszecie.
                                                    te jego ząbki są malutkie, bialutkie, zero próchnicy, zero kamienia, zero
                                                    nalotu i zero problemów smile (tfu tfu odpukać). No i to chyba genetyczne, bo ja
                                                    też nie mam żadnych problemów z zębami,a u dentysty byłam ostatnio 6 lat temu.

                                                    Co do zainteresowań - to miło kubowa że patryk chce zostać weterynarzem smile ja
                                                    też nim jestem smile To bardzo cieżki zawód, niestety. A tak naprawdę to nie
                                                    polecam, bardzo obciąża zarówno psychicznie jak i fizycznie. Tak piszę bo
                                                    jestem kobietą - ale faceci dużo lepiej sobie radzą na tym polu.

                                                    Michaś nie mówi o przyszłości, bo żyje teraźniejszością. A teraźnieszość
                                                    wygląda tak: Michaś jest prezesem bardzo dużej firmy o nazwie "MHA 2", która
                                                    produkuje bardzo nowoczesne technologie. Na pytanie "ale co konkretnie"
                                                    odpowiada: "wszystko, elektryczność i pieniądze też" smile
                                                    Aha. Ponadto Michaś jest prezesem bardzo tajnego agenctwa (o tym mozna mówić
                                                    bardzo cicho), które ciągle wykonuje bardzo tajne telefony na jego bardzo tajną
                                                    komórkę (nawet ja jej nie widziałam wink)
                                                    (mały jest wieeeeeeelkim fanem Jamesa Bonda).
                                                    A Bionicle uwielbia też i też uważam że to paskudztwo smile

                                                    Hondzia, cieszę się ze Kaja już zdrowieje. To niesamowite że już umie grać w
                                                    szachy! My dopiero warcaby przerabiamy.

                                                    pozdrawiam
                                                  • hondzia Re: zeby i karate:) 26.10.04, 13:50
                                                    Kajka miała szachy w ramach zajęc przedszkolnych,a ja musiałam po wielu latach
                                                    odświezyć sobie pamięćsmilemyslę,że to dobry pomysł- szachy uczą logicznego
                                                    myslenia i koncetrują uwage..
                                                    Kajka też lubi Bondasmilew przeciwieństwie do mniesmile
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • kubowa Re: zeby i karate:) 26.10.04, 14:44
                                                    nooleczko, to ty masz niezlego agenta w domusmile)) ja mam raczej luke'a
                                                    skywalkerasmile) chociaz wolalabym hana solosmile moj rycerz jedi biega po domu z
                                                    mieczem swietlnym i wydaje takie dzwieki, ze nawet ja sie bojesad a z dentysta
                                                    ci zazdroszcze, bo moj patryk juz od 4 roku zycia regularnie siada na fotel i
                                                    lepi dziury, ktorych, tez z powodow genetycznychsmile ma mnostwo!!! ale ma
                                                    zaleczone wszystkie i zalakowane i w ogole dobrze, ze sie nie boi dentystki!

                                                    co do weterynarii, to na razie nie bede go straszylasmile niech juz sobie bedzie
                                                    jak chce!smile

                                                    my w szachy tez nie gramy, no bo ja nie umiemsad( wink a warcaby to juz
                                                    zdarzylismy poznac i 50 razy zmodyfikowac. patryk ma tendencje do naginania
                                                    zasad w swoja strone, w zwiazku z czym za kazdym razem zmienia zasady.
                                                    oczywiscie przed gra, bo w czasie juz mu nie pozwalamsmile
                                                  • kubowa zainteresowania 26.10.04, 14:34
                                                    moj patryk tez uwielbia filmy przyrodnicze!!! dla nich nawet od komputera
                                                    odejdzie!!! ostatnio ogladalismy o insektach i wyl z zachwytusmile)
                                                  • nooleczka Re: zainteresowania 26.10.04, 14:47
                                                    A, o komputerach zapomniałam dopisać. Michaś oczywiście uwielbia gry
                                                    komputerowe jak chyba każde dziecko w tym wieku, ale ja tego nie lubię gdy on
                                                    siedzi przy komputerze, nie chcę by sobie popsuł wzrok. Dlatego też nie
                                                    pozwalam mu na to zbyt często i siedzi nie częściej niż raz w tygodniu.
                                                    W szkole jest kółko informatyczne, ale dopiero od drugiej klasy, pewnie go tam
                                                    za rok zapiszę. Chociaż boję się tej wizji, że komputer pewnie zasłoni mu wtedy
                                                    wszystko inne sad
                                                    wczoraj na zebraniu pani nie miała większych zastrzeżeń do niego, tylko tyle,
                                                    że czasami nie słyszy co pani do niego mówi, bo jest zamyślony, no i za bardzo
                                                    rozwleka litery, a potem nie mieści się w linijce.
                                                    Dziś muszę iść z nim do fryzjera, bo wygląda jak dziki człowiek wink
                                                  • hondzia Re: zainteresowania 27.10.04, 09:26
                                                    byłam wczoraj z Kajką u lekarza- jest oksmiledo końca tygodnia jeszcze w domu
                                                    jest,ale moze wychodzic juz,moze tez spotykać się z dziecmi-jest bardzo
                                                    szczesliwasmilemusimy zrobic jeszcze badania krwi i dostanie jakies szczepienie
                                                    wspomagajace odporność..
                                                    też staram się kontrolować czas spedzany przez Kaję przed komputerem,ale
                                                    zazwyczaj w weekend ma wiekszy luzsmile
                                                    pozdrawiam
                                                  • kubowa Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 10:01
                                                    to super, ze kajunia juz zdrowa!

                                                    a dzisiaj po raz pierwszy to ja obudzilam swojego patryka! zawsze to on wstawal
                                                    wczesnie i wisial mi nad glowa, a dzisiaj zaspalsad i jeszcze sie na mnie
                                                    zdenerwowal, ze go obudzilamsmile he hesmile a ja mu mowie: a jak ty mnie codziennie
                                                    budzisz duzo wczesniej niz bym chciala, to czy ja sie denerwuje??? no i glupio
                                                    mu sie zrobilo i juz wstal bez gadaniasmile i jeszcze radosnie poszedl do szkoly,
                                                    bo dzisiaj karatesmile

                                                    a wczoraj podpadl nam totalnie: otoz pisalam wam, ze ostatnio patryk nie ma nic
                                                    zadane, a to oczywiscie nieprawdasmile wczoraj sie przyznal (dobrze, ze sam z
                                                    siebie), ze on specjalnie ksiazek do domu nie przynosi, bo mu sie nie chce
                                                    odrabiac prac domowych!! ladnie, co? dzisiaj kazalam mu wszystkie przytachac do
                                                    domu i obiecalam jeszcze dokupic inne ksiazki i bedzie robil prace domowe jak
                                                    nie te ze szkoly to te zadane przeze mnie!! huh! ze z niego leniuszek to
                                                    wiedzialam. ale mysle, ze to tez wina tego, ze oni tych prac domowych nie maja
                                                    sprawdzanychsad no, w kazdym razie od dzisiaj ja sie biore za jego edukacje, bo
                                                    na szkole nie mam co liczyc.
                                                  • hondzia Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 11:20
                                                    Kajke zazwyczaj musze budzic jak idzie rano do szkoły-za to w weekend rzadko
                                                    zdarza jej się dłużej pospaćsmileale już się nauczyła,ze moze sobie rano bajkę
                                                    obejrzec bez budzenia mnie,choc zazwyczaj i tak musze jej mowić,zeby ściszyłasmile
                                                    cwaniaczek z tego Patrykasmilepowiem Ci,ze dowiedziałam się jakiś czas temu od
                                                    wychowawczyni Kai,ze dzieci miały zadawane czytanie dodatkowych tekstów dla
                                                    chetnych,od Kai nic takiego nie słyszałam- robiła tylko to,co było zadane,nie
                                                    była chetnasmilepodpowiedziałam pani,zeby zrobiła obowiązkowe czytanie i
                                                    faktycznie teraz mają czytanie zadawane tak samo jak pisaniesmile
                                                  • nooleczka Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 13:24
                                                    U nas się jeszcze ani razu nie zdarzyło, żeby mój mały sie obudził rano sam...
                                                    Zawsze to ja musze budzić i zawsze jest mruczenie pod nosem: głupia szkoła...
                                                    O której Wasze dzieci zasypiają?

                                                    W szkole jest tak, że zawsze jak poznają nową literkę, to trzeba po pierwsze
                                                    napisać kilka linijek tej literki w ćwiczeniach w elementarzu, a po drugie
                                                    kilka linijek + szlaczków + wyrazów w zeszycie w 3 linie. Jeszcze do tego
                                                    dochodzą jakies proste zadanka na dodawanie i odejmowanie ze zbioru zadań. A
                                                    jak jeszcze do ego dochodzi religia albo angielski, to robi się całkiem sporo.
                                                    A wczoraj Pani zadała pracę domową dla rodziców smile Musieliśmy powycinać gumkę
                                                    tak, żeby powstał z niej jakiś stempelek smile Ja wyciełam słoneczko, ciekawe jak
                                                    wypadnę smile A dziś będą robić stempelki, bo Pani przyniesie tusz.
                                                    Wczoraj byli też w czytelni i wypożyczyli kolejną lekturę - tym razem jest
                                                    to "Plastusiowy Pamiętnik". Bedę mu czytała wieczorami po 1 rozdziale. Czy u
                                                    Was też obowiązuje już czytanie lektur szkolnych?

                                                    A w czwartek idą na swoją pierwszą wycieczkę, a raczej takie "wyjście szkolne".
                                                    To ma być jakiś poranek muzyczny gdzieś na Starym Mieście, ale dokładnie nie
                                                    wiem o co chodzi, bo nie byłam na zebraniu, musze podpytać innych mam. A jak u
                                                    Was z wycieczkami?
                                                  • hondzia Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 13:42
                                                    Kajka przewaznie kładzie się spać miedzy 20-21,choc w weekendy siedzi długo,ale
                                                    moze wtedy rano odespaćsmilezazwyczaj jest wojna o to dlaczego ma juz isc spac,bo
                                                    jej się wcale nie chce,ale rano tez jej dobudzić nie mogesmile
                                                    Pewnie korzystacie z tego samego elemetarza co my,bo tez coś widziałam o
                                                    stemplach z gumeksmilei zupełnie podobnie jest z poznawaniem nowych litersmileu nas
                                                    poza religia i angielskim jest jeszcze informatyka,gdzie tez zdarzaja sie
                                                    jakies prace domowe..
                                                    Zadnych lektur jeszcze nie mamy do przerobienia,a jakie są poza "plastusiowym
                                                    pamietnikiem"?
                                                    Kajka miała jedną wycieczkę na poczatku tego miesiąca do lasu,do
                                                    lesniczówki,gdzie swietnie się bawili.
                                                    dziś mam drugie w tym roku zebranie i pewnie dowiem się czegoś wiecej po
                                                    dwutygodniowej nieobecności Kajki w szkolesmile
                                                  • nooleczka Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 13:56
                                                    Mój mały chodzi spać późno, miedzy 21 a 22, może stąd ten jego poranny humorek..
                                                    Informatyki nie mamy, tzn. jest kółko informatyczne ale dopiero od 2 klasy. Ale
                                                    za to mamy jeszcze niemiecki, z którego od czasu do czasu też coś pani zadaje.
                                                    Poza "Plastusiowym Pamiętnikiem" wcześniej czytaliśmy bodajże "Czarną owieczkę"
                                                    czy coś takiego, nie pamiętam autora. Myślę że poprzez te lektury pani próbuje
                                                    zachęcić dzieci do książek, co jest dobrym pomysłem.
                                                    Dziś idę z małym na basen i postanowiłam że dziś wyjątkowo też będę pływać, a
                                                    nie jak zwykle siedzieć tylko na widowni smile

                                                    pozdrawiam
                                                  • kubowa Re: zainteresowania+szkola 27.10.04, 17:08
                                                    swietne macie te szkoly!!! ze tez ja glupia nie zasiegnelam jezyka przed
                                                    wrzesniemsad zasugerowalam sie wyborem reszty rodzicow z przedszkola no i klops.
                                                    taki prosty pomysl jak biblioteka naszej pani do glowy nie przyjdzie... patryk
                                                    co prawda sam duzo czyta, ale do lektur tez trzeba przyzwyczajac. a dzisiaj
                                                    ktos patrykowi zakosil kurtkesad ja juz nie mam sily...

                                                    patryk tez chodzi spac miedzy 21 a 22. ale rano juz o 6.30 na nogachsad swiatek
                                                    czy piatek..
                                                  • hondzia Re: zebranie 28.10.04, 09:28
                                                    wczoraj byłam na zebraniu,które było związane w dużej mierze z listopadowym
                                                    ślubowaniem,ale były tez poruszane inne problemy.Co niektórzy rodzice podniesli
                                                    larum,że nasza klasa jest uznawana za gorszą-do jednej klasy trafiły dzieci z
                                                    byłej zerówki,do drugiej reszta,ale ja jestem zadowolona,ze nie trafiła pod
                                                    tamtą wychowawczynię,która wg mnie jest bardzo niesympatyczna.
                                                    Potem jeden z tatusiów któregoś z chłopaków powiedział,ze pani z angielskiego
                                                    krzyczy na dzieci.Trochę sie zdziwiłam,bo Kajka nigdy nie narzekała na panią od
                                                    angielskiego-wręcz przeciwnie.Co prawda pani jest bardzo surowa,ale
                                                    skuteczna.Potem tata stwierdził,ze moze dziewczynki inaczej pania odbierają.W
                                                    domu zapytałam Kajkę o panią od angileskiego i Kajka powiedziała,ze pani jest
                                                    fajna,a krzyczy tylko na dzieci,które krzyczą na lekcji.
                                                    Pani wychowawczyni poruszyła też problem dzieci nadpobudliwych,akurat w tej
                                                    klasie spotkało się kilku takich chłopaców,dwóch z nich pani postanowiła
                                                    skierować do poradni-oczywiście za zgodą rodziców,gdyż wykazują się szczególna
                                                    agresją.Faktycznie jest problem z utrzymaniem dyscypliny wśród tych dzieci,choć
                                                    pani bardzo się stara i stosuje różne sposobysmile
                                                    Jedna z mam wyszła z pomysłem,ze jest specjalny kurs dla rodziców,który pomaga
                                                    rodzicom eliminować błędy wychowawcze i że powinnien byc w naszej
                                                    klasie.Kosztuje bagatela 1700zł,max 15 osób w grupie i że powinni uczetniczyć
                                                    oboje rodzice.Dla mnie opłata 113zł za kurs to dużo,zresztą nie czuję
                                                    potrzeby.Pani wychowawczyni tez stwierdziła,ze to duzo,bo niektóre dzieci nie
                                                    stać na obiady w szkole czy na opłaty różne.Dyskryminacja samotnych rodziców
                                                    tez była nie na miejscu.
                                                    Znam kilka mam z przedszkola i potem rozmawiałysmy sobie po zebraniu
                                                    z "naszą"panią o naszych pociechach indywidualnie i raczej z naszymi asami nie
                                                    ma problemów poza gadaniem na lekcjach,choć jest o niebo lepiej niz na
                                                    poczatku.Kajka była dwa razy rozsadzanasmile
                                                  • kubowa Re: zebranie 28.10.04, 13:21
                                                    no to kiepsko, ze juz jest podzial, ktora klasa lepsza. u nas tez tak jest i
                                                    oczywiscie patryk jest w gorszej, chociaz wcale nie sadze, zeby tamta byla duzo
                                                    lepsza. fakt, ze ta druga wychowawczyni jest duzo lepiej zorganizowana przez co
                                                    moze lepiej u nich z dyscyplina.

                                                    a u nas klopotow ciag dalszy. bo jak juz z pracami domowymi zaczelismy
                                                    nadganiac, to znow pojawil sie problem dyscyplinysad patryk przyszedl do nas
                                                    wieczorem do sypialni calkiem struty i mowi: mamo, jak jutro przyniose zeszyty,
                                                    to nie czytaj uwagi od pani, dobra? no ladnie, mysle sobiesmile ale poniewaz sam z
                                                    tym przyszedl wiec nawet sie nie zezloscilam i pytam co sie stalo. no to
                                                    opowiedzial, ze chlopcy sie wyglupiali i ciagneli patryka po podlodze (taka
                                                    zabawa) wbrew jego woli i pani im wszystkim po uwadze dala. nie wiem, za co
                                                    patrykowi, skoro on byl jakby ofiara, jutro ide do niej na dyzur dowiedziec sie
                                                    o co chodzi.
                                                    a co do psychologicznej terapii dla rodzicow, to niech kazdy w swoim zakresie
                                                    to zrobi. przeciez mozna skorzystac z innych zrodel niz te, proponowane szkole.
                                                    a ponad wszystko w szkole powinien byc psycholog. u nas podobno jest, mam
                                                    zamiar sie z nim/nia zapoznac. w przedszkolu to praktykowalam i jak mialam
                                                    szczescie do osoby, to nawet cos to pomoglo.

                                                    nooleczko, jak bylo na basenie?smile
                                                  • nooleczka Re: zebranie 28.10.04, 13:45
                                                    Aha, zapomniałam dopisać, ze Michaś też jest w tej gorszej klasie, bo w tej
                                                    lepszej są dzieci ze szkolnej zerówki - a dzieci z różnych przedszkolnych
                                                    zerówek sa w tej naszej. Mimo to ja się baaaaaaaardzo cieszę, że mały jest w
                                                    tej niby gorszej klasie. Jakby miał taką wychowawczynie jak w tamtej klasie sad
                                                    Straszne, dyscyplina i dryl wojskowy na I miejscu - nie nie i jeszcze raz nie.

                                                    Spotkałam dziś mamę chłopca z którym Michaś chodził do przedszkola, ale który
                                                    chodzi teraz do innej szkoły niż my - no i jakbym Ciebie czytała, kubowa! Otóż
                                                    usłyszałąm, że pani nie radzi sobie z dziećmi, że nad nimi nie panuje, że
                                                    dzieci są niegrzeczne, nie słuchają się, robią co chcą, że rodzice są
                                                    niezadowoleni itp itd. To nie jest szkoła warszawska, tylko podwarszawska. Ale
                                                    widać że Wasza pani nie jest odosobnionym przypadkiem.

                                                    Bardzo mi sie nie podobało jak napisałas o tym ciąganiu Patryka po podłodze sad
                                                    Mojemu też tak się zdarzyło raz w przedszkolu, ale była to kwestia osobistego
                                                    pogadania z pewnym bardzo agresywnym chłopcem. U Ciebie jest ich kilku sad Więc
                                                    istotne jest tu zadziałanie Waszej pani tak by nie dopuszczała do takich
                                                    sytuacji. No i pedagog mógłby pomóc. Niech Patryk uczy się tych chwytów - to im
                                                    potem pokaze smile

                                                    pozdrawiam
                                                  • kubowa Re: zebranie 28.10.04, 15:33
                                                    to przykre, ze nasza wychowawczyni to nie odosobniony przypadeksad wspolczuje
                                                    dzieciom takich pansad

                                                    z tym ciaganiem po podlodze to bylo tak, ze chlopcy wymyslili taka zabawe,
                                                    tylko, ze w jej trakcie patrykowi przestalo sie to podobac, no bo on stal sie
                                                    ofiara. jakby to on ciagnal po podlodze to inaczej by spiewalsmile tak czy inaczej
                                                    jutro pogadam z pania, bo nie pilnuje ona ich jak trzeba. dodam, ze akcja miala
                                                    miejsce na lekcji!!! ale uwaga: pani wymyslila ystem kar ze zle zachowanie na
                                                    przerwie - sa dwie klasy pierwsze w szkole. kazda startuje z pula 100 punktow
                                                    i za kazde zle zachowanie na przerwie klasie odejmuje sie punkty. za co sie
                                                    odejmuje? za bieganie, za tarzanie sie po podlodze, za skakanie czyli za
                                                    wszystko to, co dzieci puszczone samopas beda robily chocby nie wiem co.
                                                    punktow dodatnich sie nie przyznaje. regulamin co wolno, czego nie wolno wisi w
                                                    klasie za pani biurkiem. i to ma niby dzieci zmobilizowac do spokoju. zamiast
                                                    wymyslic im jakies zajecie w czasie przerwy, to ona ich straszy odejmowaniem
                                                    jakichs abstrakcyjnych punktow i przegrana z ta druga klasa. dodam, ze pomysl
                                                    ten zainicjowala juz miesiac temu, ale do tej pory go nie wdrozylasad smile)nie
                                                    odjela jeszcze ani jednego punkciku i smiem sadzic, ze juz nie odejmiesmile)
                                                    sprytna ona jest, nieprawdaz?smile
                                                  • nooleczka Re: zebranie 28.10.04, 13:24
                                                    Kubowa, ja tam szkoły specjalnie nie wybierałam, po prostu poszedł do
                                                    rejonowej... Mieliśmy szzęście trafić na rozsądną i sympatyczną wychowawczynię,
                                                    uff! Bo podobnie jak u Ciebie hondzia, wychowawczyni równoległej klasy jest
                                                    uważam okropna, wygląda i zachowuje się jak surowy dyktator uncertain
                                                    Niestety za 2 lata będziemy musieli zmienić szkołę bo się przeprowadzimy sad
                                                    Wczoraj mieliśmy fajny dzień, byliśmy razem na basenie, popływałam sobie i
                                                    czułam sie jakbym dostała zastrzyk adrenaliny! smile Ale wróciliśmy trochę
                                                    zmęczeni, pomyślałam że jeszcze te lekcje nieszczęsne... A tu się okazuje, że
                                                    nic nie było zadane! No szok po prostu, już dawno tak nie było.
                                                    Ten pomysł z drogim kursem wychowawczym dla rodziców
                                                    to chyba był pomysl jakichś bardzo zamożnych rodziców?? Mnie też nie byłoby na
                                                    takowy stac... Już wolę książki! Właśnie jedną przerabiam... O chłopcach smile
                                                    A u mnie znów problem nerek powraca sad Dostałam dziś skierowanie do urologa.
                                                    Kubowa, jak Wam ktoś kurtkę zakosił, to chyba powinnyście powoedziec o tym
                                                    dyrektorce albo chociaż szatniarce? U nas w szkole jest zakaz wchodzenia
                                                    rodziców do boksów z ubraniami. A z woźnej jest niezły cerber, oj niezły...

                                                    pozdrawiam
                                                  • hondzia Re: zebranie 28.10.04, 13:48
                                                    z naszej woźnej też jest niezła babka-malutka,drobniutka,ale gó..arze się jej
                                                    bojąsmile
                                                    tak,pomysł wyszedł od babki dość bogatej i zdziebko antypatycznej..w
                                                    przedszkolu tez wyszedł problem z agresją wśród dzieci i zostało to rozwiązane
                                                    w zupełnie inny sposób.Były raz w tygodniu cwieczenia dzieci z rodzicami pod
                                                    okiem bardzo fajnej pani psycholog,dzieci były podzielone na dwie grupy: te z
                                                    nadmiarem energii i te cichutkie,zachukane- i jedne i drugie miały swoje
                                                    zadania>dzieciom bardzo się podobał pomysł,ze rodzice bawią się razem z
                                                    nimi.Zaprzyjazniłam się z panią psycholog- mieszkała niedaleko i musze
                                                    powiedziec,ze agresja znikła,tylko jeden chłopiec dostał skierowanie do
                                                    poradni..nie sposób wg mnie rozwiązywac problemów z dziecmi bez ich udziałusmile
                                                    opłata za te ćwiczenia była w opłacie za przedszkole..
                                                    fatalnie,ze masz ten problem z nerkami..mnie zaczyna nawalać kręgosłup,ale
                                                    postanowiłam się nie dać tak łatwo..
                                                  • hondzia Re: zebranie 28.10.04, 13:51
                                                    mam do Was pytanie- czy uswiadamiałyście już Waszych chłopców sexulanie w
                                                    jakikolwiek sposób?czy oni zadają Wam pytania dotyczące tego tematu?
                                                    jestem ciekawa jak to jest ze strony chłopców w tym wiekusmile
                                                  • nooleczka temat wstydliwy :-) 28.10.04, 14:29
                                                    Hihi, ja właśnie naczytałam się różnych wiadomosci o testosteronie i takich tam
                                                    różnych... sexualnościach smile
                                                    No więc teraz ja nie mam pytań żadnych na ten temat. Ale mniej więcej rok temu,
                                                    czy półtora, Michaś zapytał mnie: "mamo a po co ja mam właściwie te jąderka?"
                                                    "Po to żebyś mógł mieć dzieci synku" smile)
                                                    "NIEPRAWDA!!! Tylko dziewczyny mogą mieć dzieci!!!"
                                                    Tu rumieniec wystąpił na mą bladą twarz... hm, chwila zażenowania smile i dalej:
                                                    "No wiesz, ale po to żeby kobieta mogła miec dziecko to mężczyzna też musi być
                                                    potrzebny"
                                                    "Taaak?? naprawdę?? A po co??"
                                                    W tym momencie wymiękłam, ale postanowiłam byc dyplomatyczna i zwięzła.
                                                    "no bo mężczyzna musi dac kobiecie nasionko".
                                                    "Aha. A jak jej daje nasionko?"
                                                    RETY!!! ratunku!!! niech mi ktoś pomoże!!!
                                                    "jak oni się bardzo mocno kochają, to on jej daje nasionko."
                                                    "Aha".
                                                    I tyle. Przyjął do wiadomosci. Nie macie pojęcia jak mi ulżyło smile

                                                    Aha, w mądrej książce wyczytałam też że chłopcy w wieku szkolnym powinni mieć
                                                    całkowicie odprowadzalny napletek i trochę się zaniepokoiłam, czy u małego jest
                                                    wszystko w porządku, bo jakoś nigdy nie sprawdzałam. No i wczoraj w kąpieli
                                                    zebrałam sie na odwagę i sprawdziłam - ufff, ulga - jest odprowadzalny. Michas
                                                    baaaaaardzo się na mnie zezłościł, był zły i się obraził, że mu tam grzebałam.
                                                    Powiedziałm mu, że MUSIAŁAM sprawdzić, bo jak by coś było nie tak, to trzeba by
                                                    było zrobić operację, a on chyba nie chce mieć operacji. No więc... dostałam
                                                    warunkowe łaskawe wybaczenie z zastrzeżeniem, że "nigdy więcej tak nie rób" smile

                                                    echhhhhhhhh, życie smile
                                                  • hondzia Re: temat wstydliwy :-) 28.10.04, 15:33
                                                    hm,krępowała Cię rozmowa zMichasiem?
                                                    ale fajnie,że dał Ci wybaczeniesmile
                                                    Kajcia od czasu do czasu pyta o to co akurat ją zaciekawi. Pytania jako takiego
                                                    skąd się biorą dzieci nie usłyszałam nigdy- akurat jak ją to zainteresowało
                                                    dwie ciocie były w ciąży i wiedziała na bieżąco co dzidzie robią w
                                                    brzuszku.Moja mama się zbulwersowała gdy kiedys Kajka się zapytała,jak dzieci
                                                    wychodza z brzuszka- odpowiedziałam,ze przez pipunie.Przeciez nie bede kłamać
                                                    dziecku.
                                                    Podobnie jak się pytała np.o tampony,które znalazła w łazience do czego
                                                    służa,albo prezerwatywy w sklepiesmile
                                                    o tym,co robi pan z pania w łózku tez się jakoś dowiedziała- pewnie z
                                                    obserwacjismile w kazdym razie moja przyjaciółka była zszokowana,gdy usłyszała od
                                                    syna, że od Kai się dowiedział,co mama robi z tatą w łózku nagosmiledostało mi
                                                    sięsmile
                                                    kiedyś też dostałam taką książeczkę w formie komiksu dla dzieci o tym,jak
                                                    zbudowana jest kobieta,jak męzczyzna i skąd się biorą dzieci,co się dzieje w
                                                    brzuszku u mamyitp.- mnie się podobała,Kai tezsmile
                                                    ostatnio jakoś wynikła rozmowa nt dojrzewania tego,ze dostanie okres, że zaczną
                                                    jej piersi rosnąć( "to będę miała takie małe jak Ty czy takie duże jak
                                                    babcia"smile)
                                                    od czasu do czasu pojawia się temat rodzeństwa-wiem,ze chciałaby miec( teraz
                                                    wolałaby bratasmile)pyta się zazwyczaj kiedy bede miała dzidziusia- mówię jej że
                                                    wie,ze do tego,aby był dzidziuś potrzeba kobiety i męzczyzny- "możesz poprosić
                                                    tatę"smilekiedy mówię,że przecież wie,że tata ma kogoś i to nie jest takie
                                                    proste:"dobrze,to ja poproszę tatę- to się zgodzi"smilea potem dodała:"nie matrw
                                                    się ja i babcia pomożemy Ci wychować dzidzię"smile
                                                    wczoraj zadała pytanie,ile miałam lat jak ją urodziałam,odpowiedziałam,ze 22-
                                                    "taka stara byłaś?"(hehehe)powiedziała,ze jak bedzie miała 20 lat to jej
                                                    przypomnę,ze taka stara jest i dzieci nie ma-zaczęła się śmiaćsmile
                                                  • nooleczka Re: temat wstydliwy :-) 28.10.04, 15:58
                                                    Rety, hondzia, to ta Twoja mała już strasznie dużo wie!!
                                                    Nie, mój mały nie wie co pan i pani robią ze sobą w łózku i ja póki co nie
                                                    zamierzam go w tym temacie uświadamiać, dopóki znów nie zacznie sam pytać.
                                                    Myślę że teraz to jakieś może za mocno dorosłe by dla niego było. To co wie do
                                                    tej pory mu wystarcza.

                                                    Kubowa: co do napletka. Wiesz, kiedyś to w ogóle był temat tabu i nie
                                                    rozmawiało się na ten temat. Ale sama osobiście znam dwóch chłopców, którzy
                                                    mieli problem ze stulejką i musieli poddac się operacji sad Jednym z nich jest
                                                    mój bratanek. Wiesz: to nie chodzio to, żeby im tam gmerać (bez przesady!!!),
                                                    tylko o to żeby SPRAWDZIC czy wszystko jest w porządku. Jeśli sama nie chcesz,
                                                    to możesz przy okazji poprosić lekarza żeby sprawdził, czy napletek jest
                                                    odprowadzalny. Powinien być. Jeśli nie jest, tzn. że jest problem, który
                                                    powinien być rozwiązany i z tego co wiem, rozwiązuje się go operacyjnie sad
                                                  • kubowa Re: temat wstydliwy :-) 28.10.04, 15:47
                                                    rany! to prawda z tym napletkiem???? patryk od poczatku mial nieodciagniety,
                                                    ale lekarz mi powiedzial, zeby nic z tym nie robic, najwyzej lekko przy kapieli
                                                    probowac, ale nic na sile. poki go kapalam to cos tam sie staralam robic,
                                                    chociaz patryk tez sie nie dawal. a teraz jest juz taki duzy, ze mi glupio by
                                                    bylo go tam szarpacsad co robic???? matkosadz drugiej strony rozmawialam z
                                                    wieloma facetami na temat czy im matki cos tam same przy tym majstrowaly czy to
                                                    jakos tak samo ( z tymi matkami tez rozmawaialamsmile no i wszyscy mowia, ze to
                                                    jakos tak samo, a matki sie za glowe lapia na sama mysl, ze mialby cos tam same
                                                    robicsmile
                                                  • kubowa Re: zebranie 28.10.04, 15:42
                                                    no wiec moj patryk mial okazje przekonac sie co to jest ciaza i ktoredy
                                                    wychodzi dzidzius (dobrze, ze mialam cesarke, bo w innym razie nie pokazalabym
                                                    mu bliznysmile. tyle wie w kwestii technicznej. jesli chodzi o to co trzeba
                                                    zrobic, zeby byl dzidzius, to jeszcze mu nic nie mowilam, poza tym, ze jak jest
                                                    pani i pan i sie bardzo kochaja i przytulaja to moze sie zdarzyc, ze bedzie
                                                    dzidzius. za to duzo z nim rozmawiam na temat tzw narzadow, a to dlatego, ze
                                                    mial etap (chyba jak kazdy chlopiec) ze tak powiem... manualnego sprawdzania
                                                    zawartosci swoich majteczeksmile no i tlumaczylam mu po pierwsze, ze TYM nie
                                                    bawimy sie w obecnosci osob drugich i ze o TO trzeba dbac i ze ma TO sobie
                                                    rezerwowac dla dziewczyny, ktora pokocha. generalnie nie mam jakichs obiekcji
                                                    mowic mu o co tu chodzi, tylko, ze on nie pyta, a jest chyba jeszcze za mlody,
                                                    zebysmy mieli wybiegac z odpowiedziami przed orkiestre. widzial juz kochajace
                                                    sie pary na filmach (bo jakos tak rzadko ktory jest bez tegosmile i sam sie
                                                    odwraca mowiac 'bleee'smile no nie wiem.. mam nadzieje, ze mu tak nie zostanie i
                                                    jednak bedzie mial szczesliwe zycie i pozyciesmile
                                                  • kubowa nerki+kurtka 28.10.04, 15:24
                                                    loj matko, nooleczko, co ty sie masz z tymi nerkami??? tego sie nie da tak raz
                                                    a porzadnie wyleczyc??? wspolczuje ci, bo wiem po mojej mamie jaki to bolsad((
                                                    ja tez coprawda ostatnio ledwo przede ze swoim brzuchem. niby to juz 7 tygodni
                                                    po cesarce, a mnie cos ciagnie czasem ta rana, kluje cos. powinnam juz w koncu
                                                    pojsc do ginekologa, ale jakos mi wiecznie nie po drodzesad

                                                    kurtka sie znalazla. jak patryk szedl na karate to na laweczce w szatni
                                                    siedzial chlopczyk z mamusia i czekali na patryka, zeby kurteczke oddac. wzieli
                                                    ja przez pomylke, bo mieli podobnasmile takze uff. oczywiscie, ze dzisiaj bym
                                                    zglosila sprawe dyrekcji, na szczescie nie bylo potrzeby.
                                                  • hondzia Re: 28.10.04, 15:43
                                                    przypomniało mi się- wczoraj na zebraniu dostałam kartę od wychowawczyni ze
                                                    skalą ocen jak bedzie stosowana wobec dzieci>oceny to:
                                                    wyróżniająco,poprawnie,zadowalająco,słabo i bardzo słabo w 9
                                                    kategoriach:czytanie wyuczone,czytanie ze zrozumieniem,pismo,poprawność
                                                    ortograficzna,wypowiadanie się i słuchanie,edukacja muzyczna i
                                                    plastyczna,edukacja sportowa,matematyka i edukacja środowiskowa.
                                                    czy u Was też takie coś funkcjonuje?
                                                  • nooleczka Re: skala ocen 28.10.04, 16:05
                                                    Nie, ta skala ocen i te 9 kategorii to dla mnie nowośc!
                                                    U nas oceny są w formie słoneczek: od bardzo uśmiechniętego w koronie do bardzo
                                                    smutnego. Znaczą one: wspaniale!, bardzo dobrze, dobrze, zadowalająco, słabo,
                                                    musisz jeszcze poćwiczyć.
                                                    Z tym że dzieciaki w sekundę "przeliczyły" sobie te oceny na zwykłe, no i tak
                                                    michaś do mnie woła" mamo, dostałem dziś piątkę!" a nie "dostałem uśmiechnęte
                                                    słoneczko".
                                                  • kubowa Re: 28.10.04, 21:35
                                                    wiesz hondzia, ja juz nie wiem, co powiedziec, ale u nas nic nie funkcjonuje:
                                                    (( skala ocen owszem jakas tam jest. ale dzisiaj patryk przyniosl z pisania
                                                    bardzo dobrze i dopisek: poprawic. wiec albo bardzo dobrze, albo nie?? patryk
                                                    mowi, ze musi byc wspaniale. ale wlasciwie dlaczego musi byc???
                                                  • nooleczka Re: nerki+kurtka 28.10.04, 15:46
                                                    jeśli chodzi o nerki, to mam podejrzenie kamicy nerkowej, niestety sad
                                                    wtedy w dzień ślubowania miałam ostry atak kolki nerkowej i mimo że na rtg nie
                                                    było widac żadnych cieniujących kamieni, to wszysktie inne objawy się zgadzały.
                                                    Jutro ide do urologa, to moze mi sprawdzi te moje nerki, co z nimi nie tak.

                                                    Co do blizn, to potrafia długo się goić, oj długo sad Zwłaszcza taka głęboka
                                                    jak po cesarce. Ja nie mialam na szczęście cesarki (choć słyszałam że teraz
                                                    dziewczyny wolą cesarkę od naturalnego i robią sobie "na życzenie"), ale mialam
                                                    cięte krocze podczas porodu i potem to długo mi się goiło, a bolało jeszcze
                                                    dłużej, na pewno dłużej niż 7 tygodni.

                                                    Bardzo się cieszę, że kurtka się odnalazła!!! Dobrze, że są uczciwi ludzie na
                                                    świecie. smile
                                                  • hondzia Re: nerki+kurtka 28.10.04, 15:53
                                                    uuu,kamica narekowa jest dość bolesnasad moj brat ma takie problemy i czasami
                                                    wręcz nie może się ruszyć z bólu,niestety kłopoty z nerkami odziedziczyła jego
                                                    strsza córka- co prawda nie w takiej formie,ale trzeba na nią uważać..mam
                                                    nadzieje,że lekarz da Ci jakieś środki łagodzące.
                                                    brrr,cesarka na zyczenie-co za pomysł..
                                                    moja bratowa miała dwie cesarki w krótkim czasie-oj,miała sporo problemów z
                                                    gojeniem się- zwłaszcza po drugiej cesarce spedziała długi czas w szpitalu na
                                                    antybiotykach..
                                                    podobnie do Ciebie nooleczka miałam nacinane krocze,ale jakoś szybko się
                                                    wyleczyło,teraz pewnie byłoby gorzej..
    • zsz Re: Rocznik 97 27.10.04, 18:14
      Mamy pierwszaków (i nie tylko)!
      Zajrzyjcie też na forum szkoła podstawowa...
      Na razie się rodzi, fajnie by było, gdyby się rozruszało smile
    • andzelika2 Re: Rocznik 97 28.10.04, 15:03
      moze ktos mi w tym pomoze bo ja musze wam powiedziec popadam w lekka depresje.
      moja corka ada 2.05.97
      niestety ze szkola jest na bakier. po zerowce byla bardzo zadowolona i
      pozytywnie nastawiona do dalszej nauki, iala bardzo sympatyczna pania i w ogole
      wszystko bylo ok`. niestety w kalosie pierwszej trafila na okropna
      nauczycielke, ktora uczyla jeszcze mnie w klasie I, bez podejscia do dzieci,
      zmeczona zyciem itd, dzieci nie sa w ogole w zaden sposob motywowane, ach
      szkoda gadac! najgorsze jest to zew moja corcia zawsze byla dzieckiem strasznie
      ruchliwym i energicznym. teraz wychodzi na to, ze ma okropne problemy ze
      skupieniem sie , jest roztargnona niby slucha a mysli o czyms innym odbija to
      sie oczywiscie na stopniach a pro po czy u wasze dzieci tez dostaja: z, p, d,
      s , bs ? bo u nas za wszystko sa takie oceny. zaczelam szukac jakies porady,
      chce pomoc adzie bo wim, ze moze zabrnac w jakis zauek i potem ciezko bedzie
      jej sie odnalesc w grupie. znalazlam artykul o dizeciach z zespolem ADHD
      (dziecko nadbobudliwe) i moja coraka na 85% postawionych pytan dot. dziecka
      nadpobudliwego odp. na tak. jest to oczywiscie nie potwierdzone przez zadnego
      lekarza nie przechodzila zadnych konkretnych badan, tak wynkia tylko z mojej i
      bliskich opinii po przeczytaniu kilku artykulow na ten temat.
      staram sie postepowac wg wskazowek zawartch w tych publikacjach, ale wydaje mi
      sei jak na razie ze to nie przynosi zadnego efektu, jestem lekko zalamana, co
      mam robic? czy na to trzeba czasu? strasznie sie martwie o ade, boje sie ze
      zostaniew tyle za dziecmi i potem bede z tego duze problemy co moze odboic sie
      na niej samej. poza tym jest bardzo uczuciowa i kochana, ale fajtycznie
      strasznie roztrzepana. jak moge pomoc jej cwiczyc koncentracje, jak pomoc sie
      skupic? prosze pomozcie, podpowiedzcie cos. moze macie doswiadczenia ze
      starszymi dziecmi. bardzo dziekuje z gory i serdecznie pozrd. dla pierwszakow i
      mam.
      czekam na odpis.
      mama ady
      • nooleczka Re: Rocznik 97 28.10.04, 15:30
        napisze Ci jeszcze raz - po pierwsze proponuję konsultację z pedagogiem
        szkolnym, bo taki w każdej szkole powienien być.
        Po drugie - poszukaj na swoim osiedlu/dzielnicy Poradni Psychologiczno-
        Pedagogicznej. Tam nieodpłatnie przyjmują psychologowie dziecięcy - zapisz się
        i czekaj, zwykle terminy wizyt sa bardzo odległe.
        Po trzecie - spróbuj umówić się na wizytę odpłatną u psychologa dziecięcego.
        Po czwarte - czytaj jak najwięcej! Szukaj artykułów, linków w internecie.
        wiedzy nigdy dość.
        Po piąte: napisz do Agnieszki (mail amfenix@gazeta.pl) - to dziewczyna
        wychowująca 10-letniego chłopca ze zdiagnozowanym i leczonym ADHD. Możesz sie
        powołać na mnie, mam nadzieję że nie będzie mi miała za złe że dałam jej maila.

        Trzymaj się!!!
        Pozdrawiam i powodzenia!
      • kubowa Re: Rocznik 97 28.10.04, 15:52
        wiesz, nie znam sie na terapii takich przypadkow, ale powiem ci, ze moj maz ma
        adhd. faktycznie mial klopoty w szkole (nie jakies tam wielkie, ale prymusem
        nie bylsmile, ale jest bardzo inteligentny, wrazliwy i ma mnostwo zainteresowan.
        poniewaz robi tysiac rzeczy na raz jest dosc wszechstronny. dlatego nie martw
        sie, ze bedzie odstawala od grupy. bedzie po prostu indywidualnoscia. nie
        bedzie stala w rzadku
        • andzelika2 Re: Rocznik 97 29.10.04, 08:49
          Bradzo dziekuje, szczegółnie z tem emeil.
          Serdecznie i pozdrawiam
          • kubowa oj, kiepsko 29.10.04, 11:48
            dzisiaj w nocy mielismy alarm, bo patryka bolal brzuch. oczami wyobrazni juz go
            widzialam na sali operacyjnej pozbywajacego sie wyrostka robacczkowego. bo ja
            mam wyrostkofobiesmile dalam mu rumianku, po ktorym elegancko zwymiotowal (rowniez
            noskiemsad ) nie wiem co to bylosad?? zatrul sie czyms? zjadl cos nieciekawego?
            moze na stolowce (tam o zarazki nie trudno)?? dzisiaj zostawilam go w domu i
            dietujemy. co wlasciwie on moze jesc?? na obiadek mu zrobie lekki rosolek z
            ryzem. ale oprocz tego?? a co moze pic? rumianek czy mieta lepiej? czy jeszcze
            co innego? na razie dobrze sie czuje, nie wymiotuje, czasem mowi, ze go boli,
            ale potem przechodzi.
            • nooleczka Re: oj, kiepsko 29.10.04, 16:15
              Reeeeeety, kubowa! To może sie zaczynać np grypa żołądkowo-jelitowa sad
              Ale to moze też być tylko lekkie zatrucie. Zmierz mu koniecznie temperaturę!
              Warto go przegłodzić i dać mu jeść dopiero na wieczór, i to coś lekkostrawnego,
              np. rozgotowany ryż.
              ja to w ogóle mam w domu apteczkę i w takich razach daję Nifuroksazyd -
              niestety jest na receptę. Ale za to bez recepty jest węgiel - też możesz mu dac
              kilka tabletek rozgniecionych.
              Jak z temperaturą?
              Daj znać co z nim.
              ja dziś wyjeżdzam i nie będzie mnie aż do wtorku.

              pozdrawiam i mam nadzieję ze to nic powaznego.
              • kubowa Re: oj, kiepsko 29.10.04, 16:36
                nooleczko, nie ma temperatury. w zasadzie dosc dobrze sie czuje i ja nie widze
                juz zadnych dolegliwosci. zjadl rosolek z ryzem i jest ok. i nawet sam usiadl
                do odrabiania pracy domowejsmile) przezyjemysmile) a wam zyczymy spokojnego wyjazdu!
                • hondzia Re: oj, kiepsko 02.11.04, 09:24
                  kubowa mam nadzieje,ze u Patryka było to przejściowe.
                  Kajka też miała takie objawy kilka tygodni temu i minęło jakoś bardzo szybko-
                  też było podejrzenie o grype jelitowo-żołądkową albo zatrucie,ale za szybko
                  przeszło na jedno i drugie..
                  pozdrawiam serdecznie
                  • kubowa po wszystkich swietych 02.11.04, 10:26
                    patrykowi przeszlo juz wtedy, tylko raz wymiotowal. dzisiaj pani w szkole
                    powiedziala, ze kilkoro dzieci w piatek nie przyszlo, bo wymiotowali. moze na
                    stolowce cos?? no nie wiem.. w kazdym razie juz jest ok i dzisiaj, wprawdzie
                    dosc niechetnie, ale poszedl do szkoly. cale 4 dni odrabialismy zaleglosci ze
                    szkoly. postanowilismy tez sami zadbac o jego intelektualny rozwoj i kupilismy
                    dodatkowe ksiazeczki do cwiczenia pisania, do liczenia i zestaw lektur dla
                    klasy I. ze swoim liczeniem nas zaskoczyl, swietnie sobie poradzil z
                    dzialaniami. a w szkole dalej pisza cyferki 1, 2 i 3sad z lektur przeczzytal dwa
                    wierszyki i coprawda niewiele z nich zrozumial (ma to po mniesmile) ale smial sie
                    z rymowsmile na poczatek moze bycsmile

                    a propos swieta zmarlych: czy wasze dzieci wiedza, co to jest smierc?
                    • hondzia Re: po wszystkich swietych 02.11.04, 10:48
                      Kajka jak miała 3 latka zapytała się poruszyła temat śmierci i nie mogła
                      zrozumieć,czemu ktoś już nie wróci,co to jest cmentarz itp.Strasznie płakała-
                      była za mała na to.Teraz z wiekiem doszło do niej wiele spraw związanych ze
                      śmiercią i wie,ze jest ona nieunikniona.Moja mama kiedyś jej powiedziała,ze
                      np.moi dziadkowie są w niebie i patrza na nas,i nas pilnują i Kai taka wersja
                      bardzo odpowiada.
                      Na cmentarzu ma frajde kiedy zapala znicze,układa kwiatki,grabi dookoła,ale nie
                      jest to dla niej specjalnie powiązane z modlitwa,raczej z odwiedzaniem kogoś..
                      • nooleczka Re: po wszystkich swietych 02.11.04, 14:33
                        Cieszę się że u Patryka to było przejściowe.

                        Kiedyś jak mały miał 3,5 roku pojechaliśmy do domu mojej Babci, który teraz
                        stoi pusty - powiedziałam mu że to datego że teraz moja Babcia mieszka sobie
                        tam, wysoko w niebie. Mały spojrzał w góre i powiedział: "A nie spadnie
                        stamtąd?"smile
                        Jakiś czas potem jego babcia a moja mama powiedziała mu, że kiedyś tam jej też
                        zabraknie i pójdzie do nieba. Więc dla małego śmierć jest "przejściem do nieba"
                        a nie jakiś kresem ostatecznym.
                        W czasie świąt odwiedziliśmy rodzinę i jak już obeszliśmy wszystkie groby na
                        cmentarzu, to mały bez zająknienia potrafił odmówić "wieczne odpoczywanie..."
                        czym mnie mile zaskoczył smile

                        Ponieważ nas 4 dni nie było, więc po powrocie wczoraj wieczorem musieliśmy
                        szybko poodrabiać lekcje, na szczęście proste, bo praktycznie wszędzie było
                        rysowanie - z religii rysowanie zniczy, z angielskiego kolorowanie, a z KZ (to
                        jest kształcenie zintegrowane - czy u Was w szkołach też to się tak nazywa???)
                        rysowanie grobu ze zniczami; wiadomo, jak to przy tym święcie...
                        Za to w dni wolne przeczytaliśmy sporo "Plastusiowego Pamiętnika" - a pani już
                        zapowiedziała, że następna lektura to będzie "Kot w butach".
                        Kubowa, a czy Ty masz jakiś spis lektur szkolnych do I klasy?

                        A mały mnie zadziwił bo byłam przekonana, że po tych wszystkich wolnych dniach
                        będzie znów "placz i zgrzytanie zębów" przy porannym wstawaniu, a on się
                        obudził rano równo ze mną i raz dwa był na nogach :-o

                        pozdrawiam
                        • kubowa spis lektur i KZ:) 02.11.04, 14:50
                          moj patryk tez wie o smierci tyle, ze idzie sie do nieba. chociaz zmarl jego
                          pradziadek i maly byl na pogrzebie jak mial 5 lat, to nie wydawalo sie, jakby
                          rozumial, ze pradziadek umarl i juz nie wroci, ale to moze dlatego, ze nie byl
                          z dziadkiem zwiazany. natomiast jak rok temu przyjaciel mojego meza popelnil
                          samobojstwo i moj maz strasznie to przezywal w domu to maly plakal razem z nim
                          i pocieszal go. tylko nie wiem, czy polaczyl to zdarzenie z umieraniem
                          starszych ludzi, bo tak do tej pory myslal, ze tylko starsi ludzie odchodza..

                          KZ u nas tez jest KZsad do tego mamy cos takiego jak wychowanie komunikacyjne,
                          ktorego patryk w ogole nie lubi, bo pani jest niemilacrying

                          spis lektur mam w tej ksiazce, ktora kupilam. to sa lektury dla I klasy
                          (glownie wyciagi z nich), a informacja jest taka: wypisy z wszystkich 19 lektur
                          obowiazkowych zalecanych przez MEN dla uczniow klasy I szkoly podstawowej. i
                          ten spis wyglada tak:
                          Adam Bahdaj 'Pilot i ja'
                          Wladyslaw Belza 'Kto ty jestes? Polak maly'
                          Wł. Broniewski 'Dla dzieci' (wybor)
                          Jan Brzechwa 'Brzechwa dzieciom'
                          Mieczyslawa Buczkowna 'Szaraczek'
                          Julia Duszynska 'Cudaczek-Wysmiewaczek'
                          Jan Grabowski 'Czarna owieczka'
                          Czeslaw Janczarski 'Jak Wojtek zostal strazakiem'
                          Hanna Januszewska 'Kopciuszek'
                          Mira Jaworczakowa 'jacek, Wacek i Pankracek'
                          Maria Konopnicka 'Na jagody'
                          Maria Kownacka 'Kukuryku na reczniku'
                          Maria Kownacka 'plastusiowy pamietnik'
                          tadeusz Kubiak 'Gdy miasto spi'
                          Joanna Papuzinska 'Nasza mama czarodziejka'
                          Janina Porazinska 'Psotki i Smieszki'
                          ewa Szelburg-Zarembina 'Najmilsi'
                          Julian Tuwim 'Wiersze dla dzieci'
                          Danuta Wawilow 'Wierszykarnia'
                          • hondzia Re: spis lektur i KZ:) 02.11.04, 14:59
                            u nas w szkole nazywa się to poprostu zajęcia
                            a o lekturach szkolnych nic nie wiemsad
                            • nooleczka wychowanie i zachowanie :) 02.11.04, 15:17
                              Wychowanie komunikacyjne??? A czym to się je? Co to za dziwne zajęcia?

                              Ten spis lektur to podejrzewam nie jest obowiązkowy tylko taki do wyboru przez
                              nauczyciela. My już przeczytaliśmy "Czarną owieczkę", no i teraz czytamy tego
                              Plastusia. Następny będzie wg zaleceń pani "Kot w butach" - chociaż widzę że
                              nie ma go na tej liście. A wiersze Tuwima to my mamy rozpracowane smile To nasza
                              ulubiona książka do poduszki i w przedszkolu i teraz czasami smile

                              A słuchajcie jaki tekst mały zasunął mi wczoraj. Nosilismy na działce wodę w
                              wiadrze, woda nam się powylewała trochę i zachlapały się michasiowe spodnie.
                              mały sie na mnie zezłościł, że to moja wina itd. był bardzo niegrzeczny. Na to
                              przyszedł dziadek i zaczął krzyczeć na małego, że jak on się zachowuje itp.
                              Potem dziadek poszedł sobie oburzony, a michaś mówi tak: "mamusiu jak Cię
                              bardzo przepraszam. Ale wiesz co mi się w dziadku nie podoba? Że wtrąca się w
                              nie swoje sprawy. Bo my i tak sie pogodzimy, a dziadek zostanie obrażony".

                              wiecie co, zamurowało mnie. On mnie czasami poraża z tą swoją mądrością wink
                              I coraz częściej mi się wydaje, że moje dziecko jest inteligentniejsze ode
                              mnie smile))
                              • hondzia Re: wychowanie i zachowanie :) 02.11.04, 15:26
                                hehehe
                                dzieci ze swoimi mądrościami potrafią zaskoczyćsmile)))
                                u nas nic pani nie wspominała o lekturach,a wiersze Tuwima są chyba lubiane i
                                znane przez wszystkie dzieci od wczesnego dzieciństwasmilemuszę się dopytać pani o
                                lekturysmile
                                • kubowa Re: wychowanie i zachowanie :) 02.11.04, 22:16
                                  dzieciaki to wszystko zauwaza!!! niby udaja, ze nic nie slysza i nic nie widza,
                                  a tu nagle buch! rzuca takim komentarzem, ze nie wiadomo czy je karcic czy
                                  glaskacsmile))

                                  u nas w szkole w ogole nic o lekturach nie mowili, dlatego sama sie za to
                                  zawzielam, ale tez zapytam na nastepnym spotkaniu. a to wychowanie
                                  komunikacyjne to czort jeden wie, co za tworsmile mialo byc o metodach
                                  komunikacyjnych przez zabawe, ale patryk mowi, ze ostatnio rysowali
                                  niebezpieczne zabawy i pana policjanta, wiec juz nie wiem...smile
                                  • anika31 Lektury szkolne 03.11.04, 09:37
                                    Czesc mam na imię Anna mój syn urodził się w sierpniu 1997 roku. W jego szkole
                                    używany jest podręcznik Wesoła szkoła. Do tego podręcznika dodatkowo jest
                                    książka z lekturami oraz zadaniami sprawdzającymi i ułatwiającymi zrozumienie
                                    tekstu. Lektury będą dopiero przerabiane w drugim semestrze, kiedy dzieci na
                                    tyle opanują umiejetnośc czytania, że same będą je mogły przeczytać.
                                    Mój syn niestety ciągle na lekcjach gada, zupełnienie rozumie dalczego nie może
                                    od razu przedsykutować problemu z kolegą lub z Panią. No i ma ciągle uwagi za
                                    gadanie. I sama nie wiem co mam orbic, proszę żeby nie rozmawiała a jak ma
                                    jakieś pytania to niech sie zgłasza lub pogada na przerwie. Ale jakl to dziecko
                                    do przerwy zapomni a Pani już nie reaguje na jego dw palce w górze. Nie ma do
                                    niej pretensji wklasie jest 27 osób jest po prostu bez szans by każdym się
                                    zająć.
                                    Myślę że powinnyśmy nieco wyluzować i bardziej z dydsatnsem podchodzić do
                                    naszych pociech w I klasie, chyba najważniejsze by po prostu dobrze się w
                                    skzole czuy i w miarę opanowały materiał
                                    Pozdrawiam wszystkie Mamy
                                    • nooleczka Re: Lektury szkolne 03.11.04, 15:53
                                      hej anika smile ja też jestem anna i też mam syna z sierpniasmile a Twój z którego?

                                      Co do tych lektur to jakoś zupełnie nie widzę tego żeby mój synek miał je
                                      samodzielnie czytać w II semestrze.
                                      On czyta bardzo wolno, słowo po słowie - w tym tempie przeczytanie takiej
                                      książeczki zajęłoby mu chyba poł roku. Zresztą, te lektury są pisane małymi
                                      literkami - to raczej do przeczytania przez mamę, a nie do samodzielnego
                                      czytania.
                                      Do samodzielnego czytania to oni mają czytanie krótkich czytanek w szkole w
                                      elementarzu.
                                      Co do gadania, to mój mały też gadał strasznie, aż w końcu pani go rozsadziła,
                                      teraz siedzi sam, ale za to jest spokój.

                                      pozdrawiam
                                      • kubowa Re: Lektury szkolne 03.11.04, 22:34
                                        witaj aniusmile
                                        oj, ja widze, ze chlopaki to jednak juz tak maja z tym rozarabianiemsmile) moj tez
                                        juz po raz kolejny przesadzony, teraz siedzi sam, ale i tak zaczepia kolege z
                                        przodusad


                                        moj patryk to nawet dosc plynnie czyta, ale za to bez zrozumieniasmile) nie skupia
                                        sie na tresci, tylko, zeby rozczytac wyrazy. pamietam, jak mial 5 lat i
                                        zaczelam go uczyc czytac, to przeczytal zdanie: ela maluje. pytam go: co robi
                                        ela? a on: maluje. a ja: a kto maluje? a on: kasia?? hahahasmile zupelnie inaczej
                                        jest jak ktos mu czyta. moj maz zanim mu zacznie dalej czytac ksiazke, to pyta
                                        na czym skonczyli wczoraj i o co chodzilo i patryk bezblednie odpowiada. ale
                                        jak sam co przeczyta to nie ma pojecia cosad
                                        • nooleczka czytanie i przesadzanie :) 04.11.04, 11:45
                                          Z tym przesadzaniem to michaś ma tak jak patryk smile Najpierw siedział z
                                          Szymkiem, ale gadali, więc pani przesadziła michasia i siedział sam. Potem
                                          dosiadł się do niego Max. Ale znów gadali, więc tym razem Max został
                                          przesadzony i michaś znów długo siedział sam. A wczoraj Michaś zakomunikował mi
                                          że teraz siedzi z Martynką. Nawet się ucieszyłam, bo z dziewczyną nie będzie
                                          tyle gadał co z kolegą, no a Martynka fajna dziewczynka jest, ja ją lubię.

                                          Co do czytania, to Michas nawet rozumie to co czyta smile ale ma kłopoty z
                                          interpunkcją - zwykle nie zauważa kropki i 2 zdania czyta jak jedno smile Choć
                                          ostatnio mówił mi, że na tle klasy czyta dobrze (czytają na głos) - hmm,
                                          chciałabym kiedyś posłuchać jak czytają jego rówieśnicy.

                                          Wczoraj byliśmy na basenie, oni teraz uczą się plywać na zmianę na średnim i na
                                          dużym basenie; więc ja też pływałam wczoraj na dużym basenie, a tam taka zimna
                                          woda jest, brrrrrrr! na koniec poszłam się wygrzać w średnim wink

                                          A dzisiaj pierwszaki idą na Starówkę do centrum Edukacji Kulturalnej na jakiś
                                          poranek muzyczny... w ogóle nie wiem na czym to polega... dowiem sie pewnie
                                          dziś wieczorem smile
                                          • hondzia Re: czytanie i przesadzanie :) 04.11.04, 13:12
                                            Kajka czyta nieżle, ze zrozumieniem, nawet o dziwo ostatnio zauważa znaki
                                            interpunkcyjne.Wczoraj czytała mi sporo,a jak mnie znuzyło chciałam żeby
                                            dokończyła dzisiaj- to powiedziała,ze nie i czytała do końca- siłą woli
                                            wytrzymałamsmile
                                            wczoraj byłam u pani która prowadzi zajęcia z gimnastyki korekcyjnej i na
                                            basenie i Kajka bedzie w poniedziałki chodziła na basensmilestwierdziłam,ze
                                            podetnę jej włosy dla jej i mojej wygody w związku z tym faktemsmile
                                            od poczatku roku też była dwukrotnie przesadzona: najpierw siedziały we trzy
                                            dziewczynki w pierwszej ławce- tak gadały,ze pani posadziła Kajkę z Mackiem,co
                                            niczego nie zmieniło,bo znają się z przedszkola i sytuacja nie zmieniła
                                            się,teraz siedzi z Adrianem,ale wczoraj powiedziala,ze rozmawia tylko na
                                            przerwach,bo jej przeszkadza i pani też jak dzieci krzyczą w
                                            klasie..prosze,prosze..
                                            • kubowa Re: czytanie i przesadzanie :) 04.11.04, 13:18
                                              jejku, ale ty masz madra to kajuniesmile moj patryk za sto lat nie wpadnie na to,
                                              ze gadanie to cos zlego. jemu buzia sie nie zamyka czy w domu, czy na przerwie,
                                              czy tez w klasiesad(
                                              • nooleczka basen 04.11.04, 14:25
                                                To fajnie że Kajka tak się garnie do czytania; mój mały jakoś nie za bardzo,
                                                raczej trzeba go zachęcać.
                                                A z tym skróceniem włosów to dobry pomysł, długie włosy dłuuuugo się suszą,
                                                niestety, wiem to po sobie sad i też rozważam opcję wybrania się do fryzjera,
                                                ale jakoś jeszcze nie dojrzałam... może w przyszłym tygodniu...
                                                A kajka umie już dobrze pływać? pływa na głębokiej wodzie bez deski? Bo mój
                                                mały niedawno zaczął pływać tam gdzie nie czuje dna, ale tylko z deską.
                                                A co z Patrykiem, czy nadal chodzi na basen, czy już nie?
                                                • hondzia Re: basen 04.11.04, 15:57
                                                  też się zdziwiłam jej stwierdzeniem a propos rozmawianiasmile
                                                  ścięłam włosy kilka miesiecy temu,ale odrastają szybko,Kajka ma to samo-tez ma
                                                  ładne grube włosy,tylko problem jest przy suszeniu na basenie i czesaniu..
                                                  Kajka pływa naprawde niezle sama, bez deski i najlepiej się czuje na basenie
                                                  tam gdzie nie ma gruntu,ale ona od małego jest przyzwyczajona do obcowania z
                                                  wodą..może jak babcia kiedys zapała miłością do żagli i zrobi patentsmile
                                                  • kubowa Re: basen 04.11.04, 23:17
                                                    patrys jeszcze w tym roku nie chodzil na basen, ale w poniedzialek idziemy z
                                                    nim do dermatologa i jak sie okaze, ze blizna po operacji na nodze sie zagoila
                                                    to juz pojdzie, bo sie doczekac nie moze. tylko nie wiem, jak tobedzie, bo do
                                                    tej pory chodzil ze swoim ojcem, a teraz ojciec coraz bardziej ma wszystko w
                                                    nosie... a ja nie umiem plywacsad
                                                  • nooleczka Re: basen 05.11.04, 14:39
                                                    Hmm... no to masz 3 wyjścia do wyboru: namówić męża żeby chodził z patrykiem -
                                                    i mąż też na tym skorzysta smile
                                                    albo ponegocjować z exem czy by znów dał radę chodzić z małym na basen
                                                    albo w ostateczności pójść sama z nim - nie szkodzi że nie umiesz pływać, na
                                                    średnim basenie jest głębokość 1 metra; sama chodzisz po dnie a dziecku
                                                    pomagasz pływać.
                                                    Bo z tego co wiem nie ma już wolnych miejsc na zajęciach z instruktorem.
    • hondzia :) 03.11.04, 15:00
      co moge kupic 6letniemu chłopcu na urodziny?smile
      • nooleczka Re: :) 03.11.04, 15:48
        Chyba najlepiej klocki Lego albo COBI, mój synek najbardziej lubi takie
        dostawać smile Na jego 6-te urodziny kupiłam mu właśnie helikopter do składania z
        klocków COBI.

        Dzisiaj znów idę po zastrzyk adrenaliny, tzn. znów idę z małym na basen i
        zamierzam pływać smile Szkoda tylko że tak chłodno się zrobiło, mam nadzieję ze
        się nie poprzeziębiamy, bo jakoś ostatnio trochę pokasłuję sad
        • kubowa Re: :) 03.11.04, 22:28
          klocki to fajna sprawa. albo film na video (tylko trzeba wiedziec, ktorego
          jeszcze nie widzial). patryk dostal rybke na 6 urodziny. ale radzilabym najpier
          spytac rodzicow o zgodesmile)moze byc jeszcze samochod na pilota.
    • sylwia32 Re: Rocznik 97 04.11.04, 18:36
      Cześć Dziewczyny
      Dopisuję się na forum .Jestem mamą Córci , która rodziła się 11.12.1997 .
      Jest to dziewczę , które interesuję wszystkim , a przede wszystkim tornadami i
      wulkanami , poza tym kocha pająki , czym przyprawia o palpitację serca swojego tatę.
      Ostatnio mamy trochę problemów , ponieważ 11 dni temu urodził się jej braciszek,
      niby jest wszystko ok , lubi się nim zajmować tyle , że te problemy są natury
      szkolnej.Nie chce się jej pisać i czytać.Nieraz muszę na nią nakrzyczeć , czego
      bardzo nie lubię , aby cokolwiek chciała zrobić w zeszycie.
      Mam nadzieję , że to jej minie.
      pozdrawiam
      sylwia,madzia i michałek
      • kubowa Re: Rocznik 97 04.11.04, 23:28
        czesc sylwiasmile
        moj 7ioletni patryk tez ma mlodzsze rodzenstwo (8tygodniowa siostrzyczke) i tez
        ja uwielbia, ale nie przeszkadza mu to w jego dotychczasowych zajeciach smile)) a
        lekcji nie lubi odrabiac bez zwiazku z siostrawink)) ja siadam w jego pokoju
        razem z kajunia i dopingujemy go do odrabiania lekcjismile
        • nooleczka lekcje i wyjścia 05.11.04, 14:48
          U mnie z tym odrabianiem lekcjo to samo wink Michaś robi wszystko byleby tylko
          nie zająć się lekcjami. Trzeba mu rozłożyć zeszyt, wcisnąć do ręki ołówek - i
          wtedy łaskawie się bierze za odrabianie smile Ale żeby tak sam z siebie? O nie,
          nigdy to mu się nie zdarzyło. O wiele przyjemniejsze jest oglądanie TV.

          Wczoraj mieli wyjście na poranek muzyczny, wreszcie się dowiedziałam, ze to
          jest swego rodzaju koncert dla dzieci. Jest grupa muzyków na scenie którzy
          grają na różnych instrumentach typu fortepian, skrzypce, obój itp. Dzieiciaki
          oczywiście gadałay ile wlezie, to bo gdyby to było disco, to co innnego, ale
          taka muzyka je trochę nudziła. Aczkolwiek mój mały jest do tego przyzwyczajony,
          bo kiedyś chodziłam z nim do lokalnego domu kultury na koncerty np. muzyki
          afrykańskiej, hiszpańskiej czy średniowiecznej i jakoś wytrzymywał wink

          Dziś przyjeżdża do nas mój 8-letni bratanek z bratową, mam nadzijeę, że
          dzieicaki nie rozniosą całego domu w godzinkę... Muszę je gdzieś zabrać,
          zastanawiam sie pomiędzy salą zabaw a pałacem kultury.

          pozdrawiam
          • kubowa przyjaznie 05.11.04, 20:03
            czy wasze dzieci maja takich przyjaciol, co to po lekcjach do nich ganiaja,
            dzwonia itp? bo patryk okazalo sie masmile dzisiaj poszedl do swojego kolegi z
            klasy do domu. pierwszy raz mial taka wizyte (oczywiscie moj maz z nim).
            chlopaki bawili sie przednio i rozstac nie chcieli. na za tydzien umowilismy
            sie, ze to my zabierzemy chlopakow do centrum zabaw, niech sie wybiegajasmile)

            za to maz pogadal z mama konrada no i oni tez maja dosc naszej panismile bo
            powiedziala im, ze ona ma problem z konradem, bo on za duzo pracy domowej
            odrabia!!! bo bylo tak, ze konrada nie bylo z powodu choroby w szkole no i sam
            zrobil cos tam w ksiazkach i okazalo sie, ze zrobil o jedna literke za duzo. i
            pani, nie wiem czemu, skreslila mu wszystko, co zrobil ponad!!! kazda sztuke
            przekreslila z osobna na czerwono!!! ja jestem w szoku!!! jak mozna tak
            zniechecac dzieci do pracy?????!!!!! sad
            • hondzia Re: przyjaznie 08.11.04, 10:11
              Kajka jak była teraz chora to też zrobiła więcej niż dzieci i pani nie
              reagowała tak jak u Konrada- wręcz przeciwnie pochwaliła Kajkę.Myślę,ze dziecko
              też wtedy inaczej odbiera to co robi i jest dumne z siebie.W ten sposób buduje
              się też u dziecka jakieś poczucie wartości..
              co do przyjaźni Kajka ma znajome dzieci z przedszkola(2 chłopców i dziewczynka)
              z Kasią są papużki nierozłączki,co wtorek Kajka chodzi do Kasi po szkole gdzie
              czeka na mnie.Zaprzyjaźniła się też mocno z Klaudią i Manuelą.Bardzo jest
              lubiana przez chłopaków.
              Dziś jedziemy w odwiedziny do mojej przyjaciółki,która ma 6letniego syna-
              Mikołaj uwielbia się bawić z Kajką,mimo,ze generalnie unika dziewczyn,oni się
              świetnie bawią,my mamy czas pogadacsmile
              • beatka74 Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 08.11.04, 11:09
                chodzi o to ze moja 7 latka jkas mizerna mi sie wydaje.
                wazy 21 kilo, jest szuplutka, malo je, straszny niejadek.
                kupilam jej syropek na poprawienie apetytu.Oli nawet czasami pol kromki chleba
                to dla niej za duzo i nie zjesmile)
                pozwinna zrobic badani krwi, czy nie ma anemi? jak myslicie?
                aha ktora z mam ma dziecko leworeczne? chodzi o to ze Oli sie przechyla na
                jedna strone aby zobaczyc co pisze no i przy tym sie garbi i wykrzywia, boje
                sie ze jej tak zostanie.
                pzodrowka
                • hondzia Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 08.11.04, 14:15
                  Kajka przy wzroście 134 waży ok25kg czyli mało,jest wysoka i bardzo chuda,je to
                  co jej smakuje i wtedy potrafi wciagnąć duze ilości,ale potrafi też siedzieć
                  nad talerzem godzinę i po zjedzeniu kawałka lub dwóch stwierdzić,ze już nie
                  moze..
                  jezeli jest pełna energii i radości to raczej anemia jej nie grozi.robiłam
                  Kajce teraz badania krwi po chorobie- ma je bardzo dobre..
                  Kajka jest praworeczna,ja oburęczna- moja mama zawsze mnie goniła za to,ze
                  robiłam coś lewą ręką,do dziś tak jest,ze jak widzi ze coś robię lewą ręką to
                  zwraca mi uwagę,ale ja to lubiesmilemyśle,że to krzywienie się i garbienie wynika
                  ze złego siedzenia-ja gonię Kaję cały czas do prostego siedzenia,ma krzywe
                  łopatki..
                  zauwazyłaś,zeby wykonywała chetniej rzeczy lewą ręką?
                  pozdrawiam
                  • beatka74 Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 08.11.04, 15:09
                    hej
                    to ze jest leworeczna, to pozostaje bez dwoch zdan.Ma tak od dawnasmile)
                    nie chodzi o toz e pisze lewa reka i robi wszystko lewa reka, bo to bez
                    znaczenia, tylko to ze sie garbi i przechyla zeby zobaczyc co pisze, bo sobie
                    zaslania9tak maja ludzie piszacy lewa reka)
                    w domu to gonie i mowie zeby siedziala prosto, no ale w szkole nie upilnuj,
                    troche sie tym martiw , nie chce zeby miala problemy z kregoslupem.
                    Masz racje co do jedzenia,moja tez ma ulubione produkty hehe, slodyczesmile)
                  • nooleczka Re: przyjaźnie i gabaryty :) 08.11.04, 15:13
                    Co do odwiedzin, to u nas kiepsko pod tym względem. Tak się składa, że mamy
                    dość daleko do szkoły, więc ja za specjalnie nie mam czasu prowadzać Michasia
                    do kolegów. Najlepszy kolega michasia to Alek, ale on mieszka z babcią która
                    nie życzy sobie hałasowania w jej domu, więc Michaś tam nie chodzi. ja niestety
                    mieszkam z obojgiem moich rodziców, wiec tez nie chcę im narzucać dzieciowego
                    hałasu na głowe sad Więc z powodu warunków mieszkaniowych nie bardzo mam
                    możliwość wizyt i rewizyt. Najlepsze warunki do kumplowania sią są w świetlicy
                    po lekcjach - tam mogą do woli porozrabiac smile
                    A co do gabarytów, to Michaś przy wzroscie 130 cm waży 26 kilo, więc zdaje się
                    że w sam raz smile Zresztą, babcia nie dałaby mu schudnąć, o nie... Codziennie
                    prowadzę z nią walkę o zaprzestanie wpychania w moje dziecko na siłę jedzenia.
                    Bez rezultatu. Przez co zjedzenie obiadu zajmuje michasiowi od 1,5 do 2 godzin.
                    Beata, jeśli się niepokoisz że Twoja córcia jest za mizerna, to dla świętego
                    spokoju zrób jej morfologię i zobacz czy wszystko w porządku.
                    • kubowa Re: przyjaźnie i gabaryty :) 08.11.04, 15:43
                      patrys ma prawie dokladnie wymiary michasiawink 131cm i 25kg. ja bym powiedziala,
                      ze jest chudy, albo przynajmniej szczuplysmile

                      jutro ida na wycieczke do zamku krolewskiego... juz sie boje, jak ta ich pani
                      sobie z nimi poradzisad(
                      • nooleczka Re: przyjaźnie i gabaryty :) 08.11.04, 16:36
                        A jaką Patryk ma stopę? Bo mojemu w ciągu ostatniego roku urosła az o 3
                        numery!! I teraz kupuję buty numer 34 (w zeszłym roku na 31). Normalnie szok.

                        A pani nie prosiła o pomoc rodziców? U nas przed wyjściem na ten koncert na
                        Jezuicką pani wyraźnie prosiła rodziców o pomoc - i były dodatkowo 2 mamy i 1
                        babcia, w sumie 4 osoby. A czym będą jechać?
                        • kubowa Re: przyjaźnie i gabaryty :) 08.11.04, 21:46
                          patryk tez ma 34!!! i to jest skandal, bo ja mam 35!sad ech... ale on sie juz z
                          takimi dlugimi stopami urodzilsmile a nie masz klopotow z kupowaniem mu ciuchow?
                          bo ja zauwazylam, ze albo sa do 124, a potem juz 140 albo nawet 150sad wiec
                          kupuje mu np za duze spodnie i podwijamsad a spodnie on zdziera dokladnie w dwa
                          tygodnie! ma taki zwyczaj posuwania sie na prawym kolanie jak sie bawi na
                          podlodze. to mu zostalo od czasow raczkownia, bo on klasycznie nie raczkowal,
                          tylko wlasnie na prawym kolanie sie przesuwalsmilena niektorych spodniach dalo sie
                          naszyc latki i dalej w nich chodzi, bo ja juz ledwo nadazam z kupowaniemsad

                          nas tez pani pytala, kto pojdzie z nia, i chyba zglosila sie jakas trojka, ale
                          czy to cos pomoze??
                          • nooleczka ciuszki i ich zdzieranie :) 09.11.04, 09:21
                            Moj mały chodzi teraz w rozmiarze 134 - udaje mi się taki dostać czasami.
                            Niestety ze spodnaimi jest dokładnie tak jak u Ciebie, zdziera kolana w
                            rekordowym czasie. na szczęście babcia sie specjalizuje w doszywaniu łatek smile
                            Teraz ma 2 pary spodni - takie lżejsze na 134, bo jak je zedrze, to pewnie i
                            latek nie będzie potrzeby doszywać, bo do wiosny to już z nich wyrośnie; no i
                            takie grubsze, jesienno-zimowe, na 140, to do wiosny powinny mu starczyć.
                            A w ogóle to w domu nie pozwalam mu chodzić w spodniach "szkolnych", tylko
                            zaraz mu każę zmieniac na dresy - dresy tańsze są, no i wygodniejsze do zabawy.

                            Co dziewczyny porabiacie w długi weekend? Bo my wyjeżdzamy na wieś smile
                          • hondzia Re: przyjaźnie i gabaryty :) 09.11.04, 09:23
                            Kajka ma też 34 i też jej urosła stopa mocno w ciagu półrocza,buty na zimę
                            musiałam jej kupić 35..
                            masz rację,że jest problem z kupowaniem ciuchów na ten rozmiar:mam problem z
                            kupowaniem spodni-nawet jak na długość pasują to w pasie są o wiele za
                            duże,rajstop w w rozmiarze 134/140 jest jak na lekarstwo i to zazwyczaj w
                            brzydkich kolorach,kurtkę kupowałam na 140 i jest w sam raz..
                • sylwia32 Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 08.11.04, 15:06
                  Moja dziewczyna waży dokładnie 21,4 kg przy wzroście 1,20 .Je tak sobie , czsami
                  muszę nieźle nakrzyczeć , aby łaskawia coś zjadła.
                  Ale generalnie nie mogę narzekać ,znam dzieci , które są bardzo wybredne.Magda
                  ma tylko kilka potraw , których nie lubi np. wątróbka, gotowana młoda kapusta i
                  tłustą wędlinkę.
                  pozdrawiam
                  sylwia
                  madzia 11.12.1997
                  michał 23.10.2004
                  • andzelika2 Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 09.11.04, 10:42
                    Moja Ada 32-33 kg, wzrost 130 cm, i lodowke to musialabym najlepiej zamykac na
                    klodke szczegolnie w okresie zimowym. Nie jest gruba ale ubita, no ima lekki
                    brzuszek, poza tym jest najwieksza w klasie, reszta przy niej jak "zerowka"
                    za to moja 2 corcia 15 msc.to "szczypioreczk" chudziutka, drobniutka i nie
                    zawsze ma apetyt na jedzenie... tak to juz jest.
                    • nooleczka Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 09.11.04, 10:53
                      Rety, andzelika, moim zdaniem Twoja córka ma nadwagę! To niedobrze, że już w
                      tym wieku sad Zrób z tym coś, bo inaczej zyska brzydki przydomek "gruba" w
                      klasie, a potem ciężko już taką łatke odkleić sad
                      Może spróbuj jej drastcznie ograniczyć słodycze w diecie, więcej warzyw, mniej
                      chleba i wypełniaczy (kartofle, ryż makaron). No i więcej ruchu!! Niech chodzi
                      na basen, na salę zabaw, na rower...
                      • hondzia Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 09.11.04, 13:35
                        a propos jedzenia czy Wasze dzieci wolą mięso czy warzywa?
                        nie pytam o słodycze bo to chyba plaga u dzieci..
                        • sylwia32 Re: Ile waza wasze dzieci?i leworecznosc 09.11.04, 13:37
                          moja mała uwielbia sery szczególnie twarożki i pleśniowe.
                          • nooleczka dieta 09.11.04, 13:53
                            mój mały to typowy mięsożerca smile za kurczaczka zrobi wszystko smile Ale jak na
                            obiad jest np. zupa warzywna to wie że ma zjeść wszystkie warzywa łącznie z
                            gotowaną pietruszką czy porem i bez marudzenia zjada je. No i lubi też
                            pochrupać sobie marchewkę na surowo i jabłka. Lubi też bardzo pomidory, ale bez
                            cebuli, za to nie lubi sałaty. Nie lubi kiszonej kapusty, ale kiszone ogórki
                            jako tako ujdą. Bardzo lubi kalafior i brokuły.
                            Na dźwięk słowa "ser" uciech w popłochu smile Do ust nie weźmie żółtego czy
                            białego sera ani niczego co ser zawiera. Za to twarożek homogenizowany już tak.
                            Podobnie z mlekiem - samo mleko odpada, ale z płatkami na śnaidanie może być.
                            Ostatnio się martwię, bo w ogle nie zjada drugiego śnaidania sad Mówi ze nie ma
                            czasu i ze przerwa za krótka smile
                            • kubowa Re: dieta 09.11.04, 14:28
                              moje patrycho na sniadanie je mleko z roznymi platkami. najbardziej lubi
                              cheeriosysmile czesto tez zje jogurta, chociaz ostatnio przeszla mu milosc do
                              nich. no, chyba ze monte albo co innego z czekolada. na drugie sniadanie zje
                              dwa gryzy bulki albo kanapki, bo, tak jak michas, twierdzi, ze nie mial czasu.
                              za to w szkole zjada caly obiad, bez wzgledu na to, co daja. to chyba dlatego,
                              ze koledzy zagaduja i nawet nie zauwaza jak wszystko znika z talerza. w domu na
                              obiad uwielbia zupy, zwlaszcza pomidorowa albo serowa, no, albo rosol. na
                              drugie zje kazde mieso, najlepiej, zeby byly pulpeciki. i koniecznie z
                              frytkami, ewentualnie pieczonymi kartofelkami. no, jak bedzie ryz albo kuskus
                              to tez ujdzie. byle nie kasza gryczana! na suruwke moze byc pomidorek albo
                              kiszony ogorek, albo surowy ogorek, albo marchewka i to pod kazda postacia. na
                              kolacje uwielbia nalesniki z dzemem, albo parowki, albo jajeczniczke. za
                              kanapkami nie przepada. my w ogole malo pieczywa zuzywamy. do picia zyczy sobie
                              czasem herbatki z mlekiem ( bleee), albo kakao, albo soki - wczoraj bylismy u
                              dermatolog z jego uczuleniem no i nie moze pic innych sokow jak jablkowe albo
                              wszystkie kubusie. na szczescie uwielbia je!!! i tak generalnie to nie znosi:
                              majonezu, papryki, ketchupu, sera zoltego i ostrych przypraw. i piwasmile) dalam
                              mu sprobowac to mi naplul to kufelkasmile))
                              • hondzia Re: dieta 09.11.04, 15:06
                                Kajtek na śniadanie jada płatki z mlekiem- uwielbia cheeriosy i frutine,jogurty
                                praktycznie wszystkie,lubi biały ser,jajecznice.do szkoły zazwyczaj bierze
                                kanapkę albo z serem albo z nutella,czasem dodatkowo jabłko.Obiady w szkole
                                niby je,ale jakoś do końca jej nie wierze w to.
                                Uwielbia pomidorówkę, żurek,zalewajkę,rosół z dużą ilością mięsa.Na drugie
                                danie najlepiej jakby cały czas był schabowysmileale kurczaka pod jakąkolwiek
                                postacią też zje bez gadaniasmilelubi ryż - także na słodko,kaszę od biedy jak nic
                                innego nie ma,ziemniaki lubi,uwielbia makaron- z sosem pomidorowym lub
                                śmietanowym.Surówki z marchewki,selera czy kapusty zje,ale nie kiszonej.Za to
                                lubi ogórki kiszone i rzodkiewki.Pomidory też bardzo lubi.Bardzo lubi brokuły i
                                kukurydzęsmile
                                I owoce: winogrona,abruzy,brzoskiwnie,gruszki,jabłka,wisnie i czereśnie.
                                Na kolację najlepiej jakby były cały czas tosty zapiekane z serem i ketchupem
                                albo parówki na ciepło.
                                Nie przepada za wędliną, za to za żółty ser się sprzedasmile
                                uwielbia soki,kompoty,wodę mineralną- nie lubi ciepłej herbaty,czasem wypije
                                kakao lub mleko..
                                nie jada chipsów,bo po nich ma kłopoty z żołądkiem,za to pizzę uwielbia
                                najlepiej z ananasem i szynką.
                                piwo lubismile
                                • nooleczka komputer 10.11.04, 14:25
                                  Mam pytanie: czy Wasze dzieci dużo czasu spędzają przed komputerem?
                                  Mój ostatnio coraz cześciej i dłużej siedzi przy grach, a konkretnie przy
                                  Harrym Potterze, no a żeby go odciągnąć, to jest płacz i zgrzytanie zębów.
                                  Potrafi i kilka godzin przesiedzieć, a zabawki poszły w kąt.

                                  Z innej beczki: zajrzałam do jego ksiażki do religii, bo miał zadane narysować
                                  Pismo Święte. No i narysował, a jakże. Rozłożona książka, u góry tytuł: Pismo
                                  Święte, a całe stronice były zapisane dużymi, drukowanymi literami.... BLE BLE
                                  BLE BLE BLE BLE...
                                  Rzecz jasna kazałam mu to szybko zetrzeć i inaczej narysować; nie chodziło tu o
                                  to że tam są napisane jakieś nudy czy gupoty, tylko o to że tam jest w ogóle
                                  coś napisane... Potem jak pomyślałam co by powiedziała siostra jakby to
                                  zobaczyła, to nie mogłam się powstrzyamć od śmiechu smile
                                  • hondzia Re: komputer 10.11.04, 15:06
                                    staram sie ograniczać Kajce czas spędzany przed komputerem,ale bardzo to lubi i
                                    gra w różne gry które dostaje od taty i mojego brata..ale jak powiem,ze godzina
                                    i koniec to zazwyczaj słucha i wyłączasmile
                                    moja miała wczoraj na religii narysować księdza i nawet nieżle jej to wyszłosmile
                                    miłego weekendusmile
                                    • kubowa Re: komputer 10.11.04, 15:35
                                      no, patryk to komputerowy maniak! tez uwielbia gry, szczegolnie to do roznych
                                      filmow i wyscigi samochodowe. generalnie pozwalamy mu grac jak najpierw zrobi
                                      lekcje lub to, co my mu tam wymyslimy. ale tez potrafi i ze dwie godziny
                                      dziennie przesiedziec przed komputerem. chociaz czesto jest tak, ze sam
                                      odchodzi i idzie bawic sie zabawkami albo prosi o wlaczenie jakiegos filmu,
                                      ktory razem ogladamy.

                                      my tez mielismy przejscia z religia, bo siostra kazala napisac 3 rzeczy, ktore
                                      dzieci robia w niedziele. no i patryk napisal: 1. chodzenie do kosciola, 2.
                                      chodzenie na spacery z rodzicami i siostra. 3. sranie. !!! jak ja to
                                      zobaczylam to malo nie zemdlalam!smile bronil sie ze to nie on wymyslil, tylko
                                      kolega, co siedzi przed nim i jemu sie spodobalo i wpisalsmile i jeszcze mowi, ze
                                      siostra to widziala i nic nie powiedziala. mam nadzieje, ze sie po prostu nie
                                      doczytalasmile))moze myslala, ze spanie?smile) co??
                                      • nooleczka Re: komputer 10.11.04, 16:09
                                        Kubowa, piękne, po prostu piękne, ubawiłaś mnie do łez smile
                                        Dobrze że chociaż mogę sie tu posmiać, no bo przy dzieciku przecież nie wypada
                                        bo to niepedagogiczne smile

                                        Miłego długiego weekendu również Wam życzę, a co planujecie? Wyjazd czy
                                        lenistwo w domku?
                                        • kubowa Re: komputer 10.11.04, 22:20
                                          nooo, teraz to i ja sie z tego smieje, ale wtedy sie wkurzylam, ze ojojsmile))

                                          no, a weekend to niespecjalnie cos robimy, bo ja w sobote do pracysad ale jutro
                                          i pojutrze cos wymyslimy. moze pojedziemy do naszego domku w lesie, chociaz jak
                                          bedzie taka pogoda jak dzisiaj to niegdzie nie jedziemy.
                                          • anika31 Re: komputer 12.11.04, 08:17
                                            Witam danwo mnienie było
                                            Kacper wuielbia komputer, pozwlam mu na grę około 30 - 60 minut ale nie
                                            codziennie. Gra w Earth 2000 lub w domino, niema zbyt wielu gier, czasmi
                                            przeglada płyty z angieslkim lub z quizami dla dzieci. Teraz ma kare za
                                            rozrabianie w szkole wiec przez dwa tygodnie do kompuetra ma zerowy dostęp.
                                            Mój syn jest alergikiem i ma chroniczna nadwage w tej chwili przy wzroście 136
                                            waży 36 kg.
                                            Chodzi 3 razyw tygodniu na basen do tego wf w szkole, kolacje je o 18 potem co
                                            najwyzej marchewka, słodycze tylko u dziadków, w domu co najwyzej kisiel,
                                            galaretka, lub herbatnik.
                                            Czekam na zim, niestety o tej porze roku nie może własciwie wychodzić w domu
                                            aby sięnie nabawić lekkiej duszności..
                                            czy wasze dzieci jeżdżą nanartach?
                                            Anna
                                            • nooleczka Re: komputer 12.11.04, 10:26
                                              Hmm, ja nie jestem przekonana, czy twój syn aniko ma nadwagę. Gdyby miał tę
                                              wagę przy wzroście dajmy na to 130-131 cm, to tak, to by była nadwaga. Ale przy
                                              136 cm? Raczej nie, to raczej waga w normie. Swoją drogą, bardzo wysoki jest!
                                              Pewnie najwyższy w klasie!
                                              Poza tym skoro jet alergikiem, to pewnie bierze leki - jeśli są to sterydy lub
                                              sterydopochodne - to na pewno mają wpływ na większe przyrosty wagowe. A na co
                                              on jest uczulony?
                                              Nart nie mamy i nie umiemy na nich jeździć, więc nie jeździmy.
                                              Ale za to mamy rowery i jeszcze do niedawna szaleliśmy na nich prawie
                                              codziennie; tu muszę się pochwalić, że mój synek potrafi zrobić dziennie 30 km.
                                              A teraz moj mały siedzi na wsi, a ja musze siedzieć w pracy, buuu sad
                                              • kubowa Re: komputer 12.11.04, 11:14
                                                my tez na nartach nie jezdzimy, chociaz bardzo bym chciala jezdzicsad moze jak
                                                malutko podrosnie to cos w tym kierunku zrobimy. na rowerze patryk tez jezdzi,
                                                ale jeszcze slabo, tzn nie spada, ale ja sie go boje na trase wziacsad znow ta
                                                moja nadopiekunczosc...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka